 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-08-2012 11:47 | Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | Racjonalizm Edyty Stein
3 na 3 | Dokładnie 70 lat temu, 9 sierpnia 1942 roku, w komorze gazowej w Auschwitz została zamordowana Edyta Stein.
Urodziła się we Wrocławiu w rodzinie żydowskiej. W 14 roku życia odrzuciła judaizm i uznała się za ateistkę. Studiowała filozofię u twórcy fenomenologii Edmunda Husserla i została jego asystentką. Sam Husserl w opinii wystawionej po obronie przez nią doktoratu napisał: "Pani doktor filozofii Edyta Stein (...) zdobyła (...) doktorat z filozofii summa cum laude, a to w oparciu o znakomitą rozprawę (...), która natychmiast po ukazaniu się wzbudziła zainteresowanie specjalistów. (...) Doktor Stein zdobyła rozległe i głębokie wykształcenie filozoficzne, a jej kwalifikacje do samodzielnych badań naukowych i prowadzenia wykładów nie ulegają kwestii. Jeżeli droga kariery uniwersyteckiej miałaby zostać otwarta dla kobiet, to mógłbym na bezwzględnie pierwszym miejscu i jak najgoręcej polecić ją jako kandydatkę do habilitacji."
W trakcie badań fenomenologicznych Edyta Stein poznała filozofię Maxa Schelera: "Było to moje pierwsze zetknięcie z nieznanym mi dotąd światem. Nie doprowadziło mnie jeszcze do wiary, ale otwarło pewien zakres fenomenu, obok którego nie mogłam przejść jak ślepiec. Nie na darmo wpajano nam stale zasadę, abyśmy do każdej rzeczy podchodzili bez uprzedzeń, odrzucając wszelkie "obawy". Jedne po drugich, opadały ze mnie więzy racjonalistycznych przesądów, w jakich wzrastałam nie wiedząc o tym, i nagle stanął przede mną świat wiary." (E. Stein, Dzieje pewnej rodziny żydowskiej, w: Pisma, t. I, Kraków 2000, s. 207)
Przełomowym momentem w jej życiu było przypadkowe natrafienie na Księgę życia Teresy z Avila. Po latach Edyta Stein relacjonowała, że przeczytała to dzieło w ciągu jednej nocy, a gdy skończyła, powiedziała do siebie: "To jest prawda!"
W 1922 roku Edyta Stein przyjęła chrzest. W 1933 roku wstąpiła do zakonu karmelitańskiego.
W lipcu 1942 roku w kościołach Holandii został odczytany list arcybiskupa Jonga z Utrechtu, który zawierał protest Kościoła przeciwko deportacji Żydów. W odpowiedzi niemieccy okupanci wywieźli do obozów koncentracyjnych ochrzczonych Żydów oraz kapłanów i zakonnice pochodzenia żydowskiego. W grupie deportowanych znalazły się także Edyta Stein i jej siostra Róża - dwa tygodnie później zostały zamordowane w Auschwitz-Birkenau.
W jednym z listów Edyty Stein do Romana Ingardena czytamy: "Wydaje mi się, że aby znaleźć się u bram Tajemnicy, musiałby Pan na drodze intelektu dotrzeć najpierw do granic samej ratio. (...) Być może w opisie mej drogi zbyt małą sprawiedliwość oddałam motywowi intelektualnemu. W ciągnącej się latami fazie przygotowawczej jego współudział był zapewne dość znaczny. Decydujące było jednak to, co działo się realnie we mnie samej (proszę: realne dzianie się, nie "uczucie") wespół z konkretnym obrazem życia chrześcijańskiego przekazanego mi w wyrazistych świadectwach (Augustyn, Franciszek, Teresa). Ale w jaki sposób miałabym w paru słowach nakreślić Panu portret owego "realnego dziania się"? To nieskończony świat, który otwiera się całkiem na nowo, gdy zamiast na zewnątrz, zaczyna się wreszcie żyć do wewnątrz. Wszystkie realne rzeczy, z którymi przedtem miało się do czynienia, stają się przezroczyste i zaznacza się odczuwalna obecność sił, które wprawiają je w ruch i stanowią właściwy ich fundament." (Spór o prawdę istnienia. Listy Edith Stein do Romana Ingardena, Kraków 1994, s. 196)
