 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-09-2011 12:17 | tesser33 (15 punktów) | Grobowa historyczność...
4 na 4 | "58.Czy zmartwychwstanie Chrystusa jest faktem historycznie udokumentowanym?
Samego fakty zmartwychwstania nikt nie widział, bo nie podpada on pod nasze zmysły, przekracza ramy historii. Historycznie udokumentowane są: fakt pustego grobu i ukazywanie się Zmartwychwstałego Apostołom i innym."
Katechizm dla dzieci i młodzieży Ks. Stanisław Piotrowski Białystok 2000
Książęczkę ową dostałem, jak wszyscy w mojej szkole, przed bierzmowaniem. W ogóle do niej nie zaglądałem, aż do dziś, robiłem porządki i jakoś wpadła mi w ręce. Z nudów ją przejrzałem i znalazłem pytanie nr 58, które zacytowałem.
I mam taie pytanie do was - to prawda, że "Historycznie udokumentowane są: fakt pustego grobu i ukazywanie się Zmartwychwstałego Apostołom i innym." ? Nie chce mi się to wierzyć, ale wolę zapytać dla pewności. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 Dalej..#901 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | Dziękuję za uwagi. Wychodzi na to, iż ktoś w miarę obiektywny powinien się zająć biblioznawstwem. Ja będę próbował na miarę możliwości. Może też odkryję nowe prace biblioznawców, którzy nie zakładają po swoich badaniach z góry określonych rezultatów. Prawdę mówiąc, nie sądziłem, iż to jest aż tak poważny problem! Spokojnie można na przykład znaleźć prace negujące istnienie jednego Szekspira. Spokojnie można znaleźć dzieła negujące historyczność Mahometa, choć wydaje się on być mocniej odciśnięty w historii (jako żywy człowiek, nie zaś idea) od Jezusa. Zapewne dużo łatwiej zdobędę prace Sandersa, do których postaram się odnieść, jeśli zobaczę ewidentne błędy w rozumowaniu. Andrzej.51 przytoczył ich poglądy, nie tok rozumowania, który do tych poglądów doprowadził, jeśli chodzi o zagadnienie pewności historyczności Jezusa i jego różnych poczynań. |
#902 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | Nie tylko Andrzej Bogusławski ma do mnie cierpliwość  |
#903 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Grobowa historyczność... |
> Nie "10% społeczeństwa", tylko od kilkunastu do kilkudziesięciu osób. W Ewangelii czytamy o "Betlejem i całej okolicy", a nie o "terenie królestwa".> Sprawdziłem,masz rację.Mój błąd.Nie zajmuję się Biblią i nie znam jej szczegółów.Do dziś nie wiem czy świadectwo Jezusa jest wiarygodne czy nie.(Jana 5,31):"Jeżeli ja wydawałbym o sobie świadectwo, świadectwo moje nie byłoby wiarygodne,(Jana 8,14)."Odpowiedział Jezus i rzekł im:Chociaż ja sam świadczę o sobie, świadectwo moje jest prawdziwe..". Rzeź niewiniątek wymyślił Mateusz w jednym celu.(Mt.2,15)"I przebywał tam aż do śmierci Heroda aby spełniło się co powiedział Pan przez proroka mówiącego: Z Egiptu wezwałem syna mego".Stąd musiał być powód do ucieczki do Egiptu oraz spełnienie proroctwa Jer.31,15, o tym też pisze Ania. Teren całego królestwa utkwił mi w głowie z lekcji religii, wtedy jeszcze bez ocen,na której ksiądz opowiadał o okropnościach rzezi która miała miejsce w całym państwie Heroda.Liczby zamordowanych dzieci przytoczyła ci już Ania,więc zgodzisz się że na 144 tys. ofiar nie wystarczy jedna wieś. Ale przypatrzmy się tej historii z