Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
192.191.097 wizyt
Ponad 1065 autorów napisało dla nas 7365 tekstów. Zajęłyby one 29038 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 W jakiej walucie masz kredyt?
złoty
euro
frank
innej
już spłaciłem/am
nie mam
  

Oddano 30 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Wszystkie religie są prawdziwe, ponieważ w każdej religii kryje się Prawda, ta sama, którą Natura wyryła w sercu każdego człowieka. Ale w każdej religii teologowie przesłaniają tę Prawdę swoimi dodatkami - dogmatami i obrzędami - które są źródłem niekończących się sporów, kontrowersji i wojen religijnych."
« Filozofia  
Złota Księga moich spotkań z filozofią [9]
Autor tekstu:

Najbardziej fascynowały mnie w Nietzschem:

  • fragmenty poetyckiej prozy w „Also sprach Zarathustra",
  • nieokiełznana wolność myślenia zaskakująca nieoczekiwanymi myślami,
  • entuzjastyczna ocena epoki Odrodzenia,
  • kult Muzyki,
  • wprowadzenie cennych kategorii „postawy apollinskiej" i „dionizyjskiej" a zwłaszcza
  • bezkompromisowa, ateistyczna krytyka chrześcijaństwa.

Odrzucałem zawsze jego kult przemocy („płowej bestii"), zwalczanie socjalizmu i demokracji [ale pamiętałem o pięknej myśli: "Bunt jest dostojeństwem (Vornehmheit) w niewolniku"], i teorię „wiecznego wrotu", a obrzydzenie budziły zawsze jego słowa: „idąc do kobiet, nie zapomnij bicza".

Nietzsche zainteresował mnie Schopenhauerem i Wagnerem, ale kiedy złośliwie krytykował D.Fr. Straussa, stałem po stronie Straussa.

W wykładzie wygłoszonym 14 maja 1957 (dla aktywu partyjnego w KC PZPR) mówiłem m.in., że Nietzsche zajmuje się wpływem religii na życie i dowodzi, że ten wpływ jest szkodliwy. Np. w „Woli mocy" pisze: „Nie powinno się nigdy przestać zwalczać w chrześcijaństwie właśnie tego, że ma wolę po temu, by łamać akurat dusze najsilniejsze i najwytworniejszej. Nie powinno się zaznać spokoju, dopóki to jedno nie jest jeszcze doszczętnie zburzone: ideał człowieka, wynaleziony przez chrześcijanizm. Cała niedorzeczna reszta chrześcijańskiej bajki (...) nic nas nie obchodzi (...) Dopóki moralność chrześcijańska nie będzie odczuwana jako gardłowa zbrodnia względem życia, obrońcy chrześcijaństwa mogą być pewni wygranej".

W mojej interpretacji Nietzschego — przedstawionej we wspomnianym wykładzie z 1957 roku — szczególną rolę odgrywa „odkrycie", że „Nietzsche interesująco rozwija i uzupełnia feuerbachowską teorię alienacji". Zauważa, że „bardzo często swoje własne stany psychiczne alienujemy w bóstwo". Pisze: „Jeśli nagle i przemożnie owłada człowiekiem (...) wielki afekt, budzi [on] w nim wątpienie co do jego własnej osoby: nie śmie on myśleć o sobie, jako o przyczynie tego zadziwiającego uczucia (...) Swoich wysokich i wzniosłych stanów moralnych nie tłumaczył jako wyniku swojej woli, jako dzieła osobistego". W ten sposób „religia poniżyła pojęcie człowieka" („Wola mocy"). Człowiek stwarza Boga z własnych wyalienowanych stanów psychicznych. Ta alienacja odziera człowieka ze wszystkich cnót i przekazuje je Bogu. Bóg jaśnieje coraz większym blaskiem, ale to jest blask zapożyczony od człowieka, blask skradziony człowiekowi (wykład z 14.5.1957, s. 241-242).

