 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-05-2013 11:24 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Teodycea. Bóg a zło
14 na 14 | . Pan "Worek kości":> Moja wypowiedź była konsekwencją tego oto komentarza:Cytat:panbuka kopałbym po doopie przez całą wieczność, za to że pozwalał na krzywdzenie tylu niewinnych osób przez swoich przedstawicieli na Ziemi. > Chodziło mi tylko o to, czy autor tej wypowiedzi przemyślał konsekwencje sytuacji, w której nadprzyrodzona istota nie pozwalałaby ludziom robić złych rzeczy.Nie wiem, czy autor tej wypowiedzi przemyślał, ale jest cała gałąź teologii zajmująca się problemem jak pogodzić istnienie dobrego, miłosiernego Boga z istnieniem zła. Tym problemem zajmowało się wielu poważnych myślicieli, jak chrześcijański filozof analityczny Alvin Plantinga Pytanie o istnienie zła zadawało sobie wielu chrześcijan jak np. pan Michał CzumaNa naszym portalu jest zapis dyskusji z panelu 'Bóg a zło', zorganizowanego przez Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów w Krakowie. www.racjonalista.pl/kk.php/s,6530Wypowiadał się ciekawie też Dawkins: www.youtube.com/watch?v=cV_gwz37YqE Tu chodzi mi tylko o to, czy sam Pan Piotr, zamiast wdawania się w pyskówki, przemyślał sobie problem zła w kontekście "Dobrego Wszechmocnego Boga"?Czytałem wiele superpoważnych wyjaśnień tego problemu napisanych przez wielkich fideistycznych myślicieli. Żadne z nich mnie nie przekonywuje i nawet gdyby istniał np. Jezus Chrystus pozwalający na czynienie takiego bezmiaru zła jakie uczynił Kościół Katolicki w jego imieniu, to ja całkowicie pogardzam takim Bogiem. Czyli zgadzam się z autorem komentarza i twierdzę, że sporo przemyślałem, ale mogę wszak też błądzić, a nawet się mylić całkowicie, więc o poważne przemyślane argumenty proszę. Pozdrawiam. @@@ . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Dalej..| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Teodycea. Bóg a zło | > > Jak kocham się z ekstra laską i przychodzi Ci ktoś i ględzi, że jednak nie taka super> To nie jest dobra analogia.A kto decyduje o tym, która analogia jest dobra? > Ty się kochasz z własną prawicą - i warczysz na tych, co nie kupują bajki o "ekstra lasce".A kto ma obiektywnie (i czy może) ocenić czy to jest ekstra laska czy nie? PS. Jestem leworęczny. |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Teodycea. Bóg a zło | > >To czy Jezus zmartwychwstał w sensie ludzkim,... czy też nie, nie ma żadnego znaczenia.> No Ty chyba jakimś heretykiem jesteś. Twój proboszcz się do Ciebie nie przyzna  Będzie musiał z tym żyć. > Ale poważnie - zdajesz sobie sprawę z tego, że w takim razie my też możemy zmartwychwstać albo pójść do nieba w sensie metaforycznym? Życie wieczne też może być tylko metaforą.Nie pisałem o metaforze, miałem na myśli nadnaturalność. |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Teodycea. Bóg a zło |
> Piszesz o "istocie religii", i jak widać Twoim zdaniem jest nią przykazanie miłości bliźniego. Wytłumacz mi proszę, co w tym nakazie jest religijnego? Twoim zdaniem ateista nie może kochać bliźniego, czy co?> Nie jestem religioznawcą, ale coś tam obiło mi się o uszy o różnych kulturach i moim zdaniem jednym z elementów wspólnych dla prawie wszystkich religii jest właśnie zmartwychwstanie - tzn. życie po śmierci. Uwidacznia się to już od najwcześniejszych śladów kultury homo spaiens. Jeśli elementem centralnym jest sacrum, to natychmiastowym jego skutkiem - skoro istnieje ono poza naszym ziemskim światem - jest właśnie obietnica dalszego istnienia po śmierci. Jednak już ponad wszelką wątpliwość zmartwychwstanie jest istotą chrześcijaństwa. Spytaj się księdza, spytaj się ateistycznych religioznawców - gwarantuję, że powiedzą Ci to samo.