Racjonalista - Strona głównaDo treści
między słowami a wiarą

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
27-02-2011 07:40maceox (6766 punktów)między słowami a wiarą
Ocena -1 na 7
Jest jedna rzecz, która nie ułatwia dyskusji - są nią słowa. Najczęściej o nie właśnie się spieramy, a nie o samą istotę problemu. Kłócimy się najczęściej nie dlatego, że inaczej widzimy rzeczywistość, lecz dlatego, że inaczej rozumiemy słowa, które ją opisują. Moim ulubionym sporem o słowa jest spór ateistów z wierzącymi, o którym pisałem już ostatnio. Zarówno ateista, jak i wierzący stoją dokładnie w taki sam sposób wobec zagadki istnienia, kłócą się natomiast wciąż tylko o jedno słowo.

Nie przeczę, że w praktyce - w wymiarze psychologicznym - podejście wierzącego będzie się mogło różnić od podejścia ateisty. Mówi się, że wiara przenosi góry, tak więc wierzący będzie miał pewnie nieco inną motywację do działania od ateisty. Jednak, nawet w tym aspekcie możemy szybko popaść w pułapkę słów – czy ta wiara, o której mówimy, że przenosi góry staje się nią tylko dlatego, że ktoś przyjął jakieś określone intelektualne stanowisko wobec absolutu? Czy tak naprawdę ateista nie jest przypadkiem również osobą wierzącą, poprzez sam fakt istnienia i poprzez świadomość? Czy wiara, która przenosi góry nie jest po prostu wiarą w siebie, dostępną bez wyjątku każdemu człowiekowi? Kto ma wreszcie większą wiarę – wierzący z przyzwyczajenia i bez refleksji, czy poszukujący ateista?

Niezależnie od różnic psychologicznych i przyjmowanych systemów, wobec zagadki istnienia wszyscy jesteśmy identyczni. Jeśli nie podzielam stanowiska ateistów, czynię to z prostej przyczyny. Uważam mianowicie, że choć słowa mogą stanowić przeszkodę w porozumieniu, to jednak właśnie są one tym kodem, którym ludzie się posługują. I skoro słowo „Bóg” istnieje w języku, to ma ono swoje znaczenie. Na zakres owego znaczenia wskazują te wszystkie myśli ludzkie, które skupiały się nad tym zagadnieniem na przestrzeni wieków. Trudno to wszystko przekreślić jedną prostą negacją. Przede wszystkim jednak – przy pomocy tego słowa i stojących za nim systemów słów – ludzie próbują w jakiś sposób zmierzyć się z zagadką istnienia. Jeśli ateista nie zamierza w ogóle na tym skupiać swej uwagi – to jego prawo – nie oznacza to jednak, że ta zagadka go nie dotyczy. Ten jego brak chęci do zastanowienia się nad tym tematem w żaden sposób nie umniejsza też znaczenia któregokolwiek ze słów.

Jeśli używamy słowa „Bóg”, to musimy się pogodzić z wszystkim, co ma ono oznaczać, a mianowicie przede wszystkim z tym, że wykracza poza ludzki rozum. A skoro tak, to nie możemy odbierać temu słowu znaczenia akurat z tego względu, że nie w pełni się w tym ludzkim rozumie mieści (że np. nie jest weryfikowalne naukowo).

Bóg nie jest zresztą jedynym pojęciem, którego nie da się w pełni wyjaśnić. Już samo istnienie, pomimo że w zasadzie bezsporne, jest nieweryfikowalne, ponieważ nie mamy instrumentów, by wyjść poza nie i się mu dokładniej przyjrzeć.

Istnieją pojęcia, z którymi ludzie mają kłopot, bo nie mieszczą się w pełni w ich naukowo-rozumowej wizji świata, co nie zmienia faktu, że są to pojęcia należące do ich języka. Kto wie, czy właśnie te kłopotliwe pojęcia nie czynią z ludzi tymi, kim są, tzn. zdolnymi do głębszej refleksji.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 Dalej..
#76
01-03-2011 16:34
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: między słowami a wiarą
Zgadzam się z panem całkowicie. Dlatego uważam, iż - na przykład - Dawkins jest świetnym filozofem. Nie używa języka tej branży, ale moim zdaniem jest on nacechowany takim oceanem spekulacji, że częściej szkodzi niż pomaga. Dennett, którego też lubię, jest filozofem filozofem. I on musi na przykład rozprawiać o qualiach, jaka by ta koncepcja nie była. Musi rozstrząsać zagadnenia, czy na przykład robot w pełni identyczny z człowiekiem (to znaczy myślący, etc, nawet uprawiający seks) miałby jaźń, czy też by jej nie miał. Etc. Nic tylko współczuć.

