 |
Korzyści płynące z religii Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-11-2012 14:18 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Korzyści płynące z religii
-8 na 12 | Zauważyłem w jednym z wątków pochwałę pewnego portalu, m.in. za to, że jest tam taki temat. Nic prostszego, jak założyć taki temat u nas. Zacznę od argumentu etycznego: Religia jest lepsza niż zupełny brak etyki.
Wielokrotnie pisałem tutaj, że mój ateizm ma swoje źródła w etyce, nie w agnostycyzmie. Nie skupiam się na filozoficznej kwestii istnienia Boga, ale na szkodliwości religijnych nauk moralnych. A jednak, jeśli przyjąć założenie, że nie istnieje inne źródło nauk moralnych, to religię należy ocenić pozytywnie.
Podstawową kwestią w tym rozumowaniu jest założenie, że istnieją ludzie, którzy nie mają dostępu do innego niż religia źródła nauk moralnych. Zastanówmy się więc, jakie oprócz religii istnieją źródła moralności. W ogólności widzę trzy: wychowanie niereligijne, dyscyplina filozofii zwana etyką i instynkty moralne. Bez wnikania w szczegóły tych trzech niekoniecznie odrębnych obszarów, zastanówmy się, jak duży odsetek ludzkości nie ma dostępu do żadnego z nich:
Jak wiele jest dzieci, które otrzymują religijne wychowanie, nie czytają filozofii i nie mają dobrze rozwiniętych instynktów moralnych?
Jak wiele jest dzieci, które nie otrzymują żadnego wychowania, nie czytają filozofii i nie mają dobrze rozwiniętych instynktów moralnych?
Jak wiele jest dzieci, które otrzymują antywychowanie, nie czytają filozofii i nie mają dobrze rozwiniętych instynktów moralnych?
A może w tym rozumowaniu ukrywa się przede mną jakiś podstawowy błąd... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 Dalej..#451 7 na 7 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Korzyści płynące z religii | > Proszę więc to wytłumaczyć niejakiemu Kartezjuszowi, który właśnie tak uważał, a był chyba nie najgorszym filozofem. Nie mówiąc o Tomaszu z Akwinu i Leibnizu, którzy uważali tak samo.<Czy Descartes był niezłym filozofem? Udowodnił istnienie Boga przy pomocy cyrkla (logicznego). Ale ponieważ wyznawał zasadę cogito ergo sum to przeprowadził jeszcze jeden dowód istnienia Boga. Tym razem już bez cyrkla, tylko za pomocą ekierki i liniału. Uważał że zwierzęta są maszynami i nie mają świadomości. "Gdy się bije osła i ten ryczy, to jest podobnie jak naciskając na klawisz organów te wydają dźwięki" Nie wie Pan co sądził Bach o filozofii Rene ? Może napisał jakieś oratorium na cztery osły O wolnej woli oczywiście też pisał. Ale Pan go w ogóle nie czytał. Bo jego koncepcja zawiera sprzeczność której sam Descartes nie wyjaśnił, dlatego w dyskusjach o Wolnej Woli, nikt jego myśli nie bierze pod uwagę. Według jego koncepcji 2+3 nie musi się równać 5, o ile Bóg tak zechce. Ponadto udowodnił wprawdzie istnienie Boga ale nie wykazał istnienia duszy, która jest elementem jego koncepcji. Tomasz, ach ten Tomasz, jego koncepcji też Pan nie zna. "Wola jest podporządkowana rozsądkowi. Wybiera to co rozsądek podaje jej jako najlepsze." Mimo tego człowiek posiada wolną wolę. "Wolna wola jest warunkiem koniecznym moralnego postępowania". Ponieważ jest dana od Boga to zawsze się też skłania ku dobremu, voluntas, chociaż ma prawo wybrać też noluntas. Jak Pan sądzi, co na temat jego teorii powiedziałby Augustyn