 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-08-2009 17:48 | kikakika (190 punktów) | Bóg istnieje, czy nie?
1 na 3 | Ostatnio zaczęłam się tym bardziej interesować. Przeczytałam książkę Dawkinsa(Bóg urojony), trochę wątków na waszym forum, artykułów i postów na innych na forach, ale jakoś nie mogę znaleźć tego co chcę. Macie tu tyle wątków i artykułów, że nie można tego ogarnąć (a przecież są jeszcze inne strony).
Dlatego piszę tu, czy moglibyście dać linki* do jakiś ciekawych artykułów, dyskusji (albo żebyście sami coś napisali tu na ten temat)? Szczególnie interesuje mnie bóg chrześcijański (ponieważ wątpię bym mogła uznać istnienie jakiegoś innego). A więc jeśli chrześcijański to :
1. Biblia. Czy można uznać ją za wiarygodną? Po co ludzie to wszystko wymyślili? No i, że ta opowieść rozrastała się przez taki długi czas? Czy jakieś inne religijne księgi mają tak długą historię? Szczególnie interesuje mnie prawdziwość/wiarygodność nowego testamentu. itd. 2. Cuda. No w sumie często się słyszy o jakiś cudach, uzdrowieniach. Jak to wyjaśnić? Czy to były na pewno cuda?. itd. 3. Dary ducha św. Opętania. Egzorcyzmy. Dużo protestanci mówią o darach ducha św., np. mówienie językami, często też się mówi o osobach opętanych, że się rzucają, są agresywne itd. 4.Jak to możliwe, że ludzie co chwile stwarzają jakąś religie, gdzieś tu ktoś wspomniał o kulcie cargo. Po kiego? Urojenia? Wymyślamy coś sobie, bo... tak?
5. No i to co wy uważacie za ważny argument, bo mi więcej na tę chwilę nie przychodzi do głowy.
*linki do artykułów, postów itd po polsku i oczywiście nie muszą być z tej strony.
Pozdrawiam. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Dalej..#91 4 na 4 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > ja Ci pokażę inny bardziej obiektywny punkt widzenia.Jedyny obiektywny punkt widzenia może się znaleźć tylko w przystosowanych do tego placówkach służby zdrowia i dlatego reforma jest tak konieczna, ZUS-u też. > Nie wszystko od razu, jak będziesz cierpliwa i uczciwa to się dowiesz.Cierpliwości mówimy - dość. Domagamy się natychmiastowej reformy służby zdrowia i ZUS-u, od razu. Aneta Dziwińska |
#92 3 na 3 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > Sądzę, że można na to wszystko dość szybko i krótko odpowiedzieć:Najpierw reforma służby zdrowia, a zaraz potem ZUS-u. Aneta Dziwińska |
#93 3 na 3 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > Mocno powiedziane, jak na agnostykaTakich oto agnostyków niesie za sobą indolencja w realizacji służby zdrowia i ZUS-u. Aneta Dziwińska |
#94 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? |
> Nie zakŁadam sobie jak ma prawda wyglądać. Interesowało mnie po prostu hmm sama autentyczność, prawdziwość, czy jak to innaczej nazwać samego chrześcijaństwa.Rozumiem.Dobrze, że się przyznajesz. > >Takie postawienie sprawy, to próba oszukania własnego sumienia, szukanie uzasadnień, do wcześniej przyjętych poglądów.> Nie musisz wyszukiwać się w moich wypowiedziach pobudek, które mną kierowały. Moje sumienie nie twoje. Zresztą nie przez sumienie napisałam ten wątek.Zgoda.Przepraszam! Poszedłem za daleko w analizowaniu. > > Pisałaś, że czytałaś "Boga urojonego". (...) Nie ma jednak najmniejszego w niej argumentu, przeciw teorii istnienia "Boga" innego niż Dawkins założył.