 |
Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-03-2014 14:30 | Hejtibeats (210 punktów) | Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :)
-6 na 12 | Witam Jako osoba wierząca od niedawna podejmę wymianę zdań. Każdy kto ma ochotę, niech przedstawi swój pogląd w sprawie tematu. Jeżeli nie wierzysz w żadnego Boga, żadne super siły, napisz krótko z jakiego powodu, jednym zdaniem co przekonało Cię, że żaden Bóg nie istnieje.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 Dalej..#151 2 na 2 | gostyx (347 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > Argument przemawiający za istnieniem sprzecznego biblijnego boga w którego on zdaje się wierzyć? Nie ma takiego - biblijny bóg jest zbyt dobrze opisany żeby poważnie za jego istnieniem argumentować. Jakiś deistyczny bóg mógłby inaczej się prezentować, ale nie takiego tworu się dyskusja tyczy.> >Jak dla mnie to była jednak argumentacja funkcyjna: "wierzę(argument1, argument2)". Ponawiam zatem pytanie: jakich argumentów oczekiwałeś Ty? Potrafisz sprecyzować, czy tak naprawdę sam dokładnie nie wiesz, co masz na myśli wołając "daj mi prawdziwy argument" i jest to tylko chwyt erystyczny z Twojej strony?  > Nie czujesz się choć odrobinę nieswojo zarzucając innym swoje przewiny? Co do argumentu patrz wyżej.Czyli, podsmowując, Twój tok rozumowania wygląda następująco: jesteś przeświadczony o nieistnieniu boga i nie ma takich argumentów, które mogłyby Cię przekonać o tym. Mimo to (a może właśnie przez to?) cokolwiek by ktoś nie powiedział, dlaczego ON wierzy, nie jest dla Ciebie dobrym argumentem w dyskusji. Jak dla mnie - nie zgadzam się w wielu miejscach z Hejtibeatsem, ale uznaję jego prawo do własnej oceny siły argumentów i to co jego przekonuje, mnie nie musi. Ale nie twierdziłem nigdy, że to nie jest argument. Dla niego jest. > >No jak widać, nie dla wszystkich (np. Heitibeatsa) jest to taki absurd, panie ja-wiem-lepiej.> Nie wszyscy mogą wiedzieć lepiej, panie najwyraźniej nieświadomy istnienia kościelnej indoktrynacji.Śmiem twierdzić, że zdawałem sobie z niej sprawę wcześniej od Ciebie, ale jakoś nie wpływa to na mnie aż tak bardzo, jak na Ciebie. Nie traktuję ludzi, którzy usiłują mnie nawracać, czy choćby porozmawiać o bogu jak jakiejś głupiej stonki, która jest o tyle głupia, że wierzy w coś, w co ja nie. Osobiście księży nie przyjmuję, powiedziałem uprzejmie "dziękuję, nie korzystam", nawet licealny ksiądz, jak się wypisałem z religii, witał mnie potem na korytarzu przyjaznym okrzykiem "szczęść boże, witam antychrysta!" - rozstaliśmy się w pełnej zgodzie, Świadków Jehowy traktowałem z uśmiechem, kilka razy luźno pogadaliśmy, było nawet fajnie - już do mnie nie przychodzą, bo wiedzą, że nie mają po co. W tej sprawie zgadzam się w pełni z Hejtibeatsem - nastawienie do ludzi jest najważniejsze i nie twórzmy sztucznych podziałów na "mądrych/oświeconych" i "głupich/zabobonnych", których ci rzekomo światlejsi powinni traktować z pogardą. A widze po postach, że Ty sobie nie odmawiasz solidnej dawki złośliwości, ironii i wyżycia się. Smutne to tak właściwie. > >Czy mogę prosić o prawdziwy argument na pytanie "gdzie tu lekceważenie" a nie lanie wody na zasadzie "wiem, ale Ci nie powiem, sam sie domyśl". Cóż takiego wyciąłem, bo nie potrafiłem się do tego odnieść? Męczy mnie już trochę takie Twoje unikanie jasnych odpowiedzi i zmian tematu w postaci retorycznych pytań, tylko opakowanych w ironię, żeby ładnie się sprzedawało.