Racjonalista - Strona głównaDo treści
Racjonalizm Edyty Stein

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-08-2012 11:47Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Racjonalizm Edyty Stein
Ocena 3 na 3
Dokładnie 70 lat temu, 9 sierpnia 1942 roku, w komorze gazowej w Auschwitz została zamordowana Edyta Stein.

Urodziła się we Wrocławiu w rodzinie żydowskiej. W 14 roku życia odrzuciła judaizm i uznała się za ateistkę. Studiowała filozofię u twórcy fenomenologii Edmunda Husserla i została jego asystentką. Sam Husserl w opinii wystawionej po obronie przez nią doktoratu napisał:
"Pani doktor filozofii Edyta Stein (...) zdobyła (...) doktorat z filozofii summa cum laude, a to w oparciu o znakomitą rozprawę (...), która natychmiast po ukazaniu się wzbudziła zainteresowanie specjalistów. (...) Doktor Stein zdobyła rozległe i głębokie wykształcenie filozoficzne, a jej kwalifikacje do samodzielnych badań naukowych i prowadzenia wykładów nie ulegają kwestii. Jeżeli droga kariery uniwersyteckiej miałaby zostać otwarta dla kobiet, to mógłbym na bezwzględnie pierwszym miejscu i jak najgoręcej polecić ją jako kandydatkę do habilitacji."

W trakcie badań fenomenologicznych Edyta Stein poznała filozofię Maxa Schelera: "Było to moje pierwsze zetknięcie z nieznanym mi dotąd światem. Nie doprowadziło mnie jeszcze do wiary, ale otwarło pewien zakres fenomenu, obok którego nie mogłam przejść jak ślepiec. Nie na darmo wpajano nam stale zasadę, abyśmy do każdej rzeczy podchodzili bez uprzedzeń, odrzucając wszelkie "obawy". Jedne po drugich, opadały ze mnie więzy racjonalistycznych przesądów, w jakich wzrastałam nie wiedząc o tym, i nagle stanął przede mną świat wiary." (E. Stein, Dzieje pewnej rodziny żydowskiej, w: Pisma, t. I, Kraków 2000, s. 207)

Przełomowym momentem w jej życiu było przypadkowe natrafienie na Księgę życia Teresy z Avila. Po latach Edyta Stein relacjonowała, że przeczytała to dzieło w ciągu jednej nocy, a gdy skończyła, powiedziała do siebie: "To jest prawda!"

W 1922 roku Edyta Stein przyjęła chrzest. W 1933 roku wstąpiła do zakonu karmelitańskiego.

W lipcu 1942 roku w kościołach Holandii został odczytany list arcybiskupa Jonga z Utrechtu, który zawierał protest Kościoła przeciwko deportacji Żydów. W odpowiedzi niemieccy okupanci wywieźli do obozów koncentracyjnych ochrzczonych Żydów oraz kapłanów i zakonnice pochodzenia żydowskiego. W grupie deportowanych znalazły się także Edyta Stein i jej siostra Róża - dwa tygodnie później zostały zamordowane w Auschwitz-Birkenau.

W jednym z listów Edyty Stein do Romana Ingardena czytamy: "Wydaje mi się, że aby znaleźć się u bram Tajemnicy, musiałby Pan na drodze intelektu dotrzeć najpierw do granic samej ratio. (...) Być może w opisie mej drogi zbyt małą sprawiedliwość oddałam motywowi intelektualnemu. W ciągnącej się latami fazie przygotowawczej jego współudział był zapewne dość znaczny. Decydujące było jednak to, co działo się realnie we mnie samej (proszę: realne dzianie się, nie "uczucie") wespół z konkretnym obrazem życia chrześcijańskiego przekazanego mi w wyrazistych świadectwach (Augustyn, Franciszek, Teresa). Ale w jaki sposób miałabym w paru słowach nakreślić Panu portret owego "realnego dziania się"? To nieskończony świat, który otwiera się całkiem na nowo, gdy zamiast na zewnątrz, zaczyna się wreszcie żyć do wewnątrz. Wszystkie realne rzeczy, z którymi przedtem miało się do czynienia, stają się przezroczyste i zaznacza się odczuwalna obecność sił, które wprawiają je w ruch i stanowią właściwy ich fundament." (Spór o prawdę istnienia. Listy Edith Stein do Romana Ingardena, Kraków 1994, s. 196)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 Dalej..
#1141
10-11-2012 21:08
 Ocena-3 na 3
Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi darkside
>>Nie zrozumiałeś. To Nietzsche jest dołujący.
>Kurde, nigdy mnie nie dołował, a przeciwnie. Ale Ty jesteś "zaświatowiec-pośmiertnik", a ja "światowiec". Czy może z innego powodu Cię dołuje?

