Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nieetyczne zawłaszczanie moralności.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
07-03-2016 18:29Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Nieetyczne zawłaszczanie moralności.
Ocena 13 na 13
.
Etyka - jak dobrze wiemy należy do nauk filozoficznych i możemy ją określić jako filozofię moralności lub jako naukę o systemach (koncepcjach) moralnych. Etyki nie należy mylić z moralnością. Moralność, to z formalnego punktu widzenia zbiór dyrektyw w formie zdań rozkazujących w rodzaju: "Nie zabijaj", których słuszności nie da się dowieść ani zaprzeczyć, gdyż zdania rozkazujące niczego nie oznajmiają.

Zaś celem etyki jest dochodzenie do źródeł powstawania moralności, badanie efektów jakie moralność lub jej brak wywiera na ludzi oraz szukanie podstawowych przesłanek filozoficznych, na podstawie których dałoby się w racjonalny sposób tworzyć zbiory nakazów moralnych. Dlatego różne teorie etyczne mogą być zarówno próbą udowadniania słuszności funkcjonujących powszechnie nakazów moralnych, jak i mogą stać w ostrej opozycji do nich opozycji.

Systemy moralne od zawsze były zawłaszczane przez sprawujących władzę i otrzymywały sankcję religijną od powiązanych z władzą kapłanów. Oczywiście wraz z intelektualnym rozwojem systemy stawały się coraz bardziej złożone i tylko jedna rzecz nie uległa zmianie. Dążenie do zawłaszczania moralności przez sprawujących władzę i podporządkowywania jej jedynie słusznej ideologii. Jeszcze nie dawno próbowano nam narzucić moralność socjalistyczną, a teraz mamy powrót do moralności katolickiej.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816
www.racjonalista.pl/forum.php/s,332808
www.racjonalista.pl/forum.php/s,562660/z,0
www.racjonalista.pl/forum.php/s,571551/z,0

Dominującą w Polsce koncepcją teologiczno-filozoficzną, poza tomizmem, jest personalizm (czasem z tomizmem powiązany), w którym fenomen i idea osoby jest kluczem rozumienia całej rzeczywistości, zwłaszcza człowieka.
Mamy tu trzy wybitne katolickie publikacje. Jako pierwszą wymieniłbym "Personalizm" ks. Czesława Stanisława Bartnika druga to "Osoba i czyn" Karola Wojtyły, a trzecia to "Osoba ludzka" ks. Wincentego Granata.

Jestem naturalistą i dla mnie najistotniejszymi są naturalne źródła moralności. Dalece w swoich poglądach nie jestem jedynym i spora grupa uczonych przyrodoznawców właśnie tam poszukuje źródeł moralności: www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697467

Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach. Człowiek jest co prawda fenomenalnym, ale tylko jednym ze zwierząt. www.racjonalista.pl/kk.php/s,4858 Oczywiście z tym poglądem nie mogą pogodzić personaliści a najbardziej personaliści chrześcijańscy: www.kns.gower.pl/slownik/personalizm.htm

@@@
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Arminius (25555 punktów)Nieetyczne paralele
"Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach. Człowiek jest co prawda fenomenalnym, ale tylko jednym ze zwierząt."

Trudno jest czynić jakiekolwiek paralele między PRl-em a obecną rzeczywistością. W tamtej rzeczywistości bowiem narzucanie moralności socjalistycznej odbywało się w sposób zdecydowanie bardziej koszarowy niż narzucanie jakiejkolwiek moralności obecnie. W PRL-u nie mógłby pan ogłosić takiego artykułu jak ów, bo primo nie miałby Pan dostępu do mediów ( jako niezależny podmiot) po drugie groziłaby panu za to dotkliwa sankcja. Dzisiaj wygłoszenie prze zpana owego heterodoksyjnego poglądu to hetka z pętelką - nic więcej.

Co do moralności bazującej na naturze/przyrodzie - darwinizm - jeżeli go uznajemy (Ja tak) - przesądza o jej charakterze. Jest to moralność opierająca się o zasadę walki o byt i przetrwania najlepiej przystosowanego - czyli jest to antymoralnośc, zaprzeczenie tego co rozumiemy powszechnie pod tym określeniem. Aby pojawił się ten desygnat "moralności" z którym jesteśmy zaznajomieni - potrzebne jest wyjście poza naszą zwierzęcość, np poprzez formułę personalizmu chrześcijańskiego czy też jakąkolwiek inną.
07-03-2016 23:41 
 Ocena 10 na 10
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Nieetyczne duperele
.
Jestem naturalistą i dla mnie najistotniejszymi są naturalne źródła moralności. Dalece w swoich poglądach nie jestem jedynym i spora grupa uczonych przyrodoznawców właśnie tam poszukuje źródeł moralności: www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697467

Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach. Człowiek jest co prawda fenomenalnym, ale tylko jednym ze zwierząt. www.racjonalista.pl/kk.php/s,4858 Oczywiście z tym poglądem nie mogą pogodzić personaliści a najbardziej personaliści chrześcijańscy: www.kns.gower.pl/slownik/personalizm.htm

>Trudno jest czynić jakiekolwiek paralele między PRl-em a obecną rzeczywistością.
To Pańskie zdanie, ja uważam, iż jest to możliwe, a nawet wskazane.

>W PRL-u nie mógłby pan ogłosić takiego artykułu jak ów, bo primo nie miałby Pan dostępu do mediów ( jako niezależny podmiot) po drugie groziłaby panu za to dotkliwa sankcja.
Publikowałem w PRL-u, a nawet współtworzyłem kabaret i biegałem z tekstami na Mysią. Tak była cenzura, ale całkiem sporo można było opublikować i to takich tekstów, których dziś zupełnie wstydzić się nie trzeba. Mam w domu sporą bibliotekę, z czego znakomitą większość stanowią książki wydane w PRL-u i tylko niewiele z nich - świadomie zresztą kupionych - jest pisana z pozycji ideologicznych. Poza grupą książek - których też mam sporo - napisanych z pozycji religijno/ideologicznych, zgodnych z moimi naukowymi zainteresowaniami. (Sporo z nich przez cenzurę przechodziło, gdyż posiada "imprimatur").

>Co do moralności bazującej na naturze/przyrodzie - darwinizm - jeżeli go uznajemy (Ja tak) - przesądza o jej charakterze.
Moralność bazująca na naturze? To ciekawe? Może Pan poda jakąś bibliografię? Może choć jedną pozycję. (Chyba, iż chodzi tu Panu o prawo naturalne, do którego odwołuje się miedzy innymi Kościół?)

> Jest to moralność opierająca się o zasadę walki o byt i przetrwania najlepiej przystosowanego - czyli jest to antymoralnośc, zaprzeczenie tego co rozumiemy powszechnie pod tym określeniem.
"Darwinizm społeczny" Herberta Spencera i innych ma mniej więcej tyle wspólnego z Darwinizmem ile np. Kościół Rzymskokatolicki z "Kazaniem na górze" a krzesło z krzesłem elektrycznym. Jestem od zawsze przeciwnikiem tak samego socjodarwinizmu, jak i jego zwolenników.

> Aby pojawił się ten desygnat "moralności" z którym jesteśmy zaznajomieni - potrzebne jest wyjście poza naszą zwierzęcość, np poprzez formułę personalizmu chrześcijańskiego czy też jakąkolwiek inną.
Nie mam zwyczaju pisania na tematy, o których nie mam pojęcia i przed zrozumieniem tekstu do którego się odnoszę.
Aby pojawił się desygnat musi najpierw zaistnieć rzecz do której desygnat się odnosi (opisuje). Aby pojawił się desygnat psa najpierw musi zaistnieć pies, bez tego zaistnienia desygnat będzie terminem pustym np. jakimś wytworem ludzkich spekulacji nie posiadającym desygnatów. Krótko mówiąc wcześniej pojawiły się zachowania moralne niż próby ich opisu i uporządkowania. "Wyjściem poza naszą zwierzęcość" jest chyba to, iż należymy do jednego z niewielu gatunków mordujących się wewnątrz gatunkowo, a ponadto część z nas czerpie z tego nawet przyjemność. Choć nie o tym tu pisałem, a Pan jak widać niewiele z tego zrozumiał, gdyż nie odniósł się merytoryczne nawet do tego cytatu, który Pan sam przywołał.

Odwoływanie się do biologii moralności, czy psychologii ewolucyjnej wcale nie powoduje rezygnacji z dostrzegania uwarunkowań kulturowych, o których zresztą w poście inicjującym wątek napisałem. Może warto też zajrzeć choćby tylko do książki Fransa de Waala "Bonobo i ateista", w której autor wskazuje, że nasza ludzka moralność jest zakorzeniona w naszym biologicznym wyposażeniu. Podstawy moralności kształtowały się ewolucyjnie jako właściwość gatunków żyjących w grupach, z których wywodzimy się także my. Zasadniczy zrąb zasad moralnych powstał wcześniej niż człowiek i religia. Ludzka moralność to, można by powiedzieć, późniejsze wariacje na tematy zakorzenione w naszej odległej ewolucyjnej przeszłości. Zresztą tak jak już tu wielokrotnie pisałem racjonaliści więcej czytają niż piszą i nie odnoszą się do tekstów przed ich zrozumieniem. Ja bardzo rzadko odnoszę się do Pańskich nawet nie tylko, iż nie bardzo rozumiem co Pan pisze, ale jeszcze bardziej nie rozumiem jak można mieć takie poglądy jak Pan, ale widać można. Jesteśmy przecież czymś więcej niż zwierzętami.

@@@
.
08-03-2016 11:03 
 Ocena 4 na 4
PerverserPerser (579 punktów)Odp: Nieetyczne paralele
>Trudno jest czynić jakiekolwiek paralele między PRl-em a obecną rzeczywistością. W tamtej rzeczywistości bowiem narzucanie moralności socjalistycznej odbywało się w sposób zdecydowanie bardziej koszarowy niż narzucanie jakiejkolwiek moralności obecnie.<
Nie ma różnych moralności, jej uniwersalne zasady są jedne. Zmienne są tylko sztandary pod którymi się tę moralność głosi i uzasadnia. Raz może to być wspólnota religijna innym razem kolektyw związany z grupą zawodową, związkową lub urbanistyczną.
>W PRL-u nie mógłby pan ogłosić takiego artykułu jak ów, bo primo nie miałby Pan dostępu do mediów ( jako niezależny podmiot) po drugie groziłaby panu za to dotkliwa sankcja. Dzisiaj wygłoszenie prze zpana owego heterodoksyjnego poglądu to hetka z pętelką - nic więcej.<
To żyliśmy w różnych krajach lub pańska znajomość rzeczywistości PRL-u wynika z przekazań zamierzenie zniekształconych. Stwierdzenie że ten tekst spowodowałby sankcje reżymu skłaniają do poglądu że nie zna Pan tamtej rzeczywistości lub aktywnie uczestniczy w jej przekłamywaniu.
Dostęp do mediów nie wynika li tylko z systemu politycznego. W "wolnej demokracji" kilkadziesiąt lat temu ludzie mieli mniejszy dostęp do mediów niż współcześni Chińczycy.
>Co do moralności bazującej na naturze/przyrodzie - darwinizm - jeżeli go uznajemy (Ja tak) - przesądza o jej charakterze. Jest to moralność opierająca się o zasadę walki o byt i przetrwania najlepiej przystosowanego - czyli jest to antymoralnośc, zaprzeczenie tego co rozumiemy powszechnie pod tym określeniem. Aby pojawił się ten desygnat "moralności" z którym jesteśmy zaznajomieni - potrzebne jest wyjście poza naszą zwierzęcość, np poprzez formułę personalizmu chrześcijańskiego czy też jakąkolwiek inną.<
To jest ani logiczne ani prawdziwe. Twierdzi Pan że odrzucenie ewolucji wypracuje inny system moralny. Interesująca teza, niestety bez pokrycia.
Nieprawdą jest że walka o byt generuje anty-moralność. W wyniku ewolucji człowiek stał się istotą społeczną ponieważ życie w grupie dawało mu handicap ewolucyjny i jak każde życie grupowe wymagało i wymaga pewnych reguł obowiązujących całą grupę które zwiększają szanse na przeżycie. (Wilki też mają swojego samca alfa)
Niech Pan poda przykład na wychodzenie człowieka poza swoją zwierzęcość bo ja takiego nie widzę. Już samo sformułowanie zawiera błąd logiczny dlatego że nie ma zachowań albo zwierzęcych albo ludzkich. W świecie zwierząt mamy do czynienia z różnymi zachowaniami ponieważ każdy gatunek musiał znaleźć swoją niszę która gwarantuje mu przetrwanie. Człowiek jest jednych z gatunków i zachowuje się zgodnie z regułami obowiązującymi dla jego gatunku. Nie żyje na przykład głębinach oceanu bo do takiego życia się nie przystosował. Dlatego myli się Pan twierdząc że człowiek wyszedł poza swoją zwierzęcość a pomyłka wynika z niezrozumienia istoty zwierzęcości człowieka.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności.
Każdą moralność odnosi się do jednostki, która może być moralna lub nie wg jakiegoś systemu. Można jednak popatrzeć na to na dwa sposoby:
- personalizm, podmiotowość - wynika z myślenia jednostki, która ma wrażenie, że jest "sobą" i ma wrażenie spójności "ja". Ostatecznie to "ja" wybiera, więc jest odpowiedzialne.
- apersonalizm, przedmiotowość - wynika z obiektywizacji myślenia. "Ja" nie jest z tego punktu widzenia podmiotem, tylko przedmiotem, który działa wg jakichś reguł.

Bez tego można sobie pogadać o moralności, ale nie ma to najmniejszego sensu. Dopiero kiedy wiemy do czego dana moralność się odnosi, wtedy możemy o niej dyskutować w kontekście słuszności lub niesłuszności.

No bo jeśli mamy zachowania zwierząt i je sobie obserwujemy, to możemy wziąć długopis i kartkę i wypisać suche dane. Tym samym staje się moralność kiedy opisujemy zachowania człowieka jako zwierzęcia. Jest to jakiś zwykły mechanizm. Ludzkie myślenie "wewnątrz" moralności, czyli myślenie, że "ja" jestem tym kto podlega moralności, to tylko złudzenie wynikające z doświadczania poczucia moralności. Podobnie jest np z seksualnością - napalony facet idzie do łóżka ze swoim ideałem kobiety i odczuwa w związku z tym całą gamę uczuć z pkt widzenia pierwszej osoby. Doświadczenie może być dla niego mistyczne, a kobieta piękna. Jednak obca cywilizacja, która nawiedziłaby naszą planetę mogłaby to opisać na sucho: "samiec kopulował z samicą, bo zadziałały tu mechanizmy doboru naturalnego itd", przy czym samica wcale nie jest dla nich piękna, bo ma piersi zamiast rogów i skórę zamiast łusek. Czyli dla nas moralność może mieć "sens" tylko w momencie kiedy jest personalistyczna. Podobnie piękno ma sens kiedy jest subiektywne.

Czy moralność ewolucyjna jest personalistyczna? Nie, to jest klasyczny apersonalizm. Jest środowisko X, są geny losowo próbujące się dostosować do tego środowiska, więc wyłania się z tego zbiór cech korzystnych dla X, które mają żyjące tutaj organizmy. Moralne jest więc to co jest korzystne, a niemoralne to co niekorzystne ogólnie dla gatunku, czyli sprzeczne systemy i zasady moralne w szerszej perspektywie mogą też okazać się czymś dobrym.

W Polsce zdecydowanie dominują moralności personalistyczne, bo tylko wtedy mówimy o realnej moralności. Jak można odnieść kodeks i zasady np "nie zabijaj" do kogoś innego niż persona mająca mityczną wolną wolę?

I tu jest pewien myk...

Próby obiektywizacji czegokolwiek odrywają nas od utartego szlaku myślenia. Inaczej patrzę na siebie kiedy jem bułkę, myję zęby i idę do pracy, a inaczej kiedy myślę o sobie jako o olsonie jedzącym bułkę, myjącym zęby i idącym do pracy.

Uważam, że podobnie jest z moralnością. Olson jedzący bułkę jest realnym zdarzeniem i doświadczeniem. Ja, czyli obserwator doświadczam bycia postacią olsona. Taka asocjacja jest naturalna. Jednak kiedy ja, czyli obserwator oceniam "siebie" czyli postać olsona, to automatycznie przestaję być w doświadczeniu i przenoszę się do myśli na temat doświadczenia. Tylko, że w myśli nie może istnieć już jeden spójny olson - myśl rozbiera olsona na czynniki pierwsze. Trzeba być kompletnym ignorantem żeby nie patrzeć na rzeczywistość jak na oddziaływania tych czynników, tylko jak na powierzchowne efekty ich działania. Z drugiej strony gdybyśmy tak patrzyli i nie byli ignorantami, to żadne działanie nie mogłoby mieć dla nas realnego sensu. Nie mielibyśmy woli i musielibyśmy robić to czego wymaga optymalna wersja, która powstała w umyśle.

Próba utworzenia jakiegokolwiek kodeksu moralnego przenosi świadomą obserwację do świata mentalnego, co powoduje dysocjację. Jeśli mamy skłonności do idealizacji mentalnej, to w ten sposób sami tworzymy sobie umysłowe kraty. Wielu osobom te kraty instaluje personalizm.
08-03-2016 07:13 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>...gdybyśmy tak patrzyli i nie byli ignorantami, to żadne działanie nie mogłoby mieć dla nas realnego sensu. Nie mielibyśmy woli i musielibyśmy robić to czego wymaga optymalna wersja
Tylko wg jakich kryteriów któraś wersja miałaby być uznana za optymalną?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>...gdybyśmy tak patrzyli i nie byli ignorantami, to żadne działanie nie mogłoby mieć dla nas realnego sensu. Nie mielibyśmy woli i musielibyśmy robić to czego wymaga optymalna wersja
>Tylko wg jakich kryteriów któraś wersja miałaby być uznana za optymalną?

Kryterium realnej korzystności dla jednostki i dla społeczeństwa.
09-03-2016 08:42 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>...musielibyśmy robić to czego wymaga optymalna wersja
>>Tylko wg jakich kryteriów któraś wersja miałaby być uznana za optymalną?
>Kryterium realnej korzystności dla jednostki i dla społeczeństwa.
Takiego kryterium zastosować nie sposób, gdyż "jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził".

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Tam gdzie tego kryterium nie można zastosować można spróbować losowego wyboru. Wtedy rozum jest niepotrzebny.

Wybór optymalnej wersji wymyślonej przez mózg jest ograniczeniem. Więcej przemyśleń i wiedzy to jakby mniej siebie i wyboru. Wybór nieoptymalnej wersji jest ograniczeniem, bo to w końcu gorszy wybór. Czyli i tak nie można wybrać dobrze.
10-03-2016 15:35 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Tam gdzie tego kryterium nie można zastosować można spróbować losowego wyboru.
Ale wybór losowy nie zasługuje na miano "optymalnej wersji", o której pisałeś.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jeśli nie można wybrać optymalnie, to można wybrać losowo. Tak napisałem

Rozum służy do wyboru jak najlepszej wersji (optymalnej), więc jeśli nie można wybrać zgodnie z nim, to można wybrać losowo np kierując się emocjami.
silencjum (-53 punktów)
(zablokowany)
>Tylko wg jakich kryteriów któraś wersja miałaby być uznana za optymalną?

Wedle owoców... żywych.
08-03-2016 11:48 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Każdą moralność odnosi się do jednostki, która może być moralna lub nie wg jakiegoś systemu....
Ten temat został już wyczerpany: www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,697257#w700422
Szanowny Panie, wiem, iż można klepać swoją wiarę jak młynek modlitewny nie zwracając uwagi na to co piszą inni,
ale takie zachowania są nieracjonalne, a wprost nieetyczne. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,699979#w700478
Proponuję najpierw postarać się zrozumieć to co napisałem w poście inicjującym wątek, a dopiero później odnosić się do tego.

Miłego dnia.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Zupełnie nie rozumiem w tym przypadku zarzutów pod moim adresem. Nie wiem też dlaczego nadal czepia się Pan tak słówek, abstrahując od treści.
09-03-2016 12:15 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Zupełnie nie rozumiem
I na tym mógłby Pan zakończyć.

>w tym przypadku zarzutów pod moim adresem.
Mam zwyczaj argumentować swoje poglądy i wyjaśniać wątpliwości ich zrozumienia, ale gdy ktoś głęboko wierzy w swoją rację i jest zupełnie na wszelkie argumenty zamkniętym, to ja już niewiele uczynić mogę - co najwyżej wykpić tak jego poglądy, jak i jego zacietrzewienie.

>Nie wiem też dlaczego nadal czepia się Pan tak słówek, abstrahując od treści.
Nie można pisać sensownych treści nie rozumiejąc znaczenia słów, których się używa. Gdy chce się poważnie porozmawiać, a nie ewangelizować, czy też zwyczajnie sobie popieprzyć, dając tu głos, to trzeba dobrze rozumieć co piszą inni i co się samemu pisze. To wprost żenujące, gdy używa się słowa, którego znaczenia się dobrze nie rozumie, a wstawia się go ponieważ wygląda na naukowe, czy poważne.

Na przykład użył Pan bez przemyślenia terminu "personalizm", który jest nazwą kierunku filozoficznego i teologicznego: "Moralność w naszej kulturze odwołuje się do personalizmu". Pomyłki są rzeczą ludzką i gdyby Pan przeprosił i napisał o co Panu chodziło, nie byłoby żadnej kompromitacji i można by było rozmawiać dalej. Zaś gdy ktoś głęboko w swoje racje wierzy i używa wykrętów, mącenia, kłamstw, manipulacji, a gdy to mało argumentów pały dla obrony bzdury, która do obrony nie jest, to wydaje świadectwo samemu sobie. Nie wiem, o czym chce Pan rozmawiać, gdy wykazał się Pan, iż poważnie rozmawiać nie potrafi. Choć zawsze może Pan tu znaleźć sobie dyskutantkę, czy dyskutanta, z którym może Pan sobie pogadać o wszystkim i zawsze będziecie w swoim mniemaniu mieć rację.

Miłego dnia.

@@@
.
09-03-2016 12:47 
 Ocena 4 na 4
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>.
>>Zupełnie nie rozumiem
>I na tym mógłby Pan zakończyć.

Nie, to Pan tutaj powinien lepiej wytłumaczyć, bo takie gierki typowe dla nastoletnich dziewczyn nie przystoją na tym forum.

>Mam zwyczaj argumentować swoje poglądy i wyjaśniać wątpliwości ich zrozumienia, ale gdy ktoś głęboko wierzy w swoją rację i jest zupełnie na wszelkie argumenty zamkniętym, to ja już niewiele uczynić mogę - co najwyżej wykpić tak jego poglądy, jak i jego zacietrzewienie.

A skąd pewność, że to nie projekcja Pana umysłu w zetknięciu z niewygodnymi argumentami? Nie zauważyłem żeby odnosił się Pan bezpośrednio do zdania rozmówcy i to w wielu przypadkach na forum, nawet gdy miał Pan rację, a rozmówca jej nie miał. Za to bardzo często informuje Pan o tym, że ma Pan rację, że jest Pan mądrzejszy od rozmówców, że lepiej Pan wyjaśnia, że ma Pan większą wiedzę, że Pan nie wierzy, że czyta Pan ze zrozumieniem. To jest właśnie wiara i zacietrzewienie plus projekcja i dlatego nie ma z Panem dyskusji.

>>Nie wiem też dlaczego nadal czepia się Pan tak słówek, abstrahując od treści.
>Nie można pisać sensownych treści nie rozumiejąc znaczenia słów, których się używa. Gdy chce się poważnie porozmawiać, a nie ewangelizować, czy też zwyczajnie sobie popieprzyć, dając tu głos, to trzeba dobrze rozumieć co piszą inni i co się samemu pisze. To wprost żenujące, gdy używa się słowa, którego znaczenia się dobrze nie rozumie, a wstawia się go ponieważ wygląda na naukowe, czy poważne.

Dokładnie taki pogląd mógłby wygłosić ktoś z zespołem Aspergera, kto nie rozumie kontekstu i potrzebuje ścisłych definicji. Zamknięcie się w świecie definicji uniemożliwia zrozumienie. Ja nie używam słów, których znaczenia nie znam. Często też używam metafor licząc na to, że rozmówca jest inteligentny i kreatywny. Jakoś większość osób nie ma problemu ze zrozumieniem kontekstu, ale są i tacy, którzy celowo chcą nie rozumieć. Przykładem była nasza wymiana zdań w temacie o ewolucji, kiedy nie zrozumiał Pan metafory, że "ewolucja stworzyła dane dostosowanie". Podobnie nie rozumie Pan o czym piszę w wątku o personalizmie. Nie jest to trudne, wystarczy zrozumieć kontekst i wszystko jest jasne. Kiedy się to zrozumie można odnieść się do treści, a Pan odnosi się do formy, co jest trollingiem.

>Na przykład użył Pan bez przemyślenia terminu "personalizm", który jest nazwą kierunku filozoficznego i teologicznego: "Moralność w naszej kulturze odwołuje się do personalizmu". Pomyłki są rzeczą ludzką i gdyby Pan przeprosił i napisał o co Panu chodziło, nie byłoby żadnej kompromitacji i można by było rozmawiać dalej.

I napisałem o co chodziło i nadal podtrzymuję swoje zdanie. portalwied(*)0753,,,,personalizm,haslo.html

Każda filozofia może być przyporządkowana personalizmowi lub apersonalizmowi. Personalizm jest de facto właściwością każdej filozofii, która przypisuje moralność świadomej jednostce dokonującej wyborów. Brak takiego przypisania to z automatu apersonalizm. Filozofia może też być jednocześnie częściowo personalistyczna, a częściowo apersonalistyczna, np kiedy uznaje się odpowiedzialność jednostki w jednych sytuacjach, a w innych działanie przypisuje się instynktom, afektom, za które osoba nie do końca odpowiada. Tu jednak należy wprowadzić kryterium rozróżniające i będzie ono zawsze arbitralne, łatwe do podważenia i błędnokołowe. Zamiast o tym dyskutować Pan przyczepił się słówka i swojego rozumienia definicji.

>Zaś gdy ktoś głęboko w swoje racje wierzy i używa wykrętów, mącenia, kłamstw, manipulacji, a gdy to mało argumentów pały dla obrony bzdury, która do obrony nie jest, to wydaje świadectwo samemu sobie. Nie wiem, o czym chce Pan rozmawiać, gdy wykazał się Pan, iż poważnie rozmawiać nie potrafi. Choć zawsze może Pan tu znaleźć sobie dyskutantkę, czy dyskutanta, z którym może Pan sobie pogadać o wszystkim i zawsze będziecie w swoim mniemaniu mieć rację.
>Miłego dnia.
>@@@
>.

Ten tekst można odnieść prędzej do Pana niż do mnie.

Pozdrawiam.
09-03-2016 14:52 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Pan Olson:
Mędrzec
Nawet o tym nie wiedział,
Że ma na dupie przedział."

Jan Sztaudynger

Tak bym to podsumował, ale postaram się jeszcze raz wytłumaczyć te niewątpliwe zawiłości logiczno-językowe.

____________

>Zupełnie nie rozumiem
I na tym mógłby Pan zakończyć.
>Nie, to Pan tutaj powinien lepiej wytłumaczyć, bo takie gierki typowe dla nastoletnich dziewczyn nie przystoją na tym forum.
W przeciwieństwie do merytorycznych wypowiedzi poważnych dyskutantów, takich jak Pan.
Na przykład:> Ok, czyli po tym jak został Pan wypunktowany dalej mamy trolling. W takim razie skończyliśmy rozmowę.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,699979#w700790
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,699979#w700794
Wielce Szanowny Panie, jak bardzo bym się nie starał i jak wiele bym nie włożył w to wysiłku, to z nikogo głupiego tu nie zrobię. Każdy musi uczynić to sam. Jeżeli uznaje Pan swoją bezdyskutowalną mądrość, to po co tyle wysiłku włożonego w jej udowadnianie? Naprawdę znakomita większość naszego forum to inteligentni czytelnicy i bez problemu sami Pańską mądrość i wiedzę dostrzegają. Nie ma konieczności i nie warto o niej zapewniać, w zupełności wystarcza sensowne pisanie oparte na oczytaniu w problemowej literaturze. Zapewniam Pana, iż inteligentny czytelnik to dostrzeże i pozytywnie oceni.
>Dalej to powtórzenie lania wody, bez odniesienia się do treści, więc szkoda odpisywać.
Nie, nie będę dalej młócił doskonale wymłóconej słomy. Pan wie lepiej i niech tak zostanie.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,685264#w685893
I można tak w koło Wojtek w nieskończoność - tylko po co?

Obserwując Pański sposób dyskusji i argumentowania nie widzę ani sensu, ani potrzeby rozmów z Panem. W internecie wypisuje przeróżne teksty dyskutant mentalnie podobny do Pana - choć o alternatywnych poglądach - pan Jan Lewandowski, który się chwali jak racjonaliści - miedzy innymi i Pan - zostali "zaorani" i co można mu zrobić, gdy ma prawo wypisywać bzdury wszelakie, w które święcie wierzy. Podobnie jest tu z Panem. Można sobie pisać co się chce, a Pan jest teflonowy i wszystko po Panu spływa jak woda po kaczce. Dlatego pisać w polemice z Panem zupełnie nie byłoby warto, gdyby nie inteligentni czytelnicy potrafiący moje (i Pańskie) wypowiedzi krytycznie zrozumieć i samodzielnie ocenić.

PS. www.racjon(*)m.php/s,665367/z,0/d,7#w666166
www.racjon(*)m.php/s,665367/z,0/d,7#w666172

@@@
.
09-03-2016 15:49 
 Ocena 5 na 5
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Po raz kolejny robi Pan to samo. Zamiast odnieść się do tego co piszę zmienia Pan temat, tak jakby nie miał Pan zdolności do rozumienia memów, których nie pojął Pan dotychczas.

Wypunktowałem Pana merytorycznie i każdy może sobie to przeczytać, więc nie wiem po co próbuje zaklinać Pan rzeczywistość i przedstawiać siebie w lepszym świetle, a mnie w gorszym. Jeśli jest Pan dla kogoś autorytetem, to takie osoby to łykną, ale co to za satysfakcja?

>W internecie wypisuje przeróżne teksty dyskutant mentalnie podobny do Pana - choć o alternatywnych poglądach - pan Jan Lewandowski, który się chwali jak racjonaliści - miedzy innymi i Pan - zostali "zaorani" i co można mu zrobić, gdy ma prawo wypisywać bzdury wszelakie, w które święcie wierzy. Podobnie jest tu z Panem.

Znam tego trolla. Jedynym podobieństwem jest to, że odwołujemy się do oczywistości, która brzmi tak:

Człowiek nie może poznawać prawdy absolutnej, a każde stwierdzenie odwołuje się do jakichś aksjomatów. Dla mnie jednak te aksjomaty mają źródło w rzeczywistości intersubiektywnej i subiektywnej.

Jan Lewandowski coś pojął, ale nie potrafił zachować konsekwencji w tym pojmowaniu i sam sobie przeczy kiedy stawia jakieś tezy, orane przecież przez jego własne stwierdzenia, które służą mu do podważania innych poglądów. Pan jest pod tym względem do niego podobny.

>Można sobie pisać co się chce, a Pan jest teflonowy i wszystko po Panu spływa jak woda po kaczce. Dlatego pisać w polemice z Panem zupełnie nie byłoby warto, gdyby nie inteligentni czytelnicy potrafiący moje (i Pańskie) wypowiedzi krytycznie zrozumieć i samodzielnie ocenić.

No to niech Pan zostawi ocenę inteligentnym czytelnikom, a sprawia Pan wrażenie osoby bojącej się, że jednak w tym przypadku ludzie stwierdzą inaczej. A ja próbuję tłumaczyć Panu, bo z Panem dyskutuję. Tak mam, że im bardziej betonowy rozmówca, tym bardziej staram się mu wytłumaczyć gdzie popełnia błędy, szczególnie kiedy widzę te błędy i dobrze je znam.

Nie potrafi Pan powiedzieć do kogo odnosi się moralność, a bez tego rozmowa o jakiejkolwiek moralności nie ma sensu. Bo możemy oczywiście mówić o zewnętrznym punkcie widzenia, czyli człowiek jako istota moralna za sprawą ewolucji, ale to nie jest tym samym co rozmowa o tym czym jest moralność dla pojedynczego człowieka, jakie powinien mieć do niej podejście. Pan zdaje się nie rozumieć tego o czym piszę, a są to przecież oczywistości.

Ja po prostu w nic nie wierzę i dlatego wiem, że mam rację kiedy proszę wierzącego o uzasadnienie swojej wiary, a ten ucieka w projekcje i nie odpowiada na meritum. Można skończyć tę dyskusję, ale Pan woli nadal nie odnosić się do meritum i skupiać się na pobocznych wątkach.
09-03-2016 18:35 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Wypunktowałem Pana merytorycznie i każdy może sobie to przeczytać,
Oczywiście. Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.

> więc nie wiem po co próbuje zaklinać Pan rzeczywistość i przedstawiać siebie w lepszym świetle, a mnie w gorszym.
Szkoda, iż nie czyta Pan ze zrozumieniem tego co napisałem, tylko czasem wprost żywcem przenosi argumenty przeciwko Pańskim mętnym wywodom.

>Jeśli jest Pan dla kogoś autorytetem, to takie osoby to łykną, ale co to za satysfakcja?
Aż uważa Pan się za takiego mądralę, iż daje sobie prawo obrażania racjonalistów o ogromnej wiedzy i dorobku na naszym forum. Tak, plusy od osób, od których je otrzymałem dają mi sporą satysfakcję, gdyż wiem kto i co za nimi stoi. Spora część z tych osób jest dla mnie autorytetami w różnych dziedzinach.

Czy uważa Pan iż miałbym dopasować się do Pańskiego poziomu i zastosować wobec Pana takie same "argumenty pały" jakie Pan wobec mnie i innych tu stosuje: Poniżej jeden z przykładów dyskusji z zacietrzewionym wierzącym w swój ateizm i racjonalizm:

Autor wątku Pan Olson - zgodnie z regulaminem - usunął moją poniższa wypowiedź zamykającą z nim dyskusję w wątku "Personalizm - problem z moralnością":

>Ok, czyli po tym jak został Pan wypunktowany dalej mamy trolling.
Wypunktowany to mało. Wprost możliwościami autora wątku jestem rozgromiony.
Autor wątku ustawił flagę offtopic na Twojej wypowiedzi:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257#w700360
Autor wątku ustawił flagę offtopic na Twojej wypowiedzi:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257#w700348
Autor wątku ustawił flagę offtopic na Twojej wypowiedzi:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257#w700333
Autor wątku ustawił flagę offtopic na Twojej wypowiedzi:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257#w697734
Autor wątku zdjął flagę offtopic z Twojej wypowiedzi:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257#w697734

Czytelnik 'olson' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Personalizm
- problem z moralnością' Adres wypowiedzi:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257#w700225

>W takim razie skończyliśmy rozmowę.
I to jedyna słuszna decyzja, gdy wypisuje się bzdury bez odpowiedzialności za to co się wypisuje, a następnie dokonuje się pełnej samokompromitacji nie mając żadnych argumentów na obronę napisanych niedorzeczności. Dwa poniższe Pańskie stwierdzenia z tego wątku są bzdurne "Moralność w naszej kulturze odwołuje się do personalizmu". oraz Moralność "małpia" z układu limbicznego jest sprzeczna z moralnością kory przedczołowej. i pomimo paru tysięcy słów oraz przeróżnych "punktowań" nikomu Pan tu nie udowodnił, iż są sensownymi i że stoi za nimi jakakolwiek wiedza w temacie.

Czyli przy braku argumentów merytorycznych pan Olson skorzystał z "argumentu pały". Współczuję Panu Panie Olson,
ale tak jest z wszystkimi głęboko wierzącymi ludźmi. To, iż Pan ma swoją religię, nie jest żadnym dowodem, iż Pańska religia jest mądrzejszą od innych religii.


>Ja po prostu w nic nie wierzę
Już Pan o tym pisał, iż Pan głęboko wierzy w to, że nie wierzy, tylko co z tej deklaracji wynika dla inteligentnego czytelnika?

>i dlatego wiem, że mam rację
To też z Pańskich tekstów jednoznacznie wynika. Uważa Pan, iż zawsze ma rację, a jak ktoś się z tym nie zgadza to tylko dowód jego głupoty, np.: Proszę mi tu nie manipulować, tylko jeśli chcemy dyskutować, to czytajmy ze zrozumieniem.

>Można skończyć tę dyskusję, ale Pan woli nadal nie odnosić się do meritum i skupiać się na pobocznych wątkach.
Tak jak już napisałem nie dyskutuję z Panem, gdyż niemożliwą jest dyskusja z zacietrzewionymi głosicielami Prawdy opartej na świętej i głębokiej wiary we własną rację. Zupełnie nie znajduję możliwości dyskusji z kimś, kto nie odnosi się merytorycznie ani do moich pytań, ani do argumentów tylko z uporem powtarza w różnych tonach raz wypowiedzianą głupotę i przeprowadza agresywne ataki na wszystkich, którzy się śmią z nim nie zgadzać. To, iż Pan w wielu wypowiedziach błądzi, a czasem nawet wprost bredzi, to moim zdaniem, to Panu ewidentnie wykazałem.

Może Pan teraz swoim zwyczajem odbić piłeczkę i przepisać większość zarzutów pod moim adresem. Ot ping-pong! Ale ja ocenę tego czy przedstawiłem na swoje twierdzenia dostateczne argumenty pozostawiam czytelnikom, a nie Panu. Wydaje mi się, iż Pan też ocenę jakości naszej argumentacji powinien zostawić naszym czytelnikom. My nie mamy o czym rozmawiać, a z tego wątku Pan mojej wypowiedzi już nie wyrzuci.

@@@
.
09-03-2016 19:36 
 Ocena 6 na 6
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Problem polega na tym, że to Pan nie odnosi się do meritum. To jest ciągły atak ad personam, który nie ma żadnego pokrycia. Wycina Pan z kontekstu jakiegoś minusa i usunięty trolling (to samo co teraz Pan robi, czyli powtarzanie kolejny raz tego samego do czego już się odniosłem i ominięcie meritum).

Jeszcze raz przypomnę dlaczego wiem, że w tym przypadku mam rację: to na stawiającym tezę spoczywa ciężar dowodu. I właśnie dlatego mam rację odrzucając koncepcje, na które nie ma żadnych argumentów.

Natomiast w przypadku personalizmu i apersonalizmu nadal na wierzchu jest mój argument, do którego Pan się bezpośrednio nie odniósł. Bez tego odniesienia można tak sobie bredzić. Tylko po co?
09-03-2016 19:43 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Problem polega na tym, że to Pan nie odnosi się do meritum. To jest ciągły atak ad personam, który nie ma żadnego pokrycia. Wycina Pan z kontekstu jakiegoś minusa i usunięty trolling (to samo co teraz Pan robi, czyli powtarzanie kolejny raz tego samego do czego już się odniosłem i ominięcie meritum).
>Jeszcze raz przypomnę dlaczego wiem, że w tym przypadku mam rację: to na stawiającym tezę spoczywa ciężar dowodu. I właśnie dlatego mam rację odrzucając koncepcje, na które nie ma żadnych argumentów.
>Natomiast w przypadku personalizmu i apersonalizmu nadal na wierzchu jest mój argument, do którego Pan się bezpośrednio nie odniósł. Bez tego odniesienia można tak sobie bredzić. Tylko po co?
Pan ma zawsze rację!
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,697257#w700422

@@@
.
09-03-2016 19:54 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A Pan jak zwykle jej nie ma
finerbijk (17282 punktów)
>Jestem naturalistą i dla mnie najistotniejszymi są naturalne źródła moralności.
A są jakieś inne?

>Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu.
Kultura też się dzieje w przyrodzie. Jest jej częścią, z niej wynika i wzajemnie się przenikają. Wszystko co na tym świecie jest "naturalistyczne", w tym personalizm i inne izmy. Religia również. Bycie "naturalistycznym" to pustosłowie.
08-03-2016 09:17 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Kultura też się dzieje w przyrodzie. Jest jej częścią...
Nie jest jej częścią, przyroda to wszechświat "bez uwzględnienia wytowrów i oddziaływania ludzi".


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
08-03-2016 09:24 
 Ocena 7 na 7
finerbijk (17282 punktów)
>Nie jest jej częścią, przyroda to wszechświat [url=https://pl.wikipedia.org/wiki/Natura]"bez
A my niby gdzie żyjemy, jak nie we wszechświecie?
To jest podział sztuczny, na potrzeby filozofów chyba tylko. Może jeszcze dla wygody zoologów, botaników, itd. Człowiek i wszystkie jego i jego umysłu wytwory to też przyroda.

P.S. Gdyby tę definicję pisały bobry, to mogłyby stwierdzić, że wszystko wokół to przyroda, a one same i ich tamy nie. W praktyce nic to nie zmienia.
08-03-2016 09:43 
 Ocena 5 na 5
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>A my niby gdzie żyjemy, jak nie we wszechświecie?
My czyli kto?

>To jest podział sztuczny
Wszystkie definicje to "sztuczne twory" bo zostały stworzone przez człowieka.

>Gdyby tę definicję pisały bobry, to mogłyby stwierdzić, że wszystko wokół to przyroda, a one same i ich tamy nie. W praktyce nic to nie zmienia.
W praktyce to będzie od dzisiaj jeden z moich sposobów odróżniania Ciebie od bobra: Ty to ten kawałek przyrody, który różnicy między sobą a przyrodą nie uznaje, bobry zaś, to to te kawałki, które różnicę między sobą a wszechświatem mogłyby zdefiniować.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
finerbijk (17282 punktów)
>Wszystkie definicje to "sztuczne twory" bo zostały stworzone przez człowieka.
Trzeba odróżniać mapę od terenu. Podobno kobiety mają problem z czytaniem map. Ja tam nie wiem, może taka przyroda..

>W praktyce to będzie od dzisiaj jeden z moich sposobów odróżniania Ciebie od bobra: Ty to ten kawałek przyrody, który różnicy między sobą a przyrodą nie uznaje
Niby czemu miałbym uznawać? Nic mi nie wiadomo o moim boskim pochodzeniu.
08-03-2016 11:16 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Podobno kobiety mają problem z czytaniem map.
Podobno mężczyźni mają problem z czytaniem.

>>W praktyce to będzie od dzisiaj jeden z moich sposobów odróżniania Ciebie od bobra: Ty to ten kawałek przyrody, który różnicy między sobą a przyrodą nie uznaje
>Niby czemu miałbym uznawać?
Bo to sztuczny podział?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
09-03-2016 02:22 
 Ocena 2 na 2
tarkos (10757 punktów)
> Człowiek i wszystkie jego i jego umysłu wytwory to też przyroda.
To chyba nadmierne uproszczenie, mogące prowadzić do pomieszania pojęć (sam piszesz, że należy odróżniać mapę od terenu).
[A co powiedzieć np. o laserze - jest to zjawisko przyrodnicze czy wytwór myśli?
Tylko nie mów, że przyroda jest w ogóle myśląca.]
09-03-2016 08:38 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>[A co powiedzieć np. o laserze - jest to zjawisko przyrodnicze czy wytwór myśli?
>Tylko nie mów, że przyroda jest w ogóle myśląca.]
Nie twierdzę, że to przyroda jest myśląca, tylko że myśl jest częścią przyrody, bo moim zdaniem ma swoje naturalne źródła. Jeśli każde zwierzę i roślina potrafi przekształcać swoje otoczenie i nazywamy to przyrodą, to dlaczego dla człowieka mamy robić wyjątek?
Wyjątek robią ci, którzy wierzą, że człowiek jest jakoś wyjątkowy - ma jakąś boską iskrę - co moim zdaniem kupy się nie trzyma.
Przed powstaniem termitów Ziemia była wolna od termitier. Czy termitiery są zatem wytworem przyrody, czy czymś sztucznym? Takie rozważania są z gruntu pozbawione sensu.
10-03-2016 23:59 
 Ocena 2 na 2
tarkos (10757 punktów)
>>[A co powiedzieć np. o laserze - jest to zjawisko przyrodnicze czy wytwór myśli?
>>Tylko nie mów, że przyroda jest w ogóle myśląca.]
>Nie twierdzę, że to przyroda jest myśląca, tylko że myśl jest częścią przyrody, bo moim zdaniem ma swoje naturalne źródła.
Owszem, myślenie wydaje się produktem natury, ale produkty myśli nie muszą naśladować własnych źródeł, lecz mogą tworzyć coś nowego, w pewnym sensie sztucznego.
Wyróżnia się np. sztuczne tworzywa, nawozy sztuczne albo sztuczne oddychanie (by już o innych sztucznościach nie wspomnieć) - wszystkie powinno się nazywać naturalnymi?
> Jeśli każde zwierzę i roślina potrafi przekształcać swoje otoczenie i nazywamy to przyrodą, to dlaczego dla człowieka mamy robić wyjątek?
Bo człowiek robi to rozmyślnie a nie bezwiednie?
>Wyjątek robią ci, którzy wierzą, że człowiek jest jakoś wyjątkowy - ma jakąś boską iskrę - co moim zdaniem kupy się nie trzyma.
Boskość całkiem tu zbędna - małpa zwana człowiekiem dysponuje dodatkowo abstrakcyjnym językiem, z którego potrafi konstruować rzeczy nieumyślnej przyrodzie nieznane (w tym niestety mapy oderwane od terenu)). Gdybyśmy z kosmosu odebrali sygnał laserowy, to wolno byłoby chyba przypuszczać, że ktoś sporo pomyślał zanim go wysłał.
>Przed powstaniem termitów Ziemia była wolna od termitier. Czy termitiery są zatem wytworem przyrody, czy czymś sztucznym?
Nie były projektowane, lecz tylko zrobione, więc uznaję je za naturalne.

[Ogólniej chodziło mi o to, że pojęcia sztuczności nie warto 'na siłę' naturalizować. W szczególności (by nawiązać do tematu wątku) normy etyczne budowane przez ludzi nie muszą się wzorować na naturze, być w niej zanurzone lub podporządkowane. Przeciwnie - potrafimy np. pomagać słabszym na przekór 'prawom dżungli'.]
finerbijk (17282 punktów)
>[Ogólniej chodziło mi o to, że pojęcia sztuczności nie warto 'na siłę' naturalizować. W szczególności (by nawiązać do tematu wątku) normy etyczne budowane przez ludzi nie muszą się wzorować na naturze, być w niej zanurzone lub podporządkowane. Przeciwnie - potrafimy np. pomagać słabszym na przekór 'prawom dżungli'.]
Zgadzam się w 100%. Dlatego ten "naturalizm" wydaje mi się cokolwiek podejrzany. Nie da się ustalić precyzyjnie granicy przejścia od natury do kultury, więc moim zdaniem ustalanie takiego rozgraniczenia jest pozbawione sensu. Jesteśmy dziećmi natury i to co robimy jest naturalne. Można dyskutować o potrzebie ochrony lasów czy coś tam, ale nie można zapominać, że jesteśmy w naturze i z natury, i że to przyroda sprawiła czym jesteśmy.
11-03-2016 13:24 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> myśl jest częścią przyrody, bo moim zdaniem ma swoje naturalne źródła.
Można tak to ująć. Umysł jest funkcją mózgu.

> Jeśli każde zwierzę i roślina potrafi przekształcać swoje otoczenie
Każde zwierzę i roślina "potrafi"? A tlen, woda, wulkany itd. nie potrafią?

> i nazywamy to przyrodą,
pl.wikipedia.org/wiki/Przyroda pl.wikipedia.org/wiki/Środowisko_przyrodnicze pl.wikipedia.org/wiki/Natura
Co nazywamy przyrodą? To dosyć szerokie pojęcie. Wikipedia tak definiuje przyrodę, in. natura (łac. natura 'przyroda') - w najszerszym znaczeniu wszechświat, rzeczywistość. Termin ten obejmuje także zjawiska fizyczne oraz życie - bez uwzględnienia wytworów i oddziaływania ludzi.

>to dlaczego dla człowieka mamy robić wyjątek?
Jestem przeciwko tworzeniom wyjątków, ale trudno nie zauważyć, iż człowiek ma najbardziej z wszystkich zwierząt złożony mózg.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,4826
www.racjonalista.pl/kk.php/s,4837

>Wyjątek robią ci, którzy wierzą, że człowiek jest jakoś wyjątkowy - ma jakąś boską iskrę - co moim zdaniem kupy się nie trzyma.
Ale człowiek jednak jest jakiś wyjątkowy - fenomenalny, tyle iż ja wolę tej wyjątkowości szukać w budowie i funkcjach mózgu niż darach od Boga.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,4858

>Przed powstaniem termitów Ziemia była wolna od termitier. Czy termitiery są zatem wytworem przyrody, czy czymś sztucznym?
To owady. Mamy też ptaki altanniki i ssaki bobry.

> Takie rozważania są z gruntu pozbawione sensu.
A dla mnie mają sens głęboki. Są filozofią mocno powiązaną z aktualnym dorobkiem nauk przyrodoznawczych.

Pozdrawiam.

@@@
.
12-03-2016 17:04 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
Spieramy się o słowa, terminy, definicje, bo to na nich opieramy swój ogląd świata, niestety czasem bardziej zaciemniają niż cokolwiek rozjaśniają. Nie wiemy też, czy to właśnie nasz mózg jest najbardziej złożony we wszechświecie, nie wiemy nawet co czuje rozdeptywany karaluch. Szukanie naszej wyjątkowości w funkcjach mózgu - hmmm, ja tam się nie czuję specjalnie wyjątkowy z tego powodu, no ale cóż, nie mam Pańskiego mózgu
13-03-2016 10:53 
 Ocena 1 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Spieramy się o słowa, terminy, definicje, bo to na nich opieramy swój ogląd świata, niestety czasem bardziej zaciemniają niż cokolwiek rozjaśniają.
Każdy inaczej rozumie i opisuje otaczającą nas rzeczywistość. Dla jednych najważniejsze są spekulacyjne wytwory naszego umysłu, dla innych to co rzeczywiście mamy, a mamy mózg łączony z otoczeniem przez zmysły uzbrojone w narzędzia intelektualne i materialne. Podstawowe intelektualne to: język, logika, matematyka. Materialne to trzeba by zaczynać od kamienia i kija, a na czym skończyć to nawet nie mam pojęcia, gdyż postęp technologiczny jest przeogromny.

Jestem przeciwko tworzeniom wyjątków, ale trudno nie zauważyć, iż człowiek ma najbardziej z wszystkich zwierząt złożony mózg.
> Nie wiemy też, czy to właśnie nasz mózg jest najbardziej złożony we wszechświecie, nie wiemy nawet co czuje rozdeptywany karaluch.
Bardzo wiele jeszcze nie wiemy, a nowe odpowiedzi rodzą nowe pytania, ale wiemy, iż świat jest poznawalny i poznaliśmy go już na tyle, że spokojnie możemy odrzucić spekulacyjne bzdury. I tak przy okazji, to które ze zwierząt proponuje Pan na konkurenta człowieka?

>Szukanie naszej wyjątkowości w funkcjach mózgu - hmmm, ja tam się nie czuję specjalnie wyjątkowy z tego powodu, no ale cóż, nie mam Pańskiego mózgu
Nie szukam wyjątkowości we własnym mózgu tylko ludzkim i zupełnie tu mnie sankcjonuje wiedza przyrodoznawców zajmujących się tym problem. Wiedza na temat mózgu ciągle jest dalece nie satysfakcjonującą, ale w przeciągu ostatnich 50 lat dowiedzieliśmy się o nim więcej niż wiedzieliśmy do tego czasu. Staram się wiedzieć o czym piszę i używać przy tym słów, terminów i definicji zgodnie z ich rozumieniem w słownikach i encyklopediach, zaś gdy muszę lub chcę rozumieć je jakoś tam inaczej to o tym piszę aby nie mącić i nie robić bałaganu.

Wyżej podałem sporo argumentów odwołujących się do dorobku nauk przyrodniczych, mógłbym podać i następne, ale Pan już napisał: Mea culpa. Aczkolwiek, Pana własne wypowiedzi przeczytałem uważnie to przyznaję, że nie wszystkie linki, które pewnie by zawierały linki do prac, te do artykułów, artykuły do literatury, literatura do raportów, raporty do protokołów, i tak bez końca. Chyba nie o to chodzi na forum internetowym. Będzie czas poczytam, może temat powróci. Póki co obstaję przy swoim. I co ja mogę zrobić na to? Z wiarą nie ma dyskusji.

Miłego dnia.

@@@
.
dzentelmen (2000 punktów)
Ty nie udawaj, że nie widzisz tylko na pytania odpowiedz. Zachciało ci się żartów?

<i>"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty"</i>. - Hegel.
13-03-2016 11:20 
 Ocena-1 na 1
dzentelmen (2000 punktów)
Tobie to mowe odjęło? Długo mam jeszcze k***a czekać?

<i>"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty"</i>. - Hegel.
13-03-2016 12:02 
 0 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Tobie to mowe odjęło? Długo mam jeszcze k***a czekać?
Czytelnik 'dzentelmen' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności.' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629#w701255

@@@
.
dzentelmen (2000 punktów)
Ty tu nie pajacuj z linkami, tylko wyjaśnij co to za manipulację w moim kierunku uprawiasz? Rozrywki ci mało? Komputer ci się do ręki przykleił?

<i>"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty"</i>. - Hegel.
dzentelmen (2000 punktów)
Ty na pytania odpowiedz, jakie ty masz kompetencje tutaj co?

<i>"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty"</i>. - Hegel.
13-03-2016 12:20 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Ty na pytania odpowiedz, jakie ty masz kompetencje tutaj co?
Czytelnik 'dzentelmen' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności.' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629#w701333

@@@
.
dzentelmen (2000 punktów)
Poskarż się i popłacz jeszcze, że ci łopatkę zabrali. Ty dziecko jesteś, rozmawiać się boisz, prawda w oczy kole manipulancie? Co ty myślałeś, że się nie zorientuje? JAKIE TY MASZ TU KOMPETENCJE facet?

"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
13-03-2016 12:39 
 Ocena 1 na 1
dzentelmen (2000 punktów)
Od razu wiedziałem, że z lamusem mam do czynienia. Bez odbioru facet. Zdrowia ci życzę, i żeby ci ręka nad komputerem nie zdrętwiała.

"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
dzentelmen (2000 punktów)
Jeszcze jedno. Pamiętaj, że ja też potrafię.

<i>"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty"</i>. - Hegel.
11-03-2016 17:18 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
>P.S. Gdyby tę definicję pisały bobry, to mogłyby stwierdzić, że wszystko wokół to przyroda, a one same i ich tamy nie. W praktyce nic to nie zmienia.

Pewnej części "małp" udała się taka sztuczka
PerverserPerser (579 punktów)
>>Kultura też się dzieje w przyrodzie. Jest jej częścią...
>Nie jest jej częścią, przyroda to wszechświat "bez uwzględnienia wytowrów i oddziaływania ludzi".
>
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.<

Dałem ci plusa, żebyś szybciej uzbierała 30 000 p. Twoja wypowiedź potwierdza twojego Nicka, z naciskiem na "chętnie".
08-03-2016 10:26 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Twoja wypowiedź potwierdza twojego Nicka
A Twoja potwierdza Twoje NIC: nic nie napisałeś.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
08-03-2016 11:12 
 Ocena 1 na 1
PerverserPerser (579 punktów)
>A Twoja potwierdza Twoje NIC: nic nie napisałeś.<
Tak sądzisz? Mądrej głowie dość po słowie a co do twojej oceny to bez mojego Nicka nie mogłabyś wywnioskować że potwierdza on NIC. Czyli jednak coś mówi.
Gdzie się podziała twoja tak samochwalcza logika?
08-03-2016 11:35 
 Ocena 5 na 5
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>A Twoja potwierdza Twoje NIC: nic nie napisałeś.<
>Tak sądzisz?
Nie "sądzę", a widzę: widzę co napisałeś.

>Mądrej głowie dość po słowie
Proponuję "Mądrej głowie dość dwie słowie."

>a co do twojej oceny to bez mojego Nicka nie mogłabyś wywnioskować że potwierdza on...
Napisałam co potwierdza Twoja wypowiedź, nie nick.

