Racjonalista - Strona głównaDo treści
filozofia z kurnika

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
07-02-2013 11:17czarny_kot (3864 punktów)filozofia z kurnika
Ocena 8 na 8
W dyskusjach z moją babcią o Bogu, zazwyczaj pojawia się motyw "tak samo jak kura nie zrozumie człowieka, tak człowiek nie może pojąć Boga."

Jej argumentacja w pewnym sensie brzmi całkiem rozsądnie, pojedynczy człowiek nie może wszystkiego wiedzieć. Próbuję udowodnić, że ludzie w przeciwieństwie do kur gromadzą swoja wiedzę i nikt nie musi wszystkiego odkrywać od początku, jednak to jej nie przekonuje.

Jaki bym mogła przedstawić inny kontrargument?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 Dalej..
Grey (2102 punktów)Odp: filozofia z kurnika
W odpowiedzi Elasp
Podejrzewam, że jest dużo prawdy w tym, co piszesz o ekologach. Dodam, że żarówki energooszczędne są w dodatku bardziej szkodliwe dla oczu, niż zwykłe żarówki.

> Taki człowiek fałszywie mniema, że "żyje bez Boga": chadza tu po forum wielu takich beztroskich "ateistów".

To samo myślę o ludziach wierzących.
Fałszywie mniemają, że "żyją z Bogiem".
Chodzą beztrosko po świecie myśląc, że jakiś Bóg decyduje o ich losie.
Niestety, brakuje mi Twojego optymizmu i nie sądzę, że wszyscy oni uświadomią sobie prawdę.

Elasp (6859 punktów)Odp: filozofia z kurnika

> Pomalutku, bo nie ogarniam:
>1/ W czyim interesie jest dążenie do "pozbawienia się wszelkich wartości z życiem na czele"?? Pan ma na myśli życie jako drogę do śmierci? W pewnym sensie tak to funkcjonuje, ale że jest to ładnych kilkadziesiąt lat, trzeba jakoś indywidualnie ten przedział zagospodarować. Moim zdaniem większość ludzi nie ma zapędów autodestrukcyjnych, jak Pan to powyżej nakreślił.

Nie chodzi o czyjkolwiek interes - człowiek jest tak zbudowany, iż przestaje cenić to, do czego ma łatwy dostęp. Kiedyś sól była na wagę złota, dziś posypuje się nią jezdnie. Na razie życie jest czymś w rodzaju soli (w średniowieczu), za niedługo stanie się solą drogową.

>3/ Z tym dogmatem to Pan żartuje, prawda? Nie potrafię tego zdania odczytać inaczej niż jako sarkazm.

Mówię najzupełniej poważnie.

>4/ Niby jak i dlaczego mamy umówić się, że Bóg istnieje? Chyba nie zaprzeczy Pan, że wiara to kwestia umowna.

Są dowody, a jeżeli kogoś dowody nie przekonują, niech przyjmie na wiarę, że Bóg istnieje. Nieważne, czy kot jest czarny, czy biały, ważne żeby łowił myszy, jak powiedział Deng-Xiaoping.

>Dorozumiane godność człowieka i prawo do życia, niemanifestowane na każdym kroku, ale jednak istniejące w powszechnej świadomości społecznej to nie wynik papierkowej umowy sygnowanej przez zainteresowane strony. Wynika wprost z woli przeżycia, a taką wolą charakteryzują się wszystkie organizmy żywe. Nie jest to więc jakiś fenomen wyłącznie ludzki - nam tylko, w odróżnieniu od zwierząt - udaje się wypracowywać wspólne wartości (jak życie np.) i w sprzyjających okolicznościach, wobec dobrobytu (inaczej przecież wygląda kondycja człowieka w krajach "Trzeciego Świata"), wobec których gwarancję powszechnej ochrony starają się zapewnić instytucje państwa (nie Bóg!).

Proszę zobaczyć film "Zardoz". Trochę oldschoolowy, ale b. dobry. I mówi trochę o owej woli przeżycia.

>>Nie podejrzewam, żeby matka dostała za to rozgrzeszenie. Gdzie i kiedy tak się stało?
>To był luźny przykład.
>Cytat:
Rozgrzeszenie można więc otrzymać tylko wtedy, gdy szczerze postanawia się poprawę z każdego grzechu i gdy jest ona możliwa do zrealizowania.*

>Poprawa ~ jakie to proste...

Myli Pani warunek wystarczający z warunkiem koniecznym. Rozgrzeszenie można otrzymać tylko wtedy... a nie już wtedy, gdy...

>Aaa, bo teren klęski żywiołowej staje się automatycznie eksterytorialny, tak? Nie podlega prawu danego państwa?

Teoretycznie podlega, w praktyce jest (w skrajnych przypadkach) jak gdyby bezpański i ludzie to wykorzystują.

>

#558
16-03-2013 23:34
 Ocena 1 na 1
Grey (2102 punktów)Odp: filozofia z kurnika
W odpowiedzi Elasp
>Są dowody, a jeżeli kogoś dowody nie przekonują, niech przyjmie na wiarę, że Bóg istnieje.

Bardzo jestem ciekawy tych dowodów.

#559
17-03-2013 11:10
 Ocena 10 na 10
Fizyk (17637 punktów)Odp: filozofia z kurnika
W odpowiedzi Elasp
> Każdy zorientowany człowiek wie, że wyprodukowanie zwykłej żarówki pochłania mniej energii niż produkcja świetlówki energooszczędnej, ...

Energia potrzebna do produkcji świetlówki to zaledwie kilka procent energii zużytej na oświetlanie tą świetlówką. Energia produkcji jest praktycznie nieistotna w ogólnym bilansie. apps1.eere(*)12_LED_Lifecycle_Slipsheet.pdf

> ... mniej trwałej ...

Nieprawda. Świetlówki są wielokrotnie trwalsze od żarówek, chyba że włączasz je tylko na kilka minut.

> ... i dużo szkodliwszej dla otoczenia (przez znajdujące się w świetlówce związki rtęci).

Też nieprawda. Jeżeli energia oświetleniowa żarówki pochodzi ze spalania węgla, to emisja zawartej w nim rtęci kilkukrotnie przewyższa emisję rtęci ze zezłomowanej świetlówki. www.energy(*)wnloads/Fact_Sheet_Mercury.pdf

> Ekologizm opiera się na kłamstwie (rzekome ocieplenie klimatu)

Biedny Elaspie, nie potrafisz zrozumieć żarówki, a za klimatologię się zabierasz? Na jaki jeszcze temat objawisz nam swoją ignorancję?

#560
17-03-2013 11:56
 Ocena-3 na 3
Elasp (6859 punktów)Odp: filozofia z kurnika
W odpowiedzi Fizyk

>> Każdy zorientowany człowiek wie, że wyprodukowanie zwykłej żarówki pochłania mniej energii niż produkcja świetlówki energooszczędnej, ...

>Energia potrzebna do produkcji świetlówki to zaledwie kilka procent energii zużytej na oświetlanie tą świetlówką. Energia produkcji jest praktycznie nieistotna w ogólnym bilansie. apps1.eere(*)12_LED_Lifecycle_Slipsheet.pdf

Zależy co rozumiemy przez "produkcję" (a może policzyć tak: koszty badań nad technologią + koszty wdrożenia technologii + koszt produkcji + koszty utylizacji).

Poza tym nie karmiłbym umysłu danymi rządowymi. Rządy coraz bardziej uzależniają się od ekspansywnej mafii ekologów, z uwagi na jej wpływ na opinię publiczną.

>> ... mniej trwałej ...
>Nieprawda. Świetlówki są wielokrotnie trwalsze od żarówek, chyba że włączasz je tylko na kilka minut.

Trwalsze na papierze. Oceniam na podstawie własnego doświadczenia, a nie kupuję najtańszych świetlówek. Poza tym, owszem, nierzadko włączam światło na kilka minut, ale przecież nie siedzę w ubikacji przez dwa dni.

>> ... i dużo szkodliwszej dla otoczenia (przez znajdujące się w świetlówce związki rtęci).
>Też nieprawda. Jeżeli energia oświetleniowa żarówki pochodzi ze spalania węgla, to emisja zawartej w nim rtęci kilkukrotnie przewyższa emisję rtęci ze zezłomowanej świetlówki. www.energy(*)wnloads/Fact_Sheet_Mercury.pdf

Tylko że tę drugą rtęć wdycham bezpośrednio ja, jeżeli przypadkiem stłukę świetlówkę (nie wiem, czy takie pomieszczenie nadaje się w ogóle do zamieszkania). Ilość jest tylko jednym czynnikiem.

>> Ekologizm opiera się na kłamstwie (rzekome ocieplenie klimatu).

Pozostanę przy swoim zdaniu.

#561
17-03-2013 12:27
 Ocena-1 na 1
Elasp (6859 punktów)Odp: filozofia z kurnika
W odpowiedzi Grey

Mnie przekonuje sposób, w jaki istnienia Boga dowodził Leibniz (przytaczam ten dowód w wątku "Korzyści płynące z religii").

