Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bóg istnieje, czy nie?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
04-08-2009 17:48kikakika (190 punktów)Bóg istnieje, czy nie?
Ocena 1 na 3
Ostatnio zaczęłam się tym bardziej interesować. Przeczytałam książkę Dawkinsa(Bóg urojony), trochę wątków na waszym forum, artykułów i postów na innych na forach, ale jakoś nie mogę znaleźć tego co chcę. Macie tu tyle wątków i artykułów, że nie można tego ogarnąć (a przecież są jeszcze inne strony).

Dlatego piszę tu, czy moglibyście dać linki* do jakiś ciekawych artykułów, dyskusji (albo żebyście sami coś napisali tu na ten temat)? Szczególnie interesuje mnie bóg chrześcijański (ponieważ wątpię bym mogła uznać istnienie jakiegoś innego). A więc jeśli chrześcijański to :

1. Biblia. Czy można uznać ją za wiarygodną? Po co ludzie to wszystko wymyślili? No i, że ta opowieść rozrastała się przez taki długi czas? Czy jakieś inne religijne księgi mają tak długą historię? Szczególnie interesuje mnie prawdziwość/wiarygodność nowego testamentu. itd.
2. Cuda. No w sumie często się słyszy o jakiś cudach, uzdrowieniach. Jak to wyjaśnić? Czy to były na pewno cuda?. itd.
3. Dary ducha św. Opętania. Egzorcyzmy. Dużo protestanci mówią o darach ducha św., np. mówienie językami, często też się mówi o osobach opętanych, że się rzucają, są agresywne itd.
4.Jak to możliwe, że ludzie co chwile stwarzają jakąś religie, gdzieś tu ktoś wspomniał o kulcie cargo. Po kiego? Urojenia? Wymyślamy coś sobie, bo... tak?

5. No i to co wy uważacie za ważny argument, bo mi więcej na tę chwilę nie przychodzi do głowy.

*linki do artykułów, postów itd po polsku i oczywiście nie muszą być z tej strony.

Pozdrawiam.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Dalej..
#271
28-08-2009 14:12
 Ocena-1 na 3
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
c.d.

Przeciętny ateista to zwykle nygus, który z łatwizny wybiera światopogląd, który jest dla niego łatwiejszy i prostszy. Nie zamierza też go bronić i zresztą nie potrafi. Nie istnieje coś takiego jak argumenty logiczne na ateizm. Większość ateistów zostaje nimi na fali krytyki religii, nie dla walorów intelektualnych filozofii ateistycznej. Przez trzy lata poszukuję w internecie odważnego i inteligentnego ateisty, by wysłuchać jego logicznych wywodów, dlaczego uważa ateizm za bliższy prawdy. I d**a, same bzdety i banały od przeciętniaków. Zero jakichś pozytywnych głębszych wywodów logiczno-rozumowych. Bez krytyki religii ateizm praktycznie nie istnieje. Przy niektórych wywodach teistów i zwolenników ID, ateiści wyglądają jak jakieś "intelektualne karzełki", broniący swojej bajki, bezgraniczną fanatyczną wiarą w wszechmoc twórczą ewolucji.

>Bzdety kreacjonistów pokazujemy kreacjonistom w lustrach.

Akurat Jest dokładnie odwrotnie. To kreacjoniści wyśmiewają się z naiwności ateistów, a sami opierają swoje poglądy na silnych przesłankach naukowych. To nauka stała się obecnie polem bitwy TE vs IP. I zwolennicy projektu cały czas rosną w siłę i mają do dyspozycji coraz więcej argumentów i dowodów, a karty ewolucjonistów są coraz słabsze, a ich rzekome dowody z roku na rok kurczą się i znikają.

>>...nieskończony wszechświat pierwotny.
>Zatem podzielasz mój pogląd że wszechświat pierwotny jest nieskończony.
>Nasz współczesny wszechświat jest zmieniającym się wszechświatem pierwotnym.

Tylko co Ty rozumiesz, przez "wszechświat pierwotny", obawiam się, że zupełnie co innego niż ja w mojej teorii.

>>Gdy to zrobiła to jedyną rzeczą jaka jej pozostała to zacząć się dzielić
>Skoro ISW się podzieliła to jest ich więcej niż jedna.