>Gdzie się podziała twoja tak samochwalcza logika?
Bo u siebie żadnej logiki nie zauważyłeś, prawda?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
08-03-2016 23:52 
 Ocena 2 na 2
PerverserPerser (579 punktów)
>Nie "sądzę", a widzę: widzę co napisałeś.<
Z widzenia nie wynika pisanie. Pisanie zawierające treść semantyczną jest skutkiem dokonania oceny.
>>Mądrej głowie dość po słowie Proponuję "Mądrej głowie dość dwie słowie."<
To zależy od głowy. Jednej wystarczy jedno, innej dwa słowa a innej nie wystarczy litania słów. Widząc twoje zamiłowanie do prowadzenia tej dyskusji o słowa uważam że jesteś tym trzecim przypadkiem.
>Bo u siebie żadnej logiki nie zauważyłeś, prawda? <
Mocny argument. Najczęściej brzmi on: a u was biją Murzynów.
09-03-2016 08:41 
 Ocena 5 na 5
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Z widzenia nie wynika pisanie.
Nie twierdziłam, że wynika.

>>>Proponuję "Mądrej głowie dość dwie słowie."<
>To zależy od głowy.
Owszem, ale prócz tego jest kwestia poprawnej i niepoprawnej wersji przysłowia.

>Widząc twoje zamiłowanie do prowadzenia tej dyskusji
Noo, przyganiał kocioł garnkowi.

>>Bo u siebie żadnej logiki nie zauważyłeś, prawda? <
>Mocny argument.
Mój.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
15-03-2016 17:48 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>>Mądrej głowie dość po słowie Proponuję "Mądrej głowie dość dwie słowie."<
>To zależy od głowy. Jednej wystarczy jedno, innej dwa słowa a innej nie wystarczy litania słów. Widząc twoje zamiłowanie do prowadzenia tej dyskusji o słowa uważam że jesteś tym trzecim przypadkiem.

Baaaaaardzo rzadko zgadzam się z Chętnie_racjonalistką, ale tym razem ma całkowitą rację.

Nie mówi się też dwieset, tylko dwieście
08-03-2016 09:49 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
>Kultura też się dzieje w przyrodzie. Jest jej częścią, z niej wynika i wzajemnie się przenikają. Wszystko co na tym świecie jest "naturalistyczne", w tym personalizm i inne izmy. Religia również.
Jeżeli słowo "strach" zatąpimy słowem "religia", to tak - Religia również.
08-03-2016 09:56 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
> Jeżeli słowo "strach" zatąpimy słowem "religia", to tak - Religia również.
Może być jakikolwiek stan umysłu. Jeśli ktoś twierdzi, że religia nie pochodzi z tego świata, to siłą rzeczy musi uznać jej "nieprzyrodniczość". Z takim poglądem już ciężko dyskutować.
08-03-2016 12:25 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Jestem naturalistą i dla mnie najistotniejszymi są naturalne źródła moralności.
>A są jakieś inne?
Tak, wynikające z wierzeń i spekulacji. Szkoda, iż Pan nie przeczytał mojej wypowiedzi.

Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu.
>Kultura też się dzieje w przyrodzie. Jest jej częścią, z niej wynika i wzajemnie się przenikają.
Takie stwierdzenie, to albo banał - wszystko dzieje się w przyrodzie, albo nie prawda, gdyż kultura jest ludzkim wytworem.

Jestem naturalistą i dla mnie najistotniejszymi są naturalne źródła moralności. Dalece w swoich poglądach nie jestem jedynym i spora grupa uczonych przyrodoznawców właśnie tam poszukuje źródeł moralności: www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697467
> Wszystko co na tym świecie jest "naturalistyczne", w tym personalizm i inne izmy.
Znowu Pan piszę bez przeczytania tego do czego się odnosi. Naturalizm jest doktryną, że w wyjaśnianiu zjawisk nie można wykraczać poza zjawiska i prawa przyrody. Naturalizm metafizyczny głosi to, ponieważ odrzuca istnienie jakichkolwiek przedmiotów lub zdarzeń leżących poza przyrodą. "Naturalizm [metodologiczny] nie utrzymuje, że wszystkie przedmioty są materialne, ale że cokolwiek istnieje, może zadowalająco być wyjaśnione w terminologii przyrodniczej, to znaczy naukowo. Naturalizm [metodologiczny] jest faktycznie proklamacją wszechkompetencji czy najwyższej kompetencji nauki". Uczeni bardzo łatwo przechodzą od naturalizmu metodologicznego do naturalizmu.

Przy realistycznej interpretacji teorii naukowych, według której twierdzeniom teorii naukowych miałyby przysługiwać wartości logiczne prawdy i fałszu, należałoby uznać naukowy czyli naturalistyczny obraz rzeczywistości za prawdziwy. Sam naturalizm metodologiczny prowadzi wtedy do naturalizmu ontologicznego, jeśli przyjmiemy realistyczną interpretację nauki, uznając, że jej twierdzenia odnoszą się do obiektywnej rzeczywistości i trafnie opisują, jak się rzeczy mają.
Obraz nauki, jaki promuje się we współczesnej kulturze Zachodu, to właśnie nauka, która wszystko wie, lub będzie wiedziała, dla której nie ma granic. Jeśli naturalistyczna nauka wyjaśnia lub może wyjaśnić wszystko, w takim razie cała rzeczywistość musi mieć charakter wyłącznie przyrodniczy. Skoro to nauka decyduje dziś o tym, co istnieje, a co nie, to warto pamiętać, że to z jej założeń wynika, iż nie istnieją luki ani w porządku przyrodniczym, ani w naszej wiedzy, w których byłoby miejsce dla jakiegoś nadnaturalnego bóstwa działającego w materialnym świecie.
Nie nie wszyscy na tym świecie podzielają koncepcje naturalistyczne w rozumieniu rzeczywistości.

>Religia również.
Szczególnie nie podzielają tych koncepcji wyznawcy przeróżnych wierzeń.

> Bycie "naturalistycznym" to pustosłowie.
Myślę, iż nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.

@@@
.
08-03-2016 12:41 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>>A są jakieś inne?
>Tak, wynikające z wierzeń i spekulacji.
Wierzenia i spekulacje są też naturalne - no chyba że uważa Pan iż pochodzą od boga - wtedy nie ma dyskusji; a moralności się nie da wywieść z czegoś takiego:

>Naturalizm jest doktryną, że w wyjaśnianiu zjawisk nie można wykraczać poza zjawiska i prawa przyrody
Już koleżanka ch.r. mi wytykała, że człowiek nie jest częścią przyrody. Jak tam się jednak upieram przy swoim. Moralność zarówno "naturalisty", jak i "personalisty" wywodzi się z tego samego źródła: ludzkiego rozumu; jedynie inaczej rozkładają akcenty na "naturalność". Jeśli jest inaczej, to ja już nie wiem jak.

>Myślę, iż nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.
Teraz i na wieki wieków.
08-03-2016 14:11 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A są jakieś inne?
Tak, wynikające z wierzeń i spekulacji.
>Wierzenia i spekulacje są też naturalne - no chyba że uważa Pan iż pochodzą od boga - wtedy nie ma dyskusji;
Co najmniej trudno jest dyskutować z kimś kto tokuje zamiast przeczytać ze zrozumieniem teksty do których się odnosi.
Jest różnica pomiędzy tym co naturalne, a naturalizmem, o którym pisałem. Nie przeczytał Pan czy nie zrozumiał?

Naturalizm jest doktryną, że w wyjaśnianiu zjawisk nie można wykraczać poza zjawiska i prawa przyrody. Naturalizm metafizyczny głosi to, ponieważ odrzuca istnienie jakichkolwiek przedmiotów lub zdarzeń leżących poza przyrodą. "Naturalizm [metodologiczny] nie utrzymuje, że wszystkie przedmioty są materialne, ale że cokolwiek istnieje, może zadowalająco być wyjaśnione w terminologii przyrodniczej, to znaczy naukowo. Naturalizm [metodologiczny] jest faktycznie proklamacją wszechkompetencji czy najwyższej kompetencji nauki". Uczeni bardzo łatwo przechodzą od naturalizmu metodologicznego do naturalizmu.
>Już koleżanka ch.r. mi wytykała, że człowiek nie jest częścią przyrody.
Nie, odpowiadam ani za mądrość ani za głupotę Pańskich koleżanek. Odpowiadam tylko za swoją własną. Moim zdaniem,
a odkąd pamiętam mam takie - człowiek jest częścią przyrody i jest jednym ze zwierząt, ale człowiek ma najwyżej złożony mózg i stworzył kulturę, która częścią przyrody nie jest.

>Jak tam się jednak upieram przy swoim.
W Pańskim przypadku to całkiem naturalne. Ja staram się nigdy tak nie czynić, tylko wtedy, gdy nie jestem do końca o czymś przekonanym, poszukuję różnych dodatkowych argumentów, tak za, jak i przeciw.

> Moralność zarówno "naturalisty", jak i "personalisty" wywodzi się z tego samego źródła: ludzkiego rozumu; jedynie inaczej rozkładają akcenty na "naturalność".
Z wiarą nie ma dyskusji, ale może warto choć zrozumieć moje stanowisko i na spokojnie przeczytać co tu napisałem. Wydaje mi się, iż dla inteligentnego człowieka chcącego zrozumieć podałem dostateczne argumenty.

> Jeśli jest inaczej, to ja już nie wiem jak.
Może zacząć od spróbowania zrozumienia tego: moralne-zwierze.racjonalista.pl/rozdzial4.html

@@@
.
08-03-2016 14:31 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Moim zdaniem, a odkąd pamiętam mam takie - człowiek jest częścią przyrody i jest jednym ze zwierząt, ale człowiek ma najwyżej złożony mózg i stworzył kulturę, która częścią przyrody nie jest.
A potrafi Pan wskazać, od którego momentu dokładnie kultura człowieka przestała być częścią przyrody? Od momentu kiedy ociosał sobie pierwszy pięściak, a może od kiedy wysiał własnoręcznie pierwsze ziarna, czy może od kiedy wymyślił bogów?

>> Moralność zarówno "naturalisty", jak i "personalisty" wywodzi się z tego samego źródła: ludzkiego rozumu; jedynie inaczej rozkładają akcenty na "naturalność".
>Z wiarą nie ma dyskusji, ale może warto choć zrozumieć moje stanowisko i na spokojnie przeczytać co tu napisałem.
Co tu ma wiara do rzeczy? To proste stwierdzenie faktu. Zdaje mi się, że rozumiem na czym ten cały naturalizm polega, nie wiem tylko dokładnie jak go wiązać z moralnością, w jaki sposób jej szukać w naturalizmie, bardziej mi się on kojarzy z ontologią, czy czymś podobnym. A przecież tematem Pana wątku jest "Nieetyczne zawłaszczanie moralności".
08-03-2016 18:13 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Moim zdaniem, a odkąd pamiętam mam takie - człowiek jest częścią przyrody i jest jednym ze zwierząt, ale człowiek ma najwyżej złożony mózg i stworzył kulturę, która częścią przyrody nie jest.
>A potrafi Pan wskazać, od którego momentu dokładnie kultura człowieka przestała być częścią przyrody? Od momentu kiedy ociosał sobie pierwszy pięściak, a może od kiedy wysiał własnoręcznie pierwsze ziarna, czy może od kiedy wymyślił bogów?
Kultura - termin ten jest wieloznaczny, interpretuje się go w wieloraki sposób przez przedstawicieli różnych nauk. Kulturę można określić jako ogół wytworów ludzi, zarówno materialnych, jak i niematerialnych: duchowych, symbolicznych (takich jak wzory myślenia i zachowania).

Najczęściej rozumiana jest jako całokształt duchowego i materialnego dorobku społeczeństwa. Bywa utożsamiana z cywilizacją. Również charakterystyczne dla danego społeczeństwa wzory postępowania, także to, co w zachowaniu ludzkim jest wyuczone, w odróżnieniu od tego, co jest biologicznie odziedziczone.
Nie potrafię wskazać takiego momentu i wcale, w kontekście zagadnień tego wątku, mnie to nie interesuje.

> Moralność zarówno "naturalisty", jak i "personalisty" wywodzi się z tego samego źródła: ludzkiego rozumu; jedynie inaczej rozkładają akcenty na "naturalność".
Z wiarą nie ma dyskusji, ale może warto choć zrozumieć moje stanowisko i na spokojnie przeczytać co tu napisałem.
>Co tu ma wiara do rzeczy?
Bardzo dużo i to napisałem. Na przykład nie zwracanie uwagi na argumenty wierze przeczących.

>To proste stwierdzenie faktu.
Według mnie to tylko deklaracja Pańskiej wiary. Fakt potrzebuje potwierdzenia albo w doświadczeniach, albo w relacjach wielu świadków.

> Zdaje mi się, że rozumiem na czym ten cały naturalizm polega, nie wiem tylko dokładnie jak go wiązać z moralnością, w jaki sposób jej szukać w naturalizmie, bardziej mi się on kojarzy z ontologią, czy czymś podobnym.
Jak na razie, oceniając tylko tu Pańskie wypowiedzi, to niezbyt ma Pan pojęcie na czym naturalizm polega. Wyżej napisałem: Jestem naturalistą i dla mnie najistotniejszymi są naturalne źródła moralności. Dalece w swoich poglądach nie jestem jedynym i spora grupa uczonych przyrodoznawców właśnie tam poszukuje źródeł moralności: www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697467

> A przecież tematem Pana wątku jest "Nieetyczne zawłaszczanie moralności".
Nie, to tylko tytuł. Jego uzasadnienie jest poniżej:
Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach. Człowiek jest co prawda
fenomenalnym, ale tylko jednym ze zwierząt.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,4858 Oczywiście z tym poglądem nie mogą pogodzić personaliści a najbardziej personaliści chrześcijańscy: www.kns.gower.pl/slownik/personalizm.htm
Znowu Pan nie zrozumiał o co chodzi? To co ja - poza współczuciem - mogę na to? Od siebie mam takie wymagania aby dobrze zrozumieć poglądy, z którym się nie zgadzam. Nawet znacznie lepiej od poglądów, z którymi się zgadzam. Pana mam raczej za inteligentnego człowieka, ale chciał się Pan przyczepić i zupełnie Panu to nie wyszło.

Miłego dnia.

@@@
.
09-03-2016 08:31 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Znowu Pan nie zrozumiał o co chodzi? To co ja - poza współczuciem - mogę na to? Od siebie mam takie wymagania aby dobrze zrozumieć poglądy, z którym się nie zgadzam.
Nie zrozumiałem. Za współczucie dziękuję, chociaż podszyte protekcjonalizmem.

Oczekiwałem, że może ktoś mi po prostu wytłumaczy, jak człowiek (wg Pana będący zwierzęciem a jednocześnie nim nie będący) obserwując przyrodę i jej prawa może wyciągać wnioski wartościowe dla ustalenia podstaw własnej moralności. Obserwując małże?.. małpy bonobo?.. czy może ruchy gwiazd? Zadowalającego wytłumaczenia się nie doczekałem.
09-03-2016 12:52 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Znowu Pan nie zrozumiał o co chodzi? To co ja - poza współczuciem - mogę na to? Od siebie mam takie wymagania aby dobrze zrozumieć poglądy, z którym się nie zgadzam.
>Nie zrozumiałem. Za współczucie dziękuję, chociaż podszyte protekcjonalizmem.
Żadnym protekcjonalizmem. Zauważyłem, iż potrafi Pan wykazać się tak wiedzą, jak i kulturą rozmowy, ale także posiada Pan jakieś tam dziwne wyhamowywania. To była zwyczajna drobna złośliwość w odpowiedzi na Pańskie złośliwości.

>Oczekiwałem, że może ktoś mi po prostu wytłumaczy,
No tak i tu dał Pan wyraz swoim oczekiwaniom:
Jestem naturalistą i dla mnie najistotniejszymi są naturalne źródła moralności.
A są jakieś inne?
Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu.
Kultura też się dzieje w przyrodzie. Jest jej częścią, z niej wynika i wzajemnie się przenikają. Wszystko co na tym świecie jest "naturalistyczne", w tym personalizm i inne izmy. Religia również. Bycie "naturalistycznym" to pustosłowie.

Staram się być maksymalnie komunikatywnym, ale zawsze można czegoś nie zrozumieć, tylko trudno z tego Pańskiego posta doczytać się, iż Pan moją wypowiedź uważnie przeczytał, natomiast już bez podszywania się pod żaden protekcjonalizm moje poglądy określił "pustosłowiem".

>jak człowiek (wg Pana będący zwierzęciem a jednocześnie nim nie będący)
Ja też nie rozumiem stwierdzenia: "będący i jednocześnie nie będący"? Dla mnie człowiek jest po prostu jednym ze zwierząt - tyle tylko, iż posiada najbardziej złożony mózg.

> obserwując przyrodę i jej prawa może wyciągać wnioski wartościowe dla ustalenia podstaw własnej moralności. Obserwując małże?.. małpy bonobo?.. czy może ruchy gwiazd? Zadowalającego wytłumaczenia się nie doczekałem.
Prawdopodobnie tylko dlatego, iż nie chciało się Panu przeczytać moich tu wypowiedzi wraz z linkami. Moje poglądy, oparte na dorobku nauk przyrodniczych, tam się znajdują i są dosyć dobrze opisane i uargumentowane. Nie posądzam Pana, iż ich Pan po przeczytaniu nie potrafi ich zrozumieć, co wcale nie znaczy, iż musi się Pan z nimi zgodzić. Ale wtedy będziemy mogli porozmawiać merytorycznie, bez żenującego, przy średniej wiedzy w temacie, Pańskiego protekcjonalizmu.

Miłego dnia.

@@@
.
finerbijk (17282 punktów)
>Żadnym protekcjonalizmem. Zauważyłem, iż potrafi Pan wykazać się tak wiedzą, jak i kulturą rozmowy, ale także posiada Pan jakieś tam dziwne wyhamowywania. To była zwyczajna drobna złośliwość w odpowiedzi na Pańskie złośliwości.
Staram się unikać złośliwości personalnych, które niczego do dyskusji nie wnoszą, jak również nie dzielić się z forum własnymi ocenami co do cech osobowości współrozmówców, które to oceny zostawiam dla siebie, a czego nie zawsze zauważam w Pańskich wypowiedziach, co z pewną dozą żalu stwierdzam, bo Pana lubię i szanuję z bytności na tym forum. Jednakże, proszę tego nie traktować jako krytykę, by wyszło, że sam sobie przeczę

Co do meritum.
>Prawdopodobnie tylko dlatego, iż nie chciało się Panu przeczytać moich tu wypowiedzi wraz z linkami.
Mea culpa. Aczkolwiek, Pana własne wypowiedzi przeczytałem uważnie to przyznaję, że nie wszystkie linki, które pewnie by zawierały linki do prac, te do artykułów, artykuły do literatury, literatura do raportów, raporty do protokołów, i tak bez końca. Chyba nie o to chodzi na forum internetowym. Będzie czas poczytam, może temat powróci. Póki co obstaję przy swoim.
10-03-2016 23:19 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nie zrozumiałem. Za współczucie dziękuję, chociaż podszyte protekcjonalizmem.
Żadnym protekcjonalizmem. Zauważyłem, iż potrafi Pan wykazać się tak wiedzą, jak i kulturą rozmowy, ale także posiada Pan jakieś tam dziwne wyhamowywania. To była zwyczajna drobna złośliwość w odpowiedzi na Pańskie złośliwości.

______

>Staram się unikać złośliwości personalnych,
Ja też się staram, ale różnie to wychodzi, czego jakimś tam dowodem może być i Pański post do którego się odniosłem.

>które niczego do dyskusji nie wnoszą,
Najczęściej tak, ale nie zawsze, gdyż jednak tak jakoś dziwnie się składa, iż więcej wypowiedzi mądrych mają mądrzy ludzie, a głupich głupcy, choć oczywiście, jak już to dawno i wielokrotnie tu napisałem, jeszcze się taki mędrzec nie narodził, który czegoś głupiego by nie powiedział i odwrotnie głupcom zdarza się mówić rzeczy mądre.

> jak również nie dzielić się z forum własnymi ocenami co do cech osobowości współrozmówców, które to oceny zostawiam dla siebie, a czego nie zawsze zauważam w Pańskich wypowiedziach, co z pewną dozą żalu stwierdzam,
Różnimy się mamy różne mentalności, różne zainteresowania i różnych tematach różny poziom wiedzy. Sam też mam dosyć krytyczny stosunek do siebie, ale trudno mi zachować chłodny dystans, gdy naprawdę nie cierpię głupoty i małości oraz całkowicie zgadzam się z linią portalu: www.racjonalista.pl/kk.php/d,67

> bo Pana lubię i szanuję z bytności na tym forum.
Odróżniam forumowiczów i do każdego staram się inaczej dotrzeć, choć wiem też, iż istnieje grupa całkowicie zamknięta na jakąkolwiek argumentację przeczącą ich wierze we własną rację. Pana zdecydowanie do tej grupy nie zaliczam, choć niektóre wypowiedzi dziwią mnie bardzo, ale wszyscy mamy lepsze i gorsze dni.

>Jednakże, proszę tego nie traktować jako krytykę, by wyszło, że sam sobie przeczę
Gdyby była taka konieczność bez większych trudności zalinkuję wiele Pańskich wypowiedzi, w których odnosi się Pan do osoby, a nie do meritum, choć nie napisałbym, iż to Pańska metoda. Co mogę śmiało napisać to to, iż błędy innych łatwiej się zauważa, a siebie się łatwiej usprawiedliwia i sobie łatwiej się wybacza.

> Co do meritum.
Prawdopodobnie tylko dlatego, iż nie chciało się Panu przeczytać moich tu wypowiedzi wraz z linkami.
>Mea culpa. Aczkolwiek, Pana własne wypowiedzi przeczytałem uważnie to przyznaję, że nie wszystkie linki, które pewnie by zawierały linki do prac, te do artykułów, artykuły do literatury, literatura do raportów, raporty do protokołów, i tak bez końca.
No właśnie. Różnimy się miedzy sobą. Ja czuję się bardzo odpowiedzialnym za swoje publiczne wypowiedzi i staram się stale weryfikować własną wiedzę. Korzystam z internetu, mam dosyć bogatą własną biblioteczkę, ale gdy to nie wystarcza korzystam z bibliotek uniwersyteckich czy Narodowej. Kliknięcie w link i sprawdzenie co on zawiera, to już prosta sprawa, nawet wtedy, gdy jeden link otwiera następne. Lubię się uczyć, a to zawsze jakaś tam nauka. Oczywiście nie warto czytać wszystkiego, a szczególnie tego co jest dobrze znane, ale zajrzenie do zawartości internetowych odwołań, to taki sam wymóg jak czytanie przypisów w literaturze naukowej.

> Chyba nie o to chodzi na forum internetowym.
Różnym ludziom o różne rzeczy tu chodzi. Na przykład dla mnie przez wiele lat nasze forum było intelektualną inspiracją do weryfikacji i pogłębiania własnej wiedzy. Teraz wielu i coraz więcej publikuje tu tylko po to aby głosić swoją prawdę, w którą świecie wierzą, nie zwracając uwagi lub zwracając w niewielkim stopniu, na to co piszą inni. Piszą czasem wprost tylko po to aby trochę sobie popieprzyć. Szkoda mi wielu byłych już forumowiczów o ogromnej wiedzy, który ustawiali dosyć wysoko poziom merytoryczny naszych tu rozmów.

> Będzie czas poczytam, może temat powróci.
A to już Pańska sprawa i mnie nic do tego. Na szczęście jeszcze mamy wybór z kim i na jaki temat chcemy rozmawiać.

> Póki co obstaję przy swoim.
Znowu, każdy forumowicz wypowiada się tu na własną odpowiedzialność i ewentualnie sam siebie kompromituje. Spokojnie może Pan nawet twardo obstawać przy swoim, przecież tą deklaracją wydaje Pan zdecydowanie bardziej świadectwo samemu sobie, niż mojej merytorycznej argumentacji, której Pan tu nijak nie podważył.

@@@
.
11-03-2016 12:07 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Będzie czas poczytam, może temat powróci. Póki co obstaję przy swoim.
Tym którzy mają trochę więcej czasu, a Panu wtedy jak czas znajdzie, polecam.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,4869
www.google(*)CNH0UIO_d2IL5uNvWe_ASYGr4NRKaQ
www.nauka-(*)ki/15-przedruki/918-pr-art-150
W naszej "Wyszukiwarce", która teraz nie działa (przynajmniej u mnie) po wpisaniu słowa "naturalizm" też można sporo znaleźć. Sam pisałem na ten temat, gdyż uważam, że wprowadzenie przez Darwina tego naukowego wymogu było chyba jeszcze ważniejszym niż sama teoria ewolucji, której jest elementem.

@@@
.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Z moralnością sprawa jest banalna: albo istnieje moralność jedynie słuszna, albo nie istnieje w ogóle.
Żeby moralność była obowiązująca obiektywnie, musi być niezależna od naszych sądów.
Mówiąc bardziej wprost (jeśli założymy, że moralność jedyna słuszna, tj. religijna jest urojeniem): twoje sumienie mówi, że nie powinienem okradać swojej matki, żeby mieć na alkohol. A moje sumienie mi tego nie mówi.
Wobec tego czemu mam słuchać twojego sumienia a nie własnego?
08-03-2016 11:19 
 Ocena 1 na 1
PerverserPerser (579 punktów)
>Żeby moralność była obowiązująca obiektywnie, musi być niezależna od naszych sądów.<
Nie do końca prawda. Moralność definiuje się jako normę akceptowaną przez ogół lub większość grupy której ta norma dotyczy. Żeby coś zaakceptować wymaga to naszego osądu. Ten może opierać się na autorytecie w rzeczy samej.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
A dlaczego ktoś miałby słuchać większości? Argument ad populum to jeden z popularnych błędów logicznych: to, że większość muzułmańska w Arabii Saudyjskiej uważa, że bicie kobiet jest moralne, nie znaczy, że tak jest.
08-03-2016 12:18 
 Ocena 2 na 2
PerverserPerser (579 punktów)
>A dlaczego ktoś miałby słuchać większości? Argument ad populum to jeden z popularnych błędów logicznych: to, że większość muzułmańska w Arabii Saudyjskiej uważa, że bicie kobiet jest moralne, nie znaczy, że tak jest.<
Błędem logicznym jest ocena norm moralnych obowiązujących w Arabii Saudyjskiej na podstawie kodeksu moralnego obowiązującego w państwach 'zachodnich'.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Czyli muzułmanów nie obowiązuje przyzwoitość?
08-03-2016 20:14 
 Ocena 4 na 4
Irracja (4721 punktów)
>Czyli muzułmanów nie obowiązuje przyzwoitość?<

... moralność jest postawą subiektywną i jej kształt zależy od wielu czynników. Zależy od religię, od społeczeństwa, itp. Zależy nawet od czasu/okresu w którym się ją rozpatruje i osądza...

... suma sumarum, to co dziś jest moralnie naganne, jutro może być dopuszczalne. To co dla Ciebie jest moralne i przyzwoite, dla kogoś innego może być amoralne i nie przyzwoite. Dlatego przykładowe tutaj bicie kobiet należy rozpatrywać z punktu widzenia muzułmanina. Inna sprawa, iż obrona tych bitych kobiet ma rację nawet z punktu widzenia moralności muzułmańskiej. Po prostu, interpretacja odpowiednich zapisów Koranu, została totalnie wypaczona. Nieraz aż do granic sadyzmu...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Czy zatem obowiązuje mnie jakakolwiek moralność? Czy sam mogę sobie dowolnie zdecydować co jest dobre a co złe.
Są w ogóle rzeczy dobre i złe?
08-03-2016 23:32 
 Ocena 2 na 2
PerverserPerser (579 punktów)
>Czy zatem obowiązuje mnie jakakolwiek moralność? Czy sam mogę sobie dowolnie zdecydować co jest dobre a co złe.Są w ogóle rzeczy dobre i złe?<
Obowiązuje cię ta moralność która obowiązuje twoje socjalne środowisko.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Obowiązuje cię ta moralność która obowiązuje twoje socjalne środowisko.
Masz na to jakieś dowody?
09-03-2016 09:30 
 Ocena 5 na 5
Irracja (4721 punktów)
... odpowiem w odwrotnej kolejności...

>Są w ogóle rzeczy dobre i złe?<

... w naturze nie ma rzeczy dobrych czy złych. Wszystkie rzeczy, czyny, słowa, itp są same w sobie obojętne. To ich skutki, kontekst użycia, itp. nadają znamiona dobra i zła. Cokolwiek się dzieje w naturze (powódź, wybuch wulkanu, piękna pogoda, itd) dla jednych jest dobre, dla drugich zaś złe. Kosa może służyć w procesie produkcji żywności (znamiona dobra dla człowieka, ale dla "żywych" roślin ma już znamiona zła), lub służyć do zabijania (zabijanie ludzi ma znamiona zła, choć w kontekście kosynierów i powstania kościuszkowskiego ma znamiona dobra). Czasami, a nawet często, o znamionach dobra i zła decyduje również czas. Np. uratowanie małego Hitlera przed utonięciem (sytuacja zmyślona) miałoby znamiona dobra. Jednak w kontekście czasu i jego późniejszych działań nabiera znamion zła...
... natomiast istnieją rzeczy, działania, słowa, itp. ogólnie uznawane za dobre, lub złe. Po prostu najczęstszy kontekst ich występowania, najczęstsze skutki nadają im konkretne znamiona. Ocena czy coś jest dobre, lub złe jest informacją czego powinno się unikać, a co powinno się stosować. Nie znaczy to jednak, iż w konkretnych i jednostkowych przypadkach nie mogą nabrać znamion odwrotnych do ogólnie uznawanych...

> Czy sam mogę sobie dowolnie zdecydować co jest dobre a co złe.<

... tak, możesz. Musisz jednak pamiętać, iż wszystkie Twoje zachowania podlegają interakcji środowiska i otoczenia. Twoje wybory podlegają ocenie i reakcji innych - niekiedy spotkasz się z uznaniem, a niekiedy ze zdecydowanym sprzeciwem. Najczęściej jednak jedni uznają to za dobro, inni za zło. Zależy to od kontekstu, moralności, itp. jaką uznają za ważną i zasadną w danej chwili...
... poza tym, mogą się zdażyć sytuacje kiedy wręcz będziesz musiał takie decyzje podejmować. Np. żołnierz w czasie wojny stale musi podejmować decyzję czy zabicie wroga (w danej chwili) jest konieczne (znamiona dobra), czy też niekonieczne (wtedy zabicie miałoby znamiona zła)...

>Czy zatem obowiązuje mnie jakakolwiek moralność?<

... oczywiście, że obowiązuje. Nie tylko ze względu na dobro/zło społeczeństwa. Konieczność stosowania moralności przynosi również korzyści jednostce. Pozwala szybciej, bardziej intuicyjnie podejmować decyzje na co dzień, jak również w szczególnych sytuacjach. Ułatwia również interakcje, współżycie z otoczeniem i środowiskiem...
... oczywiście, zdarzają się sytuacje gdy moralność utrudnia i ogranicza życie jednostki, co najczęściej podnoszą przezciwnicy moralności. Zapominają jednak, że odrzucenie moralności danej społeczności wiąże się z ostracyzmem i innymi niekorzystnymi interakcjami otoczenia...
... poza tym, moralność, etyka, itp to nie tylko zbiór ogólnych zasad, lecz również ich interpretacja w zależności od kontekstu, potrzeb i okoliczności. Podczas gdy ogólne zasady są raczej obiektywne, to już ich stosowanie i interpretacja jest bardzo subiektywna...
... i jeszcze jedno. Każdy człowiek działa według jakiś zasad. Jeżeli nawet ktoś odrzuca wszystkie zasady społeczeństwa i otoczenia, to jednak, w ich miejsce wprowadza swoje własne zasady, swoją własną moralność. Człowiek amoralny to nie człowiek pozbawiony moralności jako takiej. To człowiek stosujący swoją własną (jednostkową i osobistą) moralność sprzeczną (nieraz całkowicie) z moralnością środowiska i otoczenia. Nawet człowiek psychicznie chory działa według jakiś zasad. Są nieraz bardzo dziwne, niejasne dla nas i niespójne. Często się zmieniają, jak to się mówi "z sekundy na sekundę", jednak w danym wycinki czasu można je zauważyć...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
08-03-2016 23:38 
 Ocena 3 na 3
PerverserPerser (579 punktów)
>Czyli muzułmanów nie obowiązuje przyzwoitość?<
Jak najbardziej ich obowiązuje. Przyzwoitym jest dla muzułmanów stosować kary cielesne wobec kobiet, tak jak kilkadziesiąt lat temu było u nas przyzwoite wychowywanie dzieci poprzez kary cielesne. Zarówno w domu rodzicielskim jak i w szkole. Zapytaj dziadków czy nie stało u nich w klasie naczynie z rózgami? Jak sądzisz skąd wzięła się rózga u Mikołaja rozdającego podarki i karzącego za złe uczynki?
09-03-2016 00:02 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Błędem logicznym jest ocena norm moralnych obowiązujących w Arabii Saudyjskiej na podstawie kodeksu moralnego obowiązującego w państwach 'zachodnich'.
A niby jak ocenić jedne normy nie porównując ich z innymi? Np cale i centymetry?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
09-03-2016 01:21 
 Ocena 2 na 2
PerverserPerser (579 punktów)
>A niby jak ocenić jedne normy nie porównując ich z innymi? Np cale i centymetry?<
Tak samo jak porównując jabłko z gruszą. Normy moralne nie są wielkością fizyczną. 1 Metr miał taką samą długość przed 1000 lat i będzie miał taką samą długość za 1000 lat. O normach moralnych nie odważysz się tego powiedzieć, czy może ja się mylę?
Teraz rozumiem dlaczego zmieniłaś stopkę. Polowanie na irracjonalizmy było najwyraźniej mało owocne. Ale plusa dostaniesz.
09-03-2016 08:42 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>A niby jak ocenić jedne normy nie porównując ich z innymi? Np cale i centymetry?
>Tak samo jak porównując jabłko z gruszą.
No właśnie.

>Metr miał taką samą długość przed 1000 lat
Otóż nie, a nawet można twierdzić, że 1000 lat temu żadnego metra nie było.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Otóż nie, a nawet można twierdzić, że 1000 lat temu żadnego metra nie było.

Był, tylko co najwyżej nieodkryty. Takie rzeczy jak liczby, powinności moralne, piękno, itp. istnieją wiecznie, nawet jeśli nikt o nich jeszcze nie wie.
09-03-2016 09:54 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Otóż nie, a nawet można twierdzić, że 1000 lat temu żadnego metra nie było.
>Był, tylko co najwyżej nieodkryty. Takie rzeczy jak liczby, powinności moralne, piękno, itp. istnieją wiecznie, nawet jeśli nikt o nich jeszcze nie wie.
O, a to 99cm też już odkryto, czy mam szansę być pierwsza?


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
08-03-2016 13:47 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Łaskawie zechciał Pan napisać: Serio myślisz, że nie mam nic lepszego do czytania, niż linki do innych twoich wypocin, zawierających kolejne linki do kolejnych tworów twojego genialnego umysłu? Dziwię się, że nie masz bana za spam.
I jeszcze chce Pan ze mną dyskutować?
>Z moralnością sprawa jest banalna: albo istnieje moralność jedynie słuszna, albo nie istnieje w ogóle.
Systemów moralnych znamy wiele i każdy uważa, iż jego moralność jest jedynie słuszną. Najgorsze systemy moralne powiązane są z różnymi wierzeniami, gdyż w imię wiary usprawiedliwiają nawet zbrodnię:
wiadomosci(*)asa/jestem-synem-diabla/n929xv
www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0
www.racjon(*)m.php/s,579693/z,0/d,3#w579921

>Żeby moralność była obowiązująca obiektywnie, musi być niezależna od naszych sądów.
A co to w ogóle znaczy "moralność obowiązująca obiektywnie"? Czy chodzi Panu tu o normy moralne wyspekulowane i zapisane w przeróżnych kodeksach? To wtedy zostały one stworzone przez ludzi zgodnie z interesami ich twórców. Czy też o tzw. "moralność uniwersalną" zakodowaną ewolucyjnie w naszej psychice stanowiącą podstawy budowania moralnych systemów? "Moralność niezależna od naszych sądów" jest zawsze - nawet wtedy, gdy się z nią zgadzamy - moralnością narzuconą.

>Mówiąc bardziej wprost (jeśli założymy, że moralność jedyna słuszna, tj. religijna jest urojeniem):
Moralność religijna jest faktem, a nie żadnym urojeniem: www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816 Natomiast dla mnie niczym poza wiarą nie uzasadnione stwierdzenie: "moralność jedyna słuszna, tj. religijna" jest bzdurą.

> twoje sumienie mówi, że nie powinienem okradać swojej matki, żeby mieć na alkohol. A moje sumienie mi tego nie mówi. Wobec tego czemu mam słuchać twojego sumienia a nie własnego?
Można tak słuchać, jak i nie słuchać z przeróżnych powodów, ale warto trochę je znać i rozumieć wypowiadając się na temat etyki i źródeł moralności:

Zacznijmy, więc od początku, podstawowe pytanie to, czym jest prawo, a czym moralność?
Otóż istnieją różne definicje zależnie od przyjętych założeń filozoficznych i światopoglądowych. Według niektórych źródeł prawo jest sztuką stosowania tego, co dobre i słuszne. Z kolei wg pozytywizmu prawniczego, prawo jest to ogół norm postępowania funkcjonujących w ramach państwa, przez państwo tworzonych i sankcjonowanych. Jeszcze inne źródła podają, że prawo jest to zespół norm postępowania wyrażających interesy i dążenia klasy panującej w danym społeczeństwie, ustanowionych i aprobowanych w imieniu tej klasy przez państwo. Zgodnie z doktrynami prawa natury istnieją 2 porządki norm: zwierzchni (przyrodzony, naturalny) wyznaczony przez normy lub oceny absolutne i niższy porządek prawa pozytywnego tworzonego przez państwo. Niektóre doktryny (np. marksistowska) uznają, że prawo istniało i może istnieć bez państwa. Ogół norm obowiązujących w państwie tworzy system prawa, obejmujący następujące gałęzie: prawo konstytucyjne, administracyjne, finansowe, karne, cywilne, rodzinne, pracy, procesowe cywilne i karne. W starożytnym Rzymie występował podział na prawo publiczne (np. prawo administracyjne) i prawo prywatne (np. prawo cywilne). Systemy prawa dzielą się na systemy prawa stanowionego (np. na kontynencie europejskim) i zwyczajowego (np. common law w Wielkiej Brytanio i USA).

Skoro mamy już jako takie pojęcie, czym jest prawo, musimy zastanowić się, co to takiego MORALNOŚĆ. Niektóre słowniki podają, że moralność to ogół ocen i norm moralnych przyjętych w danej epoce i zbiorowości społecznej lub konkretny ich system. W znaczeniu wartościującym zgodność działań ludzkich z prawdą i dobrem osób; w znaczeniu opisowym: zespół uznanych norm, ocen i wzorców postępowania; różne szkoły filozoficzne akcentują bądź niezmienność głównych zasad moralności, bądź ich zależność od epoki i środowiska. U podłoża moralności leżą wyobrażenia ludzi o tym, co jest dobre a co złe. Na te wyobrażenia wpływają epoka, w której człowiek żyje, środowisko geograficzne, stosunki społeczne, przynależność klasowa i szereg innych czynników. Wpływają na to przede wszystkim warunki życia człowieka, jego sytuacja życiowa, warunki społeczne. Warunki życia ludzi ulegają zmianom, a wraz z nimi zmienia się moralność. Ponieważ warunki życia ludzi w społeczeństwie są różne, poglądy na dobro i zło wśród członków jednego społeczeństwa są zróżnicowane.
Znając już podstawowe pojęcia, o których mowa w tym referacie możemy zastanowić czy istnieje między nimi jakakolwiek zależność? System moralny najczęściej wiąże się z jakąś religią albo ideologią.


pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Ossowska

Racjonaliści już tak mają, iż więcej czytają niż piszą. Popieprzyć głupoty to sobie z ambony można, tu potrzebne są racjonalne argumenty.

@@@
.
08-03-2016 17:19 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Łaskawie zechciał Pan napisać: Serio myślisz, że nie mam nic lepszego do czytania, niż linki do innych twoich wypocin, zawierających kolejne linki do kolejnych tworów twojego genialnego umysłu? Dziwię się, że nie masz bana za spam.
> I jeszcze chce Pan ze mną dyskutować?

Czy naprawdę myślisz, że pamiętam o czym z tobą dyskutowałem? Nie znam na pamięć wszystkich nicków z forum. Jak sobie przypominam, spamowałeś wszędzie gdzie się dało - trudno z czymś takim dyskutować.

>Systemów moralnych znamy wiele i każdy uważa, iż jego moralność jest jedynie słuszną. Najgorsze systemy moralne powiązane są z różnymi wierzeniami, gdyż w imię wiary usprawiedliwiają nawet zbrodnię.

Tak właśnie jest.

> "Moralność niezależna od naszych sądów" jest zawsze - nawet wtedy, gdy się z nią zgadzamy - moralnością narzuconą.

Tak to niestety działa: złodziejom trzeba narzucać moralność niezgodną z kradzieżą. Mordercom trzeba narzucać moralność zakazującą zabijania.

Pozostała treść twojego komentarza zupełnie nie na temat. Nie pytam czym jest prawo, ani czym jest moralność (ale cieszę się, że przeczytałeś te definicje, bo skoro już znasz te pojęcia, możemy rozmawiać). Sęk w tym, że jeśli moralności nie wolno narzucać, i nie jest tak, że istnieje moralność jedynie słuszna, to nie ma czegoś takiego jak dobre czy złe zachowanie: wobec tego wszystkie zachowania i postawy są sobie równe. Złodziej jest równy temu, co nie kradnie, itp.
08-03-2016 18:11 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Czy naprawdę myślisz, że pamiętam o czym z tobą dyskutowałem?
Wielce Szanowny Panie, ja nie dyskutowałem z Panem nigdy, gdyż nie widzę tematów ani możliwości, ot czasami inspiruje mnie Pan swoimi mądrościami do komentarzy kierowanych do czytelników zdolnych je zrozumieć.

>Pozostała treść twojego komentarza zupełnie nie na temat.
No cóż Pański poziom intelektualny i kulturalny pozwala na autorytatywne oceny i pouczanie. Ja ocenę pozostawiam ogółowi czytelników, choć pojedyncze komentarze bywają też trafne - na przykład ten: www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,700629#w700742

> Nie pytam czym jest prawo, ani czym jest moralność (ale cieszę się, że przeczytałeś te definicje, bo skoro już znasz te pojęcia, możemy rozmawiać).
Tak, Wielce Szanowny Pan sądzi? To się nie zgadzamy, gdyż ja nadal uważam, iż nie mając pojęcia o czym mówię nijak się nie odnosi do tematu wątku: www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629/z,0
Miałbym wejść w pyskówki z Szanownym Panem, to może dla Pana jakąś tam frajda, ja wolę merytoryczne rozmowy z interlokutorami, którzy mają jakieś pojęcie o temacie, w którym zabierają głos.

Miłego dnia.

@@@
.
08-03-2016 17:54 
 Ocena 4 na 4
dzentelmen (2000 punktów)
>Racjonaliści już tak mają, iż więcej czytają niż piszą. Popieprzyć głupoty to sobie z ambony można, tu potrzebne są racjonalne argumenty...

Racjonalne argumenty? W rozmowie z kim? Z pacjentem pokroju Jacka Przypadka? Panie Andrzeju bez żartów, tu jest kaftan potrzebny a nie racjonalne argumenty. Podziwiam i gratuluje zarówno cierpliwości jak i wytrwałości w walce z idiotyzmami tego rozmiaru. Kłaniam się nisko szanowny Panie.

Pozdrawiam

"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
maceox (6766 punktów)
> Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście
>oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje
>ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować
>zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach. Człowiek jest co prawda
>fenomenalnym, ale tylko jednym ze zwierząt. www.racjonalista.pl/kk.php/s,4858 Oczywiście z
>tym poglądem nie mogą pogodzić
>personaliści


Nie mam wątpliwości co do ewolucyjnego pochodzenia moralności w ogólności, zdarzają mi się natomiast wątpliwości co do tego, jak w konkretnych sytuacjach postępować. Sądzę, że nie jestem w tych wątpliwościach całkiem odosobniony i w związku z tym powstaje tu pytanie istotne dla wielu: jakich wyborów moralnych należy dokonywać i dlaczego?

Gdy o tym myślę, zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo kształtują nas warunki społeczne, w których wyrastamy, i jak bardzo owe dylematy moralne jesteśmy skłonni rozstrzygać przez pryzmat tego, co się od nas oczekuje.

To grupa (społeczeństwo) decyduje o tym, co jest normą, w tym również normą moralną, a my jako jednostki mamy wybór - albo kodeks grupy w danym wypadku przestrzegać, albo nie.

Żyjemy w części świata, w której obecnie stosunkowo dużą wagę przywiązuje się - na ogół na poważnie - jednoczesnie do godności i do indywidualnej wolności człowieka (choć polska - a zresztą wcale nie tylko polska - polityka zawsze musi bardzo utrudniać wywody co do tego, gdzie i kiedy naprawdę żyjemy).

Gorset moralności wydaje się być dzisiaj zdecydowanie luźniejszy, niż dawniej i w zasadzie w pierwszej chwili raczej w większym stopniu zgodzilibyśmy ze zdaniem, że wolno nam robić co chcemy, dopóki nie krzywdzimy innych i z tej wolności korzystamy, niż ze zdaniem, że sztywno trzymamy się narzuconych nam ścisłych zasad.

Czy sądząc tak mamy jednak na pewno rację? Czy może jest jednak tak, że człowiek będąc zwięrzęciem społecznym w ramach dylematów moralnych musi jakoś odnieść się do grupy i chcąc być człowiekiem musi uznawać jej zasady, a jako że żyjemy w społeczeństwie, to zawsze jesteśmy związani jego moralnością?

Trudno w tych rozważaniach pominąć kwestię wolnej woli i sądzę, że jakkolwiek wolno nam dziś bardzo wiele, a nasze czyny to nasza sprawka, to jednak jesteśmy produktami nie tylko ewolucji, ale również konkretnych uwarunkowań społecznych, które pozwalają nam robić, to co robimy.

Mam tu jednak kolejną wątpliwość, a mianowicie, czy te uwarunkowania społeczne aż pozwalają robić, co robimy, czy tylko zwyczajnie to wprost nakazują, ale czynią to tak sprytnie, byśmy myśleli, że tylko pozwalają, a poza tym niby nic im do tego?

Bardzo serdecznie pozdrawiam, Panie Andrzeju!
09-03-2016 09:33 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Nie mam wątpliwości co do ewolucyjnego pochodzenia moralności w ogólności, zdarzają mi się natomiast wątpliwości co do tego, jak w konkretnych sytuacjach postępować.

Sam sobie zaprzeczyłeś.
Otóż jeśli moralność ma pochodzenie ewolucyjne to nas w żadnym stopniu nie obowiązuje. Nie musimy jej słuchać i nie ponosimy w żadnym wypadku winy moralnej. Stąd wątpliwości co do postępowania są niepoważne - jeśli masz wątpliwości to znaczy, że zakładasz jakieś obiektywne powinności, tj. wierzysz, że czasami coś POWINIENEŚ.

>Żyjemy w części świata, w której obecnie stosunkowo dużą wagę przywiązuje się - na ogół na poważnie - jednoczesnie do godności i do indywidualnej wolności człowieka (choć polska - a zresztą wcale nie tylko polska - polityka zawsze musi bardzo utrudniać wywody co do tego, gdzie i kiedy naprawdę żyjemy).

Godność osoby ludzkiej jest urojeniem para-religijnym. Gdzie są jakiekolwiek dowody naukowe na to, że człowiek ma większą godność niż ołówek? Gdzie ta godność się znajduje?
Jeśli w naszych umysłach, a nie w świecie zewnętrznym, to jest iluzją. Tak naprawdę nie ma czegoś takiego.
14-03-2016 22:27 
 Ocena 3 na 3
maceox (6766 punktów)
>>Nie mam wątpliwości co do ewolucyjnego pochodzenia moralności w ogólności, zdarzają mi się natomiast wątpliwości co do tego, jak w konkretnych sytuacjach postępować.
>Sam sobie zaprzeczyłeś.
A to Ci heca!

>Otóż jeśli moralność ma pochodzenie ewolucyjne to nas w żadnym stopniu nie obowiązuje.
To trochę tak, jak wyroki TK nie obowiązują, bo mają niewłaściwe pochodzenie.

>Nie musimy jej słuchać i nie ponosimy w żadnym wypadku winy moralnej.
Nie, trochę religijnego kitu łykniętego w dzieciństwie starcza na całe życie do tego stopnia, że już empatia wobec drugiego człowieka jest bez religii całkowicie niemożliwa?

>Stąd wątpliwości co do postępowania są niepoważne - jeśli masz wątpliwości to znaczy, że zakładasz jakieś obiektywne powinności, tj. wierzysz, że czasami coś POWINIENEŚ.
Proponuję przeczytać jeszcze raz mój post, na który odpowiedziałeś. Piszę w nim sporo o powinnościach.

>Godność osoby ludzkiej jest urojeniem para-religijnym.
To dobrze, czy źle, bo już w sumie nie wiem?

>Gdzie są jakiekolwiek dowody naukowe na to, że człowiek ma większą godność niż ołówek? Gdzie ta godność się znajduje?
To zależy od osoby. Krótko mówiąc niektórzy mają ją w mózgu, a inni w dupie.

Oczywiście to jest bardzo smutne, bo jestem prawie całkowicie pewien, że zupełnie nie rozumiesz, o czym piszę i mój tekst wyda Ci się obraźliwy. Powiedz mi, ile razy widziałeś już na forum hasło "neurony lustrzane", albo "społeczeństwo", albo chociażby "bliźni". I co? I nic. A więc, jak wyżej.

>Jeśli w naszych umysłach, a nie w świecie zewnętrznym, to jest iluzją.
Nie wszystko, co tylko ideowe jest koniecznie od razu "iluzją". Nade wszystkim idee mają wpływy na czyny i dlatego zanim coś się zrobi (np. opublikuje post na forum), to najpierw warto trochę pomyśleć.

>Tak naprawdę nie ma czegoś takiego.
No cóż może nie jest całkiem głupie przeznaczanie kasy z budżetu państwa na działalność kościoła. Trzeba te masy jakoś trzymać za mordę i postraszyć trochę piekłem. W przeciwnym razie, gdyby oni wszyscy tak nagle przestali w to wierzyć, to tak bez odrobiny etyki w tych głowach mielibyśmy zaraz niezły sajgon na zasadzie "gdzie są jakiekolwiek dowody naukowe na to, że człowiek ma większą godność niż ołówek". Hulaj dusza piekła nie ma!
15-03-2016 16:46 
 Ocena 1 na 1
tarkos (10757 punktów)
> jeśli moralność ma pochodzenie ewolucyjne to nas w żadnym stopniu nie obowiązuje. Nie musimy jej słuchać
Poniekąd racja - własnej biologii musimy słuchać co najwyżej na tyle, na ile to konieczne do przeżycia. Normy moralne możemy zaś pielęgnować albo nie - bez nich (nieludzkie) życie też działa.
> Godność osoby ludzkiej jest urojeniem para-religijnym. Gdzie są jakiekolwiek dowody naukowe na to, że człowiek ma większą godność niż ołówek?
Należy odróżniać kwestie ontologiczne od aksjologicznych. Bez ludzi nie sposób mówić o wartościach (i stającej za nimi godności), ale żadna pojedyncza osoba nie ma na nie monopolu.
> Gdzie ta godność się znajduje? Jeśli w naszych umysłach, a nie w świecie zewnętrznym, to jest iluzją.
Chyba po trosze w naszych umysłach lecz zwłaszcza w relacjach międzyludzkich (wśród umów). A jako że relacji jest znacznie więcej niż osób, więc wartości można chyba upatrywać w zasadzie na zewnątrz..
09-03-2016 19:38 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nie mam wątpliwości co do ewolucyjnego pochodzenia moralności w ogólności, zdarzają mi się natomiast wątpliwości co do tego, jak w konkretnych sytuacjach postępować.
Znane mi rozważania nad problemami etycznymi wybitnych filozofów pokazują, iż to na pewnym poziomie intelektualnym stan normalny. Ewolucja człowieka mocno jest powiązana z tworzoną przez niego kulturą i dlatego znając genezę naszych odczuć moralnych rozmawiając o etyce nie należy, a wprost nawet nie można, odcinać się od tego dorobku. Zasady moralne, kodeksy itd. wraz z ich podbudową intelektualno-spekulacyjną to są elementy naszej kultury. Choć jak Pan doskonale wie zostały wyspekulowane przeróżne podstawy ideologiczne, a na nich zbudowane przeróżne kodeksy i tylko głęboko wierzący mogą je podzielić na słuszne i niesłuszne.

> Sądzę, że nie jestem w tych wątpliwościach całkiem odosobniony i w związku z tym powstaje tu pytanie istotne dla wielu: jakich wyborów moralnych należy dokonywać i dlaczego?
Zdecydowanie nie całkiem jest Pan odosobniony, ale trzeba pamiętać, iż większość lepiej lub gorzej zna zasady moralne obowiązujące w jego środowisku i dopóki nie są one zbyt sprzecznie z jego osobistym interesem to stara się do nich stosować.

>Gdy o tym myślę, zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo kształtują nas warunki społeczne, w których wyrastamy, i jak bardzo owe dylematy moralne jesteśmy skłonni rozstrzygać przez pryzmat tego, co się od nas oczekuje.
Dokładnie tak.

>To grupa (społeczeństwo) decyduje o tym, co jest normą, w tym również normą moralną,
Tak!

> a my jako jednostki mamy wybór - albo kodeks grupy w danym wypadku przestrzegać, albo nie.
Ale właśnie tu wchodzimy na poziom naszego człowieczeństwa:
"Człowieczeństwo nie jest stanem,
w którym przychodzimy na świat.
To godność, którą trzeba zdobyć."

-- Jean Bruller

Co czyni człowieka człowiekiem? Czym jest człowieczeństwo? Najkrócej można to pojęcie zdefiniować jako zespół cech odróżniających zachowania ludzi od zachowań zwierząt, jako "godność, którą trzeba zdobyć". Autor cytatu wyraźnie wskazuje, że pochodzeniem człowieczeństwa nie jest samo bycie człowiekiem - w sensie gatunkowym - jest to miano, na które trzeba sobie zasłużyć. Czy potrzebne jest nam "człowieczeństwo" czy wystarcza przynależność do homo?
Co jest ważniejszym - norma moralna, norma prawna, czy własne sumienie, a gdy decydujemy, iż własne sumienie, to ile gotowi jesteśmy zapłacić za odmowę zastosowania się do obowiązujących w społeczeństwie zasad. Tak podejmowanie samodzielnych ocen zawsze kosztuje, ale też jest świadectwem naszego człowieczeństwa i naszej wielkości.

>Czy może jest jednak tak, że człowiek będąc zwierzęciem społecznym w ramach dylematów moralnych musi jakoś odnieść się do grupy i chcąc być człowiekiem musi uznawać jej zasady, a jako że żyjemy w społeczeństwie, to zawsze jesteśmy związani jego moralnością?
Jakoś tam musimy, tylko poziom naszego oportunizmu i niezależności określamy sami. Czasem w sprawach społecznych warto się choćby tylko z klaskaniem powstrzymać. Taka odrobina godności na co dzień.

>Trudno w tych rozważaniach pominąć kwestię wolnej woli i sądzę, że jakkolwiek wolno nam dziś bardzo wiele, a nasze czyny to nasza sprawka, to jednak jesteśmy produktami nie tylko ewolucji, ale również konkretnych uwarunkowań społecznych, które pozwalają nam robić, to co robimy.
Wolność, to znaczy, że możemy działać zgodnie z naszą wolą i nie działać, gdy tego nie chcemy. Rozum jest korzeniem, źródłem, początkiem prawdziwej wolności. Wolność jest zdolnością wyboru racjonalnej woli, czyli przysługuje tylko ludziom. Nie przysługuje zwierzętom, nawet tym, które mogą robić, co chcą. Wydaje się też, że człowiek jako jedyne ze zwierząt posiada - jak to nazwał antropolog, profesor Tadeusz Bielicki - "drugie piętro", pozwalające nam na podejmowanie decyzji wbrew uwarunkowaniom genetycznym, środowiskowym i społecznym. Mamy taką możliwość, ale czy z niej korzystamy, to już inna historia.
www.racjon(*)m.php/s,697257/z,0/d,1#w697481

>Mam tu jednak kolejną wątpliwość, a mianowicie, czy te uwarunkowania społeczne aż pozwalają robić, co robimy, czy tylko zwyczajnie to wprost nakazują, ale czynią to tak sprytnie, byśmy myśleli, że tylko pozwalają, a poza tym niby nic im do tego?
Myślę, iż korzystając z różnorodnych metod więcej nam nakazują i wymuszają niż pozwalają, ale przecież nam zawsze pozostaje "gest Kozakiewicza", to daje jednak jakąś tam satysfakcję, gdy na starość możemy powiedzieć, iż na ile mnie sprawdzono na tyle udało mi się zachować przyzwoicie. Oczywiście według własnych norm - raczej norm uniwersalistycznych niż społecznych, państwowych, partyjnych.