> Prosić możesz, ale czy jesteś w stanie ten argument przyjąć do wiadomości? Albo go choć zauważyć?Zapewne ani jedno ani drugie. Pewnikiem muszę być naprawdę tępy, skoro nie docierają do mnie Twoje tak znakomicie Ciebie przekonujące argumenty. > Uznanie już na wstępie, że ktoś bozi nie dostrzega bo nie chce dostrzec nie jest lekceważeniem rozmówcy?Czemu? Moim zdaniem, po przeczytaniu postów Hejtibeatsa, nie zarzuca Ci on ignorancji czy złej woli, tylko mówi, że ok, masz po prostu swoją ścieżkę. Tam, gdzie on widzi boga, Ty nie musisz. I własnie to Ci próbuje przekazać. Gdyby do mnie ktoś tak pisał, to średnio bym się obraził. Nie doszlibyśmy do porozumienia, ale nie imputowałbym rozmówcy tego, że mnie lekceważy. > Założenie, że ktoś nie wierzy bo postulowana bozia dała mu jakoby wolną wolę nie sprawia, że nie da się sensownie odnieść do twierdzenia postulującego?Dlatego mówię, że nie doszlibyśmy w takim przypadku do porozumienia. Ale nie dochodzić do porozumienia można na kilka sposobów, milszych lub pogardliwych. > I odpuściłbyś już sobie przypisywanie swoich zachowań mnie. To było zabawne w kilkunastu innych postach, teraz świadczy tylko o tobie. I wcale nie świadczy dobrze.Prawdziwy lewy sierpowy od mojej ciotki. > Od ciebie to pochwała bo ty obok racjonalizmu nawet nie stałeś.Spójrz na swoje posty, na moje, następnie wyjdź na spacer i świeżym okiem oceń swoje podejście do adwersarza w dyskusji. Dobrze Ci to zrobi. > >Jeśli nie okazujesz szacunku dysputantowi, który Tobie go nie okazuje - jesteś taki sam jak on i niczym się od niego nie różnisz.> Normalnie w samo serce mnie ubodłeś swoją opinią.Nie było to moim zamiarem, żebyś chwytał się za serce, tylko uzasadniłem Ci dlaczego ja staram się mieć szacunek dla rozmówcy nawet, gdy on mnie nie chce szanować. Quasi-kąśliwa ironia na serce nie pomaga, a nawet i szkodzi, wiesz o tym? > Nie dostrzegasz moich argumentów, nie uznajesz ich twoja wola.Widzę wszystkie, nie uznaję niektórych, jeśli chodzi o ścisłość, uważam, ze są po prostu błędne. Natomiast jeśli miałbym oceniać Cię po ogólnej zawartości argumentów, które piszesz, to jest z reguły ok, pod wieloma Twoimi wypowiedziami sam bym się podpisał, ale może napisanymi w innym tonie. Poza prześmiewcy czy wręcz szydercy podchodzącego z góry do prymitywnych maluczkich, którzy mają inne zdanie niż ja i lekceważącego ich swoim sposobem argumentacji nie leży w mojej naturze. Ale jak widać, każda nisza znajdzie mieszkańca. Dodatkowo w Twoich postach widzę dużo zacietrzewienia i erystyki, byleby wyszło na Twoje. Tak, wiem, że zaraz mi zarzucisz, że ja robię to samo, więc choć tym razem odpuść. > Bądź jednak łaskaw swoich zachowań mnie nie przypisywać. Kończę ową wielce owocną wymianę poglądów - nie jestem zainteresowany ciągłym udowadnianiem, że nie jestem wielbłądem, szczególnie komuś kto nijak tego nie chce przyjąć do wiadomości.Moja ciotka widzę kontratakuje...