> Sprowadzanie religii do zagadnień moralnych w żadnym razie nie oddaje charakteru tego zjawiska.> Zastanawia mnie tylko PO JAKĄ CHOLERĘ - mając ograniczony czas i tysiąc pytań do mądrzejszych ode mnie Andrzejów Bogusławskiego i 51, Meretseger i Fizyka i wielu innych na forum - ja tu takiego posta z oczywistymi banałami napisałem.Powtórzę co uważam za istotę religii: "Bóg dał ludziom wolną wolę i powiedział jak należy postępować, aby otrzymać życie wieczne (szczęście w niebie). Ludzie różnie na to reagowali, próbował więc dotrzeć do nich różnymi sposobami, w tym ustalił zasadę, że cierpienie zbawia (czemu tak durną z naszego punktu widzenia - nie wiadomo) i pozwolił swojemu synowi cierpieć za winy ludzi." Jak widzisz jest tam życie wieczne, ale nie musi ono oznaczać, że wstaniesz z grobu i będziesz sobie dalej chodził z pieprzykiem w tym samym miejscu co przed śmiercią. Nie napisałem że ateista nie może kochać bliźniego, nie wiem skąd taki wniosek wysnułeś. Ateista może kochać bliźniego swego. Nie sprowadzam religii do aspektów moralnych, skąd znowu ten zarzut? Nie mniej jednak w religii chrześcijańskiej to właśnie stanowi podstawę: Bóg dał zasady, jak będziesz żył zgodnie z nimi czeka nagroda, jak nie - kara. Właśnie ja też nie wiem po co piszesz rzeczy oczywiste. Moją opinię co do różnych sprzeczności w Biblii znasz: są to szczegóły mało istotne z punktu widzenia istoty religii, podstawy przesłania Jezusa. Jeśli uważasz że są to jednak rzeczy ważne i ja się mylę - wykaż to lub przyznaj mi rację zamiast pisać o sprawach oczywistych. |
#244 3 na 5 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Teodycea. Bóg a zło | . > Zastanawia mnie tylko PO JAKĄ CHOLERĘ - mając ograniczony czas i tysiąc pytań do mądrzejszych ode mnie Andrzejów Bogusławskiego i 51, Meretseger i Fizyka i wielu innych na forum - ja tu takiego posta z oczywistymi banałami napisałem.Odpowiedź jest prosta. Lubi Pan sobie z każdym człowiekiem pogadać i nawet upierdliwy trollizm głupca nie jest Panu w stanie w tym przeszkodzić. Ja zdecydowanie nie lubię prowadzić wymiany myśli, na której tylko tracę. Jest tu stara dobra zasada:  , którą polecam, choć mnie też się zdarza nakarmić jakiegoś. Jest ich zdecydowanie za dużo. Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Teodycea. Bóg a zło | Zapewne zależy komu. Przeciętny polski katolik potrzebuje tradycji, wiary w to, że Jezus chodził po wodzie, gołębica tchnęła życie w łonie Maryi, itd ... Dla przeciętnego katolika to dość wygodne. I mam Pan rację, gdyby znane już sprzeczności z Biblii były szeroko omawiane to wielu straciło by wiarę. Czy z tego wynika cokolwiek co przeczy istnieniu boga lub podważa istotę religii? Według mnie - nie. I taki był sens mojego postu. Osobiste moje przekonania, tak jak i pańskie nie mają nic do rzeczy. Liczy się spójność poglądów i logika wypowiedzi. |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Teodycea. Bóg a zło | Komu to uświadomiłaś? Czy ja coś takiego pisałem, albo uważam, że religii nie tworzy suma szczegółów? Odpowiadasz nie na moje posty tylko na swoje wyobrażenia/skojarzenia. |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Teodycea. Bóg a zło | > Nie jest ważne, czy przykłady, które podam mają jakiś związek z przesłaniem Jezusa, czy też nie mają. Bo