Bardzo serdecznie pozdrawiam, Panie Macieju!

@@@
.
15-03-2016 00:43 
 Ocena 2 na 2
maceox (6766 punktów)

>> a my jako jednostki mamy wybór - albo kodeks grupy w danym wypadku przestrzegać, albo nie.
>Ale właśnie tu wchodzimy na poziom naszego człowieczeństwa:
> "Człowieczeństwo nie jest stanem,
>w którym przychodzimy na świat.
>To godność, którą trzeba zdobyć."

> -- Jean Bruller
>Co czyni człowieka człowiekiem? Czym jest człowieczeństwo? Najkrócej można to pojęcie zdefiniować jako zespół cech odróżniających zachowania ludzi od zachowań zwierząt, jako "godność, którą trzeba zdobyć". Autor cytatu wyraźnie wskazuje, że pochodzeniem człowieczeństwa nie jest samo bycie człowiekiem - w sensie gatunkowym - jest to miano, na które trzeba sobie zasłużyć. Czy potrzebne jest nam "człowieczeństwo" czy wystarcza przynależność do homo?


>Co jest ważniejszym - norma moralna, norma prawna, czy własne sumienie,
Oczywiście, bardzo ciekawymi kwestiami etycznymi (zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że etyka tym właśnie żyje) są konflikty pomiędzy różnymi normami moralnymi. Na przykład tak ogólnie nieładnie jest kłamać, ale jeśli kłamstwem można uratować komuś życie, to skłamać wręcz należy.
Tu tylko chciałbym zwrócić uwagę na to, że "własne sumienie" też nie rodzi się w próżni, ani nie pochodzi prosto z nieba. Stanowi raczej element naszej struktury moralnej nabytej w ramach procesu socjalizacji.
Indywidualne sumienie wyrasta zatem z moralności społecznej i jeśli nam coś dyktuje, to - o ile mówimy poważnie o "godności, którą trzeba zdobyć" - to ów dyktat jest zgodny z normami moralnymi obowiązującymi w danym społeczeństwie, tyle że niekoniecznie ze wszystkimi na raz.
Może się zdarzyć, że mówiąc o sumieniu odwołujemy się do bardzo ogólnych norm moralnych, które w danym wypadku mogą popaść w konflikt z jakimiś normami bardziej szczegółowymi.

>a gdy decydujemy, iż własne sumienie, to ile gotowi jesteśmy zapłacić za odmowę zastosowania się do obowiązujących w społeczeństwie zasad.
To bardzo istotne, i to jest ważny aspekt naszej niezależności i odwagi cywilnej.

Jednak to nie tylko gra językowa, jeśli zapytam, czy wówczas, gdy dana osoba zdecyduje postępować wedle własnego sumienia wbrew jakimś konkretnym zasadom, to przy założeniu, że to postępowanie jest moralnie słuszne, czy ta osoba rzeczywiście tylko odmówiła zastosowania się do obowiązujących w społeczeństwie zasad, czy też jak najbardziej zastosowała zasady społeczne, tyle, że istotniejsze - mające pierwszeństwo w hierarchii norm?
Inaczej mówiąc - moim zdaniem ta osoba tylko rozwiązała konflikt pomiędzy dwoma sprzecznymi w danej sytuacji normami, ale obydwie normy wywodzą się ze społecznej moralności, a nie tylko te, którym odmówiła pierwszeństwa.

>Jakoś tam musimy, tylko poziom naszego oportunizmu i niezależności określamy sami. Czasem w sprawach społecznych warto się choćby tylko z klaskaniem powstrzymać. Taka odrobina godności na co dzień.
Tak, przyznaję, że to w praktyce bardzo ważne i wcale nie zawsze proste.
Jednak nasze indywidualne sumienie również odnosi się właśnie do zasad społecznych i z nich się także wywodzi. Czyli też jest uwarunkowane, tyle, że poziom wyżej w hierarchii wartości od ewentualnych chwilowych oczekiwań np. towarzystwa kolesiów. Oczywiście hierarchia wartości zależy od morlaności, a więc jest relatywna.

>Myślę, iż korzystając z różnorodnych metod więcej nam nakazują i wymuszają niż pozwalają, ale przecież nam zawsze pozostaje "gest Kozakiewicza", to daje jednak jakąś tam satysfakcję, gdy na starość możemy powiedzieć, iż na ile mnie sprawdzono na tyle udało mi się zachować przyzwoicie. Oczywiście według własnych norm - raczej norm uniwersalistycznych niż społecznych, państwowych, partyjnych.
Tak, zawsze warto zachować się przyzwoicie, sądzę tylko, że te normy uniwersalistyczne są właśnie również społeczne. To społeczeństwa je tworzą. Racjonalna etyka może je w różny sposób uzasadniać, ale nawet wówczas stosownym kryterium będzie i tak - ogólnie rzecz biorąc - drugi człowiek i szerzej: kontekst społeczny.
15-03-2016 14:28 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Trudno jest dyskutować z kimś, z którym w większości poglądów się zgadzamy. Poszukajmy więc miejsc, w których nie do końca się rozumiemy.
>Czy może jest jednak tak, że człowiek będąc zwierzęciem społecznym w ramach dylematów moralnych musi jakoś odnieść się do grupy i chcąc być człowiekiem musi uznawać jej zasady, a jako że żyjemy w społeczeństwie, to zawsze jesteśmy związani jego moralnością?
Jakoś tam musimy, tylko poziom naszego oportunizmu i niezależności określamy sami. Czasem w sprawach społecznych warto się choćby tylko z klaskaniem powstrzymać. Taka odrobina godności na co dzień.
>Tak, przyznaję, że to w praktyce bardzo ważne i wcale nie zawsze proste.
>Jednak nasze indywidualne sumienie również odnosi się właśnie do zasad społecznych
Człowiek jest istotą społeczną, a więc zrozumiałe, iż się do społeczeństwa jakoś tam odnosi. Warto tu wspomnieć o Ikach - ludziach, którzy wskutek sytuacji w jakiej się znaleźli, Ikowie stają się swoistymi degeneratami. Są samolubni, podli, fałszywi. Zdają się ciągle knuć i czekać na potknięcie innego członka grupy...

> i z nich się także wywodzi.
A tu już mam zdecydowane wątpliwości, gdyż moim zdaniem wywodzi się jeszcze z naszego okresu, gdy nasza inteligencja była równa przodkom innych naczelnych. Oczywiście po tym nastąpiły procesy ewolucyjne, tak przyrodnicze, jak i kulturowe, które dały dzisiejszą postać homo sapiens, ale sumienie ma pradawne pochodzenie i rodziło się wraz neuronami lustrzanymi.

> Czyli też jest uwarunkowane,
Jesteśmy zwierzęciem społecznym.

>tyle, że poziom wyżej w hierarchii wartości od ewentualnych chwilowych oczekiwań np. towarzystwa kolesiów.
Patrz Ikowie.

>Oczywiście hierarchia wartości zależy od moralności, a więc jest relatywna.
Relatywizm jest tu dosyć szerokim pojęciem.
>Ten sam żołnierz może być dla jednych bohaterem, dla drugich zdrajcą lub zbrodniarzem.
Dokładnie ma Pan tu rację. Sam też jestem zwolennikiem "relatywizmu moralnego", gdyż uważam, iż taki sam czyn należy oceniać różnie w zależności od kontekstu. Relatywizm moralny uprawiają też sędziowie we wszystkich cywilizowanych państwach. Moim zdaniem słusznie.

www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,600722#w601145

Myślę, iż korzystając z różnorodnych metod więcej nam nakazują i wymuszają niż pozwalają, ale przecież nam zawsze pozostaje "gest Kozakiewicza", to daje jednak jakąś tam satysfakcję, gdy na starość możemy powiedzieć, iż na ile mnie sprawdzono na tyle udało mi się zachować przyzwoicie. Oczywiście według własnych norm - raczej norm uniwersalistycznych niż społecznych, państwowych, partyjnych.
>Tak, zawsze warto zachować się przyzwoicie, sądzę tylko, że te normy uniwersalistyczne są właśnie również społeczne. To społeczeństwa je tworzą.
Jeżeli za społeczeństwo przyjmuje Pan całą ludzkość i część zwierząt o wysoko złożonych mózgach, to nie jestem w stanie Panu zaprzeczyć. Natomiast, gdy ludzkość podzielimy na różne społeczności, w zależności od kultury, w której funkcjonują, to normy uniwersalistyczne stanowią część wspólną łączącą wszystkie ludzkie społeczności i ich źródła sięgają bardzo głęboko wstecz. Choć wiem, iż z powodu głębokich różnic kulturowych jest to niemożliwym, to jestem zwolennikiem jak największego odwoływania się do nich, gdyż łączą one całą ludzkość.

> Racjonalna etyka może je w różny sposób uzasadniać,
Racjonalna etyka, czy racjonalna moralność?
spelaion.pl/html/etyka_racjonalna.html
www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,600722#w602092
www.racjon(*)q,O.Templetona.dla.Witwickiego
www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816

> ale nawet wówczas stosownym kryterium będzie i tak - ogólnie rzecz biorąc - drugi człowiek i szerzej: kontekst społeczny.
Normalne, gdyż prawie tylko tego dotyczą normy moralne i refleksja nad nimi, czyli etyka, choć mnie tu chodziło o zawłaszczanie i manipulowanie źródłami norm moralnych. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,700629#w700986
Normy moralne nie są darem Boga dla Osoby Ludzkiej, tylko ewolucyjnie wyłoniły z naszej zwierzęcej przeszłości i o tym tu mowa.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
dzentelmen (2000 punktów)
A ty widzę dalej po złości zaczajony jesteś. Facet zdrowia ci życzę bez kitu. Odpocznij od komputera trochę, bo jesteś głęboko widać facet uzależniony.

"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
15-03-2016 15:23 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A ty widzę dalej po złości zaczajony jesteś. Facet zdrowia ci życzę bez kitu. Odpocznij od komputera trochę, bo jesteś głęboko widać facet uzależniony.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,701350#w701643
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,701350#w701660

Miłego dnia.

@@@
.
Episode_2 (3284 punktów)
Czy Ikowie nie mają neuronów lustrzanych?
Ciekawe byłoby zbadanie ich mózgów.
15-03-2016 17:41 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Czy Ikowie nie mają neuronów lustrzanych?
>Ciekawe byłoby zbadanie ich mózgów.
Ik, czy nie Ik, sam siebie nie przeskoczy nikt.

@@@
.
18-03-2016 12:57 
 Ocena 2 na 2
maceox (6766 punktów)
Cytat:
Myślę, iż korzystając z różnorodnych metod więcej nam nakazują i wymuszają niż pozwalają, ale przecież nam zawsze pozostaje "gest Kozakiewicza", to daje jednak jakąś tam satysfakcję, gdy na starość możemy powiedzieć, iż na ile mnie sprawdzono na tyle udało mi się zachować przyzwoicie. Oczywiście według własnych norm - raczej norm uniwersalistycznych niż społecznych, państwowych, partyjnych.


>>Jednak nasze indywidualne sumienie również odnosi się właśnie do zasad społecznych
>Człowiek jest istotą społeczną, a więc zrozumiałe, iż się do społeczeństwa jakoś tam odnosi. Warto tu wspomnieć o Ikach - ludziach, którzy wskutek sytuacji w jakiej się znaleźli, Ikowie stają się swoistymi degeneratami. Są samolubni, podli, fałszywi. Zdają się ciągle knuć i czekać na potknięcie innego członka grupy...
... tak ich najwyraźniej ukształtowały panujące u nich warunki.

>> i z nich się także wywodzi.
>A tu już mam zdecydowane wątpliwości, gdyż moim zdaniem wywodzi się jeszcze z naszego okresu, gdy nasza inteligencja była równa przodkom innych naczelnych. Oczywiście po tym nastąpiły procesy ewolucyjne, tak przyrodnicze, jak i kulturowe, które dały dzisiejszą postać homo sapiens, ale sumienie ma pradawne pochodzenie i rodziło się wraz neuronami lustrzanymi.
Tak, to prawda, przy czym te procesy kulturowe wydają mi się być niezwykle istotne w kształtowaniu zarówno zbiorowej moralności, jak i indywidualnego sumienia. Dla jednostek te procesy odbywały się w grupach społecznych. W związku z tym sądzę, że moralność społeczna wpływała i wpływa na kształt naszego sumienia, a wręcz kształtuje jego normy. Nie znaczy to, że między różnymi normami nie dochodzi do konfliktow.
Koncepcja w ramach której sumienie miałoby być jakąś instancją niezależną od społecznej moralności wydawałaby mi się wysoce wątpliwa.
Możliwe, że miewamy "odruchy sumienia" - np. emocjonalne przypływy współczucia prowadzące do działań niekoniecznie zgodnych z aktualnie i regionalnie obowiązującym wzorcem moralności. Jednak nawet w przypadku tego rodzaju odruchów sądzę, że na ich kształt wielki wpływ ma wychowanie w ramach danej moralności społecznej. Tyle tylko, że w wychowaniu istotną rolę odgrywają np. mądre bajki z morałami. I tu zawsze istnieje jakieś ryzyko, że ktoś te morały weźmie sobie rzeczywiście do serca.

Natomiast przy racjonalnej refleksji nad uzasadnianiem swych wyborów moralnych już w ogóle trudno odejść od norm społecznych - przynajmniej tych najbardziej uniwersalnych.

Za wikipedią: Sumienie - w niektórych religiach i nurtach etycznych wewnętrzne odczucie pozwalające rozróżniać dobro i zło, a także oceniać postępowanie własne i innych ludzi. Jest to zdolność pozwalająca człowiekowi ujmować swoje czyny pod kątem moralnym i odpowiednio je oceniać. Czynnikiem decydującym w przestrzeganiu tych norm jest poczucie winy, które występuje w momencie uświadomienia sobie rozbieżności między własnym postępowaniem a przyjętymi normami. Sumienie kieruje się moralnymi kryteriami oceny, zależnymi od otoczenia społecznego i wychowania człowieka.

>>Tak, zawsze warto zachować się przyzwoicie, sądzę tylko, że te normy uniwersalistyczne są właśnie również społeczne. To społeczeństwa je tworzą.
>Jeżeli za społeczeństwo przyjmuje Pan całą ludzkość i część zwierząt o wysoko złożonych mózgach, to nie jestem w stanie Panu zaprzeczyć. Natomiast, gdy ludzkość podzielimy na różne społeczności, w zależności od kultury, w której funkcjonują, to normy uniwersalistyczne stanowią część wspólną łączącą wszystkie ludzkie społeczności i ich źródła sięgają bardzo głęboko wstecz.
Tak, zgadzam się z tym, ale proszę zauważyć, że jednostki poznają te uniwersalistyczne normy przez pryzmat swych społeczeństw lokalnych. Na przykład nawet proste "nie zabijaj" jest trochę inaczej sformułowane (przy pomocy różnych środków wyrazy, mitów i opowieści) w różnych kulturach. "Nie zabijaj" jest uniwersalne, ale jednostki poznają ten zakaz w ramach swych lokalnych społeczności, w których się wychowują. Ukształtowanie odstepstw od tego zakazu może już być skrajnie różne, w zależności od danej kultury społecznej. Czasem wolno zabijać wrogów i przestępców, a czasem dopuszcza się eutanazję.

>Choć wiem, iż z powodu głębokich różnic kulturowych jest to niemożliwym, to jestem zwolennikiem jak największego odwoływania się do nich, gdyż łączą one całą ludzkość.
Zgadzam się tu z Panem, ale jednak niekoniecznie musi to być całkiem niemożliwe. Przy dostępnej powszechnie wiedzy o świecie możemy sięgać bezpośrednio do tych norm uniwersalnych i to nie tylko poprzez doszukiwanie się ich w morałach starych bajek, ale również bardziej bezpośrednio.

>> ale nawet wówczas stosownym kryterium będzie i tak - ogólnie rzecz biorąc - drugi człowiek i szerzej: kontekst społeczny.
>Normalne, gdyż prawie tylko tego dotyczą normy moralne i refleksja nad nimi, czyli etyka, choć mnie tu chodziło o zawłaszczanie i manipulowanie źródłami norm moralnych. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,700629#w700986
> Normy moralne nie są darem Boga dla Osoby Ludzkiej, tylko ewolucyjnie wyłoniły z naszej zwierzęcej przeszłości i o tym tu mowa.
Tak, ale to jest oczywiste. Zawłaszczanie i manipulowanie - np. przypisywanie moralności tylko jednej opcji religijnej zawsze prowadzi do moralności Kalego.
Pozdrawiam serdecznie!
18-03-2016 16:02 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Wątek dotyczy opisanych w zalinkowanym tu poście zagadnień. Czyli zawłaszczania zagadnień moralnych przez jedną
z opcji filozoficznych i w związku z tym nie tyle oczywistej różnorodności inspiracji społecznych co samych jej źródeł.

___________

Człowiek jest istotą społeczną, a więc zrozumiałe, iż się do społeczeństwa jakoś tam odnosi.
>Jednak nasze indywidualne sumienie również odnosi się właśnie do zasad społecznych i z nich się także wywodzi.
A tu już mam zdecydowane wątpliwości, gdyż moim zdaniem wywodzi się jeszcze z naszego okresu, gdy nasza inteligencja była równa przodkom innych naczelnych. Oczywiście po tym nastąpiły procesy ewolucyjne, tak przyrodnicze, jak i kulturowe, które dały dzisiejszą postać homo sapiens, ale sumienie ma pradawne pochodzenie i rodziło się wraz neuronami lustrzanymi.
>Tak, to prawda, przy czym te procesy kulturowe wydają mi się być niezwykle istotne w kształtowaniu zarówno zbiorowej moralności, jak i indywidualnego sumienia.
Nie mam zamiaru przeczyć oczywistościom, o których zresztą już tu pisałem.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,645988/z,0
www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,476449#w478359

Ale moim pytaniem tego wątku jak wielce istotnymi są uwarunkowania kulturowe w stosunku do ewolucyjnych, (czy nie są tak ważne, jak np. ubranie dla człowieka?) o czym pisałem do pana "Worka kości": Odwołując się do własnych inspiracji etycznych uznaje je Pan za ponadczasowe (pochodzące od Boga), a przynajmniej wielce starożytnie (powstałe wraz z religią). Natomiast tu nie chce Pan zauważyć (pomimo podanych źródeł) ewolucyjnego powstania moralności. Podałem Panu dowody, że już wyższe zwierzęta mają poczucia moralne. Moralność rozwijała się wraz z ludźmi, przez ludzi była kształtowana i na pewnym etapie rozwoju wpisywana w kodeksy (pierwsze najczęściej powiązane z religijnymi sankcjami). Wiele rzeczy nie istnieje poza ludzkimi umysłami - nie tylko dobro i zło, ale także język, matematyka, logika, jak i całkowicie jakikolwiek nadprzyrodzony świat. Napisałem w poście inicjującym temat: Jestem naturalistą i dla mnie najistotniejszymi są naturalne źródła moralności. Dalece w swoich poglądach nie jestem jedynym i spora grupa uczonych przyrodoznawców właśnie tam poszukuje źródeł moralności: www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697467
Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach. Człowiek jest co prawda fenomenalnym, ale tylko jednym ze zwierząt. www.racjonalista.pl/kk.php/s,4858
I dlatego w tym wątku interesuje mnie samo rzeczy sedno, uwarunkowania ewolucyjne, a nie różne zaszczepiane nam w procesie socjalizacji "ubrania" czyli uwarunkowania kulturowe.

>Dla jednostek te procesy odbywały się w grupach społecznych. W związku z tym sądzę, że moralność społeczna wpływała i wpływa na kształt naszego sumienia, a wręcz kształtuje jego normy. Nie znaczy to, że między różnymi normami nie dochodzi do konfliktów.
>Koncepcja w ramach której sumienie miałoby być jakąś instancją niezależną od społecznej moralności wydawałaby mi się wysoce wątpliwa.
>Możliwe, że miewamy "odruchy sumienia" - np. emocjonalne przypływy współczucia prowadzące do działań niekoniecznie zgodnych z aktualnie i regionalnie obowiązującym wzorcem moralności. Jednak nawet w przypadku tego rodzaju odruchów sądzę, że na ich kształt wielki wpływ ma wychowanie w ramach danej moralności społecznej. Tyle tylko, że w wychowaniu istotną rolę odgrywają np. mądre bajki z morałami. I tu zawsze istnieje jakieś ryzyko, że ktoś te morały weźmie sobie rzeczywiście do serca.
>Natomiast przy racjonalnej refleksji nad uzasadnianiem swych wyborów moralnych już w ogóle trudno odejść od norm społecznych - przynajmniej tych najbardziej uniwersalnych.
To jest Pańskie zdanie, a moje bliższe jest autorom, do których się wyżej odwołałem. Tu mogę przywołać jeszcze prof. Vetulaniego wyborcza.pl/duzyformat/1,127291,4553472.html czy też wywiad z prof. Pawłowskim w Magazynie Świątecznym Wyborczej: wyborcza.p(*)lk-zginie-wataha-przetrwa.html

Pozdrawiam.

@@@
.
18-03-2016 16:29 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Jeżeli za społeczeństwo przyjmuje Pan całą ludzkość i część zwierząt o wysoko złożonych mózgach, to nie jestem w stanie Panu zaprzeczyć. Natomiast, gdy ludzkość podzielimy na różne społeczności, w zależności od kultury, w której funkcjonują, to normy uniwersalistyczne stanowią część wspólną łączącą wszystkie ludzkie społeczności i ich źródła sięgają bardzo głęboko wstecz.
>Tak, zgadzam się z tym, ale proszę zauważyć, że jednostki poznają te uniwersalistyczne normy przez pryzmat swych społeczeństw lokalnych.
Ale ja na podstawie przeczytanych lektur, do której części wyżej się odwołałem nie zgadzam się tu z Panem i uważam, iż większość z tego co uniwersalistyczne mamy zakodowane genetycznie. Kulturowo to zostajemy ubrani w procesie socjalizacji w przeróżne ubranka. Muzułmańskie, chrześcijańskie, buddyjskie, komunistyczne, faszystowskie - co kto woli?

> Na przykład nawet proste "nie zabijaj" jest trochę inaczej sformułowane (przy pomocy różnych środków wyrazy, mitów i opowieści) w różnych kulturach. "Nie zabijaj" jest uniwersalne, ale jednostki poznają ten zakaz w ramach swych lokalnych społeczności, w których się wychowują. Ukształtowanie odstępstw od tego zakazu może już być skrajnie różne, w zależności od danej kultury społecznej. Czasem wolno zabijać wrogów i przestępców, a czasem dopuszcza się eutanazję.
No właśnie, genetycznie robi nam się przykro, gdy zabijane są nawet bezbronne zwierzęta, nie mówiąc już o bliźnich i to są uniwersalistyczne odczucia, ale kulturowo to można dokonywać ich różnorodnych interpretacji, o których Pan tu napisał.

Choć wiem, iż z powodu głębokich różnic kulturowych jest [przyjęcie norm uniwersalistycznych] niemożliwym, to jestem zwolennikiem jak największego odwoływania się do nich, gdyż łączą one całą ludzkość.
>Zgadzam się tu z Panem, ale jednak niekoniecznie musi to być całkiem niemożliwe. Przy dostępnej powszechnie wiedzy o świecie możemy sięgać bezpośrednio do tych norm uniwersalnych i to nie tylko poprzez doszukiwanie się ich w morałach starych bajek, ale również bardziej bezpośrednio.
Tyle, iż ja norm uniwersalistycznych poszukuję w genetycznych zapisach ukształtowania naszych mózgów, a nie w morałach starych bajek.

> ale nawet wówczas stosownym kryterium będzie i tak - ogólnie rzecz biorąc - drugi człowiek i szerzej: kontekst społeczny.
Może trochę inaczej zachowania dobre bądź złe przypisujemy ludziom (choć czasem bogom) i dlatego do nich kontekst moralny się odnosi.

Normalne, gdyż prawie tylko tego dotyczą normy moralne i refleksja nad nimi, czyli etyka, choć mnie tu chodziło o zawłaszczanie i manipulowanie źródłami norm moralnych. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,700629#w700986
Normy moralne nie są darem Boga dla Osoby Ludzkiej, tylko ewolucyjnie wyłoniły z naszej zwierzęcej przeszłości i o tym tu mowa.
>Tak, ale to jest oczywiste. Zawłaszczanie i manipulowanie - np. przypisywanie moralności tylko jednej opcji religijnej zawsze prowadzi do moralności Kalego.
A na pewno do ksenofobii. Postawa polskich chrześcijan: "pomagajmy uchodźcom, ale pod warunkiem, iż będą to chrześcijanie" i co tu jeszcze dodawać?

Pozdrawiam serdecznie!

@@@
.
24-03-2016 12:30 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Nic z tego. Mnie też nie udaje się wkleić Pańskich wypowiedzi.

@@@
.
24-03-2016 22:33 
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)
Udało mi się w końcu opublikować ten post. Musiałem wyrzucić niektóre tagi. Dziękuję za pomoc.
*****
>Wątek dotyczy opisanych w zalinkowanym tu poście zagadnień. Czyli zawłaszczania zagadnień moralnych przez jedną z opcji filozoficznych i w związku z tym nie tyle oczywistej różnorodności inspiracji społecznych co samych jej źródeł.
Sądzę, że zrozumiałem wpis inicjujący wątek, a ponieważ generalnie się z nim zgadzam, to odnoszę się do niuansów, których rozwinięcie może już poza ten główny temat wykraczać.

Pan Andrzej Bogusławski:
Nie mam zamiaru przeczyć oczywistościom, o których zresztą już tu pisałem.

>Ale moim pytaniem tego wątku jak wielce istotnymi są uwarunkowania kulturowe w stosunku do ewolucyjnych, (czy nie są tak ważne, jak np. ubranie dla człowieka?)o czym pisałem do pana "Worka kości":
>Odwołując się do własnych inspiracji etycznych uznaje je Pan za ponadczasowe pochodzące od Boga), a przynajmniej wielce starożytnie (powstałe wraz z religią). Natomiast tu nie chce Pan zauważyć (pomimo podanych źródeł) ewolucyjnego powstania moralności. Podałem Panu dowody, że już wyższe zwierzęta mają poczucia moralne. Moralność rozwijała się wraz z ludźmi, przez ludzi była kształtowana i na pewnym etapie rozwoju wpisywana w kodeksy (pierwsze najczęściej powiązane z religijnymi sankcjami). Wiele rzeczy nie istnieje poza ludzkimi umysłami - nie tylko dobro i zło, ale także język, matematyka, logika, jak i całkowicie jakikolwiek nadprzyrodzony świat.
>Napisałem w poście inicjującym temat: Jestem naturalistą i dla mnie najistotniejszymi są naturalne źródła moralności. Dalece w swoich poglądach nie jestem jedynym i spora grupa uczonych przyrodoznawców właśnie tam poszukuje źródeł moralności.
Najwyraźniej dla nas trochę różne rzeczy są oczywiste. Dla mnie jest oczywiste, że w zasadzie wszystko ma swe źródła w ewolucji, zarówno moralność, jak i religie - człowiek wraz ze swoją kulturą w ogóle.

To co dla mniej jest interesujące w tym temacie, to następujące pytanie: jeśli możliwe jest odróżnienie wpływów kulturowych (tego co człowiek sam stworzył przy użyciu nowoczesnego w porównaniu do innych naczelnych mózgu) od tego, co tkwi w genetycznych predyspozycjach jako nasze naturalne, ewolucyjne dziedzictwo - starsze i bardziej ugruntowane od tego co nam akurat czasem tylko chwilowo do łba strzeli (a sądzę, że do pewnego stopnia takie odróżnienie jest możliwe), to w jakim stopniu i w jakim zakresie moralność wypływa ze świata kultury, a w jakim wynika ze świata biologii?

>Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach.
Co do źródeł moralności w ogólności, to w ogóle nie widzę tu pola do sporu z Panem. Dla mnie to akurat jest oczywiste. To co dla mnie oczywiste nie jest, to to, które reguły zachowania wynikają bezpośrednio z biologicznych uwarunkowań, a które jednak tylko sami sobie narzuciliśmy kulturowo i moglibyśmy je zmienić, gdybyśmy tylko chcieli.

>I dlatego w tym wątku interesuje mnie samo rzeczy sedno, uwarunkowania ewolucyjne, a nie różne zaszczepiane nam w procesie socjalizacji "ubrania" czyli uwarunkowania kulturowe.
Dla Pana uwarunkowania kulturowe to już tylko "ubrania" i ja w sumie nie mam tu nic na przeciw, poza tym może, że ubrania mogą bardzo się od siebie różnić. Na przykład moralność kanibali trochę się różni od moralności katolickiej, a jedno i drugie od moralności nowoczesnej lewicy i dla mnie to chyba jednak coś więcej, niż tylko ubranka.

> Tu mogę przywołać jeszcze prof. Vetulaniego wyborcza.pl/duzyformat/1,127291,4553472.html czy też wywiad z prof. Pawłowskim w Magazynie Świątecznym Wyborczej: wyborcza.p(*)lk-zginie-wataha-przetrwa.html
To bardzo ciekawe artykuły. Tylko drobny komentarz do jednego fragmentu. Test z przerzucaniem zwrotnicy, gdy mamy możliwość uratować kilka osób na jednym torze kosztem życia jednej osoby na drugim torze. Większość badanych osób przerzuciła zwrotnicę ratując więcej osób, a poświęcając jedną. Całkiem możliwe, że większość idzie tu za głosem sumienia wyrastającego bezpośrednio z wymogu genów (moim zdaniem jednak racjonalnie kalkulują, że lepiej będzie uratować więcej osób).

Otóż, to że tak robi większość, to jeszcze nie znaczy, że postąpiła właściwie według obowiązujących norm. Ja pamiętam ten casus z zajęć na studiach i w nauce prawa karnego rozwiązanie jest takie, że w tej sytuacji zwrotnicy nie wolno przerzucać NIGDY. Zwyczajnie zabronione jest dokonywanie ilościowych porównań życia. Każde życie ma wartość "nieskończoną" i dlatego 5 nie jest tu lepsze od 1. Dlatego w tej sytuacji nie należy ingerować w los. Przynajmniej zdaniem mojego profesora. Oczywiście wyobrażam sobie, że można z tym dyskutować - zwłaszcza wówczas, gdyby te ilości były w znacznie większej dysproporcji.

Ale to tylko taki przykład - jak bardzo nasze decyzje moralne zależą od bardzo wielu czynników - biologicznych, kulturowych i umysłowych, a to my sami decydujemy, które względy przeważą, i co wybierzemy.

Sądzę, że odkąd można mówić o homo sapiens człowiek miał zdolność wychodzenia poza biologię również poprzez kwestionowanie zastanych reguł i z tej zdolności korzystał, co prowadziło do rozwoju etyki i moralności.
Pozdrawiam serdecznie!
25-03-2016 18:12 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Sądzę, że zrozumiałem wpis inicjujący wątek, a ponieważ generalnie się z nim zgadzam, to odnoszę się do niuansów, których rozwinięcie może już poza ten główny temat wykraczać.
Pan Andrzej Bogusławski:
Nie mam zamiaru przeczyć oczywistościom, o których zresztą już tu pisałem.

Ale moim pytaniem tego wątku jak wielce istotnymi są uwarunkowania kulturowe w stosunku do ewolucyjnych, (czy nie są tak ważne, jak np. ubranie dla człowieka?)o czym pisałem do pana "Worka kości":
Odwołując się do własnych inspiracji etycznych uznaje je Pan za ponadczasowe pochodzące od Boga), a przynajmniej wielce starożytnie (powstałe wraz z religią). Natomiast tu nie chce Pan zauważyć (pomimo podanych źródeł) ewolucyjnego powstania moralności. Podałem Panu dowody, że już wyższe zwierzęta mają poczucia moralne. Moralność rozwijała się wraz z ludźmi, przez ludzi była kształtowana i na pewnym etapie rozwoju wpisywana w kodeksy (pierwsze najczęściej powiązane z religijnymi sankcjami). Wiele rzeczy nie istnieje poza ludzkimi umysłami - nie tylko dobro i zło, ale także język, matematyka, logika, jak i całkowicie jakikolwiek nadprzyrodzony świat.
Napisałem w poście inicjującym temat: Jestem naturalistą i dla mnie najistotniejszymi są naturalne źródła moralności. Dalece w swoich poglądach nie jestem jedynym i spora grupa uczonych przyrodoznawców właśnie tam poszukuje źródeł moralności.
>Najwyraźniej dla nas trochę różne rzeczy są oczywiste.
Dlatego staramy się je wyartykułować i pokazać.

>Dla mnie jest oczywiste, że w zasadzie wszystko ma swe źródła w ewolucji, zarówno moralność, jak i religie - człowiek wraz ze swoją kulturą w ogóle.
Tu nie ma żadnego sporu.

>To co dla mniej jest interesujące w tym temacie, to następujące pytanie: jeśli możliwe jest odróżnienie wpływów kulturowych (tego co człowiek sam stworzył przy użyciu nowoczesnego w porównaniu do innych naczelnych mózgu) od tego, co tkwi w genetycznych predyspozycjach jako nasze naturalne, ewolucyjne dziedzictwo - starsze i bardziej ugruntowane od tego co nam akurat czasem tylko chwilowo do łba strzeli (a sądzę, że do pewnego stopnia takie odróżnienie jest możliwe), to w jakim stopniu i w jakim zakresie moralność wypływa ze świata kultury, a w jakim wynika ze świata biologii?
Jest interesujące, ale musimy sobie zdawać sprawę z tego, iż odróżnienie nabytych wzorców kulturowych od wzorców biologicznych - szczególnie w niuansach - jest bardzo trudne, a często tak trudne, iż niemożliwe i naukowej spekulacji w tych odróżnieniach jest sporo.

Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach.
>Co do źródeł moralności w ogólności, to w ogóle nie widzę tu pola do sporu z Panem. Dla mnie to akurat jest oczywiste.
No więc znowu zgoda.

> To co dla mnie oczywiste nie jest, to to, które reguły zachowania wynikają bezpośrednio z biologicznych uwarunkowań, a które jednak tylko sami sobie narzuciliśmy kulturowo i moglibyśmy je zmienić, gdybyśmy tylko chcieli.
I tu jesteśmy chyba zgodni. Obserwację zwierząt o wyżej zorganizowanych mózgach pokazują nam, iż sporo w ich zachowaniach wynika z poczucia jakiejś tam elementarnej moralności. My ludźmi nie staliśmy się od razu. Był to - jak wszystko w przyrodzie - proces. Na uwarunkowania biologiczne nakładała się kultura wpływając na uwarunkowania biologiczne. Myślę, iż praktycznie jest niemożliwym w miarę ostre odróżnienie biologii od kultury. Tak, zmieniamy nasze odczucia moralne, niewiele zwierząt morduje swoich współbraci, a jeszcze mniej ma z tego satysfakcję. W drugą altruistyczną stronę przykładów też można poszukać.

CDN

@@@
.
25-03-2016 18:13 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ciąg dalszy:

I dlatego w tym wątku interesuje mnie samo rzeczy sedno, uwarunkowania ewolucyjne, a nie różne zaszczepiane nam w procesie socjalizacji "ubrania" czyli uwarunkowania kulturowe.
>Dla Pana uwarunkowania kulturowe to już tylko "ubrania"
A dlaczego "tylko" niczego takiego nie napisałem. Ubrania zawsze z czegoś tam wynikają i "ubrania moralne" też wynikają z różnych uwarunkowań. Ubrania są ważne, gdyż jak wiemy z obserwacji czasem spod tych ubrań trudno dostrzec człowieka. Jednym z takich dominujących w Polsce "ubranek" jest personalizm, w którym ubranie z człowieka tworzy personę.

> i ja w sumie nie mam tu nic na przeciw, poza tym może, że ubrania mogą bardzo się od siebie różnić.
Właśnie z powodu tych uwarunkowań się różnią.

> Na przykład moralność kanibali trochę się różni od moralności katolickiej, a jedno i drugie od moralności nowoczesnej lewicy
Różnice są oczywiste, ale zależne też od tego jak będziemy to zestawiać? Dzisiejszych kanibali i dzisiejszej lewicy? Współczesna nauka mówi mam, iż na pewnym etapie rozwoju to kanibalami byli wszyscy nasi przodkowie i dzisiejszy katolicy i dzisiejsi lewicowcy i Pan i ja.

> i dla mnie to chyba jednak coś więcej, niż tylko ubranka.
Oczywiście, iż więcej i właśnie ten problem tu podnosiłem. Moralność wywodzi z naszego bardzo wczesnego etapu rozwoju i jest zakodowana w nas genetycznie.
Tu mogę przywołać jeszcze prof. Vetulaniego wyborcza.pl/duzyformat/1,127291,4553472.html czy też wywiad z prof. Pawłowskim w Magazynie Świątecznym Wyborczej: wyborcza.p(*)lk-zginie-wataha-przetrwa.html
>To bardzo ciekawe artykuły. Tylko drobny komentarz do jednego fragmentu. (...) Ja pamiętam ten casus z zajęć na studiach i w nauce prawa karnego rozwiązanie jest takie, że w tej sytuacji zwrotnicy nie wolno przerzucać NIGDY. Zwyczajnie zabronione jest dokonywanie ilościowych porównań życia. Każde życie ma wartość "nieskończoną" i dlatego 5 nie jest tu lepsze od 1. Dlatego w tej sytuacji nie należy ingerować w los. Przynajmniej zdaniem mojego profesora. (...)
Mamy tu tylko jeden z komentarzy. Takie było zdanie Pańskiego profesora. W literaturze znajdziemy i inne zdania, ale ja najbardziej bym nie chciał zostać postawiony przed tym dylematem, czego i Panu też nie życzę.

>Ale to tylko taki przykład - jak bardzo nasze decyzje moralne zależą od bardzo wielu czynników - biologicznych, kulturowych i umysłowych, a to my sami decydujemy, które względy przeważą, i co wybierzemy.
Tak, nigdy nie przeczyłem roli kultury. Zresztą rozwój naszego mózgu wpływał na nasze przekształcanie rzeczywistości, która po przekształceniach wpływała na rozwój naszego mózgu. Takie są zasady ewolucji.

>Sądzę, że odkąd można mówić o homo sapiens człowiek miał zdolność wychodzenia poza biologię również poprzez kwestionowanie zastanych reguł i z tej zdolności korzystał, co prowadziło do rozwoju etyki i moralności.
"Zdolność wychodzenia" - no może być:
www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536173
www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536178
www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536187
Ale chyba już wcześniej pojawiły się moralne dylematy, które możemy zaobserwować u małp, a nawet i psów.
Rozumienie należy upraszczać, ale nie wolno go prymitywizować. Rzeczywistość jest złożoną obecny jej stan wynika ze stanów poprzednich, a zjawiska wzajemnie się przenikają.

Pozdrawiam serdecznie!

@@@
.
28-03-2016 23:43 
 Ocena 3 na 3
maceox (6766 punktów)
> Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach.
Chciałbym tu uwypuklić pewną kwestię, która jest dla mnie interesująca, a która moim zdaniem może prowadzić do nieporozumień. Otóż dostrzegam, że w ramach opcji personalistycznej - lub wprost religijnej - istnieje jakaś RACJA przemawiająca za danym wzorcem moralnym, racja będąca elementem uzasadniającym dane normy, a więc ostatecznie jakaś koncepcja etyczna, z której teoretycznie moralność jest wywodzona. Jest to racja albo wydumanie filozoficzna, albo teologiczna i jako taka jej wartość jest z racjonalistycznego punktu widzenia bardzo wątpliwa. Ale przynajmniej istnieje w tych ramach jakieś uzasadnienie moralności.
Tymczasem z nauk przyrodniczych taka racja uzasadniająca dane normy moralne nijak nie wynika. To znaczy - jak już zresztą kilku dyskutantów podnosiło - z samych tylko nauk przyrodniczych (które uczą nas, że moralność ma podłoże biologiczne i ewolucyjne) wcale jeszcze nie wynika, jak należy postępować i co jest dobre, a co złe.
To wprawdzie całkiem możliwe, że ostatecznie robimy to co chcą geny, ale moim zdaniem, tak aby zasługiwać na to nasze człowieczeństwo, to jednak warto przynajmniej zachowywać się tak, jak gdybyśmy jednak mogli za pomocą rozumu sami wywieść to, co należy czynić.
W związku z tym sama obserwacja przyrody tu nie wystarczy i konieczna jest jakaś szkoła etyczna. Zamiast tej personalistycznej może być na przykład racjonalistyczna.
Pan już kilkakrotnie o racjonalistycznej etyce pisał. Ja tylko w odniesieniu do przyrody w ramach podstaw naszej moralności dostrzegam źródło nieporozumień, dlatego, że biologiczna PODSTAWA ewolucyjna, to nie to samo, co PODSTAWA jako uzasadnienie etyczne. A mam czasem wrażenie, że Pan celowo, może trochę prowokacyjnie przynajmniej na wstępie dyskusji tylko do tej pierwszej, ewolucyjnej podstawy odsyła, by nasi forumowi fideiści mogli sobie np. postrzelać argumentem błędu naturalistycznego, o ile nie wręcz argumentem darwnizmu społecznego.

Reasumując już, moim zdaniem alternatywą dla opcji personalistycznej w moralności są nie tyle nauki przyrodnicze (gdyż dla nauki w ogóle nie ma alternatywy, a ewolucja jest faktem), co etyka racjonalisyczna, zasadniczo np. humanistyczna, ale oczywiście mogę się mylić. Nie jestem specjalistą ani od personalizmu, ani od moralności w ogóle.

>>Sądzę, że odkąd można mówić o homo sapiens człowiek miał zdolność wychodzenia poza biologię również poprzez kwestionowanie zastanych reguł i z tej zdolności korzystał, co prowadziło do rozwoju etyki i moralności.
>"Zdolność wychodzenia" - no może być:
>www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536173
>www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536178
>www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536187

Być może, że "zdolność wychodzenia poza biologię" brzmi trochę niezręcznie. Mógłbym również napisać "zdolność wykraczania poza biologię", ale dopóki się rozumiemy i nie przypląta nam się tu żadna na przykład "transcendencja", to tylko kwestia stylistyczna. Umysł ludzki i kultura to tak bardzo wyrafinowane zjawiska, że wydają się mieć niewielki związek z przyrodą. A są w pełni jej częścią. Czy więc z tego wychodzenia, względnie wykraczania nici? Kwestia konwencji?

>Rozumienie należy upraszczać, ale nie wolno go prymitywizować.
To nie zawsze proste we wpisach na forum, ale warto próbować.

>Rzeczywistość jest złożoną obecny jej stan wynika ze stanów poprzednich,
Z tego wynikania ze stanów poprzednich zgadzam się - jak Pan wie - w całej rozciągłości, ewentualnie tylko z bardzo mikroskopijnymi wyjątkami.

Pozdrawiam serdecznie!
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach.
>Chciałbym tu uwypuklić pewną kwestię, która jest dla mnie interesująca, a która moim zdaniem może prowadzić do nieporozumień. Otóż dostrzegam, że w ramach opcji personalistycznej - lub wprost religijnej - istnieje jakaś RACJA przemawiająca za danym wzorcem moralnym, racja będąca elementem uzasadniającym dane normy, a więc ostatecznie jakaś koncepcja etyczna, z której teoretycznie moralność jest wywodzona. Jest to racja albo wydumanie filozoficzna, albo teologiczna i jako taka jej wartość jest z racjonalistycznego punktu widzenia bardzo wątpliwa. Ale przynajmniej istnieje w tych ramach jakieś uzasadnienie moralności.
Oczywiście, iż za każdą opcją istnieją jakieś tam racje ludzi uznających swoją rację za optymalną. Najbardziej mocną racją, gdyż niedyskutowalną jest wiara. Nie wiem, czy zechciało się Panu przeczytać tą moją wypowiedź wraz z zawartymi w niej linkami, gdyż znajduje się tam większość moich poglądów w tym temacie, wraz z odniesieniem się do racji moralności katolickiej: www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816

>Tymczasem z nauk przyrodniczych taka racja uzasadniająca dane normy moralne nijak nie wynika. To znaczy - jak już zresztą kilku dyskutantów podnosiło - z samych tylko nauk przyrodniczych (które uczą nas, że moralność ma podłoże biologiczne i ewolucyjne) wcale jeszcze nie wynika, jak należy postępować i co jest dobre, a co złe.
Tak Pan sądzi? Przeczą temu badania socjologiczne, które pokazują, iż światopogląd nie ma wpływu na zachowania moralne i jeżeli już to ludzie przyznający się do ateizmu są odrobinę bardziej moralni. Oczywiście ateizm w sprawach moralnych to tylko odejście od uzasadnień religijnych, a jeszcze niekoniecznie przyjęcie uzasadnień przyrodniczych,
ale już z tego wynika iż uzasadnienia religijne dla zachowań moralnych nie są koniecznymi:
www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,600722#w602092
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,600722#w601145

>To wprawdzie całkiem możliwe, że ostatecznie robimy to co chcą geny,
A skąd Panu przyszedł taki pomysł do głowy, to źle zrozumiany Dawkins, ostatecznie czynimy to chcą nasze mózgi, a mają przeróżne zachcianki.

> ale moim zdaniem, tak aby zasługiwać na to nasze człowieczeństwo, to jednak warto przynajmniej zachowywać się tak, jak gdybyśmy jednak mogli za pomocą rozumu sami wywieść to, co należy czynić.
Odwołałem się linkami do koncepcji "wolnej woli" i tam jest moje stanowisko.

>W związku z tym sama obserwacja przyrody tu nie wystarczy i konieczna jest jakaś szkoła etyczna.
A kto tu proponuje obserwację przyrody jako moralny wzorzec? Obserwacja przyrody może nam tylko pomóc w zrozumieniu źródeł naszych zachowań moralnych.

>Zamiast tej personalistycznej może być na przykład racjonalistyczna.
Szkół etycznych powstało wiele i mają się one tu nijak do problemu zawłaszczania przez jedną z nich jedno-słuszności odpowiedzi na temat moralnych źródeł.

>Pan już kilkakrotnie o racjonalistycznej etyce pisał.
Pisałem tu już o wielu sprawach, o których mam jakieś tam pojęcie, przedstawiając swoje subiektywne poglądy na dany temat.

>Ja tylko w odniesieniu do przyrody w ramach podstaw naszej moralności dostrzegam źródło nieporozumień, dlatego, że biologiczna PODSTAWA ewolucyjna, to nie to samo, co PODSTAWA jako uzasadnienie etyczne.
Pisałem tu, co nie co, o wzajemnych stosunkach i zalleżnościach filozofii i nauk przyrodniczych, przedstawiając swój pogląd, iż nie sposób dziś uprawiać filozofię bez dogłębnej znajomości aktualnej wiedzy przyrodniczej, w zakresie której filozof się wypowiada. Współczesny etyk może podejmować spekulacje na poziomie, na którym nauka (jeszcze) nie ma niczego do powiedzenia, ale powinien znać poziom, na którym nauka odpowiedzi (już) udzieliła.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697445
www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697467

>A mam czasem wrażenie, że Pan celowo, może trochę prowokacyjnie przynajmniej na wstępie dyskusji tylko do tej pierwszej, ewolucyjnej podstawy odsyła, by nasi forumowi fideiści mogli sobie np. postrzelać argumentem błędu naturalistycznego, o ile nie wręcz argumentem darwinizmu społecznego.
Staram się być maksymalnie odpowiedzialnym za to co piszę i używać przy tym słów, terminów i definicji zgodnie z ich rozumieniem w słownikach i encyklopediach, zaś gdy muszę lub chcę rozumieć je jakoś tam inaczej to o tym piszę aby nie mącić i nie robić bałaganu. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,702133#w702624
Nie lubię, gdy ktoś kto posiada niewielkie możliwości rozumienia oraz wyrywkową wiedzę w temacie baje tu to co mu się zdaje, a jeszcze do tego gdy jakąś naukową omnisciencję sobie przypisuje. Trzeba rozumieć co się pisze i znać znaczenie słów, których się używa. Najważniejsze to zachować sporą ostrożność w pewności co do własnej racji. Sam ciągle szukam bardziej optymalnej odpowiedzi na przeróżne pytania i jeżeli ktoś mnie przekona do innego poglądu lub innej interpretacji faktów niż moja, to się do niego przyłączę aby znowu mieć rację.

Oczywiście można sporo nie wiedzieć. Nikt z nas nie wie wszystkiego, ale gdy pomimo podrzucenia materiałów do poszerzenia wiedzy oraz do samodzielnej refleksji pieprzyć uparcie to samo, to świadczy o głupocie, a nie o jakiejkolwiek mądrości i erudycji.

CDN
.
02-04-2016 22:48 
 Ocena 2 na 2
maceox (6766 punktów)
>Oczywiście, iż za każdą opcją istnieją jakieś tam racje ludzi uznających swoją rację za optymalną. Najbardziej mocną racją, gdyż niedyskutowalną jest wiara. Nie wiem, czy zechciało się Panu przeczytać tą moją wypowiedź wraz z zawartymi w niej linkami, gdyż znajduje się tam większość moich poglądów w tym temacie, wraz z odniesieniem się do racji moralności katolickiej: www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816
Na ogół chce mi się czytać większość Pańskich wypowiedzi, w związku z czym dość dobrze znam Pańskie poglądy wyrażane na forum. W moim poprzednim poście wskazałem na pewien niuans polegający moim zdaniem na ryzyku powstania pewnego nieporozumienia, gdyby ktoś Pańskich poglądów nie znał tak dobrze, jak ja.

>>Tymczasem z nauk przyrodniczych taka racja uzasadniająca dane normy moralne nijak nie wynika. To znaczy - jak już zresztą kilku dyskutantów podnosiło - z samych tylko nauk przyrodniczych (które uczą nas, że moralność ma podłoże biologiczne i ewolucyjne) wcale jeszcze nie wynika, jak należy postępować i co jest dobre, a co złe.
>Tak Pan sądzi? Przeczą temu badania socjologiczne, które pokazują, iż światopogląd nie ma wpływu na zachowania moralne i jeżeli już to ludzie przyznający się do ateizmu są odrobinę bardziej moralni. Oczywiście ateizm w sprawach moralnych to tylko odejście od uzasadnień religijnych, a jeszcze niekoniecznie przyjęcie uzasadnień przyrodniczych,
A czy istnieje w ogóle możliwość przyjęcia uzasadnień przyrodniczych dla wszystkich - a przynajmniej dla większości spośród istonych - decyzji moralnych?

>ale już z tego wynika iż uzasadnienia religijne dla zachowań moralnych nie są koniecznymi:
>www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,600722#w602092
>www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,600722#w601145
To prawda, że zdarzają się czasami pewne nieporozumienia, ale akurat kwestia uzasadnień religijnych dla zachowań moralnych nie jest między nami sporna.

>>To wprawdzie całkiem możliwe, że ostatecznie robimy to co chcą geny,
>A skąd Panu przyszedł taki pomysł do głowy, to źle zrozumiany Dawkins, ostatecznie czynimy to chcą nasze mózgi, a mają przeróżne zachcianki.
Przepraszam, a Pan jest pewien stopnia, w jakim geny wpływają na nasze myślenie i decyzje, i że stopień ten jest tak niewielki, że to moje zdanie to na pewno źle zrozumiany Dawkins? Ja nie napisałem, że tak być musi, ale czy to niemożliwe?

>> ale moim zdaniem, tak aby zasługiwać na to nasze człowieczeństwo, to jednak warto przynajmniej zachowywać się tak, jak gdybyśmy jednak mogli za pomocą rozumu sami wywieść to, co należy czynić.
>Odwołałem się linkami do koncepcji "wolnej woli" i tam jest moje stanowisko.
Znam Pańskie stanowisko w tym temacie, to prawda.

>>W związku z tym sama obserwacja przyrody tu nie wystarczy i konieczna jest jakaś szkoła etyczna.
>A kto tu proponuje obserwację przyrody jako moralny wzorzec?
A kto napisał:
Cytat:
Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych.
?
Oczywiście tu wyrwałem z kontekstu, za co przepraszam, ale uważam, że jestem o tyle usprawiedliwiony, o ile nie pierwszy raz zauważyłem, że w rozmowie o moralności powołuje się Pan na nauki przyrodnicze. Oczywiście rozumiem, że ostatecznie chodzi o ewolucyjne źródła moralności, a nie o wywodzenie norm moralnych z obserwacji przyrody, ale ja tu cały czas pozostaję w kontekście ryzyka pewnego nieporozumienia, którego moim zdaniem Pan specjalnie nie unika. Jednak to w sumie tylko takie moje przyposzczenie i tu najbardziej mogę się mylić. Nie jest to dla mnie na tyle istotne, by mi się chciało to bardzo szczegółowo wykazywać, skoro tak ogólnie się w tym temacie raczej zgadzamy.

>Obserwacja przyrody może nam tylko pomóc w zrozumieniu źródeł naszych zachowań moralnych.
Nie tylko! Czasami odpowiedzi na nasze wątpliwości moralne wynikają wprost z wiedzy przyrodniczej. Proszę tylko zwrócić uwagę na kwestię aborcji lub ustalenie momentu śmierci człowieka. To właśnie wiedza przyrodnicza pozwala na rozstrzygnięcie konkrentych dylematów w tym zakresie. Proszę również wziąć pod uwagę obalenie na podstawie wiedzy medycznej religijnych mitów na temat nieczystego (znaczy złego) charakteru wielu aspektów ludzkiej seksualności, w zasadzie seksualności w ogóle.
Tak na marginesie - mam tu pewną wątpliwość. Jak to możliwe, że przez długie wieki przetrwały i rozwinęły się w ramach ewolucji kulturowej religie bardzo rygorystyczne w odniesieniu do seksualności. Ten kulturowy trend wydaje się być sprzeczny ze zwykle koniecznym do biologicznego przetrwania, możliwie niehamowanym popędem płciowym. Mamy więc socjobiologię, w ramach której "socjo" i "bio" mają sprzeczne cele, a mimo to jakoś od dawna współfunkcjonują w poważnych częściach populacji.
Tak na pierwszy rzut oka domyślam się, że to tylko tak pozornie sprzeczne. W ramach tych seksualnie rygorystycznych kultur jest jednak dozwolone i wprost wspierane posiadanie dzieci pod warunkiem pozostawania w małżeństwie. Prawdopodobnie ewolucyjnie korzystne jest dbanie o dzieci w rodzinie, a nie zapładnianie maksymalnej ilości partnerek w możliwie najkrótszym czasie bez możliwości zapewnienia im i dzieciom ochrony i wyżywienia.

Przepraszam za moje głośne zastanawianie się w tym aspekcie.
CDN...
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Nie wiem, czy zechciało się Panu przeczytać tą moją wypowiedź wraz z zawartymi w niej linkami, gdyż znajduje się tam większość moich poglądów w tym temacie, wraz z odniesieniem się do racji moralności katolickiej: www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816
>Na ogół chce mi się czytać większość Pańskich wypowiedzi, w związku z czym dość dobrze znam Pańskie poglądy wyrażane na forum. W moim poprzednim poście wskazałem na pewien niuans polegający moim zdaniem na ryzyku powstania pewnego nieporozumienia, gdyby ktoś Pańskich poglądów nie znał tak dobrze, jak ja.
Wskazuje Pan na różne niedostatki mojego przekazu własnych przemyśleń za co jestem Panu wdzięcznym, ale to jeszcze nie jest świadectwem ich właściwego - zgodnie z moim zamierzeniem - ich zrozumienia.

