 |
Prześladowania chrześcijan w Polsce Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-12-2009 10:21 | Koraszewski (82900 punktów) | Prześladowania chrześcijan w Polsce
44 na 46 | „...prześladowanie wierzących jawi się we współczesnym świecie także przez działania zmierzające do usuwania krzyży z miejsc publicznych.” –ks. profesor Jan Dyduch. Od czasów rzymskich prześladowania chrześcijan nigdy nie były w Polsce tak okrutne. Kapłanów wygnano z kościołów, zabroniono im wygaszania kazań, każdego dnia dziesiątki chrześcijan rzuca się lwom na pożarcie. Zostali wypchnięci do katakumb, gdzie każdego dnia muszą słuchać w radio i w telewizji sączącej się od rana do nocy ateistycznej propagandy. Głodne lwy biegają od sanktuarium do sanktuarium wyłapując wystraszonych chrześcijan przemykających pod ścianami, żeby zanieść błagania do Maryi. Sterroryzowani chrześcijanie nigdzie nie znajdują spokoju. Leżą krzyżem w piwnicach i nie odważają sie wyjść na ulice, gdzie czyhają na nich watahy strasznych ateistów. Trybunały odmawiają im prawa do oddychania. Biedni chrześcijanie, ateiści rozbestwili się tak bardzo, że odważają się zadawać pytania, kwestionować biskupia moralność, krytykować, a nawet mówią, że państwo nie musi być własnością Kościoła. Czy nie powinniśmy ograniczyć troszkę prześladowania chrześcijan?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 Dalej..| glosator (60 punktów) | Odp: Prześladowania chrześcijan w Polsce |
1. To na czym konkretnie polega to faworyzowanie bo nie doświadczyłem... 2. Dobrze wiemy, że chodzi o zakaz wystawiania szopek w ogóle i wieszania krzyży w ogóle, a nie za państwowe pieniądze. Albo coś narusza wolność sumienia i wyznania oraz zasadę neutralności albo nie - bez względu na źródło finansowania. Zresztą postulat by to wierzący rodzice lub Kościół finansowali zakup krzyży/szopek - jest chyba jak najbardziej racjonalny. Pozdrawiam |
#32 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | Odp: Prześladowania chrześcijan w Polsce | > 1. To na czym konkretnie polega to faworyzowanie bo nie doświadczyłem...Na tym, że każda niemal instytucja publiczna zasila tą organizację np. przez zakup dewocjonaliów. Na tym, że z marszu sugeruje się, że "tutaj ci rządzą". Na tym, że wielokrotnie bezprawnie jesteśmy pytani o nasze poglądy w sprawach religii - np. w procedurze adopcyjnej. Na tym, że musimy argumentować dlaczego nasze dzieci nie będą chodzić na religię. Na tym, że w święta kościelne nie możemy obejrzeć w TV porządnego sensacyjnego lub horroru. Ja rozumiem mikołajki, ale bez przesady - vivat filmy na DVD. > 2. Dobrze wiemy, że chodzi o zakaz wystawiania szopek w ogóle i wieszania krzyży w ogóle, a nie za państwowe pieniądze. Albo coś narusza wolność sumienia i wyznania oraz zasadę neutralności albo nie - bez względu na źródło finansowania. Zresztą postulat by to wierzący rodzice lub Kościół finansowali zakup krzyży/szopek - jest chyba jak najbardziej racjonalny.> PozdrawiamI tu się nie zgadzam. Chodzi również o sprawy finansowe. A faszerowanie przestrzeni publicznej dewocjonaliami to również istotna sprawa. |