Ja uwielbiam dobrą filozofię, uważam też iż filozofia przyrody, w której mieszczą się naukowcy - filozofowie, zawsze była najlepsza. Nie da się nic mądrego wydedukować z "samego siebie", bo nie mamy dusz, nie jesteśmy wszechświatami umysłów, za to mamy masę modelowych, ewolucyjnych uproszczeń. Taka filozofia bez patrzenia w naturę, bez badań, bez weryfikacji, zawsze jest "na chłopski rozum". Opisywane są nieraz dość prostackie intuicje, za to zyskują one potężną obudowę mądrze wyglądającego, branżowego języka. Najlepsi budują prawdziwe pałace na fałszywych nieraz przesłankach, jest to wtedy bardziej skomplikowane, cieszy i... pogrąża.

Andrzej Bogusławski (52273 punktów)Odp: między słowami a wiarą
W odpowiedzi Jacek Tabisz
>Zgadzam się z panem całkowicie. Dlatego uważam, iż - na przykład - Dawkins jest świetnym filozofem. Nie używa języka tej branży, ale moim zdaniem jest on nacechowany takim oceanem spekulacji, że częściej szkodzi niż pomaga.
Panie Jacku, to niech Pan się dobierze do nie uprawnionych spekulacji Dawkinsa. (Tylko zdecydowanie proszę oddzielić jego teksty poświęcone religii, od tekstów dotyczących biologii. Nie warto rozmawiać o tych i o tych publikacjach razem.)

>Dennett, którego też lubię, jest filozofem filozofem.
Bez przesady, on tylko studiowanie rozpoczął od filozofii i to, że ma nawet z niej profesurę, to jeszcze filozofem filozofem bym, go nie nazwał, a raczej kognitywistą.

>Ja uwielbiam dobrą filozofię, uważam też iż filozofia przyrody, w której mieszczą się naukowcy - filozofowie, zawsze była najlepsza. Nie da się nic mądrego wydedukować z "samego siebie", bo nie mamy dusz, nie jesteśmy wszechświatami umysłów, za to mamy masę modelowych, ewolucyjnych uproszczeń. Taka filozofia bez patrzenia w naturę, bez badań, bez weryfikacji, zawsze jest "na chłopski rozum". Opisywane są nieraz dość prostackie intuicje, za to zyskują one potężną obudowę mądrze wyglądającego, branżowego języka.
Zgoda, ale proponowałbym także zwrócić uwagę na takich uczonych jak np. Peter Atkins, który za filozofa się zupełnie nie uważa i pisze książki pięknym prostym językiem o największych osiągnięciach współczesnej nauki. To przecież - jakby - odpowiednik powiastek filozoficznych z dawniejszych wieków.

Pozdrawiam.

@@@
.

#78
01-03-2011 19:36
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)Odp: między słowami a wiarą
W odpowiedzi sceptymucha
>Tylko, że Twoje myślenie prowadzi do absurdu: jeśli niepewność istnienia jest duża, to nie warto przecież ze mną gadać, bo gada się z hologramem.

Nieprawda. Precyzuję: nawet gdybym uważał, że istnieję tylko ja, a reszta jest moim wyobrażeniem - czego wcale nie czynię (o tym poniżej) - to i tak warto byłoby z Tobą gadać, bo gadałbym wprawdzie tylko z samym sobą (z miejsca przepraszam Cię za taką hipotezę), ale byłby to w każdym razie rodzaj myślenia - racjonalnego rozumowania. Faktycznie - trudniej byłoby uzasadnić, dlaczego miałbym wówczas koniecznie dalej oddychać. Skoro cały świat materialny byłby tylko moim wyobrażeniem, to w zasadzie mógłbym się wówczas bez tej czynności obejść.

Ja jednak tak nie twierdzę.