i franciszkanie? Ci ostatni mają trzymać mordę w kubeł, Paweł V im zabronił. Ale Tomasz, ach ten Tomasz, zajmował się też biologią i meteorologią, warto więc wspomnieć. "Wilgotne, południowe wiatry - dziewczynka, suche, porywiste wiatry z północy - chłopczyk. Wiatr z zachodu lub od wschodu - obojnak. Cisza w powietrzu - cisza pod kołdrą." Jeżeli coś pomieszałem to proszę poprawić. Z Leibnizem zblamował się Pan zupełnie. Od tygodni objaśnia nam Pan zręby filozofii, wyczytanej gdzieś w chrześcijańskiej bibule a nie ma Pan o niej zielonego pojęcia. Leibniz był deterministą stawianym na równi z Schopenhauerem. > Doprawdy, im dłużej jestem na tym forum, tym dogłębniej się przekonuję, że ateizm wypływa z niewiedzy.<Ma Pan wolną wolę. Może Pan kliknąć i pójść w szeroki i daleki świat i nigdy już tu nie wrócić. Tutaj zawsze będzie obowiązywało 2+3=5. |
Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Korzyści płynące z religii | > To ja chromolę taką wolną wolę,<Taką wolę to i ja chromolę. |
#453 -1 na 3 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii |
Proszę Pana, nie mam czasu tłumaczyć wszystkiego i prowadzić dyskusji na tym poziomie. Powiem jednak co następuje: 1. Na poziomie podręcznikowym (zapewne sięgnął Pan do opracowań lub podręczników, bo przecież nie do prac oryginalnych; jeżeli nie zna Pan Woltera, to i zapewne Descartesa) można formułować takie opinie, trzeba bowiem jakoś dany system przystępnie omówić i pokrótce wskazać na "wady i zalety". Natomiast na poziomie badawczym każda z tych opinii jest co najmniej sporna (błędne koło u Kartezjusza, itd.). Myli Pan te dwa poziomy i mimowolnie pierwszy bierze za drugi. 2. Po drugie, trzeba by odróżniać wniosek, jaki wyprowadzał dany filozof, od wniosku, który faktycznie wynika z jego zasad, a także odróżnić istotę stanowiska od czegoś, co można powiązać z okolicznościami czasu i miejsca (filozofowie nie żyli wszak w próżni). W ten sposób można np. powiedzieć, że istotne dla kartezjanizmu jest powiązanie zjawisk psychicznych ze świadomością (wykluczenie zjawisk p. nieświadomych), a uznanie, że zwierzęta nie mają świadomości, jest wynikiem doraźnych obaw Kartezjusza przed sankcją ze strony Kościoła. Filozofów interesują jednak systemy filozoficzne, a nie zdania faktycznie wypowiedziane przez filozofów (widzi Pan teraz, że to nie dokładnie to samo). Nie dokonując takich różnic, trzeba by np. zdyskwalifikować myśl Newtona (bo przecież wypowiadał się o Bogu in extenso, a nawet obliczył koniec świata na 2060 r.). Pozdrawiam. |
#454 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii | Ja myślę, że po prostu obydwaj mamy rację. Niektórzy są tak zindoktrynowani w dzieciństwie, że jest to już pełne kalectwo i do śmierci nie pomyślą samodzielnie o sprawach filozoficzno światopoglądowych. Inni są od tych pierwszych albo mniej zindoktrynowani, albo bardziej inteligentni i czasem mają wątpliwości, ale biczują się, noszą jakieś rzeczy a la Opus Dei, czy też wchodzą na fora racjonalistyczne, aby wybić sobie z głowy przebłyski uczciwości intelektualnej, bo wtedy straciliby bilet do raju. Są też tacy, u których uczciwość wygrywa z egotyczną chucią wiecznego istnienia i innych duchowych obietnic i stają się wolnomyślicielami. |
