Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bóg istnieje, czy nie?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
04-08-2009 17:48kikakika (190 punktów)Bóg istnieje, czy nie?
Ocena 1 na 3
Ostatnio zaczęłam się tym bardziej interesować. Przeczytałam książkę Dawkinsa(Bóg urojony), trochę wątków na waszym forum, artykułów i postów na innych na forach, ale jakoś nie mogę znaleźć tego co chcę. Macie tu tyle wątków i artykułów, że nie można tego ogarnąć (a przecież są jeszcze inne strony).

Dlatego piszę tu, czy moglibyście dać linki* do jakiś ciekawych artykułów, dyskusji (albo żebyście sami coś napisali tu na ten temat)? Szczególnie interesuje mnie bóg chrześcijański (ponieważ wątpię bym mogła uznać istnienie jakiegoś innego). A więc jeśli chrześcijański to :

1. Biblia. Czy można uznać ją za wiarygodną? Po co ludzie to wszystko wymyślili? No i, że ta opowieść rozrastała się przez taki długi czas? Czy jakieś inne religijne księgi mają tak długą historię? Szczególnie interesuje mnie prawdziwość/wiarygodność nowego testamentu. itd.
2. Cuda. No w sumie często się słyszy o jakiś cudach, uzdrowieniach. Jak to wyjaśnić? Czy to były na pewno cuda?. itd.
3. Dary ducha św. Opętania. Egzorcyzmy. Dużo protestanci mówią o darach ducha św., np. mówienie językami, często też się mówi o osobach opętanych, że się rzucają, są agresywne itd.
4.Jak to możliwe, że ludzie co chwile stwarzają jakąś religie, gdzieś tu ktoś wspomniał o kulcie cargo. Po kiego? Urojenia? Wymyślamy coś sobie, bo... tak?

5. No i to co wy uważacie za ważny argument, bo mi więcej na tę chwilę nie przychodzi do głowy.

*linki do artykułów, postów itd po polsku i oczywiście nie muszą być z tej strony.

Pozdrawiam.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Dalej..
#256
21-08-2009 22:50
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi kikakika

>>Obawiam się, że zwyczajnie nie zrozumiałaś o czym mówiłem. Nigdy nie twierdziłem, że "zrobienie coś z DNA" jest sposobem na wieczne (długowieczne) życie ludzi. W związku z tym, nie czuje się adresatem Twoich dalszych zarzutów.
>Jak nie :
>Utrzymywanie przy życiu przez długi okres nie byłoby niczym szczególnym, to tylko kwestia aktualizacji oprogramowania i lepszej kontroli nad odświeżaniem DNA. Dla inteligencji zdolnej zaprojektować żywe stworzenie od podstaw (bo o takiej przypominam tu teoretyzujemy), jego podtrzymywanie jest już tylko sprawą technicznie drugorzędną.

Tam chodziło o zwierzęta w całkowicie hipotetycznym przykładzie na eksperymentalnej planecie.
Zwierzęta nie rodzą ludzkich problemów związanych ze świadomością i pamięcią.
Zresztą zwrot aktualizacja oprogramowania ma w mojej teorii konkretne znaczenie. Co Ty zrozumiałaś nie mam pojęcia. Nawet nie wspominałem też o DNA w sensie dokonywania jakichś dużych zmian. Napisałem "odświeżanie". Jak to zrozumiałaś?

#257
21-08-2009 22:58
 Ocena 1 na 1
kikakika (190 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
>>>[...]Jak to zrozumiałaś?

Dobra źle spojrzaŁam. Ja nie wiem juz.

Vancalar (1804 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi kikakika
> Sam sposób "podpisania się" pod jakąś religią jest już ogromnym problemem technicznym i >rodzi mnóstwo niesprawiedliwości. Taki "Bóg" by się po prostu ośmieszył.
>Coś by wymyśliŁ.
>Oj tam od razu ośmieszyŁ, raz by nie wyszŁo to drugi raz by wyszŁo.
Hem Nie wyszło z Mojżeszem i prawami, spróbował z Jezusem.

>> A problem woli rozrasta się do monstrualnych problemów natury etycznej i (...)
>Patrząc z tej strony, możemy uznać że każdy wybór rodzi dyskryminację, ktoś powie, że >dyskryminuje ludzi pijących kawę, w sumie to używka.
Nie każdy wybór musi być dyskryminacją. To ludzie mają tendencje do rozróżniania innych na "gorszych" i "lepszych". Czy jeśli rano napiję się kawy, to oznacza, że dyskryminuję herbatę?
Wieczorem będę pił herbatę...
   Jeśli ktoś twierdzi, że kawa to używka i pijąc ją "zatruwam się" a on chce, żebym był "niezatruty", to to jest jego chęć prawda?

>Ludzie, którzy myślą nie dyskryminują, ktoś wierzy w boga ktoś nie, ktoś jest wegetarianem, >ktoś nie, ktoś za aborcją, ktoś za używkami, ktoś tylko za legalnymi, noo i tak dalej. Wolna >wola to wolna wola, wybierasz to na co masz ochotę/ uważasz za sŁuszne, prawdopodobnie >wiedząc o konsekwencjach lub się ich domyślając.