True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen. It is misguided to place too much faith in the funding |
#152 5 na 5 | panTeista (6808 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | Zdaje się że dla Świadków Jehowy Maryja tylko urodziła Syna Bożego i na tym jej rola się kończy. Nie może ona czynić cudów. Założyciel wątku nie pisze czy jest Ś.J. ale jego wykręty przed wypowiedzią na temat Bozi sugerują że nie jest katolikiem.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch |
#153 1 na 1 | panTeista (6808 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > >Moje zdanie nie na temat istnienia/nieistnienia bóstw nie wpływają na ich istnienie> to prawda, ale wpływa na CiebieW jaki sposób wpływa, co zmienia?
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch |
#154 4 na 4 | panTeista (6808 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > skąd wiesz, że ktoś Cię kocha, zważyłeś to ?  Pomaga mi w trudnych chwilach i cieszy się moją pomyślnością.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch |
#155 1 na 1 | panTeista (6808 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > Nie oznacza to, że Bóg się nie rozwija,Skąd masz tę informację, że się rozwija?
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch |
#156 11 na 11 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > ...jego wykręty przed wypowiedzią na temat Bozi sugerują że nie jest katolikiem.Jego wykręty w mojej opinii dowodzą raczej, że pan dyskutant trochę się przygotował. Mamy zapewne do czynienia z teistą, który przegrał setki dyskusji i się zapewne nauczył uczyć na swoich błędach. Pan dyskutant wybrał, więc typową dla teistów ścieżkę ewolucji. Teiści coraz mniej mówią o swoich bogach, bo zdają sobie sprawę, że to najprostsza droga do porażki. Na dodatek wiedzą, że jest jeden dogmat, którego muszą bronić: Już w Starym Testamencie pod wspływem starszych i bardziej rozwiniętych kultur teiści podkreślają ważność dowodu. Jednak udają, że wymóg dowodu nie dotyczy Jahve - wymóg dowodu wg wyznawców Jahve dotyczy wszystkich innych.
Księga Izajasza największego mesjanistycznego proroka jest naszpikowana odwołaniami do potrzeby dowodu. Pan dyskutant ciągle pisze jak najmniej o braku swoich argumentów i ciągle stara się przerzucić argumentację na drugą stronę. Już od pierwszego postu.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument). |
#157 3 na 3 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > Jak to gdzie? W zaświatach. Wolną wolę dał i tyle jego - coś jak bogowie z "Conana", dawali człowiekowi siłę a potem niech sobie radzi jak może  Kompletnie offtopic, bo ten cały temat jest offtopic  Crom w jednej (ze 100 czy więcej?) książek przynajmniej zadziałał/objawił się. Czarodziej, który chciał być równy bogom miał bliskie i pilne spotkanie z podeszwą Croma. Bóg El czy jak go tam nazywają bóg Jahve fizycznie się nie zamanifestował w książce o Bliskim Wschodzie.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument). |
