 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-02-2013 11:17 | czarny_kot (3864 punktów) | filozofia z kurnika
8 na 8 | W dyskusjach z moją babcią o Bogu, zazwyczaj pojawia się motyw "tak samo jak kura nie zrozumie człowieka, tak człowiek nie może pojąć Boga."
Jej argumentacja w pewnym sensie brzmi całkiem rozsądnie, pojedynczy człowiek nie może wszystkiego wiedzieć. Próbuję udowodnić, że ludzie w przeciwieństwie do kur gromadzą swoja wiedzę i nikt nie musi wszystkiego odkrywać od początku, jednak to jej nie przekonuje.
Jaki bym mogła przedstawić inny kontrargument?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 Dalej..#616 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: filozofia z kurnika |
. > >>>Znowu bez żadnej treści, poza wyświechtanymi ogólnikami. Ręce opadają.> Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Kiedy Pan wciąż odpisuje,zasłaniając się D. Hume, udając, że pewne argumenty w ogóle nie wystąpiły (dwa fragmenty z moich wypowiedzi na ten przykład. Pan sobie poszuka), stosując retorykę "oni źli, oni mnie biją", "a ja tylko chcę dla nich dobrze, chcę im prawdę pokazać", posługując się na przemian tymi samymi autorytetami, wspominając o, w modyfikowanych formach, niepoznawalności, niematerialności Boga, któremu musimy, chcemy czy nie, powierzyć swoje życie, bo tak jest, inaczej nie będzie , czy wreszcie podważając i odrzucając całość ludzkiego dorobku umysłowego na korzyść tego prawdopodobieństwa równego zeru, jak można dyskutować?Nie można i nie warto z zacietrzewionymi fideistami o niewielkiej wiedzy, typu Pan Elasp, w ogóle dyskutować. Można tylko użyć ich wypowiedź jako źródło inspiracji do własnych refleksji na wywołany temat. Z wszystkich wypowiedzi pana Elaspa wynika, że on albo Hume,a nie czytał, albo go absolutnie nie zrozumiał. Najważniejszym przesłaniem eseju "O nieśmiertelności duszy" są refleksje nad kwestią ludzkiej śmiertelności (wraz z duszą) oraz boskiej pośmiertnej sprawiedliwości. Dobrze to ujęła Milena Jakubiak: Należy jeszcze podjąć kwestię boskiej sprawiedliwości: według Hume'a idea Sądu Ostatecznego stoi w sprzeczności z ludzką moralnością. Po pierwsze, atrybuty moralne Boga jako bytu absolutnie doskonałego są nieporównywalne, musimy zatem przyjąć, że zasady, jakimi stwórca kieruje się przy rozdzielaniu wiecznych kar i nagród mogą różnić się od reguł moralnych stosowanych w naszym codziennym życiu. Po drugie, kary są nieproporcjonalne do przewinienia (nieskończona kara za skończony występek). Po trzecie, wątpliwa wydaje się możliwość rozsądzenia, który człowiek jest dobry, a który zły, skoro większość ludzi "spędza życie gdzieś między grzechem a cnotą". Człowiek z jednej strony jest istotą egoistyczną i czasami postępuje tylko z uwagi na własny interes. Z drugiej, naturalny mechanizm oddźwięku uczuciowego uwrażliwia go na los innych: u większości ludzi dobre i złe uczynki równoważą się. Po czwarte, czy idea wiecznej kary i nagrody jest w ogóle potrzebna? Namysł nad tym, co sprzyja interesom społecznym stanowi podstawę moralności - czy ich ochrona wymaga odwołania się do boskiej sprawiedliwości? Wreszcie po piąte, Hume podkreśla niemoralność Sądu Ostatecznego: "potępienie jednego tylko człowieka jest we wszechświecie złem nieporównywalnie większym niż podbicie miliardów królestw". Boska sprawiedliwość przeciwstawiona ludzkiej wydaje się zatem niemoralna, niezrozumiała i bezużyteczna.
