Racjonalista - Strona głównaDo treści
Racjonalizm Edyty Stein

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-08-2012 11:47Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Racjonalizm Edyty Stein
Ocena 3 na 3
Dokładnie 70 lat temu, 9 sierpnia 1942 roku, w komorze gazowej w Auschwitz została zamordowana Edyta Stein.

Urodziła się we Wrocławiu w rodzinie żydowskiej. W 14 roku życia odrzuciła judaizm i uznała się za ateistkę. Studiowała filozofię u twórcy fenomenologii Edmunda Husserla i została jego asystentką. Sam Husserl w opinii wystawionej po obronie przez nią doktoratu napisał:
"Pani doktor filozofii Edyta Stein (...) zdobyła (...) doktorat z filozofii summa cum laude, a to w oparciu o znakomitą rozprawę (...), która natychmiast po ukazaniu się wzbudziła zainteresowanie specjalistów. (...) Doktor Stein zdobyła rozległe i głębokie wykształcenie filozoficzne, a jej kwalifikacje do samodzielnych badań naukowych i prowadzenia wykładów nie ulegają kwestii. Jeżeli droga kariery uniwersyteckiej miałaby zostać otwarta dla kobiet, to mógłbym na bezwzględnie pierwszym miejscu i jak najgoręcej polecić ją jako kandydatkę do habilitacji."

W trakcie badań fenomenologicznych Edyta Stein poznała filozofię Maxa Schelera: "Było to moje pierwsze zetknięcie z nieznanym mi dotąd światem. Nie doprowadziło mnie jeszcze do wiary, ale otwarło pewien zakres fenomenu, obok którego nie mogłam przejść jak ślepiec. Nie na darmo wpajano nam stale zasadę, abyśmy do każdej rzeczy podchodzili bez uprzedzeń, odrzucając wszelkie "obawy". Jedne po drugich, opadały ze mnie więzy racjonalistycznych przesądów, w jakich wzrastałam nie wiedząc o tym, i nagle stanął przede mną świat wiary." (E. Stein, Dzieje pewnej rodziny żydowskiej, w: Pisma, t. I, Kraków 2000, s. 207)

Przełomowym momentem w jej życiu było przypadkowe natrafienie na Księgę życia Teresy z Avila. Po latach Edyta Stein relacjonowała, że przeczytała to dzieło w ciągu jednej nocy, a gdy skończyła, powiedziała do siebie: "To jest prawda!"

W 1922 roku Edyta Stein przyjęła chrzest. W 1933 roku wstąpiła do zakonu karmelitańskiego.

W lipcu 1942 roku w kościołach Holandii został odczytany list arcybiskupa Jonga z Utrechtu, który zawierał protest Kościoła przeciwko deportacji Żydów. W odpowiedzi niemieccy okupanci wywieźli do obozów koncentracyjnych ochrzczonych Żydów oraz kapłanów i zakonnice pochodzenia żydowskiego. W grupie deportowanych znalazły się także Edyta Stein i jej siostra Róża - dwa tygodnie później zostały zamordowane w Auschwitz-Birkenau.

W jednym z listów Edyty Stein do Romana Ingardena czytamy: "Wydaje mi się, że aby znaleźć się u bram Tajemnicy, musiałby Pan na drodze intelektu dotrzeć najpierw do granic samej ratio. (...) Być może w opisie mej drogi zbyt małą sprawiedliwość oddałam motywowi intelektualnemu. W ciągnącej się latami fazie przygotowawczej jego współudział był zapewne dość znaczny. Decydujące było jednak to, co działo się realnie we mnie samej (proszę: realne dzianie się, nie "uczucie") wespół z konkretnym obrazem życia chrześcijańskiego przekazanego mi w wyrazistych świadectwach (Augustyn, Franciszek, Teresa). Ale w jaki sposób miałabym w paru słowach nakreślić Panu portret owego "realnego dziania się"? To nieskończony świat, który otwiera się całkiem na nowo, gdy zamiast na zewnątrz, zaczyna się wreszcie żyć do wewnątrz. Wszystkie realne rzeczy, z którymi przedtem miało się do czynienia, stają się przezroczyste i zaznacza się odczuwalna obecność sił, które wprawiają je w ruch i stanowią właściwy ich fundament." (Spór o prawdę istnienia. Listy Edith Stein do Romana Ingardena, Kraków 1994, s. 196)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 Dalej..
Marek Bielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Jacek_G
>A mógłby pan skrótowo (o ile się da) opowiedzieć o wariancie Ratisbonne?

