 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-02-2013 11:17 | czarny_kot (3864 punktów) | filozofia z kurnika
8 na 8 | W dyskusjach z moją babcią o Bogu, zazwyczaj pojawia się motyw "tak samo jak kura nie zrozumie człowieka, tak człowiek nie może pojąć Boga."
Jej argumentacja w pewnym sensie brzmi całkiem rozsądnie, pojedynczy człowiek nie może wszystkiego wiedzieć. Próbuję udowodnić, że ludzie w przeciwieństwie do kur gromadzą swoja wiedzę i nikt nie musi wszystkiego odkrywać od początku, jednak to jej nie przekonuje.
Jaki bym mogła przedstawić inny kontrargument?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 Dalej..#496 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: filozofia z kurnika | > >Przykład, który miałem na myśli, to przykład stanu, w którym ludzie są samowystarczalni i znają środki służące do łatwego uśmierzenia każdego bólu: każdy człowiek może zabić drugiego bez konsekwencji społecznych i nie sprawiając u niego cierpienia.> Rozpatrzmy tą "samowystarczalność". Albo ci ludzie w ogóle nie stykają się z innymi ludźmi i wówczas nie ma nawet zagrożenia pozbawienia kogoś życia, albo się stykają z innymi i wówczas siłą rzeczy powstają między nimi jakieś zależności - chociażby najdrobniej psychologiczne. Jeśli jednak powstają zależności, to jak można mówić o samowystarczalności? Można przypuścić, że ludzie zobojętnieją na siebie (jak w Szwecji) i nie będą między nimi powstawać silniejsze zależności. Gdy jestem w górach, sięgam po przydrożny kij; mogę nawet psychologicznie odnosić się do tego narzędzia podczas wycieczki (polegać na nim, uznać, że dobrze spełnia swoją rolę). Ale gdy wycieczka się kończy, mogę bez wahania odrzucić go. Wielu ludzi nawet dzisiaj tak instrumentalnie traktuje drugiego człowieka. > Tak więc ja nie widzę szczególnej odmienności od sytuacji, którą mamy już obecnie. Już dzisiaj trzeba uzasadnić, dlaczego chronimy poszczególne wartości (w tym godność, czy życie ludzkie). Moja odpowiedź jest prosta. Chronimy je, gdyż zdecydowana większość ludzi intersubiektywnie uznaje te wartości za istotne i chce je chronić. Są one dla nas ważne, bo właśnie chcemy: a) żyć b) w społeczeństwie c) właśnie w poszanowaniu godności i uważamy to za słuszne. Jeżeli większość zmieni zdanie, co wtedy? Tego właśnie tyczy mój przykład, czego nie chce Pan zauważyć. > > Rozumiem jednak, że Pańska odpowiedź wypadnie podobnie, tzn. w opisanej sytuacji ludzka godność (nienaruszalność, podmiotowość) przestaną obowiązywać. Takiej odpowiedzi trochę się obawiam jako osoba, która nie chciałaby, aby jej godność była tylko warunkowa. A naturalizm (utożsamienie praw z prawami przyrody lub konwencjami) może nam zaoferować tylko taką godność.> W całej historii człowieka większość ludzi albo w ogóle nie korzystała z godności, albo w bardzo ograniczonym zakresie i winny nie był tu żaden naturalizm. Etyka stanowi ZAWSZE tylko widzimisię człowieka, który jakoś tam próbuje uzasadnić swoje czyny. Skąd Pan wie, że etyka stanowi "tylko widzimisię człowieka"? To, że etyka jest "wytworem naszego mózgu" nie oznacza, że jest tylko takim wytworem. Jeżeli maluję pejzaż górski, to jest to "tylko wytwór mojego mózgu"? > Według Kotarbińskiego etyka odpowiada na pytanie "co