Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bóg istnieje, czy nie?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
04-08-2009 17:48kikakika (190 punktów)Bóg istnieje, czy nie?
Ocena 1 na 3
Ostatnio zaczęłam się tym bardziej interesować. Przeczytałam książkę Dawkinsa(Bóg urojony), trochę wątków na waszym forum, artykułów i postów na innych na forach, ale jakoś nie mogę znaleźć tego co chcę. Macie tu tyle wątków i artykułów, że nie można tego ogarnąć (a przecież są jeszcze inne strony).

Dlatego piszę tu, czy moglibyście dać linki* do jakiś ciekawych artykułów, dyskusji (albo żebyście sami coś napisali tu na ten temat)? Szczególnie interesuje mnie bóg chrześcijański (ponieważ wątpię bym mogła uznać istnienie jakiegoś innego). A więc jeśli chrześcijański to :

1. Biblia. Czy można uznać ją za wiarygodną? Po co ludzie to wszystko wymyślili? No i, że ta opowieść rozrastała się przez taki długi czas? Czy jakieś inne religijne księgi mają tak długą historię? Szczególnie interesuje mnie prawdziwość/wiarygodność nowego testamentu. itd.
2. Cuda. No w sumie często się słyszy o jakiś cudach, uzdrowieniach. Jak to wyjaśnić? Czy to były na pewno cuda?. itd.
3. Dary ducha św. Opętania. Egzorcyzmy. Dużo protestanci mówią o darach ducha św., np. mówienie językami, często też się mówi o osobach opętanych, że się rzucają, są agresywne itd.
4.Jak to możliwe, że ludzie co chwile stwarzają jakąś religie, gdzieś tu ktoś wspomniał o kulcie cargo. Po kiego? Urojenia? Wymyślamy coś sobie, bo... tak?

5. No i to co wy uważacie za ważny argument, bo mi więcej na tę chwilę nie przychodzi do głowy.

*linki do artykułów, postów itd po polsku i oczywiście nie muszą być z tej strony.

Pozdrawiam.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Dalej..
#301
05-09-2009 17:59
 Ocena 2 na 2
panTeista (6808 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
>Zresztą co Ci się tak w tych jego postach podoba.

Podoba mi się spokojne ujawnienie Twojego wykrętu tu:

>Co Ty nie powiesz? Gdzie w mojej teorii było coś o zbieraniu rakiet przez "Boga"?

Było o interwencji ISW, gdy zagrozi nam zagłada.

Pisałeś że ISW w zagrożeniu zagładą zainterweniuje. Anty_k przytacza hipotetyczne zagrożenie z jednym z możliwych sposobów interwencji i kończy to pytaniem "Czy tak?" Czyli zadaje Ci pytanie, jak miałaby wyglądać interwencja. Ty ignorujesz zdanie pytające i zarzucasz mu jakoby przypisywał Ci że w Twojej teorii było o zbieraniu rakiet. Po pierwsze anty_k ujawnia nieuzasadniony zarzut, po drugie że wykręcasz się od odpowiedzi, jak miałaby wyglądać interwencja?

Podoba mi się merytoryczna odpowiedź tu:

> Czym Twoja wiara w wieczne prawa różni się od religijnej wiary w wiecznego "Boga" obawiam się że różnice są tylko powierzchowne.

O istnieniu praw fizyki wiemy. Na istnienie bogów, ISWów
i innych makaronowych potworów nie ma żadnych dowodów. Oczywiście taki ISW wymaga dokładnie tak samo wyjaśnienia skąd się wziął, skąd się wzięły prawa które opisują jego działanie i rzeczywistość w której on się znajduje. Jednym słowem, nie wyjaśniasz nic za to mnożysz byty ponad potrzebę.

Podoba mi się zwięzła, merytoryczna i klarowna odpowiedź tu:

>Widzę, że argumenty Ci się skończyły i w kółko kręcisz się wokół kwestii "co było przed?"

To zdaje się Twoja teoria zajmuje się tym co było "przed". Moja teoria mówi, że materia i prawa fizyki są wieczne, nie ma i nie musi być żadnego "przed".

Podobają mi się poniższe pytania, które ujawniają nie tylko brak ekonomii wypowiedzi:

> Atomy stałe

A są jakieś inne? Ciekłe? Gazowe?

Podoba mi się poniższa prosta lecz powalająca analogia:

> Natomiast nasz świat jest od początku oparty na ściśle określonych prawach [...] One nie mogły powstać samoistnie w tak uporządkowanej formie w żaden logicznie opisywalny sposób.

Podobnie jak samoistnie nie mogły powstać prawa rządzące "wszechświatem nadrzędnym".
Prawa te, jak wspomniałem są niezbędne aby mógł istnieć i funkcjonować jakikolwiek uporządkowany byt.

Podoba mi się poniższa prosta reakcja na gołosłowie:

>...hipotezy... Moja jest przynajmniej do sprawdzenia, ich nie.

Zaproponuj zatem eksperyment pozwalający zaobserwować ów "wszechświat energetyczny", "iskrzenie energii" albo najlepiej samego ISW. Określ, które wyniki eksperymentu potwierdzą Twoją teorię a które jej zaprzeczą.

