 |
Korzyści płynące z religii Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-11-2012 14:18 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Korzyści płynące z religii
-8 na 12 | Zauważyłem w jednym z wątków pochwałę pewnego portalu, m.in. za to, że jest tam taki temat. Nic prostszego, jak założyć taki temat u nas. Zacznę od argumentu etycznego: Religia jest lepsza niż zupełny brak etyki.
Wielokrotnie pisałem tutaj, że mój ateizm ma swoje źródła w etyce, nie w agnostycyzmie. Nie skupiam się na filozoficznej kwestii istnienia Boga, ale na szkodliwości religijnych nauk moralnych. A jednak, jeśli przyjąć założenie, że nie istnieje inne źródło nauk moralnych, to religię należy ocenić pozytywnie.
Podstawową kwestią w tym rozumowaniu jest założenie, że istnieją ludzie, którzy nie mają dostępu do innego niż religia źródła nauk moralnych. Zastanówmy się więc, jakie oprócz religii istnieją źródła moralności. W ogólności widzę trzy: wychowanie niereligijne, dyscyplina filozofii zwana etyką i instynkty moralne. Bez wnikania w szczegóły tych trzech niekoniecznie odrębnych obszarów, zastanówmy się, jak duży odsetek ludzkości nie ma dostępu do żadnego z nich:
Jak wiele jest dzieci, które otrzymują religijne wychowanie, nie czytają filozofii i nie mają dobrze rozwiniętych instynktów moralnych?
Jak wiele jest dzieci, które nie otrzymują żadnego wychowania, nie czytają filozofii i nie mają dobrze rozwiniętych instynktów moralnych?
Jak wiele jest dzieci, które otrzymują antywychowanie, nie czytają filozofii i nie mają dobrze rozwiniętych instynktów moralnych?
A może w tym rozumowaniu ukrywa się przede mną jakiś podstawowy błąd... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 Dalej..#376 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii |
"Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zapalczywy, nawiedzający nieprawość ojców nad synami, do do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mię nienawidzą, a czyniący miłosierdzie tysiącom tych, którzy mię miłują i strzegą przykazań moich" (przekład księdza Jakuba Wujka (1541-1597), wieloletniego rektora Akademii Wileńskiej). Wedle mojej wiedzy tłumaczenie współczesne (tak zwana Biblia Tysiąclecia) zawiera wiele błędów translatorskich (dlatego jest czasem nazywana "Biblią Tysiąca Błędów"). Tłumaczenie Wujka obowiązywało przez 300 lat. Nie podejrzewam, aby w XVI wieku słowo "zapalczywy" znaczyło "zawistny". Zgodnie ze współczesnym rozumieniem (PWN): "zapalczywy" - "łatwo unoszący się gniewem", co wcale nie musi być odczytywane jako negatyw. Bóg szybko, bez zbędnej zwłoki karze, i nie należy liczyć na jego ociężałość. Pozdrawiam. |
#377 3 na 3 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Korzyści płynące z religii | > Równie dobrze można by argumentować tak: prawdziwie bogaty to ten,co ma wszystko, a ten, co ma wszystko, ma i biedę, więc prawdziwie bogaty jest biedny.> Na tej podstawie chyba nie odrzuci Pan jednak pojęcia bogactwa.<Skończ Pan z argumentami logicznymi bo o logice nie ma Pan pojęcia. Prawdziwie bogaty to ten co ma wszystko. Wszystko zawiera w sobie nieskończenie wiele. Bogactwo odnosi się do dóbr materialnych. Nikt nie ma nieskończenie wiele, nawet prawdziwie bogaty. Pana logiką mógłbym udowodnić że ma tęczowe oczy. BO ma oczy jakiegoś koloru. Ale ponieważ ma wszystko więc ma oczy zielone i piwne i niebieskie i czerwone, słowem: wszystkie barwy tęczy, a przy tym mając wszystko, musi też mieć ślepotę. Gdzie się Pan uczył logiki? W seminarium? |