Podsumowując rozważania w tym punkcie, Hume starał się wykazać, że religia jako podstawa moralności okazuje się niepotrzebna: postępujący moralnie ludzie kierują się naturalnymi skłonnościami a nie sztucznymi zasadami religijnymi. Ponadto, przyjmując za swoje źródło istnienie absolutnie doskonałego Boga, moralność religijna staje się po prostu niezrozumiała.> >>>"Miłuj bliźniego swego jak siebie samego" jest bezsensowne?> >>>Nie rozumie Pan nawet tego zdania?Muszę przyznać, że nie zupełnie nie rozumiem, w kontekście czego miałbym je rozumieć? Kochania Pana Elaspa, kochania Hume,a? Przy takiej logice wszystko opada.Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
#617 -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: filozofia z kurnika | > .> >>>>"Miłuj bliźniego swego jak siebie samego" jest bezsensowne?> >>>>Nie rozumie Pan nawet tego zdania?> Muszę przyznać, że nie zupełnie nie rozumiem, w kontekście czego miałbym je rozumieć? Wyrazy współczucia zatem. > |
#618 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: filozofia z kurnika | . > Wyrazy współczucia zatem.Kto nie potrafi rozumować sprawnie, siłą rzeczy nie będzie głosił wymagającego racjonalizmu, gdyż z racjonalności wielu pożytków sam nie wyciągnie. "Dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat i głupota ludzka, choć co do Wszechświata to nie byłbym tak całkiem pewny." - mówił Einstein. Skoro niesporne jest to, że powszechnie głupota i ignorancja zawsze królowały nad inteligencją i wiedzą, tedy oczywiste się staje dlaczego racjonalizm był zawsze poglądem mniejszościowym. Takim też pozostanie, choć może być wyjątkowo aktywny. Zarazem bycie racjonalistą i sceptykiem oznacza przynależność do elitarnego grona. "Ci, którzy mają szczęście należeć do wykształconej i myślącej mniejszości rodzaju ludzkiego, nie uświadamiają sobie nawet, jaką garstkę stanowią - zauważa Bergen Evans. - Nie myślą o tym, jak niewielu ludzi czyta cokolwiek poza nagłówkami, dowcipami i wiadomościami sportowymi. (...) Nie orientują się też, jak niewielu ludzi myśli racjonalnie, jak bardzo do dziś ograniczona jest wiedza, jak rzadko sceptycyzm stanowi natchnienie dla nauki."
Oczywiście to jest zasada ogólna, bowiem można być człowiekiem inteligentnym i uprzedzonym, jeśli wzbrania się rozpatrzenia jakiejś kwestii na sposób racjonalny. Brak uprzedzeń to całkowite otwarcie się na racjonalne argumenty. Uprzedzenia zaś biorą się z niedostatków wiedzy ogólnej. www.racjonalista.pl/kk.php/d,67@@@ . |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: filozofia z kurnika |
Dziękuję za tak wyczerpująca i szczerą wypowiedz. Muszę więc i ja wyjaśnić pewną rzecz. Otóż nie zapisałem się na to forum dla misji nawracania kogokolwiek. Zapisałem się tylko i wyłącznie po to, aby przetestować swoje własne poglądy, co do których prawdziwości wcale nie byłem przekonany (wszak nigdy nie należy być zbyt pewnym siebie). Mój niedawny post, który potraktowała Pani jako trolling, był faktycznie niepotrzebny (nie wnosił nic do sprawy) i nawet chciałem go wykasować, ale nie mam uprawnień, pozwalających mi na usunięcie postu po otrzymaniu odpowiedzi nań. Jestem na tym forum albowiem interesuje mnie dyskusja (i rywalizacja w takim stopniu, w jakim dyskusja stanowi