Racjonalista - Strona głównaDo treści
Racjonalizm Edyty Stein

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-08-2012 11:47Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Racjonalizm Edyty Stein
Ocena 3 na 3
Dokładnie 70 lat temu, 9 sierpnia 1942 roku, w komorze gazowej w Auschwitz została zamordowana Edyta Stein.

Urodziła się we Wrocławiu w rodzinie żydowskiej. W 14 roku życia odrzuciła judaizm i uznała się za ateistkę. Studiowała filozofię u twórcy fenomenologii Edmunda Husserla i została jego asystentką. Sam Husserl w opinii wystawionej po obronie przez nią doktoratu napisał:
"Pani doktor filozofii Edyta Stein (...) zdobyła (...) doktorat z filozofii summa cum laude, a to w oparciu o znakomitą rozprawę (...), która natychmiast po ukazaniu się wzbudziła zainteresowanie specjalistów. (...) Doktor Stein zdobyła rozległe i głębokie wykształcenie filozoficzne, a jej kwalifikacje do samodzielnych badań naukowych i prowadzenia wykładów nie ulegają kwestii. Jeżeli droga kariery uniwersyteckiej miałaby zostać otwarta dla kobiet, to mógłbym na bezwzględnie pierwszym miejscu i jak najgoręcej polecić ją jako kandydatkę do habilitacji."

W trakcie badań fenomenologicznych Edyta Stein poznała filozofię Maxa Schelera: "Było to moje pierwsze zetknięcie z nieznanym mi dotąd światem. Nie doprowadziło mnie jeszcze do wiary, ale otwarło pewien zakres fenomenu, obok którego nie mogłam przejść jak ślepiec. Nie na darmo wpajano nam stale zasadę, abyśmy do każdej rzeczy podchodzili bez uprzedzeń, odrzucając wszelkie "obawy". Jedne po drugich, opadały ze mnie więzy racjonalistycznych przesądów, w jakich wzrastałam nie wiedząc o tym, i nagle stanął przede mną świat wiary." (E. Stein, Dzieje pewnej rodziny żydowskiej, w: Pisma, t. I, Kraków 2000, s. 207)

Przełomowym momentem w jej życiu było przypadkowe natrafienie na Księgę życia Teresy z Avila. Po latach Edyta Stein relacjonowała, że przeczytała to dzieło w ciągu jednej nocy, a gdy skończyła, powiedziała do siebie: "To jest prawda!"

W 1922 roku Edyta Stein przyjęła chrzest. W 1933 roku wstąpiła do zakonu karmelitańskiego.

W lipcu 1942 roku w kościołach Holandii został odczytany list arcybiskupa Jonga z Utrechtu, który zawierał protest Kościoła przeciwko deportacji Żydów. W odpowiedzi niemieccy okupanci wywieźli do obozów koncentracyjnych ochrzczonych Żydów oraz kapłanów i zakonnice pochodzenia żydowskiego. W grupie deportowanych znalazły się także Edyta Stein i jej siostra Róża - dwa tygodnie później zostały zamordowane w Auschwitz-Birkenau.

W jednym z listów Edyty Stein do Romana Ingardena czytamy: "Wydaje mi się, że aby znaleźć się u bram Tajemnicy, musiałby Pan na drodze intelektu dotrzeć najpierw do granic samej ratio. (...) Być może w opisie mej drogi zbyt małą sprawiedliwość oddałam motywowi intelektualnemu. W ciągnącej się latami fazie przygotowawczej jego współudział był zapewne dość znaczny. Decydujące było jednak to, co działo się realnie we mnie samej (proszę: realne dzianie się, nie "uczucie") wespół z konkretnym obrazem życia chrześcijańskiego przekazanego mi w wyrazistych świadectwach (Augustyn, Franciszek, Teresa). Ale w jaki sposób miałabym w paru słowach nakreślić Panu portret owego "realnego dziania się"? To nieskończony świat, który otwiera się całkiem na nowo, gdy zamiast na zewnątrz, zaczyna się wreszcie żyć do wewnątrz. Wszystkie realne rzeczy, z którymi przedtem miało się do czynienia, stają się przezroczyste i zaznacza się odczuwalna obecność sił, które wprawiają je w ruch i stanowią właściwy ich fundament." (Spór o prawdę istnienia. Listy Edith Stein do Romana Ingardena, Kraków 1994, s. 196)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 Dalej..
#1051
07-11-2012 20:34
 Ocena 3 na 3
Jacek_G (35558 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
>>Jak sobie wyobrażasz dążenie ateisty do Boga?
>Jako działanie nieświadome i mimowolne.