#33 1 na 1 | Karol Karpiński (76 punktów) | Odp: Prześladowania chrześcijan w Polsce | > Jest jedynie przejawem istnienia odrębnej kultury,Istnieje wiele kultur, ale tylko ta chrześcijańska zasłużyła na wyróżnienie w postaci ukrzyżowania ścian- czy to nie faworyzacja? > a dodatkowo, jednym z fundamentów naszej historii.Zbudowanym ze względów politycznych fundamentem postawionym na gruzach pogaństwa. Poza tym jest fundamentem odnoszącym się do kwestii światopoglądowych, a światopogląd chrześcijański nie cechuje i nie cechował całości narodu polskiego. > Krzyż w żaden realny sposób nie faworyzuje jednostki wierzącej. Nie ma żadnego wpływu na ukształtowanie hierarchii społecznej w konkretnym miejscu.Owszem, faworyzuje. Jednak nie w sposób skrajny: póki co nie doszło do przypadku, w którym jakiś ateista zostałby zdzielony krzyżem po głowie przez swojego katolickiego nauczyciela. Dyskryminacja zachodzi tu w sposób bardziej subtelny- tylko chrześcijanie mają prawo do wieszania swoich symboli na ścianach budynków państwowych. > Mimo tego muszę się zgodzić, co do neutralności państwa. Jest to argument, który przemawia za bielą ścian instytucji państwowych.Jednak wolałbym jakiś miły dla oka odcień żółci. |
#34 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | Odp: Prześladowania chrześcijan w Polsce |
> Owszem, faworyzuje. Jednak nie w sposób skrajny: póki co nie doszło do przypadku, w którym jakiś ateista zostałby zdzielony krzyżem po głowie przez swojego katolickiego nauczyciela. Dyskryminacja zachodzi tu w sposób bardziej subtelny- tylko chrześcijanie mają prawo do wieszania swoich symboli na ścianach budynków państwowych.Nie byłabym tego taka pewna. Sama widziałam może nie uderzenie, ale szarpanie. Szarpał ksiądz. Znam też chłopaka, któremu zakonnica kazała robić "krzesełko" za brak szacunku - brakiem szacunku było właśnie wyznanie ateizmu. |
#35 1 na 1 | glosator (60 punktów) | Odp: Prześladowania chrześcijan w Polsce | Już odpowiadam - każda ze stron ma prawo i (moim zdaniem) obowiązek takiej argumentacji i takiego formułowania postulatów by uwzględniały one realia - społeczne, kulturowe, historyczne, wynikające z tradycji itp. Cały mój tekst to było właśnie wołanie na puszczy o wskazanie tego złowrogiego kontekstu, który czyni z obecności krzyża cos szalenie groźnego, realnie godzącego w wolności i prawa obywateli. Tylko szanujmy się - chodzi o konkrety a nie doktrynerskie hasła i ogólniki. Bez tego podtrzymuję ocenę, że ten rwetes w sprawie krzyży to histeria. Jeśli zobaczę przekonujące argumenty - zjem wydruk własnego wpisu - a jak już to złośliwie skomentowano był za długi... Co do mojej rzekomej historiofobii to się do niej nie poczuwam. Jak najbardziej spierajmy się wykorzystując argumenty historyczne (są zawsze lepsze niż histeryczne), ale błagam nie wikłajmy się w dyskusję na poziomie: "a katolicy w czasie krucjat i inkwizycji to zabili więcej niewinnych ludzi niż ateiści ze Związku Wojujących Bezbożników Stalina". Ja nie jestem krzyżowcem, a Ty pewnie nie jesteś stalinistą - więc oszczędźmy sobie czasu. Nie podejrzewam Cię o taki styl, ale sam wspomniałeś te krucjaty... "Osobiście, to ten fragment odbieram negatywnie i raczej ma wymowę sugerującą, że dzieje się coś bardzo złego wobec wierzących, że być może trzeba jakiś odpowiednich zachowań w obronie wiary, bo bezbożnicy zaraz zaczną jeszcze bardziej atakować - szkoda, że to nie czasy średniowiecza, bo już by