nie o to tu chodzi. Problem tkwi w wiarygodności Nowego Testamentu, jedynego uznanego przez Kościół dokumentu traktującego o narodzinach, życiu, nauczaniu, śmierci i rzekomym zmartwychwstaniu Jezusa. A wiarygodność ta nie jest niestety zbyt duża.To nas różni w podejściu do tego zagadnienia. Ja uważam, że szczegóły nie mają istotnego znaczenia dla obrazu całości, dopóki nie są istotnie z nim sprzeczne, a gdyby nawet pojedyncze szczegóły były sprzeczne, to i tak należy patrzeć na wszystkie i dopiero gdy duża ich część będzie sprzeczna z ogólnym przesłaniem Jezusa, wówczas mogę uznać je za istotne. Nie oznacza to jednak, że nie należy analizować i szukać sprzeczności i wątpliwości. Z tych które wymieniłeś, niektóre są mi znane, inne mniej. Nie oznacza to jednak, że mam się na te mi nieznane rzucać i czytać nocami książki, aby udzielić Ci odpowiedzi. Z pewnością jakąś dzięki Twoim pytaniom przeczytam. Nie bagatelizuj jednak mojego podejścia. Chcesz dowieść, że NT jest mało wiarygodny w kontekśćie dużej liczby sprzeczności i wątpliwości? Ja to wiem: jest mało wiarygodny na poziomie szczegółów, ale czy na poziomie ogólnego przesłania są sprzeczności? To o czym mówi Jezus jest powiązane z zapisami ST. Nie wiem ile razy będę wklejał istotę religii, ale jeszcze raz, proszę: Bóg dał ludziom wolną wolę i powiedział jak należy postępować, aby otrzymać życie wieczne (szczęście w niebie). Ludzie różnie na to reagowali, próbował więc dotrzeć do nich różnymi sposobami, w tym ustalił zasadę, że cierpienie zbawia (czemu tak durną z naszego punktu widzenia - nie wiadomo) i pozwolił swojemu synowi cierpieć za winy ludzi. Jezus za nim umarł przypomniał ludziom o miłości aby się ludzie kochali to pójdą do nieba. Na poziomie ogólnym nie widzę żadnych sprzeczności, jeśli Ty je widzisz wskaż je. Szczegóły o których piszesz nie stoją w sprzeczności z istotą religii. Nie ma to nic wspólnego z tym czy ja jestem wierzący czy nie. Takie są po prostu fakty. Oczywiście można wysnuć wniosek na podstawie dużej liczby sprzeczności, że to wszystko z tym bogiem to wielka lipa jest, bo jak są sprzeczności w małych rzeczach to mogą być i w dużych. I taki wniosek jest uprawniony, ale równie uprawniony jest ten, że skoro na poziomie ogólnym jest spójność, to może nie ma lipy. |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Teodycea. Bóg a zło |
Oczywiście, że istota religii sprowadza się do: "Bóg". Tyle tylko, że ludzie wierzący w boga muszą żyć tu i teraz. A skoro żyją i jest wielu (większość) to ustalają zasady życia wg nich właściwe, dlatego jest krzyż i ustawodawstwo, które w wielu miejscach inspirowane jest religią. Dziwi Cię to? Skoro w Boga wierzą miliony to nie jest dziwne że się organizują, powstają struktury, itd ... to chyba normalne, itd ... Oczekujesz od setek milionów ludzi, że będą siedzieć cicho i spełniać Twoje oczekiwania? Gadanie, tradycja, kościoły, pacierze, chrzty itd... są o tyle ważne, że stanowią sposób na mówieniu o Bogu, a nie są celem samym w sobie. Można zmenić tradycję, sposoby docierania do boga, inne aspekty, ale istota religii pozostaje bez zmian. A Ty dlaczego swoje poglądy wygłaszasz tutaj na forum (w kupie)? Zwierzę takie społeczne jesteśmy. Dlaczego uważasz, że wierzący zapominają o wierze poza kościołem? Bo zło jest na świecie? No jest, i oni grzeszą, ale do kościoła wracają. Dlaczego? Po to aby posłuchać i dalej grzeszyć? No ale to poboczne wątki. |
