 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-08-2012 11:47 | Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | Racjonalizm Edyty Stein
3 na 3 | Dokładnie 70 lat temu, 9 sierpnia 1942 roku, w komorze gazowej w Auschwitz została zamordowana Edyta Stein.
Urodziła się we Wrocławiu w rodzinie żydowskiej. W 14 roku życia odrzuciła judaizm i uznała się za ateistkę. Studiowała filozofię u twórcy fenomenologii Edmunda Husserla i została jego asystentką. Sam Husserl w opinii wystawionej po obronie przez nią doktoratu napisał: "Pani doktor filozofii Edyta Stein (...) zdobyła (...) doktorat z filozofii summa cum laude, a to w oparciu o znakomitą rozprawę (...), która natychmiast po ukazaniu się wzbudziła zainteresowanie specjalistów. (...) Doktor Stein zdobyła rozległe i głębokie wykształcenie filozoficzne, a jej kwalifikacje do samodzielnych badań naukowych i prowadzenia wykładów nie ulegają kwestii. Jeżeli droga kariery uniwersyteckiej miałaby zostać otwarta dla kobiet, to mógłbym na bezwzględnie pierwszym miejscu i jak najgoręcej polecić ją jako kandydatkę do habilitacji."
W trakcie badań fenomenologicznych Edyta Stein poznała filozofię Maxa Schelera: "Było to moje pierwsze zetknięcie z nieznanym mi dotąd światem. Nie doprowadziło mnie jeszcze do wiary, ale otwarło pewien zakres fenomenu, obok którego nie mogłam przejść jak ślepiec. Nie na darmo wpajano nam stale zasadę, abyśmy do każdej rzeczy podchodzili bez uprzedzeń, odrzucając wszelkie "obawy". Jedne po drugich, opadały ze mnie więzy racjonalistycznych przesądów, w jakich wzrastałam nie wiedząc o tym, i nagle stanął przede mną świat wiary." (E. Stein, Dzieje pewnej rodziny żydowskiej, w: Pisma, t. I, Kraków 2000, s. 207)
Przełomowym momentem w jej życiu było przypadkowe natrafienie na Księgę życia Teresy z Avila. Po latach Edyta Stein relacjonowała, że przeczytała to dzieło w ciągu jednej nocy, a gdy skończyła, powiedziała do siebie: "To jest prawda!"
W 1922 roku Edyta Stein przyjęła chrzest. W 1933 roku wstąpiła do zakonu karmelitańskiego.
W lipcu 1942 roku w kościołach Holandii został odczytany list arcybiskupa Jonga z Utrechtu, który zawierał protest Kościoła przeciwko deportacji Żydów. W odpowiedzi niemieccy okupanci wywieźli do obozów koncentracyjnych ochrzczonych Żydów oraz kapłanów i zakonnice pochodzenia żydowskiego. W grupie deportowanych znalazły się także Edyta Stein i jej siostra Róża - dwa tygodnie później zostały zamordowane w Auschwitz-Birkenau.
W jednym z listów Edyty Stein do Romana Ingardena czytamy: "Wydaje mi się, że aby znaleźć się u bram Tajemnicy, musiałby Pan na drodze intelektu dotrzeć najpierw do granic samej ratio. (...) Być może w opisie mej drogi zbyt małą sprawiedliwość oddałam motywowi intelektualnemu. W ciągnącej się latami fazie przygotowawczej jego współudział był zapewne dość znaczny. Decydujące było jednak to, co działo się realnie we mnie samej (proszę: realne dzianie się, nie "uczucie") wespół z konkretnym obrazem życia chrześcijańskiego przekazanego mi w wyrazistych świadectwach (Augustyn, Franciszek, Teresa). Ale w jaki sposób miałabym w paru słowach nakreślić Panu portret owego "realnego dziania się"? To nieskończony świat, który otwiera się całkiem na nowo, gdy zamiast na zewnątrz, zaczyna się wreszcie żyć do wewnątrz. Wszystkie realne rzeczy, z którymi przedtem miało się do czynienia, stają się przezroczyste i zaznacza się odczuwalna obecność sił, które wprawiają je w ruch i stanowią właściwy ich fundament." (Spór o prawdę istnienia. Listy Edith Stein do Romana Ingardena, Kraków 1994, s. 196)
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 Dalej..| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | . Bogusławski: Na wszystkie Pańskie "fakty" odpowiedziałem> Nie zauważyłem.Autor wątku ustawił flagę offtopic na Twojej wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,511985#w527272 Oznaczenie to informuje innych uczestników o dyskusjach odbiegających od tematu wątku.
