Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.066.415 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7351 tekstów. Zajęłyby one 29006 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3560 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Między osobistą trwogą egzystencjalną a władzą nad ciałem i duszą innych ludzi rozciąga się obszar, gdzie czają się metafizyczni rozbójnicy, czerpiący profity z duchowej i intelektualnej nędzy swych bliźnich.
 Kultura » Historia

Zachód a Indie historia wzajemnej fascynacji [10]
Autor tekstu:

Obecnie na Zachodzie konkurują ze sobą stereotyp nadmiernie uduchowionego (Indie mają 330 milionów Bogów i demonów) brudnego Hindusa-żebraka, ze stereotypem pracowitego, a taniego inżyniera komputerowego reprezentującego „największą demokrację na świecie", oraz stereotyp rozkrzyczanego kolorowego Bollywoodu. Na Zachodzie panują bardzo rozbieżne opinie co do pracowitości i umiejętności Hindusów, zwłaszcza tych z którymi Zachód ma najwięcej do czynienia czyli hinduskich informatyków. Z dwiema przeciwnymi zetknąłem się też osobiście. Mój szwagier programista komputerowy z zawodu poznał Hindusów bardzo cenionych przez niemiecką firmę w jakiej pracował, z kolej znajoma pracująca w amerykańskiej firmie komputerowej w Poznaniu opowiadała mi o hinduskich informatykach, którzy zbywają każdą prośbę i uwagę potakiwaniem i powtarzaniem: OK., podczas gdy tak naprawdę niespecjalnie ich interesuje co mówi do nich europejski czy amerykański współpracownik, lub ukrywają, że nie rozumieją jego próśb i poleceń. Zaobserwowała ona także jak dwóch Hindusów rozmawiało w łamanej angielszczyźnie (zapewne byli z różnych rejonów Indii i mieli inne rodzime języki, lub łatwiej było im o sprawach komputerowych rozmawiać w języku informatyki) w ten sam sposób, tak jakby nie wiedzieli sami o czym mówią. Znajoma twierdziła, że pracodawcy zdawali sobie sprawę z tych ograniczeń hinduskich podwładnych, lecz przed ich zwolnieniem powstrzymywało ich to, że zbyt wiele już zainwestowali w Indiach, by się wycofać, oraz to, że Hindusi byli bardzo tanimi pracownikami.

Hinduscy emigranci są zazwyczaj lubiani w krajach Zachodu, ponieważ ich plastyczna religia (w hinduizmie właściwie każde gospodarstwo domowe ma własna odmianę hinduizmu a często i własne bóstwo domowe [ 133 ]) powoduje, że bezboleśnie przystosowują się oni do nowych warunków, w przeciwieństwie np. do często agresywnych muzułmanów, którzy ciężko znoszą ideową odmienność nowego otoczenia. Dlatego (zazwyczaj przesadzone, jako, że muzułmanów raczej nigdy nie będzie w Europie więcej niż 8-9% [ 134 ]) prognozy pesymistów co do problemu integracji imigrantów nie-zachodnich w Europie, tacy jak Walter Laqueur (ur. 1921), są bardziej optymistyczne w odniesieniu do Wielkiej Brytanii, która przyjmuje częściej uprzejmych hinduistów niż aroganckich muzułmanów. Rząd brytyjski chętnie pomaga pracowitym: „Żydom Wschodu", dając im np. korzystniejsze kredyty.

Również w USA Hindusi osiągają sukcesy i zdobywają sobie szacunek otoczenia. Jak pisze Patryk Kugiel w „Polityce" (numer z 16 lutego 2010 r.):

„...Emigracja wykształconych Indusów do Ameryki w ostatnich 20-30 latach spowodowała, że społeczność Amerykanów indyjskiego pochodzenia, których liczebność szybko zbliża się do 3 mln, należy dziś do najbogatszych i najlepiej wykształconych mniejszości etnicznych w USA. Przeciętny dochód gospodarstwa domowego w tej grupie jest o połowę większy niż średnia krajowa; wyższe wykształcenie ma 67 proc. dorosłych (wobec 27 proc. dla ogółu społeczeństwa). Indoamerykanie są szczególnie widoczni wśród kadry zarządzająco-menedżerskiej, naukowców, bankowców, lekarzy czy informatyków [ 135 ]…".