Nigdzie tak nie napisałem. Wyciągasz błędne wnioski. Chodziło o to, że stopniowo przeniknąwszy dostępną przestrzeń i podporządkowawszy sobie wszelką dostępną energię, musiała dojść do etapu nasycenia się tą kontrolą. Co mogło być następnym etapem, jeśli nie potrzeba stwarzania? Do myślenia do świadomości potrzebowała tylko jakiś minimalny ułamek tego co kontrolowała. Mogła zacząć tworzyć "nowe" oddając stopniowo część siebie, ale nie w sensie mnożenia się i powstawania nowych odrębnych ISW. Z pewnością znalazła dla siebie jakąś postać, gdzie mogła zawrzeć swoją jaźń, a resztę mogła potraktować jako materiał do tworzenia. W tym sensie się podzieliła. Najpierw przeniknęła wszystko szukając czegoś co mogłoby ją zainteresować i skoro nie znalazła, zrozumiała, ze sama musi stworzyć sobie coś co zaspokoi jej potrzeby intelektualne. Nie wydaje się jednak prawdopodobne, by jakakolwiek inteligencja mająca taką władzę uznała za swoją pierwszą potrzebę stworzenia sobie równorzędnej potencjalnie konkurującej z nią innej ISW. Podległe istoty i w jakimś sensie "mniejsze" tak, to byłoby logiczne, ale równe sobie inne ISW ? Po co i jak miałaby dokonać takiego podziału?

>>i stwarzać doprowadzając do istnienia całych wszechświatów
>Wszechświat pierwotny jest nieskończony, jak sam napisałeś, a zatem wszechświaty są jego częściami (odległymi w czasie i przestrzeni).

No i ?

>>o konkretnych zaplanowanych prawach
>Prawa nie mają początku.

Bo?

> Z tego że są nie wynika że zostały zaplanowane świadomie.

Ani, że nie zostały

>>i przeznaczeniu.
>Przeznaczenie to czcza spekulacja zainspirowana mitami teistycznymi.

Nie ucinaj pojedynczych wyrazów. Dobrze wiesz, że nie przeznaczenie w sensie mistycznym tu chodziło.

>> I taka teoria jak ta moja powyżej jest o wiele inteligentniejsza i bardziej logiczna, niż dziesiątki głupich pomysłów różnych profesorów
>Samochwała. Pożyjemy, zobaczymy czy tak zostanie oceniona.

I słusznie. Dopiero czas pokaże, czy w tak niesprawdzalnych na razie sprawach, mam rację i czy jestem bliższy rzeczywistości niż całe tabuny profesorków. Za to empiryczne konsekwencje mojej teorii i ich spotykają się w realnym świecie i tam widać kto ma rację.
To moja teoria pasuje do faktów lepiej, nie ich bajdurzenie o samoistnym powstaniu naszego materialnego świata. Świat i istoty żywe wykazują wszelkie cechy zaprojektowania, samodziejstwo nie pasuje do obrazu rzeczywistości. Nawet myląc się diametralnie co do tożsamości i początków powstania ISW jestem bliższy prawdy o naszym świecie, niż cała armia naukowców wierzących w prawdziwość TE.

#272
28-08-2009 14:30
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
Oj, solą wam w oku ten Dawkins... Psy na nim wieszacie, żeby mu autorytet nie rósł?

#273
28-08-2009 14:50
 Ocena 3 na 3
Madman (7811 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
>Przeciętny ateista to zwykle nygus, który z łatwizny wybiera światopogląd, który jest dla niego łatwiejszy i prostszy.
"Przeciętny ktokolwiek" jest taki. Ateiści mają więcej samoświadomości od teistów.
>Nie istnieje coś takiego jak argumenty logiczne na ateizm.
Serio? A na teizm istnieją?
>Przez trzy lata poszukuję w internecie odważnego i inteligentnego ateisty, by wysłuchać jego logicznych wywodów, dlaczego uważa ateizm za bliższy prawdy.
Wiemy, brakuje chętnych na Twój głupkowaty pojedynek. A przede mną stchórzyłeś.
>I d**a, same bzdety i banały od przeciętniaków. Zero jakichś pozytywnych głębszych wywodów logiczno-rozumowych.
Jest jeden argument - brak jakichkolwiek dowodów czy nawet przesłanek na istnienie Boga.
>Przy niektórych wywodach teistów i zwolenników ID, ateiści wyglądają jak jakieś "intelektualne karzełki", broniący swojej bajki, bezgraniczną fanatyczną wiarą w wszechmoc twórczą ewolucji.

