Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bóg istnieje, czy nie?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
04-08-2009 17:48kikakika (190 punktów)Bóg istnieje, czy nie?
Ocena 1 na 3
Ostatnio zaczęłam się tym bardziej interesować. Przeczytałam książkę Dawkinsa(Bóg urojony), trochę wątków na waszym forum, artykułów i postów na innych na forach, ale jakoś nie mogę znaleźć tego co chcę. Macie tu tyle wątków i artykułów, że nie można tego ogarnąć (a przecież są jeszcze inne strony).

Dlatego piszę tu, czy moglibyście dać linki* do jakiś ciekawych artykułów, dyskusji (albo żebyście sami coś napisali tu na ten temat)? Szczególnie interesuje mnie bóg chrześcijański (ponieważ wątpię bym mogła uznać istnienie jakiegoś innego). A więc jeśli chrześcijański to :

1. Biblia. Czy można uznać ją za wiarygodną? Po co ludzie to wszystko wymyślili? No i, że ta opowieść rozrastała się przez taki długi czas? Czy jakieś inne religijne księgi mają tak długą historię? Szczególnie interesuje mnie prawdziwość/wiarygodność nowego testamentu. itd.
2. Cuda. No w sumie często się słyszy o jakiś cudach, uzdrowieniach. Jak to wyjaśnić? Czy to były na pewno cuda?. itd.
3. Dary ducha św. Opętania. Egzorcyzmy. Dużo protestanci mówią o darach ducha św., np. mówienie językami, często też się mówi o osobach opętanych, że się rzucają, są agresywne itd.
4.Jak to możliwe, że ludzie co chwile stwarzają jakąś religie, gdzieś tu ktoś wspomniał o kulcie cargo. Po kiego? Urojenia? Wymyślamy coś sobie, bo... tak?

5. No i to co wy uważacie za ważny argument, bo mi więcej na tę chwilę nie przychodzi do głowy.

*linki do artykułów, postów itd po polsku i oczywiście nie muszą być z tej strony.

Pozdrawiam.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Dalej..
#151
07-08-2009 14:51
 Ocena 3 na 3
anty_k (954 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi kikakika
>Ateiści, zgodzicie się, że istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że bóg istnieje?

Owszem, teoretycznie możliwe jest, że istnieje jakaś rzeczywistość znajdująca się "ponad" naszym światem fizycznym, możliwe jest nawet, że znajduje się tam jakaś forma inteligencji. Co innego jednak jakaś forma wyższej inteligencji lub istnienie jakiegoś niepoznanego dotąd obszaru rzeczywistości, a co innego istnienie konkretnych bytów opisywanych przez religie. Ja osobiście uważam, że prawdopodobieństwo tej drugiej hipotezy można przyjąć jako równe 0 choćby ze względu na wewnętrzne sprzeczności w pojęciach religijnych (np. wszechmoc). Kultywowanie religii w nadziei, że zyskamy dzięki temu "życie wieczne" ma mniej więcej taki sam sens jak próba zbudowania superkomputera w oparciu o prawa fizyki "odkryte" przez ludzi z epoki brązu. Właściwie to nawet gorzej, bo superkomputery nauczyliśmy się budować już po kilku tysiącach lat od tego czasu, zaś jakichkolwiek dowodów na istnienie owej "nadrzędnej rzeczywistości" próżno jak na razie szukać, więc ewentualna przepaść pojęciowa musiała by okazać się jeszcze dużo, dużo większa. W sumie bardziej prawdopodobne, że Biblia opisuje wizytę kosmitów na Ziemi Istnienie tych ostatnich jest zresztą dużo bardziej prawdopodobne niż istnienia boga, bo wiemy na 100% (na naszym własnym przykładzie), że żadne prawo fizyki ich istnienia nie zabrania.

#152
07-08-2009 14:56
 Ocena 2 na 2
anty_k (954 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi kikakika
>>>Czy Wy tak samo uczycie SWOJE dzieci?
>>Tak, swoje dzieci będę starała się nauczyć przede wszystkim myślenia.
>To, że ktoś ci powie, że jest tak i tak, to nie myślenie.

Nie że jest tak i tak, tylko że uważa, że jest tak i tak. Autor wypowiedzi powinien starać się przytoczyć jak najwięcej argumentów, zaś ocena tych argumentów należy do czytelnika (i wymaga myślenia aby to zrobić rzetelnie). Nawet w podręcznikach do matematyki nie przedstawia się (ze 100% pewnością udowodnionych już przecież) twierdzeń "na wiarę" tylko przytacza się dowody, które czytelnik sam analizuje.