Nie, to uzupełnie nie tak..!
To katolik dąży nieświadomie i mimowolnie do realizacji czysto ziemskich i ateistycznych Sił Natury, tylko nazywa to Bogiem w Trzech Osobach.
Panie Marku, jak to się panu podoba? Przyznam że ja się w tym przez chwilę mało nie udusiłem..
łącząc pozdrowienia

Jacek_G (35558 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi maceox
> Nawet idea "dobra" jest godną stosowania,
> na ile się tylko da. Natomiast "świętość"
> też jest jakąś ideą, bardzo abstrakcyjną.
> Jeśli Ty - jak stwierdziłeś - uważasz, że
> mierzy się ją miłością w praktyce, tą ziemską
> - tą do ludzi kierowaną - to ja nie mam
> nic przeciwko. Tylko po co w ogole używać
> dodatkowego, niepotrzebnego słowa, takiego
> jak "świętość"?

Może dlatego, aby uwypuklić jakąś cząstkę dobrego życia kanonizowanego katolika?
Chwyt jakiś erystyczny to jest, choć w życiu oprócz dobrego PRu znów zero zastosowania: ot żeby babcie w RM były pewne że S. Faustyna Kowalska lub Albert Chmielowski to ktoś ok, w odróżnieniu chociażby od takiego Marcello Lippi który im nic nie daje, choć był trenerem reprezentacji Włoch w piłce nożnej w latach 2004-2006 i 2008-2010. A zasłynął m.in. swojego czasu jako powiernik bardzo osobistych sekretów swoich podopiecznych, ojciec i matka w jednym, doradca spraw sercowych, nestor i opiekun w 100% zaangażowany dzień i noc w stworzenie włoskiego zespołu marzeń, o zdolnościach daleko przekraczających piłkarskie, sięgających psychologii, menedżerki i dużo dalej.
Efekt? Mistrzostwo świata Włoch w 2006r. Może jego zasług nie można porównywać z panią Stein (zwłaszcza w czasach jej pobytu w niemieckim obozie zagłady KL Auschwitz II-Birkenau) ale ręczę że z innymi katolickimi świętymi mógłby już w szranki stawać, a że dla niejednego Włocha ikonograficzna świętość kojarzy się raczej z Lippi niż Stein (nawet bł. JP2) to też fakt.
Teraz już bez ironii: czy zwykłe dobre życie, sława związana z umiejętnością odnalezienia się w danej sytuacji nie zasługuje na świętość z/bez aureoli? Nieraz obiektywnie zasługuje, choć w religii katolickiej chyba jest zawężona do szerzenia wartości typowo katolickich, a najlepiej z historią oddania za nie życia w tle, co poza katolicyzmem również da się odnaleźć (oczywiście nie dla wartości katolickich, tylko dla większego dobra jako-takiego)
łącząc pozdrowienia

#1053
07-11-2012 21:31
 0 na 2
Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Jacek_G
>Mysłę, że nie do końca zrozumiał pan pytanie kol. lukaszewicza.

To bez znaczenia, bo kol. lukaszewicz już udowodnił, że na razie nie jest w stanie zrozumieć moich odpowiedzi.