była następna krucjata, albo mała nocna rzeź niewierzących lub wierzących inaczej." To doprawianie mi czy ks. Dyduchowi gęby osób nawołujących do ostatecznego rozwiązania kwestii ateistycznej nie przeszkadza Ci oskarżać mnie o ustawianie sobie tematu tak jak jest mi to wygodne, o manipulację, czy wreszcie bezmyślność (jako jedną z opcji). Cóż trudno - niech nad tymi bździnami zatriumfuje miłosierdzie - nie przyjmuję takiej "argumentacji". Osobiście obiecuję nie przypisywać Ci złych intencji wobec wierzących i przyjmować ewentualną rzeczową krytykę z życzliwością. Na marginesie - prześladowania chrześcijan są faktem, choć mam na tyle zdrowego rozsądku by nie tropić ich w Polsce. Polecam zapoznanie się z sytuacją ludzi wierzących w Chinach, niektórych regionach Afryki, czy Indii. Jeśli dobrze pamiętam wypowiedź ks. Dyducha to nie ograniczała się ona do Polski. W tym kontekście rozpatrywałbym sformułowanie, że usuwanie krzyży jest jedną z form prześladowania. Uważam, że problem usuwania krzyży może być dla chrześcijan znacznie poważniejszy i bardziej realny, niż ich pozostawienie dla niewierzących. Chodzi nie tylko o zaakcentowane już specyficzne polskie uwarunkowania kulturowo - historyczne (znacznie szersza w przeszłości obecność krzyża itp. w przestrzeni publicznej i okoliczności w jakich dokonała się zmiana tej sytuacji), ale i o obiektywną różnicę pomiędzy aktem usuwania czegokolwiek od pozostawiania czegokolwiek. Ponadto weźmy pod uwagę, że dla chrześcijan jest to symbol wyjątkowy, otaczany czcią, z którym wiążą się określone realne uczucia, emocje... Ateista oczywiście takiej czci nie odczuwa, może ją uważać za nieracjonalną, ale nie może negować jej istnienia. Dlaczego zatem nie przyjąć racjonalnej obojętności wobec obecności symboli religijnych w miejscach publicznych? Dlaczego nie dostrzegać w tym rezultatu łatwego do prześledzenia procesu historycznego, prawa akcji i reakcji? Czy negatywny stosunek do tych symboli, demonizowanie ich znaczenia nie jest przypadkiem jakimś świeckim zabobonem... Co do Twojej wypowiedzi "rozumiem, że w związku z tym, jeżeli powiem: że wieszanie wszędzie krzyży, narzucanie wiary, zasad i wiedzy katolickiej, czy też wytykanie innych osób o odmiennym światopoglądzie - jest prześladowaniem osób, które nie są katolikami, to również nie będzie absurdalne i kontrowersyjne, ale będzie to prawdziwe" - to chyba faktycznie jej nie zrozumiałem. Jeśli sam wyjaśniasz, że nie piszesz o rzeczach realnych - to o czym piszesz? Jeśli Twoim zdaniem te negatywne zjawiska nie występują w rzeczywistości - to znaczy, że się zgadzamy. Tylko jak skonstruujesz bez nich ten złowrogi kontekst społeczny i polityczny, który sprawia, że obecność krzyża jest realnym ograniczeniem sfery wolności. Za oczywiste wpadki - błędne przypisanie autorstwa satyry itp. - przepraszam i dziękuje za wyrozumiałość. Pozdrawiam niezmiennie zmęczony. |
