Racjonalista - Strona głównaDo treści
Racjonalizm Edyty Stein

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-08-2012 11:47Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Racjonalizm Edyty Stein
Ocena 3 na 3
Dokładnie 70 lat temu, 9 sierpnia 1942 roku, w komorze gazowej w Auschwitz została zamordowana Edyta Stein.

Urodziła się we Wrocławiu w rodzinie żydowskiej. W 14 roku życia odrzuciła judaizm i uznała się za ateistkę. Studiowała filozofię u twórcy fenomenologii Edmunda Husserla i została jego asystentką. Sam Husserl w opinii wystawionej po obronie przez nią doktoratu napisał:
"Pani doktor filozofii Edyta Stein (...) zdobyła (...) doktorat z filozofii summa cum laude, a to w oparciu o znakomitą rozprawę (...), która natychmiast po ukazaniu się wzbudziła zainteresowanie specjalistów. (...) Doktor Stein zdobyła rozległe i głębokie wykształcenie filozoficzne, a jej kwalifikacje do samodzielnych badań naukowych i prowadzenia wykładów nie ulegają kwestii. Jeżeli droga kariery uniwersyteckiej miałaby zostać otwarta dla kobiet, to mógłbym na bezwzględnie pierwszym miejscu i jak najgoręcej polecić ją jako kandydatkę do habilitacji."

W trakcie badań fenomenologicznych Edyta Stein poznała filozofię Maxa Schelera: "Było to moje pierwsze zetknięcie z nieznanym mi dotąd światem. Nie doprowadziło mnie jeszcze do wiary, ale otwarło pewien zakres fenomenu, obok którego nie mogłam przejść jak ślepiec. Nie na darmo wpajano nam stale zasadę, abyśmy do każdej rzeczy podchodzili bez uprzedzeń, odrzucając wszelkie "obawy". Jedne po drugich, opadały ze mnie więzy racjonalistycznych przesądów, w jakich wzrastałam nie wiedząc o tym, i nagle stanął przede mną świat wiary." (E. Stein, Dzieje pewnej rodziny żydowskiej, w: Pisma, t. I, Kraków 2000, s. 207)

Przełomowym momentem w jej życiu było przypadkowe natrafienie na Księgę życia Teresy z Avila. Po latach Edyta Stein relacjonowała, że przeczytała to dzieło w ciągu jednej nocy, a gdy skończyła, powiedziała do siebie: "To jest prawda!"

W 1922 roku Edyta Stein przyjęła chrzest. W 1933 roku wstąpiła do zakonu karmelitańskiego.

W lipcu 1942 roku w kościołach Holandii został odczytany list arcybiskupa Jonga z Utrechtu, który zawierał protest Kościoła przeciwko deportacji Żydów. W odpowiedzi niemieccy okupanci wywieźli do obozów koncentracyjnych ochrzczonych Żydów oraz kapłanów i zakonnice pochodzenia żydowskiego. W grupie deportowanych znalazły się także Edyta Stein i jej siostra Róża - dwa tygodnie później zostały zamordowane w Auschwitz-Birkenau.

W jednym z listów Edyty Stein do Romana Ingardena czytamy: "Wydaje mi się, że aby znaleźć się u bram Tajemnicy, musiałby Pan na drodze intelektu dotrzeć najpierw do granic samej ratio. (...) Być może w opisie mej drogi zbyt małą sprawiedliwość oddałam motywowi intelektualnemu. W ciągnącej się latami fazie przygotowawczej jego współudział był zapewne dość znaczny. Decydujące było jednak to, co działo się realnie we mnie samej (proszę: realne dzianie się, nie "uczucie") wespół z konkretnym obrazem życia chrześcijańskiego przekazanego mi w wyrazistych świadectwach (Augustyn, Franciszek, Teresa). Ale w jaki sposób miałabym w paru słowach nakreślić Panu portret owego "realnego dziania się"? To nieskończony świat, który otwiera się całkiem na nowo, gdy zamiast na zewnątrz, zaczyna się wreszcie żyć do wewnątrz. Wszystkie realne rzeczy, z którymi przedtem miało się do czynienia, stają się przezroczyste i zaznacza się odczuwalna obecność sił, które wprawiają je w ruch i stanowią właściwy ich fundament." (Spór o prawdę istnienia. Listy Edith Stein do Romana Ingardena, Kraków 1994, s. 196)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 Dalej..
#226
17-08-2012 14:38
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
>.. Dusza nie waży 21 gramów...
A grawitacja nie grawituje, co nie znaczy, że stoją za nią anioły.