#153
07-08-2009 15:12
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi kikakika
>>>Czy Wy tak samo uczycie SWOJE dzieci?
>>Tak, swoje dzieci będę starała się nauczyć przede wszystkim myślenia.
>To, że ktoś ci powie, że jest tak i tak, to nie myślenie.
Zgadzam się, ale z drugiej strony coś powiedzieć chyba musisz. O ile chcesz wychowywać dziecko. Otóż jest czym innym mówić dziecku dane, które można w jakiś sposób zweryfikować, a czym innym wmawiać, że jakieś nie do sprawdzenia bajki są rzeczywistością. Biblia jest książką? Jest. Jest równie wartościowa co mitologia grecka? Jest. Łatwo to sprawdzić, wystarczy przeczytać jedno i drugie.
A właśnie religie wmawiają, że bajki są prawdą, w dodatku dodając założenie, że nie da się tego sprawdzić, a w dodatku, że cnotą jest nawet nie próbować ich sprawdzać.
Będę chronić dzieci przed wmówieniem im, że niewiedza i łatwowierność są cnotami. Za to postaram się pokazać im, że budowanie wiedzy o świecie i o ludziach wokół nas są fascynującym zajęciem.

#154
07-08-2009 15:22
 Ocena 1 na 1
checkmate (1197 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi anty_k
Podobno Sokrates chcąc komuś coś wytłumaczyć, mówił bardzo mało - raczej zadawał pytania.

Elemele dutki...

#155
07-08-2009 15:50
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi kikakika

>... Sam sposób "podpisania się" pod jakąś religią jest już ogromnym problemem technicznym i rodzi mnóstwo niesprawiedliwości. Taki "Bóg" by się po prostu ośmieszył.
>Coś by wymyśliŁ.

Nie wymyśliłby nic sensownego. W tym cały problem. Większość ludzi właśnie tylko krytykuje ideę istnienia "Boga" powołując się na obraz świata. Ale nikt z nich nie próbuje wczuć się w rolę "Boga" i właśnie wymyślić lepszego świata, pamiętając o tym, że On musi planować, globalnie, w skali kosmicznej i przez pryzmat wieczności. Ja za to właśnie w taki sposób prowadzę rozważania i w żadnej dziedzinie, nigdy nie znalazłem pomysłu na to, by zachowując pewne priorytety zaplanować świat lepiej niż jest. Bo nawet jeśli pozornie coś by można lepiej, to wtedy zawsze dochodzi pewne "ale", które przeważa na korzyść tego co obecnie widzimy.

>>Tak samo jest z "Bogiem". Nie może się ujawnić częściowo i stronniczo. Zakładając, że istnieje, to fakt iż do tej pory się nie odezwał świadczy na jego korzyść i dowodzi, że na naszej wolnej woli mu zależy.
>Tak samo z bogiem? Tzn też nas zamknąŁ w klatce, czy nie o to ci chodzi. Nie rozumiem tego, że to świadczy na jego korzyść.

Niezupełnie. Jeśli istnieje, to w jakimś sensie "ma nas w klatce", ale robi wszystko co możliwe, byśmy nie widzieli prętów tej klatki, byśmy czuli się maksymalnie wolni, może właśnie czeka aż dojrzejemy, by mógł nas z tej klatki wypuścić.
Jednym z tych naszych ogrodzeń jest z pewnością śmierć, ale jeśli istnieje, to z pewnością jest w stanie je rozebrać i obdarzyć nas życiem wiecznym. Tylko my nie jesteśmy jeszcze gotowi na taką wolność.

>> Powinnaś więc zrozumieć podobieństwo. Ludzie również nie pytają się swoich dzieci czy chcą istnieć....

>Nie pytają, ale nie dają mi tylko takiego wyboru(a przynajmniej nie powinni): "Masz myśleć tak jak my, uważać to samo za dobre albo WON z domu", chociaż to jak w religii, twój może taki nie jest?

Są rodzice mądrzy i mniej rozsądni. Ja mam trójkę dzieci. Najstarsze - córka ma 18 lat, ale nigdy mi nawet przez myśl nie przeszło, że moje dzieci są moją własnością, albo że mają myśleć jak ja. Każdy człowiek jest indywidualną kombinacją genów i odrębną istotą. Zależności rodzinne i wiek człowieka mają duże znaczenie obecnie, ale wyobraź sobie, że żylibyśmy wiecznie. Czy wtedy też byłyby takie ważne?

