 |
Piekło logicznie bez sensu Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-05-2016 21:06 | Max Golonko (1811 punktów) | Piekło logicznie bez sensu
2 na 2 | Piekło jest bez sensu gdyż:
1. Kara wiekuista jest na pewno za wielka, cokolwiek by ktoś nie nabroił - jako taka "psychopatycznie" niesprawiedliwa.
2. Grzechy każdego człowieka Bóg musiał znać już jak stwarzał świat więc jest ich rzeczywistym kreatorem czyli winowajcą.
3. Człowiek grzeszy bo nie wierzy boga, a nie na złość bogu, więc zawsze ma dobre intencje wobec nakazów boga (fikcyjnych w jego mniemaniu).
4. Skoro Biblia nie wspomina o wielkim wybuchu, dinozaurach i australopitekach (mimo, że były i grały ważną rolę jako nasi przodkowie) to bez sensu jest wnioskowanie z niej o rzekomym piekle i diable. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >4. Skoro Biblia nie wspomina o wielkim wybuchu, dinozaurach i australopitekach (mimo, że były i grały ważną rolę jako nasi przodkowie) to bez sensu jest wnioskowanie z niej o rzekomym piekle i diable.
Piekło to miejsce, do którego chcemy wysłać człowieka, który nad nami dominuje. Myśl, że spotka go krzywda łagodzi napięcie i pomaga zaakceptować jego dominację.
Bez takich iluzji należałoby podjąć walkę z dominacją a ta mogłaby się skończyć dla słabego śmiercią. Wiara w piekło, niebo i sprawiedliwość po śmierci jest jak strach - odciąga od walki.
|
|
olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Piekło jest bez sensu gdyż: >1. Kara wiekuista jest na pewno za wielka, cokolwiek by ktoś nie nabroił - jako taka >"psychopatycznie" niesprawiedliwa.
Tu się zgadzam, jak każdy kto nie jest psychopatą.
>2. Grzechy każdego człowieka Bóg musiał znać już jak stwarzał świat więc jest ich rzeczywistym >kreatorem czyli winowajcą.
To się zgadzam, jak każdy kto myśli logicznie.
>3. Człowiek grzeszy bo nie wierzy boga, a nie na złość bogu, więc zawsze ma dobre intencje wobec >nakazów boga (fikcyjnych w jego mniemaniu).
Niekoniecznie, bo gdyby istniał jakiś bóg to bym nim gardził i chciałbym mu zrobić na przekór, bo byłby dla mnie ... (tu powinien być wulgaryzm żeby podkreślić przekaz, ale się powstrzymam).
>4. Skoro Biblia nie wspomina o wielkim wybuchu, dinozaurach i australopitekach (mimo, że były i >grały ważną rolę jako nasi przodkowie) to bez sensu jest wnioskowanie z niej o rzekomym piekle i >diable.
No bez sensu byłoby orzekanie czegokolwiek na podstawie Bibilii.
Ale Bóg nie istnieje na 100% gdyż musiałby być ograniczony przez logikę i warianty rzeczywistości, co byłoby bez sensu.
|
|
 | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Ale Bóg nie istnieje na 100% gdyż musiałby być ograniczony przez logikę i warianty rzeczywistości, co byłoby bez sensu. Odważne stwierdzenie. A skąd wiesz, że musiałby ? Może masz jakąś dziwną definicje - jak definiujesz Boga?
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
|  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| |  | 5 na 5 | romaro (25211 punktów) | > Ja "Należę do tych ludzi, którzy tylko w 999,999 są pewni, że bóg nie istnieje". Nikt nie umiera bez utraty dziewictwa - życie p*****li nas wszystkich. Dlatego chociażby z przyzwoitości nie wierzę, by nie winić boga, gdyby - nie daj boże - istniał.
|
|
| |  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Należę do tych ludzi, którzy tylko w 999,999 są pewni, że bóg nie istnieje
Gdyby ten promil pewności przeliczyć na alkohol bylibyśmy dobrze wstawieni ...
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Ale Bóg nie istnieje na 100% gdyż musiałby być ograniczony przez logikę i warianty rzeczywistości, co byłoby bez sensu. >Odważne stwierdzenie. A skąd wiesz, że musiałby ? >Może masz jakąś dziwną definicje - jak definiujesz Boga? >
Mowa oczywiście o Bogu osobowym. Moje stwierdzenie nie dotyczy np panteizmu.
Pomyśl o tym tak: wszystko co istnieje musiało mieć możliwość aby zaistnieć. Zdarzenia mogły się też potoczyć inaczej. Czyli istnieje teoretyczna przestrzeń wariantów, która poprzedza zaistnienie czegokolwiek. Kiedy wynalazca odkrywa wynalazek, to tak naprawdę go nie tworzy, tylko przenosi go z przestrzeni wariantów do reala za pomocą mechanizmów działających w jego umyśle. Odbywa się to na zasadzie przyczynowości - po prostu zachodzą pewne procesy, tak jak zachodzą procesy w procesorze komputera. Proces myślenia ma to do siebie, że kiedy zaczynamy myśleć nie wiemy co wymyślimy. Przed dokonaniem wyboru nie wiemy co wybierzemy. Wszystko jest więc dla świadomości osobowej niespodzianką i wyłania się z nieświadomości, teoretycznej przestrzeni wariantów i realnie działających przyczyn i skutków. Żadna osoba nie może sama niczego stworzyć, więc teoria Boga osobowego stwarzającego wszystko z niczego jest błędem logicznym.
|
|
2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Człowiek grzeszy bo nie wierzy boga, a nie na złość bogu, więc zawsze ma dobre intencje wobec nakazów boga (fikcyjnych w jego mniemaniu). A potem sie dziwic ze uwazaja ateistow za mniej moralnych.
|
|
 | 5 na 5 | Lilly Amina (4723 punktów) | >(...) uwazaja ateistow za mniej moralnych. KTO konkretnie uważa?
|
|
|  | 5 na 5 polepszacz (672 punktów) (zablokowany) |
>KTO konkretnie uważa? np. nadpaież i nadpapieżyca Terlikowscy.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >>KTO konkretnie uważa? >np. nadpaież i nadpapieżyca Terlikowscy. > Z punktu widzenia katolika ateista nie moze byc czlowiekiem morlanym. Dlaczego? Nie wiem, nie pytajcie mnie, tak wyczytalem na frondzie.
|
|
| | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >Z punktu widzenia katolika ateista nie moze byc czlowiekiem morlanym. Dlaczego? Nie wiem, nie pytajcie mnie, tak wyczytalem na frondzie.
Po raz kolejny pipcys jak Inuit po samogonie
Po raz kolejny zapytam o źródło Twojego dogmatu
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >>Z punktu widzenia katolika ateista nie moze byc czlowiekiem morlanym. Dlaczego? Nie wiem, nie pytajcie mnie, tak wyczytalem na frondzie. >Po raz kolejny pipcys jak Inuit po samogonie >Po raz kolejny zapytam o źródło Twojego dogmatu Przeczytaj zacytowany przez siebie fragement. Tam masz odpowiedz bo przewidzialem to pytanie.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > >>Z punktu widzenia katolika ateista nie moze byc czlowiekiem morlanym. Dlaczego? Nie wiem, nie pytajcie mnie, tak wyczytalem na frondzie.> >Po raz kolejny pipcys jak Inuit po samogonie> >Po raz kolejny zapytam o źródło Twojego dogmatu> Przeczytaj zacytowany przez siebie fragement. Tam masz odpowiedz bo przewidzialem to pytanie.> Cytat:Z punktu widzenia katolika ateista nie moze byc czlowiekiem morlanym. Fronda jako autorytet? A jeśli znajdę JEDNEGO katolika, który uważa, że ateista może być człowiekiem moralnym? Jeśli czytujesz Frondę to poczytaj też oficjalny tygodnik krakowskiej archidiecezjalnej kurii Gdybyś przewidywał moje potania, to umiałbyś na nie odpowiedzieć, nadal nie odpowiedziałeś z czego wynika ten dogmat: Cytat:Państwo daje przywileje normalnym małżeństwom cywilnym tylko dlatego, że oczekuje od tego małżeństwa dzieci. Pogrubienie Twoje Jak też kto jest kompetentny do definiowania czy coś jest chorobą czy nie jest oraz czy jakaś choroba jest chorobą tylko do granicy państwa Za dużo tych dogmatów
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Cytat:Państwo daje przywileje normalnym małżeństwom cywilnym tylko dlatego, że oczekuje od tego małżeństwa dzieci. Zalozmy ze mylilem sie w tej kwestii. Jesli teraz udowodnisz mi ,korzystajc z tego zalozenia ze homoseksualim to nie choroba przy zachowaniu sensownej definicji choroby, to bede sie martwil. Na razie nie chce mi sie tego tlumaczyc, bo czuje ze i tak nic sensownego nie zrobisz z tym zalozeniem. Wytlumacz mi, dlaczego to jest Ci tak bardzo potrzebne w tym dowodzie ?
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | > > Cytat:Państwo daje przywileje normalnym małżeństwom cywilnym tylko dlatego, że oczekuje od tego małżeństwa dzieci. > Zalozmy ze mylilem sie w tej kwestii.Oddzielmy ją od kolejnej. Czym innym jest stan prawny, tu uważam że stanowczo się mylisz i żadne państwo nie daje małżeńskich praw tylko dlatego że oczekuje od nich potomstwa > Jesli teraz udowodnisz mi ,korzystajc z tego zalozenia ze homoseksualim to nie choroba przy zachowaniu sensownej definicji choroby, to bede sie martwil.To założenie nie ma niczego wspólnego z medyczną diagnostyką ani z definicją choroby. Nie można więc w oparciu o to założenie definiować choroby > Na razie nie chce mi sie tego tlumaczyc, bo czuje ze i tak nic sensownego nie zrobisz z tym zalozeniem.Nie, ponieważ mieszasz dwie sprawy. Twój błąd który zacytowałem i skrytykowałem i definicję choroby > Wytlumacz mi, dlaczego to jest Ci tak bardzo potrzebne w tym dowodzie?To proste : twierdzisz = udowodnij Co do definicji choroby to temat na odrębną rozmowę, nie jestem lekarzem i z konieczności w sprawach medycznych muszę mieć zaufanie do medycznej wiedzy. Na fR jest kilkoro mądrych lekarzy ; szkoda że Paulina, do której wiedzy miałem największe zaufanie, już tu nie pisuje.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 7 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Jesli teraz udowodnisz mi ,korzystajc z tego zalozenia ze homoseksualim to nie choroba przy zachowaniu sensownej definicji choroby, to bede sie martwil. Choroba jest takim stanem organizmu, kiedy to czujemy się źle, a owego złego samopoczucia nie można jednak powiązać z krótkotrwałym, przejściowym uwarunkowaniem psychologicznym lub bytowym, lecz z dolegliwościami wywołanymi przez zmiany strukturalne lub zmienioną czynność organizmu. Przez dolegliwości rozumiemy przy tym doznania, które są przejawem nieprawidłowych zmian struktury organizmu lub zaburzeń regulacji funkcji narządów.
Homoseksualizm - orientacja homoseksualna. Oznacza pociąg seksualny, ale także emocjonalne zaangażowanie w stosunku do tej samej płci. Psychologia i medycyna sprzed lat klasyfikowały homoseksualizm jako patologię. Światowa Organizacja Zdrowia dopiero w 1990 roku wykreśliła homoseksualizm z listy chorób i problemów zdrowotnych. Obecnie homoseksualizm, biseksualizm i heteroseksualizm to równe sobie orientacje psychoseksualne. Żadna z nich nie jest uznawana za lepszą czy gorszą.
Istnieje naukowy konsensus, że homoseksualizm jest normalnym wariantem ludzkiej seksualności. Takie stanowisko prezentują: Światowa Organizacja Zdrowia, Światowe Towarzystwo Psychiatryczne, Światowe Towarzystwo Medyczne, Światowe Towarzystwo Zdrowia Seksualnego, International Society of Psychiatric-Mental Health Nurses, Panamerykańska Organizacja Zdrowia, Stały Komitet Lekarzy Europejskich, Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne, Amerykańskie Towarzystwo Psychoanalityczne, Amerykańska Akademia Pediatryczna, Amerykańska Akademia Psychiatrii Dzieci i Młodzieży, Amerykańskie Towarzystwo Medyczne, Amerykańskie Kolegium Lekarzy, Amerykańskie Stowarzyszenie Zdrowia Publicznego, Amerykańskie Stowarzyszenie Zdrowia Szkolnego, Amerykańska Akademia Lekarzy Rodzinnych, amerykańskie Towarzystwo Zdrowia i Medycyny Wieku Młodzieńczego, Amerykańska Akademia Pielęgniarstwa, Association of American Medical Colleges, Amerykańskie Stowarzyszenie Edukatorów, Doradców i Terapeutów Seksualnych, Amerykańskie Stowarzyszenie Psychologów Szkolnych, Amerykańskie Towarzystwo Terapii Małżeńskiej i Rodzinnej, amerykańskie Narodowe Stowarzyszenie Pracowników Socjalnych, amerykańskie Towarzystwo Terapii Behawioralnej i Poznawczej, Amerykańskie Stowarzyszenie Poradnictwa Psychologicznego, Amerykańskie Stowarzyszenie Doradców Szkolnych, Kanadyjskie Towarzystwo Psychiatryczne, Kanadyjskie Towarzystwo Psychologiczne, Kanadyjskie Towarzystwo Pediatryczne, brytyjskie Królewskie Kolegium Psychiatrów, Brytyjskie Towarzystwo Psychologiczne, Brytyjska Rada Psychoanalityczna, Rada Psychoterapii Zjednoczonego Królestwa, Brytyjskie Towarzystwo Medyczne, brytyjskie Królewskie Kolegium Lekarzy Rodzinnych, Brytyjskie Stowarzyszenie Poradnictwa Psychologicznego i Psychoterapii, Brytyjskie Towarzystwo Terapii Behawioralnej i Poznawczej, brytyjskie Narodowe Stowarzyszenie Poradnictwa Psychologicznego, Królewskie Australijsko-Nowozelandzkie Kolegium Psychiatrów, Australijskie Towarzystwo Psychologiczne, Australijskie Towarzystwo Medyczne, Australijska Federacja Psychoterapii i Poradnictwa Psychologicznego, Południowoafrykańskie Stowarzyszenie Psychiatrów, Południowoafrykańskie Towarzystwo Psychologiczne, Południowoafrykańska Akademia Nauk, Brazylijskie Towarzystwo Psychiatryczne, brazylijska Federalna Rada Psychologii, brazylijska Federalna Rada Medycyny, Kolumbijskie Towarzystwo Psychiatryczne, Kolumbijska Krajowa Rada Psychologii, Kolumbijska Fundacja na Rzecz Postępu Psychologii, Izraelskie Towarzystwo Psychologiczne, Libańskie Towarzystwo Psychiatryczne, Libańskie Towarzystwo Psychologiczne, Libańskie Towarzystwo Medyczne na Rzecz Zdrowia Seksualnego, Indyjskie Towarzystwo Psychiatryczne, Japońskie Towarzystwo Psychiatrii i Neurologii, Filipińskie Towarzystwo Psychologiczne, Hongkońskie Kolegium Psychiatrów, Hongkońskie Towarzystwo Psychologiczne, Stowarzyszenie Niemieckich Psychiatrów, Niemieckie Towarzystwo Psychiatrii, Psychoterapii, Psychosomatyki i Neurologii, Niemieckie Towarzystwo Medyczne, Holenderski Instytut Psychologii, Królewskie Holenderskie Towarzystwo Medyczne, Holenderskie Towarzystwo Seksuologiczne, Madryckie Kolegium Psychologów, Hiszpańskie Towarzystwo Podstawowej Opieki Pediatrycznej, Hiszpańska Federacja Stowarzyszeń Seksuologicznych, Włoskie Towarzystwo Psychologiczne, włoska Krajowa Rada Psychologów, Włoskie Towarzystwo Seksuologiczne i Edukacji Seksualnej, Stowarzyszenie Portugalskich Psychologów, Portugalskie Towarzystwo Seksuologii Klinicznej, Szwajcarskie Towarzystwo Psychologiczne, Duńskie Towarzystwo Medyczne, Norweskie Towarzystwo Psychiatryczne, Norweskie Towarzystwo Psychologiczne], Irlandzkie Kolegium Psychiatryczne, Irlandzkie Towarzystwo Psychologiczne i Polskie Towarzystwo Seksuologiczne. I co z tego, gdy z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. To tak, jak teraźniejsze dyskusje z PiS-em. Cały świat swoje, a politycy PiS-u są teflonowi i wszelka argumentacja spływa po nich jak woda po kaczce. Ktokolwiek i czegokolwiek by nie powiedział przedstawiając za własnym stanowiskiem nawet i najmocniejsze argumenty, to oni i tak, jak młynki modlitewne, z miedzianymi czoła, klepią swoje.
@@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) | Nie popełniaj błędu z autorytetu, tylko ustosunkuj się do mojej argumentacji. Twoją definicje znam, i tłumaczyłem dlaczego nie jest to dobra definicja.
I nie zajmuj się tym w tym wątku bo ten jest na inny temat! Właściwy wątek: www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710126
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 8 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Nie popełniaj błędu z autorytetu, tylko ustosunkuj się do mojej argumentacji.Nie jest Wielce Szanowny Pan dla mnie żadnym autorytetem i swoje pouczania proponuję zachować dla siebie. > Twoją definicje znam, i tłumaczyłem dlaczego nie jest to dobra definicja.Mojej definicji Pan nie zna, gdyż jej tu nie użyłem, przywołałem definicje encyklopedyczne. Niczego Pan mnie nie tłumaczył, a na podstawie tego co Pan tu wypisuje, to mocno wątpię aby w czymkolwiek mnie Pan przekonał. > I nie zajmuj się tym w tym wątku bo ten jest na inny temat!Zajmuję się tym co uważam za stosowne, a tu zająłem się głupią wypowiedzią w tym wątku: >Jesli teraz udowodnisz mi ,korzystajc z tego zalozenia ze homoseksualim to nie choroba przy zachowaniu sensownej definicji choroby, to bede sie martwil. I ewidentnie wypisywanie w tym wątku przez Szanownego Pana bzdur wykazałem. __________ Czytelnik 'Jan Bednarski' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Piekło logicznie bez sensu' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w710238 Profil czytelnika: www.racjonalista.pl/index.php/s,47/k,117221Nie, zupełnie nie jest Pan ze swoim poziomem na naszym forum jedynym: Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Piekło logicznie bez sensu' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w710238 Inni też tu dbają aby ten poziom tu utrzymać. Na moim podwórku mawiano, że "najgorsza choroba, to jak ktoś ma zajoba", gdyż pomimo tego, iż to patologia, a nie naturalna orientacja seksualna, to podobnie do homoseksualizmu zajob też jest nieuleczalny. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) | > >Nie popełniaj błędu z autorytetu, tylko ustosunkuj się do mojej argumentacji.> Nie jest Wielce Szanowny Pan dla mnie żadnym autorytetem i swoje pouczania proponuję zachować dla siebie.Panie, co Pan bredzisz ? Myślę ,że na racjonalistycznym forum przegląd podstawowych zasad uczciwej dyskusji powinien być wręcz obowiązkowy, bo chyba nie chodzi o to aby ciągle wzajemnie szukać skrzętnie poukrywanych błędów logicznych ? > Nie, zupełnie nie jest Pan ze swoim poziomem na naszym forum jedynym:Ja tam Na Ducha Prawdy nie narzekam, jeśli chodzi o minusowanie, a wręcz przeciwnie. To już nie wolno PANA ocenić ? > Zajmuję się tym co uważam za stosowne, a tu zająłem się głupią wypowiedzią w tym wątku: >Jesli teraz udowodnisz mi ,korzystajc z tego zalozenia ze homoseksualim to nie choroba przy zachowaniu sensownej definicji choroby, to bede sie martwil. I ewidentnie wypisywanie w tym wątku przez Szanownego Pana bzdur wykazałem.A powtórzę linka jeszcze raz, niech sobie każdy obejrzy, ten miażdżący, skopiowany prosto z wikiepdii argument: www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,710119#w710220Co my tam jeszcze za głupotki mamy, po stylu zgaduje że te są chyba już autorskie: > I co z tego, gdy z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. To tak, jak teraźniejsze dyskusje z PiS-em. Cały świat swoje, a politycy PiS-u są teflonowi i wszelka argumentacja spływa po nich jak woda po kaczce. Ktokolwiek i czegokolwiek by nie powiedział przedstawiając za własnym stanowiskiem nawet i najmocniejsze argumenty, to oni i tak, jak młynki modlitewne, z miedzianymi czoła, klepią swoje.Jeśli mieliby słuchać takich jak Pan to już niech lepiej będą teflonowi i to bardzo teflonowi. Spójrzmy na Rosje gdzie Putin potrafił postawić się fanom Mahometa - i nie ma teraz takich problemów jak my tu mamy. Tu trzeba zrobić tak samo ! I tak musimy się już użerać z jedną religią. Nie chcemy tu kolejnej ! (po prostu nie wszyscy potrafią zrozumieć to ,że w metrze nie należy nic detonować, ponieważ żadnych dziewic nie będzie)
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 7 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
Minusy, od niektórych osób są dla mnie poziomem do dumy i nimi się po prostu, chwalę. Są po prostu dowodem, iż trafiłem w rzeczy sedno. Gdyby postawił mi je ktoś, kogo szanuję i z którego opinią się liczę, to bym się wstydził i cicho siedział. > Nie popełniaj błędu z autorytetu, tylko ustosunkuj się do mojej argumentacji. Nie jest Wielce Szanowny Pan dla mnie żadnym autorytetem i swoje pouczania proponuję zachować dla siebie.> Panie, co Pan bredzisz ?Zawsze zastanawiam się nad tym co piszę i wypowiadam się tylko w tematach, w których mam jakąś tam wiedzę i coś sensownego do powiedzenia. Pamiętając o tym, iż nikt nas nie może bardziej skompromitować niż uczynimy to sami, swoje wypowiedzi kieruję do inteligentnego czytelnika i tylko z jego ocenami się liczę. Internetowa demokracja pozwala na uczestniczenie w dyskursie wszystkim nawet tym, którzy mają trudności w czytaniu ze zrozumieniem i sensownym artykułowaniem własnych poglądów i popieprzyć głupoty to sobie każdy może, a ja choć reaguję na głupotę to mało mnie interesuje opinia jakiegoś trolla, czy to wyrażona bezpośrednio czy poprzez minusa. Zaś co Szanowny Pan ma tu do powiedzenia to każdy sobie może przeczytać: www.racjonalista.pl/forum.php/z,6/t,117221__________ Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Piekło logicznie bez sensu' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w710304 Profil czytelnika: www.racjonalista.pl/index.php/s,47/k,66272@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Minusy, od niektórych osób są dla mnie poziomem do dumy i nimi się po prostu, chwalę. Są po prostu dowodem, iż trafiłem w rzeczy sedno. Gdyby postawił mi je ktoś, kogo szanuję i z którego opinią się liczę, to bym się wstydził i cicho siedział.Tak myślałem, że nie chodzi Panu o argumenty i warstwę merytoryczną, tylko kieruje się Pan personalną (czyli emocjonalną) kwestią. W takim razie ma Pan ode mnie plusa, co by się Panu wstyd zrobiło
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Minusy, od niektórych osób są dla mnie poziomem do dumy i nimi się po prostu, chwalę. Są po prostu dowodem, iż trafiłem w rzeczy sedno. Gdyby postawił mi je ktoś, kogo szanuję i z którego opinią się liczę, to bym się wstydził i cicho siedział.> Tak myślałem, że nie chodzi Panu o argumenty i warstwę merytoryczną, tylko kieruje się Pan personalną (czyli emocjonalną) kwestią.Już średnio inteligentny czytelnik zauważy różnicę pomiędzy nami - czym się kierujemy i jaki poziom trzymamy. Myśli to 999,9 promila ludzkości - tu chodzi o jakość tego myślenia. > W takim razie ma Pan ode mnie plusa, co by się Panu wstyd zrobiło Wstydził to bym się wypisywać tu bzdury bez odpowiedzialności za słowo, gdyż nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami. www.racjon(*)m.php/s,697257/z,0/d,7#w700422www.racjon(*).php/s,700629/z,0/d,11#w704442@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Pański narcyzm jest w tym momencie przekomiczny
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Minusy, od niektórych osób są dla mnie poziomem do dumy i nimi się po prostu, chwalę. Są po prostu dowodem, iż trafiłem w rzeczy sedno. Gdyby postawił mi je ktoś, kogo szanuję i z którego opinią się liczę, to bym się wstydził i cicho siedział.> Pański narcyzm jest w tym momencie przekomiczny  Tak, niektórzy w innych widzą całe zło i nie są zupełnie w stanie zerknąć do lusterka aby zobaczyć samego siebie. Czytelnik 'Celecrin' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Piekło logicznie bez sensu' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w710471
Czytelnik 'Celecrin' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Piekło logicznie bez sensu' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w710238
Czytelnik 'Celecrin' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Piekło logicznie bez sensu' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w710304
Czytelnik 'Celecrin' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Piekło logicznie bez sensu' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w710220
Profil pana 'Celecrina': www.racjonalista.pl/index.php/s,47/k,42573 A nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami. _________ >Andrzej Bogusławski zwykł używać formy "Szanowny Pan", Co jest wyrazem szacunku dla nieznanej osoby "ukrywającej" się za nickiem. >jednocześnie obrażając ludzi. Czytam (prawie) wszystkie wypowiedzi Pana Andrzeja i nie zauważyłem by używał określeń, wyrażeń obraźliwych w stosunku do interlokutorów. Za to wielokrotnie obnaża ich brak wiedzy, miałkość argumentów, arogancję czyli ogólnie rzecz ujmując - głupotę. I to Mu się chwali.www.racjonalista.pl/forum.php/s,646903#w646980www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,671956#w672277@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>Nie popełniaj błędu z autorytetu, tylko ustosunkuj się do mojej argumentacji. >>Nie jest Wielce Szanowny Pan dla mnie żadnym autorytetem i swoje pouczania proponuję zachować dla siebie. >Panie, co Pan bredzisz ? No to mamy pytanie-dylemat: czy Andrzej Bogusławski nie zrozumiał, czy udaje. Oraz co gorsze.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | maceox (6766 punktów) | >. >>Jesli teraz udowodnisz mi ,korzystajc z tego zalozenia ze homoseksualim to nie choroba przy zachowaniu sensownej definicji choroby, to bede sie martwil. > Choroba jest takim stanem organizmu, kiedy to czujemy się źle, a owego złego samopoczucia nie można jednak powiązać z krótkotrwałym, przejściowym uwarunkowaniem psychologicznym lub bytowym, lecz z dolegliwościami wywołanymi przez zmiany strukturalne lub zmienioną czynność organizmu. Przez dolegliwości rozumiemy przy tym doznania, które są przejawem nieprawidłowych zmian struktury organizmu lub zaburzeń regulacji funkcji narządów. Trudno mieć zastrzeżenia do tej definicji napisanej przez mądrzejszych ode mnie. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na fakt, że czasami bardzo trudno jest tak zdefiniować zjawiska przyrodnicze, by uwzględnić wszystkie ewentualności. Na przykład w przypadku niektórych chorób psychicznych chorzy czują się wręcz doskonale i w tym zakresie należałoby być może tę definicję uzupełnić.
> Homoseksualizm - orientacja homoseksualna. Oznacza pociąg seksualny, ale także emocjonalne zaangażowanie w stosunku do tej samej płci. Psychologia i medycyna sprzed lat klasyfikowały homoseksualizm jako patologię. Światowa Organizacja Zdrowia dopiero w 1990 roku wykreśliła homoseksualizm z listy chorób i problemów zdrowotnych. Tu jest ukryte sedno tego, co chciałbym w tym wpisie uwypuklić. To tylko ludzie tworzą definicje, a później kwalifikują różne sytucje w ramach tych definicji lub poza nimi. Przyroda nie jest ani dobra, ani zła i to, że zmieniają się definicje i kwalifikacje w ramy definicji nie zawsze musi wynikać z twardych danych naukowych. Czasem zwyczajnie tylko etyka i humanizm idą do przodu.
Fakt że homoseksualizm nie jest chorobą wynika moim zdaniem w większym stopniu z wywalczenia praw przez homoseksualistów i ze społecznej akceptacji homoseksualizmu, niż z konkretnych danych naukowych.
>Obecnie homoseksualizm, biseksualizm i heteroseksualizm to równe sobie orientacje psychoseksualne. Żadna z nich nie jest uznawana za lepszą czy gorszą. I słusznie, ale na takie uznawanie ludzkich odmienności ludzkość musiała sporo czasu popracować. Nauka przyczyniła się do tego bardzo czynnie - ukazując czym się ogólnie różnią fakty od przesądów. Jednak to ostatecznie wcielenie w życie hasła "żyj i daj żyć innym" było moim zdaniem przesądzające przy wykreśleniu homoseksualizmu z listy chorób i problemów zdrowotnych, a nie jakieś przełomowe badanie, które nagle odkryłoby w kwestii homoseksualizmu coś naukowo rewolucyjnego.
> [color=blue] Istnieje naukowy konsensus, że homoseksualizm jest normalnym wariantem ludzkiej seksualności. No właśnie, dla mnie to świadczy o mądrości tych którzy ten konsensus zawarli, ale słowo "naukowy" sugeruje, że to taki sam fakt jak ten, że samice ssaków mają gruczoły mlekowe. A tu chodzi tylko o spostrzeżenie, że homoseksualizm nikomu nie szkodzi - teoretycznie dostrzegalne również 100, 500 i 2000 lat temu.
>Takie stanowisko prezentują: Mam kilku znajomych i przyjaciół homoseksualistów i bardzo ich wszystkich lubię, chociaż tak się złożyło, że sam jestem dość poważnie heteroseksualny. Uważam, że świat kolorowy jest piękniejszy, mam tylko poważne wątpliwoci, czy to z nauki (science) tak wynika. Pozdrawiam!
|
|
| | | | | | | | |  | | Max Golonko (1811 punktów) | w tej dyskusji przemycono fałszywe założenie, że homoseksulizm jest cechą człowieka taką jak kolor tęczówek. No nie. U wieleu mężczyzn orientacja seksulana może wynikać z życiorysu czyli zdarzeń zachęcajacych do takiej czy innej formy osiągania podniecenia i satysfakcji. W tym sensie homosekualizm jest wyborem jaki dokonują wychowawcy majacy wpływ na życie małego chłopca. Mogą (nierzadko) ucznić homoseksualistą chłopca który bez ich wpływu wyrósłby na heteroseksualnego. Tu jest dowód (ja znam wyniki szczegółowe też - na okolo 70 par blizniaków jednojajowych aż 60 (sic!) sie rodzieliło - jeden brat stał sie homo a drugi pozostał hetero) link.sprin(*)le/10.1007/s10508-008-9386-1I w tym kontekście można pytać czy lepiej być homo czy hetero - zdania moga być podzielone. Ci co uważają że człowiek pownien mieć w życiu więcej opcji (np na posiadanie swojego dziecka drogą naturalną, w rodzinie) powiedzą że homosekualizm nabyty jest złem (zafundowanym chłopcu przez niefrasobliwe otoczenie społeczne). Jest to dysfunkcja rozrodcza czyli coś podobnego do choroby. Nie każdy jest M.Jacksonem żeby sobie kupić kobietę do rozrodu (mimo nieheteroseksualnej orientacji i względnej impotencji). Nie oznacza to jdnak że nabyty homosekualizm oznacza nieszczeście. Nie każdy ma ochotę wspierać gatunek opieką nad żoną i dzieckiem  Miłej nocy
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | ZaKotem (8733 punktów) |
>W tym sensie homosekualizm jest wyborem jaki dokonują wychowawcy majacy wpływ na życie małego chłopca. Mogą (nierzadko) ucznić homoseksualistą chłopca który bez ich wpływu wyrósłby na heteroseksualnego.
A na to właśnie dowodów nie ma, chociaż zwolennicy medycyny religijnej od dawna ich poszukują.
>Tu jest dowód (ja znam wyniki szczegółowe też - na okolo 70 par blizniaków jednojajowych aż 60 (sic!) sie rodzieliło - jeden brat stał sie homo a drugi pozostał hetero)
Co dowodzi tylko tego, że homoseksualizm nie jest determinowany genetycznie. Nie ma jednak dychotomii: genetyka lub wychowanie. Najprawdopodobniej znaczenie mają tu proporcje hormonów pochodzących od matki, przyjmowanych w okresie płodowym, gdy kształtuje się mózg. Genetyka może - ale nie musi - mieć tu znaczenie w prawdopodobieństwie anomalii - z tym że raczej chodzi o geny matki, nie płodu. Wychowanie jednak nie ma żadnego. Natomiast, oczywiście, wychowanie może zmienić geja w kryptogeja.
>Jest to dysfunkcja rozrodcza czyli coś podobnego do choroby.
Czy pszczoły robotnice mają dysfunkcję podobną do choroby? NIE TRZEBA OSOBISCIE PŁODZIĆ DZIECI, ABY PRZYCZYNIAĆ SIĘ DO ROZPRZESTRZENANIA SWOICH GENÓW. Gdybym miał bezdzietnego brata, byłoby to dobre dla moich dzieci, bo by po nim dziedziczyły spadek. A spadek może być pokaźny, bo skoro nie musi utrzymywać własnych dzieci, może zająć się bogaceniem. Z jego punktu widzenia - albo z punktu widzenia jego genów - bratankowie mają tyle samo wspólnych genów, co własne wnuki. Bezdzietność w zorganizowanym społeczeństwie bywa korzystną strategią rozrodczą.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Max Golonko (1811 punktów) | Twoje gołosłowne twierdzenie, że wpływy społeczne (już po urodzeniu się chłopca) nie mogą zdecydować o jego ostatecznej orientacji jest bezpodstawne. W raporcie wspomniano że w odpowiednim środowisku "wychowawczym" już osiągano 20% homosekualizmu męskiego. Hipoteza o wpływie złego ułożenia płodu bliźniaka w macicy (itp) jest z kapelusza wzięta (choć znana - ktoś takie coś rzucił w dyskusji w owym raporcie KTÓRY ZASZOKOWAŁ SZWEDZKICH NAUKOWCÓW - W DYSKUSJI "ratującej" nieco ich dawne mylne poglądy o rzekomej wrodzonosci homoseksualizmu u 100% chłopców). W tymże raporcie npisano, że bywają społeczeństwa (lub społeczności) co mogą/mogły osiągnąć 20% homoseksualistów. The prevalence of same-sex (or homosexual) sexual behavior varies over time and geographical region; population-based surveys suggest lifetime estimates of 3-20% for men and 2- 9% in women (Caceres, Konda, Pecheny, Chatterjee, & Lyerla, 2006; Sell, Wells, & Wypij, 1995). Tam masz to nawet wyjaśnione dlaczego sie mylisz ! www.racjonalista.pl/forum.php/s,527741/i,6I jeszcze jedno. Boga nie ma, ja w niego nie wierzę. "Medycyna" religiantów mnie nie interesuje.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > Czy pszczoły robotnice mają dysfunkcję podobną do choroby? NIE TRZEBA OSOBISCIE PŁODZIĆ DZIECI, ABY PRZYCZYNIAĆ SIĘ DO ROZPRZESTRZENANIA SWOICH GENÓW. Gdybym miał bezdzietnego brata, byłoby to dobre dla moich dzieci, bo by po nim dziedziczyły spadek. A spadek może być pokaźny, bo skoro nie musi utrzymywać własnych dzieci, może zająć się bogaceniem. Z jego punktu widzenia - albo z punktu widzenia jego genów - bratankowie mają tyle samo wspólnych genów, co własne wnuki. Bezdzietność w zorganizowanym społeczeństwie bywa korzystną strategią rozrodczą.Zgadza się ! Większość osobników w kolonii owadów społecznych to bezpłodne robotnice. Ale zastanówmy się czy ta sytuacja, rzeczywiście jest bez sensu z ewolucyjnego punktu widzenia? (czyli czy jest chorobą? ) Weźmy takiego owada - robotnice. Większość wysiłków takiego owada skierowana jest na ochronę swoich genów (kopii swoich genów) poprzez opiekę nad krewniakami innymi niż własne potomstwo. U ssaków takie działanie byłoby nieuzasadnione biologicznie, ponieważ jeśli spojrzymy na dany rzadki gen X to osobnik A opiekując się swoim bezpośrednim potomstwem ma 1/2 szans na ochronę genu X (50% szansy że gen X będzie u danego potomka) , natomiast osobnik B opiekując się swoją matką (u owadów królowa) aby generować kolejne siostry też ma 50% (takie jest spokrewnienie z rodzeństwem u ssaków), czyli żadnego zysku. Lecimy teraz do owadów. Dlaczego owady zachowują się inaczej ? Po prostu mają inny system determinacji płci, który daje im zdecydowanie wyższy zysk w drugim przypadku: pl.wikipedia.org/wiki/Determinacja_płciU ssaków zarówno samiec jak i samica mają allele występujące parami (każdy gen występuje w dwóch allelach - jeden pochodzi od matki, drugi od ojca - stąd takie obliczenia ze współczynnikiem 1/2 jak widzieliśmy wyżej). U owadów o których piszesz, jest inaczej. pl.wikipedia.org/wiki/Haplodiploidalność Samice rozwijają się z zapłodnionych jaj (więc samica ma podwójny zestaw chromosomów jak u ssaków - jeden zestaw od matki i drugi od ojca). Samce z niezapłodnionych jaj (więc samiec nie ma ojca, ma tylko pojedynczy zestaw chromosomów pochodzący od matki). Powtórzę jeszcze raz: samiec ma tylko pojedynczy zestaw genów w każdej komórce swojego ciała. Każdy jego plemnik jest więc identyczny (nie ma takiej losowości podczas mejozy jak u ssaków, gdzie plemnik zawiera 50% losową reprezentacje genów). Jakie jest tu spokrewnienie syna względem matki? U owadów jest to 100%. Ponieważ syn ma tylko jeden zestaw genów, a więc jakiego genu X by nie miał, ma go również na pewno matka. Ale to działa tylko w jedną stronę! Jakie jest spokrewnienie matki względem syna? U owadów jest to 50%, bo jeśli weźmiemy dany gen X matki to szansa że znajdzie się u syna to połowa (pamiętamy że samice mają dwa zestawy chromosomów). Przejdźmy teraz do sióstr. Ponieważ u owadów wszystkie plemniki danego samca są identyczne ( dlaczego wyjaśniłem u góry) to siostry pod względem genów ojca są jak jednojajowe bliźniaczki. Weźmy teraz dany gen X u jednej z sióstr. Jeśli dostała go od ojca to jest 100% szans że druga siostra też go ma. Jeśli dostała go od matki to jest normalnie 50% szans że druga siostra go ma. Prawdopodobieństwo czy dostała go od ojca czy od matki to pół na pół,czyli spokrewnienie sióstr to (50%+100%)/2 = 75% (pamiętamy że u ssaków byłoby to 50%). Robotnica owadów byłaby spokrewniona ze swoim potomstwem w 50%, a ze swoimi siostrami jest w 75% więc w jej interesie (w interesie jej genów mówiąc ściślej) jest skupiać się przez całe życie na utrzymywaniu swojej matki przy życiu (tzw królowej) aby generować więcej sióstr! Czekam teraz na Twoje wyjaśnienie homoseksualizmu  (dla uproszczenia może być tylko u ssaków). Przez wyjaśnienie rozumiem wykazanie, że homoseksualiści działają w interesie swoich genów. Bo jeśli jest to zwykła choroba to modelu nie znajdziesz - choroba jak choroba. Podpowiem, że takie wyjaśnienie jak dla owadów nie zadziała, zgadnij dlaczego.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | ZaKotem (8733 punktów) | Odp: homoseksualizm logicznie bez sensu |
> Lecimy teraz do owadów. Dlaczego owady zachowują się inaczej ?> Po prostu mają inny system determinacji płci, który daje im zdecydowanie wyższy zysk w drugim przypadku:[...] > Robotnica owadów byłaby spokrewniona ze swoim potomstwem w 50%, a ze swoimi siostrami jest w 75% więc w jej interesie jest utrzymywać matkę przy życiu (królową) aby generować więcej sióstr!To jest prawdą tylko w przypadku błonkówek. Nie dotyczy natomiast termitów, którym zupełnie "klasyczny" system dziedziczenia płci nie przeszkadza w tworzeniu zorganizowanych społeczeństw z bezpłodnymi kastami. W ich przypadku robotnikami są tak samice, jak i samce - tylko genetycznie, bo jedne i drugie są pozbawione cech płciowych i nie różnią się od siebie. Wśród ssaków system kolonijny praktykują golce, których poziom eusocjalności można porównać do niektórych prostszych kolonii os, np. klecanek. A więc, jak widzisz, działa. > Czekam teraz na Twoje wyjaśnienie homoseksualizmu (dla uproszczenia może być tylko u ssaków).> Przez wyjaśnienie rozumiem wykazanie, że homoseksualiści działają w interesie swoich genów.Już podałem. Homoseksualista nie płodzi dzieci, więc jego majątek jest dziedziczony przez dalszych krewnych. Opłaca się mieć takiego w rodzinie. To jedno. Drugie stanowią kryptogeje. W konserwatywnym, patriarchalnym społeczeństwie homoseksualista i tak żeni się, żeby mieć rodzinę i dzieci, kochanków ma na boku albo po prostu z nich rezygnuje, mając inne priorytety, tak więc jego skłonności nie przeszkadzają w rozmnażaniu. Prosto mówiąc, konserwatyzm sprzyja mnożeniu gejów.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Już podałem. Homoseksualista nie płodzi dzieci, więc jego majątek jest dziedziczony przez dalszych krewnych. Opłaca się mieć takiego w rodzinie. To jedno. Ty musisz na to patrzeć z jego punktu widzenia (dokładniej z punktu widzenia jego genów - zazwyczaj interesy genu i organizmu go niosącego są zbieżne ale nie zawsze). U ludzi, z jego punktu widzenia bardziej opłaca się mieć swoje potomstwo i jemu dać spadek.
>Opłaca się mieć takiego w rodzinie. Z tym się zgadzam. Z punktu widzenia zdrowych osobników - im się to opłaca. Dlatego geny chorych wymrą, a zdrowych zostaną.
>Drugie stanowią kryptogeje. W konserwatywnym, patriarchalnym społeczeństwie homoseksualista i tak żeni się, żeby mieć rodzinę i dzieci, kochanków ma na boku albo po prostu z nich rezygnuje, mając inne priorytety, tak więc jego skłonności nie przeszkadzają w rozmnażaniu. Prosto mówiąc, konserwatyzm sprzyja mnożeniu gejów. Konserwatyzm sprzyja rozprzestrzenianiu się jakiejś choroby. Gdzie tu sprzeczność ? Poza tym w bardzo konserwatywnych społeczeństwach (patrz szariat) homoseksualiści są zabijani, a ich rodziny prześladowane, więc może to stanowić dla nich czynnik ujemny.
>To jest prawdą tylko w przypadku błonkówek. Nie dotyczy natomiast termitów, którym zupełnie "klasyczny" system dziedziczenia płci nie przeszkadza w tworzeniu zorganizowanych społeczeństw z bezpłodnymi kastami. W ich przypadku robotnikami są tak samice, jak i samce - tylko genetycznie, bo jedne i drugie są pozbawione cech płciowych i nie różnią się od siebie. >Wśród ssaków system kolonijny praktykują golce, których poziom eusocjalności można porównać do niektórych prostszych kolonii os, np. klecanek. A więc, jak widzisz, działa. Dzięki za informacje, muszę to sprawdzić, ale odniosłem się do tego bo często używałeś tego przykładu tylko w odniesieniu do "owadów" (o ssakach nic nie wspominałeś).