#227
17-08-2012 15:43
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Ania.
.
>Szukanie przyczyny, dla której zaistniałam jest irracjonalne i naiwne.
Ciekawym jest, że pytanie o "ostateczny" czy "globalny" sens pojawiło się dopiero w czasach nowożytnych, gdy religia i wiara wciąż traciły na znaczeniu w interpretacji świata, historii i ludzkiej egzystencji.
Racjonalne poszukiwania sensu w realizacji swoich zamierzeń w życiu doczesnym przeciwstawia się wiara religijna, która wobec obietnicy dopełnienia podtrzymuje pomyślany i przez Boga ustanowiony sens stworzenia i indywidualnego życia (którego sensem jest szukanie drogi do Boga). [H. Vorgrimler]

Każdy ma prawo do własnych poszukiwań. Można poszukiwać sensu w przygotowaniach do pośmiertnego zjednoczenia się z Bogiem, ale - moim zdaniem - nic nie nadaje ludzkiemu życiu większego sensu niż przekonanie, że każda chwila świadomego istnienia jest bezcennym darem. Życie ludzkie nabiera dopiero wtedy znaczenia i sensu, kiedy możemy uzewnętrznić się w wytworach twórczej pracy, bo tylko i wyłącznie poprzez te wytwory człowiek włącza się rzeczywiście we wspólnotę, która podjęła się zadania zrozumienia rzeczywistości i zdobywania wszechświata. Można też realizować się w mniejszych sensach (np wychowując dzieci, czy ratując zdrowie) i być szczęśliwym, spełnionym człowiekiem.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#228
17-08-2012 15:41
 Ocena 1 na 1
maruda (5550 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi setarkos
>>.. Dusza nie waży 21 gramów...
>A grawitacja nie grawituje, co nie znaczy, że stoją za nią anioły.

No i najważniejsze mózg służy jako chłodnica organizmu, ten organ nie ma chyba innego zadania. Jeżeli już się upieramy przy wiedzy z wykopalisk, to czemu odrzucać i tą tezę.

maruda (5550 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
>>>Według niektórych kierunków filozoficznych (także według Edyty Stein) człowiek jest bytem złożonym z dwóch odrębnych pierwiastków, nawzajem do siebie ostatecznie niesprowadzalnych: materialnego i duchowego. Obydwa są jednakowo realne i stanowią części składowe jednej (wewnętrznie jednolitej) natury człowieka.

Zmienię nieco pytanie, czy jest prawdą że człowiek składa się z ciała i duszy. Przypominam tylko że: Prawda jest tylko jedna - właśnie ze względu na "obiektywnie istniejącą rzeczywistość".

#230
17-08-2012 16:06
 Ocena 2 na 2
Ania. (14138 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi maruda
>>>.. Dusza nie waży 21 gramów...
>>A grawitacja nie grawituje, co nie znaczy, że stoją za nią anioły.
>No i najważniejsze mózg służy jako chłodnica organizmu, ten organ nie ma chyba innego zadania. Jeżeli już się upieramy przy wiedzy z wykopalisk, to czemu odrzucać i tą tezę.
Hipoteza o znaczeniu mózgu jako "chłodnicy" jest nie tyle z wykopaliska, co raczej niepełna.
Wzbogacona o znaczenie neuroplastyczności, daje razem zgrabną hipotezę wyjaśniającą, dlaczego mózg rósł nam znaczniej przed tym, jak pojawiły się sensowniejsze narzędzia.

Ale niektórym mózg nadal służy głównie jako chłodnica... oczywiście nie chodzi o Ciebie, żeby nie było wątpliwości. Chodziło raczej o coś takiego: demotywatory.pl/3897922

#231
17-08-2012 17:40
 Ocena 2 na 2
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Fizyk
>> Nie ma ważniejszej sprawy intelektualnej niż znalezienie sensu. Więc bardzo proszę podzielisz się tym, co tam znalazłeś?
>Staram się to robić na tym forum od kilku lat. W moich wypowiedziach znajdziesz wiele linków omijających manowce.

Czyli linków w których omawiasz co nie jest sensowne. A to co jest sensowne?

