Racjonalista - Strona głównaDo treści
Grobowa historyczność...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
09-09-2011 12:17tesser33 (15 punktów)Grobowa historyczność...
Ocena 4 na 4
"58.Czy zmartwychwstanie Chrystusa jest faktem historycznie udokumentowanym?

Samego fakty zmartwychwstania nikt nie widział, bo nie podpada on pod nasze zmysły, przekracza ramy historii. Historycznie udokumentowane są: fakt pustego grobu i ukazywanie się Zmartwychwstałego Apostołom i innym."

Katechizm dla dzieci i młodzieży
Ks. Stanisław Piotrowski
Białystok 2000


Książęczkę ową dostałem, jak wszyscy w mojej szkole, przed bierzmowaniem. W ogóle do niej nie zaglądałem, aż do dziś, robiłem porządki i jakoś wpadła mi w ręce. Z nudów ją przejrzałem i znalazłem pytanie nr 58, które zacytowałem.

I mam taie pytanie do was - to prawda, że "Historycznie udokumentowane są: fakt pustego grobu i ukazywanie się Zmartwychwstałego Apostołom i innym." ? Nie chce mi się to wierzyć, ale wolę zapytać dla pewności.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 Dalej..
#541
28-09-2011 16:01
 Ocena 7 na 7
maruda (5550 punktów)Odp: Grobowa historyczność...
W odpowiedzi mbielecki
>No właśnie, to jest typowa wypowiedź kogoś, kto myślał, że Zmartwychwstanie = "reanimacja zwłok"; relacje świadków pokazują, że to coś zupełnie innego.

   Upraszczając katolickie podejście, człowiek składa się z duszy i ciała. Skoro u Jezusa nie nastąpiła reanimacja ciała to właściwie co nastąpiło. Skoro ciało nie zostało reanimowane ciało to niby co się poruszało, zwłoki? Czemu nie gniły, a może jednak gniły, dlatego trzeba je było po 30 dniach pochować i opowiadać dalej bajkę o wniebowstąpieniu.

   Relacje świadków niczego nie pokazują, bo ten "zmartwychwstały" miał ciekawe właściwości, potrafił przechodzić przez ściany, pojawiał się i znikał, był niepodobny do siebie samego. Czyżby to była sama dusza?

   Już zupełnie z innej beczki, skoro zmartwychwstanie to nie jest reanimacja zwłok, to mamy tu psucie języka. Nazywanie czegoś fałszywie by wprowadzić w błąd.

#542
28-09-2011 16:13
 Ocena 3 na 3
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Odp: Grobowa historyczność...
W odpowiedzi maruda
>>No właśnie, to jest typowa wypowiedź kogoś, kto myślał, że Zmartwychwstanie = "reanimacja zwłok"; relacje świadków pokazują, że to coś zupełnie innego.
>   Upraszczając katolickie podejście, człowiek składa się z duszy i ciała. Skoro u Jezusa nie nastąpiła reanimacja ciała to właściwie co nastąpiło. Skoro ciało nie zostało reanimowane ciało to niby co się poruszało, zwłoki? Czemu nie gniły, a może jednak gniły, dlatego trzeba je było po 30 dniach pochować i opowiadać dalej bajkę o wniebowstąpieniu.
>   Relacje świadków niczego nie pokazują, bo ten "zmartwychwstały" miał ciekawe właściwości, potrafił przechodzić przez ściany, pojawiał się i znikał, był niepodobny do siebie samego. Czyżby to była sama dusza?

Z relacji świadków wynika, że to był inny rodzaj cielesności, inny rodzaj życia. Świadkowie nie rozumieli tego, co widzieli - po prostu to opisywali.
My dzisiaj niewiele więcej wiemy.

>   Już zupełnie z innej beczki, skoro zmartwychwstanie to nie jest reanimacja zwłok, to mamy tu psucie języka. Nazywanie czegoś fałszywie by wprowadzić w błąd.

A jak "to" nazwać?

#543
28-09-2011 16:30
 Ocena 4 na 4
Przemek J. (3008 punktów)Odp: Grobowa historyczność...
W odpowiedzi mbielecki
>A jak "to" nazwać?

Manipulacja.

#544
28-09-2011 16:42
 Ocena 2 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Odp: Grobowa historyczność...
W odpowiedzi Przemek J.
>>A jak "to" nazwać?
>Manipulacja.

