 |
Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-03-2014 14:30 | Hejtibeats (210 punktów) | Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :)
-6 na 12 | Witam Jako osoba wierząca od niedawna podejmę wymianę zdań. Każdy kto ma ochotę, niech przedstawi swój pogląd w sprawie tematu. Jeżeli nie wierzysz w żadnego Boga, żadne super siły, napisz krótko z jakiego powodu, jednym zdaniem co przekonało Cię, że żaden Bóg nie istnieje.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 Dalej..#286 -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > >Co Ty pleciesz? A z czyich pieniędzy buduje się w Polsce szkoły, baseny, szpitale? Z kasy ateistów, czy teistów? Głównie z kasy teistów. Dlatego też z tej kasy buduje się też czasem kościół lub muzeum przy kościele. Jak byś chciał? Aby teiści płacili na szkoły, baseny i nie mogli sobie kościoła zafundować? A niby dlaczego? Bo Ty teistów nie lubisz i już! Nie bądź zabawny.> Do szkoly uczeszczaja teisci, ateisci, protestanci, tatarowie i wszycy pozostali obywatele (bez wzgledu na to w jaki idiotyzm wierza). Do kosciola katolickiego chadzaja tylko i wylacznie katolicy. Ateisci, protestanci, swiadkowie czy Tatarzy nie potrzebuje kosciola katolickiego ale musza na budowe placic.I co z tego wynika? Tłumaczyłem już tę demagogię i nie chce mi się ponownie. Różne grupy ludzi, z różnym nasileniem korzystają z podatków, które płacą wszyscy: dotacje mogą dostać i dotsja różne organizacje, na różne cele, są wśród nich także Tatarzy, ateiści i inni. Z tego co stworzą korzystaja głównie te właśnie grupy i tak jest. Akurat katolików jest najwiecej, to i najwiecej korzystają. Co w tym dziwnego? To oczywiste, w każdym demokratycznym kraju. > A skoro Ty twierdzisz, ze teista placi za szkole wiec ma prawo na budowe kosciola ze srodkow panstwowych to co powiesz na ateiste, ktory za szkole zaplacil i zazyczy sobie zbudowania sexshopu za podatki? Bedzie mogl? Wedlug Twojej logiki raczej tak  Ateista może oczekiwać dotacji, na wszystko, o ile jest to zgodne z przepisami, także na akcje racjonalistyczne, naukowe, ateistyczne i inne. Na sexshop nie, bo tego raczej nie ma na takiej liście, chyba że zmienimy listę i uznsamy że sexshopy są wazne społecznie. Dałeś strasznie głupi przykład. > Na reszte nie chce mi sie odpowiadac bo jest belkotem 12-latka, ktory mysli, ze zagial wszystkich swoja elokwencja i inteligencja.Oj, Panie Rafale, Panie Rafale... |
#287 6 na 6 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) |
> A zatem tłumaczę ponownie:> 1. Jeśli rozpoczynamy dyskusję o bogu ze względu na jakieś jego cechy, to zakładamy roboczo jego istnienie. To chyba jest dla Ciebie zrozumiałe.> 2. Czy ów "roboczy" bóg może być dla Ciebie niezrozumiały, czy nie? Może czy nie? Każdy człowiek rozumny napisze, że może.> 3. Z tego wynika, że bóg miłosierny i wszechmocny może istnieć.> I tyle.> Tak bóg może taki być. Skoro elektron może być trochę tu i trochę tam, to bóg też może.> Niczyj debilizm nie zaneguje logiki.To Ty rozpoczynasz dyskusje i to Ty zakladasz robocze idiotyzmy. Dla mnie bog nie istnieje i zadne robocze urojenie nie sprawi, ze zacznie on istniec. Rownie dobrze, mozesz zalozyc roboczo, ze Ziemia to nie Ziemia ino Mars. Te robocze zalozenie ma taka sama wartosc jak zalozenie, ze bog jest jednoczesnie taki i -taki  Napinasz sie, zeby udowodnic istnienie Twojego urojonego kolegi a jego od poczatku ani widu ani slychu  |
#288 -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > >1. Mówimy tutaj o bogu - czymś co wymyka się naszemu doświadczeniu, nie możemy zatem przyjmować wprost takiej interpretacji wykluczającej. Pisałem o tym już wielokrotnie: bóg może być dla nas niezrozumiały, i taki bóg istnieć może, chociaż w świetle dokonań nauki to mało prawdopodobne.> A Ty na zasadzie wrodzonego chciejstwa i mimo wszelkich wskazań wybierasz akurat tę alternatywę? To szalone.Nie wybieram tej alternatywy, bo jej się nie wybiera, ona istnieje lub nie. I ja ją dostrzegam. > >2. Tam gdzie dotykamy pojęć nieskończoności (czyli też bóg) na różnych płaszczyznach, jesteśmy zupełnie zagubieni, nawet w nauce. Jako przykład podawałem już kiedyś nieskończoną gęstość osobliwości (chodzi o BB). Czy nauka doświadczalna zna takie cóś, jak "nieskończenie gęste cóś"?> Nikt nie twierdzi, że jest nieskończona. Musi być odpowiednio duża, aby można było uznać to za nieskończoność w równaniach. Ktoś, kto nigdy się nie zajmował żadną nauką będzie miał problemy ze zrozumieniem tego.To ciekawe. Wszędzie mówi się o nieskonczonej gestosci, a Ty o gęstosci skończonej, którą można uznać za nieskończoną w równaniach? Możesz to (jak sądzę, Ty to rozumiesz) wyjaśnić bliżej? Czy tak samo jest z nieskońocznością (czasu) istnienia materii? Czy tu już nie? A jeśli nie to dlaczego? > >Wydaje mi się, że nie. A tyamczasem jest to poważna część nauki o kosmosie. Co oznacza, że nie jesteśmy tacy "stanowczy" w dyskursie naukowym, także nie tylko doświacenie może być kluczowe w poznawaniu świata.> Modelowanie matematyczne też jest nie najgorszą metodą.Owszem. |
#289 -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > >A zatem tłumaczę ponownie:> >1. Jeśli rozpoczynamy dyskusję o bogu ze względu na jakieś jego cechy, to zakładamy roboczo jego istnienie. To chyba jest dla Ciebie zrozumiałe.> >2. Czy ów "roboczy" bóg może być dla Ciebie niezrozumiały, czy nie? Może czy nie? Każdy człowiek rozumny napisze, że może.> >3. Z tego wynika, że bóg miłosierny i wszechmocny może istnieć.> >I tyle.> >Tak bóg może taki być. Skoro elektron może być trochę tu i trochę tam, to bóg też może.> >Niczyj debilizm nie zaneguje logiki.> To Ty rozpoczynasz dyskusje i to Ty zakladasz robocze idiotyzmy.Ja? > Dla mnie bog nie istnieje i zadne robocze urojenie nie sprawi, ze zacznie on istniec.Nie roizważamy tutaj istnienia boga lub nie, tylko możliwość jego istnienia. Nie udowadniam że istnieje, tylko że istniec może i że wynika to z obserwacji świata. > Rownie dobrze, mozesz zalozyc roboczo, ze Ziemia to nie Ziemia ino Mars. Te robocze zalozenie ma taka sama wartosc jak zalozenie, ze bog jest jednoczesnie taki i -taki  Założenie wynika z obserwacji świata, a nie z "czapy". > Napinasz sie, zeby udowodnic istnienie Twojego urojonego kolegi a jego od poczatku ani widu ani slychu  Ja? Mam wrażenie, że większym problemem dla Ciebie jest dopuszczenie nawet małej szansy jego istnienia (co jest generalnie zgodne z obserwacją świata i logicznego wnioskowania) niż dla mnie przyznanie, że faktycznie ta szansa jest niewielka. A mówi się, że to nam teistom świat sie wali, gdy ktoś podważy nasz światiopogląd... |
#290 4 na 4 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) |
