 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-08-2012 11:47 | Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | Racjonalizm Edyty Stein
3 na 3 | Dokładnie 70 lat temu, 9 sierpnia 1942 roku, w komorze gazowej w Auschwitz została zamordowana Edyta Stein.
Urodziła się we Wrocławiu w rodzinie żydowskiej. W 14 roku życia odrzuciła judaizm i uznała się za ateistkę. Studiowała filozofię u twórcy fenomenologii Edmunda Husserla i została jego asystentką. Sam Husserl w opinii wystawionej po obronie przez nią doktoratu napisał: "Pani doktor filozofii Edyta Stein (...) zdobyła (...) doktorat z filozofii summa cum laude, a to w oparciu o znakomitą rozprawę (...), która natychmiast po ukazaniu się wzbudziła zainteresowanie specjalistów. (...) Doktor Stein zdobyła rozległe i głębokie wykształcenie filozoficzne, a jej kwalifikacje do samodzielnych badań naukowych i prowadzenia wykładów nie ulegają kwestii. Jeżeli droga kariery uniwersyteckiej miałaby zostać otwarta dla kobiet, to mógłbym na bezwzględnie pierwszym miejscu i jak najgoręcej polecić ją jako kandydatkę do habilitacji."
W trakcie badań fenomenologicznych Edyta Stein poznała filozofię Maxa Schelera: "Było to moje pierwsze zetknięcie z nieznanym mi dotąd światem. Nie doprowadziło mnie jeszcze do wiary, ale otwarło pewien zakres fenomenu, obok którego nie mogłam przejść jak ślepiec. Nie na darmo wpajano nam stale zasadę, abyśmy do każdej rzeczy podchodzili bez uprzedzeń, odrzucając wszelkie "obawy". Jedne po drugich, opadały ze mnie więzy racjonalistycznych przesądów, w jakich wzrastałam nie wiedząc o tym, i nagle stanął przede mną świat wiary." (E. Stein, Dzieje pewnej rodziny żydowskiej, w: Pisma, t. I, Kraków 2000, s. 207)
Przełomowym momentem w jej życiu było przypadkowe natrafienie na Księgę życia Teresy z Avila. Po latach Edyta Stein relacjonowała, że przeczytała to dzieło w ciągu jednej nocy, a gdy skończyła, powiedziała do siebie: "To jest prawda!"
W 1922 roku Edyta Stein przyjęła chrzest. W 1933 roku wstąpiła do zakonu karmelitańskiego.
W lipcu 1942 roku w kościołach Holandii został odczytany list arcybiskupa Jonga z Utrechtu, który zawierał protest Kościoła przeciwko deportacji Żydów. W odpowiedzi niemieccy okupanci wywieźli do obozów koncentracyjnych ochrzczonych Żydów oraz kapłanów i zakonnice pochodzenia żydowskiego. W grupie deportowanych znalazły się także Edyta Stein i jej siostra Róża - dwa tygodnie później zostały zamordowane w Auschwitz-Birkenau.
W jednym z listów Edyty Stein do Romana Ingardena czytamy: "Wydaje mi się, że aby znaleźć się u bram Tajemnicy, musiałby Pan na drodze intelektu dotrzeć najpierw do granic samej ratio. (...) Być może w opisie mej drogi zbyt małą sprawiedliwość oddałam motywowi intelektualnemu. W ciągnącej się latami fazie przygotowawczej jego współudział był zapewne dość znaczny. Decydujące było jednak to, co działo się realnie we mnie samej (proszę: realne dzianie się, nie "uczucie") wespół z konkretnym obrazem życia chrześcijańskiego przekazanego mi w wyrazistych świadectwach (Augustyn, Franciszek, Teresa). Ale w jaki sposób miałabym w paru słowach nakreślić Panu portret owego "realnego dziania się"? To nieskończony świat, który otwiera się całkiem na nowo, gdy zamiast na zewnątrz, zaczyna się wreszcie żyć do wewnątrz. Wszystkie realne rzeczy, z którymi przedtem miało się do czynienia, stają się przezroczyste i zaznacza się odczuwalna obecność sił, które wprawiają je w ruch i stanowią właściwy ich fundament." (Spór o prawdę istnienia. Listy Edith Stein do Romana Ingardena, Kraków 1994, s. 196)
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 Dalej..#946 5 na 5 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | > Tak, chcę żyć wiecznie z osobami, które kocham i które mnie kochają.Sam się podkładasz. Nie rozumiesz. Nie ma klasyfikacji. Jest tylko Jeden. Jedno miejsce i jedyne, a nie pierwsze, bo to świadczy o tym, że są kolejne. Nikogo nie przemycaj na kolejnych miejscach, bo "jeśli cokolwiek innego zaprząta Twoją głowę, to Boga nie widzisz". A Ty kupczysz, handlujesz, ja Ci to, a Ty mi tamto (wieczną żonę i wieczną miłość). Gdybyś miał właściwą wiarę, to byś nawet o tym nie pomyślał, ale myślisz, bo to dla Ciebie ostatecznie biznes. Traktujesz swego Boga jak szefa mafii, któremu jesteś posłuszny i który po wysłuchaniu deklaracji pełnego oddania oraz lojalności i wczuwania miłości, w przyszłości Ci odpłaci. Studiuj Eckharta, bo Twoja wiara jest słaba. |
#947 1 na 1 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein |
> Nie ma klasyfikacji. Jest tylko Jeden. Jedno miejsce i jedyne, a nie pierwsze, bo to świadczy o tym, że są kolejne.Masz w tym całkowitą rację!  Z drugiej strony stan nazywany potocznie niebem będzie prawdopodobnie miał tę cechę, że będą tam jakoś obecne wszystkie dobre elementy tego życia, w szczególności nasze dobre dążenia, oczekiwania i miłości. To nie znaczy, że one mają być celem - po prostu warto mieć świadomość, że one będą obecne. (Co do oceny mojej osoby to nie masz racji, ale to moja wina: starając się tak sformułować przekaz, żeby był zrozumiały dla osób, z którymi rozmawiam, nieświadomie być może nieco zniekształciłem obraz mojej osoby. ) |
#948 1 na 1 julian (1206 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein |
> Ależ wczuwa się Pan, Panie Julianie i doskonale Panu to wychodzi. Tak się Pan wczuwa, że ja dostrzegam bardziej różnice charakterów, niż poglądów pomiędzy Panami.> Miłego dnia.> @@@> .Myślę, że jakieś różnice są, Szanowny Panie Andrzeju, i nie tylko charakterologiczne. Ja już nie jestem praktykującym rytuały katolikiem, choć spore doświadczenie w tym mam np. kilka lat w neokatechumenacie. Dlaczego nie praktykuje, to może o tym wkrótce napiszę w oddzielnym wątku, najlepiej w formule: dlaczego nie chodzimy do kościoła?  |
#949 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | . > >>>Ależ wczuwa się Pan, Panie Julianie i doskonale Panu to wychodzi. Tak się Pan wczuwa, że ja dostrzegam bardziej różnice charakterów, niż poglądów pomiędzy Panami.> Myślę, że jakieś różnice są, Szanowny Panie Andrzeju, i nie tylko charakterologiczne.Wszystko możliwe - Panie Julianie - wszystko możliwe. Ja Pana nie znam i nie oceniam. Dostaję tu tylko do przeczytania i wyrażenia swojej opinii Pańskie teksty i stąd moje konstatacje. Miłego dnia. @@@ . |
#950 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | > Z drugiej strony stan nazywany potocznie niebem będzie prawdopodobnie miał tę cechę, że będą tam jakoś obecne wszystkie dobre elementy tego życiaTo tak, ale w innym sensie niż Ty sobie wyobrażasz niżej. > w szczególności nasze dobre dążenia, oczekiwania i miłości.Wątpię, żeby o to chodziło. A nawet uważam, ze jest z tym dokładnie odwrotnie. Dopóki jesteś w niewoli ego, czyli m.in. owych swoich ziemskich dążeń, oczekiwań i miłości (w sensie głodu i karmienia się/ego na poziomie emocji i uczuć) to królestwo niebieskie jest gdzie indziej. "Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmarwychwstania". - Sam Jezus z Łukasza. Nie sądzę więc, żeby struktura małżeńsko rodzinna miała być zachowana, a w świetle Eckharta uważam to za nonsens. Wszyscy zbawieni dziećmi Bożymi, bo przy zróżnicowaniu, faworyzowaniu czy specjalnych, dwójkowych relacjach z nieba zrobiłoby sie szybko piekło. Wszyscy będą jak tu Twoja żona i żadne wyróżnianie nie będzie już miało sensu. Żadnego tworzenia par, grup, rodzin. Żadnego wobec kogoś bardziej, mocniej, bliżej, a wobec innych mniej, słabiej, dalej. Przyszło mi do głowy, żebyś sobie przeczytał tę książkę. www.empik.(*)wojciech,prod7620125,ksiazka-p To chyba jaśniejsze niż sam Eckhart, są i różne inne rzeczy, ale mniej więcej w tym duchu, o którym ja Ci nawijam. Chociaż sam jestem od tego bardzo daleko, uważam że to lepsze oblicze czegoś, co jest zwyczajnie złe. Ale z racjonalizmem i tak nie ma to nic wspólnego. Jest to, moim zdaniem, jedyna, ładniejsza wizja chrześcijaństwa, choć jak się bliżej przyjrzeć i głębiej to z powszechnie znanym i wyobrażanym chrześcijaństwem za dużo wspólnego nie ma (panteizm, monizm). Dlatego Eckharta sądzono. Coś podobnie kombinował jak Śankara, o czym mówi też Kołakowski www.youtube.com/watch?v=DmM5A6guEz0. |
#951 1 na 1 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | Bardzo ciekawe rzeczy piszesz! Nie spodziewałem się przeczytać czegoś takiego na tym forum...  > >stan nazywany potocznie niebem będzie prawdopodobnie miał tę cechę, że będą tam jakoś obecne wszystkie dobre elementy tego życia> >w szczególności nasze dobre dążenia, oczekiwania i miłości.> Wątpię, żeby o to chodziło. A nawet uważam, ze jest z tym dokładnie odwrotnie. Dopóki jesteś w niewoli ego, czyli m.in. owych swoich ziemskich dążeń, oczekiwań i miłości (w sensie głodu i karmienia się/ego na poziomie emocji i uczuć) to królestwo niebieskie jest gdzie indziej.Znów się w 100% zgadzamy - gdyż ja nie mam na myśli emocji i uczuć, lecz obiektywny porządek dobra. Przypuszczam, że w przyszłym życiu "pozostanie" (w jakimś sensie) wszystko to, co tutaj było DOBRE (a nie to, co wiązało się z emocjami i uczuciami, które mogą być dobre, ale nie muszą). > "Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmarwychwstania". - Sam Jezus z Łukasza. Nie sądzę więc, żeby struktura małżeńsko rodzinna miała być zachowana, a w świetle Eckharta uważam to za nonsens.Uważam dokładnie tak samo! > Wszyscy zbawieni dziećmi Bożymi, bo przy zróżnicowaniu, faworyzowaniu czy specjalnych, dwójkowych relacjach z nieba zrobiłoby sie szybko piekło. Wszyscy będą jak tu Twoja żona i żadne wyróżnianie nie będzie już miało sensu. Żadnego tworzenia par, grup, rodzin. Żadnego wobec kogoś bardziej, mocniej, bliżej, a wobec innych mniej, słabiej, dalej.Tu już miałbym wątpliwości. Stan, o którym rozmawiamy, wyobrażam sobie raczej jako WIELKĄ RÓŻNORODNOŚĆ niż WIELKIE UJEDNOLICENIE. W każdym przypadku będzie istniała pełnia szczęścia, ale dla różnych osób ta PEŁNIA będzie miała nieco inne oblicze. To tak jak różne naczynia napełnione po brzegi - wszystkie są pełne, ale jednak różne. |