>>Ale czego? Co my możemy mu dać? Nic. Nie ma żadnych powodów twierdzić, że "Bóg" oczekuje od ludzi jakiejś służby i czci. Rytuały religijne są dla ludzi, nie dla "Boga". Nawet w Biblii tysiące lat temu zapisane są słowa:
>Jak nie ma powodów, chyba w wiekszości religii chce żeby ludzie byli mu posŁuszni. Może coś w tym jest?

No właśnie w religiach. A religie to nie "Bóg".

>> "24 Bóg, który uczynił świat i wszystko, co na nim, ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych 25 ani nie jest obsługiwany rękami ludzkimi, jak gdyby czegoś potrzebował, ponieważ on sam daje wszystkim życie i dech, i wszystko." (Dzieje Apostolskie 17 rozdział).
>Tu nic nie potrzebuje.
>
Albo zastanów się nad tym:
>> "24 Bóg jest Duchem, a ci, którzy go czczą, muszą oddawać cześć duchem i prawdą" (Jana 4:24)
>A tu chce czci.

Ale jakiej czci? Duchem - czyli niematerialnej. Żadnych darów i służby, tylko najwyżej w formie zwykłego szacunku, mniej więcej tyle ile normalni rodzice od swych dzieci. Prawdą - czyli tylko pragnie byśmy byli mądrzy, posiadali wiedzę i znali prawdę.

>>A ateizm to tylko trochę inna religia,
>To nie religia.

To tylko kwestia nazewnictwa. Tu wiara i tu wiara.

>P.S. ile lat masz nabuko?
43

#156
07-08-2009 17:45
 Ocena 1 na 3
dyr. (80 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi belvedere
>>Kto by tam teraz w reformach chodził.
>Autografka.
>Aneta Dziwińska
>

A to przepraszam, nie sprawdzałem.

#157
07-08-2009 18:30
 Ocena 1 na 1
kikakika (190 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko

> Jednym z tych naszych ogrodzeń jest z pewnością śmierć, ale jeśli istnieje, to z pewnością jest w stanie je rozebrać i obdarzyć nas życiem wiecznym. Tylko my nie jesteśmy jeszcze gotowi na taką wolność.

Skąd pewność, że jest coś takiego jak życie wieczne? I, że by nam je daŁ bóg, który nie jest wszechmogący?

>>Nie pytają, ale nie dają mi tylko takiego wyboru(a przynajmniej nie powinni): "Masz myśleć tak jak my, uważać to samo za dobre albo WON z domu", chociaż to jak w religii, twój może taki nie jest?
>Są rodzice mądrzy i mniej rozsądni. Ja mam trójkę dzieci. Najstarsze - córka ma 18 lat, ale nigdy mi nawet przez myśl nie przeszło, że moje dzieci są moją własnością, albo że mają myśleć jak ja.

ChodziŁo mi raczej o to, czy my jesteśmy wŁasnością boga. Chociaż teraz już nie wiem jak to pojęcie(bóg) rozumieć. Nie wiem, czy wg twojej teorii jest piekŁo i niebo lub coś podobnego?

>Zależności rodzinne i wiek człowieka mają duże znaczenie obecnie, ale wyobraź sobie, że żylibyśmy wiecznie. Czy wtedy też byłyby takie ważne?

Albo nie rozumiem ja cię albo ty mnie nie zrozumiaŁeś, chodziŁo mi o boga, nie o rodzinę, a tym bardziej nie o wiek.

>Ale jakiej czci? Duchem - czyli niematerialnej. Żadnych darów i służby, tylko najwyżej w formie zwykłego szacunku, mniej więcej tyle ile normalni rodzice od swych dzieci. Prawdą - czyli tylko pragnie byśmy byli mądrzy, posiadali wiedzę i znali prawdę.

Duchem czyli może też umysŁem, myślą.

>>>A ateizm to tylko trochę inna religia,
>>To nie religia.
> To tylko kwestia nazewnictwa. Tu wiara i tu wiara.

a tam.

#158
07-08-2009 18:50
 Ocena 4 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi dyr.
>A to przepraszam, nie sprawdzałem.

A to żałuj, jak Adamiak nie widzi, zakłada stringi.

