 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-09-2011 12:17 | tesser33 (15 punktów) | Grobowa historyczność...
4 na 4 | "58.Czy zmartwychwstanie Chrystusa jest faktem historycznie udokumentowanym?
Samego fakty zmartwychwstania nikt nie widział, bo nie podpada on pod nasze zmysły, przekracza ramy historii. Historycznie udokumentowane są: fakt pustego grobu i ukazywanie się Zmartwychwstałego Apostołom i innym."
Katechizm dla dzieci i młodzieży Ks. Stanisław Piotrowski Białystok 2000
Książęczkę ową dostałem, jak wszyscy w mojej szkole, przed bierzmowaniem. W ogóle do niej nie zaglądałem, aż do dziś, robiłem porządki i jakoś wpadła mi w ręce. Z nudów ją przejrzałem i znalazłem pytanie nr 58, które zacytowałem.
I mam taie pytanie do was - to prawda, że "Historycznie udokumentowane są: fakt pustego grobu i ukazywanie się Zmartwychwstałego Apostołom i innym." ? Nie chce mi się to wierzyć, ale wolę zapytać dla pewności. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 Dalej..#976 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | . > W chrześcijaństwie jest zupełnie inaczejZdecydowanie inaczej! > - biografia Jezusa (łącznie, zwłaszcza!!, ze zmartwychwstaniem) jest najistotniejsza.Raczy Pan żartować, a jaki procent chrześcijan wykracza poza przyswojoną na lekcjach religii baśń. > Stąd te spory o historyczność.Gdzie te spory. Marksistów już nie ma, a więc z kim tu się spierać? Reszta klaszcze. > Moim prywatnym zdaniem, Andrzej.51 momentami również posuwa się do stwierdzeń osadzonych na całkowitych domysłach w obrębie większego domysłu.Gdy to jest Pańskie prywatne zdanie, to tak jak my wszyscy, ma Pan do niego pełne prawo. Pan Andrzej tak jak my wszyscy ma prawo do swoich domysłów spekulacji. Pod jednym zasadniczym warunkiem - który moim zdaniem spełnia - zaznacza, że to są jego spekulacje lub tych, do których nas odsyła. Nie wymaga od nas wierzenia w jego lub innych spekulacje. > Nie dziwi mnie, albowiem, gdy w naukach historycznych zakłada się za dużo historyczności in blanco, zawsze robi się z tego chaos.Nie wiem co Pan myśli pod określeniem "historyczności in blanco". Historia zawsze była służebną wobec sponsorów, a historycy zawsze subiektywni. Co najwyżej - najbardziej uczciwi mogą do obiektywizmu dążyć. > Studiowałem historię sztuki, ma ona silne związki z "czystą" historią, przypuszczam zatem, iż znam się troszeczkę na metodologii nauk historycznych.Metodologię nauk historycznych miałem jako przedmiot na Uniwersytecie Warszawskim, historię sztuki poznawałem dla własnych potrzeb. Wiem, że niewiele mają ze sobą wspólnego. > Inna rzecz, iż w obliczu Nowego Testamentu wielu sceptycznych na co dzień badaczy nagle przeistacza się w miłośników baśni.Dokładnie tak. > Nie dziwi mnie to, że przyznaje pan, iż nie wie pan czegoś "na pewno".Jestem już z natury sceptykiem i naukowy (czyli nie ekstremalny) sceptycyzm jest moim podejściem do całej dostępnej człowiekowi rzeczywistości. > Zanim przejść można do rozpatrywania zależności opisywanych wydarzeń względem siebie, trzeba zapytać się o jakość źródeł.Gdy źródła są marne, ale zagadnienie ważne, to - Pańskim zdaniem - należy zrezygnować z próby wyrobienia sobie zdania? Źródeł dotyczących powstawania pism religijnych z przełomu er, jak i dotyczących różnych przywódców-nauczycieli - jest sporo. I co? I Pańskim zdaniem nie należy ich badać lub przyjmować - na ich podstawie - różnych historycznych spekulacji? Zupełnie nie zgadzam się tu z Panem i uważam, że przez swój upór pozwolił się Pan zupełnie niepotrzebnie spolaryzować. > Gdy "być może" urasta do potęgi n-tej należy być bardzo ostrożnym i nie iść dalej.Chciałbym aby ta Pańska wskazówka została zastosowana do historii XX wieku. > Gdy pójdzie się