Racjonalista - Strona głównaDo treści
Teodycea. Bóg a zło

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
02-05-2013 11:24Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Teodycea. Bóg a zło
Ocena 14 na 14
.
Pan "Worek kości":
>Moja wypowiedź była konsekwencją tego oto komentarza:
Cytat:
panbuka kopałbym po doopie przez całą wieczność, za to że pozwalał na krzywdzenie tylu niewinnych osób przez swoich przedstawicieli na Ziemi.

>Chodziło mi tylko o to, czy autor tej wypowiedzi przemyślał konsekwencje sytuacji, w której nadprzyrodzona istota nie pozwalałaby ludziom robić złych rzeczy.
Nie wiem, czy autor tej wypowiedzi przemyślał, ale jest cała gałąź teologii zajmująca się problemem jak pogodzić istnienie dobrego, miłosiernego Boga z istnieniem zła. Tym problemem zajmowało się wielu poważnych myślicieli, jak chrześcijański filozof analityczny Alvin Plantinga Pytanie o istnienie zła zadawało sobie wielu chrześcijan jak np. pan Michał Czuma
Na naszym portalu jest zapis dyskusji z panelu 'Bóg a zło', zorganizowanego przez Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów w Krakowie. www.racjonalista.pl/kk.php/s,6530
Wypowiadał się ciekawie też Dawkins: www.youtube.com/watch?v=cV_gwz37YqE

Tu chodzi mi tylko o to, czy sam Pan Piotr, zamiast wdawania się w pyskówki, przemyślał sobie problem zła w kontekście "Dobrego Wszechmocnego Boga"?

Czytałem wiele superpoważnych wyjaśnień tego problemu napisanych przez wielkich fideistycznych myślicieli. Żadne z nich mnie nie przekonywuje i nawet gdyby istniał np. Jezus Chrystus pozwalający na czynienie takiego bezmiaru zła jakie uczynił Kościół Katolicki w jego imieniu, to ja całkowicie pogardzam takim Bogiem. Czyli zgadzam się z autorem komentarza i twierdzę, że sporo przemyślałem, ale mogę wszak też błądzić, a nawet się mylić całkowicie, więc o poważne przemyślane argumenty proszę.

Pozdrawiam.

@@@
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Dalej..
worek kości (2937 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi Jacek Głodzik
>Jeżeli aspekt dotyczy innej niż ta sfery rzeczywistości i Bóg czegoś nie może (konkretnie wg Ciebie pozbawić człowieka wolnej woli) to bez mącenia widać, że z "wszechmocy" automatycznie odpada "wszech" i zostaje samo "mocny".

O niektórych ludziach mówi się, że są wszechstronnie uzdolnieni - czy to znaczy, że znają się na wszystkim? Czy zostało gdzieś napisane, że wszechmoc oznacza wszystko cokolwiek człowiek sobie może pomyśleć, włączając w to takie nazwy analitycznie puste jak kwadratowe koło czy żonatego kawalera? Zanim zaczniemy się czepiać słówek, warto sprawdzić, jak przeciwnik rozumie dane słowo, zamiast krytykować go z punktu widzenia własnej, arbitralnej definicji.

>Kard Ratnzinger jak widzisz wyżej, w 2005r. wybrał, wierzę że własną nieprzymuszoną wolą. Co gorsza, przedstawił ją Bogu w swojej modlitwie. Ten go jednak nie posłuchał. Juz rozumiesz?
>Niespełna 8 lat później znów ten sam człowiek ponownie wybrał coś w swojej wolnej woli, teraz aby odstąpić od bycia papieżem. Tym razem się udało.

Tym razem się co udało? Katolicy mają długą tradycję z radzeniem sobie z trudnymi decyzjami. Nawet Jezus modlił się w Ogrójcu - "Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!". Ratzinger mógł nie chcieć być papieżem, ale zdał się na wolę Boga, zakładając, że skoro Bóg "wybiera papieża", to wie co robi.