#562
17-03-2013 13:19
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: filozofia z kurnika
W odpowiedzi Elasp
.
> Mnie przekonuje sposób, w jaki istnienia Boga dowodził Leibniz (przytaczam ten dowód w wątku "Korzyści płynące z religii").

Oto ten dowód:
Pan Elasp:
Osobiście uważam, że poprawna analiza konieczności musi doprowadzić do twierdzenia o istnieniu czegoś koniecznego (= Boga). Cytat z Leibniza wydaje mi się rozstrzygający.

Leibniz twierdzi, że jeżeli rzeczy mają się tak a tak, musi istnieć powód (racja), dla której mają się tak właśnie. A więc nawet jeżeli świat nie ma pierwszej przyczyny (a więc istnieje odwiecznie), musi istnieć racja, dla której jest tak właśnie. Ostateczną racją może być tylko coś, co istnieje nieprzypadkowo, z własnej istoty, inaczej pytanie o rację można ponowić. Jeżeli się nad tym zastanowić, istnienie Boga staje się nieomal oczywiste, tak jak było oczywiste dla całej ludzkości aż do czasów nowożytnych (do XVIII wieku).

Niestety, nasza (europejska) cywilizacja chyli się ku upadkowi, między innymi wskutek działalności Oświeceniowców, i rychło zostanie wyparta przez żywioł muzułmański. Jest rzeczą znaną, że w całej Europie meczety powstają jak grzyby po deszczu, a zapełniający je wyznawcy - nie łudźmy się - nie będą mieli dla ateistów i agnostyków szczególnej wyrozumiałości. Tak więc w interesie wolnomyślicieli, jeżeli mają oni choć trochę instynktu samozachowawczego, jest pozbycie się złudzeń co do "postępu" gatunku ludzkiego i wspieranie chrześcijaństwa, a przynajmniej nie osłabianie go. To tak a propos korzyści płynących z religii (chrześcijańskiej).


Bogusławski:
To tylko źle świadczy o poszczególnych ludziach, nie dostrzegających relatywizmu historycznego. Mocarze umysłu budują swoje konstrukcje intelektualne na barkach gigantów z minionych czasów. Tylko ludzie ograniczeni intelektualnie mogą przyjmować in extenso dorobek minionych mędrców lub odrzucać go w całości. Ludzie inteligentni, a szczególnie racjonaliści poddają każdy tekst i każde dzieło krytycznej ocenie i wybierają z niego to co ich zdaniem jest tam najwartościowsze.

Filozofia Leibniza była krytykowana z najróżniejszych pozycji, co było o tyle łatwe, że stała ona w ostrej sprzeczności ze zwykłym zdrowym rozsądkiem. Ze współczesnych Leibnizowi filozofów największymi jego krytykami byli Wolter oraz Isaac Newton. Mimo to, sporo słabo zrozumianych za jego życia koncepcji zawartych w teorii monad było potem rozszerzanych i pogłębianych przez późniejszych filozofów. David Hume rozwinął wątek niemożności rozróżnienia zachodzenia relacji przyczynowo-skutkowych od przypadkowych następstw czasowych zdarzeń, zaś Immanuel Kant rozwinął teorię, według której czas i przestrzeń nie są obiektywnymi cechami świata materialnego, tylko wewnętrzną formą poznania.

Po prostu przy przyswajaniu wiedzy należy myśleć. Na przykład - wszelkie bardzo przydatne encyklopedie i słowniki są głupie, leżą sobie i zbierają kurz, dopiero inteligencja ludzka, przy korzystaniu z nich, nadaje sens tym zbiorom pamięci.
Twardy dysk bez procesora, jest nieprzydatnym. Tak jak wiedza bez krytycznej analizy. To podstawa racjonalnego myślenia. Smutne to, że młodzi ludzie w XXI wieku mogą tego nie rozumieć.


I co tu jeszcze dodawać? Każdy może sobie wybrać coś stosownego:
www.racjon(*).php/z,0/d,36/s,546248#w554374
www.racjon(*).php/s,511985/z,0/d,61#w524521
----------------@--------------@----------------@-----------------

Pan Fizyk:
Biedny Elaspie, nie potrafisz zrozumieć żarówki, a za klimatologię się zabierasz? Na jaki jeszcze temat objawisz nam swoją ignorancję?

Pan Elasp w odpowiedzi:
Pozostanę przy swoim zdaniu.

@@@
.

#563
17-03-2013 13:22
 Ocena 7 na 7
IzaBella (325 punktów)Odp: filozofia z kurnika
W odpowiedzi Elasp
>Nie chodzi o czyjkolwiek interes - człowiek jest tak zbudowany, iż przestaje cenić to, do czego ma łatwy dostęp. Kiedyś sól była na wagę złota, dziś posypuje się nią jezdnie. Na razie życie jest czymś w rodzaju soli (w średniowieczu), za niedługo stanie się solą drogową.

Za niedługo Słońce spadnie na Ziemię.
Między tego typu symulacje przyszłości można Pańskie wnioski włożyć.

>Mówię najzupełniej poważnie.

Ok. W takim razie kto miałby wciskać dogmat w umysły ludzkie? Pan? KK? Bóg? I jak miałby on brzmieć?

Cytat:

(...)
2) W teologii katolickiej zdanie, które Kościół na mocy decyzji swego Urzędu Nauczycielskiego lub papieskiej albo soborowej definicji uznaje jednoznacznie za objawione przez Boga, dając równocześnie do zrozumienia, że zaprzeczenie mu oznacza popadnięcie w herezję. Dogmat nie podlega odwołaniu, choć w związku z tym, że ponadczasowe objawienie łączy z elementami uwarunkowanymi historycznie, może zostać poddany tzw. aktualizującej interpretacji lub "zapomniany" (przestaje być przywoływany).
(...)
4) W religioznawstwie określenie końcowego etapu ewolucji doktryny religijnej - ta jej wersja, która uznana została przez hierarchię danej religii za oficjalną i ostateczną.

5) Potocznie osąd lub pogląd akceptowany bezkrytycznie, wyłącznie z racji zawierzenie autorytetowi.

[Źródło: portalwiedzy.onet.pl/91180,,,,dogmat,haslo.html]

Ad 2.; 5. Naprawdę uważa się Pan za osobę obdarzoną przyrodzonymi, niezbywalnymi, zagwarantowanymi dzięki Bogu wolnością i godnością? G d z i e? - pytam - gdzie jest miejsce na te wartości wobec bezrefleksyjnego powtarzania "prawd" za "autorytetami"? Gdzie miejsce na wybór własnej ścieżki? Na wątpliwości? Selekcję informacji?
Gdzie wystawienie człowieka na życiowe pokusy, a więc możliwość dokonywania też i tych wyborów, które są grzeszne (herezja). Odmawia Pan ludzkości prawa do grzeszności?
Przecież nie wszyscy są chrześcijanami i nigdy nimi nie będą, nawet gdyby Pan poświęcił dla nich swoje życie.

Ad 4. Ostateczna wersja prawdy? Nigdy taka nie powstanie, bo wciąż będziecie musieli dostosowywać się do nowych faktów dotyczących świata i aktualizować "swoją prawdę" tak, jak do tej pory: powstanie świata w 7 dni a szkielety dinozaurów czy nasze pokrewieństwo z innymi naczelnymi.

>Są dowody, a jeżeli kogoś dowody nie przekonują, niech przyjmie na wiarę, że Bóg istnieje. Nieważne, czy kot jest czarny, czy biały, ważne żeby łowił myszy, jak powiedział Deng-Xiaoping.

To, co Pan przyjmuje jako wystarczający dowód, dla mnie nie stanowi dowodu żadnego i tak możemy się przepychać.
A tak przy okazji: człowiek nie musi (niech) niczego przyjmować na wiarę/na słowo. Ma ten komfort, a jakże! Bo choć nie jestem zwolenniczką hedonizmu, rozumiem ludzi, którzy zarzucają postępowanie zgodnie z dekalogiem na rzecz bogacenia się i korzystania z życia doczesnego - jedynego, jakie mamy.

>Myli Pani warunek wystarczający z warunkiem koniecznym. Rozgrzeszenie można otrzymać tylko wtedy... a nie już wtedy, gdy...

Pan natomiast po raz kolejny rozmywa sens sprawy, filozofując.
Jest pokuta? Jest żal za grzechy? Jest mocne postanowienie poprawy? Jest i rozgrzeszenie.


Umieć żyć to naj­rzadziej spo­tyka­na rzecz na świecie. Większość ludzi tyl­ko egzystuje.
>> Oscar Wilde

#564
17-03-2013 13:43
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: filozofia z kurnika
W odpowiedzi IzaBella
.
>Pan natomiast po raz kolejny rozmywa sens sprawy, filozofując.
Strasznie marna ta filozofia. Nawet nie chrześcijańska. To jakiś pseudofilozoficzny bełkot absolwenta seminarium teologicznego. Ot - zwyczajne kazanie sfrustrowanego starego wikarego.

Gdyby chciała Pani poznać poważniejsze i bardziej współczesne argumenty filozoficzne, to znajdzie je Pani i w tej dyskusji i w tym serwisie.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

Elasp (6859 punktów)Odp: filozofia z kurnika
W odpowiedzi IzaBella

>Ok. W takim razie kto miałby wciskać dogmat w umysły ludzkie? Pan? KK? Bóg? I jak miałby on brzmieć?

"Bóg istnieje". Uważam, że całą "resztę" przykazań można dobrać dowolnie, wybierając jedną spośród istniejących religii. Na coś trzeba się zdecydować, jak to w życiu.

>Ad 2.; 5. Naprawdę uważa się Pan za osobę obdarzoną przyrodzonymi, niezbywalnymi, zagwarantowanymi dzięki Bogu wolnością i godnością? G d z i e? - pytam - gdzie jest miejsce na te wartości wobec bezrefleksyjnego powtarzania "prawd" za "autorytetami"? Gdzie miejsce na wybór własnej ścieżki? Na wątpliwości? Selekcję informacji?

Nie ma tu żadnej głębszej sprzeczności. Przypuśćmy, że chce Pani grać w szachy. Uczy się więc Pani narzuconych reguł (nie próbując zatem ich kontestować). Nie wyklucza to późniejszego indywidualnego stylu gry, poszukiwań i eksperymentów zgodnie z tymi regułami i nawet bez specjalnego uświadamiania ich sobie (jeżeli wejdą Pani w krew). Petrosjan i Tal grali w tę samą grę, ale inaczej.

Religie można porównać do gier (z określonymi regułami). Jeżeli komuś nie podoba się pewna gra (np. katolicyzm), niech po prostu w nią nie gra, a nie próbuje "reformować" zgodnie ze swoim widzimisię, bo ją tylko popsuje.

#566
17-03-2013 14:31
 Ocena-1 na 1
Elasp (6859 punktów)Odp: filozofia z kurnika

Akurat dyskusja tam sprowadziła się właśnie do kwestii prawomocności zasady racji dostatecznej, o której to zasadzie ja mówię tu przez cały czas (idąc za Leibnizem). Proszę sprawdzić podsumowanie Woleńskiego.
>

#567
17-03-2013 16:19
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: filozofia z kurnika
W odpowiedzi Elasp
.
> "Bóg istnieje". Uważam, że całą "resztę" przykazań można dobrać dowolnie, wybierając jedną spośród istniejących religii.
Gdy w ramach logiki przyjmiemy aksjomat np. o istnieniu Boga, to w następstwie i dalsze rozważania teologicznie mogą zachować walor logicznej racjonalności. Idąc tym tropem przez historię logiki filozoficznej dostrzegamy jak wielu wśród największych myślicieli godziło logiczne myślenie z fideistyczną postawą światopoglądową, Mówiąc krócej założenie istnienia absolutu (Bóg filozofów na ogół bardzo różni się od Boga teologów) nie przeszkadzało im w posługiwaniu się logiką, a nawet odkrywaniu zasad logicznego myślenia i tworzeniu własnych systemów logicznych. www.racjon(*).php/s,546248/z,0/d,36#w554293
-----------------------------

Przypomnienie Pani Meretseger: Garbage In, Garbage Out - śmieci na wejściu - śmieci na wyjściu, ta prawda dotyczy nie tylko informatyki, ale całej logiki, a nawet całej sensowności naszego myślenia. Wszystkie ludzkie języki mają większą lub mniejszą trudność precyzyjnego opisu rzeczywistości. Wielką sztuką jest budowanie znaczeniowych definicji zamkniętych w określonych terminach.

Nauka pomimo oporu materii dąży do tworzenia takich precyzyjnych terminów, zaś zupełnie alternatywne stanowisko zajmują wszelakie teologie, gdzie największą sztuką jest doprowadzenie za pomocą różnych lingwistycznych manipulacji do takiego zamętu pojęciowego aby enigmatyczna mętność teologiczna ubrana w stylizację filozoficzno-logiczną stwarzała pozory sensownej mądrości. Trafnie to opisał Leszek Kołakowski: "Nie oburza mnie ani mnie nie irytuje irracjonalność wiary; nudzą mnie i niecierpliwią próby budowania fałszywych zasad racjonalizujących. Przestałem już czytywać literaturę tomistyczną, nie sposób słuchać wiecznie tych samych i tak samo nieudolnych prób racjonalizacji. Nic tam, proszę państwa, z niczego nie wynika: nigdy Bóg nie 'wyniknie' z żadnego ruchu, z żadnego życia, z żadnej konieczności natury czy przypadkowości natury - mogą być tylko dalsze wieki daremnego oczekiwania na geniusza, który by wreszcie dowiódł czegoś, czego dowieść niepodobna."
www.racjon(*).php/s,532005/z,0/d,26#w537135

@@@
.

