Racjonalista - Strona głównaDo treści
Racjonalizm Edyty Stein

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-08-2012 11:47Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Racjonalizm Edyty Stein
Ocena 3 na 3
Dokładnie 70 lat temu, 9 sierpnia 1942 roku, w komorze gazowej w Auschwitz została zamordowana Edyta Stein.

Urodziła się we Wrocławiu w rodzinie żydowskiej. W 14 roku życia odrzuciła judaizm i uznała się za ateistkę. Studiowała filozofię u twórcy fenomenologii Edmunda Husserla i została jego asystentką. Sam Husserl w opinii wystawionej po obronie przez nią doktoratu napisał:
"Pani doktor filozofii Edyta Stein (...) zdobyła (...) doktorat z filozofii summa cum laude, a to w oparciu o znakomitą rozprawę (...), która natychmiast po ukazaniu się wzbudziła zainteresowanie specjalistów. (...) Doktor Stein zdobyła rozległe i głębokie wykształcenie filozoficzne, a jej kwalifikacje do samodzielnych badań naukowych i prowadzenia wykładów nie ulegają kwestii. Jeżeli droga kariery uniwersyteckiej miałaby zostać otwarta dla kobiet, to mógłbym na bezwzględnie pierwszym miejscu i jak najgoręcej polecić ją jako kandydatkę do habilitacji."

W trakcie badań fenomenologicznych Edyta Stein poznała filozofię Maxa Schelera: "Było to moje pierwsze zetknięcie z nieznanym mi dotąd światem. Nie doprowadziło mnie jeszcze do wiary, ale otwarło pewien zakres fenomenu, obok którego nie mogłam przejść jak ślepiec. Nie na darmo wpajano nam stale zasadę, abyśmy do każdej rzeczy podchodzili bez uprzedzeń, odrzucając wszelkie "obawy". Jedne po drugich, opadały ze mnie więzy racjonalistycznych przesądów, w jakich wzrastałam nie wiedząc o tym, i nagle stanął przede mną świat wiary." (E. Stein, Dzieje pewnej rodziny żydowskiej, w: Pisma, t. I, Kraków 2000, s. 207)

Przełomowym momentem w jej życiu było przypadkowe natrafienie na Księgę życia Teresy z Avila. Po latach Edyta Stein relacjonowała, że przeczytała to dzieło w ciągu jednej nocy, a gdy skończyła, powiedziała do siebie: "To jest prawda!"

W 1922 roku Edyta Stein przyjęła chrzest. W 1933 roku wstąpiła do zakonu karmelitańskiego.

W lipcu 1942 roku w kościołach Holandii został odczytany list arcybiskupa Jonga z Utrechtu, który zawierał protest Kościoła przeciwko deportacji Żydów. W odpowiedzi niemieccy okupanci wywieźli do obozów koncentracyjnych ochrzczonych Żydów oraz kapłanów i zakonnice pochodzenia żydowskiego. W grupie deportowanych znalazły się także Edyta Stein i jej siostra Róża - dwa tygodnie później zostały zamordowane w Auschwitz-Birkenau.

W jednym z listów Edyty Stein do Romana Ingardena czytamy: "Wydaje mi się, że aby znaleźć się u bram Tajemnicy, musiałby Pan na drodze intelektu dotrzeć najpierw do granic samej ratio. (...) Być może w opisie mej drogi zbyt małą sprawiedliwość oddałam motywowi intelektualnemu. W ciągnącej się latami fazie przygotowawczej jego współudział był zapewne dość znaczny. Decydujące było jednak to, co działo się realnie we mnie samej (proszę: realne dzianie się, nie "uczucie") wespół z konkretnym obrazem życia chrześcijańskiego przekazanego mi w wyrazistych świadectwach (Augustyn, Franciszek, Teresa). Ale w jaki sposób miałabym w paru słowach nakreślić Panu portret owego "realnego dziania się"? To nieskończony świat, który otwiera się całkiem na nowo, gdy zamiast na zewnątrz, zaczyna się wreszcie żyć do wewnątrz. Wszystkie realne rzeczy, z którymi przedtem miało się do czynienia, stają się przezroczyste i zaznacza się odczuwalna obecność sił, które wprawiają je w ruch i stanowią właściwy ich fundament." (Spór o prawdę istnienia. Listy Edith Stein do Romana Ingardena, Kraków 1994, s. 196)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 Dalej..
#571
08-09-2012 15:08
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
.
Pan Marek Bielecki:
Prawdą jest to, co napisałeś: "Prawdziwa miłość objawia się zawsze w praktyce". Miłość może mieć swój aspekt emocjonalny, aczkolwiek należy do zupełnie innej kategorii pojęć niż emocje. Ograniczę się tu do miłości do drugiego człowieka, nazywając ją dalej "miłością bliźniego". Istota miłości bliźniego polega na tym, że jest ona rozumnym aktem akceptacji godności innego człowieka. U podstaw miłości bliźniego znajduje się zatem szacunek dla jego człowieczeństwa, postrzeganie człowieka po prostu "jako człowieka", ale połączone z aprobatą woli i emocji. Najgłębszy sens miłości bliźniego polega zatem na duchowym skierowaniu samego siebie względem drugiego człowieka. Miłość bliźniego jest chceniem dobra i czynieniem dobra drugiemu człowiekowi.