Przykładem stereotypowego przedstawienia uprzejmego hinduskiego emigranta kultywującego swe zwyczaje, żyjącego i dającego żyć innym jest Apu Nahasapeemapetilon, jeden z z bohaterów serialu animowanego: The Simpsons. Apu jest bardzo uprzejmy (najczęściej wypowiadane przez niego zdanie to: thank you, come again), jest naturalizowanym obywatelem USA i posiada doktorat z informatyki. Studiował najpierw w Kalkucie, a potem w fikcyjnym mieście Springfield (jest kilka miasta w USA o tej nazwie, ale to przedstawione w The Simpsons nie przypomina żadnego z nich. By opłacić studia pracował w markecie Kwik-E-Mart, gdzie zdecydował się pracować na stałe. W filmie występuje też motyw skomplikowanej dla ludzi Zachodu wymowy hinduskich nazwisk [ 136 ], np. śpiewając w kwartecie Apu doradzono by przyjął nazwisko sceniczne: de Beaumarchais. Apu jest weganinem. W kreskówce dotknięto też problem aranżowanych małżeństw. W odcinku pt.: The Two Mrs. Nahasapeemapetilons", Apu próbuje wymigać się od małżeństwa z Majulą, której nie widział od dzieciństwa, lecz zmienia zdanie ujrzawszy ją na własne oczy. Manjula rozwiewa resztę jego wątpliwości zaznaczając, że gdyby coś się nie udało, mogą zawsze się rozwieść. W innym odcinku Manjula przesadza z lekami na płodność, co - ku początkowej rozpaczy Apu — skutkuje narodzinami ośmioraczków: Anoop, Uma, Nabendu, Poonam, Priya, Sandeep, Sashi I Gheet. W innym odcinku: „Bart-Mangled Banner", w którym Springfield zmienia nazwę na Libertyville by zdystansowac się wobec reszty USA, Apu zmienia imiona dzieci na: Lincoln, Freedom, Condoleezza, Coke, Pepsi, Manifest Destiny, Apple Pie, i Superman. Apu jest pracoholikiem i czci boginię nauki i mądrości: Ganeśa. Kuzyn Apu, Kavi umie naśladować akcenty: typowo amerykański, teksańsko-kowbojski i jamajski, co przydaje się mu jako pracownikowi usług komputerowych. Początkowo Apu nie miał być emigrantem, ale jego charakterystyczny miękki akcent wzorowany na hinduskim tak rozśmieszył widzów, że zdecydowano się pójść w tym kierunku mimo obaw związanych z polityczną poprawnością. Hank Azaria, aktor podkładający głos pod Apu, naśladował akcent znanych mu sprzedawców hinduskich ze sklepów wielobranżowych w LA. Jeśli chodzi o charakter postaci, Azaria nawiązywał też nieco do kreacji Petera Sellersa jako postać hinduskiego nieco fajtłapowatego, ale sympatycznego aktora nazwiskiem Hrundi V. Bakshi z filmu: The Party (1968) [ 137 ]. W 2007 roku pojawiły się pojedyncze głosy krytyczne ze strony społeczności hinduskiej w USA, iż postać Apu powiela negatywne stereotypy, mimo iż jako fan serialu uważałem zawsze postać Apu za jedną z najsympatyczniejszych. Bardzo zabawna jest scena, gdzie klaun Krusty (komik pochodzenia żydowskiego), Ned Flanders (ultra chrześcijański sąsiad Simpsonów) i Apu ugasiwszy pożar domu Simpsona, są chwaleni przez pastora Lovejoy’a, który mówi o wspaniałej akcji wspólnie przeprowadzonej przez: "Chrześcijan, Żydów i … rozmaitych (miscellaneus)", co wywołuje sprzeciw Apu: "Hindusów! (Hindoos!) Jest nas 900 milionów! Scenka ta wspaniale demaskuje niedocenianie rozmiarów Subkontynentu przez Zachód.

We włoskim melodramacie Luca Guadagnina.: „Jestem miłością" (Io sono l’amore, 2009) mamy z kolei postać hindusko-amerykańskiego milionera Shai Kubelkiana (w tej roli aryekański aktor rodem z Pendżabu Waris Ahluwalia), który kupuje fabrykę od rodziny Recchi [ 138 ]. Jest on przedstawiony jako gentleman najwyższej próby noszący sikhijski turban. W jednej scenie wypowiada on dowcipną uwagę: I am an Indian American not to be confused with the American Indian („Jestem hinduskim Amerykaninem, nie mylić z amerykańskim Indianinem").