To co Pan zauważył - Panie trollu jaskiniowy - że Pan odpowiada na post odbiegający od tematu wątku?  > Może powinien Pan popracować nad stylem wypowiedzi - ażeby to, co Pan uważa za istotne, nie tonęło w zawiesinie gadulstwa.To nie forum dla ograniczonych intelektualnie fideistów, tylko dla myślących samodzielnie racjonalistów. Nie dla psa kiełbasa. Mnie tu spora grupa ludzi potrafi zrozumieć, a Pan powinien raczej poszukać sobie swojego środowiska sprawnych intelektualnie inaczej. Każdy przejaw wrogości od Pana i Pańskich ideowych przyjaciół ja sobie za plus poczytuję. Zresztą uważam, iż większość katolików posiada tylko jedno naprawdę szczere uczucie i jest nim najserdeczniejsza i najszczersza nienawiść do wszystkich myślących samodzielnie. Kwestionujących ich głupotę, którą w swej zadufanej pysze "Prawdą" nazywają. Widać, że chętnie wróciłby Pan do Inkwizycji. Prawda Panie Mareczku? Szczery wyznawco Boga Miłości. > Nie zauważyłem.Jest Pan na naszym forum od sierpnia 2011 roku wypowiedział się Pan prawie 1200 razy i co Pan mądrego tu napisał. www.racjonalista.pl/forum.php/z,6/t,43451 Takiego - aby warto było się nad tym poważnie zastanowić? Bardzo proszę niech Pan się do tych swoich mądrości odwoła. Wszyscy biednego i wielce uczonego Mareczka tu lekceważą, wyśmiewają się i oczerniają, a on przecież tylko na naszym forum "Dobrą Nowinę" z takim poświęceniem i uporem nam głosi. Wstrętne bezbożniki. Szatańskie pomioty.---------------------- Powtarzam: PS.Pan Marek Bielecki: Jacku, opamiętaj się. Ciągle mnie oczerniasz i wciąż czynisz to w tym samym żałosnym, propagandowym stylu. Żyjesz w świecie złudzeń i kłamstw, a Twoja nienawiść do inaczej myślących jest coraz bardziej odczuwalna.Czy, ktoś z racjonalistów może znaleźć tu stosowną odpowiedź dla "inaczej myślącego" - Pana Marka Bieleckiego. Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.Miłego dnia. @@@ . |
Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | Widzisz, Jacku, jesteś tak zacietrzewiony, że nawet nie zauważasz, w jakim wątku się wypowiadasz. A to jest wątek o wielkiej postaci - wielkiej świętej, która jednocześnie była Żydówką. Mam takie same poglądy jak ona. Zatem to jej wykrzycz swoje propagandowe hasła o Kościele i antysemityzmie. |
#993 4 na 10 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | Oceniam Twoje różne wypowiedzi. Tutaj, jako pobożny nadczłowiek, zlekceważyłeś argumenty dotyczące cudów, istnienia innych religii i nawróceń na inne religie. Udowodniłem ci rasizm religijny - Twoja wiara czyni nadczłowiekiem, inne to kłamstwa - tak uważasz. Twoi rodzice, kładący Ci do łba klechdy katolickie, to wspaniała tradycja i poszanowanie, hinduista ma się na swojego ojca hinduistę wypiąć i zostać chrześcijaninem, bo inaczej byłby w Twoich oczach podczłowiekiem. Również Stein nie przyciagnęłaby Twej uwagi, gdyby nadal była podczłowiekiem, czyli żydówką, albo ateistką. I Ty się nie wstydzisz? I ty ośmielasz się pouczać innych? Z tak wykolejonym kręgosłupem moralnym? Nie rozumiesz, że czujesz się "nadczłowiekiem" tylko dlatego, że Twoje otoczenie wtłoczyło Ci w łeb "jedyniesłuszną" klechdę katolicką? |
#994 5 na 7 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | . > A to jest wątek o wielkiej postaci - wielkiej świętej, która jednocześnie była Żydówką.Jakiej wielkiej? Takich wielkości to na tysiące. Wielkiej dlatego, że Kościół ją dla swoich interesików do świętych zaliczył? > Mam takie same poglądy jak ona.  > Zatem to jej wykrzycz swoje propagandowe hasła o Kościele i antysemityzmie.Katolicka obłuda. Sami obrzydliwości czynią, a usprawiedliwienia w zmarłych szukają. Średnio rozgarnięci ludzie wiedzą, że wszystkie narody mają takich przedstawicieli, którzy sobie inny naród za swój wybrały. Z religiami bywa tak samo. Biedna Edytka ani nie potwierdza, ani nie zaprzecza Kościelnemu antysemityzmowi, który był przerażająco okrutny i który nadal mocno się trzyma. Przestań Pan już tu swój kit wciskać. Tu ludzie samodzielnie myślą. Czytelnik 'Marek Bielecki' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Racjonalizm Edyty Stein'PS. Ja tam wolę dosłownie napisać, gdzie mam Pańskie wymądrzanie się - bez intelektualnego pokrycia - oraz klikania minusów tym, którym Pan na naszym forum w niczym sprostać Pan nie może. Polecam: www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,527000#w527900Po chrześcijańsku wybaczam Panu, albowiem Pan i tak nie rozumie co pisze i czyni. @@@ . |