>Tymczasem z nauk przyrodniczych taka racja uzasadniająca dane normy moralne nijak nie wynika. To znaczy - jak już zresztą kilku dyskutantów podnosiło - z samych tylko nauk przyrodniczych (które uczą nas, że moralność ma podłoże biologiczne i ewolucyjne) wcale jeszcze nie wynika, jak należy postępować i co jest dobre, a co złe.
Tak Pan sądzi? Przeczą temu badania socjologiczne, które pokazują, iż światopogląd nie ma wpływu na zachowania moralne i jeżeli już to ludzie przyznający się do ateizmu są odrobinę bardziej moralni. Oczywiście ateizm w sprawach moralnych to tylko odejście od uzasadnień religijnych, a jeszcze niekoniecznie przyjęcie uzasadnień przyrodniczych,
__________

>A czy istnieje w ogóle możliwość przyjęcia uzasadnień przyrodniczych dla wszystkich - a przynajmniej dla większości spośród istotnych - decyzji moralnych?
No właśnie! Najpierw napisałem:
Ewolucja człowieka mocno jest powiązana z tworzoną przez niego kulturą i dlatego znając genezę naszych odczuć moralnych rozmawiając o etyce nie należy, a wprost nawet nie można, odcinać się od tego dorobku.
Później dodałem:
>Jednak nasze indywidualne sumienie również odnosi się właśnie do zasad społecznych i z nich się także wywodzi.
Człowiek jest istotą społeczną, a więc zrozumiałe, iż się do społeczeństwa jakoś tam odnosi. Moim zdaniem wywodzi się jeszcze z naszego okresu, gdy nasza inteligencja była równa przodkom innych naczelnych. Oczywiście po tym nastąpiły procesy ewolucyjne, tak przyrodnicze, jak i kulturowe, które dały dzisiejszą postać homo sapiens, ale sumienie ma pradawne pochodzenie i rodziło się wraz neuronami lustrzanymi.

> Racjonalna etyka może je w różny sposób uzasadniać, ale nawet wówczas stosownym kryterium będzie i tak - ogólnie rzecz biorąc - drugi człowiek i szerzej: kontekst społeczny.
Normalne, gdyż prawie tylko tego dotyczą normy moralne i refleksja nad nimi, czyli etyka, choć mnie tu chodziło o zawłaszczanie i manipulowanie źródłami norm moralnych. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,700629#w700986
> Normy moralne nie są darem Boga dla Osoby Ludzkiej, tylko ewolucyjnie wyłoniły z naszej zwierzęcej przeszłości i o tym tu mowa.


Na jakiej podstawie zadaje Pan tu swoje pytanie: "A czy istnieje w ogóle możliwość przyjęcia uzasadnień przyrodniczych dla wszystkich - a przynajmniej dla większości spośród istotnych - decyzji moralnych?"
Które to, moim zdaniem, świadczy o zupełnym niezrozumieniu podstawy tego co w tym wątku napisałem:
Na podstawie przeczytanych lektur, do której części wyżej się odwołałem nie zgadzam się tu z Panem i uważam, iż większość z tego co uniwersalistyczne mamy zakodowane genetycznie. Kulturowo to zostajemy ubrani w procesie socjalizacji w przeróżne ubranka. Muzułmańskie, chrześcijańskie, buddyjskie, komunistyczne, faszystowskie - co kto woli? Norm uniwersalistycznych poszukuję w genetycznych zapisach ukształtowania naszych mózgów, a nie w morałach starych bajek.

Musimy sobie zdawać sprawę z tego, iż odróżnienie nabytych wzorców kulturowych od wzorców biologicznych - szczególnie w niuansach - jest bardzo trudne, a często tak trudne, iż niemożliwe i naukowej spekulacji w tych odróżnieniach jest sporo .

Obserwację zwierząt o wyżej zorganizowanych mózgach pokazują nam, iż sporo w ich zachowaniach wynika z poczucia jakiejś tam elementarnej moralności. My ludźmi nie staliśmy się od razu. Był to - jak wszystko w przyrodzie - proces. Na uwarunkowania biologiczne nakładała się kultura wpływając na uwarunkowania biologiczne. Myślę, iż praktycznie jest niemożliwym w miarę ostre odróżnienie biologii od kultury. Tak, zmieniamy nasze odczucia moralne, niewiele zwierząt morduje swoich współbraci, a jeszcze mniej ma z tego satysfakcję. W drugą altruistyczną stronę przykładów też można poszukać.


Postawienie przez Pana tego pytania w moim odbiorze świadczy o wprost całkowitym niezrozumieniu postawionej przeze mnie tezy dotyczącej nie samej moralności i jej systemów, ale jej źródeł . Może dlatego łatwiej Panu zrozumieć Panu pana Olsona, który też zupełnie nie potrafi zrozumieć tego o czym piszę. Źródła ewolucyjne moralności różnią się od źródeł spekulacyjnych np. personalistycznych: homo homini res sacra - człowiek dla człowieka rzeczą świętą (stoicy) - oraz persona est affirmanda propter se ipsam - osobie jako osobie należna jest afirmacja (czyli miłość) dla niej samej. Mówię tu o źródłach, a nie o systemach i problemach moralnych. Jaśniej tego napisać już naprawdę nie potrafię.

@@@
.
08-04-2016 23:45 
 Ocena 2 na 2
maceox (6766 punktów)
>Wskazuje Pan na różne niedostatki mojego przekazu własnych przemyśleń za co jestem Panu wdzięcznym, ale to jeszcze nie jest świadectwem ich właściwego - zgodnie z moim zamierzeniem - ich zrozumienia.
Ma Pan chyba rację, że trudno dyskutuje się na forum przy zbliżonych poglądach. Mimo to, ja nie widzę tu większego sporu między nami. Oczywiście zawsze można wzbudzić spór tam gdzie, go wcale być nie musiało.

>>A czy istnieje w ogóle możliwość przyjęcia uzasadnień przyrodniczych dla wszystkich - a przynajmniej dla większości spośród istotnych - decyzji moralnych?
>No właśnie! [...]
> Człowiek jest istotą społeczną, a więc zrozumiałe, iż się do społeczeństwa jakoś tam odnosi. Moim zdaniem wywodzi się jeszcze z naszego okresu, gdy nasza inteligencja była równa przodkom innych naczelnych. Oczywiście po tym nastąpiły procesy ewolucyjne, tak przyrodnicze, jak i kulturowe, które dały dzisiejszą postać homo sapiens, ale sumienie ma pradawne pochodzenie i rodziło się wraz neuronami lustrzanymi.[/url]
>Normalne, gdyż prawie tylko tego dotyczą normy moralne i refleksja nad nimi, czyli etyka, choć mnie tu chodziło o zawłaszczanie i manipulowanie źródłami norm moralnych. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,700629#w700986
>> Normy moralne nie są darem Boga dla Osoby Ludzkiej, tylko ewolucyjnie wyłoniły z naszej zwierzęcej przeszłości i o tym tu mowa.

Moim zdaniem Pańskie stwierdzenie, że nie rozumiem tego, co Pan w tym wątku pisze ma dość wątłe podstawy, ale przecież nie muszę się upierać co do Pańskiego rozumienia mojego rozumienia.

>Na jakiej podstawie zadaje Pan tu swoje pytanie: "A czy istnieje w ogóle możliwość przyjęcia uzasadnień przyrodniczych dla wszystkich - a przynajmniej dla większości spośród istotnych - decyzji moralnych?"
Na dość prostej:
Napisałem - prawdopodobnie dość banalną - oczywistość:
Cytat:
Tymczasem z nauk przyrodniczych taka racja uzasadniająca dane normy moralne nijak nie wynika. To znaczy - jak już zresztą kilku dyskutantów podnosiło - z samych tylko nauk przyrodniczych (które uczą nas, że moralność ma podłoże biologiczne i ewolucyjne) wcale jeszcze nie wynika, jak należy postępować i co jest dobre, a co złe.

Na co Pan odpowiedział w następujący sposób:
Cytat:
Tak Pan sądzi? Przeczą temu badania socjologiczne, które pokazują, iż światopogląd nie ma wpływu na zachowania moralne i jeżeli już to ludzie przyznający się do ateizmu są odrobinę bardziej moralni. Oczywiście ateizm w sprawach moralnych to tylko odejście od uzasadnień religijnych, a jeszcze [sic!] niekoniecznie przyjęcie uzasadnień przyrodniczych.

Pisze Pan w jednym zdaniu o moralności ateistów, i w następnym - w ramach tego samego rozumowania - o tym, że w sprawach moralnych ateizm jednak nie musi wiązać się z uzasadnieniami przyrodniczymi.
Uważam zatem, że byłem uprawniony do tego, by dopytać. Jakkolwiek wiem, że to zestawienie tych dwóch Pańskich zdań było tylko Pańską nieco przewrotną polemiczną retoryką w odpowiedzi na mój banał, to jednak zmierzałem do tego, by Pan swe własne rozumowanie rozwinął. Jakie to uzasadnienie przyrodnicze mogłoby ateistom pozwolić być jeszcze bardziej moralnymi, gdyby zostało przez nich przyjęte? ŻARTUJĘ, ale to Pan zaczął.
Z drugiej strony nie do końca tu żartuję. Sądzę, że poszukiwanie wyjaśnień przyrodniczych wszelkich zjawisk jest rzeczywiście również bardziej moralne od dostrzegania wszędzie boskiej ręki, a ponadto może - poprzez niezafałszowanie obrazu świata i sceptyczną, a w związku z tym dojrzałą, refleksją nad nim - prowadzić również do podwyższenia poziomu moralnego, ale to jednak nie jest uzasadnienie przyrodnicze dla decyzji moralnych.

>Postawienie przez Pana tego pytania w moim odbiorze świadczy o wprost całkowitym niezrozumieniu postawionej przeze mnie tezy dotyczącej nie samej moralności i jej systemów, ale jej źródeł .
Nie wiem, czy udało mi się z tego pytania wytłumaczyć wystarczająco jasno. W całej rozmowie z Panem w tym wątku moim głównym zamiarem było właśnie podkreślenie różnicy pomiędzy samą moralnością i jej systemami, a jej źródłami, gdyż moim zdaniem to dość istotne, również w polemikach z fideistami. Ale to nie ja napisałem:
Tak Pan sądzi? Przeczą temu badania socjologiczne, które pokazują, iż światopogląd nie ma wpływu na zachowania moralne i jeżeli już to ludzie przyznający się do ateizmu są odrobinę bardziej moralni. Oczywiście ateizm w sprawach moralnych to tylko odejście od uzasadnień religijnych, a jeszcze niekoniecznie przyjęcie uzasadnień przyrodniczych.
I dlatego pomyślałem, że może jednak dopytam.

>Więc jeżeli Pan to rozumie, to po co Pan gmatwa? Na publicznym forum ryzyko niezrozumienia jest duże, ale tu jest wymiana poglądów miedzy nami. Sądzę, iż pomimo tego ryzyka grupa osób mnie rozumiejących jest spora.
No właśnie, ja prawdę mówiąc nie do końca jestem pewien, kto zaczął gmatwać...

>Może dlatego łatwiej Panu zrozumieć Panu pana Olsona, który też zupełnie nie potrafi zrozumieć tego o czym piszę.
Wydaję mi się, że jednak lepiej rozumiem Pana. Zastanawiam się tylko czasem, nad tym, czy czasem nie szkoda czasu na przekomarzania pozamerytoryczne, ale tu piszę głównie o sobie.

>Źródła ewolucyjne moralności różnią się od źródeł spekulacyjnych np. personalistycznych: homo homini res sacra - człowiek dla człowieka rzeczą świętą (stoicy) - oraz persona est affirmanda propter se ipsam - osobie jako osobie należna jest afirmacja (czyli miłość) dla niej samej. Mówię tu o źródłach, a nie o systemach i problemach moralnych. Jaśniej tego napisać już naprawdę nie potrafię.
Naprawdę wydaje mi się, że moich możliwości rozumienia to zdanie, ani cały Pański wątek nie przekracza, natomiast tam gdzie, czegoś nie rozumiałem, to dopytałem.
Pozdrawiam serdecznie!
09-04-2016 15:28 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Napisałem - prawdopodobnie dość banalną - oczywistość:
Cytat:
>Tymczasem z nauk przyrodniczych taka racja uzasadniająca dane normy moralne nijak nie wynika. To znaczy - jak już zresztą kilku dyskutantów podnosiło - z samych tylko nauk przyrodniczych (które uczą nas, że moralność ma podłoże biologiczne i ewolucyjne) wcale jeszcze nie wynika, jak należy postępować i co jest dobre, a co złe.

>Na co Pan odpowiedział w następujący sposób:
Cytat:
Tak Pan sądzi? Przeczą temu badania socjologiczne, które pokazują, iż światopogląd nie ma wpływu na zachowania moralne i jeżeli już to ludzie przyznający się do ateizmu są odrobinę bardziej moralni. Oczywiście ateizm w sprawach moralnych to tylko odejście od uzasadnień religijnych, a jeszcze [sic!] niekoniecznie przyjęcie uzasadnień przyrodniczych.

>Pisze Pan w jednym zdaniu o moralności ateistów, i w następnym - w ramach tego samego rozumowania - o tym, że w sprawach moralnych ateizm jednak nie musi wiązać się z uzasadnieniami przyrodniczymi.
Jak z tego wynika muszę swoją wypowiedź podzielić. Ateizm nie tylko nie musi, ale przez wiele wieków po prostu nie mógł mieć uzasadnień przyrodniczych, gdyż badania przyrodoznawcze nie znały jeszcze odpowiedzi skąd wzięła się ludzka moralność i ateiści budowali areligijne systemy moralne nie biorąc pod uwagę ewolucyjnych źródeł moralności.

>Uważam zatem, że byłem uprawniony do tego, by dopytać.
Zdecydowanie tak i gdy z mojej wypowiedzi Pan zrozumiał, iż nie należy, to bardzo przepraszam.

>Jakkolwiek wiem, że to zestawienie tych dwóch Pańskich zdań było tylko Pańską nieco przewrotną polemiczną retoryką w odpowiedzi na mój banał, to jednak zmierzałem do tego, by Pan swe własne rozumowanie rozwinął.
Napisałem: My ludźmi nie staliśmy się od razu. Był to - jak wszystko w przyrodzie - proces. Na uwarunkowania biologiczne nakładała się kultura wpływając na uwarunkowania biologiczne. Myślę, iż praktycznie jest niemożliwym w miarę ostre odróżnienie biologii od kultury.
Trzeba przy tym też mieć świadomość, że na ewolucyjnym zegarze obejmującym czas od pierwszego dyskomfortu moralnego odczuwanego przez naszego przodka przy czynieniu krzywdy jakiemuś pobratymcowi, to czas od Kodeksu Hammurabiego (www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,476449#w478359 i www.racjonalista.pl/forum.php/s,645988/z,0)
do dnia dzisiejszego zajmuje jakiś tam ułamek sekundy.

> Jakie to uzasadnienie przyrodnicze mogłoby ateistom pozwolić być jeszcze bardziej moralnymi, gdyby zostało przez nich przyjęte? ŻARTUJĘ, ale to Pan zaczął.
Nie wiem, a nawet żart niezbyt rozumiem. Myślę, iż racjonalistyczną wartością jest poznanie i zrozumienie wszelkich procesów przyrodniczych i społecznych.

>Z drugiej strony nie do końca tu żartuję. Sądzę, że poszukiwanie wyjaśnień przyrodniczych wszelkich zjawisk jest rzeczywiście również bardziej moralne od dostrzegania wszędzie boskiej ręki, a ponadto może - poprzez niezafałszowanie obrazu świata i sceptyczną, a w związku z tym dojrzałą, refleksją nad nim - prowadzić również do podwyższenia poziomu moralnego, ale to jednak nie jest uzasadnienie przyrodnicze dla decyzji moralnych.
Ja sądzę bardzo podobnie.

Postawienie przez Pana tego pytania w moim odbiorze świadczy o wprost całkowitym niezrozumieniu postawionej przeze mnie tezy dotyczącej nie samej moralności i jej systemów, ale jej źródeł .
>Nie wiem, czy udało mi się z tego pytania wytłumaczyć wystarczająco jasno.
Chyba nie bardzo, gdyż do tej pory jeszcze niezbyt rozumiem o co Panu tu chodzi

> W całej rozmowie z Panem w tym wątku moim głównym zamiarem było właśnie podkreślenie różnicy pomiędzy samą moralnością i jej systemami, a jej źródłami, gdyż moim zdaniem to dość istotne, również w polemikach z fideistami.
Na czym te różnice według Pana miałyby polegać? Dla mnie w procesach ewolucyjnych następuje także mieszanie tych składowych i tworzą się nowe jakości.

Ale to nie ja napisałem:
Tak Pan sądzi? Przeczą temu badania socjologiczne, które pokazują, iż światopogląd nie ma wpływu na zachowania moralne i jeżeli już to ludzie przyznający się do ateizmu są odrobinę bardziej moralni. Oczywiście ateizm w sprawach moralnych to tylko odejście od uzasadnień religijnych, a jeszcze niekoniecznie przyjęcie uzasadnień przyrodniczych.
>I dlatego pomyślałem, że może jednak dopytam.
Bardzo proszę - tylko ja tych pytań albo nie dostrzegam, albo nie rozumiem?

Może dlatego łatwiej Panu zrozumieć Panu pana Olsona, który też zupełnie nie potrafi zrozumieć tego o czym piszę.
>Wydaję mi się, że jednak lepiej rozumiem Pana.
Mnie też zdecydowanie się tak wydaje.

> Zastanawiam się tylko czasem, nad tym, czy czasem nie szkoda czasu na przekomarzania pozamerytoryczne, ale tu piszę głównie o sobie.
No właśnie. Ma Pan zupełnie inne podejście do polemistów, którego nie podzielam, ale bardzo szanuję. Może w związku z tym podejściem Pan Maceox, forumowicz o dużej wiedzy połączonej z tolerancyjnością i pojednawczością napisał, iż rozumie moje stanowisko, ale: "mam czasem wrażenie, że Pan celowo, może trochę prowokacyjnie przynajmniej na wstępie dyskusji tylko do tej pierwszej, ewolucyjnej podstawy odsyła, by nasi forumowi fideiści mogli sobie np. postrzelać argumentem błędu naturalistycznego, o ile nie wręcz argumentem darwnizmu społecznego". Może on, gdy zechce wyjaśni Panu o co chodzi, choć ja nie znajduję ani jednego przypadku aby komukolwiek się to udało.

CDN

@@@
.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

Wróćmy do naszego "sporu".
>A czy istnieje w ogóle możliwość przyjęcia uzasadnień przyrodniczych dla wszystkich - a przynajmniej dla większości spośród istotnych - decyzji moralnych?
No właśnie! Najpierw napisałem:
Ewolucja człowieka mocno jest powiązana z tworzoną przez niego kulturą i dlatego znając genezę naszych odczuć moralnych rozmawiając o etyce nie należy, a wprost nawet nie można, odcinać się od tego dorobku.
Później dodałem:
>Jednak nasze indywidualne sumienie również odnosi się właśnie do zasad społecznych i z nich się także wywodzi.
Człowiek jest istotą społeczną, a więc zrozumiałe, iż się do społeczeństwa jakoś tam odnosi. Moim zdaniem wywodzi się jeszcze z naszego okresu, gdy nasza inteligencja była równa przodkom innych naczelnych. Oczywiście po tym nastąpiły procesy ewolucyjne, tak przyrodnicze, jak i kulturowe, które dały dzisiejszą postać homo sapiens, ale sumienie ma pradawne pochodzenie i rodziło się wraz neuronami lustrzanymi.

> Racjonalna etyka może je w różny sposób uzasadniać, ale nawet wówczas stosownym kryterium będzie i tak - ogólnie rzecz biorąc - drugi człowiek i szerzej: kontekst społeczny.
Normalne, gdyż prawie tylko tego dotyczą normy moralne i refleksja nad nimi, czyli etyka, choć mnie tu chodziło o zawłaszczanie i manipulowanie źródłami norm moralnych. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,700629#w700986

Normy moralne nie są darem Boga dla Osoby Ludzkiej, tylko ewolucyjnie wyłoniły z naszej zwierzęcej przeszłości i o tym tu mowa.


>Moim zdaniem Pańskie stwierdzenie, że nie rozumiem tego, co Pan w tym wątku pisze ma dość wątłe podstawy, ale przecież nie muszę się upierać co do Pańskiego rozumienia mojego rozumienia.
Ale ja wcale nie chcę się przy niczym upierać. Natomiast chce mocno zaznaczyć, gdyż było to istotą mojej niezgody na to co opowiada tu pan Olson, iż w rozumieniu zagadnień etycznych jest ogromna różnica pomiędzy przyjmowaniem źródeł wyspekulowanych - jak np. czynią to religijne systemy moralne, czy też personalizm (tak religijny jak i świecki) - a źródłami przyrodniczymi jest ogromna różnica i poznawcza i etyczna. Wychodząc od innych uzasadnień budowane są inne normy. Na przykład: bardzo aktualny spór o aborcję w Polsce. Jak wyżej napisałem: Źródła ewolucyjne moralności różnią się od źródeł spekulacyjnych np. personalistycznych: homo homini res sacra - człowiek dla człowieka rzeczą świętą (stoicy) - oraz persona est affirmanda propter se ipsam - osobie jako osobie należna jest afirmacja (czyli miłość) dla niej samej.
W tych idealistycznych koncepcjach płód ludzki ma zupełnie inną wartość niż w koncepcjach ewolucjonistycznych. Na przykład, dla personalizmu liczy się akt poczęcia nowej "istoty ludzkiej", nauka zaś rozumie cały okres prenatalny (a wcześniej i później zresztą też) jako proces i wartość płodu jest relatywną - zależną od wielu okoliczności. Mógłbym długo uzasadniać moją niezgodę na stwierdzenie pana Olsona: "Moralność w naszej kulturze odwołuje się do personalizmu".
www.racjon(*)m.php/s,697257/z,0/d,7#w700348
www.racjon(*)m.php/s,697257/z,0/d,7#w700360
Ale ta niezgoda nie wynika nawet w najmniejszym stopniu z jakieś tam mojej czepliwości, czy próbach wykazywania czyjejś niewiedzy, tylko jest bardzo istotną w rozważaniach etycznych oraz w koncepcjach moralnych i stąd ten mój wątek. www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629/z,0 Uważam, iż zagadnienia tu podniesione są o wiele bardziej istotne niż się niektórym to wydaje.

Pozdrawiam.

@@@
.
03-04-2016 16:21 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Tymczasem z nauk przyrodniczych taka racja uzasadniająca dane normy moralne nijak nie wynika. To znaczy - jak już zresztą kilku dyskutantów podnosiło - z samych tylko nauk przyrodniczych (które uczą nas, że moralność ma podłoże biologiczne i ewolucyjne) wcale jeszcze nie wynika, jak należy postępować i co jest dobre, a co złe.
Mamy tu przeróżnych dyskutantów i "dyskutantów". Po każdym spodziewam się czegoś innego, ale np. po Panu bardzo wiele. Warto jednak podawać podstawy do własnych poglądów. Nie wiem skąd pomysł aby tak wysoko ustawiać w hierarchii np. moralność Kalego? Jednak nasze "kulturowe ubranka" mają swoje spore znaczenie - choć wcale nie tylko (z pozycji naukowej wiedzy) te dobre, ale także głupie i okrutne.

>To wprawdzie całkiem możliwe, że ostatecznie robimy to co chcą geny,
>>A skąd Panu przyszedł taki pomysł do głowy, to źle zrozumiany Dawkins, ostatecznie czynimy to chcą nasze mózgi, a mają przeróżne zachcianki.
>Przepraszam, a Pan jest pewien stopnia, w jakim geny wpływają na nasze myślenie i decyzje, i że stopień ten jest tak niewielki, że to moje zdanie to na pewno źle zrozumiany Dawkins? Ja nie napisałem, że tak być musi, ale czy to niemożliwe?
Tak, gdyż to zupełnie inaczej wygląda. Sam Dawkins w późniejszych publikacjach opisał sporo inne rozumienie wpływu "samolubnych genów" na zachowania konkretnych osobników niż to można było wywnioskować z jego "Samolubnego genu". Oczywiście, iż na budowę naszych mózgów mają wpływ geny - choć teraz już wiemy, że nie tylko - ale to, że nie geny podejmują decyzje moralne tylko ludzie, to wiemy już na pewno. Pyta Pan o granice, a szczególnie "ostre granice", to już tu wielokrotnie pisałem, iż takie granice to ludzki wymysł w przyrodzie nie występujący.

> ale moim zdaniem, tak aby zasługiwać na to nasze człowieczeństwo, to jednak warto przynajmniej zachowywać się tak, jak gdybyśmy jednak mogli za pomocą rozumu sami wywieść to, co należy czynić.
Odwołałem się linkami do koncepcji "wolnej woli" i tam jest moje stanowisko.
>Znam Pańskie stanowisko w tym temacie, to prawda.
>W związku z tym sama obserwacja przyrody tu nie wystarczy i konieczna jest jakaś szkoła etyczna.
A kto tu proponuje obserwację przyrody jako moralny wzorzec?
>A kto napisał:
Cytat:
Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych.
?
>Oczywiście tu wyrwałem z kontekstu, za co przepraszam,
Wyrwał Pan.

>ale uważam, że jestem o tyle usprawiedliwiony, o ile nie pierwszy raz zauważyłem, że w rozmowie o moralności powołuje się Pan na nauki przyrodnicze.
Zdecydowanie nie prawda:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816
www.racjonalista.pl/forum.php/s,562660/z,0
Pisałem tu sporo o moralności zupełnie nie odwołując się do nauk przyrodniczych.

> Oczywiście rozumiem, że ostatecznie chodzi o ewolucyjne źródła moralności, a nie o wywodzenie norm moralnych z obserwacji przyrody, ale ja tu cały czas pozostaję w kontekście ryzyka pewnego nieporozumienia, którego moim zdaniem Pan specjalnie nie unika.
Więc jeżeli Pan to rozumie, to po co Pan gmatwa? Na publicznym forum ryzyko niezrozumienia jest duże, ale tu jest wymiana poglądów miedzy nami. Sądzę, iż pomimo tego ryzyka grupa osób mnie rozumiejących jest spora.

Obserwacja przyrody może nam tylko pomóc w zrozumieniu źródeł naszych zachowań moralnych.
>Nie tylko! Czasami odpowiedzi na nasze wątpliwości moralne wynikają wprost z wiedzy przyrodniczej. Proszę tylko zwrócić uwagę na kwestię aborcji lub ustalenie momentu śmierci człowieka. To właśnie wiedza przyrodnicza pozwala na rozstrzygnięcie konkretnych dylematów w tym zakresie. Proszę również wziąć pod uwagę obalenie na podstawie wiedzy medycznej religijnych mitów na temat nieczystego (znaczy złego) charakteru wielu aspektów ludzkiej seksualności, w zasadzie seksualności w ogóle.
Bardzo istotne uwagi dotyczące źródeł uzasadnień moralnych (choć nie źródeł moralności). Inne odpowiedzi uzyskamy od świeckich systemów moralnych zbudowanych na podstawie wiedzy naukowej, a inne na podstawie systemów zbudowanych na wierze religijnej.

>Tak na marginesie - mam tu pewną wątpliwość. Jak to możliwe, że przez długie wieki przetrwały i rozwinęły się w ramach ewolucji kulturowej religie bardzo rygorystyczne w odniesieniu do seksualności.
Niektórzy uczeni uważają, iż właśnie dzięki temu, ale to nie jest przedmiotem rozważań w naszym wątku.

Oczywiście można sporo nie wiedzieć. Nikt z nas nie wie wszystkiego, ale gdy pomimo podrzucenia materiałów do poszerzenia wiedzy oraz do samodzielnej refleksji pieprzyć uparcie to samo, to świadczy o głupocie, a nie o jakiejkolwiek mądrości i erudycji.
>Nie dostrzegam tu jakichś poważniejszych kwestii spornych. Może poza tą, że stosuje Pan bardzo szczególnie rozwiniętą retorykę, a w szczególności bardzo różny stopień konkretności w odnoszeniu się do różnych wypowiedzi adwersarzy. Ale to oczywiście Pański wybór, a ja tylko cieszę się, że możemy za pośrednictwem forum porozmawiać.
Ani moja wiedza teoretyczna, ani praktyka już dosyć długiego życia nie pozwala mi na przyjęcie tezy o jakiejkolwiek równości ludzi (stad miedzy innymi mój lewicowy postulat wobec państwa dotyczący racjonalnego niwelowania tych różnic) dlatego nie dostrzegam nie tylko konieczności, ale nawet tylko racjonalnego uzasadnienia, aby wszystkich rozmówców traktować jednakowo. Inaczej rozmawia się z partnerami, z którymi mamy duży stopień zrozumienia, a inaczej z oponentami, z którymi zrozumienie jest trudne, czy nawet niemożliwe, a atakują nas personalnie.
Trzymam się tu wytycznych portalu, które mi się zresztą podobają: www.racjonalista.pl/kk.php/d,67

Pozdrawiam.

@@@
.
02-04-2016 22:49 
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)

>>A mam czasem wrażenie, że Pan celowo, może trochę prowokacyjnie przynajmniej na wstępie dyskusji tylko do tej pierwszej, ewolucyjnej podstawy odsyła, by nasi forumowi fideiści mogli sobie np. postrzelać argumentem błędu naturalistycznego, o ile nie wręcz argumentem darwinizmu społecznego.
>Staram się być maksymalnie odpowiedzialnym za to co piszę i używać przy tym słów, terminów i definicji zgodnie z ich rozumieniem w słownikach i encyklopediach, zaś gdy muszę lub chcę rozumieć je jakoś tam inaczej to o tym piszę aby nie mącić i nie robić bałaganu. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,702133#w702624
>Nie lubię, gdy ktoś kto posiada niewielkie możliwości rozumienia oraz wyrywkową wiedzę w temacie baje tu to co mu się zdaje, a jeszcze do tego gdy jakąś naukową omnisciencję sobie przypisuje. Trzeba rozumieć co się pisze i znać znaczenie słów, których się używa. Najważniejsze to zachować sporą ostrożność w pewności co do własnej racji. Sam ciągle szukam bardziej optymalnej odpowiedzi na przeróżne pytania i jeżeli ktoś mnie przekona do innego poglądu lub innej interpretacji faktów niż moja, to się do niego przyłączę aby znowu mieć rację.
> Oczywiście można sporo nie wiedzieć. Nikt z nas nie wie wszystkiego, ale gdy pomimo podrzucenia materiałów do poszerzenia wiedzy oraz do samodzielnej refleksji pieprzyć uparcie to samo, to świadczy o głupocie, a nie o jakiejkolwiek mądrości i erudycji.
Nie dostrzegam tu jakichś poważniejszych kwestii spornych. Może poza tą, że stosuje Pan bardzo szczególnie rozwiniętą retorykę, a w szczególności bardzo różny stopień konkretności w odnoszeniu się do różnych wypowiedzi adwersarzy. Ale to oczywiście Pański wybór, a ja tylko cieszę się, że możemy za pośrednictwem forum porozmawiać.

Pozdrawiam serdecznie!
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ciąg dalszy:

Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach.
>Reasumując już, moim zdaniem alternatywą dla opcji personalistycznej w moralności są nie tyle nauki przyrodnicze (gdyż dla nauki w ogóle nie ma alternatywy, a ewolucja jest faktem), co etyka racjonalisyczna, zasadniczo np. humanistyczna, ale oczywiście mogę się mylić. Nie jestem specjalistą ani od personalizmu, ani od moralności w ogóle.
Błąd jeżeli chodzi o moje rozumowanie dotyczące źródeł moralności, które nie jest ani "apersonalizmem", ani "antyperonalizmem", ani też żadną "personalistyczną alternatywą". Podobnie jak naturalizm nie jest alternatywą dla religijnego fideizmu, (jakim są np. przeróżne formy ateizmu) tylko całkowicie odmienną koncepcją rozumienia rzeczywistości, tak uznanie źródeł moralnych w ewolucyjnych procesach przyrody jest odmienną koncepcją rozumienia od personalizmu i ma się do niego nijak, a nie jest jakąś tam wobec niego alternatywą.

Natomiast całkowicie się z Panem zgadzam iż alternatywą dla personalizmu są różne humanistyczno/racjonalistyczne koncepcje moralne, tyle tylko, iż tu nie były one przedmiotem moich rozważań.
www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,492101#w503754

>Sądzę, że odkąd można mówić o homo sapiens człowiek miał zdolność wychodzenia poza biologię również poprzez kwestionowanie zastanych reguł i z tej zdolności korzystał, co prowadziło do rozwoju etyki i moralności.
"Zdolność wychodzenia" - no może być:
www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536173
www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536178
www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536187
>Być może, że "zdolność wychodzenia poza biologię" brzmi trochę niezręcznie. Mógłbym również napisać "zdolność wykraczania poza biologię", ale dopóki się rozumiemy i nie przypląta nam się tu żadna na przykład "transcendencja", to tylko kwestia stylistyczna.
Tak, to głównie kwestia stylistyczna. Jak widać zrozumiałem Pana, a o to przecież głównie chodzi.

>Umysł ludzki i kultura to tak bardzo wyrafinowane zjawiska, że wydają się mieć niewielki związek z przyrodą. A są w pełni jej częścią.
Różni ludzie różne koncepcje mają i różne rzeczy im się wydają. Moim zdaniem, choć kultura jest "wykroczeniem poza biologię" to z niej się wywodzi i ma z nią nierozerwalne związki. (Na przykład starożytne artefakty bez interpretacji przez żyjące aktualnie umysły nie mają żadnego kulturowego znaczenia).
www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697467

>Czy więc z tego wychodzenia, względnie wykraczania nici?
A dlaczego nici? Nie można w rozumieniu człowieka negować wytworów jego umysłu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697445

>Kwestia konwencji?
Zdecydowanie tak. Ja wybieram tę opierającą się na dorobku nauk przyrodniczych, wyjaśniającą rzeczywistość w paradygmacie naturalistycznym.

Rozumienie należy upraszczać, ale nie wolno go prymitywizować.
>To nie zawsze proste we wpisach na forum, ale warto próbować.
Nie, nie jest proste i dlatego jednym to wychodzi lepiej, a innym gorzej. Gorzej, gdy brak umiejętności zrozumienia złożoności natury w naukowym opisie pokrywa jest głupim uporem. Zamknięciem się na racje innych i świętą wiarą we własną rację bez posiadania dostatecznych argumentów dla jej obrony - co przecież jest tylko dowodem głupoty. Wyżej napisałem: Rzeczywistość jest złożoną - obecny jej stan wynika ze stanów poprzednich, a zjawiska wzajemnie się przenikają. Co uparcie podtrzymuję.

>Z tego wynikania ze stanów poprzednich zgadzam się - jak Pan wie - w całej rozciągłości, ewentualnie tylko z bardzo mikroskopijnymi wyjątkami.
Wiem! Poziom zgodności poglądów jest pomiędzy nami naprawdę spory.

Pozdrawiam serdecznie!

@@@
.
02-04-2016 23:14 
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)

>Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach.
>>Reasumując już, moim zdaniem alternatywą dla opcji personalistycznej w moralności są nie tyle nauki przyrodnicze (gdyż dla nauki w ogóle nie ma alternatywy, a ewolucja jest faktem), co etyka racjonalisyczna, zasadniczo np. humanistyczna, ale oczywiście mogę się mylić. Nie jestem specjalistą ani od personalizmu, ani od moralności w ogóle.
>Błąd jeżeli chodzi o moje rozumowanie dotyczące źródeł moralności, które nie jest ani "apersonalizmem", ani "antyperonalizmem", ani też żadną "personalistyczną alternatywą". Podobnie jak naturalizm nie jest alternatywą dla religijnego fideizmu, (jakim są np. przeróżne formy ateizmu) tylko całkowicie odmienną koncepcją rozumienia rzeczywistości, tak uznanie źródeł moralnych w ewolucyjnych procesach przyrody jest odmienną koncepcją rozumienia od personalizmu i ma się do niego nijak, a nie jest jakąś tam wobec niego alternatywą.
Tak mi się właśnie trochę wydawało i właśnie dlatego napisałem, że nauki przyrodnicze nie są alternatywą dla opcji personalistycznej.

To raczej z Pańskiego toku rozumowania, w ramach którego w jednym zdaniu pisze Pan o "jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji", a zaraz w następnym o tym, że "zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych" możnaby wnioskować, że Pan tu jednak istnienie - przynajmniej pewnego rodzaju - alternatywy dostrzega. Jednak nie wiem, czy to z mojej strony już tylko czepialstwo, skoro tak w ogólności się chyba w tym temacie nie tylko rozumiemy, ale również mamy zbliżone poglądy?

>Rozumienie należy upraszczać, ale nie wolno go prymitywizować.
>>To nie zawsze proste we wpisach na forum, ale warto próbować.
>Nie, nie jest proste i dlatego jednym to wychodzi lepiej, a innym gorzej. Gorzej, gdy brak umiejętności zrozumienia złożoności natury w naukowym opisie pokrywa jest głupim uporem. Zamknięciem się na racje innych i świętą wiarą we własną rację bez posiadania dostatecznych argumentów dla jej obrony - co przecież jest tylko dowodem głupoty. Wyżej napisałem: Rzeczywistość jest złożoną - obecny jej stan wynika ze stanów poprzednich, a zjawiska wzajemnie się przenikają. Co uparcie podtrzymuję.
Zupełnie nie widzę powodów, dla których miałbym próbować podważać Pańskie uparcie w tym zakresie, skoro nawet tu sporu między nami nie dostrzegam.

Pozdrawiam serdecznie!
03-04-2016 17:30 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach.
>Reasumując już, moim zdaniem alternatywą dla opcji personalistycznej w moralności są nie tyle nauki przyrodnicze (gdyż dla nauki w ogóle nie ma alternatywy, a ewolucja jest faktem), co etyka racjonalisyczna, zasadniczo np. humanistyczna, ale oczywiście mogę się mylić. Nie jestem specjalistą ani od personalizmu, ani od moralności w ogóle.
Błąd jeżeli chodzi o moje rozumowanie dotyczące źródeł moralności, które nie jest ani "apersonalizmem", ani "antyperonalizmem", ani też żadną "personalistyczną alternatywą". Podobnie jak naturalizm nie jest alternatywą dla religijnego fideizmu, (jakim są np. przeróżne formy ateizmu) tylko całkowicie odmienną koncepcją rozumienia rzeczywistości, tak uznanie źródeł moralnych w ewolucyjnych procesach przyrody jest odmienną koncepcją rozumienia od personalizmu i ma się do niego nijak, a nie jest jakąś tam wobec niego alternatywą.

Natomiast całkowicie się z Panem zgadzam iż alternatywą dla personalizmu są różne humanistyczno/racjonalistyczne koncepcje moralne, tyle tylko, iż tu nie były one przedmiotem moich rozważań.

www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,492101#w503754

>Tak mi się właśnie trochę wydawało i właśnie dlatego napisałem, że nauki przyrodnicze nie są alternatywą dla opcji personalistycznej.
Napisał też Pan, iż "Na ogół chce mi się czytać większość Pańskich wypowiedzi, w związku z czym dość dobrze znam Pańskie poglądy wyrażane na forum". a to jakoś z Pańskich tu wypowiedzi nie wynika. Jeżeli mamy uznać źródła rozumienia rzeczywistości oparte na religijnej wierze oraz na sceptycyzmie naukowym za alternatywne, to wtedy występuje jakaś tam "alternatywność absolutna" nie posiadająca żadnych stycznych, dających jakiekolwiek możliwości sporu. Właśnie na bazie idealistycznego rozumienia rzeczywistości ("osoba ludzka" a nie "człowiek") został zbudowany (wyspekulowany) personalizm.

>To raczej z Pańskiego toku rozumowania, w ramach którego w jednym zdaniu pisze Pan o "jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji", a zaraz w następnym o tym, że "zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych" możnaby wnioskować, że Pan tu jednak istnienie - przynajmniej pewnego rodzaju - alternatywy dostrzega.
Nie! Dostrzegam natomiast próby zawłaszczania i tego właśnie dotyczy ten cały wątek. Zawłaszczanie nie jest opozycją, czy alternatywą tylko narzucaniem jedynie słusznego myślenia i jedynie słusznych słusznych rozwiązań. Piszę o tym dość wyraźnie w poście wyprowadzającym w wątek: Systemy moralne od zawsze były zawłaszczane przez sprawujących władzę i otrzymywały sankcję religijną od powiązanych z władzą kapłanów. Oczywiście wraz z intelektualnym rozwojem systemy stawały się coraz bardziej złożone i tylko jedna rzecz nie uległa zmianie. Dążenie do zawłaszczania moralności przez sprawujących władzę i podporządkowywania jej jedynie słusznej ideologii. Jeszcze nie dawno próbowano nam narzucić moralność socjalistyczną, a teraz mamy powrót do moralności katolickiej. (...)

Dominującą w Polsce koncepcją teologiczno-filozoficzną, poza tomizmem, jest personalizm (czasem z tomizmem powiązany), w którym fenomen i idea osoby jest kluczem rozumienia całej rzeczywistości, zwłaszcza człowieka. (...)

Jestem
naturalistą i dla mnie najistotniejszymi są naturalne źródła moralności. Dalece w swoich poglądach nie jestem jedynym i spora grupa uczonych przyrodoznawców właśnie tam poszukuje źródeł moralności: www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697467

Nie było alternatyw dla chrześcijaństwa w czasach stosów, dla komunizmu w państwach komunistycznych, czy nie ma dla islamu w "Państwie Islamskim".

>Jednak nie wiem, czy to z mojej strony już tylko czepialstwo, skoro tak w ogólności się chyba w tym temacie nie tylko rozumiemy, ale również mamy zbliżone poglądy?
Tego też nie wiem? Myślę, iż tym razem wyjaśniłem większość swoich niezbyt oczywistych dla Pana sformułowań moich poglądów, ich spójność jest dla mnie równie ważną, co stojące za nimi racje.

Pozdrawiam serdecznie!

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To bardzo ciekawe artykuły. Tylko drobny komentarz do jednego fragmentu. Test z przerzucaniem zwrotnicy, gdy mamy możliwość uratować kilka osób na jednym torze kosztem życia jednej osoby na drugim torze. Większość badanych osób przerzuciła zwrotnicę ratując więcej osób, a poświęcając jedną. Całkiem możliwe, że większość idzie tu za głosem sumienia wyrastającego bezpośrednio z wymogu genów (moim zdaniem jednak racjonalnie kalkulują, że lepiej będzie uratować więcej osób).

Bo mamy domyślnie różne sprzeczne moralności, które się mieszają. Rozwiązanie dylematu wagonika jest o tyle ciekawe, że większość osób wybrałoby przestawienie zwrotnicy (tzn tak mówią w teorii), ale w analogicznej sytuacji nie zrzucą grubasa z mostu po to żeby zatrzymać pociąg pędzący na 5 osób. Czyli zmienia się kontekst z bezosobowego na osobowy i już decyzję podejmują inne ośrodki w mózgu. Podejrzewam, że w realnej sytuacji większość osób, które nie są psychopatami nie przestawiłoby tej zwrotnicy.

Obserwuję ludzi pod tym kątem i zgadza się to z obserwacją - ci sami ludzie inaczej rozwiązują sytuacje bezosobowe, teoretyczne, a inaczej sytuacje bezpośrednie. I podobnie łatwiej jest podjąć negatywną moralnie decyzję kiedy siedzi się za biurkiem i pisze ustawę.

Moim zdaniem żadna idea moralności się nie broni, bo każda wymagałaby aksjomatów, do których można to odnieść. Zostaje jedynie słuchanie własnego sumienia i liczenie na to, że robi się dobrze.
29-03-2016 13:12 
 Ocena 1 na 1
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>>To bardzo ciekawe artykuły. Tylko drobny komentarz do jednego fragmentu. Test z przerzucaniem zwrotnicy, gdy mamy możliwość uratować kilka osób na jednym torze kosztem życia jednej osoby na drugim torze. Większość badanych osób przerzuciła zwrotnicę ratując więcej osób, a poświęcając jedną. Całkiem możliwe, że większość idzie tu za głosem sumienia wyrastającego bezpośrednio z wymogu genów (moim zdaniem jednak racjonalnie kalkulują, że lepiej będzie uratować więcej osób).
>Bo mamy domyślnie różne sprzeczne moralności, które się mieszają. Rozwiązanie dylematu wagonika jest o tyle ciekawe, że większość osób wybrałoby przestawienie zwrotnicy (tzn tak mówią w teorii), ale w analogicznej sytuacji nie zrzucą grubasa z mostu po to żeby zatrzymać pociąg pędzący na 5 osób. Czyli zmienia się kontekst z bezosobowego na osobowy i już decyzję podejmują inne ośrodki w mózgu. Podejrzewam, że w realnej sytuacji większość osób, które nie są psychopatami nie przestawiłoby tej zwrotnicy.

Każda rozmowa o moralności jest ciekawa, choć zwykle do niczego one nie prowadzą. Zasadniczo należało by przyjąć, że łatwiej jest rozmawiać o zasadach ogólnych niż o przypadkach szczególnych. Dlatego też uważam, że rozmowa na tematy moralne powinna mieć jakąś bazę, o którą się opiera, problem jaki ma rozstrzygnąć.
Dobrym przykładem jest "dylemat wagonika". Niby problem akademicki, ale jak tylko zaczniemy modyfikować warunki dylematu, to otrzymamy dokładnie różne odpowiedzi. Okazuje się bowiem, że do podejmowania decyzji wymagane jest całe mnóstwo zmiennych, nie dających się przewidzieć np. reakcja emocjonalna, która potrafi w gigantyczny sposób zmienić perspektywę spojrzenia.

>Obserwuję ludzi pod tym kątem i zgadza się to z obserwacją - ci sami ludzie inaczej rozwiązują sytuacje bezosobowe, teoretyczne, a inaczej sytuacje bezpośrednie. I podobnie łatwiej jest podjąć negatywną moralnie decyzję kiedy siedzi się za biurkiem i pisze ustawę.

Czyli mechanizm rozproszenia odpowiedzialności. Moralność jest częścią społecznych zachowań i to jak sobie z tym radzimy jest wynikiem ewolucji. Mechanizmy obronne jakie wykorzystujemy, to także dar ewolucji. Spojrzał bym na to zadając pytanie: co sprawia, że w niektórych przypadkach jesteśmy społecznie rozgrzeszeni za czyn moralnie naganny?

>Moim zdaniem żadna idea moralności się nie broni, bo każda wymagałaby aksjomatów, do których można to odnieść. Zostaje jedynie słuchanie własnego sumienia i liczenie na to, że robi się dobrze.

Trudno było by mi się zgodzić, że idea moralności się nie broni. Moralność, jakkolwiek zachowania ludzkie sobie nazwiemy, istnieje i istnieć będzie póki istnieć będą społeczności ludzkie.
To co w moralności ciekawi mnie najbardziej, to elastyczność ocen takich samych zachowań wśród różnych kultur, sytuacji, zdarzeń....
.
.
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Każda rozmowa o moralności jest ciekawa, choć zwykle do niczego one nie prowadzą. Zasadniczo należało by przyjąć, że łatwiej jest rozmawiać o zasadach ogólnych niż o przypadkach szczególnych. Dlatego też uważam, że rozmowa na tematy moralne powinna mieć jakąś bazę, o którą się opiera, problem jaki ma rozstrzygnąć.

Ja uważam, że rozmowa o przypadkach ogólnych jest kompletnym bezsensem. Podobnie kiedy ucieka mi autobus bo przyjeżdża o minutę za wcześnie i potem z tego wynika cała lawina sytuacji, przez które potem zawalam wiele różnych spraw. Dla mnie winny był ten konkretny autobus (a nie inne autobusy i jakieś ogólne zasady), a inni uznali, że ja jestem winien, bo mogłem być na przystanku kilka minut wcześniej.

Problemy ogólnie rozpatrywane nie odnoszą się do konkretnej sytuacji, czyli tylko w skrajnych przypadkach są trafne. Nawet zasada "nie zabijaj" ma swoje wyjątki kiedy zabijanie jest już dla nas moralne - jedzenie zwierząt, zabijanie insektów i szczurów, samoobrona.

Taka ogólna moralność jest oderwana od rzeczywistości, której z założenia ma dotyczyć. To jest jeden z moich głównych zarzutów do chrześcijaństwa (pod tym względem buddyzm bije ich na głowę). Ważniejsze od tego co jest dobre i złe jest to jak człowiek się urodził. To głównie z tego, a nie z jakiejś narzuconej moralności wynika postępowanie.

>Dobrym przykładem jest "dylemat wagonika". Niby problem akademicki, ale jak tylko zaczniemy modyfikować warunki dylematu, to otrzymamy dokładnie różne odpowiedzi. Okazuje się bowiem, że do podejmowania decyzji wymagane jest całe mnóstwo zmiennych, nie dających się przewidzieć np. reakcja emocjonalna, która potrafi w gigantyczny sposób zmienić perspektywę spojrzenia.

Moim zdaniem to udowadnia bezsensowność prób stworzenia moralności. To tak jak próba opisania doświadczenia - zawsze będzie to tylko opis, jakiś mentalny model, który jako taki jest błędny.

>Czyli mechanizm rozproszenia odpowiedzialności. Moralność jest częścią społecznych zachowań i to jak sobie z tym radzimy jest wynikiem ewolucji. Mechanizmy obronne jakie wykorzystujemy, to także dar ewolucji. Spojrzał bym na to zadając pytanie: co sprawia, że w niektórych przypadkach jesteśmy społecznie rozgrzeszeni za czyn moralnie naganny?

Ja bym nie zadawał tak daleko idącego pytania, ponieważ nie uważam żeby człowiek potrzebował rozgrzeszenia. Uważam to za całkowicie błędne spojrzenie, to tak jakby daltonista chciał zrozumieć kolory słuchając opisu kolorów. Tym jest próba zmentalizowania moralności. Stajemy wtedy przed dylematem personalizmu i odpowiedzialności i pytaniem czy w ogóle człowiek może być moralnie odpowiedzialny za cokolwiek. Karnie oczywiście tak, dla utrzymania porządku w społeczeństwie. Ale moralnie? W dzisiejszych czasach moralność jest czymś czym wiele osób posługuje się po to żeby kogoś zgnoić, porównać się z kimś i wypaść "lepiej". Lepiej wg wyznawanej przez siebie moralności.

Moralność to wiara i fideizm.

>Trudno było by mi się zgodzić, że idea moralności się nie broni. Moralność, jakkolwiek zachowania ludzkie sobie nazwiemy, istnieje i istnieć będzie póki istnieć będą społeczności ludzkie.

Istnieje, ale niekoniecznie musi istnieć. Moralność istnieje tam gdzie istnieje persona mająca wybór moralny (wolną wolę). Tylko, że wg mnie nie istnieje ani persona, tylko szereg procesów mentalnych, ani wolna wola, tylko chęć, ocena i wybór tego co oceniliśmy wyżej. Moralność dotyczy osoby, więc "dobro" jest nagradzane (uczucie dumy, bycia kimś), a zło karane (uczucie wstydu, bycia nikim). Z tego względu uważam moralność za prymitywny mechanizm dotyczący ludzi z dziecięcym myśleniem. W zamian proponuję kontakt z własnym sumieniem, czyli ocena oparta na empatii i własnej wiedzy i przemyśleniach. Wtedy człowiek nie potrzebuje dopasowania do jakiegoś konkretnego systemu i nie jest wynagradzany, ani karany. I wtedy wychodzi to czy ktoś zachowuje się "dobrze" bo taki jest, czy zachowuje się tak, bo wierzy w takie zasady.

>To co w moralności ciekawi mnie najbardziej, to elastyczność ocen takich samych zachowań wśród różnych kultur, sytuacji, zdarzeń....

Mnie to też ciekawi, bo w pewnym sensie przez dylematy etyczne zatraciłem sens życia. Natrafiłem na problem nie do rozwiązania, a to przy okazji pokazało mi tylko płytkość otoczenia.
30-03-2016 10:53 
 Ocena 1 na 1
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>>[...]Zasadniczo należało by przyjąć, że łatwiej jest rozmawiać o zasadach ogólnych niż o przypadkach szczególnych. Dlatego też uważam, że rozmowa na tematy moralne powinna mieć jakąś bazę, o którą się opiera, problem jaki ma rozstrzygnąć.
>Ja uważam, że rozmowa o przypadkach ogólnych jest kompletnym bezsensem. Podobnie kiedy ucieka mi autobus bo przyjeżdża o minutę za wcześnie i potem z tego wynika cała lawina sytuacji, przez które potem zawalam wiele różnych spraw. Dla mnie winny był ten konkretny autobus (a nie inne autobusy i jakieś ogólne zasady), a inni uznali, że ja jestem winien, bo mogłem być na przystanku kilka minut wcześniej.
>Problemy ogólnie rozpatrywane nie odnoszą się do konkretnej sytuacji, czyli tylko w skrajnych przypadkach są trafne. Nawet zasada "nie zabijaj" ma swoje wyjątki kiedy zabijanie jest już dla nas moralne - jedzenie zwierząt, zabijanie insektów i szczurów, samoobrona.
>Taka ogólna moralność jest oderwana od rzeczywistości, której z założenia ma dotyczyć. To jest jeden z moich głównych zarzutów do chrześcijaństwa (pod tym względem buddyzm bije ich na głowę). Ważniejsze od tego co jest dobre i złe jest to jak człowiek się urodził. To głównie z tego, a nie z jakiejś narzuconej moralności wynika postępowanie.

Zauważ Europejska Konwencja Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. zawiera w sobie podstawowe prawa moralne, jest jasna i czytelna. Jest tam np. zapis mówiący o zakazie tortur, ale niestety bywa, że zakaz ten nie jest przestrzegany przez samych sygnatariuszy Konwencji i to już są warunki szczególne.
Zasady ogólne wyznaczają kierunki "poprawności", a nad warunkami szczegółowymi można debatować całymi latami.
Przykład z autobusem nie wydaje się być trafnym. Nie dotyczy on przecież moralności, a przypadku i losowości zdarzeń.

>>Dobrym przykładem jest "dylemat wagonika". Niby problem akademicki, ale jak tylko zaczniemy modyfikować warunki dylematu, to otrzymamy dokładnie różne odpowiedzi. Okazuje się bowiem, że do podejmowania decyzji wymagane jest całe mnóstwo zmiennych, nie dających się przewidzieć np. reakcja emocjonalna, która potrafi w gigantyczny sposób zmienić perspektywę spojrzenia.
>Moim zdaniem to udowadnia bezsensowność prób stworzenia moralności. To tak jak próba opisania doświadczenia - zawsze będzie to tylko opis, jakiś mentalny model, który jako taki jest błędny.

Nie zgadzam się z Tobą. No ale każdy ma swoje zdanie.

>>Czyli mechanizm rozproszenia odpowiedzialności. Moralność jest częścią społecznych zachowań i to jak sobie z tym radzimy jest wynikiem ewolucji. Mechanizmy obronne jakie wykorzystujemy, to także dar ewolucji. Spojrzał bym na to zadając pytanie: co sprawia, że w niektórych przypadkach jesteśmy społecznie rozgrzeszeni za czyn moralnie naganny?
>Ja bym nie zadawał tak daleko idącego pytania, ponieważ nie uważam żeby człowiek potrzebował rozgrzeszenia. Uważam to za całkowicie błędne spojrzenie, to tak jakby daltonista chciał zrozumieć kolory słuchając opisu kolorów. Tym jest próba zmentalizowania moralności. Stajemy wtedy przed dylematem personalizmu i odpowiedzialności i pytaniem czy w ogóle człowiek może być moralnie odpowiedzialny za cokolwiek. Karnie oczywiście tak, dla utrzymania porządku w społeczeństwie. Ale moralnie? W dzisiejszych czasach moralność jest czymś czym wiele osób posługuje się po to żeby kogoś zgnoić, porównać się z kimś i wypaść "lepiej". Lepiej wg wyznawanej przez siebie moralności.
>Moralność to wiara i fideizm.

Moralność, to zasady życia społecznego. Istniały zawsze, odkąd człowiek stąpa po tej planecie. Zasady te regulują życie grupowe zwierząt. U ludzi są one wyjątkowo skomplikowane, co nie oznacza, że są niepotrzebne. Całe prawo, cała gospodarka, cała polityka, to przecież zasady życia społecznego, a postępowanie zgodnie z nimi, to postępowanie moralne.
Rozmawiamy na dużym stopniu ogólności, a warto było by pokusić się o przykład, jak choćby z wagonikiem. Jedzie pociąg, a ja dokonuje moralnego wyboru. Czy sprawię, że zginie jedna, czy pięć osób. A może w ogóle nie jest to problem moralny? Może to problem decyzyjny, gdzie w tym przypadku każdy wybór jest moralnie słuszny.