> Przecież wŁaśnie największe znaczenie ma to czy istnieje bóg w którejś religii. Jeśli istnieje inny niż opisują religie tzn., że tak powiem nie chce się ujawniać? ma nas gdzieś itd. Więc po co się takim zajmować? Tzn. można, ale jeszcze trudniej udowodnić czy istnieje, czy nie. Tak mi się wydaję.Początek moim zdaniem nierozsądny. Ale końcówka mówiąca o tym, że trudniej się z taką definicją "Boga" zmierzyć jak najbardziej słuszna. > >>No dobrze. A jakie są twoim zdaniem odpowiedzi na te sŁuszne pytania?> >Widziałaś ile naprodukował postów anty_k ? To jeden z punktów widzenia - ten ateistyczny.> >{...}> Trochę tego jest, ale wydaję mi się, że te, w których są odpowiedzi na moje pytania uważam za dobre, logiczne. Chętnie przeczytam obalenie. Zawsze lepiej spojrzeć na to z dwóch stron.Słusznie, dwustronne spojrzenie to podstawa. Ale nie śpiesz się. Nie wskazałaś nic bardziej precyzyjnie, więc będę czekał. > Tych dotyczących ewolucji nie jestem pewna, chyba mam jeszcze za małą wiedzę na ten temat.A wszystko właśnie zależy od zgłębienia tego tematu. Ateizm bez wiary w prawdziwość ewolucji nie istnieje. Natomiast wiele religii zasymilowało tą teorię jako zgodną z jej doktrynami. Prawda jednak jest taka, że albo istnieje "Bóg" odpowiedzialny za istnienie życia, albo nie ma go wcale. Teoria ewolucji jest kluczem do odpowiedzi na Twoje pytanie otwierające ten wątek. > > Zastanawiam się nad tą kwestią już ponad trzydzieści lat. Mam wiedzę dużo głębszą niż jego jednostronne poglądy, ponieważ badałem sprawę z obydwu punktów widzenia. Czyli rozważałem wszystko z dwóch płaszczyzn logicznych, raz przy założeniu, że Bóg jest, drugi - przy założeniu, że go nie ma. Koncepcja, że "Bóg" jest ma miażdżącą przewagę logiczną, nad koncepcją, że go nie ma. Pierwszą jednak rzeczą, którą trzeba zrobić by zacząć szukać prawdy, to odrzucić wszelkie dostępne definicje "Boga". Potrafisz?> Jak możesz?! ZakŁadasz z góry, że masz gŁębszą wiedzę, niż on? Skąd wiesz, czy on nie badaŁ tej sprawy z dwóch stron...Nie sugerowałem Ci, że masz mi wierzyć w to co mówię, bo dłużej badam tę sprawę. Są ludzie co badają ten temat całe życie i nie dochodzą do logicznych wniosków. To była tylko informacja. A to, że mam wiedzę głębszą w temacie od anty_k , to nie założenie, to stwierdzenie faktu. On może pamięciowo, czy ilościowo wie więcej, ale po jego wnioskach widać, że moje spojrzenie i wiedza jest głębsza. Nie oczekuję, że to zaakceptujesz, to także była informacja, której prawdziwość, dopiero po własnym badaniu możesz ocenić. > Nie wiem, czy to, że ktoś sie zastanawiaŁ się na da jakąś kwestią więcej, czy mniej lat jest jakiś argumentem.Jw. to nie argument, tylko informacja o mnie. > Taa. Chętnie, więc przeczytam twój punkt widzenia. Ja chcę zobaczyć tę przewagę miażdzącą przewagę.Cierpliwości. Jeśli rzeczywiście interesuje Cię mój punkt widzenia to prawie cały już jest w sieci, nie muszę się powtarzać. Zaczynałem tu: bendyk.blog.polityka.pl/?p=260#comment-22623 |
#95 2 na 2 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? |
> Znam parę słówek, to ich używam. Pozwalają jasno i zwięźle wyrazić moje myśli....Jasno i zwięźle ? No to jest raczej dyskusyjne. > >Spróbuję dla Ciebie rozszerzyć to pytanie, zobaczymy co wtedy powiesz [...]> Powiem jedno: god of the gaps. (Znów możesz mnie ganić, za używanie trudnych słów.)Nie będę ganił, po prostu będę ignorował, dopóki nie zaczniesz wyrażać myśli po polsku. > > 4. I tak dalej i tak dalej, trzeba przejść bardzo wiele etapów analizy logicznej, by skonstruować właściwą definicję "Boga" zgodną z obecną wiedzą naukową.