#455 9 na 9 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii | . > Proszę Pana, nie mam czasu tłumaczyć wszystkiego i prowadzić dyskusji na tym poziomie.Proszę Szanownego Pana, to co Pan tu wypisuje jest na dennym poziomie intelektualnym zakompleksiałego fideisty i przy ogromnych dziurach w wiedzy w każdym podejmowanym przez Pana temacie. Skończ Pan te szczeniackie zagrywki studenta z I roku. Przestań Pan pouczać innych i przyjrzyj Pan się sobie. Niech Pan dorośnie i zacznie w miarę poważnie rozmawiać. Pan Nietsche bez chwalenia się, jaki to on mądry, potrafił się już na naszym forum wysokim poziomem merytorycznym wykazać, a Pan wychwalając swój poziom już wielokrotnie się skompromitował. Całość też wielce mierna - znać braki w oczytaniu. > Powiem jednak co następuje:> 1. Na poziomie podręcznikowym (zapewne sięgnął Pan do opracowań lub podręczników, bo przecież nie do prac oryginalnych;Skąd Pan to wie? Od Pana Boga? Gdzie Pan sięga do oryginałów i co to dla Pana tak w ogóle oznacza? > Myli Pan te dwa poziomy i mimowolnie pierwszy bierze za drugi.Tu to trzeba uargumentować, a nie pieprzyć co się Panu wydaje. > 2. Po drugie, trzeba by odróżniać wniosek, jaki wyprowadzał dany filozof, od wniosku, który faktycznie wynika z jego zasad, a także odróżnić istotę stanowiska od czegoś, co można powiązać z okolicznościami czasu i miejsca (filozofowie nie żyli wszak w próżni).Znowu Pan mąci i kręci. Trzeba po prostu umieć czytać ze zrozumieniem - co Panu, jak widać, nie jest dane. Zadufanie w swój poziom intelektualny pozwala Panu twierdzić, że jest Pan mądrzejszym od danego filozofa i wyciąga Pan bardziej prawidłowe "wnioski z jego zasad" niż on sam potrafił. Tak, wszyscy żyjemy w określonych czasach i największy mędrzec sprzed wieków, może z dzisiejszej perspektywy bredzić (dotyczy to i zasad i konkretnych twierdzeń), ale to Pan podwiesza się (często bezkrytycznie) pod minione autorytety. Proszę przeczytać swoje tu wypowiedzi. > Filozofów interesują jednak systemy filozoficzne, a nie zdania faktycznie wypowiedziane przez filozofów (widzi Pan teraz, że to nie dokładnie to samo).Gówno prawda, filozofów interesują przeróżne rzeczy, a jako podstawę starają się poznać z zrozumieć myśli ważnych poprzedników. Filozofia zaczyna się od krytycznego poznania historii filozofii. > Nie dokonując takich różnic, trzeba by np. zdyskwalifikować myśl Newtona (bo przecież wypowiadał się o Bogu in extenso, a nawet obliczył koniec świata na 2060 r.).Wniosek zupełnie bezpodstawny. Nie istnieje nie i nie istniał taki mędrzec, który by coś głupiego nie powiedział i taki głupek, któremu by nie zdarzyłoby się czegoś mądrego powiedzieć. W najgłupszych systemach można znaleźć mądre elementy systemowe i poszczególne zdania i należy z nich korzystać. Tylko jako podstawę trzeba nauczyć się czytać ze zrozumieniem i krytycznie wszystkich. Nie uznawać żadnych autorytetów z mocy samego autorytetu. Każdy jest tylko człowiekiem, nawet gdy jest bardzo mądrym człowiekiem. Warto pamiętać, iż największy "papież myśli" z kibla korzystać też musiał, a czasem to miał intelektualną sraczkę, co w niczym nie ujmuje jego wielkości. Trzeba po prostu nauczyć się samodzielnie myśleć. To jest poziom na tym forum wymagany. Miłego dnia. @@@ . |
