Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy życząc sobie pieniędzy życzymy sobie władzy?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
01-01-2019 13:46Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Czy życząc sobie pieniędzy życzymy sobie władzy?
Ocena -1 na 7
Większość noworocznych życzeń, obok życzenia szczęścia i zdrowia zawierają w sobie życzenie pieniędzy. Czy naprawdę, życzymy sobie kawałków papieru z zadrukowanymi cyframi, zapisów liczb na serwerach bankowych albo sztuk szlachetnych metali co się w słońcu mienią, czy za tym życzeniem kryje się życzenie władzy nad innymi ludźmi?

Czyż za życzeniem pieniędzy, nie kryje się w rzeczywistości życzenie, że ktoś inny niż ja pójdzie w góry do lasu, poświęci swój czas i energię życiową, wykorzysta własny organizm, nazbiera jagód i mi je przyniesie a ja je zjem. Nie dla siebie nazbiera jagód, lecz dla mnie, nie on je zje, lecz ja, nie ja stracę na to energię lecz on, nie zrobi tego co sam chce lecz zrobi to czego ja chcę.

Czy życząc sobie pieniędzy życzymy sobie władzy nad innymi ludźmi?

Czym byłby pieniądz, gdyby nikt z ludzi w zamian za niego nie zechciał się podporządkować? Niczym?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 Dalej..
#691
13-01-2019 15:14
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)Odp: Czy życząc sobie pieniędzy życzymy sobie władzy?
W odpowiedzi szarley
Widziałem już różne porównania państwowości do tworów prawa handlowego, niemniej jednak to temat na trochę inną dyskusję

Nie twierdzę że spółdzielczość to coś złego - wręcz przeciwnie. Zastanawiało mnie zawsze dlaczego w Polsce sadownicy, mając co kilka lat klęski urodzaju, zamiast narzekać na brak skupów nie zorganizują sobie czegoś na kształt spółdzielczych przetwórni wytwarzając zamiast surowca - gotowe półprodukty, np. sok z jabłek. Co prawda pewne jaskółki się zdarzają i o ile sobie przypominam, kilka lat temu spopularyzowano w Polsce cydr - właśnie siłami kilku inicjatyw sadowników.

Zasadnicza różnica jednak pomiędzy spółdzielniami czy spółkami a tworem proponowanym przez krystka jest celowość. Zauważ takie twory są zwykle powoływane w jakimś celu - zrealizowania projektu, utrzymania własności wspólnej, np. budynku, czy poradzenia sobie z wyzwaniem przerastającym jedną osobę czy rodzinę. Natomiast u krystka nie jest to osiągnięcie celu, a redystrybucja zgłoszonego majątku. Oczywiście dobrowolna

Pozdrawiam

#692
13-01-2019 15:34
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)Odp: Czy życząc sobie pieniędzy życzymy sobie władzy?
>Jeśli wolisz zamiast Ci smucić mogę się wkurwić, że nie udaje mi się wyżywić dzieci

Jeśli przy dochodzie kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie nie udaje ci się wyżywić dzieci to jesteś chuj nie ojciec

Narkotyki? hazard? dziwki?

Przecież na coś trzeba taką kupę kasy wydać!

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby

#693
13-01-2019 15:51
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)Odp: Czy życząc sobie pieniędzy życzymy sobie władzy?
W odpowiedzi salek
>Natomiast u krystka nie jest to osiągnięcie celu, a redystrybucja zgłoszonego majątku. Oczywiście dobrowolna
W pełni dobrowolna, bo przecież nikt nie ma prawa ruszyć kasy z prywatnego zabezpieczonego itd itd itd portfela
To po prostu będzie tak, że każdy właściciel fabryki będzie tak wzruszony ewentualnym kiś - kiś paluszkiem że sam zapłaci. Alimenta też w ten sposób będą płacone.

Oj zaraz za tę kpinę zapłacimy wyzwiskami od dziadowskiej kultury i moralnymi pouczeniami, tudzież użalaniem się jaki ten świat przez nas jest zły, bo kazaliśmy H. uwierzyć w fabrykę bez okien, którą wymyślił
***

>Nie twierdzę że spółdzielczość to coś złego - wręcz przeciwnie. Zastanawiało mnie zawsze dlaczego w Polsce sadownicy, mając co kilka lat klęski urodzaju, zamiast narzekać na brak skupów nie zorganizują sobie czegoś na kształt spółdzielczych przetwórni wytwarzając zamiast surowca - gotowe półprodukty, np. sok z jabłek.