#1054
07-11-2012 22:37
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki

>To bez znaczenia, bo kol. lukaszewicz już udowodnił, że na razie nie jest w stanie zrozumieć moich odpowiedzi.

Kol.Lukaszewicz nie zrozumiał bo takiej odpowiedzi nie dostał.

Pyta więc jeszcze raz.
Czy jeżeli małżonkowie ateiści, np. tej samej płci, realizują w swoim małżeństwie prawdziwą miłość to też dążą do boga czy nie?

#1055
07-11-2012 23:46
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Jacek_G
>A i owszem, z pewnością co-nieco mi umyka A cóże ów wielebny Knotz wydumał siedząc za biurkiem? (tak prostodusznie zakładam)

Ano wydumał w swojej mądrości, że sex małżeński jeśli go uprawiać po misjonarsku i bez gumki wcale ciężkim grzechem być nie musi.
Stosunki analne (sodomia) są oczywiście niedopuszczalne, ale już oralny tak, jeżeli bez wytrysku i jeżeli potem dojdzie do stosunku bez zabezpieczeń.
I jeszcze trochę takich rewelacji.

#1056
08-11-2012 01:14
 Ocena 10 na 10
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
>Czyli nie są to "tak zbudowane i funkcjonujące" małżeństwa. Przypuszczam, że masz jakieś bardzo negatywne doświadczenia, które mocno wpłynęły na Twoje poglądy.

Nie mam jakichś własnych, negatywnych doświadczeń w tym temacie. Część rodziny jest katolicka, część niereligijna, większość znajomych to oczywiście katolicy. Głównie letni, choć gorliwi też sie zdarzają i to nie tylko katolicy, ale innej maści wierzący też. Żyję już dość długo, obserwuję ludzi i relacje jakie tworzą wnikliwie, taki konik, dodatkowo inspirowany przez osobę mi najbliższą. Tych letnich czy bylejakich znoszę lepiej, bo to dla mnie łatwiejsze do przetrawienia, a rozumieć was i wyrobić sobie pogląd jest bardzo łatwo, bo jesteście prawie po jednych pieniądzach, przewidywalni i oczywiści jak muzyka w radiu Zet (tzn."muzyka"). Różnice są nieznaczne.
Nie lubię właściwie niczego, co inspirowane jest przez chrześcijaństwo/katolicyzm, również takiego typu małżeństwa czy rodziny. Dla mnie to życie w oparach absurdu, nonsensu i... bez sensu. Absurdalne czynności, myśli, cele, relacje, zachowania, wszystko właściwie.

>Ja znam wiele małżeństw, bardzo się kochających (i to w miarę upływu czasu coraz bardziej), które wspierają się wzajemnie na ich drodze do Boga.

Ogólnie powiedzmy, że ja też takie znam, co nie zmienia mojego zdania na ten temat. Niczym mi to nie imponuje, nie pociąga, wręcz przeciwnie, odrzuca. Z mojego punktu widzenia taki "produkt" jest beznadziejny, a Ty jako akwizytor się przeliczyłeś, próbując mi go reklamować, a nawet przez moment wcisnąć.
Czymś innym zupełnie jest obopólne zadowolenie takich ludzi w tej "drodze do Boga" i dzięki temu poczucie szczęśliwego życia. Jeśli to podzielane przez oboje hobby, to będzie o.k. Tak to już jest ze wspólnymi zainteresowaniami. Scalają z reguły i umacniają. Każdy niech sobie żyje, jak mu pasuje. Nie wątpię tutaj w moc więzi, uczuć i emocji, ale narracja w jakiej się to odbywa i gdzie się kieruje, to dla mnie farsa. Tragifarsa. Stracone życie na głupoty.