Bo tobie się wydaje, że argumentacja opiera się na wodolejstwie, retoryce, sofizmatach i dogmatach. Rozumiem, że traktaty teologiczne brzmią podniośle, ale piękne jest to, co prawdziwe, a nie odwrotnie.
>To kreacjoniści wyśmiewają się z naiwności ateistów, a sami opierają swoje poglądy na silnych przesłankach naukowych.

Dobrze Ci idzie zaklinanie rzeczywistości. Podaj mi jedną NAUKOWĄ PRZESŁANKĘ potwierdzającą kreację świata i człowieka.
>I zwolennicy projektu cały czas rosną w siłę i mają do dyspozycji coraz więcej argumentów i dowodów, a karty ewolucjonistów są coraz słabsze, a ich rzekome dowody z roku na rok kurczą się i znikają.

Coraz więcej dowodów? Myślałem, że ich liczba cały czas oscyluje wokół zera.
>To moja teoria pasuje do faktów lepiej, nie ich bajdurzenie o samoistnym powstaniu naszego materialnego świata.
Problem polega na tym, że Twoje bajdurzenie nikogo nie obchodzi.
>Świat i istoty żywe wykazują wszelkie cechy zaprojektowania, samodziejstwo nie pasuje do obrazu rzeczywistości.
Uważasz tak Ty i kilka milionów religiantów - umysłowych leniwców.
>Nawet myląc się diametralnie co do tożsamości i początków powstania ISW jestem bliższy prawdy o naszym świecie, niż cała armia naukowców wierzących w prawdziwość TE.
Gratuluję Ci! Myślę, że Nobla masz już w kieszeni.

#274
28-08-2009 15:28
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi panTeista
>>(...)Konieczność istnienia jakiejś Inteligentnej Siły Wyższej jest wynikiem wiedzy
>"Wiedzy" nabytej z Księgi Rodzaju i zrekonstruowanej.

Chyba Ty robisz ten błąd o który mnie podejrzewasz, osądzając Księgę Rodzaju. Racjonalista nie może traktować Biblii jako źródło wiedzy. Warto ją analizować i uwzględniać, ale jedynie jako jakąś podpowiedź co do kierunków badań, tak samo dobrą jak każdą inną racjonalną wskazówkę. Wielokrotnie korzystając z biblijnych podpowiedzi dokonywano ważnych odkryć historycznych, a i bywała natchnieniem dla naukowców, którzy być może nie dokonali by swoich odkryć, gdyby nie zainspirowała ich Biblia.
Ale Biblia to nie wiedza. Coś Ci się pomyliło.

>>Nie mogę znaleźć praw i zasad, które doprowadziły do powstania życia, co tam jakoś musiało się to stać samo.
>Nie samo ale wskutek wzajemnego oddziaływania wielu czynników.

Zapomniałeś dodać, że to oddziaływanie i te czynniki ukształtowały się same.

>>nie odrzuca żadnej hipotezy, zwłaszcza tej najbardziej prawdopodobnej, a taką właśnie jest hipoteza o projekcie.
>Hipoteza najbardziej prawdopodobna tylko zdaniem jej zwolenników.

Nic podobnego. Matematyka i fizyka nie mają charakteru dobrowolnie interpretowanych prawd.
Nieprawdopodobieństwo samoistnego powstania życia biologicznego i wszystkich praw naszego materialnego świata jest absolutne i nie poddaje się interpretacjom subiektywnym.
Tylko przez dogmatyczną wiarę ateistów i ewolucjonistów w cuda probabilistyczne można odrzucać teorię zaprojektowania jako tę najprawdopodobniejszą. Nic to jednak nie zmienia dla samej teorii, która jest prawdopodobniejsza w sensie absolutnym. A że na świecie mnóstwo ludzi wierzy w cuda, to nic nowego, jedni wierzyli i wierzą w cuda opowiadane przez fanatyków różnych religii, inni wierzą w cuda opowiadane przez naukowców. Zasada ta sama - wiara, ale rzeczywistość od tego nie zależy. Wyższe prawdopodobieństwo prawdziwości bezwzględnie i w absolutnym znaczeniu zawsze leżało i jest po stronie IP.