>>Trudno było by mi się zgodzić, że idea moralności się nie broni. Moralność, jakkolwiek zachowania ludzkie sobie nazwiemy, istnieje i istnieć będzie póki istnieć będą społeczności ludzkie.
>Istnieje, ale niekoniecznie musi istnieć. Moralność istnieje tam gdzie istnieje persona mająca wybór moralny (wolną wolę). Tylko, że wg mnie nie istnieje ani persona, tylko szereg procesów mentalnych, ani wolna wola, tylko chęć, ocena i wybór tego co oceniliśmy wyżej. Moralność dotyczy osoby, więc "dobro" jest nagradzane (uczucie dumy, bycia kimś), a zło karane (uczucie wstydu, bycia nikim). Z tego względu uważam moralność za prymitywny mechanizm dotyczący ludzi z dziecięcym myśleniem. W zamian proponuję kontakt z własnym sumieniem, czyli ocena oparta na empatii i własnej wiedzy i przemyśleniach. Wtedy człowiek nie potrzebuje dopasowania do jakiegoś konkretnego systemu i nie jest wynagradzany, ani karany. I wtedy wychodzi to czy ktoś zachowuje się "dobrze" bo taki jest, czy zachowuje się tak, bo wierzy w takie zasady.

...w taki sposób ugrzęźniemy w definicjach

>>To co w moralności ciekawi mnie najbardziej, to elastyczność ocen takich samych zachowań wśród różnych kultur, sytuacji, zdarzeń....
>Mnie to też ciekawi, bo w pewnym sensie przez dylematy etyczne zatraciłem sens życia. Natrafiłem na problem nie do rozwiązania, a to przy okazji pokazało mi tylko płytkość otoczenia.

Nie moralność w życiu jest najważniejsza, ale rozgrywanie własnych gier ze światem. Czasami postępuje się moralnie, a czasami nie. To narzędzia gry. Za zachowania moralne społeczeństwo "głaszcze po głowie", a za zachowania niemoralne "bije po łapach". Warto stosować obie strategie.
.
.
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zauważ Europejska Konwencja Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. zawiera w sobie podstawowe prawa moralne, jest jasna i czytelna. Jest tam np. zapis mówiący o zakazie tortur, ale niestety bywa, że zakaz ten nie jest przestrzegany przez samych sygnatariuszy Konwencji i to już są warunki szczególne.
>Zasady ogólne wyznaczają kierunki "poprawności", a nad warunkami szczegółowymi można debatować całymi latami.

No i to jest moralność UE, podobnie można było tu wkleić polski kodeks karny. Tylko, że prawidłowa moralność może być zupełnie inna i jak wtedy stwierdzić, która jest lepsza?

>Przykład z autobusem nie wydaje się być trafnym. Nie dotyczy on przecież moralności, a przypadku i losowości zdarzeń.

No, ale może po prostu niemoralnie jest się spóźniać, a każdy przykład, do którego przymierzamy moralność to efekt przypadku i losowości zdarzeń.

>Moralność, to zasady życia społecznego. Istniały zawsze, odkąd człowiek stąpa po tej planecie. Zasady te regulują życie grupowe zwierząt. U ludzi są one wyjątkowo skomplikowane, co nie oznacza, że są niepotrzebne. Całe prawo, cała gospodarka, cała polityka, to przecież zasady życia społecznego, a postępowanie zgodnie z nimi, to postępowanie moralne.

Takie jest spojrzenie ewolucyjne, czyli patrzymy na gatunek homo sapiens, obserwujemy, że wykształcił moralność i że to korzystne dla gatunku. Nadal nie mówi to nic o prawidłowości danego systemu, czyli sedno gdzieś ucieka.

>Rozmawiamy na dużym stopniu ogólności, a warto było by pokusić się o przykład, jak choćby z wagonikiem. Jedzie pociąg, a ja dokonuje moralnego wyboru. Czy sprawię, że zginie jedna, czy pięć osób. A może w ogóle nie jest to problem moralny? Może to problem decyzyjny, gdzie w tym przypadku każdy wybór jest moralnie słuszny.

Problem w tym, że z punktu widzenia człowieka NIE WIADOMO czy jest to problem moralny, czy tylko problem decyzyjny.

Ale popatrzmy na to w taki sposób, że z pewnego punktu widzenia moralność jest bardzo relatywna i w zasadzie człowiek nie może być odpowiedzialny. Przed społeczeństwem też, bo świadomy człowiek odrzuca kategorie, którymi myśli większość, a odpowiedzialność karna niekoniecznie wiąże się z moralnością, np kiedy ktoś cierpi umierając na raka, a idiotyczne prawo zabrania eutanazji i ktoś bliski zabija taką osobę na jej prośbę. I potem taka osoba idzie do więzienia, ale moralnie jest usprawiedliwiona, choć znajdą się i tacy, którzy obwiniają ją dlatego, że wierzą w swoją wersję moralności opartą nie na empatii, tylko na dogmatach. I jednym z takich dogmatów jest wiara religijna w wartość życia nawet gdy jest ono cierpieniem bez szans na wyleczenie. Jeśli potraktujemy odpowiedzialność tylko jako element relacji z innymi ludźmi, to staje się to już dość luźnym terminem.

Człowiek to tylko zlepek genów, które podejmują decyzje wraz z memami, czyli wszyscy razem jesteśmy układem zamkniętym, który po prostu sobie działa i nie ma tu żadnego podziału na dobro i zło w kontekście odpowiedzialności jakiejś osoby.

>...w taki sposób ugrzęźniemy w definicjach

Dlaczego?

>>>To co w moralności ciekawi mnie najbardziej, to elastyczność ocen takich samych zachowań wśród różnych kultur, sytuacji, zdarzeń....
>>Mnie to też ciekawi, bo w pewnym sensie przez dylematy etyczne zatraciłem sens życia. Natrafiłem na problem nie do rozwiązania, a to przy okazji pokazało mi tylko płytkość otoczenia.
>Nie moralność w życiu jest najważniejsza, ale rozgrywanie własnych gier ze światem. Czasami postępuje się moralnie, a czasami nie. To narzędzia gry. Za zachowania moralne społeczeństwo "głaszcze po głowie", a za zachowania niemoralne "bije po łapach". Warto stosować obie strategie.

To zależy od sytuacji. Człowiek ma jeszcze potrzebę postępowania "dobrze" wg własnych kategorii wynikających z uczciwości intelektualnej.
31-03-2016 06:45 
 Ocena 3 na 3
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>>Zauważ Europejska Konwencja Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. zawiera w sobie podstawowe prawa moralne[...]
>No i to jest moralność UE, podobnie można było tu wkleić polski kodeks karny. Tylko, że prawidłowa moralność może być zupełnie inna i jak wtedy stwierdzić, która jest lepsza?

To prawda. Bo zasady moralne funkcjonują w określonych kręgach kulturowych. Nie istnieje prawidłowa moralność , ale można uznać za niemoralne niektóre czynny, które które owe kręgi kulturowe respektują.
Cywilizacja zachodu ma swoje konwencje, ale już cywilizacja islamu wcale nie musi się z nimi zgadzać, no i nie zgadza się patrząc, co "wyrabia się" na bliskim wschodzie. Nie oznacza to jednak, że jest między nimi moralna "przepaść".

>>Przykład z autobusem nie wydaje się być trafnym. Nie dotyczy on przecież moralności, a przypadku i losowości zdarzeń.
>No, ale może po prostu niemoralnie jest się spóźniać, a każdy przykład, do którego przymierzamy moralność to efekt przypadku i losowości zdarzeń.

To przykład na to jak różnie można "patrzeć" na moralność. Nie jest problemem Twoje spóźnienie się na autobus, a jedynie spóźnienie na spotkanie z podmiotem spotkania. Spóźnienie, samo w sobie, nic nie oznacza i nie jest ocenne. Zatem moralność występuje w relacji Ty-Społeczeństwo, a nie w relacji Ty-Ty.

>>Moralność, to zasady życia społecznego. Istniały zawsze, odkąd człowiek stąpa po tej planecie. Zasady te regulują życie grupowe zwierząt. U ludzi są one wyjątkowo skomplikowane, co nie oznacza, że są niepotrzebne. Całe prawo, cała gospodarka, cała polityka, to przecież zasady życia społecznego, a postępowanie zgodnie z nimi, to postępowanie moralne.
>Takie jest spojrzenie ewolucyjne, czyli patrzymy na gatunek homo sapiens, obserwujemy, że wykształcił moralność i że to korzystne dla gatunku. Nadal nie mówi to nic o prawidłowości danego systemu, czyli sedno gdzieś ucieka.

No nie zgadzam się. To co napisałem wyżej, to clou moralności. Moralność/zasady życia społecznego, to wytwór ewolucyjny i tam są jego korzenie. Zasady te były, są i będą; będą się też zmieniać z czasem, taka jest istota tych zasad, a co za tym idzie zasad moralnego postępowania. Uznając, moim zdaniem poprawnie, dynamikę i zmienność tych zasad w czasie, pozbywamy się dylematu pytania o ich stałość i poprawność.
Doszukiwanie się prawidłowości nie ma sensu. Zasady życia społecznego są takie, bo takie sobie je ustaliliśmy i takie uznaliśmy za prawidłowe. W tym sensie moralność jest uznaniowa, choć oparta w wielu obszarach na empatii każdego człowieka.
Dla przykładu:
  • Nie chcę być uwięziony bez procesu sądowego.
  • W tym procesie chcę mieć, z urzędu, zapewnionego obrońcę, aby mnie bronił.
  • Chcę aby mój dom był broniony w przypadku napaści i godzę się być powołany do armii w wypadku wojny.
  • Będę płacił pieniądze (podatki na policję) za ochronę mojego domu przed przestępcami, bo chcę czuć się bezpiecznie.
  • Nie chcę być torturowany.
  • Nie chcę być niewolnikiem.

... i mógłbym tak długo wymieniać. Te moje oczekiwania społeczne, to nie wynik moich umownych przemyśleń, ale reakcji emocjonalnych; tego co chcę zrobić, aby się przed takimi nieszczęściami ochronić.

>>Rozmawiamy na dużym stopniu ogólności, a warto było by pokusić się o przykład, jak choćby z wagonikiem. Jedzie pociąg, a ja dokonuje moralnego wyboru. Czy sprawię, że zginie jedna, czy pięć osób. A może w ogóle nie jest to problem moralny? Może to problem decyzyjny, gdzie w tym przypadku każdy wybór jest moralnie słuszny.
>Problem w tym, że z punktu widzenia człowieka NIE WIADOMO czy jest to problem moralny, czy tylko problem decyzyjny.
>Ale popatrzmy na to w taki sposób, że z pewnego punktu widzenia moralność jest bardzo relatywna i w zasadzie człowiek nie może być odpowiedzialny. Przed społeczeństwem też, bo świadomy człowiek odrzuca kategorie, którymi myśli większość, a odpowiedzialność karna niekoniecznie wiąże się z moralnością, np kiedy ktoś cierpi umierając na raka, a idiotyczne prawo zabrania eutanazji i ktoś bliski zabija taką osobę na jej prośbę. I potem taka osoba idzie do więzienia, ale moralnie jest usprawiedliwiona, choć znajdą się i tacy, którzy obwiniają ją dlatego, że wierzą w swoją wersję moralności opartą nie na empatii, tylko na dogmatach. I jednym z takich dogmatów jest wiara religijna w wartość życia nawet gdy jest ono cierpieniem bez szans na wyleczenie. Jeśli potraktujemy odpowiedzialność tylko jako element relacji z innymi ludźmi, to staje się to już dość luźnym terminem.
>Człowiek to tylko zlepek genów, które podejmują decyzje wraz z memami, czyli wszyscy razem jesteśmy układem zamkniętym, który po prostu sobie działa i nie ma tu żadnego podziału na dobro i zło w kontekście odpowiedzialności jakiejś osoby.

Przykład jaki podałeś uważam za bardzo istotny, ale świadczy on o umowności prawidłowego postępowania. Są państwa, gdzie eutanazja jest legalna (jestem jej zwolennikiem), a są państwa, gdzie jest nielegalna. Zauważ jednak, że we wszystkich tych państwach ludzie zgodzą się z moimi zasadami, które wypunktowałem wyżej.

>>...w taki sposób ugrzęźniemy w definicjach
>Dlaczego?
Bo nie da się niektórych rzeczy zdefiniować, zależą bowiem od kontekstu wydarzeń.

>>Nie moralność w życiu jest najważniejsza, ale rozgrywanie własnych gier ze światem. Czasami postępuje się moralnie, a czasami nie. To narzędzia gry. Za zachowania moralne społeczeństwo "głaszcze po głowie", a za zachowania niemoralne "bije po łapach". Warto stosować obie strategie.
>To zależy od sytuacji. Człowiek ma jeszcze potrzebę postępowania "dobrze" wg własnych kategorii
Ależ oczywiście Dlatego też niektóre zasady moralne można naginać inne zaś łamać, jeżeli jest to potrzebne do prowadzonej przez każdego z nas gry.
.
.
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To prawda. Bo zasady moralne funkcjonują w określonych kręgach kulturowych. Nie istnieje prawidłowa moralność , ale można uznać za niemoralne niektóre czynny, które które owe kręgi kulturowe respektują.
>Cywilizacja zachodu ma swoje konwencje, ale już cywilizacja islamu wcale nie musi się z nimi zgadzać, no i nie zgadza się patrząc, co "wyrabia się" na bliskim wschodzie. Nie oznacza to jednak, że jest między nimi moralna "przepaść".

I tu jest ciekawa kwestia do poruszenia. Można zapisać moralność jako suche fakty: wg moralności danej społeczności moralne jest to, a niemoralne tamto i jest tak ponieważ coś tam. Ale argumentując niektóre rzeczy odnosimy się do oczywistości, które wynikają z przyjęcia danych aksjomatów i wrodzonej empatii. I tu są spory moralne, ludzie używają argumentów. Jest też idealizacja moralności np w religiach, sektach, ideologiach gdzie potrzebne są sztywne zasady, hierarchia, chrzest bojowy itd.

Jest też moralność personalistyczna, niestety najpopularniejsza w naszej kulturze i oznacza to, że nasze czyny odwołują się do pojęcia wolnej woli, panowania rozumem nad wszystkim co się robi (to jest psychopatyczny mem, który jest na rękę psychopatom typu zimnego, którzy wszystko sprowadzają do pojęcia "ja" i odpowiedzialności żeby poniżyć innych i pokazać swoją lepszość i to, że psychopata jest wzorem cnót - także mem katolicki). I jest moralność apersonalistyczna, czyli wynik racjonalnego myślenia przyczynowego, ale z apersonalizmu może korzystać także psychopata w celu uniknięcia odpowiedzialności.

>>No, ale może po prostu niemoralnie jest się spóźniać, a każdy przykład, do którego przymierzamy moralność to efekt przypadku i losowości zdarzeń.
>To przykład na to jak różnie można "patrzeć" na moralność. Nie jest problemem Twoje spóźnienie się na autobus, a jedynie spóźnienie na spotkanie z podmiotem spotkania. Spóźnienie, samo w sobie, nic nie oznacza i nie jest ocenne. Zatem moralność występuje w relacji Ty-Społeczeństwo, a nie w relacji Ty-Ty.

Ale w takiej sytuacji najlepiej być makiawelistą i grać właśnie wzór cnót, dbać o to żeby na zewnątrz wyglądać moralnie. Czyli moralność nie w relacji ja-ja jest bez sensu. Jeśli myślę, że ta osoba źle o mnie pomyśli przez to, że się spóźniłem, to też jest to bez sensu, bo nikomu nie powinno zależeć na tym co inni o nim myślą.

>No nie zgadzam się. To co napisałem wyżej, to clou moralności. Moralność/zasady życia społecznego, to wytwór ewolucyjny i tam są jego korzenie. Zasady te były, są i będą; będą się też zmieniać z czasem, taka jest istota tych zasad, a co za tym idzie zasad moralnego postępowania. Uznając, moim zdaniem poprawnie, dynamikę i zmienność tych zasad w czasie, pozbywamy się dylematu pytania o ich stałość i poprawność.

Ale taki punkt widzenia pozwala mi przyjąć własną moralność, a ta przecież powinna istnieć w relacji ze społeczeństwem i ze mną samym.

>Doszukiwanie się prawidłowości nie ma sensu. Zasady życia społecznego są takie, bo takie sobie je ustaliliśmy i takie uznaliśmy za prawidłowe. W tym sensie moralność jest uznaniowa, choć oparta w wielu obszarach na empatii każdego człowieka.

Nie mogę oprzeć moralności na empatii, bo mam empatię nawet do psychopatów, ale to w momencie kiedy o tym myślę teraz. Bo jest mi żal, że ktoś urodził się kimś takim i że jest takim dnem. W momencie kiedy psychopata kogoś atakuje czuję intuicyjnie agresję i chęć ukarania.

>Dla przykładu:
>

    >
  • Nie chcę być uwięziony bez procesu sądowego.
    >
  • W tym procesie chcę mieć, z urzędu, zapewnionego obrońcę, aby mnie bronił.
    >
  • Chcę aby mój dom był broniony w przypadku napaści i godzę się być powołany do armii w wypadku wojny.
    >
  • Będę płacił pieniądze (podatki na policję) za ochronę mojego domu przed przestępcami, bo chcę czuć się bezpiecznie.
    >
  • Nie chcę być torturowany.
    >
  • Nie chcę być niewolnikiem.
    >

>... i mógłbym tak długo wymieniać. Te moje oczekiwania społeczne, to nie wynik moich umownych przemyśleń, ale reakcji emocjonalnych; tego co chcę zrobić, aby się przed takimi nieszczęściami ochronić.

Ale tu mówimy o prawie, czyli niekoniecznie moralności, tak jak w przykładzie z eutanazją.

>Przykład jaki podałeś uważam za bardzo istotny, ale świadczy on o umowności prawidłowego postępowania. Są państwa, gdzie eutanazja jest legalna (jestem jej zwolennikiem), a są państwa, gdzie jest nielegalna. Zauważ jednak, że we wszystkich tych państwach ludzie zgodzą się z moimi zasadami, które wypunktowałem wyżej.

No czyli jedne państwa mogą mieć bardziej, a inne mniej moralne prawo. Czyli prawo mierzymy przez pryzmat naszej moralności, a więc prawa nie powinniśmy utożsamiać z moralnością, choć powinno ono być oparte na uniwersalnych zasadach moralnych. I właśnie z tymi każdy się zgodzi, ale tego jest niewiele. W przypadku innych zaczyna się już dyskusja. Prawa "od" są dość oczywiste dla każdego i można założyć, że to prawa twarde, stałe. Aby etyka miała w ogóle sens trzeba wyjść z jakichś założeń, które dają pewne wnioski, które można zapisać pod kwantyfikatorem wielkim. Naturalnie wychodzimy z emocji przyjemności, które nazywamy dobrem i emocji negatywnych, które nazywamy złem. Ale już kiedy mówimy o karach, ich mocy itd zaczyna się problem. A jeszcze większym problemem jest rozmowa o prawach "DO". Problemy generuje tu sama natura świata, czyli gdyby istniał Bóg to byłaby to jego wina.

>nie da się niektórych rzeczy zdefiniować, zależą bowiem od kontekstu wydarzeń.

Dlatego trzeba oceniać sprawy na bieżąco i głęboko je analizować jeśli chcemy wiedzieć co jest moralne. I możemy otrzymać odpowiedź, że nie wiadomo.

>Dlatego też niektóre zasady moralne można naginać inne zaś łamać, jeżeli jest to potrzebne do prowadzonej przez każdego z nas

Ja nie prowadzę żadnych gier i nie bardzo wiem o co tu chodzi.
01-04-2016 08:05 
 Ocena 2 na 2
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>I tu jest ciekawa kwestia do poruszenia. Można zapisać moralność jako suche fakty: wg moralności danej społeczności moralne jest to, a niemoralne tamto i jest tak ponieważ coś tam. Ale argumentując niektóre rzeczy odnosimy się do oczywistości, które wynikają z przyjęcia danych aksjomatów i wrodzonej empatii. I tu są spory moralne, ludzie używają argumentów. Jest też idealizacja moralności np w religiach, sektach, ideologiach gdzie potrzebne są sztywne zasady, hierarchia, chrzest bojowy itd.
>Jest też moralność personalistyczna, niestety najpopularniejsza w naszej kulturze i oznacza to, że nasze czyny odwołują się do pojęcia wolnej woli, panowania rozumem nad wszystkim co się robi (to jest psychopatyczny mem, który jest na rękę psychopatom typu zimnego, którzy wszystko sprowadzają do pojęcia "ja" i odpowiedzialności żeby poniżyć innych i pokazać swoją lepszość i to, że psychopata jest wzorem cnót - także mem katolicki). I jest moralność apersonalistyczna, czyli wynik racjonalnego myślenia przyczynowego, ale z apersonalizmu może korzystać także psychopata w celu uniknięcia odpowiedzialności.
No tak to działa. Dla mnie chrzest niemowlęcia jest niemoralny, ale dla katolika jak najbardziej moralny, a nawet konieczny Nie oznacza to, że nie zgadzamy się w innych zasadach moralnych.
Andrzej Bogusławski w swoim poście podał przykład idei moralnych Herbarta, które mogą być przecież wykorzystane jako drogowskazy postępowania. Norm moralnych jest przecież całe mnóstwo.
Nie "mieszał bym" rozważań o moralności z zaburzeniami osobowości o jakich piszesz. To zupełnie inna bajka.

>>[...]Nie jest problemem Twoje spóźnienie się na autobus, a jedynie spóźnienie na spotkanie z podmiotem spotkania. Spóźnienie, samo w sobie, nic nie oznacza i nie jest ocenne. Zatem moralność występuje w relacji Ty-Społeczeństwo, a nie w relacji Ty-Ty.
>Ale w takiej sytuacji najlepiej być makiawelistą i grać właśnie wzór cnót, dbać o to żeby na zewnątrz wyglądać moralnie. Czyli moralność nie w relacji ja-ja jest bez sensu. Jeśli myślę, że ta osoba źle o mnie pomyśli przez to, że się spóźniłem, to też jest to bez sensu, bo nikomu nie powinno zależeć na tym co inni o nim myślą.
Człowiek tak wyewoluował, że posiada nieodparte pragnienie gromadzenia dóbr i walki o status społeczny w grupie. Zależy Tobie na tym jak o Tobie myślą inni - bardzo Tobie na tym zależy, bo to grupa ustali Twój status. Robisz to w sposób uświadomiony, bądź nieuświadomiony, ale to robisz.

>>[...]Moralność/zasady życia społecznego, to wytwór ewolucyjny i tam są jego korzenie. Zasady te były, są i będą; będą się też zmieniać z czasem, taka jest istota tych zasad, a co za tym idzie zasad moralnego postępowania. Uznając, moim zdaniem poprawnie, dynamikę i zmienność tych zasad w czasie, pozbywamy się dylematu pytania o ich stałość i poprawność.
>Ale taki punkt widzenia pozwala mi przyjąć własną moralność, a ta przecież powinna istnieć w relacji ze społeczeństwem i ze mną samym.
Nie. Ta relacja będzie zawsze Ty-Społeczeństwo. To, co się z Tobą dzieje, to postawa, a nie moralność. Może być ona oczywiście niezgodna z ogólnie przyjętymi zasadami moralnymi, co nie oznacza, że jest słuszniejsza. To dwie różne rzeczy. Innymi słowy, moralność to czyny, a nie myśli.

>>[...]W tym sensie moralność jest uznaniowa, choć oparta w wielu obszarach na empatii każdego człowieka.
>Nie mogę oprzeć moralności na empatii, bo mam empatię nawet do psychopatów, ale to w momencie kiedy o tym myślę teraz. Bo jest mi żal, że ktoś urodził się kimś takim i że jest takim dnem. W momencie kiedy psychopata kogoś atakuje czuję intuicyjnie agresję i chęć ukarania.
I tu przychodzą z pomocą wyższe poziomy intencjonalności człowieka. Posiadasz empatię do psychopaty jako człowieka, ale też i empatię do osób, które potencjalnie skrzywdzi - bo potrafisz to sobie wyobrazić.

>> [...]Te moje oczekiwania społeczne, to nie wynik moich umownych przemyśleń, ale reakcji emocjonalnych; tego co chcę zrobić, aby się przed takimi nieszczęściami ochronić.
>Ale tu mówimy o prawie, czyli niekoniecznie moralności, tak jak w przykładzie z eutanazją.
Normy prawne wynikają zasadniczo z zasad moralnych.

>[...]Czyli prawo mierzymy przez pryzmat naszej moralności, a więc prawa nie powinniśmy utożsamiać z moralnością, choć powinno ono być oparte na uniwersalnych zasadach moralnych. I właśnie z tymi każdy się zgodzi, ale tego jest niewiele. W przypadku innych zaczyna się już dyskusja. Prawa "od" są dość oczywiste dla każdego i można założyć, że to prawa twarde, stałe. Aby etyka miała w ogóle sens trzeba wyjść z jakichś założeń, które dają pewne wnioski, które można zapisać pod kwantyfikatorem wielkim [... i dalej]
Mógłbyś posłużyć się jakimś przykładem?

>>nie da się niektórych rzeczy zdefiniować, zależą bowiem od kontekstu wydarzeń.
>Dlatego trzeba oceniać sprawy na bieżąco i głęboko je analizować jeśli chcemy wiedzieć co jest moralne. I możemy otrzymać odpowiedź, że nie wiadomo.
Też mi się tak wydaje. Zresztą przykładów na wątpliwości moralne jest całe mnóstwo, choćby:
  • czy sztuczna inteligencja powinna mieć prawa?
  • czy można ingerować w myśli?
  • kiedy zaczyna się życie?
  • czy mogę w nieograniczony sposób dysponować własnym ciałem?

...cała masa moralnych problemów. Nie oznacza to jednak, że nie można przyjąć zasad ogólnych.
>>Dlatego też niektóre zasady moralne można naginać inne zaś łamać, jeżeli jest to potrzebne do prowadzonej przez każdego z nas gry
>Ja nie prowadzę żadnych gier i nie bardzo wiem o co tu chodzi.
Każdy z Nas je prowadzi. Manipulujemy ludźmi, kłamiemy, robimy wszystko, aby "układać świat" zgodnie z naszymi oczekiwaniami.
01-04-2016 15:24 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>No tak to działa. Dla mnie chrzest niemowlęcia jest niemoralny, ale dla katolika jak najbardziej moralny, a nawet konieczny Nie oznacza to, że nie zgadzamy się w innych zasadach moralnych.
> Andrzej Bogusławski w swoim poście podał przykład idei moralnych Herbarta, które mogą być przecież wykorzystane jako drogowskazy postępowania. Norm moralnych jest przecież całe mnóstwo.

No i z większością się tu nie zgadzam.

>Nie "mieszał bym" rozważań o moralności z zaburzeniami osobowości o jakich piszesz. To zupełnie inna bajka.

Ja bym mieszał, bo normy moralne pochodzą od ludzi, a ci często są zaburzeni psychicznie. Naukowcy, filozofowie, duchowni to często osoby mające literkę F przy diagnozie. W rodzinach też często spotyka się wzorce dominacji i uległości, co znacznie wpływa na wartości społeczne. Wg mnie (ale to tylko moje zdanie) w społeczeństwie dominują idee psychopatyczne.

>Człowiek tak wyewoluował, że posiada nieodparte pragnienie gromadzenia dóbr i walki o status społeczny w grupie. Zależy Tobie na tym jak o Tobie myślą inni - bardzo Tobie na tym zależy, bo to grupa ustali Twój status. Robisz to w sposób uświadomiony, bądź nieuświadomiony, ale to robisz.

Nie robię tego i nie zależy mi. Nie jestem kobietą

>>>[...]Moralność/zasady życia społecznego, to wytwór ewolucyjny i tam są jego korzenie. Zasady te były, są i będą; będą się też zmieniać z czasem, taka jest istota tych zasad, a co za tym idzie zasad moralnego postępowania. Uznając, moim zdaniem poprawnie, dynamikę i zmienność tych zasad w czasie, pozbywamy się dylematu pytania o ich stałość i poprawność.
>>Ale taki punkt widzenia pozwala mi przyjąć własną moralność, a ta przecież powinna istnieć w relacji ze społeczeństwem i ze mną samym.
>Nie. Ta relacja będzie zawsze Ty-Społeczeństwo. To, co się z Tobą dzieje, to postawa, a nie moralność. Może być ona oczywiście niezgodna z ogólnie przyjętymi zasadami moralnymi, co nie oznacza, że jest słuszniejsza. To dwie różne rzeczy. Innymi słowy, moralność to czyny, a nie myśli.

Moralność to przede wszystkim zasady. Relacja ja-społeczeństwo to tylko relacja, może to być starcie różnych moralności.

>I tu przychodzą z pomocą wyższe poziomy intencjonalności człowieka. Posiadasz empatię do psychopaty jako człowieka, ale też i empatię do osób, które potencjalnie skrzywdzi - bo potrafisz to sobie wyobrazić.

No i wychodzi wtedy na to, że wszystko jest sprzeczne, a świat jest po prostu zły i bezsensowny.

>Normy prawne wynikają zasadniczo z zasad moralnych.

Z cudzego pojmowania tych norm, albo ustalania ich z pozycji dominacji.

>>[...]Czyli prawo mierzymy przez pryzmat naszej moralności, a więc prawa nie powinniśmy utożsamiać z moralnością, choć powinno ono być oparte na uniwersalnych zasadach moralnych. I właśnie z tymi każdy się zgodzi, ale tego jest niewiele. W przypadku innych zaczyna się już dyskusja. Prawa "od" są dość oczywiste dla każdego i można założyć, że to prawa twarde, stałe. Aby etyka miała w ogóle sens trzeba wyjść z jakichś założeń, które dają pewne wnioski, które można zapisać pod kwantyfikatorem wielkim [... i dalej]
>Mógłbyś posłużyć się jakimś przykładem?

Podstawowa logika: żyję -> nie chcę być niesprawiedliwie traktowany -> podstawowa zasada sprawiedliwości to wolność (tylko jest problem z ustaleniem granicy wolności)

Przyjemność to dobro, a nieprzyjemność to zło, więc należy dążyć do przyjemności w szerszej perspektywie (takiej oczywistości nie rozumieją osoby chore psychicznie, np psychopaci, którzy potrzebują mieć jakieś wartości, którym się podporządkowują).

No i zasada wzajemności.

>>Dlatego trzeba oceniać sprawy na bieżąco i głęboko je analizować jeśli chcemy wiedzieć co jest moralne. I możemy otrzymać odpowiedź, że nie wiadomo.
>Też mi się tak wydaje. Zresztą przykładów na wątpliwości moralne jest całe mnóstwo, choćby:
>

    >
  • czy sztuczna inteligencja powinna mieć prawa?
    >
  • czy można ingerować w myśli?
    >
  • kiedy zaczyna się życie?
    >
  • czy mogę w nieograniczony sposób dysponować własnym ciałem?
    >

>...cała masa moralnych problemów. Nie oznacza to jednak, że nie można przyjąć zasad ogólnych.

Ale ja nadal nie wiem po co te zasady ogólne, skoro podczas myślenia o konkretnym problemie zbieramy dane i obliczamy co jest dla nas moralne, a co nie.

Kolejny problem do tej listy: wewnętrzne pragnienia, które są niemoralne. Jeśli nie da się ich zmienić, to uważam, że takie przypadki zasługują na eutanazję, bo nikt nie może żyć cierpiąc z takiego powodu. A większość ludzi powie, że taka osoba musi żyć, bo wychodzą z założenia, że przymus życia jest moralny i taka osoba jest niemoralna wg kiedy narzeka i mówi prawdę.

>>Ja nie prowadzę żadnych gier i nie bardzo wiem o co tu chodzi.
>Każdy z Nas je prowadzi. Manipulujemy ludźmi, kłamiemy, robimy wszystko, aby "układać świat" zgodnie z naszymi oczekiwaniami.

Ja nie. I właśnie to,że obserwuję takie zachowania w otoczeniu powoduje, że ja już nawet nic nie chcę. Czuję się jakbym żył w jakimś zoo.
01-04-2016 16:05 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Panie Olson, przykro mi, iż tak niewiele potrafi Pan zrozumieć, ale Pańskie tu rozważania całkowicie odbiegają od tematu wątku: www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629/z,0 to, iż nie stosuję Pańskich metod ustawiania flagi, czy usuwania wypowiedzi, które się Panu nie podobają, wcale nie upoważnia Pana do pieprzenia tu tego co się Panu zdaje, grzecznie proszę albo wróć Pan do tematu, albo zmień Pan wątek. Oczywiście wypisywanych tu przez Pana bzdetów nie trzymających się tematu nie usunę, gdyż uważam, iż każdy sam siebie kompromituje.

@@@
.
01-04-2016 21:58 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A można wiedzieć co było nie na temat?
01-04-2016 23:17 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A można wiedzieć co było nie na temat?
Widocznie niektórzy nawet niewiedzą co i na jaki temat wypisują? Najważniejsze, iż zabrać głos mogą. Tematem wątku nie jest sama moralność tylko jej źródła i ich zawłaszczanie. Nie rozumiał Pan tego w swoim wątku www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,703486#w703948 trudno to Pańska sprawa, ale gdy dalej Pan niewiele rozumie, tylko klepie bez zastanowienia swoje kazania zaśmiecając mój wątek, to wprost mam obowiązek zwrócenia Panu uwagi. Wróć Pan do tematu, albo zmień Pan wątek.

@@@
.
02-04-2016 00:58 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To Pan nie próbował zrozumieć tego o czym piszę. Może dałoby się to rozstrzygnąć gdyby odnosił się Pan do konkretów.

Np ktoś pisze, że jeśli X to Y, a z Y wynika Z. Jeśli to błąd, to należy napisać, że błędem jest stwierdzenie, że z X wynika Y i błędem jest stwierdzenie, że z Y wynika Z, bo naprawdę z X wynika J, ponieważ...

A Pan tak arbitralnie stwierdza bez uzasadnienia, więc nawet nie mam się do czego odnieść. I można dyskutować jak dzieci w przedszkolu lub politycy:
- to ja mam rację!
- nieprawda, bo ja!

A problem, o którym piszę dalej jest aktualny.

Ewolucyjne podejście do moralności nie dotyczy personalizmu czy apersonalizmu. Jest to niezależne od tego podejście i dotyczy zupełnie czegoś innego.

Teista może powiedzieć, że Bóg stworzył człowieka poprzez proces ewolucji i taki był boski plan, a celem ewolucji był człowiek posiadający moralność personalistyczną i takie tam bla, bla typowe dla wierzących.

Tymczasem to rozstrzygnięcie kwestii personalizmu i apersonalizmu jest kluczowe, ponieważ dotyczy przyczyn zachowań, które leżą poza świadomością i wolą człowieka. Nie można więc podejść personalistycznie ze względu na przyczynowość, czyli nawet na poziomie teistycznego myślenia załatwiamy personalizm. Jeśli czyn wynika z tego jaka jest dusza, to znaczy, że przyczyny tworzące taką, a nie inną duszę są odpowiedzialne za wybór. Człowiek tworzy rozdzielenie kiedy patrzy przez swój własny pryzmat i wydaje mu się, że jest odrębną od świata jednostką. Tymczasem to świat jest całością, a człowiek jest takim małym robaczkiem, który jest trybikiem tej machiny i jednocześnie elementem tego świata, jego skutkiem i przyczyną kolejnych skutków. Mózg tworzy wizję świata i wizję swojego miejsca w świecie, a oprócz tego steruje całą postacią, więc świadomości obecnej w tym mózgu wydaje się, że to ona jest sprawcą wyborów i je sobie przypisuje. Wydaje jej się też, że jest postacią. Tylko, że sama świadomość "nie widzi" przyczyn, przeszłości, nie zna przyczyn swoich decyzji wynikających z nieświadomości, a postać to tylko uproszczenie emocjonalne, którym posługuje się umysł.

Każda decyzja wynika z nieświadomości. Nie istnieją dobre, ani złe wybory. Istnieją za to wybory, które są korzystne lub niekorzystne w danej sytuacji. I tu można zadać pytanie o to co jest korzystne i o to jaka moralność jest korzystna dla społeczeństwa. Ale wtedy należy uwzględnić już to jacy ludzie są na starcie, zamiast tworzyć moralność opartą na tym jacy powinni być idealni ludzie. I okazuje się, że żaden ewolucjonizm, ateizm, teizm itd nie są potrzebne do rozpatrywania moralności, a wręcz przeszkadzają i tworzą niepotrzebne spory.
02-04-2016 10:50 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>To Pan nie próbował zrozumieć tego o czym piszę.
Wielokrotnie próbowałem i wiem teraz na pełno, iż tu Pan przedstawia zupełnie niespójny pseudonaukowy bełkot oparty na świętej wierze we własną rację, a nie na chociażby minimalnym oczytaniu w przytoczonej problematyce oraz jej zrozumieniu wraz sensem terminów, których Pan tu używa.

>Ewolucyjne podejście do moralności nie dotyczy personalizmu czy apersonalizmu. Jest to niezależne od tego podejście
Dokładnie właśnie to twierdzę od samego początku. Dobrze, iż nareszcie to do Pana dodarło.
Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach.
Pan Maceox: Reasumując już, moim zdaniem alternatywą dla opcji personalistycznej w moralności są nie tyle nauki przyrodnicze (gdyż dla nauki w ogóle nie ma alternatywy, a ewolucja jest faktem), co etyka racjonalisyczna, zasadniczo np. humanistyczna, ale oczywiście mogę się mylić. Nie jestem specjalistą ani od personalizmu, ani od moralności w ogóle.

Błąd jeżeli chodzi o moje rozumowanie dotyczące źródeł moralności, które nie jest ani "apersonalizmem", ani "antyperonalizmem", ani też żadną "personalistyczną alternatywą". Podobnie jak naturalizm nie jest alternatywą dla religijnego fideizmu, (jakim są np. przeróżne formy ateizmu) tylko całkowicie odmienną koncepcją rozumienia rzeczywistości, tak uznanie źródeł moralnych w ewolucyjnych procesach przyrody jest odmienną koncepcją rozumienia od personalizmu i ma się do niego nijak, a nie jest jakąś tam wobec niego alternatywą.

Natomiast całkowicie się z Panem zgadzam iż alternatywą dla personalizmu są różne humanistyczno/racjonalistyczne koncepcje moralne, tyle tylko, iż tu nie były one przedmiotem moich rozważań.

www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,492101#w503754

>i dotyczy zupełnie czegoś innego.
Po za tym, iż przeczy personalizmowi już z samego założenia, to rzeczywiście ani personalizmem, ani tym bardziej wymyślonym przez Pana 'apersonalizmem' się nie zajmuje. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,703486#w703948

> Teista może powiedzieć,........ (...)
> Ale wtedy należy uwzględnić już to jacy ludzie są na starcie, zamiast tworzyć moralność opartą na tym jacy powinni być idealni ludzie. I okazuje się, że żaden ewolucjonizm, ateizm, teizm itd nie są potrzebne do rozpatrywania moralności, a wręcz przeszkadzają i tworzą niepotrzebne spory.
A Pan Olson może długo kręcić, mącić, kłamać, bajać to co mu się zdaje, tyle tylko, iż to nie jest tematem tego wątku, a na inne tematy szkoda z Panem rozmawiać, gdyż ogromne luki w swojej wiedzy pokrywa Pan krętactwem i prymitywnymi atakami na Pańskich oponentów.

@@@
.
02-04-2016 11:48 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Wielokrotnie próbowałem i wiem teraz na pełno, iż tu Pan przedstawia zupełnie niespójny pseudonaukowy bełkot oparty na świętej wierze we własną rację, a nie na chociażby minimalnym oczytaniu w przytoczonej problematyce oraz jej zrozumieniu wraz sensem terminów, których Pan tu używa.

Oczytanie vs samodzielne myślenie
Logiczna analiza i przedefiniowanie pojęć vs znajomość sztywnych terminów

Każdy sobie może wyciągnąć wnioski co jest lepsze. Poza tym w tym co piszę nie ma nic pseudonaukowego, więc proszę mi tu nie kłamać i nie oczerniać bezpodstawnie. Nauka nie rozstrzyga co jest dobre, a co złe.

>>Ewolucyjne podejście do moralności nie dotyczy personalizmu czy apersonalizmu. Jest to niezależne od tego podejście
>Dokładnie właśnie to twierdzę od samego początku. Dobrze, iż nareszcie to do Pana dodarło.

Też twierdzę to od samego początku, przy czym piszę także o implikacjach tego faktu. Ewolucyjne podejście jest pod personalistycznym lub apersonalistycznym. Dylemat personalizmu to meta-poziom myślenia, podczas gdy kwestia ewolucjonizmu jest podrzędna. I napisałem na to argumenty w poprzednim poście, a Pan tradycyjnie zamiast odnieść się dokładnie, wkleja Pan kolorowe linki i powtórzenia tego co już było. Nie każdemu chce się czytać po kilka razy to samo na co już z reguły odpowiadał.

>Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach

I tutaj jednak zestawia Pan personalizm z ewolucyjnym podejściem do moralności, a przecież uzgodniliśmy, że to nie to samo...


>A Pan Olson może długo kręcić, mącić, kłamać, bajać to co mu się zdaje, tyle tylko, iż to nie jest tematem tego wątku, a na inne tematy szkoda z Panem rozmawiać, gdyż ogromne luki w swojej wiedzy pokrywa Pan krętactwem i prymitywnymi atakami na Pańskich oponentów.

Kolejny raz atakuje Pan ad personam projektując na mnie atak, którego nie ma. Nie potrafi się Pan odnieść do konkretów, to pozostaje Panu już tylko obrażanie. A ze zrozumieniem nadal Pan nie przeczytał...
02-04-2016 14:39 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Wielokrotnie próbowałem i wiem teraz na pełno, iż tu Pan przedstawia zupełnie niespójny pseudonaukowy bełkot oparty na świętej wierze we własną rację, a nie na chociażby minimalnym oczytaniu w przytoczonej problematyce oraz jej zrozumieniu wraz sensem terminów, których Pan tu używa.
>Oczytanie vs samodzielne myślenie
>Logiczna analiza i przedefiniowanie pojęć vs znajomość sztywnych terminów
Pan oczywiście rozumie co Pan tu napisał?

>Każdy sobie może wyciągnąć wnioski co jest lepsze.
100% zgody.

>Poza tym w tym co piszę nie ma nic pseudonaukowego, więc proszę mi tu nie kłamać i nie oczerniać bezpodstawnie.
Nie mam zwyczaju nikogo bezpodstawnie epitetować, czy dyskredytować, a tym bardziej oczerniać. Niewiedzę w temacie lub błędy w myśleniu ewidentnie wykazuję zaś ocenę argumentacji pozostawiam ogółowi czytelników. Ciągle jeszcze do większości moja argumentacja tu dociera.

>Nauka nie rozstrzyga co jest dobre, a co złe.
To zależy od tego co będziemy nazywali nauką.
pl.wikiped(*)i_dyscyplin_naukowych_w_Polsce
Na przykład matematyka na pewno nie, ale na przykład niektórzy antropolodzy badają problem pochodzenia subiektywnych ludzkich ocen tego co jest dobre i tego co jest złe. www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697467 To ciekawy problem, gdyż nie znamy momentu, od którego zwierzęta zaczynają walczyć o "status społeczny w grupie" o czym wspomina tu pan Kozłowski ani też kiedy pojawiają się pierwsze neurony lustrzane.

>Ewolucyjne podejście do moralności nie dotyczy personalizmu czy apersonalizmu. Jest to niezależne od tego podejście
Dokładnie właśnie to twierdzę od samego początku. Dobrze, iż nareszcie to do Pana dodarło. Źródła moralności nie są ani "apersonalizmem", ani "antyperonalizmem", ani też żadną "personalistyczną alternatywą". Podobnie jak naturalizm nie jest alternatywą dla religijnego fideizmu, tylko całkowicie odmienną koncepcją rozumienia rzeczywistości, tak uznanie źródeł moralnych w ewolucyjnych procesach przyrody jest odmienną koncepcją rozumienia od personalizmu i ma się do niego nijak, a nie jest jakąś tam wobec niego alternatywą.

>Też twierdzę to od samego początku,
I tu jest zasadnicza różnica pomiędzy nami. Ja nie nie kręcę i nie przedstawiam żadnych bajd tylko rzecz pokazuję odwołując się (linkując) do faktów, czy konkretnych wypowiedzi. Gdzie są takie Pańskie twierdzenia?

> przy czym piszę także o implikacjach tego faktu. Ewolucyjne podejście jest pod personalistycznym lub apersonalistycznym. Dylemat personalizmu to meta-poziom myślenia, podczas gdy kwestia ewolucjonizmu jest podrzędna.
Właśnie już choćby powyżej mamy przykład pseudonaukowego bełkotu, ponadto na ile mogę zrozumieć, a przychodzi mi to z trudnością, to przeczy Pan tu sam sobie, a na pewno przeczy Pan moim twierdzeniom o ewolucyjnym pochodzeniu moralności.

>I napisałem na to argumenty w poprzednim poście, a Pan tradycyjnie zamiast odnieść się dokładnie, wkleja Pan kolorowe linki i powtórzenia tego co już było.
Rozumiem ewidentne wykazywanie wypisywanych bzdur boli, ale jest to koniecznym aby nie pieprzyć głupot na okrągło tylko rozmawiać merytorycznie trzymając się wątku.

> Nie każdemu chce się czytać po kilka razy to samo na co już z reguły odpowiadał.
Zdecydowanie nie każdemu i dlatego ja zupełnie nie każdego adresuję swoje wypowiedzi. Adresuję je tylko do tych, którzy są w stanie je zrozumieć.

Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach
>I tutaj jednak zestawia Pan personalizm z ewolucyjnym podejściem do moralności, a przecież uzgodniliśmy, że to nie to samo...
No właśnie jaki sens miałoby kierowanie wypowiedzi do Pana skoro Pan zupełnie ich zrozumieć nie może i dalej w koło Wojtek pieprzy swoje głupoty.

A Pan Olson może długo kręcić, mącić, kłamać, bajać to co mu się zdaje, tyle tylko, iż to nie jest tematem tego wątku, a na inne tematy szkoda z Panem rozmawiać, gdyż ogromne luki w swojej wiedzy pokrywa Pan krętactwem i prymitywnymi atakami na Pańskich oponentów.
>Kolejny raz atakuje Pan ad personam projektując na mnie atak, którego nie ma.
Gdzie tu jest atak ad personam i niech Pan uzgodni ze sobą czy jest atak czy go nie ma. Aby Panu odpisać nie muszę aż projektów przygotowywać, to nie ten poziom.

>Nie potrafi się Pan odnieść do konkretów, to pozostaje Panu już tylko obrażanie.
Koń jak jest, każdy widzi. Inteligentny czytelnik pouczania co ma myśleć ani nie potrzebuje, ani nie lubi. Wykazywanie, iż ktoś bzdury wypisuje obrażaniem nie jest, choć trudno znaleźć łatwiejszy przedmiot do obrażenia od ewidentnej głupoty.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,703486#w703948

> A ze zrozumieniem nadal Pan nie przeczytał...
Zdecydowanie Pan ma rację. Pomimo wszelkich wysiłków nie wszystkie teksty tu przedstawiane dają się łatwo zrozumieć. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,703486#w703963 Pańskie zaś do tych najtrudniejszych należą, gdyż są pomieszaną zbieraniną powyrywanych z kontekstu wypowiedzi różnych autorów, których sam Pan przemyśleć i zbudować na nich jakiejś własnej spójnej koncepcji, nie zdołał.

I znowu bezskładny atak na mnie zamiast merytorycznego odniesienia się do tematów zainicjowanych w poście otwierającym wątek. Szkoda, iż niewiele Pan potrafi zrozumieć, za to koniecznie musi zabrać głos.

@@@
03-04-2016 00:56 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zdecydowanie Pan ma rację. Pomimo wszelkich wysiłków nie wszystkie teksty tu przedstawiane dają się łatwo zrozumieć. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,703486#w703963 Pańskie zaś do tych najtrudniejszych należą, gdyż są pomieszaną zbieraniną powyrywanych z kontekstu wypowiedzi różnych autorów, których sam Pan przemyśleć i zbudować na nich jakiejś własnej spójnej koncepcji, nie zdołał.

I w tym tkwi sedno. Zamiast spróbować zrozumieć pisze Pan takie głupoty, obraża mnie Pan i w dodatku nie widzi Pan tutaj własnej winy.

>I znowu bezskładny atak na mnie zamiast merytorycznego odniesienia się do tematów zainicjowanych w poście otwierającym wątek. Szkoda, iż niewiele Pan potrafi zrozumieć, za to koniecznie musi zabrać głos.

I znów atakuje Pan ad personam. Resztę pomijam, bo niczego istotnego tam nie stwierdziłem. Poza oczywistymi dowodami na niezrozumienie moich słów...
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Zdecydowanie Pan ma rację. Pomimo wszelkich wysiłków nie wszystkie teksty tu przedstawiane dają się łatwo zrozumieć. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,703486#w703963 Pańskie zaś do tych najtrudniejszych należą, gdyż są pomieszaną zbieraniną powyrywanych z kontekstu wypowiedzi różnych autorów, których sam Pan przemyśleć i zbudować na nich jakiejś własnej spójnej koncepcji, nie zdołał.
>I w tym tkwi sedno. Zamiast spróbować zrozumieć pisze Pan takie głupoty, obraża mnie Pan i w dodatku nie widzi Pan tutaj własnej winy.
>I znów atakuje Pan ad personam. Resztę pomijam, bo niczego istotnego tam nie stwierdziłem. Poza oczywistymi dowodami na niezrozumienie moich słów...
www.racjon(*)m.php/s,700629/z,0/d,3#w700909

@@@
.
03-04-2016 15:05 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Zachowuje się Pan jak dziecko, które nie rozumie co mówi nauczycielka, więc a priori uznaje to za bzdety i w dodatku się mądrzy, że wie lepiej.
03-04-2016 15:48 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Zachowuje się Pan jak dziecko, które nie rozumie co mówi nauczycielka, więc a priori uznaje to za bzdety i w dodatku się mądrzy, że wie lepiej.
Daj Pan sobie już spokój. Może ktoś nas czyta, a proszę uwierzyć, iż nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.

@@@
.
03-04-2016 22:56 
 Ocena 5 na 5
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Szanowny Panie,

Prosiłbym raczej o odnoszenie się do konkretnych argumentów. Wtedy ta rozmowa zapewne już dawno byłaby zakończona.

Jeśli Pan czegoś nie rozumie, to można przecież napisać czego konkretnie.
04-04-2016 11:36 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nie potrafi się Pan odnieść do konkretów, to pozostaje Panu już tylko obrażanie.
Koń jak jest, każdy widzi. Inteligentny czytelnik pouczania co ma myśleć ani nie potrzebuje, ani nie lubi.
Wykazywanie, iż ktoś bzdury wypisuje obrażaniem nie jest, choć trudno znaleźć łatwiejszy przedmiot do obrażenia od ewidentnej
głupoty. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,703486#w703948

> A ze zrozumieniem nadal Pan nie przeczytał...
Zdecydowanie Pan ma rację. Pomimo wszelkich wysiłków nie wszystkie teksty tu przedstawiane dają się łatwo zrozumieć. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,703486#w703963 Pańskie zaś do tych najtrudniejszych należą, gdyż są pomieszaną zbieraniną powyrywanych z kontekstu wypowiedzi różnych autorów, których sam Pan przemyśleć i zbudować na nich jakiejś własnej spójnej koncepcji, nie zdołał.

I znowu bezskładny atak na mnie zamiast merytorycznego odniesienia się do tematów zainicjowanych w poście otwierającym wątek. Szkoda, iż niewiele Pan potrafi zrozumieć, za to koniecznie musi zabrać głos.

_________

>Szanowny Panie,
>Prosiłbym raczej o odnoszenie się do konkretnych argumentów. Wtedy ta rozmowa zapewne już dawno byłaby zakończona.
Już dawno z Panem rozmowę zakończyłem. Natychmiast po stwierdzeniu, iż żadne merytoryczne rozmowy z Panem nie są możliwe. Na przykład w tym wątku napisałem: www.racjon(*)m.php/s,700629/z,0/d,1#w700716
Oczywiście, iż nie wyklucza to wykazywania tu ewidentnych głupot, na wiele tematów, o których nie ma Pan pojęcia, które Pan łaskaw jest tu wypisywać. Czy bronią się moje czy Pańskie posty przecież i tak oceniają czytelnicy zdolni je zrozumieć.

>Jeśli Pan czegoś nie rozumie, to można przecież napisać czego konkretnie.
Rozumiem prowokację abym zachowywał się podobnie do Pana i odpłacał się tym samym.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,704167#w704187
Ale nic z tego. Jesteśmy z zupełnie innych planet.

@@@
.
04-04-2016 12:44 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
I dalej to samo. To jest już nudne.
To co Pan robi w tym momencie to trolling i bufonada.
04-04-2016 13:30 
 0 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Pan Olson:
Mędrzec
Nawet o tym nie wiedział,
Że ma na dupie przedział."
Jan Sztaudynger
Tak bym to podsumował, ale postaram się jeszcze raz wytłumaczyć te niewątpliwe zawiłości logiczno-językowe.

Teraz nadal w swoim stylu i na swoim stałym poziomie rozwija tu nam swoje "niewątpliwe zawiłości logiczno-językowe".
___________

>I dalej to samo. To jest już nudne.
Rozumiem, iż dla Pana moje wypowiedzi są za trudne.

>To co Pan robi w tym momencie to trolling i bufonada.
A Pan gada, gada, gada i bzdury tu opowiada!
Nie wie Pan na jaki temat i co w tym temacie chodzi, ale pieprzyć głupoty to może Pan bez opamiętania na każdy temat. Szkoda tylko, iż to takie bezpłodne pieprzenie i niewiele w nim sensu, a nawet inspiracji do przemyśleń. Oczywiście ma Pan tu kilku zwolenników na Pańskim poziomie i rozumie Pan się z nimi doskonale, ale to jednak ciągle jeszcze racjonalistyczne forum. www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217

@@@
.
04-04-2016 14:16 
 Ocena 4 na 4
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>.
> Pan Olson:
> Mędrzec
>Nawet o tym nie wiedział,
>Że ma na dupie przedział."
>Jan Sztaudynger
>Tak bym to podsumował, ale postaram się jeszcze raz wytłumaczyć te niewątpliwe zawiłości logiczno-językowe.

>Teraz nadal w swoim stylu i na swoim stałym poziomie rozwija tu nam swoje "niewątpliwe zawiłości logiczno-językowe".

No i znów erystyka.

>___________
>>I dalej to samo. To jest już nudne.
>Rozumiem, iż dla Pana moje wypowiedzi są za trudne.

Za NUDNE, a nie trudne. Doskonale rozumiem co Pan pisze, ale to Pan nie rozumie tego co ja piszę (sam Pan przyznał). To skoro Pan nie rozumie, to na jakiej podstawie twierdzi Pan, że to bzdury?

>>To co Pan robi w tym momencie to trolling i bufonada.
> A Pan gada, gada, gada i bzdury tu opowiada! Nie wie Pan na jaki temat i co w tym temacie chodzi, ale pieprzyć głupoty to może Pan bez opamiętania na każdy temat. Szkoda tylko, iż to takie bezpłodne pieprzenie i niewiele w nim sensu, a nawet inspiracji do przemyśleń. Oczywiście ma Pan tu kilku zwolenników na Pańskim poziomie i rozumie Pan się z nimi doskonale, ale to jednak ciągle jeszcze racjonalistyczne forum. www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217
>@@@
>.

Potwierdza Pan zarzut o bufonadzie. Patrzy Pan na świat zero-jedynkowo jak dziecko. Jeśli ktoś się z Panem zgadza, to jest mądry i ceni Pan jego opinię, a jeśli się nie zgadza, to znaczy, że jest na niskim poziomie i każdy kto się z nim zgadza automatycznie też taki jest. Taka dychotomia i tego typu argumentacja nie przystoi na racjonalistycznym forum.