I dalej: Mój osąd ma charakter pozytywny: Edyta Stein jest dla mnie wzorem. Nie ze względu na "wagę intelektualną", lecz ze względu na "wagę duchową".

>>>>A jak się waży wagę duchową?
>No właśnie świętością życia.
>>>>Jak się waży świętość?
> Miłością do innych osób. Miłością, która przejawia się w czynach.
Właśnie - co możemy przeczytać o pani Stein w źródłach katolickich. Pan nazywa to miłością, a dla mnie była to dosyć przerażająca osobowość. Kochająca głównie samą siebie. Swoją miłość do Boga i swoje mu oddanie. Czytając ten opis od razu czuję całkowitą intelektualną obcość, a choć może nie pałam do ludzi chrześcijańską miłością, to lubię ludzi i mam sporo empatii dla ich przeżyć. Czy świętość mierzy się poziomem obłudy, miłości deklaratywnej, czy szczerej humanistycznej próby zrozumienia, współczucia i akceptacji dla odmienności.
Nie nawracania (ewangelizacji) nikogo! Ani geja, ani muzułmanina, ani ateisty.

@@@

"Miłość ludzka dąży do zatrzymania dla siebie przedmiotu swego ukochania. Kto kocha ludzi jak Chrystus, chce, by należeli oni do Boga, a nie do niego. W ten sposób zapewnia sobie oczywiście ich posiadanie na wieki. Jeżeli zdobędziemy człowieka dla Boga, jesteśmy z nim w Bogu zjednoczeni, podczas gdy chęć zdobycia go dla siebie prowadzi często do tego, że prędzej czy później go tracimy. Może jeszcze przez pewien czas będzie trwał sprzeciw natury, ale jest on bezsilny i nie może wpłynąć na postawę kierowaną nadprzyrodzoną miłością. Najczęściej ustępuje wobec nadmiaru boskiego życia, które coraz bardziej wypełnia duszę. Miłość - według swego ostatecznego sensu - jest przecież oddaniem własnego istnienia Umiłowanemu i zjednoczeniem z Nim. Bożego Ducha, Boże życie, boską miłość - czyli samego Boga - poznaje właśnie ten, kto czyni wolę Bożą. Gdy bowiem pełni ją w najgłębszym oddaniu siebie, wtedy boskie życie staje się jego życiem wewnętrznym: wchodząc w siebie, znajduje w sobie Boga" (Edyta Stein "Byt skończony i byt wieczny", Poznań 1995, s. 424).

Jako pomiot diabelski chciałbym aby jak najwięcej ludzi mogło realizować się tu na ziemi w dającej satysfakcję pracy dla innych, tak abyśmy mogli oddać społeczeństwu więcej niż od niego otrzymaliśmy. Wiem, że to tylko idee, ale staram się nimi kierować, gdyż na tym polega moje poczucie człowieczeństwa.

Przed chwilą przeczytałem ilustrację do aktualnej "chrześcijańskiej miłości".
www.racjonalista.pl/forum.php/s,517879#w517893

@@@
.

#572
08-09-2012 14:18
 Ocena 11 na 11
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
>>>Mój osąd ma charakter pozytywny: Edyta Stein jest dla mnie wzorem. Nie ze względu na "wagę intelektualną", lecz ze względu na "wagę duchową".
>>A jak się waży wagę duchową?
>No właśnie świętością życia.