#158 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > Czyli, podsmowując, Twój tok rozumowania wygląda następująco: jesteś przeświadczony o nieistnieniu boga i nie ma takich argumentów, które mogłyby Cię przekonać o tym.Często zdarza ci się być przeświadczonym o istnieniu wewnętrznie sprzecznych bytów, za których istnieniem nic nie przemawia i których czyny dziwnie przypominają działania innych bożków? > Mimo to (a może właśnie przez to?) cokolwiek by ktoś nie powiedział, dlaczego ON wierzy, nie jest dla Ciebie dobrym argumentem w dyskusji.Cokolwiek kto by nie napisał również by mnie nie przekonało do istnienia krasnoludka pożerającego słońce. > Jak dla mnie - nie zgadzam się w wielu miejscach z Hejtibeatsem, ale uznaję jego prawo do własnej oceny siły argumentów i to co jego przekonuje, mnie nie musi. Ale nie twierdziłem nigdy, że to nie jest argument. Dla niego jest.Dla niego może być, dla mnie nie ma żadnej wagi. I w ogóle mnie nie przekonuje. Zresztą czy twierdzenia o wielkiej wadze nie powinny wspierać się na równie solidnych dowodach i argumentach? > Śmiem twierdzić, że zdawałem sobie z niej sprawę wcześniej od Ciebie, ale jakoś nie wpływa to na mnie aż tak bardzo, jak na Ciebie. Nie traktuję ludzi, którzy usiłują mnie nawracać, czy choćby porozmawiać o bogu jak jakiejś głupiej stonki, która jest o tyle głupia, że wierzy w coś, w co ja nie.Ci co próbują nawracać do głupi nie są (nie zawsze w każdym razie). Oni mają w tym interes. A traktuje ich tak jak innych bajkopisarzy, którzy chcieliby wymuszać życie według zasad z ich ulubionych dzieł literackich. I nie chodzi o wiarę w coś w co ja nie wierzę, tylko o bezpodstawną wiarę w jakiś wyższy byt, będący jakoby jakimiś właściwościami obdarzonym. Nie mówiąc już o tym, że byt ten ma mieć wobec ludzi jakiś plan a jego cechy niezbyt przystają do rzeczywistości. Ot wszechmiłosierdzie chociaż i brak reakcji na katastrofy naturalne. > Osobiście księży nie przyjmuję[...]A widze po postach, że Ty sobie nie odmawiasz solidnej dawki złośliwości, ironii i wyżycia się. Smutne to tak właściwie.Dlaczego miałbym odmawiać sobie i innym ironii i niechby złośliwości nawet? Nie uważam religijnych mitów za godne szacunku. A że ciebie to smuci, cóż twoja sprawa. > Zapewne ani jedno ani drugie. Pewnikiem muszę być naprawdę tępy, skoro nie docierają do mnie Twoje tak znakomicie Ciebie przekonujące argumenty.Przez grzeczność nie zaprzeczę. > Czemu? Moim zdaniem, po przeczytaniu postów Hejtibeatsa, nie zarzuca Ci on ignorancji czy złej woli, tylko mówi, że ok, masz po prostu swoją ścieżkę. Tam, gdzie on widzi boga, Ty nie musisz. I własnie to Ci próbuje przekazać. Gdyby do mnie ktoś tak pisał, to średnio bym się obraził. Nie doszlibyśmy do porozumienia, ale nie imputowałbym rozmówcy tego, że mnie lekceważy.Twoim zdaniem. Ja odnoszę zupełnie inne wrażenie. Toż on mniej czy bardziej świadomie zakłada, że jest tym co ma rację. A ja nie dość, że jej nie mam, to jeszcze nie mam bo jego bozia łaskawie pozwala w siebie nie wierzyć. W nowym zaś poście niezwykle wprost elegancko i subtelnie zasugerował, że brak wiary się z brakiem mądrości łączy: Cytat:Uważam, że mądra, przemyślana wiara musi iść w parze z nauką, a każdy kto popada w skrajności na 99% jest daleki od Boga i mądrości, ale żeby to zrozumieć trzeba trochę otworzyć nie tylko głowę, ale i serce na drugiego człowieka. > Dlatego mówię, że nie doszlibyśmy w takim przypadku do porozumienia. Ale nie dochodzić do porozumienia można na kilka sposobów, milszych lub pogardliwych.Można też to robić z ironią i sarkazmem, a nawet pewną dawką zasłużonej złośliwości. Nie lubię kaznodziei. > Prawdziwy lewy sierpowy od mojej ciotki.Prawda boli. > Spójrz na swoje posty, na moje, następnie wyjdź na spacer i