Betlejem.Magowie, przerobieni później na mędrców a następnie ukoronowanych, pytali:"Widzieliśmy bowiem gwiazdę jego na Wschodzie i przyszliśmy oddać mu pokłon".Nie trzeba być fizykiem żeby wiedzieć że żadna gwiazda nie zaprowadzi nikogo do jakiejkolwiek stajni..Rama była położona ok.8 km na północ od Jerozolimy, Betlejem ok,10 km na południe.Jak wymordowanie dzieci w Betlejem wypełniło proroctwo Jeremiasza pozostanie tajemnicą Mateusza.Mędrcy zostali ostrzeżeni we śnie dopiero po spotkaniu z Herodem.Dlaczego Bóg ich nie ostrzegł przedtem, żeby ominęli Heroda? W końcu cały boski plan mógł ulec w gruzach.Gdy Salomea zwątpiła w dziewictwo Marii odpadł jej palec którym sprawdzała jej niewinność.W sprawie o wiele istotniejszej,ratowania dusz wielu mln,Herodowi język kołkiem nie stanął gdy wydawał rozkaz zabójstwa.Stary Józef też nie postępował zbyt rozsądnie.Gdyby wiedział co się wydarzyło w tym czasie w Betlejem, uciekłby najkrótszą drogą do Egiptu.Ale nie, najpierw udał się do Qumran pożegnać się z krewnymi żony.Uważał że dzień czy dwa nie robi różnicy a poza tym w ósmym dniu trzeba było wg tradycji żydowskiej obrzeżać syna. Pozostał więc 7 dni w pobliżu Jerozolimy, jako że powiedziane jest, najciemniej pod latarnią.Potem udał się z rodziną do Egiptu do wujka Marii Mördok. A tak poważnie.Herod nie mógł wydać żadnego rozkazu zabójstwa bez zgody Rzymu. |
#904 3 na 3 | zupełna (2507 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | > Nie tylko Andrzej Bogusławski ma do mnie cierpliwość  >Gratuluję. Natomiast nie rozumiem, dlaczego mój podziw w tym względzie dla p.Bogusławskiego zasłużył na minus z Twojej strony. Pozdrawiam ,życząc dalszych takich sukcesów. |
#905 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | Minusa, pierwszego danego przeze mnie komukolwiek od bardzo dawna, dostała Pani nie za pochwałę wobec Pana Andrzeja. |
#906 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Grobowa historyczność... | > >>Panie Jacku, ja nie chcę dowodzić historyczności Jezusa, bo żaden poważny historyk jej nie kwestionuje.> >Czy aby na pewno?> > A to co za nowy wynalazek?  > To ma być współczesny historyk?Nie wiem jak rozumiesz słowo współczesność? Wiki mogłeś sobie darować to samo stoi na okładce.Ponieważ podpierałeś swoje argumenty niemiecką literaturą wychodzę z założenia że znasz język niemiecki, więc po co ten teatr? Musisz formułować swoje pytania precyzyjniej np."żaden żyjący historyk.." Tylko że to ma też swoje minusy. Z chwilą opuszczenia przez duszę ciała Glinki, twoje argumenty tracą ważność.Wziąłem pierwszą pozycję z brzegu nie zastanawiając się na ile odpowiada ona twoim wymaganiom współczesności.Za te niedopatrzenie podam ci dwa tytuły, obydwaj autorzy żyją.Zastanawiam się po co pytasz, czytać ich i tak nie będziesz,może ewentualnie przekartkujesz.   |
#907 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Grobowa historyczność... | Nie jestem moim celem zwyciężanie w dyskusji - interesuje mnie tylko prawda i cała prawda. Staram się przedstawiać argumenty. Pani zarzuty odbieram jako niesprawiedliwe. Jezus zapowiadał "nadejście królestwa niebieskiego a przyszedł Kościół".Dlatego świat jest niesprawiedliwy. |
Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Grobowa historyczność... |