>>Ateista się zatrzymuje i omija problemy,
>Zatrzymuje się i omija?! Ciekawe, zatrzymał się a jednak omija?! A może to problemy omijają ateistę.
>>zmyślając niesprawdzalne bajki
>A hipoteza o projekcie to jakoby nie zmyślona i sprawdzalna?! Nie zmyślona lecz objawiona poprzez natchnienie od ISW.

Bzdury wygadujesz. Nigdzie nic nie twierdziłem o żadnym objawieniu, ani, że coś wiem dokładnie. To czysta dedukcja i logiczne typowanie hipotez o rzeczywistości, której jeszcze nie poznano. Po prostu moja teoria i jej konsekwencje logiczne są zgodne z faktami, które można obserwować, inne teorie są wewnętrznie sprzeczne, lub zawierają wiarę we wszelkiego rodzaju cuda nieprawdopodobieństwa, moja nie.

>>Teoria, o tym że coś zostało zaprojektowane nie zwalnia nikogo z obowiązku dociekania jak i jakimi środkami coś zostało zaprojektowane i wykonane.
>Nie potrzebuję zwolnienia z rzekomego obowiązku dociekania jak i jakimi środkami. Tym bardziej że jest to tylko hipoteza. Stwierdzenie że wszyscy mają obowiązek dociekania to absurd. ...

Widzę, że nie zajarzyłeś. Ateiści jako jakimś wielkim argumentem wymachują tezą, że uznanie projektu, to koniec nauki i nie trzeba już będzie niczego badać, bo odpowiedzią na wszystko będzie "Bóg". I to jest głupota i przeciwko temu protestowałem. Nikogo nie zmuszam by cokolwiek dociekał. Chodzi mi o naukę jako taką. Uznanie projektu, to początek nowych wielkich odkryć i rozwój nowych dziedzin badawczych, nie ma to nic wspólnego z religią. To nie absurd, to rzeczywistość przyszłości.

>Co się stanie tym którzy nie zajmą się hipotezą projektu?...

A niby co ma się stać? Każdy wybiera sobie zawód jaki mu się podoba, albo przypadkiem mu się trafił. Nie wszyscy muszą zajmować się nauką.

>To co mówisz:
>Inteligentna Siła Wyższa stwarzająca świat, życie, poszczególne gatunki;
>"Bóg" powołujący ludzi do życia wiecznego
>jest wyciągiem z "nauk" religijnych.

Bzdury! Jeśli projekt jest prawdą, to jak chcesz inaczej go opisywać? A że tobie się wszystko z jednym kojarzy, to co ja za to mogę. Niektórym się "wszystko z d**ą kojarzy" i też nic nie można poradzić

>To co mówisz:
>Ziemia jakoby zaprojektowana dla życia wiecznego człowieka
>zaniechanie wydatków na broń
>sprawiedliwy ogólnoziemski podział zasobów i produktów
>jest wyciągiem z "dobrej nowiny" głoszonej przez Świadków Jehowy.

Bo oni jako jedna z nielicznych religii mają jakąś zdroworozsądkową całościową wizję przyszłości opartą na wierze w IP. Nic dziwnego, że jest duża zbieżność między moją teorią a ich poglądami, fundamenty są przecież identyczne Za to w ich teorii są proste błędy logiczne i zbyt mocno są przekonani o swojej wyjątkowości w skali świata, do tego oni nie idą dalej w poznawaniu rzeczywistości, skupiają się na swojej rzekomej misji.
Jak byś tak dobrze głębiej pomyślał, to dążenie do pokoju i sprawiedliwości, czy przyszłe życie wieczne, to są największe i najwspanialsze pragnienia ogólnoludzkie. Żadna religia nie ma tu monopolu na te teorie o przyszłości. Jeśli istnieje Projektant, to musiał liczyć się z tymi kwestiami i mieć plan jak te problemy rozwiązać. Każda teoria sięgająca w przeszłość i przyszłość, taka jak np. moja teoria ISW musi te sprawy wyjaśniać i posiadać hipotezy dotyczące rozwiązania tych zagadnień.