Czyja?

#545
28-09-2011 17:13
 Ocena 9 na 9
Vytautas (4394 punktów)Odp: Grobowa historyczność...
W odpowiedzi mbielecki
>Świadkowie są całkowicie zaskoczeni spotkaniem ze zmartwychwstałym Jezusem, jest to coś, co przekracza ich zdolność rozumienia i nie mieści się w dotychczasowych doświadczeniach.
   Przesadzasz, ci świadkowie przecież wiedzą, że zmartwychwstał Ozyrys, Adonis i kilku innych bogów. Teraz przytrafiło się to także im w prowincjonalnej Judei, teraz i oni mają swego zmartwychwstańca. Są tylko dumni, zaskoczeni nie są.

#546
28-09-2011 18:17
 Ocena 5 na 5
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Grobowa historyczność...
W odpowiedzi mbielecki
Wiarygodność takich relacji podważa chęć naginania rzeczywistości u samych relacjonujących. Jak tam sprawy z Sziwą, tak swoją drogą?

#547
28-09-2011 18:19
 Ocena 6 na 6
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Grobowa historyczność...
W odpowiedzi mbielecki
Ludzi tworzących nową religię. Każdego roku działa wielu takich ludzi i powstają nowe religie.

#548
28-09-2011 18:22
 Ocena 11 na 11
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Grobowa historyczność...
W odpowiedzi mbielecki
Bo bardzo niewielu ludzi zostało zabitych za nieoglądanie "Z archiwum X". Ja wczoraj byłem w sklepie Saturn, widziałem ten serial przeceniony, i nikt nie łamał mnie kołem, ani nie palił na stosie, za to, że minąłem kompleciki DVD szerokim łukiem. Nie wielu też ludzi puszcza dzieciom od wieku niemowlęcego, ustawicznie i co wieczór te same odcinki "Z archiwum X". Oglądanie tego serialu nie jest też przedmiotem w szkole i nie wiąże się go z etyką.

#549
28-09-2011 18:32
 Ocena 10 na 12
Artur@R (7115 punktów)Odp: Grobowa historyczność...
W odpowiedzi maruda
>Upraszczając katolickie podejście, człowiek składa się z duszy i ciała. <

W jednej ze swoich książek A.de Mello (chyba w "Śpiewie ptaka") przytacza interesującą opowiastkę i dobre ćwiczenie intelektualne dla wierzących. Nie zacytuje dosłownie, a z pamięci.
Na plebani spotkał się Proboszcz z Mistrzem (wyimaginowana postać mędrca, nie Jezusa) i dyskutują sobie.
W pewny momencie Mistrz pyta Proboszcza -
Mistrz: To mówisz , że wierzysz, iż człowiek składa się z ciała i duszy?
Proboszcz: Tak, oczywiście.
Mistrz: Uhmm...czyli jak umrzesz to twoje ciało złożą do ziemi....a dusza...
Proboszcz: A dusza pójdzie do nieba - mam nadzieję.
Mistrz: Aha, czyli twoje ciało idzie do ziemi, a twoja dusza do nieba?
Proboszcz: Tak.
Mistrz: No dobrze, a Ty gdzie będziesz?



#550
28-09-2011 19:18
 Ocena 11 na 11
Andrzej.51 (15814 punktów)Odp: Grobowa historyczność...
W odpowiedzi mbielecki
Witam po tygodniowej przerwie.

>Paweł pisze o ukazaniu się Jezusa pięciuset osobom w tym samym czasie; teoretycznie są tu możliwe dwa warianty:
>1) nastąpiło to w jednym miejscu
>2) nastąpiło to w więcej niż jednym miejscu.
>Moim zdaniem drugi wariant jest bardziej prawdopodobny.
>Nie będę jednak rozwijał tego tematu,

Twoja sugestia wydaje mi się chybiona. Lub inaczej - użyję Twoich słów - nie wstrzeliłeś się. Nie można przecież w jednym czasie ukazać się tym osobom "w więcej niż jednym miejscu".

Piszesz, iż nie chcesz już rozwijać tego tematu. Ja jednak jeszcze chwilę się przy nim zatrzymam. Uważam bowiem, iż owo ukazanie się zmartwychwstałego Jezusa "ponad pięciuset braciom naraz" (1 Kor 15, 6) nie miało miejsca, a związku z tym Paweł mówiąc o niej co nieco popuścił wodze fantazji.

