Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
201.168.430 wizyt
Ponad 1065 autorów napisało dla nas 7364 tekstów. Zajęłyby one 29017 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy konflikt w Gazie skończy się w 2024?
Raczej tak
Chyba tak
Nie wiem
Chyba nie
Raczej nie
  

Oddano 415 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
John Brockman (red.) - Nowy Renesans

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Kiedy ludzie są tego samego zdania co ja, mam zawsze wrażenie, że się pomyliłem.
 Ludzie, cytaty » Voltaire

Religijne oszczerstwa i racjonalna apologia Wolter [4]
Autor tekstu:

Niestety u nas nie publikowano za wielu jego książek. Napisał ponad 20.000 stron tekstu, z czego w Polsce przyswojono jedynie kapkę.

Współcześni Wolterowie?

Kolejną kwestią, jaka mnie oburza jest kreowanie Deschnera na następcę Woltera, często nazywając go Wolterem XX wieku. Deschner jednak nigdy nie był ani nie będzie mógł zostać nazwany nowym Wolterem. Łączy ich tylko jedno — wielka niechęć do chrześcijaństwa, dzieli zaś wszystko. Ten wspólny element nie może jednak stanowić przesłanki do takich odniesień. Równie dobrze można odnieść go do setek czy tysięcy innych postaci, będących wielkimi wrogami chrześcijaństwa. Ja nie neguję dorobku Deschnera, który oczywiście jest wielki i imponujący, lecz twierdzę, że więcej punktów stycznych Deschner może odnaleźć np. w Marksie niż Wolterze. Jeśli zaś szukać kogoś podobnego w dobie Oświecenia to mniejszym błędem byłoby utożsamienie go z Diderotem, choć i to do końca słuszne być nie może.

Deschner jest wybitnym krytykiem chrześcijaństwa, lecz jest również populistą. Wolter zaś dla ludu miał arystokratyczną wyniosłość. Kochał ludzkość, lecz motłochem gardził wyniośle.

Deschner jest nihilistą pozostającym pod wpływem Schopenhauera, Wolter zaś widział piękno świata i potrafił się nim cieszyć.

No i przede wszystkim — Deschner jest rzemieślnikiem słowa, Wolter — artystą. Lekkości pióra i polot jakie cechują Woltera próżno szukać u Deschnera. Deschner jest pracowitym kompilatorem, ale raczej unosi się złością, niż subtelną ironią i sarkazmem, co przecież jest tak doskonałe u Woltera.

Spotkałem też podobne aluzje o Adamie Michniku, tego jednak nawet nie komentuję, zakrywając całunem milczenia...

Nota bene — szukamy za Odrą wolteriańskiego stylu, podczas gdy u nas jest on w całym pięknie i uroku. Najgorsze zaś, że popadł w niepamięć… Mowa o Stanisławie Wasylewskim, pisarzu dwudziestolecia międzywojennego, którego zapomniał niewdzięczny naród. Zrobię wszystko, aby uległo to zmianie, na ile będę potrafił przywrócę o nim pamięć, choć jest to na razie kwestia przyszłości. (Pisał on przede wszystkim o kobietach, ale z naszego punktu widzenia, doskonałą pozycją jest Klasztor i kobieta oraz Pod urokiem zaświatów). Warto również pamiętać o Leszku Kołakowskim, zawłaszcza o tym sprzed nawrócenia (polecam np. Klucz niebieski albo opowieści budujące z historii świętej zaczerpnięte ku pouczeniu i przestrodze)

Wolter jako antysemita i rasista

Najbardziej jednak oburzył mnie zarzut, który odnalazłem na witrynie stowarzyszenia Nigdy Więcej, walczącego z dyskryminacjami mniejszości w naszym społeczeństwie, a przede wszystkim z faszyzmem. Autorem jego jest idol chrześcijańskich rokowców Tomasz Budzyński, lider zespołu Armia, zaprzyjaźniony od pewnego czasu z Maryją i świętymi. Poniżej mój list do redakcji:

Szanowni Państwo,

Z zainteresowaniem zapoznałem się z Państwa witryną internetową, a trafiłem na nią w poszukiwaniu haseł dot. antysemityzmu, gdyż co nieco o tym pisałem. Natrafiłem jednak na fragment w wypowiedzi p. Budzyńskiego, który jest nie tyle nieścisły co tendencyjny:

"W podręcznikach szkolnych nazywa się niejakiego Voltaire’a apostołem braterstwa i tolerancji między ludźmi, kiedy ten „apostoł" nazywa Żydów najwstrętniejszym narodem świata, a Murzynów półzwierzętami i naturalnymi niewolnikami innych ludzi. Ale co zrobić, kiedy idol wolnomyślicielstwa okazuje się antysemitą w najordynarniejszym wydaniu? Ale wracając, to osobiście uważam, że drukowanie i czytanie takiego Evoli może przynieść zły owoc tak, jak drukowanie i czytanie Voltaire’a."