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 Dalej..#271 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | > >Wydaje mi się że uciekasz z odpowiedziami.> Złudzenie uciekających odpowiedzi powstaje wtedy, kiedy odpowiedzi są inne, niż się spodziewamy.Jest w tym twierdzeniu pewna logika 
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn |
#272 1 na 1 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein |
> Poproszę o naukowe definicje, (z którymi Pan się zgadza) "ja", "dusza", "duch", "osoba"? Jakie każde z tych słów ma "wewnętrzne znaczenie" i jak to wszystko "łączy się ze sobą wewnętrznie"?Ponieważ przez "naukę" rozumie Pan "nauki przyrodnicze", od razu uprzedzam, że omawiane zagadnienia nie należą do zakresu kompetencji nauk przyrodniczych. Jesteśmy na terenie filozofii, a nie nauk przyrodniczych. Przeprowadzona przez Edytę Stein analiza fenomenologiczna odsłoniła poszczególne elementy ("warstwy"), które tworzą całość bytu ludzkiego. Pierwszy element to nasze indywidualne "Ja" - ostateczny podmiot wszystkich spełnianych przez nas aktów. To czyste "Ja" jest uchwytne w aktach świadomości, uświadamia sobie swoje własne istnienie (w niższej formie niejasnego odczuwania zmysłowego lub w wyższej formie rozbudzonej świadomości). Osoba - to "Ja" świadome i wolne. Wolne - to znaczy: "będące panem własnych czynów", określające swoje życie w formie wolnych aktów. Akty naszego świadomego "Ja" są powiązane ze sobą inaczej niż zdarzenia w świecie materialnym - łączą się one ze sobą związkami motywacyjnymi, tzn.: jeden akt wynika z racji, z powodu drugiego. Akty dokonywane przez nasze świadome "Ja" zawierają sens, który sprawia, że nie następują one jeden po drugim w sposób przypadkowy, ale zgodnie z tym sensem. Wskazuje to na istnienie w człowieku sfery, która nie podlega prawom świata materialnego. Tę sferę określa się jako sferę duchową - dzięki niej człowiek jest osobą i jego życie różni się istotowo od życia zwierząt. Na istnienie sfery duchowej w człowieku wskazuje także przeżywanie przez człowieka wartości - istniejących w inny sposób niż materialne przedmioty. Poznanie i przeżywanie wartości dokonuje się nie tylko w sferze intelektualnej - angażuje się w to cała osoba. Dlatego istnieje wyraźny związek pomiędzy przeżywanymi wartościami, a strukturą przeżywającej je osoby. Duchowe wnętrze danej osoby można więc poznać przez uchwycenie przeżywanych przez nią wartości. Dusza pośredniczy pomiędzy duchem a ciałem - w niej splatają się ze sobą sfera duchowa i zmysłowa. Ciało, dusza i sfera duchowa nie są od siebie oddzielone i odizolowane - wiążą się one ze sobą i wzajemnie przenikają. Dlatego akty człowieka - akty świadomego i wolnego "Ja" - mają jednocześnie swój wymiar cielesny, psychiczny i duchowy. Osoba poprzez działanie wywiera kształtujący wpływ zarówno na ciało, jak i na duszę. |
#273 1 na 1 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | Ja również. To chyba druga sprawa, w której się zgadzamy (pierwszą była negatywna ocena przymusu mówienia do wszystkich per "ty" w internecie, nawet jeśli interlokutor nie życzy sobie tego).  |
#274 1 na 1 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein |
> w Wujka Dobra Rada się zabawięGdzie Stein, gdzie Weil... Jeśli chcesz zostać Wujkiem Dobra Rada, to popracuj nad poczuciem proporcji. |
#275 6 na 6 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein |
> Ponieważ przez "naukę" rozumie Pan "nauki przyrodnicze",Bielecki wyrokujący co kto rozumie to istne pomieszane z poplątaniem. Naprawdę wcale nie czujesz jak się ośmieszasz? > od razu uprzedzam, że omawiane zagadnienia nie należą do zakresu kompetencji nauk przyrodniczych. Jesteśmy na terenie filozofii, a nie nauk przyrodniczych.Się znaczy nie występują w przyrodzie? Ani "duch", ani "dusza", ani "osoba"...? Nie zapędziłeś się zanadto? > Pierwszy element to nasze indywidualne "Ja" - ostateczny podmiot wszystkich spełnianych przez nas aktów.A inne elementy czy warstwy > Osoba - to "Ja" świadome i wolne. Wolne - to znaczy: "będące panem własnych czynów", określające swoje życie w formie wolnych aktów.To jest jeszcze "ja" nieświadome i niewolne, ale to nie jest "osoba"? I czy to w ogóle coś znaczy? > Wskazuje to na istnienie w człowieku sfery, która nie podlega prawom świata materialnego.Na pewno nie wskazuje "sfery duchowej" poprzedzający to wyrażenie bełkot, a już zupełnie nie wiadomo w jaki sposób ta sfera miałaby być wolna od podległości prawom świata materialnego... > Na istnienie sfery duchowej w człowieku wskazuje także przeżywanie przez człowieka wartości - istniejących w inny sposób niż materialne przedmioty.Ja piórkuję! Nobel jak obszył! > Poznanie i przeżywanie wartości dokonuje się nie tylko w sferze intelektualnej - angażuje się w to cała osoba.To osoba istnieje także poza sferą intelektualną. To ta sama osoba, której ... hmmm... definicję podawałeś wcześniej....? > Dlatego istnieje wyraźny związek pomiędzy przeżywanymi wartościami, a strukturą przeżywającej je osoby. Duchowe wnętrze danej osoby można więc poznać przez uchwycenie przeżywanych przez nią wartości.Ja piórkuję! Nobel koniecznie! > Dusza pośredniczy pomiędzy duchem a ciałem - w niej splatają się ze sobą sfera duchowa i zmysłowa.Zara, zara... proszone było o definicje "duszy" i "ducha" także samo. To że niewiadomoco pośredniczy niewiadomojak między innymniewidomoczym a ciałem to może wystarczać dla jakiego fizyka otumanionego katechetą w tym samym umyśle, ale dla wielu na tym portalu może być mocno niewystarczające. > Ciało, dusza i sfera duchowa nie są od siebie oddzielone i odizolowane - wiążą się one ze sobą i wzajemnie przenikają.Ale co i jak?! Konkretnie! > Dlatego akty człowieka - akty świadomego i wolnego "Ja" - mają jednocześnie swój wymiar cielesny, psychiczny i duchowy. Osoba poprzez działanie wywiera kształtujący wpływ zarówno na ciało, jak i na duszę.Ręce opadają.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#276 8 na 8 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | . > >>>Poproszę o naukowe definicje, (z którymi Pan się zgadza) "ja", "dusza", "duch", "osoba"? Jakie każde z tych słów ma "wewnętrzne znaczenie" i jak to wszystko "łączy się ze sobą wewnętrznie"?> Ponieważ przez "naukę" rozumie Pan "nauki przyrodnicze", od razu uprzedzam, że omawiane zagadnienia nie należą do zakresu kompetencji nauk przyrodniczych. Jesteśmy na terenie filozofii, a nie nauk przyrodniczych.Tak, zdecydowanie przez naukę rozumiem, głównie nauki przyrodnicze (science), dlatego podałem Panu cytat pani Szczerbińskiej "Nauka poszukuje filozofii, gdy dociera do granic swoich możliwości, filozofia poszukuje nauki, aby nie stać się oderwaną od świata abstrakcją.", z którym Pan zgodził, ale chyba bez przeczytania lub bez zrozumienia tego co ona w swej myśli zawarła. Pan stara się udowodnić, że współczesne uprawianie filozofii (tak jak i teologii), jako mniemanologii stosowanej jest bezwartościowe. Ja uważam, że jest wartościowym, ale zgodnie z wezwaniem ks. Hellera dziś