jakąś formę rywalizacji). Nie dążę do niczegokolwiek innego, a więc do żadnej bójki, wymiany epitetów, obrażenia kogokolwiek, zwycięstwa, dowartościowania się, wyładowania frustracji, itp. Nawiasem mówiąc nie uważam się za osobę dostatecznie głębokiej wiary, aby mogła rościć sobie prawo do nawracania kogokolwiek. W tym większe osłupienie wprawiają mnie stosowane wobec mnie określenia ("teolog", "ktoś z teologicznej uczelni", "wikary", i wiele podobnych). Zresztą wielokrotnie pisałem, że z teologią nie mam nic wspólnego. Uważam jednak, że z wielu względów Kościoła należy bronić i powinien to zrobić nawet ateista, i to we własnym interesie, na zasadzie wyboru mniejszego zła. Pisałem o tym także wielokrotnie. |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: filozofia z kurnika | > >Jednak nawet jeżeli matematyka jest zbiorem tautologii, ów zbiór jest przedmiotem abstrakcyjnym, niezależnym od nas.> Gdyby był całkiem niezależny od nas, to byśmy nic o nim nie wiedzieli. Abstrakcja oznacza tu ideał w umyśle. Czyli w mózgu. Przecież nie twierdzi Pan chyba, że umysł to niematerialna dusza, tylko że jest to mózg. Przedmioty matematyczne tkwią więc w mózgu. Tylko dziwnym trafem nikt nie zdążył ich tam zlokalizować. Twierdzenie, że przedmioty matematyczne są "w umyśle" jest więc jaskrawym fałszem. Jeżeli Pan woli powiedzieć, że umysł jest "funkcją" mózgu, proszę wyjaśnić, co Pan rozumie przez użyte tu słowo "funkcja". > Nasz umysł jest zdolny do abstrakcyjnego myślenia - o czym w zasadzie tu mamy rozmawiać? Ten pogląd nie wyjaśnia, dlaczego 5x4 = akurat 20, a nie np. 22. Na czym polega konieczność matematyki? Jeżeli powie Pan, że na relacjach logicznych, zapytam: na czym polega koniecznoć relacji logicznych? > Sinice istniały w takiej, a nie innej ilości niezależnie od jakiegoś mogącego je policzyć podmiotu, A więc było obiektywnym i niezależnym od naszego liczenia faktem, że dwie sinice wcześniej to mniej niż cztery później. Na czym polega obiektywność tego faktu, skoro istnieją tylko przedmioty materialne (a relacja "więcej niż" nie jest przedmiotem materialnym)? > >>________________________________________________________________________________> >>> |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: filozofia z kurnika | > ______________________________ Nie osłabia to koncepcji Leibniza (jego zasady racji dostatecznej, zgodnie z którą nic nie dzieje się bez racji). Trzeba tylko powiedzieć, że nie zawsze racja = dowód. |
#622 -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: filozofia z kurnika | _____________________________________________________________________________________ Napisał Pan: "Dogmaty religijne są tak bezsensowne, że nie ma sensu dowodzenia ich sprzeczności." W odpowiedzi podałem przykład prawdy wiary: "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" i zapytałem, czy to zdanie też należy uznać za bezsensowne. W ogólności, posługuje się Pan bardzo mglistym rozumieniem sensu. Pod jakim warunkiem dana wypowiedź jest według Pana zdaniem sensowna? Kiedy coś jest sensowne, a kiedy nie? To trzeba jakoś określić, zanim się uzna, że dogmaty religii są "tak bezsensowne, że nie ma sensu dowodzenia ich sprzeczności". Jak na racjonalistę jest Pan szokująco mało