Dobre pytanie. Niestety nie znam odpowiedzi. Mogę jedynie przypuszczać jakie czynniki w tym przeszkadzają
1. Skomplikowane w Polsce prawo.
2. Historyczne nastawienie w rolnictwie kołchozy, w mieszkalnictwie korupcja kmoterstwo i inne patologie)
3. Konkurencja silnych podmiotów, mogących nawet dumpingować przez czas jakiś
4. Niechęć (ideologiczna) wszystkich rządzących w Polsce po 1926 do rzeczywistych spółdzielni
5 A może też wielkość polskich sadów.to przecież światowa potęga

Błędem była prywatyzacja spożywczych fabryk zamiast wprost przekonywania rolników do przejmowania ich przez spółdzielnie, a przecież oprócz kołchozów (w Polsce mało czynnych) rolnicy mają dobre doświadczenia ze spółdzielczością mleczarską, spożywczą czy bankową.

Niestety przypuszczam że ideologia miała tu duże znaczenie: Likwidujmy wszystko co kojarzy się z komunizmem, prywatne jest dogmatycznie lepsze.
Tymczasem wsparcie spółdzielczości mogło pozwolić na pozostawienie tego przemysłu w
rękach rodzimego kapitału i to też... niepaństwowego! Podatki płacone byłyby w Polsce, a urzędnicy nie mieliby mniej władzy nad przemysłem, tak jak mniej jej mają nad spółdzielczym bankiem niż nad panem C.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby

#694
13-01-2019 19:41
 Ocena 2 na 2
j23a (1186 punktów)Odp: Czy życząc sobie pieniędzy życzymy sobie władzy?
>>Można się wyrzygać, ale to nie zmienia faktów.
>To zmienia fakty.
>Bo w miarę rozwoju kryptowalut Ty i twoi funkcjonariusze państwa, którzy nie będziecie mogli dobrać się do cudzej kasy, żeby przemocą zebrać od biedoty podatek od konsumpcji chleba na dopłaty dla banksterki, zaczniecie krzyczec, że wszyscy którzy kryptowalut używają to złodzieje, których należy straszliwie ukarać.

1. Kryptowaluty są dla zabawy,

2. Jakakolwiek ich wartość realna polega na zamianie na normalną walutę (dotyczy to tez kopania, koparek i rynku na to),

3. Czym to się w ogóle (jakby miało wartość) różni od normalnej forsy? Przecież jakby to się rozpowszechniło to nie będzie tak że wszyscy kopią Wręcz więcej zagrożeni niż w normalnej forsie papierowej widzę.

>A wtedy pojawi się też mój cieniutki sprzeczny głos, który będzie przekonywał biedote, że nie użytkownicy kryptowalut są demonami, tylko chciwe dziadostwo, które chce panować za pomocą przemocy.

Przecież to twórcy kryptowalut robią szopę bo nie dość że do kopania trzeba się gdzieś rejestrować (jaka tajność to jeszcze to działa wyłącznie na M$ i jakimś dziwacznym specjalizowanym sprzęcie za grubą kasę a to zwyczajne obliczenia sieciowe przecież i powinny iść na Ansi C Open Source (plus pararel jakiś dodatek ewentualnie) jak to takie jawne
Przynajmniej obecnie i z tych stron co testowałem kiedyś dla zabawy (nie twierdze że wszystkie ważne i nawet że się jakoś mocno przyłożyłem do tematu). Jeden koleś pytał się mnie o koparki (nie mam żadnych doświadczeń więc odpadłem od razu) ale zainteresowało mnie czy da się pokopać da domowej stacji roboczej dla checy. Klapa popisowa.

#695
13-01-2019 19:58
 Ocena-1 na 1
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy życząc sobie pieniędzy życzymy sobie władzy?
W odpowiedzi farmer
>Więc lewar jak dziś. A dla sortowacza ziemniaków? A dla tego co ze zgiętym karkiem będzie je sadził?

Do tej pory zarzucano mi bolszewizm i chęć zabrania cudzego a teraz zacząłeś się martwić się nagle tymi ze zgiętym karkiem?
I dlatego propagujesz tajemnice i przemoc?