Twierdzę natomiast, że odbieram rzeczywistość poprzez zmysły i rozum w ramach mojego umysłu. Skoro myślę i odbieram jakieś bodźce, to po pierwsze - ja istnieję, a po drugie - NIE WIEM wprawdzie NIC PEWNEGO o źródle tych bodźców, ale ZAKŁADAM, że to źródło istnieje poza mną. Ponieważ czynię to założenie, mam powód, by dalej oddychać. W ten sam sposób ZAKŁADAM również, że istniejesz Ty, moje ciało, atomy, itd. Czynię to założenie z tego względu, że po pierwsze zostałem przyzwyczajony do myśli, że świat materialny istnieje, a po drugie z tego względu, że mam instynktowne wrażenie, że takie myślenie jest dobre. Wolę zakładać, że świat materialny i ludzie na nim istnieją i wolę zachowywać się tak, jakbym miał co do tego absolutną pewność, bo z mojego doświadczenia wynika, że mogę wówczas odnosić dobre wrażenia - np. na piwie z kumplami, w dialogu z dziewczyną, przy pomaganiu sąsiadowi we wnoszeniu telewizora do domu itd. Gdybym natomiast założył, że tego świata zewnętrznego w ogóle nie ma, to istotnie - musiałbym z tych wszystkich dobrych wrażeń zrezygnować, a tego byłoby mi szkoda.

Nie oznacza to jednak w żaden sposób, że mam PEWNOŚĆ co do tego, w jaki sposób istnieje świat zewnętrzny. Nie wiem nic NA PEWNO ani o piwie, ani o kumplach, ani o dzieczynie, ani o telewizorze sąsiada. W telewizorze może być zamiast lampy kineskopowej siano, w butelce siki zamiast piwa, w głowach kumpli może siedzieć ufoludek, który nimi steruje, natomiast dziewczyna być może jest tylko moją projekcją - zupełnym wyobrażeniem.

Zachowuję się tylko tak, jakby to wszystko NA PEWNO istniało "tak jak należy", bo tak nakazuje mi przyzwyczajenie i istynktowna podpowiedź, że tak będzie dobrze.

Pewności o świecie zewnętrznym nie mam również z tego względu, że to co było istotne i ważne przed chwilą, obecnie może się całkowicie zmienić. W tym zakresie również zależności zachodzące w materii - np. na poziomie atomów mogą się w każdej chwili zmienić - nie mam żadnej PEWNOŚCI że w następnej sekundzie będą one w dalszym ciągu działały tak samo jak do tej pory. Nie mam żadnej pewności, że atomy nagle nie przestaną poruszać się względem siebie. Fakt, że robiły to do tej pory pozwala jedynie na PROGNOZĘ, że dalej będą to czynić w taki sam sposób.

Natomiast jedyne co wiem NA PEWNO jest ograniczone wyłącznie do tego, na czym akurat w tej chwili skupia się moja uwaga i to tylko w tym sensie, że jeśli myślę o np. pomarańczy, to wcale nie znaczy, że wiem na pewno, że ona istnieje, a znaczy to tyle tylko, że wiem na pewno, że w tej chwili o niej myślę.

Tak więc na 100% istnieje tylko moja aktualna myśl, reszta jest założeniem - przydatnym, by kontynuować dotychczasowy styl bytowania.

maceox (6766 punktów)Odp: między słowami a wiarą
Mówi Pan:
Tak według mnie termin istnienie jest wynikiem filozoficznej spekulacji

i jednocześnie:

Ponadto, dla mnie niezrozumiałymi filozoficznie terminami, są nieistnienie, nic, niebyt, byty wielobyty i tym podobne spekulatywne terminy.

Czyli istnienie jest spekulacją, a nieistnienie niezrozumiałe?

Zgadzam się w pełni, bez cienia ironii.

Ponieważ jednak istnienie jest spekulacją, to:
(>Można też poczytać nasze forum, jest tu grupa osób, która sporo wie i potrafi to w miarę komunikatywnie przekazać. Na przykład ja - już się sporo tu nauczyłem.)
- jedyne, czego mógł się Pan nauczyć, to spekulować.

co i ja czynię.
ale skoro pan się już sporo nauczył, to chyba już nie wiele pozostało Panu do nauczenia? Niech się Pan jeszcze trochę przyłoży i już Pan będzie wiedział wszystko.

#80
01-03-2011 20:44
 Ocena 2 na 2
panTeista (6808 punktów)Odp: między słowami a wiarą
W odpowiedzi maceox
>bo od początku ludzkości

Tak na prawdę, to nie ma początku ludzkości, bo nie było pierwszej pary. Powstawanie ludzkości to proces ewolucyjny pokoleń.