filozofować można tylko w kontekście nauki i dotyczy to nauk przyrodniczych właśnie. > Przeprowadzona przez Edytę Stein analiza fenomenologiczna odsłoniła poszczególne elementy ("warstwy"), które tworzą całość bytu ludzkiego.Nic nie odsłoniła, gdyż Stein nie stosowała metod naukowych tylko filozoficzne i zgodnie z nimi pisała w jej mniemaniu rzeczy prawdziwe, wysuwając argumenty broniące jej teorii i obalenia teorii innych filozofów. (Czyli stosowała mniemanologię.) > Pierwszy element to nasze indywidualne "Ja" - ostateczny podmiot wszystkich spełnianych przez nas aktów. To czyste "Ja" jest uchwytne w aktach świadomości, uświadamia sobie swoje własne istnienie (w niższej formie niejasnego odczuwania zmysłowego lub w wyższej formie rozbudzonej świadomości).Pan dalej swoje - czyli powtarza gdybologię Stein. Zdecydowanie ciekawszymi (inspirującymi poznawczo) w tych rozważaniach są Freud i Jung. Ale także ich dorobek został zdezaktualizowany w kontekście nauki. Mogę polecić książki naukowe poświęcone, badaniom nad umysłem, ale jest znakomity filozof opierający swój dorobek na nauce Daniel_Dennett. Poleciłem Panu też refleksję nad twierdzeniami J. C. Ecclesa , z którego spekulacjami się nie zgadzam, ale to uczony i spekuluje tam, gdzie jego zdaniem nauka jeszcze nie ma odpowiedzi. Panie Marku, może Pan cytować kogo Pan zapragnie, podsyłać ciekawe linki, odsyłać do ciekawej literatury, ale na naszym forum wymagane jest samodzielne myślenie. My - a ja na pewno - nie uznajemy żadnych argumentów z autorytetu, natomiast autorytetem jest argument - i to nawet wtedy, gdy pochodzi od osoby pozbawionej zupełnie autorytetu. Mam wielki szacunek dla dawnych mędrców (także religijnych, gdyż każdy może przetwarzać tylko dostępną mu wiedzę) Gdzieś tam w zamierzchłej przeszłości pierwsze systemy światopoglądowe budowali ówcześni mędrcy - szamani, czarownicy i magowie. Później wraz ze wzrostem złożoności stosunków społecznych powstawały coraz bardziej skomplikowane religijne kosmogonie (ideologiczne nadbudowy ziemskich struktur politycznych) przedstawiane przez proroków i kapłanów. Miłośnicy mądrości, filozofowie zastanawiali się nad tym co jest bytem, a co nim nie jest i jakie są przyczyny jego istnienia? Nad stosunkiem ducha do materii i nad tym co jest pierwotne? Nad możliwościami poznania świata - podstawowymi pojęciami, strukturą i rolą wiedzy ludzkiej - oraz zasadami kierującymi tym wszystkim? Większość z nich swoje przemyślenia zapisywało, dzięki czemu teraz mamy do dyspozycji przeogromne zbiory. Wykorzystując je możemy dążyć szlakami wytyczonymi dla nas przez prekursorów lub po przeprowadzeniu analiz, syntez i wyborów pójść własną drogą.
Nie wolno zapominać przy tym, że profetyczne wizje i intelektualne hipotezy myślicieli weryfikowała biegnąca równolegle praktyczna działalność człowieka. A także o tym, że choć ten bieg był równoległy to nigdy nie prowadził on po liniach prostych, a raczej przypominał wznoszącą się spiralę i jeszcze do tego często wyczyniał skomplikowane łamańce. Od początków istnienia homo sapiens, na przestrzeni wielu wieków wyniki rozumowania poddawane były ostrym kryteriom praktyki, co pozwalało na stały przyrost empirycznego poznania, a w konsekwencji na coraz lepsze zrozumienie otaczającej rzeczywistości. I dlatego - pomimo tego, że znakomita większość ludzkości opierała swą wiedzę ogólną na wierze (w całym bogactwie różnorodności religii i czczonych bogów) i czasowych zwycięstw różnych ideologii - w dłuższej perspektywie zawsze wygrywa nauka.