To jest aż niesmaczne.

>Tu masz przy okazji typowy problem. ILE ZA ILE. Czyli koszty.

Chciałbyś żebym Ci podał ceny świadczeń w moim modelu?
Zrobiłem przybliżoną analizę, z której wynikało, że obrzydliwie biedni zażądają więcej za swoją pracę, natomiast obrzydliwie bogaci zażądają mniej za swój kapitał.
Resztę ma zobrazować eksperyment.

>No ale jaki? Licencja jest czasowa?

Licencja jest na czas nieokreślony.
Własność licencji jest jawna.
Licencja podlega rynkowej wycenie.
Licencja podlega swobodnej wymianie handlowej.
Licencja jest opodatkowana.

>>Każdemu najemnikowi wolno olac pracę jednego dnia i mieć wszystko w dupie, Tobie jako kapitaliscie nie wolno tego nigdy.
>Nigdy? A co jeśli?

Ryzykuje przegraną w konkurencji z innym kapitalistą.

>>Każdy kto wykonuje najlepszą robotę może być pewien swego. Kto w swej robocie choćby na moment nie będzie najlepszy, ten już swego być nie może.
>>Wiedząc, że wszystko możesz stracić jednego dnia miałbyś dużo silniejsza motywację niż obecnie.
>Nie o motywację chodzi a o zrównoważenie szans. Czyli jak nabyć licencję.

Współczesny "kapitalizm", jego wynik pokazuje wyraźnie o jakie zrównoważnienie szans Wam chodzi, więc błagam, przestań p*****lić.

Ustalmy coś wspólnie - w dupie masz los najemników. Wisi Ci i dynda, czy zatyrają się aż się pochorują, czy cokolwiek za swoją pracę uzyskają, interesuje Cię tylko twoja własność. Nie kłam mi więc prosto w oczy, że oto zmartwiłeś się jak najemnik może uzyskać licencję na uprawę kartofli w moim modelu, bo Ci to kompletnie wisi. Ciebie interesuje tylko to, żeby przez mój model, tzn przez jawność i opodatkowanie własności, zmianę sposobu kreacji pieniądza, kryptograficzne zabezpieczenie świadectw, jawny i demokratyczny wybór podatku itd. twoje posiadanie nie zostało zagrożone. Tylko to Cię obchodzi i nic więcej.

Znamy się już trochę więc skończ z tymi kłamstwami, ja się na twoją manipulację nie nabiorę a inni mam nadzieję, że też nie bałwochwalco tajemnic i przemocy.

Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy życząc sobie pieniędzy życzymy sobie władzy?
W odpowiedzi j23a
>I w ogóle to przecież chata prywatna do mieszkania, jakie rządzenie, jaka produkcja (barter - znajoma mnie prosi by komputer poprawić a ja dostanę pączki)? Kim i po co rządzić? I co mają z tym wspólnego gruszki?

Czyli na wzór Szarleya próbujesz cisnąć kit o tym, że piekarz murarzowi a murarz piekarzowi.
Ja widzę jednak zasadniczy problem, piec, mąka i wypieczony chleb nie należą do piekarza, który jest tylko najemnikiem, więc on niczego nikomu dać nie może, betoniarka, cegła i wybudowany mur nie należą do murarza, który jest tylko najemnikiem, on niczego nikomu dać nie może. Jak piekarz ma się wymienić z murarzem skoro obaj niczego nie posiadają?

>>Indywidualizm w moim modelu jest daleko posunięty. Co prawda operujesz na jawnej i opodatkowanej własności ale działasz tylko we własnym interesie i wszystkich możesz mieć w dupie.
>No nie mogę bo jak coś nawali na poważnie w mojej pracy zawodowej to wszyscy pracownicy nie mają zajęcia a petenci chodzą wkurzeni.

Petenci mogą się udać do kogoś innego, kto zaspokoi ich potrzeby a pracownicy mogą mieć w dupie twoje interesy, oni mają własne.

>>Przeniesienie prawa własności to przekazanie władzy.
>Ale jaką władzę mam nad książką czy raczej autorem ?

Czy raczej nad zainteresowanymi jej treścią, do której dostępu możesz im zabronić?

>Po co mi ta władza w ogóle?