racjonalny - operuje Pan własnymi dogmatami ("wiara ogranicza...", itp.), a nie dowodami. Dlatego Pańskie wypowiedzi - mimo usilnych Pańskich starań i wielkiego nakładu czasu, jaki przeznacza Pan na pisanie dziesiątków postów dziennie - są bezwartościowe z punktu widzenia racjonalnej wymiany zdań. Dojmującego przykładu dostarcza nieszczęsna dyskusja na temat dziecka, kiedy to ślepa i bezrefleksyjna apodyktyczność Pańskich sądów wprawiła w zdumienie nawet bliskich Panu duchowo racjonalistów (p. Maceoxa). Przykład ze Smokiem Wawelskim wskazuje natomiast, że ma Pan tendencję do mylenia desygnatu wyrażenia z jego sensem (prawdziwości zdania z jego sensownością). Jest to szkolny błąd, który nie przystoi komuś, kto swój światopogląd zbudował pięćdziesiąt lat temu; prof. Woleński, u którego zdałem wiele egzaminów, wyrzucał z egzaminu za taki błąd. Wyrażenie "Smok Wawelski" ma sens (w tym znaczeniu, że każdy Polak zrozumie te słowa), natomiast nie ma desygnatu. Tak więc zdanie "Smok Wawelski nie jadał krasnoludków" jest fałszywe (bo S. W. nie istniał), ale nie jest bezsensowne. |
#623 5 na 5 | maceox (6766 punktów) | Odp: filozofia z kurnika | > Przedmioty matematyczne tkwią więc w mózgu.Tak sądzę. > Tylko dziwnym trafem nikt nie zdążył ich tam zlokalizować.O jakiej lokalizacji Pan mówi? Chciałby Pan czytać ludziom w myślach i dopiero wówczas uznałby Pan tę hipotezę za godną uwagi? A czy ktoś zlokalizował bezpośrednio czarną dziurę, widział wielki wybuch lub był bezpośrednim świadkiem ewolucji biologicznej? Liczy się ilość i jakość zebranego materiału dowodowego popierającego i koroborującego daną hipotezę, natomiast absolutna pewność istnieje jedynie w kościele. Powinien się tu wypowiedzieć specjalista, ale sądzę iż hipoteza, że umysł jest po prostu pracującym mózgiem jest mniej więcej w podobnym stopniu potwierdzona, co pozostałe zjawiska o których tu wspomniałem. > Tylko dziwnym trafem nikt nie zdążył ich tam zlokalizować.> Twierdzenie, że przedmioty matematyczne są "w umyśle" jest więc jaskrawym fałszem.Chce Pan powiedzieć, że jeżeli się czegoś nie zlokalizowało, to jest to jaskrawym fałszem? Zasadniczo nie całkiem głupi postulat i proponuję go zastosować w pierwszej kolejności do Boga. Poza tym oczywiście gratuluję głębokiej wiedzy z zakresu kognitywistyki. > Jeżeli Pan woli powiedzieć, że umysł jest "funkcją" mózgu, proszę wyjaśnić, co Pan rozumie przez użyte tu słowo "funkcja".Nie chcę mi się rozmawiać o słowach. Wystarczy mi, że neurochirurdzy potrafią modyfikować umysł pacjenta skalpelem, a psychiatrzy czynią to chemią - skoro już neuronalne korelaty świadomości mogą być w tej dyskusji zbyt trudnym pojęciem. wiedzaiedukacja.eu/archives/21323> >Nasz umysł jest zdolny do abstrakcyjnego myślenia - o czym w zasadzie tu mamy rozmawiać?