należy czynić?" Czy uważa Pan, że ktokolwiek poza człowiekiem - i konkretnie - poza Panem samym potrafi za Pana na to pytanie odpowiedzieć? Czy jeżeli wywodzi Pan swoją moralność od Boga, to kto dokonuje owej czynności wywodzenia? A jeżeli na tej podstawie postępuje Pan w jakiś konkretny sposób, to jest to wina Boga, czy Pana? To nie są żadne trudności. Istnieje ryzyko błędu i odpowiedzialność własna jak w każdym innym przypadku. > > Co ma z tym wszystkim wspólnego Bóg? Ma i to wiele. Otóż ludzką godność mogę zagwarantować sobie przyjmując, że istnieje obiektywne i nienaruszalne prawo moralne, które tę godność jednoznacznie stwierdza.> Może Pan sobie zagwarantować to właśnie przyjmując i życzę Panu, żeby zawsze dokonał takich Pan wyborów, by tej gwaranacji dochować, gdyż już np. w historii przyjęcie boskich praw nie powstrzymywało ludzi religii przed dokonywaniem najgorszych zbrodni, często wręcz w imię swojej wiary. Tego rodzaju argumentem można podważać istnienie policji - po co ona skoro wielokrotnie nie zapobiegła najrozmaitszym przestępstwom? A iluż policjantów łamało prawo? > Notabene powstrzymywanie się od przestępstw tylko ze względu na strach przed (boską) kara uważam za wysoce niemoralne. W takim razie niemoralna będzie ogromna część ludzkości. > Dla mnie istotna jest szczerość. Jeśli nic o żadnym Bogu nie wiemy, wiemy natomiast na pewno, że całe ludzkie prawo (w tym i tzw. boskie) jest wynikiem pracy naszych mózgów, to o czym my tu w ogóle chcemy rozmawiać? Właśnie tego nie wiemy. Proszę rozważyć mój przykład z pejzażem, aby pozbyć się tego fałszywego i szkodliwego rozumowania. Nie ma żadnej sprzeczności w przypuszczeniu, iż wynik pracy naszych mózgów polega na odkryciu obiektywnego stanu rzeczy. > ________________________________________________________________________________ |
#497 5 na 5 | Absurdalna Abstrakcja (325 punktów) | Odp: filozofia z kurnika | > Można przypuścić, że ludzie zobojętnieją na siebie (jak w Szwecji) i nie będą między nimi powstawać silniejsze zależności. Gdy jestem w górach, sięgam po przydrożny kij; mogę nawet psychologicznie odnosić się do tego narzędzia podczas wycieczki (polegać na nim, uznać, że dobrze spełnia swoją rolę). Ale gdy wycieczka się kończy, mogę bez wahania odrzucić go. Wielu ludzi nawet dzisiaj tak instrumentalnie traktuje drugiego człowieka.Dobry przykład z kijem. To tak, jak z wrażliwością: jeden urodził się gruboskórny i takim pozostaje przez resztę życia, inny nabywa empatię podczas doświadczeń losowych, a jeszcze inny jest (nad)wrażliwy od maleńkości. Gdyby wszyscy byli moralni, etyka w obecnym kształcie nie miałaby racji bytu. > Jeżeli większość zmieni zdanie, co wtedy? Tego właśnie tyczy mój przykład, czego nie chce Pan zauważyć.A dlaczego miałaby zmienić zdanie? W moim odczuciu, jeżeli tak się stanie, to świat ludzki de facto pozbawi się wszelkich pozostałych wartości, które z poszanowania życia wypływają. Wszystkie inne "dobra" są nabywalne, osiągalne i to po wielokroć (majętność, sukces, władza itp.). Życie natomiast funkcjonuje wyłącznie w systemie "zero-jedynkowym": albo żyjesz, albo nie. > Tego rodzaju argumentem można podważać istnienie policji - po co ona skoro wielokrotnie nie zapobiegła najrozmaitszym przestępstwom? A iluż policjantów łamało prawo?Rozmawiamy jednak teraz o przewinieniach wiernych. > W takim razie niemoralna będzie ogromna część ludzkości.Mam zagwozdkę, gdy widzę strach w oczach spowiedników, błagających o pokutę za grzechy, które, abstrahując od religii, zasługują na potępienie społeczne oraz prawne. Mam też ją, bo wiem, że rozgrzeszenie uwalnia sumienia wiernych od brzemienia moralnej odpowiedzialności za czyny karalne. Czy to w porządku, gdy matka zabija najmłodsze w rodzinie dziecko, bo nie stać jej na utrzymanie całego pięciorga czy dziesięciorga, a potem ufnie spowiada się księdzu, powierzając mu część swojej odpowiedzialności i otrzymując rozgrzeszenie w imię Boga miłosiernego? Zazwyczaj czuję problem, ale nie umiem go zwerbalizować. Ujmę to tak: niepojęte (dla niewierzących), jak można nie wyrządzać cierpienia w obawie przed karą czy w nadziei na wynagrodzenie, a nie wskutek wewnętrznego przekonania o pejoratywnym charakterze danego czynu, będącego pogwałceniem prawa drugiego człowieka do życia i godności. Etyka oczywiście nakłada na jednostkę "sankcję" w postaci nazwania i potępienia czynu, dając do zrozumienia, że jest on społecznie nieakceptowalny, jednak nie obiecuje gratyfikacji w przypadku powstrzymania się od niego. Jest więc mniej opresyjna i wymaga większej samodyscypliny (nie w postaci: codziennie rano przed lustrem mantra "nie będę zabijał! nie mogę! to złe!"; ale w postaci: "do mnie należy gradacja własnych wartości i wyłuszczenie, na co może mi pozwolić moje poczucie odpowiedzialności"). > Właśnie tego nie wiemy. Proszę rozważyć mój przykład z pejzażem, aby pozbyć się tego fałszywego i szkodliwego rozumowania. Nie ma żadnej sprzeczności w przypuszczeniu, iż wynik pracy naszych mózgów polega na odkryciu obiektywnego stanu rzeczy.> Skąd Pan wie, że etyka stanowi "tylko widzimisię człowieka"? To, że etyka jest "wytworem naszego mózgu" nie oznacza, że jest tylko takim wytworem. Jeżeli maluję pejzaż górski, to jest to "tylko wytwór mojego mózgu"?Nie wiem, jakie fałszywe i szkodliwe rozumowanie ma Pan na myśli. Przykładowi z pejzażem początkowo przyklasnęłam. Potem się zastanowiłam i doszłam do takiego wniosku: maluję pejzaż w domu - a więc sięgam myślami do wspomnień obrazów widzianych wcześniej, tych realnych krajobrazów i odtwórczych klimatów. Maluję go w górach, na łonie natury - sięgam do źródła, aby mój pejzaż najwierniej odwzorowywał oryginał. Połączenie tych dwóch źródeł inspiracji, moim zdaniem, pozwala na wypracowanie optymalnego rozwiązania: zgodę pomiędzy tym, co w doświadczeniu, wspomnieniach - widziane oczami i interpretowane przez innych ludzi, a moim własnym postrzeganiem pierwowzoru (normatywnego stanu rzeczywistości). (trochę karkołomnie sformułowałam myśl, wybaczcie) Podobnie widzę etykę i jej kształtowanie się w historii. Człowiek, pomny krzywd, cierpienia i śmierci z powodu braku szacunku dla ludzkiego życia, zaczął ubierać je [życie] we wzniosłe epitety, odwoływać się do serca i rozumu, aby - być może kierowany bardzo pierwotnym i prozaicznym strachem przed własną śmiercią - wskazać na etykę jako gwarancję przetrwania, gdy w otoczeniu człowieka dzidę i skóry zaczęły zastępować bardziej wysublimowane akcesoria.
C z ł o w i e k - to nie brzmi dumnie. Już nie. |
#498 2 na 2 | Elasp (6859 punktów) | Odp: filozofia z kurnika |
Pozwoli Pani, że jutro odpowiem na Pani post. |
#499 5 na 5 | setarkos (10757 punktów) | Odp: filozofia z kurnika | _________________________________________________ > ludzka godność (nienaruszalność, podmiotowość) przestaną obowiązywać. Takiej odpowiedzi trochę się obawiam jako osoba, która nie chciałaby, aby jej godność była tylko warunkowa.Uważa Pan. że np. ja-ateista mogę sobie nadać bezwzględną godność, nie licząc się z kimkolwiek? > Otóż ludzką godność mogę zagwarantować sobie przyjmując, że istnieje obiektywne i nienaruszalne prawo moralne, które tę godność jednoznacznie stwierdza. Bóg..Ach tak. Biorę sobie "Boga" i już mam godność własną przezeŃ potwierdzoną - jakież to proste! Pozdrawiam i życzę .. subtelniejszej wyobraźni. |
#500 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: filozofia z kurnika |
> Uważa Pan. że np. ja-ateista mogę sobie nadać bezwzględną godność, nie licząc się z kimkolwiek? Tak w istocie uważam. > Ach tak. Biorę sobie "Boga" i już mam godność własną przezeń potwierdzoną - jakież to proste!> Pozdrawiam i życzę .. skromniejszej wyobraźni. Jest jasne, że zasada sankcjonująca godność musi być transcendentna: w świecie zmysłowym nie ma prawdziwej konieczności ani niezmienności. Pojęcie Boga jest nie tylko ontologiczne (Bóg = ostateczna racja świata fizycznego), ale także deontologiczne (Bóg = źródło prawa moralnego). Można zatem zwięźle powiedzieć, że istnienie Boga-prawodawcy jest warunkiem sine qua non niezbywalnej i bezwarunkowej godności ludzkiej. Akceptacja bezwarunkowej godności połączona z odrzuceniem istnienia Boga jest stanowiskiem nie do utrzymania (co starałem się pokazać). Albo więc Bóg, albo godność "na niby". |
#501 4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | Odp: filozofia z kurnika | ____________________________________________ > >>mogę sobie nadać bezwzględną godność, nie licząc się z kimkolwiek?> Tak w istocie uważam.Istotnie się zatem różnimy. W moim odczuciu i według mego rozeznania wartości (w tym ludzka godność) są tworzone przez grupę, a indywidualne, arbitralne ich ustanawianie uznaję za uzurpację (kradzież duchową) i przejaw nieprzemyślanej pychy. > zasada sankcjonująca godność musi być transcendentnaOK. Gdzie dwie lub trzy osoby się zbiorą w imię godności, tam zaistniewa transcendencja pośród nich. > w świecie zmysłowymTe sprawy wyjaśni Panu szanowny kolega Diogenes (o ile nie zasłaniać Mu Słońca)). > Bóg, albo godność "na niby".Zatem ja-ateista nie mam godności "naprawdę". |
#502 5 na 5 | maceox (6766 punktów) | Odp: filozofia z kurnika | W zasadzie Absurdalna Abstrakcja wszystko już wyłuszczyła. Jednak parę słów ode mnie.> Można przypuścić, że ludzie zobojętnieją na siebie (jak w Szwecji)Pan coś wie ciekawego o Szwecji? Poproszę o jakieś źródła. Ja znam tylko paru zupełnie nieobojętnych Szwedów. Wie Pan - dla niektórych Niemców Polacy to są złodzieje i pijacy. Obawiam się, że ta nasza renoma jest niestety dużo bardziej uzasadniona od tej Pańskiej obojętności Szwedów > i nie będą między nimi powstawać silniejsze zależności.Ubolewam nad tym, że w nowoczesnych społeczeństwach ludzie stają się względem siebie coraz bardziej anonimowi, a nawet obojętni właśnie. Jednak jakoś nie wydaje mi się, aby to była wina jakkolwiek pojętego naturalizmu. Może należałoby założyć osobny wątek o przyczynach egoizmu. > Wielu ludzi nawet dzisiaj tak instrumentalnie traktuje drugiego człowieka.I uważa Pan, że religia to instrumentalne traktowanie skutecznie eliminuje? Jakoś nie zauważyłem. > Jeżeli większość zmieni zdanie, co wtedy?To będziemy mieli inaczej. Nie pierwszy raz w historii zresztą (tyle że kiedyś większość nie miała nic do gadania). W ogóle równa godność dla wszystkich to dość nowy wynalazek (nawet jeśli już starożytni Grecy coś tam teoretycznie przebąkiwali). Pan oczywiście uważa, że podczas 20 wieków chrześcijaństwa godność każdego człowieka była od początku do końca szanowana w sposób absolutny, bo Bóg tak nakazał i nikt nawet nie śmiał się mu narazić...  > Tego właśnie tyczy mój przykład, czego nie chce Pan zauważyć.Pan natomiast nie chce zauważyć, że czcze deklaracje o przyrodzonej i absolutnej godności mają się nijak do faktów, co dowodzi już nie tylko historia, ale chociażby tylko dziennik telewizyjny. Woli Pan żyć w świecie fantazyjnych ideałów, czy na tym świecie? Proszę wykazać, że ideały czynią człowieka lepszym w praktyce. I czy muszą one być koniecznie boskie, czy nie wystarczą już zwyczajnie ludzkie - te ze współżycia z innymi wynikające. Te drugie są dla mnie po stokroć lepsze, bo wynikają z odczuwania bliźniego, ale Pan się boi o ich absolutność i wieczność. Pana sprawa - Pan żyje ideałami absolutu, ja wolę żyć z zupełnie nieidealnymi ludźmi i z ich konkretami. > Skąd Pan wie, że etyka stanowi "tylko widzimisię człowieka"? To, że etyka jest "wytworem naszego mózgu" nie oznacza, że jest tylko takim wytworem. Jeżeli maluję pejzaż górski, to jest to "tylko wytwór mojego mózgu"?Przecież to jest argument popierający mój pogląd. Oczywiście, że etyka nie jest całkowicie czystym ideałem, lecz bierze się z doświadczenia, o czym tu już wielokrotnie mówiłem i czego Pan nie chce zauważyć. Ludzie doświadczają życia i na tym gruncie budują obraz swej moralności, podobnie jak Pański malarz. Sam Pan to teraz napisał, ale chyba jeszcze to nie do końca zrozumiał. > >Według Kotarbińskiego etyka odpowiada na pytanie "co należy czynić?" Czy uważa Pan, że ktokolwiek poza człowiekiem - i konkretnie - poza Panem samym potrafi za Pana na to pytanie odpowiedzieć? Czy jeżeli wywodzi Pan swoją moralność od Boga, to kto dokonuje owej czynności wywodzenia? A jeżeli na tej podstawie postępuje Pan w jakiś konkretny sposób, to jest to wina Boga, czy Pana?> To nie są żadne trudności. Istnieje ryzyko błędu i odpowiedzialność własna jak w każdym innym przypadku.Zaraz, zaraz. W jakim innym przypadku? Czyli jak nie wierzę, to jest ryzyko błędu i odpowiedzialność własna, a jak wierzę, to również? To po cholerę mam wierzyć, skoro skutki mogą być ostatecznie takie same? > >przyjęcie boskich praw nie powstrzymywało ludzi religii przed dokonywaniem najgorszych zbrodni, często wręcz w imię swojej wiary.> Tego rodzaju argumentem można podważać istnienie policji - po co ona skoro wielokrotnie nie zapobiegła najrozmaitszym przestępstwom? A iluż policjantów łamało prawo?Tak, tylko policjanci to zwykli ludzie, a Pan tu twierdzi, że absolutyzm religii jest w stanie powstrzymać ludzi przed czynieniem zła. To by należało wykazać, ale już nie trzeba, gdyż historia świata wykazuje tezę dokładnie przeciwną - to wiara motywuje zwykłych ludzi do najgorszych czynów. Czy naprawdę za mało się mówi w szkole i mediach o przeróżnych zbrodniczych ideologiach, w które wierzono z całą mocą? > >Notabene powstrzymywanie się od przestępstw tylko ze względu na strach przed (boską) kara uważam za wysoce niemoralne.> W takim razie niemoralna będzie ogromna część ludzkości.To jest przykład Pańskiego wnioskowania. Zupełnie się z Pańskim zdaniem nie zgadzam i nawet by mi przez myśl nie przeszło, by tak ludzi obrażać. > >Dla mnie istotna jest szczerość. Jeśli nic o żadnym Bogu nie wiemy, wiemy natomiast na pewno, że całe ludzkie prawo (w tym i tzw. boskie) jest wynikiem pracy naszych mózgów, to o czym my tu w ogóle chcemy rozmawiać?> Właśnie tego nie wiemy. Proszę rozważyć mój przykład z pejzażem, aby pozbyć się tego fałszywego i szkodliwego rozumowania.??? Czy Pan uważa, że nasze mózgi nie mają styczności ze światem zewnętrznym ??? Zupełnie nie wiem, o co Panu chodzi. Czego nie wiemy? Że sami kształtujemy prawa na podstawie doświadczenia? Dla mnie to banał, a dla Pana herezja. Gdzie tu fałsz i gdzie szkodliwość? > Nie ma żadnej sprzeczności w przypuszczeniu, iż wynik pracy naszych mózgów polega na odkryciu obiektywnego stanu rzeczy.Trochę to chyba dla mnie za mądre, bo albo to cakowity banał, albo znów jakiegoś Boga Pan tu trzyma w zanadrzu. Bez odwoływania się do sprzeczności sądzę, że odkrywamy świat przy użyciu mózgu i korzystając z rozumu dokonujemy ocen, wedle których postępujemy. To już jest cała etyka, natomiast niektórzy muszą tam sobie jeszcze włożyć obraz Boga, żeby to dla nich działało. Gdyby to chociaż przynajmniej rzeczywiście działało... Zresztą nie wiem ... może działa? Może gdyby nie ta wizja boskiej marchewki i kija, to wszyscy dziś święcie uniesieni i frazesami kipiący wyrżnęliby wszystkich w pień z braku refleksji społecznej? ______________________________________________ |
#503 1 na 1 | Absurdalna Abstrakcja (325 punktów) | Odp: filozofia z kurnika | > Pozwoli Pani, że jutro odpowiem na Pani post.Oczywiście.  Sama tu bywam z doskoku. Tak z innej beczki: gdzieś tu niedawno przeczytałam, że Pan studiuje. Prawda to? Jeśli prawda, to w zasadzie jestem za tym, żeby porzucić tę sztuczną dystynkcję pt. 'pan', 'pani'.
Umieć żyć to najrzadziej spotykana rzecz na świecie. Większość ludzi tylko egzystuje. Oscar Wilde |
#504 6 na 6 | maceox (6766 punktów) | Odp: filozofia z kurnika | > Jest jasne, że zasada sankcjonująca godność musi być transcendentna.A dlaczego? Co to znaczy "transcendentna"? Wolę zrozumiałe słowa w kontekście ludzkiego doświadczenia, zwłaszcza przy kształtowaniu praw. > w świecie zmysłowym nie ma prawdziwej konieczności??? Wolność to uświadomiona konieczność. > ani niezmienności.Panta rhei, a więc tu zgoda. > Pojęcie Boga jest nie tylko ontologiczne (Bóg = ostateczna racja świata fizycznego), ale także deontologiczne (Bóg = źródło prawa moralnego).Ale którego Boga, bo historia zna ich wielu? > Można zatem zwięźle powiedzieć, że istnienie Boga-prawodawcy jest warunkiem sine qua non niezbywalnej i bezwarunkowej godności ludzkiej.Całkiem możliwe, co jest dobrym dowodem na nieistnienie Boga, a to dlatego, że niezbywalnej i bezwarunkowej godności nigdy na świecie w praktyce nie było. Natomiast z pustych idei zawsze można wywodzić puste deklaracje i nawet prawnie je sankcjonować. > Akceptacja bezwarunkowej godności połączona z odrzuceniem istnienia Boga jest stanowiskiem nie do utrzymania (co starałem się pokazać).Proszę Pana, bezwarunkowo to ja tylko żonie jestem poddany, a poza tym zawsze istnieją jakieś warunki, w których przyszlo nam żyć. Mam awersję do próbujących nas uszczęśliwić Prawdziwków znających dokładnie Zamiary Boga i Jego Prawo. Absolutność i bezwarunkowść to całkowicie IDEALNE ludzkie wymysły, których brak i w przyrodzie i w ludzkim postępowaniu. Można z nich wywodzić bardzo różne formy i treści w postaci konkretnych nakazów postępowania i proszę mi wykazać, że absolutna miłość bliźniego pochodzi od Boga, a już nie święta inkwizycja. Proszę wykazać, że znana w islamie zasada "nie czyń drugiego co Tobie nie miłe" pochodzi od Boga, a już nie święta wojna. Przyjmowanie absolutyzmów prowadzić może tylko do absolutnej głupoty, która zazwyczaj źle się kończy. > Albo więc Bóg, albo godność "na niby".Prawda jest dużo bardziej przyziemna: Albo "Bóg" - na niby, albo godność. ____________________________________________ |
#505 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | Odp: filozofia z kurnika | > Umieć żyć to najrzadziej spotykana rzecz na świecie. Większość ludzi tylko egzystuje.Ten plus dotyczy głównie stopki. |
#506 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | Odp: filozofia z kurnika | > C z ł o w i e k - to nie brzmi dumnie. Już nie.Moje plusy dla Ciebie nie wynikają z wzajemności, tylko z przemyślenia Twoich wypowiedzi. Pan Andrzej powiedzial kiedyś, że inteligencja jest sexy. Mamy empiryczny dowód. |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: filozofia z kurnika |
Nie, nie studiuję. Jestem dawno po studiach. |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: filozofia z kurnika |
> W moim odczuciu i według mego rozeznania wartości (w tym ludzka godność) są tworzone przez grupę. Nie rozumiem, co miałoby znaczyć, że "wartości są tworzone przez grupę" . Obraz świata też jest (albo może być) tworzony przez grupę? Czy to przemawia za fałszywość lub umownością obrazu? > >zasada sankcjonująca godność musi być transcendentna> OK. Gdzie dwie lub trzy osoby się zbiorą w imię godności, tam zaistniewa transcendencja pośród nich. Prawdziwie transcendentna, nie "trochę" transcendentna, jak w Pana przykładzie. > Zatem ja-ateista nie mam godności "naprawdę". Ja zaś chciałbym taką godność posiadać. |
#509 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: filozofia z kurnika | |
#510 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: filozofia z kurnika |
> >Jeżeli większość zmieni zdanie, co wtedy? Tego właśnie tyczy mój przykład, czego nie chce Pan zauważyć.> A dlaczego miałaby zmienić zdanie?> W moim odczuciu, jeżeli tak się stanie, to świat ludzki de facto pozbawi się wszelkich pozostałych wartości, które z poszanowania życia wypływają. Wszystkie inne "dobra" są nabywalne, osiągalne i to po wielokroć (majętność, sukces, władza itp.). Życie natomiast funkcjonuje wyłącznie w systemie "zero-jedynkowym": albo żyjesz, albo nie. Ale przecież wszystko do tego prowadzi, tzn. do pozbawienia się wszelkich wartości z życiem na czele. Za 50 lat będą w sklepie z zabawkami zestawy "Mały Darwin" i każde dziecko będzie mogło zaprojektować i wyhodować np. własną roślinę. Jeżeli życie (i świadomość) jest procesem biologicznym, który możemy dowolnie odtworzyć i kształtować (a tak będzie), to dokona się jego przewartościowanie, tak jak w przypadku wielu innych rzeczy, nad którymi udało się nam zapanować. Jedynie dogmat, wciskany w ludzkie umysły, może to zmienić. Umowa nic nie znaczy. Niby jak i dlaczego mamy "umówić się", że życie ma wartość samą w sobie? > >W takim razie niemoralna będzie ogromna część ludzkości.