Alphons Ratisbonne żył w latach 1814-1884, był francuskim Żydem, uważał się za sceptyka i ateistę, do Kościoła katolickiego miał stosunek bardzo negatywny. Pewnego dnia czekał na znajomego, który załatwiał formalności pogrzebowe. Z nudów wszedł do kościoła, zaczął bezmyślnie snuć się po świątyni i wtedy - według jego relacji - nagle, w jednej chwili, ujrzał duchowy wymiar rzeczywistości, odczuł miłość i przebaczenie, a jednocześnie została mu udzielona wiedza o prawdach wiary, o których nie miał wcześniej pojęcia. "Przy wchodzeniu do kościoła niczego nie wiedziałem, a przy wyjściu wszystko już jasno widziałem" - wspominał po latach. Czyli było to nawrócenie natychmiastowe, bez żadnej widocznej przyczyny, połączone z udzieleniem wiedzy o prawdach wiary nauczanych przez Kościół. W sumie - tajemnicza sprawa... Bardzo podobnie wyglądało kilkadziesiąt lat później nawrócenie innego francuskiego Żyda - André Frossarda.

#797
02-10-2012 17:09
 Ocena 6 na 6
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
>Pominąłeś jeden niuans: Jezus Chrystus jest także prawdziwym człowiekiem, odczuwającym ból i lęk przed cierpieniem tak samo jak inni ludzie.

Ani trochę nie pominąłem. Tylko, że inni ludzie nie mają takiej fajnej perspektywy na przyszłość, kiedy oddają swoje życie za innych w cierpieniu i bólu (choćby milcząc na Gestapo).

I to nie jest jakiś tam sobie ból i pierwsze lepsze cierpienie, tylko ból i cierpienie w sprawie. Problem polega na tym, że to nic takiego wyjątkowego w świecie zwykłych ludzi. Historii poświęcania się człowieka dla innego człowieka mamy ogrom. I jeszcze raz się powtórzę, problem polega na tym, że jak ktoś ma zaklepane, że jeden dzień pocierpi (tam dzień, ledwie kilka godzin) a później hopsasa, ta dam - jestem Bogiem na wieczność - to się to właściwie nijak ma do poświęcenia ludzi, którzy cierpią dłużej, więcej i mocniej, nie mają takiej zacnej perspektywy, nie są protegowanymi synusiami, nie mają zbudowanej nadziei na kolejne życie, alternatywne istnienie, czy życie wieczne i doskonałe w nagrodę. Nie mówiąc już o byciu samym Bogiem. Jak się to dojrzy, to cała sprawa wygląda lipnie. Marna podróba ludzkiego poświęcania się.

Cierpienie Jezusa, wedle ewangelicznej opowieści, wygląda śmiesznie słabo już wobec cierpienia innych krzyżowanych w tym okresie. Kilka godzin zaledwie. Co, znudziło mu się tam wisieć, nie mógł chociaż dorównać zwykłym śmiertelnikom, którym po kilku dniach gnaty łamano? Czy mu Tato promocję zrobił? Strasznie słabo to wygląda w porównaniu do nie mogących skonać prostaczków, a wrzasku na pół świata przez 2000 lat.

Ale to i tak małoistotne wobec konsekwencji dla życia człowieka, jakie ta historia czy legenda ze sobą niesie, które trochę opisałem. Czyli życie prawdziwe staje się życiem drugorzędnym/pomocniczym. Spełnia rolę tylko kwalifikacji do wiecznego i genialnego finału. TO życie, jest tylko za karę, za grzech, ubarane rozbuchaną histerią wobec perspektywy umierania i ewentualnej, wiecznej masakry po śmierci. Upośledzone, marne, właściwie beznadziejne wobec zmyślonej, doskonałej, perfekcyjnej, ekstatycznej i wiecznej obietnicy. Na takim oszpeconym, zdradzieckim i haniebnym fundamencie niczego sensownego wobec TEGO świata nie zbudujesz. Nie wspominając już kolejnych inspiracji (choćby dogmatycznego kodeksu moralnego) i ich konsekwecji.

#798
02-10-2012 17:22
 Ocena 3 na 3
Jacek_G (35558 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
Dziękuję za krótki i rzeczowy opis, wszystko jest zrozumiałe (to oczywiście a propos opisu a nie zdarzenia). Nie tylko Frossard tego doświadczył, na mojego czuja zupełnie podobnie musi być z najgłośniejszym tego typu nawróceniem - czyli ze św. Pawłem.
Zgadzam się z panem, jego relację też uznałbym za wiarygodną, jak i całą masę doświadczeń przemian jemu podobnych o których literatura milczy, a które zapewne musiały w historii ludzkości mieć miejsce.
Swoją drogą jeśli Alphons Ratisbonne doznał pewności że "wszystko już jasno widzi" to nurtuje mnie pytanie czy potrafiłby wyjaśnić pewną trudność z którą borykam się od lat, tzn. zachętę Jezusa do nadstawiania drugiego policzka.
łącząc pozdrowienia

#799
02-10-2012 20:23
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi darkside
.
>Na takim oszpeconym, zdradzieckim i haniebnym fundamencie niczego sensownego wobec TEGO świata nie zbudujesz.
Nie ma Pan racji na takich mitach budowane są poglądy ludzi, którzy mają ogromny wpływ na kształtowanie naszego świata. Pozwoli Pan, że przypomnę wspaniałą i ciągle aktualną książkę. Jest to Wiara oświeconych (Paris 1939: Alcan; wydania polskie: 1959, 1980). Opublikowana przed drugą wojną światową jedynie we Francji Wiara oświeconych (1939) jest studium teoretycznym i empirycznym z psychologii religii. Zawiera ona zręby teorii wiary religijnej, zilustrowane materiałami z przeprowadzonych osobiście przez jej autora badań empirycznych. Istotą wiary religijnej jest jej supozycyjny charakter. Jako "przekonanie na niby", wiara taka jest stopniowalna, od nieomal pewności do prawie całkowitego zwątpienia. W pierwszym przypadku typ religijności może być nazwany ortodoksyjnym. Pozostałe typy to religijność subiektywna (selektywna) i religijność symboliczno-alegoryczna. Osoby pierwszego i drugiego typu mają trudności z godzeniem przekonań religijnych z wiedzą naukową (tzw. paraliż logiczny) i z rozstrzyganiem dylematów moralnych (tzw. paraliż moralny). tu recenzja Książka ta pokazuje jak dalece niemożliwą jest sensowna rozmowa z panem Bieleckim.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#800
02-10-2012 22:45
 Ocena 7 na 7
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
>Nie ma Pan racji na takich mitach budowane są poglądy ludzi, którzy mają ogromny wpływ na kształtowanie naszego świata. Pozwoli Pan, że przypomnę wspaniałą i ciągle aktualną książkę.

Jasne, że budują, i że mają ogromny wpływ, tyle, że to nie ma żadnego sensu. Jak może sensownie budować nasz świat ktoś, kto koniec końców, czeka na Powtórne Przyjście, czyli ostateczne i wyczekiwane zakończenie sprawy tego brudnego i grzesznego podświata? Kompletny nonsens. Chrześcijańscy, czy tam katoliccy architekci i budowniczy, służą ideologii, która twierdzi, że kamieniem założycielskim tego świata jest grzech i świat ten, a za nim człowiek, jest tym grzechem pokalany i przepełniony. Czyli, wszystko w tym świecie jest z natury złe, człowiek zepsuty i tylko łaska pańska wnosi jakieś pokłady dobra. Ale dobra w pełni rzeczywistość jest możliwa (!!!), ale nastąpi poza tym światem i życiem, po powtórnym przyjściu. I tacy "architekci" chcą nas nadal urządzać, chociaż już dawno bystrzy ludzie zdemaskowali ich kompetencje, ale w Polsce ludzie o tym pojęcia za bardzo nie mają. O ile kojarzę teraz, to Thomas Hobbes pierwszy wpadł na to, dlaczego chrześcijańskie narzędzia do budowania świata i urządzania ludzi są zwyczajnie do dupy. 350 lat temu.

Jak "zaświatowcy" mogą budować świat?! Kiedy sama wizja zaświatowości powstała na reakcje człowieka, który nie umie, nie jest w stanie, czy też nie ma możliwości przekształcenia rzeczywistości zgodnie ze swoimi aspiracjami. Wobec tej niemożności zrodził się idiotyczny pomysł, że sens, cel i znaczenie zrealizować można poprzez stworzenie doskonałego świata alternatywnego, a co za tym idzie poprzez potępianie i negowanie zasadniczej wartości świata realnego. Najlepiej tą nieudolność bycia w świecie widać w kryzysie/utracie wiary, czy też tylko przy wyobrażaniu sobie tego przez osobę religijną, kiedy odczarowana rzeczywistość (jedyna jaka pozostała) wydaje się jej bezwartościowa i bezsensowna. Totalna pustka, chaos, utrata gruntu i strach. I to są kurna budowniczy.

#801
03-10-2012 12:18
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi darkside
.
>Jasne, że budują, i że mają ogromny wpływ, tyle, że to nie ma żadnego sensu. Jak może sensownie budować nasz świat ktoś, kto koniec końców, czeka na Powtórne Przyjście, czyli ostateczne i wyczekiwane zakończenie sprawy tego brudnego i grzesznego podświata? Kompletny nonsens.
Oj! Panie Darku, niech Pan się zastanowi. Kit wtłaczany owieczkom (np panu Markowi), to jedno, a faktyczna działalność to drugie. Nie będę tu przywoływał bibliografii, ale odwołanie się do dorobku jednego z większych krytyków chrześcijaństwa Deschnera, czy Horsta Herrmanna jest tu koniecznym. Książęta Kościoła i jego sługusy budują od wieków potężną instytucję potwornie pazerną na dobra doczesne. Nie istnieje taka zbrodnia, której by - dla zaspokojenia swojej chciwości i chuci - nie popełnili.
Dla mnie istnienie Kościoła Katolickiego jest najlepszym dowodem na nieistnienie Boga, szczególnie tego z "Kazania na górze". Wszechmocny Bóg nie pozwoliłby na czynienie takiego ogromu zła w jego imieniu. To do diabła z takim Bogiem, nawet gdyby miał istnieć.

>Chrześcijańscy, czy tam katoliccy architekci i budowniczy, służą ideologii, która twierdzi, że kamieniem założycielskim tego świata jest grzech i świat ten, a za nim człowiek, jest tym grzechem pokalany i przepełniony. Czyli, wszystko w tym świecie jest z natury złe, człowiek zepsuty i tylko łaska pańska wnosi jakieś pokłady dobra.
Czyli wszyscy jesteśmy źli, ale z grzechu można się wyspowiadać, odkupić swoje winy i otrzymać odpust - nawet zupełny. Oczywiście po stosownym opłaceniu się kapłanom. Wszyscy jesteśmy źli, a kapłani? Bez przesady! Po to jest nakaz obowiązujący tylko w górę. "Nie sądźcie abyście nie byli sądzeni". Ostrożnie z osądzaniem nawet kleryków, a "Nasz Papież", to Bóg prawdziwy poza wszelkim osądem. Grzechem jest np aborcja, ale wykorzystywanie seksualne dzieci przez kler w chrześcijańskich sierocińcach na całym świecie, to tylko ludzka słabość, skrzętnie ukrywana np przez "Naszego Papieża".

>Ale dobra w pełni rzeczywistość jest możliwa (!!!), ale nastąpi poza tym światem i życiem, po powtórnym przyjściu. I tacy "architekci" chcą nas nadal urządzać, chociaż już dawno bystrzy ludzie zdemaskowali ich kompetencje, ale w Polsce ludzie o tym pojęcia za bardzo nie mają. O ile kojarzę teraz, to Thomas Hobbes pierwszy wpadł na to, dlaczego chrześcijańskie narzędzia do budowania świata i urządzania ludzi są zwyczajnie do dupy. 350 lat temu.
Ej tam, ej tam, a ilu tych bystrych? Racjonalni ateiści, to zaledwie kilka procent ludzkości.

>Jak "zaświatowcy" mogą budować świat?!
To proszę sobie popatrzeć na naszą ojczyznę i przypomnieć sobie całą historię chrześcijaństwa. Mogą, a czynią i czynili to w imieniu Boga Miłości Jezusa Chrystusa.

Dopiero ludzie inteligentni i wykształceni w Europie XXI wieku wierzący w te absurdalne mity i ogromne zakłamanie instytucji, to jest cud najprawdziwszy. Znacznie większy od wszystkich cudów razem wziętych przytoczonych tu przez pana Bieleckiego, ale z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda, gdyż wierzącego nikt nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Czego egzemplifikacją są wierzący goszczący na naszym forum z panem Markiem Bieleckim na czele.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#802
03-10-2012 16:37
 Ocena 6 na 6
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
>Oj! Panie Darku, niech Pan się zastanowi. Kit wtłaczany owieczkom (np panu Markowi), to jedno, a faktyczna działalność to drugie. Nie będę tu przywoływał bibliografii, ale odwołanie się do dorobku jednego z większych krytyków chrześcijaństwa Deschnera, czy Horsta Herrmanna jest tu koniecznym. Książęta Kościoła i jego sługusy budują od wieków potężną instytucję potwornie pazerną na dobra doczesne. Nie istnieje taka zbrodnia, której by - dla zaspokojenia swojej chciwości i chuci - nie popełnili.

Oj tak, Panie Andrzeju, sens to ta robota ma ogromny dla obywateli hierarchów. Fakt. Tylko dla rozwoju i powodzenia ludzkości (ups, jak doniośle), nie ma żadnego. Wręcz przeciwnie. To stagnacja, a gdzie tam - cofanie się, zło. A ambicje wciąż olbrzymie i sny o potędze jeszcze większe. Widzę już tych kreujących ludzkość i urządzających świat Mesjaszy - Wojtyłów, Jurków, Gowinów i innych Terlikowskich. Coś pięknego. Raj na Ziemi.

>Dla mnie istnienie Kościoła Katolickiego jest najlepszym dowodem na nieistnienie Boga, szczególnie tego z "Kazania na górze". Wszechmocny Bóg nie pozwoliłby na czynienie takiego ogromu zła w jego imieniu. To do diabła z takim Bogiem, nawet gdyby miał istnieć.

Ja tam nie chcę "teologizować" i domniemywać potencjalnych boskich emocji, ale mój zmysł estetyczny, a i moralny też, również nakazuje mi wysłać Boga katolików do diabła.

>Czyli wszyscy jesteśmy źli, ale z grzechu można się wyspowiadać, odkupić swoje winy i otrzymać odpust - nawet zupełny. Oczywiście po stosownym opłaceniu się kapłanom. Wszyscy jesteśmy źli, a kapłani? Bez przesady! Po to jest nakaz obowiązujący tylko w górę. "Nie sądźcie abyście nie byli sądzeni". Ostrożnie z osądzaniem nawet kleryków, a "Nasz Papież", to Bóg prawdziwy poza wszelkim osądem. Grzechem jest np aborcja, ale wykorzystywanie seksualne dzieci przez kler w chrześcijańskich sierocińcach na całym świecie, to tylko ludzka słabość, skrzętnie ukrywana np przez "Naszego Papieża".

Jasne. Tak sobie pomyślałem teraz o tym:

"Spowiadam się Bogu wszechmogącemu
i wam, bracia i siostry
że bardzo zgrzeszyłem
myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem:
moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina.
Przeto błagam Najświętszą Maryję zawsze Dziewicę,
aniołów, Świętych i was bracia i siostry,
o modlitwę za mnie do Pana Boga naszego."

Można się wyspowiadać i pozbyć poczucia winy (co jest żenujace wychowawczo), ale to chodzi o tą kołomyję właśnie. Za tydzień najpóźniej osaczony i sterroryzowany petent znowu przyjdzie, rzuci się go na kolana, zrobi z niego grzesznika/śmiecia, znowu będzie przepraszał i skamlał, czym umocni władzę nad sobą już nie tyle zmyślonego Boga, co pana kapłana. No przecież to genialne jest w swojej podłości. Nie błąd, nie jakaś życiowa głupota, ale wina przeciw samemu Stwórcy. I zawsze i na okrągło, ten odpuszcza, a "szmaciarz" znowu za chwilę musi padać, stękać i przepraszać. I płacić. Petent nieustannie musi być strofowany i musi się mu wmawiać, przypominać i umacniać w przekonaniu, że jest nikczemny. A ubabrać go można na tysiące sposobów.
Ba, mechanizm jest już tak udoskonalony, że spora grupa petentów ubabrze się sama w swojej zamnipulowanej wyobraźni.

>Ej tam, ej tam, a ilu tych bystrych? Racjonalni ateiści, to zaledwie kilka procent ludzkości.

Kilka procent na sztuki, to trochę jest. Jest od kogo czerpać. Pięknie, że byli, są i, mam nadzieję, będą.

"Na całe szczęście wiem jak radę dać bez wiary i
Znalazłem wielu, którzy drogę pokazali mi
Przez całe życie na najwyższej pędzą fali
Pochmurne niebo im na głowy się nie zwali".

zespół Coma. Lubię to.

>>Jak "zaświatowcy" mogą budować świat?!
>To proszę sobie popatrzeć na naszą ojczyznę i przypomnieć sobie całą historię chrześcijaństwa. Mogą, a czynią i czynili to w imieniu Boga Miłości Jezusa Chrystusa.

No tak tak. Budują, a jakże. Budują 2000 lat, czy tam 1600 z hakiem. I jakaż niezwykle wykwintna rudera stoi. W Polsce, jak pisze Jacek Tabisz, prawie wszyscy jeszcze to ćpają, to i widzą wspaniały pałac. Na piasku, żeby przywołać samego guru. Ale ja do Cieszyna mam 20 minut, a tam to już nawet rumowisko dawno posprzątane. I taki przestrzennych miejsc wokół nas coraz więcej.

>Dopiero ludzie inteligentni i wykształceni w Europie XXI wieku wierzący w te absurdalne mity i ogromne zakłamanie instytucji, to jest cud najprawdziwszy. Znacznie większy od wszystkich cudów razem wziętych przytoczonych tu przez pana Bieleckiego, ale z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda, gdyż wierzącego nikt nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Czego egzemplifikacją są wierzący goszczący na naszym forum z panem Markiem Bieleckim na czele.

To rzeczywiście jest niezwykle niezwykła niezwykłość. Aż się wierzyć nie chce.

Pozdrawiam.

#803
03-10-2012 17:23
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
Ładne porównanie.
Czy ten świat byłby lepszy, który obywa się bez słów?

#804
03-10-2012 19:36
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi darkside
.
>To rzeczywiście jest niezwykle niezwykła niezwykłość. Aż się wierzyć nie chce.
I co tu do tego dodawać. Taka jest nasza rzeczywistość.

Pozdrawiam.

@@@
.

#805
03-10-2012 20:36
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi darkside
Dodam, że ogromnie mądre są Twoje ostatnie wpisy i czytam je z ogromną przyjemnością. Nie zgadzam się z panem Bogusławskim co do tego, że dalsza historia chrześcijaństwa w jakikolwiek sposób odbiega od nauczania mitycznego Jezusa. Kościół i kościoły protestanckie to naturalne rozwinięcie. Zwróciłeś uwagę na najistotniejszą i najbardziej destruktywną cechę chrześcijaństwa - to nawet nie teizm, tylko zaświatyzm. Dla zaświatów robi się wszystko. Jestem przekonany, że wielu inkwizytorów miało się za bardzo "dobrych" ludzi. Torturując "ratowali" część ofiar dla zaświatów. A bogactwo na ziemi? Cóż - "cel uświęca środki"... Przecież ogromna część tego bogactwa służyła i służy propagandzie zaświatów. Gdyby było inaczej, to jednak kler, zwłaszcza najwyższy rangą, wywalczyłby dziedziczenie dóbr przez potomków. Oczywiście, zwłaszcza w XIV - XVI wieku nieślubne dzieci papieży i kardynałów pełniły ważne funkcje, ale jednak ich passa kończyła się po śmierci ojca - patrona. Gdyby nie chodziło głównie o propagandę zaświatów, pojawiłaby się dziedziczna funkcja i zamożność kleru.

I jeszcze wracając do Jezusa - kazanie na górze etc. - to wszystko prowadzi do propagowania "miłości" jako całkowitego oddania jedyniesłusznej religijnej, zaświatowej doktrynie. "Bliżni" to osobnik mocno naćpany tą samą ideą. Zaś reszta to "uschłe gałęzie krzewu winnego, które należy wrzucać do ognia". I wrzucano. Ci z kleru, którzy chcieli po prostu być bogaci i żyć wygodnie, byli najmniej potworni w porónaniu z klerem żarliwie wierzącym. W chrześcijaństwie ważne są też "ćwiczenia duchowe", wątpienie... Zatem w chwili ogromnego zwątpienia biskup żałuje że kupił mercedesa za pieniądze parafii i ten żal jest dobry, po "potęguje wiarę poprzez skruchę"... I wilk syty i owca cała... Natomiast bogactwo służb zaświatów i tak jest cool, gdyż służy "wyższym celom", czyli "prowadzeniu trzody pańskiej do zaświatów". Tak samo przepych świątyń "przekonuje maluczkich, aby wstępowali w progi pańskie"...

Dlatego uważam, iż wcielenie propagandy zaświatów, mityczny Jezus Chrystus, to jeszcze bardziej ponura postać od plemiennego ludobójcy Jahwe... Jezus Chrystus to nie osoba, to nie mityczny bohater, ale bilet do zaświatów, który zjada się na raty krztusząc się tekturą obietnic...

#806
04-10-2012 03:05
 Ocena 3 na 3
Artur@R (7115 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi darkside
OT
>"Na całe szczęście wiem jak radę dać bez wiary i
>Znalazłem wielu, którzy drogę pokazali mi
>Przez całe życie na najwyższej pędzą fali
>Pochmurne niebo im na głowy się nie zwali".
>zespół Coma. Lubię to.<

..ja też, ale dodam "rewersik tego dukata"

"jutro, gdy zabraknie poezji
jutro, zimne słońce nauki zmrozi krew
jutro, przestaniemy być piękni
jutro, lecz dzisiaj ostatni chwalmy dzień!
Świadkowie schyłku czasu,
królestwa wiecznych chłopców.
Wszystko, co po nas przyjdzie niechybnie
na pewno będzie dobre, ale brzydkie".
(Coma - "Świadkowie Schyłku Czasu Królestwa Wiecznych Chłopców")

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."

#807
04-10-2012 17:00
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Jacek Tabisz
.
>Nie zgadzam się z panem Bogusławskim co do tego, że dalsza historia chrześcijaństwa w jakikolwiek sposób odbiega od nauczania mitycznego Jezusa. Kościół i kościoły protestanckie to naturalne rozwinięcie.
biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=248&werset=10#W10
www.racjonalista.pl/kk.php/s,1026
www.macier(*)ystusa-czy-skrajna-utopia.html
www.opoka.(*)aniek_kazanie_na_gorze_00.html
ateista.manifo.com/strona-glowna
No cóż? Mamy odmienną z Panem Tabiszem znajomość historii chrześcijaństwa, myślę, że nawet od "Nowego Testamentu" poczynając.

>Jezus Chrystus to nie osoba, to nie mityczny bohater, ale bilet do zaświatów, który zjada się na raty krztusząc się tekturą obietnic...
Jezus z "Kazania na górze" a nawet ewangeliczny (tak do Pawła), to bohaterski żydowski trybun ludowy, o bardzo postępowej (oczywiście relatywnie do czasów) myśli społecznej. Mam do niego szacunek (tak jak jeszcze do kilku postaci chrześcijaństwa), przy całkowitym braku szacunku dla teoretycznej i praktycznej myśli Kościoła. Wykorzystywanie naturalnego ludzkiego strachu przed śmiercią było rzeczywiście jednym z narzędzi dyscyplinujących wiernych, ale czy najważniejszym? Ja zdecydowanie wątpię. Człowiek jest jednak trochę bardziej skomplikowanym urządzeniem.

PS. Zaś z tym stwierdzeniem: Gdyby nie chodziło głównie o propagandę zaświatów, pojawiłaby się dziedziczna funkcja i zamożność kleru. To już nie zgadzam się całkowicie. Cała propaganda kościelna służyła realizacji doczesnych celów Kościoła i kleru, również doczesnym celom służył "zaświatyzm", który był narzędziem, a nie żadnym celem ostatecznym. Gdyby kler obawiał się choć trochę obrachunków po śmierci, to nie dopuszczałby się takich potwornych łajdactw na ziemi.

Pozdrawiam.

@@@
.

#808
04-10-2012 19:15
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Jacek Tabisz
>Nie zgadzam się z panem Bogusławskim co do tego, że dalsza historia chrześcijaństwa w jakikolwiek sposób odbiega od nauczania mitycznego Jezusa.

To może zacznę od pewnej "technicznej" kwestii. Wiesz, ja mam w ogóle do tego taki stosunek, że nie bardzo interesuje mnie sam Jezus, bo na podstawie Ewangelii nie jestem w stanie ani ustalić, ani zrozumieć, o co mu generalnie chodziło. Jestem sceptyczny również wobec rozmaitych interpretacji i nawet będąc skupionym na najbardziej wiarygodnym (bo najwcześniejszym) źródle, czyli ewangelii św. Marka, nie bardzo mam ochotę się tego podejmować. Tym bardziej, kiedy wezmę pod uwagę to, że zakończenie zawierające historię ze zmartwychwstaniem jest ewidentnie dopisane później. Niemniej i tak nie mogę wyjść ze zdziwienia, kiedy swoją interpretację głosi Paweł, a za nim przez wieki kościół czy kościoły. Nie ufam im zupełnie, ale to właśnie ta interpretacja mnie interesuje, bo ona rzutuje na kształtowanie myśli ogromnej ilości ludzi, na ich zachowania, sposób życia, percepcję świata, życia itd. Jak pisał Nietzsche, życie i działanie Jezusa nie było Pawłowi w ogóle potrzebne, a to, co odkrył i zbudował, to mit ukrzyżowania i zmartwychwstania. Jezus mówi jak żyć, Pawła interesuje kwestia pośmiertna, zbawienie w zaświatach. Dość znamienne. Bazą nauczania jest od tamtej pory dążenie do zaświatów, żyje się po to, by zyskać zbawienie po śmierci. I to jest fatalne, a mam ogromne wątpliwości, czy samemu Jezusowi o to chodziło, ale nie lubię o nim samym mówić, bo nie lubię ganiać po tak niepewnym gruncie. Raczej interesują mnie tutaj już konsekwencje, czyli nauczanie kościoła, a nie samo źródło, do którego nie potrafię dotrzeć i zrozumieć. Nie intersuje mnie źródło/Jezus, ale jego przerobiona nauka, bo to ona wpływa i kreuje, a o tym, to już zdecydowanie można coś powiedzieć czy napisać.

>Kościół i kościoły protestanckie to naturalne rozwinięcie. Zwróciłeś uwagę na najistotniejszą i najbardziej destruktywną cechę chrześcijaństwa - to nawet nie teizm, tylko zaświatyzm. Dla zaświatów robi się wszystko.

Tego, czego jestem tutaj na 100% pewny, to to, że jest to rozwinięcie Pawła. Tego, czy oddaje on trafnie nauczanie Jezusa nie wiem, ale szczerze, to mocno wątpię.

>Dlatego uważam, iż wcielenie propagandy zaświatów, mityczny Jezus Chrystus, to jeszcze bardziej ponura postać od plemiennego ludobójcy Jahwe... Jezus Chrystus to nie osoba, to nie mityczny bohater, ale bilet do zaświatów, który zjada się na raty krztusząc się tekturą obietnic...

Jezus Chrystus jako propaganda zaświatów, jak najbardziej w mojej ocenie jest postacią bardziej ponurą niż sam Jahwe, którego odbieram jak Złą Królową ze Śnieżki, czy Babę Jagę. No nie umiem poważnie traktować nieistniejącego i baśniowego, a że sadysta i rzeźnik, to musiał taki być, bo jakby był pierdołą, to w tamtych czasach miałby małe szanse na przetrwanie (a co za tym idzie, Żydzi jak grupa też). Miętki gościu byłby tu najprawdopodobniej ewolucyjnie przedwczesny i by przepadł przy tych wszystkich Asyryjczkach czy Babilończykach (co się o mało nie stało, tylko kapłanom przepowiednia uwolnienia w niewoli babilońskiej wypaliła i Jahwe stał się Iniemamocnym). W nieustannie niebezpiecznym świecie, kiedy nie wiadomo, co i kto za wzgórzem się czai, musiał być to zazwyczaj ktoś, kto ma moc, potrafi się wk.wić, dołożyć i bronić swój lud oraz pilnować wewnętrznego porządku (by władcy i kapłani mieli się dobrze).