#952 8 na 8 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | . > Bardzo ciekawe rzeczy piszesz! Nie spodziewałem się przeczytać czegoś takiego na tym forum...  Szanowny Panie Marku, zostałem zarejestrowany na naszym forum we wrześniu 2006 roku. Od tego czasu miałem możliwość przeczytania wielu wypowiedzi na najwyższym poziomie intelektualnym, jak również sporo o przerażająco niskim prymitywizmie. To otwarte forum, ale jakoś tam redakcji/moderacji udaje się utrzymać dosyć wysoki poziom dyskusji. Tych mądrych wypowiedzi jest tu zdecydowanie więcej. Daję Panu też najświętsze słowo honoru, że sporo forumowych racjonalistów jest zdecydowanie bardziej oczytanych w literaturze fideistycznej, filozofii chrześcijańskiej, czy wprost teologicznej, od przeciętnego poziomu absolwentów katolickich uczelni. Lepiej też znamy historię chrześcijaństwa i Kościoła oraz potrafimy to wkomponować w kontekst historii powszechnej. Nie wiem, czy udało się Panu zauważyć, ale paru, czy też parunastu pracowników naukowych w stopniu doktora i wyżej z katolickich uczelni próbowało i próbuje tu siły swoich argumentów. Warto nasze forum czytać i warto zastanawiać się nad przedstawianą tu argumentacją. Miłego dnia. @@@ . |
#953 5 na 5 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | > Znów się w 100% zgadzamy - gdyż ja nie mam na myśli emocji i uczuć, lecz obiektywny porządek dobra. Przypuszczam, że w przyszłym życiu "pozostanie" (w jakimś sensie) wszystko to, co tutaj było DOBRE (a nie to, co wiązało się z emocjami i uczuciami, które mogą być dobre, ale nie muszą).Hmmm. Znów muszę próbować "myśleć Eckhartem", ale spoko, to nawet niezła zabawa jest. Widzisz to pogrubione "tutaj"? Myśląc Eckhartem - Jezus mówi do Piłata: "Moje królestwo nie jest z tego świata". Gdyby jednak Piłat zadał pytanie: "a gdzie jest twoje Królestwo?", to odpowiedź padła by: "Tutaj". Królestwo niebieskie już jest, od samego początku. Piłat tego nie wie, Jezus oczywiście tak. Królestwo niebieskie jest Tutaj, na wyciągniecie ręki, ale go nie widzimy, bo źle patrzymy. To królestwo nie jest czymś, co dopiero nadejdzie, objawi sie, zostanie dopiero dane. Ono już tutaj jest, dokładnie tutaj, a nie w jakimś innym świecie, zaświecie, czyli w stanie pośmiertnym. TA rzeczywistość jest sednem, Bóg nie mógł stworzyć czegoś przejściowego i kiepskiego, tylko stworzył dobre, doskonałe. Człowiekowi wydaje sie to absurdalne, bo choroby, cierpienie, śmierć, teodycea, ale Eckhart kombinuje. Królestwo niebieskie jest powrotem do swej właściwej, nieprzysłoniętej popędami ego, natury. I on to widzi u Jezusa -Mesjasza, który nie zbawia świata zaświatem, tylko inną percepcją, innym rozumieniem tego świata, człowieka, życia. Daje klucz do rzeczywistości, którego człowiek nie umie odnaleźć. Ludzie są zagubieni, nie wiedzą kim są i dlatego nie wiedzą jak żyć. Eckhart ma swoje zrozumienie. Widzisz już jak to radykalnie inne od powszechnie postrzeganej konstrukcji chrześcijańskiej, czy tam katolickiej? "Obiektywny porządek dobra" może być zatem czymś innym, niż Tobie się wydaje, tak jak przyszłe życie nie jest w żadnym tam, tylko tutaj. Bo z innej podstawy postrzegania wychodzi. Ale oczywiście są kolejne myki. "Ja i Ojciec jedno jesteśmy". Albo buddyjskie "fala jest morzem, a morze falą". Brahman - atman. Aham brahma asmi ("Jestem Brahmanem") i Tat twam asi ("Ty jesteś Tym"), Alfa i Omega. "To, co innym czynicie, mnie