> Otóż to właśnie; najpierw zakładamy, że istnieje, a definiujemy potem. Jakie to wygodne. Ot i cała teologia.Bzdura! A jak Ty chcesz zbudować definicję, czegoś co wpierw nie założysz choćby teoretycznie. Nie chcesz się przyznać do logicznego błędu. Popatrz na wypowiedzi innych. Część osób zrozumiała potrzebę zdefiniowania jako nadrzędną (fizyk, anty_k). Zwyczajnie z męskiej dumy nie potrafisz przyznać mi racji. W moim pytanie nie było niczego niezwykłego, ani nie logicznego. Taka jest zawsze kolejność (w największym uproszczeniu): 1.Pomysł lub obserwacje. 2.Stawia się tezę (założenie) 3.Definiuje się tą tezę, konstruuje konkretną teorię(czy inaczej założenie). 4.Dopiero się udowadnia. > >Analogicznie, jeśli chcesz wykazać, że istnieje Yeti, to też musisz najpierw zdefiniować mniej więcej czego szukasz.> W przypadku Yeti dobrze wiemy, czego szukamy. Poza tym, nic nie mówiłeś o szukaniu boga.A o co się pytała kikakika. Czy istnieje?. Jak chcesz odpowiedzieć nie szukając odpowiedzi. "Wyciągniesz z kapelusza"? > Próbujesz go raczej definiować tak, żeby wyjaśnić fakt, że nikt go nie znalazł.Bzdura! O tym nawet nie zacząłem. Ja zawsze staram się zaczynać sprawę od wstępów i fundamentów. Nawet przez myśl mi nie przyszło, że w moim pytaniu zawarte były już odpowiedzi. Ja podałem metodę badawczą. Uczciwy sposób na szukanie odpowiedzi, a Ty sobie co innego dośpiewałeś. > Ja mam pomysł. Zdefiniujmy Yeti, jako niewidzialnego; w ten sposób jest jasne dlaczego nikt go złapać nie może.Genialne. Czyli według Ciebie wystarczy zdefiniować "Boga" jako niewidzialnego i od razu mamy dowód że istnieje. > >Dlatego właśnie najuczciwszą i najbardziej logiczną czynnością przy omawianiu kwestii "czy istnieje Bóg" jest najpierw ustalenie jego definicji, która jest zgodna z podstawowymi faktami.> Tyle lat ludzie w bogów rozmaitych wierzą i nie wiedzą w co wierzą? Zabawne.Nie zabawne - prawdziwe! > >> Pominąłem nawet bardzo wygodną i również nieuczciwą asymetrię z jaką traktujesz te dwie hipotezy: założenia o braku bogów trzeba bronić, a o istnieniu, nie.....> >Nic podobnego. Przeinaczasz moje posty. Może właśnie to Ty się oszukujesz i o tym nie wiesz?> Czyżby?> nabuko:Uczciwe pytania powinny brzmieć: >1. Jeśli założymy, że istnieje jakiś "Bóg", to co można o nim powiedzieć, zgodnie z aktualną wiedzą i dowodami empirycznymi? >2. Jeśli przyjmiemy, że nie istnieje, to jakimi argumentami i dowodami naukowymi, można bronić takiego światopoglądu? Nie było tego?> Pozdrawiam.Nie rozumiesz, to przestań zmyślać. W moich pytaniach nie było żadnej asymetrii w podejściu. Potrafisz to napisz je uczciwiej. Spróbuj sam napisać te pytania tak by miały sens logiczny i poprawność językową, przyjmując "asymetrię odwrotną". Przekonasz się, że to zło konieczne takie postawienie pytań, a nie moja sugestia za jedną z odpowiedzi. Łatwo jest przekształcić drugie pytanie i sens jest zachowany. Np: 2.Jeśli przyjmiemy, że "Bóg" jest to jakimi argumentami i dowodami naukowymi, można bronić tej tezy. Ale spróbuj przekształcić to pierwsze to wyjdzie Ci: 1. Jeśli założymy, że "Boga" nie ma to co można na ten temat powiedzieć zgodnie z aktualną wiedzą i dowodami empirycznymi. Takie zdanie nie ma sensu. W moich pytaniach nie było stronniczości, ale potrzeba jak największej uczciwości logicznej i głębi tych sformułowań, przy zachowaniu prostoty i sensu. pozdr. |
