Racjonalista - Strona głównaDo treści
Teodycea. Bóg a zło

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
02-05-2013 11:24Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Teodycea. Bóg a zło
Ocena 14 na 14
.
Pan "Worek kości":
>Moja wypowiedź była konsekwencją tego oto komentarza:
Cytat:
panbuka kopałbym po doopie przez całą wieczność, za to że pozwalał na krzywdzenie tylu niewinnych osób przez swoich przedstawicieli na Ziemi.

>Chodziło mi tylko o to, czy autor tej wypowiedzi przemyślał konsekwencje sytuacji, w której nadprzyrodzona istota nie pozwalałaby ludziom robić złych rzeczy.
Nie wiem, czy autor tej wypowiedzi przemyślał, ale jest cała gałąź teologii zajmująca się problemem jak pogodzić istnienie dobrego, miłosiernego Boga z istnieniem zła. Tym problemem zajmowało się wielu poważnych myślicieli, jak chrześcijański filozof analityczny Alvin Plantinga Pytanie o istnienie zła zadawało sobie wielu chrześcijan jak np. pan Michał Czuma
Na naszym portalu jest zapis dyskusji z panelu 'Bóg a zło', zorganizowanego przez Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów w Krakowie. www.racjonalista.pl/kk.php/s,6530
Wypowiadał się ciekawie też Dawkins: www.youtube.com/watch?v=cV_gwz37YqE

Tu chodzi mi tylko o to, czy sam Pan Piotr, zamiast wdawania się w pyskówki, przemyślał sobie problem zła w kontekście "Dobrego Wszechmocnego Boga"?

Czytałem wiele superpoważnych wyjaśnień tego problemu napisanych przez wielkich fideistycznych myślicieli. Żadne z nich mnie nie przekonywuje i nawet gdyby istniał np. Jezus Chrystus pozwalający na czynienie takiego bezmiaru zła jakie uczynił Kościół Katolicki w jego imieniu, to ja całkowicie pogardzam takim Bogiem. Czyli zgadzam się z autorem komentarza i twierdzę, że sporo przemyślałem, ale mogę wszak też błądzić, a nawet się mylić całkowicie, więc o poważne przemyślane argumenty proszę.

Pozdrawiam.

@@@
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Dalej..
#196
09-05-2013 14:06
 Ocena 4 na 4
zupełna (2507 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi worek kości
>Myślę, że idea jest taka, że Bóg daje ludziom świat, daje im również pewne moralne wytyczne, i pozwala im się uczyć na błędach. Gdyby Bóg interweniował, ludzie nie mieliby okazji się moralnie doskonalić - nie zrozumieliby, że cierpienie jest czymś złym. A wiedza, do której człowiek dojdzie na własną rękę, jest chyba cenniejsza od tej narzuconej mu siłą.
Aktem najwyższej miłości boga judeochrześcijanskiego do ludzi jest zamordowanie w krwawy sposób własnego syna, rytualne picie jego krwi i jedzenie ciała na pamiątke tej zbrodni. Czczenie symbolu śmierci w postaci krzyża jest już tylko dopełnieniem "wytycznych".
Uważam ,że wszelkie dywagacje na temat Bóg-zło(judeochrześcijański) zakładają istnienie tegoż boga.
Nalezało by mieć nadzieję, że dla dobra ludzi i wszelkiego życia, jest tylko wytworem chorych, niemoralnych umysłów.
brr

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi Meretseger
>>Pomijanie szczegółów przy rozważaniu ogólnego przesłania jest rozsądne.
>No, nie bardzo, bo jakby tu rzec... szczegóły rzutują na całokształt. Ot, choćby ten szczegół - zrodzony on ci był z Ducha świętego czy z ziemskiego męża? Albo ten - rzeczywiście był nieżywy i zmartwychwstał czy nie? Moim (i nie tylko moim, bo także biologów i lekarzy) zdaniem nie stwierdzono partenogenezy u gatunku Homo sapiens ani też nie zaobserwowano samoistnego powrotu do życia całkiem martwego organizmu (o ile mamy do czynienia ze śmiercią, a nie np. ze śpiączką). A właśnie te dwa szczegóły są podstawą uznania Jezusa Ch. za osobę boską, a nie jakieś tam "przesłanie", czyli gadanie o miłości bliźniego. Gadać o miłości każdy potrafi, ale z trumny powstać i udać się do najbliższego punktu totolotka - o, to sztuka. Gdyby te dwa szczegóły legły w gruzach, poleciałoby za nimi całe chrześcijaństwo. Od fundamentów po komin. Ostałby się jeno romantyczno-polityczny kaznodzieja, co się po pustyni szwendał, miłość głosił, aż w końcu Rzym miał go dość, bo wygadywał przy okazji i inne niewygodne rzeczy, za króla się podając.
>Jak to mawiają? Diabeł tkwi w szczegółach? Nie tylko diabeł, bozia także.
Zależy to od podejścia do sprawy. Ze szczegółami bywa tak, że zawsze można coś znaleźć, a nawet wiele sprzeczności. Często jednak nie zmieniają one zupełnie obrazu całości.

