 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-08-2009 17:48 | kikakika (190 punktów) | Bóg istnieje, czy nie?
1 na 3 | Ostatnio zaczęłam się tym bardziej interesować. Przeczytałam książkę Dawkinsa(Bóg urojony), trochę wątków na waszym forum, artykułów i postów na innych na forach, ale jakoś nie mogę znaleźć tego co chcę. Macie tu tyle wątków i artykułów, że nie można tego ogarnąć (a przecież są jeszcze inne strony).
Dlatego piszę tu, czy moglibyście dać linki* do jakiś ciekawych artykułów, dyskusji (albo żebyście sami coś napisali tu na ten temat)? Szczególnie interesuje mnie bóg chrześcijański (ponieważ wątpię bym mogła uznać istnienie jakiegoś innego). A więc jeśli chrześcijański to :
1. Biblia. Czy można uznać ją za wiarygodną? Po co ludzie to wszystko wymyślili? No i, że ta opowieść rozrastała się przez taki długi czas? Czy jakieś inne religijne księgi mają tak długą historię? Szczególnie interesuje mnie prawdziwość/wiarygodność nowego testamentu. itd. 2. Cuda. No w sumie często się słyszy o jakiś cudach, uzdrowieniach. Jak to wyjaśnić? Czy to były na pewno cuda?. itd. 3. Dary ducha św. Opętania. Egzorcyzmy. Dużo protestanci mówią o darach ducha św., np. mówienie językami, często też się mówi o osobach opętanych, że się rzucają, są agresywne itd. 4.Jak to możliwe, że ludzie co chwile stwarzają jakąś religie, gdzieś tu ktoś wspomniał o kulcie cargo. Po kiego? Urojenia? Wymyślamy coś sobie, bo... tak?
5. No i to co wy uważacie za ważny argument, bo mi więcej na tę chwilę nie przychodzi do głowy.
*linki do artykułów, postów itd po polsku i oczywiście nie muszą być z tej strony.
Pozdrawiam. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Dalej..| Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | Osobiście jako teista nie boję się śmierciTo znaczy, że nie zakładasz życia po śmierci? |
#527 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > Osobiście jako teista nie boję się śmierci> To znaczy, że nie zakładasz życia po śmierci?Zakładam, toteż się nie boję. A jakbym nie zakładał to bym się nie bał bo po co, i tak to nastąpi wraz z zanikiem samoświadomości. A niezależnie od wiary lub nie w życie po śmierci jestem świadom, że za tego życia muszę parę określonych sobie zadań wykonać i chwila śmierci jest tylko limitem czasu  . I tylko tego bym się bał, że mogę się nie wyrobić. Dla mnie topos śmierci nie jest decydujący w sprawach wiary/niewiary. Pozdrawiam. |
#528 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > > Osobiście jako teista nie boję się śmierci> >To znaczy, że nie zakładasz życia po śmierci?> Zakładam, toteż się nie boję. Jasne. > A jakbym nie zakładał to bym się nie bał bo po co, i tak to nastąpi wraz z zanikiem samoświadomości. Też jasne. > A niezależnie od wiary lub nie w życie po śmierci jestem świadom, że za tego życia muszę parę określonych sobie zadań wykonać i chwila śmierci jest tylko limitem czasu . To już, w kontekście poprzedniego, mniej jasne: dlaczego musisz i po coś sobie ten limit wymyślił? > I tylko tego bym się bał, że mogę się nie wyrobić. Więc czego się boisz, jeśli się nie wyrobisz? Pozdrawiam. |