Te wyczyny Jahwe, nie mają przełożenia na zachowania i życie współczesnego człowieka, zaświatyzm Jezusowopawłowy taki wpływ ma wciąż ogromny. Dlatego Tata służy mi ewentualnie w sprzeczkach z religijnymi, żeby im pokazać, że Tato nerwowy i trochę jak kombinacja Mengele z Kubą Rozpruwaczem, ale faktycznie nie bardzo mnie to obchodzi. Obchodzi mnie to, co ma wpływ na postawę, myślenie, uczucia, emocje i kształt życia człowieka. Zaświatyzm jest dla tego wszystkiego fatalny, z czego obaj świetnie zdajemy sobie sprawę.Człowiek zarażony zaświatami i tam zdążający, nigdy nie rozkwitnie tak, jak człowiek słonecznie, radoście i afirmująco spoglądający na rzeczywistość. Afirmująco, ale bez fałszywej egzaltacji, po prostu z łagodną przyjazną ufnością, pomimo niedogodności i niedoskonałości tego świata.

Oczywiście, chrześcijaństwo ma znaczniej więcej paskudnych wad, a więc i kolejnych nieciekawych wpływów na człowieka. Z jedynym słusznym i idiotycznie idealistycznym obrazem świata czy moralności na czele. Co uczy gardzić, odmiawać godności i wartości, poniżać, dyskredytować, dyskryminować, a i nienawidzić (kiedyś eliminować, jak zaświatowy braciszek Islam) tych co inni, odmienni, nie pasujący do boskiego przecież wzorca.

#809
04-10-2012 19:35
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Artur@R
>..ja też, ale dodam "rewersik tego dukata"
>"jutro, gdy zabraknie poezji
>jutro, zimne słońce nauki zmrozi krew
>jutro, przestaniemy być piękni
>jutro, lecz dzisiaj ostatni chwalmy dzień!
>Świadkowie schyłku czasu,
>królestwa wiecznych chłopców.
>Wszystko, co po nas przyjdzie niechybnie
>na pewno będzie dobre, ale brzydkie".

Oj niech mrozi, niech mrozi Arturze. Za dużo już tych pięknych, fałszywych iluzji. I za długo. Niech jest brzydziej, ale mądrzej, prawdziwiej. Nie chcę być wiecznym chłopcem, chcę dojrzewać.

A coś mi się jeszcze przypomniało. Jest taki program na TV4 "Mała czarna", gdzie zebrane panie podejmują jakiś temat, pogadują sobie głupiej lub mądrzej, a później wkracza ekspert. Temat numer jeden, to, a jakże, relacje damsko-męskie. W sobotę patrzyłem i oprócz prowadzącej, byli tam Eichelberger, Najsztub i Braunek oraz najmłodsza Paulina Reiter. I ta trójka starszych odczarowywała tą młodszą z iluzji i nonsensów, jakie Paulina miała w glowie na temat budowania relacji w związku. Czyli z tego, że trzeba czały czas jak najwięcej z siebie dawać po to, żeby wiele i jeszcze więcej wziąć. Wyjaśniono jej, że to wszystko nie tak i w ogóle na odwrót, że tak, to ona ma pewne kłopoty. Jak ten "piękny" obraz i "poezję" zmrozili jej nauką i wiedzą, to może było już brzydziej, ale za to o ile mądrzej. Widok buzi tej młodej kobiety i jej "oświecenia", jak załapała o co chodzi, niezwykły. Dlatego ja mam gdzieś te piękne poezje. Wolę te "brzydkie, ale dobre". I prawdziwe

#810
04-10-2012 19:38Nie na temat
 Ocena 1 na 1
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
Odp: Racjonalizm Edyty Stein
W odpowiedzi Marek Bielecki
>Spróbuję wyjaśnić. Bóg mówi do każdego z nas poprzez subtelne sygnały: poprzez innych ludzi, poprzez naszą świadomość, poprzez nasze sumienie, poprzez różne wydarzenia, których jesteśmy świadkami lub które nas dotykają. Te sygnały są na tyle subtelne, że możemy je odczytać, jeśli jesteśmy dostatecznie otwarci i wrażliwi, ale jednocześnie zazwyczaj ich nie zauważymy, jeśli z jakiegoś powodu nie chcemy, by do nas docierały. Bóg nie narzuca się, szanuje naszą wolność i nie przymusza nas do relacji ze sobą - chce, żebyśmy wybrali Go dobrowolnie. "Być wrażliwym na sprawy duchowe" to znaczy - starać się dostrzec te subtelne sygnały lub co najmniej: nie negować apriorycznie ich istnienia.

Czy ten Twoj bóg pochodzi z rodziny Vito Corleone?

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365