#456 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii | > trzeba sobie uświadomić, że głównym i podstawowym> prawem "wolnej woli i wolności" jest "prawo do świadomej> rezygnacji z własnych praw". To jedyne prawo które pasuje> do każdej sytuacji związanej z naszymi prawami i ograniczeniami> - jednocześnie nie jest sprzeczne samo z sobą, oraz z prawami innych...Nie wiem czy główne. Ja znam to jako dodatek do przebogatej w niespodzianki i inspirującej w możliwości dyscypliny która zwie się treningiem asertywości. Będąc niedawno w Chinach patrzyłem jak moja podopieczna (skąd-inąd świetnie wyedukowana na Uniwersytecie Technicznym w Pekinie) rezygnuje na co dzień ze swoich praw. W momencie kiedy tłumaczyłem jej do czego ma prawo i w jaki sposób go egzekwować, jak efektywnie postępować z przełożnymi, kolegami aby sie nie urobić po łokcie mając na końcu mierny wynik, piękne było patrzeć jak nieśmiały zdrowy uśmiech z miesiąca na miesiąc wykwita na jej ładnej, chińskiej buzi  Oczywiście samo tłumaczenie jeszcze wiele nie dało, trzeba było samemu walczyć z zastanymi absurdami, w czym wydatnie pomaga tam twarz europejczyka. Proszę mi wierzyć - rezygnacja z praw to był jej główny problem i ograniczenie, a nie prawo  > ... po drugie, żyjemy w świecie w którym gdziekolwiek się znajdziemy,> tam jest już jakaś społeczność mająca ustalone prawa. A więc> musimy się dostosować do tego prawa.Po jednym warunkiem: chyba że to prawo nie krzywdzi innych. > Jeżeli przyjmiemy prawa (a więc i ograniczenia naszych praw) jako> system narzucony, to jest to wbrew naszej woli. Jednak gdy zrobimy> to w sposób rozumowy i świadomy - zrozumiemy te prawa, jego> powody i sami uznamy je za słuszne, oraz odpowiadające nam -> to wtedy można powiedzieć, i tak należy to interpretować, że> prawa i zakazy przyjęliśmy z "własnej i nieprzymuszonej woli"...Wszystko pod warunkiem że te prawa i obowiązki są rzeczywiście sensowne. Pełną optymizmu historię nieprzyjęcia zastanych praw, a nawet buntu wobec nich mamy zapisaną w kartach ruchu "Solidarność" lat 80tych. > ... a przy okazji, chrzest po urodzeniu - i to bez możliwości> unieważnienia go - właśnie z tego powodu jest łamaniem> "wolnej woli" człowieka.Niestey to prawda. > Z tego samego powodu, to rodzice ponoszą odpowiedzialność> za czyny dzieci i małoletnich...Odpowiedzialnośc cywilna i prawna za nieletnich to trochę inna sprawa. Szlkoda że Kościół odszedł dziś od nauczania biblijnego, w którym jak już powiedziliśmy wyraźnie stoi, że chrzest powinna przyjąc świadomie osoba dorosła. Może wtedy byłoby mniej programowo realizowanej eksterminacji ateistów, homoseksualistów, osób myślących niezależnie itd  Jeszcze jeden dowód, jak Kościł dopasowuje do śiebie świat, aby jego organizacji było wygodniej  miłego dnia |
#457 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii | > Proszę jednak pamiętać, że filozofię (wedle mojej wiedzy)> interesuje to, co konieczne (tzn. co występuje w każdym> możliwym świecie), a nie (tylko) to, co po prostu faktyczne.Z pana wpisów można wysnuć wniosek że "to co po prostu faktyczne" dla pana jest marginalnie.. ja mam kompletnie inny sposób funkcjownowania / myślenia. Kiedyś zauważyłem, że zajmowianie się długo czysto fikcyjnymi światami zubaża, a nie wzbogaca. > Niech więc w naszym świecie myśl będzie tożsama z percepcjąMyśl zazwyczaj jest wtórna wobec percepcji, a często wręcz niezależna. Na koniec byłbym wdzięczny za zajęcie stanowiska w jednej kwestii: zachodzę w głąwę skąd u pana zainteresowanie "każdym możliwym, choć nieistniejącym w realu światem"? Czy jest to jakaś gimastyka umysłu (coś podobnego jak sport), czy może ma to jakieś inne zadanie? (spodziewam się że niekoniecznie związane praktycznością - a jeśli tak w istocie jest, to z czym?) miłego dnia