W jednej z poprzednich wypowiedzi zasugerowałem Ci, byś zastanowił się:
a) skąd Paweł miał informacje o tak zadziwiającej epifanii,
b) dlaczego informacje o niej można znaleźć wyłącznie w Pierwszym Liście do Koryntian,
c) czy ta epifania mogła rzeczywiście zaistnieć, skoro nie można jej pogodzić ze słowami Kefasa, jakoby Bóg pozwolił Jezusowi ukazać się nie całemu ludowi, lecz świadkom uprzednio wybranym przez Boga, nam, którzy z nim jedliśmy i piliśmy po zmartwychwstaniu (Dz 10, 41)?
Nie podjąłeś tego wątku, a szkoda. Rozumiem jednak, iż w ten sposób uznałeś zasadność moich argumentów.

>>>>Aby móc tak twierdzić trzeba mieć absolutną pewność, że autorem czwartej ewangelii jest apostoł Jan. Ale - wbrew temu, co sugerujesz - apostoł Jan ewangelii tej nie napisał
>Zwróć uwagę, że kwestia autorstwa Ewangelii Jana (do której za chwilę wrócę) ma drugorzędne znaczenie dla dyskutowanej kwestii, czyli dla kwestii świadectw związanych ze Zmartwychwstaniem. Zamiast "Jan przedstawia świadectwo własne oraz innych apostołów" mogłem napisać: "Autor Ewangelii Jana przedstawia świadectwo własne oraz innych apostołów" i byłoby to stwierdzenie o tej samej wadze.

Nie zgadzam się z tym, co piszesz. Autorstwo każdej z ewangelii ma pierwszorzędne znaczenie. Istnieje przecież zasadnicza różnica pomiędzy relacją bezpośredniego świadka wydarzeń, który towarzyszył Jezusowi w jego wędrówce po Galilei - bo był np. apostołem - a relacją kogoś, kto nigdy Jezusa ani nie widział, ani nawet nie słyszał, a opisał wydarzenia z tzw. drugiej, trzeciej czy nawet jeszcze dalszej ręki.
W przypadku czwartej ewangelii wiemy ponad wszelką wątpliwość, iż jej autorem nie jest apostoł Jan. W tej kwestii zgodni są wszyscy badacze krytyczni, wśród nich również uczeni z katolickim rodowodem, jak choćby cytowany przeze mnie w poprzedniej wypowiedzi prof. Joachim Gnilka.
Mało tego - oczywistym jest, że ewangelii tej nie napisał żaden apostoł. Jeśli bowiem uwzględni się, że powstała ona pomiędzy 100 a 110 rokiem n.e., to oczywistym się staje, iż nie mógł jej napisać bezpośredni świadek wydarzeń, bo pisząc ewangelię musiałby mieć co najmniej 90, może 100, a może nawet jeszcze więcej lat. To bardzo silny argument - a jest ich znacznie więcej - przemawiający za tym, że ewangelia ta nie jest dziełem bezpośredniego świadka wydarzeń.

Neguję zatem to, co napisałeś i twierdzę, że Ewangelia Jana nie zawiera ani świadectwa własnego autora, ani też świadectwa jakiegoś innego apostoła.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog

#551
28-09-2011 19:19
 Ocena 12 na 12
Andrzej.51 (15814 punktów)Odp: Grobowa historyczność...
W odpowiedzi mbielecki
>>"Umiłowany uczeń" pojawia się kilkakrotnie w Ewangelii Jana. W każdej z tych scen jest on określany jako "uczeń, którego Jezus miłował", zaś jego imienia nie poznajemy.
>>Począwszy od rozdziału 1. do rozdziału 20. (przedostatniego) Ewangelia Jana nie określa autorstwa. Dopiero w rozdziale dwudziestym pierwszym (ostatnim) - będącym nieoryginalnym zakończeniem ewangelii dopisanym przez innego autora do podstawowego trzonu ewangelii - poczynione zostało pewne staranie mające na celu utożsamienie autora ewangelii z "umiłowanym uczniem Jezusa": A oto właśnie jest uczeń, który składa świadectwo o tych rzeczach i to napisał; a wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe (J 21, 24 - tzw. świadectwo własne).
>>Z powiązania tego wersetu z wersetami poprzedzającymi (J 21, 20-23) wiadomo, że chodzi tu o "umiłowanego ucznia Jezusa".
>Pominąłeś istotne dla tego rozumowania dwa fakty:
>1) Pod krzyżem stał uczeń, "którego Jezus miłował" (J 19,26).
>2) Po opisie śmierci Jezusa mamy następujące stwierdzenie (J 19, 35): "Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe."
>Zatem "świadectwo własne" występuje w Ewangelii Jana dwukrotnie i to w niemal identycznej formie.