>Reasumując: widać że Bóg ani nie jest wszechmocny w tym samym sensie w Piśmie

Nie przedstawiłeś sposobu, na jaki się rozumie w Piśmie "wszechmoc" - to, że są fragmenty mówiące o wszechmocy jest jasne - ale czy wyłania się z tego jakiś spójny, filozoficzny obraz, czy raczej obraz czysto metaforyczny? Bo mam wrażenie, że jednak to drugie.

>Twoje słowa nie pokrywają się z realem - na przykładzie kard. Ratzingera.

Moim zdaniem decyzja o abdykacji Benedykta XVI doskonale obrazuje moc wolnej woli - człowiek może się sprzeciwić woli Boga nawet w tak ważnej kwestii jak bycie papieżem.

bembergiem w berg

#422
19-05-2013 23:07
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi worek kości
> Czy zostało gdzieś napisane, że wszechmoc oznacza wszystko
> cokolwiek człowiek sobie może pomyśleć, włączając w to takie
> nazwy analitycznie puste jak kwadratowe koło czy żonatego kawalera?

Jak do tego doszedłeś, że Bogu nie umyśłi się dla jakiegoś swojego ukrytego celu stworzyć kwadratowe koło czy żonatego kawalera? Bóg jest w końcu tajemnicą..

> Ratzinger mógł nie chcieć być papieżem, ale zdał się na wolę Boga,
> zakładając, że skoro Bóg "wybiera papieża", to wie co robi.

Przypuśćmy że mógł, ale skąd wiesz, że tak było? Rozmawiałeś z nim? Wiesz, że zdał się na wolę Boga? Używasz tego jako argument w rozmowie ze mną, a masz to gdzieś powiedziane? Jeśli nie, to tylko spekulujesz i rozmywasz dyskusję na wiele potencjalnych wątków.
Stojąc na straży naszej rozmowy, aby do czegoś sensownego dojść - ten argument muszę odrzucić.
Zwłaszcza, że powiedziano dokładnie coś przeciwnego, przypominam: "Tym razem jednak Bóg wyraźnie mnie nie posłuchał". Tu wyraźnie nie ma jednego elementu, który na drzewie Krzyża był: "lecz nie jako ja chcę, ale jako Ty".

Kard. Ratzinger miał inne zdanie niż on (Bóg nie posłuchał), najpierw chciał się zdać na swoją wolę, ale po Jego interwencji (Konklawe) je zmienił, zapewne nie bez frustracji, co widać w ciężkim starcie - vide relacja Redaktora Jacka Pałasińskiego j.w.

>>Reasumując: widać że Bóg ani nie jest wszechmocny w tym samym sensie w Piśmie
> Nie przedstawiłeś sposobu, na jaki się rozumie w Piśmie "wszechmoc" - to,
> że są fragmenty mówiące o wszechmocy jest jasne - ale czy wyłania się z
> tego jakiś spójny, filozoficzny obraz, czy raczej obraz czysto metaforyczny?
> Bo mam wrażenie, że jednak to drugie.

Wszechmoc to wszechmoc, z definicji kompletnie bez żadnych ograniczeń. Po co komplikować?
Jeśli jednak postulujesz jakiś spójny, filozoficzny obraz to proszę o konkrety, chętnie sie z nimi zaznajomię.
Ja swoją pracę już wykonałem. Moje rozumownie jest spójne - a jeśli nie chcesz się z nim zgodzić, masz jakieś wątpliwości -to po prostu napisz gdzie tkwi Twoim zdaniem błąd, nie widzę w tym problemu. Chyba jednak nie żądasz ode mnie, abym sobie zaprzeczył znów własnym nakładem sił?
Jeśli chodzi o tłumaczenia zamiarów natchnionych autorów w Biblii - zły adres, Ty jesteś specem.

>>Twoje słowa nie pokrywają się z realem - na przykładzie kard. Ratzingera.
>Moim zdaniem decyzja o abdykacji Benedykta XVI doskonale obrazuje
> moc wolnej woli - człowiek może się sprzeciwić woli Boga nawet
> w tak ważnej kwestii jak bycie papieżem.