Dokładnie.
Przecież gdybyś NA PEWNO wiedziała, że Bóg istnieje, zachowywałabyś się inaczej prawda?
Sedno w tym, że nie wiesz i nie możesz wiedzieć tego na pewno. Nikt z nas dziś nie może. Może jutro

>Nie pytają, ale nie dają mi tylko takiego wyboru(a przynajmniej nie powinni): "Masz myśleć >tak jak my, uważać to samo za dobre albo WON z domu", chociaż to jak w religii, twój może >taki nie jest?
   A Czy Bóg kiedykolwiek mówił Ci, że masz "myśleć tak czy inaczej" ?
Mnie się zdaje, że ludzie. Bardzo często osoby religijne ale i ateiści dyskryminują innych, uważając za "głupich", "nieoświeconych", "nieznających prawdy" tych, którzy mają inne poglądy.
   Przykład Nabuko z dziećmi jest bardzo dobry. Jeśli będziesz miała swoje, będziesz miała oczekiwania wobec nich prawda? Że wyrosną na porządnych, uczciwych ludzi, że inni będą ich szanować, że będą zaradni. Jeśli podczas narodzin Twojego dziecka zostaniesz od niego odseparowana, i będziesz mogła tylko napisać mu list, że wiara, nadzieja, prawda i miłość są najważniejsze w życiu, że one pozwolą mu lepiej żyć, dasz mu wskazówki jak postępować.
Natomiast czy Twoje dziecko Cie posłucha?

>Jak nie ma powodów, chyba w wiekszości religii chce żeby ludzie byli mu posŁuszni. Może coś >w tym jest?
A mnie się wydaje, że w większości religii KAPŁANI chcą, żeby być im posłusznym.
Przynosić żarcie, przyprowadzać kobiety, obsypywać bogactwami. Co Bogu po złocie, jeśli to on stworzył każdy jego atom? To tak, jakbym dał dziecku do zabawy klocki lego i żądał cotygodniowej ofiary w postaci klocków. Nie sądzisz, że to głupie ?

>> "24 Bóg jest Duchem, a ci, którzy go czczą, muszą oddawać cześć duchem i prawdą" (Jana 4:24)
>A tu chce czci.
Czasem oddajemy cześć komuś, kto np. zginął ratując ludzi z pożaru. Ktoś nam każe?
Doceniamy jego poświęcenie, i głośno mówimy: "to było godne pochwały".
Jeśli ów strażak jednak przeżyje a ja zacznę mówić, że np. "mógł uratować więcej ale mu się nie chciało", to nie będzie w tym nic dziwnego, że facet się wkurzy prawda?
Powie: "Doceń przynajmniej to, że się starałem, prawie zginąłem. A ty nie wiesz jak było i mówisz o mnie oszczerstwa".

>>Równie dobrze możesz żyć jak ateistka, ale pamiętaj, że religia, to nie "Bóg".
>Wiem
>>A ateizm to tylko trochę inna religia,
>To nie religia.
Bardzo często ateizm opiera się na wierzeniach. Właściwie, definicja ateizmu jako
wykluczanie istnienia Boga jest wierzeniem. Nie ma podstaw, żeby tak twierdzić. Nie ma nawet możliwości, żeby to sprawdzić. Więc skąd ateiści WIEDZĄ, że Bóg nie istnieje?

Pozdrawiam


Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię.
Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej.
Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.

#259
22-08-2009 17:35
 Ocena 1 na 1
kikakika (190 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi Vancalar
>Przecież gdybyś NA PEWNO wiedziała, że Bóg istnieje, zachowywałabyś się inaczej prawda?

Jak inaczej zachowywaŁa? A jak się zachowuje?
To zależy jaki i który bóg?

>>Nie pytają, ale nie dają mi tylko takiego wyboru(a przynajmniej nie powinni): "Masz myśleć >tak jak my, uważać to samo za dobre albo WON z domu"...
>   A Czy Bóg kiedykolwiek mówił Ci, że masz "myśleć tak czy inaczej" ?

Yes. yes. yes. Tzn. bóg nigdy do mnie nie mówiŁ, ale mam na myśli te natchnione pismo, Biblię.

>Mnie się zdaje, że ludzie. Bardzo często osoby religijne ale i ateiści dyskryminują innych, uważając za "głupich", "nieoświeconych", "nieznających prawdy" tych, którzy mają inne poglądy.

A ja nie ; p, dla mnie gŁupi są ludzie którzy w ogóle o tym nie myślą albo(lub i) ich argumentem jest "bo tak", "bo nie."

>   Przykład Nabuko z dziećmi jest bardzo dobry. Jeśli będziesz miała swoje, będziesz miała oczekiwania wobec nich prawda? Że wyrosną na porządnych, uczciwych ludzi, że inni będą ich szanować, że będą zaradni. Jeśli podczas narodzin Twojego dziecka zostaniesz od niego odseparowana, i będziesz mogła tylko napisać mu list, że wiara, nadzieja, prawda i miłość są najważniejsze w życiu, że one pozwolą mu lepiej żyć, dasz mu wskazówki jak postępować.