#36 2 na 2 | glosator (60 punktów) | Odp: Prześladowania chrześcijan w Polsce | Pomijam poziom późniejszych wpisów... Myślę, że większość racjonalistów dostrzega różnicę pomiędzy rzeczową argumentacją a zbywaniem kogoś przytykami. Znam treść wyroku w sprawie Lautsi. "Znać" nie oznacza jednak "zgadzać się". Przeczytałem go dość dokładnie i sądzę, że ze zrozumieniem. Zresztą bez większej "przyjemności intelektualnej" - mętna, ogólnikowa i napuszona argumentacja, wielkie słowa dotyczące sztucznego problemu. Dla mnie to po prostu przykład tego jak doktrynerstwo wygrywa ze zdrowym rozsądkiem (co komu może uczynić sama obecność krzyża), doświadczeniem historycznym, tradycją i kulturą danego społeczeństwa (spójrzcie na reakcje większości Włochów - już choćby skala sprzeciwu uniemożliwia zaszufladkowanie wszystkich przeciwników orzeczenia jako klerykałów, ciemnogrodzian itp). W zamian za wielkie zwycięstwo sądowe w sprawie sztucznego problemu cierpień spowodowanych widokiem krzyża w klasie szkolnej mamy bardzo realną mobilizację społeczną wokół wartości i środowisk chrześcijańskich, co niekoniecznie można uważać za sukces. Czy tak trudno było przewidzieć, że ludzie (w tym przypadku Włosi) nie padną z zachwytu na wieść, że coś czemu byli w większości przeciwni narzucono im z zewnątrz? Co zyskali ateiści dając powód do odtrąbienia stanu zagrożenia symboli chrześcijańskich i praw osób wierzących? Chyba to, że teraz więcej osób niż przedtem otwarcie opowiedziało się przeciwko takim negatywnym działaniom, a więc pośrednio lub bezpośrednio po stronie Kościoła... Gdybyśmy rozsądnie skupili się na załatwianiu realnych problemów być może trudniej byłoby szufladkować ateistów jako osoby nastawione na nieracjonalną negację, zaślepione ideologicznie... Kompromis to nie zawsze porażka, a dialog, przekonywanie, "praca organiczna" - choć bardziej czasochłonne są długofalowo skuteczniejsze niż pozademokratyczne, arbitralne rozstrzygnięcia wywracające w jednej chwili realia kulturowo - historyczne, w jakich żyje dana społeczność... |
#37 5 na 5 | Koraszewski (82900 punktów) | Odp: Prześladowania chrześcijan w Polsce | > - jak osoba wierząca interpretuję działania zmierzające do usuwania krzyży z miejsc publicznych, widząc w tym przejaw prześladowania, czytaj formę ataku, presji, czy dyskryminacji<Uczciwie mówiąc dziwię się, że tak rzadko słyszę głosy wierzących sprzeciwiających się obecności krzyży w instytucjach państwowych. (Znam takich wierzących, chociaż nie próbowali publicznie wypowiadać swoich opinii.) Zacznijmy jednak od pojęcia prześladowanie. W Indiach, Pakistanie i w paru innych miejscach na świecie chrześcijanie są prześladowani, czytaj mordowani, kościoły są podpalane, nie mają dostępu do publicznych urzędów,zaś propagowanie chrześcijaństwa w niektórych krajach grozi śmiercią. Używanie tego samego pojęcia do określenia prób dyskusji o obecności krzyży w instytucjach państwowych w Polsce to albo choroba psychiczna, albo świadome działanie mające na celu wywołanie określonego efektu u ludzi nie wiedzących o co chodzi. Wspólnota państwowa i wspólnota religijna to dwie zachodzące na siebie wspólnoty, ale nie tożsame. Obowiązkiem państwa jest zapewnienie swobody działania wspólnotom religijnym, ale mam nadzieję, że przyzna mi Pani, iż nie jest dobrze, kiedy wspólnota religijna poczuwa się do obowiązku dominowania wspólnoty państwowej. Krzyż w instytucji państwowej nie jest przedmiotem kultu, jest symbolem dominacji. Jeśli odbiera Pani propozycję dyskusji wokół tego symbolu dominacji w instytucji państwowej jako wyraz agresji lub dyskryminacji, to albo źle przedstawiliśmy przedmiot propozycji, albo uwierzyła Pani komuś kto celowo wykoślawił tę propozycję, sugerując jakieś prześladowania. Pozdrawiam. |