Dla zapewnienia sobie dostępu do wiedzy, którego innym brak?

>I mowa była o tekstach technicznych/matematycznych/informatycznych, jest autor, zgoda ale to przecież rozwój cywilizacji jako całości stworzył te dane.
>Co do ich patentowania to jest oddzielny temat, bardzo złożony.
>Zobacz sobie program maxima i zasady patentowe tam przy okazji.

Jaki oddzielny temat?
Prawo autorskie to licencja na propagowanie określonej wiedzy aktualnie utajniona i nieopodatkowana.
W moim modelu jeśli chcesz mieć licencję/wyłączność na odtwarzanie pewnego utworu muzycznego wykreowanego przez Ciebie, posiadanie tej licencji musisz publicznie ujawnić, twoja licencja podlega wycenie przez każdego na rynku, wycena twojej licencji stanowi podstawę jej opodatkowania, podatkiem od własności, określanym jawnie w demokracji bezpośredniej, przelewanym w zasadniczej części z twojego majątku jako właściciela do majątków wszystkich pozostałych.

W moim modelu bez ujawnienia własności, bez jej rynkowej wyceny i bez opodatkowania nie możesz mieć żadnej gwarancji wyłączności. W moim modelu nikomu nie wolno się podjąć przymusowej egzekucji takiej własności a kto tego spróbuje ten wypada z systemu i radzi sobie sam na Syberii.

>>Księga wieczysta to tylko jeden z wielu prototypów księgi kapitału, które już obecnie się kształtują.
>Nie odpowiedziałeś na pytanie.
>Gdzie ma być ta strefa, jaka duża, jak się wymienia tą Twoja dziwną forsę na normalną z reszty świata i odwrotnie (jakiś kantor jest czy co)? Jak wygląda wwożenie czegoś do strefy, opłaty celne ?

Gdziekolwiek, może być w Warszawie, chciałbym by również Polska była źródłem czegoś nowego.
Stworzenie specjalnej strefy ekonomicznej to nic wielkiego, pełno ich zrobiliście już dla zachodnich koncernów, w których nie płacąc żadnych podatków mogą bez żadnych przeszkód pozamiatać rodzimy biznes i przejąć kontrolę nad polskim rynkiem.

Trochę mi wisi, czy strefa zacznie wymieniać się z resztą, może stanie się samowystarczalna, ale zanim - wszystko co wchodzi do strefy musi mieć swoje świadectwo w księdze kapitału, podlegające rynkowej wycenie i opodatkowane. Cokolwiek nie ma świadectwa w księdze kapitału to nie jest częścią strefy. Inne waluty również muszą mieć własne świadectwa w księdze kapitału, podlegające wycenie rynkowej i opodatkowane. Jedyną niepodlegającą wycenie i niepodlegającą opodatkowaniu walutą w strefie jest jednostka strefy - ja proponuję nazwę godzinka ale może być inna.

>Jak wyglądają media np. Internet? Woda, ścieki, wodociągi ?

Tak samo.

>Przelew bankowy (bank poza strefą).

Jeśli ktoś potrzebuje zapłacić EUR, kupuje świadectwa EUR i dysponuje EUR jak każdym innym majątkiem w strefie. Wymieni EUR na świnie poza strefą, to wnosi o zniesienie świadectw własności EUR i o utworzenie świadectwa własności świń, większość kapitału to akceptuje i wówczas w księdze kapitału strefy zamiast EUR funkcjonują świnie.

>Przekraczanie granicy? Jak mam nieruchomość to jak się znajdzie w strefie czy poza?

Nie ma żadnych fizycznych granic strefy. Albo coś ma swoje świadectwo w księdze kapitału strefy i jest jej wywczas częścią strefy albo też nie. Wszystkie świadectwa własności księgi strefy podlegają przechowaniu i wymianie na zasadach strefy.

>>Zapewne jest podobna księga patentów czy księgą własności praw niematerialnych, która ja nazwalbym ksiega własności czynności wytwórczych.
>To ile tych ksiąg w końcu jest?