>Natomiast czy Twoje dziecko Cie posłucha?

>>Jak nie ma powodów, chyba w wiekszości religii chce żeby ludzie byli mu posŁuszni. Może coś >w tym jest?
>A mnie się wydaje, że w większości religii KAPŁANI chcą, żeby być im posłusznym.
>Przynosić żarcie, przyprowadzać kobiety, obsypywać bogactwami. Co Bogu po złocie, jeśli to on stworzył każdy jego atom? To tak, jakbym dał dziecku do zabawy klocki lego i żądał cotygodniowej ofiary w postaci klocków. Nie sądzisz, że to głupie ?

KapŁani też. Ale bóg też chce żebyśmy byli posŁuszni, postępowali wg. tego co jest napisane w np. Biblii, robili niektóre rzeczy.

>>> "24 Bóg jest Duchem, a ci, którzy go czczą, muszą oddawać cześć duchem i prawdą" (Jana 4:24)
>>A tu chce czci.
>Czasem oddajemy cześć komuś, kto np. zginął ratując ludzi z pożaru. Ktoś nam każe?
>Doceniamy jego poświęcenie, i głośno mówimy: "to było godne pochwały".
>Jeśli ów strażak jednak przeżyje a ja zacznę mówić, że np. "mógł uratować więcej ale mu się nie chciało", to nie będzie w tym nic dziwnego, że facet się wkurzy prawda?

Piszesz to w kontekście Jezusa?
Nie ma to jak strażak, który uratuje ci życie i powie, że jeśli nie będziesz życ tak i tak, to następnym się spalisz. W piekle.

>Bardzo często ateizm opiera się na wierzeniach. Właściwie, definicja ateizmu jako
>wykluczanie istnienia Boga jest wierzeniem. Nie ma podstaw, żeby tak twierdzić. Nie ma nawet możliwości, żeby to sprawdzić. Więc skąd ateiści WIEDZĄ, że Bóg nie istnieje?

Ateizm opiera się na braku autentycznych dowodów na istnienie boga.

#260
26-08-2009 17:04
 Ocena 1 na 1
Z Szałajski (163 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
>To krótkie zdanie "..żyć wiecznie w harmonii" wyrwałeś z dużo obszerniejszego akapitu, który był odpowiedzią na Twoje sugestie, że świat jeśli jest zaprojektowany to powinien być lepszy.
Zacytowałem zdanie wskazujące na religijne pochodzenie Twoich wypowiedzi, bo o to pytałeś. Cały akapit dostępny jest powyżej w Twoim poście i każdy może poznać go w całości. Nie sugerowałem wniosku że jeśli świat jest zaprojektowany to powinien być lepszy. Chodziło mi o wniosek, że jeśli kolega nabuko, po swoich przemyśleniach ,twierdzi iż świata nie można było zrobić lepiej to w wymienionych przeze mnie punktach nie ma racji.


>Wykazałem Ci tylko powierzchowność Twojego osądu, który nie uwzględniał takiego założenia, jakim jest przyszłe wieczne życie ludzi. Wieczność, to nie tylko wiara i religia, ale i coś logicznego i koniecznego.
Nie udało się stwierdzić istnienia życia wiecznego, więc wszelkie rozumowanie zakładające przyszłe życie wieczne ludzi trzeba uznać za oparte na fałszywych podstawach.

> A jeśli czepiasz się słowa "harmonia", ...
Nie. Czepiam się "żyć wiecznie".


>Zwróciłem Ci tylko uwagę, że nie sposób pogodzić wolną wolę i pragnienia wszystkich ludzi w jednej wspólnej przestrzeni. Są na to tylko dwa rodzaje wyjść, albo wszyscy przyjmują prawa ustalone przez część społeczeństwa i się im podporządkowują mimo, że te prawa im się nie podobają, albo dokonuje się izolowania poszczególnych grup.
>Najprostszą i wykoślawioną wersją tej "segregacji" jest istnienie systemu penitencjarnego. Ci nie pasujący do społeczeństwa są izolowani. Tyle, że świat więzień, to nie jest ich wymarzony świat, to zło konieczne dla utrzymania jakiejś tam "harmonii życia" zaakceptowanej przez większość obywateli.
Indywidua odrzucające wymogi prawa wcale nie chcą żyć w warunkach, gdzie ono nie obowiązuje. Złodziej nie chce być okradany, morderca- zabity itd. Już sobie wyobrażam izolowaną społeczność, w której każdy okrada każdego


>Nie tak jest w naukowych teoriach. Tu nie ma dobrych i złych.
Etyka i filozofia moralności właśnie tym się zajmują.

>Czy to, że religie dużo mówią o moralności dyskryminuje etykę, albo może filozofia staje się religią przez to że w kilkudziesięciu procentach jej zagadnienia pokrywają się z tymi o których mówią teologowie.
Dopóki filozofia i etyka trzyma się ziemi, to nie, ale jak zaczyna odwoływać się do życia pozagrobowego i mocy nadprzyrodzonych staje się religią. Nawet jeśli nie wymaga oddawania czci.