>Przysrywać i wyśmiewać to każdy głupi potrafi

Anty_k odpowiedział merytorycznie i ujawnił Twoje wykręcanie się od odpowiedzi. Że przez te jego wypowiedzi widać słabości Twojej hipotezy, to cóż. Miałby nie wypowiadać się, aby nie było widać śmieszności Twojej hipotezy.


Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)

#302
05-09-2009 19:30
 Ocena 3 na 3
panTeista (6808 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
>Ty masz jakieś fundamentalne problemy z odróżnieniem słów wiem i mam teorię. (...) Gdzie napisałem, że coś wiem na pewno i dokładnie z tych rzeczy, które postuluję w moich teoriach?

Zamieszczasz swoją całkowicie zmyśloną hipotezę o "Bogu", który stworzył ludzi z przeznaczeniem do życia wiecznego, w założonym przez młodą osobę wątku. Powołując się na tę zmyśloną hipotezę, mówisz dziewczynie aby nie odrzucała wiary w "Boga" który przeznaczył dla niej życie wieczne. Wobec dyskutantów wykazujących że wyssałeś to z palca stosujesz ataki argumentum ad personam. Mam nadzieję że kikakika wyciągnie z tego wnioski.

Dwa przykłady Twojego ataku ad personam (odniesienia do osoby)
1. Jesteś oszustem insynuując czytającym iż się w taki sposób wyrażam.

aby było nie ad personam (lecz odniesienie do wypowiedzi) to należało napisać np.
Swoją/Twoją oszukańczą wypowiedzią insynuujesz czytającym iż się w taki sposób wyrażam.

2. "Do kitu" to jesteś najwyżej Ty

Maitrea Budda


Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)

#303
05-09-2009 19:43
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi panTeista
>>Zresztą co Ci się tak w tych jego postach podoba.
>Podoba mi się spokojne ujawnienie Twojego wykrętu tu:
>>Co Ty nie powiesz? Gdzie w mojej teorii było coś o zbieraniu rakiet przez "Boga"?
> Było o interwencji ISW, gdy zagrozi nam zagłada.

Wykręty, to raczej widać u Ciebie i schodzenie na manowce. Podoba Ci się anty_k -Twoja sprawa. Ja gdy mnie zalał bezsensownymi postami na jedno kopyto, przestałem zwracać na niego uwagę. Jak chcesz się nim podpierać z braku własnych argumentów, to chociaż znajdź coś ciekawszego, bo te bzdety, które przytaczasz są na żenującym poziomie pod względem uczciwości logicznej. Wyrywając moje słowa z kontekstu, możesz sobie najgorszą bzdurę dośpiewać, jeśli jednak pomyślisz, to zobaczysz, że żadnego błędu w logice moich wypowiedzi nie było.

>Pisałeś że ISW w zagrożeniu zagładą zainterweniuje. ...

Pisałem dokładnie tak:
Cytat:
"Jedyne co "Bóg" może zrobić jeśli istnieje, to czekać. Jeśli się ujawni, to tylko gdy nie będzie miał innego wyjścia. W przypadku zagrożenia dla trwałości jego dzieł, lub na skutek tego co ja dopuszczam, czyli na wyraźne wezwanie do kontaktu z naszej strony, gdy już będziemy na to gotowi. Nie pojawi się dla ochrony żadnej małej grupy religijnej, ani tym bardziej by się "podpisać pod religią prawdziwą".


Cały post nawiązywał do dyskusji o tym, że według mnie nie ujawnianie się ISW jest czymś oczywistym i logicznym Napisanie, gdy nie "będzie miał innego wyjścia" kogoś myślącego uczciwie od razu nastawi na coś wyjątkowego, coś czego eskalacji nie można zapobiec i czego nie da się powstrzymać bez ujawnienia się. Anty_k wymyślił sobie idiotyzm, że oto np. gdyby ludzie zechcieli nagle popełnić zbiorowe samobójstwo i :".. wystrzelili wszystkie głowice nuklearne naraz to wtedy bóg "nie będzie miał innego wyjścia", pojawi się, pozbiera lecące rakiety z nieba, pogrozi nam palcem, że nie ładnie tak się wysadzać w powietrze i zniknie, tak?"

> Anty_k przytacza hipotetyczne zagrożenie z jednym z możliwych sposobów interwencji...

Jeśli dla Ciebie to jest realne zagrożenie i jako racjonalny sposób reakcji ISW uznajesz "pozbieranie rakiet" to spadasz na poziom intelektualny anty_k i czeka Cię za chwilę potraktowanie Ciebie tak samo jak jego, czyli totalny zwis na Twoje dalsze wypociny.