#249 -1 na 1 | No Idea (83 punktów) | Odp: Teodycea. Bóg a zło | No Idea:Przecież spekulatywne dowodzenie nie jest przyjmowaniem na wiarę, prawda? Andrzej Bogusławski:A na co? Jeśli ktoś akceptuje jakąś tezę na podstawie argumentacji, to nie jest to wiara. (Inna rzecz, że argumentacja może być błędna albo łatwo dawać się podważyć - co nie zmienia faktu, że nie jest wiarą.) No Idea:Co zrozumiałam źle? Andrzej Bogusławski:Sądzę, że tego Pani nie napisała, ale to drobiazg. Jeśli moje wypowiedzi są gdzieś niejasne albo niespójne, to proszę mi to wytykać - poprawię się albo wyjaśnię. No Idea:Zgadzam się z Panem, że nauka nie zajmuje się istnieniem Boga. Andrzej Bogusławski:Nie przesadzajmy. Możemy tak z pewnym ograniczeniem mówić o naukach przyrodniczych (science), ale inne nauki jednak tym problemem się zajmują. (Z przyrodniczych psychiatra i neuroteologia też.)Hm, psychiatria i neuroteologia (podobnie jak np. psychologia ewolucyjna) bardziej zajmują się pochodzeniem przekonań o istnieniu Boga i pochodzeniem doświadczenia religijnego niż samym istnieniem Boga. Upierałabym się, że istnienie Boga to problem czysto filozoficzny (choć przy jego poruszaniu filozofia powinna uwzględniać rezultaty nauki - science - czyli neuroteologii itd.). No Idea:Twierdzę też, że zajmuje się tym filozofia Andrzej Bogusławski:Na szczęście nie cała, a dziś już prawie tylko religijna nazywająca siebie klasyczną oraz paru ateistów. No, religią zajmuje się filozofia religii, Bogiem filozofia Boga - to logiczne. A z filozofii religii właśnie niekoniecznie tylko klasyczna (tomizm i okolice). I w filozofii analitycznej, i w fenomenologii - zaryzykowałabym stwierdzenie, że właściwie w każdej szkole współczesnej filozofii - jest ostatnio renesans tych zagadnień. No Idea:i że filozofia jest dziedziną racjonalną. Zgadza się Pan z tym? Andrzej Bogusławski:To zależy jak będziemy rozumieli racjonalność? Zgodnie z tym pojęciem racjonalizmu tak, a zgodnie z tym pojęciem racjonalizmu nie! Oczywiście nie muszę tu podkreślać, iż bliskie jest mi drugie stanowisko. Pod linkiem, który pan podaje, o racjonalizmie światopoglądowym napisane jest tak: Wikipedia:Racjonaliści przyjmują tylko te spośród elementów wiedzy i wierzeń, które dają się uzasadnić na podstawie czysto logicznego myślenia oraz empirycznego poznania. Wśród zwolenników racjonalizmu znajdują się zarówno ateiści, jak i agnostycy oraz deiści i teiści. W takim razie zgodnie z proponowaną przez Pana definicją racjonalizm nie wyklucza teizmu - zupełnie dobrze mieszczą się w niej ci teiści (i ateiści, i agnostycy), którzy do swoich przekonań doszli dzięki filozoficznej argumentacji. No Idea:Dlaczego stos i trybunał? Andrzej Bogusławski:Gdy brak siły argumentów...., ale na szczęście mieliśmy Oświecenie. Właśnie argumenty są po obu stronach, mocniejsze i słabsze. Andrzej Bogusławski:Pani tak na serio, to może konkretnie. Akurat pan Piotr zainspirował mnie abym przejrzał Plantingę powtórnie. Dla Pani mogę przejrzeć Swinburna, tylko proszę o konkretne cytaty, gdzie oni uwzględniają osiągnięcia współczesnej nauki. Rozmawialiśmy tu o trzydzieści parę lat młodszym od nich Wotysiaku - to może coś z niego? Szczerze mówiąc, Swinburne to nie jest mój ulubiony filozof. Najbardziej bym Panu polecała antynaturalistyczny argument Plantingi z ewolucji, na który nie ma jeszcze zadowalającej odpowiedzi. (Opisuje go w wielu miejscach. Jeśli ma Pan ochotę, mogę przesłać na maila jego ostatnią książkę albo podać link do wcześniejszych tekstów - albo krótko przedstawić sam argument, ale to już chyba w innym temacie?) No Idea:Tworzenie i zbijanie