> Świętego Krzysztofa, patrona kierowców. Jeździ w tylu pojazdach i pomaga podczas wypadków, dzięki niemu wszystkie skutki wypadków są o wiele mniejsze niż być powinny. Przecież gdyby nie pomagał to nikt nie woziłby takiego idola ze sobą, prawda?Wielu kierowców ma umieszczony breloczek przy lusterku wstecznym z cherubinową twarzą rzekomego patrona. Nie znają historii św.Krzysztofa.Wg źródeł kościelnych musi nim być postać umieszczona na tylnej półce samochodu, kiwająca głową. |
Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Grobowa historyczność... | > >>Relacje świadków przedstawione są w tekstach, które należą do grupy najdokładniej zbadanych i najlepiej udokumentowanych tekstów Starożytności, przede wszystkim w Ewangelii Marka, Ewangelii Mateusza, Ewangelii Łukasza, Ewangelii Jana, Dziejach> Nazaret istniał jeszcze w czasach hellenistycznych - świadczą o tym znajdujące się tam groby skalne. Jeden z tych grobów jest datowany na czas ok. 200 r. p.n.e. Cztery groby były zamknięte wielkim kamieniem - ponieważ zwyczaj ten przyjął się na ziemiach żydowskich dopiero w czasach rzymskich, można przypuszczać, że Nazaret był w tym okresie gęściej zasiedlony. Prawdopodobnie Nazaret został założony przez mieszkańców leżącej w odległości 3 km Jary.> Itd...> Skąd bierzesz te wszystkie rewelacje?> Nie pamiętam skąd. Nie robię sobie notatek z czytanych tekstów żeby przygotować konspekt do dyskusji.Gdzieś to czytałem u tych nienowoczesnych,może był to Drews, może Kalthoff,może Bauer.Spodobało mi się to sformułowanie.Jeżeli dowodem na istnienie miasta Nazaret w czasach nowotestamentowych są ewangelie to jest to naprawdę niewiele.O czym świadczą groby skalne?, bo nie zrozumiałem.Szczątek Synagogi nie znaleziono. W ST go nie ma.W listach nie ma.Prof.G.Luedemann jest przekonany że w czasach NT Nazaret nie istniał,(bynajmniej pod tą nazwą). Specjalizujący się w temacie Jezus,Schalom Ben-Chorin uważa że nazwę tę wymyślili chrześcijanie później.Ale przytoczę ci pewien wątek z książki Marka Lidzbarskiego (kto zacz, znajdziesz w wiki)odnośnie miasta Nazaret. W Ewangelii (Mt. 3) znajduje się następująca sprzeczność: "A w owe dni przyszedł Jan Chrzciciel każąc na pustyni judzkiej [....] Wtedy wychodziła do niego Jerozolima oraz Judea cała i cała okolica nadjordańska.I byli chrzczeni przezeń w rzece Jordanie,wyznając grzechy swoje." Według tego znajdował się Jan Ch. w Judei ,na pustyni przez którą płynął Jordan, oddalonej ok. 70 km na zachód od dzisiejszego Nazaretu. Dalej czytamy: "Wtedy przyszedł Jezus z Galilei nad Jordan, do Jana,aby się dać ochrzcić przez niego." dalej w (Mt.4) idzie Jezus na pustynię gdzie 40 dni i nocy pości. A dalej (MT.13-14), "A gdy Jezus usłyszał że Jana uwięziono,usunął się do Galilei. I opuściwszy Nazaret, przyszedł do Kafarnaum, nad morzem, na pograniczu krain Zabulona i Naftalego." Jak mógł Jezus usunąć się do Galilei i opuścić Nazaret, jeżeli dzisiejszy Nazaret leży w Galilei.Leżał być może nowotestamentowy Nazaret w Judei, 20 km na zachód od Jerozolimy, nad Jordanem? To wszystko nabiera sensu, jeżeli weźmie się pod uwagę że mandejczycy powołują się na Jana Chrzciciela jako ich największego nauczyciela oraz że mandejczycy znani byli ogólnie jako nazarejczycy. Jeżeli przydomek Jana przetłumaczy się zwrotnie w aramejski to zwie się on Jan Sabejczyk. Sabejczycy było inną nazwą mandejczyków,zawdzięczających swoją nazwę ich czynności "imerowaptisi" (gr.codzienny chrzest). Jeżeli to co Mateusz pisze miałoby mieć jakiś sens musiałby ten tekst brzmieć: "A gdy Jezus usłyszał że Jana uwięziono,usunął się do Galilei. I opuściwszy Nazareńczyków, przyszedł do Kafarnaum, nad morzem, na pograniczu krain Zabulona i Naftalego."