Pomysł anty_k jest idiotyczny zarówno z punktu widzenia budowy umysłu ludzkiego. Jakikolwiek pomysł na totalne samobójstwo ogólnoludzkie nigdy w nim nie powstał i nie sposób w ogóle czegoś takiego zakładać. Po drugie gdyby nawet dopuścić tą głupotę do teoretycznych rozważań, to ISW musiałoby mieć też coś z głową razem z tymi ludźmi próbującymi się zabić, gdyby jako sposób przeciwdziałania wybrało czekanie aż wystrzelą wszystkie rakiety, a potem jak cyrkowiec zechciało popisywać się zdolnością do "zebrania ich z nieba". Bez problemu przecież mógłby zmienić sposób myślenia poszczególnych decydentów bez ujawniania się. A z kolei gdyby rzeczywiście obdarzeni wolną wolą ludzie, podjęli jednomyślną decyzję, że zamierzają się unicestwić, to nie miałby podstaw by interweniować i powstrzymywać ich od tego "zbierając rakiety".

>.. i kończy to pytaniem "Czy tak?"

Na takie idiotyzmy odpowiedź dostał łagodną i jedyną możliwą:
Cytat:
"Nie! Nie o takie coś chodziło,.."


>..Czyli zadaje Ci pytanie, jak miałaby wyglądać interwencja. Ty ignorujesz zdanie pytające i zarzucasz mu jakoby przypisywał Ci że w Twojej teorii było o zbieraniu rakiet...

Nie on o to nie pytał? On się tylko głupkowato naśmiewał z samej idei której nie zrozumiał, albo nie chciał zrozumieć. Ideą właściwą było:"Jeśli się ujawni, to tylko gdy nie będzie miał innego wyjścia. ". Ja zajmuję się realnymi rzeczami, a nie idiotyzmami w stylu "co było gdyby, na Księżycu rosły grzyby".

>Po pierwsze anty_k ujawnia nieuzasadniony zarzut, po drugie że wykręcasz się od odpowiedzi, jak miałaby wyglądać interwencja?

Chyba bym musiał spaść do jego poziomu, gdybym miał tworzyć odpowiedzi na jego idiotyzmy.

Tak samo jak na tym przykładzie powyżej, mógłbym się obronić z wszystkich jego i Twoich zarzutów. Nie zamierzam jednak życia poświęcać na "mówienie do słupa". By Wam wyjaśnić jedno "nieprzemyślane pierdnięcie" muszę tłumaczyć na całą stronę a pewnie i tak bez efektu. Dość tego. Kto chce to mnie zrozumie, kto nie chce, to choćbym i pięć lat tu na okrągło pisał, to i tak pozostanie przy wierze w ewolucjonizm.

>Podoba mi się merytoryczna odpowiedź tu:
>> Czym Twoja wiara w wieczne prawa różni się od religijnej wiary w wiecznego "Boga" obawiam się że różnice są tylko powierzchowne.
> O istnieniu praw fizyki wiemy. Na istnienie bogów, ISWów i innych makaronowych potworów nie ma żadnych dowodów. Oczywiście taki ISW wymaga dokładnie tak samo wyjaśnienia skąd się wziął, skąd się wzięły prawa które opisują jego działanie i rzeczywistość w której on się znajduje. Jednym słowem, nie wyjaśniasz nic za to mnożysz byty ponad potrzebę.
>Podoba mi się....
[....]

No to podziwiaj sobie anty_k dalej. Nic mi do tego. Prawda jest taka, że to co Ci się podoba jest żenująco naiwne i bezwartościowe jako argument w dyskusji, odpowiadałem logicznie na takie naiwności już wiele razy, nie zamierzam tracić czasu na to samo ponownie dla Ciebie.

>Anty_k odpowiedział merytorycznie i ujawnił Twoje wykręcanie się od odpowiedzi. ...

O naiwności! To nie żadne wykręcanie się, to zwykła uczciwość i zdrowy rozsądek. Byłbym głupi gdybym spełniał jego zachcianki, albo snuł jakieś niestworzone bajeczki o czymś czego przecież nikt z założenia i istoty problemu nie wie nic pewnego. Tworzę logiczną i spójną teorię z wieloma hipotezami cząstkowymi, do momentów gdy jest to logicznie uzasadnione, ale nie zmyślam bajek, by je podawać jako fakty.

#304
05-09-2009 19:50
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi panTeista

>.... mówisz dziewczynie aby nie odrzucała wiary w "Boga" który przeznaczył dla niej życie wieczne....

Widzę, że już zupełnie odleciałeś chłopie. Po co zmyślasz takie kłamstwa i wmawiasz mi, że coś takiego napisałem.
Wyluzuj i spauzuj. Przypominam, że ja sam w nic nie wierzę i nikomu. Jak mógłbym więc nakłaniać kogoś innego do wiary w cokolwiek. To chora logika, proponuję byś się już nie przemęczał zbytnio analizą moich wypowiedzi. Są dla Ciebie za trudne.


#305
05-09-2009 21:22
 Ocena 2 na 2
kikakika (190 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi panTeista
>Mam nadzieję że kikakika wyciągnie z tego wnioski.

Mam nadzieję, że wyciągam dobre wnioski.

#306
05-09-2009 21:26
 Ocena 2 na 2
atreYOU (971 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
Przypominam, że ja sam w nic nie wierzę

???