>Teoretyzowaliśmy o tym jaki powinien być "lepszy świat". Śmierć do niego nie pasuje. Ludzie nie chcą umierać, przynajmniej dopóki są w sile wieku, co wcale nie oznacza, że chcą żyć wiecznie. Spróbuj wyobrazić sobie praojca Adama, który żył 930 lat, nawet jeśli nie wyglądał na swój wiek i nikt nie dałby mu więcej niż 750.


>Kiedy według Ciebie w tym "Twoim lepszym świecie" chciałbyś umrzeć i jak?
Kiedy moja egzystencja stałaby się ciężarem dla moich bliskich. Na "tym świecie"- także. Krótko i bezboleśnie.

>To oczywiste, że inteligencja, potrafiąca zaprojektować świat materialny o tak ogromnej dla nas skali zarówno pod względem odległości jak i czasu musi posiadać możliwość podtrzymywania życia swoich inteligentnych tworów przez bardzo długi okres.

>Nie da się połączyć możliwości zwierząt wyższych ze sposobem odżywiania właściwym roślinom. Żadna ISW by tego nie dokonała, nawet gdyby chciała.
>Robisz z ISW czarodzieja, którym być po prostu nie może.
Wygląda na to, iż owa Inteligencja Stwarzająca Wszechświat ma nieograniczone możliwości realizowania Twoich pomysłów ale jest jakoś niemiłosiernie ograniczona, gdy chodzi o moje.

>>...Nietrudno wyobrazić sobie pobieranie wody i innych składników bez systemu korzeniowego.
>A właśnie że bardzo trudno.
Może wystarczy obserwacja? Przypuszczam, że nie masz korzeni a wodę i inne składniki jakoś pobierasz.

>Niby jak miałby się odbywać taki proces odżywiania. Gdzie i skąd miałyby być w jakimś miejscu dostępne te wszystkie składniki niezbędne do życia, byś mógł sobie przyjść i dowolnie czerpać.
Rośliny jakoś te miejsca znajdują, choć nie mogą się przemieszczać. Organizmy dysponujące możliwością ruchu mają jeszcze łatwiejsze zadanie.Naprawdę to przemyślałeś?

>Nasze możliwości katastrofalnie by zmalały.
Być może masz rację. Jednak Twoje najgłębsze przekonanie, że tak jest, trudno uznać za argument racjonalny. Nawet podparty zapewnieniem o długich rozważaniach. Zdecydowanie bardziej trafiają do przekonania wyrażenia typu: "dlatego, że..."

#261
26-08-2009 14:23
 Ocena 2 na 2
panTeista (6809 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
>..Krytyka postępowania przywódców religijnych stanowi podstawę do kwestionowania ich jako autorytety w sprawie stanowienia prawa dotyczącego in vitro itp.
>A kto Ci karze uznawać ich za autorytety? Dla mnie oni nie są żadnymi autorytetami.Skoro dla Ciebie są, to masz problem

Pisałem o "autorytety w sprawie stanowienia prawa" czyli nie dla mnie lecz dla stanowiących prawo, które niestety mnie też obowiązuje.


Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)

#262
26-08-2009 15:57
 Ocena 1 na 1
Climber (3006 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi Jankowski agnostyk
>>Mocno powiedziane, jak na agnostyka
>Agnostyk nie koniecznie musi mieć wątpliwości na temat istnienia boga chrześcijan..

Czyli nie istnieje bóg chrześcijan ale może buddystów już tak (?)