#96 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > >> Miliardy dolarów i kwiat najinteligentniejszych młodych naukowców zajmuje się od dziesiątków lat czymś tak nierealnym jak teoria strun z jej jedenastoma wymiarami, których ani nikt nie widział, ani na dzień dzisiejszy nie sposób wyobrazić sobie doświadczenia empirycznego, które mogłoby istnienie takich wymiarów potwierdzić.> Chciałeś chyba powiedzieć obalić. Wszak zgodnie z teorią strun dodatkowych wymiarów nie widać. Obejrzyj się za siebie, w prawo, w lewo i do góry. Widzisz? Nie? No właśnie, no to jak nie ma empirycznych dowodów, że są te wymiary, tyle że niewidzialne.> Pomyśl trochę głębiej zanim coś takiego napiszesz. No chyba, że pop prostu żartowałeś, to wybaczam. |
#97 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > No właśnie mówię. Nie ma sensu definiować podmiotu wiary, bo wtedy trzeba udowodnić że definicja jest prawdziwa i dodatkowo że zdefiniowany byt przynajmniej ma jakieś szanse istnienia. Lepiej jest podmiotu wiary nie definiować, bo wtedy nie ma się do czego przyczepić.> Fajna figura  > Tylko że wtedy nie wiadomo o czym tak naprawdę jest mowa.> No ale ludzie religijni uwielbiają dyskutować o niczym.Zwłaszcza ateiści i ewolucjoniści. |
#98 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > >Popatrz na przyrodę dookoła. Czy któreś ze zwierząt jest faworyzowane?> No. Ludzie.Ludzie są podobni do zwierząt fizycznie, to zrozumiałe i konieczne, żyją w tym samym środowisku, korzystają z tych samych materiałów budulcowych i muszą być kompatybilni biochemicznie, ale nie są po prostu zwierzętami. Tylko wiara w ewolucję, czyni ludzi zwierzętami. Przy innym założeniu oczywiste jest, że mają wyjątkowy status. Ale mi nie o to chodziło. Za prosto to ująłem. Nie chodziło mi o wyróżnienie gatunku spośród innych, tylko o wyróżnienie wewnątrz gatunku. Ludzi jest prawie 7 mld, religii tysiące(z tymi małymi). Tak jak wśród poszczególnych gatunków, nie widać osobników szczególnie faworyzowanych, tak i wśród ludzkości nie widać grupy ludzi szczególnie wyróżnionych przez jakąś wyższą inteligencję. Wszystkie podziały i różnice między ludźmi są tylko cząstkowe i generowane przez samych ludzi. Z punktu widzenia ponadludzkiego, wszyscy jesteśmy tacy sami, jemy, pijemy, śpimy mamy potrzeby i cele. Wszystkich dotykają choroby i śmierć, żadna religia nie jest tu wyjątkiem. W każdej są ludzie dobrzy i źli, w każdej są bogaci i biedni, itd. > >Jakie musiałyby być kryteria jego wyboru, by miały jakikolwiek sens z punktu widzenia całej ludzkości.> Jak to wybierać. Jeśli istnieje jakiś to powinien wybrać tę, w której ludzie czczą go, którym sam zesŁaŁ objawienia itd.To stereotyp. Logicznie, nie ma żadnego sensu, by "Bóg" oczekiwał od nas ludzi jakiejkolwiek czci. Nie miał też powodu, by zsyłać takie "objawienie"(a co to właściwie jest?), które byłyby rozpoznawalne jako jedyne słuszne. Wtedy byłoby to to samo, jakby postanowił bezpośrednio udowodnić swoje istnienie. A tym samym pozbawiłby nas wolnej woli. > >Może to dla Ciebie nadal nie będzie oczywiste. Ale nic na to nie poradzę. Takich obiektywnych, prostych i łatwych do pokazania argumentów nie ma, trzeba trochę się znać na istniejących religiach i zasadach ich działania.