Aneta Dziwińska

#159
07-08-2009 19:00
 Ocena 4 na 4
anty_k (954 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi kikakika
>> Wyobraź sobie teraz, że w jakiejś religii byłoby widać, że stoi za jej wyznawcami jakaś potężna siła ponadludzka. Jak niby ona miałaby działać? Zabijać, tych, którzy źle czynią członkom tej religii, albo chronić jej członków od chorób i nieszczęść? Sam sposób "podpisania się" pod jakąś religią jest już ogromnym problemem technicznym i rodzi mnóstwo niesprawiedliwości. Taki "Bóg" by się po prostu ośmieszył.
>Coś by wymyśliŁ.

Po prostu przedstawiciele tej "prawdziwej" religii mieli by argument w dyskusji. Nie trzeba by nikogo zabijać (agresja raczej jest domeną ludzi pozbawionych argumentów) tylko po prostu przedstawić dowody. Poza tym, wszechmogący mający "problemy techniczne"?

>Oj tam od razu ośmieszyŁ, raz by nie wyszŁo to drugi raz by wyszŁo.

Zwłaszcza, że jako wszechmogący może sobie najpierw wszystkie możliwe scenariusze zasymulować "w głowie" i wybrać ten, który mu najbardziej odpowiada.

>> A problem woli rozrasta się do monstrualnych problemów natury etycznej i (...)

Samo w sobie objawienie się boga nie umniejsza wolnej woli. Nadal możesz podjąć decyzję: chcę mu być posłusznym albo nie chcę.

>> Inny przykład, zwierzę w klatce, także ma wybór, może stać, albo może się położyć, ale te wybory są tylko udziałem zwierzęcia w bardzo ograniczonym zakresie. Cały świat poza klatką jest już poza jego wyborem. To niewola, a nie wolna wola.

Religia ogranicza ludzi, więc nie powinna zostać objawiona. Prawa fizyki też nas ograniczają, więc nie powinny istnieć. Nie mogę powiedzieć: a teraz mam wolę aby mnie nie dotyczyła grawitacja. Narodziny i śmierć nas ograniczają. Niezależnie od tego jak bardzo bym chciał nie mogę doświadczyć życia w czasach faraonów ani za 10 000 lat. Jak widać wolna wola nie oznacza, że liczba dostępnych opcji jest nieograniczona.

>>Tak samo jest z "Bogiem". Nie może się ujawnić częściowo i stronniczo. Zakładając, że istnieje, to fakt iż do tej pory się nie odezwał świadczy na jego korzyść i dowodzi, że na naszej wolnej woli mu zależy.
>Tak samo z bogiem? Tzn też nas zamknąŁ w klatce, czy nie o to ci chodzi. Nie rozumiem tego, że to świadczy na jego korzyść.

To taka pokrętna "logika": brak dowodu jest dowodem Na tej samej zasadzie: po moim biurku hasa niewidzialny różowy jednorożec. Brak dowodów na jego istnienie jest dowodem na to, że jest idealnie niewidzialny. Jest zatem doskonały, a więc (patrz wywody Tomasza z Akwinu) musi istnieć bo gdyby nie istniał to nie byłby doskonały. Prawda, że... doskonałe?

> "Masz myśleć tak jak my, uważać to samo za dobre albo WON z domu"

Brrr, nie chciałbym mieć rodziców z takim podejściem.

>>A ateizm to tylko trochę inna religia,
>To nie religia.

Ostatnio gdzieś tu na forum wyczytałem motto: "Ateizm jest w takim samym stopniu religią, jak nie chodzenie na grzyby jest hobby". Moim zdaniem bardzo trafne

>>i nie istnieją żadne dowody, że zostanie ateistą dowodzi wejścia na jakiś wyższy poziom intelektualny.
>>To często wręcz spadek na niższy.
>>Argumenty ateistów są o wiele uboższe i bardziej nielogiczne niż wierzących na sposób typowo religijny.

Typowe "zaklęcia" "Każdy na dostatecznie wysokim poziomie rozwoju widzi, że", "to oczywiste", "argumenty każdy myślący człowiek sam powinien sobie umieć wyprowadzić", "nie muszę niczego udowadniać, bo to jest oczywiste", "Tylko Ty tego nie widzisz" (to już niemal podpada pod szantaż emocjonalny ), "albo nie chcesz widzieć" (wszyscy mi robią na złość!).