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | piotr35 (1843 punktów) | Odp: Piekło logicznie bez sensu | >Tu jest dowód (ja znam wyniki szczegółowe też - na okolo 70 par blizniaków jednojajowych aż 60 (sic!) sie rodzieliło - jeden brat stał sie homo a drugi pozostał hetero) W tym opublikowanym badaniu z 2010 roku wzięto pod uwagę dane wszystkich dorosłych (od 20-47 roku życia) bliźniąt w Szwecji. I tylko 60 rozdzielonych przypadków! Badanie to jasno pokazuje, ze czynniki wpływające na orientację seksualną są złożone, uwarunkowane przez kombinację czynników genetycznych i środowiskowych. Nie ma ani pojedynczego "gejowskiego genu" ani jednego czynnika środowiskowego wyjaśniającego homoseksualizm.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Max Golonko (1811 punktów) | >>Tu jest dowód (ja znam wyniki szczegółowe też - na okolo 70 par blizniaków jednojajowych aż 60 (sic!) sie rodzieliło - jeden brat stał sie homo a drugi pozostał hetero) >W tym opublikowanym badaniu z 2010 roku wzięto pod uwagę dane wszystkich dorosłych (od 20-47 roku życia) bliźniąt w Szwecji. I tylko 60 rozdzielonych przypadków! >Badanie to jasno pokazuje, ze czynniki wpływające na orientację seksualną są złożone, uwarunkowane przez kombinację czynników genetycznych i środowiskowych. Nie ma ani pojedynczego "gejowskiego genu" ani jednego czynnika środowiskowego wyjaśniającego homoseksualizm.
Nie! "Tylko" 60 rozdzielonych przypadków było wśród tych par jednojajowych bliżniaków co choć jeden z tej pary (lub dwóch) trafił do homoseksualizmu.
Krótko mówiąc jak bliźniak jednojajowy trafia do homoseksualizmu to brat prawie zwasze nie! Tak samo jak w całym społeczeństwie. Geny mało co decydują.
W sumie szwedzki model wychowawczy w obu grupach (jedno i nie jednojajowych) zaowocował 5% udziałem homo. Co wynika wprost z liczb.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | piotr35 (1843 punktów) | >Nie! "Tylko" 60 rozdzielonych przypadków było wśród tych par jednojajowych bliżniaków co choć jeden z tej pary (lub dwóch) trafił do homoseksualizmu. >Krótko mówiąc jak bliźniak jednojajowy trafia do homoseksualizmu to brat prawie zwasze nie! Tak samo jak w całym społeczeństwie. Geny mało co decydują. Nie zrozumiałeś, albo nie przeczytałeś i kolportujesz brednie. Badanie to przeprowadzono na 3826 parach (prawie 4 tysiące par bliźniąt!), urodzonych w latach 1959-1985, z których co najmniej jedno było homoseksualne (miało homoseksualnego partnera). To tylko 60 przypadków.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Max Golonko (1811 punktów) | Kompletnie nie zrozumialeś! Znaleziono 5% homoseksulistów wsrod jednojajowych ale brat tych co są jednojajowi i zarazem homo (70 ludzi) okazał się nie homo (60). link.sprin(*)le/10.1007/s10508-008-9386-1Konkluzja jest oczywista. Do homoseksualizmu nie trafia się głownie z przyczyn genetycznych. I nie myl jednojajowych ze wszystkimi (ktorych tez badano)! Ten raport (cały) jest trudno osiągalny w necie ale bywa, miałem go nawet na dysku i przedyskutowałem tu na forum.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | piotr35 (1843 punktów) | > I nie myl jednojajowych ze wszystkimi (ktorych tez badano)!Przebadano 3826 par bliźniąt, urodzonych w latach 1959-1985, z których co najmniej jedno było homoseksualne (miało homoseksualnego partnera). Z tych 3825 par bliźniąt: - 2320 par było bliźniakami jednojajowymi - 1506 par było bliźniakami dwujajowymi Z 2320 przebadanych par bliźniaków jednojajowych, z których co najmniej jedno było homoseksualne, znalazłeś 60 przypadków, w których to drugie homoseksualne nie było? 2.5%  > Ten raport (cały) jest trudno osiągalny w necieWikipedia i Google się jednocześnie zepsuły? faculty.be(*)sherman/sex/samesex 2010.pdf
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Max Golonko (1811 punktów) | chodzilo o męskich ! czytaj uważniej!!! W podanej tam "Tabele 1" masz czarno na białym: Monozigotiz 807 par z tego 7 oba homo 64 jeden homo % <=> (14+64) / (2*807) => 78 mężczyzn / 1614 męzczyzn => 5% homoseksualistów MÓJ CZAS JEST CENNY, BLAGAM, CZYTAJ UWAŻNIEJ! NIE CHLAP! I nie bij sobie samemu brawa bez sensu  JAK WIDZISZ KOLEGO JEST JESZCZE GORZEJ NIŻ MYŚLISZ NA 71 mężczyzn (jednojajowych) co trafili do homo aż 64 trafiło tam bez brata blizniaka (on jest hetero).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | piotr35 (1843 punktów) | > czytaj uważniej!!!Geniuszu! Spróbuj teraz uruchomić samodzielne myślenie: w latach 1959-1985 urodziło się w Szwecji około 48 tysięcy bliźniaków. Co roku rodzi się około 120 tys. małych Szwedów, z czego 1.48% bliźniaków, średnio przez te 27 lat. W zaklinowanym badaniu sprawdzono tylko 3826 par bliźniąt (z 48 tys. par ogółem), z których co najmniej jedno było homoseksualne. Par bliźniaczych, w których oboje są heteroseksualni (pozostałe 44 tys.) nie badano. Jaśniej się nie da. To wszystko z mojej strony. Z gołębiem w szachy i tak nie można wygrać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Max Golonko (1811 punktów) | chodzi wyłącznie o męskich bliźniaków jednojajowych w tym badaniu i wnioskach o wrodozności lub nie homoseksuaizmu MĘSKIEGO JAK NIE ZNASZ ANGILSKIEGO I NIE ROZMIESZ CO ZNACZY "DISCORDANT" itd to sorry winettou "Males Monozygotic 807" (par) "Number of discordant pairs 64" TAMŻE. 72/1614 to jest 5% uwierz anglojezycznym ludziom I ZWYKLEMU KALKULATOROWI! Przestań rzucac inne liczby (nie MIESZAJ niejednojajowych oraz kobiet) bo to zaczyna wyglądać na zaprzeczanie faktów! Trolling?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Max Golonko (1811 punktów) | Nie wiem kto dał ci lajka ale lajkowanie ewidentnych pomyłek wygląda na akcję żenującą. TABELA WYNIKÓW tamże faculty.be(*)sherman/sex/samesex 2010.pdfPRZECIEŻ WYGLĄDA TAK: Table 1 Behaviorally measured same-sex sexual orientation in 20- to 47-year-old Swedish twins separated by sex Twin group / Number of pairs / Number of concordant pairs / Number of discordant pairs Males Monozygotic 807 7 64 Males Dizygotic 517 3 50 Raszta nas nie inetresuje. Females ...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Max Golonko (1811 punktów) | > Z gołębiem w szachy i tak nie można wygrać.  A przyznać się do pomyłki potrafiłbyś w końcu? Po tym jak szwedzcy badacze parę lat temu, w wielkim badaniu, odkryli, że pewne zachowania (ukierunkowanie erotyczne) u ludzi mogą kształtować się ostatecznie dopiero pod wpływem takich czy innych zdarzeń "społecznych" ("social") to samo zauważono u goryli. wiadomosci(*)i-uprawiaja-homoseksualny.htmlfaculty.be(*)sherman/sex/samesex 2010.pdflink.sprin(*)le/10.1007/s10508-008-9386-1Although wide confidence intervals suggest cautious interpretation, the results are consistent with moderate, primarily genetic, familial effects, and moderate to large effects of the nonshared environment (social and biological) on same-sex sexual behavior. ... The prevalence of same-sex (or homosexual) sexual behavior varies over time and geographical region; population-based surveys suggest lifetime estimates of 3-20% for men and 2- 9% in women (Caceres, Konda, Pecheny, Chatterjee, & Lyerla, 2006; Sell, Wells, & Wypij, 1995).
|
|
| | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Choroba jest takim stanem organizmu, kiedy to czujemy się źle, a owego złego samopoczucia nie można jednak powiązać z krótkotrwałym, przejściowym uwarunkowaniem psychologicznym lub bytowym, lecz z dolegliwościami wywołanymi przez zmiany strukturalne lub zmienioną czynność organizmu. Przez dolegliwości rozumiemy przy tym doznania, które są przejawem nieprawidłowych zmian struktury organizmu lub zaburzeń regulacji funkcji narządów. > Trudno mieć zastrzeżenia do tej definicji napisanej przez mądrzejszych ode mnie.Zawsze warto, gdyż nikt nie ma patentu na mądrość. > Chciałbym tylko zwrócić uwagę na fakt, że czasami bardzo trudno jest tak zdefiniować zjawiska przyrodnicze, by uwzględnić wszystkie ewentualności.Najczęściej bardzo trudno i dlatego wybitni intelektualiści czasem przed śmiercią podsumowują swój dorobek słowami: "udało mi się uporządkować kilka definicji". > Na przykład w przypadku niektórych chorób psychicznych chorzy czują się wręcz doskonale i w tym zakresie należałoby być może tę definicję uzupełnić.Nigdy nie uważałem Wikipedii za wielki autorytet, a już na pewno nie ostateczny. Warto zajrzeć do innych publikacji, ale w bardzo poręcznej Wikipedii znajdziemy: Zaburzenia psychiczne - ogół zaburzeń czynności psychicznych i zachowania, zwykle będących źródłem cierpienia lub utrudnień w funkcjonowaniu społecznym, które są przedmiotem zainteresowania psychiatrii klinicznej, w tym takich jej działów, jak diagnostyka, leczenie, profilaktyka, badania etiologii i patogenezy. Doprecyzowanie definicji choroby w interesującym Pana aspekcie. _______ Homoseksualizm - orientacja homoseksualna. Oznacza pociąg seksualny, ale także emocjonalne zaangażowanie w stosunku do tej samej płci. Psychologia i medycyna sprzed lat klasyfikowały homoseksualizm jako patologię. Światowa Organizacja Zdrowia dopiero w 1990 roku wykreśliła homoseksualizm z listy chorób i problemów zdrowotnych.> Tu jest ukryte sedno tego, co chciałbym w tym wpisie uwypuklić. To tylko ludzie tworzą definicje, a później kwalifikują różne sytucje w ramach tych definicji lub poza nimi. Przyroda nie jest ani dobra, ani zła i to, że zmieniają się definicje i kwalifikacje w ramy definicji nie zawsze musi wynikać z twardych danych naukowych. Czasem zwyczajnie tylko etyka i humanizm idą do przodu.Tak, to tylko ludzie tworzą definicje i jak to ludzie przeróżne rzeczy z nimi wyprawiają, ale nauka ma swoje wypracowane metody aby definicje były jak najbliższe prawdy dotyczącej tego opisywanego wycinka rzeczywistości. > Fakt że homoseksualizm nie jest chorobą wynika moim zdaniem w większym stopniu z wywalczenia praw przez homoseksualistów i ze społecznej akceptacji homoseksualizmu, niż z konkretnych danych naukowych.To jest Pańskie przekonanie, a można mieć je różne. Swoje przekonania staram się opierać na dorobku nauki. Nie znam żadnych poważnych prac naukowych kwestionujących pogląd, iż orientacje seksualne w świecie zwierząt są zupełnie naturalnymi różnicami, a nie jakąkolwiek patologią, czy chorobą. Mało mnie to osobiście interesuje, ale to co przeczytałem - przy okazji poszerzania swojej wiedzy o człowieku - całkowicie mnie przekonywuje. Obecnie homoseksualizm, biseksualizm i heteroseksualizm to równe sobie orientacje psychoseksualne. Żadna z nich nie jest uznawana za lepszą czy gorszą.> I słusznie, ale na takie uznawanie ludzkich odmienności ludzkość musiała sporo czasu popracować. Nauka przyczyniła się do tego bardzo czynnie - ukazując czym się ogólnie różnią fakty od przesądów.Na tym miedzy innymi polega nauka. Na odpowiedzi na pytania, które zadają sobie ludzie. > Jednak to ostatecznie wcielenie w życie hasła "żyj i daj żyć innym" było moim zdaniem przesądzające przy wykreśleniu homoseksualizmu z listy chorób i problemów zdrowotnych, a nie jakieś przełomowe badanie, które nagle odkryłoby w kwestii homoseksualizmu coś naukowo rewolucyjnego.Nie podejmuję się merytorycznej dyskusji z czyjąś wiarą. Ma Pan pełne prawo wierzyć w to co się Panu podoba. Ja staram się swoje przekonania opierać na dorobku nauki. Znane mi - tak jak napisałem wyżej poznawane przy okazji - badania naukowe zdecydowanie potwierdziły, iż homoseksualizm zwierzęcy jest normalnym stanem i występuje u określonego procentu populacji. Do pojedynczych prób homoseksualnych jest zdolny duży procent ludzi, ale nikt nie może dokonać homoseksualnego wyboru ani też się z niego wyleczyć. Homoseksualizm, a nawet i groźna społecznie pedofilia, to nie choroby. To naturalne dary - tak jak i garby - od Pana Boga. Istnieje naukowy konsensus, że homoseksualizm jest normalnym wariantem ludzkiej seksualności.> No właśnie, dla mnie to świadczy o mądrości tych którzy ten konsensus zawarli, ale słowo "naukowy" sugeruje, że to taki sam fakt jak ten, że samice ssaków mają gruczoły mlekowe.Dokładnie współczesna nauka twierdzi, że homoseksualizm jest takim samym faktem taki sam fakt jak ten, "że samice ssaków mają gruczoły mlekowe". > A tu chodzi tylko o spostrzeżenie, że homoseksualizm nikomu nie szkodzi - teoretycznie dostrzegalne również 100, 500 i 2000 lat temu.Wcale nie. Homoseksualizm szkodzi, przynajmniej samym homoseksualistom. > Mam kilku znajomych i przyjaciół homoseksualistów i bardzo ich wszystkich lubię, chociaż tak się złożyło, że sam jestem dość poważnie heteroseksualny.Dokładnie podobnie jest ze mną. Choć muszę dodać, iż choć intelektualnie homoseksualizm akceptuję, to mam wdrukowane stereotypy nie pozwalające mi na akceptację demonstracyjnych zachowań homoseksualnych. Na przykład całujących się w usta mężczyzn. > Uważam, że świat kolorowy jest piękniejszy, mam tylko poważne wątpliwości, czy to z nauki (science) tak wynika.Proponuję poczytać, gdy Pana to interesuje. Pozdrawiam! @@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) |
>_______ > Homoseksualizm - orientacja homoseksualna. Oznacza pociąg seksualny, ale także emocjonalne zaangażowanie w stosunku do tej samej płci. Psychologia i medycyna sprzed lat klasyfikowały homoseksualizm jako patologię. Światowa Organizacja Zdrowia dopiero w 1990 roku wykreśliła homoseksualizm z listy chorób i problemów zdrowotnych. >>Tu jest ukryte sedno tego, co chciałbym w tym wpisie uwypuklić. To tylko ludzie tworzą definicje, a później kwalifikują różne sytucje w ramach tych definicji lub poza nimi. Przyroda nie jest ani dobra, ani zła i to, że zmieniają się definicje i kwalifikacje w ramy definicji nie zawsze musi wynikać z twardych danych naukowych. Czasem zwyczajnie tylko etyka i humanizm idą do przodu. >Tak, to tylko ludzie tworzą definicje i jak to ludzie przeróżne rzeczy z nimi wyprawiają, ale nauka ma swoje wypracowane metody aby definicje były jak najbliższe prawdy dotyczącej tego opisywanego wycinka rzeczywistości.
>>Fakt że homoseksualizm nie jest chorobą wynika moim zdaniem w większym stopniu z wywalczenia praw przez homoseksualistów i ze społecznej akceptacji homoseksualizmu, niż z konkretnych danych naukowych. >To jest Pańskie przekonanie, a można mieć je różne. Swoje przekonania staram się opierać na dorobku nauki. Nie znam żadnych poważnych prac naukowych kwestionujących pogląd, iż orientacje seksualne w świecie zwierząt są zupełnie naturalnymi różnicami, a nie jakąkolwiek patologią, czy chorobą. Mało mnie to osobiście interesuje, ale to co przeczytałem - przy okazji poszerzania swojej wiedzy o człowieku - całkowicie mnie przekonywuje. Naturalne to jest w zasadzie wszystko, więc z naturalności szczególnego kryterium bym nie czynił. Natomiast patologia, czy choroba to tylko pojęcia definiowane przez ludzi, próbujące jakoś tam zaszerogować otaczające nas zjawiska wedle różnych kryteriów.
>> Jednak to ostatecznie wcielenie w życie hasła "żyj i daj żyć innym" było moim zdaniem przesądzające przy wykreśleniu homoseksualizmu z listy chorób i problemów zdrowotnych, a nie jakieś przełomowe badanie, które nagle odkryłoby w kwestii homoseksualizmu coś naukowo rewolucyjnego. >Nie podejmuję się merytorycznej dyskusji z czyjąś wiarą. Ma Pan pełne prawo wierzyć w to co się Panu podoba. Ja staram się swoje przekonania opierać na dorobku nauki. Znane mi - tak jak napisałem wyżej poznawane przy okazji - badania naukowe zdecydowanie potwierdziły, iż homoseksualizm zwierzęcy jest normalnym stanem i występuje u określonego procentu populacji. Do pojedynczych prób homoseksualnych jest zdolny duży procent ludzi, ale nikt nie może dokonać homoseksualnego wyboru ani też się z niego wyleczyć. Homoseksualizm, a nawet i groźna społecznie pedofilia, to nie choroby. To naturalne dary - tak jak i garby - od Pana Boga. Odpowiedział Pan w ten sposób na moje konkretne zdanie, widoczne powyżej. Ja nie napisałem w nim, że homoseksualizm miałby być chorobą, a tylko jakie względy zadecydowały - moim zdaniem - o wykreśleniu homoseksualizmu z listy chorób w 1990 r. Z Pańskiej odpowiedzi na to moje zdanie rozumiem, że Pana uważa, że przed 1990 z nauki jeszcze w żaden sposób nie wynikało, że homoseksualizm chorobą nie jest, a w 1990 r. nagle się to okazało.
> Istnieje naukowy konsensus, że homoseksualizm jest normalnym wariantem ludzkiej seksualności. >>No właśnie, dla mnie to świadczy o mądrości tych którzy ten konsensus zawarli, ale słowo "naukowy" sugeruje, że to taki sam fakt jak ten, że samice ssaków mają gruczoły mlekowe. >Dokładnie współczesna nauka twierdzi, że homoseksualizm jest takim samym faktem taki sam fakt jak ten, "że samice ssaków mają gruczoły mlekowe". To, że homoseksualizm jest faktem jeszcze nie decyduje o jego kwalifikacji jako normalnego wariantu ludzkiej seksualności.
Z tego co wiem o homoseksualizmie, to zjawisko to jest znane od pradawnych czasów i jego opis (włącznie z faktem, że orientacji seksualnej nie można sobie wybrać) jest już znany również od bardzo dawna. Opis ten nie zmienił się jakoś znacząco na przestrzeni wieków, ani nawet na przestrzeni ostatnich 50 lat (został trochę uszczegółowiony, ale już na temat przyczyn wciąż nie mamy pewności), natomiast właśnie w tym ostatnim pięćdziesięcioleciu diametralnie zmieniła się jego ocena moralna. I nagle w 1990 r. WHO dysponując zasadniczo niezmienionym opisem zjawiska decyduje się na wykreślenie go z listy chorób. Ja tu dostrzegam korelacje działań WTO z rozwojem etyczno-politycznym postrzegania homoseksualizmu. Moim zdaniem WHO uczyniła słusznie, a jeszcze słuszniej by uczyniła, gdyby homoseksualizmu nigdy na listę chorób nie wpisysywala, tyle że ja nie dostrzegam w tych decyzjach motywów stricte naukowych, zwyczajnie dlatego, że wcale nie zmieniła się znacznie medyczna wiedza na temat tego zjawiska, a tylko jego moralne traktowanie, choć mogę się również mylić.
Ale ja dostrzegam, ze Pan wie więcej ode mnie na temat nauki, więc skoro Pan twierdzi, że nauka nagle w 1990 odkryła w homoseksualizmie coś bardzo istotnego, co uprzednio w ogole nie było znane i co zdecydowało zupełnie niezależnie od trendów etycznych o jego wykreśleniu z listy chorób, to zapewne ma Pan rację.
Pozdrawiam serdecznie!
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Naturalne to jest w zasadzie wszystko, więc z naturalności szczególnego kryterium bym nie czynił. Tak Pan sądzi? Ja zdecydowanie odróżniam naturę od kultury i dlatego jest to dla mnie ważne rozróżnienie.
> Natomiast patologia, czy choroba to tylko pojęcia definiowane przez ludzi, próbujące jakoś tam zaszeregować otaczające nas zjawiska wedle różnych kryteriów. Oczywiście, iż definicje są tworzone przez ludzi dla ułatwienia im uporządkowania pewnych zagadnień. Tyle tylko, iż różne definicje wymagają różnych precyzji oraz uzasadnień. Dla mnie definicja naukowa - przy całej znajomości metodologii nauki - jest zasadniczym argumentem, który można tylko naukowo zakwestionować.
> Jednak to ostatecznie wcielenie w życie hasła "żyj i daj żyć innym" było moim zdaniem przesądzające przy wykreśleniu homoseksualizmu z listy chorób i problemów zdrowotnych, a nie jakieś przełomowe badanie, które nagle odkryłoby w kwestii homoseksualizmu coś naukowo rewolucyjnego. Nie podejmuję się merytorycznej dyskusji z czyjąś wiarą. Ma Pan pełne prawo wierzyć w to co się Panu podoba. Ja staram się swoje przekonania opierać na dorobku nauki. Znane mi - tak jak napisałem wyżej poznawane przy okazji - badania naukowe zdecydowanie potwierdziły, iż homoseksualizm zwierzęcy jest normalnym stanem i występuje u określonego procentu populacji. Do pojedynczych prób homoseksualnych jest zdolny duży procent ludzi, ale nikt nie może dokonać homoseksualnego wyboru ani też się z niego wyleczyć. Homoseksualizm, a nawet i groźna społecznie pedofilia, to nie choroby. To naturalne dary - tak jak i garby - od Pana Boga. >Odpowiedział Pan w ten sposób na moje konkretne zdanie, widoczne powyżej. Zawsze się o to staram, choć nie zawsze jestem dostatecznie komunikatywnym.
> Ja nie napisałem w nim, że homoseksualizm miałby być chorobą, a tylko jakie względy zadecydowały - moim zdaniem - o wykreśleniu homoseksualizmu z listy chorób w 1990 r. Z Pańskiej odpowiedzi na to moje zdanie rozumiem, że Pana uważa, że przed 1990 z nauki jeszcze w żaden sposób nie wynikało, że homoseksualizm chorobą nie jest, a w 1990 r. nagle się to okazało. Zupełnie z mojej wypowiedzi żadna nagłość nie wynika. Metodologia nauk przyrodniczych zupełnie inaczej wygląda. Zainteresowani gromadzili weryfikowalne naukowo fakty w zakresie różnych nauk i na ich podstawie wyciągnęli naukowy wniosek, iż homoseksualizm nie jest chorobą. W którymś momencie pogląd ten stał się w środowisku nauki na tyle powszechnym, iż przyjęto konsensus. Myślę, iż przyjęcie konsensusu poza przyczynami naukowymi miało też przyczyny społeczne.
Istnieje naukowy konsensus, że homoseksualizm jest normalnym wariantem ludzkiej seksualności. >No właśnie, dla mnie to świadczy o mądrości tych którzy ten konsensus zawarli, ale słowo "naukowy" sugeruje, że to taki sam fakt jak ten, że samice ssaków mają gruczoły mlekowe. Dokładnie współczesna nauka twierdzi, że homoseksualizm jest takim samym faktem taki sam fakt jak ten, "że samice ssaków mają gruczoły mlekowe". >To, że homoseksualizm jest faktem jeszcze nie decyduje o jego kwalifikacji jako normalnego wariantu ludzkiej seksualności. No to zróbmy odwrotnie. Fakt, iż samice ssaków mają gruczoły mlekowe, wcale nie świadczy o normalności tego przypadku. Bzdura, ale jedno i drugie. Nauka potwierdziła, iż zawsze część populacji to homoseksualiści i jest to naturalna "normalna norma" nie do uniknięcia i nie do usunięcia.
>Z tego co wiem o homoseksualizmie, to zjawisko to jest znane od pradawnych czasów i jego opis (włącznie z faktem, że orientacji seksualnej nie można sobie wybrać) jest już znany również od bardzo dawna. Nie prawda! Jeszcze dzisiaj ogromna grupa ideologów twierdzi, iż homoseksualizm jest albo nabytym, albo jest chorobą. Miedzy innymi taki pogląd był inspiracją do tego wątku.
> Opis ten nie zmienił się jakoś znacząco na przestrzeni wieków, ani nawet na przestrzeni ostatnich 50 lat (został trochę uszczegółowiony, ale już na temat przyczyn wciąż nie mamy pewności), A co Pan na przestrzeni ostatnich 50 lat na ten temat przeczytał? Mnie mało to zagadnienie interesuje, ale czytając o biologii człowieka przeczytałem przy okazji sporo o badaniach na ten temat. Niektóre z nich z powodu technologii badań były zupełnie niedostępne jeszcze kilka, kilkanaście lat temu.
>natomiast właśnie w tym ostatnim pięćdziesięcioleciu diametralnie zmieniła się jego ocena moralna. Znowu nie prawda. Istnieje grupa, która potrafi taki pogląd zaakceptować i jeszcze większa, która go nie akceptuje.
>I nagle w 1990 r. Żadne nagle. Decyzja na podstawie naukowych badań była od lat przygotowywana.
> WHO dysponując zasadniczo niezmienionym opisem zjawiska decyduje się na wykreślenie go z listy chorób. Znowu nieprawda. Naukowy opis zjawiska się cały czas zmieniał. Nauka ma to już do siebie, iż permanentnie stawia sobie i rozwiązuje przeróżne zagadnienia. Już od 1990 roku wiemy znacznie więcej o genetycznych i chemicznych przyczynach w okresie prenatalnym znacznie więcej. Badania te potwierdzają, iż homoseksualizm nie jest ani chorobą, ani żadną patologią. Jest to stan naturalny i części populacji.
>Ja tu dostrzegam korelacje działań WTO z rozwojem etyczno-politycznym postrzegania homoseksualizmu. Moim zdaniem WHO uczyniła słusznie, a jeszcze słuszniej by uczyniła, gdyby homoseksualizmu nigdy na listę chorób nie wpisywała, tyle że ja nie dostrzegam w tych decyzjach motywów stricte naukowych, zwyczajnie dlatego, że wcale nie zmieniła się znacznie medyczna wiedza na temat tego zjawiska, a tylko jego moralne traktowanie, choć mogę się również mylić. Nic nie mogę uczynić z Pańskim dostrzeganiem. Tyle tylko, iż ono jest zupełnie niezgodne ani z metodami nauki, ani z działalnością instytucji naukowych. Niewielu uczonych można zmusić do stanowiska wbrew swojej wiedzy, gdyż jest to samo dyskredytacja jako uczonego. Uczony staje się kiepskim politykiem.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | > >Naturalne to jest w zasadzie wszystko, więc z naturalności szczególnego kryterium bym nie czynił.> Tak Pan sądzi?Dokładnie tak sądzę. > Ja zdecydowanie odróżniam naturę od kultury i dlatego jest to dla mnie ważne rozróżnienie.Dla mnie również jest to ważne rozróżnienie, choć akurat nie tylko dlatego, że to właśnie ja odróżniam. W sumie jednak zgadzam się tu z Panem, tyle że warto może zadać sobie pytanie o jakim kontekście mówimy, gdyż monistyczna jedność naturalnej rzeczywistości wcale nie stoi w sprzeczności z podziałem na naturę i kulturę. > > Natomiast patologia, czy choroba to tylko pojęcia definiowane przez ludzi, próbujące jakoś tam zaszeregować otaczające nas zjawiska wedle różnych kryteriów.> Oczywiście, iż definicje są tworzone przez ludzi dla ułatwienia im uporządkowania pewnych zagadnień. Tyle tylko, iż różne definicje wymagają różnych precyzji oraz uzasadnień. Dla mnie definicja naukowa - przy całej znajomości metodologii nauki - jest zasadniczym argumentem, który można tylko naukowo zakwestionować.To ja mam pytanie do Pana. Czy w nauce i w metodologii naukowej brak jest definicji, które byłyby czysto umowne? Mam tu na myśli przyjęcie pewnego standardu, który równie dobrze mógłby być inny, a przyjmuje się go dla samego porządku i spójności. Przykładem spoza ścisłej nauki jest np. decyzja o tym, czy ruch uliczny będzie prawostronny, czy lewostronny. Obydwa są równie dobre pod warunkiem, że na jednym obszarze obowiązuje to samo rozwiązanie. > > Jednak to ostatecznie wcielenie w życie hasła "żyj i daj żyć innym" było moim zdaniem przesądzające przy wykreśleniu homoseksualizmu z listy chorób i problemów zdrowotnych, a nie jakieś przełomowe badanie, które nagle odkryłoby w kwestii homoseksualizmu coś naukowo rewolucyjnego.> Nie podejmuję się merytorycznej dyskusji z czyjąś wiarą. Ma Pan pełne prawo wierzyć w to co się Panu podoba. Ja staram się swoje przekonania opierać na dorobku nauki. Znane mi - tak jak napisałem wyżej poznawane przy okazji - badania naukowe zdecydowanie potwierdziły, iż homoseksualizm zwierzęcy jest normalnym stanem i występuje u określonego procentu populacji. Do pojedynczych prób homoseksualnych jest zdolny duży procent ludzi, ale nikt nie może dokonać homoseksualnego wyboru ani też się z niego wyleczyć. Homoseksualizm, a nawet i groźna społecznie pedofilia, to nie choroby. To naturalne dary - tak jak i garby - od Pana Boga.> >Odpowiedział Pan w ten sposób na moje konkretne zdanie, widoczne powyżej.> Zawsze się o to staram, choć nie zawsze jestem dostatecznie komunikatywnym.A ja staram się o zrozumienie, ale nie zawsze mi się to od razu udaje. > > Ja nie napisałem w nim, że homoseksualizm miałby być chorobą, a tylko jakie względy zadecydowały - moim zdaniem - o wykreśleniu homoseksualizmu z listy chorób w 1990 r. Z Pańskiej odpowiedzi na to moje zdanie rozumiem, że Pana uważa, że przed 1990 z nauki jeszcze w żaden sposób nie wynikało, że homoseksualizm chorobą nie jest, a w 1990 r. nagle się to okazało.> Zupełnie z mojej wypowiedzi żadna nagłość nie wynika.No właśnie - z Pańskiej wypowiedzi żadna nagłość nie wynika, ale z Pańskiej odpowiedzi już wynika, gdyż brak nagłości stanowił istotny element mojej poprzedniej wypowiedzi, którą Pan w całości zakwestionował. Stąd mój ironiczny wniosek, że Pan uważa iż miała tu miejsce jakaś nagłość. Wiem, że Pan żadnej nagłości nie miał na myśli, ale pozwoliłem sobie na to stwierdzenie zwyczajnie z tego względu, że odniosłem wrażenie, iż chociaż umieścił Pan swój tekst pod moim zdaniem, to jednak nie do końca się do tego zdania odniósł. Ale teraz już to zostało wyjaśnione i skoro zgadzamy się, że żadnej nagłości tu nie było, to w tym aspekcie ja nie dostrzegam sporu. > Metodologia nauk przyrodniczych zupełnie inaczej wygląda. Zainteresowani gromadzili weryfikowalne naukowo fakty w zakresie różnych nauk i na ich podstawie wyciągnęli naukowy wniosek, iż homoseksualizm nie jest chorobą. W którymś momencie pogląd ten stał się w środowisku nauki na tyle powszechnym, iż przyjęto konsensus.Tak, wszystko to wygląda bardzo idealnie naukowo, tyle tylko, że taki np. Harvey Milk wiedział już, że jego orientacja nie stanowi choroby już spory czas przed decyzją WHO. Jako humaniści cenimy naukę między innymi za nieustające dążenie do prawdziwego opisu świata, który prowadzi do postępu cywilizacyjnego. Jednak nauka jako źródło postępu jest możliwa wówczas, gdy jest w awangardzie. Tymczasem w kwestii homoseksualizmu - jeśli może niekoniecznie nauka - to już na pewno WHO - przepraszam za dostosowanie wyrażenia do tematu - zwyczajnie dała dupy podejmując swoją decyzję dopiero tak późno - w 1990 roku. Zwyczajnie się tu gremium naukowe spóźniło ze swoim konsensusem i pozostało w tyle za rozwojem społecznym. Na podobnej zasadzie można powiedzieć, że Szwajcaria przyznała prawa wyborcze kobietom w 1971 r. w pełni na podstawie nauki, gdyż z nauki wynika jednoznacznie, że kobieta to też człowiek. > Myślę, iż przyjęcie konsensusu poza przyczynami naukowymi miało też przyczyny społeczne.Cieszę się, że Pan tak myśli, gdyż jest to przynajmniej częściowo zgodne, z tym co ja myślę. C.D.N.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Ja zdecydowanie odróżniam naturę od kultury i dlatego jest to dla mnie ważne rozróżnienie.> Dla mnie również jest to ważne rozróżnienie, choć akurat nie tylko dlatego, że to właśnie ja odróżniam.To rozróżnienie wcale też nie jest moim wymysłem, tylko funkcjonuje już od dawna. > W sumie jednak zgadzam się tu z Panem, tyle że warto może zadać sobie pytanie o jakim kontekście mówimy,W każdym kontekście, w którym to rozróżnienie ma jakieś znaczenie. > gdyż monistyczna jedność naturalnej rzeczywistości wcale nie stoi w sprzeczności z podziałem na naturę i kulturę.Nie rozumiem powyższego zdania. > Natomiast patologia, czy choroba to tylko pojęcia definiowane przez ludzi, próbujące jakoś tam zaszeregować otaczające nas zjawiska wedle różnych kryteriów. Oczywiście, iż definicje są tworzone przez ludzi dla ułatwienia im uporządkowania pewnych zagadnień. Tyle tylko, iż różne definicje wymagają różnych precyzji oraz uzasadnień. Dla mnie definicja naukowa - przy całej znajomości metodologii nauki - jest zasadniczym argumentem, który można tylko naukowo zakwestionować.> To ja mam pytanie do Pana. Czy w nauce i w metodologii naukowej brak jest definicji, które byłyby czysto umowne?Znakomita większość jest umownymi. Nawet w matematyce najpierw trzeba przyjąć umowne założenia. Tylko tyle, iż nauka przyjęła określoną metodologię w poznawaniu i opisach istniejącej obiektywnie rzeczywistości. W naukach przyrodniczych konsensus się osiąga na podstawie wielu badań prowadzonych zgodnie z przyjętą w nauce metodologią oraz paradygmatem. Naukowe definicje są pisane w zgodzie z przyjętym konsensusem, choć pisane przez pojedyncze osoby i ich precyzja opisu może być jakoś tam subiektywnie zafałszowana. > Ja nie napisałem w nim, że homoseksualizm miałby być chorobą, a tylko jakie względy zadecydowały - moim zdaniem - o wykreśleniu homoseksualizmu z listy chorób w 1990 r. Z Pańskiej odpowiedzi na to moje zdanie rozumiem, że Pana uważa, że przed 1990 z nauki jeszcze w żaden sposób nie wynikało, że homoseksualizm chorobą nie jest, a w 1990 r. nagle się to okazało.Zupełnie z mojej wypowiedzi żadna nagłość nie wynika.> No właśnie - z Pańskiej wypowiedzi żadna nagłość nie wynika, ale z Pańskiej odpowiedzi już wynika, gdyż brak nagłości stanowił istotny element mojej poprzedniej wypowiedzi, którą Pan w całości zakwestionował.Konkrety, gdyż nie rozumiem? > Stąd mój ironiczny wniosek, że Pan uważa iż miała tu miejsce jakaś nagłość. Wiem, że Pan żadnej nagłości nie miał na myśli, ale pozwoliłem sobie na to stwierdzenie zwyczajnie z tego względu, że odniosłem wrażenie, iż chociaż umieścił Pan swój tekst pod moim zdaniem, to jednak nie do końca się do tego zdania odniósł. Ale teraz już to zostało wyjaśnione i skoro zgadzamy się, że żadnej nagłości tu nie było, to w tym aspekcie ja nie dostrzegam sporu.Proponuję zapoznać się z historią naukowych dyskusji na temat homoseksualizmu, już wiele lat przed 1990 rokiem wielu uczonych, a nawet całych środowisk naukowych twierdziło iż homoseksualizm chorobą nie jest. Pomimo przyjęcia konsensusu w 1990 r. poprzez głosowanie, to nadal jest wielu uczonych z tym poglądem się nie zgadzających. Rozumienie tego zjawiska nie było żadnym odkryciem, tylko wynikiem wielu różnorodnych badań. Metodologia nauk przyrodniczych zupełnie inaczej wygląda. Zainteresowani gromadzili weryfikowalne naukowo fakty w zakresie różnych nauk i na ich podstawie wyciągnęli naukowy wniosek, iż homoseksualizm nie jest chorobą. W którymś momencie pogląd ten stał się w środowisku nauki na tyle powszechnym, iż przyjęto konsensus.> Tak, wszystko to wygląda bardzo idealnie naukowo, tyle tylko, że taki np. Harvey Milk wiedział już, że jego orientacja nie stanowi choroby już spory czas przed decyzją WHO.A w jakiej dziedzinie nauki on był specjalistą i jaki jego jest dorobek naukowy dotyczący homoseksualizmu? Proszę wybaczyć, ale w moim rozumieniu, to jego wiedza była podobnie naukowo uargumentowana co wiedza pana Jana Bednarskiego, choć ich poglądy są alternatywne. > Jako humaniści cenimy naukę między innymi za nieustające dążenie do prawdziwego opisu świata, który prowadzi do postępu cywilizacyjnego.Tak. > Jednak nauka jako źródło postępu jest możliwa wówczas, gdy jest w awangardzie.Nie koniecznie, natomiast winna udzielać weryfikowalnych doświadczalnie odpowiedzi na stawiane przed nią pytania. > Tymczasem w kwestii homoseksualizmu - jeśli może niekoniecznie nauka - to już na pewno WHO - przepraszam za dostosowanie wyrażenia do tematu - zwyczajnie dała dupy podejmując swoją decyzję dopiero tak późno - w 1990 roku.Ja też uważam, iż świat nauki "dał dupy" tyle wieków czekając na np. kopernikańską, czy darwinowską rewolucję. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,474426#w475843 ale tak właśnie wyglądają procesy powszechnej akceptacji. Do dziś wielu uczonych atakuje naturalistyczny paradygmat. Czy powie Pan im, iż "dają dupy"? Myślę, iż przyjęcie konsensusu poza przyczynami naukowymi miało też przyczyny społeczne.> Cieszę się, że Pan tak myśli, gdyż jest to przynajmniej częściowo zgodne, z tym co ja myślę.Możliwe, choć nie jestem pewnym, gdyż dla mnie jedną z głównych przyczyn społecznych było na podstawie badań naukowych narastanie coraz powszechniejszej świadomości, iż pogląd że homoseksualizm jest chorobą jest w świetle nauki nie do utrzymania, zaś dopiero dalszą była świadomość krzywdy wyrządzanej ludziom o takiej orientacji. Ciąg dalszy nastąpi. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | > Ja zdecydowanie odróżniam naturę od kultury i dlatego jest to dla mnie ważne rozróżnienie.> >Dla mnie również jest to ważne rozróżnienie, choć akurat nie tylko dlatego, że to właśnie ja odróżniam.> To rozróżnienie wcale też nie jest moim wymysłem, tylko funkcjonuje już od dawna.Prawdę mówiąc trochę się tego nawet domyślałem. > > gdyż monistyczna jedność naturalnej rzeczywistości wcale nie stoi w sprzeczności z podziałem na naturę i kulturę.> Nie rozumiem powyższego zdania.Jeśli Pan go nie rozumie, to dla mnie świadczy to o tym, że to ja czegoś nie rozumiem. > > Natomiast patologia, czy choroba to tylko pojęcia definiowane przez ludzi, próbujące jakoś tam zaszeregować otaczające nas zjawiska wedle różnych kryteriów.> Oczywiście, iż definicje są tworzone przez ludzi dla ułatwienia im uporządkowania pewnych zagadnień. Tyle tylko, iż różne definicje wymagają różnych precyzji oraz uzasadnień. Dla mnie definicja naukowa - przy całej znajomości metodologii nauki - jest zasadniczym argumentem, który można tylko naukowo zakwestionować.> >To ja mam pytanie do Pana. Czy w nauce i w metodologii naukowej brak jest definicji, które byłyby czysto umowne?> Znakomita większość jest umownymi. Nawet w matematyce najpierw trzeba przyjąć umowne założenia. Tylko tyle, iż nauka przyjęła określoną metodologię w poznawaniu i opisach istniejącej obiektywnie rzeczywistości. W naukach przyrodniczych konsensus się osiąga na podstawie wielu badań prowadzonych zgodnie z przyjętą w nauce metodologią oraz paradygmatem. Naukowe definicje są pisane w zgodzie z przyjętym konsensusem, choć pisane przez pojedyncze osoby i ich precyzja opisu może być jakoś tam subiektywnie zafałszowana.Mało mam wspólnego z nauką, natomiast na codzień zajmuję się przeróżnymi definicjami i bardziej lub mniej udolnymi próbami katalogowania różnych stanów faktycznych oraz kreowania norm. W tym zakresie mogę stwierdzić, że niektóre zdarzenia można zakwalifikować w ramach danej defnicji bezproblemowo, ale istnieje wiele sytuacji, z którymi nie za bardzo wiadomo co począć i między innymi od rozstrzygania takich sytuacji są sądy. Wówczas, gdy sędziowie mają już cały dostępny ogląd sprawy i muszą ją wreszcie rozstrzygnąć, w niektórych przypadkach - gdy argumenty z obydwu stron szali prawie się równoważą - w zasadzie decyduje wola sędziów - ich uznanie. Zwyczajnie trzeba podjąć decyzję. I to uznanie może często zależeć od kwestii pozamerytorycznych (skoro czysto merytoryczne nie przechyliły szali w żadną stronę), np. światopoglądowych. Są zresztą naukowe próby opisania fenomenu wpływu światopoglądu na wyroki sądów i ostatnio byłem na wykładzie profesora, który zajmował się tym w ramach kognitywistyki w prawie. Nie wiem jak to dokładnie wygląda w nauce, ale domyślam się, że lepiej, gdyż o ile w sądzie klamka zapada po zakończeniu drogi odwoławczej i prawomocności, o tyle w nauce droga weryfikacji w zasadzie nigdy nie jest wyczerpana. Wedle mojej wiedzy istnieją jednak również w nauce dziedziny, w których możliwe rozwiązania nie zostały jeszcze zweryfikowane albo w których konkretnych odpowiedzi jeszcze nie znamy. Na przykład funkcjonowanie ludzkiej psychiki w ramach całego ludzkiego organizmu jest jeszcze dalekie od kompletnego poznania, pomimo postępu kognitywistyki i neuronauki. Rozmawialiśmy już zresztą trochę na ten temat. Nie jestem tu specjalistą, ale dokładne funkcjonowanie popędu płciowego we wszystkich jego psychofizycznych aspektach należy chyba również do tematów - wprawdzie coraz bardziej zgłębianych - ale w których wciąż wiele zagadek czeka jeszcze na rozwiązanie i w niektórych przypadkach trudno tu o jednoznaczne oceny. Pan zna się trochę na filozofii i na filozofii nauki i mam w związku z tym do Pana pytanie. Czy Pan nie sądzi, że to nie tylko nauka wpływa na rozwój cywilizacji, kultury i filozofii, ale również odwrotnie - cywilizacja, kultura i filozofia wpływają na rozwój nauki? Pytam tu również o wpływ całkiem bezpośredni - na przykład taki, że filozoficzno-światopoglądowe pojmowanie danego problemu może wpływać na definicje naukowe i ich zakres. Wydaje mi się, że może, gdyż zwłaszcza ideologie oparte na wierze próbują ewidentnie wywrzeć swoje piętno na nauce. W tym jednak przypadku dzisiejsza nauka zasadniczo może sobie pozwolić na to, by być nieugięta i wymagać twardych dowodów. Jednak jeszcze bardziej interesuje mnie tu możliwy wpływ na naukę humanistycznej wizji człowieka, uwzględniającej na przykład prawa człowieka. Na ile światopogląd humanistyczny - w dużej mierze wynikający z racjonalizmu, a więc i z nauki - może powrotnie wpływać na naukę do tego stopnia, by w sytuacjach, w których czysto naukowo szala nie przeważa w żadną stronę, istniała tendencja do określenia definicji i ich granic na wszelki wypadek w zgodności z tym światopoglądem? Oczywiście rozmawiamy tu w kontekście wykreślenia homoseksualizmu z listy chorób WTO (i ogólniej: zaprzestania traktowania homoseksualizmu za chorobę) i tu Pan już dość wyraźnie się wypowiedział, że zdecydowały argumenty w pierwszej kolejności naukowe, a nie etyczne. A jednak napisał Pan również: Cytat:Myślę, iż przyjęcie konsensusu poza przyczynami naukowymi miało też przyczyny społeczne. C.D.N.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > gdyż monistyczna jedność naturalnej rzeczywistości wcale nie stoi w sprzeczności z podziałem na naturę i kulturę.Nie rozumiem powyższego zdania.> Jeśli Pan go nie rozumie, to dla mnie świadczy to o tym, że to ja czegoś nie rozumiem.To może spróbuję zrozumieć, gdy źle to proszę mnie poprawić. Monistyczna, to znaczy, iż jest tylko materialistyczna, przy filozoficznym rozumieniu materii. Naturalistyczna to znaczy, iż w wyjaśnianiu zjawisk nie można wykraczać poza fenomeny (rozumiane tu jako: «zjawiska fizyczne lub psychiczne będące przedmiotem poznania doświadczalnego» i/lub «każdy fakt empiryczny będący punktem wyjścia badań naukowych» ) i prawa przyrody. A przedmiotem poznania jest "obiektywnie istniejąca rzeczywistość" - co znaczy, iż jest niezależna od podmiotu ją poznającego. Tak, taka rzeczywistość zupełnie nie stoi w sprzeczności z podziałem na naturę i kulturę. > Natomiast patologia, czy choroba to tylko pojęcia definiowane przez ludzi, próbujące jakoś tam zaszeregować otaczające nas zjawiska wedle różnych kryteriów.Oczywiście, iż definicje są tworzone przez ludzi dla ułatwienia im uporządkowania pewnych zagadnień. Tyle tylko, iż różne definicje wymagają różnych precyzji oraz uzasadnień. Dla mnie definicja naukowa - przy całej znajomości metodologii nauki - jest zasadniczym argumentem, który można tylko naukowo zakwestionować.> To ja mam pytanie do Pana. Czy w nauce i w metodologii naukowej brak jest definicji, które byłyby czysto umowne?Znakomita większość jest umownymi. Nawet w matematyce najpierw trzeba przyjąć umowne założenia. Tylko tyle, iż nauka przyjęła określoną metodologię w poznawaniu i opisach istniejącej obiektywnie rzeczywistości. W naukach przyrodniczych konsensus się osiąga na podstawie wielu badań prowadzonych zgodnie z przyjętą w nauce metodologią oraz paradygmatem. Naukowe definicje są pisane w zgodzie z przyjętym konsensusem, choć pisane przez pojedyncze osoby i ich precyzja opisu może być jakoś tam subiektywnie zafałszowana.> Mało mam wspólnego z nauką, natomiast na codzień zajmuję się przeróżnymi definicjami i bardziej lub mniej udolnymi próbami katalogowania różnych stanów faktycznych oraz kreowania norm. W tym zakresie mogę stwierdzić, że niektóre zdarzenia można zakwalifikować w ramach danej defnicji bezproblemowo, ale istnieje wiele sytuacji, z którymi nie za bardzo wiadomo co począć i między innymi od rozstrzygania takich sytuacji są sądy. Wówczas, gdy sędziowie mają już cały dostępny ogląd sprawy i muszą ją wreszcie rozstrzygnąć, w niektórych przypadkach - gdy argumenty z obydwu stron szali prawie się równoważą - w zasadzie decyduje wola sędziów - ich uznanie. Zwyczajnie trzeba podjąć decyzję. I to uznanie może często zależeć od kwestii pozamerytorycznych (skoro czysto merytoryczne nie przechyliły szali w żadną stronę), np. światopoglądowych. Są zresztą naukowe próby opisania fenomenu wpływu światopoglądu na wyroki sądów i ostatnio byłem na wykładzie profesora, który zajmował się tym w ramach kognitywistyki w prawie.> Nie wiem jak to dokładnie wygląda w nauce, ale domyślam się, że lepiej, gdyż o ile w sądzie klamka zapada po zakończeniu drogi odwoławczej i prawomocności, o tyle w nauce droga weryfikacji w zasadzie nigdy nie jest wyczerpana.> Wedle mojej wiedzy istnieją jednak również w nauce dziedziny, w których możliwe rozwiązania nie zostały jeszcze zweryfikowane albo w których konkretnych odpowiedzi jeszcze nie znamy. Na przykład funkcjonowanie ludzkiej psychiki w ramach całego ludzkiego organizmu jest jeszcze dalekie od kompletnego poznania, pomimo postępu kognitywistyki i neuronauki. Rozmawialiśmy już zresztą trochę na ten temat.Tak rozmawialiśmy na ten temat i nie widzę tu żadnych podstaw do kwestionowania Pańskiego rozumienia powyższych spraw na podstawie Pańskiej wiedzy i doświadczeń. CDN @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | maceox (6766 punktów) | napisałem:Naturalne to jest w zasadzie wszystko, więc z naturalności szczególnego kryterium bym nie czynił. a Pan odpowiedział:Tak Pan sądzi? Ja zdecydowanie odróżniam naturę od kultury i dlatego jest to dla mnie ważne rozróżnienie. A w dalszej rozmowie potwierdziłem, że tak właśnie sądzę, przy czym zgodziłem się jednocześnie na Pańskie rozróżnienie. I to w tym kontekście napisałem to, co poniżej: > > gdyż monistyczna jedność naturalnej rzeczywistości wcale nie stoi w sprzeczności z podziałem na naturę i kulturę.> Nie rozumiem powyższego zdania.> >Jeśli Pan go nie rozumie, to dla mnie świadczy to o tym, że to ja czegoś nie rozumiem.> To może spróbuję zrozumieć, gdy źle to proszę mnie poprawić. Monistyczna, to znaczy, iż jest tylko materialistyczna, przy filozoficznym rozumieniu materii.Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Ma Pan rację, ale ja tu w pierwszej kolejności miałem na myśli jednorodność natury wszelkiego bytu- w przeciwieństwie do np. dualizmu. I z tego, czego sam się próbowałem doszukać - to jest to jednocześnie podstawowy zarzut, który można temu mojemu zdaniu postawić. Można podnieść, że "jednorodna jedność" to masło maślane. A jednak bronię poglądu, że monizm, zwłaszcza w kontekście filozofii racjonalistycznej to nie to samo co zwykła językowa "jedność", gdyż ta może się odnosić do czegokolwiek, nawet do samego Boga, a w ramach szeroko pojętego przyrodoznawstwa monizm odnosi się tylko do weryfikowalnego modelu świata. > Naturalistyczna to znaczy, iż w wyjaśnianiu zjawisk nie można wykraczać poza fenomeny (rozumiane tu jako: «zjawiska fizyczne lub psychiczne będące przedmiotem poznania doświadczalnego» i/lub «każdy fakt empiryczny będący punktem wyjścia badań naukowych» ) i prawa przyrody.Tu ma Pan moim zdaniem całkowicie rację. Przyznaję, że sam nie byłem taki ostrożny i pisząc to zdanie myślałem o naturalnej rzeczywistości jak o fakcie. Tymczasem rzeczywiście, intelektualnie uczciwe jest podejście takie, że chodzi tu o metodologię. Ostatecznie wychodzi prawie na to samo, gdyż za pomocą tej metodologii naukowej poznajemy fakty, ale jednak nie do końca to samo. Filozoficznie jestem sceptykiem i dlatego niczego nie wykluczam, co zbliża mnie raczej do agnostycyzmu, niż wierzącego ateizmu, nawet jeśli wiem, że wszelkie idee nadnaturalności to czysto intelektualne wymysły. > A przedmiotem poznania jest "obiektywnie istniejąca rzeczywistość" - co znaczy, iż jest niezależna od podmiotu ją poznającego.Tak, to prawda, ale w ramach monizmu rozumianego jako jednorodność podmiot poznający jest jak najbardziej zależny od obiektywnie istniejącej rzeczywistości i odwrotnie, ta rzeczywistość jest w jakimś tam stopniu zależna od poznającego ją podmiotu. Jesteśmy częścią rzeczywistości wraz z naszymi umysłami i kulturą, co jest w pełni naturalne (wyjaśnialne w ramach metodologii naukowej), ale to nie stoi na przeszkodzie, by robić sobie różne podziały, np. na naturę (w węższym rozumieniu) i kulturę. > Tak, taka rzeczywistość zupełnie nie stoi w sprzeczności z podziałem na naturę i kulturę.Tu się zgadzamy, jak sądzę. C.D.N.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > napisałem:Naturalne to jest w zasadzie wszystko, więc z naturalności szczególnego kryterium bym nie czynił. > a Pan odpowiedział: Tak Pan sądzi? Ja zdecydowanie odróżniam naturę od kultury i dlatego jest to dla mnie ważne rozróżnienie. > A w dalszej rozmowie potwierdziłem, że tak właśnie sądzę, przy czym zgodziłem się jednocześnie na Pańskie rozróżnienie.> I to w tym kontekście napisałem to, co poniżej:> gdyż monistyczna jedność naturalnej rzeczywistości wcale nie stoi w sprzeczności z podziałem na naturę i kulturę.Nie rozumiem powyższego zdania.> Jeśli Pan go nie rozumie, to dla mnie świadczy to o tym, że to ja czegoś nie rozumiem.To może spróbuję zrozumieć, gdy źle to proszę mnie poprawić. Monistyczna, to znaczy, iż jest tylko materialistyczna, przy filozoficznym rozumieniu materii.> Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Ma Pan rację, ale ja tu w pierwszej kolejności miałem na myśli jednorodność natury wszelkiego bytu- w przeciwieństwie do np. dualizmu. I z tego, czego sam się próbowałem doszukać - to jest to jednocześnie podstawowy zarzut, który można temu mojemu zdaniu postawić. Można podnieść, że "jednorodna jedność" to masło maślane. A jednak bronię poglądu, że monizm, zwłaszcza w kontekście filozofii racjonalistycznej to nie to samo co zwykła językowa "jedność", gdyż ta może się odnosić do czegokolwiek, nawet do samego Boga, a w ramach szeroko pojętego przyrodoznawstwa monizm odnosi się tylko do weryfikowalnego modelu świata.Znowu nie do końca Pana rozumiem, gdyż jak monizmy mogą być różne tak konsekwencje z wyboru przyjętego modelu prowadzą do alternatywnych konstrukcji rozumienia rzeczywistości. Moim zdaniem trudno w kontekście racjonalizmu światopoglądowego zaakceptować monizm spirytualistyczny, czy monizm mieszany i dlatego przyjąłem - może niesłusznie - iż myślał Pan tutaj o monizmie materialistycznym. Naturalistyczna to znaczy, iż w wyjaśnianiu zjawisk nie można wykraczać poza fenomeny (rozumiane tu jako: «zjawiska fizyczne lub psychiczne będące przedmiotem poznania doświadczalnego» i/lub «każdy fakt empiryczny będący punktem wyjścia badań naukowych» ) i prawa przyrody.> Tu ma Pan moim zdaniem całkowicie rację. Przyznaję, że sam nie byłem taki ostrożny i pisząc to zdanie myślałem o naturalnej rzeczywistości jak o fakcie. Tymczasem rzeczywiście, intelektualnie uczciwe jest podejście takie, że chodzi tu o metodologię. Ostatecznie wychodzi prawie na to samo, gdyż za pomocą tej metodologii naukowej poznajemy fakty, ale jednak nie do końca to samo. Filozoficznie jestem sceptykiem i dlatego niczego nie wykluczam, co zbliża mnie raczej do agnostycyzmu, niż wierzącego ateizmu, nawet jeśli wiem, że wszelkie idee nadnaturalności to czysto intelektualne wymysły.Niczego Pan nie wyklucza? Oj nie przesadzajmy. Teoretycznie, czy praktycznie? A np. założenie prawdopodobieństwa promila z promila, to nie praktyczne wykluczenie? A przedmiotem poznania jest "obiektywnie istniejąca rzeczywistość" - co znaczy, iż jest niezależna od podmiotu ją poznającego.> Tak, to prawda, ale w ramach monizmu rozumianego jako jednorodność podmiot poznający jest jak najbardziej zależny od obiektywnie istniejącej rzeczywistościRóżne podmioty poznające (np. ludzie) mogą być od niej zależnym, gdyż stanowią jej część, ale jak jakiś podmiot mógłby wpłynąć na "istnienie rzeczywistości" nie będąc wszechwładnym Bogiem, to ja nie bardzo rozumiem? Choć oczywiście w momencie, gdy uznajemy, iż jakiś pomiot podtrzymuje istnienie rzeczywistości, może ją zmienić lub wprost zlikwidować, to wtedy rzeczywistość przestaje być obiektywną i staje się subiektywną - zależną od podmiotu. > i odwrotnie, ta rzeczywistość jest w jakimś tam stopniu zależna od poznającego ją podmiotu.Nie podzielam wiary w możliwość istnienia jakiejkolwiek rzeczywistości od kogokolwiek zależnej. Ale znakomita większość ludzkości uważała i nadal uważa, iż rzeczywistość jest zależną od różnych sił nadprzyrodzonych. > Jesteśmy częścią rzeczywistości wraz z naszymi umysłami i kulturą, co jest w pełni naturalne (wyjaśnialne w ramach metodologii naukowej), ale to nie stoi na przeszkodzie, by robić sobie różne podziały, np. na naturę (w węższym rozumieniu) i kulturę.(Jakiej rzeczywistości subiektywnej, czy obiektywnej?) Tak, taka (obiektywna) rzeczywistość zupełnie nie stoi w sprzeczności z podziałem na naturę i kulturę.> Tu się zgadzamy, jak sądzę.No właśnie, czy się zgadzamy tu tak do końca to tego nie wiem? @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Ciąg dalszy: > Nie jestem tu specjalistą, ale dokładne funkcjonowanie popędu płciowego we wszystkich jego psychofizycznych aspektach należy chyba również do tematów - wprawdzie coraz bardziej zgłębianych - ale w których wciąż wiele zagadek czeka jeszcze na rozwiązanie i w niektórych przypadkach trudno tu o jednoznaczne oceny.Ja też nie jestem tu specjalistą i dlatego pozwolę sobie na odpowiedź filozoficzną, zgodną z moimi poglądami: Świat (istniejąca obiektywnie rzeczywistość) jest poznawalny - co wcale nie znaczy, iż poznany, gdyż nowe odpowiedzi stawiają nowe pytania. > Pan zna się trochę na filozofii i na filozofii nauki i mam w związku z tym do Pana pytanie.Oczywiście tylko trochę i dalece nie roszczę sobie prawa do uznania mnie za profesjonalistę. > Czy Pan nie sądzi, że to nie tylko nauka wpływa na rozwój cywilizacji, kultury i filozofii, ale również odwrotnie - cywilizacja, kultura i filozofia wpływają na rozwój nauki?Nie wiem? Dla mnie nauka jest częścią cywilizacji z wszystkimi tego konsekwencjami, a więc rozwój lub regres nauki i cywilizacji jest tym samym. > Pytam tu również o wpływ całkiem bezpośredni - na przykład taki, że filozoficzno-światopoglądowe pojmowanie danego problemu może wpływać na definicje naukowe i ich zakres.Moim zdaniem zdecydowanie mają. www.racjonalista.pl/forum.php/s,649005#w649154> Wydaje mi się, że może, gdyż zwłaszcza ideologie oparte na wierze próbują ewidentnie wywrzeć swoje piętno na nauce.Tak. > W tym jednak przypadku dzisiejsza nauka zasadniczo może sobie pozwolić na to, by być nieugięta i wymagać twardych dowodów.Nie przesadzajmy, zawsze byli i są we wszystkich dziedzinach nauki różni Łysenkowie. Ponadto badania kosztują, a nikt nie chce płacić za darmo. Tak, w naukę wpisano zasady weryfikacji wszelkich twierdzeń i to pozwala na największe do naukowych badań zaufanie, choć naukowy sceptycyzm - jak zawsze jest najlepszą postawą poznawczą. > Jednak jeszcze bardziej interesuje mnie tu możliwy wpływ na naukę humanistycznej wizji człowieka, uwzględniającej na przykład prawa człowieka. Na ile światopogląd humanistyczny - w dużej mierze wynikający z racjonalizmu, a więc i z nauki - może powrotnie wpływać na naukę do tego stopnia, by w sytuacjach, w których czysto naukowo szala nie przeważa w żadną stronę, istniała tendencja do określenia definicji i ich granic na wszelki wypadek w zgodności z tym światopoglądem?Pytanie ciekawe, ale ja nie znam na nie odpowiedzi. Jest to proces, ale wcale nie jest on spokojnym i stale progresywnym. Wystarczy przyjrzeć się tu Polsce ostatniego ćwierćwiecza, a można wziąć pod uwagę i całą naszą cywilizację. Cały czas ta zupa się gotuje i ma przeróżne smaki w różnych okresach dla różnych ludzi. > Oczywiście rozmawiamy tu w kontekście wykreślenia homoseksualizmu z listy chorób WTO (i ogólniej: zaprzestania traktowania homoseksualizmu za chorobę) i tu Pan już dość wyraźnie się wypowiedział, że zdecydowały argumenty w pierwszej kolejności naukowe, a nie etyczne. A jednak napisał Pan również:Cytat: Myślę, iż przyjęcie konsensusu poza przyczynami naukowymi miało też przyczyny społeczne. > Ja mam wciąż wątpliwości, czy w przypadku niektórych decyzji naukowych nie ma również w nauce miejsca - a nawet konieczności - osobistego uznania, podobnie jak w przypadku sędziów w sądzie.A ja na podstawie swojej wiedzy i doświadczeń nie mam żadnych wątpliwości, że takie zjawisko wśród uczonych występuje. > Zastanawiam się również, na ile w nauce obowiązuje jakaś odmiana zasady "in dubio pro reo", a więc w razie wątpliwości na korzyść - w medycynie to chyba człowieka i jego godności.Tu mamy sprawę bardziej dialektyczną, gdyż z jednej strony dla uczonego najważniejszą jest naukowa prawda, ale z drugiej strony uczeni to ludzie i różne postawy moralne ich obowiązują. > Gdy chodzi o badanie początków wszechświata, to brak jest takiej konieczności i dopóki coś się nie potwierdzi, to nie trzeba żadnych hipotez potwierdzać,Myśli Pan, iż Peter Higgs od roku 1964 spał spokojnie czekając na potwierdzenie? > ale w przypadku kwalifikacji danego zjawiska jako choroby konieczne jest jednak rozstrzygnięcie szybkie, już na podstawie tylko tego, co wiemy obecnie, gdyż od tego zależą losy ludzi i ich traktowanie.W przypadkach jednostkowych, czy ogólnych? Medycy winni jednak hołdować zasadzie primum non nocere, a szybkie podejmowanie decyzji przy wielkim zakresie niewiadomych, to raczej totolotek. > I czy wtedy tym bardziej nie ma tu tendencji do zakreślania granic definicji zgodnych raczej z ideą humanizmu, niż z samą stricte nauką?Nie wiem, nie brałem udziału w podejmowaniu tej decyzji. Uważam się za humanistę oraz racjonalistę i u mnie te idee humanizmu miałaby znaczenie przy podejmowaniu decyzji, ale z tych idei wynika też szacunek dla zweryfikowanej wiedzy naukowej. > Oczywiście uogólniam tu, zakładając, że obecnie uczeni tak na ogół są humanistami i podzielają humanistyczne wartości, ale rzeczywistość jest bardziej skomplikowana i mamy również do czynienia z uczonymi zideologizowanymi fideistycznie, spośród których niektórzy dążyć będą do zakreślenia definicji na własną modłę. ...Są przeróżni i dlatego choć warto uznawać autorytet nauki, to trzeba mieć duże wątpliwości przy autorytecie poszczególnych uczonych. www.racjon(*)m.php/s,704601/z,0/d,4#w704747> A czy to nie wzmaga przypadkiem chęci u uczonych humanistów, by jednak przeciągnąć decyzję w swoją stronę?Zadaje Pan pytania na które po przeprowadzeniu badań mógłby odpowiedzieć tylko socjolog. Na podstawie swoich obserwacji wiem, iż uczeni to całkiem normalni ludzie - czasem o - w różnym stopniu - większej wiedzy w zakresie uprawianej przez siebie nauce. Zdarzają się wśród nich i głupcy i ludzie całkowicie zacietrzewieni ideologiczne i dlatego każda postawa może się wśród nich zdarzyć. CDN. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | >>Nie jestem tu specjalistą, ale dokładne funkcjonowanie popędu płciowego we wszystkich jego psychofizycznych aspektach należy chyba również do tematów - wprawdzie coraz bardziej zgłębianych - ale w których wciąż wiele zagadek czeka jeszcze na rozwiązanie i w niektórych przypadkach trudno tu o jednoznaczne oceny. >Ja też nie jestem tu specjalistą i dlatego pozwolę sobie na odpowiedź filozoficzną, zgodną z moimi poglądami: Świat (istniejąca obiektywnie rzeczywistość) jest poznawalny - co wcale nie znaczy, iż poznany, gdyż nowe odpowiedzi stawiają nowe pytania. Mogę tylko spróbować sprecyzować, a mianowicie: moim zdaniem świat jest poznawalny przynajmniej w takim zakresie, w jakim na jego poznanie pozwalają nam nasze zmysły wyposażone w różne narzędzia poznawcze.
>>Pan zna się trochę na filozofii i na filozofii nauki i mam w związku z tym do Pana pytanie. >Oczywiście tylko trochę i dalece nie roszczę sobie prawa do uznania mnie za profesjonalistę. Napisałem "trochę" gdyż, sądziłem, że Pan chyba tak by sam napisał? W rzeczywistości jakoś tam mogę domyślać się tylko Pańskiego zakresu wiedzy w tej dziedzinie na podstawie Pańskich wpisów na forum i wnoszę z tego, że gdybym napisał, że jest Pan profesjonalistą, to byłoby to bliższe prawdy. Tu jednak bardziej o tytułowanie chodziło mi o moje pytanie co do meritum, a ponieważ nie znam Pańskich tytułów, to napisałem jak wyżej. Być może mogłem sobie to "trochę" darować, ale sama fraza "Pan zna się na filozofii" stanowiłaby dla mnie zadęcie godne raczej grona ętelektualnej kawiarni, niż forum racjonalisty (aczkolwiek gdzie tam kawairnia, skoru tu nam się od pewnego czasu niezła melina zrobiła).
Ja się nie znam na filozofii prawie w ogóle, ale pociąga mnie racjonalne wolnomyślicielstwo, a jednocześnie sądzę, że jakoś tam spełniam minimalne warunki uczestnictwa na (starym) forum na tyle przynajmniej, by czasem o coś zapytać. Natomiast rzeczywiście trochę - i tylko trochę - znam się na tym, co studiowałem.
>>Czy Pan nie sądzi, że to nie tylko nauka wpływa na rozwój cywilizacji, kultury i filozofii, ale również odwrotnie - cywilizacja, kultura i filozofia wpływają na rozwój nauki? >Nie wiem? Dla mnie nauka jest częścią cywilizacji z wszystkimi tego konsekwencjami, a więc rozwój lub regres nauki i cywilizacji jest tym samym. Tu trochę przez przypadek dotykamy ciekawego, moim zdaniem aspektu, jakim jest etyka stosowania zdobyczy nauki. Pan jest pewien, że rozwój nauki i cywilizacji jest tym samym, a ja myślę, że ogólnie tak, ale zależy to też od tego, do czego się naukę wykorzysta.
>>Gdy chodzi o badanie początków wszechświata, to brak jest takiej konieczności i dopóki coś się nie potwierdzi, to nie trzeba żadnych hipotez potwierdzać, >Myśli Pan, iż Peter Higgs od roku 1964 spał spokojnie czekając na potwierdzenie? Nie wiem, czy spokojnie, miałem na myśli to, że nie chodziło tu bezpośrednio o ludzkie zdrowie i dlatego SPOKOJNIE można była czekać na "konsensus" do roku 2012.
Poza tym ujawnia się tu jeden aspekt, który chyba niewystarczająco jeszcze uwidoczniłem: nie jestem ani fizykiem, ani specjalistą z zakresy medycyny, ale z dostępnej mi wiedzy wynika, że o ile bozon Higgsa jest cząstką elementarną o określonych parametrach, które istnieją w naturze niezależnie od naszej woli, o tyle granice między chorobą a zdrowiem mogą być płynne i są wyznaczane przez ludzi.
Aczkolwiek ... musiałbym się zapytać może Pana Fizyka albo Pana Jachołka, ale tak na chłopski rozum, to o bozonie Higgsa też może dałoby się powiedzieć, że granica między nim a resztą wszechświata jest o tyle umowna, o ile to człowiek wyodrębnia w naturze różne zjawiska i podzjawiska próbując je jakoś zaszeregować w ostatecznie monistycznym świecie, a więc takim, w którym wszystko stanowi jedną całość.
Chodzi więc tylko o to, jak wyraźne są na gruncie nauki szufladki, w które jakiś tam element rzeczywistości chcemy sklasyfikować. Ale czy fizyka, czy medycyna, w obydwu przypadkach to człowiek opisuje i szufladkuje...
C.D.N.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Pan zna się trochę na filozofii i na filozofii nauki i mam w związku z tym do Pana pytanie. Oczywiście tylko trochę i dalece nie roszczę sobie prawa do uznania mnie za profesjonalistę.> Napisałem "trochę" gdyż, sądziłem, że Pan chyba tak by sam napisał?Dokładnie tak. > W rzeczywistości jakoś tam mogę domyślać się tylko Pańskiego zakresu wiedzy w tej dziedzinie na podstawie Pańskich wpisów na forum i wnoszę z tego, że gdybym napisał, że jest Pan profesjonalistą, to byłoby to bliższe prawdy.Interesuję się filozofią prawie "od dziecka", ale gdyby ktokolwiek napisał, iż jestem profesjonalistą byłby wprost daleki od prawdy. > Tu jednak bardziej o tytułowanie chodziło mi o moje pytanie co do meritum, a ponieważ nie znam Pańskich tytułów, to napisałem jak wyżej.Tu "tytułem" jest intelektualna jakość naszych wypowiedzi i dlatego uważam, iż po kilku/kilkunastu wypowiedziach wiemy z kim mamy do czynienia. > Być może mogłem sobie to "trochę" darować, ale sama fraza "Pan zna się na filozofii" stanowiłaby dla mnie zadęcie godne raczej grona ętelektualnej kawiarni, niż forum racjonalisty (aczkolwiek gdzie tam kawiarnia, skoru tu nam się od pewnego czasu niezła melina zrobiła).Mógł Pan, ale nie widzę takiej potrzeby, to normalna rozmowa dwóch forumowych przyjaciół i żadne zadęcia nie są tu do niczego potrzebnymi. > Ja się nie znam na filozofii prawie w ogóle, ale pociąga mnie racjonalne wolnomyślicielstwo, a jednocześnie sądzę, że jakoś tam spełniam minimalne warunki uczestnictwa na (starym) forum na tyle przynajmniej, by czasem o coś zapytać.Dla mnie wcale nie minimalne: www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217 Przecież tu prawie wszyscy - poza swoimi specjalnościami - mamy poziom średniego wykształcenia i na takim poziomie tu rozmawiamy, choć z aspiracjami do poziomu akademickiego. > Natomiast rzeczywiście trochę - i tylko trochę - znam się na tym, co studiowałem.To, ze mną jest gorzej. Bardziej jednak znam się na tym co zdobyłem na drodze samouctwa niż studiów formalnych, choć razem to tworzy jakąś tam całość. > Czy Pan nie sądzi, że to nie tylko nauka wpływa na rozwój cywilizacji, kultury i filozofii, ale również odwrotnie - cywilizacja, kultura i filozofia wpływają na rozwój nauki? Nie wiem? Dla mnie nauka jest częścią cywilizacji z wszystkimi tego konsekwencjami, a więc rozwój lub regres nauki i cywilizacji jest tym samym.> Tu trochę przez przypadek dotykamy ciekawego, moim zdaniem aspektu, jakim jest etyka stosowania zdobyczy nauki. Pan jest pewien, że rozwój nauki i cywilizacji jest tym samym, a ja myślę, że ogólnie tak, ale zależy to też od tego, do czego się naukę wykorzysta.www.racjonalista.pl/forum.php/s,649005#w649154> Gdy chodzi o badanie początków wszechświata, to brak jest takiej konieczności i dopóki coś się nie potwierdzi, to nie trzeba żadnych hipotez potwierdzać,Myśli Pan, iż Peter Higgs od roku 1964 spał spokojnie czekając na potwierdzenie?> Nie wiem, czy spokojnie, miałem na myśli to, że nie chodziło tu bezpośrednio o ludzkie zdrowie i dlatego SPOKOJNIE można była czekać na "konsensus" do roku 2012.To zależy od rozumienia słowa "spokojnie"? > Poza tym ujawnia się tu jeden aspekt, który chyba niewystarczająco jeszcze uwidoczniłem: nie jestem ani fizykiem, ani specjalistą z zakresy medycyny,Ja też nie jestem specjalistą w tych dziedzinach, natomiast jestem zainteresowany postępami nauki we wszystkich. > ale z dostępnej mi wiedzy wynika, że o ile bozon Higgsa jest cząstką elementarną o określonych parametrach, które istnieją w naturze niezależnie od naszej woli, o tyle granice między chorobą a zdrowiem mogą być płynne i są wyznaczane przez ludzi.Według mnie to prawie wszystkie, o ile nie wszystkie, granice są płynne, a definicje (nawet gdy przygotowywane są przez jednostki) są kwestią umowy. Jakiegoś tam konsensusu i mogą oraz są precyzowane, optymalizowane i zmieniane. > Chodzi więc tylko o to, jak wyraźne są na gruncie nauki szufladki, w które jakiś tam element rzeczywistości chcemy sklasyfikować.Żeby to był tylko grunt nauki, przecież dobrze wiemy jak bardzo na definicje wpływają przeróżne ideologie. Szufladki czasami są tak precyzyjne jak pozwala wiedza naukowa, a czasami tak nieprecyzyjne (zamazane) jak wymusza ideologia. Ponadto szufladek używają ludzie i często dokonują ich tak wielkich reinterpretacji, iż zupełnie nie przypominają pierwotnej zawartości. Bardzo dobrze zilustrowała to obecna dyskusja na naszym forum. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | ciąg dalszy: Ja mam wciąż wątpliwości, czy w przypadku niektórych decyzji naukowych nie ma również w nauce miejsca - a nawet konieczności - osobistego uznania, podobnie jak w przypadku sędziów w sądzie. Zastanawiam się również, na ile w nauce obowiązuje jakaś odmiana zasady "in dubio pro reo", a więc w razie wątpliwości na korzyść - w medycynie to chyba człowieka i jego godności. Gdy chodzi o badanie początków wszechświata, to brak jest takiej konieczności i dopóki coś się nie potwierdzi, to nie trzeba żadnych hipotez potwierdzać, ale w przypadku kwalifikacji danego zjawiska jako choroby konieczne jest jednak rozstrzygnięcie szybkie, już na podstawie tylko tego, co wiemy obecnie, gdyż od tego zależą losy ludzi i ich traktowanie. I czy wtedy tym bardziej nie ma tu tendencji do zakreślania granic definicji zgodnych raczej z ideą humanizmu, niż z samą stricte nauką?
Oczywiście uogólniam tu, zakładając, że obecnie uczeni tak na ogół są humanistami i podzielają humanistyczne wartości, ale rzeczywistość jest bardziej skomplikowana i mamy również do czynienia z uczonymi zideologizowanymi fideistycznie, spośród których niektórzy dążyć będą do zakreślenia definicji na własną modłę. ... A czy to nie wzmaga przypadkiem chęci u uczonych humanistów, by jednak przeciągnąć decyzję w swoją stronę?
Mam spore wątpliwości, czy względy leżące u podstaw skreślenia homoseksualizmu z listy chorób były stricte naukowo tak oczywiste, jak w przypadku astronoma określającego pozycję gwiazdy na niebie. Podejrzewam, że raczej mógł mieć miejsce przypadek sędziego, który ma przed sobą całą wiedzę o sprawie, ale na końcu to on sam musi jeszcze podjąć odpowiedzialną decyzję - jednak dotknąć szali, by przeważyła. Konkretnie sądzę że nie da się zignorować jako całkiem nieznaczącego argumentu dotyczącego funkcji rozrodczej popędu płciowego.
Dzisiaj w zasadzie każda forma seksualności jest zdrowa, dopóki zgodę na nią wyraża partner i uważam, że jest to całkowicie słuszne, tyle, że to również bezpośrednio światopoglądowa zasługa liberalnego humanizmu, a nie tylko nauki. Nauka może te formy opisywać (i ewentualnie szukać ich przyczyn), ale decyzja o ich zaszufladkowaniu jako zboczenie lub najnormalniejsza norma to już jest kwestia ocenna. Moim zdaniem oczywiście, że norma, ale humanistyczna, moralna i dobra, a nie tylko sucho naukowa.
Ale nie jestem tego taki całkiem pewien. Teraz w tym temacie to już naprawdę tylko książki na mnie czekają, bo jak na niespecjalnie oczytanego i tak już zbyt wiele tekstu naprodukowałem. Zresztą wcale mnie tak bardzo homoseksualizm nie interesuje. Jest to jednak jakiś element człowieczeństwa, który jest istotny nawet politycznie, a na forum rozwój dyskusji sprzyja zainteresowaniu.
Przypominam sobie jak kiedyś w czasach, gdy nie przejmowałem się jeszcze za bardzo racjonalizmem znajoma nauczycielka, Francuska, zapytała mnie, jak podobał mi się wyświetlany wówczas w kinach film Almodovara "Złe wychowanie" (znacznie później dowiedziałem się, że owa znajoma jest ateistką). Odpowiedziałem wówczas zgodnie z prawdą, że "tak sobie". Zapytała "dlaczego?" - licząc chyba na jakiś spór światopoglądowy. I na to - również zgodnie z prawdą - odpowiedziałem - "bo w tym filmie nie było kobiet". Moja znajoma dość zaskoczona stwierdziła, że to całkiem niezłe uzasadnienie tej mojej oceny filmu ...
Tak więc jak dla mnie racjonalizm, ateizm, czy homoseksualizm są wszystkie bardzo fajne, ale przy kobietach wszystko to blednie i staje się zupełnie nieważne. Kobiety są the best.
Pozdrawiam serdecznie!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Ciąg dalszy:
>Mam spore wątpliwości, czy względy leżące u podstaw skreślenia homoseksualizmu z listy chorób były stricte naukowo tak oczywiste, jak w przypadku astronoma określającego pozycję gwiazdy na niebie. To musi Pan przy swoich wątpliwościach pozostać. Nie znam żadnych badań socjologicznych dotyczących podejmowania tej decyzji.
>Podejrzewam, że raczej mógł mieć miejsce przypadek sędziego, który ma przed sobą całą wiedzę o sprawie, ale na końcu to on sam musi jeszcze podjąć odpowiedzialną decyzję - jednak dotknąć szali, by przeważyła. Przy niewiedzy można mieć przeróżne podejrzenia. Ja wolę przyznawać się do niewiedzy, a jeżeli wydaje mi się, iż coś wiem, to przedstawiam argumenty.
> Konkretnie sądzę że nie da się zignorować jako całkiem nieznaczącego argumentu dotyczącego funkcji rozrodczej popędu płciowego. Nie rozumiem tego co Pan ma tu na myśli.
>Dzisiaj w zasadzie każda forma seksualności jest zdrowa, dopóki zgodę na nią wyraża partner i uważam, że jest to całkowicie słuszne, tyle, że to również bezpośrednio światopoglądowa zasługa liberalnego humanizmu, a nie tylko nauki. Nie, nie znam takiego określenia "jest zdrowa", a dla mnie słowa mają znaczenie i dlatego trzymałbym się jednak określenia "nie jest chorobą". Tak, jest to również bezpośrednio światopoglądowa zasługa liberalnego humanizmu, a nie tylko nauki.
> Nauka może te formy opisywać (i ewentualnie szukać ich przyczyn), Nauka zawsze może tak czynić, a nawet powinna.
> ale decyzja o ich zaszufladkowaniu jako zboczenie lub najnormalniejsza norma to już jest kwestia ocenna. A tu już się z Panem na podstawie mojej wiedzy całkowicie nie zgadzam. Nauka może sobie różne rzeczy szufladkować, ale nie używając epitetów, gdy używa się epitetów przestaje się być uczonym i staje się ideologiem. Naukowe stwierdzenie iż postawy homoseksualne są określoną normą w każdej populacji było jedną z naukowych podstaw do odrzucenia homoseksualizmu jako choroby. Coś co jest normą nie może być chorobą.
>Moim zdaniem oczywiście, że norma, ale humanistyczna, moralna i dobra, a nie tylko sucho naukowa. To Pańskie zdanie, ale dla mnie jest jednak bardziej przekonywujące zdanie uczonych zajmujących się tym problemem. Oczywiście, iż nie wszyscy uczeni mają takie samo zadanie i dlatego głosowali aby osiągnąć konsensus.
>Ale nie jestem tego taki całkiem pewien. Teraz w tym temacie to już naprawdę tylko książki na mnie czekają, bo jak na niespecjalnie oczytanego i tak już zbyt wiele tekstu naprodukowałem. Zresztą wcale mnie tak bardzo homoseksualizm nie interesuje. No właśnie. Nie mam żadnych osobistych problemów z homoseksualizmem i już choćby dlatego nie chce mi się szukać przeróżnych opracowań i zawartych w nich argumentów, to do czego się tu odwoływałem pochodzi z wiedzy przypadkowej, którą poznałem interesując się inną problematyką. Nie chce mi się szukać dodatkowych argumentów w tej dziedzinie, gdy w innych jest jeszcze tyle ciekawego do poznania.
> Jest to jednak jakiś element człowieczeństwa, który jest istotny nawet politycznie, a na forum rozwój dyskusji sprzyja zainteresowaniu. Zdecydowanie tak i zresztą stąd moja reakcja na irracjonalny atak na homoseksualizm, czy np. upodobania do pulchnych pań.
>Przypominam sobie jak kiedyś w czasach, gdy nie przejmowałem się jeszcze za bardzo racjonalizmem znajoma nauczycielka, Francuska, zapytała mnie, jak podobał mi się wyświetlany wówczas w kinach film Almodovara "Złe wychowanie" (znacznie później dowiedziałem się, że owa znajoma jest ateistką). Odpowiedziałem wówczas zgodnie z prawdą, że "tak sobie". Zapytała "dlaczego?" - licząc chyba na jakiś spór światopoglądowy. I na to - również zgodnie z prawdą - odpowiedziałem - "bo w tym filmie nie było kobiet". Moja znajoma dość zaskoczona stwierdziła, że to całkiem niezłe uzasadnienie tej mojej oceny filmu ... >Tak więc jak dla mnie racjonalizm, ateizm, czy homoseksualizm są wszystkie bardzo fajne, ale przy kobietach wszystko to blednie i staje się zupełnie nieważne. Kobiety są the best. Ponieważ kobiety były dla mnie zawsze najważniejsze, to przez to wiele straciłem i w nauce i w sporcie, ale dawały mi to czego nigdy inne dziedziny życia mi dawały. Tyle tylko, iż nauka i sport pozwalały mi na uznanie u kobiet, przynajmniej u tych, które mnie interesowały. Drugą moją miłościach po kobietach, a mam wspaniałą jedną i tą samą żonę oraz córkę, były książki i to też zaprocentowało.
Pozdrawiam serdecznie i zdrowie pań!
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) |
> >Mam spore wątpliwości, czy względy leżące u podstaw skreślenia homoseksualizmu z listy chorób były stricte naukowo tak oczywiste, jak w przypadku astronoma określającego pozycję gwiazdy na niebie.> To musi Pan przy swoich wątpliwościach pozostać. Nie znam żadnych badań socjologicznych dotyczących podejmowania tej decyzji.> >Podejrzewam, że raczej mógł mieć miejsce przypadek sędziego, który ma przed sobą całą wiedzę o sprawie, ale na końcu to on sam musi jeszcze podjąć odpowiedzialną decyzję - jednak dotknąć szali, by przeważyła.> Przy niewiedzy można mieć przeróżne podejrzenia. Ja wolę przyznawać się do niewiedzy, a jeżeli wydaje mi się, iż coś wiem, to przedstawiam argumenty.Ma Pan tu rację. > > Konkretnie sądzę że nie da się zignorować jako całkiem nieznaczącego argumentu dotyczącego funkcji rozrodczej popędu płciowego.> Nie rozumiem tego co Pan ma tu na myśli.Nie jestem biologiem, w związku z czym najbezpieczniej będzie dla mnie odesłać do jakiegoś opracowania, w którym sformułowano to, co mam na myśli przy użycia najprawdopodobniej fachowego języka: pl.wikipedia.org/wiki/Seks Z biologicznego punktu widzenia podstawowym celem zachowań seksualnych jest prokreacja, prowadząca do powstania nowego osobnika potomnego.Ale rozumiem, że dzisiaj tego biologicznego punktu widzenia broni już tylko kościół katolicki. > >Dzisiaj w zasadzie każda forma seksualności jest zdrowa, dopóki zgodę na nią wyraża partner i uważam, że jest to całkowicie słuszne, tyle, że to również bezpośrednio światopoglądowa zasługa liberalnego humanizmu, a nie tylko nauki.> Nie, nie znam takiego określenia "jest zdrowa", a dla mnie słowa mają znaczenie i dlatego trzymałbym się jednak określenia "nie jest chorobą". Tak, jest to również bezpośrednio światopoglądowa zasługa liberalnego humanizmu, a nie tylko nauki.Cieszy mnie to, że w tym aspekcie dostrzegam między nami jakiś konsensus. Pozdrawiam serdecznie!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Konkretnie sądzę że nie da się zignorować jako całkiem nieznaczącego argumentu dotyczącego funkcji rozrodczej popędu płciowego.Nie rozumiem tego co Pan ma tu na myśli.> Nie jestem biologiem, w związku z czym najbezpieczniej będzie dla mnie odesłać do jakiegoś opracowania, w którym sformułowano to, co mam na myśli przy użycia najprawdopodobniej fachowego języka:pl.wikipedia.org/wiki/SeksZ biologicznego punktu widzenia podstawowym celem zachowań seksualnych jest prokreacja, prowadząca do powstania nowego osobnika potomnego.> Ale rozumiem, że dzisiaj tego biologicznego punktu widzenia broni już tylko kościół katolicki.Ej tam, mnie powyższe zdanie w niczym nie przeszkadza. Dokonam małej modyfikacji - "ze zwierzęcego punktu widzenia". Tak, biorąc pod uwagę tylko biologię to seks służy tylko prokreacji, to dopiero człowiek wraz ze swoją kultura dokonał tu wielkiej nadbudówki, ale czy dla nas ludzi, ta nadbudówka nie ma znaczenia. > Dzisiaj w zasadzie każda forma seksualności jest zdrowa, dopóki zgodę na nią wyraża partner i uważam, że jest to całkowicie słuszne, tyle, że to również bezpośrednio światopoglądowa zasługa liberalnego humanizmu, a nie tylko nauki.Zgadzam się z Panem, ale zupełnie z tym nie mogą się pogodzić różni z Bożej łaski moraliści, najczęściej mający własne duże problemy z realizacją własnej seksualności. Mnie guzik obchodzi co kto z kim robi aby tylko swoimi poczynaniami innym krzywdy nie robił. Nie mam zamiaru dorosłych ludzi pouczać co im wolno, a czego nie wolno z innymi dorosłymi we własnych łóżkach robić. Uważam też, iż wszystkim wara od moich preferencji, tak samo jak ja do ich preferencji się nie wtrącam. Trzeba mieć dobrze narąbane pod sufitem aby potępiać czyjeś preferencje np. do chudych, grubych, małych wysokich, blondynów, rudych, w okularach czy bez itd.. Uważanie, iż tylko własna preferencja jest prawidłowa jest dla mnie przejawem co najmniej psychicznej patologii, o ile nie wprost choroby. Każdy dorosły ma prawo do przyjęcia każdej oferty seksualnej, jak i do jej odrzucenia, ale jakiekolwiek przymuszanie do takiej czy innej decyzji uważam za nieuprawnione, a czasem wprost przestępcze. > Dzisiaj w zasadzie każda forma seksualności jest zdrowa, dopóki zgodę na nią wyraża partner i uważam, że jest to całkowicie słuszne, tyle, że to również bezpośrednio światopoglądowa zasługa liberalnego humanizmu, a nie tylko nauki.Nie, nie znam takiego określenia "jest zdrowa", a dla mnie słowa mają znaczenie i dlatego trzymałbym się jednak określenia "nie jest chorobą". Tak, jest to również bezpośrednio światopoglądowa zasługa liberalnego humanizmu, a nie tylko nauki.> Cieszy mnie to, że w tym aspekcie dostrzegam między nami jakiś konsensus.Myślę, iż tych konsensów jest dużo aż tak dużo, iż niektórych to boli. Pozdrawiam serdecznie! @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | > Istnieje naukowy konsensus, że homoseksualizm jest normalnym wariantem ludzkiej seksualności. >>No właśnie, dla mnie to świadczy o mądrości tych którzy ten konsensus zawarli, ale słowo "naukowy" sugeruje, że to taki sam fakt jak ten, że samice ssaków mają gruczoły mlekowe. > Dokładnie współczesna nauka twierdzi, że homoseksualizm jest takim samym faktem taki sam fakt jak ten, "że samice ssaków mają gruczoły mlekowe". >>To, że homoseksualizm jest faktem jeszcze nie decyduje o jego kwalifikacji jako normalnego wariantu ludzkiej seksualności. >No to zróbmy odwrotnie. Fakt, iż samice ssaków mają gruczoły mlekowe, wcale nie świadczy o normalności tego przypadku. Bzdura, ale jedno i drugie. Wcale nie taka znowu bzdura. Gdyby tylko 10% samic danego gatunku posiadało gruczoły mlekowe to fakt ich posiadania nie byłby cechą rozpoznawczą tego gatunku, a raczej jakąś co najmniej odmiennością. Dopiero fakt, że posiadają je wszystkie samice sprawia, że jest to cecha "normy" tego gatunku.
>Nauka potwierdziła, iż zawsze część populacji to homoseksualiści i jest to naturalna "normalna norma" nie do uniknięcia i nie do usunięcia. Naturalne są również choroby genetyczne, też występujące z jakąś częstotliwością. Naturalność i częstotliwość na poziomie 10 % to jeszcze nie argument, który by mnie naukowo przekonywał o normalności normy. To raczej 90% jest normą, a 10% odmiennością, ale nie jestem naukowcem i mogę się mylić.
Swoją drogą jestem ciekaw uzasadnienia naukowego, gdyż muszą mieć jakieś kryterium, lub szereg kryteriów, które zadecydowały o tym, że homoseksualizm chorobą nie jest. Prawdopodobnie chodzi tu o samą istotę pociągu seksualnego, który jako taki dość oczywiście chorobą nie jest, a może być różnie ukierunkowany. To znaczy fakt, że jakiś facet lubi mężczyzn jest właśnie jego formą pociągu seksualnego, co się zwyczajnie zdarza.
> Naukowy opis zjawiska się cały czas zmieniał. Nauka ma to już do siebie, iż permanentnie stawia sobie i rozwiązuje przeróżne zagadnienia. Już od 1990 roku wiemy znacznie więcej o genetycznych i chemicznych przyczynach w okresie prenatalnym znacznie więcej. Badania te potwierdzają, iż homoseksualizm nie jest ani chorobą, ani żadną patologią. Jest to stan naturalny i części populacji.
>>Ja tu dostrzegam korelacje działań WTO z rozwojem etyczno-politycznym postrzegania homoseksualizmu. Moim zdaniem WHO uczyniła słusznie, a jeszcze słuszniej by uczyniła, gdyby homoseksualizmu nigdy na listę chorób nie wpisywała, tyle że ja nie dostrzegam w tych decyzjach motywów stricte naukowych, zwyczajnie dlatego, że wcale nie zmieniła się znacznie medyczna wiedza na temat tego zjawiska, a tylko jego moralne traktowanie, choć mogę się również mylić. >Nic nie mogę uczynić z Pańskim dostrzeganiem. Tyle tylko, iż ono jest zupełnie niezgodne ani z metodami nauki, ani z działalnością instytucji naukowych. Niewielu uczonych można zmusić do stanowiska wbrew swojej wiedzy, gdyż jest to samo dyskredytacja jako uczonego. Uczony staje się kiepskim politykiem. Muszę przyznać, że Pańskie ostatnie dwa wpisy brzmią dość przekonywująco, aczkolwiek ciekawy jestem bardziej szczegółowego uzasadnienie naukowego. Musiałbym rzeczywiście coś na temat poczytać.
Ciekawe, co by mógł powiedzieć mój kolega homoseksualista, którego widuję codziennie w pracy. Trochę jednak głupio jakoś mi się go o to pytać. Gdyby on się zapytał mnie o to, dlaczego zostało przyjęte, że heteroseksualizm nie jest chorobą, i czy to może taka tylko uznaniowa decyzja, to chyba bym się głupio poczuł?
Pozdrawiam serdecznie!
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Ciąg dalszy: Istnieje naukowy konsensus, że homoseksualizm jest normalnym wariantem ludzkiej seksualności.> No właśnie, dla mnie to świadczy o mądrości tych którzy ten konsensus zawarli, ale słowo "naukowy" sugeruje, że to taki sam fakt jak ten, że samice ssaków mają gruczoły mlekowe.Dokładnie współczesna nauka twierdzi, że homoseksualizm jest takim samym faktem taki sam fakt jak ten, "że samice ssaków mają gruczoły mlekowe".> To, że homoseksualizm jest faktem jeszcze nie decyduje o jego kwalifikacji jako normalnego wariantu ludzkiej seksualności.No to zróbmy odwrotnie. Fakt, iż samice ssaków mają gruczoły mlekowe, wcale nie świadczy o normalności tego przypadku. Bzdura, ale jedno i drugie.> Wcale nie taka znowu bzdura. Gdyby tylko 10% samic danego gatunku posiadało gruczoły mlekowe to fakt ich posiadania nie byłby cechą rozpoznawczą tego gatunku, a raczej jakąś co najmniej odmiennością. Dopiero fakt, że posiadają je wszystkie samice sprawia, że jest to cecha "normy" tego gatunku.A to, iż część ludzkiej populacji rodzi się inaczej przystosowana do środowiska, w którym żyje jest zaprzeczeniem jakieś normy? To, iż część z nas ma różnorodne preferencje intelektualne jest zaprzeczeniem normy? Czy część ludzi, która nie dysponuje dostatecznym słuchem muzycznym lub zdolnościami plastycznymi jest zaprzeczeniem normy, a może to właśnie ta część bardzie uzdolniona wykraczająca poza normę powinna być uznaną za chorych i poddana leczeniu? Moja wiedza biologiczna mówi mi, iż gatunki rodzą się w dosyć szerokim wachlarzu normy i zawsze jakieś tam części populacji w różnym zakresie od normy odbiegają i to jest właśnie normą. To, iż w ludzkiej populacji około co dziesiąty mężczyzna ma skłonności homoseksualne jest właśnie normą i tylko możemy się tu zastanawiać dlaczego to padło na jednych, a nie drugich. Moglibyśmy przyjąć, iż jest to jakieś genetyczne uwarunkowanie (choroba), gdyby nie ta stała. Plus minus w całej historii ludzkości we wszystkich kulturach procent osobników psychicznie ukierunkowanych seksualnie jest podobnym. Choć tolerancja w różnych kulturach bywała przeróżna, od preferowanego zachowania np. w Starożytnej Grecji, do potępienia i kar np. w Wielkiej Brytanii. Nauka potwierdziła, iż zawsze część populacji to homoseksualiści i jest to naturalna "normalna norma" nie do uniknięcia i nie do usunięcia.> Naturalne są również choroby genetyczne, też występujące z jakąś częstotliwością.Tyle, iż przy chorobach genetycznych z ogromnym prawdopodobieństwem możemy przewidzieć, iż potomek odziedziczy choroby przodków i coraz bardziej umiemy oddziaływać na naturę aby do tego nie doszło. Nic takiego nie zachodzi przy homoseksualizmie. Nie dziedziczy się go genetycznie i nie istnieją żadne naukowe metody aby nie tylko temu zapobiec, ale nawet ograniczyć. > Naturalność i częstotliwość na poziomie 10 % to jeszcze nie argument, który by mnie naukowo przekonywał o normalności normy. To raczej 90% jest normą, a 10% odmiennością, ale nie jestem naukowcem i mogę się mylić.Zupełnie nie podejmuję się przekonania ludzi wierzących w swoje argumenty. Jedynie co mogę zrobić, to na podstawie swojej niewielkiej wiedzy przedstawić stanowisko nauki tak, jak ja je rozumiem. > Swoją drogą jestem ciekaw uzasadnienia naukowego, gdyż muszą mieć jakieś kryterium, lub szereg kryteriów, które zadecydowały o tym, że homoseksualizm chorobą nie jest.Nie mam z tym problemów i mało mnie to zagadnienie interesuje, natomiast nie lubię, gdy ktoś upowszechnia bzdury, w które święcie wierzy jako niedyskutowaną prawdę. Tak na szybko zerknąłem do internetu: www.racjon(*).php/s,709811/z,0/d,16#w710681 i znalazłem wiele argumentów - choć dyskusyjnych - to mnie przekonywujących. Gdy Pana to interesuje znajdzie Pan bez kłopotów znacznie więcej, gdyż naukowa dyskusja na ten temat toczy się od półwiecza. Oczywiście w naukach przyrodniczych najważniejszymi są argumenty wynikające z najpóźniejszych badań. > Prawdopodobnie chodzi tu o samą istotę pociągu seksualnego, który jako taki dość oczywiście chorobą nie jest, a może być różnie ukierunkowany. To znaczy fakt, że jakiś facet lubi mężczyzn jest właśnie jego formą pociągu seksualnego, co się zwyczajnie zdarza.Sądzę podobnie, także na podstawie własnych niewielkich doświadczeń w tym zakresie. Każde zainteresowanie seksualne homoseksualisty moją osobą budziło we mnie wprost odrazę. Choć jednocześnie znam i znałem kilku homoseksualistów mną nie zainteresowanych, których uważałem i uważam za przyjaciół. Dlatego też - poza naukowymi opisami, które poznałem - sam uważam, że do tych wyborów jest koniecznym dar od Pana Boga, na który już nijak sami wpływu nie mamy. Nauka też nie zna udokumentowanych przypadków jakiegokolwiek wyleczenia z homoseksualizmu, choć znajdzie Pan opisane takie przykłady w antyhomoseksualnej propagandzie np. we Frondzie. Ciąg dalszy natąpi. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Ciąg dalszy: > Swoją drogą jestem ciekaw uzasadnienia naukowego, gdyż muszą mieć jakieś kryterium, lub szereg kryteriów, które zadecydowały o tym, że homoseksualizm chorobą nie jest. Prawdopodobnie chodzi tu o samą istotę pociągu seksualnego, który jako taki dość oczywiście chorobą nie jest, a może być różnie ukierunkowany. To znaczy fakt, że jakiś facet lubi mężczyzn jest właśnie jego formą pociągu seksualnego, co się zwyczajnie zdarza. Naukowy opis zjawiska się cały czas zmieniał. Nauka ma to już do siebie, iż permanentnie stawia sobie i rozwiązuje przeróżne zagadnienia. Już od 1990 roku wiemy znacznie więcej o genetycznych i chemicznych przyczynach w okresie prenatalnym znacznie więcej. Badania te potwierdzają, iż homoseksualizm nie jest ani chorobą, ani żadną patologią. Jest to stan naturalny i części populacji.> Ja tu dostrzegam korelacje działań WTO z rozwojem etyczno-politycznym postrzegania homoseksualizmu. Moim zdaniem WHO uczyniła słusznie, a jeszcze słuszniej by uczyniła, gdyby homoseksualizmu nigdy na listę chorób nie wpisywała, tyle że ja nie dostrzegam w tych decyzjach motywów stricte naukowych, zwyczajnie dlatego, że wcale nie zmieniła się znacznie medyczna wiedza na temat tego zjawiska, a tylko jego moralne traktowanie, choć mogę się również mylić. Nic nie mogę uczynić z Pańskim dostrzeganiem. Tyle tylko, iż ono jest zupełnie niezgodne ani z metodami nauki, ani z działalnością instytucji naukowych. Niewielu uczonych można zmusić do stanowiska wbrew swojej wiedzy, gdyż jest to samo dyskredytacja jako uczonego. Uczony staje się kiepskim politykiem.> Muszę przyznać, że Pańskie ostatnie dwa wpisy brzmią dość przekonywająco, aczkolwiek ciekawy jestem bardziej szczegółowego uzasadnienie naukowego. Musiałbym rzeczywiście coś na temat poczytać.Rzeczywiście trudno znaleźć lepsze wyjście niż oczytanie w interesującym nas temacie. > Ciekawe, co by mógł powiedzieć mój kolega homoseksualista, którego widuję codziennie w pracy. Trochę jednak głupio jakoś mi się go o to pytać. Gdyby on się zapytał mnie o to, dlaczego zostało przyjęte, że heteroseksualizm nie jest chorobą, i czy to może taka tylko uznaniowa decyzja, to chyba bym się głupio poczuł?Przecież to najbardziej zależy od okoliczności i sposobu przeprowadzenia rozmowy? Nie sądzę aby czegokolwiek Pan się od niego dowiedział wychodząc od prymitywnego ataku i nazwania go zboczeńcem, czy dewiantem Zawsze interesowała mnie motywacja ludzi, którzy mając najmniejsze intelektualne przygotowanie posiadają największe aspiracje do wyrażania własnych autorytatywnych opinii na każdy temat. Internet pozwolił wszystkim - nawet i najgłupszym oby jako tako pisać umieli - do wyrażania własnych opinii. Dlatego jest on wielkim śmietnikiem, na którym oprócz bezwartościowych śmieci można i jakieś perły intelektu znaleźć, tyle iż trzeba umieć szukać i nie zwracać uwagi - choć to trudne - na żaby podstawiące łapy tam, gdzie konie kują. Pozdrawiam serdecznie! @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Ciąg dalszy:
>Ale ja dostrzegam, ze Pan wie więcej ode mnie na temat nauki, Mało istotnym jest to Pańskie dostrzeżenie, gdy albo nie czyta Pan mnie ze zrozumieniem, albo wprost manipuluje moim tekstem.
> więc skoro Pan twierdzi, że nauka nagle w 1990 odkryła w homoseksualizmie coś bardzo istotnego, Konkretnie, gdzie coś takiego napisałem? Gdzie użyłem jakiejkolwiek cezury, tym bardziej gdzie napisałem "nagle". Staram się być bardzo odpowiedzialnym za słowo, ale odpowiadam tylko za to co sam napisałem, a nie za to co się komuś zdaje, iż ja mogę myśleć. Decyzje już tak mają, iż w jakimś tam terminie są przyjmowane i ogłaszane, ale głupie to decyzje i najczęściej polityczne, a nie naukowe, gdy są przyjmowane nagle. Decyzja WHO była od lat przygotowywana.
> co uprzednio w ogóle nie było znane i co zdecydowało zupełnie niezależnie od trendów etycznych o jego wykreśleniu z listy chorób, to zapewne ma Pan rację. Nie uznaję żadnych autorytetów i gdyby mnie to podobnie do Pana interesowało, to nie bym spoczął dopóki bym tego sam nie sprawdził. Takiego podejścia naukowego właśnie mnie nauczono.
Pozdrawiam serdecznie!
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | |
| | | | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>. >>>Jesli teraz udowodnisz mi ,korzystajc z tego zalozenia ze homoseksualim to nie choroba przy zachowaniu sensownej definicji choroby, to bede sie martwil. >> Choroba jest takim stanem organizmu, kiedy to czujemy się źle, a owego złego samopoczucia nie można jednak powiązać z krótkotrwałym, przejściowym uwarunkowaniem psychologicznym lub bytowym, lecz z dolegliwościami wywołanymi przez zmiany strukturalne lub zmienioną czynność organizmu. Przez dolegliwości rozumiemy przy tym doznania, które są przejawem nieprawidłowych zmian struktury organizmu lub zaburzeń regulacji funkcji narządów. >Trudno mieć zastrzeżenia do tej definicji napisanej przez mądrzejszych ode mnie. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na fakt, że czasami bardzo trudno jest tak zdefiniować zjawiska przyrodnicze, by uwzględnić wszystkie ewentualności. Na przykład w przypadku niektórych chorób psychicznych chorzy czują się wręcz doskonale i w tym zakresie należałoby być może tę definicję uzupełnić. >> Homoseksualizm - orientacja homoseksualna. Oznacza pociąg seksualny, ale także emocjonalne zaangażowanie w stosunku do tej samej płci. Psychologia i medycyna sprzed lat klasyfikowały homoseksualizm jako patologię. Światowa Organizacja Zdrowia dopiero w 1990 roku wykreśliła homoseksualizm z listy chorób i problemów zdrowotnych.Tu jest ukryte sedno tego, co chciałbym w tym wpisie uwypuklić. To tylko ludzie tworzą definicje, a później kwalifikują różne sytucje w ramach tych definicji lub poza nimi. Przyroda nie jest ani dobra, ani zła i to, że zmieniają się definicje i kwalifikacje w ramy definicji nie zawsze musi wynikać z twardych danych naukowych. Czasem zwyczajnie tylko etyka i humanizm idą do przodu. >Fakt że homoseksualizm nie jest chorobą wynika moim zdaniem w większym stopniu z wywalczenia praw przez homoseksualistów i ze społecznej akceptacji homoseksualizmu, niż z konkretnych danych naukowych. >>Obecnie homoseksualizm, biseksualizm i heteroseksualizm to równe sobie orientacje psychoseksualne. Żadna z nich nie jest uznawana za lepszą czy gorszą. >I słusznie, ale na takie uznawanie ludzkich odmienności ludzkość musiała sporo czasu popracować. Nauka przyczyniła się do tego bardzo czynnie - ukazując czym się ogólnie różnią fakty od przesądów. Jednak to ostatecznie wcielenie w życie hasła "żyj i daj żyć innym" było moim zdaniem przesądzające przy wykreśleniu homoseksualizmu z listy chorób i problemów zdrowotnych, a nie jakieś przełomowe badanie, które nagle odkryłoby w kwestii homoseksualizmu coś naukowo rewolucyjnego. >> [color=blue] Istnieje naukowy konsensus, że homoseksualizm jest normalnym wariantem ludzkiej seksualności. >No właśnie, dla mnie to świadczy o mądrości tych którzy ten konsensus zawarli, ale słowo "naukowy" sugeruje, że to taki sam fakt jak ten, że samice ssaków mają gruczoły mlekowe. A tu chodzi tylko o spostrzeżenie, że homoseksualizm nikomu nie szkodzi - teoretycznie dostrzegalne również 100, 500 i 2000 lat temu. >>Takie stanowisko prezentują: >Mam kilku znajomych i przyjaciół homoseksualistów i bardzo ich wszystkich lubię, chociaż tak się złożyło, że sam jestem dość poważnie heteroseksualny. Uważam, że świat kolorowy jest piękniejszy, mam tylko poważne wątpliwoci, czy to z nauki (science) tak wynika.Pozdrawiam! Sam miałem taki przypadek, gdzie do mnie się tulił facet. Choć jestem brzydki jak musztarda. Miałem problem by się od niego odczepić. Co byście zrobili na moim miejscu? No to ile miałem siły przyk....wiłem mu bez zdania racji. Bo jego namowy mnie nie interesowały. Mnie, brzydszego nawet jak musztarda. Sprawa się rozmyła, bo przybyła policja stwierdziła że zemdlał z powodu nadmiaru alkoholu i wzięli go na "izdebkę".
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
Pięć pytań.
>wcielenie w życie hasła "żyj i daj żyć innym" było moim zdaniem przesądzające przy wykreśleniu homoseksualizmu z listy chorób i problemów zdrowotnych 1. W jaki sposób pozostawanie na liście zboczonych nie dawało homoseksualistom żyć (względnie: kto przejmuje się jakością życia pozostałych na tej liście)?
>>Istnieje naukowy konsensus, że homoseksualizm jest normalnym wariantem ludzkiej seksualności >No właśnie, dla mnie to świadczy o mądrości tych którzy ten konsensus zawarli 2. Na czym polega mądrość decyzji, by zaburzenie z katalogu zaburzeń wyłączyć?
>chodzi tylko o spostrzeżenie, że homoseksualizm nikomu nie szkodzi 3. A ile jest seksualnych zboczeń, które by same w sobie komukolwiek szkodziły?
>Mam kilku znajomych i przyjaciół homoseksualistów i bardzo ich wszystkich lubię 4. Czy jest możliwe, że w gronie Twoich ulubieńców są i inni seksualni odmieńcy?
>Uważam, że świat kolorowy jest piękniejszy, mam tylko poważne wątpliwoci, czy to z nauki (science) tak wynika. 5. Skoro na decyzji wobec jednych dewiantów świat wypiękniał, czemu naukowcy kolejnych upiększeń nam żałują?
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | > Pięć pytań.> >wcielenie w życie hasła "żyj i daj żyć innym" było moim zdaniem przesądzające przy wykreśleniu homoseksualizmu z listy chorób i problemów zdrowotnych> 1. W jaki sposób pozostawanie na liście zboczonych nie dawało homoseksualistom żyć (względnie: kto przejmuje się jakością życia pozostałych na tej liście)?Właśnie dokładnie w taki: chętnie racjonalistka:na liście zboczonych Ale dzisiaj listy zboczonych funkcjonują tylko w mocno skołtunionych umysłach, z którymi ani decyzja WHO nie ma nic wspólnego, ani ja nic wspólnego mieć nie chcę. > >>Istnieje naukowy konsensus, że homoseksualizm jest normalnym wariantem ludzkiej seksualności> >No właśnie, dla mnie to świadczy o mądrości tych którzy ten konsensus zawarli> 2. Na czym polega mądrość decyzji, by zaburzenie z katalogu zaburzeń wyłączyć?No coż, abstrahując nawet od kryteriów naukowych cywilizacja i etyka rozwijają się, ale niektórzy wolą tkwić umysłowo w średniowieczu. W związku z czym chyba zupełnie nie jestem w stanie Ci tego wyjasnić. > >chodzi tylko o spostrzeżenie, że homoseksualizm nikomu nie szkodzi> 3. A ile jest seksualnych zboczeń, które by same w sobie komukolwiek szkodziły?Nie wiem. Sądzę, że tylko tyle ile osób epitetujących w ten sposób bliźnich, ale na szczęście dzisiaj epitetowani coraz mniej się tym muszą przejmować. Tymczasem takie epitetowanie świadczy tylko o tym, kto je wyraża. > >Mam kilku znajomych i przyjaciół homoseksualistów i bardzo ich wszystkich lubię> 4. Czy jest możliwe, że w gronie Twoich ulubieńców są i inni seksualni odmieńcy?Możliwe, aczkolwiek uważam, że na tym polu odmienność jest normą. > >Uważam, że świat kolorowy jest piękniejszy, mam tylko poważne wątpliwoci, czy to z nauki (science) tak wynika.> 5. Skoro na decyzji wobec jednych dewiantów świat wypiękniał, czemu naukowcy kolejnych upiększeń nam żałują?To jest trochę tak jak z chętnie racjonalistką na forum Racjonalisty. Skoro jest taka mądra, to dlaczego mało kto chce z nią rozmawiać?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>wcielenie w życie hasła "żyj i daj żyć innym" było moim zdaniem przesądzające przy wykreśleniu homoseksualizmu z listy chorób i problemów zdrowotnych> >1. W jaki sposób pozostawanie na liście zboczonych nie dawało homoseksualistom żyć (względnie: kto przejmuje się jakością życia pozostałych na tej liście)?> Właśnie dokładnie w taki:> chętnie racjonalistka:na liście zboczonych > Ale dzisiaj listy zboczonych funkcjonują tylko w mocno skołtunionych umysłach, z którymi ani decyzja WHO nie ma nic wspólnegoZ czego wynika, że homoseksualistom nie dawało żyć pozostawanie na nieistniejącej liście. > >>...dla mnie to świadczy o mądrości tych którzy ten konsensus zawarli> >2. Na czym polega mądrość decyzji, by zaburzenie z katalogu zaburzeń wyłączyć?> ...nie jestem w stanie Ci tego wyjasnić.To jest forum, wyjaśniłbyś i innym czytającym. > >>chodzi tylko o spostrzeżenie, że homoseksualizm nikomu nie szkodzi> >3. A ile jest seksualnych zboczeń, które by same w sobie komukolwiek szkodziły?> Nie wiem.To ja Ci powiem: nie ma takich. Bo szkodzić mogą nie skłonności, a czyny. Homoseksualizm etycznie nie stoi wyżej. > >>Mam kilku znajomych i przyjaciół homoseksualistów i bardzo ich wszystkich lubię> >4. Czy jest możliwe, że w gronie Twoich ulubieńców są i inni seksualni odmieńcy?> MożliweCzyli nie można wykluczyć, że lubisz także inaczej zaburzonych. > >>Uważam, że świat kolorowy jest piękniejszy, mam tylko poważne wątpliwoci, czy to z nauki (science) tak wynika.> >5. Skoro na decyzji wobec jednych dewiantów świat wypiękniał, czemu naukowcy kolejnych upiększeń nam żałują?> To jest trochę tak jak z chętnie racjonalistką na forum Racjonalisty. Skoro jest taka mądra, to dlaczego mało kto chce z nią rozmawiać?Najpewniej się połapali, że z taką mądrą (Twoja ocena, rozumiem?), to na obronę swoich tzw. poglądów (a naprawdę głównie stereotypów) nie mają szans. Popatrz zresztą na tę swoją całkiem od czapy odpowiedź: ucieczka od tematu pokazuje Twoją bezradność wobec pytania, na które nie masz dobrej odpowiedzi, a atak na mnie jest zemstą za skompromitowanie Twoich politycznie układnych wywodów - a jak się wszystko ma do pytania? Bo ja tym ostatnim pytaniem demaskuję pozorność Twojej tolerancji; sympatyzując z roszczeniami homoseksualistów popierasz ich pogardę wobec pozostałych na liście seksualnie zaburzonych.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | > >>>wcielenie w życie hasła "żyj i daj żyć innym" było moim zdaniem przesądzające przy wykreśleniu homoseksualizmu z listy chorób i problemów zdrowotnych> >>1. W jaki sposób pozostawanie na liście zboczonych nie dawało homoseksualistom żyć (względnie: kto przejmuje się jakością życia pozostałych na tej liście)?> >Właśnie dokładnie w taki:> >chętnie racjonalistka:na liście zboczonych > >Ale dzisiaj listy zboczonych funkcjonują tylko w mocno skołtunionych umysłach, z którymi ani decyzja WHO nie ma nic wspólnego> Z czego wynika, że homoseksualistom nie dawało żyć pozostawanie na nieistniejącej liście.Ja nie odpowiadam za Twoje wnioskowanie. > >>>...dla mnie to świadczy o mądrości tych którzy ten konsensus zawarli> >>2. Na czym polega mądrość decyzji, by zaburzenie z katalogu zaburzeń wyłączyć?> >...nie jestem w stanie Ci tego wyjasnić.> To jest forum, wyjaśniłbyś i innym czytającym.Dla mnie te argumenty,które już w tej dyskusji zostały podniesione są wystarczające. Jeśli ktoś chce zgłębić temat bardziej dogłębnie, to powinien sięgnąć do opracowań naukowych. > >>>Mam kilku znajomych i przyjaciół homoseksualistów i bardzo ich wszystkich lubię> >>4. Czy jest możliwe, że w gronie Twoich ulubieńców są i inni seksualni odmieńcy?> >Możliwe> Czyli nie można wykluczyć, że lubisz także inaczej zaburzonych.Zaburzonych? > >>>Uważam, że świat kolorowy jest piękniejszy, mam tylko poważne wątpliwoci, czy to z nauki (science) tak wynika.> >>5. Skoro na decyzji wobec jednych dewiantów świat wypiękniał, czemu naukowcy kolejnych upiększeń nam żałują?> >To jest trochę tak jak z chętnie racjonalistką na forum Racjonalisty. Skoro jest taka mądra, to dlaczego mało kto chce z nią rozmawiać?> Najpewniej się połapali, że z taką mądrą (Twoja ocena, rozumiem?), to na obronę swoich tzw. poglądów (a naprawdę głównie stereotypów) nie mają szans.Najpewniej! > Popatrz zresztą na tę swoją całkiem od czapy odpowiedź: ucieczka od tematu pokazuje Twoją bezradność wobec pytania, na które nie masz dobrej odpowiedzi, a atak na mnie jest zemstą za skompromitowanie Twoich politycznie układnych wywodów - a jak się wszystko ma do pytania? Bo ja tym ostatnim pytaniem demaskuję pozorność Twojej tolerancji; sympatyzując z roszczeniami homoseksualistów popierasz ich pogardę wobec pozostałych na liście seksualnie zaburzonych.Daj linka do zatwierdzonych naukowo wykazu chorób i wskaż, o jakie dolegliwości Ci chodzi, to może będzie można porozmawiać. O listach wyimaginowanych rozmawiać mi się nie chce.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Z czego wynika, że homoseksualistom nie dawało żyć pozostawanie na nieistniejącej liście.> Ja nie odpowiadam za Twoje wnioskowanie.Ale komentując je, podajesz się za kompetentnego do oceny, czy jest ono trafne. > Dla mnie te argumenty,które już w tej dyskusji zostały podniesione są wystarczające.Te argumenty, odkąd zadałam pytanie, na które nie znalazłeś odpowiedzi, nie istnieją. > >Czyli nie można wykluczyć, że lubisz także inaczej zaburzonych.> Zaburzonych?Zakładasz, że przez "zaburzonych" można rozumieć "niezaburzonych"?  > Daj linka do zatwierdzonych naukowo wykazu chorób [...] O listach wyimaginowanych rozmawiać mi się nie chce.Chodzi o tę listę, z której, jak sam pisałeś, homoseksualistów wykreślono; jeśli jest to lista wyimaginowana, to przez Ciebie.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | > >Ja nie odpowiadam za Twoje wnioskowanie.> Ale komentując je, podajesz się za kompetentnego do oceny, czy jest ono trafne.Jest nietrafne > >Dla mnie te argumenty,które już w tej dyskusji zostały podniesione są wystarczające.> Te argumenty, odkąd zadałam pytanie, na które nie znalazłeś odpowiedzi, nie istnieją.Być może, ale mnie tylko interesują argumenty naukowe i ewentualnie etyczne, a nie tylko te wyrażone po Twoim pytaniu. Dyskusja zaczęła się przed Twoim pytaniem. > >>Czyli nie można wykluczyć, że lubisz także inaczej zaburzonych.> >Zaburzonych?> Zakładasz, że przez "zaburzonych" można rozumieć "niezaburzonych"? Guzik mnie obchodzi Twoje myślenie o moim zakładaniu. > >Daj linka do zatwierdzonych naukowo wykazu chorób [...] O listach wyimaginowanych rozmawiać mi się nie chce.> Chodzi o tę listę, z której, jak sam pisałeś, homoseksualistów wykreślono; jeśli jest to lista wyimaginowana, to przez Ciebie.Nawet nie wiesz o jaką listę chodzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>Ja nie odpowiadam za Twoje wnioskowanie.> >Ale komentując je, podajesz się za kompetentnego do oceny, czy jest ono trafne.> Jest nietrafneTrafne. Jeżeli, jak twierdzisz, pozostawanie na liście zboczonych nie daje homoseksualistom żyć, a przy tym twierdzisz, że lista taka nie istnieje, to tym samym twierdzisz, że homoseksualistom nie dawało żyć pozostawanie na nieistniejącej liście.Wskażesz błąd w tym wnioskowaniu? > mnie tylko interesują argumenty naukowe...Logika jest nauką. > >>>Czyli nie można wykluczyć, że lubisz także inaczej zaburzonych.> >>Zaburzonych?> >Zakładasz, że przez "zaburzonych" można rozumieć "niezaburzonych"? > Guzik mnie obchodzi Twoje myślenie o moim zakładaniu.Nie o to pytałam. (I guzik mnie obchodzi co Cię guzik obchodzi.) > >>Daj linka do zatwierdzonych naukowo wykazu chorób [...] O listach wyimaginowanych rozmawiać mi się nie chce.> >Chodzi o tę listę, z której, jak sam pisałeś, homoseksualistów wykreślono; jeśli jest to lista wyimaginowana, to przez Ciebie.> Nawet nie wiesz o jaką listę chodzi.Chciałeś wskazania listy i ja Ci ją wskazałam. Z czego wniosek, że ja wiem o jaką chodzi listę, a Ty nie wiesz o co chodzi Tobie.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | >Jeżeli, jak twierdzisz, pozostawanie na liście zboczonych Gdzie tak twierdzę? Ja już napisałem, co sądzę na temat takiej Twojej kategoryzacji. Dlaczego koniecznie musisz manipulować i przypisywać mi swoje zboczenia?
>Logika jest nauką. To wspaniale.
>Nie o to pytałam. Nie odpowiadam za Twoje rozumienie.
>I guzik mnie obchodzi co Cię guzik obchodzi. I słusznie
>Chciałeś wskazania listy i ja Ci ją wskazałam. Jesteś, widzę optymistką.
>Z czego wniosek, że ja wiem o jaką chodzi listę, A długo się nawnioskowałaś, zanim do tego doszłaś?
>a Ty nie wiesz o co chodzi Tobie. Najważniejsze, że Ty wiesz o co chodzi Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Jeżeli, jak twierdzisz, pozostawanie na liście zboczonych> Gdzie tak twierdzę?Tam, gdzie wcielenie w życie hasła "żyj i daj żyć innym" uznałeś za przesądzające przy wykreśleniu homoseksualizmu z listy chorób i problemów zdrowotnych. > Ja już napisałem, co sądzęA ja Twój osąd zignorowałam. > Dlaczego koniecznie musisz manipulować i przypisywać mi swoje zboczenia?Pytasz, bo tak jest, czy dlatego, że o moich działaniach to właśnie sądzisz? > >>>>>Czyli nie można wykluczyć, że lubisz także inaczej zaburzonych.> >>>>Zaburzonych?> >>>Zakładasz, że przez "zaburzonych" można rozumieć "niezaburzonych"? > >>Guzik mnie obchodzi Twoje myślenie o moim zakładaniu.> >Nie o to pytałam.> Nie odpowiadam za Twoje rozumienie.Za swoje, jak widzę, też nie.  > >Z czego wniosek, że ja wiem o jaką chodzi listę,> A długo się nawnioskowałaś, zanim do tego doszłaś?No zgadnij. 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | > >>Jeżeli, jak twierdzisz, pozostawanie na liście zboczonych> >Gdzie tak twierdzę?> Tam, gdzie wcielenie w życie hasła "żyj i daj żyć innym" uznałeś za przesądzające przy wykreśleniu homoseksualizmu z listy chorób i problemów zdrowotnych.Tu dokładnie widać, kto z nas o czym pisze i jakich używa argumentów. > >Ja już napisałem, co sądzę> A ja Twój osąd zignorowałam.Twoje prawo, by ze mną nie dyskutować. > >Dlaczego koniecznie musisz manipulować i przypisywać mi swoje zboczenia?> Pytasz, bo tak jest, czy dlatego, że o moich działaniach to właśnie sądzisz?Tak jest: chętnie racjonalistka:Jeżeli, jak twierdzisz, pozostawanie na liście zboczonych Zmanipulowałaś moją wypowiedź przypisując jej zboczenie, o czym ja nie pisałem. > >Nie odpowiadam za Twoje rozumienie.> Za swoje, jak widzę, też nie.  Za Twoje widzenia tym bardziej. > >>Z czego wniosek, że ja wiem o jaką chodzi listę,> >A długo się nawnioskowałaś, zanim do tego doszłaś?> No zgadnij.  Strzelał nie będę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>>Jeżeli, jak twierdzisz, pozostawanie na liście zboczonych >>>Gdzie tak twierdzę? >>Tam, gdzie wcielenie w życie hasła "żyj i daj żyć innym" uznałeś za przesądzające przy wykreśleniu homoseksualizmu z listy chorób i problemów zdrowotnych. >Tu dokładnie widać, kto z nas o czym pisze i jakich używa argumentów. A jeszcze dokładniej widać, że na pytanie "gdzie tak twierdzisz" dostałeś odpowiedź.
>Zmanipulowałaś moją wypowiedź przypisując jej zboczenie, o czym ja nie pisałem. Pisałeś, tylko nie chcesz uznać istnienia dawnej polskojęzycznej terminologii.
Nie da się samym szczerym poparciem sprawić, by homoseksualizm przestał być seksualną dewiacją, czyli po polsku mówiąc zboczeniem. Nie pomoże nawet hipokryzja naukowców, którzy zdają się nie zauważać, iż spośród tzw orientacji seksualnych tylko heteroseksualizm nie skłania ich do szukania jego przyczyn.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | maceox (6766 punktów) | > A jeszcze dokładniej widać, że na pytanie "gdzie tak twierdzisz" dostałeś odpowiedź.Napisałaś sobie coś pod moim tekstem i nazywasz to odpowiedzią. Każdy sobie może sprawdzić, co pisałem ja, a co Ty. > >Zmanipulowałaś moją wypowiedź przypisując jej zboczenie, o czym ja nie pisałem.> Pisałeś, tylko nie chcesz uznać istnienia dawnej polskojęzycznej terminologii.A czy gdybym nazwał jakąś damę dziwką, i ona byłaby z tego niezbyt ukontentowana, to byłbym w stanie się wytłumaczyć w ten sposób, że ona jak najbardziej jest dziwką, tyle że nie chce uznać dawnej polskojęzycznej terminologii? wyborcza.p(*)3062,Miodek__jo_ci_przaja.html> Nie da się samym szczerym poparciem sprawić, by homoseksualizm przestał być seksualną dewiacją, czyli po polsku mówiąc zboczeniem.Znasz uzasadnienie decyzji WHO? Masz potrzebną wiedzę, by ich decyzję zweryfikować? Czy tak sobie tylko opowiadasz dla opowiadania, bo wiesz, że masz rację i już? > Nie pomoże nawet hipokryzja naukowców, którzy zdają się nie zauważać, iż spośród tzw orientacji seksualnych tylko heteroseksualizm nie skłania ich do szukania jego przyczyn.Sądzę, że naukowcy to tacy sami ludzie jak wszyscy i dlatego uważam, za normalne, że ich ewentualny heteroseksualizm skłania ich przede wszystkim do seksu z osobnikami płci przeciwnej, a nie do szukania jakichś przyczyn. www.edunauka.pl/bioteosex.phpwww.google(*)QM88AWd3ACrLqm7GdjSSFA&cad=rja
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Każdy sobie może sprawdzić, co pisałem ja, a co Ty.I mnie to cieszy. > A czy gdybym nazwał jakąś damę dziwką, i ona byłaby z tego niezbyt ukontentowana, to byłbym w stanie się wytłumaczyć w ten sposób, że ona jak najbardziej jest dziwką, tyle że nie chce uznać dawnej polskojęzycznej terminologii?Możesz, ale ta analogia jest o tyle słaba, że termin "zboczenie" uwzględnia Wikipedia i jest terminem całkiem niedawno używanym w nauce, no i że nie dorobił się on nowego pejoratywnego znaczenia. > Znasz uzasadnienie decyzji WHO?Uznaj, że czekam aż mnie ktoś tą WHO-wską mądrością zagoni w kozi róg. > Sądzę, że naukowcy to tacy sami ludzie jak wszyscy i dlatego uważam, za normalne, że ich ewentualny heteroseksualizm skłania ich przede wszystkim do seksu z osobnikami płci przeciwnej, a nie do szukania jakichś przyczyn.Homoseksualizm do szukania jego przyczyn naukowców skłania, a heteroseksualizm nie. > >www.edunauka.pl/bioteosex.phpTu podano ewolucyjne uzasadnienie powstania płci, ale namysłu nad zaistnieniem osobniczego heteroseksualizmu nie znalazłam.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | > > Każdy sobie może sprawdzić, co pisałem ja, a co Ty.> I mnie to cieszy.To super. > >A czy gdybym nazwał jakąś damę dziwką, i ona byłaby z tego niezbyt ukontentowana, to byłbym w stanie się wytłumaczyć w ten sposób, że ona jak najbardziej jest dziwką, tyle że nie chce uznać dawnej polskojęzycznej terminologii?> Możesz, ale ta analogia jest o tyle słaba, że termin "zboczenie" uwzględnia Wikipedia i jest terminem całkiem niedawno używanym w nauce, no i że nie dorobił się on nowego pejoratywnego znaczenia.Według Ciebie "zboczony" nie ma dzisiaj pejoratywnego znaczenia? > >Znasz uzasadnienie decyzji WHO?> Uznaj, że czekam aż mnie ktoś tą WHO-wską mądrością zagoni w kozi róg.To sobie możesz czekać. Tak bez odrobiny własnej pracy samo nic nie przyjdzie. > Homoseksualizm do szukania jego przyczyn naukowców skłania, a heteroseksualizm nie.Stać Cię na lepsze sformułowanie tej wątpliwości. Jednak, jeśli Cię interesuje w tym zakresie nauka, to ja Ci jej nie wyłożę, gdyż nie jestem specjalistą. Natomiast ja zauważyłem, że Ty wiesz lepiej od naukowców, jak się rzeczy mają. Wiesz to lepiej od naukowców, bo jesteś chętnie racjonalistka i my Ciebie mamy słuchać, a nie naukowców. > >>www.edunauka.pl/bioteosex.php> Tu podano ewolucyjne uzasadnienie powstania płci, ale namysłu nad zaistnieniem osobniczego heteroseksualizmu nie znalazłam.To poszukaj, może coś jednak znajdziesz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Według Ciebie "zboczony" nie ma dzisiaj pejoratywnego znaczenia?Mniejsza o mnie, według PWN nie ma: dziwka,zboczony.> >>Znasz uzasadnienie decyzji WHO?> >Uznaj, że czekam aż mnie ktoś tą WHO-wską mądrością zagoni w kozi róg.> To sobie możesz czekać. Tak bez odrobiny własnej pracy samo nic nie przyjdzie.Z satysfakcją zauważam, że pomału przełazisz  na moją stronę barykady. > jeśli Cię interesuje w tym zakresie nauka, to ja Ci jej nie wyłożęNie szkodzi, nie jestem zainteresowana obaleniem mojego stanowiska. > zauważyłem, że Ty wiesz lepiej od naukowców, jak się rzeczy mają.W sprawie uznania homoseksualizmu za zboczenie także część naukowców wie lepiej niż pozostali. > >namysłu nad zaistnieniem osobniczego heteroseksualizmu nie znalazłam.> To poszukaj, może coś jednak znajdziesz?Skoro ani Ty nie znalazłeś, ani ja, to najpewniej nic tam nie ma.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | maceox (6766 punktów) | > >Według Ciebie "zboczony" nie ma dzisiaj pejoratywnego znaczenia?> Mniejsza o mnie, według PWN nie ma:> dziwka,> zboczony.A skąd wiesz? Znasz wszystko co PWN wydało? To sprawdź sobie 6-tomowy słownik języka polskiego PWN: sprzedajem(*)ta-wyborcza-12-tomow-nr2349062 - tom 6, strona 405 lewa kolumna.Oczywiście - tak poza tym - do własnego wyczucia językowego się tu nie przyznasz w ogóle... > Z satysfakcją zauważam, że pomału przełazisz na moją stronę barykady.Dla mnie to zdanie tylko dowodzi, z jakim nastawieniem Ty działasz na forum. > >jeśli Cię interesuje w tym zakresie nauka, to ja Ci jej nie wyłożę> Nie szkodzi, nie jestem zainteresowana obaleniem mojego stanowiska.Nie dziwi mnie to. U głęboko wierzących we własną rację to zupełnie normalne. > >zauważyłem, że Ty wiesz lepiej od naukowców, jak się rzeczy mają.> W sprawie uznania homoseksualizmu za zboczenie także część naukowców wie lepiej niż pozostali.A Ty rozstrzygasz Swoim Własnym Autorytetem, która część naukowców wie lepiej. > >>namysłu nad zaistnieniem osobniczego heteroseksualizmu nie znalazłam.> >To poszukaj, może coś jednak znajdziesz?> Skoro ani Ty nie znalazłeś, ani ja, to najpewniej nic tam nie ma.Podałem Ci jednego linka do opracowania na temat powstania płci, a drugiego do seksualności w ujęciu psychologii ewolucyjnej. Ale rozumiem, że Ty uważasz, że heteroseksualizm bierze się znikąd i nauka nic na ten temat nie wie. Ty uważasz, że jak będziesz się bawić w łapanie za słówka, to nie wyjdzie na wierzch Twoja ignorancja? A to poniżej, co jest, jak nie jej dowód: > Nie da się samym szczerym poparciem sprawić, by homoseksualizm przestał być seksualną dewiacją, czyli po polsku mówiąc zboczeniem. Nie pomoże nawet hipokryzja naukowców, którzy zdają się nie zauważać, iż spośród tzw orientacji seksualnych tylko heteroseksualizm nie skłania ich do szukania jego przyczyn.Naukowców wrzuciłaś do jednego wora razem jako hipokrytów. To po pierwsze. Po drugie nie przyszło Ci przez myśl, że może naukowcy badają jednak przyczyny powstawania wszystkich wariantów orientacji seksualnej (również osobniczej), a nie tylko jednego z nich? Ale nie sprawdzisz - skoro ten temat Cię interesuje - tylko pieprzniesz, żeby było tak, jak Ty wierzysz. Bo tak ma być, jak Ty mówisz. Jak moherowy beret.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> To sprawdź sobie 6-tomowy słownik języka polskiego PWN> sprzedajem(*)ta-wyborcza-12-tomow-nr2349062Tam jest cena, nie treść, chcesz mi sprzedać ten słownik, czy jak? > do własnego wyczucia językowego się tu nie przyznasz w ogóle...Nie, bo niby dlaczego po polsku to ma być zaraz pejoratywnie? > Dla mnie to zdanie tylko dowodzi, z jakim nastawieniem Ty działasz na forum.Nie męcz się domysłami, sama powiem, że pisuję tu w celu doprowadzenia Cię do rozpaczy. > >Nie szkodzi, nie jestem zainteresowana obaleniem mojego stanowiska.> Nie dziwi mnie to.No i proszę, kolejna Ameryka odkryta. > A Ty rozstrzygasz Swoim Własnym Autorytetem, która część naukowców wie lepiej.A Ty to niby nie masz zdania, a ten nasz spór, to nam się śni? > Podałem Ci jednego linka do opracowania na temat powstania płci, a drugiego do seksualności w ujęciu psychologii ewolucyjnej. Ale rozumiem, że Ty uważasz, że heteroseksualizm bierze się znikąd i nauka nic na ten temat nie wie.Heteroseksualizm osobniczy nie jest w tych opracowaniach rozważany. > Ty uważasz, że jak będziesz się bawić w łapanie za słówka, to nie wyjdzie na wierzch Twoja ignorancja?Nie. Uważam natomiast, że w rozmowie ze mną na wierzch wyjdzie ignorancja moich rozmówców. (A łapanie za słówka to gdzie u mnie łapaczu za termin "zboczenie" zaobserwowałeś?) > poniżej, co jest, jak nie jej dowód:> >Nie da się samym szczerym poparciem sprawić, by homoseksualizm przestał być seksualną dewiacją, czyli po polsku mówiąc zboczeniem. Nie pomoże nawet hipokryzja naukowców, którzy zdają się nie zauważać, iż spośród tzw orientacji seksualnych tylko heteroseksualizm nie skłania ich do szukania jego przyczyn.Dowód Twojej ignorancji. > Naukowców wrzuciłaś do jednego wora razem jako hipokrytów.Hipokrytami nazwałam naukowców odpowiedzialnych za wyłączenie homoseksualistów z listy zaburzonych. > Po drugie nie przyszło Ci przez myśl, że może naukowcy badają jednak przyczyny powstawania wszystkich wariantów orientacji seksualnejPrzyszło i szukałam śladów, że tak czynią wobec osobników dotkniętych  heteroseksualizmem, ale bez skutku. > tylko pieprzniesz, żeby było tak, jak Ty wierzysz. Bo tak ma być, jak Ty mówisz.> Jak moherowy beret.Wzajemnie.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | > >>>Według Ciebie "zboczony" nie ma dzisiaj pejoratywnego znaczenia?> >>Mniejsza o mnie, według PWN nie ma:[...] > >A skąd wiesz? Znasz wszystko co PWN wydało?> >To sprawdź sobie 6-tomowy słownik języka polskiego PWN> >sprzedajem(*)ta-wyborcza-12-tomow-nr2349062> Tam jest cena, nie treść, chcesz mi sprzedać ten słownik, czy jak?A co, mam Ci jeszcze treść przepisywać, skoro Ty piszesz tak: Cytat:Nie męcz się domysłami, sama powiem, że pisuję tu w celu doprowadzenia Cię do rozpaczy. > >do własnego wyczucia językowego się tu nie przyznasz w ogóle...> Nie, bo niby dlaczego po polsku to ma być zaraz pejoratywnie?No właśnie, też uważam, że racjonalizm w Twoim wykonaniu jest mocno zboczony. > >>Nie szkodzi, nie jestem zainteresowana obaleniem mojego stanowiska.> >Nie dziwi mnie to. U głęboko wierzących we własną rację to zupełnie normalne.> >A Ty rozstrzygasz Swoim Własnym Autorytetem, która część naukowców wie lepiej.> A Ty to niby nie masz zdania, a ten nasz spór, to nam się śni?Mamy całkowicie odmienne podejście do rzeczywistości. Jest ono tak dalece odmienne, że moje podejście jest dla Ciebie całkowicie niewyobrażalne. Otóż Ty jesteś stuprocentowo przekonana o tym, że masz rację, a ja mam zasadniczo wątpliwości. Przedstawiłem je w rozmowie z Panem Bogusławskim. Nawet zdanie od którego zaczęła się ta nasza wymiana zdań była wyrazem wątpliwości co do całkowicie naukowego charakteru decyzji WHO. Ale Ty zupełnie nie rozumiesz, jak można mieć wątpliwości, gdyż jesteś osobą głęboko wierzącą w swoją rację i dla Ciebie posiadanie wątpliwości wobec własnego stanowiska jest całkowicie niepojęte. Ty wiesz, że homoseksualiści są zboczeni, co jest dla Ciebie jasne jak słońce i żadne argumenty czy to naukowe, czy etyczne, nie są w stanie podważyć ani Twojego poglądu, ani nawet wyboru słownictwa. > >Podałem Ci jednego linka do opracowania na temat powstania płci, a drugiego do seksualności w ujęciu psychologii ewolucyjnej. Ale rozumiem, że Ty uważasz, że heteroseksualizm bierze się znikąd i nauka nic na ten temat nie wie.> Heteroseksualizm osobniczy nie jest w tych opracowaniach rozważany.I mam Ci podawać na tacy opracowania? A sama trochę ruszyć głową, to Ci już nie na rękę. Mi się tam wydaje, że do czegoś w przyrodzie popęd płciowy jest potrzebny i ma on dość elementarne wyjaśnienie ewolucyjne, ale można go też wyjaśniać od strony neurofizjologii. Zupełnie nie jestem tu zresztą specjalistą, ale też nie pozwalam sobie na epitetowanie naukowców, jak Ty to czynisz w kwestiach, o których nie masz zielonego pojęcia. Nauka bardzo dogłębnie bada to, co nazywasz "heteroseksualizmem", chociażby dlatego, że dzięki temu istniejemy. Homoseksualizm jest na tym tle odmiennością, ale występującą bardzo regularnie i dlatego jak wiele odmienności w przyrodzie jest również normą. Wedle mej wiedzy, jest on z punktu widzenia biologii ewolucyjnej w mniejszym stopniu wyjaśniony, niż "heteroseksualizm". Ty natomiast - googlując i napotykąc na artykuły o przyczynach homoseksualizmu - uważasz, że Ci hipokryci naukowcy to już przyczyn heteroseksualizmu nie szukają - w sytuacji w której jest on akurat podstawą naszego rozmnażania (bez którego w ogóle nie istniałaby biologia, ani nawet życie) i badany jest dogłębnie i wszechstronnie, choć niekoniecznie pod tą akurat etykietką jako dosłownie "heteroseksualizm". > >Ty uważasz, że jak będziesz się bawić w łapanie za słówka, to nie wyjdzie na wierzch Twoja ignorancja?> Nie. Uważam natomiast, że w rozmowie ze mną na wierzch wyjdzie ignorancja moich rozmówców.Uważać sobie możesz. > A łapanie za słówka to gdzie u mnie łapaczu za termin "zboczenie" zaobserwowałeś?Cała Twoja strategia forumowa jest nie rozmową, ale łapaniem za słówka. Ale to jest dla mnie drugorzędne. Ciekawe jest natomiast to, że pomimo tego samego tylko łapania za słówka i tak zdradzasz zakres swej ignorancji. > >Naukowców wrzuciłaś do jednego wora razem jako hipokrytów.> Hipokrytami nazwałam naukowców odpowiedzialnych za wyłączenie homoseksualistów z listy zaburzonych.Mi to wystarczy. Wystarczy mi, że wolisz "naukowców" z Frondy od tych z WHO. > >Jak moherowy beret.> Wzajemnie.Nie, właśnie Ty jak moherowy beret. Ja mam wątpliwości, których Tobie brak. Ty masz natomiast tylko rację i zawsze rację, która jest święta i Twoja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> A co, mam Ci jeszcze treść przepisywać skoro Ty piszesz tak:> Cytat:Nie męcz się domysłami... Później to napisałam. (Czyli u Ciebie skutek poprzedza przyczynę.  ) > Ty wiesz, że homoseksualiści są zboczeni, co jest dla Ciebie jasne jak słońce i żadne argumenty czy to naukowe, czy etyczne, nie są w stanie podważyć ani Twojego poglądu...No ale gdzie masz te swoje argumenty? Głównie idziesz w ad personam, a Twoje linki prowadzą nie do argumentów, a do tematyki. > wyboru słownictwaTerminowi "zboczenie" pejoratywny wydźwięk nadali sami homoseksualiści, gdy protestowali przeciwko medycznemu ich zakwalifikowaniu, uzasadniając, że taka kategoryzacja ich moralnie krzywdzi. Obecnie kwestionowany jest już termin "homoseksualizm": gejowsko-lesbijska organizacja GLAAD określenie "homoseksualista" odrzuca jako obraźliwe, gdyż "posiada wydźwięk kliniczny i jest szczególnie często nadużywane przez środowiska antygejowskie"(info z Wiki, hasło "homoseksualizm"). Więc jak chcesz być taki ultrapoprawny, to się rozglądaj za kolejnym (po "orientacji" w miejsce "dewiacji") eufemizmem, ja zostanę przy polskojęzycznym, a i słusznym "zboczeniu". > >Heteroseksualizm osobniczy nie jest w tych opracowaniach rozważany.> I mam Ci podawać na tacy opracowania?Niekoniecznie, możesz też się ze mną zgodzić, że nie ma tam argumentu. > Nauka bardzo dogłębnie bada to, co nazywasz "heteroseksualizmem", chociażby dlatego, że dzięki temu istniejemy.Może się tu nieprecyzyjnie wyraziłam, otóż nie istnieją badania nad ustaleniem przyczyn heteroseksualizmu osobniczego, jak to ma miejsce w przypadku homoseksualizmu; heteroseksualizm osobniczy jest przez naukę traktowany jako oczywistość. Dlatego naukowcy twierdzący, że to równoprawne opcje seksualizmu są hipokrytami. > Homoseksualizm jest na tym tle odmiennością, ale występującą bardzo regularnie i dlatego jak wiele odmienności w przyrodzie jest również normą.Regularność to słabe kryterium, pomyśl np. ile ludzi używa okularów korygujących. > >> Ty uważasz, że jak będziesz się bawić w łapanie za słówka, to nie wyjdzie na wierzch Twoja ignorancja?> >Nie. Uważam natomiast, że w rozmowie ze mną na wierzch wyjdzie ignorancja moich rozmówców.> Uważać sobie możesz.Pewnie, tylko jakoś na to nie wpadłeś pisząc podkreślone powyżej pytanie.  Rozmowa z maceoxem: -Co o tym myślisz? -To i to. -Myśleć to sobie możesz.No - beka. > Cała Twoja strategia forumowa jest nie rozmową, ale łapaniem za słówka.Bo strategia z definicji nie jest rozmową, już raczej odwrotnie.  I to było łapanie z słówka. Ale łapię za nie po to, by wygrywać, lecz by mi się niedbały rozmówca później nie wykpił twierdzeniem "ja tego nie mówiłem". Czego kilka razy doświadczyłam, także z Tobą. I dodam, że nie należy mylić łapania za słówka z wytknięciem logicznej niekonsekwencji, co robię znacznie częściej (pomyśl pod tym kątem nad ostatnią moją kwestią z tego posta). > Wystarczy mi, że wolisz "naukowców" z Frondy od tych z WHO.No proszę, a dopiero co podkreślałeś, że w odróżnieniu ode mnie "nie pozwalasz sobie na epitetowanie naukowców". A jak przebiegały podziały wśród naukowców odpowiedzialnych za ostateczny kształt listy WHO można szukać np. pod hasłem "homoseksualizm" i pokrewnymi w Wikipedii. I nie przypominam sobie, by pisano tam o Frondzie. > >>Jak moherowy beret.> >Wzajemnie.> Nie, właśnie Ty jak moherowy beret. Ja mam wątpliwości, których Tobie brak.Jesteś tego pewien? (Że pozwolę sobie tu wyrazić wątpliwość...)
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | > Czyli u Ciebie skutek poprzedza przyczynę. )Każdy może sobie przeczytać i ocenić wedle własnego rozumu. > No ale gdzie masz te swoje argumenty? Głównie idziesz w ad personam, a Twoje linki prowadzą nie do argumentów, a do tematyki.Przykro mi, ale nie specjalizowałem się z biologii lub medycyny. Akceptuję konsensus nauki i denerwuje mnie wpychanie do niej ideologii np. religijnej lub przekonań spod budki z piwem - takich co to wiedzą jak ma być, bo to jasne. Jednocześnie, z etycznego punktu widzenia uważam, że homoseksualiści są mniejszością, której prawa należy respektować, podobnie jak w przypadku innych mniejszości (etnicznych, religijnych, narodowych itp.). W ostatnich 50 latach zmieniło się w cywilizowanych krajach podejście do różnych odmienności i również określający je język. Mi to nie tylko zupełnie nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie brzydzi mnie konserwatyzm (choć może nie we wszystkich aspektach). Taki już jestem i całkiem możliwe, że moje argumenty są dla Ciebie niewystarczające, ale najważniejsze że wystarczają Ci Twoje argumenty. > Może się tu nieprecyzyjnie wyraziłam, otóż nie istnieją badania nad ustaleniem przyczyn heteroseksualizmu osobniczego, jak to ma miejsce w przypadku homoseksualizmu; heteroseksualizm osobniczy jest przez naukę traktowany jako oczywistość. Dlatego naukowcy twierdzący, że to równoprawne opcje seksualizmu są hipokrytami.Znów muszę powtórzyć, że nie jestem tu specjalistą, ale z tego co wiem wynika, że hetereseksualizm jest przez naukę traktowany jako oczywistość w tym zakresie, w jakim ogólnie rzecz biorąc homoseksualizm można pominąć w rozważaniach, gdyż dla tych rozwań nie jest on istotny. Przykładem jest chociażby rozmanżanie, przy którym orientacja heteroseksualna jest właśnie oczywistością i nie trzeba jej dodatkowo podkreślać. Nie znaczy to, że nauka nie bada pociągu kobiet do mężczyzn i że tak powiem - wicewersa, z czego doskonale zdajesz sobie chyba sprawę. Natomiast kwestia orientacji seksualnej - homo lub hetero - wchodzi w grę w tych rozważaniach i badaniach, w których ma to jakieś znaczenie i dopiero wtedy ta orientacja jest podkreślana. I jednocześnie jeśli nauka odkryje dokładne przyczyny danej orientacji seksualnej, to wówczas będzie można stwierdzić zarówno jakie czynniki powodują osobniczy homoseksualizm, jak i jakie czynniki powodują osobniczy heteroseksualizm. Nie widzę tu żadnej hipokryzji. Przy okazji skąd wiesz jakie są prowadzone badania? Z googla? > >Homoseksualizm jest na tym tle odmiennością, ale występującą bardzo regularnie i dlatego jak wiele odmienności w przyrodzie jest również normą.> Regularność to słabe kryterium, pomyśl np. ile ludzi używa okularów korygujących.Tak, zdaję sobie z tego sprawę! Dlatego ja mam wątpliwości co do naukowości tego argumentu, ale nie znam się na biologii i medycynie, by móc jednoznacznie stwierdzić, czy przypadkiem regularność występowania homoseksualizmu nie jest jakaś szczególna w porównaniu do innych odmienności. Na przykład stały procent w różnych populacjach to coś innego niż rozsianie na zasadzie prawdopodobieństwa znacznie wahające się między różnymi wartościami. > >>> Ty uważasz, że jak będziesz się bawić w łapanie za słówka, to nie wyjdzie na wierzch Twoja ignorancja?>>Nie. Uważam natomiast, że w rozmowie ze mną na wierzch wyjdzie ignorancja moich rozmówców.> >Uważać sobie możesz.> Pewnie, tylko jakoś na to nie wpadłeś pisząc podkreślone powyżej pytanie.  Dokładnie uważam, że możesz sobie uważać co chcesz, nawet jeśli te same słowa mogą mieć różne znaczenia w różnych zdaniach. > Rozmowa z maceoxem:> -Co o tym myślisz?> -To i to.> -Myśleć to sobie możesz.> No - beka.Każdy sobie może przeczytać i ocenić wedle własnego rozsądku. > Ale łapię za nie po to, by wygrywać, lecz by mi się niedbały rozmówca później nie wykpił twierdzeniem "ja tego nie mówiłem". Czego kilka razy doświadczyłam, także z Tobą.Konkrety proszę. Gdzie i kiedy. Manipulować sobie oczywiście możesz, jak na przykład powyżej. > I dodam, że nie należy mylić łapania za słówka z wytknięciem logicznej niekonsekwencji, co robię znacznie częściej (pomyśl pod tym kątem nad ostatnią moją kwestią z tego posta).Ja to nazywam łapaniem za słówka, nic więcej z tego nie wynika. > >Wystarczy mi, że wolisz "naukowców" z Frondy od tych z WHO.> No proszę, a dopiero co podkreślałeś, że w odróżnieniu ode mnie "nie pozwalasz sobie na epitetowanie naukowców". A jak przebiegały podziały wśród naukowców odpowiedzialnych za ostateczny kształt listy WHO można szukać np. pod hasłem "homoseksualizm" i pokrewnymi w Wikipedii. I nie przypominam sobie, by pisano tam o Frondzie.To napisz o tym normalnie. Załóż wątek, opisz jak przebiegały podziały, chętnie się czegoś dowiem. Ja już napiałem, że mam wątpliwości co do ściśle naukowego charakteru tej decyzji, ale nie znając się na nauce mogę sobie tylko w sumie pogdybać. Ale akceptuję ich werdykt i popieram go ze względów etycznych. Natomiast homofobia rodem z Frondy mnie dość poważnie razi. > >Nie, właśnie Ty jak moherowy beret. Ja mam wątpliwości, których Tobie brak.> Jesteś tego pewien? (Że pozwolę sobie tu wyrazić wątpliwość...)Weź żesz zacznij coś normalnie pisać, jak i zresztą nawet coś tu powoli czasami Ci wychodzi. Tak to jest z niektórymi chętnie racjonalistami. Jak się Elaspa przycisnęło do muru, to i on coś zaczynał jakby sensowniej pisać. U Olsona jest jakby trochę podobnie, choć inaczej i w sumie jednak zbyt wiele od niego nie oczekuję. Ty natomiast mogłabyś być racjonalistką, gdybyś tylko chciała, ale z jakichś powodów wolisz sobie robić jaja. Nie musimy się zgadzać. Ale jak byś tak przedstawiła na przykład problem od strony fachowej, albo jak przebiegają podziały wśrod naukowców w tej kwestii itd... to sądzę nawet, że byłoby Cię stać na zrobienie tego przynajmniej bez religijnej ideologii. Wyjaśnij, dlaczego WHO się myli, a homoseksualizm powinien być w dalszym ciągu uznany za chorobę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Każdy może sobie przeczytać i ocenić wedle własnego rozumu.To leitmotiv Twoich wypowiedzi, chyba i ja zacznę to wykorzystywać. > jeśli nauka odkryje dokładne przyczyny danej orientacji seksualnej, to wówczas będzie można stwierdzić zarówno jakie czynniki powodują osobniczy homoseksualizm, jak i jakie czynniki powodują osobniczy heteroseksualizm. Nie widzę tu żadnej hipokryzji.Hipokryzja w tym, że to homoseksualizm skłania do badania owych orientacji. I nawet jeśli szuka się przyczyn osobniczego heteroseksualizmu, to porównawczo. > Przy okazji skąd wiesz jakie są prowadzone badania?Od Ciebie wiem jakich nie prowadzono i o tym pisałam. > >Ale łapię za nie po to, by wygrywać, lecz by mi się niedbały rozmówca później nie wykpił twierdzeniem "ja tego nie mówiłem". Czego kilka razy doświadczyłam, także z Tobą.> Konkrety proszę. Gdzie i kiedy.O, to tutaj przyda się nasze motto: "Każdy może sobie przeczytać i ocenić wedle własnego rozumu."  > Załóż wątek, opisz jak przebiegały podziały, chętnie się czegoś dowiem.A Ty mi wyglancuj buty, bo chętnie się dowiem jak one obecnie wyglądają.  ("Załóż wątek" - Twój tupet zdumiewa.) > mam wątpliwości co do ściśle naukowego charakteru tej decyzji, ale nie znając się na nauce mogę sobie tylko w sumie pogdybać. Ale akceptuję ich werdykt i popieram go ze względów etycznych.Osobliwa to etyka, która dopuszcza popieranie fałszerzy. > Weź żesz zacznij coś normalnie pisaćBiorąc Ciebie za wzorzec normalności powinnam od mohera Cię zwyzywać. > Wyjaśnij, dlaczego [...] homoseksualizm powinien być w dalszym ciągu uznany za chorobę.Homoseksualizm to zaburzenie, ponieważ skłonność ta jest dążeniem do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | > >Każdy może sobie przeczytać i ocenić wedle własnego rozumu.> To leitmotiv Twoich wypowiedzi.Tyle z moich wypowiedzi zrozumiałaś, że aż taki leitmotiv w nich dostrzegasz. Ja w sumie nie mam nic przeciwko temu, gdyż dokładnie uważam, że każdy sobie nasze wypowiedzi może jeszcze raz przeczytać, zobaczyć, kto co napisał i sam sobie z nich różne wnioski wyciągnąć. > Hipokryzja w tym, że to homoseksualizm skłania do badania owych orientacji.Już Ci wspominałem delikatnie, że stać Cię na lepsze wyrażenie tej wątpliwości, ale Ty jak widzę zupełnie nie masz zamiaru korzystać z moich bardzo życzliwych porad i powtarzasz te same bzdury do kwadratu raz jeszcze. To nie homoseksualizm skłania do badania czegokolwiek (poza ewentualnie badaniem ciała partnera tej samej płci). To tylko tak się składa, że człowiek jest ciekawy świata i w związku z tym w długoletniej historii rozwoju kultury opracował metodologię naukową, w ramach której bada całą poznawalną rzeczywistość, a homoseksualizm jest zjawiskiem mieszczącym się w tej rzeczywistości, podobnie zresztą jak i heteroseksualizm, i nie ma żadnej hipokryzji w badaniu jego przyczyn. Natomiast fakt, że heteroseksualizm jest w różnych kontekstach traktowany jako oczywistość wynika z tego, że są to konteksty, w których orientacja seksualna nie gra roli, bądź jest pomijalna, co już zresztą tłumaczę po raz kolejny. Ponadto zupełnie nie tylko bada się przyczyny homoseksualizmu, ale bada się przyczyny wszystkich orientacji i w ogóle zachowań seksualnych. I wreszcie - tak, homoseksualizm jest z ewolucyjnego punktu widzenia znacznie większą zagadką od heteroseksualizmu i jest również pewną odmiennością i mniejszością, w związku z czym jest zjawiskiem szczególnym, wymagającym szczególnego wyjaśnienia i szczególnego poszukiwania przyczyn. To żadna hipokryzja! To norma w biologii i w ogóle w nauce, że szczególne odmienności wymagają szczególnych wyjaśnień. Ale to jeszcze zupełnie nie powód, by nazywać homoseksulaistów "zboczonymi". Czasy się zmieniają i warto nie zostawać w tyle, gdy świat idzie do przodu. > I nawet jeśli szuka się przyczyn osobniczego heteroseksualizmu, to porównawczo.Oczywiście, że porównawczo, gdyż wyróżnienie heteroseksualizmu jest właśnie wyróżnieniem w ramach określania orientacji seksualnej, i to porównanie właśnie go definiuje. I nie żadne "nawet", tylko oczywiście, że nauka to bada bez żadnej hipokryzji. > >Przy okazji skąd wiesz jakie są prowadzone badania?> Od Ciebie wiem jakich nie prowadzono i o tym pisałam.Każdy sam odpowiada za swoje źródła informacji. Ja się wychowywałem już w epoce pierwszych prostych komputerów domowych, więc pewnie dlatego mam zwyczaj najpierw zaglądać do internetu. Ale istnieją również biblioteki i księgarnie, które moim zdaniem ciągle jeszcze oferują bardzo poważne możliwości zgłębienia wiedzy, w tematach, w których szukamy odpowiedzi. W pierwszej kolejności staram się więc poszukać jakichś opracowań, w dalszej dopytuję, gdy mam możliwość, a dopiero na końcu polegam na tym, co mi się zdaje. Tymaczasem Ty - jak rozumiem - zawierzyłaś mi, a ja w związku z powyższym z ubolewaniem sądzę, że to niekoniecznie najpewniejsza podstawa dla Twojej wiedzy. > >>by mi się niedbały rozmówca później nie wykpił twierdzeniem "ja tego nie mówiłem". Czego kilka razy doświadczyłam, także z Tobą.> >Konkrety proszę. Gdzie i kiedy.> O, to tutaj przyda się nasze motto: "Każdy może sobie przeczytać i ocenić wedle własnego rozumu."  Dokładnie się z tym zgadzam, tyle tylko, że jak ktoś podnosi jakiś zarzut, to powinien go umieć wykazać, a Ty na razie wykazałaś tylko to, że potrafisz przepisać ode mnie jedno zdanie. Ja na przykład potrafiłbym wykazać, że manipulujesz moimi wypowiedziami, a Ty zwyczajnie boisz się cokolwiek mi wykazywać, gdyż wówczas Twoje manipulacje same wyszłyby na jaw. Ale nic nie szkodzi, gdyż każdy może sobie przecież naszą rozmowę przeczytać w całości i ocenić wedle własnego rozumu. > >Załóż wątek, opisz jak przebiegały podziały, chętnie się czegoś dowiem.> A Ty mi wyglancuj buty, bo chętnie się dowiem jak one obecnie wyglądają. > ("Załóż wątek" - Twój tupet zdumiewa.)Zarówno z powyższego stwierdzenia rozpatrywanego osobno, jak i z całego Twojego i mojego dorobku na tym forum wynika niezbicie, że ja to mam co najwyżej tupet, a Ty jesteś ostoją kultury i szacunku dla rozmówcy. > >[...]akceptuję ich werdykt i popieram go ze względów etycznych.> Osobliwa to etyka, która dopuszcza popieranie fałszerzy.Osobliwy to racjonalizm, który ma w dupie naukę. > >Weź żesz zacznij coś normalnie pisać> Biorąc Ciebie za wzorzec normalności powinnam od mohera Cię zwyzywać.Tyle tylko, że ja tu nie kryje się z moimi poglądami i postawą poznawczą, która z postawą moherową nie ma nic wspólnego. Oczywiście, gdyby kogoś to bardzo podniecało, to dla zabawy nawet i moherowy berecik dałbym sobie założyć. Ty natomiast prezentujesz tu poglądy, które są zwyczajnie poglądami moherowymi, a więc żadne wyzywanie nie miało miejsca, a jedynie stwierdzenie faktu. > >Wyjaśnij, dlaczego [...] homoseksualizm powinien być w dalszym ciągu uznany za chorobę.> Homoseksualizm to zaburzenie, ponieważ skłonność ta jest dążeniem do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie.Przypraszam, czy mi się nie pomyliło, że żyjemy w Europie w XXI wieku naszej ery? Albo się zdrowo nabijasz, albo piszesz poważnie. Jeśli piszesz poważnie to mi tylko pozostaje modlitwa: Boże, coś Polskę przez tak liczne wieki Otaczał blaskiem potęgi i chwały, [...] Boże najświętszy, od którego woli istnienie świata całego zależy, wyrwij lud Polski z tyranów niewoli, wspieraj zamiary wytrwałej młodzieży. pl.wikipedia.org/wiki/Norma_seksualnaportal.abczdrowie.pl/granice-normy-seksualnejportalzdro(*)osiemnascie/norma-i-zboczenie/urodaizdro(*)acje-seksualne-a-normy-klinicz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > I wreszcie - tak, homoseksualizm jest z ewolucyjnego punktu widzenia znacznie większą zagadką od heteroseksualizmu i jest również pewną odmiennością i mniejszością, w związku z czym jest zjawiskiem szczególnym, wymagającym szczególnego wyjaśnienia i szczególnego poszukiwania przyczyn. To żadna hipokryzja! To norma w biologii i w ogóle w nauce, że szczególne odmienności wymagają szczególnych wyjaśnień.> Ale to jeszcze zupełnie nie powód, by nazywać homoseksulaistów "zboczonymi". Czasy się zmieniają i warto nie zostawać w tyle, gdy świat idzie do przodu.Argument typu "czasy się zmieniają" to erystyka. Poza tym może lepiej nie mówić w tym przypadku o nazywaniu homoseksualistów zboczonymi, tylko o nazywaniu homoseksualizmu zboczeniem. Niby mówimy o tym samym, ale w inny sposób, bez takiego łzawego zabarwienia emocjonalnego. Fakt, że homoseksualizm jest zagadką nie oznacza, że nie jest zboczeniem. Powołujesz się na jakąś tam normę, to może podaj argumenty jakie stoją za uznaniem tego za normę. Przy czym gdyby normą było np złodziejstwo, to czy stałoby się ono wtedy usprawiedliwione, bo ewolucja tłumaczy jego powstanie? Otóż nie. W takim razie do homoseksualizmu nie można stosować tego argumentu, gdyż jest on zwyczajnie nietrafny. W tego typu dyskusji wypadałoby może podać jakieś argumenty na tezę, którą się popiera. > >I nawet jeśli szuka się przyczyn osobniczego heteroseksualizmu, to porównawczo.> Oczywiście, że porównawczo, gdyż wyróżnienie heteroseksualizmu jest właśnie wyróżnieniem w ramach określania orientacji seksualnej, i to porównanie właśnie go definiuje.Przykro mi, ale to zdanie jest nielogiczne. Przecież pojęcie orientacji seksualnej powstało dlatego, że istnieje homoseksualizm i z tego powodu heteroseksualizm ma też taką nazwę. Z punktu widzenia ewolucji heteroseksualizm jest naturalnym składnikiem algorytmu prokreacyjnego. > Osobliwy to racjonalizm, który ma w dupie naukę.A co jeśli nauka ma w dupie naukę? Tak jest choćby w przypadku nieuznania upodobania go kobiet z 20 kg nadwagi jako zboczenia. > Ty natomiast prezentujesz tu poglądy, które są zwyczajnie poglądami moherowymi, a więc żadne wyzywanie nie miało miejsca, a jedynie stwierdzenie faktu.> Przypraszam, czy mi się nie pomyliło, że żyjemy w Europie w XXI wieku naszej ery?Uśmiałem się z tego, że ktoś jeszcze używa takich argumentów, a ponoć mamy XXI wiek
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | > >I wreszcie - tak, homoseksualizm jest z ewolucyjnego punktu widzenia znacznie większą zagadką od heteroseksualizmu i jest również pewną odmiennością i mniejszością, w związku z czym jest zjawiskiem szczególnym, wymagającym szczególnego wyjaśnienia i szczególnego poszukiwania przyczyn. To żadna hipokryzja! To norma w biologii i w ogóle w nauce, że szczególne odmienności wymagają szczególnych wyjaśnień.> >Ale to jeszcze zupełnie nie powód, by nazywać homoseksulaistów "zboczonymi". Czasy się zmieniają i warto nie zostawać w tyle, gdy świat idzie do przodu.> Argument typu "czasy się zmieniają" to erystyka.Nie erystyka, tylko fakt. Zmieniają się czasy, a wraz z nimi moralność i w tym zakresie ocena różnych odmienności w zachowaniu. Miłość bliźniego i nieczynienie drugiemu (w tym i innemu) co nie miłe to koncepcje stare, jak ludzka kultura, ale ich powszechną realizację w praktyce zapewniła dopiero recepcja idei humanistycznego oświecenia. Oczywiście do dzisiaj niektórzy wiedzą lepiej od nauki, jakie są właściwe normy np. właściwej polskości, właściwej religii lub właściwego seksu, ale dla mnie większość z nich to ludzie o bardzo ograniczonych horyzontach, którzy te ograniczenia próbują sobie odegrać na ustanawianiu zakazów wobec innych. > Poza tym może lepiej nie mówić w tym przypadku o nazywaniu homoseksualistów zboczonymi, tylko o nazywaniu homoseksualizmu zboczeniem. Niby mówimy o tym samym, ale w inny sposób, bez takiego łzawego zabarwienia emocjonalnego.Tyle, tylko, że ja w tym konkretnym zdaniu chciałem właśnie napisać dokładnie o homoseksulistach i ich etykietowaniu, a nie o homoseksuliźmie "bez takiego łzawego zabarwienia emocjonalnego". Rozumiem, że mi zabraniasz. > Fakt, że homoseksualizm jest zagadką nie oznacza, że nie jest zboczeniem. Powołujesz się na jakąś tam normę, to może podaj argumenty jakie stoją za uznaniem tego za normę.www.google(*)yA&sig2=MYSCbJOvUxjbQxEoaHmMAQargument Olsona:Przy czym gdyby normą było np złodziejstwo, to czy stałoby się ono wtedy usprawiedliwione, bo ewolucja tłumaczy jego powstanie? Otóż nie. Zlituję się nad Tobą i coś Ci podpowiem, bo zwyczajnie nie mogę patrzeć na te Twoje męczarnie. Złodziejstwo ma się do homoseksulaizmu jak ogórek do drogi mlecznej. Weź lepiej - zamiast złodziejstwa - te swoje parafilie, o których już coś wspominałeś i tu może porównuj na przykład? Dlaczego parafilie pozostają na liście chorób, a homoseksualizm został z tej listy wykreślony? Tu masz pytanie, które sobie wytnij i wklej na forum, a nie się do złodziejstwa odwołuj jak troll do jeża. > W tego typu dyskusji wypadałoby może podać jakieś argumenty na tezę, którą się popiera.To podaj. Dlaczego WHO i przeważająca część naukowcow się mylą? > >>I nawet jeśli szuka się przyczyn osobniczego heteroseksualizmu, to porównawczo.> >Oczywiście, że porównawczo, gdyż wyróżnienie heteroseksualizmu jest właśnie wyróżnieniem w ramach określania orientacji seksualnej, i to porównanie właśnie go definiuje.> Przykro mi, ale to zdanie jest nielogiczne.Dlaczego? > Przecież pojęcie orientacji seksualnej powstało dlatego, że istnieje homoseksualizm i z tego powodu heteroseksualizm ma też taką nazwę.Możnaby było to znacznie lepiej ująć, ale powiedzmy, że tak. I w jaki sposób ma to przeczyć zdaniu, które ja napisałem? Tak z grubsza napisałem w nim to samo. > Z punktu widzenia ewolucji heteroseksualizm jest naturalnym składnikiem algorytmu prokreacyjnego.Ładnie napisane, muszę przyznać - tak informatycznie bez zarzutu. Tak zresztą jest rzeczywiście, i co z tego? z cyklu mądrości Olsona:A co jeśli nauka ma w dupie naukę? Tak jest choćby w przypadku nieuznania upodobania go kobiet z 20 kg nadwagi jako zboczenia.  Słuchaj, to jest Nędza. > >Ty natomiast prezentujesz tu poglądy, które są zwyczajnie poglądami moherowymi, a więc żadne wyzywanie nie miało miejsca, a jedynie stwierdzenie faktu.> >Przypraszam, czy mi się nie pomyliło, że żyjemy w Europie w XXI wieku naszej ery?> Uśmiałem się z tego, że ktoś jeszcze używa takich argumentów, a ponoć mamy XXI wiek  No cóż, różne rzeczy śmieszą różnych ludzi i zależy to od wielu czynników, a ja przyznaję się, że skoro takich ludzi, których śmieszy to, co śmieszy Ciebie jest sporo, to mnie to optymistycznie nie nastraja. Rozumiem, że Ty zgadzasz się oczywiście z tym: chętnie racjonalistka:Homoseksualizm to zaburzenie, ponieważ skłonność ta jest dążeniem do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Argument typu "czasy się zmieniają" to erystyka.> Nie erystyka, tylko fakt. Zmieniają się czasy, a wraz z nimi moralność i w tym zakresie ocena różnych odmienności w zachowaniu.Zmieniają się, ale to nie jest argument na nic. Gdybyś chciał wykorzystać to jako argument, musiałbyś wykazać, że zmieniają się na lepsze i że moralność zmienia się na lepsze. W tym celu musiałbyś mieć sprecyzowane pojęcie tego czym jest "lepsze", a to możesz zrobić pomijając aspekt zmiany czasów. > Miłość bliźniego i nieczynienie drugiemu (w tym i innemu) co nie miłe to koncepcje stare, jak ludzka kultura, ale ich powszechną realizację w praktyce zapewniła dopiero recepcja idei humanistycznego oświecenia.Równie dobrze mógłbyś napisać, że jedyną absolutną prawdą jest bezinteresowna miłość, albo że tylko idea libertariańska zapewnia człowiekowi realną wolność, bądź też, że tylko katolicy mogą być moralni, albo równość jest możliwa tylko w socjalizmie. Czekam na argumenty zamiast promowania sloganami idei, w którą wierzysz. > Oczywiście do dzisiaj niektórzy wiedzą lepiej od nauki, jakie są właściwe normy np. właściwej polskości, właściwej religii lub właściwego seksu, ale dla mnie większość z nich to ludzie o bardzo ograniczonych horyzontach, którzy te ograniczenia próbują sobie odegrać na ustanawianiu zakazów wobec innych.Ale co ci ludzie mają teraz do rzeczy? No fakt, twierdzisz tu, że tylko oświecony humanizm jest właściwą ideą, ale może zostawmy to i skupmy się tylko na argumentach dotyczących meritum, ok? > Tyle, tylko, że ja w tym konkretnym zdaniu chciałem właśnie napisać dokładnie o homoseksualistach i ich etykietowaniu, a nie o homoseksualizmie "bez takiego łzawego zabarwienia emocjonalnego". Rozumiem, że mi zabraniasz.Nie zabraniam, bo każdy może sobie napisać co mu się podoba. Ja najwyżej mogę to skomentować. Moim zdaniem kiedy mówimy o homoseksualizmie, patrzymy na sprawę uczciwiej niż gdy mówimy o homoseksualistach, których wyobrażamy sobie personalnie. To podobny przypadek do dylematu wagonika, w którym ludzie zazwyczaj decydują się przestawić zwrotnicę aby ocalić 5 ludzi i poświęcić 1 osobę, ale w tej samej sytuacji, tylko gdy stoją koło jednego kolesia i mają zepchnąć go z mostu aby zatrzymać pociąg i uratować 5 ludzi na torach, większość nie decyduje się na to. Pisząc o homoseksualizmie rozpatrujemy logicznie dany przypadek, a pisząc o homoseksualistach rozpatrujemy go personalnie, czyli emocjonalnie i tym samym nasze sądy są wtedy niezbyt logiczne, bo mieszają się tu dwa odrębne aspekty - uznanie tego za chorobę, bądź nie, a także traktowanie poszczególnych osób z takimi przypadłościami. > www.google(*)yA&sig2=MYSCbJOvUxjbQxEoaHmMAQMyślałem, że wymienisz jakieś argumenty, zamiast wklejać tu link do ogólnikowych informacji, które bezpośrednio tematu nie dotyczą. > Zlituję się nad Tobą i coś Ci podpowiem, bo zwyczajnie nie mogę patrzeć na te Twoje męczarnie. Złodziejstwo ma się do homoseksualizmu jak ogórek do drogi mlecznej.Nie złodziejstwo do homoseksualizmu, tylko argument powszechności występowania porównany w dwóch skrajnych przykładach, aby pokazać Ci jak bardzo jest on absurdalny. Jeżeli komuś podobają się tylko kobiety z czarnymi włosami i zielonymi oczami, to jest to bardzo rzadko występująca parafilia, ale nie stanowi żadnego problemu dla nikogo. Natomiast powszechnie i naturalnie występujące może być np złodziejstwo, albo psychopatia, więc argument o homoseksualizmie jako normie wynikającej z powszechności i naturalności występowania odpada. > Weź lepiej - zamiast złodziejstwa - te swoje parafilie, o których już coś wspominałeś i tu może porównuj na przykład? Dlaczego parafilie pozostają na liście chorób, a homoseksualizm został z tej listy wykreślony? Tu masz pytanie, które sobie wytnij i wklej na forum, a nie, się do złodziejstwa odwołuj jak troll do jeża.O tych parafiliach też pisałem, ale jakoś się nie odniosłeś. Dlaczego homoseksualizm miałby nie być uznany za parafilię? Dlaczego płeć ma być jakoś szczególnie wyróżnionym czynnikiem? > >W tego typu dyskusji wypadałoby może podać jakieś argumenty na tezę, którą się popiera.> To podaj. Dlaczego WHO i przeważająca część naukowcow się mylą?Właśnie nie wiem czemu się mylą, nie znam przyczyn ich zaburzeń poznawczych  Nie mam np pojęcia dlaczego pacjent przychodzący do seksuologów i psychologów z problemem upodobania do kobiet z ok 20 kg nadwagi słyszy od nich, że to nie choroba i że rozwiązaniem problemu miałoby być szukanie dziewczyny w swoim typie. W przypadku homoseksualizmu sprawa jest dużo prostsza, bo zaburzenie stałoby się chorobą dopiero w momencie gdy taka para chciałaby mieć dzieci. W tej sytuacji mówimy o decyzji politycznej, która zostawia furtkę do adopcji (bo przecież chorym lub zaburzonym ludziom nie dadzą dziecka). W takiej sytuacji o tym czy jest to choroba decyduje czynnik możliwości posiadania dzieci, a ten zależy od państwa. > >>Oczywiście, że porównawczo, gdyż wyróżnienie heteroseksualizmu jest właśnie wyróżnieniem w ramach określania orientacji seksualnej, i to porównanie właśnie go definiuje.> >Przykro mi, ale to zdanie jest nielogiczne.> Dlaczego?Bo żadne porównanie do homoseksualizmu nie definiuje heteroseksualizmu. Samo pojęcie orientacji seksualnej jest tylko zabiegiem lingwistycznym.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Przecież pojęcie orientacji seksualnej powstało dlatego, że istnieje homoseksualizm i z tego powodu heteroseksualizm ma też taką nazwę.> Możnaby było to znacznie lepiej ująć, ale powiedzmy, że tak. I w jaki sposób ma to przeczyć zdaniu, które ja napisałem? Tak z grubsza napisałem w nim to samo.No tak, że realnie nie istnieje żadna orientacja seksualna. Jest pociąg seksualny, który może być ukierunkowany zgodnie z mechanizmami prokreacyjnymi, czyli na dojrzałe, zdrowe osoby płci przeciwnej, a wtedy mówimy o heteroseksualizmie (równie dobrze moglibyśmy mówić o "hykipoku", albo "etujhteskt"), albo może być ukierunkowany na inne osoby lub obiekty. Nie wiem dlaczego homoseksualizm miałby tu mieć przywilej względem innych parafilii i dlaczego heteroseksualizm miałby być przedstawiany jako przeciwieństwo homoseksualizmu w sztucznie stworzonej językowej kategorii. Dlaczego płeć ma mieć aż takie znaczenie? Czy to nie jest aby dyskryminacja ze względu na płeć? Przecież "oświeceni humaniści" często mówią o tym, że płeć nie ma znaczenia. To ma czy nie ma? Jestem ciekaw jakie są Twoje odpowiedzi na te zagadnienia. > Słuchaj, to jest Nędza.A jakieś argumenty? > >Uśmiałem się z tego, że ktoś jeszcze używa takich argumentów, a ponoć mamy XXI wiek  > No cóż, różne rzeczy śmieszą różnych ludzi i zależy to od wielu czynników, a ja przyznaję się, że skoro takich ludzi, których śmieszy to, co śmieszy Ciebie jest sporo, to mnie to optymistycznie nie nastraja.No bo to nie jest żaden argument, co wyjaśniłem wyżej. To podobne stwierdzenie do pisowskiego "i ty Polak, nie zgadzasz się z tym argumentem?". > Rozumiem, że Ty zgadzasz się oczywiście z tym:> chętnie racjonalistka:Homoseksualizm to zaburzenie, ponieważ skłonność ta jest dążeniem do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie > ?Nie, ale też nie zgodziłbym się ze zdaniem, które byłoby odwrotnością tego. To już kwestia indywidualnych przypadków, co zależy od tego czy dany homoseksualista chce mieć własne dzieci i założyć rodzinę z partnerem, którego kocha. Jeśli tak, to mówimy o zaburzeniu, ale przecież nie musi tego chcieć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | Muszę przyznać, że odrobinę sensowniej teraz to brzmi u Ciebie w tym poście, do którego się odnoszę. W każdym razie na tyle, że można by porozmawiać. Nie, nie zgadzam się z tym, ale dostrzegam w miarę spójnie sformułowane argumenty w porównaniu do poprzednich. Co do meritum, to mogę tylko powiedzieć, że ja nie znam się na biologii, ani medycynie, ale akceptuję dorobek nauki i dlatego akceptuję również przeważające zdanie naukowców w tym aspekcie. To Ty, skoro się z nimi nie zgadzasz, powinieneś uzasadnić swoje stanowisko. O tu masz stronkę, w której zapewne znajdziesz mnóstwo argumentów dla swojej pozycji: www.homoseksualizm.edu.pl/Powiem więcej: Moje stanowisko jest zgodne z poniższym: portalzdro(*)osiemnascie/norma-i-zboczenie/ Norma kliniczna
Jeśli mówimy o normie klinicznej to odnosimy się do dokumentów, które są związane z tą normą np. Międzynarodową Klasyfikacją Chorób i Zaburzeń, czy też konsensusu zespołów eksperckich. Dyskutujemy wówczas w bardzo określonym wymiarze, np. co w ujęciu biologicznym, co w ujęciu medycznym, a co w ujęciu seksuologicznym, jest uznawane za normę. I np. w ujęciu seksuologicznym odnosimy się do dokumentu, który został wydany w 2002 roku przez Światową Organizację Zdrowia - Deklaracja Praw Seksualnych (tekst poniżej - przyp.red.) Jest tam dość jasno określone kryterium - jeżeli osoba godzi się na dane zachowanie seksualne, jest to osoba dojrzała i nie łamie to jakiegoś porządku prawnego, jeżeli nie krzywdzi siebie ani innych osób, to wówczas jakiekolwiek zachowanie seksualne, które spełnia te kryteria nie jest przedmiotem dyskusji.
Pojawia się problem, kiedy osoba cierpi z powodu jakiegoś zachowania. Najczęściej interwencja seksuologiczna polega na wyjaśnieniu tego zachowania, opisie tego zachowania i zdjęcia poczucia winy wokół tego zachowania. Jeżeli nie łamie to norm prawnych, jeżeli jest przyzwolenie jednej i drugiej osoby na daną aktywność seksualną, nawet jeżeli to będzie nawet najbardziej wyrafinowana aktywność seksualna, to zawsze będzie to bardziej osąd moralny niż kliniczny.
I na tym tle dziwi mnie tylko to, że w ogóle istnieje jeszcze lista parafilii w ramach chorób i dolegliwości. Konsekwentnie należałoby chyba wszystkie, a przynajmniej większość parafilii skreślić, pozostawiając ewentualnie jedynie prawu osądzanie zachowań społecznie całkowicie niepożądanych, jak np. pedofilii. Ale nie znam się na medycynie i tylko na przykład - skoro poruszaliśmy kwestię homoseksualizmu w kontekście parafilii - to najwyraźniej istnieją różnice pomiędzy zjawiskiem homoseksualizmu a parafiliami: en.wikipedia.org/wiki/Paraphilia A 2012 literature study by clinical psychologist James Cantor, when comparing homosexuality with paraphilias, found that both share "the features of onset and course (both homosexuality and paraphilia being life-long), but they appear to differ on sex ratio, fraternal birth order, handedness, IQ and cognitive profile, and neuroanatomy". The research then concluded that the data seems to suggest paraphilias and homosexuality as two distinct categories, but regarded the conclusion as "quite tentative" given the current limited understanding of paraphilias. Widzisz problem polega też na tym, że tam, gdzie czegoś do końca nie wiadomo, to nauka wyraża się ostrożnie, a Ty, mam wrażenie, Ty zwyczajnie wiesz z całkowitą pewnością jak ma być: Olson:A co jeśli nauka ma w dupie naukę? Ale to już jest na forum racjonalisty nieakceptowalne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Muszę przyznać, że odrobinę sensowniej teraz to brzmi u Ciebie w tym poście, do którego się odnoszę. W każdym razie na tyle, że można by porozmawiać. Nie, nie zgadzam się z tym, ale dostrzegam w miarę spójnie sformułowane argumenty w porównaniu do poprzednich.Od początku piszę o tym samym i wyrażam to w podobny sposób. Zaczęło się od tego, że Pan Andrzej Bogusławski podał jako argument stanowisko większości naukowców, co samo w sobie nie może być uznane za argument. Mogłoby nim być gdyby stało za tym uzasadnienie, do którego forumowicze mogą się odnieść. Ja nie uważam homoseksualizmu za chorobę, choć dziwią mnie (i czasem śmieszą) niektóre argumenty używane aby "bronić" homoseksualistów. Podważyłem argument mówiący, że skoro naukowcy tak twierdzą, to na 100% tak jest, a jako przykład na omylność tych "fachowców" (psychologów i seksuologów) podałem upodobanie do kobiet z ok 20 kg nadwagi, co rzekomo ma nie być chorobą, a ja uważam, że nią jest i podałem kilka argumentów, do których nikt się nie odniósł, natomiast zarówno Pan Bogusławski, jak i Ty twierdziliście, że podobno argumenty były przez Was podane. > Co do meritum, to mogę tylko powiedzieć, że ja nie znam się na biologii, ani medycynie, ale akceptuję dorobek nauki i dlatego akceptuję również przeważające zdanie naukowców w tym aspekcie.> To Ty, skoro się z nimi nie zgadzasz, powinieneś uzasadnić swoje stanowisko.No to uzasadniłem. Jeśli chodzi o homoseksualizm, to jest on moim zdaniem chorobą w momencie gdy dany gej chce mieć własne dzieci (jest do tego biologicznie zdolny), a jednocześnie chce być w związku z facetem. Jeśli chce mieć dzieci, ale zadowalają go adoptowane, to o tym czy to choroba decyduje... państwo, bo jeśli gej nie może mieć dzieci w swoim miłosnym związku, to jest nieszczęśliwy. > I na tym tle dziwi mnie tylko to, że w ogóle istnieje jeszcze lista parafilii w ramach chorób i dolegliwości. Konsekwentnie należałoby chyba wszystkie, a przynajmniej większość parafilii skreślić, pozostawiając ewentualnie jedynie prawu osądzanie zachowań społecznie całkowicie niepożądanych, jak np. pedofilii.A mnie dziwi kryterium, wg którego norma kliniczna może być kompletnie niezgodna z moralnością obowiązującą w danym społeczeństwie w sposób oczywisty (mimo wielu różnic są jednak pewne imperatywy, które wszyscy uznajemy w skrajnych przypadkach). > Ale nie znam się na medycynie i tylko na przykład - skoro poruszaliśmy kwestię homoseksualizmu w kontekście parafilii - to najwyraźniej istnieją różnice pomiędzy zjawiskiem homoseksualizmu a parafiliami:A może homoseksualizmu, a pozostałymi parafiliami? Sądzę, że gdyby zbadać osoby np z fetyszem stóp i porównać je z zoofilami, to też będą znaczne różnice  > Widzisz problem polega też na tym, że tam, gdzie czegoś do końca nie wiadomo, to nauka wyraża się ostrożnie, a Ty, mam wrażenie, Ty zwyczajnie wiesz z całkowitą pewnością jak ma być:> Olson:A co jeśli nauka ma w dupie naukę? > Ale to już jest na forum racjonalisty nieakceptowalne.Wcale nie wiem z całkowitą pewnością jak ma być, tylko przyjmuję roboczo jakieś stanowisko, którego bronię i czekam na kontrargumenty dotyczące meritum. W przypadku upodobania do kobiet z nadwagą jestem akurat mocno przekonany co do swojej racji, ale w większości przypadków tak nie jest. Częściej jestem przekonany do konkretnych argumentów, które wygrywają ze stwierdzeniami rozmówcy, a jest tak w momencie gdy ktoś nie odnosi się do meritum, tylko plecie trzy po trzy, jak Pan Bogusławski. Jeśli seksualność niszczy komuś życie, to trzeba nazwać to chorobą i nie ma sensu zakłamywać rzeczywistości. Choremu wcale nie pomoże to, że inni nazwą go zdrowym i będą go "tolerować". P.S. Zdawało mi się, że to Ty jesteś przekonany, że homoseksualizm to nie choroba. Zastanawiam się skąd tak silne przekonanie i jak to się ma do ostatniego cytatu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | >>Co do meritum, to mogę tylko powiedzieć, że ja nie znam się na biologii, ani medycynie, ale akceptuję dorobek nauki i dlatego akceptuję również przeważające zdanie naukowców w tym aspekcie. >>To Ty, skoro się z nimi nie zgadzasz, powinieneś uzasadnić swoje stanowisko. >No to uzasadniłem. Jeśli chodzi o homoseksualizm, to jest on moim zdaniem chorobą w momencie gdy dany gej chce mieć własne dzieci (jest do tego biologicznie zdolny), a jednocześnie chce być w związku z facetem. Jeśli chce mieć dzieci, ale zadowalają go adoptowane, to o tym czy to choroba decyduje... państwo, bo jeśli gej nie może mieć dzieci w swoim miłosnym związku, to jest nieszczęśliwy. Przepraszam, jednak nie jestem w stanie z tym dyskutować. Poddaję się.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Tego się właśnie spodziewałem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Jeśli seksualność niszczy komuś życie, to trzeba nazwać to chorobą i nie ma sensu zakłamywać rzeczywistości.I homoseksualizm właśnie jeden z siedmiu wspólnych dla istot żywych procesów życiowych upośledza. ____________________________________________________________________________________________
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> fakt, że heteroseksualizm jest w różnych kontekstach traktowany jako oczywistość wynika z tego, że są to konteksty, w których orientacja seksualna nie gra roli, bądź jest pomijalnaJedyny kontekst, w którym przyczyny osobniczego heteroseksualizmu mogłyby być niepomijalne, to namysł nad przyczynami osobniczego homoseksualizmu. W przeciwnym razie nauka musiałaby też rozważać np. czemu uszy służą do słuchania czy oczy do patrzenia. > Ale to jeszcze zupełnie nie powód, by nazywać homoseksulaistów "zboczonymi". Czasy się zmieniają i warto nie zostawać w tyle, gdy świat idzie do przodu.Przypominam, bo już o tym pisałam, że nie warto przywiązywać się do terminu "homoseksualista", gdyż jest on obecnie zwalczany przez gejów i lesbijki z GLAAD jako piętnujący. Natomiast termin "zboczenie" (którym w imieniu homoseksualistów tak się brzydzisz) całkiem niedawno był oficjalnym terminem w polskiej seksuologii. > Ty - jak rozumiem - zawierzyłaś mi, a ja w związku z powyższym z ubolewaniem sądzę, że to niekoniecznie najpewniejsza podstawa dla Twojej wiedzy.Pomyśl, że przecież Twoja wiedza na dyskusję z Tobą jest nie tylko wystarczająca, ale wręcz przykrojona na Twoją miarę!  Po co Ci kontrargumenty, którym nie sprostasz? > >>>by mi się niedbały rozmówca później nie wykpił twierdzeniem "ja tego nie mówiłem". Czego kilka razy doświadczyłam, także z Tobą.> >>Konkrety proszę. Gdzie i kiedy.> >O, to tutaj przyda się nasze motto: "Każdy może sobie przeczytać i ocenić wedle własnego rozumu."  > Dokładnie się z tym zgadzam, tyle tylko, że jak ktoś podnosi jakiś zarzut, to powinien go umieć wykazać, a Ty na razie...Czyli skoro Ty mi zarzucasz, że nie umiem wykazać prawdziwości stawianych Ci zarzutów, to powinieneś wykazać zasadność tego zarzutu. > >Osobliwa to etyka, która dopuszcza popieranie fałszerzy.> Osobliwy to racjonalizm, który ma w dupie naukę.Tu powtórzę za olsonem (brawo olson!): a co, jeśli nauka ma w dupie naukę?> >>Wyjaśnij, dlaczego [...] homoseksualizm powinien być w dalszym ciągu uznany za chorobę.> >Homoseksualizm to zaburzenie, ponieważ skłonność ta jest dążeniem do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie.> Przypraszam, czy mi się nie pomyliło, że żyjemy w Europie w XXI wieku naszej ery?Nie, pomyliło Ci się co innego: że kabotyństwem zastąpisz argumenty. > mi tylko pozostaje modlitwa:> Boże, coś Polskę [...]> http://...> http://...> http://...> http://...Kiepskie to linki, skoro wywołały modły, a nie merytoryczne odniesienie się do przedstawionej Ci definicji.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | > >fakt, że heteroseksualizm jest w różnych kontekstach traktowany jako oczywistość wynika z tego, że są to konteksty, w których orientacja seksualna nie gra roli, bądź jest pomijalna> Jedyny kontekst, w którym przyczyny osobniczego heteroseksualizmu mogłyby być niepomijalne, to namysł nad przyczynami osobniczego homoseksualizmu. W przeciwnym razie nauka musiałaby też rozważać np. czemu uszy służą do słuchania czy oczy do patrzenia.Trudno mi się do tego ustosunkować, gdyż przyznaję, że nie rozumiem. > >Ale to jeszcze zupełnie nie powód, by nazywać homoseksulaistów "zboczonymi". Czasy się zmieniają i warto nie zostawać w tyle, gdy świat idzie do przodu.> Przypominam, bo już o tym pisałam, że nie warto przywiązywać się do terminu "homoseksualista", gdyż jest on obecnie zwalczany przez gejów i lesbijki z GLAAD jako piętnujący. Natomiast termin "zboczenie" (którym w imieniu homoseksualistów tak się brzydzisz) całkiem niedawno był oficjalnym terminem w polskiej seksuologii.Dawno/niedawno to pojęcia względne. Dlatego warto być na topie. Świat dzisiaj tak szybko idzie do przodu, że babcią można zostać w młodym wieku, zwłaszcza z adekwatnymi poglądami na normę seksualną. > >Ty - jak rozumiem - zawierzyłaś mi, a ja w związku z powyższym z ubolewaniem sądzę, że to niekoniecznie najpewniejsza podstawa dla Twojej wiedzy.> Pomyśl, że przecież Twoja wiedza na dyskusję z Tobą jest nie tylko wystarczająca, ale wręcz przykrojona na Twoją miarę! Po co Ci kontrargumenty, którym nie sprostasz?Dziękuję za wspaniałomyślność, ale mimo to Twoja miara jakoś zupełnie mi nie pasuje. > >Dokładnie się z tym zgadzam, tyle tylko, że jak ktoś podnosi jakiś zarzut, to powinien go umieć wykazać, a Ty na razie...> Czyli skoro Ty mi zarzucasz, że nie umiem wykazać prawdziwości stawianych Ci zarzutów, to powinieneś wykazać zasadność tego zarzutu.Możliwe, ale szkoda mi czasu. > >>Osobliwa to etyka, która dopuszcza popieranie fałszerzy.> >Osobliwy to racjonalizm, który ma w dupie naukę.> Tu powtórzę za olsonem (brawo olson!): a co, jeśli nauka ma w dupie naukę?Czasami lubię absurdalny humor, więc może to i nawet trochę śmieszne? > >>>Wyjaśnij, dlaczego [...] homoseksualizm powinien być w dalszym ciągu uznany za chorobę.> >>Homoseksualizm to zaburzenie, ponieważ skłonność ta jest dążeniem do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie.> >Przypraszam, czy mi się nie pomyliło, że żyjemy w Europie w XXI wieku naszej ery?> Nie, pomyliło Ci się co innego: że kabotyństwem zastąpisz argumenty.Podałem wystarczającą ilość argumentów i moim zdaniem już naprawdę każdy głupi powinien je zrozumieć, ale chętnie racjonalistka będzie nam wymyślała z własnej głowy normy seksualne: Cytat:Homoseksualizm to zaburzenie, ponieważ skłonność ta jest dążeniem do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie To zupełnie nie ja muszę się tłumaczyć z decyzji WHO i dominującej opinii w aktualnej seksuologii. To z Twojego uzasadnienia dla uznania homoseksualizmu za zaburzenie wynika, że zaburzeniem jest również petting, onanizm, stosowanie prezerwatywy - o seksie oralnym, czy analnym nie wspominając nawet. Tak, jeśli tej definicji się będziemy trzymać, to homoseksualizm również jest zaburzeniem i jaka szkoda, że WHO nie chciało posłuchać Ciebie i Twojej definicji. Powinnaś zostać ekspertką aktualnego rządu od edukacji seksualnej. > Kiepskie to linki, skoro wywołały modły, a nie merytoryczne odniesienie się do przedstawionej Ci definicji.To są bardzo merytoryczne linki, ale to normalne, że nowoczesna seksuologia wywołuje modły u różnych dewotek narzucających innym, że w łóżku wolno tylko zapładniać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Cytat:Homoseksualizm to zaburzenie, ponieważ skłonność ta jest dążeniem do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie > [...] wynika, że zaburzeniem jest również petting, onanizm, stosowanie prezerwatywy - o seksie oralnym, czy analnym nie wspominając nawet.Użycie prezerwatywy nie służy zaspokojeniu, a pozostałe przedstawione praktyki same w sobie nie muszą być skłonnością rozumianą jako "trwałe upodobanie". Ale ponieważ i ja mam zastrzeżenia do tej definicji, sprowadzam ją do postaci: Zaburzenie seksualne to trwałe upodobanie do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie."> jaka szkoda, że WHO nie chciało posłuchać Ciebie i Twojej definicji.Szydzisz, więc i ja sobie pozwolę, cytując zamieszczoną w Wikipedii - jakże klarowną - definicję parafilii. Parafilia - rodzaj zaburzenia na tle seksualnym, w którym wystąpienie podniecenia seksualnego i pełnej satysfakcji seksualnej uzależnione jest od pojawienia się specyficznych obiektów (w tym osób), rytuałów czy sytuacji, niebędących częścią normatywnej stymulacji; długotrwałe, nawracające, silne, seksualnie podniecające fantazje, seksualne pobudki lub zachowania, które obejmują niezwykłe obiekty, działania lub sytuacje (obiekty nieosobowe, cierpienie lub poniżenie, dzieci lub inne nie wyrażające zgody osoby) i powodują klinicznie znaczącą przykrość lub pogorszenie w społecznej, zarobkowej lub innych ważnych dziedzinach funkcjonowania.Taka to w seksuologii naukowość, że definicję konstruują w oparciu o takie "konkrety", jak: specyficzne, długotrwałe, silne, niezwykłe, znacząca przykrość, ważne. Zwieńczeniem jest zakamuflowany w tym pseudonaukowym bełkocie termin "normatywna" podlinkowany do - zapewne bardziej podstawowego - terminu "norma seksualna". Dodam jeszcze, że gdyby nie taktyczne ustanowienie przez owych naukowców pojęcia "orientacji", to homoseksualizm jak najbardziej zmieściłby się w ramach powyżej przytoczonej definicji.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | maceox (6766 punktów) | > > Cytat:Homoseksualizm to zaburzenie, ponieważ skłonność ta jest dążeniem do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie > >[...] wynika, że zaburzeniem jest również petting, onanizm, stosowanie prezerwatywy - o seksie oralnym, czy analnym nie wspominając nawet.> Użycie prezerwatywy nie służy zaspokojeniu,Ale jest sposobem wykluczającym zapłodnienie, więc spełnia przesłankę Twojej pierwszej definicji. > a pozostałe przedstawione praktyki same w sobie nie muszą być skłonnością rozumianą jako "trwałe upodobanie".Ale to dopiero będzie w Twojej drugiej definicji. > Ale ponieważ i ja mam zastrzeżenia do tej definicji, sprowadzam ją do postaci:A po co kombinować jak koń pod górkę i samemu wymyślać definicje ogólnie znanych zjawisk - tylko po to, żeby samemu sobie dowieść jakim się jest mądrym licząc na to, że może jeszcze ktoś inny da się nabrać? > Zaburzenie seksualne to trwałe upodobanie do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie."U nas tak się śpiewało w kościele: Upodobanie Bóg w nas ma I pokój już bez przerwy trwa, Waśń wszelka się skończyła.Więc w sumie jestem za. Rozumiem, że definicje opracowywane w ramach nauki odrzucasz z góry, bo Ci nie pasują. Kombinuj więc z upodobaniem, Twoje prawo.  > >jaka szkoda, że WHO nie chciało posłuchać Ciebie i Twojej definicji.> Szydzisz, więc i ja sobie pozwolę, cytując zamieszczoną w Wikipedii - jakże klarowną - definicję parafilii.> Parafilia - rodzaj zaburzenia na tle seksualnym, w którym wystąpienie podniecenia seksualnego i pełnej satysfakcji seksualnej uzależnione jest od pojawienia się specyficznych obiektów (w tym osób), rytuałów czy sytuacji, niebędących częścią normatywnej stymulacji; długotrwałe, nawracające, silne, seksualnie podniecające fantazje, seksualne pobudki lub zachowania, które obejmują niezwykłe obiekty, działania lub sytuacje (obiekty nieosobowe, cierpienie lub poniżenie, dzieci lub inne nie wyrażające zgody osoby) i powodują klinicznie znaczącą przykrość lub pogorszenie w społecznej, zarobkowej lub innych ważnych dziedzinach funkcjonowania.> Taka to w seksuologii naukowość, że definicję konstruują w oparciu o takie "konkrety", jak: specyficzne, długotrwałe, silne, niezwykłe, znacząca przykrość, ważne.Za to najmądrzejsza na świecie chętnie racjonalistka lepiej zna się na seksuologii od naukowców seksuologów i sama ustali definicje i ścisłe ich granice wedle swojego upodobania. Co Ty wiesz o trudnościach w naukowym definiowaniu zjawisk, skoro o samych zjawiskach wiesz tyle co nic? Zjawisk o nieostrych granicach jest na całym świecie cała masa, a chyba do najtrudniejszych w zakreślaniu należą różne stany psycho-fizyczne człowieka. Określenie w tym normy oczywiście wymaga sformułowań nieostrych i ogólnych, ale bazując na wiedzy naukowej można to jakoś kategoryzować, by później adekwatnie oceniać różne konkretne dolegliwości pacjenta. Zajrzyj sobie na przykład chociażby do jakichś opracowań psychiatrycznych (czyli w zasadzie twardej medycyny). Jakie są stany przejściowe między różnymi rodzajami psychoz i czy istnieje w ogóle coś takiego jak całkowite zdrowie. Ale co tam dla Ciebie jakieś niuansowanie i wyważanie. Pedał to pedał - wiadomo, trwałe upodobanie i wio do przodu. Nic nie wiem, ale definicję sobie wymyślę, bo jestem taka mądra. > Zwieńczeniem jest zakamuflowany w tym pseudonaukowym bełkocie termin "normatywna" podlinkowany do - zapewne bardziej podstawowego - terminu "norma seksualna".Ja już odnosiłem się do normy seksualnej, ale jak ktoś nie lubi, albo nie umie czytać, to najlepiej wtedy własne normy wymyślić - takie w sam raz dla osiedlowej budki z piwem, gdzie "upodobanie", to już nawet brzmi ętelektualnie. > Dodam jeszcze, że gdyby nie taktyczne ustanowienie przez owych naukowców pojęcia "orientacji", to homoseksualizm jak najbardziej zmieściłby się w ramach powyżej przytoczonej definicji.Dobrze. Najpierw dla racjonalistów, gdyby ktoś chciał skorzystać: www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3310132/A teraz dla Ciebie: H.L. Mencken: "Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie"Oczywiście kosmogonia, to jedno, a homoseksualizm to drugie, ale postawa ta sama. Cytat zaczerpnąłem z wypowiedzi Pana Andrzeja Bogusławskiego. Skoro interesuje Cię nauka i jej definicje, to polecam jego wpisy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >> Cytat:Homoseksualizm to zaburzenie, ponieważ skłonność ta jest dążeniem do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie > >>[...] wynika, że zaburzeniem jest również petting, onanizm, stosowanie prezerwatywy - o seksie oralnym, czy analnym nie wspominając nawet.> >Użycie prezerwatywy nie służy zaspokojeniu,> Ale jest sposobem wykluczającym zapłodnienieTyle, że ja nie napisałam, by zaburzeniem było stosowanie sposobów wykluczających zapłodnienie. > A po co [...] samemu wymyślać definicje ogólnie znanych zjawiskNp. w celu udzielenia Ci wyjaśnienia, o które się do mnie zwróciłeś.> Co Ty wiesz o trudnościach w naukowym definiowaniu zjawiskTo, czego Ty nie chcesz przyjąć do wiadomości: że im więcej w nauce polityki, tym trudniej o klarowne definicje. > Pedał to pedałLogicznie bez zarzutu. Ale jako definicja - słabe. > Dobrze. Najpierw dla racjonalistów, gdyby ktoś chciał skorzystać:> www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3310132/Chętni racjonaliści zapewne zaczną od ostatniego zdania "Konkluzji".  A racjonalista polecany (poniżej) najpewniej "poleci" z tym do znajomych tłumaczy...  > Cytat zaczerpnąłem z wypowiedzi Pana Andrzeja Bogusławskiego [...] polecam jego wpisy.Czasem, jak sam widzisz, coś poczytam. Ale ostatnio i tak najlepsza zabawa jest z Tobą.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | > >>> Cytat:Homoseksualizm to zaburzenie, ponieważ skłonność ta jest dążeniem do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie > >>>[...] wynika, że zaburzeniem jest również petting, onanizm, stosowanie prezerwatywy - o seksie oralnym, czy analnym nie wspominając nawet.> >>Użycie prezerwatywy nie służy zaspokojeniu,> >Ale jest sposobem wykluczającym zapłodnienie> Tyle, że ja nie napisałam, by zaburzeniem było stosowanie sposobów wykluczających zapłodnienie.Napisałaś tak: chętnie racjonalistka:[...] to zaburzenie, ponieważ skłonność ta jest dążeniem do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie. > >A po co [...] samemu wymyślać definicje ogólnie znanych zjawisk> Np. w celu udzielenia Ci wyjaśnienia, o które się do mnie zwróciłeś.Wyjaśnienia mogą być różne i Twoje było według Twojego widzimisię. > >Co Ty wiesz o trudnościach w naukowym definiowaniu zjawisk> To, czego Ty nie chcesz przyjąć do wiadomości: że im więcej w nauce polityki, tym trudniej o klarowne definicje.To ja mam wątpliwości co do ściśle naukowego charakteru decyzji, o której mowa, ale nie mając dokładniejszej wiedzy na ten temat mogę sobie tylko pogdybać. Ty natomiast masz pewność jak to było, jak jest, i jak ma - kurna chata - być zgodnie z bożym prawem, które Ty ustalasz. napisałem:Za to najmądrzejsza na świecie chętnie racjonalistka lepiej zna się na seksuologii od naukowców seksuologów i sama ustali definicje i ścisłe ich granice wedle swojego upodobania. Co Ty wiesz o trudnościach w naukowym definiowaniu zjawisk, skoro o samych zjawiskach wiesz tyle co nic?
Zjawisk o nieostrych granicach jest na całym świecie cała masa, a chyba do najtrudniejszych w zakreślaniu należą różne stany psycho-fizyczne człowieka. Określenie w tym normy oczywiście wymaga sformułowań nieostrych i ogólnych, ale bazując na wiedzy naukowej można to jakoś kategoryzować, by później adekwatnie oceniać różne konkretne dolegliwości pacjenta. Zajrzyj sobie na przykład chociażby do jakichś opracowań psychiatrycznych (czyli w zasadzie twardej medycyny). Jakie są stany przejściowe między różnymi rodzajami psychoz i czy istnieje w ogóle coś takiego jak całkowite zdrowie.
Ale co tam dla Ciebie jakieś niuansowanie i wyważanie. Pedał to pedał - wiadomo, trwałe upodobanie i wio do przodu. Nic nie wiem, ale definicję sobie wymyślę, bo jestem taka mądra. Ty wyciągnęłaś z tego tyle:Pedał to pedał. i odpisałaś to:Logicznie bez zarzutu. Nic się tu na forum nie ukryje, a najmniej sposób prowadzonej rozmowy, a w dalszej kolejności postawa poznawcza. > Ale jako definicja - słabe.> >Dobrze. Najpierw dla racjonalistów, gdyby ktoś chciał skorzystać:> >www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3310132/> Chętni racjonaliści zapewne zaczną od ostatniego zdania "Konkluzji".  Dla tych, którzy mają pewność, jak ma koniecznie być - "bo ja tak mówię" - racjonalizm pozostanie zaledwie chęcią. > A racjonalista polecany (poniżej) najpewniej "poleci" z tym do znajomych tłumaczy...  Każdemu zdarzają się błędy i mi przytrafiły się one nie raz. Racjonalizm (a wręcz i metodologia naukowa) to również ciągłe poszukiwanie błędów we własnym rozumowaniu. Natomiast z gruntu nieracjonalne jest przemawianie z wyimaginowanej pod sobą samym katedry. > >Cytat zaczerpnąłem z wypowiedzi Pana Andrzeja Bogusławskiego [...] polecam jego wpisy.> Czasem, jak sam widzisz, coś poczytam. Ale ostatnio i tak najlepsza zabawa jest z Tobą.To dobrze, że miło się bawisz, i że sama jesteś najmądrzejsza, a wątpiący sceptycy to w związku z tym głupcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Napisałaś tak:> chętnie racjonalistka:[...] to zaburzenie, ponieważ skłonność ta jest dążeniem do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie. Czyli zdefiniowana skłonność była u mnie pewnym "dążeniem", a nie czegoś "stosowaniem". > Wyjaśnienia mogą być różne i Twoje było według Twojego widzimisię.A na czyje widzimisię liczyłeś zwracając się o wyjaśnienie do mnie? > mam wątpliwości co do ściśle naukowego charakteru decyzji, o której mowa, ale nie mając dokładniejszej wiedzy na ten temat mogę sobie tylko pogdybać. Ty natomiast masz pewnośćHomoseksualiści, którzy z dużą pewnością co do słuszności swych żądań wywierali naciski na WHO także w większości nie mieli "dokładniejszej wiedzy", ale jakoś ich brak wątpliwości Cię nie mierzi. > wyciągnęłaś z tego [...] Pedał to pedał.Owszem, i miałam do tego moralne prawo, ponieważ użyciem tych słów zainsynuowałeś jakobym okazywała homoseksualistom pogardę. > Dla tych, którzy mają pewność, jak ma koniecznie być [...] racjonalizm pozostanie zaledwie chęcią.A całkiem nieosiągalnym pozostaje dla tych, którzy w trybie głosowania chcieliby uchwalać jak jest. > z gruntu nieracjonalne jest przemawianie z wyimaginowanej pod sobą samym katedryZwykle szukam oparcia w faktach, więc może to one wydają Ci się katedrą? > Każdemu zdarzają się błędyWskazałam post Andrzeja Bogusławskiego, by Ci uświadomić, że opracowania, które zalinkowałeś dla - upraszczając - "ode mnie lepszych" mógłby on z powodów językowych nie zmóc. > jesteś najmądrzejsza, a wątpiący sceptycy to w związku z tym głupcy.Rzekłeś.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | > >Napisałaś tak:> >chętnie racjonalistka:[...] to zaburzenie, ponieważ skłonność ta jest dążeniem do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie. > Czyli zdefiniowana skłonność była u mnie pewnym "dążeniem", a nie czegoś "stosowaniem".Była dążeniem do zaspokojenia w sposób wykluczający zapłodnienie. Specjalnie zacytowałem Twoje słowa w całości, żeby nie mącić, nie kręcić i nie manipulować, jak Ty to masz zwyczaju. Najpierw coś napiszesz, a potem kręceniem chcesz się z tego wywinąć. Jednak każdy może sobie przeczytać naszą wymianę zdań na spokojnie i zdecydować, czy używanie prezerwatywy jest "dążeniem do zaspokojenia popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie", czy też nie. Moim zdaniem ogólnie antykoncepcja właśnie temu służy, ale to tylko niuans uwidaczniający absurd tworzenia (tu przez Ciebie) definicji wedle własnego widzimisię, bez oparcia w nauce. > >Wyjaśnienia mogą być różne i Twoje było według Twojego widzimisię.> A na czyje widzimisię liczyłeś zwracając się o wyjaśnienie do mnie?Myślałem, że stać Cię na więcej, niż tylko na Twoje widzimisię. Metodologia naukowa to trochę więcej od Twojego czubka nosa. Są praca, artykuły popularnonaukowe, encyklopedie itp. Na racjonaliście należałoby przedstawić jakieś argumenty, jeśli próbuje się podważyć stanowisko dominujące w nauce. A Ty tylko przedstawiasz tu swoje widzimisię. > >mam wątpliwości co do ściśle naukowego charakteru decyzji, o której mowa, ale nie mając dokładniejszej wiedzy na ten temat mogę sobie tylko pogdybać. Ty natomiast masz pewność> Homoseksualiści, którzy z dużą pewnością co do słuszności swych żądań wywierali naciski na WHO także w większości nie mieli "dokładniejszej wiedzy", ale jakoś ich brak wątpliwości Cię nie mierzi.Mierzi mnie natomiast homofobia. Zastanawia mnie, dlaczego ludzie tak bardzo nienawidzą innych od siebie? Teraz mamy tragiczny przykład ze Stanów. Na tym tle zupełnie nie dziwi mnie skreślenie homoseksualizmu z listy chorób, natomiast biorąc pod uwagę poniższe: portalzdro(*)osiemnascie/norma-i-zboczenie/ Jeśli mówimy o normie klinicznej to odnosimy się do dokumentów, które są związane z tą normą np. Międzynarodową Klasyfikacją Chorób i Zaburzeń, czy też konsensusu zespołów eksperckich. Dyskutujemy wówczas w bardzo określonym wymiarze, np. co w ujęciu biologicznym, co w ujęciu medycznym, a co w ujęciu seksuologicznym, jest uznawane za normę. I np. w ujęciu seksuologicznym odnosimy się do dokumentu, który został wydany w 2002 roku przez Światową Organizację Zdrowia - Deklaracja Praw Seksualnych (tekst poniżej - przyp.red.) Jest tam dość jasno określone kryterium - jeżeli osoba godzi się na dane zachowanie seksualne, jest to osoba dojrzała i nie łamie to jakiegoś porządku prawnego, jeżeli nie krzywdzi siebie ani innych osób, to wówczas jakiekolwiek zachowanie seksualne, które spełnia te kryteria nie jest przedmiotem dyskusji.
Pojawia się problem, kiedy osoba cierpi z powodu jakiegoś zachowania. Najczęściej interwencja seksuologiczna polega na wyjaśnieniu tego zachowania, opisie tego zachowania i zdjęcia poczucia winy wokół tego zachowania. Jeżeli nie łamie to norm prawnych, jeżeli jest przyzwolenie jednej i drugiej osoby na daną aktywność seksualną, nawet jeżeli to będzie nawet najbardziej wyrafinowana aktywność seksualna, to zawsze będzie to bardziej osąd moralny niż kliniczny.zastanawiam się, co jeszcze na liście chorób WHO robią parifilie i czemu nie zostały z niej jeszcze skreślone. To tylko prawo powinno wyznaczać granice dla ewentualnych zachowań niepożądanych społecznie. A gdy dane zachowanie jest prawnie indyferetne to każdemu wara od cudzej sypialni. Tak zwyczajnie po prostu. > >wyciągnęłaś z tego [...] Pedał to pedał.> Owszem, i miałam do tego moralne prawo, ponieważ użyciem tych słów zainsynuowałeś jakobym okazywała homoseksualistom pogardę.I nie miałem racji? > >Dla tych, którzy mają pewność, jak ma koniecznie być [...] racjonalizm pozostanie zaledwie chęcią.> A całkiem nieosiągalnym pozostaje dla tych, którzy w trybie głosowania chcieliby uchwalać jak jest.To co Tobie się wydaje na temat racjonalizmu, nauki i sposobu funkcjonowania organizacji międzynarodowych jest mało ważne. Mnie przekonuje zdanie w nauce dominujące, a Twoje widzimisię poparte różnymi wykrętami nie za bardzo. Gdyby tu w dalszym ciągu działała liliac, mogłaby coś na ten temat napisać merytorycznie, a tak to tylko cieszę się, że żyjemy w dobie nowoczesnej seksuologii. Oczywiście nie wszystko jest dla każdego i nie każdy musi z wszystkiego korzystać. > >z gruntu nieracjonalne jest przemawianie z wyimaginowanej pod sobą samym katedry> Zwykle szukam oparcia w faktach, więc może to one wydają Ci się katedrą?Twoje widzimisie jako fakty? Bo Ty świat na czarno-biało postrzegasz, to mają tak robić wszyscy? Ja wolę świat kolorowy i jeżeli z nauki wynika, że to nie choroba, to ja się cieszę moim zdrowiem. To przeróżne - w szerokim pojęciu - ksenofoby powinni zająć się sobą. > Wskazałam post Andrzeja Bogusławskiego, by Ci uświadomić, że opracowania, które zalinkowałeś dla - upraszczając - "ode mnie lepszych" mógłby on z powodów językowych nie zmóc.A skąd Ty wiesz, co on potrafi zmóc? Ja pół życia mieszkałem i studiowałem w Niemczech i zawodowo tłumaczę z tego języka, ale często zwracam się do kolegów, z pytaniem, czy podobnie interpretują jakiś tekst, jak ja. To tylko chętnie racjonalistka wie zawsze wszystko najlepiej sama. > >jesteś najmądrzejsza, a wątpiący sceptycy to w związku z tym głupcy.> Rzekłeś.A każdy może sobie przeczytać i zrozumieć wedle własnych umiejętności intelektualnych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> każdy może [...] zdecydować, czy używanie prezerwatywy jest "dążeniem do zaspokojenia popędu seksualnego [...] Moim zdaniem ogólnie antykoncepcja właśnie temu służyAntykoncepcja tak służy zaspokojeniu popędu seksualnego, jak mycie rąk przed obiadem służy zaspokojeniu głodu; w obu wypadkach da się bez. > Myślałem, że stać Cię na więcej, niż tylko na Twoje widzimisię."Tak myślałeś", czyli to "widzi Ci się"...  > Mierzi mnie natomiast homofobia. [...] Teraz mamy tragiczny przykład ze Stanów.> Na tym tle zupełnie nie dziwi mnie skreślenie homoseksualizmu z listy choróbNa jakiejś podstawie wykluczasz, by celem ataku mogli być dewianci; na jakiej? > Jeśli mówimy o normie klinicznej to odnosimy się do dokumentów...Twój dr Robert Kowalczyk odnosi się do dokumentów, ja do faktów. > co jeszcze na liście chorób WHO robią parifilieStawiałabym na względy poznawcze. > >użyciem tych słów zainsynuowałeś jakobym okazywała homoseksualistom pogardę.> I nie miałem racji?A miałeś? > Mnie przekonuje zdanie w nauce dominująceAle to dominujące w nauce zdanie przekonuje Cię dlatego, że jest dominujące, czy z powodów, których umiałbyś bronić? > >...mógłby on z powodów językowych nie zmóc.> A skąd Ty wiesz, co on potrafi zmóc?Napisałam, że wiem? > To tylko chętnie racjonalistka wie zawsze wszystko najlepiej sama.Tak się może wydawać, ponieważ gdy nie wiem, to się nie wypowiadam.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | > >każdy może [...] zdecydować, czy używanie prezerwatywy jest "dążeniem do zaspokojenia popędu seksualnego [...] Moim zdaniem ogólnie antykoncepcja właśnie temu służy> Antykoncepcja tak służy zaspokojeniu popędu seksualnego, jak mycie rąk przed obiadem służy zaspokojeniu głodu; w obu wypadkach da się bez.A dlaczego manipulujesz własnym tekstem? Sądzisz, że nikt nie zauważy Twoich przekrętów? Napisałaś:jest dążeniem do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie Antykoncepcja polega właśnie dokładnie na dążeniu do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie, i moim zdaniem nie stanowi to żadnego zaburzenia, ale Ty wiesz lepiej. > >Myślałem, że stać Cię na więcej, niż tylko na Twoje widzimisię."Tak myślałeś", czyli to "widzi Ci się"...  Dokładnie tak - tylko myślalem, że stać Cię na więcej - ale jak słusznie zauważyłaś, myliłem się. > >Mierzi mnie natomiast homofobia. [...] Teraz mamy tragiczny przykład ze Stanów.> >Na tym tle zupełnie nie dziwi mnie skreślenie homoseksualizmu z listy chorób> Na jakiejś podstawie wykluczasz, by celem ataku mogli być dewianci; na jakiej?Kwestia ataku i jego przyczyn to jedna sprawa, związana pewnie z homofobią (jak się obecnie wydaje, prawdopodobnie w tym przypadku z autohomofobią). Inną sprawą jest kwestia dewiacji i tu tylko opieram się na stanowisku dominującym w nauce. Mi to wystarcza, a jak ktoś to podważa to sam powinien przedstawić argumenty. > >Jeśli mówimy o normie klinicznej to odnosimy się do dokumentów...> Twój dr Robert Kowalczyk odnosi się do dokumentów, ja do faktów.No właśnie - dokumenty doktora biorą się zapewne z sufitu, a Twoje fakty z Twojej Świętej Prawdy, bo Ty tak mówisz. > >co jeszcze na liście chorób WHO robią parifilie> Stawiałabym na względy poznawcze.A to jak się coś poznaje, to jest to od razu chorobą? > >>użyciem tych słów zainsynuowałeś jakobym okazywała homoseksualistom pogardę.> >I nie miałem racji?> A miałeś?Miałem > >Mnie przekonuje zdanie w nauce dominujące> Ale to dominujące w nauce zdanie przekonuje Cię dlatego, że jest dominujące, czy z powodów, których umiałbyś bronić?Nie jest ani biologiem, ani lekarzem. Cieszę się tylko, że moje poglądy etyczne są zgodne z poglądem w nauce dominującym i w związku z tym zupełnie nie na mnie ciąży obowiązek uzasadniania, a tym bardziej podważania tego stanowiska. > >>...mógłby on z powodów językowych nie zmóc.> >A skąd Ty wiesz, co on potrafi zmóc?> Napisałam, że wiem?Chcesz się bawić w gierki słowne? To ja dziękuję za rozmowę. > >To tylko chętnie racjonalistka wie zawsze wszystko najlepiej sama.> Tak się może wydawać, ponieważ gdy nie wiem, to się nie wypowiadam.Nie podałaś żadnych naukowych argumentów przemawiających za uznaniem homoseksualizmu za chorobę. To na Tobie ciąży obowiązek ich przedstawienia, skoro podważasz pogląd dominujący w nauce, zwłaszcza w sytuacji, w ktorej pogląd odmienny jest często związany z ideologią religijną. Mnie interesowałoby opracowanie krytyczne, wychodzące od definicji choroby, a nastepnie ukazujące naukowe argumety za i przeciw. Ale wiem, że na to Cię nie stać. Ty tylko ignorujesz naukę, bo masz takie widzimisię.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 |
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Napisałaś:jest dążeniem do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie > Antykoncepcja polega właśnie dokładnie na dążeniu do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie, i moim zdaniem nie stanowi to żadnego zaburzenia, ale Ty wiesz lepiej.W tym momencie czepiasz się słówek. Chyba nie trudno się domyślić o co chodziło. O dążenie do zaspokajania potrzeby w sposób wykluczający zapłodnienie. Czy człowiek dąży do zaspokajania potrzeby poprzez antykoncepcję? Nie! Człowiek używa antykoncepcji, ale nie jest to sposób w jaki dąży się do zaspokajania potrzeby. > Kwestia ataku i jego przyczyn to jedna sprawa, związana pewnie z homofobią (jak się obecnie wydaje, prawdopodobnie w tym przypadku z autohomofobią).Insynuacje > Inną sprawą jest kwestia dewiacji i tu tylko opieram się na stanowisku dominującym w nauce. Mi to wystarcza, a jak ktoś to podważa to sam powinien przedstawić argumenty.Dokładnie, nie na najbardziej przekonującym merytorycznie, tylko na dominującym stanowisku. A może wypadałoby przedstawić argumenty? > >Stawiałabym na względy poznawcze.> A to jak się coś poznaje, to jest to od razu chorobą?Ty chyba nie czytasz ze zrozumieniem. Jak pisze, że względy poznawcze, to chodzi o to, że poznanie klasyfikuje to jako chorobę. Tak należy odczytywać prosty tekst pisany. > Nie jest ani biologiem, ani lekarzem. Cieszę się tylko, że moje poglądy etyczne są zgodne z poglądem w nauce dominującym i w związku z tym zupełnie nie na mnie ciąży obowiązek uzasadniania, a tym bardziej podważania tego stanowiska.Właśnie po to niektórzy ludzie przyjmują dominujące w danym środowisku poglądy. Po to żeby nie mieć potrzeby uzasadniania ich i myślenia na ten temat. A mogą zwać się racjonalistami, bo wiedzą, że ktoś coś twierdzi, ale tak naprawdę to wierzą tym ludziom #fideizm > Chcesz się bawić w gierki słowne? To ja dziękuję za rozmowę.A Ty w co się z nią bawisz?  > Nie podałaś żadnych naukowych argumentów przemawiających za uznaniem homoseksualizmu za chorobę.Wow, trafił się argument. Nie do wiary  > Mnie interesowałoby opracowanie krytyczne, wychodzące od definicji choroby, a nastepnie ukazujące naukowe argumety za i przeciw.Nie ta kolejność. Najpierw należy wyjść od homoseksualizmu i omówienia przyczyn i konsekwencji tego zjawiska, a następnie przejść do oceny czy to korzystne, neutralne, czy niekorzystne, a dopiero potem w przypadku jeśli to niekorzystne, ocenić czy to choroba, czy nie. > Ale wiem, że na to Cię nie stać. Ty tylko ignorujesz naukę, bo masz takie widzimisię.> I element proroctwa pojawia się w tym fideizmie Maceoxa  Ludzie, nie wystarczy mieć rację. Trzeba jeszcze umieć uzasadnić swoje zdanie, bez potrzeby odwoływania się do oficjalnego stanowiska, autorytetów itp, bez potrzeby ataku ad personam i tworzenia insynuacji na temat tego kto wygłasza dany pogląd, bez potrzeby podkreślania tego kim się jest. Leży sobie facet na ulicy i umiera. Wersja 1: podbiega do niego facet i go reanimuje, a ktoś z przechodniów dzwoni po pogotowie. Wersja 2: facet wyciąga certyfikaty świadczące o tym, że jest lekarzem i zna się na reanimacji i przywołuje przykłady lekarzy, którzy posługują się taką metodą jak on. Taaak, to bardzo dobra, stara szkoła wyśmienitych fachowców, którzy znają się na rzeczy, a nie to co ten plebs i hołota podważająca oficjalnie dominujące stanowisko. Zróbcie sobie reanimację mózgu i zrezygnujcie z takiej metody dyskutowania jak w sytuacji 2. Człowiek, który uważa się za racjonalistę, powinien uzasadniać swoje tezy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > W tym momencie czepiasz się słówek. Słowa mają znaczenie. "Każdy wyraz, każde słowo, każde sformułowanie, którymi dziś się posługujemy, nie powstało w próżni, a wytworzyło i uformowało się na przestrzeni lat w procesie spontanicznych, samoregulujących się, oddolnych interakcji międzyludzkich. Podobnie jak inne instytucje społeczne, w tym prawo czy pieniądz, również język i wyrazy służące ogólnemu dobru oraz posiadające niebywałe znaczenie dla ogółu powstały bez czyjegokolwiek celowego zamysłu, na zasadzie zdecentralizowanego procesu prób i błędów. W wyniku wspomnianych działań nastąpiło stałe poprawianie, doskonalenie m.in. języka w wyniku selektywnego ewolucyjnego procesu".Ponad sto lat temu James Allen w "Tak jak człowiek myśli" napisał: "Wszystko, co osiągamy i czego nie udaje nam się osiągnąć, stanowi bezpośredni wynik naszych własnych myśli. W sprawiedliwie uporządkowanym wszechświecie, gdzie zachwianie równowagi oznaczałoby całkowite zniszczenie, indywidualna odpowiedzialność musi być absolutna. Słabość i siła człowieka, czystość i jej brak dotyczą tylko jego i nikogo innego. Pojawiają się wyłącznie za jego - i niczyją inną - sprawą i zawsze to jedynie on może je zmienić. Jego cierpienie i szczęście rozwijają się od wewnątrz. Człowiek jest taki, jak jego myśli. Jeżeli wciąż myśli tak samo, takim też pozostaje."Nie można mając bałagan w głowie niczego sensownego napisać. www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,668549#w669850 Nie znając dostatecznie tematu, nie będąc w nim oczytanym, i nie mając materiału samodzielnie przemyślanego i uporządkowanego, nie powinno się w ogóle zabierać głosu. Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa. Oto słowa mistrza słowa. Wydaje mi się, iż Tuwim chciał tu powiedzieć, że ci co nie mają nic lub niewiele do powiedzenia, nie powinni się odzywać, a głównie tu chodzi o to, że osoby, które nie znają się na dany temat, po prostu nie mają o tym wiedzy, nie powinny się w tym temacie odzywać. Tuwim idąc w ślady mistrzów, błogosławi wszystkich, którzy nie wiedząc o co chodzi w danej sprawie się nie odezwie, tylko będzie słuchać. Osoba udzielająca się tam, gdzie nie powinna, gdyż nie posiada dostatecznej samodzielnie przemyślanej wiedzy w temacie, w którym się publicznie wypowiada, wprowadza innych i siebie w błąd. Warto też zawsze zastanowić się nad komunikatywnością własnego przekazu. Co chcemy nim osiągnąć u naszego czytelnika? Co odbiorcy naszego komunikatu powinni zrozumieć, co dobrze by było aby zapamiętali i jakie odnieśli odczucia. Przed opublikowaniem naszego tekstu warto każdorazowo sprawdzać czy każde zdanie ma sens i czy służy osiągnięciu celu. Cel komunikacji musi być jasny dla nadawcy komunikatu. I to jemu podporządkuj narrację. Jeśli zdanie nie spełnia funkcji informacyjnej lub perswazyjnej. Jeśli nie jest narzędziem do osiągnięcia celu - wywal je! Na zbity pysk! W naukowym dyskursie (nawet w tym tylko popularyzującym naukę, jak na naszym portalu) demokracja jest głupotą, a intelektualny przesiew powinien być normą, kto nie potrafi sprostać dostatecznemu poziomowi powinien być, dla dobra całości, odrzucanym, ale ja jestem człowiekiem "starej daty", dla którego kulturalna hierarchia wartości inaczej była ukształtowana. Teraz mamy "dobrą zmianę". @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Panie Andrzeju, mi chodziło o czepianie się słówek i to Maceox wyszedł na tego kto nie potrafi posługiwać się językiem. Te same słowa mogą mieć różny kontekst, a człowiek powinien być nastawiony na jak najlepsze zrozumienie drugiej osoby, dlatego jeśli czyjeś słowa brzmią niejednoznacznie, warto zwrócić uwagę interlokutorowi, aby sprecyzował swoje stanowisko. Te same słowa mogą znaczyć co innego w zależności od kontekstu, więc to oczywiste, iż to właśnie kontekst ustala znaczenie słów. Słuchając wykładów po angielsku często nie znam różnych słów i domyślam się co one znaczą, właśnie dzięki kontekstowi i domysłom. Niektórzy rozmówcy celowo zmieniają znaczenie użytych przez kogoś słów i to mi się nie podoba i to tutaj wytknąłem. Język to tylko szyfr, a istotne jest to co się za nim kryje. Ja np często mam problem żeby wyrazić swoje przemyślenia i wiedzę, ale to wynika z wieloznaczności takich słów jak "świadomość", "ja", "wolna wola". Ilu ludzi, tyle dopisanych do tych słów znaczeń, podobnie jak do wiary w Boga. > Ponad sto lat temu James Allen w "Tak jak człowiek myśli" napisał: "Wszystko, co osiągamy i czego nie udaje nam się osiągnąć, stanowi bezpośredni wynik naszych własnych myśli. W sprawiedliwie uporządkowanym wszechświecie, gdzie zachwianie równowagi oznaczałoby całkowite zniszczenie, indywidualna odpowiedzialność musi być absolutna. Słabość i siła człowieka, czystość i jej brak dotyczą tylko jego i nikogo innego. Pojawiają się wyłącznie za jego - i niczyją inną - sprawą i zawsze to jedynie on może je zmienić. Jego cierpienie i szczęście rozwijają się od wewnątrz. Człowiek jest taki, jak jego myśli. Jeżeli wciąż myśli tak samo, takim też pozostaje."To są akurat wierzenia Jamesa Allena. De facto nie można oddzielać człowieka od otoczenia, które go ukształtowało i które nieustannie na niego wpływa. Nie można przypisywać myśli osobie, która ich doświadcza. To bezosobowe mechanizmy, a wybór to tylko kolejny mechanizm, który za sprawą iluzji człowiek przypisuje fikcyjnemu wyobrażeniu "ja". No i oczywiście nie wszystko można zmienić, a na szczęście i cierpienie wpływ ma wiele czynników. No i "sprawiedliwie" uporządkowany wszechświat to już wizja sprawiedliwości odwołująca się jedynie do wyobrażenia autora, a nie do żadnych faktów. > Nie znając dostatecznie tematu, nie będąc w nim oczytanym, i nie mając materiału samodzielnie przemyślanego i uporządkowanego, nie powinno się w ogóle zabierać głosu.Zgadzam się. Osoba, która przemyślała dany temat, wie jak odnieść się do meritum. Niektórzy jednak wierzą w oficjalne stanowisko nauki, tak jak katolik wierzy w Boga trójjedynego, wszechmogącego  Mają więc rację nie znając nawet jej treści i nie potrafiąc zrozumieć kontrargumentów (zrozumienie ich daje łatwość obalania poprzez bezpośrednie odniesienie się do nich). > W naukowym dyskursie (nawet w tym tylko popularyzującym naukę, jak na naszym portalu) demokracja jest głupotą, a intelektualny przesiew powinien być normą, kto nie potrafi sprostać dostatecznemu poziomowi powinien być, dla dobra całości, odrzucanym [...]> @@@> .A z tym się zgadzam w 100%.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Panie Andrzeju, mi chodziło o czepianie się słówek i to Maceox wyszedł na tego kto nie potrafi posługiwać się językiem.Tak, Pan Olson wierzy, iż to Maceox, Bogusławski i jeszcze kilku jego oponentów nie potrafi posługiwać się językiem i to pomimo tego, iż to wiele osób tak bardzo nie potrafi zrozumieć tu jego wywodów, że musi tłumaczyć w kolejnych postach co rzeczywiście miał on na myśli. > Te same słowa mogą mieć różny kontekst, a człowiek powinien być nastawiony na jak najlepsze zrozumienie drugiej osoby, dlatego jeśli czyjeś słowa brzmią niejednoznacznie, warto zwrócić uwagę interlokutorowi, aby sprecyzował swoje stanowisko.Gucio prawda, to podstawowy obowiązek tego kto się publicznie wypowiada pisać tak aby być zrozumianym przez jak największą grupę czytelników. To wcale nie prawda, iż >O każde słowo można pytać w nieskończoność. Jakoś nie bardzo. Mamy słowniki, encyklopedie, a każdemu też wolno podać jego własne rozumienie każdego terminu. Bardziej złożonym jest przekaz całych myśli, ale i tu, ci którzy mają coś sensownego do powiedzenia potrafią przekazać to jasnym językiem, pozwalającym na zrozumienie tego co chcą innym przekazać. Myślicieli dzieli się na "ciemnych" - używającym bardzo hermetycznej i wieloznacznej terminologii (najczęściej teologowie) i jasnych (komunikatywnych) - piszących jasnym zrozumiałym językiem, tak aby mogło ich zrozumieć jak najwięcej osób. Wybieram tych drugich. Potrafiących napisać o najtrudniejszych sprawach w sposób jasny. Gdyż jak napisał Albert Einstein: Jeżeli nie potrafisz czegoś prosto wyjaśnić - to znaczy, że niewystarczająco to rozumiesz. Jaki sens jest dopytywać się ludzi, którzy - jak widać z ich wypowiedzi - co najmniej słabo rozumieją zagadnienia, na temat których się autorytatywnie wypowiadają. Ponadto czy warto pytać o cokolwiek zadufanych we własną wiedzę arogantów? Przecież przerodzi to się zaraz w atak na krytykującego. > Te same słowa mogą znaczyć co innego w zależności od kontekstu, więc to oczywiste, iż to właśnie kontekst ustala znaczenie słów. Słuchając wykładów po angielsku często nie znam różnych słów i domyślam się co one znaczą, właśnie dzięki kontekstowi i domysłom.Tak, i dlatego jasne wyrażanie myśli jest sztuką dalece nie wszystkim dostępną. Przekazywanie swoich myśli innym należy rozpoczynać dopiero wtedy, gdy najpierw uporządkuje się to co ma w głowie i samemu dobrze się rozumie, to co czytelnikom chce się przekazać. > Niektórzy rozmówcy celowo zmieniają znaczenie użytych przez kogoś słów i to mi się nie podoba i to tutaj wytknąłem.Tak, Panu to się bardzo często zdarza, a mnie prawie nigdy. Gdy mnie coś takiego przez pomyłkę się wydarzy, to zwyczajnie przepraszam. > Język to tylko szyfr, a istotne jest to co się za nim kryje.Całkowita bzdura, ludzie myślą słowami i znakomitą część (prawie wszystkie) przekazu swoich myśli za pomocą słów dokonują. Nie ma żadnej istoty poza słowami. > Ja np często mam problem żeby wyrazić swoje przemyślenia i wiedzę, ale to wynika z wieloznaczności takich słów jak "świadomość", "ja", "wolna wola". Ilu ludzi, tyle dopisanych do tych słów znaczeń, podobnie jak do wiary w Boga.Tak, ma Pan spore problemy z przekazaniem innym swoich przemyśleń, ale to wcale nie wynika z wieloznaczności, czy niejasności określonych terminów, tylko z braków w dostatecznej wiedzy oraz samodzielnym przemyśleniem zagadnień, w temacie w którym się Pan wypowiada. Mniejszy kłopot byłby, gdyby Pan tu przedstawiał tematy jako własne wątpliwości, większym jest, gdy Pan uparcie narzuca swoje niedopracowane przemyślenia jako jedyne słuszne. Z resztą nie pisałem tu ani o Olsonie, ani o Maceoxie, chodziło mi o bardziej ogólne rozważania na temat internetowego pisania. > >Ponad sto lat temu James Allen w "Tak jak człowiek myśli" napisał: "Wszystko, co osiągamy i czego nie udaje nam się osiągnąć, stanowi bezpośredni wynik naszych własnych myśli.(...)"> To są akurat wierzenia Jamesa Allena.Ja nie wiem w co wierzył Allen wiem, iż tu w sposób klarowny przekazał własne myśli. > De facto nie można oddzielać człowieka od otoczenia, które go ukształtowało i które nieustannie na niego wpływa. Nie można przypisywać myśli osobie, która ich doświadcza. To bezosobowe mechanizmy, a wybór to tylko kolejny mechanizm, który za sprawą iluzji człowiek przypisuje fikcyjnemu wyobrażeniu "ja". No i oczywiście nie wszystko można zmienić, a na szczęście i cierpienie wpływ ma wiele czynników. No i "sprawiedliwie" uporządkowany wszechświat to już wizja sprawiedliwości odwołująca się jedynie do wyobrażenia autora, a nie do żadnych faktów.Dokonywanie każdorazowej egzegezy wypowiedzi pod kątem zrozumienia jej w kontekście biografii danego człowieka jest absurdem i idąc dalej, to czemu rozpoczynając tu swój udział w forumowych dyskusjach nie rozpoczął Pan od szczegółowego własnego życiorysu, tak aby rozumieć Pana w kontekście. Nie znając dostatecznie tematu, nie będąc w nim oczytanym, i nie mając materiału samodzielnie przemyślanego i uporządkowanego, nie powinno się w ogóle zabierać głosu.> Zgadzam się. Osoba, która przemyślała dany temat, wie jak odnieść się do meritum. Niektórzy jednak wierzą w oficjalne stanowisko nauki, tak jak katolik wierzy w Boga trójjedynego, wszechmogącego  Znowu Bzdury Pan wypisuje. W nauce nie ma oficjalnych stanowisk. > Mają więc rację nie znając nawet jej treści i nie potrafiąc zrozumieć kontrargumentów (zrozumienie ich daje łatwość obalania poprzez bezpośrednie odniesienie się do nich).Różnie u różnych to wygląda. Na przykład ja gdy nawet jakiś bełkot rozumiem, to ewidentnie wykazuję, iż jest tylko pustym bełkotem nie niosącym żadnych merytorycznych treści. Co powoduje wściekłość i personalne ataki zadufanych głupoli święcie wierzących we własne racje. CDN @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Tak, Pan Olson wierzy, iż to Maceox, Bogusławski i jeszcze kilku jego oponentów nie potrafi posługiwać się językiem i to pomimo tego, iż to wiele osób tak bardzo nie potrafi zrozumieć tu jego wywodów, że musi tłumaczyć w kolejnych postach co rzeczywiście miał on na myśli.
To, że ludzie czasami nie rozumieją tego o czym piszę, to wynik wieloznaczności słów takich jak "świadomość", "ja", "wolna wola" i różnych perspektyw, które można przyjąć wobec tych pojęć. Podobnie jest np z moralnością, która oznacza co innego z pkt widzenia jednostki, a co innego z pkt widzenia całego społeczeństwa, a jeszcze inaczej patrzy się na nią z pkt widzenia czysto naukowego. To jest właśnie wynik tego, że świat słów to świat uproszczeń, wieloznaczności, metafor, Ludzie myślący na poziomie przyczyn i skutków i logiki często mają problem z tym żeby przełożyć rozumiane przez siebie pojęcia na słowa rozumiane w sposób domyślny, już ustalony. Przemyślenia przyczyniają się do przedefiniowania pojęć.
>> Te same słowa mogą mieć różny kontekst, a człowiek powinien być nastawiony na jak najlepsze zrozumienie drugiej osoby, dlatego jeśli czyjeś słowa brzmią niejednoznacznie, warto zwrócić uwagę interlokutorowi, aby sprecyzował swoje stanowisko. >Gucio prawda, to podstawowy obowiązek tego kto się publicznie wypowiada pisać tak aby być zrozumianym przez jak największą grupę czytelników. To wcale nie prawda, iż [url=http://www.racjonalista.pl/forum.php/z,0/d,20/s,668549#w669850]>O każde słowo można pytać w nieskończoność.
Liczność grupy nie ma znaczenia. Ja się nie zwracam do głupich, których jest większość. Każde pojęcie z czegoś wynika, a bez sensu jest operowanie tylko na deskryptorach, zamiast na desygnatach. Tu właśnie upatruję głównej różnicy między plebsem korzystającym z domyślnych przekonań, a ludźmi myślącymi samodzielnie.
>Tak, i dlatego jasne wyrażanie myśli jest sztuką dalece nie wszystkim dostępną. Przekazywanie swoich myśli innym należy rozpoczynać dopiero wtedy, gdy najpierw uporządkuje się to co ma w głowie i samemu dobrze się rozumie, to co czytelnikom chce się przekazać.
Problem pojawia się gdy trzeba dopasować swoje przemyślenia do poziomu rozmówców, a ci nie są zbytnio nastawieni na zrozumienie, tylko czytają wszystko z góry zakładając, że trzeba wymyślić jakąś ripostę, byle się tylko nie zgodzić. Złapałem na tym Maceoxa.
chętnie racjonalistka: [quote]jest dążeniem do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie[/quote]
maceox:
>Antykoncepcja polega właśnie dokładnie na dążeniu do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie, i moim zdaniem nie stanowi to żadnego zaburzenia, ale Ty wiesz lepiej.
No przecież to jest ewidentne czepianie się słówek i udawanie niezrozumienia faktycznego przekazu. Maceox celowo zinterpretował to zdanie niemal dosłownie, ale z pominięciem słówka "dążenie". Tylko, że antykoncepcja nie polega wcale na dążeniu do zaspokajania popędu seksualnego, tylko na zabezpieczaniu się przed niechcianą ciążą wynikająca ze stosunku, do którego ludzie dążą poprzez realizację swoich preferencji. I potem można tak łopatologicznie wyjaśniać, a rozmówca będzie udawał, że nie rozumie, odwracał kota ogonem i powoływał się na dominujące stanowisko, zamiast wymienić jego treść i tym samym zamknąć dyskusję. I jeszcze to "ale Ty wiesz lepiej" na końcu, co jest arogancją i nie ma nic wspólnego z merytoryczną dyskusją. A potem takie osoby podają się za kulturalne i niby podające argumenty.
>> Niektórzy rozmówcy celowo zmieniają znaczenie użytych przez kogoś słów i to mi się nie podoba i to tutaj wytknąłem. >Tak, Panu to się bardzo często zdarza, a mnie prawie nigdy. Gdy mnie coś takiego przez pomyłkę się wydarzy, to zwyczajnie przepraszam.
Proszę udowodnić, bo uważam, że mi się to raczej nie zdarza, za to Panu bardzo często.
>>Język to tylko szyfr, a istotne jest to co się za nim kryje. >Całkowita bzdura, ludzie myślą słowami i znakomitą część (prawie wszystkie) przekazu swoich myśli za pomocą słów dokonują. Nie ma żadnej istoty poza słowami.
Cóż, nikt nie skompromituje się bardziej niż my sami. Dla ludzi myślących samodzielnie, słowa to tylko szyfr jakim komunikują się z innymi ludźmi. Myśli dotyczą mechanizmów, a dopiero potem lub równolegle powstaje do tego słowny opis. Nie należy mylić opisu z mechanizmem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) |
> Tak, ma Pan spore problemy z przekazaniem innym swoich przemyśleń, ale to wcale nie wynika z wieloznaczności, czy niejasności określonych terminów, tylko z braków w dostatecznej wiedzy oraz samodzielnym przemyśleniem zagadnień, w temacie w którym się Pan wypowiada.Bzdura i ad personam. Np w temacie o moralności nie potrafił Pan zrozumieć różnicy między spojrzeniem z perspektywy jednostki, a spojrzeniem z perspektywy gatunku. W temacie o świadomości wiele osób nie potrafi dokonać rozróżnienia między samym faktem, że ktoś odczuwa świadomość, a treścią świadomości, czyli np logicznym myśleniem. Podobnie jest z "ja", o którym piszę, że to iluzja, co wiele osób automatycznie tłumaczy sobie tak jakbym wg nich twierdził, że "ja" nie istnieje, a ja tylko twierdzę, że nie istnieje realne ja z pkt widzenia pierwszej osoby i istnieje tylko taka iluzja. Same pojęcia są bardzo ogólnikowe i rozmyte, dlatego najważniejszy jest kontekst rozmowy. > Mniejszy kłopot byłby, gdyby Pan tu przedstawiał tematy jako własne wątpliwości, większym jest, gdy Pan uparcie narzuca swoje niedopracowane przemyślenia jako jedyne słuszne.Wręcz przeciwnie. Więcej tu podważam niż twierdzę, tym samym nie mogę niczego narzucać, a jedynie sprzeciwiam się narzucaniu czegoś przez innych bez podawania argumentów. > >To są akurat wierzenia Jamesa Allena.> Ja nie wiem w co wierzył Allen wiem, iż tu w sposób klarowny przekazał własne myśli.No te myśli to właśnie jego wierzenia/przekonania. > Dokonywanie każdorazowej egzegezy wypowiedzi pod kątem zrozumienia jej w kontekście biografii danego człowieka jest absurdem i idąc dalej, to czemu rozpoczynając tu swój udział w forumowych dyskusjach nie rozpoczął Pan od szczegółowego własnego życiorysu, tak aby rozumieć Pana w kontekście.A kto pisze o jakiejś biografii? Znów udaje Pan, że Pan nie rozumie? Niech Pan przeczyta na co Pan odpowiedział. Otóż James Allen spłodził tekst, który jest bzdurą, gdyż: "Wszystko, co osiągamy i czego nie udaje nam się osiągnąć, stanowi bezpośredni wynik naszych własnych myśli." Czyli myśli są bezosobowym mechanizmem, który daje jakiś wynik, czyli to co osiągamy. Natomiast nasze myśli wynikają z tego jak ukształtowało nas otoczenie. Czytamy dalej: "W sprawiedliwie uporządkowanym wszechświecie, gdzie zachwianie równowagi oznaczałoby całkowite zniszczenie, indywidualna odpowiedzialność musi być absolutna." Mamy tu wiarę w to, że indywidualna odpowiedzialność (czyli fikcja, iluzja) musi być absolutna (czyli fikcja, iluzja, bo człowiek nie ma dostępu do prawdy absolutnej). No i jeszcze to słowo "sprawiedliwość", które odwołuje się do pojmowania sprawiedliwości przez Allena, a pewnie ilu ludzi, tyle podejść do sprawiedliwości i tyle różnych pojęć kryje się pod tym samym słowem. "Słabość i siła człowieka, czystość i jej brak dotyczą tylko jego i nikogo innego. Pojawiają się wyłącznie za jego - i niczyją inną - sprawą i zawsze to jedynie on może je zmienić. Jego cierpienie i szczęście rozwijają się od wewnątrz. Człowiek jest taki, jak jego myśli. Jeżeli wciąż myśli tak samo, takim też pozostaje." No i to jest kompletna bzdura, ponieważ myśli nie pojawiają się za sprawą osoby, która ich doświadcza. Jedynie on może je zmienić? Nie, bo żaden "on" nie istnieje. Natomiast myśli mogą się zmienić pod wpływem różnych czynników. > Znowu Bzdury Pan wypisuje. W nauce nie ma oficjalnych stanowisk.Ok, jest dominujące stanowisko  > Różnie u różnych to wygląda. Na przykład ja gdy nawet jakiś bełkot rozumiem, to ewidentnie wykazuję, iż jest tylko pustym bełkotem nie niosącym żadnych merytorycznych treści. Co powoduje wściekłość i personalne ataki zadufanych głupoli święcie wierzących we własne racje.Nie. Właśnie często się Pan nie odnosi, tylko myśli Pan, że wystarczy napisać, iż coś jest bzdurą i nie trzeba tego uzasadniać. Ja uważam, że nawet debil może przez przypadek mieć rację i mówić coś mądrego, więc liczy się meritum i wygłaszane treści, a nie to jakim ktoś jest człowiekiem. Ocenę drugiej osoby oddzielam od oceny jej argumentów, ale czasami po prostu ktoś tych argumentów nie podaje, a potem mówi, że podał, a jednak nie potrafi ich powtórzyć i wypisać w punktach. Ludzie irytują się na tę cechę, a Pan to odbiera jako atak na siebie i nie raczy Pan się zastanowić czy to aby nie jest konstruktywna krytyka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Tak, Pan Olson wierzy, iż to Maceox, Bogusławski i jeszcze kilku jego oponentów nie potrafi posługiwać się językiem i to pomimo tego, iż to wiele osób tak bardzo nie potrafi zrozumieć tu jego wywodów, że musi tłumaczyć w kolejnych postach co rzeczywiście miał on na myśli.> To, że ludzie czasami nie rozumieją tego o czym piszę, to wynik wieloznaczności słów takich jak "świadomość", "ja", "wolna wola" i różnych perspektyw, które można przyjąć wobec tych pojęć. Podobnie jest np z moralnością, która oznacza co innego z pkt widzenia jednostki, a co innego z pkt widzenia całego społeczeństwa, a jeszcze inaczej patrzy się na nią z pkt widzenia czysto naukowego.To przecież oczywiste, głupi forumowicze nie potrafią zrozumieć mądrego Pana Olsona, który tu łaskawie się udziela aby nas oświecić. > To jest właśnie wynik tego, że świat słów to świat uproszczeń, wieloznaczności, metafor,Jeżeli tak jest, to może warto przestać pieprzyć tu głupoty, gdyż tu i tak Szanownego Pana nikt nie zrozumie. > Ludzie myślący na poziomie przyczyn i skutków i logiki często mają problem z tym żeby przełożyć rozumiane przez siebie pojęcia na słowa rozumiane w sposób domyślny, już ustalony.Jak z tego widać ma Pan podstawowe kłopoty z dotarciem ze swoimi mądrościami do innych ludzi i dlatego przyjął Pan tu metodę nauczania zamiast rozmowy. Łączy to Pana z wszystkimi święcie wierzącymi w jedynosłuszność własnej racji. > Przemyślenia przyczyniają się do przedefiniowania pojęć.I Pan na podstawie własnej erudycji czuje się przygotowanym i upoważnionym do ich przedefiniowania. Z opisów pozwalających na powszechne zrozumienie jakiegoś pojęcia na opis pozwalający właściwie zrozumieć tylko Panu? Gratuluję. > Te same słowa mogą mieć różny kontekst, a człowiek powinien być nastawiony na jak najlepsze zrozumienie drugiej osoby, dlatego jeśli czyjeś słowa brzmią niejednoznacznie, warto zwrócić uwagę interlokutorowi, aby sprecyzował swoje stanowisko.Gucio prawda, to podstawowy obowiązek tego kto się publicznie wypowiada pisać tak aby być zrozumianym przez jak największą grupę czytelników. To wcale nie prawda, iż >O każde słowo można pytać w nieskończoność. Jakoś nie bardzo. Mamy słowniki, encyklopedie, a każdemu też wolno podać jego własne rozumienie każdego terminu. Bardziej złożonym jest przekaz całych myśli, ale i tu, ci którzy mają coś sensownego do powiedzenia potrafią przekazać to jasnym językiem, pozwalającym na zrozumienie tego co chcą innym przekazać. Myślicieli dzieli się na "ciemnych" - używającym bardzo hermetycznej i wieloznacznej terminologii (najczęściej teologowie) i jasnych (komunikatywnych) - piszących jasnym zrozumiałym językiem, tak aby mogło ich zrozumieć jak najwięcej osób. Wybieram tych drugich. Potrafiących napisać o najtrudniejszych sprawach w sposób jasny. Gdyż jak napisał Albert Einstein: Jeżeli nie potrafisz czegoś prosto wyjaśnić - to znaczy, że niewystarczająco to rozumiesz. Jaki sens jest dopytywać się ludzi, którzy - jak widać z ich wypowiedzi - co najmniej słabo rozumieją zagadnienia, na temat których się autorytatywnie wypowiadają. Ponadto czy warto pytać o cokolwiek zadufanych we własną wiedzę arogantów? Przecież przerodzi to się zaraz w atak na krytykującego.> Liczność grupy nie ma znaczenia.Jak, już tu napisałem dla mnie ma staram się według wzorców moich mistrzów pisać tak aby być zrozumianym przez jak największą grupę osób. Choć zupełnie nie szanuję zadufanych głupków, to mam wielki szacunek dla swoich czytelników. > Ja się nie zwracam do głupich, których jest większość.Dotychczas na naszym forum głupich była zdecydowana mniejszość, a i teraz samodzielnie myśląca oczytana inteligencja tu dominuje, choć jak to na otwartym forum przeróżne typy się trafiają. > Każde pojęcie z czegoś wynika, a bez sensu jest operowanie tylko na deskryptorach, zamiast na desygnatach. Tu właśnie upatruję głównej różnicy między plebsem korzystającym z domyślnych przekonań, a ludźmi myślącymi samodzielnie.Tak, ja też dostrzegam ogromne różnice pomiędzy tymi którzy sprawnie posługują się swoim umysłem, a wierzącymi w to. Przeróżne zadufki święcie wierzący we własną rację - choć z wiarą to najczęściej tak bywa: www.racjon(*).php/z,0/d,31/s,711671#w713394 - tych którzy nie potrafią zrozumieć ich bzdur od plebsu wyzywają. Tak, i dlatego jasne wyrażanie myśli jest sztuką dalece nie wszystkim dostępną. Przekazywanie swoich myśli innym należy rozpoczynać dopiero wtedy, gdy najpierw uporządkuje się to co ma w głowie i samemu dobrze się rozumie, to co czytelnikom chce się przekazać.> Problem pojawia się gdy trzeba dopasować swoje przemyślenia do poziomu rozmówców,Może należy wybrać forum, gdzie forumowiczów Pana rozumiejących będzie większość. Tak jak ja to przed wielu laty uczyniłem i jak dotychczas jeszcze się nie zawiodłem, choć "dobrą zmianę" łatwo się tu dostrzega. www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217 Nie, mam najmniejszych problemów z dopasowaniem się tu do poziomu rozmów, gdyż znakomita większość reprezentuje mój poziom. Jest też malejąca grupa na wyższym poziomie (szczególnie w swoich specjalnościach) ode mnie i rosnąca grupa zadufanych we własną rację pouczających innych różnych mędrków - których "mądrość" tu wykazuję wprowadzając ich we wściekłość i personalne ataki na mnie. > a ci nie są zbytnio nastawieni na zrozumienie, tylko czytają wszystko z góry zakładając, że trzeba wymyślić jakąś ripostę, byle się tylko nie zgodzić.Traktuję forum jako rodzaj intelektualnej zabawy inspirującej mnie do dalszych lektur i przemyśleń. Cenię sobie inteligentne riposty oparte na wiedzy. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > > To, że ludzie czasami nie rozumieją tego o czym piszę, to wynik wieloznaczności słów takich jak "świadomość", "ja", "wolna wola" i różnych perspektyw, które można przyjąć wobec tych pojęć. Podobnie jest np z moralnością, która oznacza co innego z pkt widzenia jednostki, a co innego z pkt widzenia całego społeczeństwa, a jeszcze inaczej patrzy się na nią z pkt widzenia czysto naukowego.> To przecież oczywiste, głupi forumowicze nie potrafią zrozumieć mądrego Pana Olsona, który tu łaskawie się udziela aby nas oświecić.Nikogo nie zamierzam oświecić, a jedynie podyskutować. Większość na szczęście rozumie. > > To jest właśnie wynik tego, że świat słów to świat uproszczeń, wieloznaczności, metafor,> Jeżeli tak jest, to może warto przestać pieprzyć tu głupoty, gdyż tu i tak Szanownego Pana nikt nie zrozumie.To, że Pan nie rozumie, nie oznacza, że inni też. Ludzie różnią się poziomem inteligencji, a także zdolnością do rozumienia cudzych treści. Ja nie piszę do głupich, toteż nie oczekuję od nich zrozumienia. > > Ludzie myślący na poziomie przyczyn i skutków i logiki często mają problem z tym żeby przełożyć rozumiane przez siebie pojęcia na słowa rozumiane w sposób domyślny, już ustalony.> Jak z tego widać ma Pan podstawowe kłopoty z dotarciem ze swoimi mądrościami do innych ludzi i dlatego przyjął Pan tu metodę nauczania zamiast rozmowy. Łączy to Pana z wszystkimi święcie wierzącymi w jedynosłuszność własnej racji.Bzdura. Idąc takim tokiem rozumowania można powiedzieć, że Pan ma problem z dotarciem do Ducha Prawdy i Brzostowskiego i dlatego przyjął Pan metodę nauczania zamiast rozmowy. Łączy to Pana ze wszystkimi święcie wierzącymi w jedynosłuszność własnej racji. Widzi Pan, to nie są argumenty i nie rozumiem po co używa Pan takich personalnych "argumentów", które łatwo zastosować też do Pana wypowiedzi. Gdy dyskutuje Pan z np Brzostowskim o Bogu, to przecież WIE Pan o swojej racji. Dlaczego tak jest? Ano dlatego, że ma Pan wtedy argumenty, a Brzostowski używa tych samych tekstów, które już były obalone. Zamiast obalania argumentów może się Pan powołać na swoją pozycję itd, ale wtedy Brzostowski będzie myślał, że to on ma rację, bo nie odnosi się Pan do argumentacji. Kulawe argumenty obala się przecież łatwo. To co Pan bierze za "nauczanie" to właśnie tłumaczenie swojego stanowiska. Nieładnie jest się do niego nie odnosić i nazywać je np "nauczaniem". To pozamerytoryczny sposób dyskusji. Jakoś nie pamiętam żeby w naszej rozmowie odnosił się Pan bezpośrednio do moich argumentów, np gdy napisałem tezę X podając ją jako zdanie twierdzące, Pan nie napisał "nie X, ponieważ ..., tylko Y ponieważ ...", tylko nazywa Pan moje X np wiarą w prawdy objawione i już nie musi Pan odpowiadać na argumenty. To mi się nie podoba, a rozmówcy "atakują" Pana głównie za ten sposób dyskusji. Np dyskutujemy o tym czy homoseksualizm jest chorobą, a Pan się powołuje na dominujące stanowisko w nauce, zamiast pisać o TREŚCI tego stanowiska. Zestawiając stanowisko naukowe z cudzym stanowiskiem łatwiej jest wygrać dyskusję niż tylko pisząc, że to stanowisko jest lepsze (nie podając jego uzasadnienia), bo jest naukowe. To treść tego stanowiska ma wygrać, a nie jego naukowa otoczka, podobnie jak na boisku wygrywają piłkarze Bayernu dzięki umiejętnościom, a nie dzięki temu, że to Bayern, choć postronny widz może powołać się na regułę, że to jednak Bayern przeważnie wygrywa. Pan stawia się na pozycji takiego postronnego widza, a nie kogoś kto zna treść i uzasadnienie stanowiska nauki na dany temat. I to co napisałem jest przecież bardzo jasne i proste. > > Przemyślenia przyczyniają się do przedefiniowania pojęć.> I Pan na podstawie własnej erudycji czuje się przygotowanym i upoważnionym do ich przedefiniowania. Z opisów pozwalających na powszechne zrozumienie jakiegoś pojęcia na opis pozwalający właściwie zrozumieć tylko Panu? Gratuluję.Kto powiedział, że tylko mi? Sprawa jest prosta. Ludzie myślą zazwyczaj skrótowo i posługują się uproszczeniami, a żeby podyskutować trzeba ustalić znaczenia pojęć na potrzebę dyskusji. Pan często korzysta z wieloznaczności różnych pojęć i celowo odpowiada Pan na to drugie znaczenie, które w danym kontekście nie ma sensu. Jakoś sporo osób mnie rozumie. > >Liczność grupy nie ma znaczenia.> Jak, już tu napisałem dla mnie ma staram się według wzorców moich mistrzów pisać tak aby być zrozumianym przez jak największą grupę osób. Choć zupełnie nie szanuję zadufanych głupków, to mam wielki szacunek dla swoich czytelników.Podobnie może napisać katolik, którego popierają inni katolicy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > To, że ludzie czasami nie rozumieją tego o czym piszę, to wynik wieloznaczności słów takich jak "świadomość", "ja", "wolna wola" i różnych perspektyw, które można przyjąć wobec tych pojęć. Podobnie jest np z moralnością, która oznacza co innego z pkt widzenia jednostki, a co innego z pkt widzenia całego społeczeństwa, a jeszcze inaczej patrzy się na nią z pkt widzenia czysto naukowego. To przecież oczywiste, głupi forumowicze nie potrafią zrozumieć mądrego Pana Olsona, który tu łaskawie się udziela aby nas oświecić.> Nikogo nie zamierzam oświecić, a jedynie podyskutować.Jak dla mnie to jedna w wielu Pańskich pustych deklaracji. > Większość na szczęście rozumie.www.racjon(*)m.php/s,711018/z,0/d,3#w711149Widocznie należę, na szczęście, do mniejszości, ale mam zwyczaj wykazywania bzdur i jakoś za to głównie plusy otrzymuję - poza minusami od tych, których głupotę wypisywanych tu treści wykazałem. > To jest właśnie wynik tego, że świat słów to świat uproszczeń, wieloznaczności, metafor,Jeżeli tak jest, to może warto przestać pieprzyć tu głupoty, gdyż tu i tak Szanownego Pana nikt nie zrozumie.> To, że Pan nie rozumie, nie oznacza, że inni też.Zupełnie tego to nie oznacza, dlatego już wielokrotnie prosiłem aby zalinkował Pan wypowiedzi, w których wykazał się własną erudycją i zrozumieniem przez uczestników/uczestnika sporu. Tak jak ja mam to zwyczaj czynić. > Ludzie różnią się poziomem inteligencji, a także zdolnością do rozumienia cudzych treści.Zdecydowanie ludzie różnią się pomiędzy sobą, dlatego warto tu korzystać z naukowych narzędzi, psychologii, socjologii, statystyki, a czasem mądrości ludzi: "Jeśli pięć osób mówi ci, że jesteś pijany, to chociaż na wszelki wypadek się połóż". Dlatego dla mnie najważniejszym jest jakiś tam ogół, a nie pojedyncze przypadki. > Ja nie piszę do głupich, toteż nie oczekuję od nich zrozumienia.Jak, widać obu nam się wydaje, iż swoje wypowiedzi kierujemy do tego samego czytelnika, ale statystyka zrozumienia dla Pana powinna być przygnębiająca. Gdyż jak z niej wynika, to nie cieszy Pan się tu większym zrozumieniem. > Ludzie myślący na poziomie przyczyn i skutków i logiki często mają problem z tym żeby przełożyć rozumiane przez siebie pojęcia na słowa rozumiane w sposób domyślny, już ustalony.Jak z tego widać ma Pan podstawowe kłopoty z dotarciem ze swoimi mądrościami do innych ludzi i dlatego przyjął Pan tu metodę nauczania zamiast rozmowy. Łączy to Pana z wszystkimi święcie wierzącymi w jedynosłuszność własnej racji.> Bzdura.Dla Szanownego Pana, większość z tego co ja tu piszę jest bzdurą. I co ja mogę z tą Pańska wiarą tu uczynić? Zupełnie nic. > Idąc takim tokiem rozumowania można powiedzieć, że Pan ma problem z dotarciem do Ducha Prawdy i BrzostowskiegoTak, uważam, iż mam kłopoty z dotarciem do wszystkich święcie wierzących we własną rację i to zupełnie niezależnie od przedmiotu ich wiary. To, iż nie docieram do ludzi wierzących w różne wpływy mocy nadprzyrodzonych na rzeczywistość, to dla mnie jest w pełni normalne, ale także mam kłopoty z dodarciem do ludzi odrzucających istnienie świata nadprzyrodzonego, wierzących w to, iż np. są racjonalistami. Na przykład do Pana. > i dlatego przyjął Pan metodę nauczania zamiast rozmowy.I sądzi Pan, iż gdybym przyjął tu taką metodę, to cieszyłaby się ona taką akceptacją jaka wynika z dyskusji ze mną oraz punktowej akceptacji? Miota Pan pod adresem swoich oponentów wszystkie możliwe złośliwe dyskredytacje, ale takie bezmyślne to najbardziej kompromitują samego Pana. > "Łączy to Pana ze wszystkimi święcie wierzącymi w jedynosłuszność własnej racji".> Widzi Pan, to nie są argumenty i nie rozumiem po co używa Pan takich personalnych "argumentów", które łatwo zastosować też do Pana wypowiedzi.Zauważyłem u kilku osób, a głównie u Pana i pana Brzostowskiego, iż bezmyślnie przepisują, czy wprost przyklejają zarzuty kierowane pod ich adresem. Naprawdę Pan sądzi, iż to takie łatwe i forumowy lud głupi Wasze mądrości łatwo kupi? > Przemyślenia przyczyniają się do przedefiniowania pojęć. I Pan na podstawie własnej erudycji czuje się przygotowanym i upoważnionym do ich przedefiniowania. Z opisów pozwalających na powszechne zrozumienie jakiegoś pojęcia na opis pozwalający właściwie zrozumieć tylko Panu? Gratuluję.> Kto powiedział, że tylko mi?Przeczytałem trochę książek napisanych przez ludzi powszechnie uważanych za gigantów myśli. Na naszym forum też mamy co najmniej kilku profesjonalistów o sporym dorobku naukowym w zakresie dziedzin, w których się tu wypowiadają. Jakoś tam problemów z ich zrozumieniem nie dostrzegłem. Natomiast są poważne problemy ze zrozumieniem tych, którym się tylko wydaje, iż mogą za mędrców robić. Problemy z jasnością przekazu mają tak naprawdę tylko ci, którym brak dostatecznych argumentów dla obrony ich racji. > Sprawa jest prosta.Sprawy proste są najczęściej dla prostaków, ale oczywiście tam, gdzie to tylko możliwe należy sprawy upraszczać. > Ludzie myślą zazwyczaj skrótowo i posługują się uproszczeniami,Nie, co człowiek to myśli trochę inaczej, a nasze forum skierowane jest do inteligencji, która już nabyła pewnej kultury myślenia. > a żeby podyskutować trzeba ustalić znaczenia pojęć na potrzebę dyskusji.I tak i nie. Najpierw nie, gdyż wszyscy powinniśmy używać słów, zgodnie z ich definicjami opisanymi w słownikach, później tak, gdy w przedmiocie dyskusji występują terminy niedostatecznie, w sposób różny lub inny niż my je rozumiemy opisane, wtedy należy własną definicję przed dyskusją podać. Pod mętnym pseudonaukowym enigmatycznym językiem prawie zawsze ukrywana jest intelektualna pustka. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
Ciąg dalszy: > Złapałem na tym Maceoxa. Złapał kozak tatarzyna, a tatarzyn za łeb trzyma!Żyjemy w wolnym kraju i każdemu wolno wierzyć w to co chce, a także swoją wiarę podawać jako niedyskutowalne fakty. Pan Curtiss Helldiver: O ile dobrze zrozumiałem, to uważasz Andrzeja Bogusławskiego za trolla i nie odpowiada ci sposób, w jaki wypowiada się na forum. Jak wiesz, nic nie boli trolla bardziej niż ignorowanie go, więc go ignoruj. >To nie tak, że ja uważam go za trolla. Unikanie argumentacji i atakowanie personalne innych, a także notoryczny off topic i podkreślanie swojej ważności to czysty trolling i ciężko o coś co bardziej pasuje do definicji trollingu.Pan Szarley: No w tym jesteś mistrzem!> Niektórzy rozmówcy celowo zmieniają znaczenie użytych przez kogoś słów i to mi się nie podoba i to tutaj wytknąłem. Tak, Panu to się bardzo często zdarza, a mnie prawie nigdy. Gdy mnie coś takiego przez pomyłkę się wydarzy, to zwyczajnie przepraszam.> Proszę udowodnić, bo uważam, że mi się to raczej nie zdarza, za to Panu bardzo często.Stary ping-pong. Już nudny, a czasem wprost irytujący. www.racjon(*).php/z,0/d,27/s,711671#w713150www.racjon(*).php/z,0/d,25/s,711671#w713100www.racjon(*)m.php/s,711018/z,0/d,3#w711149www.racjon(*)m.php/s,711018/z,0/d,3#w711162www.racjon(*)m.php/s,711018/z,0/d,3#w711163> Język to tylko szyfr, a istotne jest to co się za nim kryje.Całkowita bzdura, ludzie myślą słowami i znakomitą część (prawie wszystkie) przekazu swoich myśli za pomocą słów dokonują. Nie ma żadnej istoty poza słowami.> Cóż, nikt nie skompromituje się bardziej niż my sami. Dla ludzi myślących samodzielnie, słowa to tylko szyfr jakim komunikują się z innymi ludźmi. Myśli dotyczą mechanizmów, a dopiero potem lub równolegle powstaje do tego słowny opis. Nie należy mylić opisu z mechanizmem.I co do tego bełkotu jeszcze dodawać. Wyrwie ktoś z kontekstu jakieś sensowne myśli różnych mądrych ludzi, bez odwołania się do autora oraz tekstu i wydaje mu się, iż za mądralę może tu robić. Tak, rozumie Pan się tu z kilkoma osobami doskonale, ale do większości to nie dociera Pan wcale. ___________ Nie znając dostatecznie tematu, nie będąc w nim oczytanym, i nie mając materiału samodzielnie przemyślanego i uporządkowanego, nie powinno się w ogóle zabierać głosu.> Zgadzam się. Osoba, która przemyślała dany temat, wie jak odnieść się do meritum. Niektórzy jednak wierzą w oficjalne stanowisko nauki, tak jak katolik wierzy w Boga trójjedynego, wszechmogącego Znowu Bzdury Pan wypisuje. W nauce nie ma oficjalnych stanowisk.> Ok, jest dominujące stanowisko  I dalej bzdura! Inteligenty człowiek to zamiast kręcić, mącić, kłamać woli sobie sprawdzić. www.racjon(*).php/z,0/d,16/s,711671#w712490 Nauka zupełnie inaczej działa. Różnie u różnych to wygląda. Na przykład ja gdy nawet jakiś bełkot rozumiem, to ewidentnie wykazuję, iż jest tylko pustym bełkotem nie niosącym żadnych merytorycznych treści. Co powoduje wściekłość i personalne ataki zadufanych głupoli święcie wierzących we własne racje.> Nie. Właśnie często się Pan nie odnosi, tylko myśli Pan, że wystarczy napisać, iż coś jest bzdurą i nie trzeba tego uzasadniać.To Pańska wiara, ja wolę opierać się na faktach, tu choćby punktacji, gdy braknie ochoty, czasu lub inteligencji aby moje dyskusje ze zrozumieniem poczytać. Oczywiście, iż są osoby, które podobnie do Pana mają trudności ze zrozumieniem tego co tu piszę: www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,710119#w713709 Ale na szczęście ciągle jeszcze stanowicie tu mniejszość. > Ja uważam, że nawet debil może przez przypadek mieć racjęTu Pan się odniósł do ludzi nie zgadzających się z Panem: www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,711018#w711252> i mówić coś mądrego, więc liczy się meritum i wygłaszane treści, a nie to jakim ktoś jest człowiekiem.www.racjon(*).php/z,0/d,21/s,635357#w637595> Ocenę drugiej osoby oddzielam od oceny jej argumentów, ale czasami po prostu ktoś tych argumentów nie podaje, a potem mówi, że podał, a jednak nie potrafi ich powtórzyć i wypisać w punktach.Szanowny Panie, mało mnie interesuje krytyka oponenta, którego wypowiedzi skrytykowałem, wykazując ewidentnie bzdury jakie tu wypisuje, ale bardzo mnie interesuje ogólna ocena tutejszych czytelników, gdyż właśnie do nich swoje wypowiedzi kieruję. > Ludzie irytują się na tę cechę, a Pan to odbiera jako atak na siebie i nie raczy Pan się zastanowić czy to aby nie jest konstruktywna krytyka.No właśnie, każdego coś irytuje. Mnie irytują durnie, którzy w imieniu innych, a szczególnie jakiś tam mas, narodu, większości wypowiadają. Od kiedy to Pan, czy grupka wypisujących tu przeróżne głupoty robi za jakieś masy? Od kiedy Pan to "ludzie"? Jest Pan zwyczajnym człowiekiem, jednym z wielu i wypowiadaj się Pan we własnym imieniu. Bardzo cenię sobie konstruktywne krytyki, ale to, iż Pan wierzy w swoją mądrość i umiejętność przeprowadzania takich krytyk wcale nie jest świadectwem faktycznego ich przeprowadzania. Natomiast wciskanie ludziom kitu jedynie słusznej prawdy, nakazywanie im co mają myśleć i jak powinni oceniać jest tylko świadectwem głupoty wynikającej z zadufania we własną rację. Zostawmy oceny jakości naszych wypowiedzi naszym czytelnikom, a same przepisywanie żywcem moich myśli bez ich zrozumienia, to świadczy tylko, iż są bardzo trafne. Tyle, iż żaden nadęty balon jeszcze nigdy własnej samokompromitacji nie dostrzegł. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Ciąg dalszy:> > Złapałem na tym Maceoxa.> Złapał kozak tatarzyna, a tatarzyn za łeb trzyma!> Żyjemy w wolnym kraju i każdemu wolno wierzyć w to co chce, a także swoją wiarę podawać jako niedyskutowalne fakty.Ja podałem uzasadnienie, a Pan kolejny raz nie odnosząc się do niego wygłasza swoją OPINIĘ, czyli WIARĘ, która nie jest poparta żadną argumentacją. > > Niektórzy rozmówcy celowo zmieniają znaczenie użytych przez kogoś słów i to mi się nie podoba i to tutaj wytknąłem.> Tak, Panu to się bardzo często zdarza, a mnie prawie nigdy. Gdy mnie coś takiego przez pomyłkę się wydarzy, to zwyczajnie przepraszam.> >Proszę udowodnić, bo uważam, że mi się to raczej nie zdarza, za to Panu bardzo często.> Stary ping-pong. Już nudny, a czasem wprost irytujący.> www.racjon(*).php/z,0/d,27/s,711671#w713150> www.racjon(*).php/z,0/d,25/s,711671#w713100> www.racjon(*)m.php/s,711018/z,0/d,3#w711149> www.racjon(*)m.php/s,711018/z,0/d,3#w711162> www.racjon(*)m.php/s,711018/z,0/d,3#w711163Proszę UDOWODNIĆ, a nie wklejać linki bez komentarza. Prosiłem o to wielokrotnie, a Pan sprawia wrażenie osoby, która nawet tego nie przeczytała. Proszę o konkretne cytaty z odpowiednim komentarzem, Może być w punktach. > >Język to tylko szyfr, a istotne jest to co się za nim kryje.> Całkowita bzdura, ludzie myślą słowami i znakomitą część (prawie wszystkie) przekazu swoich myśli za pomocą słów dokonują. Nie ma żadnej istoty poza słowami.> >Cóż, nikt nie skompromituje się bardziej niż my sami. Dla ludzi myślących samodzielnie, słowa to tylko szyfr jakim komunikują się z innymi ludźmi. Myśli dotyczą mechanizmów, a dopiero potem lub równolegle powstaje do tego słowny opis. Nie należy mylić opisu z mechanizmem.> I co do tego bełkotu jeszcze dodawać. Wyrwie ktoś z kontekstu jakieś sensowne myśli różnych mądrych ludzi, bez odwołania się do autora oraz tekstu i wydaje mu się, iż za mądralę może tu robić. Tak, rozumie Pan się tu z kilkoma osobami doskonale, ale do większości to nie dociera Pan wcale.No i kolejny raz nie używa Pan argumentów. Niech Pan sobie przypomni szkołę podstawową i zadania tekstowe z matematyki. Co się robi po przeczytaniu tekstu? Ano przerabia się słowa na symbole i liczby, dokonuje się działań na nich, a następnie konwertuje się to znów do słów. To są podstawy i oczywistości. > >Zgadzam się. Osoba, która przemyślała dany temat, wie jak odnieść się do meritum. Niektórzy jednak wierzą w oficjalne stanowisko nauki, tak jak katolik wierzy w Boga trójjedynego, wszechmogącego  > Znowu Bzdury Pan wypisuje. W nauce nie ma oficjalnych stanowisk.> >Ok, jest dominujące stanowisko  > I dalej bzdura! Inteligenty człowiek to zamiast kręcić, mącić, kłamać woli sobie sprawdzić. www.racjon(*).php/z,0/d,16/s,711671#w712490 Nauka zupełnie inaczej działa.Co inaczej działa? Na co powoływał się Pan w dyskusji na temat homoseksualizmu, skoro nie na dominujące stanowisko w nauce? Maceox napisał o tym wprost. To jemu powinien Pan napisać, że wypisuje bzdury: www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w713509> >Nie. Właśnie często się Pan nie odnosi, tylko myśli Pan, że wystarczy napisać, iż coś jest bzdurą i nie trzeba tego uzasadniać.> To Pańska wiara, ja wolę opierać się na faktach, tu choćby punktacji, gdy braknie ochoty, czasu lub inteligencji aby moje dyskusje ze zrozumieniem poczytać. Oczywiście, iż są osoby, które podobnie do Pana mają trudności ze zrozumieniem tego co tu piszę: www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,710119#w713709 Ale na szczęście ciągle jeszcze stanowicie tu mniejszość.Doskonale rozumiem co Pan pisze, widzę jakie manipulacje Pan tu stosuje i je tu wytykam, co Pan uznaje za ad personam. > > Ja uważam, że nawet debil może przez przypadek mieć rację> Tu Pan się odniósł do ludzi nie zgadzających się z Panem: www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,711018#w711252Nie. Odniosłem się do ludzi, którzy nie argumentują swojego stanowiska. To czy ktoś się ze mną zgadza, czy nie, to kwestia drugorzędna. > >Ocenę drugiej osoby oddzielam od oceny jej argumentów, ale czasami po prostu ktoś tych argumentów nie podaje, a potem mówi, że podał, a jednak nie potrafi ich powtórzyć i wypisać w punktach.> Szanowny Panie, mało mnie interesuje krytyka oponenta, którego wypowiedzi skrytykowałem, wykazując ewidentnie bzdury jakie tu wypisuje, ale bardzo mnie interesuje ogólna ocena tutejszych czytelników, gdyż właśnie do nich swoje wypowiedzi kieruję.A mnie interesują argumenty wypisane w punktach, a nie opinia plebsu i Pana zdanie na temat cudzych wypowiedzi. > >Ludzie irytują się na tę cechę, a Pan to odbiera jako atak na siebie i nie raczy Pan się zastanowić czy to aby nie jest konstruktywna krytyka.> No właśnie, każdego coś irytuje. Mnie irytują durnie, którzy w imieniu innych, a szczególnie jakiś tam mas, narodu, większości wypowiadają. Od kiedy to Pan, czy grupka wypisujących tu przeróżne głupoty robi za jakieś masy? Od kiedy Pan to "ludzie"? Jest Pan zwyczajnym człowiekiem, jednym z wielu i wypowiadaj się Pan we własnym imieniu.A ja piszę o wielu innych czytelnikach, których podobnie jak mnie irytują Pana manipulacje. To Pan często wypowiada się w imieniu innych (tych dających Panu plusy, którzy rzekomo są inteligencją).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Ludzie irytują się na tę cechę, a Pan to odbiera jako atak na siebie i nie raczy Pan się zastanowić czy to aby nie jest konstruktywna krytyka. No właśnie, każdego coś irytuje. Mnie irytują durnie, którzy w imieniu innych, a szczególnie jakiś tam mas, narodu, większości wypowiadają. Od kiedy to Pan, czy grupka wypisujących tu przeróżne głupoty robi za jakieś masy? Od kiedy Pan to "ludzie"? Jest Pan zwyczajnym człowiekiem, jednym z wielu i wypowiadaj się Pan we własnym imieniu.> A ja piszę o wielu innych czytelnikach, których podobnie jak mnie irytują Pana manipulacje.Znana jest mi ta grupa: www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,686063#w686802 oraz praktyczne możliwości dotarcia z argumentami do niej. Serdecznie wszystkich Państwa pozdrawiam. Nie mam już nic do dodania a bicie piany, nawet gdy efektowne, to mało efektywne. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Znana jest mi ta grupa: www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,686063#w686802 oraz praktyczne możliwości dotarcia z argumentami do niej. Serdecznie wszystkich Państwa pozdrawiam. Nie mam już nic do dodania a bicie piany, nawet gdy efektowne, to mało efektywne.> @@@> .Kolejna manipulacja, a argumentów nadal Pan nie podał. No tak, z góry Pan wie, że nie ma możliwości dotarcia do mnie z argumentami. A może warto jednak spróbować i się przekonać?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Kolejna manipulacja, a argumentów nadal Pan nie podał. No tak, z góry Pan wie, że nie ma możliwości dotarcia do mnie z argumentami. A może warto jednak spróbować i się przekonać?Pan Brzostowski: "Niczego nie rozumiesz, zupełnie".Warto? Moim zdaniem nie, gdyż z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > .> >Kolejna manipulacja, a argumentów nadal Pan nie podał. No tak, z góry Pan wie, że nie ma możliwości dotarcia do mnie z argumentami. A może warto jednak spróbować i się przekonać?> Pan Brzostowski: "Niczego nie rozumiesz, zupełnie".> Warto? Moim zdaniem nie, gdyż z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.> @@@> .> No ja mu wykazałem, że jednak to on nie rozumie i się myli. Co Brzostowski z tym zrobi to już jego sprawa, natomiast ja argumenty podałem. Pan tego nie robi, a przecież to nie powinno być problemem, skoro pisanie tylu tak długich postów nim nie jest.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
>No ja mu wykazałem, że jednak to on nie rozumie i się myli. Wykazałem tak Panu jak i Brzostowskiemu nie tylko to, iż się mylicie, ale wprost niezrozumienie problematyki, w której autorytatywnie się wypowiadacie. I co? I nic! Jesteście obaj jednakowo teflonowi na argumenty przeczące Waszej wierze.
>Co Brzostowski z tym zrobi to już jego sprawa, natomiast ja argumenty podałem. Co zrobią świecie wierzący we własną rację z moją argumentacją to ich sprawa.
> Pan tego nie robi, Mało interesująca jest dla mnie Pańska wiara w to co ja robię bądź nie robię, a argumentów popierających Pańską wiarę, to nie potrafi Pan tu żadnych przedstawić.
> a przecież to nie powinno być problemem, Żadnym dla mnie problemem jest przedstawianie merytorycznych argumentów, tak jak i wykazywanie absurdów w wywodach wszelkich święcie wierzących we własne racje. Problemem całkowicie nie do przeskoczenia jest to aby głupiec świecie wierzący we własną rację uwierzył, iż może nie mieć racji i wypisuje głupoty.
> skoro pisanie tylu tak długich postów nim nie jest. Nie jest. Pisałem znacznie dłuższe rzeczy, dobrze recenzowane merytorycznie, a także pod kątem ich komunikatywności.
Cieszę się, iż Panowie się tu trafili. Będziecie nareszcie mogli sobie mądrze pogadać. Trafił swój na swego! Życzę owocnej i nareszcie konkluzywnej dyskusji.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Wykazałem tak Panu jak i Brzostowskiemu nie tylko to, iż się mylicie, ale wprost niezrozumienie problematyki, w której autorytatywnie się wypowiadacie. I co? I nic! Jesteście obaj jednakowo teflonowi na argumenty przeczące Waszej wierze.Bzdura. To porównanie jest zupełnie nie na miejscu, brak tu jakiejkolwiek analogii. W rozmowie ze mną to Pan unika argumentacji. > Co zrobią świecie wierzący we własną rację z moją argumentacją to ich sprawa.Najpierw ta argumentacja musi być, a zarzucanie mi wiary jest śmieszne  > > Pan tego nie robi,> Mało interesująca jest dla mnie Pańska wiara w to co ja robię bądź nie robię, a argumentów popierających Pańską wiarę, to nie potrafi Pan tu żadnych przedstawić.Przedstawiłem wielokrotnie. Prosiłem o wymienienie Pana argumentów, a Pan tego nie zrobił, więc dla mnie sprawa jest jasna i nie mówimy o żadnej wierze, tylko o faktach. Jeśli jest inaczej to proszę wykazać w punktach te argumenty. > > a przecież to nie powinno być problemem,> Żadnym dla mnie problemem jest przedstawianie merytorycznych argumentów, tak jak i wykazywanie absurdów w wywodach wszelkich święcie wierzących we własne racje. Problemem całkowicie nie do przeskoczenia jest to aby głupiec świecie wierzący we własną rację uwierzył, iż może nie mieć racji i wypisuje głupoty.No musiałby Pan chociaż te argumenty podać. Dopiero potem mógłby Pan ocenić czy ktoś nie zrozumiał, bo jest głupi, czy też wierzy we własne racje, czy może ma jakieś kontrargumenty, nad którymi warto się zastanowić. > > skoro pisanie tylu tak długich postów nim nie jest.> Nie jest. Pisałem znacznie dłuższe rzeczy, dobrze recenzowane merytorycznie, a także pod kątem ich komunikatywności.> Cieszę się, iż Panowie się tu trafili. Będziecie nareszcie mogli sobie mądrze pogadać. Trafił swój na swego! Życzę owocnej i nareszcie konkluzywnej dyskusji.> Miłego dnia.> @@@> .Brzostowskiemu odpowiada mi się bardzo łatwo. Gość przeczy sam sobie i miło jest to wytknąć i trochę się pośmiać. Wiara mnie śmieszy  Pan natomiast odpisuje mi długimi postami, ale omija Pan meritum, czyli argumenty wymienione w punktach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Brzostowskiemu odpowiada mi się bardzo łatwo.Tu nie dostrzegam żadnej różnicy pomiędzy sobą, a panem Brzostowskim. Mnie też bardzo łatwo się panu odpowiada. Już pan Brzostowski bardziej próbuje zrozumieć co napisałem i odnieść się merytorycznie do tematu. Czasem można dostrzec, iż myśli i kombinuje. Jest ogromnie w swojej wierze zacietrzewiony, ale niekiedy, gdy trochę odpuszcza, to wtedy przebija się inteligencja i rozum. Zaś Pan jest tak mocno zadufany w swojej głębokiej wierze we własną rację, iż zupełnie nie docierają do Pana nawet podstawowe argumenty. Może dlatego, iż te podawane przeze mnie są pisane po prostu, w miarę dobrą polszczyzną, tak aby nawet co inteligentniejszy absolwent podstawówki mógł je zrozumieć. Nigdy tu jeszcze nie udało się Panu merytorycznie odnieść do mojej krytyki wypisywanych tu przez Pana bzdur i tylko Pan opowiada o tym jaki to Pan jest mądry i piękny, a Bogusławski głupi i brzydki. Kto chce niech wierzy Panu na słowo, inteligentni oczekują podania faktów. Można linkować tak jak to ja mam w zwyczaju. > Gość przeczy sam sobie i miło jest to wytknąć i trochę się pośmiać. Wiara mnie śmieszy  Tak, gość Pana śmieszy, ale zajrzeć do lusterka jest dla Pana całkowitą niemożliwością. Dla mnie - choć różnicie się przedmiotem wiary - to jesteście ogromnie podobni. Jego też własne niezrozumienie rzeczy bardzo śmieszy. Miłego dnia obu Panom życzę. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >. >> Brzostowskiemu odpowiada mi się bardzo łatwo.Tu nie dostrzegam żadnej różnicy pomiędzy sobą, a panem Brzostowskim. Mnie też bardzo łatwo się panu odpowiada.
No skoro odpowiada Pan tymi samymi patternami, to nie ma co się dziwić. Niektórzy jednak używają do odpowiedzi argumentów.
>Już pan Brzostowski bardziej próbuje zrozumieć co napisałem i odnieść się merytorycznie do tematu. Czasem można dostrzec, iż myśli i kombinuje. Jest ogromnie w swojej wierze zacietrzewiony, ale niekiedy, gdy trochę odpuszcza, to wtedy przebija się inteligencja i rozum. >Zaś Pan jest tak mocno zadufany w swojej głębokiej wierze we własną rację, iż zupełnie nie docierają do Pana nawet podstawowe argumenty. Może dlatego, iż te podawane przeze mnie są pisane po prostu, w miarę dobrą polszczyzną, tak aby nawet co inteligentniejszy absolwent podstawówki mógł je zrozumieć.
A gdzie napisał Pan w punktach argumenty, odnosząc się do moich? Za każdym razem Pan od tego ucieka, więc proszę nie rżnąć głupa.
>Nigdy tu jeszcze nie udało się Panu merytorycznie odnieść do mojej krytyki wypisywanych tu przez Pana bzdur i tylko Pan opowiada o tym jaki to Pan jest mądry i piękny, a Bogusławski głupi i brzydki.
Proszę nie odwracać kota ogonem. To Pan tak pisze, a ja to krytykuję i proszę o zejście z tematów personalnych na tematy merytoryczne. Niestety Pan się do tego nie stosuje, a teraz Pan jeszcze kłamie.
>Kto chce niech wierzy Panu na słowo, inteligentni oczekują podania faktów. Można linkować tak jak to ja mam w zwyczaju.
Ja swoje argumenty w punktach podałem i kilka razy je powtarzałem, ale Pan mimo to się nie odniósł. Argumentował Pan ten brak odniesienia się tym, że rzekomo i tak nie zrozumiem, a innym razem przeczy Pan temu pisząc, że rzekomo podał Pan te argumenty i to ja się nie odniosłem. Zamiast argumentacji pisze Pan jaki to jest Pan wspaniały, a ja głupi (ja tego nie robiłem wcale, proszę prześledzić nasze dyskusje, to zobaczy Pan, że jedyne momenty gdy tak pisałem to parafraza Pana słów). Teraz kłamie Pan, że to ja tak robię.
>Tak, gość Pana śmieszy, ale zajrzeć do lusterka jest dla Pana całkowitą niemożliwością. Dla mnie - choć różnicie się przedmiotem wiary - to jesteście ogromnie podobni. Jego też własne niezrozumienie rzeczy bardzo śmieszy. >Miłego dnia obu Panom życzę. >@@@ >.
Napisać to sobie można wszystko, ale nie stoją za tym żadne fakty, żadne argumenty. Prosiłem o konkrety i kolejny raz nie był Pan w stanie ich podać. Czy może istnieć lepszy argument na to, że nie ma Pan racji?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Czy może istnieć lepszy argument na to, że nie ma Pan racji? Nie istnieje! Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > .> >Czyli wreszcie przyznał się Pan do tego, że Pan kłamał?  > A Pan stale na tym samym poziomie zacietrzewionego trolla. Może coś do rzeczy nareszcie Pan tu napisze?Domaganie się argumentów od rozmówcy to poziom zacietrzewionego trolla? To czym jest w takim razie unikanie argumentacji? Gdyby był Pan uczciwy intelektualnie, to podałby Pan w punktach te argumenty, wraz z moimi cytatami, do których się one odnoszą. Nie zrobił Pan tego, więc to Pan jest trollem i kłamcą. Czy wymagam od Pana czegoś niemożliwego? Czy naprawdę łatwiej odpisywać w ten sposób, w który Pan odpisuje? Jeśli ma Pan argumenty to nie, a jeśli ich Pan nie ma to rzeczywiście łatwiej. > _______> > Brzostowskiemu odpowiada mi się bardzo łatwo. Tu nie dostrzegam żadnej różnicy pomiędzy sobą, a panem Brzostowskim. Mnie też bardzo łatwo się panu odpowiada.> Grafoman może głupoty pieprzyć nieskończenie, to inteligentny erudyta ma trudności w jasnym wyartykułowaniu swoich przemyśleń i przedstawieniu przekonywujących argumentów - zanim coś napisze musi pomyśleć, sprawdzić doczytać.> @@@> .> Czyli bez sprawdzenia , przemyślenia i doczytania stawia Pan tezę i dlatego nie potrafi jej Pan uargumentować i świadczy to o Pana inteligencji i erudycji? Z drugiej strony pisze Pan, że erudyta ma tu problem, a Panu odpowiedzi przychodzą łatwo  Wypowiadam się na tematy, które mam przemyślane i to być może nawet zbyt dokładnie (wiele osób mówi mi, że to wręcz autyzm  ). Wyjątkiem była dyskusja z Szarleyem na temat Chile i mam teraz nauczkę. Oczekuję od rozmówców dyskusji na temat meritum, najlepiej argument po argumencie, najlepiej w punktach. Pan tego unika, bo nie ma Pan tu nic do przekazania poza swoimi ciągłymi uporczywymi atakami ad personam, odwracaniem kota ogonem i podkreślaniem swojej wyimaginowanej wyższości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Wypowiadam się na tematy, które mam przemyślane i to być może nawet zbyt dokładnie (wiele osób mówi mi, że to wręcz autyzm ). Wyjątkiem była dyskusja z Szarleyem na temat Chile i mam teraz nauczkę. Oczekuję od rozmówców dyskusji na temat meritum, najlepiej argument po argumencie, najlepiej w punktach. Pan tego unika, bo nie ma Pan tu nic do przekazania poza swoimi ciągłymi uporczywymi atakami ad personam, odwracaniem kota ogonem i podkreślaniem swojej wyimaginowanej wyższości.28 maja napisałem: Bardzo proszę, do wszystkich Pańskich argumentów na ten temat odniosłem się tu:www.racjon(*).php/s,709811/z,0/d,17#w710784www.racjon(*).php/s,709811/z,0/d,17#w710793www.racjon(*).php/s,709811/z,0/d,18#w710797www.racjon(*).php/s,709811/z,0/d,18#w710802www.racjon(*).php/s,709811/z,0/d,18#w710842www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,709811#w710876www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,709811#w710912 Zupełnie z argumentami Pan sobie nie poradził i ten brak spowodował brak pojęcia przez Pana merytorycznej rozmowy. Odpowiedzi Pan błyskawicznie przekształcił Pan w osobisty atak na mnie, który prowadzi Pan w zacietrzewieniu dotychczas. Co się od tego czasu, poza moimi argumentami w innych tematach i Pańskimi atakami na mnie, się zmieniło? Moim zdaniem nic. Tak, Pan Olson wierzy, iż to Maceox, Bogusławski i jeszcze kilku jego oponentów nie potrafi posługiwać się językiem i to pomimo tego, iż to wiele osób tak bardzo nie potrafi zrozumieć tu jego wywodów, że musi tłumaczyć w kolejnych postach co rzeczywiście miał on na myśli. > To, że ludzie czasami nie rozumieją tego o czym piszę, to wynik wieloznaczności słów takich jak "świadomość", "ja", "wolna wola" i różnych perspektyw, które można przyjąć wobec tych pojęć. Podobnie jest np z moralnością, która oznacza co innego z pkt widzenia jednostki, a co innego z pkt widzenia całego społeczeństwa, a jeszcze inaczej patrzy się na nią z pkt widzenia czysto naukowego. To przecież oczywiste, głupi forumowicze nie potrafią zrozumieć mądrego Pana Olsona, który tu łaskawie się udziela aby nas oświecić.________ > Złapałem na tym Maceoxa. Złapał kozak tatarzyna, a tatarzyn za łeb trzyma! Żyjemy w wolnym kraju i każdemu wolno wierzyć w to co chce, a także swoją wiarę podawać jako niedyskutowalne fakty. Pan Curtiss Helldiver: O ile dobrze zrozumiałem, to uważasz Andrzeja Bogusławskiego za trolla i nie odpowiada ci sposób, w jaki wypowiada się na forum. Jak wiesz, nic nie boli trolla bardziej niż ignorowanie go, więc go ignoruj. >To nie tak, że ja uważam go za trolla. Unikanie argumentacji i atakowanie personalne innych, a także notoryczny off topic i podkreślanie swojej ważności to czysty trolling i ciężko o coś co bardziej pasuje do definicji trollingu. Pan Szarley: No w tym jesteś mistrzem!_________ > Brzostowskiemu odpowiada mi się bardzo łatwo. Tu nie dostrzegam żadnej różnicy pomiędzy sobą, a panem Brzostowskim. Mnie też bardzo łatwo się panu odpowiada. [Odbija Pan piłeczkę natychmiast, bez chwili zastanowienia się czy mądrze, czy głupio.] Grafoman może głupoty pieprzyć nieskończenie, to inteligentny erudyta ma trudności w jasnym wyartykułowaniu swoich przemyśleń i przedstawieniu przekonywujących argumentów - zanim coś napisze musi pomyśleć, sprawdzić doczytać.> Z drugiej strony pisze Pan, że erudyta ma tu problem,Nie tu, a wszędzie, gdyż "zanim coś napisze musi pomyśleć, sprawdzić doczytać" choćby przez odwołania się do innych tekstów na ten sam temat co inteligentny czytelnik bez trudu zauważa, a zacietrzewionych trolli to bardzo boli. > a Panu odpowiedzi przychodzą łatwo Nigdy czymś takim się nie chwaliłem, odwrotnie zawsze twierdzę, iż będąc odpowiedzialnym za słowo to "zanim coś napiszę to muszę pomyśleć, sprawdzić doczytać". Przecież łatwo to sprawdzić i porównać sobie merytoryczną i językową jakość różnych wypowiedzi. To jest widoczne i chwalić się tym nie potrzeba, a Pan - podobnie do pana Brzostowskiego - permanentne się tu chwali, iż żadnej dyskusji się nie boi i łatwością dowala wszystkim swoim oponentom, gdyż dobrze wiecie, że gdy się sami nie pochwalicie to tylko wrogowie Waszych wrogów Waszą mądrość zauważą. Tyle tylko, iż obaj Panowie, sami siebie chwaląc, poza głęboką wiarę we własną rację z niczym sensownym tu nie wychodzą i tylko niewielu Waszych koalicjantów "dobrej zmiany" na naszym forum Waszą mądrość dostrzega. Nie odpowiadam ani za Wasz poziom, ani za rozumienie tekstów, tu każdy sam na swoją opinię u czytelników pracuje. www.racjon(*).php/z,0/d,25/s,711671#w713100www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,711018#w711444 Czytelnik '4poryroku' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Piekło logicznie bez sensu' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w713796 Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Gdyby był Pan uczciwy intelektualnie, to podałby Pan w punktach te argumenty, wraz z moimi cytatami, do których się one odnoszą.
Każdy może sobie wkleić linki i poatakować ad personam, ale ja proszę o coś innego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Gdyby był Pan uczciwy intelektualnie, to podałby Pan w punktach te argumenty, wraz z moimi cytatami, do których się one odnoszą. Każdy może sobie wkleić linki i poatakować ad personam, ale ja proszę o coś innego.Gdyby babcia miała wąsy to byłby dziadek, gdyby Pan nie był zacietrzewionym trollem, to byłby Pan w stanie cokolwiek zrozumieć: www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,17#w713805 A tak, to jak młynek modlitewny klepie wciąż to samo. Nigdy i nigdzie nie potrafił Pan podważyć moich krytycznych ocen Pańskiego wypisywania tu różnorodnych bzdur. Każde ich wykazanie tak mocno merytorycznie uargumentowałem, iż tylko niewielka grupa forumowiczów mogłaby tego nie zrozumieć, ale oczywiście jest taka grupa i Pan w niej prym wiedzie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Kolejny raz przekaz Pańskiego postu to "jestem lepszy, ty jesteś gorszy", a argumentów nadal Pan nie podał. Pan ani razu nie odniósł się do meritum, dlatego nie mógł Pan niczego mi wykazać, poza tym, że bredzi Pan głupoty i nie potrafi się Pan wybronić podając argumenty w punktach.
Koń jaki jest każdy widzi i każdy może sobie wejść w linki, które Pan podaje i zobaczyć, że poza atakiem ad personam i przekonywaniem o własnej lepszości, nie ma tam niczego innego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
>Kolejny raz przekaz Pańskiego postu to "jestem lepszy, ty jesteś gorszy", a argumentów nadal Pan nie podał. Nasze forum skierowane jest do inteligencji, dlatego jestem spokojny, iż większość dobrze zrozumie, to co tu piszę.
> Pan ani razu nie odniósł się do meritum, dlatego nie mógł Pan niczego mi wykazać, poza tym, że bredzi Pan głupoty i nie potrafi się Pan wybronić podając argumenty w punktach. W zaślepieniu trudno cokolwiek dostrzec, a z wiarą nie ma dyskusji.
>Koń jaki jest każdy widzi i każdy może sobie wejść w linki, które Pan podaje i zobaczyć, Średnio rozgarnięty czytelnik łatwo sam zauważa, iż właśnie po to są podawane.
> że poza atakiem ad personam i przekonywaniem o własnej lepszości, nie ma tam niczego innego. Tak, trollom głupolom, trzeba dokładnie tłumaczyć co mają rozumieć i jak oceniać. Bez wskazówek pana Olsona sami mogliby jeszcze tego właściwie nie zrozumieć i przyznać - co nie daj Boże - rację jego oponentom. Ponieważ nie do nich kieruję swoje wypowiedzi, to jestem spokojny o zrozumienie i ocenę.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Kolejny raz przekaz Pańskiego postu to "jestem lepszy, ty jesteś gorszy", a argumentów nadal Pan nie podał. >Nasze forum skierowane jest do inteligencji, dlatego jestem spokojny, iż większość dobrze zrozumie, to co tu piszę.
Każdy może sobie tak napisać, więc potraktuję to tak jakby nie napisał Pan w tym momencie nic.
>> Pan ani razu nie odniósł się do meritum, dlatego nie mógł Pan niczego mi wykazać, poza tym, że bredzi Pan głupoty i nie potrafi się Pan wybronić podając argumenty w punktach. >W zaślepieniu trudno cokolwiek dostrzec, a z wiarą nie ma dyskusji.
Każdy może sobie tak napisać, więc potraktuję to tak jakby nie napisał Pan w tym momencie nic.
>>Koń jaki jest każdy widzi i każdy może sobie wejść w linki, które Pan podaje i zobaczyć, >Średnio rozgarnięty czytelnik łatwo sam zauważa, iż właśnie po to są podawane.
Każdy może sobie tak napisać, więc potraktuję to tak jakby nie napisał Pan w tym momencie nic.
>> że poza atakiem ad personam i przekonywaniem o własnej lepszości, nie ma tam niczego innego. >Tak, trollom głupolom, trzeba dokładnie tłumaczyć co mają rozumieć i jak oceniać. Bez wskazówek pana Olsona sami mogliby jeszcze tego właściwie nie zrozumieć i przyznać - co nie daj Boże - rację jego oponentom. Ponieważ nie do nich kieruję swoje wypowiedzi, to jestem spokojny o zrozumienie i ocenę. >Miłego dnia. >@@@ >. Każdy może sobie tak napisać, więc potraktuję to tak jakby nie napisał Pan w tym momencie nic.
A ja proszę Pana o argumenty dotyczące meritum, który Pan nie podał, a co do których Pan kłamie, że rzekomo zostały przez Pana podane w linkach. Proszę o podanie konkretnych moich cytatów, do których odnoszą się Pana argumenty, oraz o podanie konkretnych argumentów w PUNKTACH. To test na to czy potrafi Pan te argumenty powtórzyć i streścić meritum. Mógł Pan to wielokrotnie zrobić i mieć spokój, zaoszczędzić tym samym swój czas i ominąć ataki ad personam. Pan jednak jest trollem, który woli atakować ad personam, bo wtedy nie musi Pan odpowiadać na meritum. Proszę zobaczyć jak w tym wątku Pan Andrzej.51 odpowiedział Brzostowskiemu. To są argumenty, tak się właśnie odpowiada komuś kto bredzi. Pan jednak nie potrafi tak zrobić, ani nie potrafi Pan nawet odpowiedzieć podobnie jak ja odpisałem Brzostowskiemu.
Jest Pan zacietrzewionym trollem i nikim więcej. Podpisuje się tu Pan swoim imieniem i nazwiskiem, a mimo to treści, które Pan przedstawia są rodem z onetu. Przecież to troll z onetu nie używa argumentacji, tylko pisze np że zwraca się do ludzi inteligentnych, zarzuca oponentowi, że nie zrozumiał, a nie potrafi nawet w skrócie opisać w punktach sedna swoich wypowiedzi. Czyli tego sedna nie ma, bo gdyby było to by je Pan tu napisał.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > .> > Proszę zobaczyć jak w tym wątku Pan Andrzej.51 odpowiedział Brzostowskiemu. To są argumenty, tak się właśnie odpowiada komuś kto bredzi.> Już patrzę: "Daruj sobie już dalej to, co piszesz. