Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bóg istnieje, czy nie?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
04-08-2009 17:48kikakika (190 punktów)Bóg istnieje, czy nie?
Ocena 1 na 3
Ostatnio zaczęłam się tym bardziej interesować. Przeczytałam książkę Dawkinsa(Bóg urojony), trochę wątków na waszym forum, artykułów i postów na innych na forach, ale jakoś nie mogę znaleźć tego co chcę. Macie tu tyle wątków i artykułów, że nie można tego ogarnąć (a przecież są jeszcze inne strony).

Dlatego piszę tu, czy moglibyście dać linki* do jakiś ciekawych artykułów, dyskusji (albo żebyście sami coś napisali tu na ten temat)? Szczególnie interesuje mnie bóg chrześcijański (ponieważ wątpię bym mogła uznać istnienie jakiegoś innego). A więc jeśli chrześcijański to :

1. Biblia. Czy można uznać ją za wiarygodną? Po co ludzie to wszystko wymyślili? No i, że ta opowieść rozrastała się przez taki długi czas? Czy jakieś inne religijne księgi mają tak długą historię? Szczególnie interesuje mnie prawdziwość/wiarygodność nowego testamentu. itd.
2. Cuda. No w sumie często się słyszy o jakiś cudach, uzdrowieniach. Jak to wyjaśnić? Czy to były na pewno cuda?. itd.
3. Dary ducha św. Opętania. Egzorcyzmy. Dużo protestanci mówią o darach ducha św., np. mówienie językami, często też się mówi o osobach opętanych, że się rzucają, są agresywne itd.
4.Jak to możliwe, że ludzie co chwile stwarzają jakąś religie, gdzieś tu ktoś wspomniał o kulcie cargo. Po kiego? Urojenia? Wymyślamy coś sobie, bo... tak?

5. No i to co wy uważacie za ważny argument, bo mi więcej na tę chwilę nie przychodzi do głowy.

*linki do artykułów, postów itd po polsku i oczywiście nie muszą być z tej strony.

Pozdrawiam.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Dalej..
#316
07-09-2009 13:19
 0 na 2
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi panTeista

W sumie, to sam nie wiem czemu Ci odpowiadam, może po to, by Twoje kłamstwa i błędy logiczne choć trochę naświetlić dla potomnych, którzy kiedyś będą to z nudów czytać.

>>A co to takiego "strony Strażnicy Jehowy"? Czy coś Ci się nie pokręciło?
>Oficjalna strona internetowa Świadków Jehowy: (....)

Czyli wyszło na moje. Pokręciłeś nazwy. A nawet nie zdobyłeś się na przyznanie do pomyłki. Nie strony "Strażnicy Jehowy", tylko Świadków Jehowy, jako wyznania, albo strony "Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego - Strażnica", jako prawnego reprezentanta tego wyznania. Skoro nawet nazwy dobrze nie znasz, to co Ty możesz o nich prawdziwego wiedzieć?

>>Był już/zawsze wszechświat choć w innej formie niż obecny. To co wybuchło to tylko element wcześniejszego wszechświata. Wielki Wybuch ukształtował tę część nieskończonego wszechświata w której miała zasięg jego siła.
>>Był w innej formie? Czyli jakiej? Złożony z materii, czy czegoś innego?
>Złożony z materii i energii, z prawami. Inna forma znaczy min. bez układu słonecznego z innym rozłożeniem galaktyk i planet.
>>Jak mógł wybuchnąć "element wszechświata", czyli niby co? Świat złożony jest z niezależnych "bąbli", które sobie wybuchają ? Pod wpływem czego? Jak powstała siła zdolna wytworzyć energię wybuchu i dać początek materii naszego wszechświata?
>"Moja" hipoteza tu: pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_Wybuch

Jesteś niespójny i nielogiczny, pewnie mało co w ogóle na te tematy czytałeś. Podajesz link do Wikipedii, w którym nie ma niczego podobnego nawet, do Twojego niedorzecznego pomysłu, o "wybuchających elementach wcześniejszego wszechświata". I jeszcze się stawiasz obnosząc się ze swoimi bajkami, o stykających się odsuwających od siebie wszechświatach. Jaką wartość mają twoje pomysły skoro sam sobie zaprzeczasz, raz twierdząc, że Twoja hipoteza jest zgodna z oficjalną nauką , a za chwilę zmyślasz jakieś swoje całkowicie oderwane od wszystkiego interpretacje, jak ta poniżej.

>>Co z innymi "elementami"? Co z nimi się działo, gdy "nasz element" przygotowywał się do wybuchu, stykały się z nim, czy były oddalone o wielkość wszechświata.
>Te co były blisko lub stykały się zostały odsunięte, do tych co były oddalone- poza zasięgiem, mogła zmniejszyć się odległość. Dynamiczne siły w kosmosie częściowo zrównoważyły się. A na dzień dzisiejszy galaktyki, gwiazdy i planety są w takiej formie (skupiska materii otoczone atmosferą z satelitami w uporządkowanym poprzez zrównoważenie sił ruchu) w jakiej są.

> Odkąd sięgam pamięcią, od małego berbecia miałem intuicyjne poczucie wieczności wszechświata i ani jednego momentu, ani jednej myśli że księżyc lub inne ciało z kosmosu spadnie. Kto ma taką obawę niech sobie wierzy w Siłę Wyższą lub Boga.

Idiotycznie to połączyłeś. Co ma wspólnego Twoje przekonanie, że Księżyc Ci nie spadnie na głowę, do przekonań ludzi wierzących w "Boga".

>Prawdopodobieństwo Twojej czy innej hipotezy kosmologicznej nie jest tematem wątku. Kikakika w poście założycielskim wątku określiła co ma być tematem. W pewnym sensie zaśmiecamy jej wątek.

A jak zmyślasz i opowiadasz o Świadkach Jehowy, to pewnie według Ciebie zgodnie z tematem wątku i to wtedy nie jest zaśmiecanie?
Akurat moje teorie kosmologiczne są związane z tematem, bo żeby poznać odpowiedź na pytanie "czy istnieje Bóg" trzeba zbudować koncepcję całościową zaczynającą się od powstania wszechświata i tego co było przed, aż do hipotez na temat dalekiej przyszłości ludzkości i widzialnego wszechświata. I dopiero badać ich spójność i logiczność w porównaniu z istniejącymi obecnie oficjalnymi wyjaśnieniami rzeczywistości. I moja teoria taka jest spójna i logiczna od początku do końca, Twoje pomysły zaś, to rzeczywiście "śmieci".

>Ateizm wśród naukowców: Wedle ankiety przeprowadzonej wśród członków National Academy of Sciences (wśród jej 2100 członków i 380 zagranicznych współpracowników jest niemal 200 zdobywców nagrody Nobla) jedynie 7% z nich wierzyło w Boga. źródło: pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm

Takie ankiety zawsze są stronnicze i zależą od tego kto je przeprowadza i jak sformułuje pytanie. A co powiesz na to:
creationis(*)czycy_wola_projekt_niz_darwina
creationis(*)ntyewolucyjni/?searchterm=None
stwarzanie(*)endrzy-odrzucaja-ewolucjonizm/

Przerzucanie się linkami to droga donikąd. Najlepszym dowodem na to, że "wybitni naukowcy" wcale nie są wyznacznikiem prawdy obiektywnej, jest wiara elit naukowych w ewolucjonizm, który nawet rozgarnięte dziecko zrozumie, że jest fałszywą nauką. To uczciwość intelektualna jest drogą do poznania prawdy, nie pozycja naukowa. Akurat takie pozycje zwykle zdobywa się po trupach sumienia i rozpychając się łokciami nie patrząc na fakty i prawdę. Nic więc dziwnego, że wśród naukowych elit powszechna jest wiara w dogmat o nieistnieniu "Boga". Na szczęście prawda nie zależy od wyników ankiet, ani od tych co są wysoko postawieni w tym świecie. Oni mają władzę, ale nie monopol na prawdę.

>>Rozpowszechnili to pytanie Świadkowie Jehowy: "skoro nie ma Stwórcy, skąd świat i my?"
>> Bzdura! Poznałem ich dobrze i ich publikacje. Takie pytania są najwyżej wstępem do rozważań, nigdy argumentem samym w sobie.

>Są wstępem do rozważań, to znaczy zadają je na początku, zgadza się.....

Nie nie zgadza się. Znowu konfabulacje i zmyślenia. Zwrot "są najwyżej wstępem do rozważań", nie przekłada się na Twoje insynuacje, że "zadają je na początek" dyskusji w trakcie głoszenia.

>Właśnie otaczający świat podają za wynik działalności Stwórcy, a skoro działa znaczy jest. Czyli argument.

Brednie, oszustwo i brak logiki. Z tak płytką logiką i stronniczą interpretacją z Twojej strony, nigdy mnie nie zrozumiesz.

c.d.poniżej

#317
07-09-2009 13:35
 0 na 2
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi panTeista
c.d.
>>Tam są przekonani o istnieniu Stwórcy na podstawie pośrednich dowodów, a nie domniemają o jego istnieniu z jakichś błędnych logicznie pytań.
>Te pośrednie pseudo dowody to rzekomo natchniona Biblia i jej niby przepowiednie....

Twoje zmyślenia i dośpiewywanie sobie tego czego nie napisałem są już obrzydliwe i nie do zniesienia. Myśl chłopie, a nie rzucaj takimi pierdołami. By Biblia stała się dowodem na cokolwiek, to najpierw trzeba przestudiować argumenty wskazujące, że istnieje "Bóg" i że stoi za napisaniem Biblii, i o takich argumentach pisałem. Biblia to argument wtórny, dopiero nabierający znaczenia dla kogoś kto ją szanuje jako "słowo boże". Z Biblii można jedynie domniemywać szczegółów o "Bogu", gdy się już jest przekonanym o jego istnieniu, a tematem wątku jest przypominam " Bóg istnieje, czy nie?" .

>Zazwyczaj zaczynają od Biblii. ...

A od czego mają zacząć, szukają ludzi mających szacunek do tej księgi. Byliby głupcami, gdyby liczyli na przekonanie ateisty do czegokolwiek. Oni wychodzą z założenia, że ich obowiązkiem jest dawać szansę ludziom na poznanie prawdy, ale doskonale wiedzą, że ich umiejętności w dyskusji są tylko znikomym procentem sukcesu. Uważają, że tylko "Bóg" umożliwia poszczególnym osobom zrozumienie i poznanie prawdy.
1 Kor. 3:5-7
5 Czymże więc jest Apollos? I czym jest Paweł? Sługami, przez których uwierzyliście, tak jak Pan dał każdemu. 6 Ja zasadziłem, Apollos podlał, ale Bóg dawał wzrost; 7 toteż ani ten, kto sadzi, nie jest czymś, ani ten, kto podlewa, tylko Bóg, który daje wzrost.

>>dzięki stworzeniu jednolitej wewnętrznie spójnej interpretacji Biblii
>To jakoby natchniona przez Boga, a wymagająca stworzenia interpretacji aby uzyskać wewnętrzną spójność. Ciało Kierownicze ŚJ poprawia fuszerkę Boga aby uzyskać spójność.

Nie masz pojęcia o Biblii i jej treści, więc sobie daruj takie śmieszne teksty. Ględzisz jak typowy ateista, który powtarza slogany a sam nigdy nie sprawdził tematu. Biblia zawiera dokładnie to co powinna, żadnej fuszerki w Biblii nie znalazłem. Spełnia idealnie swój cel i swoją rolę dla ludzkości. Z jednej strony zapewnia podporę i światło tym, którzy zechcą skorzystać, a z drugiej zapewnia wolność intelektualną, takim co to wystarczy im usłyszeć o jakimś wydarzeniu opisanym w Biblii, by zostać ateistą. Biblia zapewnia różnorodność poglądów i wyznań i to było jej celem. A że istnieją wyznania i ludzie traktujący ją tak, jak np. Świadkowie Jehowy i obok nich funkcjonują ateiści, którzy traktują ją jako zbiór mitów, dowodzi tego, że spisanie Biblii to był prawdziwy "majstersztyk". Nie można było lepiej jej napisać. Jest idealna do swojego celu.

>>być może niektóre osoby zadają wiele naiwnych pytań, bo są one odzwierciedleniem ich zdolności intelektualnych
>Dlatego takie wyjaśnienie powstania świata i ludzi przyjęli. Ich Ciało Kierownicze zaleca aby nie posyłali dzieci na studia.

Chcesz dyskutować o Świadkach i ich naukach? Po co? Co Cię oni obchodzą. Jako ateista jedyne co Cię powinno interesować to kwestia "Bóg istnieje, czy nie?". A nie zajmowanie się jedną z istniejących religii. Podbudowywanie swojego ateizmu krytyką konkretnych religii to naiwny prymitywizm logiczny, nie prawidłowa logika.

>>jak i powszechnej ignorancji biblijnej społeczeństwa
>Ignorancja to właściwa postawa. Biblia jest warta tylko jednorazowego przeczytania, a nie uwagi i studiów nad legendami/mitami.

Gówno o niej wiesz, więc się nie wymądrzaj.

>Poznałeś dobrze publikacje Świadków Jehowy i Biblię, i jak wpłynęło to na Twoją etykę. Traktujesz ludzi z pozycji autorytetu, a oponentów argumentum ad personam.

Jeśli już, to traktowałem ich tak, przed byciem świadkiem i po odejściu. To mój charakter, a nie ich wpływ. Gdy byłem jednym z nich to nie mogłem sobie na taką swobodę w traktowaniu innych pozwolić. Gdybym był nadal świadkiem, to z pewnością bym tak nie pisał komentarzy, jak robię to obecnie, więc nie pleć głupot. Akurat pod względem kultury i traktowania drugiego człowieka mają bardzo wysokie wymagania co do swoich członków. A autorytetem w sprawie ewolucjonizmu i kwestii istnienia lub nie "Boga" jak najbardziej się czuję, z przyjemnością podyskutowałbym z trudniejszymi przeciwnikami, ale niestety nie spotkałem.

>>społeczeństwa do którego muszą podchodzić jak do dzieci
>Kto ich zmusza? To przez głupie traktowanie zapisów Biblijnych dosłownie czują się zobowiązani.

To ich sprawa, nie Twoja. Robią to co uważają za słuszne.

>>...ich publikacje. O ile pamiętam, to nigdzie w nich nie ma takiej logiki argumentacyjnej, że musi istnieć "Bóg", bo inaczej skąd świat i my.
>W ich publikacji(Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi) jest argumentacja której używasz: to nie mogło powstać przez przypadek (....)

Nic nie rozumiesz i tylko przekręcasz istotę mojej wypowiedzi. To co opisujesz, to zupełnie inny rodzaj argumentowania niż ateistyczne wszechobecne "skąd się wziął Bóg".

#318
07-09-2009 14:12
 0 na 2
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi panTeista

>Wszechmocny Bóg może nawet sprawić że: w Europie wydarzenia zaczną toczyć się w tył, jak przy przewijaniu kasety wideo. Starzy zaczną młodnieć, niemowlęta wracać przez pochwę do macicy i zmieniać się w zarodek. W tym samym czasie w Azji wszystko będzie toczyć się w przód. Wszechmocny wszystko może.

Ty masz pojęcie o "Bogu" opisanym w Biblii jak kura o gwiazdach. Wybijanie Cię z Twoje naiwności trąca o masochizm. Gadanie z Tobą to jak gadanie do słupa, a słup i tak w kółko swoje jak d**a. Biblia absolutnie nie sugeruje, że Bóg jest nieprzewidywalnym zgrywusem, który może posługiwać się czarodziejskimi sztuczkami. Twoja ignorancja jest przerażająca.

>(...) Opisuje to Raymond Franz, który wycofał się z Ciała Kierowniczego, w książce "Kryzys Sumienia" dostępnej online tu: ks.design.com.pl/kryzys_sumienia.pdf ...

Mam, czytałem i zrozumiałem, Ty co najwyżej przeczytałeś.

>>Przeciętnym ateistą zwykle zostają nieuki, co nawet nigdy Biblii nie przeczytali
>Przecież Biblia to nie nauka, to legendy/mity

Ty akurat masz prawo to osądzać, dobry żart.

>>albo zostają nimi w młodości "na przekór rodzicom", lub zapatrzeni w jakiś autorytet.
>Żadne "na przekór" lub "autorytet", to zdrowe poczucie rzeczywistości, nie skażone przez indoktrynantów.

Bzdura. Indoktrynacja ewolucyjna także jest od dziecka i to o wiele bardziej zmasowana, bo podawana w mediach. Bez wiary w ewolucjonizm nikt nie zostanie ateistą. Dzisiaj to ateistą zostaje się wskutek indoktrynacji, nie człowiekiem wierzącym. Wierzącym zostaje się na przekór zalewowi ewolucyjnej propagandy. Ateistą zgodnie z medialną indoktrynacją. Telewizja i szkoła wychowuje dzisiaj bardziej niż rodzice. Jesteś "daleko za murzynami", a raczej powtarzasz fałszywe propagandowe "Dawkinsowskie głupoty" o indoktrynacji religijnej. Dzisiaj są inne czasy, a Ty zdajesz się tego nie widzieć. Dzieci spędzają wielokrotnie więcej czasu przed telewizją i komputerem niż na rozmowach z rodzicami, a religię w szkole traktują jako lekcje rozrywkowe (pomijam wyjątki, które istnieją przy każdej regule).

>>By natomiast zostać Świadkiem Jehowy trzeba przejść solidne studium osobiste i robi się to z pełną świadomością, że do końca życia trzeba będzie bronić swojego stanowiska przeciw wrogiej większości.....
>Właśnie, właśnie, trzeba przejść indoktrynację..

Srację, nie indoktrynację. Nie byłeś, to nie wiesz. naczytałeś się głupot. U Świadków jest z pewnością wielokrotnie mniej osób zindoktrynowanych niż u ateistów. Tam każdy jest na swój sposób racjonalistą, a ich decyzje, są w większości w pełni świadomym, przemyślanym wyborem.

>Właśnie, właśnie do końca życia trzeba będzie przyjmować interpretacje i doktryny Ciała Kierowniczego i je głosić. Inaczej zostaniesz wykluczony z organizacji,....

Zawsze jest coś za coś. To norma każdych społeczności nastawionych na jedność. Jednak nikt nie traktuje CK, jako jakąś wyrocznię, wszyscy dobrze wiedzą, że interpretacja może być błędna i kiedyś może zostać zmieniona. Nikt nie patrzy z czcią i poddaństwem na CK, tak jak to ma miejsce w innych religiach, albo u ateistów zapatrzonych w naukowców jak w jakieś bożyszcza, głoszące prawdę objawioną. A wykluczenie to najzdrowsza rzecz jaka może istnieć w racjonalnie kierowanej społeczności. Problem byłby gdyby nie można było odejść, a tam zawsze i w każdej chwili można, czego jestem przykładem.

>a jej członkowie (dawni bracia od głoszenia) mają zakaz kontaktu z wkluczonym (rodzicom nie wolno iść na ślub dziecka wykluczonego z organizacji), który ośmielił się mieć swoje stanowisko, nie pokrywające się ze stanowiskiem Ciała Kierowniczego.

To są ich wewnętrzne zalecenia. Nikt nie musi zostawać Świadkiem jak mu nie pasują. Czemu tak Cię "parzą" ich wewnętrzne sprawy, może masz kogoś w rodzinie i "tu Cię boli".

>Zaleca się zniechęcanie dzieci do wstępowania na uczelnie. A ojciec który zgodzi się na studia dziecka nie może awansować na Starszego Zboru nie mówiąc o wyższych stanowiskach.

J.w. to tylko wewnętrzne zalecenia. "Wolnoć Tomku w swoim domku". Chyba nie pragniesz zostać starszym zboru, więc co Ci do tego?

#319
07-09-2009 14:27
 Ocena 3 na 3
Wojtek (3465 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
Panie Nabuko,

Jeśli nie potrafi Pan dyskutować bez odniesień do kloaki, bez imputowania ignorancji i głupoty interlokutorom, bez graniczącej z chamstwem arogancji, to nie musi Pan dyskutować wcale. Jeśli sytuacja natychmiast nie ulegnie zmianie dostanie Pan bana. Ma Pan wybór binarny - pisać z zachowaniem powszechnie przyjętych reguł kulturalnej dyskusji, lub zrezygnować z pisania na tym forum.

Pozdrawiam


P.S. Tymczasem, za wszystkie aroganckie posty w tym wątku - ostrzeżenie



ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona

#320
07-09-2009 14:37
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
> wykluczenie to najzdrowsza rzecz jaka może istnieć w racjonalnie kierowanej społeczności.

Rzekłeś, nabuko.

#321
07-09-2009 14:39
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi Wojtek
> ... Jeśli sytuacja natychmiast nie ulegnie zmianie dostanie Pan bana.

A mogę spytać jakiego? Stałego na dobre, czy jakiegoś czasowego?

#322
07-09-2009 14:45
 Ocena 3 na 3
Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
>Dzieci (...) religię w szkole traktują jako lekcje rozrywkowe (...)>

No ... ja też jestem za wycofaniem religii ze szkół ...
Podpisałeś się już pod petycją "renegocjujmy konkordat" ?
Zachęcam !!!

www.racjonalista.pl/forum.php/s,208716

NIL CARBORUNDUM ILLEGITIMO

#323
07-09-2009 14:47
 Ocena 1 na 1
Wojtek (3465 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
Następny będzie czasowy, zawsze trzeba dać szansę na poprawę. Jednak po nim będzie już na stałe.

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona

#324
07-09-2009 14:54
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi big_zyd
>> wykluczenie to najzdrowsza rzecz jaka może istnieć w racjonalnie kierowanej społeczności.
>Rzekłeś, nabuko.

Obyś był "dobrym prorokiem". Po ostatnim banie trzydniowym "odbanowano" mnie niezgodnie z regulaminem i moją wolą. Nawet napisałem protest:
Cytat:

Portal Racjonalista.pl pisze:
> Moderator zdjął blokadę z twojego konta na Forum Racjonalista.pl
>
> Wiadomość wysłana automatycznie - nie odpowiadaj
>
>
Nie przypominam sobie, bym wystąpił o zdjęcie blokady.

Podobno to ja łamię regulamin.

§ 30. Administrator lub moderator może zablokować dostęp do Forum (ban) uczestnikowi, który uporczywie i/lub złośliwie lekceważy niniejszy regulamin. Ban może być zdjęty wedle uznania Administratora na wniosek zablokowanego uczestnika.

§ 30a. Administrator usuwa wszelkie okresowe ograniczenia dostępu do Forum określone niniejszym regulaminem, po upływie określonego terminu, wyłącznie na wniosek zainteresowanego uczestnika, jeżeli moderatorzy nie dopełnili tego w przewidzianym czasie.
Ponieważ to już kolejny raz z naruszeniem regulaminu, na swoje własne "widzi mi się" szanowny webmaster wlepił mi bana, to chcę, by każdy mógł to zobaczyć na forum. Oczekuję powrotu pod moim nickiem słowa "zablokowany". By każdy mógł odszukać kontekst ostatniej wypowiedzi i zobaczyć za co.
Nie zrobiłem niczego czego nie robią pozostali użytkownicy, nie otrzymując za to blokady. A wyszydzanie mnie przez zamieszczanie specjalnych obrazków, jak to kolejny raz czynił webmaster, czy uzasadnienie bana argumentem, że jestem głupi, w niczym nie ustępuje pod względem obraźliwości takim określeniom jak maminsynek, czy łajza.
Do tego niezgodne z regulaminem odblokowanie jest dla mnie poniżające, bo sugeruje innym użytkownikom, że płaszczyłem się przed administracją wnioskiem o zdjęcie blokady.
Blokada została nałożona z naruszeniem regulaminu forum i bez stosownych przeprosin ze strony webmastera, lub kolegium, nie zamierzam więcej na tym forum pisać. Jak nie potraficie ułożyć regulaminu, który będzie zawierał informację, że blokadę zdejmuje się automatycznie po, upłynięciu jej okresu, to stosujcie się do tego co aktualnie w regulaminie jest.

P.S. Piszę bezosobowo, bo informację też otrzymałem bezosobowo, nie wiadomo od kogo.


Odpowiedzi nie otrzymałem i stąd ta "dogrywka".

#325
07-09-2009 15:03
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi Wojtek
>Następny będzie czasowy, zawsze trzeba dać szansę na poprawę.

Czasowy, to pojęcie względne. Na forum watchtower też mam czasowego - tyle że do 31-12-2013 roku.

Dupa. Gówno.

Wystarczy, jako pretekst? Bo przecież wiadomo, że to nie słowa wam przeszkadzają tylko argumenty. Taki makuś ze swoim nieustannym epatowaniem określeniami, jakim to zwolennik gwałcicieli i zbrodniarzy jest "Bóg" opisany w Biblii jest o wiele bardziej chamowaty i wulgarny, ale przecież on obraża zgodnie z linią programową portalu, więc wszystko jest ok.

#326
07-09-2009 15:11
 Ocena 4 na 4
Wojtek (3465 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
W porządku, taki pretekst wystarcza. Jednocześnie, skoro zadeklarował Pan niechęć do pisania na tym forum, ban będzie na czas określony. Jak mówi Owsiak, do końca świata i jeden dzień dłużej. Co do użytkownika Makuś - nim też się zajmę, jeśli jest tak, jak Pan twierdzi. Niemniej, zgodnie z linią programową portalu, obrażanie bytów wyimaginowanych jest dopuszczalne.

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona

#327
08-09-2009 01:02
 Ocena 1 na 1
atreYOU (971 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi Wojtek
>Niemniej, zgodnie z linią programową portalu, obrażanie bytów wyimaginowanych jest dopuszczalne.

Panie Wojtku, być może to była tylko uwaga nad wyrost, tak czy owak warto byłoby uzupełnić ją o małe sprostowanie: ktoś, kto obraża według siebie "byt wyimaginowany", ni mniej ni więcej obraża byt, który według niego jest wyimaginowany. Innej opcji nie widzę. Czyżby więc linią programową portalu była ... taka linia programowa? Poza tym, to chyba oczywiste iż jeśli ktoś w rozmowie z kimś obraża "byt wyimaginowany" na który jednakże jego rozmówca się powołuje i który jest pośrednio bardziej lub mniej tematem wokół którego toczy się dyskusja, znaczy to - ni mniej ni więcej - iż obrażając ów "byt wyimaginowany", który według niego nie istnieje, stawia sobie właściwie za cel obrazę tego z kim dyskutuje... nie może być przecież jego celem obrażanie tego, co według niego jest tylko wyimaginowane.

Poza tym, pod definicję "bytu wyimaginowanego" można by podstawić bardzo wiele, np: ateizm... nikt przecież nie będzie twierdził iż ateizm to jakiś byt, który można przypisać pod coś konkretnego, co może być wyimaginowane, bądź nie i które można obrazić bądź nie. Z tego jednak co wiem to ten byt rzekomo wyimaginowany, o którym i w kontekście którego tutaj dyskutowano (patrz: tytuł wątku) - wielu traktuje jednak jako... byt do którego można się odnosić w trzeciej osobie. Jakże więc to może być w dyskusji dopuszczalne, panie Wojtku? Gdyby pan w tym stwierdzeniu podniósł kwestię: co już możemy traktować jako obrazę w tym przypadku, to powiedziałbym iż obrazą w tym przypadku jest takie wygłaszanie stwierdzeń odnośnie (według siebie) "bytu wyimaginowanego" jakby ten tym bytem jednak wyimaginowanym nie był. Tylko po co?

pozdrawiam

#328
08-09-2009 02:16
 Ocena 10 na 10
Wojtek (3465 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi atreYOU
Panie AtreYOU,

Nie do końca jest tak, jak Pan twierdzi. Byt dotąd można uznać za wyimaginowany, dopóki nie udowodni się jego istnienia. Mam pod łóżkiem niewidzialnego, czerwonego krasnala, który wykreował cały znany wszechświat 432 lata temu (w piątek, 12 września, o 13.23 - niedługo rocznica). Jeśli będziemy dobrzy i będziemy nosić czerwone wdzianka to po śmierci będziemy szczęśliwi jak cholera, jeśli nie - urwie nam jaja, a tym którym nie będzie ich mógł urwać z powodu ich braku, zrobi dużo większe kuku. Jest niewidzialny, niepojęty, potężny i czerwony. Jak Pan sądzi, to moja imaginacja? Czy może byt rzeczywisty? Czy obrażając go, nazywając mitem, lub krwiożerczym skurczybykiem czychającym na jaja i inne przydatki niewinnych mieszkańców Ziemi dokona Pan faktycznego zniesławienia czegokolwiek? Czy zniesławiając krasnala zniesławi Pan mnie?
W kwestii nazewnictwa - krasnal nazywa się Mkhzrlu (trudne do wymówienia, jednak opanowałem już wymowę, łącznie z ceremonialną intonacją niezbędną w modlitwie). Czy fakt nadania nazwy uprawdopodabnia jego istnienie?
Ateizmu nie da się podciągnąć pod definicję bytu wyimaginowanego, gdyż obserwujemy objawy istnienia światopoglądu tak nazwanego. Samego ateizmu obrazić się nie da, można powiedzieć, że to postawa idiotyczna, bezsensowna; nie można w ten sposób urazić ateisty.
Może się to użytkownikom podobać, lub nie, ale portal ten po części reprezentuje światopogląd ateistyczny, bądź agnostyczny; materialistyczny, racjonalny. W związku z powyższym za punkt wyjścia przyjmuje się tutaj empirię, a ciężar dowodu istnienia bytów wyimaginowanych spada na barki tych, którzy postulują ich istnienie. Jest wiele portali o odmiennych założeniach - zawsze można spróbować tam postulowania poważnego traktowania fantazji, zapewne z lepszym skutkiem. Nie rozsądzam, które podejście jest prawidłowe, bo nie mam po temu przesłanek. Stąd można z nami dyskutować, choć na naszych zasadach.

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona

#329
08-09-2009 13:54
 Ocena 1 na 1
sneer01 (237 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
>*linki do artykułów, postów itd po polsku i oczywiście nie muszą być z tej strony.
>Pozdrawiam.

Jak chcesz, to sobie przeczytaj mój wątek ""Chrześcijaństwo - wielkie kłamstwo" " :
www.racjonalista.pl/forum.php/s,240825

Pozdrawiam
.

#330
08-09-2009 23:31
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)Niewidzialny... czerwony(?) krasnal(?).
W odpowiedzi Wojtek
>Panie AtreYOU,

Mam na imię Robert.

>Nie do końca jest tak, jak Pan twierdzi. Byt dotąd można uznać za wyimaginowany, dopóki nie udowodni się jego istnienia. Mam pod łóżkiem niewidzialnego, czerwonego krasnala,

Niewidzialny, czerwony krasnal, panie Wojtku... nie może być niewidzialny. Jeśli mówimy o Bogu, to mówimy o Nim w prawdzie jako niewidzialnym, ale nie domniemamy czy jest on czerwony, czy zielony itd. Nie domniemamy tego tylko z tego powodu iż wymyśliliśmy sobie, że jest niewidzialny, bo tak łatwiej innym i sobie wmówić Jego istnienie. Takie jest jednak niestety wyobrażenie tych, o których pan sam tutaj wspomina.
Jeśli jest pan nadal na tyle naiwny, aby mniemać iż Boga i cały sens, który narzuca się koniecznie z powiedzeniem po prostu: Bóg, można zastąpić wymyślaniem wszelkiego rodzaju bóstw, bogów i bogiń, czerwonych krasnali, latających potworów spaghetti itd. - to znaczy iż albo świadomie ignoruje pan ów sens, albo już tak dawno się pan nad tym nie zastanawiał poprzestając na pobieżnie (mniej lub bardziej) wyrobionym zdaniu, iż pańska refleksja na ten temat sprowadziła się do zastępowania Boga tym, co ani na poziomie refleksji (sensu), ani na jakimkolwiek innym poziomie, nie może służyć jako równoważna idea zastępcza, czy coś w tym rodzaju.
To właśnie czyni dyskusje z większością ateistów, ludzi niewierzących, na ten temat nieistotnymi i bezsensownymi. Jest dla mnie bynajmniej, człowieka chyba jednak trochę inteligentnego i posiadającego jakąś wiedzę, szczególną tajemnicą jak w pańskim (czy też jakimkolwiek) umyśle rodzą się takie porównania. Od dawna już jednak nie jest dla mnie tajemnicą iż ludzie niewierzący, ateiści, czy jak tam w końcu chcą się nazywać, w większości właśnie dlatego są zdolni do takich porównań ponieważ nigdy chyba jednak porządnie nie zastanowili się nad sensem, który pociąga za sobą ich zaprzeczenie.
Zaprzeczając istnieniu Boga i dokonując takich porównań ujawniają tylko swoją totalną niewiedzę na ten temat, lub totalną ignorancję i odsyłają swoich słuchaczy do innych, zupełnie poza refleksyjnych, źródeł swojej ignorancji - już wówczas ignorancji, bo nie wiedzy.
Nawet na tym forum zdążyliśmy się przekonać iż większość ateistów, ludzi niewierzących, nie potrafi odpowiedzieć na najprostsze pytania odnośnie ateizmu: zaprzeczenia istnieniu Boga, tegoż podstaw intelektualnych, racjonalnych (jednakże już nie mają oni żadnego problemu z łączeniem swojej niewiary, ateizmu z jakimś racjonalizmem - na co sam pan dał i w tej wypowiedzi dowody).
Zapytani o takowe podstawy ateizmu - zaprzeczają oni podstawom samego ateizmu i nie potrafią odpowiedzieć nawet na tak fundamentalne i istotne pytania jak: czy ateizm zaprzecza stwierdzeniu iż świat został stworzony.

W dyskusji na ten temat ateista wręcz będzie cię przekonywał za wszelką cenę iż -

1.ateizm nie ma z tym nic wspólnego. Będzie próbował udowadniać ci wręcz iż -

2.ateizm wcale nie musi wykluczać stwierdzenie iż świat został stworzony. Powołując się (wedle jakimś cudem nabytego nawyku odwoływania się do nauki na poparcie swojego poglądu na ten temat - który jednakże wyklucza sam skonfrontowany z takim, jak powyższe, pytaniem) na argumenty naukowe, czy też na naukę, będzie się wręcz zapierał iż

3.np. w reakcji spalania wodoru z tlenem dochodzi do stworzenia wody. Może więc odpowiedzialni za ten - jak sam pan powiedział, co ma tym większą wagę iż mówi to właśnie ktoś pełniący tu funkcję moderatora - "portal po części reprezentujący światopogląd ateistyczny, bądź agnostyczny; materialistyczny, racjonalny" poczuli się jednak do obowiązku wytłumaczenia tego do uznawania, albo przynajmniej nie uznawania czego zobowiązuje ów "światopogląd ateistyczny".

>W związku z powyższym za punkt wyjścia przyjmuje się tutaj empirię, a ciężar dowodu istnienia bytów wyimaginowanych spada na barki tych, którzy postulują ich istnienie.

Czy to pańskie stwierdzenie w związku z tym nie wygląda przynajmniej... podejrzanie?
Na ateiście jednakże spoczywa ciężar przynajmniej wyjaśnienia (przynajmniej sobie) co to jest ów ateizm i czemu on tak naprawdę zaprzecza... ba! o ile w ogóle jeszcze zaprzecza.

Z tego też powodu jednak strona (choćby porwana i nadpalona) z dowodem (chociaż próbą dowodu!) na istnienie Boga, ma więcej wartości niż sto takich, na których rzekomy ateista dowodzi iż ateizm nie musi wcale wykluczać tego, bez wykluczania czego nie mógłby być ateizmem ani z nazwy, ani czyimkolwiek poglądem - co sprowadza się po prostu do powiedzenia: nie mam i nie potrzebuję żadnych argumentów. Jakże więc w ogóle, człowieku, mógłbyś w takiej sytuacji wypowiedzieć to zdanie, dojść do tego iż jest to pogląd w ogóle godny uwagi, nie mówiąc już o tym iż jest to pogląd za którym możesz się opowiedzieć?

(napisałem ciutkę więcej, ale w jednym poście mi się nie zmieści, więc będzie jeszcze za chwilę dogrywka)

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365