Oczywiście, że szczegóły rzutują na całokształt, ale problem jest wtedy gdy są sprzeczne z główną ideą. To czy Jezus zmartwychwstał w sensie ludzkim, czy został fizycznie spłodzony przez Józefa czy też nie, nie ma żadnego znaczenia. Dla wierzącego - katolika, nie zmienia to nic, poza tym że po latach studiów nad Biblią możemy powiedzieć, że to czy tamto zostało dodane lub zmienione. Najważniejsze pozostaje bez zmian. Te szczegóły o których piszesz nie mają nic wspólnego z boskością Jezusa, On wg wierzących: jest Bogiem bo tak Ojciec wymyślił w swej mądrości. Boskości mu nie odejmuje ani to czy był wcześniej plemnikiem Józefa, ani to czy potem nie zmartwychwstał. Oczywiście to jest z perspektywy wierzącego, bo z perspektywy ateisty to wszystko jest bez sensu i jest to zrozumiałe.

Żaden szczegół, ani sprzeczność w Biblii nie niszczą fundamentu wiary. Owszem są tacy co się dowiedzą o sprzecznościach i przestaną wierzyć, ale są tacy sami ateiści, co dają na mszę jak dzieciak zachoruje. Cóż ludzie są "małej wiary", czy raczej słabe są fundamenty ich przekonań.

Piszesz: "jakieś tam przesłanie". Ono właśnie jest istotą tej religii. Poszukiwanie sprzeczności w religii/biblii może być ciekawe, ale nie zmienia niczego (na tę chwilę). Dlatego chcąc faktycznie dopiec religii i wierzącym w Boga uderzyć trzeba w istotę religii, a nie pławić się w szczegółach, które są nieistotne z punktu widzenia całości, chociaż mogą być ważne dla wielu z punktu widzenia tradycji.

#198
09-05-2013 16:53
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi Andrzej.51
.
>Raczej sporadycznie popierają swe sądy wersetami z Biblii, gdyż - jak mi się wydaje - doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ta (myślę tu głównie o NT) raczej nie im, lecz ich oponentom dodaje mocnych argumentów w dyskusji.
Pan Fizyk:
Sądząc z tonu wypowiedzi szczegóły wierzącemu brużdżą.
I odpowiedź zgodna z moją obserwacją, że z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.
Nie, po prostu są mało istotne.
To czy Jezus zmartwychwstał w sensie ludzkim, czy został fizycznie spłodzony przez Józefa czy też nie, nie ma żadnego znaczenia. Dla wierzącego - katolika, nie zmienia to nic, poza tym że po latach studiów nad Biblią możemy powiedzieć, że to czy tamto zostało dodane lub zmienione. Najważniejsze pozostaje bez zmian. Te szczegóły o których piszesz nie mają nic wspólnego z boskością Jezusa, On wg wierzących: jest Bogiem bo tak Ojciec wymyślił w swej mądrości. Boskości mu nie odejmuje ani to czy był wcześniej plemnikiem Józefa, ani to czy potem nie zmartwychwstał. Oczywiście to jest z perspektywy wierzącego, bo z perspektywy ateisty to wszystko jest bez sensu i jest to zrozumiałe.
Żaden szczegół, ani sprzeczność w Biblii nie niszczą fundamentu wiary.