dalej, pozostaje tylko twórczość czysto literacka na temat.Musi Pan wiedzieć znacznie więcej niż bibliści - nawet ci najbardziej sceptyczni do tezy o historyczności Jezusa. Moja niewielka wiedza w tym temacie mówi mi, że jednak sporo wiemy (posiadamy wiedzy o faktach) i o epoce i o źródłach mitu. > Znów - szkoda, że (gwoli uczciwości) astrologii i alchemii nie traktuje się z równą powagą. Też starsze są od astronomii i chemii...Czyżby? Książki Sędziwoja, Bugaja, Nowickiego, Szydły, Ferenca, czy Aromatico, uważa Pan za niepoważne? To chyba muszę wyrzucić je ze swojej biblioteki. Niech Pana Hermes, po trzykroć wielki ma w swojej opiece. Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
#977 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | Liczę na Hermesa. Póki co zostawił mi skrzydlate buty, nie najlepsze na zimę, ale chyba to dobry znak  Zgadzam się z panem co do zasadniczej treści tego, co pan powyżej napisał. Wydaje mi się, że niezgodność opinii wynika w tym wypadku z tego, iż mamy inną ekspresję językową. Ja cały czas używam zwrotów typu: "chyba, wydaje mi się, być może, wydaje się stosunkowo prawdopodobne". Nie uważam, iż wogóle nie warto badać tego, co zawierają w sobie baśnie (w tym Nowy Testament, który jest bardziej baśniowy niż faktograficzny). Każda baśń zawiera też odniesienia do realności. Pozostaje pytanie o to, jakie to są odniesienia. Z pewnością nikt nie ustalił, iż niemal napewno istniał Jezus, który został ukrzyżowany i nauczał treści zawartych w Kazaniu na Górze. Z pewnością istnieje obecnie sporo modnych popularyzatorów biblioznawstwa, którzy wyrażają ogromną pewność co do tego ustalenia. To co piszę, piszę od siebie. Nie powołuję się tutaj na żaden inny tekst. Widzę po prostu jakie są fakty i co się na nich buduje. Zbyt wiele się buduje (tu też przypisów nie mam). Moim zdaniem, gdy ideologiczna dogmatyka wkracza w niektóre dziedziny nauki, ciężko znaleźć protestujących badaczy. Ideologiczna dogmatyka, o której piszemy w tym wypadku wkroczyła w nasze życie jeszcze przed narodzinami nauki we współczesnych tego słowa znaczeniu. Oczywiście historia nie może być w pełni obiektywna, absolutna rzetelność i dokładność są niemal niemożliwe. Ale czytam teraz pracę o bitwach morskich z czasów napoleońskich, w wyniku których Wielka Brytania zyskała ostateczną przewagę nad wszystkimi w wyścigu kolonialnym. Przytacza się tony źródeł, wnikliwie odszukanych, a są to opisy z różnych perspektyw - od majtków po kapitanów, Francuzów, Anglików, Amerykanów, Holendrów etc. To dobra praca. Tak więc analiza bardzo popularnej i ważnej dla kultury baśni jest ważna. Ale należy w niej dodać dodatkowy element. Strukturę typu: A) być może tak w pewnym stopniu było B) być może ktoś to wymyślił - jeśli tak, to - w jakim celu, jakimi kierując się intencjami? C) być może tą przypowieść/zdarzenie zapożyczono z istniejących fabuł, pochodzących z dawnych czasów, lub ze współczesnej twórcom religii literatury, niekoniecznie religijnej. Niemal przy każdym "fakcie" zawartym w Nowym Testamencie należy rozważyć A, B i C. I wcale nie uniemożliwi to badań, wręcz przeciwnie - uczyni to je ciekawszymi i bardziej owocnymi. Analizy językowe są konieczne. Pojawiła się w rozmowie Andrzeja.51 z mbieleckim kwestia "autentyczności" Jana jako apostoła i autora Ewangelii. Andrzej.51 za wieloma badaczami sugeruje, iż ten tekst powstał znacznie później. Oraz, że Jan ewangelista (o ile zwał się wogóle Janem) nie był zanużony w kulturze żydowskiej tak jak pozostali ewangeliści. Kwestie użytego języka mogą rozwiązać ten problem. To, że Jan pisał o Żydach, inni zaś pisali o ludziach (bo byli zanużeni w kulturze żydowskiej) nie jest do końca dobrym argumentem. Już od dawna część Żydów w owych czasach się hellenizowała. Niektórzy robili to za życia. Jeśli ktoś spisywał na starość swoje wspomnienia, nie odtwarzał w nich swoich dawnych poglądów, lecz te, które posiadał w momencie pisania. Historycy sztuki zajmują się kwestiami autorstwa dzieł sztuki, zagadnieniami czasu ich powstania, wpływów (kto, gdzie i jak mógł poznać dane osoby/idee), oraz losami dzieł sztuki (czy Szczerbiec jest autentyczny? skąd jest korona średzka? jak wyglądała całość obrazu na którym Delacroix sportretował Sand i Chopina, dlaczego został rozdzielony i kiedy? czy sztuka arabska wpłynęła na powstanie architektury gotyckiej? etc.etc.) |
#978 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | . > Ja cały czas używam zwrotów typu: "chyba, wydaje mi się, być może, wydaje się stosunkowo prawdopodobne". Nie uważam, iż w ogóle nie warto badać tego, co zawierają w sobie baśnie (w tym Nowy Testament, który jest bardziej baśniowy niż faktograficzny). Każda baśń zawiera też odniesienia do realności. Pozostaje pytanie o to, jakie to są odniesienia.Na podstawie moich lektur "chyba, wydaje mi się, być może, wydaje się stosunkowo prawdopodobne", że istniał jakiś prorok-nauczyciel w Galilei, mający swoją grupkę zwolenników, który skończył marnie w Jerozolimie. Po jego śmierci zwolennicy opowiadali o nim legendę obudowując ją w mity i cudowności. > To co piszę, piszę od siebie.Dokładnie jak ja. > Nie powołuję się tutaj na żaden inny tekst.Tu mała różnica. Czterdzieści lat temu przeczytałem kilkadziesiąt książek i posłuchałem kilkudziesięciu wykładów najbardziej wtedy znanych polskich biblioznawców. Później się tym nie interesowałem, ale teraz sobie trochę przypominam. > Widzę po prostu jakie są fakty i co się na nich buduje. Zbyt wiele się buduje (tu też przypisów nie mam).Moje przygotowanie nakazuje mi bardzo krytycznie podchodzić do takich deklaracji. Zdawać to się może wszystko każdemu. Podejście metodologiczne (nawet w naukach humanistycznych) jest zdecydowanie inne. Właśnie takie jak reprezentuje tu Pan Andrzej.51. W przyrodniczych - wymagania są jeszcze większe. > Moim zdaniem, gdy ideologiczna dogmatyka wkracza w niektóre dziedziny nauki, ciężko znaleźć protestujących badaczy. Ideologiczna dogmatyka, o której piszemy w tym wypadku wkroczyła w nasze życie jeszcze przed narodzinami nauki we współczesnych tego słowa znaczeniu.Całkowicie się tu z Panem zgadzam i ubolewam nad tym. > Oczywiście historia nie może być w pełni obiektywna, absolutna rzetelność i dokładność są niemal niemożliwe. Ale czytam teraz pracę o bitwach morskich z czasów napoleońskich, w wyniku których Wielka Brytania zyskała ostateczną przewagę nad wszystkimi w wyścigu kolonialnym. Przytacza się tony źródeł, wnikliwie odszukanych, a są to opisy z różnych perspektyw - od majtków po kapitanów, Francuzów, Anglików, Amerykanów, Holendrów etc. To dobra praca.Wyciągnąłem z półki książkę Księdza Eugeniusza Dąbrowskiego "Religie Wschodu" wydaną w 1962 roku "za zezwoleniem władzy duchownej". Przytacza tony źródeł, wnikliwie odszukanych, a są to opisy z różnych perspektyw. To dobra praca. Choć subiektywna jak cholera. Na studiach nauczono mnie ten subiektywizm dostrzegać. We wszystkich pracach. > Analizy językowe są konieczne. Pojawiła się w rozmowie Andrzeja.51 z mbieleckim kwestia "autentyczności" Jana jako apostoła i autora Ewangelii. Andrzej.51 za wieloma badaczami sugeruje, iż ten tekst powstał znacznie później. Oraz, że Jan ewangelista (o ile zwał się w ogóle Janem) nie był zanurzony w kulturze żydowskiej tak jak pozostali ewangeliści. Kwestie użytego języka mogą rozwiązać ten problem. To, że Jan pisał o Żydach, inni zaś pisali o ludziach (bo byli zanurzeni w kulturze żydowskiej) nie jest do końca dobrym argumentem. Już od dawna część Żydów w owych czasach się hellenizowała. Niektórzy robili to za życia. Jeśli ktoś spisywał na starość swoje wspomnienia, nie odtwarzał w nich swoich dawnych poglądów, lecz te, które posiadał w momencie pisania.Różnice zdań - szczególnie w interpretacjach - są czymś wskazanym. "chyba, wydaje mi się, być może, wydaje się stosunkowo prawdopodobne", że to Pan Andrzej.51 ma tu racje. Ale ta ocena nie dotyczy faktów tylko ich interpretacji. Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
| Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | Ok. Ale niech pan pomyśli, czego nauczał Jezus? Gdzie te wykłady? Gdy odejmiemy cudowności, lekcja zamyka się w kilku zdaniach. Czy Ewangelie zawierają jakieś dane dotyczące wcielania nauczania Jezusa w czyn, przez niego i jego uczniów? Poza cudownościami nie ma tam jakichś wspaniałych akcji charytatywnych podejmowanych przez Mesjasza. Czemu zatem chrześcijaństwo stało się popularne, czemu przetrwało? Dla tych kilku zdań, których nie wyraża się w praktyce? Czy też dla wymiaru eschatologicznego, dla zmartwychwstania? Czy kiedykolwiek Jezusa pamiętano bez zmartwychwstania? Czy jego akcje charytatywne kiedykolwiek były związane z realnością, nie z zaświatami? To każe mi być sceptycznym wobec istnienia historycznego Jezusa i sprawia iż mam hipotezę polegającą na uziemieniu mitu podobnego do mitów dionizyjskich. Choć, oczywiście, możliwe jest coś zupełnie innego. Nawet rzecz bardzo mało prawdopodobna, a przyjmowana obecnie niemal za pewnik, czyli że istniała jakaś jedna osoba, która była Ukrzyżowana, miała 12 uczniów, uczyła treści Kazania na Górze... |
#980 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | . > Ok. Ale niech pan pomyśli, czego nauczał Jezus? Gdzie te wykłady?Gdy do wielkiego rabiego Hillela, największego rabina epoki Talmudu, przyszedł poganin i zaproponował, że nawróci się na judaizm, jeśli Hillel zdoła wyłożyć mu całą Torę w czasie, gdy on będzie stał na jednej nodze. Hillel rzekł: "Nie czyń bliźniemu, co tobie niemiłe. Oto cała Tora. Reszta to tylko komentarz. Idź i ucz się". Czy konieczne są całe wykłady? Słowotok ukrywający sedno rzeczy? > Gdy odejmiemy cudowności, lekcja zamyka się w kilku zdaniach. Czy Ewangelie zawierają jakieś dane dotyczące wcielania nauczania Jezusa w czyn, przez niego i jego uczniów? Poza cudownościami nie ma tam jakichś wspaniałych akcji charytatywnych podejmowanych przez Mesjasza.Dla mnie wystarcza "Kazanie na górze", a jeszcze trochę można tam znależć. > Czemu zatem chrześcijaństwo stało się popularne, czemu przetrwało? Dla tych kilku zdań, których nie wyraża się w praktyce? Czy też dla wymiaru eschatologicznego, dla zmartwychwstania?No właśnie, to bardzo ciekawe pytania. Moim zdaniem ciekawsze od historyczności Jezusa. > To każe mi być sceptycznym wobec istnienia historycznego Jezusa i sprawia iż mam hipotezę polegającą na uziemieniu mitu podobnego do mitów dionizyjskich.Wolno Panu mieć takie poglądy. Pan Mbielecki ma jeszcze bardziej ekstremalne, ale tu wypadałoby je jakoś racjonalnie uzasadnić, a tego Pan nijak nie robi. Pańska wiara, na tym forum, to trochę mało. > Nawet rzecz bardzo mało prawdopodobna, a przyjmowana obecnie niemal za pewnik, czyli że istniała jakaś jedna osoba, która była Ukrzyżowana, miała 12 uczniów, uczyła treści Kazania na Górze...Niech Pan jeszcze to wszystko pomiesza, stworzy własną koncepcję, a następnie zacznie z nią polemizować. Przyjmuje obecnie niemal za pewnik, że istniała jakaś jedna osoba, która była Ukrzyżowana, miała 12 uczniów, uczyła treści Kazania na Górze... w tym wątku Pan Mbielecki, którego jest Pan w stanie jakoś zaakceptować i w którego obronie Pan tu stanął. Panu Andrzejowi.51 - tak jak i mnie - "chyba, wydaje mi się, być może, wydaje się stosunkowo prawdopodobne", że istniał jakiś rabi będący jądrem mitu o Jezusie Chrystusie, ale za jego "wydaje mi się, być może, wydaje się stosunkowo prawdopodobne" stoją przeczytana i przemyślana literatura przedmiotu. Za Panem - jak sam Pan stwierdza: Nie powołuję się tutaj na żaden inny tekst. Widzę po prostu jakie są fakty i co się na nich buduje. Zbyt wiele się buduje (tu też przypisów nie mam).Panie Jacku, naprawdę szczerze apeluję do Pańskiego racjonalizmu, a Pan koniecznie sam siebie chce zapędzić w przysłowiowy "kozi róg". Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
#981 1 na 1 | zupełna (2507 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | > Liczę na Hermesa. Póki co zostawił mi skrzydlate buty, nie najlepsze na zimę, ale chyba to dobry znak  Po trzykroć, Hermes po trzykroć wielki ? |
#982 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | Literatura, której potrzebuję, dotyczy krytyki postmodernictyczno - tradycyjnych metod biblioznawczych, które tak mocno obecnie się stosuje. Nie znalazłem w sieci godnych uwagi tekstów, na które mógłbym się powołać. Nie znalazłem mocnej i uzasadnionej tytułem profesorskim krytyki naukowości Sandersa, czy Vermesa. Czy to oznacza, że na taką krytykę nie zasługują? Moim zdaniem nie. Jeśli chodzi o Kazanie na Górze, to gdzie ten Jezus odwiedzający biednych i uciśnionych (a nie cudownie uzdrawiający chorych)? Czy przez 2 - 3 lata nauczania, jakie mu się przypisuje miało miał czasu, aby rozdawać niewyczarowane jedzenie wśród niewolników? Nowy Testament nie zawiera praktycznych elementów nauczania. A samo nauczanie to kilka słów na krzyż. To chciałem powiedzieć. Jedynym elementem "praktycyzmu" jest chyba "nie gardził Samarytanami". Po prostu - Lol! Natomiast mamy teksty o wygnaniu demonów do świń. W to wierzono? Czy w życie po życiu opisane drogą dawniejszych mitów? Cytat:Niech Pan jeszcze to wszystko pomiesza, stworzy własną koncepcję, a następnie zacznie z nią polemizować. Przyjmuje obecnie niemal za pewnik, że istniała jakaś jedna osoba, która była Ukrzyżowana, miała 12 uczniów, uczyła treści Kazania na Górze... w tym wątku Pan Mbielecki, którego jest Pan w stanie jakoś zaakceptować i w którego obronie Pan tu stanął. To nie mbielecki przytoczył mi Sandersa i nazwał go "jednym z najwybitniejszych badaczy"... Napisałem, czemu się nie zgadzam z Sandersem. Nie podałem przypisów do profesora odrzucającego poglądy Sandersa, bo nie znalazłem nic takiego. Może nie istnieje. Czy brak uniwersyteckiej, łatwo dostępnej krytyki oznacza, że Sanders ma rację? |
| Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | Hermes raczej jest szybki, niż wielki. Nie wiem, czy po trzykroć. Jeszcze nie wybrałem sobie boskiej cyfry. Trójka wydaje się za bardzo ograna, tylko jedynka jest bardziej banalna. |
#984 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | > Hermes raczej jest szybki, niż wielki. Nie wiem, czy po trzykroć. Jeszcze nie wybrałem sobie boskiej cyfry. Trójka wydaje się za bardzo ograna, tylko jedynka jest bardziej banalna.A ja myślałem, że Pan poważnie wspomniał Pan o hermetyzmie i alchemii. Proponuje jednak wbić w wyszukiwarkę "Hermes Trismegistos" i poczytać. Wikipedia: Hermes Trismegistos, w wersji zlatynizowanej Hermes Trismegistus (stgr. Ἑρμῆς ὁ Τρισμέγιστος, Hermes Po Trzykroć Wielki lub Trzykroć Największy, po łacinie zwany również Mercurius ter Maximus) - synkretyczne bóstwo hellenistyczne powstałe z połączenia cech greckiego boga Hermesa i egipskiego Thota, inspirowane również mistycznymi prądami judaizmu i magią żydowską oraz być może wierzeniami perskimi, często identyfikowane również z biblijnym patriarchą Henochem oraz Serapisem i Hermanubisem.
Hermes Trismegistos reprezentuje triadę religii, nauki i sztuki, które tworzą w nim pełnię, stanowiąc jednocześnie symbol tajemnej wiedzy starożytności. Zgodnie z legendami przypisuje mu się autorstwo 36529 ksiąg, zawierających całą wiedzę i mądrość starożytnego świata, przede wszystkim zaś Tabula Smaragdina (Tablicy Szmaragdowej) oraz traktatów Corpus Hermeticum, stanowiących inspirację dla alchemii, mających olbrzymi wpływ na filozofię różokrzyżowców oraz innych tradycji ezoterycznych, gnostyckich i kabalistycznych.
Zarówno Thot, jak i Hermes byli bogami pisma i magii; obaj pełnili funkcję Psychopomposa, czyli tego, który odprowadza duszę w zaświaty. Thot był bogiem mądrości, patronem astrologii i alchemii. Należy jednak zaznaczyć, że Hermes Trismegistus nie jest tożsamy z Hermesem; zarówno większość Greków, jak i Rzymian nie zastąpiła jednego boga przez drugiego.Pozdrawiam. @@@ . |
#985 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | Z całą pewnością po trzykroć. Trismegistos. Ale to nie ten sam Hermes, co miał skrzydlate buciki, niestety... To ten od magii, alchemii, Tabula Smaragdina, Corpus Hermeticus i hermetyczności.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu. |
| Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | Drogi Panie Andrzeju! Ma mnie pan za hermetyka...? Jakże to? Sztuka i nauka są mi bliskie nierozerwalnie, to trzecie, nie... Hermes najbardziej mi przypadł do gustu taki, jaki się zjawia u Homera. A psychopompos to u mnie bardziej Dennett niż Jezus, zdecydowanie. Pompuje wprawdzie bez zaświatów, ale za to woda jaka czysta z tej pompy leci...  |
#987 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | Ja dostałem buty, nie psychopompę... Studni nie mam, może podczas pobytów w Indiach pompa by się przydał, ale i Atena nie wie, co mógłbym tam wypompować... |
#988 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | > Drogi Panie Andrzeju! Ma mnie pan za hermetyka...? Jakże to? Sztuka i nauka są mi bliskie nierozerwalnie, to trzecie, nie... Hermes najbardziej mi przypadł do gustu taki, jaki się zjawia u Homera.Drogi Panie Jacku, mam Pana za mądrego i oczytanego człowieka, który wie co pisze. Napisał Pan: Znów - szkoda, że (gwoli uczciwości) astrologii i alchemii nie traktuje się z równą powagą. Też starsze są od astronomii i chemii...Co ja potraktowałem poważnie, a co było tylko artystycznym fajerwerkiem. Hermetyka jest ciekawym nurtem myślowym, wartym poznania i jest na jej temat sporo ciekawych publikacji. Homerowe fantazje są piękne, ale jego bogowie znacznie słabiej mnie przekonują od jego bogiń, które są wprost boskie. Ale to tylko moje intelektualne skrzywienie. Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
#989 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | Tamto napisałem z pewną ironią, dotyczącą dopuszczania/niedopuszcznia pewnych nauk i "nauk". Ale oczywiście, jestem otwarty na dyskusje na temat owego drugiego Hermesa. Mam już za sobą wiele styczności z istniejącym politeizmem (wiele odmian hinduizmu, choć nie wszystkie) i ośmielę się postawić hipotezę, iż obu Hermesów jednak ze sobą łączono. Podobnie dzieje się w Indiach, gdzie mityczność nie szkodzi jej nowszym, bardziej filozoficznym wersjom. Uważam, iż takie antropologiczne porównania, pomiędzy wymarłym już światem politeistów, a tym wciąż istniejącym, są owocne i jak najbardziej uzasadnione. W hinduizmie wiele bogów i bogiń ma zarówno proste, mityczne definicje, jak i bardzo filozoficzne. Nie istnieje tam nacisk, aby odrzucać jedne dla drugich. Niewiele wskazuje, aby taki nacisk istniał w Starożytnym Rzymie i w Grecji. Hermes u Homera też bywa psychopompą  |
#990 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | Odp: Grobowa historyczność... | . > Ale oczywiście, jestem otwarty na dyskusje na temat owego drugiego Hermesa. [...] i ośmielę się postawić hipotezę, iż obu Hermesów jednak ze sobą łączono.No właśnie. Ja nic na ten temat nie wiem. Może Pan by nam o tych "połączeniach" napisał? Hipoteza jednak powinna mieć jakieś podstawy. "Co za przypadek - on Władek i ja Władek" , to trochę mało. Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|