Też uważam się za agnostyka ale chyba inaczej pojmuję agnostycyzm


Szamani wciąż działają

#263
26-08-2009 17:32
 Ocena 1 na 1
Z Szałajski (163 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
Bardzo przepraszam, że moja odpowiedż jest tak poszatkowana, ale nasza korespondencja znacznie się rozrosła i nie da się zmieścić w przyznanej puli 6000 znaków. Kontynuuję:
> Ty chyba nie zauważyłeś gdy nadmieniałem, że obecny świat należy traktować jako świat przejściowy, nie docelowy. Jako wstęp do tego możliwie najlepszego z możliwych.
Przypomnij sobie, że nasza polemika zaczęła się od Twojego stwierdzenia: Cytat:
On musi planować globalnie, w skali kosmicznej i przez pryzmat wieczności. Ja za to właśnie w taki sposób prowadzę rozważania i w żadnej dziedzinie, nigdy nie znalazłem pomysłu na to, by zachowując pewne priorytety zaplanować świat lepiej niż jest
Pogrubienie moje, za to reszta wskazuje na przemyślenia dotyczące realnego świata, a nie wyimaginowanej koncepcji docelowego.
> Według Ciebie jakieś "dozwolone krótkookresowe migracje" byłby lepsze? Nie byłyby, zapomnij !
Nie byłyby lepsze ani gorsze. Są tożsame!
>Co to znaczy "nie stać" w Twoim wolnym, lepszym świecie ? Dzieci to nie towar,
Zakładam, że rodzice decydujący się na dziecko zastanowią się nad tym, jakie warunki chcą mu zapewnić: czym go będą karmić, w co ubierać, jakie otrzyma wychowanie, edukację, opiekę itd. Wyrażenie "stać na dziecko" oznacza koszta i ograniczenia z tym związane. Myślę, że użyty przeze mnie skrót myślowy jest dość czytelny, więc Twoją uwagę o "towarze" przyjmuję za dowcip.
>>..I owe myszy i króliki robiące to samo "instynktownie".
>Czyli jak? ISW oblicza za nich i im podsyła wyniki?
Coś w tym stylu. Podobnie jak antylopom i zebrom daje mapę z zaznaczonymi pastwiskami, węgorzom oblicza pozycję i podaje kurs, bocianom nakazuje wyrzucić pisklę z gniazda...
> To co Ci się marzy to zwykłe zaplanowane i regulowane odgórnie ZOO ze ściśle obliczoną ilością każdego stworzenia i określoną dla niego powierzchnią klatki i wybiegu. A człowiek byłby tu tylko dodatkowym okazem fauny.
Czyli dokładnie to, co mamy obecnie tylko bez zabijania, nędzy, głodu.
> Żaden inteligentny projektant nie obdarzyłby swoich tworów dostępem do życia wiecznego nie poddawszy ich wpierw próbie i odpowiednim testom. Życie wieczne inteligentnych istot, to podstawowy atrybut świata docelowego. Byłby jednak głupotą i porażką projektanta na obecnym etapie testowym.
Skąd pomysł, że poza obecnym, testowym światem miałby być jakiś inny? Poza tym: po zakończeniu eksperymentów testowane próbki się niszczy a aparaturę demontuje.
>Do tych praw musimy dojść sami. Tylko wtedy będą miały prawdziwą wartość i mogły stanowić podstawę do przyszłych sądów z istotami obdarzonymi prawem do wiecznego życia.
Nie zauważyłeś, że dawno doszliśmy? Jaką wartość dla "istot obdarzonych prawem do wiecznego życia" może mieć - nie zabijaj?
>Nie chodziło mi tyle o przewidywalność w sensie trafnej prognozy pogody, tylko cały czas nawiązywałem do świata "pod kloszem" z jedną ustaloną (przewidywalną) pogodą.
"Świat pod kloszem z ustaloną pogodą" to Twój pomysł. Ja postulowałem, aby zmiany nie miały charakteru katastrof.
> Niestety wszystko ma swoje przyczyny i konsekwencje. Nie chcę się tu bawić w geologa i kosmologa, ale to co proponujesz ściągnęło by zapewne kłopoty większe niż chciałbyś by zapobiegły.
> Gdyby nie ruchomość płyt tektonicznych nie mielibyśmy w ogóle gór. Czy to byłoby według Ciebie lepsze? Gdyby nie płynne jądro nie mielibyśmy biegunów magnetycznych. Czy to byłoby lepiej? Itd....nawet nie chce mi się tego zgłębiać. Zawsze jest coś za coś, gdzie nie ruszysz, to po dokładniejszym zbadaniu okazuje się że powierzchowne patrzenie jest błędne, a potencjalne korzyści przynoszą dużo większe straty dla bogactwa różnorodności świata przyrody, lub dla trwałości planety
I to Ty zarzucasz mi powierzchowność? Ty, któremu nie "chce się tego zgłębiać"? Gdybyś się przemógł i jednak zgłębił to pewnie byś zauważył, że wypiętrzanie gór może zachodzić przy niegrożnych wstrząsach (np 3-4 w
skali Richtera) i to bez fałdowania. Prądy konwekcyjne, odpowiedzialne za pole magnetyczne Ziemi, wytworzą takie samo natężenie docierając 100- 200 km niżej , a nie są jedyną możliwością wytworzenia pola itd. Traktujesz różnorodność i bogactwo jak jakiś fetysz, a gdy zwróciłem Ci uwagę, że obecnie występująca różnorodność przekracza możliwości ludzkiej percepcji odwołałeś się do perspektywy wieczności. To o jakim świecie piszesz? Rzeczywistym, czy wyimaginowanym? Postaraj się w prezentację swoich przemyśleń wprowadzić trochę konsekwencji
> Zawsze jakaś (wolna wola ZS)jest. Tylko że niemożliwa by była już w maksymalnym zakresie.
A w jakim zakresie jest możliwa obecnie?
>Przy sprawiedliwym podziale dóbr, obszary objęte lokalną klęską automatycznie nie musiały by niczego wymieniać, dostawałyby darmo z miejsc gdzie jest nadprodukcja, lub ze zgromadzonych zapasów.
Naprawdę uważasz, że gdybyś miał oddać to,co wypracowałeś sporym nakładem kosztów i starania, za darmo to byłoby sprawiedliwe?
>Co nazywasz absurdalnym wnioskiem? Przyszłe życie wieczne nie jest niczym absurdalnym, to najbardziej oczywista i prawdopodobna rzecz, ze wszystkich, które jesteśmy w stanie przewidzieć.
Nie opiera się na żadnych sprawdzalnych przesłankach, zatem nie jest ani prawdopodobna ani oczywista. Chciejstwo i zapewnienia paru nawiedzonych to zbyt mało, aby życie wieczne uznać za wiarygodne.
>No przecież tak właśnie jest.
Właśnie, że nie jest .Gdyby w Sudanie, Czadzie, czy innym Burkina Faso była ropa to ludzie żyliby tam jak w Arabii Saudyjskiej zamiast głodować.
pzdr

finerbijk (17282 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi Climber
>Czyli nie istnieje bóg chrześcijan ale może buddystów już tak (?)
>Też uważam się za agnostyka ale chyba inaczej pojmuję agnostycyzm
Buddyści nie mają boga, jako takiego. To w sumie taka agnostyczna religia właśnie.

#265
26-08-2009 19:48
 Ocena 1 na 1
maciejo (3492 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
Jeśli, co daj Boże, Boga nie ma- to dzięki Bogu; jeśli, co nie daj Boże Bóg jest, to niech nas ręka boska broni

#266
26-08-2009 21:25
 Ocena 3 na 3
panTeista (6809 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
>>A skąd ten Bóg Stwórca?
>Jacy Ci ateiści są nudni i stereotypowi.

Możesz zmienić dyskutantów przenosząc się przykładowo na strony Opoki lub Strażnicy Jehowy.

>Jeden głupi slogan powtarzają bez końca jako jakiś wielki argument. To pytanie nie ma najmniejszej wartości.

To tylko odbicie pytania kreacjonistów "jeżeli nie ma Inteligentnego Stwórcy to skąd świat i my?"

>co było przed Wielkim Wybuchem.

Był już/zawsze wszechświat choć w innej formie niż obecny. To co wybuchło to tylko element wcześniejszego wszechświata. Wielki Wybuch ukształtował tę część nieskończonego wszechświata w której miała zasięg jego siła.
Wielu traktuje tę część wszechświata która jest obserwowalna jako cały wszechświat, a poza zasięgiem obserwacji jako inne lub równoległe wszechświaty.
Wszechświat jest nieskończony zarówno w przestrzeni jak i w czasie. Inne wszechświaty gdzie miałyby być? Wprawdzie wielu naukowców to zwolennicy wieloświatu, ale Ty piszesz "mogła opanować i przeniknąć cały nieskończony wszechświat pierwotny"

>Skąd taka kariera tego banału to nie mam pojęcia, chyba jedynie średnio niski poziom twórczego myślenia ateistów powoduje, że myślą tak schematycznie i powielają te same bzdety.

Rozpowszechnili to pytanie Świadkowie Jehowy: "skoro nie ma Stwórcy, skąd świat i my?"
Bzdety kreacjonistów pokazujemy kreacjonistom w lustrach.

>...nieskończony wszechświat pierwotny.

Zatem podzielasz mój pogląd że wszechświat pierwotny jest nieskończony.
Nasz współczesny wszechświat jest zmieniającym się wszechświatem pierwotnym.

>Gdy to zrobiła to jedyną rzeczą jaka jej pozostała to zacząć się dzielić

Skoro ISW się podzieliła to jest ich więcej niż jedna.

>i stwarzać doprowadzając do istnienia całych wszechświatów

Wszechświat pierwotny jest nieskończony, jak sam napisałeś, a zatem wszechświaty są jego częściami (odległymi w czasie i przestrzeni).

>o konkretnych zaplanowanych prawach

Prawa nie mają początku. Z tego że są nie wynika że zostały zaplanowane świadomie.

>i przeznaczeniu.

Przeznaczenie to czcza spekulacja zainspirowana mitami teistycznymi.

> I taka teoria jak ta moja powyżej jest o wiele inteligentniejsza i bardziej logiczna, niż dziesiątki głupich pomysłów różnych profesorów

Samochwała. Pożyjemy, zobaczymy czy tak zostanie oceniona.

>Ateizm nie wyjaśnia niczego, to logiczna pułapka i intelektualne pójście na łatwiznę.

Czyż wyjaśnianie/dociekanie powstania układu słonecznego daje coś więcej niż zaspokajanie ciekawości?


Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)

#267
27-08-2009 00:33
 Ocena 3 na 3
panTeista (6809 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
>>Zamiast przyznać że na coś brak wyjaśnienia wstawiasz tam Boga...
>(...)Konieczność istnienia jakiejś Inteligentnej Siły Wyższej jest wynikiem wiedzy

"Wiedzy" nabytej z Księgi Rodzaju i zrekonstruowanej.

>Nie mogę znaleźć praw i zasad, które doprowadziły do powstania życia, co tam jakoś musiało się to stać samo.

Nie samo ale wskutek wzajemnego oddziaływania wielu czynników.

>nie odrzuca żadnej hipotezy, zwłaszcza tej najbardziej prawdopodobnej, a taką właśnie jest hipoteza o projekcie.

Hipoteza najbardziej prawdopodobna tylko zdaniem jej zwolenników.

>Ateista się zatrzymuje i omija problemy,

Zatrzymuje się i omija?! Ciekawe, zatrzymał się a jednak omija?! A może to problemy omijają ateistę.

>zmyślając niesprawdzalne bajki

A hipoteza o projekcie to jakoby nie zmyślona i sprawdzalna?! Nie zmyślona lecz objawiona poprzez natchnienie od ISW.