| Karol Karpiński (76 punktów) | Odp: Prześladowania chrześcijan w Polsce | > Nie byłabym tego taka pewna. Sama widziałam może nie uderzenie, ale szarpanie. Szarpał ksiądz. Znam też chłopaka, któremu zakonnica kazała robić "krzesełko" za brak szacunku - brakiem szacunku było właśnie wyznanie ateizmu.Opisane sytuacje nie wynikają bezpośrednio z obecności krucyfiksów na ścianach, a właśnie takie sytuacje miałem na myśli. |
#39 1 na 1 | glosator (60 punktów) | Odp: Prześladowania chrześcijan w Polsce |
> Przepraszam, ale pytałem o przejawy faworyzowania uczniów - katolików w szkole... Ale niech tam - jeśli te wszystkie okropieństwa to już koniec przejawów dyskryminacji ateistów w Polsce to mogę odetchnąć z ulgą. Bądźmy poważni - śmiejemy się z księdza, który dostrzega w usuwaniu krzyży (pamiętajmy o realiach historycznych)formę prześladowania, a mamy rozdawać palmy laickiego męczeństwa ludziom, bo nie mogą obejrzeć w święta porządnego horroru? Całe szczęście to chyba był jednak żart... Co do reszty - nigdy nie przechodziłem procedury adopcyjnej i nie znam przepisu, który takie pytanie wprowadza więc nie mogę się ustosunkować. Dokształcę się i odpowiem, proszę o cierpliwość. Wielu spośród moich przyjaciół nie chodziło na religię i nie musieli podawać żadnych powodów - więc moje osobiste doświadczenie jest inne, niż Twoje. A jeśli nawet - to tak trudno powiedzieć "bo jestem ateistą". Nie sądzę by władze szkolne doniosły odpowiednim złowrogim służbom... Z marszu sugeruje się, że "tutaj ci rządzą" - nawet jeśli przyjąć taką skrajną interpretację to co z tego wynika? co realnie za tym idzie? jakieś formy szykan, wykluczenie? "A faszerowanie przestrzeni publicznej dewocjonaliami to również istotna sprawa". Tylko dlaczego - czy nie wypadałoby precyzyjnie wskazać o co chodzi? Mam nadzieję, że nie o owe legendarne cierpienia psychiczne w zetknięciu z krzyżem. Co do spraw finansowych podtrzymuje swój pogląd. |
#40 -1 na 1 | glosator (60 punktów) | Odp: Prześladowania chrześcijan w Polsce |
Prześladowanie jest pojęciem stopniowalnym. Może obejmować akty barbarzyńskie i zjawiska nie nacechowane taką drastycznością. Bądźmy sprawiedliwi to w lewicowym dyskursie pojawiła się i rozkwitła praktyka postrzegania wszystkiego jako formy przemocy, prześladowania, opresji. To nie katolicy są ojcami wynalazku "mowy nienawiści" - pojęcia tak nieostrego, że obejmuje niemal każde wyrażenie przeciwnego do preferowanego poglądu. Mówię o faktach - np. kazus Gowina i jego wypowiedzi o in vitro - która została oficjalnie przedstawiona jako przejaw mowy nienawiści w raporcie chyba KPH (rzecz do sprawdzenia). Ale nie będę się upierał - na pewno ks. Dyduch mógł wyrazić się bardziej adekwatnie. Podobnie jak Pan wskazując, że źródłem takiej wypowiedzi może być tylko choroba psychiczna lub świadoma próba manipulacji. Trudno też przejść do porządku dziennego nad zdaniem: "Krzyż w instytucji państwowej nie jest przedmiotem kultu, jest symbolem dominacji." Znam wiele innych prostszych sposobów wyjaśnienia tego co symbolizuje lub może symbolizować krzyż w instytucji państwowej. Sądzę, że zna Pan i rozumie polskie specyficzne uwarunkowania historyczne, więc oszczędzę truizmów. Nie wiem czy uczniowie - ateiści czują się zdominowani - jeśli nawet to raczej nie wynika to li tylko z obecności krzyża. Pozdrawiam |