#307
05-09-2009 21:34
 Ocena 3 na 3
atreYOU (971 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi panTeista
>Zamieszczasz swoją całkowicie zmyśloną hipotezę o "Bogu", który stworzył ludzi z przeznaczeniem do życia wiecznego, w założonym przez młodą osobę wątku.

Z tego, co wiem to nie jest wcale hipoteza pana nabuko. Nie przeceniajmy go.

#308
05-09-2009 22:12
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi atreYOU
>Przypominam, że ja sam w nic nie wierzę
>???

Czego nie rozumiesz?

#309
05-09-2009 22:13
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi atreYOU
>>Zamieszczasz swoją całkowicie zmyśloną hipotezę o "Bogu", który stworzył ludzi z przeznaczeniem do życia wiecznego, w założonym przez młodą osobę wątku.
>Z tego, co wiem to nie jest wcale hipoteza pana nabuko. Nie przeceniajmy go.

To może oświeć mnie - czyja?

#310
06-09-2009 00:20
 Ocena 3 na 3
panTeista (6808 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
>>.... mówisz dziewczynie aby nie odrzucała wiary w "Boga" który przeznaczył dla niej życie wieczne....
>Widzę, że już zupełnie odleciałeś chłopie. Po co zmyślasz takie kłamstwa i wmawiasz mi, że coś takiego napisałem.

Przecież zwolennik podtrzymania/wzmocnienia wiary u kogoś nie "wypali" wprost: lepiej wierzyć bo ..., nie odrzucaj wiary bo ... Takie widoczne próby wpływu są zazwyczaj odrzucane.
Gdybyś chciał dyskusji nad Twoją hipotezą założyłbyś o hipotezie wątek i nie zwalczał tutaj oponentów atakami ad personam. Deklarujesz że nie wierzysz w Boga biblijnego, a opowiadasz się za nauką religii w szkole i opowiadasz jacy to Jehowici są cacy. Napisałeś nikt nie uczy religii jak praw fizyki. Mam inne doświadczenie. Ksiądz Jerzy Kowalczyk w parafii Biała koło Zgierza nauczał pierwszoklasistów (i pozostałych) o przebiegu stwarzania i innych mitach jako o faktach.

>Przypominam, że ja sam w nic nie wierzę i nikomu.

Nikomu nie wierzysz, to współczuję Ci że żadnej osobie nie ufasz. Gdy nie możesz zawierzyć nikomu z ludzi, to żyć ciężko, na nadzieję w Bogu biblijnym nie możesz liczyć bo masz zbyt dużą wiedzę aby w niego wierzyć. Podświadomość człowieka szuka nadziei, poczucia bezpieczeństwa. Świadomie uważasz ISW i jej przeznaczenie dla ludzi życia wiecznego jako hipotezę. Dla podświadomości to jest nadzieja. Będziesz dostrzegał wszystko co przemawia za Twoją hipotezą i nazywał ją teorią, bo po styczności z Jehowitami jaką ciepło wspominałeś, odrzucenie życia wiecznego i opiekuńczego ISW naruszyłoby fundamenty ważnej części Twoich przekonań stanowiących o Twojej tożsamości. Taka wywrotowa zmiana boli. Świadomie myślisz że nie wierzysz w nic, podczas gdy podświadomie wierzysz w ISW i życie wieczne ludzi.

>Jak mógłbym więc nakłaniać kogoś innego do wiary w cokolwiek.

Nie nakłaniasz lecz próbujesz przekonać ją i tylu innych ile się da, bo gdy inni uwierzą w ISW opiekuńcze, Tobie będzie wierzyć łatwiej.
Niby przedstawiasz hipotezę kosmologiczną i początku życia, a dołączasz do niej idee o idealnym przygotowaniu Ziemi dla ludzi, o pokoju i sprawiedliwym podziale zasobów. Nie jest to nakłanianie ale głoszenie idei. Może nie zamierzone, być może to piętno ciepło wspominanych Jehowitów na Twojej podświadomości.

>To chora logika, proponuję byś się już nie przemęczał zbytnio analizą moich wypowiedzi. Są dla Ciebie za trudne.

Dziękuję za troskę. A może podświadoma chęć wyłączenia niewygodnego uczestnika forum, maskowana troską.


Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)

#311
06-09-2009 12:48
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi panTeista
>>>.... mówisz dziewczynie aby nie odrzucała wiary w "Boga" który przeznaczył dla niej życie wieczne....
>>... Po co zmyślasz takie kłamstwa i wmawiasz mi, że coś takiego napisałem.
>Przecież zwolennik podtrzymania/wzmocnienia wiary u kogoś nie "wypali" wprost: lepiej wierzyć bo ..., nie odrzucaj wiary bo ... Takie widoczne próby wpływu są zazwyczaj odrzucane.

Widzę, że uciekasz w jakieś spekulacje psychologiczne. Zmyślaj sobie zmyślaj, jeśli Cię to kręci. Na zdrowie!

>Gdybyś chciał dyskusji nad Twoją hipotezą założyłbyś o hipotezie wątek i nie zwalczał tutaj oponentów atakami ad personam.