#378 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Korzyści płynące z religii | > Zwolennik wolnej woli powie więc raczej<Zwolennik Wolnej Woli powie raczej, to fakt. A co z niezwolennikami? Nie dał im Bóg Wolnej Woli? > Klasyczne rozumienie wolnej woli stawia znak równości między wolną wolą a zdolnością do rozumnego wyboru.A więc im bardziej jesteśmy rozumni, tym bardziej wolny jest nasz wybór.<Wolna nie odnosi się do naszego wyboru tylko do Woli. To wola jest wolna, nie my. My tylko z niej korzystamy. Ale jak widać nie jest ona taka wolna. Co nie przeszkadza żeby pozostał Pan jej zwolennikiem. |
#379 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii | W seminarium? U prof. Andrzeja Wrońskiego i prof. Jerzego Perzanowskiego. Z moją logiką jest wszystko w porządku. |
#380 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii | . > "Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zapalczywy, nawiedzający nieprawość ojców nad synami, do do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mię nienawidzą, a czyniący miłosierdzie tysiącom tych, którzy mię miłują i strzegą przykazań moich" (przekład księdza Jakuba Wujka (1541-1597), wieloletniego rektora Akademii Wileńskiej).Dziwnego Pan tego Wujka używa. Poniżej tekst i jego źródło: Nie będziesz miał bogów cudzych przed oczyma mymi. Nie uczynisz sobie ryciny, ani podobieństwa, wszystkich rzeczy, które są na niebie wysoko, i na ziemi nisko, i które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał, ani służył; bo ja jestem Pan, Bóg twój. Bóg zazdrosny, oddający nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia, tym, którzy mnie nienawidzą: A czyniący miłosierdzie na wiele tysięcy, miłującym mnie i strzegącym przykazań moich. www.dekalog.pl/alter/przeklady5m/wujka.htmTam też znajdzie Pan inne tłumaczenia "Dekalogu". . > Wedle mojej wiedzy tłumaczenie współczesne (tak zwana Biblia Tysiąclecia) zawiera wiele błędów translatorskich (dlatego jest czasem nazywana "Biblią Tysiąca Błędów"). To jest pewne."Biblią Tysiąca Błędów" nazwał ją wielki polski biblista ks. prof. Eugeniusz Dąbrowski. Natomiast ja nie znam, tak w ogóle, tłumaczenia, w którym by wierzący bibliści zamiast szanować tekst oryginału i jego historyczne tło, nie wprowadzali własnych komentarzy i poprawek zgodnych z aktualnymi wymaganiami. Są oczywiście lepsze i gorsze tłumaczenia. > Tłumaczenie Wujka obowiązywało przez 300 lat.I co z tego wynika? > Nie podejrzewam, aby w XVI wieku słowo "zapalczywy" znaczyło "zawistny".Ja też nie podejrzewam aby miał Pan na ten temat jakieś pojęcie. Proponuję zajrzeć do "Słownika etymologicznego" Aleksandra Brücknera na strony 392, 613, 646 i przeczytać ze zrozumieniem. Choć oczywiście to tylko pierwsze wprowadzenie do problemu. > Zgodnie ze współczesnym rozumieniem (PWN): "zapalczywy" - "łatwo unoszący się gniewem", co wcale nie musi być odczytywane jako negatyw. Bóg szybko, bez zbędnej zwłoki karze, i nie należy liczyć na jego ociężałość.I co z tego, poza Pańskimi próbami manipulacji, wynika. Pańska wypowiedź miałaby tu jakieś merytoryczne znaczenie, gdyby znał Pan języki, w których stworzono "Księgi Mojżeszowe" oraz bardzo dobrze język polski, gdyż inaczej to tylko takie pitolenie, jakie Pan cały czas tu uprawia. Miłego dnia. @@@ . |
#381 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii | > I sam Pan przyznaje mi rację mówiąc "wtedy mielibyśmy podejrzenie, że stoi za nimi jakiś duch posiadający wiedzę."Nie, nie przyznaję Panu racji. Podałem przykład zupełnie fikcyjny, który nie zdarza się w rzeczywistości. W rzeczywistości nie spotykamy duchów rzucających książkami. > A więc uzależnia Pan pojęcie modelu od pojęcia (świadomego) podmiotu, który tym modelem się posługujeNie uzależniam. Model (wycinka) rzeczywistości może być np. programem komputerowym. Świadomość komputerowi nie jest potrzebna aby model ten był prawdziwy. > Nie zgadza się Pan na rzecz bezsporną. Zapytam więc inaczej: czy model jest jakimś przedmiotem, bytem?Nie. Model jest procesem, dynamiczną reprezentacją. > Czy słowo "model" oznacza coś istniejącego w rzeczywistości, czy