> Mam zagwozdkę, gdy widzę strach w oczach spowiedników, błagających o pokutę za grzechy, które, abstrahując od religii, zasługują na potępienie społeczne oraz prawne. Mam też ją, bo wiem, że rozgrzeszenie uwalnia sumienia wiernych od brzemienia moralnej odpowiedzialności za czyny karalne. Czy to w porządku, gdy matka zabija najmłodsze w rodzinie dziecko, bo nie stać jej na utrzymanie całego pięciorga czy dziesięciorga, a potem ufnie spowiada się księdzu, powierzając mu część swojej odpowiedzialności i otrzymując rozgrzeszenie w imię Boga miłosiernego?Nie podejrzewam, żeby matka dostała za to rozgrzeszenie. Gdzie i kiedy tak się stało? > Zazwyczaj czuję problem, ale nie umiem go zwerbalizować. Ujmę to tak: niepojęte (dla niewierzących), jak można nie wyrządzać cierpienia w obawie przed karą czy w nadziei na wynagrodzenie, a nie wskutek wewnętrznego przekonania o pejoratywnym charakterze danego czynu, będącego pogwałceniem prawa drugiego człowieka do życia i godności.Ale przecież to "prawo drugiego człowieka do życia i godności" też musiało się skądś wziąć. Jest to nauka chrześcijańska, którą odrywa Pan od jej źródeł. Nie przypominam sobie, iżby wcześniej głoszono takie stanowisko. Przeciętny Grek albo Rzymianin traktował niewolnictwo jako coś naturalnego (o innych ludach i narodach nawet nie wspominam). Prawo "do życia i godności" przysługiwało, owszem, ale ludziom wolnym. > Etyka oczywiście nakłada na jednostkę "sankcję" w postaci nazwania i potępienia czynu, dając do zrozumienia, że jest on społecznie nieakceptowalny, jednak nie obiecuje gratyfikacji w przypadku powstrzymania się od niego.Istnieją nagrody niepisane, jak szacunek i zaufanie, które zyskuje w społeczeństwie osoba prawa i moralna, oraz brak szacunku i zaufania, na które naraża się osoba jawnie nieetyczna. "Nieposzlakowana opinia" często jest (albo powinna być) atutem. "Do mnie należy gradacja własnych wartości i wyłuszczenie, na co może mi pozwolić moje poczucie odpowiedzialności". Nie sądzę aby była to postawa społeczna i prospołeczna. Zresztą bardzo często uświadamiamy sobie ryzyko odpowiedzialności karnej i odczuwamy przymus podporządkowania się prawu, nie zawsze zresztą sensownemu. Moralność społeczna bardzo łatwo rozprzęga się, gdy tylko sankcja ze strony państwa przestaje nam zagrażać, co widać np. po szabrze, jaki pojawia się na terenach objętych klęską żywiołową. To moralność wyrachowana, obliczona na korzyść w postaci nieukarania. > Nie wiem, jakie fałszywe i szkodliwe rozumowanie ma Pan na myśli. Przykładowi z pejzażem początkowo przyklasnęłam. Potem się zastanowiłam i doszłam do takiego wniosku: maluję pejzaż w domu... W takim razie pozwolę sobie odsubiektywizować trochę ów przykład, gdyż chodzi mi właśnie o czynnik obiektywny. Gdy robię zdjęcie, uwidoczniony widok zależy po trosze ode mnie (gdyż np. przystanąłem akurat w tym, a nie innym miejscu), niemniej jest w wielkim stopniu niezależny ode mnie. Wydaje mi się - mam taką nadzieję - ze nasze pojęcia wartości są bardziej fotografiami niż pejzażami. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|