Dziś stoimy na najwyższym (z dotychczasowych, gdyż stale następuje przyrost) naukowym poziomie poznania zasad rządzących wszechświatem. Równocześnie następuje stały wzrost poziomu technologicznego (w tym budowy nowych narzędzi poznawczych) będącego wynikiem sprzężenia zwrotnego pomiędzy teorią a praktyką. Dlatego też, pomimo świadomości uczonych o istniejącym nadal ogromie ich niewiedzy, obszary dla bytów (szczególnie tych inteligentnych) istniejących poza możliwościami ludzkiego zrozumienia i poznania kurczą się gwałtownie. Por: "Bóg luk". Ale dziś żyjemy w XXI wieku i żadne zabiegi fideistów nie cofną nam dorobku nauki. Każdy, kto ma sprawny umysł musi się z nimi liczyć i uwzględniać, to we wszystkich swoich stwierdzeniach. Miłego dnia. @@@ . |
#277 -1 na 5 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | W ramach ćwiczenia się w cierpliwości odpowiadam poniżej na Twoje zbiory liter: > >Ponieważ przez "naukę" rozumie Pan "nauki przyrodnicze",> Bielecki wyrokujący co kto rozumie to istne pomieszane z poplątaniem. Naprawdę wcale nie czujesz jak się ośmieszasz?Cytuję opinię mojego interlokutora z innych wpisów. Twój wpis faktycznie ma związek ze zjawiskiem ośmieszania się. > >od razu uprzedzam, że omawiane zagadnienia nie należą do zakresu kompetencji nauk przyrodniczych. Jesteśmy na terenie filozofii, a nie nauk przyrodniczych.> Się znaczy nie występują w przyrodzie? Ani "duch", ani "dusza", ani "osoba"...? Nie zapędziłeś się zanadto?Wyraziłem się jasno i precyzyjnie. Czy te swoje wpisy robisz w pubie?... > >Pierwszy element to nasze indywidualne "Ja" - ostateczny podmiot wszystkich spełnianych przez nas aktów.> A inne elementy czy warstwyOpisane poniżej. > >Osoba - to "Ja" świadome i wolne. Wolne - to znaczy: "będące panem własnych czynów", określające swoje życie w formie wolnych aktów.> To jest jeszcze "ja" nieświadome i niewolne, ale to nie jest "osoba"? I czy to w ogóle coś znaczy?Nie - "Ja" jest świadome i wolne. Tak, znaczy. > >Wskazuje to na istnienie w człowieku sfery, która nie podlega prawom świata materialnego.> Na pewno nie wskazuje "sfery duchowej" poprzedzający to wyrażenie bełkot, a już zupełnie nie wiadomo w jaki sposób ta sfera miałaby być wolna od podległości prawom świata materialnego...Tak to wygląda z perspektywy pubu. > >Na istnienie sfery duchowej w człowieku wskazuje także przeżywanie przez człowieka wartości - istniejących w inny sposób niż materialne przedmioty.> Ja piórkuję! Nobel jak obszył!Już późno, czas do domu. > >Poznanie i przeżywanie wartości dokonuje się nie tylko w sferze intelektualnej - angażuje się w to cała osoba.> To osoba istnieje także poza sferą intelektualną. To ta sama osoba, której ... hmmm... definicję podawałeś wcześniej....?Tak. > >Dlatego istnieje wyraźny związek pomiędzy przeżywanymi wartościami, a strukturą przeżywającej je osoby. Duchowe wnętrze danej osoby można więc poznać przez uchwycenie przeżywanych przez nią wartości.> Ja piórkuję! Nobel koniecznie!Naprawdę już czas do domu... > >Dusza pośredniczy pomiędzy duchem a ciałem - w niej splatają się ze sobą sfera duchowa i zmysłowa.> Zara, zara... proszone było o definicje "duszy" i "ducha" także samo. To że niewiadomoco pośredniczy niewiadomojak między innymniewidomoczym a ciałem to może wystarczać dla jakiego fizyka otumanionego katechetą w tym samym umyśle, ale dla wielu na tym portalu może być mocno niewystarczające.Jeśli będzie niewystarczające, będziemy rozmawiać dalej. Trudno w forumowym wpisie skompresować cały traktat filozoficzny. > >Ciało, dusza i sfera duchowa nie są od siebie oddzielone i odizolowane - wiążą się one ze sobą i wzajemnie przenikają.> Ale co i jak?! Konkretnie!Na przykład tak: Twój duch ochoczy, ale ciało słabe - i już by się chciało iść spać... > >Dlatego akty człowieka - akty świadomego i wolnego "Ja" - mają jednocześnie swój wymiar cielesny, psychiczny i duchowy. Osoba poprzez działanie wywiera kształtujący wpływ zarówno na ciało, jak i na duszę.> Ręce opadają.Nie tylko ręce Ci opadły. Dobrych snów. |
#278 9 na 9 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | > Gdzie Stein, gdzie Weil...Taż jedynie do wskazania pewnych biograficznych podobieństw się ograniczyłem. > Jeśli chcesz zostać Wujkiem Dobra Rada,Zabawiałem się tylko. Dobrze wiem, że w Twym wypadku na Dobre Rady już dawno za późno. > to popracuj nad poczuciem proporcji.Chyba niełatwo byłoby znaleźć kogoś, kto mógłby z Edith Stein rywalizować na mętniactwo i pustosłowie.