> Ten pogląd nie wyjaśnia, dlaczego 5x4 = akurat 20, a nie np. 22.Proponuję jednak użyć patyków. > Na czym polega konieczność matematyki?Na tym, że jak Pan weźmie do ręki jeden patyk, a po chwili drugi, to ma Pan dwa patyki. > Jeżeli powie Pan, że na relacjach logicznychJak Pan widzi, wcale tak nie powiedziałem. > Jeżeli zapytam: na czym polega koniecznoć relacji logicznych?Na tym, że inaczej się nie da (jak to na ogół bywa z koniecznością). > >Sinice istniały w takiej, a nie innej ilości niezależnie od jakiegoś mogącego je policzyć podmiotu,> A więc było obiektywnym i niezależnym od naszego liczenia faktem, że dwie sinice wcześniej to mniej niż cztery później. Na czym polega obiektywność tego faktu,Na tym, że istniały wcześniej dwie, a potem cztery i mamy na to dowody. > skoro istnieją tylko przedmioty materialne (a relacja "więcej niż" nie jest przedmiotem materialnym)?Tu kiedyś był taki forumowicz Krystkon. Dalej chyba funkcjonuje, więc musiał się jakoś ustatkować, ale gdyby Pan z nim porozmawiał, to może odnalazłby dawną werwę i znaleźlibyście wspólny język. Przedmioty materialne istnieją, a człowiek je klasyfikuje w przeróżny sposób (również dzieląc na klasy i zliczając), gdyż ma odpowiedni organ, który mu to umożliwia. Człowiek to homo sapiens, choć czasem mam co do tego wątpliwości. > >>>________________________________________________________________________________> >>>> >> |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: filozofia z kurnika |
Z cytowanej przez Pana strony (dotyczącej neuronalnych korelatów świadomości): "NKŚ to, według potocznej definicji przytoczonej przez Davida Chalmersa, stan neuronalny, który bezpośrednio koreluje ze stanem świadomym lub bezpośrednio generuje świadomość [Chalmers 2000]. Badanie NKŚ to w pewnym sensie konieczność wynikająca z niedostatków współczesnej wiedzy na temat mózgu. Gdyby była ona dostatecznie bogata możliwy byłby szczegółowy opis w jaki sposób świadomość wyłania się z elektryczno-chemicznej aktywności neuronów. Cytowana definicja Chalmersa jest oczywiście zbyt ogólna dla potrzeb procesu naukowego. Crick i Koch, którzy w swoich badaniach skupili się nad świadomością wzrokową (jako najwdzięczniejszą do badania z wykorzystaniem makaków), definiują NKŚ w inny sposób: NKŚ to krótkotrwale istniejący zespól komórek nerwowych układu wzrokowo-wzgórzowego którego aktywność wykazuje synchronizację (...) najmniejszy zespół neuronów, który odpowiada za określony percept [Koch 2008]. Ponadto wyróżniają oni również czynniki umożliwiające (NKŚum) i czynniki swoiste NKŚ. Te pierwsze to zespół neuronalnych warunków niezbędnych do bycia świadomym. Natomiast drugie stanowią o powstaniu unikalnego świadomego przeżycia. Istotę współczesnego ujęcia NKŚ najlepiej przybliży omówienie projektu tych dwóch badaczy." To, że świadomość jakoś wiążę się z mózgiem to truizm. To, co podkreśliłem wydaje mi się najważniejsze. I oczywiście na to odpowiedzi nadal nie ma, czego p. Helfrer nie chce zauważyć. > >>>>________________________________________________________________________________> >>>>> >>> >> |
#625 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: filozofia z kurnika | . > Napisał Pan: "Dogmaty religijne są tak bezsensowne, że nie ma sensu dowodzenia ich sprzeczności."pl.wikipedia.org/wiki/Dogmatsakramenty.tetragram.pl/forumzn.ka(*)eczne_z_Biblią-t9903.htmlsj-media.eu.org/dogmaty.php> W odpowiedzi podałem przykład prawdy wiary:mojawiarak(*)07/02/Glowne-prawdy-wiary.htmlwww.opoka.