(krainy Zabulona i Naftalego leżały w Galilei). Tyle Mark Lidzbarski, wybitny specjalista od dialektów semickich.Do sprawdzenia w "Ginza: Der Schatz Oder Das Grosse Buch Der Mandaer" |
#910 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | . > Dziękuję za uwagi.Naprawdę wynikają one z sympatii i szacunku dla większości mądrych i dużym znawstwem napisanych przez Pana tekstów. > Wychodzi na to, iż ktoś w miarę obiektywny powinien się zająć biblioznawstwem.Zdecydowanie tak. Wielu naprawdę mądrych świeckich ludzi poświęciło jej prawie całe naukowe życie. Ciesząc się szacunkiem nawet biblioznawców katolickich. Choćby przytoczony przeze mnie prof. Poniatowski. > Ja będę próbował na miarę możliwości.Bardzo mnie to cieszy. Z chęcią zapoznam się z Pańskimi ustaleniami, a myślę, że większość naszego forum także. > Może też odkryję nowe prace biblioznawców, którzy nie zakładają po swoich badaniach z góry określonych rezultatów.Życzę sukcesów. Nie rozumiem dlaczego tylko nowi biblioznawcy w nowych publikacjach muszą mieć patent na rację. Mit sięga dwóch tysiącleci, podstawowe źródła są trochę młodsze, ale nie tak bardzo, nowe znaleziska, nie tak wielce podważają stare koncepcje (co najwyżej wskazują na większą złożoność mitu), a Pan - gdyż tak sobie zażądał Pan Mbielecki koniecznie chce opierać się tylko na nowych. Czy tylko dlatego, że teraz to w większości fideiści się tym problemem zajmują. Zresztą jakich nowych - dopiero tych z XXI wieku, czy tych z XX to też można. > Prawdę mówiąc, nie sądziłem, iż to jest aż tak poważny problem!Zdecydowanie poważny. Daje Pan sobie narzucić tok myślenia Pana Mbieleckiego, odrzuca Pan np. metodykę rzetelnego krytyka Kościoła Deschnera, gdyż mu trochę puszczają nerwy i czasem niewiele (naprawdę tylko niewiele) naciąga. Tak czyni ateista-racjonalista (sam pełen emocji), to jak ma być z resztą inteligencji. > Zapewne dużo łatwiej zdobędę prace Sandersa, do których postaram się odnieść, jeśli zobaczę ewidentne błędy w rozumowaniu. Andrzej.51 przytoczył ich poglądy, nie tok rozumowania, który do tych poglądów doprowadził, jeśli chodzi o zagadnienie pewności historyczności Jezusa i jego różnych poczynań.Bardzo mnie to cieszy, ale nie podejrzewam aby wszyscy razem nowiuteńcy biblioznawcy mogli zmienić moją koncepcję rozumienia mitu Jezusa. Do tego koniecznym by były jakieś nowe odkrycia archeologiczne. Wszystkie dotychczasowe tylko potwierdzają to co za uczonymi mojego pokolenia i starszymi powtarzam. Mit Jezusa to "sklejka" przeróżnych postaci - prawdziwie żyjących oraz mitów, skutecznie wymieszana i ulepiona w nową postać Jezusa Chrystusa. Dla mnie publikacje "NOWYCH" są wielce ciekawe. Uzupełniające naszą wiedzę w różne szczegóły, ale niczego zupełnie nowego znaleźć w nich nie można. Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