#41 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | Odp: Prześladowania chrześcijan w Polsce | > Mam pytanie, to czy brak krzyża w sklepie, teatrze, na każdej ulicy, na każdym budynku, na samochodzie, to również jest deklaracją światopoglądu? - (...)Tak, choć różnie bywa - kto lubi umieszczać symbole z którymi jest związany, w tego wykonaniu brak lub obecność symboliki będzie deklaracją. > (...)jeżeli tak, to nie bardzo rozumiem dlaczego na wielu samochodach nie wisi krzyż lub nie jest namalowany krzyż.Przypuszczam, że większość mimo wszystko nie odczuwa potrzeby umieszczania symboli lub woli robić to bardziej, że tak powiem, intymnie. Jako osobie asymbolicznej trudno mi się tu rzetelnie wypowiadać. > Zastanawiam się też, czy nie lepszą deklaracją by były czyny poszczególnych osób, zamiast wywieszania wszędzie krzyży, (...) obecności krzyża się kradnie, kłamie, zawsze to lepiej kiedy z obrazu patrzy święta postać i widzi, jak mąż za pomocą ręcznej argumentacji tłumaczy żonie kim jest. Przykładów można podać wiele, ale zamiast konkretów, to ciągle lanie wody i robienie farsy.(...)Nie potrafię udzielić na to odpowiedzi. > Rozumiem też, że brak wszędzie krzyży, to wtedy państwo bez Boga? - a co znaczy określenie: państwo bez Boga? - przecież według KK - Bóg jest wszędzie. Trochę zaczynam się gubić w tym wszystkim.Nie jestem KK. A przez państwo, jak napisałem, bez Boga, rozumiem państwo, które w swoich najistotniejszych elementach wywodzi wartości, idee, symbole z innych, nie związanych z Bogiem, bo ja wiem, bytów.
Tomasz Sztejka |
| sztejkat (4743 punktów) | Odp: Prześladowania chrześcijan w Polsce | > >Masz zdecydowanie rację: jeśli chcemy prawa do negowania obecności symboliki chrześcijańskiej musimy (zakładam, że chcąc być uczciwymi) godzić się na prawo negowania naszych żądań i oprotestowywania sukcesów.> Oczywiście. Ta sama uczciwość pozwala mi wyśmiać te ich negacje (nie znaczy to jednak że odrzuciłem je a priori!).Oczywiście. To prawo należące się obu stronom chciałem podkreślić. Choć wyśmiać wydaje mi się niesmacznym. > >Masz też rację, że ściana bez krzyża jest deklaracją światopoglądu. W tym wypadku - idei państwa bezreligijnego, państwa bez boga w swej ideologicznej istocie.> Doszło tu do pomieszania pojęć. Pogląd na funkcjonowanie państwa nie jest światopoglądem. Podobnie światopoglądem ciężko nazwać odmowę wywyższenia czy też potępienia danego światopoglądu. Sekularyzm jest poglądem na funkcjonowanie państwa, ale nazywanie go światopoglądem to jedna wielka pomyłka.Słusznie. Choć ideę rozdziału państwa od wydaje mi się, wywodzi się właśnie z zakwestionowania idei boga nieomylnego i istnienia jego pomazańców na tym świecie. > >Pytanie pozostaje jedno: czy walka ideologiczna ma przysłonić ideę państwa dla wszystkich, ideę wolności, równości i demokracji, czy też nie?> Póki co zauważyłem, że idea wieszania krzyży przysłoniła nam ideę równości.Trzeba też pamiętać o proporcjonalności. Choć zasadniczo zaczynam być nieco podrażniony narastającą obrażalskością wszystkich wobec wszystkich. A to uraża, a tamto, a tego, a to owego.