Wkleja Pan te linki bez opamiętania, a nie odnosi się Pan bezpośrednio do wypowiedzi. Linki są często nie na temat, tak jak np ten o Terlikowskim. Albo robi Pan zarzut z tego, że kiedy trollował Pan wątek, zaznaczyłem off topic. Dostrzega Pan atak na siebie, zamiast dostrzec argumenty i nie dostrzega Pan tego, że sam Pan non stop atakuje ad personam.

I kolejny raz nie odniósł się Pan do konkretów z moich postów. Mógłbym jeszcze raz powtórzyć, ale Pan znów wkleiłby te same wypowiedzi, na które już odpowiadałem. I teraz znów pewnie będzie to samo, bo nie ma w Panu woli dyskusji. Zaraz Pan napisze, że już Pan skończył ze mną dyskutować

Gdybym faktycznie pisał bzdury, to odniósłby się Pan do konkretu, wykazując dlaczego to bzdury.
04-04-2016 16:52 
 0 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Daj Pan sobie już spokój. Może ktoś nas czyta, a proszę uwierzyć, iż nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.

Pan Olson:
Mędrzec
Nawet o tym nie wiedział,
Że ma na dupie przedział."
Jan Sztaudynger
Tak bym to podsumował, ale postaram się jeszcze raz wytłumaczyć te niewątpliwe zawiłości logiczno-językowe.

Teraz nadal w swoim stylu i na swoim stałym poziomie rozwija tu nam swoje "niewątpliwe zawiłości logiczno-językowe".
>No i znów erystyka.
Jaka erystyka? www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147 To tylko prymitywne zagrywki człowieka, który nie ma niczego sensownego do powiedzenia - no może poza opowiadaniem o swojej dupie.
___________

>I dalej to samo. To jest już nudne.
Rozumiem, iż dla Pana moje wypowiedzi są za trudne.
>Za NUDNE, a nie trudne. Doskonale rozumiem co Pan pisze,
To tylko - moim zdaniem - zupełnie pusta deklaracja, ale ocenę naszego rozumienia oddaję naszym czytelnikom.

> ale to Pan nie rozumie tego co ja piszę (sam Pan przyznał).
Napisałem: Pomimo wszelkich wysiłków nie wszystkie teksty tu przedstawiane dają się łatwo zrozumieć. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,703486#w703963 Pańskie zaś do tych najtrudniejszych należą, gdyż są pomieszaną zbieraniną powyrywanych z kontekstu wypowiedzi różnych autorów, których sam Pan przemyśleć i zbudować na nich jakiejś własnej spójnej koncepcji, nie zdołał. W moim odbiorze to czysta kompromitacja takie krętactwo i brak zrozumienia jasnego przekazu.

> To skoro Pan nie rozumie, to na jakiej podstawie twierdzi Pan, że to bzdury?
Odnoszę się zawsze do konkretów, zaś to, iż Pan bzdury wypisuje, to Pan sam wykazuje, a jeszcze gorzej, iż Pan tak tokuje nad swoją mądrością, że niczego Pan nie dostrzega.

>To co Pan robi w tym momencie to trolling i bufonada.
A Pan gada, gada, gada i bzdury tu opowiada!
Nie wie Pan na jaki temat i co w tym temacie chodzi, ale pieprzyć głupoty to może Pan bez opamiętania na każdy temat.

www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217

>Potwierdza Pan zarzut o bufonadzie. Patrzy Pan na świat zero-jedynkowo jak dziecko.
Wielce Szanowny Panie, przecież już w powyższej wypowiedzi - nie odwołując się do innych - potwierdza Pan, iż wszystkie Pańskie zarzuty pod moim adresem właśnie Pana dotyczą.

>Jeśli ktoś się z Panem zgadza, to jest mądry i ceni Pan jego opinię, a jeśli się nie zgadza, to znaczy, że jest na niskim poziomie i każdy kto się z nim zgadza automatycznie też taki jest. Taka dychotomia i tego typu argumentacja nie przystoi na racjonalistycznym forum.

>Wkleja Pan te linki bez opamiętania, a nie odnosi się Pan bezpośrednio do wypowiedzi. Linki są często nie na temat, tak jak np ten o Terlikowskim. Albo robi Pan zarzut z tego, że kiedy trollował Pan wątek, zaznaczyłem off topic. Dostrzega Pan atak na siebie, zamiast dostrzec argumenty i nie dostrzega Pan tego, że sam Pan non stop atakuje ad personam.
Nie jestem sprawiedliwym sędzia jakości swoich wypowiedzi, ale za takiego również i Pana nie uważam. Uznaję zaś za sprawiedliwe oceny większości racjonalistów, gdyż do nich ten portal jest skierowany i do nich ja kieruję swoje wypowiedzi. Zgodnie z linią portalu www.racjonalista.pl/kk.php/d,67 ewidentnie wykazuję różne głupoty, czym doprowadzam różnych głupców zadufanych w swoją rację do wściekłości i osobistej pod moim adresem nienawiści.

>I kolejny raz nie odniósł się Pan do konkretów z moich postów. Mógłbym jeszcze raz powtórzyć, ale Pan znów wkleiłby te same wypowiedzi, na które już odpowiadałem. I teraz znów pewnie będzie to samo, bo nie ma w Panu woli dyskusji. Zaraz Pan napisze, że już Pan skończył ze mną dyskutować
Ależ zupełnie nie! Jest zupełnie odwrotnie - proszę wskazać jeden post swój post w tym wątku, w którym odniósłby się Pan merytorycznie do jego tematu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629/z,0 W którym rozmowę ze mną kończy na swoim poziomie: I dalej to samo. To jest już nudne. To co Pan robi w tym momencie to trolling i bufonada.

Może przy okazji pokaże tu Pan swoje merytoryczne odpowiedzi na moje konkretne wątpliwości wyrażone w Pańskim wątku: www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697445
www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697467
Które znowu kończy w Pańskim stylu:
Ok, czyli po tym jak został Pan wypunktowany dalej mamy trolling. W takim razie skończyliśmy rozmowę.

Zresztą co tam ja, ale innych czytelników traktuje tu Pan podobnie: Przede wszystkim radziłbym czytać ze zrozumieniem. Piszę do ludzi inteligentnych, nastawionych na zrozumienie wypowiedzi. Wyjaśniłem tu definicje, więc po co rozmawiać o słownikowych desygnatach? Język jest kodem porozumiewania się, wymaga też kreatywności, a nie tylko zrozumienia sztywnych definicji.

Etyka to dział zajmujący się dochodzeniem do moralności, a moralność to zbiór zasad. Takie czepianie się słówek i wklejanie słownikowych definicji zdradza brak klasy i kreatywności, ale przede wszystkim pokazuje, że nie zależy Panu na dyskusji, tylko na tym żeby "udowadniać swoje racje". Podobnie dyskutuje np Andrzej Bogusławski, któremu kilkakrotnie to wytykałem.
To pouczenie jest pod adresem pana Irracji, jednego z ciekawszych o sporej wiedzy naszych forumowiczów.

@@@
.
04-04-2016 17:04 
 Ocena 4 na 4
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
I znów bełkotliwie Pan atakuje i nadal nie odniósł się Pan do konkretów. Może sobie Pan pisać co się tylko Panu podoba, ale nikt nas nie skompromituje bardziej niż my sami.

Ja już napisałem wszystko co miałem. Teraz to do Pana należy kolejny ruch - odniesienie się do tego co pisałem o personalizmie, lub wycofanie się z dyskusji. Jeśli Pan woli wklejać bezsensowne wypowiedzi po kilka razy, to można i tak, ale to już czytelnicy wystawią opinie.
04-04-2016 18:50 
 Ocena-1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,700629#w704296
>I kolejny raz nie odniósł się Pan do konkretów z moich postów. Mógłbym jeszcze raz powtórzyć, ale Pan znów wkleiłby te same wypowiedzi, na które już odpowiadałem. I teraz znów pewnie będzie to samo, bo nie ma w Panu woli dyskusji. Zaraz Pan napisze, że już Pan skończył ze mną dyskutować
Ależ zupełnie nie! Jest zupełnie odwrotnie - proszę wskazać jeden post swój post w tym wątku, w którym odniósłby się Pan merytorycznie do jego tematu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629/z,0 W którym rozmowę ze mną kończy na swoim poziomie: I dalej to samo. To jest już nudne. To co Pan robi w tym momencie to trolling i bufonada.
Może przy okazji pokaże tu Pan swoje merytoryczne odpowiedzi na moje konkretne wątpliwości wyrażone w Pańskim wątku: www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697445
www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697467
Które znowu kończy w Pańskim stylu:
Ok, czyli po tym jak został Pan wypunktowany dalej mamy trolling. W takim razie skończyliśmy rozmowę.
Zresztą co tam ja, ale innych czytelników traktuje tu Pan podobnie: Przede wszystkim radziłbym czytać ze zrozumieniem. Piszę do ludzi inteligentnych, nastawionych na zrozumienie wypowiedzi. Wyjaśniłem tu definicje, więc po co rozmawiać o słownikowych desygnatach? Język jest kodem porozumiewania się, wymaga też kreatywności, a nie tylko zrozumienia sztywnych definicji.
Etyka to dział zajmujący się dochodzeniem do moralności, a moralność to zbiór zasad. Takie czepianie się słówek i wklejanie słownikowych definicji zdradza brak klasy i kreatywności, ale przede wszystkim pokazuje, że nie zależy Panu na dyskusji, tylko na tym żeby "udowadniać swoje racje". Podobnie dyskutuje np Andrzej Bogusławski, któremu kilkakrotnie to wytykałem.
To pouczenie jest pod adresem pana Irracji, jednego z ciekawszych o sporej wiedzy naszych forumowiczów.
_____________

>I znów bełkotliwie Pan atakuje i nadal nie odniósł się Pan do konkretów.
Domaganie się sensu Pan traktuje jako personalny atak. Tak to nic dziwnego - większość z tych, którzy nie potrafią obronić swoich poglądów tak to właśnie przedstawia. Oczywiście Pańskie sofistyczne popisy żadnym atakiem na nikogo nie są. (Teraz zaczynam podejrzewać, iż Pan nawet nie rozumie co to "konkret" znaczy).

> Może sobie Pan pisać co się tylko Panu podoba, ale nikt nas nie skompromituje bardziej niż my sami (maj 2010 r.)
I tak tu wszystkie Pańskie oryginalne myśli wyglądają.

>Ja już napisałem wszystko co miałem.
Nareszcie, choć wątpię aby na tym Pan zakończył? Wchodzić w pyskówki, to jak mało kto Pan potrafi. Tak, trzeba Panu przyznać, iż sporo Pan tu wypisuje, ale ciekawe skąd Pan to bierze? Dla mnie jest to nieprzemyślana samodzielnie mieszanina (kompilacja) wyrwanych z kontekstu czyichś myśli bez odwołań do autorów nie mówiąc już o podawaniu źródeł. Poziom zacietrzewionego gimnazjalisty.

>Teraz to do Pana należy kolejny ruch - odniesienie się do tego co pisałem o personalizmie, lub wycofanie się z dyskusji. Jeśli Pan woli wklejać bezsensowne wypowiedzi po kilka razy, to można i tak, ale to już czytelnicy wystawią opinie.
Bezsensowne bzdury Pan tu wypisywał - co ewidentnie, a nawet wprost "łopatologicznie" dla inteligentnego czytelnika Panu wykazałem. Natomiast nie prowadzę z Panem żadnej dyskusji, gdyż nawet gdybym tego chciał, to jest to niemożliwym. Wykazywanie zaś głupot żadną dyskusją nie jest.

Gratuluję też zrozumienia i wsparcia: Czytelnik 'ZbyszekzWarszawy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności.' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629#w704299 Wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem.

Miłego dnia.

@@@
.
04-04-2016 20:05 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Choćby tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629#w704010

Pan nie odniósł się do żadnego argumentu, tylko cały czas Pan atakuje. Gdzie w takim razie to moje zacietrzewienie?

Pan Irracja też napisał bzdury i brnął w erystykę, a ja wytykam tego typu zachowania. Problemem jest to, że wiele osób odbiera personalnie wytknięcie błędu, ale to już nie moja wina, ani mój interes - to problem psychiczny ludzi, którzy tak do tego podchodzą.

>Tak, trzeba Panu przyznać, iż sporo Pan tu wypisuje, ale ciekawe skąd Pan to bierze? Dla mnie jest to nieprzemyślana samodzielnie mieszanina (kompilacja) wyrwanych z kontekstu czyichś myśli bez odwołań do autorów nie mówiąc już o podawaniu źródeł. Poziom zacietrzewionego gimnazjalisty.

I to jest Pana opinia, która nie odnosi się bezpośrednio do moich wpisów i jest arbitralnym stwierdzeniem.

Odwołania do autorów? To forum dyskusyjne i nie muszę wklejać źródeł do wszystkiego o czym piszę. Kiedy ktoś nie rozumie można zapytać o źródło, ale ja zazwyczaj piszę o czystej filozofii, która nie potrzebuje źródeł jako takich. Zwracam się do ludzi, którzy potrafią myśleć samodzielnie i mają zdolność do analitycznego myślenia.

>Gratuluję też zrozumienia i wsparcia: Czytelnik 'ZbyszekzWarszawy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności.' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629#w704299 Wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem.

To nie moja sprawa. To Pan czepia się tych plusików i minusików, jakby Pan traktował to prestiżowo
04-04-2016 23:50 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Proszę wskazać jeden post swój post w tym wątku, w którym odniósłby się Pan merytorycznie do jego tematu. (...) Może przy okazji pokaże tu Pan swoje merytoryczne odpowiedzi na moje konkretne wątpliwości wyrażone w Pańskim wątku (...)
>Choćby tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629#w704010
Odpowiedziałem: www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,700629#w704037
Przeczytałem jeszcze raz. Łatwo dostrzec, iż znowu tam klepie Pan, jak młynek modlitewny swoje bajdy, zupełnie nie odnosząc się do przedstawionych przeze mnie wyżej argumentów. Jest wtedy to rozmowa typu ze ślepym o malarstwie, a z głuchym o muzyce.

>Pan Irracja też napisał bzdury i brnął w erystykę, a ja wytykam tego typu zachowania. Problemem jest to, że wiele osób odbiera personalnie wytknięcie błędu, ale to już nie moja wina, ani mój interes - to problem psychiczny ludzi, którzy tak do tego podchodzą.
Oczywiście, wszyscy którzy się z Panem śmią nie zgadzać, to wypisują bzdury o odbierają odbierają personalnie wytknięcie błędu, choć w mojej subiektywnej ocenie jest zupełnie odwrotnie i to Pan ma psychiczne kłopoty z prowadzeniem racjonalnych rozmów.
Tak, trzeba Panu przyznać, iż sporo Pan tu wypisuje, ale ciekawe skąd Pan to bierze? Dla mnie jest to nieprzemyślana samodzielnie mieszanina (kompilacja) wyrwanych z kontekstu czyichś myśli bez odwołań do autorów nie mówiąc już o podawaniu źródeł. Poziom zacietrzewionego gimnazjalisty.
>I to jest Pana opinia, która nie odnosi się bezpośrednio do moich wpisów i jest arbitralnym stwierdzeniem.
Dokładnie tak, jest to moja subiektywna opinia oparta na poznanym przeze mnie Pańskiego dorobku na naszym forum. Ponad 90% moich wypowiedzi dotyczy konkretnego zapisu wypowiedzi, do której się odnoszę.

>Odwołania do autorów? To forum dyskusyjne i nie muszę wklejać źródeł do wszystkiego o czym piszę. Kiedy ktoś nie rozumie można zapytać o źródło, ale ja zazwyczaj piszę o czystej filozofii, która nie potrzebuje źródeł jako takich.
Jak z tego widać zupełnie inaczej rozumiemy ideę racjonalistycznego forum i oczekujemy innego poziomu rozmowy. www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217

> Zwracam się do ludzi, którzy potrafią myśleć samodzielnie i mają zdolność do analitycznego myślenia.
Jak widać swoje wypowiedzi kierujemy do zupełnie innych ludzi, niezależnie od tego, czy będzie Pan kompilował moje wypowiedzi budując z nich swoje niedorzeczne konstrukcje, czy też nie. Umiejętność analizy jest przydatną jako podstawa, ale na pewnym poziomie intelektualnym jednak wyżej ceni się umiejętność dokonywania samodzielnych syntez. Ciekawym jest też to, iż wierzy Pan, iż jedynym dowodem samodzielnego myślenia i zdolności do analizy jest zgadzanie się na to co Pan tu wypisuje? No cóż z wiarą nie ma dyskusji.

Gratuluję też zrozumienia i wsparcia: (...) Wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem.
>To nie moja sprawa.
Oczywiście to nie Pańska sprawa, kto Panu plusy, a kto minusy klika, to tylko ja uważam, iż to dla mnie ma to jakieś tam znaczenie. Lubię plusy od ludzi, których intelektualnie szanuję, a minusy też sam prowokuję, bezpardonowo atakując wypisywaną tu głupotę.

>To Pan czepia się tych plusików i minusików, jakby Pan traktował to prestiżowo
Nie, to jest pokazywanie stadnych ataków na racjonalistycznych oponentów. Samemu nie bardzo wychodzi, ale w stadzie łatwiej i klika się plusy za krytykę naszych wrogów nawet bez czytania i minusy też hurtem za krytyczne wypowiedzi, pod adresem intelektualnej parafii, się klika. Ot taka klikająca klika, towarzystwo wzajemnej adoracji broniące racji swojego udziału w racjonalistycznych rozmowach. Ważnym jest aby tylko obniżyć poziom dyskursu. Minusy od tych, od których je tu otrzymuję wprost mnie cieszą, gdyż są dowodem, iż trafiam w rzeczy sedno. Ja przez dziesięć lat miałem tu dostateczną ilość argumentów aby nie być zmuszonym do małostkowych zagrywek świadczących o niemocy intelektualnej. Poza głupotą nie lubię małości i zupełnie nie o wzrost mi tu chodzi.

Ważnym jest dla mnie moje słowo i nie mogę na przykład napisać:
>Ja już napisałem wszystko co miałem.
Nareszcie, choć wątpię aby na tym Pan zakończył? Wchodzić w pyskówki, to jak mało kto Pan potrafi. Tak, trzeba Panu przyznać, iż sporo Pan tu wypisuje, ale ciekawe skąd Pan to bierze? Dla mnie jest to nieprzemyślana samodzielnie mieszanina (kompilacja) wyrwanych z kontekstu czyichś myśli bez odwołań do autorów nie mówiąc już o podawaniu źródeł. Poziom zacietrzewionego gimnazjalisty.
Aby zaraz wchodzić z pyskówkę na nowo.

Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności.'Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629#w704313

@@@
.
05-04-2016 00:21 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Odpowiedziałem: www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,700629#w704037

Zero konkretów, te same ataki personalne i odejścia od tematu co teraz.

>Przeczytałem jeszcze raz. Łatwo dostrzec, iż znowu tam klepie Pan, jak młynek modlitewny swoje bajdy, zupełnie nie odnosząc się do przedstawionych przeze mnie wyżej argumentów. Jest wtedy to rozmowa typu ze ślepym o malarstwie, a z głuchym o muzyce.

Projektuje Pan na mnie swoje błędy. Proszę pokazać gdzie Pan się odniósł do konkretów. Np kiedy napisałem, że każda moralność jest personalistyczna, apersonalistyczna, lub mieszana na podstawie arbitralnych stwierdzeń. Gdzie odniósł się Pan do takiego konkretnego stwierdzenia i odpisał np "powyższe stwierdzenie nie jest prawdą, ponieważ taka i taka idea moralna...". Tylko, że nie ma jak tego zanegować, bo co odpowiedziałby Pan na pytanie "co dana moralność znaczy dla mnie, dla Pana, dla innych jednostek?" A tu już jest personalizm, albo nie.

>Oczywiście, wszyscy którzy się z Panem śmią nie zgadzać, to wypisują bzdury o odbierają odbierają personalnie wytknięcie błędu, choć w mojej subiektywnej ocenie jest zupełnie odwrotnie i to Pan ma psychiczne kłopoty z prowadzeniem racjonalnych rozmów.

Powtarza Pan teraz zarzut, który niedawno ja napisałem w Pana kierunku, co jest kolejną projekcją. Ja odnoszę się racjonalnie i mówię co z czego wynika w myśleniu. Czasem może zbyt szczegółowo. Pan natomiast nawet się do tego nie odnosi, więc tylko się Pan teraz ośmiesza. Czytał Pan tamte wypowiedzi użytkownika Irracja? Tamte manipulacje i akrobacje były wręcz rażące.

>Dokładnie tak, jest to moja subiektywna opinia oparta na poznanym przeze mnie Pańskiego dorobku na naszym forum. Ponad 90% moich wypowiedzi dotyczy konkretnego zapisu wypowiedzi, do której się odnoszę.

No to może zamiast powtarzać tę opinię n-ty raz, może warto odnieść się do konkretów, zamiast oceniać je z góry jako głupoty i wymyślać wymówki jak np to, że nie podałem źródeł. Mądre osoby odnoszą się do treści, a źródła podaje się po to żeby udowodnić konkretne stwierdzenia np odniesieniem do badań. Tu jednak rozmawiamy o filozofii, więc mile widziane są własne wywody.

Bo tak jak pisałem Pana argumenty są dość niedorzeczne. Ewolucyjne podejście wcale nie przeczy personalizmowi, bo jako takie się do niego nie odwołuje.

>Jak z tego widać zupełnie inaczej rozumiemy ideę racjonalistycznego forum i oczekujemy innego poziomu rozmowy. www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217

Znów nie na temat. Ciekawe co by powiedział Sokrates gdyby go Pan poprosił o podanie źródeł. Pewnie posikałby się ze śmiechu No, ale jedni potrafią tylko czytać i uczyć się na pamięć, a inni wyciągają wnioski.

>Jak widać swoje wypowiedzi kierujemy do zupełnie innych ludzi, niezależnie od tego, czy będzie Pan kompilował moje wypowiedzi budując z nich swoje niedorzeczne konstrukcje, czy też nie. Umiejętność analizy jest przydatną jako podstawa, ale na pewnym poziomie intelektualnym jednak wyżej ceni się umiejętność dokonywania samodzielnych syntez. Ciekawym jest też to, iż wierzy Pan, iż jedynym dowodem samodzielnego myślenia i zdolności do analizy jest zgadzanie się na to co Pan tu wypisuje? No cóż z wiarą nie ma dyskusji.

Dowodem samodzielnego myślenia jest odniesienie się do treści wpisu. Pan tego nie robi. Żadnych rozsądnych syntez także nie widziałem u Pana w tym temacie.

>Oczywiście to nie Pańska sprawa, kto Panu plusy, a kto minusy klika, to tylko ja uważam, iż to dla mnie ma to jakieś tam znaczenie. Lubię plusy od ludzi, których intelektualnie szanuję, a minusy też sam prowokuję, bezpardonowo atakując wypisywaną tu głupotę.

Czyli tak jak pisałem - Pan arbitralnie ocenia kto jest mądry, a kto głupi i mądrzy dają Panu plusiki, a głupi minusiki

>>To Pan czepia się tych plusików i minusików, jakby Pan traktował to prestiżowo
>Nie, to jest pokazywanie stadnych ataków na racjonalistycznych oponentów. Samemu nie bardzo wychodzi, ale w stadzie łatwiej i klika się plusy za krytykę naszych wrogów nawet bez czytania i minusy też hurtem za krytyczne wypowiedzi, pod adresem intelektualnej parafii, się klika. Ot taka klikająca klika, towarzystwo wzajemnej adoracji broniące racji swojego udziału w racjonalistycznych rozmowach. Ważnym jest aby tylko obniżyć poziom dyskursu.

A czy w tej bajce były też smoki? To jest dorabianie sobie marnej racjonalizacji. Lubię wyśmiewać tego typu myślenie. Panu strasznie nie wychodzi, skoro nie ma nigdzie konkretnego cytatu i odniesienia się do tego cytatu. To w zasadzie jest czystym chamstwem i nic Pana nie usprawiedliwia.

>Minusy od tych, od których je tu otrzymuję wprost mnie cieszą, gdyż są dowodem, iż trafiam w rzeczy sedno.

To "niezłe" ma Pan kryteria uznawania dowodów...

>Ja przez dziesięć lat miałem tu dostateczną ilość argumentów aby nie być zmuszonym do małostkowych zagrywek świadczących o niemocy intelektualnej. Poza głupotą nie lubię małości i zupełnie nie o wzrost mi tu chodzi.

Kolejna projekcja?
06-04-2016 15:02 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Zero konkretów, te same ataki personalne i odejścia od tematu co teraz.
Jedyne czego Pan nauczył się podczas udziału w forum racjonalistów, to przepisywanie merytorycznych zarzutów pod Pańskim adresem. Tyle, iż najczęściej dokonuje tego bezmyślnie i nie uzasadnia tego (tak jak ja np. ja to czynię) konkretnymi cytatami uważając się za współczesnego Sokratesa.

Nie, zupełnie nie jestem w stanie przekazać Panu swoich myśli i uporządkować Pańskiego bałaganu w wiedzy. Przekracza to moje umiejętności dydaktyczne. Tu i wykształcenie teoretyczne i lata praktyki biorą zupełnie w łeb.

Pan Rafał Kozłowski tu napisał do mnie: Zgadzam się z Pana stanowiskiem. Zaś pan Maceox, forumowicz o dużej wiedzy połączonej z tolerancyjnością i pojednawczością napisał, iż rozumie moje stanowisko, ale: "mam czasem wrażenie, że Pan celowo, może trochę prowokacyjnie przynajmniej na wstępie dyskusji tylko do tej pierwszej, ewolucyjnej podstawy odsyła, by nasi forumowi fideiści mogli sobie np. postrzelać argumentem błędu naturalistycznego, o ile nie wręcz argumentem darwnizmu społecznego". Może oni, gdy zechcą wyjaśnią Panu o co chodzi, choć ja nie znajduję ani jednego przypadku aby komukolwiek się to udało.

W mojej subiektywnej ocenie merytoryczne rozmowy z Panem są tak samo możliwe jak z plusującymi Pańskie ataki na mnie: "Zresztą wystarczy poczytać Twoje rozmowy z innymi Forumowiczami, ostatnio z Olsonem, żeby się przekonać, że nie szanujesz ludzi". forumowiczami.
_______

>Tu jednak rozmawiamy o filozofii, więc mile widziane są własne wywody.
Nie rozmawiamy o filozofii - co najwyżej próbujemy w dostępnym nam poziomie filozofię uprawiać, ale do rozmowy o filozofii konieczną jest znajomość jej historii, a do jej sensownego uprawiania w XXI wieku konieczną jest znajomość dorobku nauk przyrodoznawczych:
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,556017#w562052
www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,562660#w565347
www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,382181#w383440
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,493492#w493801
www.racjon(*)m.php/s,493492/z,0/d,5#w493914

>Bo tak jak pisałem Pana argumenty są dość niedorzeczne.
Ogrom bzdur jakie Pan tu wypisuje jest tak ogromny, iż ich prostowanie zajęłoby całą bibliotekę. Parę sprostowałem i spora grupa naszych czytelników to zrozumiała.

> Ewolucyjne podejście wcale nie przeczy personalizmowi, bo jako takie się do niego nie odwołuje.
Jakie ewolucyjne podejście? Rozumienie ludzkiej umysłowości oparte na Darwinowskiej teorii ewolucji całkowicie przeczy personalizmowi. (I to pomimo tego, iż personalizm się do ewolucji nie odwołuje, a np. psychologii ewolucyjnej personalizm nie jest do niczego potrzebnym.) Mało jest tu ważnym, iż to przekracza Pańskie możliwości zrozumienia.

Jak z tego widać zupełnie inaczej rozumiemy ideę racjonalistycznego forum i oczekujemy innego poziomu rozmowy. www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217
>Znów nie na temat. Ciekawe co by powiedział Sokrates gdyby go Pan poprosił o podanie źródeł. Pewnie posikałby się ze śmiechu
Czy posądza Pan Sokratesa, iż reprezentował Panu podobny poziom? Nie wiem co mógłby powiedzieć Sokrates, ale mam nad nim tą przewagę, iż ja zarówno poznałem jego dorobek, jak i dorobek setek, a może i tysięcy, innych mędrców, których on nie znał. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,511985#w512897

> No, ale jedni potrafią tylko czytać i uczyć się na pamięć, a inni wyciągają wnioski.
Jest jeszcze trzeci gatunek - są to ludzie którzy sami reprezentując minimalny poziom intelektualny innych pouczają, a swojej głupoty nijak nie dostrzegają.

Jak widać swoje wypowiedzi kierujemy do zupełnie innych ludzi, niezależnie od tego, czy będzie Pan kompilował moje wypowiedzi budując z nich swoje niedorzeczne konstrukcje, czy też nie. Umiejętność analizy jest przydatną jako podstawa, ale na pewnym poziomie intelektualnym jednak wyżej ceni się umiejętność dokonywania samodzielnych syntez. Ciekawym jest też to, iż wierzy Pan, iż jedynym dowodem samodzielnego myślenia i zdolności do analizy jest zgadzanie się na to co Pan tu wypisuje? No cóż z wiarą nie ma dyskusji.
>Dowodem samodzielnego myślenia jest odniesienie się do treści wpisu. Pan tego nie robi. Żadnych rozsądnych syntez także nie widziałem u Pana w tym temacie.
Koń jak jest, każdy widzi. Inteligentny czytelnik pouczania co ma myśleć ani nie potrzebuje, ani nie lubi.

Ja przez dziesięć lat miałem tu dostateczną ilość argumentów aby nie być zmuszonym do małostkowych zagrywek świadczących o niemocy intelektualnej. Poza głupotą nie lubię małości i zupełnie nie o wzrost mi tu chodzi.
>Kolejna projekcja?
I znowu - co nagminnie Pan u czyni - przejął Pan zarzut pod Pańskim adresem i potraktował Pan go jako epitet bez zrozumienia treści terminu. Ot ktoś napisał coś opisującego moje zachowanie, to ja odbiję piłeczkę i ping-pong trwa. Może Pan też przejąć moje powiedzenie, iż nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami. Dotyczy ono absolutnie wszystkich - mnie także.

@@@
.
29-03-2016 23:10 
 Ocena 3 na 3
maceox (6766 punktów)
>>To bardzo ciekawe artykuły. Tylko drobny komentarz do jednego fragmentu. Test z przerzucaniem zwrotnicy, gdy mamy możliwość uratować kilka osób na jednym torze kosztem życia jednej osoby na drugim torze. Większość badanych osób przerzuciła zwrotnicę ratując więcej osób, a poświęcając jedną. Całkiem możliwe, że większość idzie tu za głosem sumienia wyrastającego bezpośrednio z wymogu genów (moim zdaniem jednak racjonalnie kalkulują, że lepiej będzie uratować więcej osób).
>Bo mamy domyślnie różne sprzeczne moralności, które się mieszają.
Nie do końca rozumiem, w jaki sposób te różne sprzeczności mają uzasadniać moje powyższe stwierdzenie.

>Rozwiązanie dylematu wagonika jest o tyle ciekawe, że większość osób wybrałoby przestawienie zwrotnicy (tzn tak mówią w teorii), ale w analogicznej sytuacji nie zrzucą grubasa z mostu po to żeby zatrzymać pociąg pędzący na 5 osób. Czyli zmienia się kontekst z bezosobowego na osobowy i już decyzję podejmują inne ośrodki w mózgu.
Tak - w dyskusji o źródłach moralności jest to interesujące. Tu warto zwrócić uwagę na to, że wcale nie wszystko, co się wydaje nam, albo nawet większości z nas musi być zawsze koniecznie słuszne.

>Podejrzewam, że w realnej sytuacji większość osób, które nie są psychopatami nie przestawiłoby tej zwrotnicy.
Nie? A gdyby na pociągu znajdowała się bomba atomowa i pociąg jechałby do wielkiej aglomeracji, a możnaby go skierować na pustynię, na której znajduje się jedna osoba, to wtedy również tylko psychopata nie przerzuciłby zwrotnicy, czy to raczej tylko socjopata by jej nie przerzucił?

>Obserwuję ludzi pod tym kątem i zgadza się to z obserwacją - ci sami ludzie inaczej rozwiązują sytuacje bezosobowe, teoretyczne, a inaczej sytuacje bezpośrednie. I podobnie łatwiej jest podjąć negatywną moralnie decyzję kiedy siedzi się za biurkiem i pisze ustawę.
To często prawda, ale warto przyjrzeć się w tym kontekście - tak ogólnie - rozwojowi prawa i zastanowić się nad tym, czy na pewno wolelibyśmy żyć w czasach, kiedy żadnych ustaw nie pisano. Tu również dalsze pytanie, jak dalece musielibyśmy się w ogóle cofnąć w czasie, i czy w ogóle wyglądalibyśmy jeszcze jak ludzie?

>Moim zdaniem żadna idea moralności się nie broni, bo każda wymagałaby aksjomatów, do których można to odnieść. Zostaje jedynie słuchanie własnego sumienia i liczenie na to, że robi się dobrze.
Z tym nie mogę się zgodzić w żaden sposób. Nie wiem również, do czego miałyby tu być potrzebne akurat aksjomaty. Moim zdaniem dla rozwinięcia rozsądnej koncepcji moralności wystarcza nasze doświadczenie życia w społeczeństwie i trochę zdrowego rozsądku. Oczywiście możliwe, że część norm (a może i nawet większość) wyznajemy z tego względu, że nam je narzucono - czy to ewolucyjnie, czy to kulturowo. Jednak dla wszystkich norm można jednocześnie szukać racjonalnego uzasadnienia i moim zdaniem nawet należy. Punktem wyjścia mogą tu być nasze podstawowe doświadczenia - współżycia w społeczeństwie, bólu, dobrostanu, a następnie, bardziej konkretnie - nasze doświadczenia historyczne. Nic się nie bierze z niczego i to nie przez przypadek w danym momencie historycznym powstały na przykład prawa człowieka, chociaż sama idea sprawiedliwości jest starsza od homo sapiens.
30-03-2016 01:29 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie do końca rozumiem, w jaki sposób te różne sprzeczności mają uzasadniać moje powyższe stwierdzenie.

Mój błąd, zacytowałem zły fragment.

>>Rozwiązanie dylematu wagonika jest o tyle ciekawe, że większość osób wybrałoby przestawienie zwrotnicy (tzn tak mówią w teorii), ale w analogicznej sytuacji nie zrzucą grubasa z mostu po to żeby zatrzymać pociąg pędzący na 5 osób. Czyli zmienia się kontekst z bezosobowego na osobowy i już decyzję podejmują inne ośrodki w mózgu.
>Tak - w dyskusji o źródłach moralności jest to interesujące. Tu warto zwrócić uwagę na to, że wcale nie wszystko, co się wydaje nam, albo nawet większości z nas musi być zawsze koniecznie słuszne.

No i tu zaczyna się problem, ale też jakiś plus. Problem czyli wieczna relatywizacja, która wynika z tego, że zasady moralne nie są absolutne. Plus czyli to, że nie ma jednej z góry narzuconej moralności, której każdy musi przestrzegać. Moralność jako zbiór zasad musi się do czegoś odwołać żebyśmy stwierdzili co jest słuszne, a co nie. A odwołuje się do miksu tak wielu rzeczy, że z łatwością ocenimy tylko sytuacje skrajne. Ale do nich nie potrzeba moralności, bo skoro z łatwością oceniamy, to dlatego, że mamy empatię - potrafimy projektować swoje myśli i emocje na innych ludzi. To właśnie moralność powoduje tutaj problemy, bo w imię konkretnych idei z konkretnymi systemami moralnymi ludzie zamieniają się w bestie, przykład np faszyzm, nazizm, komunizm, religie.

>>Podejrzewam, że w realnej sytuacji większość osób, które nie są psychopatami nie przestawiłoby tej zwrotnicy.
>Nie? A gdyby na pociągu znajdowała się bomba atomowa i pociąg jechałby do wielkiej aglomeracji, a możnaby go skierować na pustynię, na której znajduje się jedna osoba, to wtedy również tylko psychopata nie przerzuciłby zwrotnicy, czy to raczej tylko socjopata by jej nie przerzucił?

No, ale to już inna sytuacja. Nie można porównać zabicia człowieka, o którym nic nie wiem i uratowania 5 ludzi, o których nic nie wiem, do poświęcenia jednej osoby kosztem ratowania bardzo dużej ilości ludzi i środowiska. Dla psychopaty to tylko liczba 4 na plus, więc taki z silną potrzebą dominacji i panowania nad losem może dowartościować się dzięki przestawieniu takiej zwrotnicy, a przy okazji zabił człowieka - 2 pieczenie na jednym ogniu. A zepchnąć kolesia pewnie jeszcze większa przyjemność.

Swoją drogą ciekawe co gdyby na jednym torze była czyjaś bliska osoba: matka, ojciec, ukochana, rodzeństwo, przyjaciel, a na drugim torze magazyn z bombą, która zabije 1000 osób. Kora przedczołowa "powie" żeby poświęcić ukochaną, ale czy w pewnym sensie nie jest to właśnie odczłowieczenie?

>>Obserwuję ludzi pod tym kątem i zgadza się to z obserwacją - ci sami ludzie inaczej rozwiązują sytuacje bezosobowe, teoretyczne, a inaczej sytuacje bezpośrednie. I podobnie łatwiej jest podjąć negatywną moralnie decyzję kiedy siedzi się za biurkiem i pisze ustawę.
>To często prawda, ale warto przyjrzeć się w tym kontekście - tak ogólnie - rozwojowi prawa i zastanowić się nad tym, czy na pewno wolelibyśmy żyć w czasach, kiedy żadnych ustaw nie pisano. Tu również dalsze pytanie, jak dalece musielibyśmy się w ogóle cofnąć w czasie, i czy w ogóle wyglądalibyśmy jeszcze jak ludzie?

Ustawy z pewnością są potrzebne. Problemem jest sposób ich wprowadzania, gdzieś w gabinetach, z dala od ludzkich spraw. I podobnie jest z moralnością tworzoną na sztywno. Ja uważam, że można podchodzić tylko do konkretnych sytuacji i żeby rozwiązać problem jak najlepiej trzeba wysłuchać różnych punktów widzenia na daną sytuację. Stosowanie ogólnych reguł do konkretnych sytuacji moim zdaniem mija się z celem. Kto wtedy wyznacza te reguły i na jakiej podstawie? Prawo musi wychodzić z założenia, że reguły, system nagród i kar służy społeczeństwu. Prawo w państwie nie jest tym samym co moralność, bo znamy przykłady wielu państw gdzie prawo jest i było skrajnie niemoralne. Samo istnienie prawa nie oznacza, że jest ono słuszne, a nie mamy do czego odnieść słuszności i pozostaje nam i tak odwołanie do własnego sumienia. Moralność w dzisiejszym powszechnym rozumieniu to tak naprawdę narzędzie kontroli ludzi i próba manipulacji ich sumieniem. Większość ludzi kojarzy moralność z tym, że coś jest dobre, albo złe. Często nie myślą w ogóle o punktach odniesienia do realnego życia. Ja odróżniam swoje sumienie od narzucanej mi moralności, ale czasem trudno jest oddzielić sumienie od przemyśleń. W przemyśleniach są też treści tworzone przez innych ludzi i obserwacja ich postępowania.
30-03-2016 01:30 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie wiem również, do czego miałyby tu być potrzebne akurat aksjomaty.

No trzeba arbitralnie ocenić co jest dobre, a co złe. Czyli zakładamy, że analizując na sucho znamy wszystkie fakty, które są nam potrzebne do stworzenia moralności. A w tym celu musielibyśmy znać wszystkie oddziaływania przyczynowe i wiedzieć na ile człowiek odpowiada za zmianę siebie i czy w ogóle odpowiada (wg mnie nie, a do tego nie ma przed kim/czym odpowiadać).

>Moim zdaniem dla rozwinięcia rozsądnej koncepcji moralności

Co to znaczy rozsądnej? Musimy odwołać się do własnego rozsądku. Każdy tak ma, bez wyjątku.

>wystarcza nasze doświadczenie życia w społeczeństwie

Na tej podstawie można wyciągnąć wniosek, że ludzie są zazwyczaj źli, więc mamy moralne prawo walczyć z nimi wszelkimi sposobami, które są zgodne z prawem.

>i trochę zdrowego rozsądku.

No żeby rozwinąć rozsądną koncepcję moralności, to nie wątpię, że potrzeba i trochę zdrowego rozsądku. Chyba, że ten pierwszy rozsądek może być chory Przepraszam za pocięcie wypowiedzi na kawałki, ale w tym przypadku musiałem. Generalnie zgadzam się z tą częścią wypowiedzi, a jednocześnie nie wiem do czego wtedy jest potrzebna ta moralność. Dla mnie to właśnie takie pustosłowie i tautologia wynikająca z próby wyabstrahowania własnych ogólnych ocen stworzonych w momencie przemyśleń i uczynienia z tego czegoś uniwersalnego lub absolutnego.

>Oczywiście możliwe, że część norm (a może i nawet większość) wyznajemy z tego względu, że nam je narzucono - czy to ewolucyjnie, czy to kulturowo. Jednak dla wszystkich norm można jednocześnie szukać racjonalnego uzasadnienia i moim zdaniem nawet należy. Punktem wyjścia mogą tu być nasze podstawowe doświadczenia - współżycia w społeczeństwie, bólu, dobrostanu, a następnie, bardziej konkretnie - nasze doświadczenia historyczne. Nic się nie bierze z niczego i to nie przez przypadek w danym momencie historycznym powstały na przykład prawa człowieka, chociaż sama idea sprawiedliwości jest starsza od homo sapiens.

Ja widzę sprawę zupełnie inaczej. Historia uczy, ale nie daje gotowych odpowiedzi. Nasze doświadczenia są subiektywnymi ocenami, danymi przechowywanymi w mózgu, opisanymi jakimś komentarzem. Czyli odwołujemy się do własnego sumienia. Prawa człowieka? A dlaczego człowiekowi miałoby się cokolwiek należeć tylko dlatego, że jest człowiekiem? Tu właśnie dochodzimy do podstaw ewolucyjnych. Na ich kanwie prawa człowieka mają sens i też są kwestią do dyskusji.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Bo mamy domyślnie różne sprzeczne moralności, które się mieszają.
>Nie do końca rozumiem, w jaki sposób te różne sprzeczności mają uzasadniać moje powyższe stwierdzenie.
A potrafi Pan zrozumieć sens i jakiekolwiek oparcie w faktach powyższego zdania, do którego Pan się tu odniósł. Jeżeli tak to gratuluję! www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,690785#w698497

Moim zdaniem żadna idea moralności się nie broni, bo każda wymagałaby aksjomatów, do których można to odnieść.
>Z tym nie mogę się zgodzić w żaden sposób. Nie wiem również, do czego miałyby tu być potrzebne akurat aksjomaty.
Idee moralne występują w koncepcjach moralnych np:

    Pięć idei moralnych Herbarta

    Idea wewnętrznej wolności - zawsze uznajemy zgodność naszej woli z naszymi przekonaniami i przeżywamy tę zgodność pozytywnie.
    Idea moralności - za cechę pozytywną uznajemy silną wolę w odróżnieniu od słabej, chwiejnej, jest treścią idei doskonałości.
    Idea życzliwości - uznajemy zgodność woli własnej z wolą innych.
    Idea prawa - niezgodność woli, która rodzi walkę, spory, może być usunięta na zasadzie uznawania praw.
    Idea słuszności - łamanie prawa prowadzącego do przykrości i krzywdy innych.

    Idea wewnętrznej wolności i idea życzliwości odnosi się do własnego ja, a pozostałe idee do relacji z innymi.


A "idea moralności", to po prostu moralność. books.goog(*)SHzOrLAhUJM5oKHWyYDX0Q6AEILjAD Zaś każdy system (kodeks, zespół norm) moralny stworzony przez człowieka oparty jest na aksjomatach i zhierarchizowanych wartościach..

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
09-04-2016 00:14 
 Ocena 3 na 3
maceox (6766 punktów)
> Bo mamy domyślnie różne sprzeczne moralności, które się mieszają.
>>Nie do końca rozumiem, w jaki sposób te różne sprzeczności mają uzasadniać moje powyższe stwierdzenie.
>A potrafi Pan zrozumieć sens i jakiekolwiek oparcie w faktach powyższego zdania, do którego Pan się tu odniósł. Jeżeli tak to gratuluję!
Prawdę mówiąc nie potrafię. To zdanie Olsona jest dla mnie tak dalece kuriozalne, że nie wiedziałem od czego zacząć odpowiedź i zdecydowałem, że w pierwszej kolejności odniosę się do sensu pierwszego słowa, a mianowicie "bo".

www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,690785#w698497
> Moim zdaniem żadna idea moralności się nie broni, bo każda wymagałaby aksjomatów, do których można to odnieść.
>>Z tym nie mogę się zgodzić w żaden sposób. Nie wiem również, do czego miałyby tu być potrzebne akurat aksjomaty.
>Idee moralne występują w koncepcjach moralnych np:
>
    Pięć idei moralnych Herbarta Idea wewnętrznej wolności - zawsze uznajemy zgodność naszej woli z naszymi przekonaniami i przeżywamy tę zgodność pozytywnie.
    > Idea moralności - za cechę pozytywną uznajemy silną wolę w odróżnieniu od słabej, chwiejnej, jest treścią idei doskonałości.
    > Idea życzliwości - uznajemy zgodność woli własnej z wolą innych.
    > Idea prawa - niezgodność woli, która rodzi walkę, spory, może być usunięta na zasadzie uznawania praw.
    > Idea słuszności - łamanie prawa prowadzącego do przykrości i krzywdy innych.
    >Idea wewnętrznej wolności i idea życzliwości odnosi się do własnego ja, a pozostałe idee do relacji z innymi.

>A "idea moralności", to po prostu moralność. books.goog(*)SHzOrLAhUJM5oKHWyYDX0Q6AEILjAD Zaś każdy system (kodeks, zespół norm) moralny stworzony przez człowieka oparty jest na aksjomatach i zhierarchizowanych wartościach..
Bardzo dziękuję za podpowiedzi. Filozofii nie studiowałem, czasem tylko próbuję sobie poukładać w głowie różne rozważania. W tym akurat kontekście moim zdaniem racjonalistyczny system moralny można wywieść z empirii, a skoro tak, to nie jestem pewien, czy mielibyśmy tu do czynienia z aksjomatami, ale pewnie się mylę. Moje rozważania na ten temat są dość podstawowe, jeśli nie wręcz prymitywne. Wychodzę z doświadczenia życia w świecie i skoro żyjemy w społeczeństwie, a dobrostan jest ewidentnie bardziej pożądny ("lepszy") od bólu to już na podstawie tych stwierdzeń można moim zdaniem rozpocząć konstruowanie systemu moralnego, w tym również hierarchii wartości.
Pozdrawiam serdecznie
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Bo mamy domyślnie różne sprzeczne moralności, które się mieszają.
>Nie do końca rozumiem, w jaki sposób te różne sprzeczności mają uzasadniać moje powyższe stwierdzenie.
A potrafi Pan zrozumieć sens i jakiekolwiek oparcie w faktach powyższego zdania, do którego Pan się tu odniósł. Jeżeli tak to gratuluję!
>Prawdę mówiąc nie potrafię.
No to przynajmniej my się rozumiemy. Gdyż Pan Olson twierdzi, iż Andrzej Bogusławski myśli, że jest wielkim autorytetem i nie musi już podawać argumentów: (...) Zarzutem jest dla niego to, że ktoś daje mu minusika, albo oznacza jego wypowiedź jako off topic. Zamiast argumentów wkleja linki często nie na temat, ale najciekawszy jest sposób jego wypowiedzi. Otóż Pan Bogusławski uznał się a priori za mądrego i bardzo często powtarza stwierdzenia o niskim poziomie rozmówcy. Osoby, które się z nim zgadzają są oczywiście elitą, a kiedy ktoś się nie zgadza to automatycznie trafia do złej szufladki. Oczywiście wspomniany użytkownik obraża innych, ale wydaje mu się, że to on jest atakowany, co jest prawdopodobnie narcystyczną projekcją.

>To zdanie Olsona jest dla mnie tak dalece kuriozalne,
Jedno zdanie kuriozalne to prawie każdemu gdzieś tam się zdarzy, ale gdy ja czytam jego wypowiedzi to tych kuriozalnych zdań jest u niego wcale nie mniej niż u forumowiczów odwołujących się do religijnej wiary, a on twierdzi, iż jest racjonalistą i opiera się na dorobku nauki.

>To zdanie Olsona jest dla mnie tak dalece kuriozalne, że nie wiedziałem od czego zacząć odpowiedź i zdecydowałem, że w pierwszej kolejności odniosę się do sensu pierwszego słowa, a mianowicie "bo".
www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,690785#w698497
___________

Pan Olson:
Moim zdaniem żadna idea moralności się nie broni, bo każda wymagałaby aksjomatów, do których można to odnieść.
Pan Maceox:
>Z tym nie mogę się zgodzić w żaden sposób. Nie wiem również, do czego miałyby tu być potrzebne akurat aksjomaty.


Idee moralne występują w koncepcjach moralnych np:
    Pięć idei moralnych Herbarta (...)

A "idea moralności", to po prostu moralność. books.goog(*)SHzOrLAhUJM5oKHWyYDX0Q6AEILjAD Zaś każdy system (kodeks, zespół norm) moralny stworzony przez człowieka oparty jest na aksjomatach i zhierarchizowanych wartościach..
>Bardzo dziękuję za podpowiedzi. Filozofii nie studiowałem, czasem tylko próbuję sobie poukładać w głowie różne rozważania.
Mam jakie takie pojęcie czym jest filozofia i jaka jest jej historia. Wiedza ta pozwala mi na permanentną budowę własnego światopoglądu opartego na przyswajalnym przeze mnie, aktualnym dorobku nauki.

>W tym akurat kontekście moim zdaniem racjonalistyczny system moralny można wywieść z empirii,
A dlaczego mielibyśmy się ograniczać do empirii, gdy mamy także rozum. Moim zdaniem racjonaliści powinni korzystać z wszystkich dostępnych człowiekowi narzędzi.

> a skoro tak, to nie jestem pewien, czy mielibyśmy tu do czynienia z aksjomatami, ale pewnie się mylę.
Proszę przejrzeć "Etykę niezależną" Kotarbińskiego, czy Manifest Humanistyczny, czy trudno będzie Panu odnaleźć tam aksjomaty na których te systemy się opierają? www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,492101#w503754

>Wychodzę z doświadczenia życia w świecie i skoro żyjemy w społeczeństwie, a dobrostan jest ewidentnie bardziej pożądny ("lepszy") od bólu to już na podstawie tych stwierdzeń można moim zdaniem rozpocząć konstruowanie systemu moralnego, w tym również hierarchii wartości.
Praktycznie i na krótszą metę to niewiele z tych konstrukcji wynika. Systemy moralne narzucane są społeczeństwom przez sprawujących władzę. Natomiast istotnym jest tu albo społeczny oportunizm, albo społeczna niezgoda na narzucanie systemów niezgodnych ze społecznym interesem. Zaś rolą inteligencji jest tylko wyjaśnianie zagrożeń, które dane koncepcje przynoszą. Stąd mój opór wobec prób ewangelizacji na swoją wiarę przez różnych religijnych i ideologicznych proroków i wyjaśnianie na czym te koncepcje polegają oraz zagrożeń niesionych różne zawłaszczania.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,703486#w704581
Nikogo nie wprowadzam w błąd, Ty, Bogusławski i inni, którzy ubzduraliście sobie, że ja prowadzę tutaj jakąś ewangelizację, nie postrzegacie mnie jako racjonalnie myślącego człowieka, tylko jako człowieka, który wiarę stawia ponad rozum. To wasz problem nie mój. Moja wiara, religia jest moją prywatną sprawą i w żaden sposób nie zakłóca mojego racjonalnego myślenia, wyraźnie oddzielam naukę od wiary i nie jest moją winą, że tego nie rozumiecie.

To wy mącicie, ja stawiam sprawę uczciwie i w mojej głowie nie ma pomieszania wiary z nauką, to w waszych głowach ono jest i dopóki nie rozdzielicie tego pomieszania będziecie głupcami, ślepcami, ignorantami.

Przypominam, my wciaż jesteśmy na racjonalistycznym forum.

Pozdrawiam.

@@@
.
10-04-2016 14:58 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>> Nikogo nie wprowadzam w błąd, Ty, Bogusławski i inni, którzy ubzduraliście sobie, że ja prowadzę tutaj jakąś ewangelizację, nie postrzegacie mnie jako racjonalnie myślącego człowieka, tylko jako człowieka, który wiarę stawia ponad rozum. To wasz problem nie mój. Moja wiara, religia jest moją prywatną sprawą i w żaden sposób nie zakłóca mojego racjonalnego myślenia, wyraźnie oddzielam naukę od wiary i nie jest moją winą, że tego nie rozumiecie.
>>To wy mącicie, ja stawiam sprawę uczciwie i w mojej głowie nie ma pomieszania wiary z nauką, to w waszych głowach ono jest i dopóki nie rozdzielicie tego pomieszania będziecie głupcami, ślepcami, ignorantami.

>Przypominam, my wciaż jesteśmy na racjonalistycznym forum.
Racjonalnie myślący człowiek wie, że nie jesteśmy na racjonalistycznym forum, nazwa forum "Racjonalista" nie determinuje, że jest ono racjonalistyczne, a dowodem są nieracjonalne wypowiedzi:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,703486#w704471
Na szczęście są racjonaliści na fR, którzy wykazują ten brak racjonalizmu i kultury:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,704481

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
10-04-2016 16:10 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Nikogo nie wprowadzam w błąd, Ty, Bogusławski i inni, którzy ubzduraliście sobie, że ja prowadzę tutaj jakąś ewangelizację, nie postrzegacie mnie jako racjonalnie myślącego człowieka, tylko jako człowieka, który wiarę stawia ponad rozum. To wasz problem nie mój. Moja wiara, religia jest moją prywatną sprawą i w żaden sposób nie zakłóca mojego racjonalnego myślenia, wyraźnie oddzielam naukę od wiary i nie jest moją winą, że tego nie rozumiecie.
To wy mącicie, ja stawiam sprawę uczciwie i w mojej głowie nie ma pomieszania wiary z nauką, to w waszych głowach ono jest i dopóki nie rozdzielicie tego pomieszania będziecie głupcami, ślepcami, ignorantami.

Przypominam, my wciąż jesteśmy na racjonalistycznym forum. www.racjonalista.pl/kk.php/d,67

>Racjonalnie myślący człowiek wie, że nie jesteśmy na racjonalistycznym forum, nazwa forum "Racjonalista" nie determinuje, że jest ono racjonalistyczne, a dowodem są nieracjonalne wypowiedzi:
Mamy tu całkowicie alternatywny pogląd według mnie wszystkie Pańskie tu publikacje są zaśmiecaniem forum, ale ponieważ nie mam na to wpływu, to muszę się z tym godzić. Na przykład ostatni stek Pańskich mądrości z mojego wątku. Naprawdę zastanawiam się co Pańskie wypowiedzi mają wspólnego z racjonalistycznym forum, ale sam sobie tej odpowiedzi nie udzielę.
Czy ta moja wypowiedz była racjonalną, czy też nie, to pozostawiam to ocenie ogółowi czytelników, którym zechciało się w przeciągu 10 lat kliknąć mi ponad 24 tysiące plusów, zaś na trochę więcej niż 600 minusów złożyły się tu "same intelektualisty". Na pierwszym miejscu jest pan ZbyszekzWarszawy -83. Na drugim Wielce Szanowny Pan -65, trzecie zajmuje pan Marcin Trollosiewicz -28 a czwarte pani Władysława_Rybnik -20. Ale zgadzam się z Panem, iż poziom niektórych wypowiedzi mocno nasze forum jako racjonalistyczne dyskwalifikuje:
www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217

>Na szczęście są racjonaliści na fR, którzy wykazują ten brak racjonalizmu i kultury:
Tak, na szczęście - w ich mniemaniu - mamy tu grupę proroków święcie wierzących we własne racje i próbujących tu na siłę nas zindoktrynować. Wśród nich jest Duch Prawdy, który zainicjował swój ten wielce merytoryczny wątek:
>Na fR są użytkownicy, którzy publikują informacje o minusach, jakie otrzymały ich wypowiedzi, uważam, że jest to zaśmiecanie Forum. Np. użytkownik Andrzej Bogusławski publikuje bodajże informacje o wszystkich minusach, a liczba publikujących (idących za jego przykładem?) rośnie.
>Zadałem pytanie użytkownikowi czemu to ma służyć i otrzymałem odpowiedź na jego poziomie intelektualnym i kulturalnym:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,703486#w704471

>Wyobraźmy sobie sytuację, w której wszyscy użytkownicy publikują informacje o wszystkich otrzymanych minusach, co się wówczas dzieje - z Forum robi się "kaszanka". Jestem przeciwny zaśmiecaniu fR, więc od czasu do czasu będę dawał minus tej "kaszance".
Oczywiście z tego wątku prawie wszyskie krytyczne wypowiedzi, w tym moje, zostały natychmiast wyrzucone. Tu mój komentarz: Uważam, iż szczytem prymitywnego chamstwa, do którego zdolni są tylko absolutnie wierzący w swoją rację, jest założenie wątku przeciwko komuś, a następnie wyrzucanie z niego wypowiedzi forumowicza, którego stara się obrzygać własnym jadem. Więcej! Nieprzyzwoitością jest także wyrzucanie z własnych wątków wypowiedzi ludzi, którzy poglądy inicjatora wątku krytykują. Tak czynią tylko ćwoki, którym brak nawet podstaw kultury oraz argumentów na obronę swoich przedstawianych pod publiczną ocenę głupot.

