 |
Wojujący ateizm to najbardziej skrajna forma religii Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-02-2014 15:17 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Wojujący ateizm to najbardziej skrajna forma religii
27 na 27 | . Świętej pamięci forumowiczy - pan Zbysław Śmigielski wyraził kiedyś takie zdanie: "Wojujący ateizm to najbardziej skrajna forma religii" i to zdanie pan Niestadny wczoraj (22.02) uzupełnił: Ech, to były czasy... Ateistyczne mohery/ateooszołomstwo nie doszło jeszcze do głosu a wytwór ludzkiej wyobraźni o nazwie "Bóg" nie był głównym tematem na Racjonaliście.A pan Klapacjusz dzisiaj uzupełnił akapitem pana Śmigielskiego podsumowującym jego wątek: "A może zajęlibyście się racjonalizmem?!"W tym wątku zanotowano ponad 200 wypowiedzi. Oceniam, że mniej, niżeli 30 to wypowiedzi "na temat". Resztę stanowią "przebłyski geniuszu" domorosłych gadaczy, plotących byle co o byle czym. Zastępujących wiedzę - niewiele wartymi poglądami. Za to zgodnymi z tak zwaną demokracją, co oznacza, że każdemu wolno wszystko.Pan Sobieski20 zaś pyta: Co to znaczy wojujący ateista?? Czy ktoś kto publicznie mówi że bóg to urojenie jest już wojującym ateistą? A jeśli otwarcie mówi że krasnoludki są tylko w bajkach to też jest Wojującym krasnoludkowym ateistą? Red. Mariusz Agnosiewicza ostatnio nam zadeklarował: Chcę to zmienić. Racjonalista popierając ideę państwa świeckiego nie może ograniczać się do nic nie wnoszącej nawalanki do kościół, kler i klerykałów. Będę mocno promował pogłębione rozumienie racjonalizmu, dotykające istoty współczesnych problemów społecznych a nie problemów z bogiem. Mówi się często że nikt tak intensywnie nie dyskutuje o bogu jak ateiści i coś w tym jest. Ale tak być nie musi, nie powinno. Nasze problemy są realne i chciałbym, abyśmy nimi się zajmowali., ale muszę przyznać, iż w kontekście jego życiowego dorobku tej deklaracji nie rozumiem. Już łatwiej mi zrozumieć atakującego racjonalizm światopoglądowy pana Elaspa. Red. Agnosiewicz napisał: Racjonalista po odejściu Małgorzaty i Andrzeja z pewnością obciążony będzie moimi wadami, moim stylem myślenia. Mogę jednak zapewnić, że Racjonalista nie będzie ograniczony moimi poglądami. Racjonalista nie będzie się ograniczał do tego, co odpowiada mnie i moim przekonaniom, czy mojej wizji racjonalizmu. Chcę, by portal był wielogłosowy. Chcę, by było w nim miejsce dla różnych nurtów wolnej i rozumnej myśli. Mam dziś na to dostatecznie dużo pokory.
Jeszcze nigdy nie przeczytałem tak wiele w swoim życiu, jak w mijającym roku. Otwarło to przede mną nowe horyzonty i znacznie lepszą umiejętność przyznawania się do błędów. Mówiłem już o tym w przeszłości, że kształt Racjonalisty to dzieło interaktywne: tworzą go redaktorzy w interakcji z czytelnikami. Ja sam czuję się tworem wspólnoty wirtualnej skupionej wokół Racjonalisty. Wiele mediów wychodzi do odbiory ze ściśle określoną agendą. Racjonalista był projektem wspólnego poszukiwania prawdy, wspólnego rozwijania własnego światopoglądu opartego na krytycznej myśli i racjonalnym argumentowaniu. Kiedy w 2000 roku opublikowałem swe pierwsze krytyczne myśli dotyczące instytucji Kościoła katolickiego, nie miałem jeszcze pojęcia, że strona ta stanie się ateistycznym centrum krytyki religii jako takiej. Wynikło to dopiero z twórczej interakcji z czytelnikami. Później Racjonalista z tematyki stricte religioznawczej zaczął wychodzić ku innym tematom. Proces ten cały czas uważam za żywy i twórczy. www.racjonalista.pl/kk.php/s,9511 Ale interpretacje tego wywodu mogą być przeróżne