Tomasz Sztejka |
| sztejkat (4743 punktów) | Odp: Prześladowania chrześcijan w Polsce | > >Masz też rację, że ściana bez krzyża jest deklaracją światopoglądu. W tym wypadku >-(...)> Ściana bez symboli jest też wyrazem rozsądku, bowiem dopuszczenie do eksponowania wielu symboli wytworzy tylko zbędne kłótnie o szczegóły dotyczące przepisów i zajmowanie się symbolami tam, gdzie jest to zbędne.Z tym się zgodzę. Zdecydowanie jest to rozwiązanie najprostsze. Ale... nie do końca najlepsze. W zasadzie, rozsądkowo rzecz biorąc warto powiedzieć, że całą to symbolikę trzeba by mieć głęboko w czterech literach. Niemniej jednak dyskusja w tym temacie, choć w rzeczywistości bez realnego sensu, pozwala zapoznać się, o ile ktoś oczywiście co nieco się wysili, z poglądami innych ludzi a i co ważniejsze, zweryfikować własne poglądy. Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka |
#44 7 na 7 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Odp: Prześladowania chrześcijan w Polsce |
> Zawsze będę popierał możliwość manifestowania swoich przekonań, także poprzez umieszczenie związanych z nimi symboli w miejscach publicznych - także jeśli nie będą to symbole chrześcijańskie.> Zawsze też będę wolał pozytywną stronę wolności - w tym konkretnym przypadku prawo do powieszenia krzyża lub innego symbolu (niekoniecznie religijnego - z zastrzeżeniami jak wyżej), niż wersję negatywną - zakazująca manifestowania w ten sposób poglądów, przywiązania do określonych wartości itp.Widzisz, z jednej strony mówi się o symbolu religijnym, ale kiedy inni chcą wieszać swoje symbole religijne to wówczas wspomina się o tym(Terlikowski), że tak naprawdę to półksiężyc czy gwiazda Dawida symbolami religijnymi nie są. Także jakby nie patrzeć, chodzi wyłącznie o utrzymanie status quo, o to, by obok krzyża "broń Boże" żadne inne symbole nie zawisły, by krzyż utrzymał swoją uprzywilejowaną pozycję. Drugi sposób polega na tym, by wskazać, że właściwie krzyża nie można traktować wyłącznie jako symbolu religijnego. Przedstawia się zatem krzyż jako element tradycji, wartości uniwersalnych, historii narodu rozmywając tym samym chrześcijańską/religijną symbolikę. Każda, nawet najbardziej pokrętna argumentacja jest dobra, byle uzyskać zamierzony efekt - rezygnację nie tyle ze zdejmowania, bo to jest niemożliwe(rozlew krwi), ile z wieszania innych symboli(bo to jest faktyczne zagrożenie dla dominacji krzyża), sugerując tym sposobem, że krzyż załatwia wszystko/zawiera w sobie wartości wspólne dla wszystkich. Sprytne. Mleko już się rozlało, jak słusznie zauważył placownik. Odwrotu od krzyża w szkołach i innych budynkach użyteczności publicznej nie będzie, trzeba sobie z tego zdać sprawę. W związku z tym proponowałem wielokrotnie rejestrację związku wyznaniowego Kościół FSM(Flying Spaghetti Monster). Niech się wówczas śmieją - zawsze można powołać się na art.196... Czy w rozporządzeniu jest napisane o innych symbolach? O ile sobie przypominam, to nie(dziwnym zrządzeniem losu jest mowa wyłącznie o krzyżu). Moim zdaniem zamiast walki z krzyżem należy dążyć do realizacji pluralizmu światopoglądowego poprzez umieszczenie w rozporządzeniu ministerialnym zdania mówiącego o "innych symbolach religijnych" bądź "symbolach związanych z prezentowanym światopoglądem". Wówczas znajdzie się miejsce i dla symbolu PSR. Uważam zatem, że następna akcja PSR powinna dotyczyć właśnie zmian w rozporządzeniu.Tu jest szansa na sukces i nawet poparcie osób wierzących. > Logiczne byłoby także gdyby obecność danego symbolu byłą w jakiś sposób uzasadniona historycznie i kulturowo. Nie uciekajmy od realiów - to, że w szkołach w Polsce wiszą krzyże a brak jest emblematów animalistycznych (o ile takie są - nie znam się) nie wynika z przeoczenia czy przypadku, ani tym bardziej nie jest wynikiem dyskryminacji części Hindusów.Czy zatem ktoś, kto odwołuje się do wierzeń przedchrześcijańskich(prasłowiańskich) nie ma szans na zamanifestowanie tego poprzez powieszenie odpowiedniego symbolu? Pozdrawiam - Zbyszek  