Fideistyczne trolle muszą stale walczyć z nami, gdyż jak napisał "Wacek" w internecie:
Człowiek zdrowy psychicznie z właściwie pracującym rozumem nie potrafi wierzyć. Mózg jest tak skonstruowany ze człowiek musi się nad wszystkim zastanawiać czy to jest prawdziwe i to podważać. A wiec zdrowy psychicznie człowiek którego mózg pracuje w pełni nie potrafi uwierzyć w boga. Bo nie można wyłączyć części swojego mózgu odpowiedzialnej za rozważanie co jest prawdą a co nie. Nawet jeśli nie chcecie to wasz mózg oceni co jest prawdziwe a co nie. [...]
Zdrowy psychicznie wierzący zawsze ma wątpliwości. Bo pracy mózgu nikt z nas nie potrafi całkiem powstrzymać.
Ale kościół ma różne instytucje i sposoby działania aby zapobiegać pracy mózgu u mas.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,492110#w495088

Ponadto trolle są cholernie upierdliwe i nie odpuszczają nawet, gdy ewidentnie racji nie mają, a pan Piotr (Worek kości), jednak gdy widzi, iż nie ma niczego istotnego do powiedzenia, to ucieka.

Jest tak jak wyżej napisałem: Pan Worek, to jeszcze ma trochę wiedzy i trochę myśli np. (Ho, ho, Panie, żebym ja chociaż pamiętał co myślałem w zeszły piątek, a co dopiero tysiąc lat temu!), ale mamy i gorsze przypadki.
>Ale czmychnął gdzieś nieborak i tyle go widziałem. Póki co wycofał się niestety z dyskusji ze mną. Może jeszcze do niej wróci, ale wątpię.
Myślę, iż właśnie - nie mając niczego istotnego do powiedzenia - skorzystał z, w miarę honorowej, rejterady.

>Aby jednak być sprawiedliwym muszę dodać, że swego czasu bardzo aktywna na forum była niejaka Beatus, chrześcijanka, która zdecydowanie wyłamywała się z tego schematu. Wydaje mi się, że nie tylko ja żałuję, iż kilka lat temu odeszła z forum.
Przynajmniej jest nas dwóch, a sądzę że więcej - z dłużej tu będących - osób też by się znalazło. Warto Beatus przypomnieć i ponownie zaprosić.

>>>>(...) uważam że bez zrozumienia intelektualnego ograniczenia powodowanego przez wiarę - niezależnie od jej przedmiotu/podmiotu - intelektualnego oporu naszych oponentów nie sposób wprost pojąć. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,563618#w563888
>Nie raz i nie dwa też o tym myślałem.
>Przypuszczam, że chodzi tu m.in. o strach, zwyczajny strach. Zakład Paskala się kłania.
>Oni się zwyczajnie boją, że w przypadku odejścia od wiary, chwilowego zwątpienia, czy choćby nawet uznania zasadności niektórych argumentów strony przeciwnej, utracą życie wieczne w niebie. To byłby dla nich koszmar. Po cóż im to nędzne życie doczesne tu, na ziemi, bez zbawienia i życia wiecznego w królestwie niebieskim.
Tak jak Pan pisze, gdzieś tu należy szukać odpowiedzi: www.racjon(*)m.php/s,562660/z,0/d,9#w563497

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#199
09-05-2013 16:26
 Ocena 4 na 4
Grey (2102 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi Brzostowski
>To czy Jezus zmartwychwstał w sensie ludzkim,... czy też nie, nie ma żadnego znaczenia.

No Ty chyba jakimś heretykiem jesteś. Twój proboszcz się do Ciebie nie przyzna

Ale poważnie - zdajesz sobie sprawę z tego, że w takim razie my też możemy zmartwychwstać albo pójść do nieba w sensie metaforycznym? Życie wieczne też może być tylko metaforą.

#200
09-05-2013 18:29
 Ocena 15 na 15
Andrzej.51 (15814 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi Fizyk
>> Cholera tam wie... Cholera tam wie jak było... Cholera wie.
>> Z punktu widzenia wierzącego szczegóły nie mają istotnego znaczenia.
>Sądząc z tonu wypowiedzi szczegóły wierzącemu brużdżą.

Nie o szczegóły bowiem chodzi wierzącym, lecz o to, by po prostu wierzyć. Najprawdopodobniej wielu z nich doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że nadmierne uwikłanie się w te szczegóły unaoczni im, jak kruche podstawy ma ich wiara.
Wydaje mi się, że specjalista od przeróżnych choler właśnie do nich się zalicza.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog

#201
09-05-2013 19:17
 Ocena 16 na 18
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi Andrzej.51
.
Cholera tam wie... Cholera tam wie jak było... Cholera wie.
Z punktu widzenia wierzącego szczegóły nie mają istotnego znaczenia.