Przejrzałem sobie nieco bardziej szczegółowo biografię (a właściwie hagiografię) Edith Stein i, dalipan, niczego szczególnie niezwykłego nie znajduję.
Nawrócenie z judaizmu drogą przez ateizm na katolicyzm katolikowi jakowąś zasługą, i owszem, może się wydawać, ale komuś z zewnątrz wisi dorodnym kalafiorem.
Poza tym zwykłe szkolne i zakonne nudy - coś tam pisała, coś tam tłumaczyła, coś tam wykładała, no i modliła się dużo.
Życiorys najzupełniej przeciętny.
Śmierć z rąk nazistów - choć oczywiście tragiczna - także była w swoim czasie zjawiskiem dość powszechnym i przydarzyła się milionom ludzi.

Taki duży, taki mały, może świętym być - najwyraźniej .

nie tylko sam nie będę należeć do żadnego towarzystwa bez zezwolenia rządu ustanowionego, lecz i donosić będę, gdzie należy, według przysięgi wiernopoddanego, gdy się dowiem, iż gdziekolwiek takowe zabronione towarzystwo otwarte zostało. (Adam Mickiewicz)

#573
08-09-2012 22:03
 Ocena 3 na 3
maceox (6766 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Jacek Tabisz
>Nie, w tym nie ma takich rzeczy - mózg jest urządzeniem elektrycznym, emituje napięcia i można je czytać.
Ok. Ale teza była taka, eksperyment, który falsyfikowałby hipotezę, że świadomość jest funkcją mózgu polegałby na tym, że pacjent przeżywający "out of body exp." odczyta symbole na kartce pod sufitem, które można zobaczyć tylko z góry.
A ja pytam, a niby dlaczego - gdyby ów pacjent rzeczywiście te symbole odczytał - należałoby wykluczyć, że świadomość jest funkcją mózgu. Przecież wówczas należałoby "tylko" zbadać, jak to się stało, że on je mógł odczytać, ale dlaczego ta umiejętność nie miałaby móc i tak pochodzić z mózgu? Skoro prawidłowo odczytujemy sygnały z samej tylko skóry głowy, a nie bezpośrednio z mózgu, to DLACZEGO CZASZKA MA STANOWIĆ JAKĄŚ GRANICĘ DLA ŚWIADOMOŚCI? A może jakieś fale, albo pole? (Ponownie sorry za science fiction).


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

#574
08-09-2012 22:46
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi maceox
Rozumiem, rozumiem... Ale chodzi po prostu o to, że odpowiednio zaawansowana aparatura mogłaby na przykład mierzyć stanu napięć w komputerze i reagować na niektóre jego działania bez żadnego wifi i usb... Oczywiście, świadomość nie może wędrować, to złudzenie związane z mapą ciała, którą posiadamy w mózgu i która bywa zawodna. Najprostsze przypadki, to osoby bez kończyn, albo nawet sparaliżowane, które są przekonane, że mogą chodzić (pisze o tych przypadkach Damasio). Jeśli chodzi o eksperyment z unoszeniem się nad ciałem i widzeniem go w trakcie pobytu w złym stanie w szpitalu, słyszałem o jeszcze bardziej dobitnym eksperymencie. Na twarzy chorego namalowano kolorowy wzór. Chory, święcie przekonany o swoich wędrówkach, nie widział go oczywiście...

#575
09-09-2012 12:13
 Ocena 3 na 3
Zabójca-Bogów (3947 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi maceox
>Jakieś konkretne techniki? Jakoś się nazywały?
Jose Silva "Metody kontroli umysłu"--mała książeczka ale ma od groma metod na wizualizacje czego się chce i i takie tam . (nie sprawdzałem wszystkich i nie mam pojęcia czy są sensowne)
JA robiłem tak :
Leżałem na plecach max. wygodnie z zasłoniętymi oczami (chusteczka starczy na powieki w ciemnym pokoju)--wygodnie żeby się nie poprawiać i nie rozpraszać.

Po czym myślałem o tym co zawsze przed snem i wygaszałem myśli...
Starając się myśleć o "nie myśleniu".
Spinałem całe ciało i....rozluźniałem.
Po czym po kolei wyobrażałem sobie jak najpierw lewa stopa się rozlużnia , potem prawa , potem lewa łydka , prawa łydka , i tak po kolei wszystkie części ciała podzielone na mniejsze odcinki mięśni . Na końcu skóra na głowie i już .