Zwłaszcza to 'najordynarniejsze wydanie' budzi moje obrzydzenie, zastanawia też poziom intelektualny p. Budzyńskiego. Mówić o nietolerancji Voltaire’a powołując się na jego kąśliwe (podkreślam) uwagi odnośnie Żydów, przy całym fanatyzmie tamtejszej epoki, a zwłaszcza Kościoła, jest po prostu gorszące. Niech ów mędrzec przeczyta Wolterowski Traktat o tolerancji a następnie niech mi wskaże coś podobnego, choć troszeczkę, choć minimalnie, u ludzi Kościoła. Jakąkolwiek koncesję na rzecz tolerancji, zadowolę się byle czym.

Stosunek Woltera do Żydów można określić mianem wyniosłej pogardy a nie nienawiści. Nienawiść do Żydów była wówczas domeną Kościoła. „Zapomniał" ów charyzmatyczny chrześcijanin dodać, że w XVIII wieku pisał Wolter do Żydów (w imieniu cywilizacji chrześcijańskiej):

"Miłością wiedzion, przychodzę do was ze słowem. Słuchajcie! Wieszaliśmy was przez stulecia z psami i jako psy. Wyrywaliśmy wam zęby. Chciwość nasza (i wasza) nie znała granic. Ścigano was, szczuto, dzień i noc bez miary i litości. Jednego dnia wypędzono z miasta i kraju, aby zagarnąć wasze majątki, nazajutrz, gdy kiesa była pusta, zawracano was z drogi. A wyście wracali! Za prawo oddychania powietrzem w tej kloace wybieraliśmy od was, szczury, — haracz. Bywało gorzej. Tu i ówdzie, o każdej porze, dla błahych powodów i bez powodu płonęliście na stosach, jak suche drewna. Tu i ówdzie wycinano was w pień. Widzicie, że nie przeczę — raczej twierdzę, że chrześcijaństwo przyniosło Bogu ofiary w ludziach. I cała różnica między nami była ta, że nasi kapłani, zachowując nabożne pozory, smażyli was na wolnym ogniu rękoma świeckich pachołów, zaś kapłani wasi czynili niegdyś to samo — własnoręcznie. Byliście w Palestynie wybranym ludem okrucieństwa i fanatyzmu. Byliśmy wam podobni… w Europie. Przyjaciele, puśćmy wszystkie okropności w niepamięć…"

Zaś jeszcze wiek później papież Pius IX przymusowo nawracał żydów (np. słynny casus porwania dziecka żydowskiego, które nakazał wychować na chrześcijanina), których nazywał "psami". Był więc, jeśli się tak można wyrazić, aktywnym antysemitą. Ostatnio beatyfikowany. Ale jeszcze w wieku XX papieże nie chcieli iść za Wolterem w 'wybaczaniu' Żydom (choć doprawdy nie wiem co oni mogli by im wybaczać...). Święty Pius X wołał: "Żydzi nie uznali Pana naszego, nie możemy uznać Żydów". Non possumus.

Nic to jednak. Pan Budzyński może dziś szerzyć wypaczone fakty. Bardzo jednak to przykre, że poprzez organ, który walczy z antysemityzmem...

Wielkie żniwo antysemityzmu wieku XX zapewne nigdy nie mogłoby się pojawić gdyby nie dzieje chrześcijańskiej nienawiści do Żydów. Z postawy Woltera zapewne nie mogło to wyniknąć. Znamienne są słowa wybitnego człowieka Kościoła, o. Stanisława Musiała, którego szczerze podziwiam. Mówił on na łamach Polityki:

"Ci wszyscy, którzy nie dopatrują się żadnego pokrewieństwa między chrześcijańską a rasistowską czy wręcz nazistowską nienawiścią do Żydów, niech odpowiedzą na pytanie: czy Szoah byłoby możliwe, gdyby na przestrzeni wieków wśród chrześcijan i Żydów panowała choćby taka atmosfera tolerancji i szacunku, jaka panuje dzisiaj?"

A czy dzisiejszej tolerancji drogę otworzyło chrześcijaństwo i Kościół, czy może Wolterowska tolerancja i oświeceniowy duch racjonalizmu?

Polecam więc kilka naszych uwag na ten temat: Antysemityzm oraz na temat faszyzmu i Kościoła

Przejdźmy teraz do niewolnictwa i Murzynów, gdyż również o to pomówił Woltera nasz pobożny „artysta". Kwestia jest jeszcze bardziej oczywista — Budzyński plecie bzdury. Jako że tak nachalnie afiszuje swój system wierzeń i śpiewa z wielkim zacięciem na zbożne tematy (Baczcie abyście uczynków pobożnych nie czynili publicznie — mówi Pan), chętnie uwierzę, że jest człowiekiem szczerym, że nie chce kłamstwem do Bożej chwały się przyczyniać. Jest tylko zwykłym nieukiem, a głupoty jakie plecie są wynikiem nie zamierzenia, lecz przypływem weny twórczej lub natchnienia Duchem Bożym (z którym jak wiadomo obcuje w czasie pogadanek z braćmi w Chrystusie w Neokatechumenacie).