#160
07-08-2009 19:32
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi kikakika
>> Jednym z tych naszych ogrodzeń jest z pewnością śmierć, ale jeśli istnieje, to z pewnością jest w stanie je rozebrać i obdarzyć nas życiem wiecznym. Tylko my nie jesteśmy jeszcze gotowi na taką wolność.
>Skąd pewność, że jest coś takiego jak życie wieczne? I, że by nam je daŁ bóg, który nie jest wszechmogący?

Pewności nigdy nie można mieć 100%. Nawet to czy "Bóg" istnieje, dopóki się nie skontaktuje i sam nie potwierdzi można mieć tylko najwyżej na 99,99999.... %
A do uczynienia ludzi żyjącymi wiecznie nie potrzeba żadnej wszechmocy. Wystarczy zmienić nieco "oprogramowanie człowieka". Przykłady regeneracji całych narządów w przyrodzie już istnieją. Budowa naszych umysłów, ich pojemność i zasada stopniowego zapominania rzeczy najstarszych by robić miejsce na następne pozwalałaby korzystać z umysłu w nieskończoność.
Tak samo mięśnie, narządy itp, potrafią się regenerować i dostosowywać się do tego jak je wykorzystujemy. W przypadku życia wiecznego wyznacznikiem wieku nie będą zmarszczki i siwe włosy, tylko sposób dbania o siebie. Tysiąclatek wysportowany i dobrze się odżywiający będzie wyglądał na młodszego od 100 latka pijącego, palącego i prowadzącego rozwiązły tryb życia.

>>Są rodzice mądrzy i mniej rozsądni. Ja mam trójkę dzieci. Najstarsze - córka ma 18 lat, ale nigdy mi nawet przez myśl nie przeszło, że moje dzieci są moją własnością, albo że mają myśleć jak ja.
>ChodziŁo mi raczej o to, czy my jesteśmy wŁasnością boga.

O to właśnie chodzi, że nie, tak samo jak dzieci nie są naszą własnością. Decydując się na stworzenie nas musiał uwzględnić naszą z czasem całkowitą samodzielność.

>Chociaż teraz już nie wiem jak to pojęcie(bóg) rozumieć. Nie wiem, czy wg twojej teorii jest piekŁo i niebo lub coś podobnego?

Absolutnie nie. Po co "Bogu" coś takiego? Jeżeli istnieje, to każdą osobę ludzką automatycznie w pewnym okresie rozwoju mózgu, jeszcze przed urodzeniem rejestruje, prawdopodobnie losowo przydziela oprogramowanie związane z cechami indywidualnymi, a następnie monitoruje i rejestruje pracę mózgu. Po śmierci każdej osoby jego konto zostaje zablokowane wszelkie konieczne dane do przywrócenia do życia są skompletowane i mogą tak leżeć tysiące lat. Według tej teorii oczywiście nie istnieje żadna "dusza nieśmiertelna" i zjawisko reinkarnacji, bo to się kłóci ze zdrowym rozsądkiem i tworzy skomplikowane problemy natury logicznej i etycznej, na które ktoś taki jak "Bóg" nie może sobie pozwolić.

>Duchem czyli może też umysŁem, myślą.

Tak, ale tylko ze względu na nasze dobro, a nie dla jakichś jego korzyści. Człowiek potrzebuje tych rytuałów i spokojnego sumienia, ale na pewno "Bóg" nie potrzebuje od nikogo chodzenia na pielgrzymki, czy mszę. Jest mu to całkowicie obojętne. Religia jest stworzona i tolerowana przez "Boga" dla dobra i wygody człowieka. By świat był piękniejszy i bardziej różnorodny.
I by ateiści mieli na kim "psy wieszać"

>>>>A ateizm to tylko trochę inna religia,
>>>To nie religia.
>> To tylko kwestia nazewnictwa. Tu wiara i tu wiara.
>a tam.

Pewnie, że "a tam". Nie przejmuj się, niczym zbytnio. Życie przed Tobą, a takimi sprawami niech się zajmują mole książkowe i różni maniacy. Temat jest za trudny dla Ciebie na tym etapie życia.

#161
07-08-2009 21:06
 Ocena 1 na 1
kikakika (190 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko

>A do uczynienia ludzi żyjącymi wiecznie nie potrzeba żadnej wszechmocy. Wystarczy zmienić (...)
> Tak samo mięśnie, narządy itp, potrafią się regenerować (...)