>Ale jeżeli szukasz drogi lekkiej, łatwej i przyjemnej,

Może być lekka, łatwa i przyjemna, ale może też być ciężka, trudna i nieprzyjemna, byle by prowadziła do celu.

>to warto zwrócić na pewien istotny aspekt tych poszukiwań. Ktoś w tym wątku podał link do skeczu Monty Pythona, a ktoś się obruszył. Myślę, że nie zrozumiał. Podaję więc wersję polską.

Niestety nie rozumiem. Czyżbyś sugerował, że to poszukiwanie sensu jest sensem a nie jego złapanie. W dodatku takie powiedzenie prowadzi do antynomii, bo jeżeli tak to przecież złapałeś sens czyli owe poszukiwanie a więc nie złapałeś sensu bo złapanie sensu jest niesensowne itd.

Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.

#232
17-08-2012 17:42
 Ocena 1 na 1
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Ania.
Oczywiście chodziło mi o pierwsze znaczenie słowa sens.


Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.

#233
17-08-2012 21:28
 Ocena-2 na 2
Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi maruda
>>>>Według niektórych kierunków filozoficznych (także według Edyty Stein) człowiek jest bytem złożonym z dwóch odrębnych pierwiastków, nawzajem do siebie ostatecznie niesprowadzalnych: materialnego i duchowego. Obydwa są jednakowo realne i stanowią części składowe jednej (wewnętrznie jednolitej) natury człowieka.
>Zmienię nieco pytanie, czy jest prawdą że człowiek składa się z ciała i duszy.

Tak, jest to prawdą.

#234
17-08-2012 21:37
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki

>Poważnie?...
>Widzę, że mocno w to wierzysz...

A coś merytorycznie...?
Wiem, mój dobry Bielecki, z jaką lubością Twoi bracia w bezmyślności uwielbiają przypisać swoje upośledzenie oponentom zatem Twojej w tym złośliwej gorliwości dziwić się nie zamierzam, poproszę jedynie byś zechciał moją "wiarę" podkopać rzeczowym wyjaśnieniem gdzie i jak bardzo błądzę.
I ponownie poproszę byś zadanie to powierzył fizykowi Bieleckiemu, który zapewne rozumie Cię lepiej, niż ja jestem w stanie. Niech nawet używa Twojego głupkowatego żargonu gdzie człowiek to bliźni itp, ale niech mówi jak człowiek rozumny: do rzeczy i na temat.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi astrotaurus

>>Widzę, że mocno w to wierzysz...
>A coś merytorycznie...?

Rzuciłeś bez uzasadnienia jakąś tezę, w którą - jak się wydaje - głęboko wierzysz. Jak można się do tego odnieść bardziej merytorycznie niż konstatując, iż jesteś człowiekiem głęboko wierzącym?...

#236
17-08-2012 22:30
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi astrotaurus
>>Jeśli tak to ujmiesz, to masz rację. Jednak zwróć uwagę na to czym jest praktykowanie religii. (...) taki zwykły, przeciętny wierzący Iksiński (nawet ten taki rzeczywiście z przekonania wierzący, a nie tylko rodzinnie podporządkowany) po prostu poddaje się działającemu na zmysły zestawowi artystycznemu:....
>Religia to zespół wierzeń i praktyk w relacji do sacrum. Nabyty w procesie socjalizacji dzięki działającym odpowiednim ku temu zestawom.
To prawda, aczkolwiek sacrum jest pojęciem wewnątrzreligijnym. To znaczy - aby uznawać, że istnieje sacrum, trzeba w to wierzyć. Z punktu widzenia umysłu racjonalnie postrzegającego świat o żadnym sacrum niczego nie wiemy, czyli inaczej mówiąc - czegoś takiego nie ma.

>>I ja tu zasadniczo nie widzę jakościowo nic bardziej skomplikowanego od uczucia, które towarzyszy lekturze np. wciągającego kryminału. Tam się przeżywa opowieść o Jezusie, a tu się przeżywa perypetie Wallandera.
>Wallender nie należy do sfery sacrum.
Tak, ale nie chodziło mi o różnicę pomiędzy Zeusem a Panem Wołodyjowskim, tylko o to, jak jednego i drugiego odbiera czytelnik. Zastanawiałem się nad tym, co w rzeczywistości (choć subiektywnie) przeżywa osoba praktykująca religię. Otóż nie wydaje mi się, jakoby miała ona jakiś wyczulony na jakieś "sacrum" szósty zmysł, którego brak u ateistów. Nie, ona po prostu wciąga się w przekazywane jej treści - i stąd moje porównanie do czytania kryminału. Oczywiście najczęściej zdarza się, że to wciągnięcie rozciąga się w przypadku religii na całe życie, czego nie można powiedzieć o kryminale. Ale tu znów: Na jakie całe życie, jeśli większość tego życia odbywa się również w przypadku osób wierzących w zwykłej codzienności - w sferze "profanum", w której religia nie ma znaczenia?