Nic nie pominąłem. Napisałem wszystko, co z Ewangelii Jana wiemy o umiłowanym uczniu. Napisałem, że umiłowany uczeń pojawia się kilkakrotnie w ewangelii, lecz imię jego nigdy nie zostało wymienione. Oczywiście mogłem dokładnie wymienić te wszystkie cztery sceny, w których jest o nim mowa (nie wliczam tu świadectwa własnego J 21, 24), ale przecież w kwestii autorstwa ewangelii nie ma znaczenia, czy są to dwie, cztery, czy może pięć scen.

Faktem jest - na co zwracasz uwagę - że jedną z tych scen jest scena pod krzyżem (J 19, 25-27). Uzupełnię zatem, że pozostałe to: J 13, 23 i nast.; J 20, 2-10; J 21, 2-7 oraz J 21, 20-23. Nie rozumiem jednak, dlaczego w kontekście autorstwa ewangelii wymieniasz tę akurat scenę (a nie np. te trzy pozostałe). Jakiż związek ma to, że umiłowany uczeń stał pod krzyżem Jezusa z autorstwem ewangelii. A gdyby tam nie stał, to mógł, czy też nie mógł być autorem ewangelii?
Ponadto nie rozumiem, dlaczego werset J 19, 35 określasz mianem świadectwa własnego? Przecież nie ma w nim stwierdzenia o napisaniu ewangelii, lecz jedynie o poświadczeniu pewnych wydarzeń. A ponadto w wersecie tym nie określono, kim jest ten, który "zaświadczył". To nie jest świadectwo własne. W czwartej ewangelii jest tylko jedno świadectwo własne, a mianowicie J 21, 24.

Zwróć ponadto uwagę na scenę J 21, 1-14 i porównaj z sobą dwa wersety: J 21, 2 oraz J 21, 7. Zobaczysz wtedy, jak nieudolna jest wstawka (J 21, 7) o umiłowanym uczniu. Co więcej - przekonasz się, że autor tej wstawki bynajmniej nie dążył do utożsamienia apostoła Jana z umiłowanym uczniem.

Najprawdopodobniej jednak ani matka Jezusa, ani jego umiłowany uczeń pod krzyżem nie stali. Scena ta nie ma zatem podłoża historycznego, o czym piszą m.in. tak wytrawni uczeni, jak John Dominic Crossan, Willibald Bösen i Uta Ranke-Heinemann (Bösen i Ranke-Heinemann to chrześcijanie). Zresztą że wszystkie wstawki dotyczące umiłowanego ucznia zostały dopisane do podstawowego trzonu ewangelii w drugiej jej edycji, tj. około 120-125 roku n.e., obok m.in. J 1, 1-18 oraz J 21 (cały ostatni rozdział), o czym pisze m.in. J.D. Crossan.

Wnioski są następujące:
1) nie ma podstaw, by utożsamiać umiłowanego ucznia z apostołem Janem, synem Zebedeusza,
2) apostoł Jan bynajmniej nie jest autorem czwartej ewangelii,
3) autorstwo tej ewangelii nie zostało jak dotąd ustalone.

>>Czas na dowód, że według Joachima Gnilki ap. Jan nie był autorem przypisywanej mu czwartej ewangelii. Oto cytat ze znanej książki Joachima Gnilki zatytułowanej Jezus z Nazaretu, wydanie z 2009 r. - cytuję ze strony 244:
>>Cytat:
Jedynie w Ewangelii Jana natrafiamy na ucznia, określonego wyróżniającymi go w całkiem szczególny sposób słowami: "ten, którego Jezus miłował" (J 13, 23-29; 19, 26n; 20, 2-10; 21, 7. 20-23), i dlatego nazywanego też krótko umiłowanym uczniem. [...] W obecnym stanie badań zyskały sobie szeroką akceptację dwie tezy o charakterze negatywnym: ucznia tego nie można utożsamiać z Janem; nie jest to jednak również jakaś postać symboliczna. [...] Z ustalenia jego imienia trzeba zrezygnować.