Aktualnie?
Nie interesowałem się zbytnio jak obecnie ewidencjonuje się patenty czy licencje
Jest już co najmniej kilka rejestrów państwowych, które dałoby się podciągnąć pod czynniki księgi kapitału
pl.wikipedia.org/wiki/Rejestr_publiczny

#697
13-01-2019 20:41
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)Odp: Czy życząc sobie pieniędzy życzymy sobie władzy?
>Prawo autorskie to licencja na propagowanie określonej wiedzy aktualnie utajniona i nieopodatkowana.

Skończ jarać to gówno, bo ci gówno z mózgu zostało
Nie masz pojęcia o czym piszesz.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby

#698
13-01-2019 20:45
 Ocena-1 na 1
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy życząc sobie pieniędzy życzymy sobie władzy?
W odpowiedzi szarley
>>Nie o motywację chodzi a o zrównoważenie szans. Czyli jak nabyć licencję.
>Bardzo prosto. Trzeba mieć pieniądze
>Właściciel 10 000 ha pola ma:
>1 Oszczędności o wysokości wartości tego pola
>2 prawo do nieoprocentowanego kredytu o wartości tego pola
>3 wiedzę i o tym który parobek jak głosował na jego podatki
>4 wszystkich w d.pie
>...i ma za co licencję kupić
>Sortowacz kartofli na jego polu ma
>1 oszczędności do 2-miesięcznej pensji
>2 zero debetu/kredytu
>3 głosować za niskim podatkiem dla pana (to może Pan pozwoli po 12 h iść do domu, a nawet wodę w czworakach puści)
>4 d.pić na Pana
>(a do tego nie wolno mu chorować, bo nie ma ubezpieczeń)
>Może oczekiwać ochłapu z podatków, ale ponieważ "zaszyfrowany portfel nie pozwala nikomu innemu jak tylko jego wlascicielowi na przelewanie pieniedzy" to tego ochłau nie dostanie
>... i nigdy się nie dorobi
>I to w interesie biedoty!!!
>
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby

>

Aha i to wszystko w kontekście zarzutów propagowania przeze mnie bolszewizmu-komunizmu, które musiałem odpierać przez ostatnie 5 lat?????



Jaki wzruszający, zmasowany napad troski o człowieka z garbem?
Kto by pomyślał Szarleyu?

Ja propagujący system niewolniczy poprzez ujawnienie kapitałów, opodatkowanie własności, uwolnienie konsumpcji spod opodatkowania, kreację bezodsetkowych, bezzwrotnych kredytów oraz Szarley propagujący sprawiedliwość dziejową poprzez utajnienie kapitału, uwolnienie własności spod opodatkowania, opodatkowanie konsumpcji chleba oraz poprzez lichwę.

Że tak na moment zrezygnuję z ironii.
Może się troszeczkę opanujesz chciwy dziadu?

#699
13-01-2019 21:32
 Ocena 1 na 1
zeniu73 (6483 punktów)Odp: Czy życząc sobie pieniędzy życzymy sobie władzy?

>Prawo autorskie to licencja na propagowanie określonej wiedzy aktualnie utajniona i nieopodatkowana.

Ze co? Czyli masz licencje, ktora pozwala ci zarabiac ale jest on tajna? Rowniez dla panstwa? Panstwo dala ci licencje i nie sciaga podatkow bo nie wie o licencji?

Czyli CD Project zarobilo paredziesiat tajnych milinow, ktorych nie opodatkowalo?

Ty myslisz co üoszesz czy tylo piszesz co myslisz?

Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy życząc sobie pieniędzy życzymy sobie władzy?
W odpowiedzi zeniu73
Wiedza urzedasow się nie liczy lecz zawierających umowy kontrahentów.

#701
13-01-2019 22:17
 Ocena 1 na 1
j23a (1186 punktów)Odp: Czy życząc sobie pieniędzy życzymy sobie władzy?

>J Jak piekarz ma się wymienić z murarzem skoro obaj niczego nie posiadają?

To wtedy przecież nie ma barteru wtedy, barter to jest do _określonych sytuacji_. Przyczepiłeś się do mojej chatki i gruszki to Tobie piszę jak to wygląda praktycznie (barter jest raczej na spawaniu /etc). To nie jest miejsce pracy dla mnie.

>Petenci mogą się udać do kogoś innego, kto zaspokoi ich potrzeby a pracownicy mogą mieć w dupie twoje interesy, oni mają własne.