Tu częściowo masz rację.
Jednak za Biblią, człowiek może sprzeciwić się woli Bożej.. jedynie za Boga pozwoleniem. Wybaczysz, ale tak wprost z niej logicznie wynika, to nie moje słowa.
I dlatego właśnie napisałem, że tym razem jednak się udało. Nie tak jak podczas Konklawe z 2005r.; intelignetny i logicznie myślący człowiek którym jesteś z łatwością to dostrzeże.
Przy tym chcąc byc precyzyjnym - akurat tutaj podczas abdykacji trudno mówić o sprzeciwie wobec woli Boga, bo jej po prostu wraz z Benedyktem nie znamy. Bóg nigdy nigdzie nie objawił nikomu, ze papież ma być nim do swojej śmierci.
pozdrowienia

"Gdy rozum śpi, budzą się demony"
Francisco Goya 1746-1828

#423
20-05-2013 01:11
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi worek kości
>>Według katolików Jezus jest Bogiem, Bóg Ojciec jest Bogiem i Duch Święty jest Bogiem i wszyscy oni są jednym Bogiem. Jakoś tak to leci. I Bóg się wcielił w człowieka - Jezusa - i objawił ludziom swoją wolę...
    ... ale kręcisz. To Jezus jest Bogiem czy wcieleniem boga?
    ... jeżeli Jezus jest bogiem, Bóg ojciec jest bogiem i duch święty jest bogiem - to nie mogą być jednym bogiem. Co innego jeżeli mowa o wcieleniach. Problem w tym, ze nawet duża część kapłanów nie łapie o co chodzi z tą trójcą świętą. Kiedyś im "łopatą do łba wtłukli" regułki, frazesy i inne badziewie, więc teraz też chcą na siłę i łopatologicznie uświadamiać innych. A wystarczy trochę logiki i pomyślunku...

    ... trochę wiedzy masz, choć też opierasz się na frazesach, regułkach, itp. I wtedy wychodzi, że "wiesz iż dzwonią, tylko gdzie dzwonią to ani huhu nie wiesz"...
    ... nawet lubię takich dyskutantów bo więcej szkody czynią KRK niż ta ich "obrona wiary" jest warta, ale czy chcesz tego?...

>>Lata temu, jeszcze jako młodzik chciałem bardziej akcentować wiarę w Boga Ojca, niż w Jezusa. Proboszcz wyzwał mnie od heretyków oraz ateistów, i wyrzucił z plebani.
>Nie wiem na czym miałoby polegać to Twoje akcentowanie...
    ... powiedziałem, że wolę się modlić do Boga Ojca niż do Jezusa. No to dowiedziałem się, że tak to się modlą żydzi, a katolik modli się do Jezusa. Od tamtej pory nie chodziłem już na spotkania oazowe. Oficjalnie dlatego, że w nowej szkole (liceum) zacząłem trenować siatkówkę i nie miałem czasu...

>>a na własnych poglądach się znasz, czy zamierzasz cały czas głosić tylko cudze?
>Nie mam sprecyzowanych poglądów w tej kwestii - wciąż się rozglądam.
    ... to dość oportunistyczna postawa(!)... taka wygodna, czy cós(?)...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...

#424
20-05-2013 07:54
 Ocena 8 na 8
Fizyk (17637 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi worek kości
> Czy zostało gdzieś napisane, że wszechmoc oznacza wszystko cokolwiek człowiek sobie może pomyśleć, włączając w to takie nazwy analitycznie puste jak kwadratowe koło czy żonatego kawalera?

No jak to? To byle ksiądz potrafi wyczarować nierozróżnialną różnicę a Bóg miałby nie móc?

#425
20-05-2013 10:06
 Ocena 4 na 4
rysiek (4593 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi worek kości
>O niektórych ludziach mówi się, że są wszechstronnie uzdolnieni - czy to znaczy, że znają się na wszystkim? Czy zostało gdzieś napisane, że wszechmoc oznacza wszystko cokolwiek człowiek sobie może pomyśleć, włączając w to takie nazwy analitycznie puste jak kwadratowe koło czy żonatego kawalera? Zanim zaczniemy się czepiać słówek, warto sprawdzić, jak przeciwnik rozumie dane słowo, zamiast krytykować go z punktu widzenia własnej, arbitralnej definicji.

Czyli "wszechmocny" ale nie wszechmocny, podobnie można by powiedzieć "uczciwy" ale nie uczciwy, "dobry" ale nie dobry, "biały" ale nie biały... itd, itp. Uwielbiam Twój sposób "argumentacji".

>Nie przedstawiłeś sposobu, na jaki się rozumie w Piśmie "wszechmoc"

Hmm, np. stworzenie wszechświata z niczego. Po tym wszystko inne powinno być dla Boga drobiazgiem.

> - to, że są fragmenty mówiące o wszechmocy jest jasne - ale czy wyłania się z tego jakiś spójny, filozoficzny obraz, czy raczej obraz czysto metaforyczny? Bo mam wrażenie, że jednak to drugie.

Kurcze blade! Metafora za metaforą. Chyba zamiast w Boga wierzycie w Wielką Metaforę?

#426
20-05-2013 10:38
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi rysiek

>Czyli "wszechmocny" ale nie wszechmocny, podobnie można by powiedzieć "uczciwy" ale nie uczciwy, "dobry" ale nie dobry, "biały" ale nie biały... itd, itp. Uwielbiam Twój sposób "argumentacji".
kultura.on(*)w-ogole,1,5341528,artykul.html

>>>> - to, że są fragmenty mówiące o wszechmocy jest jasne - ale czy wyłania się z tego jakiś spójny, filozoficzny obraz, czy raczej obraz czysto metaforyczny? Bo mam wrażenie, że jednak to drugie.
>Kurcze blade! Metafora za metaforą. Chyba zamiast w Boga wierzycie w Wielką Metaforę?

Nie przeszedł Pan specjalistycznej szkoły uczącej takiego myślenia i takiej logiki.
Dlatego nie zrozumie Pan (ja też) sensu ich wywodów - uznając je za zwyczajne matactwo i pustosłowie, ale trzeba jakoś zracjonalizować głupotę głoszonych twierdzeń.

Filozofia katolicka jest najbliżej prawdy, choć nie może osiągnąć pewności teologicznej
1. Ta filozofia jest dobra i prawdziwa, która:
a) nie niszczy zdrowego rozsądku,
b) ma za sobą historię filozofii,
c) ma za sobą powagę Kościoła katolickiego.
Otóż taką filozofią jest filozofia "katolicka". Nie mówimy "chrześcijańska", bo nie wszystkie wyznania chrześcijańskie przyznają się do niej, ale mówimy "katolicka", tj. wykładana w szkołach katolickich i pochwalana przez Kościół katolicki. Ten dodatek "katolicka" ma znaczenie tylko historyczne i systematyczne, (filozofia, wykładana w uczelniach katolickich); ma znaczenie orientacyjne, jako symbol, odróżniający ją od innych systemów filozoficznych. Bo właściwie nie ma filozofii katolickiej czy niekatolickiej, europejskiej czy azjatyckiej - filozofia jest jedna, to wytwór rozumu ludzkiego, a rozum mają wszyscy ludzie. Zatem filozofia z natury rzeczy jest ogólnoludzką i żadna filozofia, jakiekolwiek by miała religijne czy narodowe zabarwienie, nie może się sprzeciwiać podstawowym zasadom rozumu ludzkiego. Otóż taką jest filozofia złotego środka, która unika skrajności w zapatrywaniach.

2. 1.5.4.1 Filozofia katolicka jest filozofią zdrowego rozsądku.
1.5.4.2 Filozofia katolicka jest filozofią środka.
1.5.4.3 Filozofia katolicka ma za sobą historię filozofii.
1.5.4.4 Filozofia katolicka ma za sobą powagę Kościoła katolickiego.
1.5.4.5 Filozofia katolicka jest jedna, choć skupiająca różne prądy.
1.5.4.6 Filozofia katolicka jest uniwersalna, nie ograniczona do kultury zachodniej.