Ileż trzeba niewiedzy lub zakłamania, aby ogłosić piewcę humanitaryzmu i tolerancji orędownikiem niewolnictwa! A to przecież Kościół, jak wiadomo, był najważniejszą ostoją tego systemu i wycofał się z tego dopiero kiedy zaczął się on chwiać w posadach na głosach oświeconej krytyki. Papież Leon I (święty oczywiście) mówił o niewolnikach: "Ludzie, którzy nie zdołali uzyskać od swoich panów wolności, otrzymują wysoką rangę kapłana, tak jakby marny niewolnik był godzien tego zaszczytu. I sądzi się, iż spodoba się Bogu ten, kto nie umiał się spodobać nawet swojemu panu, swemu właścicielowi". Samo Pismo Święte sankcjonuje ten ustrój w kilkunastu miejscach!

Wolter zaś mówił w innym tonie. W powiastce Uszy hrabiego Chesterfield i kapelan Gudman pisał:

"Zauważyłem … że mimo nieskończonej rozmaitości tego globu, wszyscy ludzie, których widziałem, czy to czarni i kosmaci, czy czarnowłosi, brązowi, czerwoni lub śniadzi, którzy nazywają się białymi, mają po równi dwie nogi, dwoje oczu i jedną głowę, co bądźby powiadał św. Augustyn…".

W jego Liście o równości rodu ludzkiego czytamy:

"Świat jest sceną, na której znaczniejsza część ludzi,
Pysznych, głupich, nieczułych, wyniosłych, szalonych,
Tytułami Wielmożnych albo Oświeconych
Pragnie stan swój uzacnić, ukryć duszę podłą;
Darmo by wzrok mój próżność ich i głupstwo bodło:
Wszyscy równi na świecie, odmienna powłoka
Nie potrafi omamić przezornego oka."

Ale dopiero powiastka Kandyd, zaprzecza jednoznacznie doniesieniom katolickiej propagandy. Aby przekonać się o tym w pełni przytoczę cały fragment — głos Woltera o niewolnictwie:

"Zbliżając się do miasta, ujrzeli Murzyna rozciągniętego na ziemi i odzianego jedynie w niebieskie płócienne gatki; nieborak pozbawiony był lewej nogi i prawej ręki.
— Och, Boże! — rzekł Kandyd po holendersku — cóż ty tu robisz, przyjacielu, w tym straszliwym stanie ?
— Czekam na mego pana, pana Vanderdendur, słynnego przedsiębiorcę.
— Czy to pan Vanderdendur — rzekł Kandyd — obszedł się z tobą w ten sposób?
— Tak, panie, odparł Murzyn, taki jest zwyczaj. Dają nam, za całe odzienie, gatki płócienne dwa razy do roku. Kiedy pracujemy w cukrowniach i tryby chwycą nam palec, ucinają nam rękę: kiedy próbujemy uciekać, ucinają nogę: mnie zdarzyło się jedno i drugie. Oto cena, za którą jadacie cukier w Europie. Wszelako, kiedy matka sprzedawała mnie za dziesięć patagońskich talarów na wybrzeżu Gwinei, mówiła mi: „Moje drogie dziecko, błogosław naszych fetyszów, oddawaj im zawsze cześć, a ześlą ci szczęśliwy żywot; masz zaszczyt być niewolnikiem białych panów, w ten sposób zapewnisz dostatek rodzicom". Nie wiem, czy oni zaznali szczęścia, ale to pewna że ja nie. Psy, małpy, papugi są z pewnością tysiąc razy mniej nieszczęśliwe od nas. Fetysze holenderscy, którzy mnie nawrócili, prawili mi co niedzielę, że wszyscy jesteśmy dziećmi Adama, biali i czarni. Nie jestem genealogistą; ale, jeżeli mówi prawdę, jesteśmy wszyscy po trosze ciotecznymi czy stryjecznymi braćmi. Owóż, przyznacie, nie można się ohydniej obchodzić ze swoim krewieństwem.
— O, Panglossie! — wykrzyknął Kandyd — nie przeczuwałeś tej ohydy; przepadło; trzeba mi w końcu wyrzec się twego optymizmu. (...)
Tak mówił Kandyd i wylewał obficie łzy, spoglądając na Murzyna; popłakując, zeszedł do miasta Surinam."


1 2 3 4 5 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Poglądy Woltera
Czy Wolter szkodził Polsce?

 Zobacz komentarze (4)..   


« Voltaire   (Publikacja: 17-05-2002 Ostatnia zmiana: 26-03-2006)

 Wyślij mailem..   
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 952  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 5  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Oceanix. Koreańczycy chcą zbudować pierwsze pływające miasto
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 141 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365