Kaczyński i PiS to groźba rządów autorytarnych i państwa wyznaniowego.

#81
01-03-2011 21:06
 Ocena 1 na 1
Głąbiński (3538 punktów)Odp: między słowami a wiarą
W dalszym ciągu nie rozumiem, w jaki sposób z tego potoku słów ma wynikać, że maceoks przekroczył jakieś obowiązujące na forum "Racjonalista" zasady.

Stach M. G.

#82
01-03-2011 21:27
 Ocena 1 na 1
zohen (3231 punktów)Odp: między słowami a wiarą
W odpowiedzi maceox
.......>Bajki, legendy, mity i wreszcie religie nie są błędne z tego tylko powodu, że w sposób fizyczny nie można dowieść prawdziwości postaci i historii, które opisują. Opowiadają one bowiem prawdę nie o fizyce, a o człowieku, o jego psychice - robią to w sposób symboliczny, posługując się metaforami, archetypami.....
>

Dobrze byłoby wziąć pod uwagę fakt, że za bajkami dla dzieci - w odróżnieniu od religii - nie stoją wyspecjalizowane wysokodochodowe firmy i kadry czarnych oszustów żerujących na ludzkich słabościach. To nie bajki dla dzieci były powodem wypraw krzyżowych, polowań na czarownice, wojen religijnych, pedofilii, zahamowania na blisko 2000 lat rozwoju nauki.....
Drenowanie kieszeni ubogich emerytek przez toruńskiego zakonnika, to nie kolejna bajka dla dzieci, ale czysty bolesny real!

Jeżeli tak bardzo komuś zależy na "wydobyciu prawdy o człowieku z religii", to dlaczego w tej całej filozoficznej dyskusji pomijany jest fakt, że religia, chrześcijańska w szczególności, a już katolicka w "szczególnej szczególności" jest software przebiegle zorganizowanej mafijnej instytucji władzy nad umysłowo zniewolonym człowiekiem i czerpiącej z tego procederu kolosalną kasę?

#83
01-03-2011 21:44
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)Odp: między słowami a wiarą
W odpowiedzi maceox
Ja mam pewność.

Nie wiem, czy będe umiał ładnie przekazać, skąd ona wynika, ale jest mniej więcej tak: treść mojej świadomości jest zróżnicowana - więc - istnienie jest również zróżnicowane (odnosi się to także do solipsyzmu) - więc - ewidentnie mogę określić dwa typy zróżnicowania, zewnętrzność i wewnętrzność - więc - mogę odnosić "ja/moja samoświadomość" tylko do jednego z nich, co kończy dowód na istnienie zewnętrzności.

Bardzo łatwo wykazać fałszywość tego dowodu - wystarczy, że samą własną (samo)świadomością bezpośrednio zaczniesz kreować rzeczywistość. (Jest taka scena w Matrixie, gdy dzieciaczek mówi -"there is no spoon", o to dokładnie chodzi, jako przykład obalenia dowódu.)

Pozdrawiam

Aktualnie brak stopki.

#84
01-03-2011 22:11
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)Odp: między słowami a wiarą
W odpowiedzi maceox
Przepraszam, ponieważ już wielokrotnie na podobne tematy tu się wypowiadałem, napisałem może zbyt skrótowo i moja wypowiedź stała się dla Pana zbyt trudną do zrozumienia.
Wszystkie wymienione przeze mnie terminy dotyczące istnienia i bytu powstały w wyniku spekulacji filozoficznych. W moich poglądach filozoficznych niczego sensownego nie oznaczających, a więc dla mnie niezrozumiałych. Oczywiście, że znam ich filozoficzne definicje, przypisujące im określone znaczenie.
Czy już jest to trochę jaśniejsze dla Pana?

>Ponieważ jednak istnienie jest spekulacją, to:
Nie nigdzie tak nie powiedziałem. Przecież Pan sam cytuje: termin istnienie jest wynikiem filozoficznej spekulacji, a to wcale nie znaczy to samo.

>- jedyne, czego mógł się Pan nauczyć, to spekulować.
>co i ja czynię.
Jeżeli tak mało korzysta Pan z naszego forum, to zdecydowanie szkoda Pańskiego czasu.