Na podstawie:
Ks. Franciszek Kwiatkowski SJ, Filozofia wieczysta w zarysie, Kraków 1947, t. I, nr 30-31. apologetyk(*)l/artykul.php?id_node=node_184

Filozofia katolicka jest filozofią zdrowego rozsądku
1. Ten wytwór rozumu ludzkiego, jakim jest filozofia, może być prawdziwy albo fałszywy. Prawdziwy, tj. zgodny z przedmiotowym porządkiem rzeczy - albo fałszywy, tj. z nim niezgodny. Żaden bowiem system filozoficzny nie powinien niszczyć podstawowych zasad rozumu ludzkiego, inaczej zniszczy sam siebie. Od filozofa bowiem nie żądamy utworów literackich, fantastycznych, żądamy od niego pogłębienia naszego poglądu na człowieka, na świat, na Boga. Żądamy, by nam nie odbierał przynajmniej zdrowego rozsądku (łac. mens sana, ang. common sense). Jeśli filozof mówi, że właściwie nie ma świata zewnętrznego, ani człowieka, ani Boga, że nie ma ani osób, z którymi on rozmawia, dla których pisze, że niemożliwe żadne poznanie rzeczywistości, on traci zmysł rzeczywistości i przestaje być filozofem. Filozof, niszczący "zdrowy rozsądek" zabija sam siebie. Ludzie nie żądają od filozofów znoszenia faktów, tylko ich jak najgłębszego wyjaśnienia. Na podstawie świadectwa historii filozofii można twierdzić, że nie tyle filozofowie pogrzebali systemy swoich przeciwników, ile urażony zdrowy rozsądek ludzi. Zwłaszcza moralne konsekwencje danego systemu otwierają ludziom oczy na jego istotną wartość.


To jest ta szkoła i znajdzie Pan w niej wiele tak znakomitych kwiatków.

Pozdrawiam.

@@@
.

#427
20-05-2013 11:02
 Ocena 3 na 3
rysiek (4593 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
>Nie przeszedł Pan specjalistycznej szkoły uczącej takiego myślenia i takiej logiki.
Faktycznie, nie. Ale aby zauważyć nicość nauk takiej "szkoły", w wielu wypadkach wystarczą odrobina krytycyzmu i znajomość pewnej baśni Andersena.

>Dlatego nie zrozumie Pan (ja też) sensu ich wywodów - uznając je za zwyczajne matactwo i pustosłowie, ale trzeba jakoś zracjonalizować głupotę głoszonych twierdzeń.
Szanowny Worek kości przekonuje np. że wszechmoc Boga to nie wszechmoc. Nie będąc mocny w teologii, sprawdzam na stronach redagowanych przez fachowców z tej "firmy". I co tam napisano? "Wszechmoc oznacza możliwość dokonania absolutnie wszystkiego".

Dziękuję za obszerny komentarz.
Pozdrawiam

#428
20-05-2013 11:39
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi Jacek Głodzik
[normy etyczne]
> Nie wiszą Są zakodowane w nas.
To by znaczyło, że zbędne są np. lekcje etyki lub znajomość prawa, bo każdy (chcąc czy nie chcąc) nosi w sobie 'najcelniejsze moralne podwaliny'?
Czyżby Kant był obdarzony "prawem moralnym w sobie" począwszy od dzieciństwa, na podobieństwo przyrodzonej duszy, którą z wiekiem tylko odkrywał?

> człowiek to zwierzę, tylko trochę bardziej skomplikowane
Przypuszczalnie owo "trochę" czyni znaczącą różnicę

> co wg Ciebie było podstawą tej budowli, tzn. skąd się brał budulec, że zasady te ujęto w taki, a nie inny sposób?
Dobre pytanie, tyle że trudno na nie odpowiedzieć (bo jakby z pogranicza wyobraźni - że też musisz trafiać akurat w najtrudniejsze..))
Wg mnie "budulcem" zasad społecznych są relacje międzyludzkie.

[Przy czym należy wyraźnie odróżnić relacje od obiektów (osób). Jeśli drugich jest n, to pierwszych ok. 2n - stąd wynika, że nawet dla osoby utrzymującej relacje ze wszystkimi w grupie, zdecydowana większość relacji pozostaje poza nią (sic!).
Zatem nie ma prostego przełożenia relacje/obiekty - to obszary nieredukowalne. Dobra grupy nie da się łatwo przetłumaczyć na dobro elementów, co pokazał bodaj John Nash odchodząc od naiwnej teorii Smith'a. Trochę tę społeczną sytuację ilustruje powiedzenie: "gdzie 3 Polaków, tam 7 opinii", a proszę sobie wyobrazić mnogość wszystkich możliwych umów w grupach liczniejszych.. Jak tę mnogość zredukować do osiągalnej poznawczo?]