> Ja tu na razie nie widzę żandnych argumentów. To jakie są jeszcze te mniej proste i mniej Łatwe argumenty?Jeśli powyżej nic nie zobaczyłaś, to i nic nie zobaczysz w innych argumentach. Trzeba mieć więcej wiedzy o religiach. > O jakich zasadach dziaŁania mówisz? O tym, że ludziom coś się wmówi,a potem się czerpie z tego korzyści. Czy o jakie?Mniej więcej. Wszystkie religie działają podobnie. Przede wszystkim one nie "współpracują" z jakimś "Bogiem", tylko mają go jako swoje narzędzie działania. To całkowite odwrócenie logiki. Na podstawie jakichś pism, czy jak to nazwałaś objawień, "zamknęły Boga w swoich złotych klatkach". Według nich "Bóg" jest taki jak oni chcą żeby był. Sami roszczą sobie prawo do samodecydowania o sobie i wolnej woli, a zachowują się tak, jakby "Bóg" był bezwolną kukła na ich usługach. Wszystkie religie bardziej znieważają koncepcję "Boga" niż nawet ateizm. Stąd niemożliwe jest by prawdziwie istniejący "Bóg" mógł podpisać się pod działaniem którejkolwiek z nich. |
#99 4 na 4 | kikakika (190 punktów) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > >Przecież wŁaśnie największe znaczenie ma to czy istnieje bóg w którejś religii. Jeśli istnieje inny niż opisują religie tzn., że tak powiem nie chce się ujawniać? ma nas gdzieś itd. Więc po co się takim zajmować? Tzn. można, ale jeszcze trudniej udowodnić czy istnieje, czy nie. Tak mi się wydaję.> Początek moim zdaniem nierozsądny.Ponieważ? > Słusznie, dwustronne spojrzenie to podstawa. Ale nie śpiesz się. Nie wskazałaś nic bardziej precyzyjnie, więc będę czekał.Mam jeszcze raz wkleić caŁy, czy tam prawie caŁy tekst? To bezsensu. > A wszystko właśnie zależy od zgłębienia tego tematu. Ateizm bez wiary w prawdziwość ewolucji nie istnieje. Natomiast wiele religii zasymilowało tą teorię jako zgodną z jej doktrynami. Prawda jednak jest taka, że albo istnieje "Bóg" odpowiedzialny za istnienie życia, albo nie ma go wcale. Teoria ewolucji jest kluczem do odpowiedzi na Twoje pytanie otwierające ten wątek.Czyli rozumiem, że ty nie uznajesz ewolucji? Tzn. że czym/kim twoim zdaniem jest "Bóg"? > Są ludzie co badają ten temat całe życie i nie dochodzą do logicznych wniosków.> A to, że mam wiedzę głębszą w temacie od anty_k , to nie założenie, to stwierdzenie faktu. On może pamięciowo, czy ilościowo wie więcej, ale po jego wnioskach widać,że moje spojrzenie i wiedza jest głębsza.No oczywiście, tylko ty masz gŁębokie spojrzenie i jedynie ty dochodzi do logicznych wniosków. > Cierpliwości. Jeśli rzeczywiście interesuje Cię mój punkt widzenia to prawie cały już jest w sieci, nie muszę się powtarzać. Zaczynałem tu:> bendyk.blog.polityka.pl/?p=260#comment-22623Przeczytam, ale narazie powinnam wreszcie odpocząć od komputera. W tym wątku doszŁam do wniosku(nie tylko dzięki temu wątkowi), że jak na razie, nie da się na 100% ustalić czy bóg istnieje(no chyba, że zmienię zdanie po twoim czy jeszcze innym artykule, książce itd), czy nie(lub, że istnieje taki, ale nie taki jak w którejkolwiek religii). Jednak teraz moim zdaniem większe jest prawdopodobieństwo, że go nie ma. Na pewno nadal będę się tym interesować, myślę, że jest jeszcze parę rzeczy (dyskusji, książek), które chcę koniecznie przeczytać, ale myślę, że spędzić na myśleniu o tym x lat, to szkoda czasu. Więc wykorzystam je na to, co ja uważam za słuszne, ciekawe i warte przeżycia. O. I tyle. |