Dołuje mnie myśl, co taka obłędna ideologia robi z ludźmi. Dołuje mnie tak, jak każda inna błędna ideologia, szkodliwa dla człowieka.

>Krytyka chrześcijaństwa wyborna, nigdy na nią skutecznie nie odpowiedziliście, wyłacznie insynuacjami, inwektywami. Bo się nie da.

Nie da się?... Czyli prawdziwy "koniec filozofii"...

>>Jego postać
>E tam. Chyba, że o te jego fatalne bóle głowy Ci chodzi.

Bóle głowy?... A nie obłęd?

#1142
11-11-2012 04:15
 Ocena 7 na 9
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
Cytat:
Dołuje mnie myśl, co taka obłędna ideologia robi z ludźmi. Dołuje mnie tak, jak każda inna błędna ideologia, szkodliwa dla człowieka.


To można powiedzieć o chrześcijaństwie i jest to w 100% prawda. O Nietschem tego powiedzieć nie można, bo nikt nigdy nikogo nie palił na stosie, ani nie torturował, ani nie indoktrynował od dzieciństwa aby wierzył w Nietschego. Obok tego związek Nietschego z rzeczywistością jest spory, mitycznego Jezusa i jego apologetów - żaden.

#1143
11-11-2012 10:16
 Ocena 6 na 6
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
źródło argumentwp(*)/04_argument-2-augustyniak.pdf
(do mod: nie wiem czy tak mogę, ale nie chce mi się dziś samemu myśleć)

Chrześcijański nihilizm polega na z a p r z e c z e n i u życia. Jego bezpośrednim wyrazem jest kult zaświatów, który oznacza ni mniej ni więcej tylko skrytą pogardę, podszytą lękiem wobec życia.

Nietzsche:
"Nie mówi się "nicość", natomiast mówi się "zaświat"; lub "Bóg"; lub "życie prawdziwe"
[...]. Ta niewinna retoryka z dziedziny idiosynkrazji religijno-moralnych okazuje się natomiast o wiele mniej niewinną, gdy się zrozumie, jaka dążność narzuca tu na siebie płaszcz wzniosłych słów: dążność wroga życiu".


Takie chrześcijaństwo to nic innego jak osławiony "platonizm dla mas", prosty dualizm, ukrywający się pod nierzadko bardzo wyrafinowanymi konstrukcjami teologicznymi. Zaświaty zostały tu przeciwstawione światu, niebo ziemi, życie wieczne doczesnemu itp. Zdaniem Nietzschego chrześcijaństwo, kładąc nacisk i ukierunkowując człowieka ku czysto hipotetycznej, wydumanej perspektywie tego, co wieczne, nadprzyrodzone, oczekujące człowieka "po tamtej stronie życia", fałszuje prawdę o "rzeczywistości". Nie tylko zresztą fałszuje, ale też odziera ją z wartości.

"Ten świat czystej fikcji różni się tym bardzo z ujmą dla siebie od świata marzeń, że ten ostatni odzwierciedla rzeczywistość, podczas gdy on rzeczywistość fałszuje, odziera z wartości, zaprzecza jej".

Na tym polega właśnie chrześcijańskie zaprzeczenie i wrogość życiu, że życie w tym jedynym, danym człowiekowi świecie staje się wartościowe tylko względnie - mianowicie tylko o tyle, o ile prowadzi do "życia wiecznego" w domniemanych zaświatach nieba. Prowadzi to - nie tylko w teorii, ale przede wszystkim w praktyce - do zgubnej, jak powie Zaratustra, n i e w i e r n o ś c i z i e m i:

"Zaklinam was, bracia moi, dochowajcie wierności
ziemi, a nie dawajcie wiary tym, którzy mówią o nieziemskich nadziejach!
Truciciele to są, czy wiedzą o tym, czy nie".


