 |
Czy nauka uczyniła zbytecznym istnienie Boga? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-10-2008 00:26 | Teresa (2693 punktów) | Czy nauka uczyniła zbytecznym istnienie Boga?
-6 na 14 | Czy nauka uczyniła zbytecznym istnienie Boga? Odpowiedź pozytywna na to pytanie jest nonsensem bo, jakiego niby Boga nauka uczyniła istnienie zbytecznym? Boga teistów, Boga deistów, Boga panteistów a może panenteistów? 1. Bóg panteistów jest tożsamy z wszechświatem, więc twierdzić, że nauka uczyniła go zbytecznym to tak jakby twierdzić nauka, że uczyniła zbytecznym istnienia wszechświata.  To absurd. 2. Dla panenteistów świat jest częścią Boga – czy nauka uczynił zbytecznym istnienie świata, skoro jest on częścią Boga? To absurd. 3. Bóg deistów z założenia jest już taki, jakby go nie było. Wg Hawkinga Bóg deistów był potrzebny, aby wybrać „wartości początkowe” dla wszechświata– co udało się Hawkingowi „przezwyciężyć”. Tylko, że nie wiadomo, czemu Bóg miałaby być potrzebny do ustalenia wartości początkowych a nie miałby być potrzebny do ustalenia praw fizyki… Jeżeli wartości początkowe nie mogły same się wybrać to dlaczego prawa fizyki mogły? Pomysł zbyteczności Boga, więc raczej upada. 4. Z kolei Bóg teistów czyni cuda, ustanawia prawa fizyki i prawa moralne, stwarza nieśmiertelne dusze i wolną wolę. W teizmie czynnik duchowy panuje nad materia. Cóż, cuda są faktem a z faktami się nie dyskutuje. Pytanie czy Bóg stwarzając praw fizyki ograniczył swoją wszechmoc i pole działania we wszechświecie? Być może, ale w fizyce poza prawami mówi się wciąż o przypadku. Wg fizyki np. to, że Ziemia ma jeden Księżyc to przypadek, to, że wystąpił Wielki Wybuch to przypadek i to, że zachodzą prawa fizyki to jest przypadek, to ze materia istnieje to jest przypadek. Tak, więc nauka nadal nie wiele tłumaczy i wyjaśnia. Tor ruchu pojedynczego elektronu w mózgu to znowu przypadek, więc duch może nad nim panować. Każdy z nas np. na śniadanie pije najczęściej to, co lubi, a nie za każdym razem coś innego (a tak by było gdyby to była kwestia czystego przypadku). Innymi słowy Bóg teistów jest również zbyteczny wg nauki tylko wtedy jeśli wcześniej założy się że jest zbyteczny. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 Dalej..#256 5 na 5 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | Odp: Czy nauka uczyniła zbytecznym istnienie Boga? | > Poza tym jak widzę próbujesz mi dowieść iż masz jakieś inne wyobrażenie próżni niż ja, inne wyobrażenie przestrzeni niż ja i inne niż takie, które jest w ogóle możliwe do pomyślenia! Dla mnie i dla Hawkinga!Ty to jesteś zabawny z tym "możliwe do pomyślenia". Uważasz, że jeśli coś jest niemożliwe do pomyślenia to nie istnieje? Ten wątek się stale przewija w twoich wypowiedziach. Ty chyba uznajesz kryterium "możliwości do pomyślenia" za kryterium prawdziwości rzeczy.  |
#257 6 na 6 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | Odp: Czy nauka uczyniła zbytecznym istnienie Boga? | > Najbardziej bawią mnie twoje niepohamowane emocję które chyba zużywają większość energii twojego mózgu, że jej nie starcza do napędzania rozumu.> Oczywiście moja ostatnia uwaga jest trolliczna ale po prostu nie mogłem się powstrzymać.Ja już dałem dawno spokój bo to jest człowiek, który argumenty adwersarza pomija i się do nich nie odnosi a tylko krzyczy raz po raz "udowodnij mi że się mylę" potem prezentowane dowody odrzuca i tak w kółko. |