Racjonaliści moim zdaniem powinni się zdecydowanie różnić od religiantów, a religiant według słownika języka polskiego, to bigot, dewot, człowiek przesadnie gorliwy w wierze i praktykach religijnych. "Teista - religiant" definiuje swojego boga, personifikuje go, i dobiera sobie jakiś zestaw wierzeń. Skoro czysty teista tego nie robi to jakie konsekwencje w życiu codziennym ten światopogląd rodzi? Czy jest to tylko intelektualna spekulacja? Nie istnieją żadni "czyści teiści", tak jak nie istnieją "czyści ateiści". Wszyscy w miarę naszych możliwości poszukujemy sensu naszego istnienia. Czy ateistą może być osobą wierząca?Zdecydowanie tak! Można wierzyć, że Bóg jest i można wierzyć, że Boga nie ma. Można wyznawać bogów transcendentalnych i w bogów ziemskich. Żadna z tych wiar nie jest nawet odrobinę lepsza od drugiej. Tak, jak z powodu samego przekonania teizm-ateizm nie wynika mądrość określonego człowieka. Dlatego ja wielokrotnie tu powtarzam, że nie jestem ateistą tylko naturalistą ontologicznym i opieram swój światopogląd na sceptycyzmie naukowym. Skomplikowane? Może trochę, ale warto do tego dość, aby odrzucić wszelki fideizm. Muszę przyznać się bez bicia, że jakoś wcale nie bolą mnie epitety: "wojujący ateista", "antyklerykał", "bezbożnik", "fanatyk niewiary", a śmieszy przypisywanie sobie postawy agnostycznej, czy też oportunizm koncesjonowanych ateistów, którzy grzecznie trzymają się miejsca przez Kościół im wyznaczonym. Wojujący ateista, bezbożnik i fanatyk niewiary. Bogusławski.PS. Jestem zdecydowanym antyfideistą, a wierzyć można naprawdę we wszystko. Najgorszą jest zaś ślepa wiara w jedynosłuszność własnych przekonań. Tylko konieczność przedstawiania racjonalnych argumentów na całość swoich twierdzeń może nas bronić przed własną głupotą. Pozdrawiam. @@@ . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 Dalej..#511 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: Wojujący ateizm to najbardziej skrajna forma religii | > Myślę, że jest już Pan skończony jako "racjonalista".Oj tam, oj tam, każdy się może pomylić.  |
#512 7 na 7 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Wojujący ateizm to najbardziej skrajna forma religii | > Zimbardo twierdzi, że to całkiem możliwe.A może chociaż jakieś określone okoliczności muszą wystąpić, czy tylko wystarczy wizja braku konsekwencji i budzi się w Tobie Kuba Rozpruwacz? |
#513 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Wojujący ateizm to najbardziej skrajna forma religii | . > Niech Pan się nie wysila, bo nikt już Panu nie uwierzy.A od kiedy Pan i paru podobnych Panu durni "niktem" się nazywa. Mnie zupełnie wystarcza satysfakcja, iż większość mnie tu rozumie. > Myślę, że jest już Pan skończony jako "racjonalista".Tak, ponieważ ma Pan mózg, to zapewne coś tam Pan myśli, ale tu chodzi o jakość tego myślenia, a z tym jakoś słabiutko. Na przykład zupełnie Pan nie potrafi zrozumieć - czym jest racjonalizm światopoglądowy, co Pan już tu wykazał, w wątku temu poświęconym. Ale nawet proste myślenie na poziomie katolickiego inteligenta, to Panu bardzo trudno przychodzi. Nie dość, że wiedzę ma Pan mocno ograniczoną, to jeszcze mocno po... kręconą. Ot swój "groch z kapustą" przedstawia Pan tu jako wykwintne dania. To co rzeczywiście Pan potrafi i czym się Pan tu wykazuje, to prymitywne niemerytoryczne pyskowanie i koślawe "piłeczki odbijanie". Niech Pan poda, gdzie jakieś sensowne Pańskie wypowiedzi można tu znaleźć - możliwe, iż coś przegapiłem, gdy to co przeczytałem, to prawie same głupoty. Stanowi Pan doskonałą wprost egzemplifikację pierwszej części mojego zdania: Każda wiara - niezależnie od jej przedmiotu - ogranicza nas intelektualnie ... Oczywiście zależne jest to od jej głębokości, bezrefleksyjnego fundamentalizmu, a Pan jest wszak mocno wierzącym w swoje bzdury wierzącym. > Myślę, że jest już Pan skończony jako "racjonalista".Tak, to też jakieś tam myśli i kto chce może je traktować poważnie. Miłego dnia. @@@ . |