#568
17-03-2013 17:06
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: filozofia z kurnika
W odpowiedzi Elasp
.
>Akurat dyskusja tam sprowadziła się właśnie do kwestii prawomocności zasady racji dostatecznej, o której to zasadzie ja mówię tu przez cały czas (idąc za Leibnizem).
Pomiędzy tym co się Panu wydaje, że Pan mówi, a Pańskim mówieniem jest spora różnica. Co - nie tylko - ja permanentnie Panu tu wykazuję.
Pomiędzy zaś tym co według Pana ludzie mówią, a tym co mówią naprawdę, to różnica jest już ogromna.

Zupełnie nieistotne jest nasze wyobrażenie o naszej mądrości i słuszności głoszonych racji - istotne jest to czytelnicy z naszych wywodów potrafią zrozumieć i zaakceptować. Pomimo niewielkiej wiedzy we wszystkich tematach (łącznie z teologią katolicką), w których zbiera Pan tu głos, tylko dosyć średnio rozumiem Pańskie wywody i zupełnie ich nie akceptuję. Nie jestem w tym jedynym i człowiek nawet tylko średnio inteligentny powinien mocno się nad tym zastanowić

>Proszę sprawdzić podsumowanie Woleńskiego.
Nie mama zwyczaju polecania tekstów, których ze zrozumieniem wcześniej nie przeczytałem. Bardzo sobie prof. Jana Woleńskiego cenię, ale ja nie mam żadnych autorytetów, a tym bardziej żadnych guru.
Na Pańskie życzenie kawalątek z jego podsumowania:
W sporze o istnienie Boga całkowicie wystarczy wykazanie możliwości przy brakach wszelkich znanych dowodów, że Bóg istnieje. Wojtysiak może oczywiście utrzymywać, że to udowodnił, ale nie jeden Woleński ma w tej sprawie wątpliwości. Mają je i teiści. Nawiasem mówiąc, podejrzewanie, że chcę skłócić teistów jest nawet zabawne, gdy notorycznie kłócą się, nawet w ramach jednego wyznania. www.diamet(*)edu.pl/?l=1&p=deb5&m=17&ii=209

Ale dołóżmy tu też zdanie wyrażone w tej dyskusji przez prof. Bohdana Chwedeńczuka.
Świat sporów o istnienie Boga to ziemia ogromna. We wszystkich wymiarach: w czasie sięga tysiąclecia w przeszłość i przypuszczalnie w przyszłość; w przestrzeni sięga wszędzie tam, gdzie dociera człowiek. Obchodzi mnie moje położenie w tym świecie. Widzę też powód, by zająć nim uwagę postronnych, bo wyznaczają je warunki, wśród nich przekonania i narzędzia myślowe, dane nam wszystkim. Moje położenie jest więc wspólnym położeniem.(...)

Pojęcie. Przedmiotem sporu jest istnienie Boga. Spór o istnienie czegokolwiek zakłada, że wiemy, o istnienie czego się spieramy. Innymi słowy, wiemy, jak wygląda przedmiot sporu, gdy istnieje, bądź jak wyglądałby, gdyby istniał, choć nie istnieje. Przedmiot sporu dany jest więc w pojęciu, a spieramy się o to, czy pojęcie ma egzemplifikację, czy jej nie ma.

Spór o istnienie Boga nie spełnia tego warunku rzeczowości, jest więc sporem pozornym. Oświadczenia, że "wiemy, o co pytamy, pytając o istnienie Boga", oraz "że - wbrew niektórym stanowiskom - zdania typu <>, <> . . . są sensowne", nie świadczą, że spór o istnienie Boga jest rzeczowy, a tylko, że autor oświadczenia jest przekonany, iż to spór rzeczowy.

Biorę na siebie obowiązek dowodu, iż spór o Boga jest pozorny. Biorę go pod presją sytuacji społecznej, nie zaś logicznej. Logicznie obowiązek dowodu ciąży na tym, kto utrzymuje, że coś istnieje - tu, że istnieje sensowne zdanie "Bóg istnieje" - a społecznie na tym, kto wbrew przemożnej praktyce utrzymuje, że coś nie istnieje.

Należę do mniejszości ludzi, którzy uznają mówienie o Bogu za pozbawione sensu - sensu poznawczego, jak zwykle dodajemy.

Dalej prof. Chwedeńczuk - wykłada swoje racje. www.diamet(*)edu.pl/?l=1&p=deb5&m=17&ii=182

@@@
.