#258 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Czy nauka uczyniła zbytecznym istnienie Boga? | > >Błędnie rozumiesz pojęcie perpetuum mobile. Dosłownie to rzeczywiście "wieczny ruch", ale w nauce oznacza to wytwarzanie energii (lub materii) z niczego. (en.wikipedia.org/wiki/Perpetual_motion)> Nie ma sensu dyskutować, naprawdę, wszelkie twoje argumenty zostaną po prostu odrzucone..Prawdopodobnie masz rację. Zauważyłem ten błąd powtórzony wielokrotnie, to go poprawiłem. Tylko tyle. |
| rysiek (4593 punktów) | Odp: Czy nauka uczyniła zbytecznym istnienie Boga? | > Że pewnej pięknej niedzieli pojawi się w oknie i powie do tłumów we wszystkich języka świata: Panowie i Panie! Koniec farsy! Boga nie ma. A po polsku dorzuci: a teraz idziemy na jednego!Kurcze blade, też miałem "wizje" takiej sytuacji, tylko wyobrażałem sobie papieża w hawajskiej koszuli w towarzystwie jakiejś zgrabnej zakonnicy z dużym biustem w obcisłej mini. A propos tematu, uważam że tak sformułowany nie ma sensu? |
#260 -1 na 1 | atre (971 punktów) | Odp: Czy nauka uczyniła zbytecznym istnienie Boga? | > > Nauka (a o takich sprzecznościach przede wszystkim mówiłem) przeczy istnieniu perpetuum mobile, a z drugiej strony, jakby na przekór sobie, próbuje dowieść iż takim perpetuum mobile jest wszechświat.> Błędnie rozumiesz pojęcie perpetuum mobile. Dosłownie to rzeczywiście "wieczny ruch", ale w nauce oznacza to wytwarzanie energii (lub materii) z niczego. (en.wikipedia.org/wiki/Perpetual_motion) Ja naprawdę jestem dobrych chęci... ale ten "Fizyk" to chyba jednak tylko ksywka... z dziecinnego podwórka. |
| Kurczewski (2471 punktów) | Odp: Czy nauka uczyniła zbytecznym istnienie Boga? | > Gdyby ludzie chodzili często po wodzie to już nie byłby żaden cud. A mówiąc poważnie to nie Ty stawiasz tu warunki (ani nie ja).Zaraz- to Ty przytoczyłaś ten przykład wałkując go w tę i nazad a teraz, kiedy proszę o przytoczenie udokumentowanej relacji wycofujesz się. > Wychodzi na to, że sa powody, aby wyjaśniać tylko to, co można "wyjaśnić" za pomocą praw przyrodniczych a wszystko, co nie mieści się w tym "kanonie" jest niemożliwe. Jak prawdziwy racjonalista zakładasz to z "góry". Cóż, jestem pod wrażeniem Twej głębokiej wiary.Dziękuję, ale nie zasłużyłem- ponownie przypisujesz mi rzeczy których nie powiedziałem. Jak pisałem wcześniej i powtórzę jeszcze raz: wyjaśniać należy wszystko, o tym czego nie da się wyjaśnić należy uczciwie powiedzieć "nie posiadamy wiedzy na ten temat" i odłożyć "ad acta", natomiast masz rację, tak jak i każdy inny człowiek, niezależnie od światopoglądu, uważam jedne problemy za warte mojego czasu, innymi się nie zajmuję. Latające konie, smurfy i ludzie chodzący po wodzie zaliczają się do tych zjawisk, którym nie poświęcam czasu. > Chętnie(...) W połowie czerwca kość odbudowała się błyskawicznie podczas snu.Zakładając że relacja o której mówisz jest prawdziwa- mamy cud. Sęk w tym, że nie jest możliwym ustalenie związku przyczynowo- skutkowego między modlitwami a ozdrowieniem (znowu kłania się Humme). Jedyne co możemy powiedzieć na pewno i bez żadnych zastrzeżeń- doszło do wydarzenia wykraczającego poza to, co uznajemy za "normę". Tu widać właśnie różnicę podejść religii i nauki- nauka powie "nie wiem", religia- "wiem napewno, przyczyną jest