Sądząc z tonu wypowiedzi szczegóły wierzącemu brużdżą.
>Nie o szczegóły bowiem chodzi wierzącym, lecz o to, by po prostu wierzyć. Najprawdopodobniej wielu z nich doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że nadmierne uwikłanie się w te szczegóły unaoczni im, jak kruche podstawy ma ich wiara.
>Wydaje mi się, że specjalista od przeróżnych choler właśnie do nich się zalicza.



Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#202
09-05-2013 19:41
 Ocena 4 na 4
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi Brzostowski
>To odezwa do racjonalistów?

Nie, jaja robię z Twojej wypowiedzi, która się kupy, ani niczego nie trzyma.

>PS. U nas we wiosce tytki nie som złote ino zółto-cerwone w kropki (biedronkie otwozyli), a po cukrze som białe, na głowy tez nie zakładamy, bo po cholerę?

Wzburzyłeś się, wiec widzisz ten absurd, dlaczego w tym tkwisz, nie wiem, mogę się domyślać ale nie zamierzam dociekać. Pisałem w gwarze śląskiej, Twojej nie potrafię rozpoznać, ale na Śląsku byłbyś Gorol, a to już coś jeżeli potrzebujesz tożsamości.

#203
09-05-2013 21:23
 Ocena 12 na 12
Ojciec Ateusz (9201 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi Brzostowski
> Jak kocham się z ekstra laską i przychodzi Ci ktoś i ględzi, że jednak nie taka super

To nie jest dobra analogia.
Ty się kochasz z własną prawicą - i warczysz na tych, co nie kupują bajki o "ekstra lasce".

#204
09-05-2013 22:15
 Ocena 7 na 7
maceox (6766 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi Brzostowski
>>>Pomijanie szczegółów przy rozważaniu ogólnego przesłania jest rozsądne.

Meretseger napisała:
Cytat:
No, nie bardzo, bo jakby tu rzec... szczegóły rzutują na całokształt. Ot, choćby ten szczegół - zrodzony on ci był z Ducha świętego czy z ziemskiego męża? Albo ten - rzeczywiście był nieżywy i zmartwychwstał czy nie? [...] A właśnie te dwa szczegóły są podstawą uznania Jezusa Ch. za osobę boską, a nie jakieś tam "przesłanie", czyli gadanie o miłości bliźniego.


A Ty napisałeś:
>To czy Jezus zmartwychwstał w sensie ludzkim, czy został fizycznie spłodzony przez Józefa czy też nie, nie ma żadnego znaczenia. Dla wierzącego - katolika, nie zmienia to nic [...] Piszesz: "jakieś tam przesłanie". Ono właśnie jest istotą tej religii.

>Poszukiwanie sprzeczności w religii/biblii może być ciekawe, ale nie zmienia niczego (na tę chwilę). Dlatego chcąc faktycznie dopiec religii i wierzącym w Boga uderzyć trzeba w istotę religii, a nie pławić się w szczegółach, które są nieistotne z punktu widzenia całości, chociaż mogą być ważne dla wielu z punktu widzenia tradycji.

Piszesz o "istocie religii", i jak widać Twoim zdaniem jest nią przykazanie miłości bliźniego. Wytłumacz mi proszę, co w tym nakazie jest religijnego? Twoim zdaniem ateista nie może kochać bliźniego, czy co?

Nie jestem religioznawcą, ale coś tam obiło mi się o uszy o różnych kulturach i moim zdaniem jednym z elementów wspólnych dla prawie wszystkich religii jest właśnie zmartwychwstanie - tzn. życie po śmierci. Uwidacznia się to już od najwcześniejszych śladów kultury homo spaiens. Jeśli elementem centralnym jest sacrum, to natychmiastowym jego skutkiem - skoro istnieje ono poza naszym ziemskim światem - jest właśnie obietnica dalszego istnienia po śmierci. Jednak już ponad wszelką wątpliwość zmartwychwstanie jest istotą chrześcijaństwa. Spytaj się księdza, spytaj się ateistycznych religioznawców - gwarantuję, że powiedzą Ci to samo.

Sprowadzanie religii do zagadnień moralnych w żadnym razie nie oddaje charakteru tego zjawiska.

Zastanawia mnie tylko PO JAKĄ CHOLERĘ - mając ograniczony czas i tysiąc pytań do mądrzejszych ode mnie Andrzejów Bogusławskiego i 51, Meretseger i Fizyka i wielu innych na forum - ja tu takiego posta z oczywistymi banałami napisałem.