Tradycyjne baśniowe przedstawienie Indii znaleźć możemy w odcinku serii komiksów „Asteriks", a ściślej w odcinku pt.: „Asteriks u Reszehezady" (Astérix chez Rahàzade). Akcja zaczyna się przybyciem fakira imieniem Cozamara (oczywiście na latającym dywanie) do wioski Galów. Fakir prosi o pomoc Galów i o użyczenie barda Kakofoniksa, który głosem ma sprowadzić deszcz. Do galijskiej wioski przybywa fakir Cozamara. Prosi Gallów o ratunek dla księżniczki Zgodnie z proroctwem, jeśli w ciągu 1001 godzin nie spadnie deszcz, zostanie księżniczka Reszehezada zostanie ścięta. Mamy tu więc bezpośrednie nawiązanie do „Baśni z tysiąca i jednej nocy", a więc do orientu pojmowanego znacznie szerzej. Głównym szwarccharakterem odcinka jest guru Kiwalah, który ponoć „rozmawia z bogami" i objaśnia ludowi ich wolę, a tak naprawdę zamierza się pozbyć dobrego radży i jego córki, by objąć samemu tron. Lud hinduski jest tu pokazany dość nieciekawie, jako tłum głupoli wykrzykujących przed egzekucją: „niech żyje księżniczka, która umiera za nas". Jest to więc trochę typowa wolteriańsko-hollywoodzka opowieść o walce z przesądami, a trochę nawiązanie do motywu z „W 80 dni dookoła świata" (Le tour du monde en quatre-vingt Tours) Verne’a (1872) i sceny, w której Fileas Fogg ratuje Audę, wdowę po hinduskim maharadży od rytuału sati (suttee) zakazanego przez Brytyjczyków w 1829 roku (lecz zdarzającym się nawet dziś). Guru Kiwalah ma na swej szacie wymalowaną tarczę księżycową z oczami, nosem i ustami, która magicznie powiela mimikę jego twarzy. Podobnie wyglądają te powieści Bernarda Cornwella (Sharpe's Tiger Richard Sharpe and the Siege of Seringapatam 1799 i , Sharpe's Devil Richard Sharpe and the Emperor, 1820-21), w których jego główny bohater żołnierz, a potem oficer Richard Sharpe (w ekranizacji powieści grał go Sean Bean) walczy w Indiach. Druga z tych powieści jest ciekawszy bo pokazuje walkę Sharpe’a ze zdeprawowanym francuskim oficerem-dezerterem, który czyni z indyjskiego państewka swój prywatny folwark, opętawszy lokalnego młodego naiwnego władcę i większość jego rodziny.

Dzisiejsi Brytyjczycy lubią robić sobie żarty z indyjskiej przeszłości niektórych starszych osób. Warto wspomnieć choćby brytyjski sitcom „Hotel Zacisze" (tytuł oryginalny: Fawlty Towers), a konkretnie scenę w której stały rezydent hotelu, stary żołnierz major Gowen (w tej roli Ballard Berkeley, który wojnę przeżył jako londyński policjant) opowiada hotelarzowi Basilowi Fawlty’emu (John Cleese) o swoich podbojach miłosnych i o tym jak jednej ze swych dziewczyn (która do tej pory ma jego portfel) pokazał Indie, lecz nie chodziło mu o kraj, a o samych jego mieszkańców grających w krykieta, jednak samo wspomnienie o Indiach wywołało zaciekawienie (a potem rozczarowanie) Fawlty’ego. Gowen opowiadał bez cienia antypatii wobec narodu indysjkiego, że jego oblubienica":


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej..
 Zobacz komentarze (8)..   


 Przypisy:
[ 133 ] F. Zakaria, op. Cit, s. każda rodzina ma swych bogów i swoja wersje hinduizmu, hinduizm toleruje w zasadzie wszystko, jeśli Hindusom pozwoli się postawić świętą figurkę w domu, a będą szczęśliwi wszędzie. Rigeweda nie ma kategorycznych stwierdzeń Genesis. Hinduizm wchłonął buddyzm, a islam w Indiach stał się pod wpływem hinduizmu mniej abrahamiczny, a bardziej skierowany ku duchowości, vide: Ibidem, s. 179-182.
[ 134 ] F. Zakaria, op. Cit, s. 37.
[ 136 ] pamiętam jak w BBC widziałem nazwisko prezenterki, które było tak długie, że ledwo zmieściło się w ramce u dołu ekranu. Oczywiście nie zdołałem zapamiętać tego nazwiska.
[ 137 ] Premier Indii Indira Gandhi lubiła bardzo odpowiedź Sellersa - Bakshiego: In India we don't think who we are, we know who we are!. Na obesowe zapytanie innego boahtera: who the hell you think you are?
[ 138 ] w roli głowy rodu Tancrediego Recchiwystąpił Flavio Parenti, a w roli jego żony Emmy — brytyjska aktorka Tilda Swinton.

« Historia   (Publikacja: 09-08-2012 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Piotr Napierała
Urodzony w 1982r. w Poznaniu - historyk; zajmuje się myślą polityczną oświecenia i jego przeciwników i dyplomacją Francji i Anglii XVIII wieku, a także kwestiami związanymi z ustrojem państw (Niemcy, Szwecja, W. Brytania, Francja) w tej epoce.
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 74  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Bernard-Henri Lévy American Vertigo
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 8246 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365