#100 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > >> Zgódźmy się, że istnieje hipoteza teizmu.> > Ale zauważ kto się nią zajmuje, przecież nie naukowcy. Naukowcy odrzucili tę hipotezę bez badań w najlepszym okresie rozwoju możliwości poznawczych nauki. [...] nigdy dotąd nie byliśmy w stanie "chwycić boga za rękę", obecnie jest to do wyobrażenia, gdyby nauka zmieniła trochę swoje paradygmaty.> Nie sądzę aby trzeba było tu zmieniać paradygmaty. Każdą hipotezę, włącznie z hipotezą "ręki boskiej", można wziąć na serio przy spełnieniu dwóch warunków:> (1) musi być zgodna z wszystkimi znanymi nam faktami,> (2) musi być sprawdzalna w sensie istnienia kryterium falsyfikalności.Co do zasady falsyfikalności, to można się spierać. To dość sztuczny wymóg, dodatkowo nie stosowany w dzisiejszej nauce. Większość badanych hipotez z pogranicza wiedzy o kosmosie i materii, nie posiada doświadczeń falsyfikujących. Z kolei co do zgodności ze znanymi faktami, to kto to będzie oceniał. W dziale biologii np. fakty są zgodne z moją teorią, ale ich interpretacja panująca w naukowych środowiskach decyzyjnych już nie. Podobnie w wielu innych dziedzinach, np. w fizyce> Innymi słowy naukowa hipoteza musi być nie tylko (1) prawdziwa w świetle obecnej wiedzy, ale też (2) otwierać perspektywy wniesienia nowej wiedzy.Co do tego powyżej całkowicie się zgadzam i według mojego rozeznania, moja teoria takie właśnie cechy posiada. > O ile mi wiadomo, żadna z hipotez "ręki boskiej" nie spełnia jednocześnie obu warunków. Masz coś nowego?Mam.Chociaż nie wiem co Ty masz na myśli pisząc "żadna z hipotez 'ręki boskiej'". Ja nie znam ani jednej poza moją. |
#101 1 na 1 | kikakika (190 punktów) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > Ludzie są podobni do zwierząt fizycznie, to zrozumiałe i konieczne, żyją w tym samym środowisku, korzystają z tych samych materiałów budulcowych i muszą być kompatybilni biochemicznie, ale nie są po prostu zwierzętami. Tylko wiara w ewolucję, czyni ludzi zwierzętami. Przy innym założeniu oczywiste jest, że mają wyjątkowy status.Moim zdanie ludzie to zwierzęta, które maja myślenie abstrakcyjne. Chociaż z drugiej strony to zależy od definicji zwierzęcia. > Ale mi nie o to chodziło. Za prosto to ująłem. Nie chodziło mi o wyróżnienie gatunku spośród innych, tylko o wyróżnienie wewnątrz gatunku. Ludzi jest prawie 7 mld, religii tysiące(z tymi małymi). Tak jak wśród poszczególnych gatunków, nie widać osobników szczególnie faworyzowanych, tak i wśród ludzkości nie widać grupy ludzi szczególnie wyróżnionych przez jakąś wyższą inteligencję. Wszystkie podziały i różnice między ludźmi są tylko cząstkowe i generowane przez samych ludzi. Z punktu widzenia ponadludzkiego, wszyscy jesteśmy tacy sami, jemy, pijemy, śpimy mamy potrzeby i cele. Wszystkich dotykają choroby i śmierć, żadna religia nie jest tu wyjątkiem. W każdej są ludzie dobrzy i źli, w każdej są bogaci i biedni, itd.Z tym się zgadzam, to tak samo jak kŁócić się o to czy więcej zbrodni popeŁnili ateiści, czy teiści. > To stereotyp. Logicznie, nie ma żadnego sensu, by "Bóg" oczekiwał od nas ludzi jakiejkolwiek czci. Nie miał też powodu, by zsyłać takie "objawienie"(a co to właściwie jest?), które byłyby rozpoznawalne jako jedyne słuszne. Wtedy byłoby to to samo, jakby postanowił bezpośrednio udowodnić swoje istnienie. A tym samym pozbawiłby nas wolnej woli.Niby jak by nas to pozbawiło wolnej woli? Pozbawił nas własnej woli, nie pytając, czy chcemy istnieć. Jak nie ma sensu, stworzył nas, dzięki niemu istniejemy, jak najbardziej może od nas czegoś oczekiwać. > Mniej więcej. Wszystkie religie działają podobnie. Przede wszystkim one nie "współpracują" z jakimś "Bogiem", tylko mają go jako swoje narzędzie działania. To całkowite odwrócenie logiki.