W trakcie tego rozlużniania czułem "ciepło" , "szpileczki/mrowienie" w częściach ciała jakie rozluźniałem .
Jak miałem całe ciało rozluźnione to wyobrażałem sobie że leżę na materacu dmuchanym na wodzie i kołyszą mnie lekko fale .
Jak już czułem wychylanie się "ciała eterycznego" na boki poza obrys ciała fizycznego (używam terminologii jaka kiedyś stosowałem --jak miałem 16-17 lat) to już wiedziałem że można "wychodzić".
Wstawałem w pionie i leciałem gdzie chciałem.
Zazwyczaj urywała mi się pamięć w momencie wychodzenia ale czasami nie i rano miałem świadomość tego że "byłem na ulicy i samochody przeze mnie przejeżdżały" i przez ściany przechodziłem.

Typowe sny sprowokowane przez autosugestię o możliwości takich podróży i przeczytanych wiele opisów takich podróży i mózg wyprodukował takie wyobrażenia .
Powiem szczerze było to fajne i zostało mi w pamięci na długo , obecnie zanikło prawie zupełnie . Przypuszczam że czytanie i rozmawianie i używanie słów "fachowych" z tej dziedziny niewiedzy człeka wspomaga wyobrażnię. Być może też rozrost młodego organizmu i obecność w nim wielu hormonów mogło mieć wpływ na łatwość takich wizualizacji --ale to niczym nie poparta teza .
Pozdrawiam i przepraszam że tak późno ale mi nie dochodziły powiadomienia z portalu ale już powinno być O.K..

P.S. Nauczałem tego inne osoby --szczególnie gustowałem w "nauce" koleżanek ... Klub założyłem i kilkoro nas było i zajmowało się bzdetami jak telepatia czy telekineza , ale po kilku spotkaniach się rozpadł z braku "wyników potwierdzających" te psychotroniczno/magiczne bzdury . Nie pamiętam jak się nazywał ale ...może INTESP czy coś takiego z jakiegoś horroru o wampirach pięciotomowego i opasłego na z 1500 stron .

maceox (6766 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Fizyk
>> Ten wynik jest zupełnie nieistotny.
>Jest istotny dla postawionego pytania.
>Pytanie było czy hipoteza świadomości jako procesu mózgowego jest falsyfikowalna, a nie czy falsyfikowalną jest hipoteza istnienia duszy. Ta pierwsza jest, więc jest naukową hipotezą.
Co do duszy oczywiście zgoda.
Natomiast co do hipotezy, że świadomość jest procesem mózgowym zastanawiam się w dalszej dyskusji pod tym linkiem, czy aby na pewno wskazane w tym wątku eksperymenty byłyby w stanie ją sfalsyfikować, nawet gdyby się okazało, że świadomość wychodzi poza ciało w "out of body exp.".

(Sygnalizuję to Panu, gdyż nieopacznie wątek potoczył się pod innymi wypowiedziami i nie jestem pewien, czy Pan to zauważył, a sądzę, że wielu forumowiczów liczy na Pańską wypowiedź, w tym również ja)


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

#577
09-09-2012 21:24
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi darkside
>Taki mechanizm obronny, bardzo silny, bo o podłożu libidinalnym.
Moim zdaniem bardzo słuszny wpis. Czy mógłbyś jednak parę słow rozwinąć o tym podłożu libidinalnym?


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

maceox (6766 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
>Czyli czasem warto i przy stopce trochę pomanipulować, a dopiero później wnieść się na wyżyny. Pozdrawiam.
Prawdę mówiąc nie jestem pewien, jak mam rozumieć tę Pańską wypowiedź. Mam kilka alternatywnych interpretacji.
Jednak w każdym razie trochę mi to dało do myślenia i może o to chodziło.

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

#579
09-09-2012 22:13
 Ocena 1 na 1
Zabójca-Bogów (3947 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi maceox
Maceoxie w tym experymencie z kartką nad głową pacjentki co niby odczytała ta kartkę --okazało się że w szybce zegara odbijał się napis z kartki i odczytała go ta kobieta właśnie z tej szybki zegara. Zdaje się że Harris o tym mówi w którejś z debat .

#580
10-09-2012 01:03
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Jacek Tabisz
>Rozumiem, rozumiem... Ale chodzi po prostu o to, że odpowiednio zaawansowana aparatura mogłaby na przykład mierzyć stanu napięć w komputerze i reagować na niektóre jego działania bez żadnego wifi i usb...
Zgoda, aczkolwiek tak w ogólności, to komputer nie ma świadomości i np. software byłby tu kiepskim porównaniem - właśnie dlatego, że komputer nie jest świadom tego, co robi.