#529 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > >A niezależnie od wiary lub nie w życie po śmierci jestem świadom, że za tego życia muszę parę określonych sobie zadań wykonać i chwila śmierci jest tylko limitem czasu .> To już, w kontekście poprzedniego, mniej jasne: dlaczego musisz i po coś sobie ten limit wymyślił?Eh, przepraszam, źle się wyraziłem. Nie muszę; chcę, mam do zrobienia. Nic nie muszę. Natomiast limitu nie wymyśliłem, chodzi o to że myśl o śmierci może przyspieszyć tempo wykonania tych rzeczy, ponieważ nie wiadomo kiedy ona "nadejdzie" i odbierze możliwość zrobienia tego. Oczywiście jeżeli po śmierci nic nie ma, to nie będę czuł żalu ani nic z tego powodu. Ale rzeczy które robię nie są we mnie skierowane, więc wolę je wykonać zamiast się głowić czy po śmierci poczuję żal z powodu ich niewykonania, czy nie. > >I tylko tego bym się bał, że mogę się nie wyrobić.> Więc czego się boisz, jeśli się nie wyrobisz?> Pozdrawiam.Bym się bał. Poza tym w śmierci brak samoświadomości może przerażać, ale jak mawiał młody Tensin Gyatso w filmie "Siedem lat w Tybecie": "(...) Jeżeli problem nie ma rozwiązania - zmartwienie nic nie zmieni." A ten strach... no po prostu, że nie zrobię tego, co założyłem. A czy po śmierci z tego tytułu coś będę czuł, czy nie - okaże się. Mam nadzieję że nie piszę mniej klarownie:F. Aczkolwiek jestem teistą, wierzę w życie po śmierci i wydaje mi się że moje neutralne racjonalizacje co będzie wtedy a wtedy są bezcelowe. Pozdrawiam. |
#530 1 na 1 | xworobic (2 punktów) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | Istnienia lub nieistnienia Boga nie da sie udowodnic (tak sadze) wiec dla mnie zarowno mohery jak i ateisci sa malo logiczni. Niech sobie kazdy uwaza co chce tylko nie czepia sie innych - to moj punkt widzenia. Te wszystkie problemy wymyslaja ci, ktorzy nie maja nic lepszego do roboty. Pisze na podstawie observacji wlasnego otoczenia. Moze istnieje, moze nie istnieje. W kazdym razie jesli ktos uwaza ze udowodnil istnienie Boga to musi sie pogodzic z tym, ze zakonczyl wiare. To co sie dzieje dookola nas zgodne jest przynajmniej z nieingerencja Boga jesli takowy istnieje lub zgodne jest z nieistnieniem Boga. Poszczegolne pytania: Biblii nie mozna uznac za wiarygodna poniewaz nie bardzo wiadomo czy dawno temu wszystko spisano rzetelnie; cuda - swiadectwa zgodne z urojeniami czy zmowa osob (rowniez te biblijne); opetania etc. - powiedzialobym ze raczej choroby umyslu; tworzenie nowych religii - ludzie od zawsze cos tworzyli, czy to religia czy jakas ideologia, tu nic mnie nie dziwi (malo to mielismy w histori megalomanow?)... Pozdrowienia
|
#531 4 na 4 | panTeista (6808 punktów) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > A zamiast linka do innego Twojego komentarza wolałbym link do jakiejś publikacji tego badacza.Pod linkiem mniej niż ćwierć tekstu zajmował mój komentarz i oponenta, a ponad trzy czwarte to były merytoryczne fragmenty publikacji badaczy biblijnych. Autor tekstu: Lloyd Graham Fragment "Deceptions and Myths of the Bible" www.racjon(*)193/q,Mity.i.oszustwa.biblijne"Przeinaczanie Jezusa" autorstwa znanego, amerykańskiego biblisty Barta D. Ehrmana www.racjonalista.pl/kk.php/s,6738ks. prof. Waldemar Chrostowski, biblista i Przewodniczący Stowarzyszenia Biblistów Polskich. www.racjon(*)nonach.i.apokryfach.slow.kilka> Polecam odnaleźć (...) 'dowodu' ex motu św. Tomasza z Akwinu.Dowód pierwszy (ex motu - z ruchu). Dowód drugi ((ex ratione causae efficientis). Dowód trzeci (ex possibili et necessario). Dowód czwarty (ex gradibus perfectionis). Dowód piąty (ex gubernatine rerum). Wszystkie pięć dogmatów zostało tu w tym wątku "Bóg istnieje, czy nie?" obalonych. Powoływał się już na nie "Miłujący" i nabuko. Jeżeli chcesz przeczytaj cały wątek i napisz który z tych pięciu dogmatów uważasz za dowód, wypadałoby abyś dopisał uzasadnienie. > Natomiast rzecz uzdrowień to jest coś w co nie trzeba wierzyć.Dlaczego w uzdrowienia nie trzeba wierzyć? > >Mnie czyjaś wiara nie przeszkadza, przeszkadza mi wydawanie pieniędzy podatnika na cele religijne.