> Ja? Mam wrażenie, że większym problemem dla Ciebie jest dopuszczenie nawet małej szansy jego istnienia (co jest generalnie zgodne z obserwacją świata i logicznego wnioskowania) niż dla mnie przyznanie, że faktycznie ta szansa jest niewielka. A mówi się, że to nam teistom świat sie wali, gdy ktoś podważy nasz światiopogląd...A ktory bog ma szanse istnienia? Wszyscy? Czy tylko ten zydowski? Generalnie istnienie latajacej swini nie jest mniej prawdopodobne niz itnienie czegos blizej nieokrelonego (Ty to nazywasz bogiem), co moze byc jednoczesnie takie i -takie. Przyjmujac roboczo takie idiotyzmy jak Twoje mozna zalozyc doslownie wszystko  |
#291 -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > A ktory bog ma szanse istnienia? Wszyscy? Czy tylko ten zydowski?definicję podałem. > Generalnie istnienie latajacej swini nie jest mniej prawdopodobne niz itnienie czegos blizej nieokrelonego (Ty to nazywasz bogiem), co moze byc jednoczesnie takie i -takie.nie bardzo. jesli podasz deficnicję latającej świni, to pogadamy. > Przyjmujac roboczo takie idiotyzmy jak Twoje mozna zalozyc doslownie wszystko  A czym jest nieskonczona gęstość? Czymś określonym? A czym jest istniejacy tu i tam elektron jednocześnie? A czym są wylatujace z "niczego" (kwantowej zupy) cząstki bez żadnej przyczyny? Kolego, świat który obserwujemy właśnie taki jest: bliżej nieokreślony. Określone byty są jednocześnie takie i takie, czasem nieokreślone, a jednak istnieją. A Ty z jakiegoś powodu takiemu nieokreślonemu bogu chcesz odebrać szanse na istnienie? Dlaczego? Bo prawdopodobnie jesteś fideistą. |
#292 1 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > Nie wszystko!!! lecz energia i materia trwa od nieskończoności w wiecznym ruchu, bez pierwszego poruszyciela.Skąd to wiesz? Ale niech Ci będzie (roboczo)! Czy w takim istniejącym od nieskończoności dynamicznym świecie, mógł powstać byt, który jest kimś w rodzaju boga dla nas (może już niewszechmocny, ale prawie, może już nie wszechwiedzący, ale prawie, może już nie. ... ale ... a w sumie co to dla nas za różnica...)? Byt który posiada tak dużą wiedzę, że jest dla nas bogiem, byt który wie jak żyć wiecznie, który wie jak przenieśc naszą swiadomość po śmierci ciała gdzieś, może do nieba własnie... itd... Skoro świat istnieje od nieskończoności, to powstanie takiego bytu jest ... pewne, prawda? |
#293 5 na 5 | Sygnał (4252 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > Nie wybieram tej alternatywy, bo jej się nie wybiera, ona istnieje lub nie. I ja ją dostrzegam.Tak po prawdzie a priori istnieje ich nieskończenie wiele, a Ty z zerową wiedzą, na ślepo, albo na zasadzie chciejstwa wybierasz jedną bez żadnych pomiarów. Powtarzam, szalone. > To ciekawe. Wszędzie mówi się o nieskonczonej gestosci, a Ty o gęstosci skończonej, którą można uznać za nieskończoną w równaniach? Możesz to (jak sądzę, Ty to rozumiesz) wyjaśnić bliżej?To jest oczywiste. Gdy w danym równaniu (modelu) jeden z czynników jest gigantyczny w porównaniu z innymi spokojnie idzie go przybliżyć przejściem granicznym do nieskończoności. > Czy tak samo jest z nieskońocznością (czasu) istnienia materii? Czy tu już nie? A jeśli nie to dlaczego?Jak podpisujemy się pod model BB, to materia nie istnieje od zawsze, tylko od t0=BB. Są jeszcze zabawne modele z zapętlającym się wszechświatem, ale nie jestem do końca wykwalifikowany, żeby je tłumaczyć. > Owszem.> Kolejna metoda, której nie używasz. |
#294 5 na 5 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) |
> nie bardzo. jesli podasz deficnicję latającej świni, to pogadamy.A ty podales definicje Twojego boga? Przyjales roboczo, ze takie cos moze istniec bo moze sprawic, ze nasze pojecie logiki nie bedzie obowiazywalo. Wiec ja oswiadczam, ze roboczo istnieje swinia, ktora za pomoca ogona moze latac? Ze co? Ze fizycznie nie jest to mozliwe? Mojej swini nie obowiazuja prawa fizyki bo istnieje prawdopodobiebnstwo, ze swinia z takimi mozliwosciami moze istniec. > Bo prawdopodobnie jesteś fideistą.Tak. Wykluczam istnienie takich bytow jak Jahwe i Allah na wiare i dlatego jestem fideista  |
#295 7 na 9 | panTeista (6808 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > >Nie wszystko!!! lecz energia i materia trwa od nieskończoności w wiecznym ruchu, bez pierwszego poruszyciela.> Skąd to wiesz?To wynika z tego że jest niezniszczalna. > Czy w takim istniejącym od nieskończoności dynamicznym świecie, mógł powstać byt,> który jest kimś w rodzaju boga dla nas (może już niewszechmocny, ale prawie, może >już nie wszechwiedzący, ale prawie, może już nie. ... ale ... a w sumie co to dla >nas za różnica...)?Różnicę dla nas stanowi to czy oddziałuje na nas czy nie. Nic nie wskazuje na to żeby jakiś miłosierny i wszechmogący oddziaływał na ludzi. Należy brać pod uwagę także to że byty nie tylko powstają ale także ulegają zagładzie. > Skoro świat istnieje od nieskończoności, to powstanie takiego bytu jest ... pewne, prawda?Nie jest pewne dlatego że życie nie rozwija się w stabilnych warunkach ale ulega zagładzie kosmicznej. Natomiast definicja słowa miłosierny i wszechmogący jest znana. Jeżeli nawet jakiś byt o inteligencji niewspółmiernie większej od ludzkiej istnieje to nie jest on miłosierny dla ludzi. Definicja miłosierdzia i wszechmocy wyklucza oddziaływanie takiego boga na ludzki świat. Nawet jeżeli jest niepojęty nie zmienia to definicji miłosierdzia.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch |
#296 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | . > Czy w takim istniejącym od nieskończoności dynamicznym świecie, mógł powstać byt, który jest kimś w rodzaju boga dla nas (może już niewszechmocny, ale prawie, może już nie wszechwiedzący, ale prawie, może już nie. ... ale ... a w sumie co to dla nas za różnica...)? Byt który posiada tak dużą wiedzę, że jest dla nas bogiem, byt który wie jak żyć wiecznie, który wie jak przenieśc naszą swiadomość po śmierci ciała gdzieś, może do nieba własnie... itd...> Skoro świat istnieje od nieskończoności, to powstanie takiego bytu jest ... pewne, prawda?wyborcza.p(*)rzeniu_swiata___na_kredyt.htmlwww.eioba.pl/a/3rgy/skad-sie-wzial-wszechswiatwww.facebook.com/NowyAteizm/posts/208797132547495lubimyczytac.pl/ksiazka/80717/wielki-projektwww.wykop.(*)at-z-niczego-jak-dziala-swiat/@@@ . |
#297 2 na 2 | Jan Rylew (3965 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > Jeżeli chce się merytorycznie porozmawiać, to warto się zastanowić co nasz partner napisał i co chciał nam i innym czytelnikom przekazać, a nie jak mu skutecznie przypieprzyć.Właśnie z tej rady proszę skorzystać, bo to co Pan wyprawia z moimi tekstami, ba zdaniami (pewnie w imię słusznej walki z teizmem i głupotą), dzieląc je na kawałki i tak komentując bez przeczytania całego zdania i bez refleksji co do jego merytorycznej zawartości, nie mówiąc już o kontekście całej wypowiedzi, wskazuje właśnie na tę wadliwość, która uniemożliwia wszelką merytoryczną dyskusję. > PS. Ciekawostką jest tu to, iż Pan wcale nie podejmuje merytorycznej dyskusji z argumentami, które przedstawiam, tylko koncentruje się na mnie.Odpowiedź zawarta jest w tym co napisałem już wyżej i w tym co napisał Pan