#514 14 na 14 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Wojujący ateizm to najbardziej skrajna forma religii | > Jeżeli ktoś nie wierzy w wszystkowiedzącego Boga, nie będzie mieć głębszej motywacji, by zachowywać się moralnie wtedy, gdy nikt go nie widzi. Nawet najbardziej moralny człowiek w takich warunkach prędzej czy później ulegnie demoralizacji.> Ateiści są moralni (ci którzy są moralni) po to, aby coś udowodnić fideistom. Ale gdy fideistów zabraknie, to... To jest znakomity przykład moralnego upośledzenia, jakie funduje religijna formacja moralna. Człowiek tak ukształtowany nie sięga wyobraźnią - jest to dla niego całkowicie niepojęte - ku temu, jak można być przyzwoitym człowiekiem bez nieustannego podglądacza i straszaka. Z powodu tej własnej indolencji, w sumie inwalidztwa, osoba taka musi przypisywać ludziom niereligijnym nieuchronną demoralizację, prawdopodobnie dlatego, że stawiając siebie w takiej sytuacji taką demoralizację i ogólne szaleństwo natychmiast w sobie odnajduje. Wygląda na to, że jednak wielu religijnych ludzi to tylko zastraszone bydlątka, rwący się do ataku mordercy, gwałciciele, złodzieje. Tylko ta Bozia jest dla nich motywacją, żeby sobie nie popuścić i nie wpaść w szaleństwo. A ateiści wedle tego chorego spojrzenia na świat, takiego straszaka nie mają, więc muszą być jak odbezpieczony granat, który prędzej czy później eksploduje. Ot, logika upośledzonego katolika. To już chyba wiem, z jakiego powodu ateiści wzbudzają u wielu religijnych niechęć, pogardę, dyskomfort. Z niezrozumienia, że można funkcjonować w świecie inaczej niż oni sami (jak zastraszone bydlątka) które muszą zmienić w rozumienie rozwiązujące ten niewygodny dylemat, sprowadzające tych innych i dziwnych do roli zdemoralizowanego popaprańca, którego właściwie nie wiadomo co powstrzymuje, ale ostatecznie i tak, prędzej czy później, nie powstrzyma. Jedyna rada, to te małpy poniżyć, a siebie postawić wyżej. Nietzsche miał jednak rację, że u podstawy chrześcijaństwa leży resentyment, czyli mściwość miernych wobec lepszych. Jak się nie potrafi sięgnąć po winogrona, to się sobie wmawia, że te są kwaśne. Cytat:Resentyment - pojęcie filozoficzne, oznaczające zjawisko tworzenia iluzorycznych wartości oraz ocen moralnych jako rekompensaty własnych niemocy i ograniczeń. Teorię resentymentu sformułował niemiecki filozof Fryderyk Nietzsche.
Pojęcie resentymentu jest najczęściej ilustrowane znaną bajką Ezopa o lisie i kwaśnych winogronach. Lis, który nie zdołał dosięgnąć winogron, odchodzi mówiąc, że I tak były kwaśne. W psychologii tego typu zachowanie jest nazywane dziecięcą reakcją na motywy, których realizacja została zablokowana.
W filozofii Nietzschego resentyment jest cechą charakterystyczną moralności niewolniczej. Wiąże się on z urazą wobec świata, żalem do życia, które nie spełnia oczekiwań. Moralność niewolnicza jest reaktywna, gdyż za dobre uznaje własne cnoty moralne, a za złe cnoty, których nie może osiągnąć. W ten sposób pozwala ona słabym uszlachetnić swoją słabość i zemścić się na silnych jednostkach. Jej wcieleniem jest, według Nietzschego, moralność chrześcijańska.