Najbardziej fascynowało mnie w Nietzschem to, co wziął od innych: od Homera i od sofisty Kalliklesa, od Dantego („come l’uom s'eterna"), od Goethego (pojęcie „Nadczłowieka"), od Feuerbacha (pojęcie alienacji).

Ze sprzecznych wypowiedzi Nietzschego na temat „Nadczłowieka" brałem te, które przedstawiały go jako istotę delikatną, kruchą jak kryształowy wazon, twórcę kultury, filozofa, poetę, kompozytora.

Bardzo wielki wpływ wywarła na mnie myśl, że celem jego dążeń nie jest „szczęście", ale „dzieło" (Werk). I myśl, że tam, gdzie przeciętny człowiek widzi tylko dwie możliwości, filozof widzi pięćdziesiąt. Myśli wziętych od Nietzschego jest we mnie pewno znacznie więcej, ale żeby to sprawdzić, powinienem ponownie przeczytać wszystkie jego dzieła. Nie wykluczone, ze to jeszcze uczynię.

Pod moim kierunkiem napisano trzy prace magisterskie o Nietzschem (1959, Mirosław Nowaczyk — FN jako filozof religii; 1973, Krystyna Sokalska — FN o Odrodzeniu i Reformacji; 1988, Elżbieta Jędrysik - Nietzsche a muzyka). Sam nie napisałem ani jednej, ale nazwisko jego pojawia się w moich książkach, na przykład: „Historia ateizmu i krytyki religii" (wykład z 14 maja 1957, w „Ateizm a religia", 1957, podrozdział Nietzsche, s. 237-243) „Wypisy z historii krytyki religii" (1962, s. 424-427), „Człowiek w świecie dzieł" (1974, s.171, 291-292, 306, 340), „Portrety filozofów (1978, s. 11, 306-320, 354-355.395), "Nauczyciele" (1981, s. 53-54, 91-92, 96, 107-109, 111, 113, 122-123, 134, 143, 145, 148-149, 156-157, 159, 167, 170, 185-186, 189, 208, 214-215, 242, 253, 257, 266, 272, 312), „Zarys dziejów krytyki religii" (1986, s.40, 64-65, 79, 84-85, 182)

KRZYWICKI, Ludwik

1859-1941. W połowie lat trzydziestych słuchałem odczytu Kazimierza Wojciechowskiego o Krzywickim. Odczyt ten miał trzy doniosłe konsekwencje: po pierwsze, zapoczątkował 60 lat mojej przyjaźni i współpracy z Kazimierzem Wojciechowskim; po drugie, zapoczątkował moją działalność polityczną w ruchu socjalistycznym (szczególnie intensywną w latach 1935-1938, 1942-1948, 1980-1981 i 1992- do dziś); po trzecie, wprowadził na stałe do mojej świadomości przekonanie, że w dziejach polskiego socjalizmu Ludwik Krzywicki był człowiekiem największej wiedzy. Na całe życie zapamiętałem jego myśl z 1884 roku: „rewolucja potrzebuje sporego zasobu sił umysłowych", a ponieważ sił takich „niewiele posiada socjalizm polski", więc „trzeba je dopiero wytwarzać". Potem kilkakrotnie przeczytałem jedna z najpiękniejszych książek „Sic itur ad virtutem"; w roku 1943 Tadeusz Szturm de Sztrem skłonił mnie do przestudiowania „Wstępu do historii ruchów społecznych" a w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych przestudiowałem osiem pierwszych tomów zbiorowego wydania jego dzieł, pragnąc „zakorzenić się" właśnie w tej tradycji polskiej kultury. Nie było to łatwe, ponieważ zdecydowany mój sprzeciw budziło jego główne dzieło „Pierwociny więzi społecznej", w którym widziałem idealizowanie hordy pierwotnej i jej „straszliwych obrzędów", natomiast wiele się nauczyłem z jego wczesnych prac. Mój najważniejszy tekst o Krzywickim to jeden krótki akapit w książce „Człowiek w świecie dzieł" (1974, s.252), wyjaśniający, co od Niego wziąłem:

Wysoko oceniłem to, że Krzywicki „rozważania o nieśmiertelności imienia włączył w kontekst marksizmu", podobało mi się to, co pisał o „męczennikach myśli, których hartu nie złamały płomienie stosów, o wytrwałych pionierach dróg nowych" i w tym kontekście formułował wezwania do młodzieży: „Miej imię!", „Staraj się o nieśmiertelność imienia twego", staraj się, aby dzieła twoje posiadały „piętno imienne!"

MINKIEWICZ, Romuald

1878-1944. Dnia 26 kwietnia 1935 zachwyciła mnie jego książka „O pełni życia i o komunie duchowej". Czytałem ją wielokrotnie a najbardziej zafascynował mnie opis „spotkań" ze „światami wewnętrznymi" innych ludzi. Sądzę, że właśnie w czasie lektury tej książki powstawały pierwsze zalążki mojej teorii spotkań, chociaż jej pierwszy zarys opublikowałem dopiero prawie 40 lat później. Dnia 6 lutego 1939 słyszałem przez radio jego wykład „Z zagadnień psychologii zwierząt". Zanotowałem: "śliczny, natchniony głos — tak właśnie może mówić ten, kto napisał "O pełni życia"".

Na przełomie lat 50-tych i 60-tych przeczytałem jego pracę „Dogmatyzm i autorytet w nauce i nauczaniu" (1927), a w 1962 przedrukowałem z niej fragmenty w „Wypisach z historii krytyki religii". Przytoczę kilka:

"Jedna z najstraszliwszych plag ludzkości, jedna z najmocniejszych zapór na drodze rozwoju w każdej dziedzinie jest dogmatyzm (...) nienawidzący wszystkiego, co życiem tryska (...) co płonie świętym ogniem uczucia (...)

Zasklepienie się dogmatyczne w jednej metodzie, najbardziej nawet w swoim zakresie i w swoim czasie płodnej (...) prowadzić musi na manowce, krępując fatalnie polot myśli (...) ograniczając zakres i realną możność badania (...)

Obowiązki są trojakiej natury:

1 — obowiązek względem wiedzy [który polega] na podawaniu jej taką, jaką jest naprawdę, nie znającą spoczynku, bezustannie w dal rwącą rzeką zdobywczą, wiecznie zmienną, wiecznie prześcigającą swe wczorajsze zdobycze, wiecznie odnawiającą się w swych źródłach (...)

2 — obowiązek wobec jednostki ludzkiej (...) głęboki, serdeczny stosunek do ucznia [polega na tym, żeby mu] otwierać oczy na rzeczywistość (...) poszerzyć horyzonty myśli (...) rozbudować pęd badawczy (...) usamodzielniać (...) wprawiać w ruch (...) ośmielać myśl (...) uczyć wysiłku czynnego, budzić pasję zdobywczą, niepohamowaną żądzę wdzierania się na szczyty poznania (...) kształtować odrębność, indywidualizować myślenie (...) nie ujednostajniać (...)

3 — obowiązek wobec społeczeństwa: [polega] na uwspółcześnianiu [go] w każdej dziedzinie Wiedzy Żywej, w każdym zakresie zagadnień myślowych [żeby mogło porozumiewać się] z tym, co w Narodzie i w Ludzkości jest najwyższe: z Geniuszem Twórczym, nie z tym tylko, co objawił się niegdyś w uznanych już twórcach i tworach wczorajszych, lecz i z tym, co dziś się objawia w dzisiejszych tworach i twórcach a Jutro objawi się znowu w nowych".