#569
17-03-2013 16:56
 Ocena 3 na 3
IzaBella (325 punktów)Odp: filozofia z kurnika
W odpowiedzi Elasp
>"Bóg istnieje". Uważam, że całą "resztę" przykazań można dobrać dowolnie, wybierając jedną spośród istniejących religii. Na coś trzeba się zdecydować, jak to w życiu.

Tworzyć kompilacje religijne? Jak to tak? Przecież Dekalog jest jeden, Bóg też jeden...
Właśnie ta "jedynkowo-jedynkowa" logika (jak się nie obrócisz - religia przed oczami) drażni: czy naprawdę nie potrafi Pan przyjąć, że człowiek może istnieć bez religii?

>Nie ma tu żadnej głębszej sprzeczności. Przypuśćmy, że chce Pani grać w szachy. Uczy się więc Pani narzuconych reguł (nie próbując zatem ich kontestować). Nie wyklucza to późniejszego indywidualnego stylu gry, poszukiwań i eksperymentów zgodnie z tymi regułami i nawet bez specjalnego uświadamiania ich sobie (jeżeli wejdą Pani w krew). Petrosjan i Tal grali w tę samą grę, ale inaczej.

Pozornie tak. Można modyfikować ubiór, mimikę, nastrój, otoczenie, ale reguły pozostaną regułami. Trzymanie się ich gwarantuje satysfakcję z gry i możliwość wygrania. Nie sądzę, aby jakiekolwiek zasadnicze wariacje na temat samych zasad były możliwe.
A ja nie chcę grać w szachy - wybieram sudoku.
Zgadzam się tylko co do tego, że jeśli już wybieram daną religię jako bliską sercu, muszę wcielać jej "nauki" w życie.

>Religie można porównać do gier (z określonymi regułami). Jeżeli komuś nie podoba się pewna gra (np. katolicyzm),

To już nie upiera się Pan przy konieczności uznania wyłącznie religii chrześcijańskiej?

>niech po prostu w nią nie gra, a nie próbuje "reformować" zgodnie ze swoim widzimisię, bo ją tylko popsuje.

Nie. Racjonaliści nie próbują reformować. Oni wskazują tylko na szkodliwe społecznie skutki gry - uzależnienie od hazardu.




Umieć żyć to naj­rzadziej spo­tyka­na rzecz na świecie. Większość ludzi tyl­ko egzystuje.
>> Oscar Wilde

#570
17-03-2013 17:03
 Ocena 6 na 6
IzaBella (325 punktów)Odp: filozofia z kurnika
W odpowiedzi Elasp
>>Prawa fizyki czynią nas niewolnikami, podobnie, jak religia. Przy czym temu pierwszemu podlegamy wszyscy, bez wyjątku, natomiast drugiemu - na własne życzenie.
>Nic takiego nie powiedziałem. Powiedziałem natomiast, że człowiek jest z natury religijny, co najwyżej może zamienić jedną religię na drugą lub zepchnąć myśl o Bogu do podświadomości. Taki człowiek fałszywie mniema, że "żyje bez Boga": chadza tu po forum wielu takich beztroskich "ateistów". Powrót w ich przypadku polega na trwałym wydobyciu myśli o Bogu z podświadomości i pełnym uświadomieniu Go sobie (pełnym w granicach ludzkich możliwości).
>Nic takiego nie powiedziałem. Powiedziałem natomiast, że człowiek jest z natury religijny, co najwyżej może zamienić jedną religię na drugą lub zepchnąć myśl o Bogu do podświadomości. Taki człowiek fałszywie mniema, że "żyje bez Boga": chadza tu po forum wielu takich beztroskich "ateistów". Powrót w ich przypadku polega na trwałym wydobyciu myśli o Bogu z podświadomości i pełnym uświadomieniu Go sobie (pełnym w granicach ludzkich możliwości).

Pan nie powiedział, może, ale ja powiedziałam. Pan zaczął od prawa powszechnego ciążenia, czyniąc aluzję do podległości człowieka jako takiej.
Cytat:

Istnieją prawa fizyczne, którym (wedle naszej wiedzy) podlegają wszystkie istoty żyjące w naszym świecie. W jakimś sensie jesteśmy niewolnikami np. prawa powszechnego ciążenia.

(Źródło: www.racjon(*).php/z,0/d,34/s,546248#w553634)

Pan ma potrzebę tłumaczenia i usprawiedliwiania wszelkich zjawisk wiarą, rozumiem - takie predyspozycje psychiki. Ale uporczywe próby dowodzenia religijności innych to już włażenie z brudnymi buciorami na biały dywan. Niech Pan uwierzy na słowo, że nie każdy ma podobną konstrukcję umysłową.
:P

>Nieprawda i to czysto demagogiczna.