pl.wikipedia.org/wiki/ResentymentNa szczęście są katolicy, którzy czerpią inspiracje z innych źródeł. Nieważne czy świadomie, czy nieświadomie. Ważne, że jest tutaj jakaś inna droga. |
#515 8 na 8 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Wojujący ateizm to najbardziej skrajna forma religii | . To co Pan tu pisze jest dobrym potwierdzeniem drugiej części mojej tezy, że Każda wiara - niezależnie od jej przedmiotu - ogranicza nas intelektualnie, a także moralnie - usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu.> To jest znakomity przykład moralnego upośledzenia, jakie funduje religijna formacja moralna.Pisze też o tym absolwent KUL-u profesor filozofii, etyk Jan Hartman: Religia jest dobra i święta, jeśli nie wręcz konieczna i nakazana - sama z siebie. Jeśli ktoś nie jest jej wyznawcą i nie może tej świętości potwierdzić, niechaj wyraża pełen powagi szacunek albo siedzi cicho. (...) W sprawach własnej religii wyznawcy są więc śmiertelnie poważni i niezwykłe łatwo ich urazić. A gdy się już ich urazi, ci zwykle nie widzą żadnych powodów, by ograniczać się w stosowaniu środków repulsji. Można to nazwać "świętym prawem". Wyznawcy rozmaitych kultów mają we własnym mniemaniu święte prawo do tego, by traktowano ich z najwyższym szacunkiem, powstrzymywano się od krytyki ich wierzeń, od satyry, od ironii. Nie wystarczy im bynajmniej swoboda sprawowania kultu - domagają się ponadto szczególnej rewerencji i daleko idącej powściągliwości w krytyce. Wszak krytyka i wszelkie przejawy traktowania z pozycji zewnętrznej, w oparciu o swobodę sądu, uważają za zamach na własne prawa, "obrazę uczuć religijnych", a tym samym podstawę do najgwałtowniejszej a uświęconej w ich mniemaniu reakcji.
Pycha jest siostrą hipokryzji. Ci sami, którzy uważają się, jak to bywa w wielu religiach, za depozytariuszy boskiego objawienia i przemawiają tonem protekcjonalnej wyższości do swoich wiernych, mają jakże często usta pełne frazesów o pokorze i dobroci. Gdy zaś faktycznie zdarzy się wśród samych kapłanów jakiś taki pełen dobroci, który do ludzi odnosi się z pokorą, ten może łatwo stać się narzędziem pysznienia się przez religijną instytucję własną moralną doskonałością. (...)
Miliony mordowały "za wiarę" i miliony "za wiarę" ginęły. Tysiące spośród takich, którzy mordowali, by sami nareszcie zginąć "za wiarę" czczonych jest jako męczennicy i bohaterowie. Jakoż wszyscy oni walczyli w imię miłości i pokoju. Zapiekły fanatyzm stworzył w dziejach konfliktów religijnych tak ścisły węzeł z hipokryzją, że nikt już nawet nie podejmuje się ze stanowiska neutralnego dociekać, kto bardziej był w nich winny i po czyjej stronie było więcej racji. (...) Wrogość do obcych zwykle wzrasta jeszcze, gdy przychodzi do konfliktów z niewierzącymi i ateistami. Wszyscy, którzy nie chcieliby żyć wedle wymagań obyczajowych i rytualnych panującej w danym kraju religii ani żadnej innej, która jest w nim tolerowana, stanowią obiekt napastliwej pogardy. Bez żadnych oporów moralnych szermuje się oskarżeniami o najgorszą demoralizację i zepsucie, czemu towarzyszy najczęściej kompletna niewrażliwość na własne występki oraz święte oburzenie w razie jakiejkolwiek krytyki.
Pokłady pogardy i nienawiści zbierające się w instytucjach religijnych nie mogą znajdować naturalnego ujścia w szczerej egzaltacji, gdyż ambicje kapłanów, by sprawować rząd dusz nad swoimi wiernymi, wymagają protekcjonalnego, a więc łagodnego sposobu bycia. Instytucje religijne i kapłani przemawiają więc tonem umiarkowanym, acz nie znoszącym sprzeciwu. Wydają werdykty i nauczają swoich wiernych, mówią co jest dobre, a co złe w sposób całkowicie autorytatywny, a jednoczenie tonem dobrotliwym, ojcowskim. (...)