ingerencja sił nadprzyrodzonych". > Przepraszam.Wybaczamy i prosimy o wybaczenie > Skoro te osoby wierzą w możliwość cudu, to chyba logiczne, że są zainteresowane, aby kult się rozwijał, nie widzę w tym nic dziwnego czy "podejrzanego".Oj jak to możliwe ? Jeśli pan X, mający najlepsze intencje, chce, żeby inni wierzyli że Y jest cudotwórcą i stawia sobie za cel życia przekonanie innych o tym, to czy uznasz X-a za obiektywnego ? Jest zbyt zaangażowany emocjonalnie- właśnie dlatego w pracy historyka tak ważne jest potwierdzanie informacji przy pomocy różnych źródeł. > Jeśli chodzi o "trzygodzinne zaćmienie Słońca" to najpierw należy ustalić jak to interpretować- czy w przenośni czy dosłownie. Jeśli zdarzyło się to naprawdę to: w Ewangelii jest mowa o tym, że zarówno setnik, jak i inni obecni na Kalwarii, widzieli, że słońce zaćmiło się, zostawiając ziemię pogrążoną w całkowitych ciemnościach, a przeciez zjawisko zaćmienia Słońca nie powoduje przecież całkowitej ciemności.Zaraz- to może i zaczniemy się zastanawiać czy samo ukrzyżowanie interpretować w przenośni czy dosłownie (jak wiesz było kilka herezji tego typu) ? Biorąc Vulgatę- Łukasz 23:44-45 pisze co następuje: "erat autem fere hora sexta et tenebrae factae sunt in universa terra usque in nonam horam; et obscuratus est sol et velum templi scissum est medium;" Niezależnie od tego czy ciemności były całkowite czy nie- nikt oprócz ewangelistów ich nie zauważył (a zjawiska tego typu były bardzo ważne dla większości religii hellenistycznych i opisywano je drobiazgowo). > Jeśli chodzi rozdarcia kotary w świątyni na pół to nie jestem przekonana, dlaczego ktoś inny miałby o tym pisać.Dlatego, że byłoby to wydarzenie niespotykane w historii Izraela, o niesamowitym znaczeniu dla wszystkich wyznawców. > Może nie wspominają chyba tylko dla kogoś, kto chce, aby nie wspominały. Choćby Talmut wspomina o tym, że Jezus posługiwał się magią, również Józef Flawiusz pisze o tym, że "czynił rzeczy niezwykłe" .Daruj ale ani Talmud nie wspomina o Jezusie ani nie mówi o nim Flawiusz (chyba że wspominasz o nie będącym jego autorstwa fragmencie, tzw. Testimonium Flavianum) > Chodzi o to, że można sobie wyobrazić, że historia o jakimś niezwykłym człowieku z biegiem czasu przerodziła się w legendę i została ubarwiona cudami (jak np. psiogłowym św. Krzysztofie). Nie można sobie jednak tego wyobrazić w przypadku historii, w której cuda stanowią jej trzon.Nie bardzo rozumiem. To właśnie cuda stanowią trzon legendy o św. Krzysztofie. Jeśli "obierzesz ją" z cudów nie zostanie nic (co zresztą jest o ile się nie mylę przyczyną obecnego stanowiska kościoła katolickiego wobec tych relacji), absolutnie żadna wiadomość o owym Krzysztofie. > Kiedy to się wydarzyło??We wczesnych latach 80-tych. > No nie, ale należy wierzyć w to, co Kościół do wierzenia podaje a cuda doskonale przez Jezusa (...)Zgoda, ale przyznasz- wiara w cuda nie jest dogmatem. Dogmatem jest boskość Jezusa- cuda są ledwie jej przejawami. > Wow! Kult dziewic z Kolonii! Jeden z bardziej znanych kultów średniowiecza, sprawiający że miasto było słynnym na całym świecie centrum pielgrzymkowym i- efekt uboczny- obiektem żartów. > Tak, ale to niewiele zmienia, gdyż najistotniejsze kwestie jak np. sens zycia, dobro i zło nie są weryfikowane naukowo, prawda?Tak naprawdę są, w różnych