W interesie pracowników jest żeby to działało, to nie jest sklep tak przy okazji więc tego nie można lekceważyć. To przykład praktyczny. Nie rozumiem za bardzo tych Twoich pojęć ekonomicznych (nie moja branża) to trzymam się możliwie blisko realu.

>>>Przeniesienie prawa własności to przekazanie władzy.
>>Ale jaką władzę mam nad książką czy raczej autorem ?
>Czy raczej nad zainteresowanymi jej treścią, do której dostępu możesz im zabronić?

Ale prawo autorskie to nie polega na zabranianiu. Bibliotekę sobie odwiedź, pożycz książke i zrób z niej notatki

Czytałeś coś o tej maximie ?
Zestaw sobie to z Mathematica (na stacje robocze albo Windows!).

>>Po co mi ta władza w ogóle?
>Dla zapewnienia sobie dostępu do wiedzy, którego innym brak?

Wg mnie wiedza przynajmniej taka typowa to jest powszechnie dostępna tylko kandydatów
do zgłębiania brak. Co wyraźnie widać po tej liście (płaska Ziemia, eter, ewidentne braki w przemyśleniach Twojego modelu, uleganiu modom i nie do końca zweryfikowanym danym - te miasta w Tybecie, Farele też itp).

Można się przyczepić do jakiś dziwactw w UE, debilne kursy do zaliczenia i tym podobne. Ale to nie dotyczy wiedzy jako takiej tylko określonych tworów polityczno-gospodarczych które nie zawsze mi się podobają.

>>Zobacz sobie program maxima i zasady patentowe tam przy okazji.
>Jaki oddzielny temat?

Prawo autorskie i jego niedostatki w erze cyfrowej.

>Prawo autorskie to licencja na propagowanie określonej wiedzy aktualnie utajniona i nieopodatkowana.
>W moim modelu jeśli chcesz mieć licencję/wyłączność na odtwarzanie pewnego utworu muzycznego wykreowanego przez Ciebie, posiadanie tej licencji musisz publicznie ujawnić,

To przecież masz już teraz. W książce wpisane jawnie a w systemach cyfrowych nie zawsze (jedno z moich zastrzeżeń). Tylko ja wady widzę bardziej gdzie indziej.

> twoja licencja podlega wycenie przez każdego na rynku,

Jakaś baba klasy wyjec kojot do księżyca nagrywa płytę a ja mam tego słuchać i wyceniać? A jak się na tym nie znam albo mi to do niczego nie potrzebne? Pomijam że to kwestia gustu.

A przynajmniej musisz potworzyć jakiejś paczki tych wycen czy jakoś tak.

> wycena twojej licencji stanowi podstawę jej opodatkowania, podatkiem od własności, określanym jawnie w demokracji bezpośredniej, przelewanym w zasadniczej części z twojego majątku jako właściciela do majątków wszystkich pozostałych.

To znaczy może dojść do sytuacji że stracę chatę ot tak jakby się coś za bardzo przelało? Albo nie zapłacę podatku za grunt (bo to ujednolicone w tej strefie jest, tak)?

>W moim modelu bez ujawnienia własności, bez jej rynkowej wyceny i bez opodatkowania nie możesz mieć żadnej gwarancji wyłączności. W moim modelu nikomu nie wolno się podjąć przymusowej egzekucji takiej własności a kto tego spróbuje ten wypada z systemu i radzi sobie sam na Syberii.

Jak ta strefa ma być mała na początek to co najwyżej ze strefy. Poza tym na Syberię a ściślej okolice Bajkału to ja się piszę bardzo chętnie ale nie teraz i na pewnych warunkach (również ze strony państwa przyjmującego) więc masz tu problem na skalę międzynarodową (bzdury z gwałcicielami i ich karaniem były wyżej).

>Stworzenie specjalnej strefy ekonomicznej to nic wielkiego, pełno ich zrobiliście już dla zachodnich koncernów, w których nie płacąc żadnych podatków mogą bez żadnych przeszkód pozamiatać rodzimy biznes i przejąć kontrolę nad polskim rynkiem.

Zrobiliście to kto?