#995 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | Niezrozumienie jest strasznie irytujące, ja uwielbiam wskazywanie na Żydów jako winnych śmierci Jezusa, jakby się happyendem miało skończyć, czyli dziadziuś Jezus idzie na spacerek po Jerozolimie z wnusiami i karmią osiołki. Później jest pewnie "wzięty" jak Maryjka. A tak wstrętne Żydki bajkę im zepsuli. Ręce czasami opadają, pytasz durnia, czy wie, o co w tym w ogóle chodziło, a ten nie kuma, tylko dalej pyskuje na Żydów. Ale tak to jest, jak myślenie o świecie skończyło się na katechizmie dla dzieci i bredniach dziadziusiów i rodziców, a ewentualne "coś więcej" służy wyłącznie podpieraniu i ochronie wdrukowanego modelu. Nawet nieświętego potrafi ruszyć. I tak naprawdę, każdy z nich maluje siebie, swoje potrzeby i pragnienia, głównie na poziomie prób neutralizacji lęków rozbudzonych formacją religijną. Każdy z nich ma swój zestaw mechanizmów obronnych i różne sposoby ich zastosowania. Ja też często się ich pytam o bliskiego-potępionego i nigdy nie wiem, co się pod czerepem dzieje. Najczęściej mi to wygląda na natychmiastową anihilację pytania i obronne wyłączenie się wyobraźni, a jak ponowię, to zbywają byle czym, zmieniają temat bądź odchodzą. |
na.poczatku.bylo.slowo (-1 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | Usunięte przez moderatora |
#997 2 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | . > Widzisz, Jacku, jesteś tak zacietrzewiony, że nawet nie zauważasz, w jakim wątku się wypowiadasz.W poniżej zalinkowanym wątku można sobie dalej poczytać o mądrości katolickich wywodów i zastanowić się nad ich argumentacją: www.racjonalista.pl/forum.php/s,527000/z,0Czytelnik 'Marek Bielecki' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Racjonalizm Edyty Stein'@@@ . |
Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein |
> każde chcenie, pragnienie, żądze tego świata odbywają się kosztem tej najistotniejszej, a właściwie JEDYNEJ relacji.Podobnie ujmuje ten problem św. Jan od Krzyża, pisząc o "nocy ciemnej" woli: "Mówiąc o nocy woli i o czynnym ogołoceniu tej władzy, by ją wprowadzić i wdrożyć w cnotę miłości Bożej, nie znajduję odpowiedniejszych słów niż te, które zapisał Mojżesz w Księdze Powtórzonego Prawa (...): Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił. W tych słowach zawiera się wszystko, co człowiek duchowy powinien czynić, i wszystko też, czego tu chcę nauczyć, ażeby rzeczywiście można było dojść do Boga w zjednoczeniu woli przez miłość. (...) Siła duszy polega na jej władzach, namiętnościach i pożądaniach. Wszystkim tym zaś rządzi wola. Gdy więc wola podnosi do Boga te władze, namiętności i powołania, a odrywa je od wszystkiego, co nie jest Bogiem, wówczas zachowuje dla Boga siły duszy. Dochodzi ona wtedy do miłowania Boga z całej swojej siły." ( Droga na Górę Karmel, III, 16, 1-2) Omawiając koncepcje św. Jana od Krzyża w tej kwestii, Edyta Stein pisze: "Istnieją różne rodzaje przedmiotów, w których pożądanie szuka zadowolenia. Radość może się kierować ku dobrom doczesnym, jak: bogactwo, cześć, potomstwo itd. (...) Wolno się z nich radować, gdy pomagają do lepszej służby Bogu oraz do pewniejszego osiągnięcia życia wiecznego. (...) Główną szkodą, jaka wynika w następstwie skłaniania się do nich woli, jest odwracanie się od Boga; ma ono cztery stopnie: (...) przytępienie umysłu na sprawy Boże, (...) większa swoboda woli w oddaniu się rzeczom doczesnym, (...) całkowite odwrócenie się od Boga, (...) całkowite zapomnienie Boga" ( Wiedza Krzyża, 2005, s. 148-149) |