> Dla mnie z biegiem lat historii zmienia się to powoli w ewidentny porządek.
Chyba tak - dążymy do porządku prawnego/etycznego trwalszego od doraźnych upodobań jednostkowych. Pozostaje jednak kwestia zachowania maksimum wolności obywatelskich - uniknięcia totalitaryzmu.

Pozdrowienia

#429
20-05-2013 12:14
 Ocena 6 na 6
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi rysiek

>Szanowny Worek kości przekonuje np. że wszechmoc Boga to nie wszechmoc. Nie będąc mocny w teologii, sprawdzam na stronach redagowanych przez fachowców z tej "firmy". I co tam napisano? "Wszechmoc oznacza możliwość dokonania absolutnie wszystkiego".
Szanowny worek kości ma rację.
Zgodnie - niestety - ze słowami p.Andrzeja Bogusławskiego: Dlatego nie zrozumie Pan (ja też) sensu ich wywodów - uznając je za zwyczajne matactwo i pustosłowie, ale trzeba jakoś zracjonalizować głupotę głoszonych twierdzeń.

Aby udowodnić niedowiarkom, że słowa Jezusa "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi" to kolejna metafora dla starożytnych głupków, a nie nauka dla teologów matactwa i pustosłowia pełen jest i Katechizm, także w temacie wszechmocy: 271 Boża wszechmoc nie jest jednak samowolna: "W Bogu moc i istota, wola i rozum, mądrość i sprawiedliwość są tym samym, tak że nic nie może być w mocy Bożej, co nie mogłoby być w sprawiedliwej woli Bożej czy w mądrym rozumie" 97 .
Czyli gdyby Bóg wymyślił coś głupiego jak np. odpychanie zamiast grawitacji, chodzenie po wodzie itp. włącza się blokada i nie ma czarów!


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

worek kości (2937 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi rysiek
>Szanowny Worek kości przekonuje np. że wszechmoc Boga to nie wszechmoc. Nie będąc mocny w teologii, sprawdzam na stronach redagowanych przez fachowców z tej "firmy". I co tam napisano? "Wszechmoc oznacza możliwość dokonania absolutnie wszystkiego".

I ciąg dalszy: "Znaczy to, że Bóg potrafi uczynić wszystko, chyba że sam nałożył sobie granice działania, np. w odniesieniu do wolnych stworzeń, których nie chce zmuszać swoją wszechmocą do dobrego działania".

bembergiem w berg

#431
20-05-2013 13:47
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi Jacek Głodzik

>Gdzie w tej polityce widzisz nadstawianie drugiego policzka?
Cytat:
Oficjalne rozumienie tych słów jest takie, że Jezus namawia ludzi, aby starali się rozwiązywać swoje konflikty pokojowo, bez walki

Pan Worek: Długofalowym dobrem wynikającym z takiego podejścia do życia jest fakt, że współcześnie cywilizowane państwa robią wszystko, aby nie dochodziło do konfliktów zbrojnych. Walka jest ostatecznością poprzedzoną miesiącami próśb, gróźb i negocjacji - przykładem może być transformacja ustrojowa w Polsce po roku 1989 - ewenement na skalę światową, aby obalić ustrój w sposób pokojowy.