>Oczywiście, świadomość nie może wędrować
A skoro nie może wędrować, to pewnie gdzieś spoczywa? Ale widział ją ktoś?

>to złudzenie związane z mapą ciała, którą posiadamy w mózgu i która bywa zawodna.
Tak, sądzę, że świadomość jest funkcją mózgu, który płata nam różne figle. Tu jednak była mowa konkretnie o możliwościach falsyfikacji tej hipotezy. Czy na pewno jest nią odczytanie przez pacjenta niewidocznych dla niego symboli w "out of body exp."? Czyli gdyby je odczytał, to już by świadomość nie była funkcją mózgu? A CZYM BY BYŁA? Uważam, że szukając wyjaśnienia owego "odczytania" nadal należałoby badać właściwości mózgu, bo nie ma żadnego innego sensowengo tropu. Ostatecznie, to ten pacjent by nam powiedział, że to odczytał. A mowa (poruszanie ustami i strunami głosowymi) to już funkcja mózgu na mur beton. Więc pytanie byłoby tylko takie, jak to prawidłowe odczytanie do tego mózgu wlazło.

Oczywiście wszystko pod warunkiem, żeby ów pacjent to odczytał. Na razie nie słyszałem wiarygodnej informacji o tym, że ktoś to odczytał, a raczej wręcz przeciwnie - właśnie pacjenci będący "poza ciałem" tych symboli nie odczytywali, co oczywiście świadczy o tym, że to jest złudzenie.

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

maceox (6766 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Zabójca-Bogów
>Maceoxie w tym experymencie z kartką nad głową pacjentki co niby odczytała ta kartkę --okazało się że w szybce zegara odbijał się napis z kartki i odczytała go ta kobieta właśnie z tej szybki zegara.
A ja nawet nie wiedziałem, że ktoś to niby odczytał. Bardzo bym się zdziwił, gdyby tak było, ale z drugiej strony cieszę się, że naukowcy tego a priori nie wykluczują i w ogóle chce im się te symbole na kartkach malować, bo to świadczy o tym, że niczego nie lekceważą.
Natomiast moja wątpliwość dotyczyła tylko kwestii, czy aby na pewno to odczytanie, gdyby się powiodło, sfalsyfikowałyby hipotezę, że świadmość jest aktywnością mózgu. Przecież już dzisiaj, w obszarze zupełnie nieparanormalnym, tylko normalnym, skutki procesów mózgowych wykraczają poza czaszkę - najprostszym przykładem jest chyba EEG.

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

#582
10-09-2012 03:11
 Ocena 1 na 1
Zabójca-Bogów (3947 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi maceox
>Przecież już dzisiaj, w obszarze zupełnie nieparanormalnym, tylko normalnym, skutki procesów mózgowych wykraczają poza czaszkę - najprostszym przykładem jest chyba EEG.
Od aktywności elektrycznej do widzenia napisu 2 metry dalej raczej nie poprowadziłbym żadnego sensownego "wykroczenia poza czaszkę" (ze zdolnością widzenia i łącznością z mózgiem po drodze ).
A Ty masz pewien plan ?

maceox (6766 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Zabójca-Bogów
>Od aktywności elektrycznej do widzenia napisu 2 metry dalej raczej nie poprowadziłbym żadnego sensownego "wykroczenia poza czaszkę" (ze zdolnością widzenia i łącznością z mózgiem po drodze ).
>A Ty masz pewien plan ?
Posłuchaj, ja wyraziłem tylko pewną wątpliwość w tym kontekście.

W zakresie tej możliwości falsyfikacji hipotezy, że umysł jest procesem mózgowym, w drodze zaproponowanego eksperymentu (próba odczytania ukrytych symboli przez pacjenta znajdującego się w stanie "out of body exp.") istnieją dwa poziomy analizy.

Pierwszy poziom jest badaniem empirycznym - bada się, czy osoba znajdująca się w stanie "out of body exp." rzeczywiście widzi "siebie" z góry, czy też jest to złudzenie. (Do tej pory wszystkie eksperymenty wskazują na to, że jest to złudzenie i ja temu nie przeczę.)

Drugi poziom analizy dotyczy natomiast logicznych wniosków, które należałoby wyciągnąć z omawianego eksperymentu GDYBY JEDNAK pacjent prawidłowo dostrzegł te zwykłą drogą niedostrzegalne dla niego symbole.