A kto Ci powiedział, że chcę dyskusji nad moją hipotezą? Zwalczam głupotę, która się szeroko rozlewa na tym portalu gdy tematy schodzą na kwestię ewolucja-kreacja. To, że się obrywa konkretnym osobom, to zło konieczne, nie da się całkowicie bez emocji odpowiadać na pewne komentarze.

> Deklarujesz że nie wierzysz w Boga biblijnego, a opowiadasz się za nauką religii w szkole...

Absurd! Coraz bardziej wszystko przekręcasz. Jestem jak najbardziej za całkowitym zlikwidowaniem wszystkich religii, tym bardziej nauczania religii w szkole. Tylko że osiągnięcie czegoś takiego to długotrwały proces, którego nie zaczyna się od walki z katechetami. By to osiągnąć trzeba zacząć od uczciwych badań naukowych i poznania prawdy o rzeczywistości.
Religia sama się o nią rozbije. Nie ma sensu z nią dzisiaj walczyć metodami takimi jak to robią antyklerykałowie. To zwykła walka konkurencyjna. Jedną nieprawdziwą ideę próbuje się zastąpić inną jeszcze gorszą. Ewolucjonizm i ateizm są bardziej ułomne i chore logicznie niż zwykłe religie.

> i opowiadasz jacy to Jehowici są cacy.

Kolejny przekręt, zaczynam mieć dość tych kłamstw o mnie, nie potrafisz zrozumieć, to daj sobie spokój z analizą. Nie "cacy", bo to religia jak inne, ale pod względem profesjonalnego przygotowania do obrony swoich poglądów, to oni takich ateistów "biją na głowę". Jako nieliczni również mają spójną koncepcję wyjaśniającą nie tylko historyczną przeszłość ludzkości, ale i całkiem zdroworozsądkową wizję przyszłości. Przy bajaniach ewolucjonistów o cudach dokonywanych przez przypadkowe mutacje i dobór naturalny, czy mitologii katolickiej, to ich poglądy są wybitnie racjonalne. Dlatego mam do nich szacunek, za racjonalizm, zdrowy rozsądek i spójność ich poglądów. Ich błędem podstawowym, jest założenie, że Biblia jest napisana po to by doprowadzić ludzi do religii prawdziwej, i że to wyznanie, które najlepiej pozna i zinterpretuje Biblię, stanie się automatycznie wybrańcem "Boga" i zyska szczególne przywileje.

>Napisałeś nikt nie uczy religii jak praw fizyki. Mam inne doświadczenie. Ksiądz Jerzy Kowalczyk w parafii Biała koło Zgierza nauczał pierwszoklasistów (i pozostałych) o przebiegu stwarzania i innych mitach jako o faktach.

To, że ktoś w coś wierzy i uznaje za prawdę, to jego sprawa. Czy chcesz mi wmówić, że ten ksiądz zna fizyczne podstawy stwarzania i wyjaśnił dzieciom jak ono przebiegało. Opowiadanie ogólnikowe, o tym w co się wierzy, nie jest nauczaniem. Choćby się ktoś bił w piersi, że mówi najczystszą prawdę, to bez podania jakichś faktów, wzorów, praw, przykładów itp. empirycznych argumentów nie uczy, tylko głosi swoją "prawdę".

>>Przypominam, że ja sam w nic nie wierzę i nikomu.
>Nikomu nie wierzysz, to współczuję Ci że żadnej osobie nie ufasz. Gdy nie możesz zawierzyć nikomu z ludzi, to żyć ciężko,......

Przestań przekręcać, bo już mi się niedobrze robi. Co zdanie napiszesz, to logiczny błąd na błędzie. Zaufanie nie jest synonimem wiary religijnej.
Zaufanie to coś oczywistego, co jest konieczne w codziennym życiu, wiara nie. Wiara to rodzaj pewności bez dowodów, zaufanie to zwykłe ocenianie rzeczywistości. Ufa się na podstawie znanych faktów o danej osobie lub na wyrost na podstawie oceny prawdopodobieństwa ewentualnego oszukania mnie przez daną osobę. Wiara religijna, to całkowicie coś innego.

>... Podświadomość człowieka szuka (...)Świadomie myślisz że nie wierzysz w nic, podczas gdy podświadomie wierzysz w ISW i życie wieczne ludzi.

Znowu te psychologiczne pierdoły. Daruj sobie.

>>Jak mógłbym więc nakłaniać kogoś innego do wiary w cokolwiek.
>Nie nakłaniasz lecz próbujesz przekonać ją i tylu innych ile się da, bo gdy inni uwierzą w ISW opiekuńcze, Tobie będzie wierzyć łatwiej.

Ty masz jakąś paranoję. Myślisz, że nie można żyć nie wierząc w nic na sposób religijny? Można i to zupełnie normalne życie - rodzina, praca, dzieci, jedzenie, spanie..- normalne życie, tylko bez wiary!

>.... być może to piętno ciepło wspominanych Jehowitów na Twojej podświadomości.

Znalazł się psychoanalityk. Skończ z tymi pierdołami o mojej podświadomości.