>>Z mocno religijnymi tak to już jest, że wszystko wiedzą jak ma być, są dotknięci przez Boga przecież. Pouczają innych jak żyć i zrobią dobrze najbliższym wg jedynego słusznego schematu, czyli po swojemu, inspirowani własnymi wyobrażeniami religijnymi i nie tylko religijnymi. Kompletnie nie moja bajka,
>To ciekawe, bo moja też nie. Ja często nie wiem i proszę Boga o pomoc w zrozumieniu Jego woli.

I w jakiej formie Ci to tłumaczy? Bo coś mi sie zdaję, że i tak gadasz sam z sobą i koniec końców robisz jak uważasz.

>A wolność jest dla mnie jedną z podstawowych wartości.

Tak gada każdy. Nawet każdy katolik. Nawet każdy gorliwy katolik. Niektórzy twierdzą nawet, że są liberalni. Taki Gowin choćby. Nie mogę zatem ocenić, ale ciekawie by było zobaczyć to w praktyce. Chciałbym Ci wierzyć, że jesteś wyjątkowy, ale pozostanę z lekka sceptyczny.

>Masz jakieś dziwaczne wyobrażenia o ludziach wierzących. Z czego to wynika?

Z tego, że jesteście dziwaczni, ale sami tego nie widzicie, a więc nie rozumiecie .

>>I nie wciskaj kitu o bezinteresownym kochaniu. Ty nie masz interesu w przybliżaniu żony do Boga... choćby przyjemnej świadomości, że Ty taki piękny, wiedzący i dotknięty, tak żonę do wieczności podprowadasz?
>Nie jestem "piękny, wiedzący i dotknięty". Każdego dnia muszę ze sobą walczyć.

Bo to taka beznadziejna religia jest.

>Nie wiem, czy kogokolwiek "podprowadzam" - staram się kierować dobrem innych osób, ale czy mi to wychodzi - nie wiem.

Zanim się człowiek zacznie starać, wypadałoby trochę wiedzy zdobyć, bo później coś robisz, drapiesz się po głowie i nie wiesz, czy to nie do bani. Bez sensu.

>Proszę Boga o pomoc - od niego wszystko zależy.

Ja nie proszę i całkiem dobrze sobie radzę, ale ja się uczę od mądrych, mądrzejszych ode mnie ludzi. Całe życie. I nie czekam, aż mi co z nieba spadnie.

>Ale dlaczego ciągle mówisz o mnie? Porozmawiajmy o Tobie: jak Twoim zdaniem powinny wyglądać relacje pomiędzy mężem i żoną?

Kurde, ale ja nie jestem z tej bajki, gdzie się innym podaje słuszne wzorce na życie i człowieka. I na jego relacje z innymi też. To u was tak mówią, że wiedzą jak jedyniesłusznie jest. Jak z wszystkich zrobić Chińczyków w takich samych mundurkach. Święta rodzina, każdy a'la Jezus i inne farmazony.
Ludzie się różnią i nie ma jednego słusznego wzorca na związek. Ogólnie - jest sporo fachowej wiedzy, która może pomóc zrozumieć mechanizmy rządzące naszymi zachowaniami, myśleniem, emocjami. Wiedza, która pomaga zrozumieć tak siebie, jak i drugą stronę, o czym w szkole nie uczą, rodzice najczęściej nie wiedzą bądź nie mówią, w świętych księgach jest to z reguły bez sensu, a koledzy tak samo "g" rozumieją.
Ja, zanim cokolwiek zrozumiałem, to trzy dziewczyny pożegnałem. Zabrałem się za siebie, czyli za zdobywanie wiedzy i odkryłem, że nic nie wiem. Nawet siebie nic a nic nie rozumiałem. I nie chodzi mi o "Miłość i odpowiedzialność", ale ją też machnąłem z rozpędu. Lepsza od "Którędy do małżeństwa" (przypomniałem sobie tytuł tego badziewia), ale i tak marna.