argumentów w tej kwestii ma duże znaczenie dla ludzi, którzy chcą na podstawie istnienia lub nieistnienia Boga zbudować spójny światopogląd. Andrzej Bogusławski:A gdzie tu uwzględnienie współczesnego dorobku nauki, gdy nauka nigdy nigdzie w najmniejszym stopniu nie natknęła się na najmniejszą przesłankę możliwości wpływu jakiejkolwiek nadrzeczywistości na istniejącą obiektywnie rzeczywistość? Metody nauki nie dotykają samej kwestii istnienia Boga. Nie można natomiast zarzucać wszystkim zajmującym się tym filozofom, że nie uwzględniają osiągnięć naukowych - wielu z nich stara się to robić. No Idea:W filozofii istnienie Boga jest kwestią otwartą, tzn. nie ma do tej pory konkluzywnego dowodu ani niepodważalnego argumentu ani za jego istnieniem, ani nieistnieniem. Andrzej Bogusławski:A kiedy Pani przewiduje, że się znajdzie? Wcześniej niż zemrze ostatni filozof? Ja wątpię? Nie wiem. Myślę, że najbardziej racjonalnie jest założyć, że nie wiemy, czy tak się stanie, nie wykluczając żadnej opcji. Andrzej Bogusławski:Badania? Pani kpi, czy o drogę pyta? Filozofowie badają istnienie Boga, tak jak przyrodnicy badają np. ciśnienie atmosferyczne. Można nie lubić filozofii, ale to już czynnik czysto subiektywny. No Idea:Tradycyjna nazwa teologii naturalnej może być myląca, ale jest ona gałęzią filozofii, nie teologii katolickiej, o której mówi ks. prof. Szczurek. Andrzej Bogusławski: Trochę to rozróżniam i dlatego dobrze wiem, że to co pisze ks. prof. odnosi się także do współczesnej katolickiej filozofii. To w takim razie nie zgodziłabym się z prof. Szczurkem. |
#250 1 na 1 | No Idea (83 punktów) | Odp: Teodycea. Bóg a zło | Andrzej Bogusławski:Dla racjonalisty interesującego się Kościołem jest to proste jak drut. Nigdy i nigdzie żaden oficjalny dokument na daje pierwszeństwa nauce nad nauczaniem Kościoła opartym na wierze. Czyli cała doktryna i wszelkie wywody oparte na tej doktrynie są z natury rzeczy fideistyczne i można się wypierać jak żaba błota, ale to tylko śmieszne. Tradycyjny pogląd Kościoła opiera się na tezach Tomasza z Akwinu i mówi, że nauka i religia nie mogą być sprzeczne - żadna poprawnie interpretowana teza religii nie może się kłócić z żadną tezą poprawnie wywiedzioną rozumowo. Nikt tu nie ma "przewagi", a o sensowności wiary - zgodnie z tym poglądem - świadczy m.in. to, że nie sprzeciwia się nauce. Są o tym oficjalne dokumenty. No Idea:Nie z wykluczeniem nauki, tylko przy użyciu innych metod niż metody nauk przyrodniczych - podobnie jak historia czy filologia, filozofia ma własne metody, które, jeśli używa się ich poprawnie, nie przeczą rezultatom innych nauk. Andrzej Bogusławski:Naprawdę! To proszę przedstawić tu mam rozumowy (na gruncie filozofii) dowód na istnienie nadprzyrodzoności, który obronił by się na gruncie nauk przyrodniczych. Jeszcze raz, polecam antynaturalistyczny argument Plantingi z ewolucji. (Uważam, że jest bardzo dobry, ale nie chodzi o to, czy jest dobry - chodzi o to, że formułowanie takich argumentów jest możliwe i nie można z góry wykluczyć, że do czegoś prowadzą.) Andrzej Bogusławski:Ludzka wyobraźnia nie ma granic i nie istnieje taka bzdura, której nie można sobie wyspekulować. Dlatego naukową weryfikację, gdzie najwyższym kryterium prawdy jest praktyka, można uznać za ostateczną. (Pamiętając przy tym, że w nauce nie istnieją żadne prawdy ostateczne). Spekulacje są dopuszczalne, a nawet wskazane tam, gdzie nauka jeszcze nie dotarła, ale muszą one uwzględniać dotychczasową wiedzę. Myślę, że trochę coś takiego robi