>>Wiadomo - Jezus jest mocnieszy, bo i za całe życie i wieczność i świat odpowiada, więc tu nieco bardziej portkami trząść może - ale to tylko różnica w natężeniu, ale nie w jakości.
>Jakościowo to kilka klas różnicy: fikcja vs praw... tfu... Prawda.
Znów tylko od wewnątrz religii patrząc. Tak naprawdę to jest właśnie fikcja vs fikcja, tylko temat nieco inny.

Tak przy okazji - jest dla mnie zadziwiające, że w naturze powstał organizm, który jest zdolny wymyśleć coś takiego jak sacrum.


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

#237
17-08-2012 23:18
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
>>Lojalnie ostrzegam: jeśli wrócę na łono kościoła, to będzie to łono mojego kościoła, tzn. tego do którego zaprowadzali mnie rodzice. A to jest kościół ewangelicko-augsburski.
>>Więc zastanów się, czy warto ratować heretyka.
>
>Wreszcie ktoś z poczuciem humoru na Racjonaliście!...
Czasem zazdroszczę poczucia humoru wielu innym forumowiczom. W tym miejscu mój tekst był trochę tylko żartobliwy, a w rzeczywistości była z nim związana refleksja co do tego, jak wiele zależy w religii od uwarunkowań historyczno-kulturowych, w jakich przyszło się na świat.

>Nie, to nie jest trafny opis mojej skromnej osoby - zwłaszcza to o "poddawaniu się nastrojowi"...
> Ale prawdą jest, że On jest na wyciągnięcie ręki.
Skoro to jest Twoim zdaniem prawdą, to jak inaczej mogę to określić, jak nie "poddawanie się nastrojowi" - nastrojowi związanemu z tą ideą?

P.S. Bardzo lubię dźwięk kościelnych dzwonów, a z bardziej jeszcze uniwersalnych zjawisk - odgłos kropel o szyby podczas deszczu. To się robi taka właśnie fajna atmosfera jako element układanki. Jeśli dodać do tego jeszcze pytanie np. "dlaczego jest raczej coś, niż nic" - to już niebezpiecznie religijnogennie zaczyna się robić. Ja jednak staram się odpowiadać szczerze - "nie wiem". I jeśli cokolwiek jest transcendentalne - to właśnie ta niewiedza. Tymczasem Prawda przez duże "P" pisana - taka jak się patrzy - z przynależnymi jej dogmatami - jest z bardzo konkrentego powodu daleka od jakiejkowliek mistyki. Tym powodem jest nieznośne GADULSTWO. Gdyby tak księża podczas nabożeństwa na chwilę raczyli się przymknąć - zupełnie inaczej słuchałoby się tych organów i wąchało te kadzidła.

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi maceox

>>Nie, to nie jest trafny opis mojej skromnej osoby - zwłaszcza to o "poddawaniu się nastrojowi"...
>> Ale prawdą jest, że On jest na wyciągnięcie ręki.
>Skoro to jest Twoim zdaniem prawdą, to jak inaczej mogę to określić, jak nie "poddawanie się nastrojowi" - nastrojowi związanemu z tą ideą?

Zupełnie nie rozumiem, co masz na myśli, mówiąc o "poddawaniu się nastrojowi" w kontekście wiary. Wiara ma dla mnie tyle samo wspólnego z "nastrojem", co np. siadanie na krześle bez zastanawiania się, czy owo krzesło istnieje lub czy nie rozsypie się ono w proch, kiedy na nim usiądę.
Są takie osoby, których wiara w jakiejś mierze podpiera się emocjami, ale ja do nich nie należę.

> I jeśli cokolwiek jest transcendentalne - to właśnie ta niewiedza.

To ciekawe - wyjąłem to Twoje zdanie z kontekstu (co być może zmieniło trochę jego znaczenie) i w tej formie wydaje mi się ono bliskie prawdy...