#1057
08-11-2012 03:09
 Ocena 5 na 5
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
"Robię to co tata, a rzeczywistość niech się wypcha." - taka jest, moim zdaniem, Twoja odpowiedź, a raczej deklaracja. Gdyby tata (mama, wuj) był hinduistą, byłbyś hinduistą... Deklarowałbyś wtedy swój hinduizm. Jedyna droga "zrozumienia" Twojej wypowiedzi oznaczałaby natychmiastowe przejście ze strony słuchacza na hinduizm, za co lecą urojone punkty, jak w grze komputerowej. Te urojone punkty to tzw. "głębia".

#1058
08-11-2012 07:49
 Ocena 1 na 1
Jacek_G (35558 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi lukaszewicz
Cóż, widzę że jednak było siedzenie za biurkiem, choć jakieś postępy jednak są.
Kiedyś czytałem ciekawy wywiad z prof. Lwem Starowiczem, w którym opisuje m.in. z jakimi problemami zmagają się przychodzące do niego pary katolickie. Tak się właśnie pilnują jak ks. Knotz radzi, a później Starowicz wraz z nimi samymi musi to odkręcać...
Że też za takie zalecenia duszpasterzy "oralny tak, jeżeli bez wytrysku" nie ma kary więzenia
Ale nic to, alleluja i do przodu!
łącząc pozdrowienia

#1059
08-11-2012 07:53
 Ocena 1 na 1
Jacek_G (35558 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
> To bez znaczenia (..)
A co z odpowiedzią na moje pytanie, panie Marku?
serdecznie pozdrawiam

#1060
08-11-2012 09:48
 Ocena 1 na 1
Jacek_G (35558 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
JG:
>>>Mysłę, że nie do końca zrozumiał pan pytanie kol. lukaszewicza.
MB:
>>To bez znaczenia, bo kol. lukaszewicz już udowodnił, że na razie
>> nie jest w stanie zrozumieć moich odpowiedzi.
L:
> Kol.Lukaszewicz nie zrozumiał bo takiej odpowiedzi nie dostał.

Panie Marku, a mówiłem żeby dokładniej sprawdzać, czy ludzie pana tu na pewno rozumieją..
łącząc pozdrowienia

#1061
08-11-2012 09:50
 Ocena-3 na 5
Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Meretseger
>>>Jak sobie wyobrażasz dążenie ateisty do Boga?
>>Jako działanie nieświadome i mimowolne.
>Zapewniam Cię, że doskonale panuję nad swoimi działaniami. Nie jestem roślinką z tropizmem.

Edyta Stein napisała: "Kto szuka prawdy, szuka Boga, choćby o tym nie wiedział."

Parafrazując tę myśl, można powiedzieć: "Kto czyni dobro, dąży do Boga, choćby o tym nie wiedział."

"Tropizmem" tego nazwać nie można, bo człowiek nie jest zdeterminowany i ma wolną wolę. Ale dążenie do prawdy i dobra jest tożsame z dążeniem do Boga.

#1062
08-11-2012 10:05
 Ocena 1 na 1
Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi darkside

>>To ciekawe, bo moja też nie. Ja często nie wiem i proszę Boga o pomoc w zrozumieniu Jego woli.
>I w jakiej formie Ci to tłumaczy?

Czytywałeś różne książki o duchowości, więc prawdopodobnie wiesz.

>>A wolność jest dla mnie jedną z podstawowych wartości.
>Tak gada każdy. Nawet każdy katolik. Nawet każdy gorliwy katolik.
>Nie mogę zatem ocenić, ale ciekawie by było zobaczyć to w praktyce. Chciałbym Ci wierzyć, że jesteś wyjątkowy, ale pozostanę z lekka sceptyczny.

Nie jestem wyjątkowy - znam wiele takich osób.

>>Każdego dnia muszę ze sobą walczyć.
>Bo to taka beznadziejna religia jest.

Nie. Bo mam wiele braków i złych skłonności. Bo odczuwam skutki grzechu pierworodnego i moich własnych grzechów.