#999 3 na 3 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | > Podobnie ujmuje ten problem św. Jan od Krzyża, pisząc o "nocy ciemnej" woli:> Gdy więc wola podnosi do Boga te władze, namiętności i powołania, a odrywa je od wszystkiego, co nie jest Bogiem, wówczas zachowuje dla Boga siły duszy. Dochodzi ona wtedy do miłowania Boga z całej swojej siły."No właśnie. Dlatego słabo wygląda Twoja wiara w świetle Twoich wiecznych pragnień względem Twojej żony. I jeszcze kusisz tym innych. Szatan przez ciebie przemawia. > Omawiając koncepcje św. Jana od Krzyża w tej kwestii, Edyta Stein pisze:> "Istnieją różne rodzaje przedmiotów, w których pożądanie szuka zadowolenia. Radość może się kierować ku dobrom doczesnym, jak: bogactwo, cześć, potomstwo itd. (...) Wolno się z nich radować, gdy pomagają do lepszej służby Bogu oraz do pewniejszego osiągnięcia życia wiecznego. (...) Główną szkodą, jaka wynika w następstwie skłaniania się do nich woli, jest odwracanie się od Boga; ma ono cztery stopnie: (...) przytępienie umysłu na sprawy Boże, (...) większa swoboda woli w oddaniu się rzeczom doczesnym, (...) całkowite odwrócenie się od Boga, (...) całkowite zapomnienie Boga" (Wiedza Krzyża, 2005, s. 148-149)> Pisze też tak: Cytat:tym głębiej się ktoś z Bogiem zjednoczy i większego dokona dzieła, im więcej się dla Niego wyniszczy w tym, co zmysłowe i duchowe. A jeśli ktoś w najgłębszym uniżeniu dojdzie do unicestwienia, do całkowitego nic, osiągnie wtedy duchowe zjednoczenie z Bogiem, najwyższy stan osiągalny w tym życiu. Polega on nie na wewnętrznych pokrzepieniach, radościach i odczuciach, lecz na prawdziwej śmierci krzyżowej w zmysłach i w duchu, zewnętrznie i wewnętrznie". Zezowanie na zaświaty dla raz - swojej wieczności, dwa - ze swoją żoną, wedle słów tak Jana, jak i Stein, nie pomogą "lepszej służbie Bogu". Masz u mnie przechlapane  , wysypałeś się ze swoimi intencjami i ja z tego korzystam. Nie ufam szczerości Twojej wiary. Mało tego. Nie ufam też tym mistykom. Zarówno u Jana, ale jeszcze bardziej u Stein widać wyraźnie, że znaleźli dziwaczny, pokrętny sposób na robienie dobrze SWEMU EGO. Ukryta masturbacja sycąca mózgowy układ nagrody. Psychologiczna, bardzo uwewnętrzniona (mistyczna) automanipulacja polegająca na ustawianiu percepcji skrajnie do wewnątrz i czerpaniu z tego silnych przyjemności. Utopiona dodatkowo w zmyślonej wizji wieczności i "obecności" Boga. Świat mistyfikacji, znany w każdej religii, kierunkowany wedle schematów będących w zasięgu kulturowym i doświadczeniach poprzedników. Niestety, wszędzie tu przebijają pretensje swego "JA" i nawet jeżeli jest sie już w "nocy ciemnej zmysłów", to odżywają one w fałszywym, zmyślonym/ miłosnym kontakcie "mistycznym" z Najwyższym. EGO dostaje, osiąga swoje, tylko w pokrętny, zawoalowany sposób, niby to wolny od zmysłów i żądz, ale skrycie kierunkowany do wzbudzania popędów i sycenia ich (rozładowywaniem) ekstatycznymi stanami. Po prostu wyrafinowane samooszustwo i bullshit, a LIBIDO i tak rządzi i dzieli. W przyrodzie nic nie ginie. Ale kreatorzy religii to bardzo lubią, często sami sobie robiąc w ten sposób dobrze i wiedząc doskonale, że trudno ten wewnętrzny cyrk dopaść i obalić. |
Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein |
> Zezowanie na zaświaty dla raz - swojej wieczności, dwa - ze swoją żoną, wedle słów tak Jana, jak i Stein, nie pomogą "lepszej służbie Bogu".Miałbyś rację, gdyby to "zezowanie" oznaczało podmianę (choćby częściową) celów: zamiast lub oprócz Boga - inne cele. Ale nie masz racji, jeśli to "zezowanie" oznacza prostą świadomość pewnych cech życia wiecznego, a w szczególności: świadomość komunii wszystkich żyjących w obecności Boga. > Nie ufam też tym mistykom. Zarówno u Jana, ale jeszcze bardziej u Stein widać wyraźnie, że znaleźli dziwaczny, pokrętny sposób na robienie dobrze SWEMU EGO. Ukryta masturbacja sycąca mózgowy układ nagrody. Psychologiczna, bardzo uwewnętrzniona (mistyczna) automanipulacja polegająca na ustawianiu percepcji skrajnie do wewnątrz i czerpaniu z tego silnych przyjemności. Utopiona dodatkowo w zmyślonej wizji wieczności i "obecności" Boga. Świat mistyfikacji, znany w każdej religii, kierunkowany wedle schematów będących w zasięgu kulturowym i doświadczeniach poprzedników. Niestety, wszędzie tu przebijają pretensje swego "JA" i nawet jeżeli jest sie już w "nocy ciemnej