#205
10-05-2013 00:33
 Ocena 8 na 8
Andrzej.51 (15814 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi big_zyd
>>Dlaczego piszesz, że Bóg nie może robić złych rzeczy, skoro wielokrotnie złe rzeczy robił.
>Akurat w tym wypadku worek ma Świętą Rację.
>Bóg nie może robić złych rzeczy, bo to On decyduje, co jest Złem, co Dobrem - a jako, że jest Omnibenewolentny - nieodmiennie decyduje w myśl zasady, że cokolwiek On robi Dobrem jest, dlatego, że właśnie On to robi .

Faktem jest, że chrześcijanie z upodobaniem przypisują swemu bogu omnibenewolentność (cóż za piękne słowo) nie zdając sobie zapewne sprawy, ze sami sobie strzelają w piętę.
Twierdzą, że ich Bóg jest nieskończenie doby, że od niego pochodzi wszelkie dobro, które zresztą on sam nieustannie czyni nie czyniąc przy tym nigdy zła, a na dodatek kocha ludzi nieskończenie wielką miłością i to do tego stopnia, że nawet syna swego jednorodzonego wydał na ukrzyżowanie, by tym zapewnić ludziom zbawienie i wieczne szczęście w niebie.
Jeśli dodać jeszcze do tego, że również według chrześcijan ich Bóg jest omnipotentny i omniscjentny (to również piękne słowa ), to już wiadomo dlaczego właśnie chrześcijanie w to kolano sami sobie strzelają. Chodzi mi tu o to, że przypisując Bogu takie omni-atrybuty sami sobie udowadniają - ze stopniem wystarczającej pewności - że nie istnieje Bóg, który byłby nimi obdarzony.

>Gdyby było inaczej, tj. gdyby Boskie poczynania można było recenzować przy pomocy jakichś kryteriów Dobra i Zła, które także i Boże poczynania obejmują, znaczyłoby to, że te kryteria są niejako względem Boga uprzednie, tj. że Absolut jest wobec nich podległy jak jaki pierwszy lepszy - i w rezultacie Bóg nie byłby Bogiem.

Być może mimowolnie podrzuciłeś mi teraz problem, którego ja nie potrafię niestety rozwiązać.
Otóż znany nam doskonale Worek kości raczył w tym wątku napisać, że atrybuty Boga podlegają jednak pewnym ograniczeniom, a konkretnie Bóg nie może stworzyć kwadratowego koła, czy też czynić rzeczy złych.
Możliwe zatem jest, że Bóg jest jednak podległy pewnym regułom czy tez prawom, np. moralnym, logicznym, matematycznym, które w związku z tym są wobec niego uprzednie (nadrzędne).
A jeśli zatem Bóg nie byłby w takich przypadkach Bogiem, to kim byłby wtedy Bóg?

>A to być Nie Może .

Jak być Nie Może, skoro Może.

>Wziąwszy pod uwagę wszystko powyższe, fakt, że nieco inne kryteria Dobra i Zła Bóg swemu stworzeniu ordynuje, nie może być poczytywany za niestosowność - tym bardziej, iż nie od dziś wiadomo, że co wolno wojewodzie...

... tego nie wolno chrześcijanom.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog

#206
10-05-2013 00:57
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi zupełna
>Aktem najwyższej miłości boga judeochrześcijanskiego do ludzi jest zamordowanie w krwawy sposób własnego syna, rytualne picie jego krwi i jedzenie ciała na pamiątke tej zbrodni. Czczenie symbolu śmierci w postaci krzyża jest już tylko dopełnieniem "wytycznych".

Jesteś pewna, że to oficjalne rozumienie katolickiej doktryny, a nie tylko twoja prywatna opinia?

bembergiem w berg

#207
10-05-2013 01:15
 Ocena 4 na 4
maceox (6766 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi kiryl
>na Śląsku byłbyś Gorol, a to już coś jeżeli potrzebujesz tożsamości.
To jest dopiero ostra ironia...

Jakby ktoś nie wiedział:
Gorol to niby tylko ktoś spoza Śląska, ale wydźwięk ma - nieprzymierzając - prawie taki jak cwel w więzieniu.

Albo inaczej jeszcze: Gorszy od zwykłego Gorola tu już może być tylko gorol z Sosnowca. To już chyba wszystko tłumaczy...

A dlaczego?

A dlaczego jak ptak ma rozpiętość skrzydeł normalnie 5 metrów, to jak leci nad Sosnowcem to ma rozpiętość 2,5 metra?
Bo jednym skrzydłem nos zatyka.