Można zapytać, dlaczego żywienie "nieziemskich nadziei" musi pociągać za sobą niewierność wobec ziemi, wobec świata, wobec życia? Klucza do zrozumienia tego odważnego twierdzenia dostarcza ontologiczna perspektywa
Heideggera. Otóż wiara w zaświaty, czyli w Boga jako transcendentną (pozaświatową właśnie) przyczynę i źródło świata, odbiera światu (a dokładnie byciu) jego wydarzeniowy, nadspodziewany, bezgruntowy charakter. Odkąd w przestrzeń myślenia wprowadza się Boga jako solidnie osadzony, nieskończenie zintegrowany i absolutnie ugruntowany w sobie Byt, który jest jednocześnie gruntem (podstawą) bycia świata, odtąd bycie nie jest tym, co się daje (es gibt) egzystencji, co przesyła się jej myśleniu jako O t w a r t e, pozbawione gruntu, zmuszające do trwania w pytaniu, wydarzenie. Wraz z otwarciem perspektywy, w której pojawia się w obrębie myślenia boski Absolut, ta źródłowa prawda bycia zostaje zdradzona, zanegowana. Bycie świata nie jest już odtąd żywiołem, wydarzającym się i niepojętym, ale jest "bożym darem". Bycie staje się bytowaniem, istnieniem bytów, które to istnienie jest ugruntowane (wyjaśnione)w samowyjaśniającym się, transcendentnym istnieniu Boga. Bezgruntowy żywioł bycia zostaje okiełznany, spacyfikowany i skatalogowany.

Warto wspomnieć, że ta różnica, dotycząca ontologicznej wykładni świata, pokrywa się dokładnie z różnicą, dzielącą ontologię Tomasza z Akwinu i Mistrza Eckharta.

Czy Nietzsche zgodziłby się z tą interpretacją? Oto co czyni, według niego, ze światem człowiek myślący po chrześcijańsku (człowiek d ob r y i s p r a w i e d l i w y):

"Jeżeli nad wodą jest oparcie, jeśli kładki i poręcze przerzucone są ponad rzeką -
zaprawdę, nikt nie da wiary temu, kto mówi: "Wszystko płynie, wszystko jest rzeką".
Nawet bowiem durnie zaprzeczą temu. [...] "Belki i poręcze są wszak ponad nią!" "Ponad
rzeką wszystko jest stałe, wszystkie wartości rzeczy, mosty, pojęcia [...]" - przeciw
temu przemawia jednak wiatr odwilży.
Fałszywych brzegów i fałszywego bezpieczeństwa nauczyli was dobrzy; w kłamstwach
dobrych ludzi wychowaliście się [...]. Wszystko jest do gruntu skłamane przez dobrych.
[...] Morze burzy się; wszystko jest morzem."


Chrześcijańska wizja zaświatów ekspediuje więc Boskość poza świat, czyniąc ją Bogiem transcendentnym. Wynik tej ekspedycji w sposób istotny wypacza i zamazuje nie tylko ontologiczną "prawdę bycia", ale również sens bycia człowiekiem. Zdaniem Nietzschego d o b r y i s p r a w i e d l i w y człowiek chrześcijański, ujarzmiając za pomocą myślenia w perspektywie zaświatów niepojęty i niesamowity spektakl bycia, odpowiada za zatratę przez istotę ludzką własnej specyfiki, którą jest "nad-człowiecza" zdolność transgresyjnego, napędzającego twórczość w y kr a c z a n i a p o n a d s i e b i e. Używając języka Heideggera: d o b r y i s p r a w i e d l i w y człowiek chrześcijański zatraca swą ek-sistencję, nie staje już bowiem w prześwicie bycia, które jest przekraczającą go i wzywającą do myślowej ekstazy tajemnicą. Nie porusza się już w horyzoncie "otwartości", ale w przestrzeni "domkniętej", mającej raz na zawsze utwierdzony przez Boga sens; w świecie już gotowym, któremu przypisany jest ściśle określony porządek, którego trzeba przestrzegać i w ten sposób go potwierdzać, a zarazem "obiektywne" znaczenie, które można (trzeba) odkrywać. W tym ugruntowanym, uzasadnionym, gotowym świecie na próżno szukać twórcy.