sam w dwóch poprzednich zdaniach: > Zupełnie się nie boję, że ktoś zrobi ze mnie durnia, natomiast zawsze się zastanawiam, aby nie zrobić durniem samego siebie. Cieszę się, iż Pan jest swoimi wywodami usatysfakcjonowany i proszę się zupełnie się tym nie przejmować, że ja się z nimi nie zgadzam.Przy czym uważny czytelnik skonstatuje łatwo, że pierwsze zdanie też kieruje Pan do mnie. Szkoda, że nie bierze Pan go rzeczywiście do siebie. Pan tutaj bardzo rzadko operuje konkretnymi argumentami podrzucając do przeczytania różne teksty jakby licząc, że adwersarz sam sobie wybierze odpowiednią myśl, ale o wiele bardziej ułatwia rozmowę bezpośrednie posługiwanie się własnymi myślami (oczywiście w kwestii spornej, a nie na temat tego drugiego). > Naprawdę jestem ciekawszy od Ajdukiewicza, czy Pleszczyńskiego? Ciekawszy od rozważań na temat idei i zadań racjonalizmu i tego, jak w to wpisuje się nasze forum?Oczywiście, byłby Pan dla mnie ciekawszym jako rozmówca od Ajdukiewicza (z nim nie da się już podyskutować), podobnie Pleszczyńskiego, który spreparował ładną wypowiedź i na koniec skokietował Pana wzmianką, że kibicuje nowym ateistom (z dość wątpliwym uzasadnieniem), gdyby Pan więcej samodzielnie formułował swoje argumenty zamiast posługiwać się autorytetami jak tarczą, odziany w bezpieczny (według Pana) kaftan racjonalizmu. Natomiast to, że rozmawiamy o sobie wynika z tego, że przyjęliśmy ten modus rozmowy, mówiąc nie tylko o swoich osobistych przekonaniach: Ja to i to, a ja tamto i owo, ale że mamy inne poglądy nie musimy się chyba uważać za durniów (wiem, że to trudne  . Pozdrawiam. |
#298 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | . > >>>Jeżeli chce się merytorycznie porozmawiać, to warto się zastanowić co nasz partner napisał i co chciał nam i innym czytelnikom przekazać, a nie jak mu skutecznie przypieprzyć.> Właśnie z tej rady proszę skorzystać, bo to co Pan wyprawia z moimi tekstami, ba zdaniami (pewnie w imię słusznej walki z teizmem i głupotą), dzieląc je na kawałki i tak komentując bez przeczytania całego zdania i bez refleksji co do jego merytorycznej zawartości, nie mówiąc już o kontekście całej wypowiedzi, wskazuje właśnie na tę wadliwość, która uniemożliwia wszelką merytoryczną dyskusję.Proszę o konkrety *. Według mnie, to jest zupełnie odwrotnie i swoje matactwa mnie Pan zarzuca. > >>>Ciekawostką jest tu to, iż Pan wcale nie podejmuje merytorycznej dyskusji z argumentami, które przedstawiam, tylko koncentruje się na mnie.> Odpowiedź zawarta jest w tym co napisałem już wyżej i w tym co napisał Pan sam w dwóch poprzednich zdaniach:> >>>Zupełnie się nie boję, że ktoś zrobi ze mnie durnia, natomiast zawsze się zastanawiam, aby nie zrobić durniem samego siebie. Cieszę się, iż Pan jest swoimi wywodami usatysfakcjonowany i proszę się zupełnie się tym nie przejmować, że ja się z nimi nie zgadzam.> Przy czym uważny czytelnik skonstatuje łatwo, że pierwsze zdanie też kieruje Pan do mnie. Szkoda, że nie bierze Pan go rzeczywiście do siebie.Nie dość, iż Pan lepiej wie niż ja sam co myślę i co chcę powiedzieć, to jeszcze narzuca swój osąd innym czytelnikom. Zapewniam Pana, że w większości czytają nas bardzo inteligentni ludzie, którzy potrafią tekst zrozumieć i dokonać samodzielnego jego osądu. > Pan tutaj bardzo rzadko operuje konkretnymi argumentami podrzucając do przeczytania różne teksty jakby licząc, że adwersarz sam sobie wybierze odpowiednią myśl, ale o wiele bardziej ułatwia