Otóż teza brzmi, że GDYBY on je dostrzegł, to SFALSYFIKOWAŁOBY to hipotezę, wedle której świadomość bierze się z mózgu.

Moja wątpliwość dotyczy tylko tego drugiego poziomu analizy - tego właśnie proponowanego wniosku GDYBY pacjent prawidłowo dostrzegł te symbole.

Uważam bowiem, że należaloby wówczas zbadać, jak to dostrzeżenie było możliwe i nie bardzo rozumiem, dlaczego należaloby w tej HIPOTETYCZNEJ sytuacji a priori wykluczyć jakieś oddziaływanie mózgu. Sądzę, że oddziaływanie mózgu (poprzez jakieś chociażby pole) byłoby i tak w dalszym ciągu najbardziej prawdopodobną hipotezą, bardziej prawdopodobną od oddziaływania powietrza albo marsa, albo ufoludków. Przyjęcie wówczas istnienia duszy w dalszym ciągu absolutnie niczego by nie tłumaczyło, gdyż należaloby najpierw wyjaśnić czym jest dusza w kategoriach fizycznych. Choć możnaby oczywiście skapitulować i powiedzieć, że w takim razie to rzeczywiście musi być jakoś tam niematerialne, czy w każdym razie niemożliwe do zbadania i wyjaśnienia. Jednak sądzę, że właśnie taki wniosek byłby nienaukowy.

W związku z tym sądzę, że nawet gdyby pacjent w "out of body exp." dostrzegł te ukryte symbole, to wcale nie falsyfikowałoby to hipotezy, wedle której umysł jest aktywnością mózgu.


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

#584
10-09-2012 15:26
 Ocena 1 na 1
Zabójca-Bogów (3947 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi maceox
O.K. Maceoxie domyśliłem się iż wynik z zobaczenia napisu na kartce mógłby być dla Ciebie sposobem na niewykluczanie tego że mózg coś takiego jak świadomość na "wychodżtwie" mógłby sobie wytworzyć , czego wyraz dałem słowami :

>>Od aktywności elektrycznej do widzenia napisu 2 metry dalej raczej nie poprowadziłbym żadnego sensownego "wykroczenia poza czaszkę" (ze zdolnością widzenia i łącznością z mózgiem po drodze ).

Ale dość o tem .
Jeśli prześledzisz karkołomność takiego założenia że mózg mógłby produkować coś co widzi / jakieś pole / radar nie wiem co na takie odległości. To zobaczysz jakie by to niedorzeczne było .

Pozdrawiam .

#585
10-09-2012 21:19
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Zabójca-Bogów
>O.K. Maceoxie domyśliłem się iż wynik z zobaczenia napisu na kartce mógłby być dla Ciebie sposobem na niewykluczanie tego że mózg coś takiego jak świadomość na "wychodżtwie" mógłby sobie wytworzyć.
Nie, nie byłoby to dla mnie żadnym sposobem. Pytanie było tylko, czy falsyfikowałby to hipotezę, że świadomość pochodzi z mózgu. Moim zdaniem należałoby to zjawisko wówczas po prostu zbadać. Skoro ów pacjent by nas o tym poinformował poprzez użycie języka (a zatem słów, a także ust i krtani), to w każdym razie ta informacja jakimś sposobem znalazłaby się również w jego mózgu. Pytanie brzmiałoby jaki jest związek owej świadomości z mózgiem - zupełnie tak jak i przy tej naszej zwykłej świadomości, nawet jeśli tak niezwykłych rzeczy nie potrafi.

Trudność w tej rozmowie polega na tym, że rozmawiamy tylko o hipotetycznej sytuacji, która w doświadczeniu okazała się nie mieć miejsca. Można jednak pofolgować fantazji i zapytać się, jakie wnioski należałoby wyciągnąć wówczas, gdyby to się jednak zdarzyło. Otóż wniosek zaproponowawny przez Fizyka wydał mi się trochę pochopny z tego tylko powodu, że w takiej sytuacji znaleźlibyśmy się bez żadnego tropu, ale też w związku z tym niczego nie możnaby a priori wykluczyć. Natomiast poszukiwanie rozwiązania "po nitce do kłębka" musiałoby się jednak zacząć od mózgu, skoro - jak wskazałem powyżej - ta informacja w nim by się jednak ostatecznie jakoś znalazła.

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365