No to co/kto stoi za się?

>Nieprawda na nieprawdzie nieprawdą pogania, Droga Pani. 1) Kto powiedział, że kult wymaga spersonifikowanego źródła czci,

Bo musi zaistnieć Absolut (siły nadprzyrodzone).

>2) Skąd wiadomo, że fanatyczni ekologowie nie dokonują takiej personifikacji (jeżeli jest już potrzebna)?

Cytat:

Ekologizm, zespół idei, działań politycznych i społecznych, których istotą jest przeciwdziałanie zagrożeniom związanym z industrializacją oraz niszczeniu środowiska naturalnego człowieka. Kierunek polityczny, w którym problemy ekologii postawione są w centrum problematyki społecznej. Terminu tego użył po raz pierwszy w 1869 E. Haeckel w odniesieniu do zagadnień, których przedmiotem są relacje pomiędzy organizmami żywymi a środowiskiem.
(...)

(Źródło: portalwiedzy.onet.pl/83184,,,,ekologizm,haslo.html)

Pan ma być może tak już zaprogramowany umysł: wszystko, co postępowe - negować!, bo to "Żydy i Masony" podsuwają bogobojnym, by wodzić na pokuszenie i do Szatana zbliżać.
[Zdarzają się już bardziej nowocześni wierzący.]

www.ecomii(*)tory-of-environmental-movement

globalwarm(*)™s-grassroots-globalization/

Oczywiście, aby zostać zauważonym - trzeba posługiwać się chwytliwymi hasłami czy pokazywać skrajności. Na rozruch i utrzymanie potrzebne są fundusze i sławni aktywiści. Stąd pewnie oburzenie Kościoła, który chciałby cieszyć się takimi posłuchem i udziałem w kreowaniu światopoglądu.
Wygodniej robić nic i krytykować, nazywać "fanatykami", "terrorystami". A jeszcze wygodniej realizować słowa: czyńcie sobie ziemię poddaną.
Pan nie może wiedzieć, co faktycznie kieruje ludźmi, którzy walczą z ludzkim egoizmem.

>3) Ekologizm opiera się na kłamstwie (rzekome ocieplenie klimatu), jest więc co najwyżej wyciąganiem konsekwencji z fałszywej hipotezy. A Pani przedstawia ich jako uważnych badaczy, zaniepokojonych o skutki stwierdzonego zjawiska.

Tylko jednym ten "ruch" się zajmuje? Uparł się Pan na to ocieplenie klimatu, jakby nie miał pojęcia, jakie zagadnienia on podejmuje.

www.interenvironment.org/wd1intro/aboutorgs.htm

Co do samej teorii ocieplania się klimatu: zdania są podzielone.

www.wprost(*)80/Klimat-sie-ociepla-glupcze/ ;

czy też: www.polska(*)epla-sie-przez-ludzi,id,t.html

>Nie składają dosłownych ofiar, ale w pewnym sensie ofiarą staje się wolność człowieka, coraz bardziej ograniczana przez tych fanatyków.

Biedni uciśnieni ludzie.

>Wszystko oparte na kłamstwie. Każdy zorientowany człowiek wie, że wyprodukowanie zwykłej żarówki pochłania mniej energii niż produkcja świetlówki energooszczędnej, (...)

Odnośnie diesla (kompletnie nie mój konik) znalazłam takie artykuły:

motoryzacj(*)-europejskich-drog,1866108,320

-nomen omen- autokult.pl/2011/08/31/czy-diesle-napewno-sa-eko

superauto2(*)ziej-jak-papierosy_263776.html

Co do żarówek - też nie moja dziedzina - faktycznie coraz częściej można spotkać się ze zdaniem, że te energooszczędne są takimi tylko z nazwy. Panu jednak myli się troska o środowisko z lobby producentów, którzy pojawiają się wszędzie tam, gdzie w grę wchodzą ogromne pieniądze.

www.polity(*)-ekologia-czy-biurokracja.read

>Nierzadko taka ofiara ma również postać czegoś bardzo namacalnego - pieniędzy. Wiadomo bowiem od dawna, że organizacje ekologiczne składają się z łapówkarzy, wyłudzających pieniądze za zgodę na inwestycje.

Pieniądze to chyba najsilniejszy imperatyw. Na to, niestety, nie ma lekarstwa.
Proszę najpierw "u siebie" poszukać nagannych postaw, a potem wytykać je innym.

www.racjonalista.pl/kk.php/s,1476

www.pardon(*)_mafii_-_ko_ci_z_pod_ostrzazem

wolnemedia.net/wierzenia/opus-dei-mafia-watykanu/

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365