Ciekawą cechą większości bóstw jest ich notoryczna niewinność. Czynią one wyłącznie dobro, a za zło trzeba już winić ludzi lub jeszcze kogoś innego. Dlatego wyznawcy wielu bogów, zwłaszcza bogów jedynych, wciąż dziękują swoim bogom za wszystko dobre, co ich w życiu spotyka, nigdy zaś nie obwiniają najwyższej istoty z powodu cierpień i udręk, jakie ta na nich zesłała. www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816Są to ciekawe problemy, ale jakakolwiek dyskusja z fundamentalistami jest zupełnie niemożliwą. Oni - jak stary złodziej - nawet, gdy zostają wprost przyłapani za rękę, to twierdzą, że to nie ich ręka i dalej w zaparte idą. Jeszcze na czyjąś wiarę nikt nie znalazł argumentów. Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
#516 8 na 8 | mayolina (2278 punktów) | Odp: Wojujący ateizm to najbardziej skrajna forma religii | > Zimbardo twierdzi, że to całkiem możliweZimbardo mówi, że 'zwykły' obywatel może (ale nie musi, gdyż tak w Al Ghraib jak i w eksperymencie więziennym znaleźli się wyłamujący) stać się przestępcą/mordercą jeśli zostanie stworzony system (oparty na przemocy, arbitarnym prawie do nagradzania/karania, strachu/niepewności..itd..itd). A więc niekoniecznie blokuje nas prawo, a raczej brak stworzonego systemu. |
#517 -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Wojujący ateizm to najbardziej skrajna forma religii |
> Chwileczkę, religia chyba nie tkwi w ludzkim organizmie, więc nieprzyjmowanie jej za dobrą monetę nie jest walką z ludźmi.Założyłem, że umysł zależy od ciała (od organizmu), tzn. że jest jakimś jego wytworem. > Przypuszczam też, że umysł ludzki to coś więcej niż tylko religijność - zatem wyłączenie religii niekoniecznie szkodzi umysłowi.Tak, ale nie musi zaszkodzić "koniecznie". Ważne, że zaszkodzi, a nawet, że może zaszkodzić. > > Istnieje klasa wszystkich zbiorów.> Z możliwości grupowania obiektów nie tworzących zbioru niewiele wynika - nadal nie widać sensu dla klasy wszystkich klas, a ew. nadklasy wnoszą nazwy tyleż nowe, co coraz bardziej puste.Wynika stąd, że o przedmiocie (w jakimś porządku) najwyższym nie mogę czasami pomyśleć nie narażając się na sprzeczność. Można powiedzieć, że równie dobrze dowodzi to ograniczenia ludzkiej logiki. Sprawia to także trudności ateiście, bo chce on powiedzieć: "w żadnej klasie ani zbiorze nie ma przedmiotu takiego jak Bóg", a więc w myśli zbiera wszystkie te klasy i zbiory w jedno. > > Z opisu ołówka nie wynika, jakie napisano nim słowo. Nie wynika stąd jednak, że nie napisano nim żadnego słowa.> Trudno odczytać tę poetycką przenośnię. Sugerujesz, że ateiści nie cenią słów (są np. niesłowni), bo zajmują ich tylko instrukcje budowy ołówka?Ołówek = świat fizyczny, słowo = Bóg, napisanie = odwrotność relacji stworzenia. > > Ulega Pan iluzji.> Proszę o przykłady (jakie np. iluzoryczne byty proponuję).Wynikanie logiczne od nauki do ateizmu jest takim iluzorycznym bytem, który Pan przyjmuje. > >>> Idea transcendentnej zasady jest potrzebna dla uzasadnienia ogólnych sądów moralnych.>>Powiedzmy.> >Tak, tylko nie "powiedzmy", ale: "z całą pewnością".> Przecież zgodziłem się z Tobą - czepiasz się, że nie dość wylewnie?> [Podkreślam zatem - teraz lepiej?]Dużo lepiej. > > Nigdy nie powiedziałem, że w ślepej naturze.> Tzn, że (przedludzkiej) naturze przypisujesz atrybut ukierunkowania lub .. 'rozeznania'?Nie, po prostu nie wypowiadałem się o naturze, jakkolwiek pojętej. > >.. nie będzie mieć głębszej motywacji, by zachowywać się moralnie wtedy, gdy nikt go nie widzi.