Ale żeby żyć dŁugowiecznie, najpierw trzeba żyć, a przecież trochę ludzi już umarŁo w historii naszej planety. Poza tym jeśli regeneracja ma być sposobem na dlugowieczne, czy nawet wieczne, to z tego, co mi się wydaje (mowiac oprogramowanie masz chyba na myśli geny?) to trzeba zmienic co tam trzeba na wczesnym etapie, a nie np. u dorosŁego czŁowieka, chociaż za to nie dam gŁowy. Dla mnie to co teraz napisaŁeś już w ogóle jest jakieś odklejone od rzeczywistości.

>>ChodziŁo mi raczej o to, czy my jesteśmy wŁasnością boga.
>O to właśnie chodzi, że nie, tak samo jak dzieci nie są naszą własnością. Decydując się na stworzenie nas musiał uwzględnić naszą z czasem całkowitą samodzielność.

Nie musiaŁ.

>Jeżeli istnieje, to każdą osobę ludzką automatycznie w pewnym okresie rozwoju mózgu, jeszcze przed urodzeniem rejestruje, prawdopodobnie losowo przydziela oprogramowanie związane z cechami indywidualnymi, a następnie monitoruje i rejestruje pracę mózgu. Po śmierci każdej osoby jego konto zostaje zablokowane wszelkie konieczne dane do przywrócenia do życia są skompletowane i mogą tak leżeć tysiące lat. Według tej teorii oczywiście nie istnieje żadna "dusza nieśmiertelna" i zjawisko reinkarnacji, bo to się kłóci ze zdrowym rozsądkiem i tworzy skomplikowane problemy natury logicznej i etycznej, na które ktoś taki jak "Bóg" nie może sobie pozwolić.

Czytając to, stwierdzam, że już prędzej uwierzę, że adam powstaŁ z gliny, a Ewa z jego żebra.

>>Duchem czyli może też umysŁem, myślą.
>Tak, ale tylko ze względu na nasze dobro, a nie dla jakichś jego korzyści. Człowiek potrzebuje tych rytuałów i spokojnego sumienia, ale na pewno "Bóg" nie potrzebuje od nikogo chodzenia na pielgrzymki, czy mszę. Jest mu to całkowicie obojętne. Religia jest stworzona i tolerowana przez "Boga" dla dobra i wygody człowieka. By świat był piękniejszy i bardziej różnorodny.

Skąd wiesz, co chce bóg, może mieć widzimisię, że ludzi mają odprawić jakiś rytuaŁ na jego cześć. Skąd wiesz czego chce bóg.

>(...)Temat jest za trudny dla Ciebie na tym etapie życia.
nie. jak już to na tym poziomie wiedzy.

Jak ja mam się nie przejmować. Życie krótkie jest. A ile czasu się marnuje!

#162
07-08-2009 21:14
 Ocena 1 na 1
checkmate (1197 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi Ania...
>Otóż jest czym innym mówić dziecku dane, które można w jakiś sposób zweryfikować,
Masz na myśli np Wielki Wybuch?

> a czym innym wmawiać, że jakieś nie do sprawdzenia bajki są rzeczywistością.
Jeśli są nie do sprawdzenia, to skąd ta pewność że to bajki?

#163
08-08-2009 14:03
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi kikakika
>>A do uczynienia ludzi żyjącymi wiecznie nie potrzeba żadnej wszechmocy. (...)
>Ale żeby żyć dŁugowiecznie, najpierw trzeba żyć, a przecież trochę ludzi już umarŁo......

Owszem. Trochę już umarło i sporo też jeszcze się nie narodziło. Dlatego pisałem Ci o rejestrowaniu nowych jednostek ludzkich, tych dopiero się rodzących i o przechowywaniu tych, którzy umarli i jeszcze umrą.

>(...) Dla mnie to co teraz napisaŁeś już w ogóle jest jakieś odklejone od rzeczywistości.

To zrozumiałe, zdziwiłbym się gdyby było inaczej.

>>(...) Decydując się na stworzenie nas musiał uwzględnić naszą z czasem całkowitą samodzielność.
>Nie musiaŁ.

A co musiał? Uważać nas za swoje maskotki na wieczność, albo może nie wiedział co stwarza i nie przewidział, że podstawowym pragnieniem jego inteligentnych tworów będzie pragnienie wolności i wolnej woli. Gdybyś pomyślała nieco głębiej, to wyszłoby Ci, że jednak musiał to przewidzieć i brać pod uwagę.