też jest tylko jakimś wygodnym skrótem myślowym?Reprezentacja czegoś musi być reprezentowana w czymś. Chociaż to pierwsze "coś" nie koniecznie musi istnieć, to drugie musi być istniejącym obiektem fizycznym. Na przykład, virtualny świat gry komputerowej wymaga komputera, a nasze myśli o rzeczywistości wymagają wielu neuronów. > Jeżeli to pierwsze, to musi być przedmiotem fizycznym, jeżeli fizykalizm ma być prawdziwy.O ile mi wiadomo, fizykalizm (w odróżnieniu od materializmu) mówi, że rzeczywistość to nie tylko przedmioty. Są także zjawiska, procesy i wyłaniające się z nich emergentne jakości. Czy istnieje to wszystko czy tylko przedmioty, to kwestia definicji słowa "istnieć" a nie prawdziwości fizykalizmu. |
#382 4 na 4 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Korzyści płynące z religii | > Wiedza fałszywa nie jest wiedzą w ogóle, tak jak fałszywe złoto nie jest złotem.<Nie zgadzam się. Wiedza o Bogu i jego nakazach, hokus-pokus z przemianą wina w krew i inne, jest fałszywym złotem. A alchemicy w czarnych sutannach od wieków potrafią je przemienić w prawdziwe złoto. |
#383 6 na 6 | wojtek. (1061 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii | > 128 wypowiedzi, 943 punktów, a po przeczytaniu tej jednej wydaje mi się możliwe, że to wyłącznie w związku z wpisami na forum taka proporcja powstała. Tak, jedynym źródłem ilości moich punktów są wypowiedzi na forum. Chyba są jeszcze jakieś inne możliwości zdobywania punktów, ale z tego nie korzystam. Poza tym najczęściej tylko czytam forum, a udzielam się gdy dojdę do wniosku, że faktycznie mam coś w miarę sensownego do napisania. Z tego też powodu konto mam już od paru lat, a wypowiedzi stosunkowo mało. Jeśli o punkty chodzi, to jak chyba dla większości uczestników forum, nie są one moim celem, ale cieszę się oczywiście, że część osób docenia to, co piszę. Pozdrawiam również. |
#384 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii | . > O ile mi wiadomo, fizykalizm (w odróżnieniu od materializmu) mówi, że rzeczywistość to nie tylko przedmioty. Są także zjawiska, procesy i wyłaniające się z nich emergentne jakości.Według moich prób zrozumienia zagadnień fizyki "materia" to nie tylko przedmioty. pl.wikipedia.org/wiki/Materia_(fizyka)Zaś w filozofii to już na pewno nie tylko "przedmioty": Materia jest filozoficzną kategorią, która dana jest człowiekowi we wrażeniach, którą nasze wrażenia kopiują, fotografują, odzwierciedlają, a która istnieje niezależnie od nich.Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
#385 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii | . > >>>128 wypowiedzi, 943 punktów, a po przeczytaniu tej jednej wydaje mi się możliwe, że to wyłącznie w związku z wpisami na forum taka proporcja powstała.> Tak, jedynym źródłem ilości moich punktów są wypowiedzi na forum.Tam są i moje plusy, ale wynik jest znakomity i godny podziwu. Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
#386 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii | . > >>> W seminarium?> U prof. Andrzeja Wrońskiego i prof. Jerzego Perzanowskiego.Tyle tylko, iż to specjaliści od "Logiki specjalnej" nastawionej na udowodnianiu istnienia nieistniejącego. logic.org.pl/pliki/pj.pdfWięc pytanie o seminarium było bardzo trafne. > Z moją logiką jest wszystko w porządku.Po dodaniu "katolicką" ostatecznie może być. ---------------------------------------------- Racjonalne myślenie opiera się na założeniu, że dostępną nam rzeczywistością rządzą jakieś prawa, dotyczące zarówno przeszłości, jak i przyszłości, czyli niezmienne w czasie. Z prawdą jest trochę inaczej. Do prawdy stale dochodzimy, ale nikt nie może uzurpować sobie prawa do jej posiadania. Prawda zmienia się w czasie i na przykład mechanikę Newtonowską zastąpiono mechaniką Einsteinowską.