>Trochę mi wisi, czy strefa zacznie wymieniać się z resztą, może stanie się
samowystarczalna, ale zanim - wszystko co wchodzi do strefy musi mieć swoje świadectwo w księdze kapitału, podlegające rynkowej wycenie i opodatkowane. Cokolwiek nie ma świadectwa w księdze kapitału to nie jest częścią strefy. Inne waluty również muszą mieć własne świadectwa w księdze kapitału, podlegające wycenie rynkowej i opodatkowane. Jedyną niepodlegającą wycenie i niepodlegającą opodatkowaniu walutą w strefie jest jednostka strefy - ja proponuję nazwę godzinka ale może być inna.

Mam konto w banku na zewnątrz i robię zakup podzespołów z podaniem adresu do strefy bo chce zbudować panel fotobaterii. Program pisze się w cross środowisku które ma albo licencje albo jest darmowe, sterowanie na kupionym mikroprocesorze, program sterujący mój, reszta też zakupiona, lutownice, kleje, ramy spawam itp. Stawiam panel na dachu. Normalnie płacisz za elementy i narzędzia i ewentualne cło bo reszta darmowa. Fotobaterie w prywatnej chacie nie podlegają żadnej kontroli ani zezwoleniom (tak npormalnie w strefie to nie wiem chyba że ktoś chce się bawić z elektrownią w jakieś oddawanie i pobieranie mocy (to dotyczy raczej dużych instalacji nie do surviwalu ekonomiczno-intelektualnego).

W tej strefie to jak po kolei będzie?

>>Jak wyglądają media np. Internet? Woda, ścieki, wodociągi ?
>Tak samo.

Wodociągi powinna mieć większość populacji bo oczyszczalnia biologiczna działa dobrze przy stałym przepływie właściwych ścieków (nie agresywnych i muszą być odpowiednio rozrzedzone więc woda musi mieć określoną niską cenę bo zawalisz proces). Ten sam bład był w tym kompleksie uniwersyteckim w Tybecie (o ile dobrze zrozumiałem komentarz). Jak sfinansujesz media tego typu poza własnością kogoś? To nie światłowód zakładany przez Ineę na pirata na który większość (razem ze mną) nasikała i to jest problem Inea (i UE - dotacja) że nie mają klientów. Czy prąd do prywatnej posesji czy inne media poza krytycznymi (ścieki, woda i śmieci).

#702
13-01-2019 22:23
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)Odp: Czy życząc sobie pieniędzy życzymy sobie władzy?

>Ustalmy coś wspólnie - w dupie masz los najemników.

Ustalam że nie

Wiesz co merytorycznie to jesteś dupa. Szarley to potrafił lepiej zobrazować coś co tobie latami nie przeszło przez gardło.

Wiesz co to wirówka na giełdzie? To taki stan gdy łowi się leszcza na dużym wolumenie pod zwałę. Wcześniej idą komunikaty pod wiarygodność. Wiesz czemu to piszę? Bo k***a tak zwyczajnie cie nie wierzę.

#703
13-01-2019 22:30
 Ocena 1 na 1
j23a (1186 punktów)Odp: Czy życząc sobie pieniędzy życzymy sobie władzy?
>Nikt nie mówił, że dostaniesz cokolwiek za darmo, nie za darmo nie dostaniesz nic, nawet szklanki wody.

Owszem dostaniesz, chyba że to pustynia bez ludzi. Woda jest np. u mnie na tyle tania (1 m^3 ok 10 zł ze ściekami, nie mam podlicznika na razie) że nikt nie liczy jej na szklanki Ani na lity (w sensie dać komuś czy wymienić miskę dla psów).

Pomijam potok w górach czy jakoś tak.

#704
13-01-2019 22:38
 Ocena 1 na 1
zeniu73 (6483 punktów)Odp: Czy życząc sobie pieniędzy życzymy sobie władzy?
>Wiedza urzedasow się nie liczy lecz zawierających umowy kontrahentów.

Czyli jak ja kupie licencje od CD Project na Wiedzminia to nie wiem, ze ja kupilem bo jest tajna?

Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy życząc sobie pieniędzy życzymy sobie władzy?
W odpowiedzi zeniu73
A znasz kogoś o imieniu i nazwisku CD Project?

Co to za człowiek jeśli to nie tajemnica?
Wiesz gdzie mieszka i co posiada, żebyś mógł właściwie wycenić wasze wzajemne świadczenia?

Mam nadzieję, że nikt nie egzekwuje licencji Pana CD Project jeśli licencja ta nie jest opodatkowana, bo to byłaby bandytka.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365