--- |
#458 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii | > Doprawdy, im dłużej jestem na tym forum, tym dogłębniej> się przekonuję, że ateizm wypływa z niewiedzy.Proszę się nie łudzić, i pana konkluzje oraz uszczypliwości przeżyjemy  Zdaje się pan być niesamowicie oczytany oraz pełen wzniosłych myśli (do których widać my niegodni nie przystajemy, względnie nie dostajemy), ale czy koniecznie o świecie w którym się pan zrodził? miłego dnia
--- |
#459 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii | > Prościej byłoby wskazać konkretną przerwę zamiast> tylko łudzić się, że ona gdzieś jest.Niekiedy zdarzają są ludzie, którzy ględzą o tej szparze całe życie, wkładają w to całą enegię.. i na tym poprzestają  miłego dnia
--- |
| Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii | Piękny ten wiersz Noblistki. Czasami relacje między ludźmi są tak samo niemożliwe, jak między człowiekiem i kamieniem..  miłego dnia
--- |
#461 9 na 9 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Korzyści płynące z religii | Panie Elasp! Pan nigdy nie ma czasu ale zawsze zabiera Pan głos. Słusznie spostrzegł Pan że ja nie dyskutuję z Panem poważnie. Ten brak powagi wynika stąd że Pan jest niepoważny. Brakuje Panu elementarnej kultury dyskusji która wymaga żeby odpowiadać merytorycznie na argumenty adwersarzy. Pan konsekwentnie pomija te "trudne pytania" odpowiadając milczeniem. O czym więc z Panem dyskutować? Pan Andrzej wykazuje anielską cierpliwość, chociaż na jego argumenty, jak też wielu innych, nie odpowiedział Pan nigdy. Jeżeli nie chce Pan pójść w daleki, szeroki świat, to może Pan pójść do klubu... inteligencji katolickiej. Poważny dyskutant odpowiada na zarzucane mu argumenty. Musiałby się więc Pan odnieść do determinizmu Leibniza, czego Pan nie zrobił. Musiałby się Pan odnieść do sprzeczności Descartesa który próbował w swoim dualizmie zadowolić religię i fizykę. Nie muszę czytać wszystkich prac Descartesa, Hume, Feuerbacha czy innych. Do moich 'koników' należą "Grzech pierworodny" i "Wolna Wola". Czytam więc co poszczególni ludzie pisali na ten temat. Jako dusza mielibyśmy według Descartesa posiadać wolną wolę , jako ciało podlegać prawom klasycznej mechaniki. Samo połączenie res extensa i res cogitans poprzez szyszynkę jest naiwne. Do jego zasług należy krytyka scholastyki i racjonalizm wprowadzony do filozofii. Za to naraził się religiotom, nie za mechaniczne zwierzę jak Pan to celowo lub z niewiedzy, przekłamuje. Zdumiewające że podał Pan przykład filozofa którego dzieła religioci umieścili na indeksie. U protestantów też uchodził za heretyka. Kiedyś prosiłem Pana o podawanie źródeł, ale Pan tego nie robi. Nie wiem o którego Woltera Panu chodzi. Tego co ja znam nie zajmował się filozofią. Podejrzewam że pomylił go Pan z Voltaire. Pomyłki to Pana specjalność. Koniec świata zostaw Pan świadkom Jehowy, dopiero co przeżyliśmy jeden. Pana teksty charakteryzuje piękna ornamentyka i wewnętrzna pustka, to są takie wsie