zmysłów", to odżywają one w fałszywym, zmyślonym/ miłosnym kontakcie "mistycznym" z Najwyższym. EGO dostaje, osiąga swoje, tylko w pokrętny, zawoalowany sposób, niby to wolny od zmysłów i żądz, ale skrycie kierunkowany do wzbudzania popędów i sycenia ich (rozładowywaniem) ekstatycznymi stanami. Po prostu wyrafinowane samooszustwo i bullshit, a LIBIDO i tak rządzi i dzieli. W przyrodzie nic nie ginie. Ale kreatorzy religii to bardzo lubią, często sami sobie robiąc w ten sposób dobrze i wiedząc doskonale, że trudno ten wewnętrzny cyrk dopaść i obalić.Po raz kolejny wykładasz swoją freudowską meta-teorię duchowości. Ma ona charakter aksjomatyczny - nie widać bowiem dla niej żadnego uzasadnienia. Po prostu tak sobie tłumaczysz świat fenomenów duchowych - to Twoja laicka wiara. Niestety, ten rodzaj wiary nie jest racjonalny. |
#1001 11 na 11 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | > Miałbyś rację, gdyby to "zezowanie" oznaczało podmianę (choćby częściową) celów: zamiast lub oprócz Boga - inne cele. Ale nie masz racji, jeśli to "zezowanie" oznacza prostą świadomość pewnych cech życia wiecznego, a w szczególności: świadomość komunii wszystkich żyjących w obecności Boga.Próbujesz się wywinąć, ale Ci się nie uda. Zostałeś przyłapany na zakłamanym podejściu do swojej religii i swojego Boga i teraz próbujesz znaleźć "wytłumaczenie". Kupczyłeś ze swoim Bogiem, handlowałeś wiarą za wieczność. Tłumaczenie jest żenujące i zakłamane. Nie wiem, czy u Ciebie jest zamiast, czy jest oprócz, biorę pod uwagę jedno i drugie. Jedno z nich na pewno. Bo ani przez moment nie zareklamowałeś istoty wiary (prawdopodobnie jej nie rozumiejąc albo zapominając), tylko nakręcałeś się i kusiłeś życiem wiecznym i nieskończoną obecnością bliskich, co jest absurdalnym działaniem z punktu widzenia samej wiary. Ani się nie zająknąłeś wieczną, doskonałą relacją z Bogiem, co jest JEDYNYM celem, tylko wypisywałeś żenujące głupoty o żonie i dzieciach. Dopiero, jak Cię naprowadziłem, robisz woltę i zaczynasz o komunii nawijać. > Po raz kolejny wykładasz swoją freudowską meta-teorię duchowości. Ma ona charakter aksjomatyczny - nie widać bowiem dla niej żadnego uzasadnienia.Nie widzisz, bo jesteś ślepcem. Lepsze fideistyczne/teologiczne/mistyczne bredzenie, niż opieranie sie na funkcjonowaniu biologii i psyche. No, ale skoro Ty fizyk jesteś... to nie dziwi nic. Przecież w Polsce jesteśmy i dlatego ślepcem jesteś prawdopodobnie od dziecka, czyli tutejsza klasyka. Prawdopodobnie nigdy nie widziałeś, a umiejętność myślenia, to tylko pozór, w który głęboko wierzysz. W innym wątku pytasz o swoje "logiczne argumentowanie", to tutaj jest dobra okazja, żeby do tego nawiązać. Ślepota, upośledzenie poznawcze i wyłącznie absurdalna argumentacja bierze się z całkowitej nieumiejętności myślenia o życiu i świecie, człowieku itd. Jeżeli jesteś klasycznym polskim przykładem, to zostałeś tego pozbawiony juz na wstępnym etapie socjalizacji. Polskie dzieci przechodzą haniebny proces prymitywnej indoktrynacji katolickiej, w którym zostaje zamontowany gotowiec. "Prawdziwy", pełny i ostateczny obraz w postaci nikczemnej, katolickiej wersji. Nie uczy sie człowieka poznawania, myślenia, rozważania, podejścia krytyczno-sceptycznego, sprawdzania, weryfikacji, wątpienia, tylko dostarcza mu się prawdę, a nawet całkowitą prawdę i jedyną prawdę, czyli bullshit. Dziecko katolickie nie myśli, nie rozważa, nie zastanawia się, nie wątpi, nie pyta. Dziecko katolickie wie. Wy wszyscy wiecie. Bozia, Maryjka, Jezusek, śmierć, piekło, niebo, wieczne szczęście lub potępienie. Z czasem głupkowata i prymitywna baja jest nieco wzbogacana i rozwijana, ale najczęściej katechizmowa wizja rzeczywistości wystarcza. Świat kompletnego idiotyzmu, percepcja całkowicie wypaczona, nieumiejętność myślenia, życie spaczone. I tak oto większość zwiedzionych, zindoktrynowanych, zmanipulowanych, ukierunkowanych i pozbawionych umiejętności racjonalnego myślenia bidoków, przeżywa swoje życie. Ale są jeszcze Ci bardziej zaangażowani. Rozważający, kombinujący. Dociekliwi i "argumentujący". Mniej więcej ten sam wdruk, taka sama