uczyniliście". Czujesz, że też sobie? Różnorodność nie wyklucza ujednolicenia. JEDEN jest, ale radykalnie się różnicuje. Do tego stopnia, że tworzy odrębny byt wart swego specyficznego imienia, ale to wszystko jest nadal i zawsze w JEDNYM. Syn i Ojciec to JEDNO. Ty masz się wzorować na Jezusie, stać się Synem. Świadomym Atmanem. I to widzieć też w drugim. W Innym, czy raczej Różnym, ale tożsamym z Ojcem. Jezus nie zwycięża śmierci, przenosząc duchy zmarłych w zmyślony zaświat, tylko zachowując naszą różnorodność/specyfikę umieszcza ją na powrót w JEDNYM. A JEDEN jest wieczną zasadą rzeczywistości, jej Ojcem/Bogiem. Grzechem pierworodnym było rozszczepienie, popęd/chciwość,pragnienie zaspokojenia obudzonego i świadomego własnego chcenia ego/przejscie do popędów ego/oddzielenie od Jedności/Boga/podstawowej Zasady Rzeczywistości i działanie ku sobie, ku rozbudzaniu i zaspokajaniu ego. Ułóż tak sobie rzeczywistość w głowie jak Eckhart i spróbuj zrobić komuś coś złego. "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" juz nie znaczy, że kochasz kogoś obcego, ale tożsamego, choć różnego. Siebie w Drugim. Bo JEDEN jest. Śmierć nie ma znaczenia, choć jako Syn umierasz. Ojciec poprzez Syna, w tym poprzez Ciebie - najlepiej świadomego, osiąga doskonałość swego konstruktu, bo otwiera się na pełnię siebie, doświadcza siebie w nieskończonych możliwościach i płaszczyznach. Bez końca. Wiecznie. Jak to mówi Kołakowski pod podanym wcześniej linkiem, bez sensu jest, by doskonały byt miał jakąkolwiek chęć, potrzebę stworzenia czegokolwiek. Doskonałość jest doskonałością, wola tworzenia w nim nie może istnieć, bo na niczym mu nie zbywa. Wola tworzenia, wskazuje na jakiś brak. I właśnie o to chodzi Eckhartowi, że Ojciec dochodzi do doskonałości, do swego optimum w stworzeniu i pełnym w nim uczestnictwie poprzez Syna/Synów. Z siebie jednorodzonych. Intimior intimo meo. "Bóg jest mi bliższy, niż ja sam sobie". Ładna, nieweryfikowalna bajka, gdzie, jak się w to zanurzyć, wiele się ładnie układa (a niektórzy twierdzą, że wszystko). Ja się nie wypowiadam, nie mam nic do powiedzenia na ten temat. Żadnych przesłanek, możliwości racjonalnej weryfikacji to i zero poglądów na ten temat. Może tylko jeden. Jakoś chyba intuicyjnie wolałbym mieć wierzących "eckhartian" wokół siebie, niż dziwacznych i marnych katolików. Znalazłem bardzo dobry tekst na ten temat tu |
Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | > >Niedługo potem dokładnie w tym duchu przyjęła własne cierpienia i śmierć.> Całkowicie nielogiczna gadka dla wierzącego Tadka. Pani Stein nie przyjęła w żadnym duchu ani cierpienia, ani śmierci. Została brutalnie zamordowana w nieznanych bliżej okolicznościach ("Ostatni raz widziano ją 7 sierpnia na dworcu głównym we Wrocławiu podczas postoju pociągu wiozącego ją wraz z innymi Żydami do obozu w Oświęcimiu. Prawdopodobnie 9 sierpnia została zagazowana w niemieckim obozie zagłady KL Auschwitz II-Birkenau. Jej towarzyszami w męczeństwie byli siostra Lisamaria Meirowsky i brat Wolfgang Rosenbaum OFM. Jej zwłoki zostały spalone w obozowym krematorium"./Wikipedia/) Nie wiemy - co w ostatnich dniach swojego życia - myślała ani co robiła. Normalnym jest domniemanie, że zamordowano ją wbrew jej woli, nie mówiąc już o akceptacji i przyjęciu swojego cierpienia jako wynagradzające(go), dobrowolnie przyjęte(go) jest tą rzeczywistością, która najgłębiej jednoczy nas z Panem.