świeżym okiem oceń swoje podejście do adwersarza w dyskusji. Dobrze Ci to zrobi.To już swego rodzaju świecka tradycja ale zapytam dla porządku - jesteś pewien, że pisząc do mnie nie myślisz o sobie? > Nie było to moim zamiarem, żebyś chwytał się za serce, tylko uzasadniłem Ci dlaczego ja staram się mieć szacunek dla rozmówcy nawet, gdy on mnie nie chce szanować.Ja z kolei nie mam zamiaru szanować kogoś kto mnie nie szanuje. > Widzę wszystkie, nie uznaję niektórych, jeśli chodzi o ścisłość, uważam, ze są po prostu błędne.Uważaj, twoja sprawa. > Natomiast jeśli miałbym oceniać Cię po ogólnej zawartości argumentów, które piszesz, to jest z reguły ok, pod wieloma Twoimi wypowiedziami sam bym się podpisał, ale może napisanymi w innym tonie.Cieszę się niezmiernie, iż moje argumenty wzniosły się na taki poziom, że nie dość, iż je zauważyłeś to jeszcze je doceniasz. Zaprawdę wiele to dla mnie znaczy. > Poza prześmiewcy czy wręcz szydercy podchodzącego z góry do prymitywnych maluczkich, którzy mają inne zdanie niż ja i lekceważącego ich swoim sposobem argumentacji nie leży w mojej naturze.W sposób szyderczy to podchodzę do prymitywnych przekonań i sposobu ich przekazywania, tudzież mniej czy bardziej otwartego zarzucania mi ignorancji. > Ale jak widać, każda nisza znajdzie mieszkańca.Jak więc czujesz się w swojej? > Dodatkowo w Twoich postach widzę dużo zacietrzewienia i erystyki, byleby wyszło na Twoje. Tak, wiem, że zaraz mi zarzucisz, że ja robię to samo, więc choć tym razem odpuść.Dlaczego niby miałbym odpuścić? To już kopanie się z koniem, ale to ty jesteś stroną manipulującą. > Moja ciotka widzę kontratakuje...Ten lewy sierpowy wyraźnie ci nie posłużył. Wyjdź na dwór, zrelaksuj się a później bez zacietrzewienia pisz - czyli zastosuj swoją radę do siebie.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance. |
#159 5 na 5 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > Zacytuj proszę dokładnie moment, w którym uznaję na wstępie, że założyłem istnienie Boga i to, że ktoś go nie chce zobaczyć. Proszę o dokładny cytat. W jednym z postów nawet przeprosiłem, jeżeli ktoś by tak to odebrał, ale proszę o dokładny cytat.Nie ma dokładnego cytatu boś był na tyle przewidujący żeby tak jawnej głupoty wprost nie napisać. Poniżej masz jednak kilka swoich wypowiedzi, które sprawę właściwie naświetlają. Tak swoją drogą nie próbujesz mi chyba wmówić, że wcale nie jesteś przekonany o istnieniu swojej bozi, tudzież wolnej woli? Istnienie boga (i nie tylko): Cytat:To forum i ton rozmowy między niektórymi ludźmi pokazuje, że nawet nie potrafimy ze sobą rozmawiać, a chcemy poznać plan Boga ? To kolejny dla mnie dowód, że nie jesteśmy jeszcze godni poznać jego zamysłów. Tu masz wolną wolę: Cytat:Mało tego, wierzę, że Bóg dał nam wolną wiarę do tego stopnia, że masz prawo wyboru w co chcesz wierzyć. Jest to piękny dar. Wolna wola i istnienie boga: Cytat:Brak śladów działalności bogów. - prawda lub nie, otrzymując wolną wolę od Boga, dar największy poza samym życiem, Bóg nie może w sposób jednoznaczny zejść i zrobić coś osobiście, ponieważ zaneguje nasz wybór i nie pozostawi wyboru, ale może działać pośrednio, pozostawiając wciąż wybór Chcenie lub niechcenie bycia przekonanym: Cytat:Nikt i nic Cię nie przekona, jeżeli tego nie chcesz. Posiadasz wolną wolę wyboru, chęci poszukiwania za/przeciw lub nieposzukiwania > Poza tym