W stopniu dalece mnie nie satysfakcjonującym znam zagadnienia logiczne i chyba dlatego jestem zwolennikiem logiki praktycznej łączącej rozumowe myślenie z weryfikacją przez doświadczenie. Co za tym idzie, uważam także, że tylko praktyka (weryfikowalne naukowo doświadczenie) może być ostatecznym kryterium prawdziwości sądów. Choć różne są drogi dochodzenia do tego kryterium, to pierwszym krokiem prawie zawsze są intelektualne spekulacje, z których najważniejszymi są te powiązane z filozofią.
Logika formalna jest algebrą myślenia, a więc nauką ścisłą i jako taka jest luźno powiązana z bogactwem życia społecznego. Jest ona wyrazem racjonalności myślenia, ale nie udziela nam odpowiedzi na wiele pytań egzystencjalnych (zwrócił na to uwagę prof. Kazimierz Ajdukiewicz), a ponadto jest chyba tak, że gdy w jej ramach przyjmiemy aksjomat np. o istnieniu Boga, to w następstwie i dalsze rozważania teologicznie mogą zachować walor logicznej racjonalności. Idąc tym tropem przez historię logiki filozoficznej dostrzegamy jak wielu wśród największych myślicieli godziło logiczne myślenie z fideistyczną postawą światopoglądową, Mówiąc krócej założenie istnienia absolutu (Bóg filozofów na ogół bardzo różni się od Boga teologów) nie przeszkadzało im w posługiwaniu się logiką, a nawet odkrywaniu zasad logicznego myślenia i tworzeniu własnych systemów logicznych.
Wchodząc do czasów nowożytnych warto sięgnąć do Johna Henry'ego Newmana z jego Logiką wiary z 1870r. (choć sam autor nie był przekonany co do logicznej mocy swoich dowodów), a także do współczesnego filozofa analitycznego - a więc przywiązującego wagę do logiki - Alwina Platinga, który używając sprawnie własnego rozumu, sugestywnie (choć mnie nie przekonał) broni racjonalnej akceptowalności twierdzenia o istnieniu Boga. Na polskim gruncie za logików związanych z Kościołem katolickim uznawani są między innymi: ks. prof. Jan Salamucha, sławny Ojciec Innocenty, czyli ks. prof. Józef Maria Bocheński oraz żyjący prof. Andrzej Grzegorczyk. Moim zdaniem, wszyscy oni wychodząc od nieprawdziwych (nieweryfikowalnych) przesłanek w konsekwencji wyciągali mylne wnioski. Ale uważam, że to ludzie mądrzy - warci tego, aby poznawać ich przemyślenia oraz podejmować polemikę z ich poglądami.
Tu też rodzi się kłopot z definicją racjonalności. Wszak ratio to: rachunek; osąd; rozum; metoda. Tu przyjąłem, że racjonalny to: rozumny; oparty na zasadach poprawnego myślenia i skutecznego działania; uzasadniony; wyrozumowany. Co prawda np. Joachim Wehler rozróżnia i definiuje: racjonalność, intelekt i rozum, ale wydaje się, że jak na publicystykę to zbyt szczegółowe. Miłego dnia. @@@ . |
#387 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii | . > Wiedza fałszywa nie jest wiedzą w ogóle, tak jak fałszywe złoto nie jest złotem.A kto decyduje o tym, która wiedza jest prawdziwą, a która fałszywą? Pan? Święty Kościół katolicki? Trudno o definicję nauki, ale wcale nie łatwiej z definicją wiedzy. Przymiotników do słowa wiedza istnieje wiele: np. tajemna, religijna, spekulatywna, praktyczna, potoczna, naukowa - że nie sposób wymienić nawet najważniejszych. Jaki miedzy nimi zachodzi związek? Weźmy na przykład wiedzę religijną, która wzmacnia wiarę, ale czy tak samo dzieje się z wiedzą o religiach? Wiara nie musi brać się z niewiedzy. Może być innym rodzajem wiedzy, czasem bardzo głębokiej, powiązanej z obszarami zagadnień dotyczącymi bytu i człowieka, a czasem połączonej też z gruntowną wiedzą naukową w jakiejś świeckiej specjalności.
Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką.
Można powiedzieć, że o ile nauka jest drogą człowieczych pytań - na której dzisiejsze aksjomaty mogą rozpaść się po poddaniu ich nowszym, bardziej wyrafinowanym formom krytyki - to wiedza jest zbiorem powiązanych systemowo odpowiedzi. Gdy udzielają satysfakcjonującej (wyjaśniającej) dla pytającego odpowiedzi nazywanie wiedzą: magii, mitów, religii, doktryn politycznych, a nawet zespołów przesądów czy ezoteryk (np. astrologii, spirytyzmu ) staje się językowo uprawomocnione, choć zawsze należy dodawać przymiotnik określający o jakiego rodzaju wiedzy myślimy.
Takich logicznych zbiorów zdań, powiązanych systemowo (tworzących jakąś strukturę), przynoszących społecznościom prawdziwe dla nich (ale wcale niekoniecznie obiektywnie prawdziwe) odpowiedzi, jest wiele. Weźmy pod uwagę przedmiot mojego zainteresowania jakim jest religioznawstwo. Na tym gruncie rozróżniamy wiedzę o religiach (dostępną wierzącym i niewierzącym), będącą przedmiotem nauki i wiedzę religijną (dostępną tylko wierzącym), będącą np. przedmiotem teologii. Warto tu zauważyć, że znajomość całej doktryny religijnej (przedmiotu wiary), kultu, organizacji (w tym np. prawa kanonicznego), a także rozumowego uzasadnienia własnych przekonań wymaga dużej - czasem wprost ogromnej wiedzy religijnej.
Wiedza jest rezultatem poznania. Platon traktował ją jako prawdziwe i uzasadnione przekonanie. Niby jasne, ale biorąc jeden z podstawowych przykładów z logiki formalnej "X wie, że p" to tyle co "X zasadnie wierzy, że p i (rzeczywiście) p". zastanówmy się dalej: Iksiński zerka przez okno na ratuszowy zegar. Zegar jest zepsuty i wskazuje 15.00. Tak się składa, że jest ta godzina (lub zbliżona). Wiedzą nazywamy tylko takie przekonanie, które uważamy za prawdziwe. Iksiński uważa to przekonanie (że jest 15.00) za prawdziwe, ale czy ono jest takim i czy wywiódł to przekonanie z prawdziwych (zasadnych) przesłanek? Czy wiedza może być w części prawdziwą? Czy przekonanie Iksińskiego jest prawdą (np. była punkt 15.00 i Iksiński był o tym przekonany), gdy została wywiedziona z fałszywych (niezasadnych) przesłanek i jaką jest prawdą (obiektywną czy Iksińskiego)? Jak widać wcale nie musi być niewątpliwym zdanie: Iksiński zasadnie wierzy, że jest godzina 15.00 i rzeczywiście jest godzina 15.00. Logika jest znakomitym narzędziem, a to co wyżej napisałem to tylko zabawa, ale trochę podważająca zbytnie upraszczanie logicznej pewności.
Dochodzenie do prawdy jest permanentnym procesem, na którym potykają się nawet mocarze intelektu. Czy oni mając w jakiejś części fałszywe przekonania (prawdę niepełną) - gdy wychodząc z nieprawdziwych złożeń doszli do błędnych wnioskowań - nie są warci naszych analiz i przemyśleń? Czy człowiek myląc się w jednym, myli się we wszystkim? Czy przemyślane i świadomie działania przynoszące zamierzony skutek, ale oparte na fałszywych przesłankach są racjonalne? A gdy zdecydowany racjonalista nabywa przekonań drogą wnioskowania w oparciu o - jego zdaniem - przesłanki prawdziwe i zasadnie przyjęte, popełni błąd (co przecież się zdarza), to jest to pomyłka, nieracjonalność, a może irracjonalność?