>>Ale dlaczego ciągle mówisz o mnie? Porozmawiajmy o Tobie: jak Twoim zdaniem powinny wyglądać relacje pomiędzy mężem i żoną?

>Ludzie się różnią i nie ma jednego słusznego wzorca na związek. Ogólnie - jest sporo fachowej wiedzy, która może pomóc zrozumieć mechanizmy rządzące naszymi zachowaniami, myśleniem, emocjami. Wiedza, która pomaga zrozumieć tak siebie, jak i drugą stronę, o czym w szkole nie uczą, rodzice najczęściej nie wiedzą bądź nie mówią,
>a koledzy tak samo "g" rozumieją.

Tak, z tym się zgadzam.

>Ja, zanim cokolwiek zrozumiałem, to trzy dziewczyny pożegnałem. Zabrałem się za siebie, czyli za zdobywanie wiedzy i odkryłem, że nic nie wiem. Nawet siebie nic a nic nie rozumiałem. I nie chodzi mi o "Miłość i odpowiedzialność", ale ją też machnąłem z rozpędu. Lepsza od "Którędy do małżeństwa" (przypomniałem sobie tytuł tego badziewia), ale i tak marna.

Ciekawe rzeczy piszesz...

#1063
08-11-2012 10:26
 Ocena 14 na 14
Meretseger (61860 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki

>Edyta Stein napisała: "Kto szuka prawdy, szuka Boga, choćby o tym nie wiedział."
Religijna bzdura. Pewnie, że tak napisała, skoro skończyła jako katolicka zakonnica. A co miała napisać, prawdę? Że Boga nie ma?
>Ale dążenie do prawdy i dobra jest tożsame z dążeniem do Boga.
Dążenie do prawdy i dobra to dążenie do prawdy i dobra i do niczego więcej.

#1064
08-11-2012 10:27Nie na temat
 Ocena 7 na 7
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki

>"Tropizmem" tego nazwać nie można, bo człowiek nie jest zdeterminowany i ma wolną wolę. Ale dążenie do prawdy i dobra jest tożsame z dążeniem do Boga.
Czyli, żeby nie mieć do czynienia z obiektem Twoich urojeń muszę dążyć do nieprawdy i niedobra.. tropizm ujemny?
A poza tym beton w Twojej głowie jest podziwu godny. A fizyk tam gdzieś w tym betonie zamurowany....

>Nie jestem wyjątkowy - znam wiele takich osób.
Oj, ja też niestety. Ciągle wiele za wiele.

>Nie. Bo mam wiele braków i złych skłonności. Bo odczuwam skutki grzechu pierworodnego i moich własnych grzechów.
A co na to lekarz? Bo ja znam sporo ludzi przyzwoitych i oni nie mają problemu z byciem przyzwoitymi. Tyle że oni są przyzwoici po prostu, po ludzku, a nie wedle dziwaczeń Ministerstwa Głupich Kroków... pardon... Kościoła Katolickiego.

>Ciekawe rzeczy piszesz...
Też byś umiał gdybyś umiał krytycznie spojrzeć na wszystkie badziewne lektury - nie tylko te wspomniane, ale na Biblię , Katechizm, wypociny Stein czy swoje....

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#1065
08-11-2012 10:55
 Ocena-3 na 5
Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Meretseger
>>Edyta Stein napisała: "Kto szuka prawdy, szuka Boga, choćby o tym nie wiedział."
>Religijna bzdura. Pewnie, że tak napisała, skoro skończyła jako katolicka zakonnica. A co miała napisać, prawdę? Że Boga nie ma?
>>Ale dążenie do prawdy i dobra jest tożsame z dążeniem do Boga.
>Dążenie do prawdy i dobra to dążenie do prawdy i dobra i do niczego więcej.

Twoja opinia jest Twoją opinią i niczym więcej.

Na dodatek jest to opinia o charakterze aksjomatycznym.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365