filozofia - zajmuje się kwestiami, które leżą poza obrębem nauk przyrodniczych. M.in. dlatego trudno, żeby filozofia i science stały we wzajemnej sprzeczności. Andrzej Bogusławski:Jak rozumiany? Jako pogląd akcentujący rolę wiary w poznaniu ludzkim; postawę intelektualną przekonania o dopełniającej roli czynników pozaracjonalnych w poznaniu umysłowym. Odrzucane byłoby to: Andrzej Bogusławski:W Fideizmie tylko na drodze irracjonalnej, nie dającej się bliżej określić wiary, można stwierdzić istnienie duszy, Boga, podobnie i normy etyczne. A co do Worka: Andrzej Bogusławski:Pan Piotr składa tu różne deklaracje, ale broni i instytucji i polityki Kościoła Katolickiego, broni także postawy opartej na wierze. Mnie się wydaje, że jeśli broni, to ich sensowności, a nie prawdziwości. Zbija też argumenty, które uważa za błędne, ale bardzo rzadko przeczy ich wnioskom. Takie są moje obserwacje, warto by pewnie spytać samego Worka, jak to z nim jest - ale może dość już o Worku, chyba że sam się wtrąci.  |
#251 9 na 9 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Teodycea. Bóg a zło |
> Filozofowie badają istnienie Boga, tak jak przyrodnicy badają np. ciśnienie atmosferyczne.Dobre, mocne! Chyba zostanę Twoim fanem! A coś bliżej na temat tych badań porównywalnych z badaniem ciśnienia?? |
| No Idea (83 punktów) | Odp: Teodycea. Bóg a zło | Andrzej Bogusławski:Zawsze byłem człowiekiem nietypowym i niepokornym, ale wybaczy Pani nie rozumiem tu Pani zarzutu. Konkretnym zarzutem byłoby przypisanie mi bezsensowności, czy nielogiczności wywodów. To nie miał być zarzut, raczej wyjaśnienie powodu rozpoczęcia rozmowy. Andrzej Bogusławski:Na temat "wiary" i jej konsekwencji próbowałem porozmawiać w wątku: "Pochodzenie wiary". Może warto tam zajrzeć? Zaglądałam, ale myślę, że psychologiczny problem genezy wiary (co do którego w znacznym stopniu się z Panem zgadzam) nie ma się nijak do filozoficznego problemu istnienia Boga. |
#253 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Teodycea. Bóg a zło | . > Jeśli ktoś akceptuje jakąś tezę na podstawie argumentacji, to nie jest to wiara.Tak Pani sądzi? Argumentacja jest dostatecznym dowodem potwierdzającym tezę? I tak bez naukowej weryfikacji tej argumentacji? pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_(psychologia)pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowawww.racjonalista.pl/forum.php/s,545469> (Inna rzecz, że argumentacja może być błędna albo łatwo dawać się podważyć - co nie zmienia faktu, że nie jest wiarą.)Proszę wybaczyć, ale dla mnie każda teza, która nie jest podparta naukowymi dowodami, jest wiarą. > Hm, psychiatria i neuroteologia (podobnie jak np. psychologia ewolucyjna) bardziej zajmują się pochodzeniem przekonań o istnieniu Boga i pochodzeniem doświadczenia religijnego niż samym istnieniem Boga.Jedynym miejscem istnienia Boga są ludzkie umysły i ich ideowe i materialne wytwory, a więc psychiatria zajmuje się samym Bogiem itd. > Upierałabym się, że istnienie Boga to problem czysto filozoficzny (choć przy jego poruszaniu filozofia powinna uwzględniać rezultaty nauki - science - czyli neuroteologii itd.).Może się Pani upierać do woli. Swoje argumenty przedstawiłem, a z wiarą nie ma dyskusji. > No, religią zajmuje się filozofia religii, Bogiem filozofia Boga - to logiczne. A z filozofii religii właśnie niekoniecznie tylko klasyczna (tomizm i okolice). I w filozofii analitycznej, i w fenomenologii - zaryzykowałabym stwierdzenie, że właściwie w każdej szkole współczesnej filozofii - jest ostatnio renesans tych zagadnień.Tak, dobrze to ujmuje prof. Hempoliński: www.racjon(*).php/s,562660/z,0/d,15#w565089> Pod linkiem, który pan podaje, o racjonalizmie światopoglądowym napisane jest tak:Wikipedia:Racjonaliści przyjmują tylko te spośród elementów wiedzy i wierzeń, które dają się uzasadnić na podstawie czysto logicznego myślenia oraz empirycznego poznania. Wśród zwolenników racjonalizmu znajdują się zarówno ateiści, jak i agnostycy oraz deiści i teiści. > W takim razie zgodnie z proponowaną przez Pana definicjąTo nie jest moja definicja tylko z Wikipedii, z którą w dużej części się zgadzam. > racjonalizm nie wyklucza teizmu - zupełnie dobrze mieszczą się w niej ci teiści (i ateiści, i agnostycy), którzy do swoich przekonań doszli dzięki filozoficznej argumentacji.Nie wyklucza, ale, że zupełnie dobrze mieszczą się w niej teiści, to już Pani ocena. Ja do tego hasła odniosłem się tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,558739Andrzej Bogusławski:Pani tak na serio, to może konkretnie. Akurat pan Piotr zainspirował mnie abym przejrzał Plantingę powtórnie. Dla Pani mogę przejrzeć Swinburna, tylko proszę o konkretne cytaty, gdzie oni uwzględniają osiągnięcia współczesnej nauki. Rozmawialiśmy tu o trzydzieści parę lat młodszym od nich Wotysiaku - to może coś z niego? > Szczerze mówiąc, Swinburne to nie jest mój ulubiony filozof. Najbardziej bym Panu polecała antynaturalistyczny argument Plantingi z ewolucji, na który nie ma jeszcze zadowalającej odpowiedzi. (Opisuje go w wielu miejscach. Jeśli ma Pan ochotę, mogę przesłać na maila jego ostatnią książkę albo podać link do wcześniejszych tekstów - albo krótko przedstawić sam argument, ale to już chyba w innym temacie?)Jedyną formą uznaną na naszym forum jest własne przedstawienie problemu. Oczywiście może (a czasem jest to wręcz wskazane) być podparte stosownym cytatem. Czy w tym wątku, czy w innym zainspirowanym przez Panią, to już zależy od Pani decyzji. > Metody nauki nie dotykają samej kwestii istnienia Boga.Oj dotykają i to jak cholera. www.gloszp.pl/Fizyka/UOB/Uczeni_o_Bogu.htmOraz: Nie ma miejsca na Boga w teoriach na temat powstania wszechświata - stwierdzi profesor Stephen Hawking, autorytet z dziedziny fizyki.
Takie twierdzenie to coś nowego dla Hawkinga. Wcześniej profesor twierdził, że wiara w stwórcę nie jest sprzeczna z nauką. Jednak w swojej nowej książce twierdzi, że Big Bang był nieuchronną konsekwencją tylko i wyłącznie praw fizyki.
"Ponieważ jest prawo takie jak grawitacja, wszechświat może i tworzy się z niczego. Spontaniczne kreowanie jest powodem tego, że jest raczej coś niż nic, dlaczego wszechświat istnieje, dlaczego my istniejemy" - twierdzi. > Nie można natomiast zarzucać wszystkim zajmującym się tym filozofom, że nie uwzględniają osiągnięć naukowych - wielu z nich stara się to robić.Wszystkim nie zarzucam. Marks i Engels starali się to już czynić w połowie XIX w. Andrzej Bogusławski:Badania? Pani kpi, czy o drogę pyta? > Filozofowie badają istnienie Boga, tak jak przyrodnicy badają np. ciśnienie atmosferyczne.Albo ma Pani ogromne poczucie humoru albo nic nie wie o naukowych metodach badań. Metody uprawiania filozofii są związane z przyjętymi koncepcjami poznania, nauki i filozofii. Metody stosowane w filozofii można dzielić na specyficznie filozoficzne i niespecyficznie filozoficzne (wspólne z innymi naukami) oraz na ogólne (stosowane w różnych działach filozofii) i na szczegółowe (związane tylko z określonym działem lub problemem filozoficznym).