Uważam, że używanie rozumu nawet po przyjęciu (np. w procesie socjalizacji) fałszywych założeń jest racjonalnością, co więcej niekiedy (np. ponowne przeanalizowanie, czy tylko zerknięcie na ratuszowy zegar) pozwalają nam zweryfikować wcześniejsze, fałszywe założenia. Nieracjonalną intelektualnie, choć dosyć powszechną, jest dla mnie tylko wszelaka dogmatyka. Dogmatyczne, bezrefleksyjne przyjmowanie "naukowej" wiedzy, uzasadnianej wyłącznie tytułami uczonych, posiada niewiele wyższą racjonalność od wiary w krasnoludki.
Trudno wyobrazić sobie, aby nauka doszła kiedykolwiek do stanu absolutnej doskonałości. Bardzo dużo już osiągnęliśmy. Niektórzy mówią o końcu nauki, ale chyba bliżej był Albert Einstein mówiąc: Cała nasza nauka, w porównaniu z rzeczywistością, jest prymitywna i dziecinna - ale nadal jest to najcenniejsza rzecz, jaką posiadamy.
Czy nauce ("fizyce") potrzebna jest metafizyka, a wiara uczonym? Chyba tak, ale czy poniższe zacytowanie myśli Edwarda O. Wilsona usatysfakcjonuje teologów? Nauka oferuje dziś najśmielszą metafizykę naszych czasów. Jest przy tym dziełem stworzonym wyłącznie przez człowieka. Daje wyraz naszej wierze, że jeśli tylko nie przestaniemy marzyć, dążyć do nowych odkryć, szukać wyjaśnień i znowu marzyć, wdzierając się za każdym razem śmiało w nowy, nie znany dotąd obszar badań, to otaczający nas świat stanie się w końcu bardziej zrozumiały i uda nam się uchwycić prawdziwą osobliwość wszechświata. A wszystkie osobliwości okażą się ze sobą powiązane i utworzą sensowną całość. Miłego dnia. @@@ . |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii |
Przepraszam Pana, ale nie ma sensu prowadzić dyskusji na tym poziomie. |
#389 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii |
W filozofii słowo "przedmiot" ma znaczenie szerokie, tak iż jego synonimem jest "coś". Natomiast Pan przez słowo "przedmiot" rozumie najwyraźniej rzecz. Można powiedzieć (i będzie się doskonale zrozumianym), że niektóre przedmioty są procesami, więc tu sporu nie ma. > "1.Reprezentacja czegoś musi być reprezentowana w czymś. 2. Chociaż to pierwsze "coś" nie koniecznie musi istnieć, to drugie musi być istniejącym obiektem fizycznym. Na przykład, virtualny świat gry komputerowej wymaga komputera, a nasze myśli o rzeczywistości wymagają wielu neuronów." Mamy więc ściślej biorąc takie oto elementy: a) Reprezentacja - b) nośnik reprezentacji (inaczej mówiąc zrealizowana reprezentacja) - c) przedmiot(y) reprezentowany/e. Przypuśćmy, że na tablicy napisałem dwa zdania: "śnieg jest biały" i "snow is white". Reprezentacjami zrealizowanymi są napisane przeze mnie zdania, przedmiotem reprezentowanym - stan rzeczy polegający na tym, że pewien przedmiot fizyczny ma pewną barwę. Co jest w tym przypadku reprezentacją, czyli a), czyli czymś, co byłoby, jak Pan mówi, reprezentowane "w" obydwu tych zdaniach? |
#390 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Korzyści płynące z religii | . To najbardziej aktualna wypowiedź wielce uczonego intelektualisty chrześcijańskiego - Szanownego Pana Elaspa - pod adresem pana Nietsche'go. > Przepraszam Pana, ale nie ma sensu prowadzić dyskusji na tym poziomie.A to pod innymi adresami - głównie moim - wypowiedzi uprzednie. Nie przedstawił Pan żadnych argumentów, przeciwnie - jest Pan solidnie impregnowany na racje niezgodne z Pańskimi przekonaniami. Nieustannie odwołuje się Pan do "Wikipedii" (przeczytał Pan hasło w "Wikipedii" i uznał Pan, że intuicjonizm nie ma znaczenia teoretycznego), oraz do podrzędnych źródeł (referat jakiegoś studenta).