(*)/kompendia/kkk/podstawowe.html> "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" i zapytałem, czy to zdanie też należy uznać za bezsensowne.Jakoś zapomnieli, tą Pańską "prawdę wiary" (jak wyżej widać) do zestawu dopisać. Ale jaka była rozmowa:> "Miłuj bliźniego swego jak siebie samego" jest bezsensowne? Naprawdę jest pan ciężko rąbnięty. Hume był Panu potrzebny do przypomnienia tego biblijnego hasełka? Polecam Talmud - zbiór starożytnych mądrości żydowskich: W słynnej opowieści (Talmud/Szabat 31a), do wielkiego rabiego Hillela, największego rabina epoki Talmudu, przyszedł poganin i zaproponował, że nawróci się na judaizm, jeśli Hillel zdoła wyłożyć mu całą Torę w czasie, gdy on będzie stał na jednej nodze. Hillel rzekł: "Nie czyń bliźniemu, co tobie niemiłe. Oto cała Tora. Reszta to tylko komentarz". Tam takich mądrych hasełek, prawie na każdą okazję, jest bez liku. Jak coś jest "mądre" to i sens mieć musi.> W ogólności, posługuje się Pan bardzo mglistym rozumieniem sensu.Może być i prościej, tak aby i Pan zrozumiał: Stoi Jaś przed klasą i zastanawia się: - Gdzie tu sens, gdzie tu logika?! Podchodzi dyrektor i pyta się: - Co się stało, Jasiu? - No bo wie pan: pierdnąłem w klasie, pani mnie wyprosiła, a oni siedzą w tym smrodzie...Gdy tego specjalnie nie zaznaczam, to rozumiem słowa i terminy zgodnie ze słownikami i encyklopediami. Słownik PWN: Sens - właściwe, zgodne z prawidłowym myśleniem, z rozsądkiem znaczenie czegoś, logiczność, trafność: Głęboki, istotny, jasny, określony, ukryty, zrozumiały sens. Sens listu, nauki, powieści, wypowiedzi. Sens życia. Zdanie bez sensu, pozbawione sensu. Domyślać się, doszukiwać się, dopatrywać się w czymś sensu. Nadać, przywrócić czemuś sens. Pojmować, rozumieć sens czegoś. Wypaczyć, zatrzeć, zmienić sens czegoś. Coś ma sens; w czymś jest sens. Coś straciło sens. A W tym, w takim, w pewnym sensie «w ten, w taki sposób, w myśl czegoś, pod pewnym względem» 0 fraz. Co za sens (robić, mówić coś) «po co (robić, mówić coś)». Sensowny «mający sens - właściwą treść, właściwe znaczenie; logiczny, uzasadniony»: Sensowna opinia, rozmowa, wypowiedź. Pot. «działający, postępujący rozumnie, logicznie; rozumny, rozsądny»: Sensowny człowiek.Ale tu większość poszukuje pełniejszych wyjaśnień - rozumiejąc podstawowe terminy. Odesłałem już Pana do profesorów: Stanosz, Woleńskiego i Chwedeńczuka, który napisał na ten temat książkę pt. "Przekonania religijne", w której broni tezy, że wyrażenia ze słowem "Bóg" nie są ani fałszywe, ani prawdziwe, ale bezsensowne. Nie da się więc stwierdzić, czy Bóg istnieje, czy nie, ponieważ zdania takie jak "Bóg istnieje" czy "Bóg nie istnieje" nie mają sensu. Można bardziej poważnie zastanowić się nad koncepcjami ignostycyzmu: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,509211#w510102 lub otrzymać bardziej precyzyjną odpowiedź. www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,491829#w493566> Pod jakim warunkiem dana wypowiedź jest według Pana zdaniem sensowna? Kiedy coś jest sensowne, a kiedy nie?Piszę o tym już od kilku lat na naszym forum. Jeszcze precyzyjniej trafiają w sedno: pan Fizyk, pan Sceptymucha pani Meretseger i wiele, wiele innych osób. Warto ich czytać. CDN@@@ . |