>Faktycznie Gnilka to napisał, aczkolwiek sens tego cytatu nie jest jasny,

A cóż tu jest dla Ciebie niejasne?
Przecież Gnilka wyraża się w sposób bardzo czytelny. Napisał, że umiłowanego ucznia nie należy utożsamiać z apostołem Janem, a to oznacza, że umiłowany uczeń i Jan to dwie różne osoby. Napisał ponadto, że nie wiadomo kim był ów umiłowany uczeń, a także zasugerował, by zrezygnować z prób ustalenia jego tożsamości, gdyż on osobiście raczej nie wróży tym próbom sukcesu.

>zwłaszcza, że w innej swojej książce pisze: "W jaki sposób powstał kerygmat Janowy w takiej postaci, w jakiej znalazł się on w czwartej ewangelii i w listach Jana? Pytania tego nie należy utożsamiać z pytaniem o powstanie Ewangelii Jana, jakkolwiek jest ono z nim związane i można na nie odpowiedzieć (jeśli taka odpowiedź jest w ogóle możliwa) tylko w powiązaniu z pismami Janowymi. (...) Krąg czy Kościół Janowy, który się powoływał na "umiłowanego ucznia" i - być może - nawet przez niego został założony, stał się jednak znany wtedy dopiero, gdy zainicjował swój własny kerygmat." (J. Gnilka, "Pierwsi chrześcijanie", str. 361-362). Mam wrażenie, że Gnilka bardziej relacjonuje pewien pogląd na Ewangelię Jana niż się z nim utożsamia.

Przecież Gnilka pisze tu o związku pomiędzy powstaniem kerygmatu Janowego a powstaniem czwartej ewangelii dodając jednakże, że odpowiedź na pytanie o powstanie ewangelii jest raczej niemożliwa. Nie wypowiada się natomiast w kwestii autorstwa ewangelii, pomimo że wspomina o umiłowanym uczniu.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog

#552
28-09-2011 19:21
 Ocena 12 na 12
Andrzej.51 (15814 punktów)Odp: Grobowa historyczność...
W odpowiedzi mbielecki
>Inni badacze wypowiadają się w tej kwestii bardziej jednoznacznie.

Jacy badacze twierdzą, że autorem czwartej ewangelii był apostoł Jan? Wymień jakieś nazwiska, podaj źródła.

>Kościelna tradycja, i to już od Ireneusza z Lyonu (koniec I wieku), identyfikowała "umiłowanego ucznia" i autora Ewangelii z Janem - synem Zebedeusza.

Popełniłeś powyżej bardzo duży błąd. Ojciec Kościoła, biskup Ireneusz z Lyonu (z Lugdunum) żył w latach od około 140 do około 202 r. n.e., a ty określiłeś jego działalność na koniec I wieku.

Faktem jest, że około 180 (190) roku n.e. Ireneusz relacjonował, że Jan dożył sędziwego wieku w Efezie i tam napisał ewangelię. Jak się jednak dość powszechnie uważa, pomylił on apostoła Jana z Janem Prezbitrem (Starszym). Wszystkie późniejsze świadectwa odwołują się do Ireneusza.
Przeciwko autorstwu Jana przemawia bardzo wiele solidnych argumentów. Wspomnę tu o jednym. Otóż najprawdopodobniej apostoł Jan zginął śmiercią męczeńską około połowy I wieku, zaś przypisywana mu ewangelia powstała - o czym już pisałem - pomiędzy rokiem 100 a 110.

O tym, że Jan nie jest autorem czwartej ewangelii oraz o dacie jej powstania (100-110 r. n.e.) piszą m.in.: Geza Vermes, Hycam Maccoby, Uta Ranke-Heineman, Karlheinz Deschner, Józef Keller, Hugh Schonfield czy też cytowany wcześniej Joachim Gnilka.
John D. Crossan podaje, że pierwsza wersja czwartej ewangelii powstała na początku II wieku, zaś druga po roku 120.
Anna Świderkówna twierdzi, iż sprawa autorstwa ewangelii Jana jest dość skomplikowana, jednakże jednoznacznego stanowiska nie zajęła.