potiomkinowskie . Wkroczył Pan z hukiem żeby udowodnić że ateizm jest religią, zaplątał się Pan w dyskusję w której nie potrafi odpowiedzieć na argumenty i nie wie Pan jak z tego wybrnąć. Powiedziałem Panu: Przez bramę miejską. P.S. Załączam Panu tekst z wykładu uniwersyteckiego stawiający hipotezę o błędach w filozofii Descartesa. Na końcu znajdzie Pan pytania do ćwiczeń. Niech je Pan przerobi,może coś Panu się rozjaśni. Wykład jest w jęz.niem. ale pamiętamy Pana link do Kirchera. [Załącznik] |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii |
To, co konieczne jest zawsze także tym, co faktyczne, ale niekoniecznie na odwrót. Faktyczność jest oczywiście ważna, albowiem może nasunąć myśl o konieczności. Światem faktycznym zajmuje się nauka (pomimo własnych problemów teoretycznych, o niektórych pisałem), a nie filozofia. Tak jak matematyka jest ogólną teorią ilości, tak filozofia jest ogólną teorią jakości, tak bowiem jak istnieją zmysły nastawione na faktyczność (nasz zmysły zewnętrzne), tak istnieje w każdym z nas pewien (szeroko rozumiany) zmysł możliwości. Oczywiście, w praktyce życiowej interesuje nas informacja płynąca od tych pierwszych, ale nie uważam, aby należało zaniedbywać ten drugi. Ważne są problemy, a nie to, kto co powiedział, kiedy i dlaczego. Dla koncepcji wolnej woli nie ma większego znaczenia, czy wyznawał ją Kartezjusz (i z jakich powodów), czy może diabeł Boruta. Tak przynajmniej te sprawy rozumiem. Ten zmysł możliwości daje o sobie znać w praktyce - każdy bodziec zmysłowy jest wszakże ambiwalentny i nasz umysł musi go zinterpretować, tworząc naprędce hipotezę percepcyjną. Można śmiało przypuszczać, że nasz obraz świata (trójwymiarowa przestrzeń a w niej poruszające się ciała) jest najprostszą interpretacją mnogości docierających do nas bodźców (interpretacją, z której wypływają równie proste hipotezy szczegółowe), ale nikt przy zdrowych zmysłach nie może od razu powiedzieć, iż jest interpretacją jedyną. Jeżeli powie Pan, że nie ma nic koniecznego (zwłaszcza w przypadku jakości), albo że takie konieczności są dla nas nieuchwytne, albo że pokrywają się z faktycznością, i że ich odrębne badanie okaże się w konsekwencji zupełnie jałowe, i tak trzeba będzie wyjaśnić, dlaczego tak jest. |
#463 -2 na 2 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii |
I. Przecież Damasio napisał całą książkę na ten temat i jest ona przetłumaczona na język polski (pt. "Błąd Kartezjusza"). Przesyła Pan, jak mi się wydaje, fragment z niemieckiego wydania tej książki. Nie pierwszy to i nie ostatni, który z mocą carskich ukazów unieważnia filozofię Descartesa. Kiedyś postąpił podobnie Gilbert Ryle, a jego książkę "Czym jest umysł?", dziś już absolutną klasykę filozofii umysłu, polecam wszystkim jako memento, pokazujące, czym grozi konfrontacja z naprawdę niezłym filozofem. Damasio twierdzi, że: 1. "Doch lange bevor die Menschheit auf der Bildflache erschien, gab es schon Lebenwesen". Zgoda. 