>Teoria, o tym że coś zostało zaprojektowane nie zwalnia nikogo z obowiązku dociekania jak i jakimi środkami coś zostało zaprojektowane i wykonane.

Nie potrzebuję zwolnienia z rzekomego obowiązku dociekania jak i jakimi środkami. Tym bardziej że jest to tylko hipoteza. Stwierdzenie że wszyscy mają obowiązek dociekania to absurd. Co się stanie tym którzy nie zajmą się hipotezą projektu? Zastanów się co napisałeś. Co zobowiązuje do dociekania? Jest wiele innych kwestii na które można przeznaczyć czas.

>>Ten właśnie sposób myślenia doprowadził do stwarzania bogów przez ludzi. Próbujesz przedłużyć wiarę w Boga Stwórcę dostosowując jego cechy do możliwych do przyjęcia przez ludzi współczesnych.
>Tak sobie tłumacz dalej, ale to zwykłe bzdury o mnie. Nie jesteś pierwszy, który zamiast słuchać co mówię zmyśla sobie to kim jestem.

To co mówisz:
Inteligentna Siła Wyższa stwarzająca świat, życie, poszczególne gatunki;
"Bóg" powołujący ludzi do życia wiecznego
jest wyciągiem z "nauk" religijnych.
To co mówisz:
Ziemia jakoby zaprojektowana dla życia wiecznego człowieka
zaniechanie wydatków na broń
sprawiedliwy ogólnoziemski podział zasobów i produktów
jest wyciągiem z "dobrej nowiny" głoszonej przez Świadków Jehowy.
Na tym forum głosił Miłujący prawdę, bardziej zatwardziały przeciwnik ewolucji niż Ty.

Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)

#268
27-08-2009 20:32
 Ocena 3 na 3
panTeista (6809 punktów)Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi nabuko
>Niedawno znowu o tym pisałem tutaj

I znowu zostało to obalone tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,237465#w240306
www.racjonalista.pl/forum.php/s,237465#w240309


Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo)

#269
28-08-2009 14:06
 Ocena 1 na 3
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi panTeista
>>..Krytyka postępowania przywódców religijnych stanowi podstawę do kwestionowania ich jako autorytety w sprawie stanowienia prawa dotyczącego in vitro itp.
>>A kto Ci karze uznawać ich za autorytety? Dla mnie oni nie są żadnymi autorytetami.Skoro dla Ciebie są, to masz problem
>Pisałem o "autorytety w sprawie stanowienia prawa" czyli nie dla mnie lecz dla stanowiących prawo, które niestety mnie też obowiązuje.

Nie zmienia to w niczym faktu, że Dawkins zabierając się za krytykę religii przestaje zachowywać się jak naukowiec. Skoro twierdzisz, że jego działanie osłabia wpływy polityczne kościoła i pomaga osobom stanowiącym prawo, to co to zmienia, dla istoty zagadnienia. Ktokolwiek, kto ulega polityce Kościoła uważając jego przywódców za autorytety ma problem. Jeśli Ty nie masz go bezpośrednio, to sam potwierdzasz, że masz go pośrednio, przez osoby stanowiące prawo a posiłkujące się stanowiskiem Kościoła.
Tak czy siak, Dawkins przez swoje książki stał się człowiekiem zaangażowanym w politykę, krytykiem religijnym i piewcą nowej ateistycznej wizji świata, stracił jako naukowiec i obiektywny badacz.

#270
28-08-2009 14:09
 Ocena-1 na 3
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg istnieje, czy nie?
W odpowiedzi panTeista
>>>A skąd ten Bóg Stwórca?
>>Jacy Ci ateiści są nudni i stereotypowi.
>Możesz zmienić dyskutantów przenosząc się przykładowo na strony Opoki lub Strażnicy Jehowy.

A co to takiego "strony Strażnicy Jehowy"? Czy coś Ci się nie pokręciło?
Pisałem kiedyś "u Zabiełły" na Forum Watchtower jako Nabukomb, ale mnie łaskawcy zbanowali

>>Jeden głupi slogan powtarzają bez końca jako jakiś wielki argument. To pytanie nie ma najmniejszej wartości.
>To tylko odbicie pytania kreacjonistów "jeżeli nie ma Inteligentnego Stwórcy to skąd świat i my?"

Nie słyszałem o tak postawionym pytaniu. Miałem kontakt wiele lat ze środowiskami religijnymi, ale tak nikt pytania nie stawiał. Przecież, przed zadaniem pytania wiadomo, co druga strona odpowie. Wszyscy odrzucający istnienie Stwórcy wierzą w ewolucję, nie ma sensu ich pytać o powstanie człowieka. Dzisiaj nawet istnieje cały odłam wierzących w "Boga", a uważających, że posłużył się ewolucją. Z kolei dla powstania świata także powszechnie w odpowiedzi usłyszymy BB, lub coś w tym stylu.
Trochę przedobrzyłeś z tą wymówką. Żaden rozsądny kreacjonista nie zadaje pytań w ten sposób. Tak prostacko formułowane pytania, które w oczach zadającego ma wartość argumentu, to specyficzna cecha ateistów.