rozmowę bezpośrednie posługiwanie się własnymi myślami (oczywiście w kwestii spornej, a nie na temat tego drugiego).Mnie się wydaje, że jest akurat zupełnie odwrotnie. Jestem wprost upierdliwy w przedstawianiu konkretnych argumentów i to właśnie jest główną przyczyną nienawiści do mnie tych, którym merytorycznych racjonalnych argumentów brakuje. Tak, bardzo często podpieram się "literaturą przedmiotu", gdyż ja nie jestem tak mądry sam z siebie, czy też nie mam mądrości jako "dar boży", tylko jestem mądry mądrością innych. Staram się przez całe życie być w miarę oczytanym i wiedzieć, gdzie mogę co znaleźć. Czytając mam możliwość dyskusji z największymi myślicielami świata i wszystkim takie oczytanie polecam. > >>>Naprawdę jestem ciekawszy od Ajdukiewicza, czy Pleszczyńskiego? Ciekawszy od rozważań na temat idei i zadań racjonalizmu i tego, jak w to wpisuje się nasze forum?> Oczywiście, byłby Pan dla mnie ciekawszym jako rozmówca od Ajdukiewicza (z nim nie da się już podyskutować), podobnie Pleszczyńskiego, który spreparował ładną wypowiedź i na koniec skokietował Pana wzmianką, że kibicuje nowym ateistom ( z dość wątpliwym uzasadnieniem), gdyby Pan więcej samodzielnie formułował swoje argumenty zamiast posługiwać się autorytetami jak tarczą, odziany w bezpieczny (według Pana) kaftan racjonalizmu.Minimum tego, aby jakakolwiek dyskusja była możliwą, jest zrozumienie tego co interlokutor napisał. Mam poważne wątpliwości czy Pan nawet chce to zrozumieć. (Jeżeli chce się merytorycznie porozmawiać, to warto się zastanowić co nasz partner napisał i co chciał nam i innym czytelnikom przekazać, a nie jak mu skutecznie przypieprzyć.)Dla mnie oczywistym jest, że 73 letni Ajdukiewicz zmarł w 1963 roku, a Pleszczyński nie jest uczestnikiem naszego forum, ale tu dyskutujemy nawet nad myślą filozofów starożytnych i każdy tekst może być przedmiotem dyskusji, a także kanwą dla własnych przemyśleń i polemik. Dlaczego obraża Pan u "Bogu ducha winnego" Pleszczyńskiego? Dlatego, że Pan się z nim nie zgadza. Wiem, że to Pańska metoda wobec mnie, ale czy warto stosować ją wobec wszystkich oponentów? Ja też nie zgadzam się we wszyskim z Pleszczyńskim, a co gorsze nawet z Ajdukiewiczem, ale to mądrzy ludzie i warto zastanowić się nad tym co napisali. Warto się od nich uczyć, choć racjonaliści powinni zawsze myśleć samodzielnie. > Natomiast to, że rozmawiamy o sobie wynika z tego, że przyjęliśmy ten modus rozmowy, mówiąc nie tylko o swoich osobistych przekonaniach: Ja to i to, a ja tamto i owo, ale że mamy inne poglądy nie musimy się chyba uważać za durniów (wiem, że to trudne .Powtórzę więc jeszcze raz: Zupełnie się nie boję, że ktoś zrobi ze mnie durnia, natomiast zawsze się zastanawiam, aby nie zrobić durniem samego siebie, gdyż nikt nie skompromituje nas bardziej niż uczynimy to sami. Nie, za durnia Pana nie uważam, ale to naprawdę ma dalece wtórne znaczenie za kogo mnie Pan uważa, czy też ja Pana - tu swoje wypowiedzi upubliczniamy oddając je pod krytyczną analizę czytelników i ma znaczenie za kogo uważają nas ci, do których swoje wypowiedzi kierujemy. Niech Pan zostawi prawo do tych ogólnych ocen ogółowi i ograniczy się tu do swojego subiektywnego osądu. Moje wypowiedzi i mój sposób wywodu ma prawo się Panu nie podobać. Nie jest Pan w tym sam. Jest tu grupa osób, którym się one nawet bardzo nie podobają, ale przez próby narzucania swojego zdania innym czytelnikom tylko się sami ośmieszamy i dlatego nie warto tego robić. Ja zostawiam ocenę komunikatywności oraz jakości argumentacji w moich tekstach naszym czytelnikom i jakoś nie mam tu poczucia braku zrozumienia, czego i Panu życzę. * Mile widziane jest przytaczanie tylko tych słów adresata, które są ważne w naszej wypowiedzi, pozostałe usuwamy.Pozdrawiam. @@@ . |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > .> >Czy w takim istniejącym od nieskończoności dynamicznym świecie, mógł powstać byt, który jest kimś w rodzaju boga dla nas (może już niewszechmocny, ale prawie, może już nie wszechwiedzący, ale prawie, może już nie. ... ale ... a w sumie co to dla nas za różnica...)? Byt który posiada tak dużą wiedzę, że jest dla nas bogiem, byt który wie jak żyć wiecznie, który wie jak przenieśc naszą swiadomość po śmierci ciała gdzieś, może do nieba własnie... itd...> >Skoro świat istnieje od nieskończoności, to powstanie takiego bytu jest ... pewne, prawda?> wyborcza.p(*)rzeniu_swiata___na_kredyt.html> www.eioba.pl/a/3rgy/skad-sie-wzial-wszechswiat> www.facebook.com/NowyAteizm/posts/208797132547495> lubimyczytac.pl/ksiazka/80717/wielki-projekt> www.wykop.(*)at-z-niczego-jak-dziala-swiat/Logika, Panie Bogusławski logika! A ta jest nieubłagalna. Mocniejsza niż tysiące linków. |
#300 -2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > >Nie wybieram tej alternatywy, bo jej się nie wybiera, ona istnieje lub nie. I ja ją dostrzegam.> Tak po prawdzie a priori istnieje ich nieskończenie wiele, a Ty z zerową wiedzą, na ślepo, albo na zasadzie chciejstwa wybierasz jedną bez żadnych pomiarów. Powtarzam, szalone.Nie wybieram, tylko dostrzegam jako jedną z wielu. > >To ciekawe. Wszędzie mówi się o nieskonczonej gestosci, a Ty o gęstosci skończonej, którą można uznać za nieskończoną w równaniach? Możesz to (jak sądzę, Ty to rozumiesz) wyjaśnić bliżej?> To jest oczywiste. Gdy w danym równaniu (modelu) jeden z czynników jest gigantyczny w porównaniu z innymi spokojnie idzie go przybliżyć przejściem granicznym do nieskończoności.Takie przybliżenia o jakich piszesz, są dziwactwem: aby zamieniać wartość bardzo dużą na nieskończoną, tylko dlatego, że jest duża w porównaniu z innymi. Faktycznie to niewiadomo, jak jest z tą gęstoscią, może i jest nieskończona, a może nie, przecież to tylko wynik modelowania. > >Czy tak samo jest z nieskońocznością (czasu) istnienia materii? Czy tu już nie? A jeśli nie to dlaczego?> Jak podpisujemy się pod model BB, to materia nie istnieje od zawsze, tylko od t0=BB. Są jeszcze zabawne modele z zapętlającym się wszechświatem, ale nie jestem do końca wykwalifikowany, żeby je tłumaczyć.> >Owszem.> >> Kolejna metoda, której nie używasz.Sam widzisz, jak to modelowanie i zakładanie BB prowadzi do absurdów: nieskończonej gestości, która niby jest, ale tylko we wzorze, a tam w tyn BB to już na początku prawa fizyki nie obowiązują, bo tak pasuje do wzoru? Szaleństwo i Harry Poter. Właśnie o to chodzi. Tam gdzie dotykamy nieskończoności, jesteśmy bezradni, a logicznie rzecz ujmując bóg może istnieć. Logiczne, ale jakby wbrew rozumowi, tak jak nieskonczona gęstość: logiczna (ze wzrou) ale wbrew rozumowi, tak jak niedziałanie praw fizyki (logicznen ze wzrou) ale wbrew rozumowi, itd... Tak właśnie jest tam, gdzie rozmawiamy o nieskończoności. Myślisz, że Twoje logiczności wbrew rozumowi są lepsze niż moje? Tak może być tylko wtedy, gdy wierzysz w swoje. Ja nie wierzę w żadne, ale je widzę. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|