Wiara kończy się wtedy, gdy zaczynają się wątpliwości. |
| obcy gatunek (907 punktów) | Odp: Prześladowania chrześcijan w Polsce | Widzę jednak, że za wszelką cenę chcesz wmówić innym histerię lub chcesz nazwać, wypowiadanie swojego zdania w danym temacie histerią. Nawet stwierdzając, że doceniasz poczucie humoru, czy też satyrę, która nawiązuje ogólnikowo i z przymrużeniem oka, to odnosisz do histerii. Trochę to dziwne, a jak takie zachowanie określić, to może pozostawię bez komentarza, bo jeszcze nazwę nieodpowiednio coś w stylu przewrotności i będzie, że coś niesłusznie zarzucam lub źle interpretuję. Jeszcze trochę, a stwierdzę, że masz na punkcie używania słowa histeria, jakąś obsesję lub bardzo Ci zależy na tym aby wmówić innym, że wypowiadanie się lub próba zmienienia czegoś,to histeria. Równie dobrze, to bym mógł powiedzieć, że w histerię wpadał, czy wpada KK domagając się czy robiąc takie lub inne rzeczy. Natomiast zastanawiam się jak nazwać lub określić ten fragment Twojej wypowiedzi: "...To doprawianie mi czy ks. Dyduchowi gęby osób nawołujących do ostatecznego rozwiązania kwestii ateistycznej nie przeszkadza Ci oskarżać mnie o ustawianie sobie tematu tak jak jest mi to wygodne, o manipulację, czy wreszcie bezmyślność (jako jedną z opcji). Cóż trudno - niech nad tymi bździnami zatriumfuje miłosierdzie - nie przyjmuję takiej "argumentacji"..." - po pierwsze, to możliwe opcje Twojego tekstu, napisałem na końcu i było tam ich wiele, ale Ty oczywiście wybrałeś sobie te które Ci odpowiadały lub najbardziej pasowały i to akurat do tego wybranego fragmentu, stwierdzając, że oskarżam Ciebie lub ks. Dyducha o to lub o tamto - mam pytanie: czy to jest manipulacja, zmienianie obrazu, czy znowu zmęczenie? Pomijam, że wyrwałeś to z kontekstu, nawiązując również, że wspomniałem coś o krucjacie. Rozumiem, że nie zrozumiałeś humorystycznego ujęcia, czy tego odnośnie czego i w jakim kontekście była ta wypowiedź. Trochę to przypomina ( biorąc tu też pod uwagę satyrę p. Koraszewskiego )sytuację, kiedy ktoś opowiada bajkę, a Ty byś zaczął stwierdzać, że ktoś wpadł w histerię i chce Ci udowodnić, że zwierzęta mówią, ale przecież jak można coś takiego mówić, bo przecież wiadomo, że zwierzęta nie mówią i że jedyną poprawną prawdą jest, że bajki są dla dzieci a do tego okłamują. Oczywiście też nie każdy musi wiedzieć, co to jest bajka, przenośnia itd. Na zakończenie, to przytoczę inny Twój fragment wypowiedzi: "...Jeśli sam wyjaśniasz, że nie piszesz o rzeczach realnych - to o czym piszesz?..." - pokaż mi miejsce gdzie sam wyjaśniam, że nie piszę o rzeczach realnych? ( pomijam już kwestię, co to jest realność ) Proponuję trochę odpocząć, bo rozmowa do niczego nie prowadzi, a mnie już znudziła ( trochę przypomina, to podobny styl rozmowy z kimś innym ), być może świetnie się bawisz, problem w tym, że popełniasz coraz większe błędy i coraz bardziej się gubisz. Oczywiście, że powody mogą być inne, ale takie mam wrażenie ( z pewnością też jest błędne ). Dyskusja z osobą, która jest tak zmęczona lub ma problemy z podstawową logiką wypowiedzi, zmienia sens wypowiedzi innych lub stara się wmówić coś, co nie miało miejsca, wyrywa zdania z kontekstu jest bezcelowa. Oczywiście istnieje opcja, że to ja mam problem z logicznym myśleniem, łączeniem wypowiedzi w całość itd. - cóż w końcu nikt nie jest doskonały. Pozdrawiam i życzę miłego wypoczynku i owocnych dyskusji. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|