#626 7 na 7 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: filozofia z kurnika | > Z cytowanej przez Pana strony (dotyczącej neuronalnych korelatów świadomości): "NKŚ to, według potocznej definicji przytoczonej przez Davida Chalmersa, stan neuronalny, który bezpośrednio koreluje ze stanem świadomym lub bezpośrednio generuje świadomość [Chalmers 2000]."> To, że świadomość jakoś wiążę się z mózgiem to truizm. To, co podkreśliłem wydaje mi się najważniejsze. I oczywiście na to odpowiedzi nadal nie ma, czego p. Helfrer nie chce zauważyć.Odpowiedź oczywiście jest, czego nie chce Pan zauważyć:  |
#627 -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: filozofia z kurnika |
Przecież behawiorystycznej koncepcji Dennetta od dawna nikt nie traktuje poważnie. Powoływanie się na niego w pracach zaliczeniowych z filozofii umysłu (lub kognitywistyki) to "obciach". Jedyną godną uwagi pracą Dennetta jest rozprawa "Quining Qualia". |
#628 8 na 8 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: filozofia z kurnika | > Przecież behawiorystycznej koncepcji Dennetta od dawna nikt nie traktuje poważnie. Powoływanie się na niego w pracach zaliczeniowych z filozofii umysłu (lub kognitywistyki) to "obciach".W pewnym sensie ma Pan rację: na wydziale teologicznym mogą być kłopoty z takim zaliczeniem. Niemniej rozwiązanie problemu świadomości podane przez Dennetta jest całkowicie zgodne z obecnym stanem wiedzy i aby je odrzucić potrzeba konkretów a nie myślenia życzeniowego w stylu "obciach". |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: filozofia z kurnika |
Proszę więc sobie sprawdzić np. hasło "criticism of Dennett" i zobaczyć, ile prac wyskoczy. Powtarzam, nikt go nie traktuje poważnie - może dlatego zajął się promowaniem chodliwej idei ateizmu? Jednym z niezliczonych przykładów takiej krytyki jest praca: E. Margolis, S. Laurence, "The Ontology of Concepts - Abstract Objects or Mental Representations?", "Nous", 41, 2007, s. 561-593. Czytałem niedawno, dlatego o niej wspominam. |
#630 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: filozofia z kurnika | . Ciąg dalszy:> To trzeba jakoś określić, zanim się uzna, że dogmaty religii są "tak bezsensowne, że nie ma sensu dowodzenia ich sprzeczności". Dogmatami nazywa się twierdzenia, które należy przyjąć na wiarę.Dla mnie wszystko co należy bezkrytycznie przyjmować na wiarę, jest bezsensem. (W potocznym rozumieniu tego słowa) Nie posiadają one żadnych racjonalnych podstaw, nie można dowieść ich prawdziwości - trzeba po prostu w nie uwierzyć.Mało na świecie istnieje bzdur, w które by ludzie nie byli w stanie uwierzyć. Skąd biorą się dogmaty? Są one zazwyczaj ogłaszane przez przywódców danych kościołów lub sobory, czyli rady takich wyznań. Przyjrzyjmy się dogmatom w kościele rzymskokatolickim. Jednym z nich jest dogmat, który mówi o niepokalanym poczęciu Maryi. Opiera się on na przeświadczeniu, że kobieta ta narodziła dziecko - Jezusa, bez grzechu pierworodnego; ogłosił go w 1854 roku papież. Żeby taki dogmat mógł zostać przez niego ogłoszony, sam papież musi posiadać dar nieomylności, to znaczy jego twierdzenia są prawdziwe i nie podlegają dyskusji.Dla ludzi racjonalnie myślących jest to tak wielka bzdura, że bezsensem jest dowodzenie jej bezsensowności Zwłaszcza w chrześcijaństwie dogmaty są bardzo ważnym elementem, właściwie trudno jest wyobrazić sobie istnienie tej religii bez dogmatów, z którym każdy wychowany w wierze katolickiej się spotyka na co dzień. Dogmaty oczywiście wywołują