#275
28-08-2009 15:33
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
> Nie zmienia to w niczym faktu, że Dawkins zabierając się za krytykę religii przestaje zachowywać się jak naukowiec.

Mylisz się. Hipoteza Boga jest hipotezą naukową. A że jej krytyka teistom psuje humor... no to trudno.

#276
28-08-2009 16:09
 Ocena-1 na 3
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi Fizyk
>> Nie zmienia to w niczym faktu, że Dawkins zabierając się za krytykę religii przestaje zachowywać się jak naukowiec.
>Mylisz się. Hipoteza Boga jest hipotezą naukową. A że jej krytyka teistom psuje humor... no to trudno.
>

To raczej Ty się mylisz. Gdyby Dawkins podszedł do problemu jak naukowiec, to musiałby jako przeciwność ewolucji przyjąć koncepcję "Boga", która byłaby niezależna od religii. Musiałby zmierzyć się naukową koncepcją "Boga". On tymczasem krytykuje nauki i postępowanie religii. Nie ma to nic wspólnego z naukową koncepcją "Boga" jako teorii przeciwnej do teorii ewolucji.
Dawkins jest śmieszny co najmniej jak Rambo szukający swoich przeciwników w przedszkolu.

Gdyby Dawkins zmierzył się naprawdę z problemem istnienia lub nie "Boga", to byłbym mu za to bardzo wdzięczny, ale on się zajmuje krytyką nauk religijnych, a to jest porażka jego jako naukowca. Zachowuje się jak teolog zwalczający swoją konkurencję. Nie jak naukowiec oceniający uczciwie "za i przeciw" jakiejś teorii naukowej.

#277
28-08-2009 17:41
 0 na 2
keymak (3379 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
>Nie jak naukowiec oceniający uczciwie "za i przeciw" jakiejś teorii naukowej.
A od kiedy to bajania o jakimś panbucku to teoria naukowa?

#278
28-08-2009 17:52
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi panTeista
>>Niedawno znowu o tym pisałem tutaj
>I znowu zostało to obalone tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,237465#w240306
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,237465#w240309

Nie kpij sobie. Jak można obalić coś, co na dzisiejszy stan wiedzy jest niesprawdzalne. Jedyne co anty_k mógł zrobić to podważać logiczność i spójność moich wypowiedzi, a zamiast tego wykazał swoją ignorancję i dowiódł, że nie rozumie co napisałem. Zresztą co Ci się tak w tych jego postach podoba. Przysrywać i wyśmiewać to każdy głupi potrafi, jednak rzeczywiście obalić moją logikę nie udało się jeszcze nikomu. On nawet używając wzoru Einsteina niczego nie obala. Zobaczmy przykład pierwszy z brzegu:

13-08-2009 23:03
anty_k

>>1. Nasz świat jest materialny, materia jest czymś wtórnym w stosunku do energii,

>Nie jest. Materia i energia to dokładnie to samo. Pamiętasz taki wzór E=mc^2?

Dokładnie to samo? Dobry dowcip! Równoważność formalna obliczana matematycznym wzorem, nie jest równością w sensie własności i możliwości. Materia, to jakby zatrzymana energia, to jej związana postać. Jeśli według niego to dokładnie to samo, to zamiast jeść materialne pokarmy, niech się wystawi na działanie energii słonecznej i zobaczy, czy to dokładnie to samo.
Energia może się przemieszczać z prędkością światła, a zapewne i niektóre jej postacie szybciej, materia nawet zbliżyć się do prędkości światła nie potrafi bez specjalnie spełnionych warunków. Wtórność nie oznacza tylko, że jedno może zamieniać się w drugie, a na odwrót nie. Związki mineralne, czy pojedyncze pierwiastki chemiczne, mogą stać się częścią organizmów żywych wielokrotnie, mogą potem powrócić do gleby jako martwa materia. Nie będzie jednak żadnej pomyłki logicznej w stwierdzeniu, że organizmy żywe są wtórne w stosunku do materii z której powstają. To materia jest wyjściowa i trwalsza, do budowy organizmów żywych, nie na odwrót. Podobnie z energią i materią w sensie absolutnym.
To energia jest tą podstawową formą z której powstała materia (przyjmując teorię wielkiego wybuchu), nie odwrotnie. Przeliczalność matematyczna nie stanowi o równoważności rzeczywistej, tak jak przeliczalność produktów na pieniądze nie stanowi o ich identyczności w naturze.
Nie myśl sobie, że można rzucić wzorem E=mc^2 i obalić logiczność i spójność moich wywodów. Do tego potrzeba trochę tęższej głowy niż ma anty_k.