>>co było przed Wielkim Wybuchem.
>Był już/zawsze wszechświat choć w innej formie niż obecny. To co wybuchło to tylko element wcześniejszego wszechświata. Wielki Wybuch ukształtował tę część nieskończonego wszechświata w której miała zasięg jego siła.

Bezpodstawna bajeczka! Do tego nielogiczna.
Był w innej formie? Czyli jakiej? Złożony z materii, czy czegoś innego? Jak mógł wybuchnąć "element wszechświata", czyli niby co? Świat złożony jest z niezależnych "bąbli", które sobie wybuchają ? Pod wpływem czego? Jak powstała siła zdolna wytworzyć energię wybuchu i dać początek materii naszego wszechświata? Co z innymi "elementami"? Co z nimi się działo, gdy "nasz element" przygotowywał się do wybuchu, stykały się z nim, czy były oddalone o wielkość wszechświata. Jak powstały granice tych "elementów"? Czy wybuch naszego zniszczył inne "elementy", czy inne "elementy" też wybuchają? To czemu nie niszczą naszego "elementu"?

Pytań można mnożyć dziesiątki i to coraz trudniejszych. Twój pomysł jest zdecydowanie niedorzeczny.
Już koncepcja że świat składa się z jednego "elementu", który na zmianę rozszerza się i kurczy powodując następstwo światów o różnych parametrach rodzi mniej problemów.
Moja teoria o jednolitym nieskończonym świecie pierwotnym w którym najpierw wyewoluowała inteligencja, która go zdominowała i podporządkowała sobie jest najprostsza, a tym samym najbardziej logiczna i prawdopodobna. Ale oczywiście "wolnoć Tomku w swoim domku". Prawdy nie znamy i każdy przyjmuje takie teorie jakie mu pasują.

>Wielu traktuje tę część wszechświata która jest obserwowalna jako cały wszechświat, a poza zasięgiem obserwacji jako inne lub równoległe wszechświaty.
>Wszechświat jest nieskończony zarówno w przestrzeni jak i w czasie. Inne wszechświaty gdzie miałyby być? Wprawdzie wielu naukowców to zwolennicy wieloświatu, ale Ty piszesz "mogła opanować i przeniknąć cały nieskończony wszechświat pierwotny"

Trochę tu zamieszałeś i w końcu już nie wiem, która koncepcja według Ciebie jest najbliższa prawdy.

>>Skąd taka kariera tego banału to nie mam pojęcia, chyba jedynie średnio niski poziom twórczego myślenia ateistów powoduje, że myślą tak schematycznie i powielają te same bzdety.
>Rozpowszechnili to pytanie Świadkowie Jehowy: "skoro nie ma Stwórcy, skąd świat i my?"

Bzdura! Poznałem ich dobrze i ich publikacje. Takie pytania są najwyżej wstępem do rozważań, nigdy argumentem samym w sobie. Tam są przekonani o istnieniu Stwórcy na podstawie pośrednich dowodów, a nie domniemają o jego istnieniu z jakichś błędnych logicznie pytań. Każdy tam w miarę swoich możliwości, wnikliwie bada Biblię i porównuje jej proroctwa do obserwowanej rzeczywistości. Na podstawie faktów przeczących teorii ewolucji i dzięki stworzeniu jednolitej wewnętrznie spójnej interpretacji Biblii nabierają pewności, że musi istnieć Stwórca i że jest nim opisany w Biblii "Bóg".
W trakcie głoszenia, być może niektóre osoby zadają wiele naiwnych pytań, bo są one odzwierciedleniem ich zdolności intelektualnych, jak i powszechnej ignorancji biblijnej społeczeństwa, do którego muszą podchodzić jak do dzieci, ale liczy się tylko to co podają ich publikacje. O ile pamiętam, to nigdzie w nich nie ma takiej logiki argumentacyjnej, że musi istnieć "Bóg", bo inaczej skąd świat i my.
Za to praktycznie każdy ateista w dyskusji, prędzej czy później rzuca slogan "skąd się wziął Bóg" jako jakiś koronny argument na jego nieistnienie. W ogóle to radzę nie porównywać ateistów do Świadków Jehowy. U nich przeciętny głosiciel wie o wiele więcej niż przeciętny ateista. I potrafi obronić swoją wiarę w istnienie "Boga" dużo logiczniej i inteligentniej niż ateista umotywować swoją wiarę, że "Bóg" nie istnieje. Świadkowie to w większości swego rodzaju profesjonaliści zajmujący się tematem "Boga" z pasją i poświęceniem i to przez wiele godzin w tygodniu. Przeciętnym ateistą zwykle zostają nieuki, co nawet nigdy Biblii nie przeczytali, a cała ich wiedza i mądrość bierze się z takich książek jak "Bóg urojony" Dawkinsa, albo zostają nimi w młodości "na przekór rodzicom", lub zapatrzeni w jakiś autorytet. By natomiast zostać Świadkiem Jehowy trzeba przejść solidne studium osobiste i robi się to z pełną świadomością, że do końca życia trzeba będzie bronić swojego stanowiska przeciw wrogiej większości.....

c.d. niżej.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365