> Tzn, że nie ma innej moralności niż moralność 'na pokaz'?Nie tylko ateiści, ale człowiek w ogóle. Fideiści potrzebują podpórki w postaci idei Bóstwa, zaś ateiści - podpórki w postaci obecności fideistów. > Wybacz, ale czy dopuszczasz myśl, że dla kogoś fideiści w ogóle nie są stroną w kwestiach moralnych? "Dla kogoś" - w domyśle: "dla ateisty". Trudno tak naprawdę znaleźć prawdziwego ateistę. Przeciętny "ateista" na ogół oddaje się zabobonnemu kultowi Człowieka (innymi słowy, tak zwany ateista jest na ogół humanistą). Jeżeli odjąć zwolenników kultu Człowieka - niedorzeczny ten zabobon krzewiony jest także na "Racjonaliście" - zostanie garstka ateistów. Myślę, że ta garstka ma na tyle małe znaczenie, że z punktu widzenia ludzkości może mieć charakter "błędu statystycznego", aberracji, którą nie warto się zajmować. > [Akurat katolicyzm podoba mi się z racji "Trójcy Świętej" - to miłe, że decyzje podejmuje nie jedna osoba, lecz (przynajmniej w erze nowożytnej) w wyniku konsultacji z dwiema innymi.]Niepotrzebnie ironizuje Pan sobie. Zawsze można powiedzieć: nie krytykuj, bo nie wiesz, jaka jest prawda. |
#518 3 na 3 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | Odp: Wojujący ateizm to najbardziej skrajna forma religii | > >.> bo nikt już Panu nie uwierzy.Mów za siebie, budowa twojej wypowiedzi świadczy o bezradności, i braku argumentów. |
| chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: Wojujący ateizm to najbardziej skrajna forma religii | > A może chociaż jakieś określone okoliczności muszą wystąpić, czy tylko wystarczy wizja braku konsekwencji i budzi się w Tobie Kuba Rozpruwacz?Może. A może nie - nie wiem. Poczytaj o eksperymencie więziennym, to powinno zaspokoić Twoją ciekawość na "mój" temat.("Mój" - bo moja podmiotowość jest w tych rozważaniach jest przykładowa.)= |
| chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: Wojujący ateizm to najbardziej skrajna forma religii | > >Zimbardo twierdzi, że to całkiem możliwe> Zimbardo mówi, że 'zwykły' obywatel może> więc niekoniecznie blokuje nas prawo, a raczej brak stworzonego systemu.No i właśnie każdy zwyklak może, a prawo stwarza ten brak systemu sprzyjającego zbrodni, przecież dokładnie to twierdziłam. |
#521 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | Odp: Wojujący ateizm to najbardziej skrajna forma religii | > >>.. wyłączenie religii niekoniecznie szkodzi umysłowi.> Tak, ale nie musi zaszkodzić "koniecznie". Ważne, że zaszkodzi, a nawet, że może zaszkodzić.To być może, że ktoś za młodu nasączony religią straci na jej odrzuceniu (w tym część ścieżek utartego rozumowania). W naszej rozmowie jednak (o jakoby ślepej uliczce ateizmu) to zdaje się istotne, że skoro wyłączenie religii nie musi szkodzić, to i włączanie religii może być niedźwiedzią przysługą. > Można powiedzieć, że równie dobrze dowodzi to ograniczenia ludzkiej logiki.Powiedzmy. > słowo = BógPowiedzmy (i nie nadużywajmy), ale co powiemy o słowach bezbożnych? > napisanie = odwrotność relacji stworzenia.Odwrotność? Chyba ważny element kreatywności? > Wynikanie logiczne od nauki do ateizmu jest takim iluzorycznym bytem, który Pan przyjmuje.To już chyba ustaliliśmy, że z nauki nic o "Bogu" nie wynika. > potrzebują podpórkiI muszą jej szukać na zewnątrz? Co im zabrania wytworzenia "podpórki" (prawa stanowionego) własnym sumptem? > Niepotrzebnie ironizuje Pan sobie.To nie była ironia. P.S. Zastanawia mnie czy ateiści nie pragnący nawracania wiernych, lecz się tylko od nich dystansujący, mogą liczyć na wzajemność ze strony osób religijnych. Czy religie stać na uznanie przestrzeni bezbożnej, czy nie? |
#522 5 na 5 | setarkos (10757 punktów) | Odp: Wojujący ateizm to najbardziej skrajna forma religii | > nie ma podstaw, by sądzić, że wyplenienie religii uczyni kk bezużytecznym.Bardzo zgrabnie i z sensem unikasz odpowiedzi. A czy Ty potrzebujesz straszaka w postaci kk (i dlaczego imputujesz to Meret)? |
| chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: Wojujący ateizm to najbardziej skrajna forma religii | > A czy Ty potrzebujesz straszaka w postaci kk"Tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono". > (i dlaczego imputujesz to Meret)?Wyniki Zimbardo jej nie wykluczyły. |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Wojujący ateizm to najbardziej skrajna forma religii |