> Zmieńmy ustawy, a nie ludzi religijnych, czyż nie?Aby zmienić ustawy potrzebna jest większość w Sejmie. Aby uzyskać większość w Sejmie potrzeba głosów części ludzi podtrzymujących tradycje religijne. > Jak dobrze pójdzie to za kilka lat sprawy się wyklarująWyklarują się same? > nie licząc niezależnych od tego możliwych działań rządu, do czego można go motywować.Rząd sporo może, ale aby uzyskać renegocjację konkordatu nie wystarczy zmotywowany rząd. Funkcjonariuszom Vatykańskim trzeba uświadomić że polski rząd ma duże poparcie społeczne w kwestii odzyskania suwerenności. Pozdrawiam. Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo) |
| Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | Ale rozumiem, że gdyby życia po śmierci nie było, byłoby ci to obojętne? Bo ja zaobserwowałem, że gdy ktoś się nie boi śmierci, bo zakłada życie po niej, to może się bać, że jego założenia mogą być nieprawdziwe. W tym momencie strach z punktu "bać się śmierci" przenosi się "na bać się utracić wiarę". |
| Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | Istnienia lub nieistnienia Boga nie da sie udowodnic (tak sadze) wiec dla mnie zarowno mohery jak i ateisci sa malo logiczni.Więc kto jest logiczny twoim zdaniem? |
#534 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > Natomiast limitu nie wymyśliłem, chodzi o to że myśl o śmierci może przyspieszyć tempo wykonania tych rzeczy, ponieważ nie wiadomo kiedy ona "nadejdzie" i odbierze możliwość zrobienia tego. A co Ci za różnica, jeśli... > Oczywiście jeżeli po śmierci nic nie ma, to nie będę czuł żalu ani nic z tego powodu. ... ? > Ale rzeczy które robię nie są we mnie skierowane... Przepraszam za niedelikatność: robisz dzieci? > ... więc wolę je wykonać zamiast się głowić czy po śmierci poczuję żal z powodu ich niewykonania, czy nie. Ale przecie napisałeś, że: "Zakładam, (życie po śmierci - dop. mój) toteż się nie boję. A jakbym nie zakładał to bym się nie bał bo po co, i tak to nastąpi wraz z zanikiem samoświadomości." więc? > > Więc czego się boisz, jeśli się nie wyrobisz?> Bym się bał. Powtórzę pytanie: czego? > Poza tym w śmierci brak samoświadomości może przerażać... Aha, to gdzie będziesz to przerażenie czuł, przy braku świadomości? > A ten strach... no po prostu, że nie zrobię tego, co założyłem. A czy po śmierci z tego tytułu coś będę czuł, czy nie - okaże się. Jeśli się nie boisz, to co Ci za różnica co się okaże? > Mam nadzieję że nie piszę mniej klarownie:F. Też miałem taką nadzieję.  > Aczkolwiek jestem teistą, wierzę w życie po śmierci i wydaje mi się że moje neutralne racjonalizacje co będzie wtedy a wtedy są bezcelowe. Jak można być wierzącym neutralnie racjonalistą? (Tylko nie pisz, że tak, jak Ty  .) Pozdrawiam. |
#535 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > >Polecam odnaleźć (...) 'dowodu' ex motu św. Tomasza z Akwinu.> Dowód pierwszy (ex motu - z ruchu).> Dowód drugi ((ex ratione causae efficientis).> Dowód trzeci (ex possibili et necessario).> Dowód czwarty (ex gradibus perfectionis).> Dowód piąty (ex gubernatine rerum).> Wszystkie pięć dogmatów zostało tu w tym wątku "Bóg istnieje, czy nie?" obalonych.> Powoływał się już na nie "Miłujący" i nabuko. Jeżeli chcesz przeczytaj cały wątek i napisz który z tych pięciu dogmatów uważasz za dowód, wypadałoby abyś dopisał uzasadnienie.Wątku na razie nie dam rady przeczytać z powodu ograniczeń czasowych związanych ze studiami. Ani jednego dowodu nie traktuję jako dowód, gdyż dla mnie dowód jest pojęciem ze sfery nauki, a Bóg i transcendencja są poza obszarami zainteresowań i możliwości nauki. Natomiast miałem na myśli mocno rozwinięty i poprawiony w odniesieniu do współczesnej wiedzy 'dowód' ex motu autorstwa Salamuchy. > >Natomiast rzecz uzdrowień to jest coś w co nie trzeba wierzyć.