"Spojrzyj na tych dobrych i sprawiedliwych!
Kogo nienawidzą najbardziej? Tego, kto burzy ich tablice wartości,
burzyciela, obrazoburcy - tym zaś jest twórca. [...] Towarzyszy szuka
twórca, nie trupów, nie stad i wyznawców".


A co już kto sobie myśli o tym wszystkim, jego sprawa. Jego życie. Warto też doczytać u źródła o ostatnim człowieku.

Jacek_G (35558 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
>> To musi być niesamowite, widzieć to stare
>> nagle z nowej perspektywy.
> No i sam widzisz, jak to jest... Ja się
> tu ciągle tak czuję.

Znaczy rodzi się tu pan wciąż na nowo, jak onegdaj Alfons Ratisbonne / Edyta Stein? Hm, strasznie skomplikowane te ludzkie losy - ukryte, jak pana motywacje
Łącząc pozdrowienia

Jacek_G (35558 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi darkside
> Ty masz, co najwyżej, wirtualny i za własną,
> nieprzymuszoną wolą. Chociaż z tą wolna wolą,
> to trzeba uważać. Coś cię tu musi kręcić.

Coś musi. Moje neurony lustrzane obstawiają dwie rzeczy:
1. Ewangelizacja wzorem św. Pawła
2. Jak już wcześniej kilkakrotnie pisałem - p. Markowi imponuje Racjonalizm, rozmowa z Racjonalistami - tylko trudno mu się do tego otwarcie przyznać.
łącząc pozdrowienia

Jacek_G (35558 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Artur@R
To pochwalam, zacząć od siebie zawsze dobra rzecz.

> PS."Uśmiech" to metafora i licentia poetica
> ...przede wszystkim.

a bez ubierania w woalki? Czy to jest aż tak porażające, że bez przydymianego szkiełka, wprost się nie da?
Proszę wybaczyć ale czuję że muszę docisnąć - co na końcu panie Arturze?

#1147
11-11-2012 15:39
 Ocena 5 na 5
Artur@R (7115 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Jacek_G
>Proszę wybaczyć ale czuję że muszę docisnąć - co na końcu panie Arturze?<
Czy to aż tak skomplikowane by zrozumieć, że chodzi oto by być spełnionym i zadowolonym z życia, które się przeżyło?
A co na końcu? Niewiele...pożegnanie (jeśli będzie możliwe), uśmiech i ostatni oddech...
serce przestaje krew moja pić
bezdech wnętrze wypala
a w oczach
stop klatka ..urwany film

albo tak
czernią się otulę
lubię jasność czerni
tak nieistotnie bez łez
po sobie samym płaczę
umarłem chwil parę temu
gdy ujrzałem świat
inaczej

albo tak
w głowie szumi tylko ciemność
życie namiętnym jest mordercą
chcę w pustce jak gwiazdy się rozrzucić
i się uśmiecham
bo co się stało się nie odstanie
do siebie uśmiech śle
tak na pożegnanie



"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."

#1148
11-11-2012 16:11
 Ocena 1 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
Zapachniało nagrobkiem na którym czka pijany i głuchy wiking - ewangelista...

#1149
11-11-2012 16:34
 Ocena 4 na 4
Jacek_G (35558 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Artur@R
Ładne te strofy, wszystkie Dotykają sedna. Teraz z resztą wiem, skąd ów "słany uśmiech" - pan to pewnie myśli, że każdy czyta tą samą poezję co pan

> Czy to aż tak skomplikowane by zrozumieć,

Czy skomplikowane w rozumieniu - raczej nie. Pytałem, bo nie jestem jakimiś składowiskiem leciutkiej porcelany, co to tylko strzelać do mnie pistoletem na gumkę nabijanym poezją. Prosto z mostu pan wal

> że chodzi oto by być spełnionym i
> zadowolonym z życia, które się przeżyło?