ujęciach. Etyka, socjologia, kulturoznawstwo, psychologia- wszystkie te dziedziny zajmują się tymi zagadnieniami. Oczywiście- posiadanie wiedzy na temat miłości nie robi z nikogo zakochanego tak jak nikogo nie ogrzeje znajomość zasad termodynamiki. > Cóż, to również niewiele zmienia, skoro najpierw Hume omawia zasady przyczynowości posługując się swoim umysłem, a potem podważa ten umysł (jego możliwości poznawcze) twierdząc, że o przyczynowości można tylko mówić tylko z nawyku.Humme nie kwestionuje możliwości poznawczych umysłu. Nawet jeśli uznamy że nasz umysł może zawodzić, mylnie używając kryteriów przyczyny i skutku, sama zdolność zauważenia występowania tego zjawiska świadczy o jego zdolności do autokorekty. erka.ovh.org/ |
| Kurczewski (2471 punktów) | Odp: Czy nauka uczyniła zbytecznym istnienie Boga? | > Niektórym naprawdę niewiele potrzeba, aby stać się ateistami. Bóg to jest właśnie byt, który nie ma racji istnienia poza sobą. Pytanie, więc kto zrobił Boga nie ma krzty sensu.Ależ ma. To pytanie o pierwszą przyczynę- o to czy jest ona rzeczywiście niezbędna, czy mówienie o niej w ogóle ma sens. Jeśli przyjmujesz pojęcie nieskończoności i operujesz nim w odniesieniu do jakiegokolwiek bytu, to tym samym musisz przyjmować ewentualność istnienia bez początku. erka.ovh.org/ |
| Kurczewski (2471 punktów) | Odp: Czy nauka uczyniła zbytecznym istnienie Boga? | > >Czy możesz podać przykład podmiotu który istnienie w oderwaniu od materii ?> A znasz jakiś podmiot, który nie może istnieć bez materii?Pytaniem na pytanie ? A fe  . Oczywiście- weź za przykład łyżkę leżącą na moim biurku. > Moment. Pisałeś, że miliony czynników złożyły się na to, jak postąpił Maksymilian Kolbe. Sama nazwa "czynnik" wskazuje na to, że sprawy mogły się potoczyć inaczej, np. gdybyś jakiś "czynnik" nie wystąpił. Moje pytanie dotyczyło tego, co wg Ciebie decyduje o tym, że takie a nie inne czynniki wystąpiły czy mogły wystąpić inne?Inne czynniki. Nieskończony ich ciąg, jedne wynikające z drugich. > Zwłaszcza, że determinizm nie ma "naukowego" uzasadnienia.O ile wiem trudno będzie znaleźć koncepcję filozoficzną która będzie miała "naukowe" uzasadnienie. > >Raz- lament to nie "kategoria psychiczna".> A jaka?To jedna z nazw stanu emocjonalnego. Skąd swoją drogą pomysł "kategorii psychicznej" ? Mylę się czy też psychologia ani psychiatria nie używają takiego pojęcia ? > No, ba to, co jest "poza" fizyką nie da się przecież uwiarygodnić testami naukowymi, tego chyba chciałbyś.Poza fizyką jest choćby logika, biologia, historia... > Ale jeśli chodzi o metody uprawomocnione w fizyce czy chemii, to chyba ludzka psychika jest jednak dla nich "transcendentna", w tym sensie, że nie jest materialna (nauki te badają ciała).Transcendencja nie oznacza niematerialności, a jedynie niepoznawalność (pozostawanie poza zasięgiem wszelkich narzędzi badawczych, według starszych teorii- po prostu poznania zmysłowego). Ponieważ ludzka psychika może być i jest przedmiotem badań naukowych- nie jest transcendentna. > Jednak nie chciałam tak daleko pójść. (...) Być może "przyczyna" tego jak postąpił Maksymilian Kolbe leżała w jego psychice, a nie np. w warunkach atmosferycznych czy ciśnieniu krwi.Oj- biofizyka już w tej chwili pozwala na wywoływanie określonych reakcji (fakt- prostych, ale jednak), badania A. Newberga ( www.andrewnewberg.com/ ) wnoszą sporo ciekawych