> Dlaczego w uzdrowienia nie trzeba wierzyć?Jakby to były dogmaty, mielibyśmy duży problem. Już ta dyskusja pokazuje jak trudne jest zaakceptowanie czegoś przez racjonalny umysł. Stąd wierzącym nie każe się wierzyć w to, że np. coś się stało gdzieśtam cudownie. Zresztą do zbawienia i do wiary wiedza o takich zjawiskach nie jest potrzebna. > >Jak dobrze pójdzie to za kilka lat sprawy się wyklarują> Wyklarują się same?Skrót myślowy, przepraszam. Wyklarują się z powodu zmian zachodzących w społeczeństwie. Pozdrawiam. |
#536 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > Ale rozumiem, że gdyby życia po śmierci nie było, byłoby ci to obojętne? Bo ja zaobserwowałem, że gdy ktoś się nie boi śmierci, bo zakłada życie po niej, to może się bać, że jego założenia mogą być nieprawdziwe. W tym momencie strach z punktu "bać się śmierci" przenosi się "na bać się utracić wiarę".Wiesz co, jakbyśmy mieli na ten temat wiedzę... (swoją drogą jest od zeszłego roku działający projekt AWARE gdzie naukowcy z University of Southampton chcą badać śmierć kliniczną, choćby doświadczenie pozacielesne - ciekawostka) Nie potrafię odpowiedzieć na pierwsze pytanie bo nie widzę możliwości byśmy na ten temat posiadali naukową wiedzę. Mogę zakładać, że gdybym wiedział, że życia po śmierci nie ma, najpierw poszukałbym sensu i potem popadł w nihilizm albo altruizm. Nie boję się, że moje założenia mogą być nieprawdziwe. To czy były czy nie, okaże się po śmierci (lub nie; ale to już chyba gra słów  ). Mam zresztą za sobą kilka doświadczeń, których tutaj dobrze nie zwerbalizuję, nikomu nie potwierdzę i które każdy będzie sobie tłumaczył na swój sposób popełniając reductive fallacy. Może nie teraz. Pozdrawiam. |
#537 1 na 1 | BioZ (47 punktów) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > >Natomiast limitu nie wymyśliłem, chodzi o to że myśl o śmierci może przyspieszyć tempo wykonania tych rzeczy, ponieważ nie wiadomo kiedy ona "nadejdzie" i odbierze możliwość zrobienia tego.> A co Ci za różnica, jeśli...> >Oczywiście jeżeli po śmierci nic nie ma, to nie będę czuł żalu ani nic z tego powodu.> ... ?Po śmierci żadna różnica. Przed śmiercią - tak. > >Ale rzeczy które robię nie są we mnie skierowane...> Przepraszam za niedelikatność: robisz dzieci?Póki co nie. > >... więc wolę je wykonać zamiast się głowić czy po śmierci poczuję żal z powodu ich niewykonania, czy nie.> Ale przecie napisałeś, że: "Zakładam, (życie po śmierci - dop. mój) toteż się nie boję. A jakbym nie zakładał to bym się nie bał bo po co, i tak to nastąpi wraz z zanikiem samoświadomości." więc?Przepraszam, jeżeli nie pisałem dość jasno, może to z tego powodu, że starałem się ukazać oba możliwe stanowiska jednocześnie. Uważam po prostu, że rozważania na temat tego co jest po śmierci są dla człowieka z wyklarowanym światopoglądem niepotrzebne (ew. jak pojawią się wątpliwości w słuszność światopoglądu). Nie boję się śmierci, zakładam życie po śmierci i nie zastanawiam się na codzień czy coś po niej jest czy nie ma, bo marnuję tym swój czas. > >> Więc czego się boisz, jeśli się nie wyrobisz?> >Bym się bał.> Powtórzę pytanie: czego?Trochę się pogubiłem; zakładamy brak życia po śmierci, tak? Wtedy nie bałbym się się pośmiertnych wrażeń, ale przedśmiertnych - poczucia żalu niespełnionego życia według założeń i pragnień etc.. Nic więcej. > >Poza tym w śmierci brak samoświadomości może przerażać...