>>To chora logika, proponuję byś się już nie przemęczał zbytnio analizą moich wypowiedzi. Są dla Ciebie za trudne.
>Dziękuję za troskę. A może podświadoma chęć wyłączenia niewygodnego uczestnika forum, maskowana troską.

"niewygodnego uczestnika" - też coś? Mi nie przeszkadzasz. Chcesz to sobie pisz, jak mi się znudzisz, to zwyczajnie skończę z odpisywaniem Tobie.

#312
06-09-2009 14:11
 Ocena 3 na 3
panTeista (6808 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
>Dawkins przez swoje książki stał się człowiekiem zaangażowanym w politykę

Polityka ma wpływ na decyzje w istotnych kwestiach społecznych dotyczących wszystkich ludzi i zaangażowanie naukowców jest godne pochwały. To konieczność, nie powinni pozostawiać ważnych kwestii społecznych oszołomom o mentalności kryminalisty Andrzeja Leppera.
Oj "wyprali ci mózg" Świadkowie Jehowy. Przecież to oni głoszą odrzucenie polityki. A ich ideologia też w pewnym sensie jest polityczna: dążą do ogólnoświatowego państwa teokratycznego zarządzanego przez Ciało Kierownicze, otrzymujące jakoby instrukcje zarządzania od Chrystusa z Nieba.

>piewcą nowej ateistycznej wizji świata

Jakiej nowej? To manipulacja.
Do ateistów wczesnej starożytności można zaliczyć Euhemera (IV/III wiek p.n.e.), uważającego bogów za ludzi, którzy dokonali wielkich czynów, a którym potomni przypisali boskość oraz Demokryta z Abdery (460-370 p.n.e.) - greckiego atomistę i materialistę (uważał świat za twór czysto materialny).
Najstarsze znane całkowicie otwarte wyrażanie postawy ateistycznej jest przypisywane Epikurowi i datowane na około 300 rok przed naszą erą. Celem epikureizmu było uzyskanie stanu spokoju umysłu poprzez wykazanie, że strach przed tym, co boskie, jest irracjonalny.
W czasach późnego Imperium Rzymskiego ateizm był jednym z głównych przestępstw i często toczyły się procesy osób o ateizm podejrzanych.
We Włoszech jednym z przedstawicieli ateizmu i materializmu był Lucilio Vanini (1584-1619). Autor dzieł pt. "Amfiteatr Wiecznej Opatrzności" (1615), "O zdumiewających tajemnicach Przyrody, Królowej i Bogini śmiertelnych" (1616). W swych dziełach zawarł radykalną krytykę wszystkich elementów i aspektów religii (...) oraz odnosił się do ich świeckich odpowiedników: materialistycznej filozofii przyrody, humanistycznej aksjologii i filozofii kultury, poglądów społeczno-politycznych (przezwyciężenie alienacji). W roku 1619 skazany za ateizm i spalony na stosie.

W Polsce Kazimierz Łyszczyński został ścięty i spalony w 1689 roku, po tym jak sądowi przekazany został rękopis jego traktatu De non existentia Dei (pierwszy polski traktat filozoficzny prezentujący rzeczywistość z perspektywy ateizmu).

Karol Marks w roku 1844 pisał: "Religia jest ulgą dla udręczonego stworzenia, sercem w świecie pozbawionym serca i duszą pośród bezdusznych warunków. Religia jest opium ludu."

Gdy Lenin i bolszewicy wprowadzali wizję ateizmu do praktyki, Dawkinsa jeszcze nie było na świecie.
pl.wikipedia.org/wiki/Historia_ateizmu

Maitrea Budda

Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)

#313
06-09-2009 14:27
 0 na 2
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi panTeista
>Oj "wyprali ci mózg" Świadkowie Jehowy..........

Co Cię człowieku "gryzie" ? Po co ty się tak męczysz, zastanawiając się nad moimi komentarzami. Już Ci napisałem, że są dla Ciebie za trudne i powinieneś dać sobie spokój.
Nie ogarniasz ani nie rozumiesz moich całościowych idei. Wyrywasz sobie pojedyncze słowa i zdania i potem z nimi polemizujesz. Po co? Znajdź sobie łatwiejszy temat i łatwiejszego dyskutanta. Nie znajduję przyjemności w "rozpłaszczaniu" Twoich komentarzy, a Twoje światłe wnioski coraz bardziej mnie nudzą. Jak będę dalej Ci odpowiadał, to jeszcze ktoś pomyśli, że się przed Tobą tłumaczę. Zadawałeś jakieś tam sensowne pytania, to odpowiadałem, na Twoje objawienia o mnie dłużej nie zamierzam.

#314
06-09-2009 21:51
 Ocena 3 na 3
panTeista (6808 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
>A co to takiego "strony Strażnicy Jehowy"? Czy coś Ci się nie pokręciło?

Oficjalna strona internetowa Świadków Jehowy: www.watchtower.org/p/index.html
strona Towarzystwa Strażnica: www.watchtower.org/p/publications/index.htm
www.google(*)&rlz=1B2GGFB_plPL233PL234&sa=2

>Był już/zawsze wszechświat choć w innej formie niż obecny. To co wybuchło to tylko element wcześniejszego wszechświata. Wielki Wybuch ukształtował tę część nieskończonego wszechświata w której miała zasięg jego siła.
>Był w innej formie? Czyli jakiej? Złożony z materii, czy czegoś innego?