#239
18-08-2012 01:43
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi maceox
Doświadczenie religijne, które religijne sacrum umożliwia, jest uzależnione od stworzenia w człowieku odpowiedniej wyobraźni religijnej. To jest możliwe mniej więcej od 12 roku życia, kiedy stan umysłowy pozwala na wchodzenie w złożoną relację ze zmyślonymi obiektami religijnymi. Religijność z wcześniejszego okresu bazuje głównie na zabawie oraz na emocjach, uczuciach, identyfikacji i naśladownictwie bliskich. Małpowanie, popisywanie się dla nagrody, którą jest pochwała i nasycenie ego. Kształtuje się wyobrażenie Boga, ale na dość prostym, konkretnym poziomie, a dopiero właśnie ten 11, 12 rok życia (pokwitanie - faza operacji formalnych Piageta) umożliwia tworzenie już złożonej, wielopłaszczyznowej, abstrakcyjnej relacji z takim czy innym zmyślonym/religijnym obiektem/przedmiotem/osobą.

Tworzenie się potencjału religijnego to okres skomplikowany, wielopłaszczyznowy i bardzo wczesny (są zwolennicy okresu postnatalnego, ale są też i prenatalnego). Natomiast wyobrażenie Boga u danej osoby to bardzo złożony proces, a zależny jest od związku pomiędzy, nazwę to, wyobrażeniem własnym a wyobrażeniem rodziców (to rodzice są obiektami, na których człowiek formuje wyobrażenie własne, ale i relację uczuciowo-emocjonalną z wszelkim innymi obiektami - w tym, z czasem - religijnymi - ogromnie złożona historia). Oczywiście, żeby religijność nie została na poziomie potencjału, ale zaczęła żyć, musi nastąpić formacja, dokonywana zwykle przez rodziców. W związku z tym wszystkim, w wielu przypadkach dana jednostka nie jest w stanie zintegrować w pełni wyobrażeń o sobie i świecie bez wyobrażenia Boga. Po prostu, reprezentacja własna musi pozostać w stałej interakcji z reprezentacją Boga, bo ona jest tutaj zwyczajnie konieczna dla podtrzymania tej pierwszej. To nieunikniony mechanizm obronny hamujacy rozpad self i takich osób właściwie nie da się wydobyć z wiary. Wyciągnąć można tylko tych, których self może się wybronić - czyli stworzyć taką swoją reprezentację, która bez reprezentacji Boga się obędzie. Dlatego bój o obronę człowieka musi zacząć się już na poziomie owej wczesnej formacji (blokada, przeniesienie, czy rozwarstwienie poprzez podsuwanie alternatyw), bo potencjał ku religijności ma właściwie każdy. Tworzy go nasza konstrukcja biologiczno - chemiczna (w tym nawet seksualność, preedypalna sytuacja psychiczna dziecka), relacja uczuciowo-emocjonalna z rodzicami, a nawet takie zadziwiające rzeczy, jak okoliczności pierwszych opowieści religijnych czy doświadczeń kościelnych.

#240
18-08-2012 02:10
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki

>Rzuciłeś bez uzasadnienia jakąś tezę,
Nie rzucam tezy, że Boga nie ma, tylko powiadam, że Twoje bajędy o Bogu to brednie bez uzasadnienia.
I tak samo nie rzucam tezy o braku związku doświadczeń religijnych ze światem rzeczywistym, tylko przypominam, że Twoje bajędy o doświadczeniach religijnych jako opisie świata rzeczywistego to brednie bez uzasadnienia.
A może fizyk Bielecki wreszcie się odezwie i powie które i czyje doświadczenie religijne jest poprawnym opisem świata...? Albo chociaż katecheta Bielecki niech odpowie na pytanie o zgodność doświadczeń religijnych różnych religii ze sobą wzajemnie i z opisem świata.

>w którą - jak się wydaje - głęboko wierzysz.
Cały czas pochylamy się z troską nad tym co Ci się wydaje w Twoim upośledzonym poznawczo umyśle

>Jak można się do tego odnieść bardziej merytorycznie niż konstatując, iż jesteś człowiekiem głęboko wierzącym?...
Może przedstawiając świadectwo religijne, które jest rzetelnym opisem rzeczywistych zdarzeń...? Tyle świadectw w tylu religiach - dawaj jakieś najlepsze z najlepszych. Tylko nie rób już więcej obciachu fizykowi w Twojej (Waszej) głowie.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365