indoktrynacja, ta sama narracja składająca sie z chorych, religijnych wizji. Wzbogacona o potrzebę argumentacji. Tu się dopiero dzieje. Żadnego sprawdzania, żadnego wątpienia, żadnego rozpatrywania i analizowania literatury, myśli i argumentacji krytycznej. Bo zamontowana blokada, która musi działać, by jedyna słuszna, funkcjonująca od dziecka narracja została obroniona, a to kwestia absolutnie fundamentalna, bo zachwianie, naruszenie, czy perspektywa utraty tej narracji budzi potężny strach. Cała konstrukcja osobowościowa sypie się w wyobraźni jak domek z kart i zostają zgliszcza, co jest absolutnie nie do zniesienia. Poczucie egzystencjalnej pustki, utraty sensu, celu i wartości. Zachwianie poczucia bezpieczeństwa. Brak wypracowanej, prawidłowej konstrukcji poznawczej skutkuje brakiem jakiejkolwiek plastyczności myślenia, umiejętności dociekania i weryfikacji, ewentualnego wycofania się, zmiany. Świadomość obarczona zaświatowym terroryzmem, bronić się będzie wszelkimi sposobami i do upadłego. Nie przyjmie żadnej, racjonalnej argumentacji, bo "argumentacja" ukierunkowana jest wyłącznie na obronę/"dowodzenie" "prawdy" wbitej i wtłoczonej w umysł, a nie na rzetelne poznawanie. O tym nie masz zielonego pojęcia, nie poznajesz otaczającej rzeczywistości, bo Ty już "wiesz" i możesz tylko heroicznie i w kłamliwy sposób bronić wdrukowanych głupot. Będziesz kompromitować się bredząc o odrastających nogach, tańczących Słońcach, o oświeconej "prawdą" w jedną noc - jedną książką, kobiecie, o komunii w Bogu na wieczność u boku żony i dzieci. Wykwintny efekt owej logicznej argumentacji. I taka osoba bezczelnie uważa się za racjonalną, pyta o niedkoskonałości swej argumentacji logicznej. Przykro mi, ale moja czteroletnia bratanica lepiej rozumuje. Wprowadza korekty, rozważa, dopytuje, no ale ona już to umie na swoim skromnym poziomie, bo jej nikt, tak jak Ciebie nie skrzywdził. A później się dziwisz i płaczesz, że jesteś źle traktowany. Tylko jak tu traktować kompletną głupotę? Ile ludzie mogą wytrzymać? Wyrozumiałość dla haniebnie skrzywdzonych ma też swoje granice. > Po prostu tak sobie tłumaczysz świat fenomenów duchowych - to Twoja laicka wiara. Niestety, ten rodzaj wiary nie jest racjonalny.Tak tak, to Ty jesteś racjonalistą. A Twoja wiara, to świat czystego racjonalizmu. Odrastające nogi, Bozia Słonkiem siup tu siup tam. Tak to jest, jak Twoi oprawcy nie nauczyli Cię racjonalnie myśleć, tylko wbili do głowy gotowca, którego możesz tylko do upadłego bronić, bo od tego zależy cała Twoja psychiczna konstrukcja i o nią tutaj walczysz. Tylko po co? Jakieś nieuświadomione wahania, wątpliwości? Coś Cię jednak uwiera? Coś Cię pociąga w zracjonalizowanym świecie? To może jeszcze kiedyś połkniesz niebieską pigułkę. Welcome, to the real world. |
#1002 -2 na 4 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | > >Miałbyś rację, gdyby to "zezowanie" oznaczało podmianę (choćby częściową) celów: zamiast lub oprócz Boga - inne cele. Ale nie masz racji, jeśli to "zezowanie" oznacza prostą świadomość pewnych cech życia wiecznego, a w szczególności: świadomość komunii wszystkich żyjących w obecności Boga.> Próbujesz się wywinąć, ale Ci się nie uda. Zostałeś przyłapany na zakłamanym podejściu do swojej religii i swojego Boga i teraz próbujesz znaleźć "wytłumaczenie". Kupczyłeś ze swoim Bogiem, handlowałeś wiarą za wieczność. Tłumaczenie jest żenujące i zakłamane. Nie wiem, czy u Ciebie jest zamiast, czy jest oprócz, biorę pod uwagę jedno i drugie. Jedno z nich na pewno. Bo ani przez moment nie zareklamowałeś istoty wiary (prawdopodobnie jej nie rozumiejąc albo zapominając), tylko nakręcałeś się i kusiłeś życiem wiecznym i nieskończoną obecnością bliskich, co jest absurdalnym działaniem z punktu widzenia samej wiary. Ani się nie zająknąłeś wieczną, doskonałą relacją z Bogiem, co jest JEDYNYM celem, tylko wypisywałeś żenujące głupoty o żonie i dzieciach. Dopiero, jak Cię naprowadziłem, robisz woltę i zaczynasz o komunii nawijać. Nie masz racji. Po pierwsze, dary od Boga powinniśmy przyjmować z wdzięcznością, odnosząc je do Boga. Taki jest ich cel - po to