#911 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | Dziękuję bardzo za ciekawą wypowiedź. Z tą nowością w naukach humanistycznych ma pan wiele racji. Problem w tym, że nie od dzisiaj nauki humanistyczne próbują naśladować ścisłe, w których nowe, lepsze teorie i hipotezy wypierają te stare. Tymczasem prawda jest taka, iż w humanistyce mamy często falowanie. Jakaś atrakcyjna teoria stworzona u zarania badań danego tematu przez szczególnie pomysłowego badacza, staje się wierzchołkiem fali na długi czas. Za pięćdziesiąt lat od powstania zostaje ona obalana i buduje się coś przeciwnego, za sto lat obala się teorię obalającą i wraca do tej sprzed stu lat. To - wbrew pozorom - bardzo częste w humanistyce. Zmiany są atrakcyjne, więc liczy się moda, choć każdy wnikliwy obserwator zauważy, iż niemodne kiedyś rzeczy po jakimś czasie wracają (na przykład kobiecie grzywki dajmy na to). Stąd w humanistyce wypada się powoływać na to, co nowe. W danym roku wypada mieć grzywkę. W przypadku historyczności Jezusa dochodzi do tego też ideologia (choć obecnie udaje się, iż ideologie są nie modne, lecz z tego zbioru miłe sercom wierzenia zawsze były wyłączane - pisałem o tym a propos kompozytorów na klęczkach na stronie głównej forum). Tak naprawdę nauki ścisłe mają obecnie drogę do silnego zmieszania się z humanistycznymi. Psychologia ewolucyjna może bardzo wiele powiedzieć na temat metafor w poezji choćby. Psychologia ewolucyjna, jak każda nauka ewolucyjna, musi umieć posługiwać się świetnie rachunkiem prawdopodobieństwa i obliczeniami statystycznymi. To daje drogę do rozpatrywania zagadnień humanistycznych w sposób całkowicie matematyczny i sensowny. Niestety, większość humanistów woli wznosić się i opadać na falach mody, zamiast zauważyć, tak jak Dennett, iż wiele się zmieniło i że naprawdę istnieje możliwość połączenia nauk ścisłych, przyrodniczych i humanistycznych w warsztacie badawczym. Że takie zjednoczenie może powiedzieć coś zupełnie nowego o estetyce sztuki na przykład, o materiale znaczeniowym stosowanym w literaturze etc. |
#912 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | > Rzymianie nigdy nie krzyżowali ludzi, takiej kary nie było.Owszem, była. Podlegali jej przestępcy i buntownicy niebędący obywatelami rzymskimi. merlin.pl/(*)cz/browse/product/1,50160.htmlW Merlinie niedostępna, ale może jeszcze Wydawnictwo UMCS dysponuje jakimiś egzemplarzami.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu. |
#913 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | . > Jakaś atrakcyjna teoria stworzona u zarania badań danego tematu przez szczególnie pomysłowego badacza, staje się wierzchołkiem fali na długi czas.Czy świadczy to o myśleniu (szczególnie samodzielnym) czy o bezmyślności? > Zmiany są atrakcyjne, więc liczy się moda, choć każdy wnikliwy obserwator zauważy, iż niemodne kiedyś rzeczy po jakimś czasie wracają (na przykład kobiecie grzywki dajmy na to).Dokładnie tak. > Stąd w humanistyce wypada się powoływać na to, co nowe. W danym roku wypada mieć grzywkę.Komu wypada temu wypada. Racjonalistom nie bardzo. Oni powinni myśleć samodzielnie. > W przypadku historyczności Jezusa dochodzi do tego też ideologia (choć obecnie udaje się, iż