Metody te to rozmaite - zdeterminowane przedmiotem i celem badania, ukierunkowane postawionymi pytaniami oraz ich wiadomymi i założeniami - sposoby oglądu i opisu tego, co dane, ujęcia w odpowiednią aparaturę pojęciowo-językową, uporządkowania, interpretacji i wyjaśniania; sposoby eksplikacji sensu, odsłonięcia założeń, wywnioskowania konsekwencji, przeprowadzenia dyskusji, skonstruowania lub oceny argumentacji. > Można nie lubić filozofii, ale to już czynnik czysto subiektywny.Ależ ja bardzo lubię i cenię sobie filozofię, kpię tylko z filozofii chrześcijańskiej, a szczególnie z polskiej współczesnej filozofii katolickiej. Oczywiście, że jako naturalista jestem subiektywnym. @@@ . |
#254 2 na 2 | Grey (2102 punktów) | Odp: Teodycea. Bóg a zło | > Nie pisałem o metaforze, miałem na myśli nadnaturalność.Masz na myśli to, że nie ma znaczenia, czy Jezus zmartwychwstał w ludzki sposób czy w nadnaturalny? Na czym polegałaby różnica? |
#255 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | Odp: Teodycea. Bóg a zło | > Powtórzę co uważam za istotę religii:> "Bóg dał ludziom wolną wolę i powiedział jak należy postępować, aby otrzymać życie wieczne (szczęście w niebie). Ludzie różnie na to reagowali, próbował więc dotrzeć do nich różnymi sposobami, w tym ustalił zasadę, że cierpienie zbawia (czemu tak durną z naszego punktu widzenia - nie wiadomo) i pozwolił swojemu synowi cierpieć za winy ludzi."Jakoś jestem sceptyczny co do tej Twojej istoty. Moim zdaniem istotą religii jest wiara w sacrum, które wszak manifestuje się dla jej wyznawców w przeróżnych elementach świata materialnego i ideowego. Bez tych ziemskich elementów (czasem bardzo wielu) nie byłoby religii. > Jak widzisz jest tam życie wieczne, ale nie musi ono oznaczać, że wstaniesz z grobu i będziesz sobie dalej chodził z pieprzykiem w tym samym miejscu co przed śmiercią.Nie musi. > Nie sprowadzam religii do aspektów moralnych, skąd znowu ten zarzut?Zacytowałem wcześniej wypowiedzi Mereseger i Twoją. Dla mnie to wynikało logicznie. > Nie mniej jednak w religii chrześcijańskiej to właśnie stanowi podstawę: Bóg dał zasady, jak będziesz żył zgodnie z nimi czeka nagroda, jak nie - kara.Podstawę każdy może dostrzegać jaką chce. Wolę rozpatrywać religię w całej jej złożoności. > Moją opinię co do różnych sprzeczności w Biblii znasz: są to szczegóły mało istotne z punktu widzenia istoty religii, podstawy przesłania Jezusa. Jeśli uważasz że są to jednak rzeczy ważne i ja się mylę - wykaż to lub przyznaj mi rację zamiast pisać o sprawach oczywistych.To zależy od wierzącego. Dla jednego ważna jest tylko wizyta w kościele co niedzielę, dla innego uzdrowienie przez papieża, a dla trzeciego ważne jest właśnie wczytywanie się w szczególiki pisma i racjonalizująca próba usuwania sprzeczności w drodze interpretacji. Oczywiście są też tacy, dla których ważne jest tylko któreś z przesłań Jezusa, o którym akurat słyszeli. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|