widzę, że dla niektórych pewne argumenty, nie są argumentami, a więc rozmowa z góry jest skazana na krytykę, to nawet nie jest rozmowa, to jest właśnie lekceważenie.Poczułeś się urażony tym, że ktoś nie uznaje istnienia twojego ulubionego superbohatera, na którego istnienie nie ma sensownych dowodów i który najpewniej jest jednym z setek bożków wymyślonych przez ludzi na przestrzeni wieków? > Uważam, że mądra, przemyślana wiara musi iść w parze z nauką, a każdy kto popada w skrajności na 99% jest daleki od Boga i mądrości, ale żeby to zrozumieć trzeba trochę otworzyć nie tylko głowę, ale i serce na drugiego człowieka.I ty wcale nie zakładasz istnienia bozi, tak? A teraz dodatkowo nie sugerujesz, że jak ktoś nie podziela twojej wiary w dawne mity to coś z nim nie tak? Dziwię się doprawdy, że masz czelność oskarżać innych przy jednoczesnym zawoalowanym wprawdzie ale nazywaniu ich głupcami. > Wiara, która wybrałem świadomie na podstawie drogi, którą przeszedłem opiera się w dużym stopniu na biblii, ale nie zakładam, że jest to jedyny wyznacznik, nie zakładam, że znam naturę Boga, wręcz przeciwnie, wyobrażam sobie go jako kogoś niepojętego na tym etapie naszej świadomości.Wybrałeś świadomie? Będąc ochrzczonym w wieku np. 18 lat a wcześniej odbierając solidne wykształcenie z zakresu religioznawstwa? > Przeszedłem przez najdziwniejsze teorie naukowe zanim uznałem, że jest coś wyżej nad nami, ostatecznie dotarłem do sztucznych inteligencji i zauważyłem jedynie próżność niektórych naukowców, którzy pewni i zadufani w sobie, uznali, że wszystko rozwikłają, bo są z nich takie kozaki, że Bóg w sumie to nie jest potrzebny.I wszystko jasne. Ty uznałeś i ty masz rację. Gdzie tam naukowcom do tytana intelektu tej miary. Zapewne skromność jest jedną z twoich wielu zalet. > Ale ja się pytam, co ma Bóg do nauki ?Nic. Nieistniejące byty z zasady nic do nauki nie mają. > Może nauka nie walczy z Bogiem, może walczy z wykorzystywaniem przez ludzi religii do sterowania ludźmi ?Ciężko walczyć z czymś co nie istnieje inaczej niż wyobrażenie trwające m.in. z powodu kościelnej indoktrynacji. > Podkreślam. Potrzebna jest wiara, nauka i zrozumienie drugiego człowieka.Podkreślaj do woli, nie znaczy to, że masz rację. Tobie może i wiara jest do czegoś potrzebna, ale to nie znaczy, że innym również.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance. |
#160 5 na 5 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > Ułomność ludzi nie neguje istnienia stwórcy.Ludzie są stwórcami idei bogów. Ułomność ludzi stwórców ma więc wielkie przełożenie na łatwość zaprzeczenia ich ideom zwanym bogami. > Używa się pojęcia Boga jako wszechmogącego i odwiecznego w stosunku do ludzi. Nie oznacza to, że Bóg się nie rozwija, a pytanie o wiek Boga na poziomie niemożności stwierdzenia naukowego czy istnieje jest już fantazją niepojętą dla umysłu. Nikt nie wziął pod uwagę, że sama Biblia ukazuje dokładnie, że Bóg potrafi się gniewać, potrafił zwątpić w swoje stworzenie, gdy ludzie byli na moralnym dnie, bezmyślni ludzie mają dość mylne wyobrażenie o Bogu, a ateiści lubią je wykorzystywać jako argumentPrzynajmniej teraz wiem, że jesteś wyznawcą boga Ela zwanego współcześnie bogiem Jahve. Wybrałeś, więc sobie boga od: - magazynów śniegu, gradu i piorunów, - oceanów w kosmosie, - mitów uproszczonych ze starszych wersji, - łatwych ożywień w Starym Testamencie i za Jezusa, jednak niemożliwych obecnie, - akceptującego istnienie innych bogów i zabijającego swoich wyznawców, > > ii) seria typu ..