>>Jeżeli istnieje, to każdą osobę ludzką automatycznie (....)
>>(...)Według tej teorii oczywiście nie istnieje żadna "dusza nieśmiertelna"...

>Czytając to, stwierdzam, że już prędzej uwierzę, że adam powstaŁ z gliny, a Ewa z jego żebra.

A po co w ogóle mieszasz tu słowo wiara. Teorie nie są od tego, by w nie wierzyć. To teorie, je się sprawdza i udowadnia. Potem stają się albo odrzuconymi błędnymi teoriami albo zyskują status udowodnionych praw. Poczekamy zobaczymy, wiara nie ma tu nic do rzeczy.

>>Tak, ale tylko ze względu na nasze dobro, a nie dla jakichś jego korzyści. Człowiek potrzebuje tych rytuałów i spokojnego sumienia, ale na pewno "Bóg" nie potrzebuje od nikogo.....

>Skąd wiesz, co chce bóg, może mieć widzimisię, że ludzi mają odprawić jakiś rytuaŁ na jego cześć. Skąd wiesz czego chce bóg.

A czy ja powiedziałem, że wiem? Nie wiem nawet na 100%, czy jakiś "Bóg" istnieje, to skąd mam wiedzieć czego chce. Jeżeli jednak założymy, że istnieje "Bóg" odpowiedzialny za prawa we wszechświecie i nasze istnienie, to wtedy zgodnie z takim założeniem cechy tego "Boga" są obserwowalne przez analizowanie jego dzieł. Wspaniały porządek i złożoność wszechświata, miliardy galaktyk, ogrom przestrzeni i materii, wskazuje jak znikomą rzeczą w porównaniu z tym wszystkim, jest zachowanie pojedynczego człowieka. Myślę, że to głupio uważać, że jakaś inteligencja uczyniła cały wszechświat z tak niskich pobudek jak chciwość jakiejś czci. Dla mnie to absurdalna teoria. Zmuszanie nas do oddawanie czci, kłóci się z naszą wolną wolą. Gdyby chciał od nas ślepych hołdów, to nie dałby nam wolnej woli. A skoro hołd miałby być dobrowolny i z pobudek takich jak miłość, to z kolei nie może być zamierzonym celem stworzenia ludzi. Co najwyżej wyrazem naszej wdzięczności. Jedno i drugie nie może być oparte na jakimś "widzimisię".

#164
08-08-2009 14:47
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi anty_k
>>> Wyobraź sobie teraz, że w jakiejś religii byłoby widać, że stoi za jej wyznawcami jakaś potężna siła ponadludzka. Jak niby ona miałaby działać? Zabijać, tych, którzy źle czynią członkom tej religii, albo chronić jej członków od chorób i nieszczęść? Sam sposób "podpisania się" pod jakąś religią jest już ogromnym problemem technicznym i rodzi mnóstwo niesprawiedliwości. Taki "Bóg" by się po prostu ośmieszył.

>Po prostu przedstawiciele tej "prawdziwej" religii mieli by argument w dyskusji.

A o czym niby by dyskutowali. Może mieliby nadal dyskutować z ateistami? Przecież ateistów by już nie było. A może z przedstawicielami innych religii, mieliby się spierać który jest prawdziwy, przecież to właśnie byłoby widać czarno na białym. Ujawnienie się to koniec dyskusji między ludźmi, to koniec religii i wiary. Świat w tym momencie całkowicie się zmienia. Co z najpotężniejszymi państwami i ich armiami. Też będą dyskutować ? Z kim, o czym? Mogą jedynie podporządkować się i oddać swoją władzę, albo wypowiedzieć "Bogu" wojnę.
A może uważasz, że "Bóg", który stworzył cały świat materialny, będzie sobie gdzieś tam chronił jakąś grupkę ludzi, a reszta będzie mogła sobie żyć całkowicie po swojemu i dalej żyć jak teraz. To byłby "Bóg", to by była jakaś strachliwa mysz, a nie "Bóg".
Kompletnie nie przemyślałeś tematu. Jedyne co "Bóg" może zrobić jeśli istnieje, to czekać. Jeśli się ujawni, to tylko gdy nie będzie miał innego wyjścia. W przypadku zagrożenia dla trwałości jego dzieł, lub na skutek tego co ja dopuszczam, czyli na wyraźne wezwanie do kontaktu z naszej strony, gdy już będziemy na to gotowi. Nie pojawi się dla ochrony żadnej małej grupy religijnej, ani tym bardziej by się "podpisać pod religią prawdziwą".