>ale skoro pan się już sporo nauczył, to chyba już nie wiele pozostało Panu do nauczenia? Niech się Pan jeszcze trochę przyłoży i już Pan będzie wiedział wszystko.
Wszystko zależy od tego czego się człowiek uczy. Ja chciałem poznać obszary własnej niewiedzy i im więcej na starość wiem, tym bardziej zdaję sobie sprawę z tego, jak wiem mało, ale Bozia trochę inteligencji mi dała i od niektórych, co bardziej tępych, wiem odrobinę więcej i trochę łatwiej głupotę rozpoznaję.

Miłego wieczoru życzę.

@@@
.
>

maceox (6766 punktów)Odp: między słowami a wiarą
W odpowiedzi sceptymucha
>Ja mam pewność.>
[...]
ewidentnie mogę określić dwa typy zróżnicowania, zewnętrzność i wewnętrzność -

to, że istnieje zewnętrzność wobec wewnętrzności, to jeszcze nie znaczy, że zewnętrzność istnieje koniecznie poza mną.
Dlatego ja nie mam pewności

#86
01-03-2011 22:24
 Ocena 4 na 4
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)Odp: między słowami a wiarą
W odpowiedzi maceox
Skoro nie masz pewności, znaczy, nie potrafisz sam siebie zdefiniować.
Twój problem.

Więcej nic sensownego w temacie nie mam do powiedzenia.

Pozdrawiam

Aktualnie brak stopki.

#87
02-03-2011 00:00
 Ocena 2 na 2
maceox (6766 punktów)Odp: między słowami a wiarą
W odpowiedzi sceptymucha
>Skoro nie masz pewności, znaczy, nie potrafisz sam siebie zdefiniować.
>Twój problem.
>Więcej nic sensownego w temacie nie mam do powiedzenia.

Stosunek ilości słów w Twojej wypowiedzi do mądrości, którą zawiera jest tak bardzo korzystny, że miałbym ochotę przydzielić Ci 50 plusów.
zgadzam się - nie potrafię sam siebie zdefiniować.
to ja pozdrawiam

Vancalar (1804 punktów)Odp: między słowami a wiarą
W odpowiedzi prof. Grabowska
Cytat:
>> Mówisz więc, że nie ma żadnych zagadek?
>Autor wątku mówi o jakiejś zagadce istnienia, Absolucie itp. Czyli posługuje się nieprecyzyjnymi terminami.

   A mnie się zdaje, że to dość jasne. Brak odpowiedzi na postawione przeze mnie pytania stanowi zagadkę istnienia. Czy jest celowe, czy nie, czy Ktoś chciał, żebyśmy istnieli, czy nie; czy istnieje świadomy stwórca naszego wszechświata, czy nie, itd.
Mało tego, według mnie i Ty rozumiesz problem postawiony przez autora wątku...

Cytat:
>> Skąd się wziął nasz wszechświat
>Z Big Bangu. To na razie jest najpowszechniej przyjmowana koncepcja. Uczeni w CERN pracują nad tym , aby to wyjaśnić głębiej. Brak naukowych podstaw, aby sądzić, że jakiś Pan Bóg go stworzył.

   Jasne, według informacji jakie posiadamy, najprawdopodobniej nasz wszechświat został zapoczątkowany w tzw. "wielkim wybuchu" 13,75 mld lat temu.
-CO lub KTO spowodowało to zdarzenie? To, że "uczeni z CERN pracują nad tym, żeby to wyjaśnić głębiej" nie implikuje w żaden sposób, że znamy odpowiedź tak, czy nie? Jednym słowem - nie wiadomo.
   Brak naukowych podstaw mówisz;
- Więc jakie mamy "naukowe" podstawy, aby wierzyć, że prawa fizyki dadzą się w racjonalny sposób poznać? Jak w "naukowy" sposób jednoznacznie określić, że były takie same 1000 lat temu i nie zmienią się w ciągu następnych 100 lat albo chociażby 10 minut ?

Cytat:
>Na inne pytania znajdziesz odpowiedzi w książkach Richarda Dawkinsa.

   No co Ty. Pewnie źle czytałem...
Na pytania 1-3 Dawkins (np. w "Bogu urojonym, Wspinaczce... , Samolubnym genie") Odpowiada:
"Nie wiemy ale się dowiemy". Jeśli chciałabyś zarzucić mi kłamstwo lub manipulację, zrobię to i poszukam odpowiednich cytatów chociaż ponowne wertowanie tych pozycji to jakaś tam niedogodność
Na pytanie 4 odpowiada, że mówią o tym techniki datowania ale nie wspomina, że uznanie ich dokładności wymaga poczynienia wielu założeń, m.in, że poziom izotopów radioaktywnych jest stały od powstania ziemi, których to założeń nie można udowodnić.