Złożony z materii i energii, z prawami. Inna forma znaczy min. bez układu słonecznego z innym rozłożeniem galaktyk i planet.

>Jak mógł wybuchnąć "element wszechświata", czyli niby co? Świat złożony jest z niezależnych "bąbli", które sobie wybuchają ? Pod wpływem czego? Jak powstała siła zdolna wytworzyć energię wybuchu i dać początek materii naszego wszechświata?

"Moja" hipoteza tu: pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_Wybuch

>Co z innymi "elementami"? Co z nimi się działo, gdy "nasz element" przygotowywał się do wybuchu, stykały się z nim, czy były oddalone o wielkość wszechświata.

Te co były blisko lub stykały się zostały odsunięte, do tych co były oddalone- poza zasięgiem, mogła zmniejszyć się odległość. Dynamiczne siły w kosmosie częściowo zrównoważyły się. A na dzień dzisiejszy galaktyki, gwiazdy i planety są w takiej formie (skupiska materii otoczone atmosferą z satelitami w uporządkowanym poprzez zrównoważenie sił ruchu) w jakiej są.
Zajmują się tym naukowcy kosmologowie i hobbyści których to interesuje. Dla mnie jest to bez praktycznego znaczenia. Odkąd sięgam pamięcią, od małego berbecia miałem intuicyjne poczucie wieczności wszechświata i ani jednego momentu, ani jednej myśli że księżyc lub inne ciało z kosmosu spadnie. Kto ma taką obawę niech sobie wierzy w Siłę Wyższą lub Boga.
Prawdopodobieństwo Twojej czy innej hipotezy kosmologicznej nie jest tematem wątku. Kikakika w poście założycielskim wątku określiła co ma być tematem. W pewnym sensie zaśmiecamy jej wątek.
Ateizm wśród naukowców: Wedle ankiety przeprowadzonej wśród członków National Academy of Sciences (wśród jej 2100 członków i 380 zagranicznych współpracowników jest niemal 200 zdobywców nagrody Nobla) jedynie 7% z nich wierzyło w Boga. źródło: pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm

>Trochę tu zamieszałeś i w końcu już nie wiem, która koncepcja według Ciebie jest najbliższa prawdy.

Nie widzę potrzeby wybierania jakiejś koncepcji, to nie moje hobby, nieprzydatne praktycznie, zaśmiecające wątek.

>Rozpowszechnili to pytanie Świadkowie Jehowy: "skoro nie ma Stwórcy, skąd świat i my?"
> Bzdura! Poznałem ich dobrze i ich publikacje. Takie pytania są najwyżej wstępem do rozważań, nigdy argumentem samym w sobie.

Wpływ ich publikacji na to co piszesz rzuca się w oczy. Oj odcisnęli na Twojej podświadomości piętno Stwórcy i specjalnego przeznaczenia ludzi.
Są wstępem do rozważań, to znaczy zadają je na początku, zgadza się. Właśnie otaczający świat podają za wynik działalności Stwórcy, a skoro działa znaczy jest. Czyli argument.

>Tam są przekonani o istnieniu Stwórcy na podstawie pośrednich dowodów, a nie domniemają o jego istnieniu z jakichś błędnych logicznie pytań.

Te pośrednie pseudo dowody to rzekomo natchniona Biblia i jej niby przepowiednie. Zazwyczaj zaczynają od Biblii. Po pierwszym ich zdaniu mówię: dla mnie Biblia to legendy. I w drugim zdaniu otrzymuję: a jak pan myśli- skąd świat i my, na co odpowiadam niech Pan/Pani zastosuje to pytanie do Boga, skąd Bóg.

>dzięki stworzeniu jednolitej wewnętrznie spójnej interpretacji Biblii

To jakoby natchniona przez Boga, a wymagająca stworzenia interpretacji aby uzyskać wewnętrzną spójność. Ciało Kierownicze ŚJ poprawia fuszerkę Boga aby uzyskać spójność.

>być może niektóre osoby zadają wiele naiwnych pytań, bo są one odzwierciedleniem ich zdolności intelektualnych

Dlatego takie wyjaśnienie powstania świata i ludzi przyjęli. Ich Ciało Kierownicze zaleca aby nie posyłali dzieci na studia.

>jak i powszechnej ignorancji biblijnej społeczeństwa

Ignorancja to właściwa postawa. Biblia jest warta tylko jednorazowego przeczytania, a nie uwagi i studiów nad legendami/mitami. Do kształtowania moralności i etyki może być np. książka Sens dobra autor Simon Blackburn. Poznałeś dobrze publikacje Świadków Jehowy i Biblię, i jak wpłynęło to na Twoją etykę. Traktujesz ludzi z pozycji autorytetu, a oponentów argumentum ad personam.

>społeczeństwa do którego muszą podchodzić jak do dzieci

Kto ich zmusza? To przez głupie traktowanie zapisów Biblijnych dosłownie czują się zobowiązani.