Pod tym z przyjemnością podpisuję się rekami i nogami
Sam często zastanawiam się nad moimi wyborami, które dadzą mi spełnienie. I szczerze mówiąc, czując tą odpowiedzialność często boję się że robię fałszywy krok, choć potem okazuje się że większość z wyborów była jednak trafna (im jestem starszy, tym mam tak częściej)
Tu chyba jest pewna przewaga komfortu w życiu katolika: on nie musi wybierać, już wybrał albo wybrano za niego. Trudne kwestie natury moralnej wśród katolików to chyba tylko tzw. kuszenie. A kuszeniu poddawać się nie można, wot i cały praktyczny przepis.
Jeśli pan spyta czy bym się zamienił: nie, bo wówczas musiałbym stracić realne poczucie czym jest spełnienie
łącząc pozdrowienia

#1150
11-11-2012 17:34
 Ocena 3 na 3
Artur@R (7115 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Jacek_G
>Ładne te strofy, wszystkie Dotykają sedna. Teraz z resztą wiem, skąd ów "słany uśmiech" - pan to pewnie myśli, że każdy czyta tą samą poezję co pan <
Cieszy to, że coś oddają te strofy i podobać sie mogą -dzięki.
Każdy jakiś wiersz choć raz w życiu przeczytał...im więcej tym lepiej.

>Prosto z mostu pan wal <
Czasem lubię wprost,a czasem tak myślami inaczej zapisanymi...i z gumki.

>Jeśli pan spyta czy bym się zamienił: nie, bo wówczas musiałbym stracić realne poczucie czym jest spełnienie <
I bardzo dobrze..oto w tym chodzi: realny świat i kontakt z rzeczywistością ponad wszystko.
Pozdrawiam

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."

#1151
12-11-2012 10:42
 0 na 2
Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Jacek Tabisz

> O Nietschem
> Nietschego

Piszemy Nietzsche.

#1152
12-11-2012 12:32
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52266 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
.
Pan Tabisz:
To można powiedzieć o chrześcijaństwie i jest to w 100% prawda.
O Nietschem tego powiedzieć nie można, bo nikt nigdy nikogo nie palił na stosie, ani nie torturował, ani nie indoktrynował od dzieciństwa aby wierzył w Nietschego.
Obok tego związek Nietschego z rzeczywistością jest spory, mitycznego Jezusa i jego apologetów - żaden.

>>>>O Nietschem
>>>>Nietschego
>Piszemy Nietzsche.
Tak, ta literówka była merytorycznie w wypowiedzi pana Jacka najważniejszą!
pl.wikipedia.org/wiki/Friedrich_Nietzsche
www.nowakrytyka.pl/spip.php?article175
www.racjonalista.pl/kk.php/s,2330

Miłego dnia.

@@@
.

Jacek_G (35558 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi astrotaurus
Oj potrafią ukłuć, potrafią.. tylko czy nie nazbyt mocno? Spłoszy się nam p. Marek, albo co gorsza obrazi - a ja go jakoś polubiłem. Więc upraszam się o trochę większą subtelność, choć wiem że na "szarego smutasa astrotaurusa" trudno znaleźć coś dobrego.
Z resztą - wydaje mi się, że to miała być w zamyśle dość prostacka, ale prowokacja. Po co tak od razu z grubej rury tym łożem jogina (Madeja)?
łącząc pozdrowienia

#1154
14-11-2012 13:24
 Ocena 1 na 1
Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi darkside
Potrafię zrozumieć, że ktoś może się przejąć koncepcjami Nietzschego - bo każda ideologia działająca na emocje znajdzie swoich wyznawców. Natomiast nie potrafię zrozumieć, jak można uważać je za racjonalne.

>Chrześcijański nihilizm polega na z a p r z e c z e n i u życia. Jego bezpośrednim wyrazem jest kult zaświatów, który oznacza ni mniej ni więcej tylko skrytą pogardę, podszytą lękiem wobec życia.
>Nietzsche:
>"Nie mówi się "nicość", natomiast mówi się "zaświat"; lub "Bóg"; lub "życie prawdziwe"
>[...]. Ta niewinna retoryka z dziedziny idiosynkrazji religijno-moralnych okazuje się natomiast o wiele mniej niewinną, gdy się zrozumie, jaka dążność narzuca tu na siebie płaszcz wzniosłych słów: dążność wroga życiu".