Jeśli chodzi o pytanie 5, wg Dawkinsa miłość altruizm, moralność, zachwyt itd. są efektem działania doboru naturalnego ( np. "Bóg urojony" - rozdział 6) ale nie przedstawia żadnych dowodów naukowych, możliwych do przeprowadzenia testów ani badań, które jednoznacznie potwierdziłyby jego wiarę.

   Może gdzieś czegoś nie doczytałem, może po prostu nie odbiegam zbytnio poziomem intelektualnym od "baby z Pcimia po 4 klasach szkoły powszechnej" ale nie znajduję tu żadnych odpowiedzi, więc dlaczego miałbym wierzyć w to, że pan Dawkins się nie myli ?

Cytat:
Bardzo obszernie to wyjaśnia.

   Zgadza się, wyjaśnia w co wierzy ale nie wyjaśnia, jak jednoznacznie mogę zweryfikować, czy mówi prawdę... Poza tym, to TY a nie pan Dawkins podniosłaś tezę, że nauka "wszystko wyjaśnia" i tylko: "Może dla babci z Pcimia to wszystko to wielka zagadka bo ma 4 klasy szkoły powszechnej i nic nie rozumie z tego co ją otacza.".
Więc skoro ty rozumiesz, to wolałbym poznać TWOJE zdanie i TWOJE odpowiedzi na zadane przeze mnie pytania a nie pana Dawkinsa. Jego już dawno poznałem. Czytałem jego książki, oglądałem chyba wszystkie debaty, (począwszy od Huxley memorial debate a skończywszy na ostatniej, w której dyskutuje z Johnem Lennoxem. Interesuje mnie skąd TY to wiesz i jakie masz argumenty które pozwalają Ci wyśmiewać prostą kobietę z Pcimia.

Cytat:
Cały szkopuł w tym, że ludzie doszukują się jakichś tajemnic, zagadek i cudowności w zwykłym przebiegu wydarzeń w czasie. Nie mieści im się w głowie, że są dalekimi kuzynami szympansa i uważają to za osobistą obrazę.

   Zgoda ale czy to implikuje, że nie istnieją zagadki, tajemnice itd?? Czym uprawomocnisz taki wniosek ?

Cytat:
>> Ktoś to zrobił...
>Zawsze pisałam, że wiara jest sprawą emocji, a nie rozumu. Rozum i nauka mówią nam, że nikt tego nie zrobił, a mało tego, wyjaśniają nam kawa na ławę jak to wszystko powstało.

Hmm, Czy nie prosiłem Cię w poprzednim poście, abyś to przystępnie wyjaśniła?
Odsyłasz mnie do Dawkinsa ale On też niczego nie wyjaśnia, więc zaczynam się gubić...

Cytat:
Trzeba się tylko dokształcać. Kopernik miał rację, a potem Darwin ,a dzisiaj inni uczeni.

I tuś mi brat! (noo może raczej siostra ) Zgadzam się!, należy się dokształcać!
Wnioskuję więc, że moje dokształcenie jest niepełne, zechciałabyś więc wskazać mi odpowiedni kierunek?

Pozdrawiam

P.S. Patrz, pytam tylko o co chodzi i jak mogę sprawdzić te "prawdy oczywiste" i już dostaję minusy Nie bardzo wiem, czy źle jest pytać, czy po prostu źle jest zadawać "niewygodne pytania"...


Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.


Vancalar (1804 punktów)Odp: między słowami a wiarą
W odpowiedzi Meretseger
Cytat:
>>   Dobrze, więc jak już je "zbadamy", to wtedy będziemy mogli powiedzieć, że nie ma Boga bo to będzie wynikało z jasnych dowodów tak?
>Tak. A na razie hipoteza Boga nie jest do niczego potrzebna. Tylko przeszkadza w badaniach.