ideologie są nie modne,Boże Ty to czytasz i nie grzmisz! Tylko "niemodne" ideologie są niemodne. Modne ideologie np. fideizm chrześcijański w biblioznawstwie Nowego Testamentu są bardzo trendy. Stąd odwołania się do "nowości" konserwatywnego poglądowo Pana Mbieleckiego. > Niestety, większość humanistów woli wznosić się i opadać na falach mody, zamiast zauważyć, iż wiele się zmieniło i że naprawdę istnieje możliwość połączenia nauk ścisłych, przyrodniczych i humanistycznych w warsztacie badawczym.Będę bardzo nieskromnym. Proszę poczytać moje wypowiedzi na tym forum. Wielokrotnie to już powtarzałem. Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
#914 1 na 1 mbielecki (2227 punktów) (zablokowany) | Odp: Grobowa historyczność... |
> Pisałem w poprzedniej wypowiedzi, że około 120 roku jakiś autor (inny niż ewangelista) określający się mianem "ucznia", czy też "umiłowanego ucznia" dopisał do pierwszej wersji czwartej ewangelii znaczną część rozdziału pierwszego (J 1, 1-18), cały ostatni rozdział (J 21), kilka jeszcze niewielkich fragmentów oraz wszystkie wersety, w których mowa jest o umiłowanym uczniu.> W jednym z wersetów, zwanym świadectwem własnym (J 21, 24), oznajmił on, iż składa świadectwo o tych rzeczach i to napisał. Skoro jest on jednak autorem wyłącznie tych wstawek, które wymieniłem powyżej, więc oznacza to, że jego "osobiste świadectwo" może dotyczyć tylko tego, co w nich zawarł, bo przez "świadectwo" czy też "składanie świadectwa" rozumie się potwierdzanie czegoś przez naocznego świadka. Przecież nie mógł napisać, iż jego świadectwo dotyczy wydarzeń z życia Jezusa opisanych w przeważającej części ewangelii, bo gdyby był ich świadkiem, to pisząc (składając świadectwo) musiałby mieć co najmniej 110 lat. A zatem autor tych uzupełnień nie mógł być świadkiem Jezusa. Nie był autorem pierwszej wersji ewangelii tego również powodu, gdyż już dawno udowodniono, że jest ona dziełem kogoś innego, niż ten, który dokonał uzupełnień.> Ale przecież autor tych dodatków identyfikuje się z "umiłowanym uczniem", a z kolei Kościół identyfikuje "umiłowanego ucznia" z ap. Janem, więc wytłumacz mi, jaką część ewangelii napisał apostoł Jan, jeśli w ogóle cokolwiek napisał.> Bo kółko się niestety zamyka (oczywiście "niestety" dla Ciebie, a nie dla mnie).W kółko powtarzasz to samo. Więc i ja powtórzę w skrócie to, co już napisałem wcześniej o najbardziej prawdopodobnej hipotezie dotyczącej autorstwa Ewangelii Jana: Proces redakcyjny Ewangelii Jana zakończył się między końcem I wieku a rokiem 110; autorem tekstu podstawowego jest apostoł Jan, syn Zebedeusza - "umiłowany uczeń"; ostatnia redakcja została dokonana w "szkole Jana"; rozdział 21 został zredagowany w trakcie ostatniej redakcji; ostatnim redaktorem był prawdopodobnie "prezbiter Jan" - spadkobierca duchowy nauczania apostoła Jana; w trakcie redakcji nauczanie apostoła Jana starano się odzwierciedlić jak najdokładniej. > >W końcu na składaniu osobistego świadectwa oparta jest cała historia pierwszych chrześcijan.> Czy "składanie osobistych świadectw" przez pierwszych chrześcijan rozumiesz w ten sposób, że ani jeden z autorów ewangelii nie raczył przyznać się do swojego autorstwa, a wczesna tradycja przypisała ich autorstwo m.in. dwóm apostołom, nie mając do tego rzeczowych argumentów?