>Na tym polega właśnie chrześcijańskie zaprzeczenie i wrogość życiu, że życie w tym jedynym, danym człowiekowi świecie staje się wartościowe tylko względnie - mianowicie tylko o tyle, o ile prowadzi do "życia wiecznego" w domniemanych zaświatach nieba.

Nietzsche nie jest tu oryginalny - już w starożytnym Rzymie niektórzy postrzegali chrześcijan jako "wrogów rodzaju ludzkiego", co pozwalało Rzymianom spokojnie przyglądać się, być może nawet z satysfakcją, rozszarpywaniu chrześcijan przez dzikie zwierzęta na arenach. To postrzeganie Nietzsche przeniósł jedynie na inny poziom - filozoficzny.

Jaki jest związek tego wizerunku chrześcijaństwa z rzeczywistością? Moim zdaniem żaden. W Twoim opisie chrześcijaństwa nie potrafię odnaleźć swoich poglądów czy nauczania Kościoła. W chrześcijaństwie nie ma pogardy dla życia ani lęku przed życiem - jest za to pełna afirmacja stworzenia. Stworzenie jest dobre, a człowiek ma współuczestniczyć w dziele stworzenia - poprzez swoją pracę, która powinna być doskonała. To co jest doskonałe, jest też nieśmiertelne - i w jakimś sensie znajdzie odzwierciedlenie w drugiej części życia. Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności - nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał - w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując <przybrania> - odkupienia naszego ciała. (Rz 8, 19-23) Chrześcijaństwo wzywa każdego do życia pełnią życia - a to znaczy: do doskonałej miłości. A miłość prawdziwa pociąga za sobą gotowość do największych ofiar dla innych osób. Pełnią życia żyli i Edyta Stein, i Jan Paweł II, i wielu innych bezimiennych świętych. Czy potrafilibyśmy wskazać "nietzscheanistów", o których moglibyśmy powiedzieć: "Ci ludzie żyli pełnią życia. Ich życie było piękne. Chcielibyśmy tak żyć jak oni." ?...

#1155
14-11-2012 15:31
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52266 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
.
>Potrafię zrozumieć, że ktoś może się przejąć koncepcjami Nietzschego - bo każda ideologia działająca na emocje znajdzie swoich wyznawców.
Ja się zupełnie nie przejmuję, gdyż Nietzsche jakoś mnie nie bardzo przekonuje.
Już wolę markiza Donatiena Alphonse'a-Françoisa de Sadego Oczywiście po odrzuceniu sadyzmu, który uważam za obrzydliwą przypadłość.

>Natomiast nie potrafię zrozumieć, jak można uważać je za racjonalne.
To kwestia wyboru. Nawet po wzięciu pod uwagę, że: W 1889 roku, po totalnej katastrofie psychicznej w Turynie, choroba Nietzschego została zdiagnozowana jako paralysis progressiva (trzeciorzędny syfilis). Mimo braku jakiegokolwiek klinicznego dowodu (pierwszy i niespecyficzny test Wassermana pojawił się w 6 lat po śmierci Nietzschego) diagnoza ta, powtarzana w różnych biografiach, przetrwała przeszło stulecie. Eva Cybulska podważyła tę tezę w 1996 na konferencji nietzscheańskiej w Manchesterze, proponując w zamian diagnozę zespołu maniakalno-depresyjnego z waskularną demencją. pl.wikipedia.org/wiki/Friedrich_Nietzsche był dla mnie zdecydowanie bardziej racjonalny od ideologii chrześcijańskiej. Nie mówiąc już o jej wyrazie u Pana Marka.

>>>>Chrześcijański nihilizm polega na z a p r z e c z e n i u życia. Jego bezpośrednim wyrazem jest kult zaświatów, który oznacza ni mniej ni więcej tylko skrytą pogardę, podszytą lękiem wobec życia.
Nietzsche:
>>>>"Nie mówi się "nicość", natomiast mówi się "zaświat"; lub "Bóg"; lub "życie prawdziwe"
>>>>[...]. Ta niewinna retoryka z dziedziny idiosynkrazji religijno-moralnych okazuje się natomiast o wiele mniej niewinną, gdy się zrozumie, jaka dążność narzuca tu na siebie płaszcz wzniosłych słów: dążność wroga życiu".