Ewenementem jest tu najbardziej jej znakomite przygotowanie: www.anonimus.com.pl/victory.html
jak i znakomicie zrealizowana realizacja:
www.nowakrytyka.pl/spip.php?article454
www.rozbra(*)415-kleska-solidarnosci-d-osta
Pracobiorcy zostali delikatnie mówiąc wydymani i teraz mogą sobie krzyczeć do woli: "Precz z komuną", ale żyć na przyzwoitym poziomie, to już nikt im nie pozwoli.
"Kościelni" i "zawodowi katolicy" (czyli ludzie żyjący z katolicyzmu) rewolucji Solidarności broną, gdyż mocno się na niej wszelakiego dobra nachapali, ale będąc racjonalistą, trzeba myśleć samodzielnie i dlatego podrzucam powyższe materiały pod Pańską refleksję.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#432
20-05-2013 13:33
 Ocena 2 na 2
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi worek kości
>Czy zostało gdzieś napisane, że wszechmoc oznacza wszystko cokolwiek człowiek sobie może pomyśleć, włączając w to takie nazwy analitycznie puste jak kwadratowe koło czy żonatego kawalera? Zanim zaczniemy się czepiać słówek, warto sprawdzić, jak przeciwnik rozumie dane słowo, zamiast krytykować go z punktu widzenia własnej, arbitralnej definicji.<
Po co to mulić, KKK 1997 mówi jednoznacznie:
Prolog I,1. "Bóg jest w sobie nieskończenie doskonały i szczęśliwy."
Jeżeli Nieskończenie doskonały można jeszcze interpretować i relatywizować to również można uznać że Bóg niewiele może.


Mam dość ateistów. Oni bez przerwy gadają o Bogu - Heinrich Böll

#433
20-05-2013 13:40
 Ocena 4 na 4
rysiek (4593 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi astrotaurus
>Szanowny worek kości ma rację. (...)
Jeśli przyjmiemy że termin "mieć rację" to kolejna metafora...

>(...)
>Czyli gdyby Bóg wymyślił coś głupiego jak np. odpychanie zamiast grawitacji, chodzenie po wodzie itp. włącza się blokada i nie ma czarów!
No nie wiem. Wtedy nie byłaby to już chyba głupota, tylko obowiązujący stan rzeczy?

#434
20-05-2013 13:50
 Ocena 3 na 3
rysiek (4593 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi worek kości
>I ciąg dalszy: "Znaczy to, że Bóg potrafi uczynić wszystko...
Co przeczy Twojej interpretacji. Wszechmoc to wszechmoc, nie żadna metafora.

>chyba że sam nałożył sobie granice działania, np. w odniesieniu do wolnych stworzeń, których nie chce zmuszać swoją wszechmocą do dobrego działania".
Czyli wynika to z jego woli, a nie z ograniczonej mocy.

#435
20-05-2013 17:01
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Teodycea. Bóg a zło
W odpowiedzi worek kości
.
>>>>Pan niby ateista i niby niekatolik, a jak typowy zaślepiony katolik zwyczajnie kłamie. Ofiar Inkwizycji były miliony, a śmierć z jej inicjatywy poniosły najprawdopodobniej setki tysięcy, a na pewno dziesiątki.
>Czy w Pańskich statystykach uwzględnił Pan wyłącznie ofiary procesów inkwizycyjnych, czy do ogólnego bilansu włączył Pan także ofiary sądów świeckich?
Przypis z artykułu: Nie czas i nie miejsce aby rozpisywać się o Inkwizycji, ale ponieważ jej powstanie jest powiązane z kataryzmem, należy tu odnotować, że instytucja ta - choć wszakże niezbyt zgodna chrześcijańskim posłaniem, to mocno ugruntowana w myśli Kościoła (np. por. wypowiedzi o heretykach św. Augustyna) -zaczęła kształtować się po dekrecie Ad abolendam, wydanym w 1184 roku przez papieża Lucjusza III. Dekret ten nakazywał biskupom dwukrotnie w ciągu roku wizytowanie podległych sobie parafii, co do których istniało podejrzenie, że przebywają w nich heretycy, i przeprowadzenie tzw. inquisitio, czyli tajnego, prowadzonego z urzędu śledztwa opartego na zeznaniach zaprzysiężonych świadków. Dekret Ad abolendam pod groźbą ekskomuniki żądał on od władz państwowych udzielania wszelkiej potrzebnej pomocy sądom biskupim oraz uznania herezji za przestępstwo publiczne i jego ścigania karnego, choć rodzaj kar pozostawiono do uznania państwa, a prawo świeckie (podporządkowane kościelnemu) przewidywało tu karę śmierci. Ścisłe współdziałanie władz kościelnych ze świeckimi stało się kardynalną zasadą działania sądów Inkwizycji.