Bo to Francuz był, a nie żaden Senegalczyk. (Radosław Zawrotniak, szpadzista) |
#279 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | . > >>>Gdzie Stein, gdzie Weil...> Taż jedynie do wskazania pewnych biograficznych podobieństw się ograniczyłem. www.polski(*),Simone-Weil-swieta-heretyczkaŚliczna dziewucha i erudytka dużej klasy. Wspaniała biografia, ale sądząc tylko po "Świadomości nadprzyrodzonej" mętniactwo na podobnym poziomie co i u Stein. Dla pewnej prowokacji wrzucę tu jeszcze jedną nawiedzoną panią - panią Różę Luksemburg, dla porównania enigmatycznego mętniactwa wywodów dwóch pierwszych pań z jej pięknym i logicznym językiem i o dziwo profetyczności, która sprawdza się w dużym stopniu. Oczywiście, kto by dziś czytał i poważnie analizował Różę. Może jakieś tam dziwadła, do których sam należę. Pozdrawiam. @@@ . |
#280 5 na 5 | MarcinK (9189 punktów) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein |
> Jeśli będzie niewystarczające,W zupełności wystarczające. > Trudno w forumowym wpisie skompresować cały traktat filozoficzny.Nie sądzę - powyżej przecież czytam: Cytat:Niewiadomoco pośredniczy niewiadomojak między innymniewidomoczym a ciałem Jak dla mnie może być. Tak, ja też z pubu ale: 1. piwo to wiadomo co, 2. pośredniczy wiadomo jak, 3. czego to tam nie da się zobaczyć, 4. a ciałem - własnym bądź cudzym. Rano kac co prawda ale przechodzi - wiadomo jak. Po czym czytam : Cytat:Niewiadomoco pośredniczy niewiadomojak między innymniewidomoczym a ciałem I w podskokach do pubu. |
#281 8 na 8 | maceox (6766 punktów) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | > >Poproszę o naukowe definicje, (z którymi Pan się zgadza) "ja", "dusza", "duch", "osoba"? Jakie każde z tych słów ma "wewnętrzne znaczenie" i jak to wszystko "łączy się ze sobą wewnętrznie"?> Ponieważ przez "naukę" rozumie Pan "nauki przyrodnicze", od razu uprzedzam, że omawiane zagadnienia nie należą do zakresu kompetencji nauk przyrodniczych. Jesteśmy na terenie filozofii, a nie nauk przyrodniczych.Niezły chwyt, gdyby nie to, że nauki przyrodnicze zajmują się dokładnie wszystkim - całą rzeczywistością, choć istotna jest stosowana przez nie metodologia weryfikacji hipotez. Z filozofią, natomiast, to już bywa różnie - a w zasadzie jest wręcz dokładnie odwrotnie, niż w nauce - w jej ramach bardzo rzadko można dojść do jakichś zweryfikowanych ustaleń. Tak, istnieją pytania, na które nauka (na razie) nie udzieliła odpowiedzi i wcale nie jest pewne, czy je kiedykolwiek udzieli. Właśnie na tym polu niewiedzy popisać się można wielce filozoficznymi lub teologicznymi spekulacjami. Rzeczywiście istnieje dość znaczna, jakościowa różnica pomiędzy treściami w umyśle (np. konkretnymi myślami) a fizyczno-chemicznymi procesami przebiegającymi w mózgu. Na razie trudno odnaleźć w przyrodzie (a nawet w mózgu i neuronach) pojęcia, znaczenia i idee. Gdy dodać do tego subiektywne doświadczenie własnej umysłowości, to teza duszy wydaje się być rzeczywiście ponętna. Szkoda, że nikomu nie udało się jej potwierdzić. Porównaj to do postępów na gruncie np. neurochirurgii. W tej dziedzinie jak na dłoni widać jak bardzo umysł (całość zjawisk psychicznych - a możesz to też nazywac "duszą") jest powiązany z mózgiem. Pan Andrzej podawał Ci linki do materiałów o kognitywistyce. Dzisiaj to jest przyszłość. Wiele mądrości i inspiracji możemy czerpać z filozoficznych przemyśleń tych myślicieli, którzy znają się na człowieku. Życie toczy się przede wszystkim w naszej świadomości, więc może to niegłupie, by od niej zacząć. Warto jednak zastanowić się nad tym, co chcemy w danym momencie osiągnąć. Jeśli ma to być stan relaksacji - to istnieją pewne techniki (a za wstępną inspiracje mogą nawet służyć symbole religijne). Jeśli ma to być udany dialog, to warto chociażby zdefiniować podstawowe pojęcia. Jeśli natomiast ma to być weryfikowalna wiedza o obiektywnie istniejącym świecie - to nie ma innej drogi, niż ta naukowa. Natomiast nie da się zweryfikować wiedzy nienaukowej wynikającej z mniej lub bardziej artystycznych wizji - pochodzących z samych tylko subiektywnych wrażeń i odczuć, które mogą wszak dotyczyć całego wszechświata i jego rzekomych przyczyn i tu i w innych miejscach ostro kolidować z nauką. Sądzę, że z nauką koliduje też pogląd, jakoby umysł w jakiejkolwiek części nie wynikał z pracy mózgu. Dusza to czysta spekulacja. Bóg również. Obydwa te pojęcia mogą być wielu ludziom pomocne przy kształtowaniu własnej wizji życiowej. Tylko czy my chcemy rozmawiać o wizjach, czy o tym, co istnieje obiektywnie?