>... Poza tym, wszechmogący mający "problemy techniczne"?

Ty sobie najpierw odpowiedz na proste pytanie: Jakie masz podstawy twierdzić, że "Bóg" jeśli istnieje to jest wszechmocny? Potem możesz sobie kpić z takiego "Boga", jak zrozumiesz, że sam go wymyśliłeś.

>Zwłaszcza, że jako wszechmogący może sobie najpierw wszystkie możliwe scenariusze zasymulować "w głowie" i wybrać ten, który mu najbardziej odpowiada.

j.w. Najpierw sobie odpowiedz, dlaczego uważasz że musi być wszechmocny. I co to dla Ciebie znaczy - wszechmocny. Bo ja widzę od razu, że nie wiesz o czym piszesz. Wszechmoc taka jak sobie wyobrażasz nie istnieje, bo istnieć nie może. Nie można też dopuszczać istnienia "Boga" wszechmocnego w klasycznym rozumieniu tego słowa.

>>> A problem woli rozrasta się do monstrualnych problemów natury etycznej i (...)
>Samo w sobie objawienie się boga nie umniejsza wolnej woli. Nadal możesz podjąć decyzję: chcę mu być posłusznym albo nie chcę.

Co Ty nie powiesz. Zupełnie obiektywnie i z zachowaniem pełni wolności wyboru, podjąłbyś sobie decyzję - wybieram śmierć, gdyby można było wybrać życie wieczne. Koniowi powiedz takie banialuki. Do świadomego wyboru rezygnacji z życia wiecznego musimy jeszcze sporo dorosnąć jako ludzkość. Na razie nawet trudno nam sobie wyobrazić jak takie życie można by wieść, gdzie, w jakich warunkach, może do wyboru będą inne planety, inne ciała itp. A Ty sobie twierdzisz, że zupełnie swobodnie potrafiłbyś wybrać śmierć. Nie myślisz anty_k. To nie są sprawy, które można sobie kwitować takimi naiwnymi komentarzami typu: "chcę albo nie chcę, mój wybór".

>>(...) Jak widać wolna wola nie oznacza, że liczba dostępnych opcji jest nieograniczona.

A czy ja coś takiego gdzieś napisałem? Nie ! Wolna wola nigdy nie daje nieograniczonych możliwości. Chodzi o to byśmy mieli ją w maksymalnym możliwym zakresie. Przede wszystkim bez kolizji z wolną wolą innych istot inteligentnych.

>>>Tak samo jest z "Bogiem". Nie może się ujawnić częściowo i stronniczo. Zakładając, że istnieje,.....

>To taka pokrętna "logika": brak dowodu jest dowodem
{...}

Powiedział bym wprost, co oznaczają takie Twoje komentarze, ale się wstrzymam. Może co bystrzejsi forumowicze zauważą wartość Twoich insynuacji, jako dobry, kolejny, stereotypowy, przykład ubogości słownictwa i argumentów osób wierzących w ewolucję i uważających się za ateistów.

Ania... (14138 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi checkmate
>>Otóż jest czym innym mówić dziecku dane, które można w jakiś sposób zweryfikować,
>Masz na myśli np Wielki Wybuch?
>> a czym innym wmawiać, że jakieś nie do sprawdzenia bajki są rzeczywistością.
>Jeśli są nie do sprawdzenia, to skąd ta pewność że to bajki?
Wielki Wybuch to teoria powstania świata - nie o tym myślę. Myślę o wiedzy o świecie jaką mamy. Teorie co do poznania początku świata są owszem - różnorodne, ale tak naprawdę czy do życia samodzielnego i poznawania świata potrzebujesz silnej wiary w jedną z hipotez powstania świata? Nie - nie wiem tego jak powstał wszechświat i co było wcześniej, ale bez tej wiedzy doskonale funkcjonuję, licząc po cichu, że będzie mi może dane dowiedzieć się tego jeszcze. Ale jeśli nie, to nie oznacza, że nasza wiedza o świecie jest bezwartościowa. Przeciwnie - to jedyna wiedza jaką mamy i dzięki tej wiedzy prowadzimy życie, jakie znamy. Lekceważenie jej i dyskredytowanie jest karykaturalnym paradoksem.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365