> Czy Ty przypadkiem nie usiłujesz mnie w tym momencie obrazić?Nie, nie zamierzam Pani obrazić. Chociaż nie przypuszczam, żeby była Pani ateistką z krwi i kości - jest Pani raczej katoliczką śmiertelnie obrażoną na kościół. > Ja niczego nie chcę udowadniać ani Tobie, ani innym fideistom, bo nie muszę.Wydaje mi się, że właśnie teraz coś Pani chce mi udowodnić, ale nie będę Pani łapać za słowo. > A to, że nie ma bozi gapiącej się na mnie z nieba jeszcze nie oznacza, że zaraz wyjdę na ulicę mordować, palić, grabić Licho wie, co drzemie w Pani podświadomości. Zna Pani własną świadomość i teraz ją opisuje. Ale to tylko cząstka "Meterseger". > i gwałcić (to ostatnie byłoby dość trudne, ale podobno technicznie możliwe, tyle tylko, że w ogóle mnie nie pociąga, podobnie jak trzy pierwsze).To - wydaje mi się - przejaw Pani podświadomości, odpowiednio zracjonalizowany i obrócony w żart. > Wyobraź sobie, że mam pewne zasady i starannie mi zwisa, czy fideiści istnieją, czy też ich zabrakło, bo nie dla fideistów (ani tym bardziej jakichkolwiek bóstw) je mam."Starannie mi zwisa"... Obawiam się, że ma Pani te zasady właśnie na przekór im (fideistom). Ma Pani (zepchnięte do podświadomości) pretensje do Pana Boga - oto gleba, na której wyrasta krzew Pani "racjonalizmu", wydający psiary "ateizmu". Nie chce Pani przyjąć do wiadomości, że owoce te są marne i nadają się tylko do wyrzucenia. |
#525 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Wojujący ateizm to najbardziej skrajna forma religii |
> Nie, nie zamierzam Pani obrazić. Chociaż nie przypuszczam, żeby była Pani ateistką z krwi i kości - jest Pani raczej katoliczką śmiertelnie obrażoną na kościół.> Wydaje mi się, że właśnie teraz coś Pani chce mi udowodnić, ale nie będę Pani łapać za słowo.> Licho wie, co drzemie w Pani podświadomości. Zna Pani własną świadomość i teraz ją opisuje. Ale to tylko cząstka "Meterseger".> To - wydaje mi się - przejaw Pani podświadomości, odpowiednio zracjonalizowany i obrócony w żart.> "Starannie mi zwisa"... Obawiam się, że ma Pani te zasady właśnie na przekór im (fideistom). Ma Pani (zepchnięte do podświadomości) pretensje do Pana Boga - oto gleba, na której wyrasta krzew Pani "racjonalizmu", wydający psiary "ateizmu". Nie chce Pani przyjąć do wiadomości, że owoce te są marne i nadają się tylko do wyrzucenia. No i co - Pani Meretseger? Nic Pani nie wie! Ani tego co Pani naprawdę myśli ani tego jakie Pani ma poglądy i ma Pani tylko wielkie szczęście, iż jest z mami pan Elasp, który wszystko Pani wytłumaczy. Szanowny Panie Elasp - przestań Pan już swoje chore projekcje na innych przenosić. Pan naprawdę sobie wyobraża, iż jest "małym bogiem", który lepiej co inni myślą, jakie mają poglądy i jaką drogą do nich doszli. Pan lepiej wie, co ktoś chciał napisać i co tak naprawdę przy tym myślał od samych autorów tekstów. W Pańskiej głowie rodzą się jakieś fantomy prawdziwych ludzi, z wymyślonymi przez Pana poglądami. Przecież już dawno, to widać, iż Pan, zaledwie jest "Małym Kaziem" z wiedzą "Cienkiego Bolka". Zaś pani Mereseger jest jedną najbardziej inteligentnych i kulturalnych osób na naszym forum, której Pan nawet do pięt nie dorasta i to w żadnym intelektualnym zakresie. Ona doskonale sama wie, co myśli i swoje poglądy opiera na ogromnej wiedzy i ciekawych przemyśleniach. Swoje przypuszczenia o poglądach innych, to sobie Pan w buty schowaj. Nie jest Pan w stanie zrozumieć tego co ona myśli i to pomimo jej wybitnie komunikatywnego stylu wypowiedzi. Po prostu tak bardzo Pana przerasta. Przestań Pan tu wszystkich pouczać! Lepiej Pan sam zacznij się, choć trochę uczyć, aby uporządkować własne siano. Miłego dnia. @@@ . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|