Tak, trudno nie zauważyć, iż "Na szczęście są racjonaliści na fR, [Duch Prawdy i jego ideowawa parafia] którzy wykazują ten brak racjonalizmu i kultury". U wszyskich, którzy śmią ich wypisywanym przez nich tu głupotom przeciwstawiać, gdy brak już zupełnie jakichkolwiek argumentów, to choć minusa - ni przypiął ni przyłatał - swojemu wrogowi klikają. Zupełnie nie biorąc pod uwagę, iż tym samym najcześciej rację mu przyznają, gdyż nawet przy klikaniu warto choć zdziebko mieć rozumu w głowie.

@@@
.
10-04-2016 16:36 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>którym zechciało się w przeciągu 10 lat kliknąć mi ponad 24 tysiące plusów, zaś na trochę więcej niż 600 minusów złożyły się tu "same intelektualisty". Na pierwszym miejscu jest pan ZbyszekzWarszawy -83. Na drugim Wielce Szanowny Pan -65, trzecie zajmuje pan Marcin Trollosiewicz -28 a czwarte pani Władysława_Rybnik -20.
10 przykazań logiki:
10. Nie będziesz twierdził, że skoro teza jest powszechnie przyjęta, to musi być prawdziwa. {ad populum}
>Ale zgadzam się z Panem, iż poziom niektórych wypowiedzi mocno nasze forum jako racjonalistyczne dyskwalifikuje:
Trudno się z tym nie zgodzić, gdy czyta się Twoje wypowiedzi.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
10-04-2016 17:23 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>10 przykazań logiki:
Czyli taka "Logika dla bardzo opornych"?

>10. Nie będziesz twierdził, że skoro teza jest powszechnie przyjęta, to musi być prawdziwa. {ad populum}
A gdzież ktoś coś takiego tu twierdził?
Ale zgadzam się z Panem, iż poziom niektórych wypowiedzi mocno nasze forum jako racjonalistyczne dyskwalifikuje:
www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217

>Trudno się z tym nie zgodzić, gdy czyta się Twoje wypowiedzi.
Przecież to nawet człowiek mało rozgarnięty łatwo zauważy, iż we własnej - i prawie tylko we własnej - ocenie, to Pan tu za największego mędrca robi. Wszyscy inni są mnie lub bardziej ograniczeni - o czym świadczą już choćby plusy dla Bogusławskiego i minusy dla Pana Wielce Szanownego - a ja w Pańskiej ocenie to za szczytowego durnia tu robię.

Nie śmiem nawet Panu przeczyć, gdyż wiem, iż nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami. Choć nie uważam, iż miliardy much nie mogą się mylić, to jednak myślę, iż warto brać pod uwagę powiedzenie: - Jak jeden ci mówi, że jesteś pijany, to możesz mieć wątpliwości. A jak ci mówi to pięciu, to się połóż.

Więc może zamiast opisywania swojej mądrości oraz epitetów i minusów pod adresem forumowiczów z Panem się nie zgadzających podałby Pan jakieś linki do wypowiedzi świadczącej, iż ma Pan coś wartościowego do powiedzenia w jakimkolwiek temacie. Popyskować to sobie nawet największy dureń potrafi. Wystarczy, iż się pisać jako tako nauczył, ale wyartykułować jakieś teksty warte refleksji intelektualnej innych to już sztuka. Walczy Pan tu już prawie z wszystkimi i nawet tych pięciu, którzy uznaliby, iż Pan jest trzeźwy to trudno tu znaleźć.

@@@
.
10-04-2016 17:45 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>10 przykazań logiki:
>Czyli taka "Logika dla bardzo opornych"?
A to już sam sobie odpowiedz.
>>10. Nie będziesz twierdził, że skoro teza jest powszechnie przyjęta, to musi być prawdziwa. {ad populum}
>A gdzież ktoś coś takiego tu twierdził?
A to już sam poszukaj.
>Ale zgadzam się z Panem, iż poziom niektórych wypowiedzi mocno nasze forum jako racjonalistyczne dyskwalifikuje:
>www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217
>>Trudno się z tym nie zgodzić, gdy czyta się Twoje wypowiedzi.
>Przecież to nawet człowiek mało rozgarnięty łatwo zauważy, iż we własnej - i prawie tylko we własnej - ocenie, to Pan tu za największego mędrca robi.
Nie oceniam siebie, ani Twojego spostrzeżenia.
>Wszyscy inni są mnie lub bardziej ograniczeni - o czym świadczą już choćby plusy dla Bogusławskiego i minusy dla Pana Wielce Szanownego - a ja w Pańskiej ocenie to za szczytowego durnia tu robię.
Nie oceniam Ciebie, lecz Twoje wypowiedzi, one wystawiają Ci świadectwo czy jesteś durniem.
>Nie śmiem nawet Panu przeczyć, gdyż wiem, iż nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.
Nawet gdybyś śmiał to nie widzę czemu miałbyś przeczyć, skoro ja nic nie twierdzę, a co do kompromitacji to bardzo słuszna uwaga.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
10-04-2016 17:58 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>>10 przykazań logiki:
>>Czyli taka "Logika dla bardzo opornych"?
>A to już sam sobie odpowiedz.
>>>10. Nie będziesz twierdził, że skoro teza jest powszechnie przyjęta, to musi być prawdziwa. {ad populum}
>>A gdzież ktoś coś takiego tu twierdził?
>A to już sam poszukaj.
>>Ale zgadzam się z Panem, iż poziom niektórych wypowiedzi mocno nasze forum jako racjonalistyczne dyskwalifikuje:
>>www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217
>>>Trudno się z tym nie zgodzić, gdy czyta się Twoje wypowiedzi.
>>Przecież to nawet człowiek mało rozgarnięty łatwo zauważy, iż we własnej - i prawie tylko we własnej - ocenie, to Pan tu za największego mędrca robi.
>Nie oceniam siebie, ani Twojego spostrzeżenia.
>>Wszyscy inni są mnie lub bardziej ograniczeni - o czym świadczą już choćby plusy dla Bogusławskiego i minusy dla Pana Wielce Szanownego - a ja w Pańskiej ocenie to za szczytowego durnia tu robię.
>Nie oceniam Ciebie, lecz Twoje wypowiedzi, one wystawiają Ci świadectwo czy jesteś durniem.
>>Nie śmiem nawet Panu przeczyć, gdyż wiem, iż nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.
>Nawet gdybyś śmiał to nie widzę czemu miałbyś przeczyć, skoro ja nic nie twierdzę, a co do kompromitacji to bardzo słuszna uwaga.
>
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

lkghtfvbn
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>>>10 przykazań logiki:
>>>Czyli taka "Logika dla bardzo opornych"?
>>A to już sam sobie odpowiedz.
>>>>10. Nie będziesz twierdził, że skoro teza jest powszechnie przyjęta, to musi być prawdziwa. {ad populum}
>>>A gdzież ktoś coś takiego tu twierdził?
>>A to już sam poszukaj.
>>>Ale zgadzam się z Panem, iż poziom niektórych wypowiedzi mocno nasze forum jako racjonalistyczne dyskwalifikuje:
>>>www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217
>>>>Trudno się z tym nie zgodzić, gdy czyta się Twoje wypowiedzi.
>>>Przecież to nawet człowiek mało rozgarnięty łatwo zauważy, iż we własnej - i prawie tylko we własnej - ocenie, to Pan tu za największego mędrca robi.
>>Nie oceniam siebie, ani Twojego spostrzeżenia.
>>>Wszyscy inni są mnie lub bardziej ograniczeni - o czym świadczą już choćby plusy dla Bogusławskiego i minusy dla Pana Wielce Szanownego - a ja w Pańskiej ocenie to za szczytowego durnia tu robię.
>>Nie oceniam Ciebie, lecz Twoje wypowiedzi, one wystawiają Ci świadectwo czy jesteś durniem.
>>>Nie śmiem nawet Panu przeczyć, gdyż wiem, iż nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.
>>Nawet gdybyś śmiał to nie widzę czemu miałbyś przeczyć, skoro ja nic nie twierdzę, a co do kompromitacji to bardzo słuszna uwaga.
>>
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

>lkghtfvbn
Bogusławski ugotowany na miękko?

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
10-04-2016 18:09 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Tak, trudno nie zauważyć, iż "Na szczęście są racjonaliści na fR, [Duch Prawdy i jego ideowawa parafia] którzy wykazują ten brak racjonalizmu i kultury". U wszyskich, którzy śmią ich wypisywanym przez nich tu głupotom przeciwstawiać, gdy brak już zupełnie jakichkolwiek argumentów, to choć minusa - ni przypiął ni przyłatał - swojemu wrogowi klikają. Zupełnie nie biorąc pod uwagę, iż tym samym najcześciej rację mu przyznają, gdyż nawet przy klikaniu warto choć zdziebko mieć rozumu w głowie.
>Tak, trudno nie zauważyć, iż "Na szczęście są racjonaliści na fR, [Andrzej Bogusławski i jego ideowa parafia] którzy wykazują ten brak racjonalizmu i kultury". U wszystkich, którzy śmią ich wypisywanym przez nich tu głupotom przeciwstawiać, gdy brak już zupełnie jakichkolwiek argumentów, to choć minusa - ni przypiął ni przyłatał - swojemu wrogowi klikają. Zupełnie nie biorąc pod uwagę, iż tym samym najczęściej rację mu przyznają, gdyż nawet przy klikaniu warto choć ździebko mieć rozumu w głowie.
Pyskując i przepisując bezmyślnie czyjeś wypowiedzi po prostu "goni Pan w piętkę". Tam gdzie podejmuję rozmowę argumentów zazwyczaj mam aż nadmiar, a minusa nie kliknąłem tu nikomu. Przecież to nawet człowiek mało rozgarnięty łatwo zauważy, iż we własnej - i prawie tylko we własnej - ocenie, to Pan tu za największego mędrca robi. Wszyscy inni są mnie lub bardziej ograniczeni - o czym świadczą już choćby plusy dla Bogusławskiego i minusy dla Pana Wielce Szanownego - a ja w Pańskiej ocenie to za szczytowego durnia tu robię.

Nie śmiem nawet Panu przeczyć, gdyż wiem, iż nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami. Choć nie uważam, iż miliardy much nie mogą się mylić, to jednak myślę, iż warto brać pod uwagę powiedzenie: -
Jak jeden ci mówi, że jesteś pijany, to możesz mieć wątpliwości. A jak ci mówi to pięciu, to się połóż.

Więc może zamiast opisywania swojej mądrości oraz epitetów i minusów pod adresem forumowiczów z Panem się nie zgadzających podałby Pan jakieś linki do wypowiedzi świadczącej, iż ma Pan coś wartościowego do powiedzenia w jakimkolwiek temacie. Popyskować to sobie nawet największy dureń potrafi. Wystarczy, iż się pisać jako tako nauczył, ale wyartykułować jakieś teksty warte refleksji intelektualnej innych to już sztuka. Walczy Pan tu już prawie z wszystkimi i nawet tych pięciu, którzy uznaliby, iż Pan jest trzeźwy to trudno tu znaleźć.
A tu replika na jaką Pana intelektualnie i kulturalnie stać. www.racjon(*).php/s,700629/z,0/d,12#w705216 Tak, poza minusami i wyrzuceniami wypowiedzi polemistów to stać Pana na aż tak wiele, iż musi być Pan pod gatunkową ochroną.

@@@
.
Duch Prawdy (14787 punktów)
www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629#w705222

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
10-04-2016 19:28 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
Duch Prawdy (14787 punktów)
>www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,704601#w705237
Dzięki za promocję, plus ode mnie!


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
10-03-2016 10:49 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Jestem naturalistą i dla mnie najistotniejszymi są naturalne źródła moralności. Dalece w swoich poglądach nie jestem jedynym i spora grupa uczonych przyrodoznawców właśnie tam poszukuje źródeł moralności: www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697467

Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach. Człowiek jest co prawda fenomenalnym, ale tylko jednym ze zwierząt. www.racjonalista.pl/kk.php/s,4858 Oczywiście z tym poglądem nie mogą pogodzić personaliści a najbardziej personaliści chrześcijańscy: www.kns.gower.pl/slownik/personalizm.htm
_________

>Nie mam wątpliwości co do ewolucyjnego pochodzenia moralności w ogólności,
Wydaje mi się, iż większość ludzi opierających swój światopogląd na dorobku nauk przyrodniczych nie ma takich wątpliwości, gdyż znamy już zbyt wiele faktów to potwierdzających. Natomiast tu spotkałem się z głupim stwierdzeniem,
"Moralność w naszej kulturze odwołuje się do personalizmu". i zacząłem szukać w internecie ilustracji dla pokazania, iż jest to stwierdzenie nieprawdziwe, gdyż moralność w naszej kulturze - nawet gdyby ją ograniczyć tylko do europejskiej - odwołuje się do różnych źródeł, w tym mnie najbliższego - ewolucyjnego. Przeszukałem wyszukiwarki i okazało się, iż aby znaleźć cokolwiek poza personalizmem trzeba się sporo poszukać. Jedna opcja zawłaszcza wszystko
i ludziom o mniejszej kulturze intelektualnej, którym nie chce się bardziej poszukać wydaje się to prawdziwe i słuszne. www.racjonalista.pl/forum.php/s,497426 Oczywiście, iż coś tam znalazłem i podałem: www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697467

Ja nie mam nic przeciwko personalizmowi, ale jest on jedną z wielu koncepcji i zupełnie sprzeczną i moimi poglądami,
gdyż ja odnoszę się w nich do człowieka (homo sapiens), zaś personalizm do "Osoby", a to zdecydowanie nie jest to samo.

PS. Dzisiejsza "Wyborcza": wyborcza.p(*),swiete-drzewa-szympansow.html

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
Rafał Kozłowski (4068 punktów)

Zgadzam się z Pana stanowiskiem.
Przejrzałem oczywiście zamieszczone w tekście linki. Szczególną uwagę zwróciłem na post z wypowiedzią prof. Jana Hartmana, to jakby kwintesencja obserwacji wykorzystania moralności katolickiej do oceny postępowania całego społeczeństwa bez poszanowania prawa do ocen z innych punktów widzenia.

Personalizm chrześcijański, w polskim wydaniu, to nie tylko wskazywanie, co dobre, a co złe; to budowanie na jego podstawie prawa i są już pierwsze symptomy, że eskalacja tego procesu, to tylko kwestia czasu.

W moim przekonaniu naturalistyczne podejście do moralności jest nie tylko słuszne, ale i konieczne dla zrozumienia człowieka. Wiem jednak, że aby ów poziom osiągnąć, trzeba nieco poczytać; odbyć też umysłową podróż w zmianie sposobu postrzegania świata. To niełatwy proces. Wymaga wysiłku w zaakceptowaniu tego, że świat wcale nie musi być taki, jaki się wydaje. Współczesny poziom badań naukowych sprawia, że często trzeba wracać do ukształtowanych w naszych umysłach definicji i dokonywać ich korekty.
Niedawno czytałem genialną pracę Tima Spectora "Jednakowo odmienni. Dlaczego możemy zmieniać swoje geny." Praca ta "wywraca do góry nogami" uznaną dotychczas opinię, że raz "ustawione" geny będą tak zawsze funkcjonowały; dowodzi, że działanie genów można, dosłownie, włączać i wyłączać i..., że możemy to robić my sami.
To takie publikacje właśnie wymagają umysłów elastycznych, racjonalnych; wymagają też... umysłowego wysiłku, do którego nie wszyscy są zdolni. Podam przykład i problem z jakim się mierzyłem: czytałem świetną książkę Simona Barona-Cohena "Teoria zła. O empatii i genezie okrucieństwa"; po jej lekturze rzeczywiście miałem... i mam problem z lokowaniem zachowań ludzi dotkniętych opisywanymi zaburzeniami osobowości. Zastanawiam się bowiem, może zbyt śmiało, że osoby zeroempatyczne, mogą być przecież uznane za osoby z ograniczoną oceną rzeczywistości, a zatem można by zastosować wobec nich zasadę wyłączającą winę. Skutek tego był by taki, że za przestępstwa popełniane przez zdiagnozowane tak osoby (np. psychopaci), umieszczano by je w zakładach leczniczych, a nie w więzieniach.

Im więcej wiemy o źródłach zachowań człowieka, tym bardziej wizja personalistycznej moralności się dyskredytuje. Człowiek nie jest niczym wyjątkowym. Jego rola jest szczególna, to prawda, nie ma bowiem innych istot, które budują cywilizacje. Nie uprawnia to Nas jednak do uznania, że jesteśmy, jako ludzie najważniejsi - dlatego lubię czytać Petera Singera.

Swoją drogą, świetny tytuł wątka... bardzo mi się spodobał.

pozdrawiam
.
.
.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Zgadzam się z Pana stanowiskiem.
A ja zgadzam się z tym co Pan tu napisał aż do tego momentu:
> Człowiek nie jest niczym wyjątkowym.
Zdecydowanie jesteśmy wyjątkowi. Nasz mózg jest najbardziej złożonym biologicznie organem nam znanym i już to samo dowodzi naszej wyjątkowości. Polecam tu parę krótkich artykułów mojego przyjaciela: www.racjon(*)/q,Na.poczatku.jest.mozg.gadzi
www.racjon(*)raba.slonia.a.posilkiem.zachwy
www.racjon(*),Czlowiek..fenomenalne.zwierze
Ewentualnie można dorzucić i ten:
www.racjon(*)/q,Malpi.ogon.homo.teologicusa

> Jego rola jest szczególna, to prawda, nie ma bowiem innych istot, które budują cywilizacje. Nie uprawnia to Nas jednak do uznania, że jesteśmy, jako ludzie najważniejsi - dlatego lubię czytać Petera Singera.
Warto go czytać, gdyż to mądry człowiek, ale czy warto przyjmować jego całościowe poglądy, to ja już bardzo wątpię. Najbardziej to warto zawsze krytycznie czytać jak najwięcej wypowiedzi mądrych ludzi, ale na bazie ich mądrości swój światopogląd budować sobie samemu.

Pozdrawiam.

@@@
.
04-04-2016 07:46 
 Ocena 1 na 1
Rafał Kozłowski (4068 punktów)

>Zdecydowanie jesteśmy wyjątkowi. Nasz mózg jest najbardziej złożonym biologicznie organem nam znanym i już to samo dowodzi naszej wyjątkowości[...]

dziękuję za linki; jak zwykle ciekawe

Robin Dunbar w swojej książce "Nowa historia ewolucji człowieka" zwrócił uwagę na niezmiernie istotny element rozwojowy człowieka - poziomy intencjonalności - rzecz znana, ale tutaj została ujęta ewolucyjne. Tylko homo sapiens osiągnął intencjonalność wyższych poziomów. Umożliwiło mu to rozwinięcie zdolności dalekosiężnego planowania, budowania strategii, abstrakcyjnego myślenia, tworzenia umysłowych symulacji wydarzeń, "wchodzenia w rolę" innych osób, co z kolei przyczyniło się do możliwości wykształcenia moralności jako zasad postępowania (obserwowane mechanizmy okazywania "współczucia" u innych zwierząt temu nie przeczą). Zlokalizowanie ośrodka tej zdolności w mózgu, umożliwiło przeprowadzenie analizy jego rozwoju. Okazało się, że u hominidów, a w szczególności u homo sapiens, wyjątkowo dynamicznie rozwijał się ten obszar mózgu, który za tą zdolność odpowiada, co wskazywało by na ewolucyjny sukces

Tak... z tego punktu widzenia jesteśmy wyjątkowi. Byłbym ignorantem, gdybym tego nie dostrzegał.

Wyjątkowość zależy jednak od przyjętego punktu widzenia. Człowiek jest wyjątkowy, gdyż podporządkował sobie planetę, ale tak samo wyjątkowe były dinozaury i gdyby nie "pech", to zapewne nadal biegały by po planecie, jako jedyne i "niepokonane".
Przyjmijmy teraz, że o naszej wyjątkowości decyduje, mózg - no dobrze, ale jaka umiejętność, do której mózg się przecież przyczynia? Jeżeli będzie to możliwość przyjmowania perspektyw wyższych poziomów, to nie mamy sobie równych; no ale jeżeli rozpatrywać będziemy możliwości echolokacji, to walenie, czy też nietoperze są od nas lepsze. Uznając za wyjątkowość liczebność gatunkową ssaków i owadów, to też nie jesteśmy (będąc w grupie ssaków) wyjątkowi. Gatunków owadów jest ponad 1 mln., a ssaków zaledwie 5,5 tys.

To miałem na myśli pisząc o wyjątkowości.

Skoro przy wyjątkowości jesteśmy, to bardziej nurtuje mnie pytanie czy jesteśmy wyjątkowi w skali wszechświata? Czy nasza zdolność do zajmowania się pytaniami: kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy? Jak zbudowany jest wszechświat? etc. czyni nas wyjątkowymi w kosmicznej skali?
Stephen Hawking powiedział kiedyś, odnośnie podróży w czasie, że gdyby były możliwe, to mielibyśmy na Ziemi całe mnóstwo kosmicznych turystów.
Ten tok myślenia, przemawia za Pańskim stanowiskiem o wyjątkowości człowieka; gdyby bowiem tak założyć, to wysoce rozwinięta cywilizacja już dawno powinna nas znaleźć, a tak się nie dzieje, póki co, jesteśmy sami...... być może wyjątkowi...

pozdrawiam
.
.
.
04-04-2016 09:06 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Wyjątkowość zależy jednak od przyjętego punktu widzenia. Człowiek jest wyjątkowy, gdyż podporządkował sobie planetę, ale tak samo wyjątkowe były dinozaury i gdyby nie "pech", to zapewne nadal biegały by po planecie, jako jedyne i "niepokonane".
Nie biegałyby jako jedyne i "niepokonane", człowiek pokonał lwa, niedźwiedzia, jadowite węże, słonia, tygrysa, krokodyla... i z dinozaurami by sobie poradził.
>gdyby nie "pech", to zapewne nadal biegały by po planecie, jako jedyne
Bardziej prawdopodobne jest, że pojawienie się na Ziemi człowieka było od początku świata zapisane w jego programie - Gwiazdy - Planety - Woda - Życie - Ewolucja - Człowiek.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
04-04-2016 11:34 
 Ocena 4 na 4
tarkos (10757 punktów)
>Bardziej prawdopodobne jest, że pojawienie się na Ziemi człowieka było od początku świata zapisane w jego programie - Gwiazdy - Planety - Woda - Życie - Ewolucja - Człowiek.
Jak mogło być od początku zapisane, skoro nie istniało (chyba*) naonczas pisanie ni programowanie?

[*Gdyby jednak losy świata zostały zaplanowane przez kosmitów, to nie ma mowy o jakiejś (naturalnej) ewolucji, gdyż świat byłby ich sztucznym produktem.]
04-04-2016 14:37 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Jak mogło być od początku zapisane, skoro nie istniało (chyba*) naonczas pisanie ni programowanie?
Jest ewolucja, wewnątrzkomórkowy program DNA, skąd wiesz, że Bóg nie jest jego twórcą?

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
04-04-2016 15:51 
 Ocena 3 na 3
tarkos (10757 punktów)
>Jest ewolucja, wewnątrzkomórkowy program DNA, skąd wiesz, że Bóg nie jest jego twórcą?
Piszesz wcześniej, że
>.. zapisane w jego programie - Gwiazdy - Planety - Woda - Życie - Ewolucja - Człowiek.
W którym miejscu podanego ciągu chcesz umieścić programistę?

[Przypuszczałem, że na początku, ale dając za przykład DNA widzisz go chyba między wodą a życiem. Gwiazdy i planety byłyby zatem naturalne, ewolucja i człowiek zaś (łącznie z normami etycznymi) już sztucznie zaprogramowane?]
>
04-04-2016 17:14 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Piszesz wcześniej, że
>>.. zapisane w jego programie - Gwiazdy - Planety - Woda - Życie - Ewolucja - Człowiek.
>W którym miejscu podanego ciągu chcesz umieścić programistę?
Program Boga = Gwiazdy - Planety - Woda - Życie - Ewolucja - Człowiek.
>[Przypuszczałem, że na początku, ale dając za przykład DNA widzisz go chyba między wodą a życiem. Gwiazdy i planety byłyby zatem naturalne, ewolucja i człowiek zaś (łącznie z normami etycznymi) już sztucznie zaprogramowane?]
Dobrze przypuszczałeś, na początku, wszystko jest naturalne, nic nie jest sztucznie zaprogramowane.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
04-04-2016 21:48 
 Ocena 2 na 2
tarkos (10757 punktów)
>Program Boga = Gwiazdy - Planety - Woda - Życie - Ewolucja - Człowiek.
Zatem wszystko sztuczne wedle kaprysu projektanta? Świat jak gra komputerowa z wirtualnymi planetami i marionetkowymi postaciami? A programista ingeruje w międzyczasie (w wartości stałych fizycznych lub powstanie życia) czy puszcza zabawę samopas?
> wszystko jest naturalne
Pewnie boski umysł jest także produktem natury (a nie odwrotnie)...
> nic nie jest sztucznie zaprogramowane.
To może pojęcie sztuczności należy wykreślić ze słowników?
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Program Boga = Gwiazdy - Planety - Woda - Życie - Ewolucja - Człowiek.
>Zatem wszystko sztuczne wedle kaprysu projektanta?
Świat jest żywy, nie sztuczny.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
05-04-2016 14:56 
 Ocena 2 na 2
tarkos (10757 punktów)
>>>Program Boga = Gwiazdy - Planety - Woda - Życie - Ewolucja - Człowiek.
>>Zatem wszystko sztuczne wedle kaprysu projektanta?
>Świat jest żywy, nie sztuczny.
Był żywy już przed powstaniem planet czy dopiero pojawienie się wody umożliwiło niejakie ożywienie?

Nie chodzi zresztą o udziwnioną alternatywę: żywe versus sztuczne (są naturalne rzeczy nieżywe i nieżywe sztuczne, łatwo też sobie wyobrazić zbudowanie sztucznego życia).
Pytanie dotyczy pochodzenia norm współżycia społecznego - na ile wywodzą się one z natury, a na ile z czyjegoś postanowienia?
>
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>>>Program Boga = Gwiazdy - Planety - Woda - Życie - Ewolucja - Człowiek.
>>>Zatem wszystko sztuczne wedle kaprysu projektanta?
>>Świat jest żywy, nie sztuczny.
>Był żywy już przed powstaniem planet czy dopiero pojawienie się wody umożliwiło niejakie ożywienie?
To zależy czy pytasz o życie doczesne wcielone w materię, czy wieczne - duchowe.
>łatwo też sobie wyobrazić zbudowanie sztucznego życia).
Wyobrazić sobie może łatwo, ale stworzyć na razie nikt nie potrafi.
> Pytanie dotyczy pochodzenia norm współżycia społecznego - na ile wywodzą się one z natury, a na ile z czyjegoś postanowienia?
Myślę, że Duch ewolucyjnie doskonali mózg, żeby Ludzkość osiągnęła boski stan duchowego zrozumienia.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
05-04-2016 15:40 
 Ocena 2 na 2
tarkos (10757 punktów)
>>>łatwo też sobie wyobrazić zbudowanie sztucznego życia).
>Wyobrazić sobie może łatwo, ale stworzyć na razie nikt nie potrafi.
Przynajmniej co do tego zgoda - nikt jak dotąd nie potrafił stworzyć życia, zatem powstało ono samoistnie.

[P.S. O boskich stanach się nie wypowiadam z racji braku kompetencji.]
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>>>łatwo też sobie wyobrazić zbudowanie sztucznego życia).
>>Wyobrazić sobie może łatwo, ale stworzyć na razie nikt nie potrafi.
>Przynajmniej co do tego zgoda - nikt jak dotąd nie potrafił stworzyć życia, zatem powstało ono samoistnie.
Możliwe, ale bardziej prawdopodobne, że Bóg stworzył.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
04-04-2016 18:13 
 Ocena 1 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Jak mogło być od początku zapisane, skoro nie istniało (chyba*) naonczas pisanie ni programowanie?
>Jest ewolucja, wewnątrzkomórkowy program DNA, skąd wiesz, że Bóg nie jest jego twórcą?
Wielce Szanowny Panie, łatwo daje się tu zauważyć, iż pieprzyć głupoty oderwane od rzeczywistości, to na każdy temat Pan może, ale Pańskie projekcje nie są zupełnie tematem tego wątku, a tu zgodnie z regulaminem należy się jego jednak trzymać.

Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności.' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629#w704282

Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności.' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629#w704296


Miłego dnia.

@@@
.
04-04-2016 12:27 
 Ocena 4 na 4
Rafał Kozłowski (4068 punktów)

>>gdyby nie "pech", to zapewne nadal biegały by po planecie, jako jedyne
>Bardziej prawdopodobne jest, że pojawienie się na Ziemi człowieka było od początku świata zapisane w jego programie - Gwiazdy - Planety - Woda - Życie - Ewolucja - Człowiek.

Wiem do czego zmierzasz Duchu Prawdy, ale wiesz przecież, że nie podzielę Twojego stanowiska. Wszechświat nie jest zainteresowany człowiekiem i nie jest zdeterminowany...
nie chcę robić off topu, więc tylko tyle...
.
.
.
04-04-2016 19:43 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)

>Nie biegałyby jako jedyne i "niepokonane", człowiek pokonał lwa, niedźwiedzia, jadowite węże, słonia, tygrysa, krokodyla... i z dinozaurami by sobie poradził.
No nie wiem... krokodyl nilowy ma 5 metrów, a taki spinozaur 15... Kłopotliwy przeciwnik.
04-04-2016 21:08 
 Ocena-1 na 5
Duch Prawdy (14787 punktów)
>No nie wiem... krokodyl nilowy ma 5 metrów, a taki spinozaur 15... Kłopotliwy przeciwnik.
Twoje wątpliwości mogą mieć podłoże genetyczne, kobiety pilnowały ogniska, gdy mężczyźni polowali, stąd większość współczesnych kobiet to krótkowidze, mogłyby nie zauważyć 15 metrowego gada, gdyby stał 10 metrów od nich, podczas, gdy większość mężczyzn to dalekowidze, dostrzegliby go już z odległości kilometra...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
04-04-2016 23:26 
 Ocena 7 na 9
Drobner (19539 punktów)
Buraczany mizogin.

Drobner,
06-04-2016 08:47 
 0 na 4
Duch Prawdy (14787 punktów)
Krzywdzący chybiony zarzut, wpatrywanie się w ognisko i prace domowe kobiet, a polowania mężczyzn wykształciły widzenie; krótkowidz (w większości kobiety) - dalekowidz (większość mężczyzn).


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
05-04-2016 20:39 
 Ocena 10 na 12
Lilly Amina (4723 punktów)
Z przeproszeniem, 3,14erdolisz bez sensu.
05-04-2016 21:08 
 0 na 4
Duch Prawdy (14787 punktów)
Czyli Ty to na poważnie, że im więcej metrów gada tym bardziej kłopotliwy z niego przeciwnik?


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
05-04-2016 21:32 
 Ocena 6 na 8
szarley (54913 punktów)
>Czyli Ty to na poważnie, że im więcej metrów gada tym bardziej kłopotliwy z niego przeciwnik?
>
>
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.


Du...pravdy
Przestań dupcyć farmazony na naukowe tematy. Już udowodniłeś że nie skończyłeś nawet pomocniczej szkoły twierdząc, że woda się pali.
O dinozaurach pewnie masz podobną wiedzę zadufanego w sobie kretyna.
I nie ma znaczenia, czy analfabeta taki jak ty potraktuje mnie minusem
05-04-2016 21:50 
 0 na 4
Duch Prawdy (14787 punktów)
>twierdząc, że woda się pali.
Wielokrotnie pokazałeś na forum, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.
>zadufanego w sobie kretyna.
Skąd w Tobie takie chamstwo, jesteś przecież wierzący, Twoja religia uczy miłości i szacunku?
>analfabeta taki jak ty
Gdzieżeś ty bywał, czarny baranie?
www.youtube.com/watch?v=XNZPGPPZSfg


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
05-04-2016 21:56 
 Ocena 4 na 6
szarley (54913 punktów)
>>twierdząc, że woda się pali.
>Wielokrotnie pokazałeś na forum, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.
Pokaż choć jeden pokaz

>>zadufanego w sobie kretyna.
>Skąd w Tobie takie chamstwo, jesteś przecież wierzący, Twoja religia uczy miłości i szacunku?
Nazwać kretyna kretynem nie jest chamstwem jest Jedyną i Absolutną Prawdą

>>analfabeta taki jak ty
>Gdzieżeś ty bywał, czarny baranie?
Pokażesz w końcu zapis reakcji spalania wody?

>
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

Do płonącej wody.. i własnych kretyństw
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>>zadufanego w sobie kretyna.
>>Skąd w Tobie takie chamstwo, jesteś przecież wierzący, Twoja religia uczy miłości i szacunku?
>Nazwać kretyna kretynem nie jest chamstwem jest Jedyną i Absolutną Prawdą
www.youtube.com/watch?v=4RrpP7-AifQ


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
06-04-2016 06:56 
 Ocena 6 na 6
szarley (54913 punktów)
>www.youtube.com/watch?v=4RrpP7-AifQ

..a big_żyd zbanowan .....
06-04-2016 17:05 
 Ocena 6 na 8
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
..a big_żyd zbanowan .....
Teraz mamy zupełnie inny poziom racjonalistycznego dyskursu. To np. poziom pana Ducha Prawdy:
>Oczywiście
>
www.racjonalista.pl/forum.php/s,704481#w704487
>
Tak, oczywiście jest to preferowany przez Wielce Szanownego Pana poziom dyskusji na naszym forum:
Autor wątku "Zaśmiecanie Forum Racjonalista." (www.racjonalista.pl/forum.php/s,704481) usunął Twoją wypowiedź "Odp: Zaśmiecanie Forum Racjonalista." (704551)

Autor wątku ustawił flagę offtopic na Twojej wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,704481#w704551.

Autor wątku "Zaśmiecanie Forum Racjonalista." (www.racjonalista.pl/forum.php/s,704481) usunął Twoją wypowiedź "Odp: Zaśmiecanie Forum Racjonalista." (704561)

Wielce Szanowny Panie, swoim zachowaniem jednoznacznie potwierdził Pan, iż nie reprezentuje Pan nawet dna na naszym dyskusyjnym forum, gdyż do dna od spodu to jeszcze ogromnie Panu daleko. Zdecydowanie twierdzę, iż odkąd pojawił się Pan na naszym racjonalistycznym forum, to zaśmieca go Pan całym stekiem wypisywanych tu głupot i stara się sprowadzić poziom naszych rozmów do dostępnego Panu poziomu intelektualnego i kulturalnego. To co Pan tu wyprawia nie ma nic wspólnego z linią racjonalistycznego portalu: www.racjonalista.pl/kk.php/d,67

Może Pan się teraz spokojnie chichrać. Są okresy w historii nawet całych cywilizacji, iż głupota dominuje, ale zawsze są to okresy tylko przejściowe.


Pozdrawiam.

@@@
.
Duch Prawdy (14787 punktów)
www.racjonalista.pl/forum.php/s,703486#w704571

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
06-04-2016 19:23 
 Ocena 4 na 8
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,703486#w704581
Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności.'Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629#w704568
Tak, to jest poziom moralny i intelektualny profetyzmu miłości "Ducha Prawdy", ale popieprzyć głupoty, to każdy sobie może.
Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności.' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629#w704592

@@@
.
07-04-2016 22:01 
 Ocena 3 na 3
Sierota (349 punktów)
>>No nie wiem... krokodyl nilowy ma 5 metrów, a taki spinozaur 15... Kłopotliwy przeciwnik.

>Twoje wątpliwości mogą mieć podłoże genetyczne, kobiety pilnowały ogniska, gdy mężczyźni polowali, stąd większość współczesnych kobiet to krótkowidze, ...

Skąd bierzesz to absurdalne twierdzenie, że większość współczesnych kobiet to krótkowidze. Wyssałeś to sobie z duchowego palca. A jeżeli się nie zgadzasz, podaj proszę źródła Twoich twierdzeń.

>... mogłyby nie zauważyć 15 metrowego gada, gdyby stał 10 metrów od nich,

Zapewniam Cię, że one wspaniale zauważają również 15-to centymetrowego "gada", nawet gdyby "stał" on 11 metrów od nich.

>... podczas, gdy większość mężczyzn to dalekowidze, dostrzegliby go już z odległości kilometra...

Możesz sobie naturalnie pomarzyć.

>
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.


Stara śpiewka, ale jak oddalona od rzeczywistości.
08-04-2016 08:52 
 0 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Twoje wątpliwości mogą mieć podłoże genetyczne, kobiety pilnowały ogniska, gdy mężczyźni polowali, stąd większość współczesnych kobiet to krótkowidze, ...
>Skąd bierzesz to absurdalne twierdzenie, że większość współczesnych kobiet to krótkowidze. Wyssałeś to sobie z duchowego palca. A jeżeli się nie zgadzasz, podaj proszę źródła Twoich twierdzeń.
Kiedyś czytałem o tym, że polowania mężczyzn, czyli wypatrywanie zwierząt na odległość, a pilnowanie ogniska przez kobiety przyczyniły się do tego. Źródła teraz Ci nie podam, ale są liczne opracowania, że wpatrywanie się w dal, lub bliskie patrzenie wpływa na ukształtowanie się dalekowzroczności\krótkowzroczności:
www.optome(*)ex.php?go=art_epidemia_slepoty
>>... mogłyby nie zauważyć 15 metrowego gada, gdyby stał 10 metrów od nich,
>Zapewniam Cię, że one wspaniale zauważają również 15-to centymetrowego "gada", nawet gdyby "stał" on 11 metrów od nich.
Twoje zapewnienie jest guzik warte bez przedstawienia dowodów badań naukowych.
>>... podczas, gdy większość mężczyzn to dalekowidze, dostrzegliby go już z odległości kilometra...
>Możesz sobie naturalnie pomarzyć.
Jestem dalekowidzem, potrafię dostrzec dużo mniejsze obiekty na większą odległość.
>>
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

>Stara śpiewka, ale jak oddalona od rzeczywistości.
Nie taka stara, ma dopiero niecałe 6 lat i sprawdza się w rzeczywistości.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
08-04-2016 09:06 
 Ocena 3 na 5
szarley (54913 punktów)
>www.optome(*)ex.php?go=art_epidemia_slepoty

Czy mógłbyś dupo prawdy sam najpierw coś przeczytać zanim to przywołujesz?
10-04-2016 21:12 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
Proszę Państwa - oto Duch:

>>Skąd bierzesz to absurdalne twierdzenie, że większość współczesnych kobiet to krótkowidze. Wyssałeś to sobie z duchowego palca. A jeżeli się nie zgadzasz, podaj proszę źródła Twoich twierdzeń.
> Kiedyś czytałem o tym, że polowania mężczyzn, czyli wypatrywanie zwierząt na odległość, a pilnowanie ogniska przez kobiety przyczyniły się do tego. Źródła teraz Ci nie podam, ale są liczne opracowania, że wpatrywanie się w dal, lub bliskie patrzenie wpływa na ukształtowanie się dalekowzroczności\krótkowzroczności:
>www.optome(*)ex.php?go=art_epidemia_slepoty

>>>... mogłyby nie zauważyć 15 metrowego gada, gdyby stał 10 metrów od nich,
>>Zapewniam Cię, że one wspaniale zauważają również 15-to centymetrowego "gada", nawet gdyby "stał" on 11 metrów od nich.
>Twoje zapewnienie jest guzik warte bez przedstawienia dowodów badań naukowych.
====

Zapewnienia Ducha, prawdopodobnie z racji samej jego Duchowatości, 'przedstawienia dowodów badań naukowych' - nie wymagają.
Zapewnienia Ducha to zapewne '( Jedyna i ) Absolutna Prawda'.

Drobner, jednak nie UFAjący takim UFO-kom
Duch Prawdy (14787 punktów)
> Proszę Państwa - oto Duch:
oto Duch

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
10-04-2016 21:22 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>> Proszę Państwa - oto Duch:
> oto Duch

Miło, że zamieściłeś swoją fotkę.
Ja już duuużo wcześniej się domyślałem: 07-10-2015 p. w stopce

Drobner, predyktor...
11-04-2016 12:14 
 Ocena 3 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Pan Drobner: Proszę Państwa - oto Duch:
Pan Duch Prawdy: oto Duch
Pan Drobner: Miło, że zamieściłeś swoją fotkę.
Ja już duuużo wcześniej się domyślałem.

To za kogo Wielce Szanowny Pan tu robi? Za wzmocnienie duchowe forum, czy za to co pod szmatką lub sweterkiem (oczywiście bez napisu, ale z kotem)?

Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności.' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629#w704299 A co Pan z tej wypowiedzi - poza tym, iż Bogusławski ją napisał - więcej jeszcze zrozumiał? Rozumiem, iż proroka "Ducha Prawdy" już samo nazwisko "Bogusławski" drażni, ale w nim Bóg jest nieokreślony i może być jednym z wielu tysięcy.

@@@
.
11-04-2016 13:06 
 0 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
Pierwszy fałsz:
>Rozumiem, iż proroka
nie jestem prorokiem
Drugi fałsz:
>"Ducha Prawdy" już samo nazwisko "Bogusławski" drażni
nie drażni

i tak to jest z Twoim rozumieniem...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
11-04-2016 14:46 
 Ocena 4 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Bogusławskiego głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności.' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629#w704299
A co Pan z tej wypowiedzi - poza tym, iż Bogusławski ją napisał - więcej jeszcze zrozumiał? Rozumiem, iż proroka "Ducha Prawdy" już samo nazwisko "Bogusławski" drażni, ale w nim Bóg jest nieokreślony i może być jednym z wielu tysięcy.

>Pierwszy fałsz:
>>>>Rozumiem, iż proroka
>nie jestem prorokiem

>Drugi fałsz:
>>>>"Ducha Prawdy" już samo nazwisko "Bogusławski" drażni
>nie drażni
>i tak to jest z Twoim rozumieniem...

Deklaracji składać i bajd opowiadać można nieskończenie wiele, a i tak: Koń jak jest, każdy widzi. Inteligentny czytelnik pouczania co ma myśleć ani nie potrzebuje, ani nie lubi. Czytelnicy nas czytają i według siebie innych oceniają. Stąd - miedzy innymi - te plusy i minusy przy naszych wypowiedziach.

Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności.'Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629#w705368

Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności.' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629#w705396


@@@
.
11-04-2016 15:01 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
>Pierwszy fałsz:
>>Rozumiem, iż proroka
>nie jestem prorokiem

#1
Doprawdyż? Chyba tylko według 'swojej własnej' definicji.

Bo normalne rozumienie słowa "prorok" to:
Cytat:
W religiach abrahamowych prorokiem jest osoba będąca w kontakcie z Bogiem, której zadaniem jest przede wszystkim objawiać wolę Bożą wobec ludzi, również zapowiadać nadejście Mesjasza lub przewidywać przyszłe wydarzenia. Nierzadko prorok jest jednocześnie założycielem jakiejś religii. W każdej jednak jego rola i znaczenie są nieco inne.
pl.wikipedia.org/wiki/Prorok


Ciekawym, które punkty potwierdzisz:
a. nie masz kontaktu z Bogiem;
b. nie przekazujesz słów Boga ludziom;
c. nie jesteś założycielem żadnej religii.

#2
Podpowiadam, że wobec ostatniego zdania w cytacie: w/w definicja jest alternatywą warunków, nie koniunkcją. Znaczy to, że aby 'nie być prorokiem' trzeba wykluczyć wszystkie warunki, nie jeden czy kilka.

Porównaj: prorok SJP i prorok WIEM

Owocnych rozważań.

Drobner, lub lub lub
10-04-2016 21:25 
 Ocena 4 na 4
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>>>... mogłyby nie zauważyć 15 metrowego gada, gdyby stał 10 metrów od nich,
>>>Zapewniam Cię, że one wspaniale zauważają również 15-to centymetrowego "gada", nawet gdyby "stał" on 11 metrów od nich.

Jednym okiem nie widzę daleko, drugim blisko.
Czy to znaczy, że jedną ręką pilnuje domowego ogniska, a drugą poluję?

Najważniejsze, że nie takie "gady" dostrzegę.


Najważniejsze w życiu rzeczy nie są rzeczami.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Jednym okiem nie widzę daleko, drugim blisko.
Tygrysy tak mają.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
04-04-2016 20:17 
 Ocena 6 na 6
Drobner (19539 punktów)
>Nie biegałyby jako jedyne i "niepokonane", człowiek pokonał lwa, niedźwiedzia, jadowite węże, słonia, tygrysa, krokodyla... i z dinozaurami by sobie poradził.

Ano, udowodnij tę swoją gdybologię...

Tylko nie powołuj się na 'jasnowidzenie' ZbyszkazWarszawy.

Drobner, niespekulant
04-04-2016 13:46 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Zgadzam się z Pana stanowiskiem.
A ja zgadzam się z tym co Pan tu napisał aż do tego momentu:
> Człowiek nie jest niczym wyjątkowym.
Zdecydowanie jesteśmy wyjątkowi. Nasz mózg jest najbardziej złożonym biologicznie organem nam znanym i już to samo dowodzi naszej wyjątkowości. Polecam tu parę krótkich artykułów mojego przyjaciela: (...)
__________

>dziękuję za linki; jak zwykle ciekawe
>Robin Dunbar w swojej książce "Nowa historia ewolucji człowieka" zwrócił uwagę na niezmiernie istotny element rozwojowy człowieka - poziomy intencjonalności - rzecz znana, ale tutaj została ujęta ewolucyjne. Tylko homo sapiens osiągnął intencjonalność wyższych poziomów. Umożliwiło mu to rozwinięcie zdolności dalekosiężnego planowania, budowania strategii, abstrakcyjnego myślenia, tworzenia umysłowych symulacji wydarzeń, "wchodzenia w rolę" innych osób, co z kolei przyczyniło się do możliwości wykształcenia moralności jako zasad postępowania (obserwowane mechanizmy okazywania "współczucia" u innych zwierząt temu nie przeczą). Zlokalizowanie ośrodka tej zdolności w mózgu, umożliwiło przeprowadzenie analizy jego rozwoju. Okazało się, że u hominidów, a w szczególności u homo sapiens, wyjątkowo dynamicznie rozwijał się ten obszar mózgu, który za tą zdolność odpowiada, co wskazywało by na ewolucyjny sukces
Nie mogę dyskutować o książce, której nie czytałem, ale z tego co Pan tu pisze nie widzę niczego czemu chciałbym zaprzeczyć. Szczególnie bez dostatecznego zrozumienia intencji jego przekazu - co bez poznania oryginału nie jest możliwym.

>Tak... z tego punktu widzenia jesteśmy wyjątkowi. Byłbym ignorantem, gdybym tego nie dostrzegał.
>Wyjątkowość zależy jednak od przyjętego punktu widzenia. Człowiek jest wyjątkowy, gdyż podporządkował sobie planetę, ale tak samo wyjątkowe były dinozaury i gdyby nie "pech", to zapewne nadal biegały by po planecie, jako jedyne i "niepokonane".
Nie tylko "wyjątkowość" zależy od przyjętego punktu wiedzenia. Moim zdaniem można powiedzieć, iż całe rozumienie "istniejącej obiektywnie rzeczywistości" zależy od przyjętego punktu widzenia. Ale po pierwsze jesteśmy ludźmi i to my dokonujemy tej oceny, a po drugie, jak sądzę, obaj jesteśmy racjonalistami, dla których sceptycyzm naukowy jest podstawą budowanego światopoglądu. Nie jestem w stanie zaprzeczyć, iż gdyby teraz przy komputerach siedziały dinozaury uważałyby, iż to one są wyjątkowe, ale ja jestem człowiekiem i tą wyjątkowość, za wieloma uczonymi, przyznaję ludziom ze względu na ich mózgi, a nie na "niepokonalność" pod jakimkolwiek innym względem (np. trąbą słonia).

>Przyjmijmy teraz, że o naszej wyjątkowości decyduje, mózg - no dobrze, ale jaka umiejętność, do której mózg się przecież przyczynia? Jeżeli będzie to możliwość przyjmowania perspektyw wyższych poziomów, to nie mamy sobie równych; no ale jeżeli rozpatrywać będziemy możliwości echolokacji, to walenie, czy też nietoperze są od nas lepsze. Uznając za wyjątkowość liczebność gatunkową ssaków i owadów, to też nie jesteśmy (będąc w grupie ssaków) wyjątkowi. Gatunków owadów jest ponad 1 mln., a ssaków zaledwie 5,5 tys.
Ta wyjątkowość to nasz umysł zdolny do refleksji nad rzeczywistością, który pozwala na jej rozumienie i spory zakres wpływu na jej przekształcanie pod własne potrzeby. Ten umysł dał nam m.in. możliwość wyposażenia nas w zmysły (narzędzia poznawcze) bogatsze od zmysłów innych zwierząt, które otrzymały je w procesie ewolucji. To wcale nie prawda, iż ilość zawsze przechodzi w jakość. Kupa piasku zawsze będzie tylko kupą piasku.

>To miałem na myśli pisząc o wyjątkowości.
To jest wtórne do tego jak Pan swój pogląd obronił. Najpierw przed sobą samym, a później przed innymi. Od tego mamy właśnie umysły aby myśleć i szukać najlepszych rozwiązań stających przed nami problemów.

>Skoro przy wyjątkowości jesteśmy, to bardziej nurtuje mnie pytanie czy jesteśmy wyjątkowi w skali wszechświata? Czy nasza zdolność do zajmowania się pytaniami: kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy? Jak zbudowany jest wszechświat? etc. czyni nas wyjątkowymi w kosmicznej skali?
Jest wiele ciekawych tematów i sporo już zostało na naszym forum przedyskutowanych (warto zajrzeć do wyszukiwarki), ale dobrze jest (choć tak ogólnie) trzymać się tematów wątków, a to tematem tego wątku nie jest.

>Stephen Hawking powiedział kiedyś, odnośnie podróży w czasie, że gdyby były możliwe, to mielibyśmy na Ziemi całe mnóstwo kosmicznych turystów.
>Ten tok myślenia, przemawia za Pańskim stanowiskiem o wyjątkowości człowieka; gdyby bowiem tak założyć, to wysoce rozwinięta cywilizacja już dawno powinna nas znaleźć, a tak się nie dzieje, póki co, jesteśmy sami...... być może wyjątkowi...
Uważam, iż za moim tokiem myślenia przemawia bardzo wiele argumentów, z których sporą część tu przedstawiłem i jak sądzę wielu czytelników do takiego rozumienia rzeczywistości przekonałem. Wcale nie było tu koniecznym odwoływanie się przy tym do kosmosu i obcych cywilizacji.

Pozdrawiam.

@@@
.
dajmonion (3663 punktów)
Ja mam nieco inny podział. Zgadzam się, że moralność to zbiór dyrektyw, tak samo jak z tym, że etyka jest rozumową refleksją nad nimi. Dodałbym, że taka refleksja jednakże nie musi się sprowadzać do żadnej nauki szczegółowej, choć może się posługiwać zaczerpniętymi z tych nauk przesłankami. I wreszcie wprowadziłbym naukę o moralności, dzieląca się na przykład na socjologię moralności, psychologię, biologię itd. Nauka o moralności zatem to ni mniej ni więcej jak tylko spojrzenie na moralność przez pryzmat poszczególnych nauk szczegółowych. To też historia i morfologia systemów etycznych.
Z tego punktu widzenia etyka może być tworzona zarówno indywidualnie jak i bardziej systematycznie. Etyka indywidualna daje rozumową odpowiedź na pytanie: jak postępować by czuć się dobrze zarówno dziś jak i jutro i co mi się opłaca długofalowo. Taka etyka ma pewien nienaukowy komponent. Uczucie mianowicie. Nauka zajmuje się co najwyżej emocjami. Nie ma dostępu do uczuć tak jak fizyka nie ma dostępu do kolorów. Kolory istnieją tylko dla ludzi. Dla fizyki różnica między żółtym a niebieskim to jedynie różnica długości fali czyli różnica o charakterze ilościowym. To oczywiście nie oznacza wyjścia poza naturalistyczną perspektywę. Chodzi jedynie o podejście fenomenologiczne.
Bardziej systematyczna etyka to po prostu etyka dla większej zbiorowości. Jednym z fundamentów takiej etyki mogłyby być żywione zbiorowo uczucia do jakiegoś przedmiotu czy wyobrażenia. Przy czym dana wspólnota określa jaki stopień spójności całego systemu ją zadowala.
Takie rozróżnienie jak powyższe wydaje mi się niezbędne ponieważ naukowa nomenklatura nie nadaje się do uzasadniania moralności. Nikt nie powie sobie na przykład: Wybiorę Karola na męża bo jest zdrowy i spłodzi zdrowe potomstwo. W każdym razie taki argument pojawi się raczej jako pomocniczy a nie główny. Główna argumentacja ma charakter fenomenologiczny co nie jest tym samym co naukowe uzasadnienie, choć też nie oznacza to automatycznej z nim sprzeczności.

dajmonion
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Ja mam nieco inny podział.
Zdziwiłbym się raczej tym, iż by go nie było. Sam zdecydowanie nie mam nic przeciwko samodzielnemu myśleniu i przeróżnym wynikającym z tego koncepcjach. Jestem natomiast przeciwko (i o tym zainicjowałem ten wątek) jakimkolwiek jedynie słusznym opcjom i zawłaszczaniem przez ich zwolenników całego dyskursu.

>Zgadzam się, że moralność to zbiór dyrektyw, tak samo jak z tym, że etyka jest rozumową refleksją nad nimi. Dodałbym, że taka refleksja jednakże nie musi się sprowadzać do żadnej nauki szczegółowej, choć może się posługiwać zaczerpniętymi z tych nauk przesłankami.
Chciałbym aby Pan dookreślił co Pan rozumie jako nauki szczegółowe, ale gdy ten termin rozumiemy tak samo, to zgadzam się z Panem.

> I wreszcie wprowadziłbym naukę o moralności, dzieląca się na przykład na socjologię moralności, psychologię, biologię itd.
To jest postulat. Każdy jakoś tam trochę inaczej by świat wokół siebie organizował.

>Nauka o moralności zatem to ni mniej ni więcej jak tylko spojrzenie na moralność przez pryzmat poszczególnych nauk szczegółowych. To też historia i morfologia systemów etycznych.
Pod "naukę o moralności" można przeróżne koncepcje i rozważania podkładać.
www.papierowemysli.pl/recenzje/recReadFull/838
www.opoka.(*)/FE/granice_relatywzmu_01.html

>Z tego punktu widzenia etyka może być tworzona zarówno indywidualnie jak i bardziej systematycznie. Etyka indywidualna daje rozumową odpowiedź na pytanie: jak postępować by czuć się dobrze zarówno dziś jak i jutro i co mi się opłaca długofalowo.
Nie bardzo rozumiem tego rozróżnienia: "indywidualnie" i "systematycznie".
encyklopedia.pwn.pl/haslo/etyka;3898956.html
roznice.co(*)ce-miedzy-etyka-a-moralnoscia/

> Taka etyka ma pewien nienaukowy komponent. Uczucie mianowicie. Nauka zajmuje się co najwyżej emocjami. Nie ma dostępu do uczuć tak jak fizyka nie ma dostępu do kolorów. Kolory istnieją tylko dla ludzi. Dla fizyki różnica między żółtym a niebieskim to jedynie różnica długości fali czyli różnica o charakterze ilościowym.
Czyli chciałby Pan tu wprowadzić "moralne qualia"? A jak one mają się do starego "sumienia"? Fizyka jest narzędziem opisu świata stworzonym przez człowieka i w swoim języku opisuje także kolory. Kolory odbierane przez zmysły i przetwarzane przez mózg oraz kolory opisywane przez fizykę są prawdami o istniejącej obiektywnie rzeczywistości, choć inne, to przecież niesprzeczne, a warto z całej dostępnej nam wiedzy o świecie korzystać.