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego |
#282 -1 na 3 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein |
> nauki przyrodnicze zajmują się dokładnie wszystkim - całą rzeczywistością,Nie. Przede wszystkim nauki przyrodnicze nie zajmują się (bo nie są w stanie się zająć) Bogiem. Oczywiście, niektórzy będą twierdzić, że Bóg nie istnieje, więc nie ma się czym zajmować. Jest to jednak teza, która nie należy do nauk przyrodniczych. Jeżeli mówimy o wszystkich hipotetycznych bytach, to nauki przyrodnicze zajmują się tylko częścią tych bytów. > Rzeczywiście istnieje dość znaczna, jakościowa różnica pomiędzy treściami w umyśle (np. konkretnymi myślami) a fizyczno-chemicznymi procesami przebiegającymi w mózgu. Na razie trudno odnaleźć w przyrodzie (a nawet w mózgu i neuronach) pojęcia, znaczenia i idee. Gdy dodać do tego subiektywne doświadczenie własnej umysłowości, to teza duszy wydaje się być rzeczywiście ponętna. Szkoda, że nikomu nie udało się jej potwierdzić.Moim zdaniem naukom przyrodniczym nigdy nie uda się potwierdzić istnienia żadnego bytu niematerialnego, bo nie jest to możliwe. Jeżeli nauki przyrodnicze są w stanie potwierdzić istnienie jakiegoś bytu, to znaczy, że należy on do świata materii. > Porównaj to do postępów na gruncie np. neurochirurgii. W tej dziedzinie jak na dłoni widać jak bardzo umysł (całość zjawisk psychicznych - a możesz to też nazywac "duszą") jest powiązany z mózgiem.Jestem fanem nauk przyrodniczych i bardzo mnie cieszą postępy badań nad mózgiem. Tyle że nie prowadzą one do badania duszy, lecz tylko - do badania materialnego podłoża, z którym dusza pozostaje w pewnych relacjach. Te relacje też prawdopodobnie nie poddają się badaniu nauk przyrodniczych. > Warto jednak zastanowić się nad tym, co chcemy w danym momencie osiągnąć.> Jeśli natomiast ma to być weryfikowalna wiedza o obiektywnie istniejącym świecie - to nie ma innej drogi, niż ta naukowa.W historii człowieka ciągle chodzi o to samo - człowiek zadaje sobie pewne pytania i szuka na nie odpowiedzi. I zazwyczaj tylko niektóre z tych pytań (i to wcale nie te, które człowiek uważa za najważniejsze) mają związek z wiedzą weryfikowalną w rozumieniu nauk przyrodniczych. > Sądzę, że z nauką koliduje też pogląd, jakoby umysł w jakiejkolwiek części nie wynikał z pracy mózgu. Dusza to czysta spekulacja. Bóg również.> Obydwa te pojęcia mogą być wielu ludziom pomocne przy kształtowaniu własnej wizji życiowej. Tylko czy my chcemy rozmawiać o wizjach, czy o tym, co istnieje obiektywnie?Tylko to, co istnieje obiektywnie, jest ciekawe. Ale nie wszystko, co istnieje obiektywnie, jest weryfikowalne metodami nauk przyrodniczych. Moim zdaniem, oczywiście.  |