I podobny sposób mogę zniwelować wszelkie jego rzekome obalanie mojej teorii w dowolnym miejscu. Tylko mi się nie chce, bo na każdą jego jednozdaniową głupotę muszę odpisywać na pół strony, nie mam zamiaru robić tu za Syzyfa. Przecież jak odpowiem mu na pięć postów, to za chwilę naprodukuje ich dziesięć i tak bez końca.

#279
28-08-2009 18:01
 Ocena 2 na 2
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi keymak
>>Nie jak naukowiec oceniający uczciwie "za i przeciw" jakiejś teorii naukowej.
>A od kiedy to bajania o jakimś panbucku to teoria naukowa?

Właśnie o to chodzi, że bajania nie. A Dawkins właśnie krytykuje owe bajania. Fizyk natomiast twierdził, że Dawkins postępował jak naukowiec, a przecież mierząc się z "bajaniami" naukowcem się nie jest. Chcąc wykazać naukowo, że coś nie istnieje najpierw trzeba to coś zdefiniować w sposób naukowy.

#280
28-08-2009 18:50
 Ocena 3 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi Fizyk
>> Nie zmienia to w niczym faktu, że Dawkins zabierając się za krytykę religii przestaje zachowywać się jak naukowiec.
>Mylisz się. Hipoteza Boga jest hipotezą naukową. A że jej krytyka teistom psuje humor... no to trudno.

Fizyku, Ty niczego nie jesteś w stanie zepsuć, zwłaszcza mojego humoru, ty go zawsze poprawiasz. Twoja misja to kabaret.

#281
28-08-2009 19:53
 Ocena 2 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
>Mam nadzieję, że zauważyłeś, że słowo "Bóg" biorę zawsze w cudzysłów, dla podkreślenia, że ja inaczej rozumiem jego definicję niż powszechnie się przyjmuje. A nowe słowo jak najbardziej "ukułem" już dawno. Gdy ja piszę o "Bogu" według mojej definicji, używam określenia ISW (Inteligentna Siła Wyższa).

   A jakie ma tu znaczenie nomenklatura???
   Tak czy owak jesteś teistą.

fides ex necessitate esse non debet

#282
28-08-2009 23:55
 0 na 2
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
>>Mam nadzieję, że zauważyłeś, że słowo "Bóg" biorę zawsze w cudzysłów, dla podkreślenia, że ja inaczej rozumiem jego definicję niż powszechnie się przyjmuje. A nowe słowo jak najbardziej "ukułem" już dawno. Gdy ja piszę o "Bogu" według mojej definicji, używam określenia ISW (Inteligentna Siła Wyższa).
>    A jakie ma tu znaczenie nomenklatura???
>    Tak czy owak jesteś teistą.

Tere-fere-kuku.Z nas dwóch to teistą jesteś co najwyżej Ty, skoro nomenklatura nie ma znaczenia. Tylko, że Twój "Bóg" w którego istnienie wierzysz bez dowodów to WDN (Wszechmocny Dobór Naturalny). W definicję teisty wpisane jest słowo wiara, ja natomiast w nic nie wierzę w sensie oddawania czci i wierzenia bez dowodów. Jestem prawdziwym racjonalistą, który nie potrzebuje w nic wierzyć, nie tak jak większość tutejszych pseudo-racjonalistów, którzy fanatycznie wierzą w ewolucję, a mają się za racjonalistów. Ewolucjonizm to tylko inny rodzaj religii, niż te klasyczne.