2. "An irgendeinem Punkt der Evolution hat ein elementares Bewusstsein seinen Anfang genommen". To już domysły Damasia, akt jego wiary w coś, czego przecież bezpośrednio nie zaobserwował. Czy ślimak albo sinica muszą mieć "elementarną świadomość"? Kto inny nie zgodzi się, przeciwnego zdania jest np. inny wybitny współczesny filozof umysłu J. R. Searle ("Umysł na nowo odkryty"). Damasio powtarza zresztą zarzuty Leibniza pod adresem Descartesa: Leibniz uważał, że w świecie jest ciągłość i nie istnieją zmiany o charakterze skokowym, Damasio najwyraźniej przyjmuje tę zasadę, przynajmniej w odniesieniu do zjawisk biologicznych, mających charakter ewolucyjny a nie (by tak rzec) rewolucyjny czy skokowy. Jest to więc najwyraźniej aprioryczna konstrukcja, naiwnie wyprowadzona ze słowa "ewolucja" ("jeżeli ewolucja, to brak skoków") i narzucana na materiał empiryczny. 3. "Wir sind, und dann erst denken wir, und wir denken nur insofern, als wir sind, da das Denken nun einmal durch die Strukturen und Funktionen des Seins verursacht wird". To trzeba jednak udowodnić, jeżeli chce się krytykować Descartesa, skoro przyjmował tezę dokładnie przeciwną. II. Co do determinizmu Leibniza uważam, że determinizm - należałoby nota bene sprecyzować, o co nam dokładnie chodzi - jest wykluczony przez odróżnienie konieczności hipotetycznej i absolutnej. Jeżeli jednak to Leibnizjańskie odróżnienie nie zapobiega determinizmowi, proszę pokazać dlaczego. III. Wolter i Voltaire to jedna i ta sama osoba. Spolszczona forma jest najzupełniej poprawna. To także wypadałoby wiedzieć. Tekst o którym mówiłem, znajduje się w zbiorze: "Filozofia francuskiego Oświecenia", red. B. Baczko, PWN, Warszawa 1961. Pozdrawiam. |
#464 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii | . > To, co konieczne jest zawsze także tym, co faktyczne, ale niekoniecznie na odwrót. Faktyczność jest oczywiście ważna, albowiem może nasunąć myśl o konieczności.Ło Boże, co za średniowieczny bełkot. Przepraszam - to jest współczesna polska filozofia katolicka. Co to jest tak w ogóle "to co konieczne", to to, że koniecznie musi Pan tu bzdury wypisywać? Co to jest to "co faktyczne". Czy tym "co faktyczne" jest poziom refleksji intelektualnej, do której zdolni są fideiści > Światem faktycznym zajmuje się nauka (...), a nie filozofia.Gówno prawda nauka korzystając z naukowych metod dąży do poznania i zrozumienia obiektywnie istniejącej rzeczywistości. Tak, rozumiane uprawianie filozofii, jest międleniem materiału całkowicie zmiędlonego. To jest właśnie to czym zajmuje się filozofia katolicka w Polsce. > Tak jak matematyka jest ogólną teorią ilości,Gówno prawda, matematyka jest jednym z ludzkich narzędzi opisu i zrozumienia świata. Doskonałym narzędziem i to jest główna rola matematyki. > tak filozofia jest ogólną teorią jakości,U jakich mędrców Pan to wyczytał? Jest prawie tyle definicji filozofii ilu było filozofów, ale tak najbardziej ogólnie jest to badanie najbardziej abstrakcyjnych i ogólnych cech świata oraz kategorii, w których myślimy: umysłu, materii, racji, dowodu, prawdy itd. W filozofii pojęcia, dzięki którym poznajemy świat same stają się przedmiotem badania.> tak bowiem jak istnieją zmysły nastawione na faktyczność (nasz zmysły zewnętrzne), tak istnieje w każdym z nas pewien (szeroko rozumiany) zmysł możliwości.Trzeba dla Pana o Nobla wystąpić odkrył Pan nowe zmysły tyle tylko, ze trzeba by jeszcze udowodnić ich istnienie. > Oczywiście, w praktyce życiowej interesuje nas informacja płynąca od tych pierwszych, ale nie uważam, aby należało zaniedbywać ten drugi.Tak, w życiu widziałem kilkadziesiąt osób w psychozie. Informacje docierająca z wewnątrz zawsze była