> Na podstawie jakichś pism, czy jak to nazwałaś objawień, "zamknęły Boga w swoich złotych klatkach". Według nich "Bóg" jest taki jak oni chcą żeby był. Sami roszczą sobie prawo do samodecydowania o sobie i wolnej woli, a zachowują się tak, jakby "Bóg" był bezwolną kukła na ich usługach. Wszystkie religie bardziej znieważają koncepcję "Boga" niż nawet ateizm. Stąd niemożliwe jest by prawdziwie istniejący "Bóg" mógł podpisać się pod działaniem którejkolwiek z nich.Ludzie, którzy nie propagują i nie przekonują do jakiejś religii, bo chcą ją wykorzystać do zdobycia wŁadzy (czy czegoś innego), a są tylko przeciętnymi wyznawcami wierzą, że ich pisma są na prawdę od boga(albo jakieś) i nie oni wymyślili to jaki on jest, tylko sami uważają, że to bóg powiedziaŁ jaki jest. |
#102 2 na 2 | Marian (5438 punktów) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > > Znam parę słówek, to ich używam. Pozwalają jasno i zwięźle wyrazić moje myśli....> Jasno i zwięźle ? No to jest raczej dyskusyjne. Jak dla mnie tak. Słowa są po to, aby ich używać. W razie wątpliwości: Google&Wikipedia są przyjaciółmi  > Nie będę ganił, po prostu będę ignorował, dopóki nie zaczniesz wyrażać myśli po polsku. Twoja sprawa. > > Otóż to właśnie; najpierw zakładamy, że istnieje, a definiujemy potem. Jakie to wygodne. Ot i cała teologia.> Bzdura! A jak Ty chcesz zbudować definicję, czegoś co wpierw nie założysz choćby teoretycznie.> Nie chcesz się przyznać do logicznego błędu. [...] Powtarzam jeszcze raz: błędem jest założyć coś, co należy dowieść. > Taka jest zawsze kolejność (w największym uproszczeniu):> 1.Pomysł lub obserwacje.> 2.Stawia się tezę (założenie)> 3.Definiuje się tą tezę, konstruuje konkretną teorię(czy inaczej założenie).> 4.Dopiero się udowadnia. No właśnie, tylko, że w pytaniu pierwszym nie było słowa o udowadnianiu, czy nawet próbie dowodzenia. Gdyby było, nie miałbym żadnych obiekcji. O tym za chwilę. > A o co się pytała kikakika. Czy istnieje?. Jak chcesz odpowiedzieć nie szukając odpowiedzi. "Wyciągniesz z kapelusza"? Ona pytała o bardzo konkretnego boga: chrześcijańskiego, czyż nie? A nie jakiegoś niedookreślonego, którego właściwości będą dobrane tak, by mógł istnieć. > >Próbujesz go raczej definiować tak, żeby wyjaśnić fakt, że nikt go nie znalazł.> Bzdura! O tym nawet nie zacząłem. Ja zawsze staram się zaczynać sprawę od wstępów i fundamentów. Nawet przez myśl mi nie przyszło, że w moim pytaniu zawarte były już odpowiedzi. Tak mi to zabrzmiało. > Ja podałem metodę badawczą. Uczciwy sposób na szukanie odpowiedzi, a Ty sobie co innego dośpiewałeś. Formułowanie hipotezy w taki sposób, żeby była nie do obalenia to nie jest żadna metoda badawcza. Hipotezy formułuje się tak, aby były sprawdzalne. > >Ja mam pomysł. Zdefiniujmy Yeti, jako niewidzialnego; w ten sposób jest jasne dlaczego nikt go złapać nie może.> Genialne. Czyli według Ciebie wystarczy zdefiniować "Boga" jako niewidzialnego i od razu mamy dowód że istnieje. Nie dowód. Wymówkę, dlaczego nikt go nie znalazł. > > Tyle lat ludzie w bogów rozmaitych wierzą i nie wiedzą w co wierzą? Zabawne.