Tu pozwolę się nie zgodzić. W czym przeszkadza? Nauka nie bada wszak "dlaczego" a raczej "jak" czyż nie? Co za różnica, czy grawitacja jest dziełem Boga, czy naturalnych procesów, naszym zadaniem jest badać JAK DZIAŁA i jakie są tego implikacje. Poza tym, hipoteza Boga w pewnych warunkach rzeczywiście przeszkadza w badaniach o ile hipoteza, że On nie istnieje jest słuszna! Jeśli bowiem nie jest, prace nad możliwym naturalistycznym wyjaśnieniem abiogenezy są zwykłą stratą czasu i pieniędzy czyż nie?

Cytat:
>>Ok, czyli twierdzenie, że życie albo i cały wszechświat NA PEWNO powstało samoistnie w wyniku procesu naturalnego bez interwencji czynnika inteligentnego jest nieuczciwe? Gdyby niektórzy naukowcy ograniczali się do "nie wiem ale badam" to nie byłoby problemu.
>Jest uczciwsze, niż gdyby powiedzieć, że Bóg je stworzył. Zresztą uczciwy naukowiec nigdy nie mówi NA PEWNO. Mówi "w świetle dotychczas zgromadzonych faktów życie powstało samoistnie bez interwencji czynnika inteligentnego. Jak? Istnieje kilka hipotez na ten temat, jeszcze nie wiadomo, która jest prawdziwa".

Powtórzę jeszcze raz: "nie wiemy", jest uczciwe. "nie wiemy ale na pewno nie Bóg", jest zwykłym dogmatyzmem.

Cytat:
>>Tyle, że w szkole podstawowej można się dowiedzieć, że życie powstało "samo", więc jednak "nie wiemy" ale twierdzimy.
>Bo mamy mocne przesłanki, które są wciąż sprawdzane. Na potrzeby szkoły podstawowej rzecz jest upraszczana. Chcesz zapoznawać dzieci z całą procedurą badawczą i wszystkimi hipotezami? Można, ale to im zrobi wodę z mózgu. Już i tak biedactwa mają problem z religią.

   Od kiedy to "mocne przesłanki" równają się prawdzie? Czy więc tak trudno powiedzieć dzieciom: "w tej chwili nie wiadomo"? zamiast "było tak i tak" ? Dla mnie to taka sama indoktrynacja jak ta przeprowadzana przez "Rydzykopodobnych". Pewnie, że "biedactwa mają problem z religią", bo "Katolicyzm sp. z o.o." zrobi wszystko dla zysku. Ale jaki ma związek działanie ugrupowania skierowanego na zarobek, wykorzystującego ideę Boga z istnieniem stwórcy wszechświata?

Cytat:
>Przepraszam bardzo, ale czy na pewno wiesz, co mówisz? Wiedza naukowa nie służy do zapychania dziur. Ja mówiłam o lukach w wiedzy. Luki w wiedzy wypełnia się wiedzą albo zapycha Bogiem.

   Czyli jeśli nie wiemy jak powstało życie, mówimy "nie wiemy" a nie: "nie wiemy jak ale NA PEWNO w wyniku działania czynników naturalnych" ???

Cytat:
>Po prostu nie zaprzątam sobie głowy dyrdymałami. Nie wierzę w sąd ostateczny.

   Masz prawo. Jedną z najważniejszych dla mnie rzeczy jest, żeby każdy mógł swobodnie wygłaszać tego typu sądy. To Twoja sprawa, Twoje życie, Twoja śmierć. Mogę tylko spytać : "co jeśli się mylisz?" ale przecież sama potrafisz doskonale ocenić konsekwencje ewentualnego błędu. I nie mówię tu wcale o "piekle", tylko o tym, że jeśli mieszkasz w czyimś domu a mówisz, że jest źle zbudowany, nie podobają Ci się zasady, to... radź sobie sama, zbuduj własny dom, poszukaj cegieł i wprowadź w życie własne prawa zgodnie z mocą i umiejętnościami jakie posiadasz.

Cytat:
>A po co od razu do każdej molekuły sięgać. W skali makro źle działa. Gołym okiem widać, że jeśli to wszystko zostało zaprojektowane, to nieinteligentnie. Sprawa się wyjaśnia w momencie, gdy bierzemy pod uwagę ewolucję. Ona nie jest inteligentna i ma prawo do dziwnych rzeczy. Dziwne kształty, dziwne kolory, dziwny przebieg nerwów i ludzki ogon.