informacji na temat wiary. Oczywiście nie zmienia to faktu, że nawet gdy dojdziemy do momentu w którym będziemy posiadać pełną wiedzę na temat funkcjonowania mózgu, świadomości, podświadomości, psychiki itd. itp. kwalifikacja moralna tego co zrobił w Oświęcimiu ojciec Kolbe pozostanie niezmiennie wysoka. > Zgoda. Ale wiara w życie wieczne, w cuda, w skuteczność sakramentów nie jest taką głupotą.Przepraszam bo może to pytanie sprawi Ci przykrość ale na jakiej podstawie tak twierdzisz ? Jest również wiarą- tak samo jak i wiara we wróżki stanowi uzasadnienie sama dla siebie. > W procesie poznawczym mózgu -owszem, ale np. w przypadku np. przyszłych wydarzeń dar proroctwa wydaje się być jednak przydatnym.Klops w tym że wszelkie proroctwa są weryfikowalne post factum (jeśli wogóle) > Owszem, jest możliwe, ale nie jest ono zbyt wiarygodne, bo jednak człowieka dzieli zbyt duża przepaść w stosunku do zwierząt.Nie zgadzam się z tym. Trudno mówić o przepaści. > Dlaczego ludzie czynią tak duży użytek z mózgu a małpy tak niewielki?Tak naprawdę jeśli chodzi o sposób wykorzystania mózgu to jesteśmy (ludzie i małpy) bardzo blisko. > Dlaczego człowiek nie zadawala się znalezieniem jedzenia i mieszkania, jak zwierzęta, ale sięga poza świat,Nawet zwierzęta nie zadowalają się znalezieniem jedzenia i mieszkania a ekspansja w sprzyjających warunkach i przy użyciu wszelkich dostępnych środków jest zjawiskiem wspólnym dla wszystkich gatunków. > dlaczego ma wolę, której nawet najsilniejszy popęd i uczcie nie mogą okiełznać?Oj... czasem mogą (w przypadku większości ludzi prawie zawsze okiełznują)- a wolę posiadają również zwierzęta. > No, dobrze, ale jakie korzyści przynosi np. alpinistom zdobywanie tysiączników?  Przyjemność. Nie wszystkie nasze działania są sensowne- jazda na karuzeli z punktu widzenia celowości jest nonsensem, podobnie jak seks nie służący prokreacji. Jedno i drugie jest dość popularnym zajęciem. > Ok, to proszę napisz śmiało cos więcej na temat statystyki, którą uważałeś za pomocną w odp. na wyżej postawione pytanie.Bardzo proszę. Biorąc pod uwagę fakt że ateiści stanowią od 8 do 16 % całości populacji na Ziemi, a gdyby chcieć uzyskać poprawny wynik należałoby sprawdzić jaki odsetek niewierzących przyjmuje taką postawę pod wpływem nauki- czyli z tej grupy jakaś część z pewnością by "odpadła"- można powiedzieć że nie, nauka nie uczyniła zbytecznym istnienia Boga. QED  erka.ovh.org/ |
| Celecrin (11895 punktów) | Odp: Czy nauka uczyniła zbytecznym istnienie Boga? | Cześć Oczywiście wiem czym jest prawdopodobieństwo i jasne, że napisałem bzdurę. Wyjaśnię zatem już bardzo dokładnie o co mi chodziło. Generalnie chodziło mi o liczbę sukcesów . Prawdopodobieństwo wypadnięcia 6-stki to: 1/13983816 Liczba sukcesów zależy od liczby zakładów Liczba losowań to inaczej liczba zakładów Liczba losowań-------Liczba sukcesów------Prawdopodobieństwo 13983816 1 1/13983816 27967632 2 1/13983816 41951448 3 1/13983816 Przy ilości zawieranych zakładów na poziomie 14 mln liczba sukcesów, czyli wygranej będzie dążyć do 1, przy wielokrotności będzie dążyć do większych liczb. Z mojej wypowiedzi wynika, iż nie chodziło mi o prawdopodobieństwo wylosowania 6 jako takiej, lecz o szansę na trafienie w ogóle. Z zwrócenie uwagi dziekuję. Teraz moja wypowiedź jest klarowna (mam nadzieję). |