> Wolno Panu w to wierzyć, ale to tylko czysta wiara.Otóż nie - to są fakty. Wynika to zarówno z jej listów, jak i z relacji świadków: "Już teraz przyjmuję śmierć taką, jaką Bóg mi przeznaczył, z doskonałym poddaniem się Jego woli i z radością. Proszę Pana, by zechciał przyjąć moje życie i śmierć na swoją cześć i chwałę, (...) w duchu ekspiacji za niewiarę ludu żydowskiego, aby Pan został przez nich przyjęty" ( Myśli Edyty Stein, Warszawa 1998, s. 72) Ostatnie jej słowa wypowiedziane podczas aresztowania, skierowane do jej siostry: "Chodź, idziemy za nasz naród". W tym samym duchu miłości ekspiacyjnej prosi swoich przełożonych, żeby nie podejmowali dalszych starań o jej uwolnienie - chce dzielić los swoich braci. ( Autoportret Edyty Stein w jej twórczości, Poznań 1999, s. 257 i 266) Pod koniec 1941 napisała w jednym z listów: "Jestem ze wszystkiego zadowolona. Scientia Crucis zdobyta może być tylko wtedy, gdy się samemu do głębi doświadczy Krzyża. Od początku byłam o tym przeświadczona i powiedziałam z całego serca: Ave, Crux, spes unica!" (Edyta Stein, Autoportret w listach, s. 369). |
#955 4 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein |
> Otóż nie - to są fakty. Wynika to zarówno z jej listów, jak i z relacji świadków:Chyba rzeczywiście Pan Bogusławski przeholował z "normalnym domniemaniem" o śmierci wbrew woli. Z religijnymi oszołomami wszystko jest możliwe. Nawet chęć śmierci "na chwałę Pana" i to ""za naród". Taaa..., wiara to straszliwe upośledzenie. Biedna Stein wyłaniająca się z Twoich cytatów i biedny Bielecki, że nie umie rozumnie spojrzeć na jej pomieszanie zmysłów.....
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
| Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | . > Otóż nie - to są fakty.Według mnie fakty są takie jak podaje Wikipedia. Mogą być różne ich interpretacje takie jak sugeruje Pan, takie jak sugeruje Pan Astrotaurus i takie jak napisałem ja. Jak na razie prawda o jej śmierci pozostaje Boską tajemnicą. Miłego dnia. @@@ . |
#957 1 na 1 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | > >Ale skoro już się wyrwałeś do wypowiedzi, to napisz jeszcze, jakie jest Twoim zdaniem wiarygodne wyjaśnienie "cudu Słońca".> Do jasnej Anielki, chyba czytasz to, co kryje się za linkiem? Wiarygodniejsze to tam jest od majstrującego Boga z alternatywnej i transcendentnej przestrzeni, co o nim katolicy gadają, czy nie?Chodzi Ci o rzekomą "masową halucynację"? Nie, to zupełnie nie jest wiarygodne - przeczą temu fakty. |
Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein |
> Bardzo proszę - niech Pan udowodni, iż ja jakikolwiek swój pogląd opieram na wierze.Bardzo proszę - wierzy Pan, że wyjaśnieniem "cud Słońca" jest rzekoma "zbiorowa psychoza", mimo że przeczą temu fakty. A ja jestem wobec tego "wyjaśnienia" sceptyczny. |
#959 -1 na 3 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | > >Ten biedak stał już nad grobem i mimo to wciąż pajacował, zamiast poważnie podejść do życia i przygotować się do śmierci - to bardzo żałosne...> Ja faktycznie tego nie rozumiem. Tego pogrubioną czcionką. Możesz mi to wyjaśnić? Miał się spakować, czy może jeszcze lepiej, wezwać kocmołucha?Pojednać się z Bogiem. |
#960 6 na 6 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Racjonalizm Edyty Stein | > Pojednać się z Bogiem.Tzn. taki oportunizm ze strachu w obliczu śmierci? Pascalowa, zimna kalkulacja? Takich tam potrzebujecie? W sumie takich tam macie, bo wszyscy jesteście głównie zastraszonymi śmiercią, karą, utratą i nieistnieniem "kalkulatorami". Jak wam się w głowach nie może pomieścić siła tych, którzy nie uginają się i nie muszą lizać tyłka Bozi. Zazdrościcie, nie? I słusznie. Piękna, wierna sobie, niezastraszona postawa. Sedno człowieczeństwa. Cud miód i orzeszki. Buśka. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 Dalej..
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|