   Pewnie pamiętasz, że jestem informatykiem. Zdajesz sobie sprawę, że przeglądarka której używasz ( firefox, IE, opera czy co tam) jest programem. "Ludzki" kod, który definiuje je działanie jest elegancki. Przy odpowiednim doświadczeniu widzisz co robi jego każda linijka.
ALE. Aby zamienić to na działający "w przyrodzie" program, potrzebne jest jeszcze coś, co się nazywa kompilator. To taki automatyczny proces, który "tłumaczy" jasny, ludzki język na język "środowiska", które wszak nie rozumie angielskiego. Efektem tej "automatyzacji" jest kod składający się z zer i jedynek, który "rozumie" procesor w Twoim komputerze. Jeśli przyjrzysz się temu zestawowi zer i jedynek łatwo zauważysz, że jest on: nieefektywny, wydaje się często bez sensu (np. powtórzenia tego samego kodu) ALE SPEŁNIA SWOJĄ FUNKCJĘ. Rzeczywiście trudno mi wyobrazić sobie Boga projektującego osobno każdą bakterię... Po co, skoro można użyć automatyzacji? Cóż, wiąże się to oczywiście z różnymi "dziwactwami". które na pierwszy rzut oka mogą być wzięte za błąd w projekcie... Każdy informatyk tak robi aby oszczędzić czas i to jest normalne. Założenie, że to samo mógłby robić Bóg jest już "głupie"? Jak to?

Cytat:
>Nie miałam na myśli "śmieciowego DNA".

J.W.

Cytat:
>>Z drugiej strony, jeśli ja zaprojektuję samochód ...
>No proszę Cię. Dziwaczysz. Znaczy, porównujesz nieporównywalne. Jeszcze mi tylko panahoyle'owego boeinga zabrakło.

   Dlaczego uważasz to za "dziwaczenie" i dlaczego to "nieporównywalne" ??
Odłupki z Calico Są uznawane za wynik działania człowieka, a DNA nie, chociaż DNA jest tym w porównaniu z naszymi najpotężniejszymi komputerami, co te komputery w porównaniu z odłupkami z Calico a mimo wszystko uznaje się (Noo powiedzmy, że w tym przypadku jest wiele kontrowersji) że te ostatnie są wynikiem działania inteligencji! Nie bardzo rozumiem to zróżnicowanie standardów...

   Pozdrawiam

Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.

#90
02-03-2011 03:43
 Ocena 1 na 1
Vancalar (1804 punktów)Odp: między słowami a wiarą
W odpowiedzi maceox
Cytat:
>Twierdzę natomiast, że odbieram rzeczywistość poprzez zmysły i rozum w ramach mojego umysłu. Skoro myślę i odbieram jakieś bodźce, to po pierwsze - ja istnieję, a po drugie - NIE WIEM wprawdzie NIC PEWNEGO o źródle tych bodźców, ale ZAKŁADAM, że to źródło istnieje poza mną. Ponieważ czynię to założenie, mam powód, by dalej oddychać. W ten sam sposób ZAKŁADAM również, że istniejesz Ty, moje ciało, atomy, itd. Czynię to założenie z tego względu, że po pierwsze zostałem przyzwyczajony do myśli, że świat materialny istnieje, a po drugie z tego względu, że mam instynktowne wrażenie, że takie myślenie jest dobre. Wolę zakładać, że świat materialny i ludzie na nim istnieją i wolę zachowywać się tak, jakbym miał co do tego absolutną pewność, bo z mojego doświadczenia wynika, że mogę wówczas odnosić dobre wrażenia - np. na piwie z kumplami, w dialogu z dziewczyną, przy pomaganiu sąsiadowi we wnoszeniu telewizora do domu itd.

   Bardzo słuszne spostrzeżenie. Mamy tu do czynienia z najłatwiej rozpoznawalnym i najbardziej rozpowszechnionym konfliktem WIARY z METODĄ NAUKOWĄ.
Z jednej strony ciągle można usłyszeć: "nie uwierzę, dopóki nie sprawdzę" I "Tylko nauka może to wyjaśnić" ale ... tego akurat nauka nie jest w stanie wyjaśnić ani udowodnić. Musisz WIERZYĆ, że świat zewnętrzny istnieje, że jest obiektywny i RACJONALNY, bo inaczej nie było by podstaw do uprawiania nauki. Z drugiej strony założenie, że tak samo jak świat zewnętrzny ISTNIEJE, MOŻLIWE jest istnienie intelektu pierwotnego do ludzkiego, o większych możliwościach i wiedzy, jest już "nienaukowe"...
Well...

Pozdrawiam

Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365