Od niczego nie uciekam, po prostu nie mam dostatecznie dużo czasu, aby moc się zajmować każdym zdaniem z osobna.
Nauka nie może składać się z samych zdań udowodnionych, trzeba coś przyjąć na wiarę. Już prościej nie mogę wyrazić tego, co mam na myśli i co cały czas powtarzam.
Trzeba by coś więcej wiedzieć o współczesnej metodologii, np. o filozofii Rudolfa Carnapa i Carla Gustawa Hempla.
Zapewne Pan nie wie, ale współcześnie wskazuje się, że pojęcie "wiedzy" jest bardzo problematyczne.
Przykro mi, ale w takim razie nie wie Pani, czym jest ateizm.
Cały czas naciągacie Państwo słowo "ateizm" (a może po prostu nie jesteście ateistami z krwi i kości).
Przepraszam, ale szkoda czasu na dyskusję na tak niskim poziomie. Na szczęście parę innych osób traktuje dyskusję poważnie.
Styl Pańskich impulsywnych i nieprzemyślanych wypowiedzi pozostawiam bez komentarza.
Niestety, można to obalić i to na najzupełniej naukowych podstawach. Ludzki genom nie zmienił się od 200 tysięcy lat, jeżeli więc psychika (i że tak powiem "charakterologia") człowieka ma podbudowę genetyczną, nie różnimy się od człowieka pierwotnego. Jest zresztą bardzo ciekawa książka na ten temat: R. Dubois, "Tyle człowieka, co zwierzęcia".
"Wierzycie, że kiedyś "wszyscy ludzie będą braćmi"
Z tego co wiem nic takiego nikt tutaj nie napisał, ani w to nie wierzył. Jednak żeby się upewnić proszę spytać innych. Wydaje mi się, że miesza pan ateizm humanistyczny z ideami światowej rewolucji Lenina."
Idee równości i braterstwa to przecież idee oświeceniowe, które przedostały się do leninizmu przez (post-oświeceniowy) marksizm ("Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!"). Inny wytwór Oświecenia, mianowicie ruch wolnomularski, także hołduje zasadom braterstwa i równości.
1. Moja hipoteza dotyczy świata i jest wyrażona językiem naukowym, natomiast Pańska wprowadza pewien szczególny byt, różowego słonia.
2. Moja hipoteza okazuje się niemożliwa do obalenia, Pańska jest niemożliwa do obalenia z założenia ("sprycula").
Odpisuję Panu tylko dlatego, że swoją ignorancją i zwyczajem bezmyślnego kopiowania haseł z polskiej "Wikipedii" może Pan zaszkodzić innym. Proponuję sprawdzić hasła w anglojęzycznej "Wikipedii", bo są o wiele lepsze, albo poszukać informacji w anglojęzycznym internecie, bo tam na pewno będą, i to w nadmiarze.
Proszę wybaczyć, ale jest Pan po prostu niezdolny do myślenia abstrakcyjnego. Po raz drugi i ostatni prostuję Pana błędy - szczerze mówiąc wolę przeznaczyć czas na dyskusję z kimś innym. Myślę, że już dawno nie mieliśmy tu takiego mądrali, który by tak pouczał innych, jak czyni to Szanowny Pan Elasp. Im bardziej bredzi i odlatuje w swoją religijną psychozę, tym bardziej jest pewien siebie. Wszystkie poważne argumenty wysuwane tu przez bardzo kompetentnych ludzi spływają po nim jak woda po kaczce. Jego nikt nie przekona, iż białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. On czytaniem tego co piszą interlokutorzy zbytnio głowy sobie nie zawraca. Przeleci po łepkach i wciska tu własną chorą ideologię. Tak, wygląda prawie każda rozmowa z fideistami i dlatego z wiarą nie ma dyskusji. Można - co najwyżej - wyśmiać ewidentne głupoty i wskazać racjonalne argumenty. Co staram się czynić. Trolle szybko, tak same z siebie, nie ustępują, a jak ustąpią, to zaraz wchodzą nowe. Zaś różnią się najbardziej od siebie nickiem, a mnie wszystko jedno, czy to Wicek, Wacek, czy Placek. Miłego dnia. @@@ . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 Dalej..
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|