> Aha, to gdzie będziesz to przerażenie czuł, przy braku świadomości?Też lekkośmy się poplątali - przerażenie można czuć za życia, że traci się ze śmiercią wszystko, nawet możliwość odczucia tego, że się umarło i że wszystko jest skończone (z "zewnątrz" 'jeszcze trudniej' wygląda sytuacja gdy ktoś ginie w nagłym wypadku, bez chwili na refleksję albo uświadomienie sobie, że to już koniec). > >A ten strach... no po prostu, że nie zrobię tego, co założyłem. A czy po śmierci z tego tytułu coś będę czuł, czy nie - okaże się.> Jeśli się nie boisz, to co Ci za różnica co się okaże?Żadna różnica, zaznaczyłem to kierowany chęcią uwieńczenia wypowiedzi. > >Aczkolwiek jestem teistą, wierzę w życie po śmierci i wydaje mi się że moje neutralne racjonalizacje co będzie wtedy a wtedy są bezcelowe.> Jak można być wierzącym neutralnie racjonalistą?> (Tylko nie pisz, że tak, jak Ty .)Sprostowanie bo faktycznie piszę mniej klarownie: - jestem katolikiem wierzącym z własnej woli od trzech lat, wcześniej byłem antyklerykałem i 'słabym ateistą'. Nie jestem wierzący neutralnie, staram się tylko w dyskusjach z osobami o innych światopoglądach mieć tę różnicę na względzie i dostosować się do niej. - ale chyba od okresu gdzie jeszcze katolicyzm 'z tradycji' mieszał się z antyklerykalizmem i ateizmem wyniosłem potrzebę patrzenia na wszystko obiektywnie, 'poza' moim światopoglądem (i tak na przykład obecnie w dyskusjach z innymi tezę "płód jest człowiekiem" próbuję uzasadnić odwołując się do wiedzy z zakresu biologii, a nie do duszy czy Boga, to zostawiam dla katolików którzy akceptują w pełni prawdy wiary). Myślę że potrzeba dystansu  . A tak to nie wiem jak Tobie odpowiedzieć i nie czuję się godzien. Pozdrawiam. |
#538 3 na 5 | Robson696 (379 punktów) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > > Poza tym jeżeli według Ciebie projektant je zaprojektował, to kto zaprojektował projektanta?> >> Istniał zawsze. Nie miał początku.> Ty zaś powiesz, że wszechświat był mniejszy od atomu i potem Wielki Wybuch.> Skąd ten atom, a skąd energia do wybuchu?> Odpowiedz! Przecież znasz odpowiedź.> Zasłonisz sie teorią ewolucji? Ale wcześniej skąd ten atom i energia?> PozdrawiamTo nie był typowy wybuch, tylko w jednym momencie wszechświat rozszerzył się ze znikomo małych do ogromnych rozmiarów. A na Twoje pytanie "skąd ten atom i energia wybuchu" już niedługo odpowie przygotowywany eksperyment w tak zwanym Wielkim Zderzaczu Hadronów. Najłatwiej jest nad niczym się nie zastanawiać i zapychać swoim bogiem dziury niewiedzy. Obejrzyj sobie teraz ten filmik i w końcu uświadom, że ewolucja to nie bajka, tylko naukowy fakt, zapewniam Cię przyjacielu. www.youtube.com/watch?v=wVjJVvNwy3g |
#539 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? |
MAM, po co Ty w takiej dyskusji? Bądź sobą, posłuchaj lepiej muzyki. Szkoda czasu... |
#540 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | Odp: Bóg istnieje, czy nie? | > >>Polecam odnaleźć (...) 'dowodu' ex motu św. Tomasza z Akwinu.> >Dowód pierwszy (ex motu - z ruchu).> >Wszystkie pięć dogmatów zostało tu w tym wątku "Bóg istnieje, czy nie?" obalonych.