Racjonalista - Strona głównaDo treści
Racjonalizm Edyty Stein

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-08-2012 11:47Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Racjonalizm Edyty Stein
Ocena 3 na 3
Dokładnie 70 lat temu, 9 sierpnia 1942 roku, w komorze gazowej w Auschwitz została zamordowana Edyta Stein.

Urodziła się we Wrocławiu w rodzinie żydowskiej. W 14 roku życia odrzuciła judaizm i uznała się za ateistkę. Studiowała filozofię u twórcy fenomenologii Edmunda Husserla i została jego asystentką. Sam Husserl w opinii wystawionej po obronie przez nią doktoratu napisał:
"Pani doktor filozofii Edyta Stein (...) zdobyła (...) doktorat z filozofii summa cum laude, a to w oparciu o znakomitą rozprawę (...), która natychmiast po ukazaniu się wzbudziła zainteresowanie specjalistów. (...) Doktor Stein zdobyła rozległe i głębokie wykształcenie filozoficzne, a jej kwalifikacje do samodzielnych badań naukowych i prowadzenia wykładów nie ulegają kwestii. Jeżeli droga kariery uniwersyteckiej miałaby zostać otwarta dla kobiet, to mógłbym na bezwzględnie pierwszym miejscu i jak najgoręcej polecić ją jako kandydatkę do habilitacji."

W trakcie badań fenomenologicznych Edyta Stein poznała filozofię Maxa Schelera: "Było to moje pierwsze zetknięcie z nieznanym mi dotąd światem. Nie doprowadziło mnie jeszcze do wiary, ale otwarło pewien zakres fenomenu, obok którego nie mogłam przejść jak ślepiec. Nie na darmo wpajano nam stale zasadę, abyśmy do każdej rzeczy podchodzili bez uprzedzeń, odrzucając wszelkie "obawy". Jedne po drugich, opadały ze mnie więzy racjonalistycznych przesądów, w jakich wzrastałam nie wiedząc o tym, i nagle stanął przede mną świat wiary." (E. Stein, Dzieje pewnej rodziny żydowskiej, w: Pisma, t. I, Kraków 2000, s. 207)

Przełomowym momentem w jej życiu było przypadkowe natrafienie na Księgę życia Teresy z Avila. Po latach Edyta Stein relacjonowała, że przeczytała to dzieło w ciągu jednej nocy, a gdy skończyła, powiedziała do siebie: "To jest prawda!"

W 1922 roku Edyta Stein przyjęła chrzest. W 1933 roku wstąpiła do zakonu karmelitańskiego.

W lipcu 1942 roku w kościołach Holandii został odczytany list arcybiskupa Jonga z Utrechtu, który zawierał protest Kościoła przeciwko deportacji Żydów. W odpowiedzi niemieccy okupanci wywieźli do obozów koncentracyjnych ochrzczonych Żydów oraz kapłanów i zakonnice pochodzenia żydowskiego. W grupie deportowanych znalazły się także Edyta Stein i jej siostra Róża - dwa tygodnie później zostały zamordowane w Auschwitz-Birkenau.

W jednym z listów Edyty Stein do Romana Ingardena czytamy: "Wydaje mi się, że aby znaleźć się u bram Tajemnicy, musiałby Pan na drodze intelektu dotrzeć najpierw do granic samej ratio. (...) Być może w opisie mej drogi zbyt małą sprawiedliwość oddałam motywowi intelektualnemu. W ciągnącej się latami fazie przygotowawczej jego współudział był zapewne dość znaczny. Decydujące było jednak to, co działo się realnie we mnie samej (proszę: realne dzianie się, nie "uczucie") wespół z konkretnym obrazem życia chrześcijańskiego przekazanego mi w wyrazistych świadectwach (Augustyn, Franciszek, Teresa). Ale w jaki sposób miałabym w paru słowach nakreślić Panu portret owego "realnego dziania się"? To nieskończony świat, który otwiera się całkiem na nowo, gdy zamiast na zewnątrz, zaczyna się wreszcie żyć do wewnątrz. Wszystkie realne rzeczy, z którymi przedtem miało się do czynienia, stają się przezroczyste i zaznacza się odczuwalna obecność sił, które wprawiają je w ruch i stanowią właściwy ich fundament." (Spór o prawdę istnienia. Listy Edith Stein do Romana Ingardena, Kraków 1994, s. 196)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 Dalej..
#106
13-08-2012 15:35
 Ocena 1 na 1
Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Chlodwig
>>Czy pytanie o sens życia jest "bzdetem"?
>Jest taki film Monty Pythona zajmujący się onym (sensem, nie bzdetem). Tam znajdziesz odpowiedź na swoje pytanie.