>...ich publikacje. O ile pamiętam, to nigdzie w nich nie ma takiej logiki argumentacyjnej, że musi istnieć "Bóg", bo inaczej skąd świat i my.

W ich publikacji(Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi) jest argumentacja której używasz: to nie mogło powstać przez przypadek. Została zobrazowana o ile dobrze pamiętam tak: wrzucaj do pralki wirnikowej części od lodówki i włączaj pralkę. Czy za którymś razem otrzymasz złożoną lodówkę? Czyli autorzy tej publikacji sugerują czytającym że ewolucja to: wiatr miesza cząsteczkami, któregoś razu cząsteczki połączyły się w człowieka, a innym razem w sosnę itd. Więc musi istnieć Bóg, bo inaczej kto świat i nas poskładał.


Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)

#315
07-09-2009 00:25
 Ocena 4 na 4
panTeista (6808 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
>Za to praktycznie każdy ateista w dyskusji, prędzej czy później rzuca slogan "skąd się wziął Bóg" jako jakiś koronny argument na jego nieistnienie.

Nie jako argument na nieistnienie ale jako proste i naturalne pokazanie kreacjonistom, że poprzez hipotezę Boga, niczego nie wyjaśniają, tylko przesuwają pytania i mnożą niepotrzebnie byty.

>W ogóle to radzę nie porównywać ateistów do Świadków Jehowy. U nich przeciętny głosiciel wie o wiele więcej niż przeciętny ateista.

Owszem, ale tylko na jeden temat.

>I potrafi obronić swoją wiarę w istnienie "Boga" dużo logiczniej i inteligentniej niż ateista umotywować swoją wiarę, że "Bóg" nie istnieje.

Jehowita do tego celu specjalnie jest szkolony na kursach głoszenia. Poświęca na przygotowanie się każdy wolny czas, ma to za bardzo ważną rzecz od której zależy jego życie wieczne, więc nic dziwnego. Dla ateisty to kwestia marginalna, bez znaczenia, ateista nie ma potrzeby przekonywać Jehowitę, wdawać się w erystyczną grę, do czego ateiście potrzebne motywy, argumenty. Zapis w Biblii: co nie możliwe dla człowieka, jest możliwe dla Boga przekreśla z góry argumenty.
Wszechmocny Bóg może nawet sprawić że: w Europie wydarzenia zaczną toczyć się w tył, jak przy przewijaniu kasety wideo. Starzy zaczną młodnieć, niemowlęta wracać przez pochwę do macicy i zmieniać się w zarodek. W tym samym czasie w Azji wszystko będzie toczyć się w przód. Wszechmocny wszystko może.
Więc jaki sens erystycznej gry z Jehowitami.

>Świadkowie to w większości swego rodzaju profesjonaliści zajmujący się tematem "Boga" z pasją i poświęceniem i to przez wiele godzin w tygodniu.

Owszem mają to za swoją życiową misję. Opisuje to Raymond Franz, który wycofał się z Ciała Kierowniczego, w książce "Kryzys Sumienia" dostępnej online tu: ks.design.com.pl/kryzys_sumienia.pdf wystarczy kliknąć na książce. Pisze że dla misji głoszenia zaniedbał rodzinę. Pisze jak po przemówieniu przywódcy organizacji, miał wizję że już są dni ostateczne i odłożył małżeństwo na kilka lat, aby całkowicie poświęcić się głoszeniu.
Jehowici mają de facto urojenie misji, a z psychologii/psychiatrii wiadomo że urojenie nie ustępuje pod wpływem logicznej argumentacji.

>Przeciętnym ateistą zwykle zostają nieuki, co nawet nigdy Biblii nie przeczytali

Przecież Biblia to nie nauka, to legendy/mity

>albo zostają nimi w młodości "na przekór rodzicom", lub zapatrzeni w jakiś autorytet.

Żadne "na przekór" lub "autorytet", to zdrowe poczucie rzeczywistości, nie skażone przez indoktrynantów.

>By natomiast zostać Świadkiem Jehowy trzeba przejść solidne studium osobiste i robi się to z pełną świadomością, że do końca życia trzeba będzie bronić swojego stanowiska przeciw wrogiej większości.....

Właśnie, właśnie, trzeba przejść indoktrynację (min że osoby spoza sekty Jehowitów są wrogami), szkolenie jak prowadzić werbunek do sekty i erystyczne walki. Właśnie, właśnie do końca życia trzeba będzie przyjmować interpretacje i doktryny Ciała Kierowniczego i je głosić. Inaczej zostaniesz wykluczony z organizacji, a jej członkowie (dawni bracia od głoszenia) mają zakaz kontaktu z wkluczonym (rodzicom nie wolno iść na ślub dziecka wykluczonego z organizacji), który ośmielił się mieć swoje stanowisko, nie pokrywające się ze stanowiskiem Ciała Kierowniczego.
Zaleca się zniechęcanie dzieci do wstępowania na uczelnie. A ojciec który zgodzi się na studia dziecka nie może awansować na Starszego Zboru nie mówiąc o wyższych stanowiskach.

Maitrea Budda


Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365