Naprowda żałuja, żech po naszemu richtig godać nie umia, ale z cołkiem inszego Ślonska żech jest i u nas Ślonzoki to som Hanysy.

Choć muszę powiedzieć, ze zasadniczo zgadzam się z Twoją krytyką wpisów kolegi Brzostowskiego, a w szczególności również tą dotyczącą gwary.

Z humanistycznymi pozdrowieniami.

#208
10-05-2013 02:07
 Ocena 2 na 2
maceox (6766 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi Brzostowski
>Pytam czy masz jeszcze jakieś dziesiątki, setki sprzeczności, które są w Biblii, religii i czy mają one jakiekolwiek znaczenie dla ogólnego przesłania Jezusa?
Ale o jakie ogólne przesłanie Jezusa Ci chodzi?
Bo jeśli o to, że jest synem bożym, to rzeczywiście, jak ktoś to łyka, to żadne sprzeczności mu w tym nie przeszkodzą.

Ale jeśli chodzi Ci o miłość bliźniego, to czy naprawdę uważasz, że ludziom - nawet żyjącym 2000 lat temu - trzeba (było) tłumaczyć, że lepiej się jest kochać, niż zabijać? Że bez tego tłumaczenia, to oni by się nigdy nie kochali?

#209
10-05-2013 02:42
 Ocena 6 na 6
maceox (6766 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi Brzostowski
>Z punktu widzenia wierzącego szczegóły nie mają istotnego znaczenia. Znaczenie ma natomiast istota rzeczy, a jest ona mniej więcej taka:
>Bóg dał ludziom wolną wolę i powiedział jak należy postępować, aby otrzymać życie wieczne (szczęście w niebie). Ludzie różnie na to reagowali, próbował więc dotrzeć do nich różnymi sposobami, w tym ustalił zasadę, że cierpienie zbawia (czemu tak durną z naszego punktu widzenia - nie wiadomo) i pozwolił swojemu synowi cierpieć za winy ludzi.

Skoro bardzo chcesz już oddzielać "istotę rzeczy" od nieistotnych - Twoim zdaniem - szczegółów, to dlaczego nie pójdziesz na całość?
Wówczas Twoja wypowiedź powinna wyglądać następująco:

"Z punktu widzenia wierzącego szczegóły nie mają istotnego znaczenia. Znaczenie ma natomiast istota rzeczy, a jest ona mniej więcej taka:
BÓG"


...a jeśli cała reszta nie ma istotnego znaczenia, to po pierwsze wypad mi z Sejmu z tym krzyżem i religijnym ustawodawstwem, po drugie won mi ze szkół z religią, po trzecie wypad mi z ulic z Waszymi paradami, po czwarte niech abdykuje Papież i rozwiąże cały Watykan, skoro są nieistotni, a wraz z nimi niech sutanny zrzuci całe duchowieństwo, bo po co nam kazania i rozgrzeszania i chrzty i śluby kościelne, skoro to jest w zasadzie nieistotne, po piąte za co kasę chcecie od ludzi wyciągać, skoro zasadniczo jesteście i Wy i Wasze gadanie mało istotni.

Ludzie (większość z nich) wierzą w Boga - to jest istota rzeczy, którą tu rozpatrujesz. Jeśli jednak ograniczymy się tylko do tej istoty to natycmiast rozpadają się zinstytucjonalizowane religie.

Dalsza refleksja: dziwi mnie, że ludzie lubią manifestować wiarę w kupie. Co śmieszniejsze - gdy tylko znajdą się poza kościołem, to pozostając nawet w tej samej kupie natychmiast o Bogu i o wierze i o kazaniach zapominają.

To ta architektura tak musi działać.

#210
10-05-2013 07:46
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi maceox
>Zastanawia mnie tylko PO JAKĄ CHOLERĘ (...) ja tu takiego posta z oczywistymi banałami napisałem.
A właśnie po to:

Cytat:
Piszesz o "istocie religii", i jak widać Twoim zdaniem jest nią przykazanie miłości bliźniego. Wytłumacz mi proszę, co w tym nakazie jest religijnego? Twoim zdaniem ateista nie może kochać bliźniego, czy co?


Żeby po raz kolejny expressis verbis uświadomić kolejnej osobie, że etyka nie stanowi religii, że jest od niej niezależna, a religię tworzy suma szczegółów.

>mądrzejszych ode mnie (...) Meretseger (...)
Eeeee... wcale nie czuję się mądrzejsza

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365