dla nich ważniejszą. > Ważne są problemy, a nie to, kto co powiedział, kiedy i dlaczego. Dla koncepcji wolnej woli nie ma większego znaczenia, czy wyznawał ją Kartezjusz (i z jakich powodów), czy może diabeł Boruta. Tak przynajmniej te sprawy rozumiem.Zupełnie inaczej niż dla mnie. Mam w wielkim poważaniu wielkie koncepcje wielkich autorytetów, gdy nauka im przeczy. Weryfikacja praktyki jest ponad wszelkimi koncepcjami. Współcześnie to nauka ma najwięcej do powiedzenia o "wolnej woli". > Ten zmysł możliwości daje o sobie znać w praktyce - każdy bodziec zmysłowy jest wszakże ambiwalentny i nasz umysł musi go zinterpretować, tworząc naprędce hipotezę percepcyjną. Można śmiało przypuszczać, że nasz obraz świata (trójwymiarowa przestrzeń a w niej poruszające się ciała) jest najprostszą interpretacją mnogości docierających do nas bodźców (interpretacją, z której wypływają równie proste hipotezy szczegółowe), ale nikt przy zdrowych zmysłach nie może od razu powiedzieć, iż jest interpretacją jedyną.Już podesłałem Panu ciekawe linki, a Pan dalej pieprzy głupoty bez opamiętania. neurobiologia osiągnęła w ostatnim 30-leciu więcej niż w całej historii do końca I połowy XX wieku. > Jeżeli powie Pan, że nie ma nic koniecznego (zwłaszcza w przypadku jakości), albo że takie konieczności są dla nas nieuchwytne, albo że pokrywają się z faktycznością, i że ich odrębne badanie okaże się w konsekwencji zupełnie jałowe, i tak trzeba będzie wyjaśnić, dlaczego tak jest.Zupełnie jałowe intelektualnie jest tu to co Pan wypisuje, a jest tyle fascynujących książek, które można przeczytać i przemyśleć, aż się wierzyć nie chce w Pańskie istnienie - krakowskiego humanisty z XXI wieku. To ma być ten preferowany aktualnie poziom intelektualny. To smutne. Miłego dnia. @@@ . |
#465 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii | . Dla Pan najważniejszym jest czy czyjeś twierdzenia są zgodne z magisterium Kościoła, ja jednak odróżniam dorobek i metodologię nauk przyrodniczych od spekulacji filozoficznych. Nieuprawnione jest zestawianie filozofów z uczonymi: Filozof: pl.wikipedia.org/wiki/Gilbert_RyleNeurobiolog: pl.wikipedia.org/wiki/António_DamĂĄsioFilozof: pl.wikipedia.org/wiki/John_Searle(Nawet w przypadku tak znakomitego filozofa - łączącego filozofię z naukową praktyką i poznaniem jakim jest Dennett.) Ponadto ja Pańskich wypowiedzi nie dopuściłbym do dyskusji ze względów metodologicznych. Należy porządnie napisać Franek tu i tu, napisał to i tamto - z czym się zgadzam/nie zgadzam. Odpowiedzi udzielił mu Janek tu i tu, gdzie napisał to i tamto - z czym się zgadzam/nie zgadzam itd. Pan tylko opowiada co mu się wydaje i nie przedstawia Pan na to ani faktograficznego pokrycia, ani racjonalnych argumentów. Mam uzasadnione podejrzenie, że swoje wypowiedzi opiera Pan na omówieniach. Szczególnie gdy dotyczy to stanowisk, z którymi Pan się nie zgadza. Naprawdę przeczytał Pan sam ze zrozumieniem Damasio, czy tylko zna go Pan z omówień? Naprawdę uważa Pan, że Gilbert Ryle książką "Czym jest umysł?" się skompromitował? (Nawet tylko podważaniem w niej kartezjańskich koncepcji.) Czy Pan wierzy, że Searle ma rację, czy też ma Pan na to jakieś argumenty? Miłego dnia. @@@ . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 Dalej..
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|