Kolejni papieże Inkwizycję udoskonalali. Innocenty III w 1204 zaostrza kary dla heretyków, uznając herezję za zbrodnie przeciw majestatowi dodaje do ekskomuniki karę śmierci. Papież Grzegorz IX, ustanawiając w różnych częściach Europy trybunały inkwizycyjne oraz mianując już teraz papieskich inkwizytorów, centralizuje tą Świętą Instytucję. Inkwizytorzy są najczęściej mianowani z grona powołanych w tym celu dominikanów oraz franciszkanów. Innocenty IV wprowadza do procedury inkwizycyjnej torturę z zastrzeżeniem, jakby dla żartu, ażeby unikano przy tym uszkodzenia ciała.

W czasach nowożytnych działalność tej przerażającej instytucji została przez wielu pisarzy i publicystów potępiona i nic w tym dziwnego skoro kapłani religii Boga Miłości - działający w myśl zasad, które zgodnie z moralnością ich epoki uchodziły za najszczytniejsze - w imię walki z herezją popełnili wiele najokrutniejszych zbrodni. Ale nie można też zapomnieć, że jeszcze na początku XX wieku papież Leon XIII mówi: Kara śmierci jest niezbędnym i skutecznym środkiem dla osiągnięcia celu Kościoła, gdy buntownicy wystąpią przeciw niemu i naruszą jedność duchową.

Radio Watykan w 2004 r.: Ojciec święty podkreśla, iż Kościół coraz lepiej pojmuje, jak powinna się wyrażać jego wierność Chrystusowi. Okazywane przezeń w niektórych stuleciach przyzwolenie na stosowanie w obronie prawdy metod nacechowanych nietolerancją a nawet przemocą sprawia, że trzeba się nad tym zjawiskiem pochylić ze skruchą. Papież nawiązał do obchodzonego 12 marca 2000 roku Dnia Przebaczenia. Prosił wówczas Boga o wybaczenie win, jakich dopuścili się synowie Kościoła, posługując się w imię wiary i moralności metodami nieewangelicznymi. Wypowiedziane wówczas słowa modlitwy dotyczą także dramatów związanych z inkwizycją i stanowiących ich następstwo zranień ludzkiej pamięci. Kościół wyraził wówczas postanowienie poszukiwania i krzewienia prawdy łagodnie i z miłością, w przekonaniu, że prawda nie inaczej się narzuca jak tylko mocą samej prawdy - stwierdził Jan Paweł II.

Można by ze zrozumieniem przyjąć papieskie słowa dotyczące zamierzchłej przeszłości, wydarzeń z czasów bezwzględnych, gdyby nie książki ukazujące się w dzisiejszej Polsce. Na przykład Roman Konik - dr filozofii ze świeckiego Uniwersytetu Wrocławskiego w 2004 roku wydaje książkę "W obronie Świętej Inkwizycji". To już nie próba przedmiotowego podważenia dokumentami wielkości zbrodni oprawców "czarnej legendy Inkwizycji" napisanej przez ofiary i ich obrońców, której dokonuje np. Adam Marek Bryszewski, czy też żarliwej obrony tej zasłużonej dla Kościoła instytucji wraz wątpliwościami dotyczącymi ilości ofiar księdza Grzegorza Rysia. To intelektualny powrót do czasów mrocznych.

Autorytetem dla autora jest książka z 1929 roku hrabiego Józefa Tyszkiewicza, a wzorem (by nie ograniczać się tylko do kościelnej apologetyki dla mas) mogą być "poradniki dla aktywistów" okresu stalinowskiego. Czytając to "naukowe" dzieło zaczynam się bać.


Krótka nać!
Niewinni papieże, niewinna hierarchia, niewinni siepacze i mordercy w sukienkach.
Same niewiniątka!

www.racjon(*)m.php/s,523045/z,0/d,6#w523573
oraz:
www.racjon(*).php/s,523045/z,0/d,12#w524776

@@@
.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365