#283 10 na 10 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | > > nauki przyrodnicze zajmują się dokładnie wszystkim - całą rzeczywistością,> Nie. Przede wszystkim nauki przyrodnicze nie zajmują się (bo nie są w stanie się zająć) Bogiem.Z oczywistych względów. > Oczywiście, niektórzy będą twierdzić, że Bóg nie istnieje, więc nie ma się czym zajmować. > Jest to jednak teza, która nie należy do nauk przyrodniczych. Jeżeli mówimy o wszystkich hipotetycznych bytach, to nauki przyrodnicze zajmują się tylko częścią tych bytów.Zgadza się. Resztą zajmuje się bajkopisarstwo i gatunek fantasy, a czasem też filozofia i teologia. > Moim zdaniem naukom przyrodniczym nigdy nie uda się potwierdzić istnienia żadnego bytu niematerialnego, bo nie jest to możliwe. Jeżeli nauki przyrodnicze są w stanie potwierdzić istnienie jakiegoś bytu, to znaczy, że należy on do świata materii.Zdaje mi się, że odkrywasz Amerykę przykrytą ścierką do kurzu na globusie... Jeśli nauki przyrodnicze nie są w stanie potwierdzić istnienia jakiegokolwiek bytu, to jest on wytworem fantazji. > nie wszystko, co istnieje obiektywnie, jest weryfikowalne metodami nauk przyrodniczych.> Moim zdaniem, oczywiście.  Moim zdaniem jeśli coś istnieje obiektywnie (nie jest projekcją mojego mózgu), to powinno być weryfikowalne. Jeśli, dajmy na to, pani Ziuta twierdzi, że na działce jej sąsiadki mieszka smok i zieje ogniem, to należałoby tego smoka obejrzeć, pomacać, a w najgorszym przypadku zarejestrować termometrem skok temperatury w momencie ziania. Inaczej smok jest wytworem imaginacji pani Ziuty, że się wyrażę delikatnie. Toż samo dotyczy Boga, duszy i reszty bytów istniejących nieobiektywnie, czyli hipotetycznych w najwyższym możliwym stopniu. Filozofia i teologia dowodzi wyłącznie istnienia konstruktów myślowych o powyższych nazwach, a nie obiektywnych bytów. Pozdrawiam  |
#284 -1 na 3 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | No cóż, zaprezentowałaś pewien pogląd filozoficzny...  Będziesz być może twierdzić, że wcale nie filozoficzny, tylko racjonalny. Ale to też będzie pogląd filozoficzny...  |
#285 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | > > nauki przyrodnicze zajmują się dokładnie wszystkim - całą rzeczywistością,> Nie. Przede wszystkim nauki przyrodnicze nie zajmują się (bo nie są w stanie się zająć) Bogiem.Jak to nie? Masz chociażby: pl.wikipedia.org/wiki/Bóg_urojony: Istotnym wątkiem książki jest "Hipoteza Boga". Dawkins utrzymuje, że taka koncepcja jest pełnoprawną, naukową hipotezą, bo jej przedmiot powinien mieć wpływ na fizyczny świat i może podlegać sprawdzaniu i falsyfikacji, tak samo jak każda inna hipoteza. W ten sposób Dawkins odrzuca często spotykany pogląd o wzajemnej suwerenności dziedzin nauki i religii (non-overlapping magisteria).Jak dla mnie, to właśnie z nauki płynie wniosek, że Boga nigdzie w przyrodzie nie spotkano, a zatem jest on tylko ludzką ideą. Poza tym podawałem Ci już link do krótkiego opisu neuroteologii. Jeśli bowiem Boga nie da się znaleźć w przyrodzie, to skądś musi się on w umyśle ludzkim brać. Nauka jak najbardziej to bada, wraz doświadczeniami religijnymi i w ogóle całym zagadnieniem ludzkiego umysłu. Mam znów do Ciebie pytanie. Czy nie uważasz, że dostępną nam rzeczywistość można podzielić na trzy światy: fizyczny świat przyrody, świat umysłu i świat kultury? Czy nie sądzisz, że ten podział jest wyczerpujący - tzn. że dokładnie każdy element rzeczywistości można zakwalifikować w ramach jednego z tych trzech światów?
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 Dalej..
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|