> Nie zabawne - prawdziwe! Tym bardziej mnie to bawi. > Nie rozumiesz, to przestań zmyślać. W moich pytaniach nie było żadnej asymetrii w podejściu. Potrafisz to napisz je uczciwiej. A potrafię. Proszę bardzo: 1. Jeśli przyjmiemy, że jakiś bóg jest to jakimi argumentami i dowodami naukowymi można bronić tej tezy? 2. Jeśli przyjmiemy, że żadnego boga nie ma, to jakimi argumentami i dowodami naukowymi można bronić tej tezy? Idealna symetria. To są uczciwe pytania. Każde stanowisko wymaga uzasadnienia. Gdyby tak były sformułowane, nawet bym się nie odezwał. Można jeszcze do każdego z nich dodać pytania w stylu: Jakie są potencjalne problemy z tą hipotezą? Jakie można znaleźć kontrargumenty? Wtedy byłoby maksymalnie uczciwie. > Spróbuj sam napisać te pytania tak by miały sens logiczny i poprawność językową, przyjmując "asymetrię odwrotną". Czemu powinienem? Mi nie zależy na asymetrii. Wciąż natomiast nie usłyszałem usprawiedliwienia dla tej asymetrii. > Przekonasz się, że to zło konieczne takie postawienie pytań, a nie moja sugestia za jedną z odpowiedzi. [...]> W moich pytaniach nie było stronniczości, ale potrzeba jak największej uczciwości logicznej i głębi tych sformułowań, przy zachowaniu prostoty i sensu. Jakoś nie czuję się przekonany  p/w Pozdrawiam. |
#103 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? |
> >A o co się pytała kikakika. Czy istnieje?. (...)> Ona pytała o bardzo konkretnego boga: chrześcijańskiego, czyż nie? A nie jakiegoś niedookreślonego, którego właściwości będą dobrane tak, by mógł istnieć.Widzę, że się wywinąłeś składając wszystko na karb nieporozumienia. Twoja sprawa. Ja od początku pisałem odpowiedź na pytanie z tytułu wątku. Tam nie było informacji jakiego. O tym że ignoruję jej sugestię, by rozmawiać tylko o istnieniu "boga chrześcijańskiego" dałem jej wyraźnie do zrozumienia. Ty jak widać polemizowałeś ze swoimi wyobrażenia o tym co jest przedmiotem moich postów. > >Ja podałem metodę badawczą. Uczciwy sposób na szukanie odpowiedzi, a Ty sobie co innego dośpiewałeś.> Formułowanie hipotezy w taki sposób, żeby była nie do obalenia ....No już nie przeginaj. Niczego takiego nie było w moim pytaniu. > >Nie rozumiesz, to przestań zmyślać. W moich pytaniach nie było żadnej asymetrii w podejściu. Potrafisz to napisz je uczciwiej.> A potrafię. Proszę bardzo:> 1. Jeśli przyjmiemy, że jakiś bóg jest to jakimi argumentami i dowodami naukowymi można bronić tej tezy?> 2. Jeśli przyjmiemy, że żadnego boga nie ma, to jakimi argumentami i dowodami naukowymi można bronić tej tezy?> Idealna symetria....Tylko w takich pytaniach byłoby za mało treści.Moje pytanie kierowało uwagę na to, że najpierw trzeba "Boga" zdefiniować i trzeba to zrobić w sposób obiektywny i naukowy. Ale niech Ci będzie, może powinienem napisać tak, a potem wyjaśniać sens w opisie. Coś sobie więc wyjaśniliśmy. Jeśli Ty pisałeś o czym innym i ja o czym innym, proponuję ten wątek "uczciwości pytań" zakończyć. Przyjmij sobie dowolne sformułowanie, które wydaje Ci się uczciwsze, to nic nie zmienia co do sedna problemu. pozdr. |
#104 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > .... to co napisałem to były twoje własne stwierdzenia tylko przytoczone nieco innymi słowami.Akurat! Mam Ci zapewne uwierzyć na słowo. Nie przejdzie - ja nikomu nie wierzę. |
#105 1 na 1 | Groszek91 (102 punktów) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | prawie wszystko to o czym napisałaś pozostaje w twojej strefie rozmyślania, dyskusja na temat tego czy jest bóg czy go nie ma wg mnie nie ma raczej sensu gdyż nie uzyskamy żadnych racjonalnych argumentów, być może miało by to sens kiedy założylibyśmy że pewne religijne prawdy istnieją i moglibyśmy je rozważać na różne sposoby
|
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|