>>>>Na tym polega właśnie chrześcijańskie zaprzeczenie i wrogość życiu, że życie w tym jedynym, danym człowiekowi świecie staje się wartościowe tylko względnie - mianowicie tylko o tyle, o ile prowadzi do "życia wiecznego" w domniemanych zaświatach nieba.
>Nietzsche nie jest tu oryginalny - już w starożytnym Rzymie niektórzy postrzegali chrześcijan jako "wrogów rodzaju ludzkiego", co pozwalało Rzymianom spokojnie przyglądać się, być może nawet z satysfakcją, rozszarpywaniu chrześcijan przez dzikie zwierzęta na arenach. To postrzeganie Nietzsche przeniósł jedynie na inny poziom - filozoficzny.
>Jaki jest związek tego wizerunku chrześcijaństwa z rzeczywistością?
Spory.

>Moim zdaniem żaden.
I wcale mnie to Pańskie zdanie nie dziwi.

>W Twoim opisie chrześcijaństwa nie potrafię odnaleźć swoich poglądów czy nauczania Kościoła.
Najlepiej być sędzią we własnej sprawie.

>W chrześcijaństwie nie ma pogardy dla życia ani lęku przed życiem
Kurtka na wacie! Jak można nie znać własnej ideologii, w którą się święcie wierzy?
Chrześcijaństwo całą swoją ideologię opiera na deprecjacji doczesności i naturalnych potrzeb cielesnych.

> - jest za to pełna afirmacja stworzenia.
Niestworzone rzeczy Pan opowiada.

>Stworzenie jest dobre,
Szczególnie stworzenie zła.

>a człowiek ma współuczestniczyć w dziele stworzenia - poprzez swoją pracę, która powinna być doskonała.
Od kiedy Kościół tak wychwala sens pracy? Czy uznawał ją za wartość przed zagrożeniem komunizmem?

>To co jest doskonałe, jest też nieśmiertelne - i w jakimś sensie znajdzie odzwierciedlenie w drugiej części życia.
Pieprzenie o "drugiej części życia". Módl się i pracuj, a garb ci sam wyrośnie.
Najbardziej pazerne stworzenia ludzkie - klechy, wszelkimi - nawet najbardziej niegodziwymi metodami - walczą o dobra i uciechy doczesne, a owieczkom obiecują sprawiedliwość pośmiertną.
Dobre!
Jest to pełna afirmacja doczesnego życia. Kit dla idiotów!

>Pełnią życia żyli i Edyta Stein, i Jan Paweł II, i wielu innych bezimiennych świętych.
Tak, nie trzeba jechać do Watykanu, wystarczy zobaczyć jak żyje "pełnią życia" kler w Polsce. Jakie rezydencje mają biskupi, jak wyglądają probostwa? A gdyby jeszcze wierni zobaczyli prywatne życie tych "pasterzy"?
Dobrze, że nie widzą i racjonalistom nie wierzą.

>Czy potrafilibyśmy wskazać "nietzscheanistów", o których moglibyśmy powiedzieć: "Ci ludzie żyli pełnią życia. Ich życie było piękne. Chcielibyśmy tak żyć jak oni." ?...
Nie wiem, czy na naszym forum są ludzie, którzy wierzą w "nietzscheanizm", a nawet tacy, którzy tylko ślepo Nietzschemu wierzą? Wątpię! Gorzej wątpię nawet w to iż są tacy, którzy uważają go za bezdyskusyjny autorytet.
Natomiast większość z nas to ludzie poszukujący i znajdujący u innych mądrych ludzi ciekawe przemyślenia. Przemyślenia, które włączają do własnych poglądów budując własny światopogląd. Do takich naszych autorytetów należy i Nietzsche. W moim przypadku jest jednym z kilkuset. Cieszę się, że kiedyś tam go przeczytałem - tak jak i czytałem Augustyna i Tomasza i dwóch Karoli - Marksa i Wojtyłę oraz wielu innych.

@@@
.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365