Kiedy ktoś zastanawia się nad sensem życia, to proponujesz mu film Monty Pythona?...

#107
13-08-2012 15:54
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52455 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
.
>Naprawdę wyobrażasz sobie, że ktoś, kto poważnie zastanawia się nad sensem własnego życia, znajduje odpowiedź (lub choćby jej tam szuka) w książkach z zakresu fizyki?... Czy znasz kogoś takiego?...
Oczywiście!
Prof. zw. dr hab. Zbigniew Jacyna Onyszkiewicz.

Nad sensem życia można bezsensownie się zastanawiać lub własne z sensem przeżyć poświęcając je poznaniu i zrozumieniu rzeczywistości. Choćby tylko jej fizycznej stronie.

Miłego dnia.

@@@
.

#108
13-08-2012 16:06
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52455 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
.
>To może teraz odwrotnie: powiedz mi konkretnie, jak w oparciu o nauki przyrodnicze przekonywałbyś kogoś, że jego życie ma sens?...
Całe swój światopogląd - już od dziecka - opierałem na dorobku nauk przyrodniczych. Jak Pan śmie stwierdzić, że moje życie nie miało sensu. Jak trzeba być zadufanym niedoukiem, aby można było uznać, że jego życie było bardziej sensownym.
Szanowny Panie, moje życie ma sens tu i teraz. Z pewnym przesunięciem dla wspomnień o mnie. Pańskie życie nabiera sensu po śmierci. Czyżby filozofia śmierci była wartościowszą nad filozofię życia. Cała filozofia chrześcijańska (nie mówiąc już o teologii) to bezsensowne próby racjonalnego ratowania tego co racjonalnie uratować się nie da.

Miłego dnia.

@@@
.

#109
13-08-2012 16:25
 0 na 2
Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein

> Zapewne nie znam tak dobrze filozofii chrześcijańskiej jak Pan, ale staram się z jej dokonaniami zapoznawać i wiem, że już w samych "założeniach sprzeczna jest z ustaleniami nauk przyrodniczych" - patrz np tu

Dziękuję za ten głos z Zielonej Góry. A tak własnymi słowami?... Jaka filozofia jest rzekomo sprzeczna z jakimi ustaleniami nauk przyrodniczych i na czym ta sprzeczność polega?...

#110
13-08-2012 16:41
 0 na 4
Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein

>>To może teraz odwrotnie: powiedz mi konkretnie, jak w oparciu o nauki przyrodnicze przekonywałbyś kogoś, że jego życie ma sens?...
>Całe swój światopogląd - już od dziecka - opierałem na dorobku nauk przyrodniczych. Jak Pan śmie stwierdzić, że moje życie nie miało sensu.

Stwierdziłem to? Gdzie? Nic nie wiem o Pańskim życiu, więc byłoby dziwne, gdybym takie stwierdzenie sformułował.

>Jak trzeba być zadufanym niedoukiem, aby można było uznać, że jego życie było bardziej sensownym.

Czy trochę się Pan nie zagalopował?...

Ad rem. Nie zrozumiał Pan mojego wpisu. Proszę jeszcze raz spróbować.

#111
13-08-2012 17:32
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki

>Naprawdę wyobrażasz sobie, że ktoś, kto poważnie zastanawia się nad sensem własnego życia, znajduje odpowiedź (lub choćby jej tam szuka) w książkach z zakresu fizyki?... Czy znasz kogoś takiego?...
Znowu wymyślasz jakąś bzdurę i usiłujesz przypisać ją mnie.

Wyjaśnij swoje słowa, nie zajmuj się tym czego ja nie powiedziałem.
A Twoje słowa to pętla na Twoją własną szyję.
Powiadasz:
>Nauki przyrodnicze i filozofia mają różne obszary kompetencji.
Powiadasz:
> Na przykład sensowność pytania: "Jaki sens ma moje życie?" Kwestia ta w oczywisty sposób wykracza poza kompetencję nauk przyrodniczych.
A za chwilę przyznajesz, że filozofia podlega kompetencjom nauk ... tfu... przyrodniczych i nie ma prawa wbrew nim oddychać:
>Dobra filozofia nie może być sprzeczna z ustaleniami nauk przyrodniczych. Ale to chyba banał. Myślę, że nikt rozsądny tego nie kwestionuje.
To jak to jest wreszcie? Czy, jak i co można dobrze filozofować "wykraczając" poza nauki przyrodnicze?