> >napisz który z tych pięciu dogmatów uważasz za dowód> Ani jednego dowodu nie traktuję jako dowód, gdyż dla mnie dowód jest pojęciem ze sfery nauki,Jak najbardziej dowód jest pojęciem ze sfery nauki. Czy przyznasz więc że na realne istnienie Boga nie ma ani jednego dowodu naukowego, czy nadal będziesz ujmował dowód w cudzysłów i polecał publikacje w której jakoby dowód jest? > a Bóg i transcendencja są poza obszarami zainteresowań i możliwości nauki.Póki co to ani Ty, ani wszyscy teiści razem wzięci nie decydują co jest obszarem zainteresowań nauki. Richard Dawkins i inni naukowcy poświęcają tej kwestii czas z pożytkiem dla ludzi. Bóg nie jest transcendentny. Jest przez ludzi poznany i istnieje w bycie- ludzkich głowach. Poprzez takie i tylko takie istnienie, oddziałuje bezpośrednio na ludzkie mózgi i tylko na nie. Ale z racji działania na ludzkie mózgi, pośrednio poprzez organizmy ludzkie oddziałuje na rzeczywistość. Bez pośrednictwa mózgu człowieka nie ma działania Boga. > Natomiast miałem na myśli mocno rozwinięty i poprawiony w odniesieniu do współczesnej wiedzy 'dowód' ex motu autorstwa Salamuchy.Czy ksiądz Salamucha poprzez rozwinięcie i poprawienie bzdurnych dogmatów Tomasza z Akwinu zdołał zamienić któryś z nich na dowód naukowy na realne istnienie Boga, niezależne od mózgu człowieka? Może zachęciłoby mnie do poszukania tej publikacji i zajrzenia do niej, jedno wybrane merytorycznie istotne twierdzenie z króciutkim uzasadnieniem. A tak z Twoich dotychczasowych wypowiedzi wnioskuję że "po prostu rzuciłeś tym co znalazłeś". > >>Natomiast rzecz uzdrowień to jest coś w co nie trzeba wierzyć.> >Dlaczego w uzdrowienia nie trzeba wierzyć?> Jakby to były dogmaty,Co Ty piszesz? O uzdrowieniach można pisać np.: fakty dowiedzione empirycznie, zdarzenia potwierdzone przez świadków (i/lub dokumenty), zdarzenia wątpliwe, fikcja, itp. Ale uzdrowienia- dogmaty? Jak się ma słowo dogmaty do uzdrowień? Nie rozumiem Ciebie, nie dostrzegam związku, mam wrażenie braku sensu. > Już ta dyskusja pokazuje jak trudne jest zaakceptowanie czegoś przez racjonalny umysł.Czyżbyś miał coś przeciw racjonalnym umysłom? Racjonalny umysł ze swobodą przyjmuje i akceptuje to co empiryczne i to co akceptacji warte. W jakim celu osobę fikcyjną miałbym akceptować jako realną? Poświęcać prawdę dla rzekomo wyższego celu, rzekomo pożytecznej społecznie idei? W rzeczywistości rozsiewanie urojenia Boga jest szkodliwe. Dawkins i inni uwalniają ludzi od nieuzasadnionego poczucia winy, wyrzutów sumienia, z powodu rzekomych grzechów wobec Boga, którymi jakoby jest np. używanie prezerwatywy. > Stąd wierzącym nie każe się wierzyć w to, że np. coś się stało gdzieśtam cudownie.Nakazanie wierzenia nie może spowodować wierzenia prawdziwego, a tylko i wyłącznie udawane. Stwarza się pozory cudów w nadziei że niektórzy uwierzą. Przykładowo Świadkowie Jehowy (np. na tym forum Miłujący) przekazują rzekomy cud wskrzeszenia Łazarza jako faktyczne wydarzenie. > Zresztą do zbawieniaJeśli masz na myśli zbawienie w sensie: 2. «w religii: ocalić od potępienia wiecznego», to takie potępienie wieczne, a więc i zbawienie jest fikcją literacką. Stalin, Hitler czy ktokolwiek inny nie zmartwychwstanie nawet na chwilę do Sądu Ostatecznego, ani niczyja dusza po śmierci nie doznaje męki. Potępienie dla wymienionych będzie trwało tylko tak długo jak ludzie będą ich wspominać z potępieniem. Na dobrą sprawę to ich potomkowie (o ile mają potomków) lub ich zwolennicy z tytułu potępienia czegoś doznają, bo do Hitlera już nic nie dociera, nic nie czuje ani od ludzi, ani od Boga czy Diabła. Więc cóż to zbawienie, jeśli nie fikcja literacka? > Wyklarują się z powodu zmian zachodzących w społeczeństwie.Tym zmianom można świadomie pomagać. Za etycznym postępowaniem przemawiają względy racjonalne. Dobro ma sens racjonalnie uzasadniony i wiara w Boga nie jest potrzebna do etycznego postępowania. Pozdrawiam. Maitrea Budda
Męki w piekle, nagroda w niebie, zmartwychwstanie to wytwory ludzkich umysłów. (Stanisław Gejo) |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|