>Tę identyfikację zaczęto kwestionować dopiero w czasach nowożytnych, podnosząc zwłaszcza argumenty, iż prosty rybak nie mógłby napisać tak głębokiego tekstu oraz że nie mógł być spokrewniony z rodziną arcykapłana (J 18,15).

Skoro piszesz o argumentach negujących janowe autorstwo czwartej ewangelii, to ja pozwolę sobie jeszcze co nieco ich przytoczyć:
(1) Wspomniałem już o prawdopodobnej męczeńskiej śmierci Jana około połowy I wieku (możliwe są tu dwie daty: 44 lub 62 rok n.e.).
(2) Tę męczeńską śmierć Jana przewidział Jezus w ewangeliach według Marka i Mateusza. Gdyby taka śmierć Jana nie była faktem, to autorzy tych dwóch ewangelii raczej nie pisaliby o tej przepowiedni Jezusa.
(3) Według ewangelii Jan apostoł był Galilejczykiem, autorowi zaś ewangelii Galilea jest raczej obca.
(4) Czwarta ewangelia jest najbardziej antyżydowska. Z tego powodu nie można Jana apostoła uważać za jej autora, bo ten swoją działalność misyjną prowadził wśród Żydów.
(5) Charakter Jana z trzech pierwszych ewangelii ("syn gromu") nie pasuje do Jana z czwartej ewangelii (spokojny, ulubiony uczeń Jezusa).
(6) Geza Vermes pisze: wyobrażenie sobie jako autora czwartej Ewangelii "nieuczonego i prostego" galilejskiego rybaka (Dz 4, 13), który w wieku mniej więcej stu lat był nie tylko twórczy, lecz również świetnie obeznany z hellenistyczna myślą filozoficzną i mistyczną, wymaga wysiłku wyobraźni wykraczającego chyba poza zdrowy rozsądek (Twarze Jezusa, s. 20).

>Badania ostatnich lat uprawdopodobniły jednak tezę, iż autorem Ewangelii był Jan, syn Zebedeusza. Natomiast istotną rolę w redakcji ostatecznej wersji Ewangelii odegrał prawdopodobnie uczeń Jana i powiernik jego nauczania - tzw. "Jan Prezbiter".

Te "badania" przeprowadzili zapewne teologowie katoliccy. Wyniki ich dociekań są jednak przez ogół badaczy krytycznych pomijane.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog

#553
28-09-2011 19:34
 Ocena 4 na 4
maruda (5550 punktów)Odp: Grobowa historyczność...
W odpowiedzi mbielecki
>Z relacji świadków wynika, że to był inny rodzaj cielesności, inny rodzaj życia. Świadkowie nie rozumieli tego, co widzieli - po prostu to opisywali.

Nie ma innych rodzajów życia, jest w zamian coś innego, cyrkowe sztuczki. W opisach nie znalazłem "innych rodzajów życia" i "innej cielesności".

#554
28-09-2011 20:47
 Ocena 12 na 12
Artur@R (7115 punktów)Odp: Grobowa historyczność...
W odpowiedzi Artur@R
Skoro spodobała się ta opowiastka, przytoczę jeszcze jedną ( tego samego chrześcijańskiego kapłana, pochodzenia hinduskiego -A.de Mello), na temat "istnienia Boga", którą właśnie sobie przypomniałem. "Lecę " z pamięci.

Do Mistrza( Mędrca) przybył podróżnik poszukujący Prawdy.
Bez ceregieli, wprost pyta Mistrza :
- Mistrzu, wierzysz w istnienie Boga?
Mistrz spokojnie popatrzył w oczy podróżnika i powiedział:
- Odpowiem na Twoje pytanie, jak Ty odpowiesz na moje?
Podróżnik: Dobrze, Mistrzu.
Mistrz: Widzisz to krzesło w głębi pokoju?
Podróżnik: Tak, widzę.
Mistrz: Czy ono stoi na lewo czy na prawo?
Podróżnik: Na lewo czy na parwo - od czego?
Mistrz: ...w istnienie czego?



#555
29-09-2011 15:56
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)Odp: Grobowa historyczność...
W odpowiedzi Artur@R
Doskonałe!

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365