sprzeciw nie tylko wśród osób niewierzących, ale także pośród tych, które przynależą do danej wiary.Ludzie nawet wierzący starają się swoje poglądy racjonalizować, chyba że są całkowicie zaślepionymi fundamentalistami. > Jak na racjonalistę jest Pan szokująco mało racjonalny - operuje Pan własnymi dogmatami ("wiara ogranicza...", itp.), a nie dowodami. Dlatego Pańskie wypowiedzi - mimo usilnych Pańskich starań i wielkiego nakładu czasu, jaki przeznacza Pan na pisanie dziesiątków postów dziennie - są bezwartościowe z punktu widzenia racjonalnej wymiany zdań. Dojmującego przykładu dostarcza nieszczęsna dyskusja na temat dziecka, kiedy to ślepa i bezrefleksyjna apodyktyczność Pańskich sądów wprawiła w zdumienie nawet bliskich Panu duchowo racjonalistów (p. Maceoxa).No i cóż można o powyższym akapicie napisać, gdy on się składa z samych kłamstw i prymitywnej próby obrażenia mnie. Nie do Pana kieruję swoje wypowiedzi i nie rozmawiam z Panem bezpośrednio, gdyż nikomu Pan takiej rozmowy tu nie umożliwia. Lekceważy Pan sobie interlokutorów, ich argumenty, a nawet idzie Pan dalej lekceważy Pan poważnych uczonych i ważne kierunki nauki, które nie są zgodne z Pańskim fundamentalizmem religijnym. Dlatego też zupełnie nieistotną jest dla mnie Pańska ocena - kogokolwiek i czegokolwiek dotycząca - w tym mnie i moich wypowiedzi. > Przykład ze Smokiem Wawelskim wskazuje natomiast, że ma Pan tendencję do mylenia desygnatu wyrażenia z jego sensem (prawdziwości zdania z jego sensownością).Bzura, gdyż ja nie przedstawiałem tu żadnego dowodu logicznego, (wtedy nazwał bym to zdanie "zdaniem fałszywym"), tylko pokazywałem logiczną bezsensowność tego zdania w rozumieniu potocznym. (Zgodnie z definicją podaną w pierwszej części.)Przecież tu nie nie nic z próby mataczenia:>Jeżeli nie wykażemy sprzeczności, uda się nam co najwyżej pokazać, że dogmatyka jest prawie na pewno fałszywa. Dogmaty religijne są tak bezsensowne, że nie ma sensu dowodzenia ich sprzeczności. Będę dowodził, że Smok Wawelski krasnoludków nie jadał? Bzdura! Taką samą logiczną bezsensownością jest np. "Dziewica porodziła syna" i nie bawi mnie tu logiczna zabawa nad tą bzdurą. Wielce Szanowny Panie, słowo "sens" ma wiele znaczeń i na przykład Pańskiej wypowiedzi: www.racjon(*).php/s,546248/z,0/d,41#w555118 zgodnie z np. koncepcjami Friedricha Ludwiga Gottloba Frege pewien "sens" można by przypisać, ale ze względu na jej nieprawdziwość nie ma ona (według tej koncepcji) żadnego "znaczenia". I co będziemy się tu bawić w filozoficzne albo swoiste dla Pana rozumienie słów. > Jest to szkolny błąd, który nie przystoi komuś, kto swój światopogląd zbudował pięćdziesiąt lat temu; prof. Woleński, u którego zdałem wiele egzaminów, wyrzucał z egzaminu za taki błąd.I znowu mnie to dziwi, gdyż nie studiując samej logiki (jako kierunku studiów) zdawałem z logiki (jako jednego z przedmiotów) tylko jeden egzamin, na jednym kierunku. Dlatego u jednego "logika" zdawałem tylko jeden egzamin. Poniżej kilka podstawowych informacji o logice, których - jak wynika z Pańskich wypowiedzi - Pan nie zna: www.racjonalista.pl/forum.php/s,501831#w501968Gdyby Woleński uwierzył, że to jego student, to chyba by się wstydził? @@@ . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|