>Czy to retoryczne pytanie jest już dostatecznie konkretne jak dla Ciebie?
Jak widzisz: nie.

>To może teraz odwrotnie: powiedz mi
Nie ma odwrotnie. Powiedziałeś - wyjaśnij.
Jeśli żądasz wyjaśnienia moich wypowiedzi to ich udzielę.

>To może teraz odwrotnie: powiedz mi konkretnie, jak w oparciu o nauki przyrodnicze przekonywałbyś kogoś, że jego życie ma sens?...
Twoje fantazje przekraczają granice fantazji i zaczynają trącić paranoją. Dlaczego niby miałbym przekonywać kogoś, że jego życie ma sens jak ja nie wiem wcale o kim mowa, jak ten ktoś żyje itp?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#112
13-08-2012 18:28
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52455 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
.
>Dziękuję za ten głos z Zielonej Góry. A tak własnymi słowami?... Jaka filozofia jest rzekomo sprzeczna z jakimi ustaleniami nauk przyrodniczych
czy można napisać wyraźniej:
Zapewne nie znam tak dobrze filozofii chrześcijańskiej jak Pan, ale staram się z jej dokonaniami zapoznawać i wiem, że już w samych "założeniach sprzeczna jest z ustaleniami nauk przyrodniczych"


> i na czym ta sprzeczność polega?...
Takie pytanie to już trochę pod trollizm podchodzi, ale jeżeli chodzi o własne słowa, to uważam, iż najlepszą tego egzemplifikacją będą wywody Pana Bieleckiego na naszym forum. Może nie jest on jakimś tam wielkim erudytą filozofii chrześcijańskiej, ale jest jej wiernym uczniem.
To Pan twierdzi, że Dobra filozofia nie może być sprzeczna z ustaleniami nauk przyrodniczych. Ja w tym wątku sprzeczność całej (choć nie w całości) myśli chrześcijańskiej z nauką ewidentnie wykazałem. Wystarczy ze zrozumieniem moje wypowiedzi przeczytać. Natomiast skoro dobra filozofia nie może być sprzeczna z ustaleniami nauk przyrodniczych. To może nawet nie ograniczając się tylko do własnych słów, ale wspomagając się cytatami i linkami, ten brak sprzeczności nam tu wykaże.

PS. "Za filozofię chrześcijańską uznać trzeba [...] wszelką filozofię, która rozgraniczając dwa porządki poznania (wiarę i rozum) uznaje Objawienie chrześcijańskie zawarte w Biblii nie tylko za niezbędną pomoc dla rozumu ale i konieczną inspirację, bez której pewne problemy filozoficzne nie zostałyby podjęte w ogóle." - Étienne Gilson, Duch filozofii średniowiecznej; Warszawa 1958, s. 38-39

Miłego dnia.

@@@
.

#113
13-08-2012 19:05
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52455 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki

Pan Bielecki:
Ale tu nie za bardzo jest się z czym mierzyć... Najważniejsze, najciekawsze zagadnienia filozoficzne znajdują się poza obszarem rozstrzygnięć nauk przyrodniczych; choćby fundamentalne pytanie "Jaki sens ma moje życie?" (jest w tym wątku krótka wymiana zdań na ten temat). Ale te zagadnienia Ty pewnie uważasz za "bzdety", nieprawdaż?...

Naprawdę wyobrażasz sobie, że ktoś, kto poważnie zastanawia się nad sensem własnego życia, znajduje odpowiedź (lub choćby jej tam szuka) w książkach z zakresu fizyki?... Czy znasz kogoś takiego?...
Czy to retoryczne pytanie jest już dostatecznie konkretne jak dla Ciebie?

To może teraz odwrotnie: powiedz mi konkretnie, jak w oparciu o nauki przyrodnicze przekonywałbyś kogoś, że jego życie ma sens?...

Bogusławski:
Całe swój światopogląd - już od dziecka - opierałem na dorobku nauk przyrodniczych. Jak Pan śmie stwierdzić, że moje życie nie miało sensu.

>Stwierdziłem to? Gdzie? Nic nie wiem o Pańskim życiu, więc byłoby dziwne, gdybym takie stwierdzenie sformułował.
Należy nauczyć się czytać ze zrozumieniem, a zacząć od zrozumienia tego co samemu się pisze. Nie musiał Pan tu konkretnie napisać - Bogusławski. Wystarczy, że sam zaliczam się do dyskryminowanego przez Pana zbioru.

>>>>Jak trzeba być zadufanym niedoukiem, aby można było uznać, że jego życie było bardziej sensownym.

>Czy trochę się Pan nie zagalopował?...
Ani trochę uważam, że każdy człowiek indywidualnie nadaje swojemu życiu sens i dopóki jego sens nie godzi w wartości innych ludzi, to jest sensem równoprawnym.
Nie uważam aby wydumany religijny sens życia w czymkolwiek górował nad sensem opartym na dorobku nauk. Jeżeli już, to zupełnie odwrotnie.

>Ad rem. Nie zrozumiał Pan mojego wpisu. Proszę jeszcze raz spróbować.
Staram się jak mogę i mam jako takie doświadczenia w rozumieniu mętnych tekstów, ale zawsze jest możliwym, że czegoś nie zrozumiałem z Pańskich wywodów, a jak Pan sądzi w jakim stopniu potrafi Pan zrozumieć teksty racjonalistów? Czy te zrozumienia/niezrozumienia można w ogóle zestawiać ze sobą. Osobiście bardzo w to wątpię.

Miłego dnia.

@@@
.

#114
13-08-2012 18:40
 Ocena 14 na 14
Fizyk (17637 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
> Naprawdę wyobrażasz sobie, że ktoś, kto poważnie zastanawia się nad sensem własnego życia, znajduje odpowiedź (lub choćby jej tam szuka) w książkach z zakresu fizyki?

Czytanie książek z zakresu nauk przyrodniczych, a zwłaszcza z fizyki, jest najlepszą drogą na zrozumienie sensu życia. Dziwię się, że to przekracza Twoją wyobraźnię.

> Czy znasz kogoś takiego?

Nie tylko znam wielu takich ludzi, ale jestem jednym z nich.

maceox (6779 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi astrotaurus
>>Moim zdaniem czasem warto odróżniać poznawanie świata za pomocą zmysłów (gdzie najdoskonalsza jest metoda naukowa) od przeróżnie inspirowanych subiektywnych odczuć i refleksji.
>Subiektywne uczucia i refleksje też muszą być opisywane z zastosowanie metody naukowej, inaczej wyjdzie z tego śmietnik.
Pisałem raczej o indywidualnych odczuciach subiektywnych. Trudno np. marzenia na jawie, czy zwykłe skojarzenia albo odczucie zadowolenia ze słuchanego utworu muzycznego opisywać z zastosowaniem metody naukowej. Oczywiście nauka bada również te zjawiska, tyle że są one dla nauki (dla zewnętrznych obserwatorów) już czymś innym, niż tym, czym są dla przeżywającej je osoby.

>Zauważ że nawet teologia gromadzi i porządkuje wszystko wedle metody naukowej. Jej głupota polega na przyjęciu bezsensownych dogmatów, ale już dowodzenie ich prawdziwości stwarza pozory naukowości, bo bez naukowego ładu powstałby tylko właśnie śmietnik, chaos.
Wiem, że moje zamiłowanie do psychologii analitycznej jest mało naukowe - jednak pozwala mi ono traktować każdy przejaw umysłowości jako istotny dla człowieka - gdzie szczególną wartość mają wręcz treści całkowicie nieracjonalne - niemające jakiegokolwiek "ładu naukowego", które jednak można interpretować (i wręcz racjonalizować) z korzyścią dla siebie, gdyż posiadają ład obrazowy i symboliczny (takie jest przynajmniej założenie). Tak więc w sumie zgoda - istotne jest nadanie jakiegoś ładu temu śmietnikowi, który w nas tkwi pod przykrywką świadomego, zracjonalizowanego ego.
Oczywiście można być co do takich tez i praktyk sceptycznym - trochę zależy od tego, co kto lubi i jakie ma doświadczenia.
Co to ma do teologii? Otóż sądzę, że religie również są takim właśnie śmietnikiem - tyle że zbiorowym, choć często - jak mówisz - nieźle zorganizowanym. Mimo to, pośród nikomu niepotrzebnych rupieci, można na nim znaleźć czasem coś ciekawego. Sądzę, że np. medytacja jest całkiem przydatną praktyką, która wyłoniła się w obrębie nurtów religijnych, a dopiero dzisiaj zaczyna być stosowana areligijnie.

>>Nie wyklucza to jednocześnie odnajdywania pewnych inspiracji w treściach filozoficznych, a nawet religijnych
>No ba! A bajki? Po co się je pisze?!
No właśnie:
www.ideown(*)_nas_files/Bajkoterapia....pdf
(I - nomen omen - pojawia się tu o zgrozo! dziedzina biblioterapii!)
pl.wikipedia.org/wiki/Biblioterapia

Bajki, mity, religie - sądzę, że wiele jest w nich treści istotnych dla człowieka, bo są i przez człowieka stworzone - a ponieważ ewoluowały przez wiele pokoleń, to i pewna dawka ludzkiej mądrości jest w nich zawarta - choć nie trzeba w nie od razu całkowicie bezkrytycznie wierzyć.

>>będących chociażby dowodem zdolności ludzkiego intelektu, ale również mogących czasem prowadzić do całkiem wartościowych przeżyć wewnętrznych
>Mogących, mogących..., ale z tymi "zdolnościami ludzkiego intelektu" nie przeginaj - moja pierwsza jamniczka (jedyna niesterylizowana) miała urojone ciąże po cieczkach i mościła gniazdo w koszyku, a potem co wieczór wylizywała głowę mojemu synowi jak się położył do łóżka.
>A to tylko psia samiczka była...
Zawsze myślałem, że co jak co, ale psychologowie dla zwierząt to już przegięcie. Jednak, skoro tak piszesz, to może jednak i oni są potrzebni - w końcu sami jesteśmy zwierzętami - więc dlaczego mielibyśmy gorzej traktować naszych krewnych?

Ale Tobie chodzi o urojenia.
No cóż - gdy siadamy w wygodnym w fotelu z kryminałem w ręku, to właśnie wchodzimy w świat fikcji i poddajemy się jego oddziaływaniu. Sądzę, że praktykowanie religii nie jest zasadniczo odmienne od tej właśnie czynności. Różni się co do przekazywanych treści i co do natężenia i trwałości wiary - ale zasadniczo chodzi o przeżywanie w sobie pewnej fikcji nadającej pewną atmosferę, a nawet utożsamienie się z przeżyciami głównego bohatera. Wprawdzie po odłożeniu książki poddanie się owej fikcji mija. Ale z drugiej strony czy przeciętny katolik w Polsce myśli o swej religii po wyjściu z kościoła? W życiu codziennym jest tak samo logiczny i racjonalny, jak tylko to akurat jest wymagane w życiu.

>>problemem staje się to wówczas, gdy traktujemy je jako prawdę absolutną i zamykamy się na inne treści i doświadczenia.
>Wiara to upośledzenie zdolności poznawczych.
Przesadzasz, ale może i słusznie.


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

#116
14-08-2012 03:01
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi maceox

>Pisałem raczej o indywidualnych odczuciach subiektywnych. Trudno np. marzenia na jawie, czy zwykłe skojarzenia albo odczucie zadowolenia ze słuchanego utworu muzycznego opisywać z zastosowaniem metody naukowej.
Och, jeśli to ma być opis, nawet nader nieprecyzyjny z racji charakteru opisywanej materii, a nie bełkot to inaczej się nie da!

Większości Twego wywodu mogę jedynie przyklasnąć z aprobatą - inspirację do ciekawych przemyśleń można znaleźć wszędzie.

>Różni się co do przekazywanych treści i co do natężenia i trwałości wiary - ale zasadniczo chodzi o przeżywanie w sobie pewnej fikcji nadającej pewną atmosferę, a nawet utożsamienie się z przeżyciami głównego bohatera.
A tu się nie zgodzę ani trochę. Nawet najgłębsze, najbardziej emocjonalne przeżywanie lektury nie usprawiedliwia zastosowania pojęcia wiary w tym znaczeniu na jakim budowane są religie - wykluczającym świadomość fikcji.