Minkiewicz był eksperymentatorem w dziedzinie procesów nerwowych, tropizmów, instynktów; był jednym z założycieli i kierowników Instytutu Biologii Doświadczalnej, ale również działaczem wolnomyślicielskim, redaktorem „Myśli Wolnej" i „Życia Wolnego". Czytałem także jego utwory młodopolskie: „Lucjana", „Piękną Helenę" i publicystykę. Miałem w latach trzydziestych numer jego telefonu, ale zabrakło mi odwagi, żeby do niego zadzwonić.

WITWICKI, Władysław

1878-1948. Z przeszło 800 prac, w których pisano o mnie, tylko jedna ma w tytule słowo „uczeń". Autorka licznych prac nie tylko o Witwickim, ale także o mnie, prof. psychologii, Teresa Rzepa, w zeszycie zawierającym prace napisane z okazji mojego 70-lecia, opublikowała tekst pod tytułem: "Andrzej Nowicki jako uczeń Władysława Witwickiego" („Euhemer", 1990, nr 3-4, wziętych s. 29-48). W związku z takim tytułem powstaje natychmiast pytanie: ile podobnych prac można o mnie napisać, żeby słowo „uczeń" nie budziło mojego sprzeciwu? Sądzę, że nie więcej niż sześć. Na pewno bogatą treść mogłyby mieć prace o mnie jako uczniu Antoniego Bolesława Dobrowolskiego i Kazimierza Czapińskiego, Władysława Tatarkiewicza i Tadeusza Kotarbińskiego, Stefana Bernarda Drzewieskiego i Juliusza Krzyżanowskiego, ale obok tych siedmiu trudno byłoby wymienić jakąś ósmą osobę — porównywalną w zakresie siły oddziaływania na formowanie się mojej osobowości. Pomijam tu, oczywiście, tych Mistrzów, którzy oddziaływali na mnie wyłącznie pisanymi przez siebie książkami.

Nie jest przypadkiem, że — z siedmiu możliwych prac — napisana została tylko jedna. Wśród moich „Nauczycieli" Witwicki zajmuje niewątpliwie pierwsze miejsce. Wystarczy przejrzeć bibliografię moich prac, żeby przekonać się, że napisałem o nim więcej prac, niż o wszystkich pozostałych razem i liczą one wielokrotnie więcej stron. To, co nas ze sobą łączyło, otrzymało kiedyś od Witwickiego piękne określenie: „gorący kontakt duchowy". Było to czymś wyjątkowym; inni moi Nauczyciele nie potrafili nawiązać ze mną równie gorącego kontaktu , a powtórzyło się to dopiero w pracy z moimi własnymi uczniami i uczennicami.


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Złota Księga moich spotkań z filozofią Odrodzenia
Złota Księga moich spotkań z filozofią XX w.

 Zobacz komentarze (6)..   


« Filozofia   (Publikacja: 02-11-2007 Ostatnia zmiana: 04-11-2007)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Andrzej Rusław Nowicki
Ur. 1919. Filozof kultury, historyk filozofii i ateizmu, italianista, religioznawca, twórca ergantropijno-inkontrologicznego systemu „filozofii spotkań w rzeczach". Profesor emerytowany, związany dawniej z UW, UWr i UMCS. Współzałożyciel i prezes Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli oraz Polskiego Towarzystwa Religioznawczego. Założyciel i redaktor naczelny pisma "Euhemer". Następnie związany z wolnomularstwem (w latach 1997-2001 był Wielkim Mistrzem Wielkiego Wschodu Polski, obecnie Honorowy Wielki Mistrz). Jego prace obejmują ponad 1200 pozycji, w tym w języku polskim przeszło 1000, włoskim 142, reszta w 10 innych językach. Napisał ok. 50 książek. Specjalizacje: filozofia Bruna, Vaniniego i Trentowskiego; Witwicki oraz Łyszczyński. Zainteresowania: sny, Chiny, muzyka, portrety.
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 52  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: W chiński akwen... Wolność w Hongloumeng
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5613 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365