> A może w ten sposób, że Pierwszy List Jana także nie zawiera imienia autora, a według tradycji jego autorem jest ponoć apostoł Jan?> Czy też może tak, że siedem listów przypisywanych Pawłowi - t.j. do: Tytusa, Kolosan, Efezjan, Hebrajczyków, Drugi do Tesaloniczan, oraz dwa do Tymoteusza - ponad wszelką wątpliwość nie jest jego autorstwa, pomimo że w każdym z nich (bodaj to za wyjątkiem Listu do Hebrajczyków) podane jest imię Pawła jako autora.> A może tak, że listy przypisywane Piotrowi, Judzie i Jakubowi także nie wyszły spod ich ręki, pomimo że i one już w pierwszych wersetach opatrzone są ich imionami?> A może składanie świadectwa przez pierwszych chrześcijan rozumiesz jako dopisywanie do ewangelii jednego lub kilku wersetów, a nawet całych rozdziałów przez bezimiennych fałszerzy, którzy nie uznali za stosowne przyznać się do tego?> A może tak, że około 50 % logiów przypisywanych Jezusowi w ewangeliach synoptycznych nigdy nie wyszło z jego ust, a są jedynie tzw. dodatkami redakcyjnymi, słowami włożonymi Jezusowi w usta?> A może wreszcie tak, że jacyś bezimienni chrześcijanie ingerowali nawet w treść pism świeckich (Testimonium Flavianum), aby tylko dać świadectwo?Co za publicystyczna szarża!  Niestety, Twoja szarża chybia celu i prowadzi Cię na bagna. Zanim stamtąd wrócisz na ubitą ziemię, odpowiem Ci również na podobnym poziomie publicystycznym: Nie wiem, czy wiesz, ale Lem nie jest autorem swoich książek - bo materiał, który dostarczał do wydawnictw, ma się nijak do ostatecznej wersji tekstów! Faktycznymi autorami jego książek są zatem różni bezimienni redaktorzy!  (Oczywiście, tak naprawdę uważam, że Lem jednak jest autorem swoich książek, niezależnie od tego, co z jego pierwotnymi tekstami zrobili redaktorzy.) A pisząc, iż "na składaniu osobistego świadectwa oparta jest cała historia pierwszych chrześcijan", miałem na myśli to, iż pierwsi chrześcijanie byli prześladowani, torturowani i zabijani za to, że nie chcieli się wyrzec Chrystusa i zaprzeczyć temu, co potem zostało zapisane w Ewangeliach. |
#915 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | . > Nie wiem, czy wiesz, ale Lem nie jest autorem swoich książek - bo materiał, który dostarczał do wydawnictw, ma się nijak do ostatecznej wersji tekstów! Faktycznymi autorami jego książek są zatem różni bezimienni redaktorzy!> (Oczywiście, tak naprawdę uważam, że Lem jednak jest autorem swoich książek, niezależnie od tego, co z jego pierwotnymi tekstami zrobili redaktorzy.)Kurtka na wacie! A nie mówiłem, że nie ma dziedziny, na której Wielce Szanowny Pan Mbielecki się nie zna. On nawet wie jak praca redakcyjna wygląda. Tylko jeden tu drobiazg. Ja nie wiem jak wygląda praca w wydawnictwach katolickich, ale Pan nie ma zielonego pojęcia jak wygląda w świeckich. Nie pracowałem przy wydawaniu Lema, ale znam wydawnictwo i jego (jednak imiennych) redaktorów. Dlatego śmiało powiem, że na ten temat tylko głupoty Pan opowiada. Tak jak we wszystkich tematach (również tym dotyczącym wielokrotnej redakcji, a w tym "pobożnych oszustw" strzępków biblijnych), w których zechciał się Pan na naszym forum wypowiedzieć. Miłego dnia. @@@ . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|