>Ale z drugiej strony czy przeciętny katolik w Polsce myśli o swej religii po wyjściu z kościoła? W życiu codziennym jest tak samo logiczny i racjonalny, jak tylko to akurat jest wymagane w życiu.
Są różni katolicy i różne jest ich życie codzienne - inne dla wtłoczonych w religię przez tradycje otoczenia, inne dla ofiar intensywnego prania mózgu jak choćby w neokatechumenacie. W każdym jednak przypadku człowiek jest podporządkowany swej wierze, nie jest w stanie jej się sprzeniewierzyć. Przeciętny katolik wierzy w dobrego Bozię co mówi: "wpadnij czasem do kościoła - będzie ok!", więc może sobie na sporo luzu pozwolić. Gdyby wierzył o Boga co wymaga codziennych wizyt i to po przebyciu drogi na klęczkach dmuchałby raźno bez oporu.

>Przesadzasz, ale może i słusznie.
Niestety, nie przesadzam ani trochę. Wiara upośledza zdolności poznawcze przynajmniej na tyle by człowiek nie był w stanie odróżnić bajek od rzeczywistości.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#117
14-08-2012 10:18
 Ocena 1 na 1
Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Fizyk
>> Naprawdę wyobrażasz sobie, że ktoś, kto poważnie zastanawia się nad sensem własnego życia, znajduje odpowiedź (lub choćby jej tam szuka) w książkach z zakresu fizyki?
>Czytanie książek z zakresu nauk przyrodniczych, a zwłaszcza z fizyki, jest najlepszą drogą na zrozumienie sensu życia. Dziwię się, że to przekracza Twoją wyobraźnię.
>> Czy znasz kogoś takiego?
>Nie tylko znam wielu takich ludzi, ale jestem jednym z nich.

Dziękuję za to świadectwo - nigdy wcześniej nie zetknąłem się z przypadkiem, żeby ktoś w książkach z zakresu fizyki szukał sensu własnego życia (nawet wśród fizyków, których znam wielu).

#118
14-08-2012 10:24
 Ocena 1 na 1
Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein

Warto poświęcić jeszcze kilka słów zagadnieniu, o którym wspomniał w tym wątku Arystyp z Cyreny, mianowicie koncepcji "wczucia" (Einfühlung). Otóż autorem tego terminu jest sam Husserl, a nie Edyta Stein. Ponieważ jednak pojęcie "wczucia" nie zostało przez Husserla określone jednoznacznie, dlatego Edyta Stein postanowiła je doprecyzować w swojej pracy doktorskiej.

Wczucie - według Edyty Stein - to podstawowy akt, w którym jest nam bezpośrednio dana druga osoba; wczucie jest aktem, w którym człowiek doświadcza świadomości drugiej osoby. Poprzez wczucie człowiek postrzega drugą osobę jako wartość. Edyta Stein przeanalizowała, w jaki sposób jest możliwe poznanie drugiej osoby, jej przeżyć, jej aktów psychicznych, w których ujawnia się jej życie duchowe, mające swoje najgłębsze źródło w tym, co potocznie nazywa się "wnętrzem" człowieka.

Rozprawa doktorska Edyty Stein O zagadnieniu wczucia jest jej oryginalnym wkładem w fenomenologiczne ujęcie komunikacji podmiotowej. Kontynuacją badań zainicjowanych przez Edytę Stein jest filozofia dialogu Emanuela Levinasa.

#119
14-08-2012 10:38
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52455 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
.
>Dziękuję za to świadectwo - nigdy wcześniej nie zetknąłem się z przypadkiem, żeby ktoś w książkach z zakresu fizyki szukał sensu własnego życia (nawet wśród fizyków, których znam wielu).
Gdyż dziwny fizyk jest z Pana. Ja fizykiem nie jestem, ale jako dziecko dostałem książkę.



Później był "Pan Tompkins w krainie czarów", "Teoria względności dla laika", a później jeszcze co najmniej kilkadziesiąt następnych pozycji popularyzujących fizykę. Tak one kształtowały mój światopogląd i wskazywały mi także na sens osobistego życia. Nie ograniczałem swojej chęci poznania i zrozumienia świata tylko do fizyki, ale fizyka była ważnym elementem.

Miłego dnia.

@@@
.

#120
14-08-2012 10:34
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
>Warto poświęcić jeszcze kilka słów zagadnieniu, (...)"wczucia"
>Wczucie - według Edyty Stein - to podstawowy akt, w którym jest nam bezpośrednio dana druga osoba; wczucie jest aktem, w którym człowiek doświadcza świadomości drugiej osoby.
Aha... i co z tego bełkotu ma wynikać?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365