#283
29-08-2009 00:00
 Ocena 3 na 5
keymak (3379 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
>a przecież mierząc się z "bajaniami" naukowcem się nie jest.
Określenie "bajania" jest wnioskiem, a nie założeniem z rozpatrywania "teorii" tych których opowiadają o bóstwach.

>Chcąc wykazać naukowo, że coś nie istnieje najpierw trzeba to coś zdefiniować w sposób naukowy.
Problem w tym że ci którzy zajmują się bajaniami nawet nie potrafią zdefiniować przedmiotu tych bajań.
Dodatkowo nauka zajmuje się wyjaśnianiem obserwowanej rzeczywistości.
Zaś ludzie wierzący w jakieś bóstwa twierdzą że te bóstwa nie podlegają obserwacji, więc już na starcie widać że to tylko zajmowanie się bajkami i z nauką nie ma nic wspólnego.

Ty zaś próbujesz wmówić że naukowcem nie może być ten kto demaskuje bajania i dodatkowo że nie jest prawdziwym naukowcem jeżeli sam nie zdefiniuje bóstwa którego istnienie ma falsyfikować.
Tego nawet nie ma sensu komentować.

#284
29-08-2009 00:22
 Ocena 1 na 3
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi keymak
>>a przecież mierząc się z "bajaniami" naukowcem się nie jest.
>Określenie "bajania" jest wnioskiem, a nie założeniem z rozpatrywania "teorii" tych których opowiadają o bóstwach.

Chciałbyś! Każdy głupi może sobie zawiązać oczy, pójść na brzeg lasu, a potem wrócić i krzyczeć na cały głos, że w lesie nie mieszkają żadne zwierzęta, bo ja ich nie widziałem. Dawkins i każdy inny, który wyciąga wnioski bez sprawdzenia faktów i zdefiniowania tego co bada, to oszust i naciągacz.

>>Chcąc wykazać naukowo, że coś nie istnieje najpierw trzeba to coś zdefiniować w sposób naukowy.
>Problem w tym że ci którzy zajmują się bajaniami nawet nie potrafią zdefiniować przedmiotu tych bajań.

Co Cię oni obchodzą. Oni nie mają żadnego interesu w naukowym udowodnieniu istnienia "Boga". Kto chce być uważany za naukowca musi jednak to zrobić inaczej się ośmiesza, tak jak to zrobił Dawkins.

>Dodatkowo nauka zajmuje się wyjaśnianiem obserwowanej rzeczywistości.

Czyli dokładnie tym co jest pośrednim materiałem do rozstrzygnięcia kwestii istnienia "Boga-Projektanta" naszego materialnego świata. W fizyce i wielu innych naukach to materiał aż do bólu empiryczny. Przy takich "naukowych" pracach nad teorią strun i teoriami kosmologicznymi, to kwestia badań dotyczących istnienia bądź nie "Boga" to nauka czysta nauka, najprostsza z możliwych dziedzin empirycznych jakie można sobie wyobrazić. Tu wszystko może być materiałem badawczym od ziarnka piasku do umysłu człowieka.

>Zaś ludzie wierzący w jakieś bóstwa twierdzą że te bóstwa nie podlegają obserwacji, więc już na starcie widać że to tylko zajmowanie się bajkami i z nauką nie ma nic wspólnego.

Dlatego właśnie Ci tłumaczę cały czas, że opieranie się o ich definicje to głupota i logiczna porażka każdego naukowca, który uważa się za obiektywnego badacza rzeczywistości.

>Ty zaś próbujesz wmówić że naukowcem nie może być ten kto demaskuje bajania i dodatkowo że nie jest prawdziwym naukowcem jeżeli sam nie zdefiniuje bóstwa którego istnienie ma falsyfikować.

Czego tu nie rozumiesz? Przecież to proste jak drut.

>Tego nawet nie ma sensu komentować.

Jak nie rozumiesz, to rzeczywiście lepiej nie komentuj.

Fizyk (17637 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi witwos
>> Hipoteza Boga jest hipotezą naukową. A że jej krytyka teistom psuje humor... no to trudno.

> Fizyku, Ty niczego nie jesteś w stanie zepsuć, zwłaszcza mojego humoru, ty go zawsze poprawiasz. Twoja misja to kabaret.

Plus za zdrowe podejście. Ja też imprezy kościelne traktuję rozrywkowo.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365