>To oczywiście nie oznacza wyjścia poza naturalistyczną perspektywę. Chodzi jedynie o podejście fenomenologiczne.
Poznawałem z dużym zainteresowaniem, ale jakoś niezbyt mnie przekonało podejście fenomenologiczne. Trudno mi wyobrazić sobie nie wychodzenie poza naturalistyczną perspektywę w refleksji nad moralnością, czy w etyce. Choć dla mnie na podstawie poznanej literatury naukowej źródła moralności są biologiczne, to obudowa kulturowa jest ogromną i zupełnie nie wolno jej pomijać.

>Bardziej systematyczna etyka to po prostu etyka dla większej zbiorowości. Jednym z fundamentów takiej etyki mogłyby być żywione zbiorowo uczucia do jakiegoś przedmiotu czy wyobrażenia. Przy czym dana wspólnota określa jaki stopień spójności całego systemu ją zadowala.
Pisze Pan o własnych koncepcjach i postulatach, ja zaś odnosiłem się i nadal się odnoszę do tego co jest aktualnie w dostępnej mi literaturze dyskutowane. Jeżeli zaś miałbym tu mówić o własnych postulatach, to w moralności mam takie same jak i filozofii - uważam, iż nie sposób jest prowadzić tam sensowną refleksję bez uwzględnienia najbardziej aktualnego dorobku nauk przyrodoznawczych.

>Takie rozróżnienie jak powyższe wydaje mi się niezbędne ponieważ naukowa nomenklatura nie nadaje się do uzasadniania moralności. Nikt nie powie sobie na przykład: Wybiorę Karola na męża bo jest zdrowy i spłodzi zdrowe potomstwo. W każdym razie taki argument pojawi się raczej jako pomocniczy a nie główny. Główna argumentacja ma charakter fenomenologiczny co nie jest tym samym co naukowe uzasadnienie, choć też nie oznacza to automatycznej z nim sprzeczności.
Niezbyt rozumiem tego co Pan chciał tu przekazać? Nie wiem co to np. znaczy "ponieważ naukowa nomenklatura nie nadaje się do uzasadniania moralności" Nauki przyrodnicze badają i pokazują nam biologiczne źródła naszych zachowań np. www.racjonalista.pl/kk.php/s,3692 Co przecież nawet w najmniejszym stopniu nie znaczy, iż rozumienie "miłości" należy ograniczyć do chemii, czy opisów ewolucjonistycznej drogi od zachowań jakiś tam małpoludów lub jeszcze wcześniej do zachowań współczesnych Europejczyków. Rozumienie tych zagadnień tylko naszą wiedzę wzbogaca i jest bliższe jakieś obiektywnej prawdy.

Pozdrawiam.

@@@
.
11-04-2016 22:51 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
Nauki szczegółowe to dla mnie te nauki, które dążą do wyjaśnienia zjawisk lub stanów rzeczy przy pomocy pojęć posiadających jakiś sens empiryczny. Dzięki temu możliwe jest użycie matematyki jako narzędzia badawczego.
>>Nauka o moralności zatem to ni mniej ni więcej jak tylko spojrzenie na moralność przez pryzmat >>poszczególnych nauk szczegółowych. To też historia i morfologia systemów etycznych.
>Pod "naukę o moralności" można przeróżne koncepcje i rozważania podkładać.
>www.papierowemysli.pl/recenzje/recReadFull/838
>www.opoka.(*)/FE/granice_relatywzmu_01.html
Oczywiście. Domyślam się, że wielu publicystów opoki uważa teologię za naukę.
>>Z tego punktu widzenia etyka może być tworzona zarówno indywidualnie jak i bardziej >>systematycznie. Etyka indywidualna daje rozumową odpowiedź na pytanie: jak postępować by czuć >>się dobrze zarówno dziś jak i jutro i co mi się opłaca długofalowo.
>Nie bardzo rozumiem tego rozróżnienia: "indywidualnie" i "systematycznie".
>encyklopedia.pwn.pl/haslo/etyka;3898956.html
>roznice.co(*)ce-miedzy-etyka-a-moralnoscia/
Bardziej systematyczne zajmowanie się etyką to na przykład próba opracowania etyki chrześcijańskiej, marksistowskiej, ateistycznej, laickiej czy jakiejkolwiek innej. Jest to zastosowanie refleksji filozoficznej do danego światopoglądu. Taką etyką zajmują się osoby specjalnie do tego przygotowane.
Indywidualnie każdy sam sobie ustala zestaw norm bazując na własnych cechach, na tym co się lubi, a czego nie. Taka etyka, choć też angażuje rozum nie jest pewnie aż tak systematycznie opracowywana jak w przypadku etyk rozwijanych w obrębie danego światopoglądu.
>>Taka etyka ma pewien nienaukowy komponent. Uczucie mianowicie. Nauka zajmuje się co najwyżej >>emocjami. Nie ma dostępu do uczuć tak jak fizyka nie ma dostępu do kolorów. Kolory istnieją >>tylko dla ludzi. Dla fizyki różnica między żółtym a niebieskim to jedynie różnica długości >>fali czyli różnica o charakterze ilościowym.
>Czyli chciałby Pan tu wprowadzić "moralne qualia"?
Tak, czyli to co nie jest intersubiektywnie komunikowalne. Jak uczucia. Nikt nie jest w stanie porównać uczuć jakich doznaję obserwując zachód słońca z wrażeniami innej osoby. Te qualia to podstawa etyki indywidualnej. Nauka może mi wprawdzie wtedy zmierzyć ciśnienie krwi i tego typu rzeczy. To niewiele, a nawet gdyby było tego wiele, to i tak niewiele z tego może wynikać dla etyki indywidualnej. Przykład: Franek naczytał się książek z psychologii ewolucyjnej i myśli sobie, że jeśli nie spełni miliona warunków to nie ma co startować do Kaśki. A to błąd. Etyka indywidualna powinna mieć moim zdaniem charakter idiograficzny, czyli powinna bazować na indywidualnych właściwościach i na tym co się dzieje tu i teraz. Tymczasem nauki szczegółowe mają charakter raczej nomotetyczny. Odkrywają ogólne prawa.
>A jak one mają się do starego "sumienia"?
Nie wiem, nie wnikałem.
>Fizyka jest narzędziem opisu świata stworzonym przez człowieka i w swoim języku opisuje także >kolory. Kolory odbierane przez zmysły i przetwarzane przez mózg oraz kolory opisywane przez >fizykę są prawdami o istniejącej obiektywnie rzeczywistości, choć inne, to przecież >niesprzeczne, a warto z całej dostępnej nam wiedzy o świecie korzystać.
Rzecz w tym, że fizyka nie zajmuje się kolorami a jedynie falami elektromagnetycznymi. Kolory istnieją tylko w Panu i w przedstawicielach tego samego gatunku co Pan. Inne gatunki już inaczej postrzegają rzeczywistość. Zdaje się, że psy nie widzą kolorowo. Gdyby one zajęły się fizyką, to nie miałyby żadnego interesu w tym, aby wyróżniać zakresu długości fal odpowiadającemu zakresowi od czerwieni do fioletu.
>>To oczywiście nie oznacza wyjścia poza naturalistyczną perspektywę. Chodzi jedynie o podejście >>fenomenologiczne.
>Poznawałem z dużym zainteresowaniem, ale jakoś niezbyt mnie przekonało podejście >fenomenologiczne. Trudno mi wyobrazić sobie nie wychodzenie poza naturalistyczną perspektywę w >refleksji nad moralnością, czy w etyce. Choć dla mnie na podstawie poznanej literatury >naukowej źródła moralności są biologiczne, to obudowa kulturowa jest ogromną i zupełnie nie >wolno jej pomijać.
Dla mnie wejście w strefę kultury to nie jest wyjście poza naturalistyczną perspektywę. Dla mnie takie wyjście pojawia się w momencie wprowadzenia terminów nie mających żadnego sensu empirycznego.
>Niezbyt rozumiem tego co Pan chciał tu przekazać? Nie wiem co to np. znaczy "ponieważ naukowa >nomenklatura nie nadaje się do uzasadniania moralności" Nauki przyrodnicze badają i pokazują >nam biologiczne źródła naszych zachowań np. www.racjonalista.pl/kk.php/s,3692 Co przecież nawet >w najmniejszym stopniu nie znaczy, iż rozumienie "miłości" należy ograniczyć do chemii, czy >opisów ewolucjonistycznej drogi od zachowań jakiś tam małpoludów lub jeszcze wcześniej do >zachowań współczesnych Europejczyków. Rozumienie tych zagadnień tylko naszą wiedzę wzbogaca i >jest bliższe jakieś obiektywnej prawdy.
Etyka indywidualna bazuje na kolorach a nie na falach elektromagnetycznych i nie sprowadza się do praw nomotetycznych odkrytych przez naukę, bo jest idiograficzna. Stąd uzasadnienia etyki nie sprowadzają się do języka optyki fizycznej a do kolorów właśnie. Tak ja to widzę.


dajmonion
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nauki szczegółowe to dla mnie te nauki, które dążą do wyjaśnienia zjawisk lub stanów rzeczy przy pomocy pojęć posiadających jakiś sens empiryczny. Dzięki temu możliwe jest użycie matematyki jako narzędzia badawczego.
Może być i jaki podział, choć ja trzymam się bardziej używanej w Polsce systematyki, z której do nauk matematyczno-przyrodniczych zalicza się: matematykę, fizykę, astronomię, chemię, biologię, geologię, geografię.

> I wreszcie wprowadziłbym naukę o moralności, dzieląca się na przykład na socjologię moralności, psychologię, biologię itd.
To jest postulat. Każdy jakoś tam trochę inaczej by świat wokół siebie organizował.

>Nauka o moralności zatem to ni mniej ni więcej jak tylko spojrzenie na moralność przez pryzmat poszczególnych nauk szczegółowych. To też historia i morfologia systemów etycznych.
Pod "naukę o moralności" można przeróżne koncepcje i rozważania podkładać.
www.papierowemysli.pl/recenzje/recReadFull/838
www.opoka.(*)/FE/granice_relatywzmu_01.html

>Oczywiście. Domyślam się, że wielu publicystów opoki uważa teologię za naukę.
Tak, a Sam Harris jest filozofem posiadającym stopień doktora w dziedzinie neurobiologii. Czyli tych "nauk o moralności" jest wiele i Pan prezentuje tu własną koncepcję. Nie mam nic przeciwko temu, ale uważam ją za jedną z wielu.

>Z tego punktu widzenia etyka może być tworzona zarówno indywidualnie jak i bardziej systematycznie. Etyka indywidualna daje rozumową odpowiedź na pytanie: jak postępować by czuć się dobrze zarówno dziś jak i jutro i co mi się opłaca długofalowo.
Nie bardzo rozumiem tego rozróżnienia: "indywidualnie" i "systematycznie".
encyklopedia.pwn.pl/haslo/etyka;3898956.html
roznice.co(*)ce-miedzy-etyka-a-moralnoscia/

>Bardziej systematyczne zajmowanie się etyką to na przykład próba opracowania etyki chrześcijańskiej, marksistowskiej, ateistycznej, laickiej czy jakiejkolwiek innej.
Dla mnie etyka jest działem filozofii, zajmującym się badaniem moralności i tworzeniem systemów myślowych, z których można wyprowadzać zasady moralne.

> Jest to zastosowanie refleksji filozoficznej do danego światopoglądu.
A co Pan rozumie pod pojęciem światopogląd? www.racjonalista.pl/forum.php/s,621512#w621583 I jak zastosować reelekcję filozoficzną do danego światopoglądu, gdy refleksja filozoficzna jest częścią każdego?

> Taką etyką zajmują się osoby specjalnie do tego przygotowane.
Ej tam, nie przesadza Pan? Zajmują się nią wszyscy, choć na zupełnie przeróżnym poziomie.
Proszę otworzyć telewizor i zobaczyć ile tam rozważań etycznych.

>Indywidualnie każdy sam sobie ustala zestaw norm bazując na własnych cechach, na tym co się lubi, a czego nie.
Zdecydowanie tak.

>Taka etyka, choć też angażuje rozum nie jest pewnie aż tak systematycznie opracowywana jak w przypadku etyk rozwijanych w obrębie danego światopoglądu.
Muszę przyznać, iż nie rozumiem powyższego zdania, a już zupełnie stwierdzenia "jak w przypadku etyk rozwijanych w obrębie danego światopoglądu".

>Taka etyka ma pewien nienaukowy komponent. Uczucie mianowicie. Nauka zajmuje się co najwyżej emocjami. Nie ma dostępu do uczuć tak jak fizyka nie ma dostępu do kolorów. Kolory istnieją tylko dla ludzi. Dla fizyki różnica między żółtym a niebieskim to jedynie różnica długości fali czyli różnica o charakterze ilościowym.
Czyli chciałby Pan tu wprowadzić "moralne qualia"? A jak one mają się do starego "sumienia"? Fizyka jest narzędziem opisu świata stworzonym przez człowieka i w swoim języku opisuje także kolory. Kolory odbierane przez zmysły i przetwarzane przez mózg oraz kolory opisywane przez fizykę są prawdami o istniejącej obiektywnie rzeczywistości, choć inne, to przecież niesprzeczne, a warto z całej dostępnej nam wiedzy o świecie korzystać.
>Tak, czyli to co nie jest intersubiektywnie komunikowalne. Jak uczucia. Nikt nie jest w stanie porównać uczuć jakich doznaję obserwując zachód słońca z wrażeniami innej osoby. Te qualia to podstawa etyki indywidualnej. Nauka może mi wprawdzie wtedy zmierzyć ciśnienie krwi i tego typu rzeczy. To niewiele, a nawet gdyby było tego wiele, to i tak niewiele z tego może wynikać dla etyki indywidualnej.
Prawdopodobnie nikt nie jest w stanie porównać Pańskich uczuć z uczuciami innej osoby, ale co z tego ma wynikać dla nas wszystkich oraz dla nauki? Solipsyzm uczuciowy i rezygnacja z badań poznawczych? Gdyby ludzie uważali, iż nikt nie jest stanie porównywać uczuć, to by ich innym nie opisywali. Można tylko zastanawiać nad identycznością tych uczuć i wiernością przekazu.

> Przykład: Franek naczytał się książek z psychologii ewolucyjnej i myśli sobie, że jeśli nie spełni miliona warunków to nie ma co startować do Kaśki. A to błąd.
Tak ludzie popełniają błędy, tu zasadniczym błędem Franka jest brak znajomości "praktyki życia" i oczytania się w literaturze pięknej, czyli nieznajomość kultury też będącą częścią człowieka. Dobrze tylko, iż takich Franków jest mało.

>Etyka indywidualna powinna mieć moim zdaniem charakter idiograficzny, czyli powinna bazować na indywidualnych właściwościach i na tym co się dzieje tu i teraz.
Tak, jest mi znanym próba takiego wydzielenia z nauki nauk idiograficznych zajmujących się opisem i wyjaśnianiem faktów jednostkowych, a nie formułowaniem ogólnych praw naukowych, czym miałyby zajmować się nauki empiryczne. Jak dla mnie to tylko wyspekulowana bzdura.

> Tymczasem nauki szczegółowe mają charakter raczej nomotetyczny. Odkrywają ogólne prawa.
Naukę rozumiem podobnie do definicji z Wikipedii: pl.wikipedia.org/wiki/Nauka
www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,574467#w576701

A jak one mają się do starego "sumienia"?
>Nie wiem, nie wnikałem.
A szkoda.

CDN

@@@
.
12-04-2016 20:05 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>A co Pan rozumie pod pojęciem światopogląd?
encykloped(*)aslo/swiatopoglad;3984412.html
>I jak zastosować reflekcję filozoficzną do danego światopoglądu, gdy refleksja filozoficzna jest częścią każdego?
Miałem na myśli refleksję rozumową w odniesieniu do danego światopoglądu. W przypadku bardziej systematycznego zajmowania się etyką stosuje się taką refleksję by ustalić stopień spójności całego systemu etycznego i zobaczyć na ile jest on zintegrowany z danym światopoglądem.

>>Taką etyką zajmują się osoby specjalnie do tego przygotowane.
>Ej tam, nie przesadza Pan? Zajmują się nią wszyscy, choć na zupełnie przeróżnym poziomie.
>Proszę otworzyć telewizor i zobaczyć ile tam rozważań etycznych.
Chcąc jednak dowiedzieć się czegoś o etyce buddyjskiej sięgnęlibyśmy po książkę napisaną przez kogoś, kto siedzi w temacie. Podobnie w przypadku etyki chrześcijańskiej czy innej.

>Prawdopodobnie nikt nie jest w stanie porównać Pańskich uczuć z uczuciami innej osoby, ale co z >tego ma wynikać dla nas wszystkich oraz dla nauki?
To, aby na tym bazować przy ustalaniu własnej etyki.
>Solipsyzm uczuciowy i rezygnacja z badań poznawczych?
Zupełnie nie. Fizyka niech się zajmuje falami elektromagnetycznymi. To się na pewno przyda. A ludzie niech mają świadomość, że ich etyka bazuje na tym co niepowtarzalne czyli na kolorach i to one są kanwą.
>Gdyby ludzie uważali, iż nikt nie jest stanie porównywać uczuć, to by ich innym nie opisywali. >Można tylko zastanawiać nad identycznością tych uczuć i wiernością przekazu.
Szkoda czasu na zastanawianie się nad identycznością, bo to i tak nieprzekazywalne. Nie da się ująć w żadną liczbę. Za tym czego Pan doświadcza obserwując najprostszy przedmiot stoi cała historia Pana życia. Czytając wiersz poety zachwycam się zawsze tym co jest we mnie, a nie w poecie.
>>Etyka indywidualna powinna mieć moim zdaniem charakter idiograficzny, czyli powinna bazować na >>indywidualnych właściwościach i na tym co się dzieje tu i teraz.
>Tak, jest mi znanym próba takiego wydzielenia z nauki nauk idiograficznych zajmujących się >opisem i wyjaśnianiem faktów jednostkowych, a nie formułowaniem ogólnych praw naukowych, czym >miałyby zajmować się nauki empiryczne. Jak dla mnie to tylko wyspekulowana bzdura.
Etyka indywidualna nie ma charakteru nauki, choć jest w niej zaangażowany rozum. Tym się różni od etyk bardziej systematycznych i opracowywanych dla mas. Etyka indywidualna musi być w jakimś stopniu idiograficzna, bo bazuje na tym co jednostkowe i niepowtarzalne. Bazuje na doznaniach, których nijak nie da się porównać z doznaniami innych osób.


dajmonion
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Pańskie widzenie jest bardzo cennym dla Pana, ale tu Pan je przedstawia pod publiczną krytyczną ocenę i warto przedstwiać je tak komunikatywnie aby jak najwięcej osób zrozumiało i ewentualnie zaakceptowało. Możliwe, iż to tylko ja mam trudności, ale przyznaję się do sporego niezrozumienia, tak samego języka (i odwołań się do specyficznych rozumowań innych), jak i Pańskich koncepcji.

>Jest to zastosowanie refleksji filozoficznej do danego światopoglądu.
A co Pan rozumie pod pojęciem światopogląd? www.racjonalista.pl/forum.php/s,621512#w621583

encykloped(*)aslo/swiatopoglad;3984412.html
Może być, choć moim zdaniem PWN-owski redaktor zbytnio odleciał, i wolę rozumienie opisane wyżej.

I jak zastosować reelekcję filozoficzną do danego światopoglądu, gdy refleksja filozoficzna jest częścią każdego?
>Miałem na myśli refleksję rozumową w odniesieniu do danego światopoglądu.
To dlaczego pisał Pan o refleksji filozoficznej?

> W przypadku bardziej systematycznego zajmowania się etyką stosuje się taką refleksję by ustalić stopień spójności całego systemu etycznego i zobaczyć na ile jest on zintegrowany z danym światopoglądem.
A czym Pan chce się tu zajmować? "Systematycznym" zajmowaniem się etyką, własnym światopoglądem, światopoglądem innych, czy badaniem światopoglądu konkretnego delikwenta.

>Bardziej systematyczne zajmowanie się etyką to na przykład próba opracowania etyki chrześcijańskiej, marksistowskiej, ateistycznej, laickiej czy jakiejkolwiek innej.
Dla mnie etyka jest działem filozofii, zajmującym się badaniem moralności i tworzeniem systemów myślowych, z których można wyprowadzać zasady moralne.

> Taką etyką zajmują się osoby specjalnie do tego przygotowane.
Ej tam, nie przesadza Pan? Zajmują się nią wszyscy, choć na zupełnie przeróżnym poziomie. Proszę otworzyć telewizor i zobaczyć ile tam rozważań etycznych.


>Chcąc jednak dowiedzieć się czegoś o etyce buddyjskiej sięgnęlibyśmy po książkę napisaną przez kogoś, kto siedzi w temacie. Podobnie w przypadku etyki chrześcijańskiej czy innej.
Zdecydowanie tak, ale najpierw warto się zastanowić czego i na jakim poziomie chcielibyśmy się dowiedzieć. www.racjon(*).php/s,532005/z,0/d,26#w537135

>Indywidualnie każdy sam sobie ustala zestaw norm bazując na własnych cechach, na tym co się lubi, a czego nie.
Zdecydowanie tak. Ale nie możemy łączyć w jeden śmietnik etyki, moralności, indywidualnych grupowych i kulturowych zespołów norm oraz filozofii psów i ufoludków.

>Taka etyka, choć też angażuje rozum nie jest pewnie aż tak systematycznie opracowywana jak w przypadku etyk rozwijanych w obrębie danego światopoglądu.
Muszę przyznać, iż nie rozumiem powyższego zdania, a już zupełnie stwierdzenia "jak w przypadku etyk rozwijanych w obrębie danego światopoglądu".

Prawdopodobnie nikt nie jest w stanie porównać Pańskich uczuć z uczuciami innej osoby, ale co z tego ma wynikać dla nas wszystkich oraz dla nauki?
>To, aby na tym bazować przy ustalaniu własnej etyki.
Etyka, to dosyć wieloznaczny termin, ale wcale z tego nie wynika zezwolenie na robienie bałaganu w wypowiedziach: Moralność to z formalnego punktu widzenia zbiór dyrektyw w formie zdań rozkazujących w rodzaju: "Nie zabijaj", których słuszności nie da się dowieść ani zaprzeczyć, gdyż zdania rozkazujące nie są zdaniami w sensie logicznym. Celem etyki jest dochodzenie do źródeł powstawania moralności, badanie efektów jakie moralność lub jej brak wywiera na ludzi oraz szukanie podstawowych przesłanek filozoficznych, na podstawie których dałoby się w racjonalny sposób tworzyć zbiory nakazów moralnych.

Solipsyzm uczuciowy i rezygnacja z badań poznawczych?
>Zupełnie nie. Fizyka niech się zajmuje falami elektromagnetycznymi. To się na pewno przyda. A ludzie niech mają świadomość, że ich etyka bazuje na tym co niepowtarzalne czyli na kolorach i to one są kanwą.
Czyli chciałby Pan ludziom zadekretować co mają myśleć i czym się zajmować?

Gdyby ludzie uważali, iż nikt nie jest stanie porównywać uczuć, to by ich innym nie opisywali. >Można tylko zastanawiać nad identycznością tych uczuć i wiernością przekazu.
>Szkoda czasu na zastanawianie się nad identycznością, bo to i tak nieprzekazywalne.
Panu może i szkoda, a więc niech Pan się tym nie zajmuje.

> Nie da się ująć w żadną liczbę.
Nie wiem, to pytanie do matematyka, ale wiem, iż dociera do mnie liryka.

>Za tym czego Pan doświadcza obserwując najprostszy przedmiot stoi cała historia Pana życia.
Za tym czego doświadczam stoi cała ewolucyjna historia ludzkości, a tym rola "neuronów lustrzanych".

> Czytając wiersz poety zachwycam się zawsze tym co jest we mnie, a nie w poecie.
To już ustaliliśmy, iż Pańskie uczucia są swoiste i nieprzekazywalne, a więc to Pańska sprawa.

CDN

>Etyka indywidualna powinna mieć moim zdaniem charakter idiograficzny, czyli powinna bazować na indywidualnych właściwościach i na tym co się dzieje tu i teraz.
Tak, jest mi znanym próba takiego wydzielenia z nauki nauk idiograficznych zajmujących się opisem i wyjaśnianiem faktów jednostkowych, a nie formułowaniem ogólnych praw naukowych, czym miałyby zajmować się nauki empiryczne. Jak dla mnie to tylko wyspekulowana bzdura.
>Etyka indywidualna nie ma charakteru nauki, choć jest w niej zaangażowany rozum. Tym się różni od etyk bardziej systematycznych i opracowywanych dla mas. Etyka indywidualna musi być w jakimś stopniu idiograficzna, bo bazuje na tym co jednostkowe i niepowtarzalne. Bazuje na doznaniach, których nijak nie da się porównać z doznaniami innych osób.
15-04-2016 20:51 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>>>I jak zastosować reelekcję filozoficzną do danego światopoglądu, gdy refleksja filozoficzna >>>jest częścią każdego?
>>Miałem na myśli refleksję rozumową w odniesieniu do danego światopoglądu.
>To dlaczego pisał Pan o refleksji filozoficznej?
Pewnie dlatego, że rozum traktuję jak podstawowe narzędzie w refleksji filozoficznej. Chcąc jednak ująć myśl bardziej precyzyjnie wyjaśniłem, że de facto chodzi właśnie o rozum.
>>W przypadku bardziej systematycznego zajmowania się etyką stosuje się taką refleksję by ustalić >>stopień spójności całego systemu etycznego i zobaczyć na ile jest on zintegrowany z danym >>światopoglądem.
>A czym Pan chce się tu zajmować? "Systematycznym" zajmowaniem się etyką, własnym światopoglądem, >światopoglądem innych, czy badaniem światopoglądu konkretnego delikwenta.
Zajmują się tym co w danej chwili wynika z dyskusji.
>>Zupełnie nie. Fizyka niech się zajmuje falami elektromagnetycznymi. To się na pewno przyda. A >>ludzie niech mają świadomość, że ich etyka bazuje na tym co niepowtarzalne czyli na kolorach i >>to one są kanwą.
>Czyli chciałby Pan ludziom zadekretować co mają myśleć i czym się zajmować?
Zareagował Pan na słowo 'niech' i stąd to pytanie, tymczasem sens tej wypowiedzi kładzi nacisk na to co niepowtarzalne jako na kanwę etyki. Jakże miałbym wobec tego cokolwiek dekretować?
>Za tym czego Pan doświadcza obserwując najprostszy przedmiot stoi cała historia Pana życia.
>Za tym czego doświadczam stoi cała ewolucyjna historia ludzkości, a tym rola "neuronów >lustrzanych".
Zgadza się, można by pójść dalej i stwierdzić, że wręcz cała historia świata. Ja jednak chciałem podkreślić niepowtarzalność doświadczenia jednostki, jako że jest to kontynuacja wątku o etyce indywidualnej.


dajmonion
15-04-2016 21:09 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>>Nie da się ująć w żadną liczbę.
>Nie wiem, to pytanie do matematyka, ale wiem, iż dociera do mnie liryka.
Matematyk zna się na matematyce. Brak mu kompetencji. Jeśli już to chyba fizyk. Ale fizycy nie porównują matematycznie kolorów. Można matematycznie porównać fale elektromagnetyczne, których długość, częstotliwość jest wyrażona liczbą. Czy Pan w ogóle uznaje podział na kolor i falę elektromagnetyczną? Ten podział widać chociażby w tym, że istnieją fale elektromagnetyczne, które wytwarzają na siatkówce wrażenie koloru i takie, które tego nie robią.
Fizycy jedynie rozpoznali, że taka a nie inna fala elektromagnetyczna jest powiązana z danym kolorem.

dajmonion
16-04-2016 14:00 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Jest to zastosowanie refleksji filozoficznej do danego światopoglądu.
A co Pan rozumie pod pojęciem światopogląd? I jak zastosować reelekcję filozoficzną do danego światopoglądu, gdy refleksja filozoficzna jest częścią każdego?
>Miałem na myśli refleksję rozumową w odniesieniu do danego światopoglądu.
To dlaczego pisał Pan o refleksji filozoficznej?
>Pewnie dlatego, że rozum traktuję jak podstawowe narzędzie w refleksji filozoficznej. Chcąc jednak ująć myśl bardziej precyzyjnie wyjaśniłem, że de facto chodzi właśnie o rozum.
A można inaczej? Proszę o jakiś przykład pozarozumowej refleksji filozoficznej? Przecież nawet religijna jest refleksją rozumową.

>W przypadku bardziej systematycznego zajmowania się etyką stosuje się taką refleksję by ustalić stopień spójności całego systemu etycznego i zobaczyć na ile jest on zintegrowany z danym światopoglądem.
A czym Pan chce się tu zajmować? "Systematycznym" zajmowaniem się etyką, własnym światopoglądem, światopoglądem innych, czy badaniem światopoglądu konkretnego delikwenta.
>Zajmują się tym co w danej chwili wynika z dyskusji.
Ludzie różni są - ja pytałem czym Pan tu chce się zajmować? Jakoś niezbyt trzyma się Pan tematu.

>Za tym czego Pan doświadcza obserwując najprostszy przedmiot stoi cała historia Pana życia.
Za tym czego doświadczam stoi cała ewolucyjna historia ludzkości, a tym rola "neuronów lustrzanych".
>Zgadza się, można by pójść dalej i stwierdzić, że wręcz cała historia świata. Ja jednak chciałem podkreślić niepowtarzalność doświadczenia jednostki, jako że jest to kontynuacja wątku o etyce indywidualnej.
Tyle, iż to jest wątek o zawłaszczaniu koncepcji moralności, a nie wątek o jakiejś "etyce indywidualnej". Pańskiej koncepcji, której - przynajmniej dla mnie - nie potrafi Pan komunikatywnie tu przedstawić.
______

>Mówiąc wprost: To człowiek wyróżnia pewien zakres fal elektromagnetycznych a nie fizyka sama z siebie. Świat sam w sobie nie jest kolorowy. Świat sam w sobie zawiera fale elektromagnetyczne.
Przeczytał Pan ze zrozumieniem to co wyżej napisałem? Wątpię? Przecież to wyżej właśnie napisałem. Piszę też wyraźnie, iż fizyka jest "narzędziem", a narzędzia same z siebie niczego nie robią.
>Kolory istnieją tylko w Panu i w przedstawicielach tego samego gatunku co Pan.
Konsekwentnie, to kolory nie istnieją i jeżeli już, to w naszych mózgach mamy swoistą dla człowieka interpretację fal elektromagnetycznych.
>Gdyby kolory nie istniały to nie byłoby żadnego powodu, by wyróżniać pewien zakres fal elektromagnetycznych.
Na tym polega istnienie obiektywnie rzeczywistości, iż istnieje ona niezależnie od podmiotu ją poznającego. Fale elektromagnetyczne istnieją niezależnie od człowieka, choć oddziaływając na oko są przetwarzane w mózgach na kolory. Kolor jest odbiciem fali elektromagnetycznej w naszych mózgach. Ludzie mogą mieć przeróżne światopoglądy, ale warto zawsze i stale pracować nad spójnością własnego.
Kolory poza ludzkimi umysłami nie istnieją. Przynajmniej w takiej postaci w jakiej istnieją w ludzkich mózgach.
__________

> Nie da się ująć w żadną liczbę.
Nie wiem, to pytanie do matematyka, ale wiem, iż dociera do mnie liryka.
>Matematyk zna się na matematyce. Brak mu kompetencji. Jeśli już to chyba fizyk.
Co do liczb, to chyba jednak większe kompetencje ma matematyk niż fizyk, ale ludzie rzadko trzymają się posiadanych kompetencji i kompetencje formalne nie muszą określać faktycznych. Zaś fizyka i matematyka to ludzkie narzędzia poznania i opisu rzeczywistości.

> Ale fizycy nie porównują matematycznie kolorów.
A czemu miałoby to służyć i co wyjaśniać?

>Można matematycznie porównać fale elektromagnetyczne, których długość, częstotliwość jest wyrażona liczbą.
Można.

>Czy Pan w ogóle uznaje podział na kolor i falę elektromagnetyczną?
A czy Pan (może nie aż tak w ogóle, gdyż to oczywiste, tylko w szczególe) potrafi czytać ze zrozumieniem? Różnicę - jak tu pisałem już wielokrotnie - dostrzegam, ale "podziału" to nie rozumiem?

Każdemu wolno sobie pospekulować i stwarzać własne koncepcje. Pytaniem tu jest tylko czy robi to tylko dla siebie, czy także dla innych? Jeżeli także dla innych, to warto się zastanowić jak swoje myśli wyartykułować aby inni je zrozumieli i zaakceptowali. Szczególnie wtedy, gdy "Bazuje na doznaniach, których nijak nie da się porównać z doznaniami innych osób".

>Także dla innych.
No to trzeba pisać tak aby inni zrozumieli.

> Za miesiąc matura.
I wyjdzie następne pokolenie maturzystów (w swojej masie, a nie w poszczególnych przypadkach) z piątką z religii i nieumiejętnością czytania ze zrozumieniem oraz samodzielnego uczenia się.

> Warto aby maturzyści uświadomili sobie, że bazą są kolory a nie fale elektromagnetyczne.
Jaką bazą, czego bazą, gdyż bazą koloru doświadczanego przez nasz mózg są właśnie fale.
____________

Pańskie widzenie jest bardzo cennym dla Pana, ale tu Pan je przedstawia pod publiczną krytyczną ocenę i warto przedstawiać je tak komunikatywnie aby jak najwięcej osób zrozumiało i ewentualnie zaakceptowało. Możliwe, iż to tylko ja mam trudności, ale przyznaję się do sporego niezrozumienia, tak samego języka (i odwołań się do specyficznych rozumowań innych), jak i Pańskich koncepcji.
www.racjon(*).php/z,0/d,32/s,668549#w670929
www.racjon(*).php/z,0/d,32/s,668549#w670932

@@@
.
18-04-2016 22:23 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>>Zajmują się tym co w danej chwili wynika z dyskusji.
>Ludzie różni są - ja pytałem czym Pan tu chce się zajmować? Jakoś niezbyt trzyma się Pan tematu.
W słowie zajmują niechcący wstawiłem ą zamiast ę.
>>Ale fizycy nie porównują matematycznie kolorów.
>A czemu miałoby to służyć i co wyjaśniać?
Nie wiem, bo nie potrafię sobie nawet wyobrazić takiego zabiegu.
>>Warto aby maturzyści uświadomili sobie, że bazą są kolory a nie fale elektromagnetyczne.
>Jaką bazą, czego bazą, gdyż bazą koloru doświadczanego przez nasz mózg są właśnie fale.
Tak, ale ta cała dygresja o fizyce to jedynie ilustracja do dyskusji o etyce. Dla etyki indywidualnej bazą są kolory a nie fale elektromagnetyczne. Co nie oznacza, że te drugie można i warto lekceważyć.


dajmonion
23-04-2016 17:10 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Rzecz w tym, że fizyka nie zajmuje się kolorami a jedynie falami elektromagnetycznymi. Kolory istnieją tylko w Panu i w przedstawicielach tego samego gatunku co Pan. Inne gatunki już inaczej postrzegają rzeczywistość. Zdaje się, że psy nie widzą kolorowo. Gdyby one zajęły się fizyką, to nie miałyby żadnego interesu w tym, aby wyróżniać zakresu długości fal odpowiadającemu zakresowi od czerwieni do fioletu.

Etyka indywidualna bazuje na kolorach a nie na falach elektromagnetycznych i nie sprowadza się do praw nomotetycznych odkrytych przez naukę, bo jest idiograficzna. Stąd uzasadnienia etyki nie sprowadzają się do języka optyki fizycznej a do kolorów właśnie. Tak ja to widzę.

>Warto aby maturzyści uświadomili sobie, że bazą są kolory a nie fale elektromagnetyczne.
Jaką bazą, czego bazą, gdyż bazą koloru doświadczanego przez nasz mózg są właśnie fale.
>Tak, ale ta cała dygresja o fizyce to jedynie ilustracja do dyskusji o etyce.
Dla mnie ta dygresja jest ciężko powiązywalna z meritum.

>Dla etyki indywidualnej bazą są kolory a nie fale elektromagnetyczne.
Jak na razie nie wytłumaczył Pan tej swojej koncepcji i nie rozumiem czym miałaby być "etyka indywidualna"? Wydaje mi się, iż rozważania etyczne dotyczą umysłu, a reakcje elektrochemiczne odbywają się w mózgu. Bez mózgu żaden umysł nie istnieje, ale nawet najbardziej precyzyjna informacja o impulsach w aksonach i przesyłce określonych neuroprzekaźników nie udzieli nam informacji dotyczących podstawy dla podjętej decyzji.

> Co nie oznacza, że te drugie można i warto lekceważyć.
Zdecydowanie nie warto lekceważyć, ale może warto założyć nowy wątek i komunikatywnie przedstawić własne poglądy pod krytyczną ocenę naszych czytelników? Muszę się przyznać, iż zdecydowanie nie bardzo rozumiem Pańskich poglądów?

@@@
.
24-04-2016 12:12 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Warto tu podkreślić, ze podjęcie decyzji to przekształcenie, ze podstawą decyzji są jej czynniki a konsekwencją jej składniki.

Przekształcenia czynników w składniki nie dzieją się jedynie w abstrakcji umysłu lecz także w fizyczności ciała. A może to jedno i to samo tyle, ze w dwóch sprzecznych ze sobą formach?

Nasza świadomość jako abstrakcyjny wyraz naszej fizyczności. Logiczne myślenie i decydowanie jako matematyka naszej fizyczności.

Bierze ktoś w ogóle pod rozwagę pogląd, ze człowiek jest zaledwie fizyczną bryłą? Nieco bardziej złożonym elementem skorupy ziemskiej? Fizyczną zmianą przy powierzchni planety?
25-04-2016 00:36 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Jak na razie nie wytłumaczył Pan tej swojej koncepcji i nie rozumiem czym miałaby być "etyka >indywidualna"? Wydaje mi się, iż rozważania etyczne dotyczą umysłu, a reakcje elektrochemiczne >odbywają się w mózgu. Bez mózgu żaden umysł nie istnieje, ale nawet najbardziej precyzyjna >informacja o impulsach w aksonach i przesyłce określonych neuroprzekaźników nie udzieli nam >informacji dotyczących podstawy dla podjętej decyzji.
Z tego co Pan napisał wynika, że świetnie Pan to rozumie.

dajmonion
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Jak na razie nie wytłumaczył Pan tej swojej koncepcji i nie rozumiem czym miałaby być "etyka indywidualna"? Wydaje mi się, iż rozważania etyczne dotyczą umysłu, a reakcje elektrochemiczne odbywają się w mózgu. Bez mózgu żaden umysł nie istnieje, ale nawet najbardziej precyzyjna informacja o impulsach w aksonach i przesyłce określonych neuroprzekaźników nie udzieli nam informacji dotyczących podstawy dla podjętej decyzji.
>Z tego co Pan napisał wynika, że świetnie Pan to rozumie.
Nie wiem na ile udaje mi się rozumieć Pana? Moje rozumienie filozofii umysłu jest bliskie naturalistom, na ile potrafię nadążyć intelektualnie za ich przemyśleniami.
www.racjon(*)m.php/s,705931/z,0/d,1#w706785

Pozdrawiam.

@@@
.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ciąg dalszy:

Czyli chciałby Pan tu wprowadzić "moralne qualia"? A jak one mają się do starego "sumienia"?
>Nie wiem, nie wnikałem.
A szkoda, gdyż to stara dobra quale, a szkoda budować nowe pojęcia, gdy stare jeszcze są dobre. Ale oczywiście Pan nie musi.

Fizyka jest narzędziem opisu świata stworzonym przez człowieka i w swoim języku opisuje także kolory. Kolory odbierane przez zmysły i przetwarzane przez mózg oraz kolory opisywane przez fizykę są prawdami o istniejącej obiektywnie rzeczywistości, choć inne, to przecież niesprzeczne, a warto z całej dostępnej nam wiedzy o świecie korzystać.

>Rzecz w tym, że fizyka nie zajmuje się kolorami a jedynie falami elektromagnetycznymi.
Jest Pan tego pewien?
Psychofizjologiczna zdolność identyfikowania barw jest oparta na odróżnianiu trzech atrybutów barwy: odcienia, nasycenia i jasności. Fotofizyka procesu widzenia wymaga przede wszystkim zrozumienia procesów zachodzących w komórkach receptorowych oka. Na tej podstawie formułowane mogą być teorie widzenia barw.
pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_koloru

Widzimy świat takim, jakim się nam wydaje, dzięki oddziaływaniu pola elektromagnetycznego, w którym jesteśmy zanurzeni, z materią, z której jesteśmy zbudowani my i nasze otoczenie. Kwanty promieniowania - fotony - są ustawicznie pochłaniane i emitowane przez atomy i cząsteczki zlepione w znane nam struktury: powietrze, przedmioty, rośliny, zwierzęta, ludzi.
Receptory wzrokowe w naszych oczach rejestrują część z tych fotonów (lub ich brak) i w odpowiedni sposób pobudzają ośrodki wzrokowe w mózgu, co ostatecznie prowadzi do wytworzenia wrażenia obrazu. To, co widzimy, nie jest więc wszystkim, co istnieje. Jest tylko tym, na co są wrażliwe nasze oczy. Jak każdy detektor, oczy są czułe tylko na pewien określony rodzaj nośników oddziaływań. W przypadku ludzkiego narządu wzroku są to fale elektromagnetyczne o długości między 400 nm (wrażenie głębokiego fioletu) a 700 nm (wrażenie czerwieni). Jeśli fale docierające od obiektu będą spoza tego zakresu, odpowiednie receptory wzrokowe w oku nie zostaną pobudzone i nie zobaczymy nic.

Według mojej wiedzy zarówno fizyka zajmuje się naszym widzeniem kolorów, jak i naszą wiedzę o tym zjawisku ogromnie wzbogaca.

>Kolory istnieją tylko w Panu i w przedstawicielach tego samego gatunku co Pan.
Konsekwentnie, to kolory nie istnieją i jeżeli już, to w naszych mózgach mamy swoistą dla człowieka interpretację fal elektromagnetycznych.

>Inne gatunki już inaczej postrzegają rzeczywistość. Zdaje się, że psy nie widzą kolorowo. Gdyby one zajęły się fizyką, to nie miałyby żadnego interesu w tym, aby wyróżniać zakresu długości fal odpowiadającemu zakresowi od czerwieni do fioletu.
Nie idę tak daleko w spekulacjach abym próbował budować filozofię psów.

>To oczywiście nie oznacza wyjścia poza naturalistyczną perspektywę. Chodzi jedynie o podejście fenomenologiczne.
Poznawałem z dużym zainteresowaniem, ale jakoś niezbyt mnie przekonało podejście fenomenologiczne. Trudno mi wyobrazić sobie nie wychodzenie poza naturalistyczną perspektywę w refleksji nad moralnością, czy w etyce. Choć dla mnie na podstawie poznanej literatury naukowej źródła moralności są biologiczne, to obudowa kulturowa jest ogromną i zupełnie nie wolno jej pomijać.
>Dla mnie wejście w strefę kultury to nie jest wyjście poza naturalistyczną perspektywę. Dla mnie takie wyjście pojawia się w momencie wprowadzenia terminów nie mających żadnego sensu empirycznego.
Mam tu ostrzejsze wymagania. Takie jak opisał je filozof: Wszystko, co da się powiedzieć, da się powiedzieć prosto, a czego nie da się powiedzieć, o tym należy milczeć. i/lub takie jak opisał je uczony: "Jeśli nie potrafisz wytłumaczyć czegoś w prosty sposób, to znaczy, że tak naprawdę tego nie rozumiesz".

Pisze Pan o własnych koncepcjach i postulatach, ja zaś odnosiłem się i nadal się odnoszę do tego co jest aktualnie w dostępnej mi literaturze dyskutowane. Jeżeli zaś miałbym tu mówić o własnych postulatach, to w moralności mam takie same jak i filozofii - uważam, iż nie sposób jest prowadzić tam sensowną refleksję bez uwzględnienia najbardziej aktualnego dorobku nauk przyrodoznawczych.
>Takie rozróżnienie jak powyższe wydaje mi się niezbędne ponieważ naukowa nomenklatura nie nadaje się do uzasadniania moralności. (...)

Niezbyt rozumiem tego co Pan chciał tu przekazać? Nie wiem co to np. znaczy "ponieważ naukowa nomenklatura nie nadaje się do uzasadniania moralności" Nauki przyrodnicze badają i pokazują nam biologiczne źródła naszych zachowań np. www.racjonalista.pl/kk.php/s,3692 Co przecież nawet w najmniejszym stopniu nie znaczy, iż rozumienie "miłości" należy ograniczyć do chemii, czy opisów ewolucjonistycznej drogi od zachowań jakiś tam małpoludów lub jeszcze wcześniej do zachowań współczesnych Europejczyków. Rozumienie tych zagadnień tylko naszą wiedzę wzbogaca i jest bliższe jakieś obiektywnej prawdy.

>Etyka indywidualna bazuje na kolorach a nie na falach elektromagnetycznych i nie sprowadza się do praw nomotetycznych odkrytych przez naukę, bo jest idiograficzna. Stąd uzasadnienia etyki nie sprowadzają się do języka optyki fizycznej a do kolorów właśnie. Tak ja to widzę.
Pańskie widzenie jest bardzo cennym dla Pana, ale tu Pan je przedstawia pod publiczną krytyczną ocenę i warto przedstwiać je tak komunikatywnie aby jak najwięcej osób zrozumiało i ewentualnie zaakceptowało. Możliwe, iż to tylko ja mam trudności, ale przyznaję się do sporego niezrozumienia, tak samego języka (i odwołań się do specyficznych rozumowań innych), jak i Pańskich koncepcji.

Pozdrawiam.

@@@
.
12-04-2016 20:20 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>>Rzecz w tym, że fizyka nie zajmuje się kolorami a jedynie falami elektromagnetycznymi.
>Jest Pan tego pewien?
>Psychofizjologiczna zdolność identyfikowania barw jest oparta na odróżnianiu trzech atrybutów >barwy: odcienia, nasycenia i jasności. Fotofizyka procesu widzenia wymaga przede wszystkim >zrozumienia procesów zachodzących w komórkach receptorowych oka. Na tej podstawie formułowane >mogą być teorie widzenia barw.
>pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_koloru

To o czym Pan pisze pokazuje zastosowanie fizyki ze względu na człowieka. To, że człowiek stosuje pewne narzędzie ze względu na jakości, których akurat on doświadcza nie oznacza, że te jakości są częścią fizyki. Są częścią fizyki w tym sensie, że fizyka się o tym wypowiada.
Gdyby oko ufoludka reagowało na fale elektromagnetyczne o innym zakresie to stosowałby te same narzędzia fizyki, tyle, że do innego zakresu.
Mówiąc wprost: To człowiek wyróżnia pewien zakres fal elektromagnetycznych a nie fizyka sama z siebie. Świat sam w sobie nie jest kolorowy. Świat sam w sobie zawiera fale elektromagnetyczne.
>>Kolory istnieją tylko w Panu i w przedstawicielach tego samego gatunku co Pan.
>Konsekwentnie, to kolory nie istnieją i jeżeli już, to w naszych mózgach mamy swoistą dla >człowieka interpretację fal elektromagnetycznych.
Gdyby kolory nie istniały to nie byłoby żadnego powodu, by wyróżniać pewien zakres fal elektromagnetycznych.

dajmonion
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ciąg dalszy:

>Etyka indywidualna powinna mieć moim zdaniem charakter idiograficzny, czyli powinna bazować na indywidualnych właściwościach i na tym co się dzieje tu i teraz.
Tak, jest mi znanym próba takiego wydzielenia z nauki nauk idiograficznych zajmujących się opisem i wyjaśnianiem faktów jednostkowych, a nie formułowaniem ogólnych praw naukowych, czym miałyby zajmować się nauki empiryczne. Jak dla mnie to tylko wyspekulowana bzdura.

>Etyka indywidualna nie ma charakteru nauki, choć jest w niej zaangażowany rozum. Tym się różni od etyk bardziej systematycznych i opracowywanych dla mas. Etyka indywidualna musi być w jakimś stopniu idiograficzna, bo bazuje na tym co jednostkowe i niepowtarzalne. Bazuje na doznaniach, których nijak nie da się porównać z doznaniami innych osób.
Każdemu wolno sobie pospekulować i stwarzać własne koncepcje. Pytaniem tu jest tylko czy robi to tylko dla siebie, czy także dla innych? Jeżeli także dla innych, to warto się zastanowić jak swoje myśli wyartykułować aby inni je zrozumieli i zaakceptowali. Szczególnie wtedy, gdy "Bazuje na doznaniach, których nijak nie da się porównać z doznaniami innych osób".
___________

Fizyka jest narzędziem opisu świata stworzonym przez człowieka i w swoim języku opisuje także kolory. Kolory odbierane przez zmysły i przetwarzane przez mózg oraz kolory opisywane przez fizykę są prawdami o istniejącej obiektywnie rzeczywistości, choć inne, to przecież niesprzeczne, a warto z całej dostępnej nam wiedzy o świecie korzystać.

>Rzecz w tym, że fizyka nie zajmuje się kolorami a jedynie falami elektromagnetycznymi.
Jest Pan tego pewien?
Psychofizjologiczna zdolność identyfikowania barw jest oparta na odróżnianiu trzech atrybutów barwy: odcienia, nasycenia i jasności. Fotofizyka procesu widzenia wymaga przede wszystkim zrozumienia procesów zachodzących w komórkach receptorowych oka. Na tej podstawie formułowane mogą być teorie widzenia barw.
pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_koloru
Widzimy świat takim, jakim się nam wydaje, dzięki oddziaływaniu pola elektromagnetycznego, w którym jesteśmy zanurzeni, z materią, z której jesteśmy zbudowani my i nasze otoczenie. (...)
Według mojej wiedzy zarówno fizyka zajmuje się naszym widzeniem kolorów, jak i naszą wiedzę o tym zjawisku ogromnie wzbogaca.

>To o czym Pan pisze pokazuje zastosowanie fizyki ze względu na człowieka. To, że człowiek stosuje pewne narzędzie ze względu na jakości, których akurat on doświadcza nie oznacza, że te jakości są częścią fizyki. Są częścią fizyki w tym sensie, że fizyka się o tym wypowiada.
Muszę powiedzieć, iż snuje Pan tu bardzo ciekawe koncepcje autorytatywnie określając co jest cześcią fizyki, a co nie. Fizyka - nauka przyrodnicza zajmująca się badaniem właściwości i przemian materii i energii oraz oddziaływań między nimi. (...) Z fizyką ściśle wiążą się inne nauki przyrodnicze, szczególnie chemia. Fizyka to ludzkie narzędzie poznawcze i wypowiada się (poznaje) wszystko co dla człowieka ciekawe i daje się za pomocą tego narzędzia poznać i opisać.

>Gdyby oko ufoludka reagowało na fale elektromagnetyczne o innym zakresie to stosowałby te same narzędzia fizyki, tyle, że do innego zakresu.
Nie zajmuję się tu ani psami, ani ufoludkami, ale tak, choć narzędzia w naszej, a nie wydumanej rzeczywistości byłyby te same, to wyniki inne.

>Mówiąc wprost: To człowiek wyróżnia pewien zakres fal elektromagnetycznych a nie fizyka sama z siebie. Świat sam w sobie nie jest kolorowy. Świat sam w sobie zawiera fale elektromagnetyczne.
Przeczytał Pan ze zrozumieniem to co wyżej napisałem? Wątpię? Przecież to wyżej właśnie napisałem. Piszę też wyraźnie, iż fizyka jest "narzędziem", a narzędzia same z siebie niczego nie robią.

>Kolory istnieją tylko w Panu i w przedstawicielach tego samego gatunku co Pan.
Konsekwentnie, to kolory nie istnieją i jeżeli już, to w naszych mózgach mamy swoistą dla człowieka interpretację fal elektromagnetycznych.
>Gdyby kolory nie istniały to nie byłoby żadnego powodu, by wyróżniać pewien zakres fal elektromagnetycznych.
Na tym polega istnienie obiektywnie rzeczywistości, iż istnieje ona niezależnie od podmiotu ją poznającego. Fale elektromagnetyczne istnieją niezależnie od człowieka, choć oddziaływając na oko są przetwarzane w mózgach na kolory. Kolor jest odbiciem fali elektromagnetycznej w naszych mózgach. Ludzie mogą mieć przerózne światopoglądy, ale warto zawsze i stale pracować nad spójnością własnego.

Pozdrawiam.

@@@
.
dajmonion (3663 punktów)
>Każdemu wolno sobie pospekulować i stwarzać własne koncepcje. Pytaniem tu jest tylko czy robi to >tylko dla siebie, czy także dla innych?
Także dla innych. Za miesiąc matura. Warto aby maturzyści uświadomili sobie, że bazą są kolory a nie fale elektromagnetyczne. Że to nie to samo. Tak jak fale elektromagnetyczne rządzą się różnymi prawami obiektywnymi tak też na innych poziomach rzeczywistości słyszy się o różnych prawach. I taki młody człowiek ma w głowie mnóstwo takich praw i uczy się na przykład angielskiego podczas gdy tak naprawdę szczerze nie znosi tego języka i chętnie pouczyłby się na przykład języka Zulusów. Ale pewnie tego nie zrobi, bo życie ma swoje prawa. Tak słyszy. Może nie tak twarde jak te w fizyce, ale też mają swoją moc obezwładniającą i mącącą.
>>To o czym Pan pisze pokazuje zastosowanie fizyki ze względu na człowieka. To, że człowiek >>stosuje pewne narzędzie ze względu na jakości, których akurat on doświadcza nie oznacza, że te >>jakości są częścią fizyki. Są częścią fizyki w tym sensie, że fizyka się o tym wypowiada.
>Muszę powiedzieć, iż snuje Pan tu bardzo ciekawe koncepcje autorytatywnie określając co jest >częścią fizyki, a co nie.
Prawda, określam, ale dlaczego autorytatywnie? Czy tezy będące wynikiem zastosowania matematyki do ekonomii są matematyką? Ekonomia to przecież wytwór człowieka. Można sobie pewnie wyobrazić inne sposoby gospodarowania.
Na zasadzie analogii można by sobie wyobrazić inne istoty niż człowiek, które przy pomocy tej samej fizyki otrzymują inny zbiór tez na swój temat.
Czy fizyka koloru ma jakieś znaczenie dla muchy? Ale istnieją przecież tezy fizyki, które mają znaczenie i dla człowieka i dla muchy i dla kamienia i to jest jak dla mnie czysta fizyka.
Traktowanie różnych dyscyplin naukowych jako czystych może być bardzo pomocne w dyskusjach światopoglądowych. Trudniej wtedy o zgarnięcie danej dyscypliny przez jakąś ideologię. Przez ezoterykę na przykład. Mam znajomego, którego zainteresowania krążą wokół białej magii i tego typu rzeczy. Ciągle w dyskusjach powołuje się na mechanikę kwantową. Nie może zrozumieć różnicy pomiędzy mechaniką kwantową jak narzędziem, a interpretacją mechaniki kwantowej, których jest kilka.
>>Gdyby kolory nie istniały to nie byłoby żadnego powodu, by wyróżniać pewien zakres fal >>elektromagnetycznych.
>Na tym polega istnienie obiektywnie rzeczywistości, iż istnieje ona niezależnie od podmiotu ją >poznającego.
Zgadza się. Kolory istnieją subiektywnie.


dajmonion

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365