> za dużo ksiażek  Doskonały argument. Za dużo czytam  . Książki są złe, bo zawierają wiedzę i rozwijają wyobraźnię. > > Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).> Póki co to jest taki sam argument, jak brak dowodów na nieistnienie Bogów (naprawdę bardzo mocny argument). Jak dla mnie ateizm, to religia, o biegunie przeciwnym do teizmu. W skrajnym teizmie bywają ludzie, którzy wierzą we wszystkie "cuda" bezmyślnie ale i w skrajnym ateizmie ludzie uwierzyli, że pozjadali rozumy świata.> Pokora i współpraca obu grup może przynieść pożądane efekty w celu odkrycia tajemnic świata.To jest właśnie to ciągłe przerzucanie, które może i działało w przedszkolu lub seminarium, ale ono spowodowało setki Twoich porażek w dyskusjach z ateistami w dorosłym życiu. Ten wątek będzie setki + 1 taką dyskusją. W ogóle nazywanie ateizmu religią pokazuje, jak kompletnie brak Ci argumentów i jak kompletną porażkę ponosisz. Argument na poziomie "Nie zbieranie znaczków to hobby". Żałosne.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument). |
#161 5 na 5 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > Doskonały argument. Za dużo czytam . Książki są złe, bo zawierają wiedzę i rozwijają wyobraźnię.Nie od dziś wiadomo, że czytanie niewłaściwych książek może uśmiercić wiarę. Podobno Biblia doskonale spełnia taką funkcję 
The only good is knowledge and the only evil is ignorance. |
#162 8 na 8 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > Uważam, że nauka w żaden sposób nie neguje istnienia wyższej inteligencji, wręcz ją potwierdza...To nie jest prawda. Nauka doświadczalna nam mówi, że każda inteligencja musi być zrealizowana w materialnym nośniku o bardzo dużej komplikacji informatycznej, takim jak mózg lub komputer. Czymże miałby być ten nośnik dla tej "wyższej inteligencji"? > ... jest potrzebna, żeby obalać zabobony i używanie pojęcia "Bóg" jako korka, do zatykania jeszcze niezbadanych dziur.A to już tylko zwykłe chciejstwo ignorantów. |
#163 5 na 5 | panTeista (6808 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > Wiara, która wybrałem świadomie na podstawie drogi, którą przeszedłem opiera się w dużym stopniu na biblii Czy Twoim zdaniem kobieta jest równa mężczyźnie?11 Kobieta niechaj się uczy w cichości z całym poddaniem się. 12 Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem lecz [chcę, by] trwała w cichości. Bóg stworzył najpierw Adama, a potem stworzył Ewę, by była "pomocą" dla Adama. Ten porządek stworzenia ma uniwersalne zastosowanie dla całej ludzkości zarówno w rodzinie (List do Efezjan 2:22-33), jak i w Kościele. To, że Ewa jako pierwsza została zwiedziona, odpowiada na pytanie, dlaczego kobieta nie może być pastorem czy mieć władzy nad mężczyzną. Żony powinny poddać się pod autorytet swoich mężów. "Żony, bądźcie uległe mężom swoim jak Panu. Bo mąż jest głową żony, jak Chrystus Głową Kościoła, ciała, którego jest Zbawicielem. Ale jak Kościół podlega Chrystusowi, tak i żony mężom swoim we wszystkim" (Efezjan 5.22-24). Maitrea Budda
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch |
#164 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > >>>Gorzej jednak z ateistami, którzy wierzą...> >>Czyli jak ateiści wierzą to jest zły uczynek?> >A czy ja coś takiego sugeruję? Absolutnie nie.> Więc dlaczego "z ateistami gorzej"?Wierzący teista to nic dziwnego, ale wierzący ateista to dość dziwne. Stąd "gorzej". |
#165 -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Dlaczego nie wierzysz w żadnego Boga ? Może warto :) | > >>Czyli wykazujemy sprzeczności między wiarą w dobroć i wszechmoc bożą a istnieniem zła.> >(...) a On może być wszechwiedzący (a więc zatem także może być niepojęty dla Ciebie), stąd wniosek jest oczywisty że może istnieć i bóg i zło, ale my nie możemy tego pojąć. To chyba jasne.> Jakie znaczenie ma dla ludzi istnienie takiego Kreatora, jaki sens modlić się do Niego i wierzyć. Ponadto dla chrześcijan pasterze zalecają Chrystusa jako wzór zasad moralnych. A przecież wzorować się na Kimś niepojętym jest bez sensu.Nie wiem jakie ma znaczenie, czy jest sens się do niego modlić itd... to sprawa wierzących. Wiem jednak iż racjonalnie rzecz biorąc bóg taki (miłosierny i wszechmogący) może istnieć, co wykazałem. >>Jedyny sens jaki dostrzegam w tym wykazywaniu sprzeczności dot. istnienia boga i zła, to poprawa sobie samopoczucia, przy założeniu (od czapy zupełnie) że jeśli bóg mógłby w ogóle istnieć musiałby być zrozumiały dla tego kto wykazuje sprzeczności. Ale skąd takie założenie? > Twoim zdaniem musiałby, ja nie podzielam twojego twierdzenia. Czytelnicy rozstrzygną.OK, ja też nie uważam, że musiałby, ale wtedy nie ma sprzeczności i bóg taki (miłosierny i wszechmogący) może istnieć. A to ważny wniosek w kontekscie milionów "dowodów" o niemożliwości jego istnienia w tym setek zapisanych na tym portalu. > Hejtibeats postawił pytanie: "A czy chciałbyś, żeby istniał jakiś Bóg ? Cieszyłbyś się gdyby istniał, czy nie?"> Ja mu odpowiedziałem: "gdyby miał taką moralność jak biblijny to zdecydowanie nie".> Hejtibeats na to: "Przybliż mi jaką ma...?"> W ten sposób zbliżyliśmy się do torów teodycei. Może dla Ciebie służy to poprawie samopoczucia dla Hejtibeats'a ma jakiś sens.Trochę o czym innym pisałem... > >Poza tym zobacz jak wygląda nawet to forum - tutaj pisze się o bogu więcej niż o nauce,> Bo celem serwisu, jest tropienie absurdów, przesądów, szarlatanerii, uprzedzeń, kłamstw, fobii i głupoty. A wiara w Boga tym właśnie jest.> >i jeszcze się dziwią niektórzy że coraz więcej tutaj wierzących. Jak tyle jest wątków o bogu i wierze, kościele, to naturalne jest, że ściąga to teistów.> I dobrze że ściąga teistów, tutaj mogą się zapoznać z racjonalnym obrazem świata.Nie żartuj, setki forumowiczów na tym portalu myśli, że dowodem na nieistnienie boga jest to, że istnieje zło. Wyjaśniłem chyba dość jasno, że to absurd. > Jak są na forum to nie odprawiają w tym czasie guseł.Tak, dodatkowo można wyjaśnić setkom racjonalistów kilka absurdów, które powtarzają w sieci. > >Gdyby większość contentu dotyczyła spraw racjonalnych, nie interesowałoby to teistów.> Byłoby mniej wejść na forum a Mariuszowi Agnosiewiczowi zależy na tym aby wejść było jak najwięcej. Aby portal był szerzej znany.Wg mnie jest tak, że portal był znany szerokiemu gronu teistów, którzy tutaj się normalnie udzielali, niestety przez wzrost agresji antyklerykalnej pojawiło się ich więcej, jako odpowiedź na agresję. A jeśli chodzi o większą liczbę forumowiczów, to można zrobić zpecjalny dział dla teistów i będzie więcej, a co! |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|