| Kurczewski (2471 punktów) | Odp: Czy nauka uczyniła zbytecznym istnienie Boga? | > Nawet gdybyśmy założyli nieskończony ciąg przyczyn (w wieczności byłyby one jednoczesne) to dalej ów ciąg nie ma w sobie powodu, dlaczego miałby istnieć.> Parafrazując przytoczone przez Ciebie powyżej pytanie (Who made God?): Kto zrobił "nieskończony ciąg bytów"? Czekaj- skąd w ogóle pomysł że musi istnieć jakaś pierwotna "przyczyna" ? Nie możesz określić początku (lub końca) nieskończoności. > Nie, Bóg:> - jest bytem, który jest tożsamy ze swoją istotą,> - jego istota jest tożsama z istnieniem.Ergo- bóg jest tożsamy z istnieniem. Z tego wynika że bóg to nieosobowa zasada "istnienia"- czy tak chcesz tłumaczyć pojęcie "bóg" ? > Istota w przypadku bytów materialnych to tyle, co cechy, określające gatunek danego bytu.Nie, istotą bytu (czymś co filozofowie nazywają esencją) jest to, co sprawia że jest tym, czym jest. Nie tylko gatunek, ale wszystkie cechy sprawiające że dany byt jest unikalny, jest tym czym jest a nie czymś innym. W innym razie Ty i ja bylibyśmy tym samym bytem. > Jeśli zaś byt jest tożsamy ze swoją istotą, to znaczy, że wszystkie cechy, które ma są jednocześnie nim (jego istotą). Dlatego o Bogu nie mówi się, tylko że jest mądry, ale że jest Mądrością, itp.,Zaraz- jeśli istota bóstwa zawiera w sobie wszystkie możliwe elementy, to po pierwsze- nie jest ono bytem prostym tylko złożonym, po drugie- twierdzenie że istota tego bytu jest tożsama z istnieniem jest błędne. > I chociaż mówi sie o Nim różne rzeczy to opisują one coś jednego (to ze używamy wielu słów wynika tylko z naszych doświadczeń).I tu wywracasz nie tylko dyskusję ale cały swój dowód. Albo możemy mówić używając dostępnych nam pojęć i kryteriów i wtedy dyskurs ma sens, a twierdzenie o tym, że istota boga jest tożsama z istnieniem jako takim jest do obronienia, albo uznajemy że pojęcie "bóg" jest z założenia niedefiniowalne (używając znanych nam pojęć nie da się go wyjaśnić) i wówczas jakakolwiek dyskusja jest niemożliwa. > Na tej samej zasadzie jak w każdej inne nauce (w koncu nie rozróżnienie przyczyny i skutku nie dotyczy tylko teologii). Jeśli np. mam "Makbeta", kamień i Szekspira to nie przyjmę, ze przyczyna Makbeta jest kamień tylko Szekspir.Jeśli uznajesz że w jakiejś sytuacji nie ma rozróżnienia na przyczynę i skutek to nie ma- koniec i kropka. "Nie możemy rozróżnić ale możemy rozróżnić" ? > To w końcu wiesz czy nie wiesz? Skad wiesz że to, co skomplikowane w początkach zwykle bywa proste? Czy możesz podać przykład?Owszem- rozwój narzędzi którymi dysponuje człowiek. Proces produkcyjny komputera. Ewolucja życia na ziemi. > Mówię rzaczej tak: " ze zwykłych ( z samych) ziaren piasku nie mogą powstać teorie na temat ziaren piasku", bo przecież w naszym świecie istnieją też "teorie".Czekaj- po co plączesz w to teorię ? Jak ona ma się do tego że ze zwykłych ziaren piasku może powstać twór bardziej złożony- tzw. róża pustyni ? > Mile widziane byłoby jakieś uzasadnienie.  Bardzo proszę- piach nie posiada cech kryształu. Cegły nie posiadają cech domu. erka.ovh.org/ |
#266 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Odp: Czy nauka uczyniła zbytecznym istnienie Boga? | > >Brak nie tylko uzasadnienia, że to coś jest akurat Bogiem chrześcijańskim. Brak też uzasadnienia jego ostateczności.> Ostateczność Boga zawiera Jego definicja: Pierwsza Przyczyna.> Odjąłem punkt za bezwstydne obnoszenie się z głupia wiarą że z definicji czegokolwiek może wynikać istnienie czegoś. Obwieszczam: Wielki Stworzyciel I Przyczyna Psich Kup Na Trawnikach jest tez przyczyną samej siebie. Ergo z definicji istnieje. |
#267 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Odp: Czy nauka uczyniła zbytecznym istnienie Boga? |
> Metodologię dostosowaną do badania materii chce Pan stosować do tego co niematerialne?- chyba nie jest to rozsądne.Ale jakie niematerialne, na miłość boską czy zaproponował pan jakąś rozsądna testowalną teorię, która by mówiła, że to co nazywamy materią powstało w wyniku czegoś co nie nazywamy materią (bo materia to tylko nazwa, nie niesie żadnej istotowej treści)? Bo to że panu jako dziecku powiedziano, że pan Bóg w 7 dni stworzył wszechświat, a potem jak pan trochę podrósł wyjaśniono dodatkowo, ze jest on przyczyną samego siebie nas nie wiąże. Równie dobrze mogę stwierdzić że materia, czymkolwiek jest jest własna przyczyną i będzie to tak samo prawomocne (i bełkotliwe) jak scholastyczny bełkot, który pan prezentuje. |
| Sylwek (15472 punktów) | Odp: Czy nauka uczyniła zbytecznym istnienie Boga? |
> 2.Aby wystąpiła fluktuacja kwantowa musi być wcześniej to co ma własność fluktuacji kwantowej - co to jest , skąd się wzięło ?Istnieją zasadne powody by pytania "Co to jest?" uznawać za pozbawione treści. |
#269 4 na 4 | Vytautas (4394 punktów) | Odp: Czy nauka uczyniła zbytecznym istnienie Boga? | > Nauka (a o takich sprzecznościach przede wszyskim mówiłem) przeczy istnieniu perpetuum mobile, a z drugiej strony, jakby na przekór sobie, próbuje dowieść iż takim perpetuum mobile jest wszechświat. Gdzież jest więc ta siła i właściwie gdzie należy jej szukać, skoro nie we wszechświecie w którym przecież nie ma czegoś takiego jak perpetuum mobile, która napędzałaby wszechświat w nieskończoność?Drogi atre! Rzeczywiście, dotknąłeś zagadnienia kluczowego dla fizyki, tyle że je źle nazwałeś. Gdybyś nie był na wagarach wtedy, gdy pani od fizyki mówiła o pierwszej zasadzie dynamiki, to byś rozumiał, że do tego, aby istniał ruch, nie jest potrzebna żadna siła. Ta lekcja fizyki nie jest jedyną, którą zwagarowałeś, bo najwyraźniej nie widzisz różnicy między siłą, a energią. |
| atre (971 punktów) | Odp: Czy nauka uczyniła zbytecznym istnienie Boga? | > >Nauka (a o takich sprzecznościach przede wszyskim mówiłem) przeczy istnieniu perpetuum mobile, a z drugiej strony, jakby na przekór sobie, próbuje dowieść iż takim perpetuum mobile jest wszechświat. Gdzież jest więc ta siła i właściwie gdzie należy jej szukać, skoro nie we wszechświecie w którym przecież nie ma czegoś takiego jak perpetuum mobile, która napędzałaby wszechświat w nieskończoność?> Drogi atre!> Rzeczywiście, dotknąłeś zagadnienia kluczowego dla fizyki, tyle że je źle nazwałeś. Gdybyś nie był na wagarach wtedy, gdy pani od fizyki mówiła o pierwszej zasadzie dynamiki, to byś rozumiał, że do tego, aby istniał ruch, nie jest potrzebna żadna siła.> Ta lekcja fizyki nie jest jedyną, którą zwagarowałeś, bo najwyraźniej nie widzisz różnicy między siłą, a energią. Przecież to ty zinterpretowałeś to tak jakbym ja nie rozumiał przez "siłę" energii. A potem sugerujesz iż ja nie widzę różnicy. To ty idiotycznie zrozumiałeś a nie ja źle nazwałem. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|