Bóg nam je daje. Dlatego nasza miłość do tego świata może być usprawiedliwiona, o ile dobre elementy tego świata potrafimy odnosić do Niego. Podobnie miłość do żony, dzieci, innych bliskich osób, a w końcu do wszystkich ludzi - również jest chciana przez Boga, bo ta miłość właśnie do Niego prowadzi, jako źródła miłości. Moja droga do Boga to moja żona. I Tobie też tego życzę. Po drugie, jeśli nie mówiłem o Bogu jako JEDYNYM celu ostatecznym, a zamiast tego mówiłem o Jego darach, które do Niego prowadzą, to wynikało to z bardzo prostego faktu: w przeciwnym razie nikt by mnie tu nie zrozumiał. Ty jesteś wyjątkiem: czujesz, o co w tym wszystkim chodzi. Tylko brak Ci wiary. Szkoda. |
#1003 3 na 3 | Jacek_G (35558 punktów) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | > Nie masz racji.Kto jeszcze tak sądzi oprócz pana, panie Marku?  Uważam że darkside ma tu sporo racji. > Po pierwsze, dary od Boga powinniśmy przyjmować z wdzięcznością,> odnosząc je do Boga. Taki jest ich cel - po to Bóg nam je daje.To jest sprawa daleko wtórna. Uważam że religie, w tym szczególnie religia katolicka zostały zmuszone przez świat do odniesienia się do wielu zjawisk ktróre w fundamentach tej releligii nie leżą. I stąd mamy takie kwiatki jak Dar Od Boga (choćby to była nawet najzwyklejsza rzecz pod słońcem), tajemnica, cuda, blogosławienie oddziałów przed wyruszeniem na front itp. > Dlatego nasza miłość do tego świata może być usprawiedliwiona,> o ile dobre elementy tego świata potrafimy odnosić do NiegoPo co nasza miłośc ma być działaniem, czy też czymś innym usprawiedliwiana, skoro a priori wg pana poglądów jest JEGO darem? Czy moja miłośc do osób, zwierząt lub rzeczy (częsci tego świata) ma być nieusprawidliwiona tylko dlatego, że nieświadomie nie odnoszę jej do Boga? Czym jest w tym znaczeniu "usprawiedliwienie"? Dziwny jest tenświat.. > Podobnie miłość do żony, dzieci, innych bliskich osób, a w końcu> do wszystkich ludzi - również jest chciana przez BogaCo ma niezmiernie mało praktyczne znaczenie, albo żadne. Sądzi pan, że agnostyk lub ateista kocha żonę mniej niż np. pan? Albo że to mniej zasługuje na szacunek, podziw, dawanie za wzór? > bo ta miłość właśnie do Niego prowadzi, jako źródła miłościNieskazitelnie czysta i niepraktyczna teologia. Ale przyznam, że b. ładna i wzniosła. > Moja droga do Boga to moja żona. I Tobie też tego życzęPiękne założenie, szkoda że właściwie na tym samym poziomie praktycznym, co jakby stwierdzić "poematy Słowackiego były jego drogą do Boga" albo "kapitan Wrona bezpiecznie wylądował jedynie dlatego, że wiózł relikwie JP2 oraz był Dzień Święty, którym to w żydowskiej religii (protoplaście NT) nie można podróżować i dlatego wylądował właśnie na środku dwóch pasów, przez co skutecznie zablokował lotnisko" Panie Marku, niech panu nie będzie żal ani szkoda, jedni biorą na powaznie idee, które sobie dodają do naszej codziennej egzystencji, potrafią o nich dużo i z werwą opowiadać, ba - nawet przekonywac do nich innych. A inni mogą się bez tego zupełnie obejść, tak to już jest na tym świecie  > darach, które do Niego prowadzą, to wynikało to z bardzo prostego> faktu: w przeciwnym razie nikt by mnie tu nie zrozumiał.Ciekawi mnie ilu ludzi w pana mniemaniu tu pana rozumie, i w jakich konkretnie aspektach - może pan zdradzić? (a że nieraz całkiem nieźle pana rozumie - to fakt) > Ty jesteś wyjątkiem: czujesz, o co w tym wszystkim chodzi.> Tylko brak Ci wiary. Szkoda.Wyjątkiem? Czy aby? łącząc pozdrowienia PS nie wiem czy znów to dobrze odczytuję, w razie jakby co to proszę mnie skorygować: panu imponuje racjonalzm, prawda panie Marku?  |
#1004 8 na 8 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | > Po pierwsze, dary od Boga powinniśmy przyjmować z wdzięcznością, odnosząc je do Boga. Taki jest ich cel - po to Bóg nam je daje. Dlatego nasza miłość do tego świata może być usprawiedliwiona, o ile dobre elementy tego świata potrafimy odnosić do Niego. Podobnie miłość do żony, dzieci, innych bliskich osób, a w końcu do wszystkich ludzi - również jest chciana przez Boga, bo ta miłość właśnie do Niego prowadzi, jako źródła miłości. Dary darami, ok, aleTy pisałeś nie o darach tutaj, tylko o wiecznym przebywaniu tam. Nie o drodze do Boga, tylko o ostatecznym celu, nagrodzie - wieczności z żoną. Ale może tak Ci się popisało i głupio wyszło. Znudził mnie ten temat. > Moja droga do Boga to moja żona. I Tobie też tego życzę.Dziękuję, nie skorzystam. Nie wykorzystywałbym swojej żony do zewnętrznych (a i wewnętrznych), egoistycznych celów. To moja żona może być celem samym w sobie, w swojej wolności, samostanowieniu i indywidualności. Ja nie pasożytuję, nie wożę się na kimkolwiek ani w zaświaty, ani nie pasożytuję na nikim tutaj. Ani materialnie, ani uczuciowo/emocjonalnie (bawię się tym, co najwyżej przy obopólnej świadomości tego, jak to działa i czym to jest), ani w w sprawach technicznych, codziennych. Ale jak się oboje wieziecie na sobie do Boga, czy czegokolwiek, to Wasza sprawa. To cały osobny rozdział z tymi relacjami międzyludzkimi i równie zafałszowany, ukoloryzowany jak religijne baśnie. A pod podszewką rozmaite cele, egoizmy, rozgrywki, popędy, potrzeby, pasożytnictwa, zawłaszczenia, manipulacje w walce o zyski, zasoby, o swoje wyobrażenia, przestrzeń, nasycenie ego. Pasożytnictwo/współpasożytnictwo nazywane fałszywanie dawaniem. Ale to osobny temat na długie wieczory i nie do przyjęcia dla wielu, nie tylko fideistów, ale wszelkich zaczarowanych, niewidomych romantyków. Nie zaimponujesz mi tym oddaniem żonie, bo w moich oczach, pasożytujesz, co jest generalnie normą, tylko religijna narracja jest tutaj specyficzna. Z reguły chodzi głównie o seks i ewentualnie obsługę, czego i tak nie mogę w Twoim przypadku wykluczyć. Za mało danych. > Po drugie, jeśli nie mówiłem o Bogu jako JEDYNYM celu ostatecznym, a zamiast tego mówiłem o Jego darach, które do Niego prowadzą, to wynikało to z bardzo prostego faktu: w przeciwnym razie nikt by mnie tu nie zrozumiał.A to nie zauważyłeś, jak wiele ludzie tutaj rozumieją? Więcej wiary. > czujesz, o co w tym wszystkim chodzi.A pewnie. > Tylko brak Ci wiary.To nie tak, tylko w ten sposób, jaki miałeś w drugiej części mojego komentarza. Nie nauczono Cię racjonalnie myśleć, tylko za pomocą imprintingu w dzieciństwie narzucono Ci kompletnie inny, nieracjonalny, absurdalny sposób postrzegania rzeczywistości. Nie dla Twojego dobra, tylko dla dobra tych, którzy to inspirują, narzucają. I tak się robi to na całym prawie świecie. Władcy marionetek i ich ofiary. Wdruk jedynej słusznej narracji. Wychodzisz w poznawanie świata tylko od strony utwierdzenia się w narzuconym gotowcu i to jeszcze przynależąc do "większości", co Cię dodatkowo zwodzi. To absurdalne. Masz narzucony obraz i miotasz się beznadziejnie, chroniąc go za wszelką cenę i wszelkimi środkami, zamiast budować go "od dołu", od podstaw za pomocą racjonalnych narzędzi, które w Polsce są dostepne, ale zepchnięte do kąta. I jesteś zastraszony/kuszony/obwarowany wiecznymi konsekwencjami dla ICH bezpieczeństwa, władzy i profitów. Mają Cię. Stworzyli świetny system. Nie wydostaniesz się. Zawsze będziesz już niewolnikiem. Bateryjką. > SzkodaNo właśnie. |
#1005 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | > Moja droga do Boga to moja żona. I Tobie też tego życzę.> (..) Nie zaimponujesz mi tym oddaniem żonie, bo w moich> oczach, pasożytujesz, co jest generalnie normą, tylko> religijna narracja jest tutaj specyficzna. Z reguły chodzi> głównie o seks i ewentualnie obsługę, czego i tak nie mogę> w Twoim przypadku wykluczyć. Za mało danych.Panie darkside, i mnie nieraz zastanawia ten fenomen - trudno mi się teraz opędzić od wrażenia, że może być też odwrotnie: czy owa idea Boga promowana przez p. Marka, w tym szczególnym miejscu nie pasożytuje na rodzinie, w szczególnosci partnerze? Proszę spojrzeć na wzorzec: Boża Rodzina 2+1, Józef (opiekun Jezusa-Syna Bożego), Kult Najświętszej Marii Panny Matki Bolesnej. I jak to może nie być czyjaś droga do Boga?My przecież też mamy swoje rodziny, nieraz jest trudno; porównanie samo się nasuwa.. łącząc pozdrowienia |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 Dalej..
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|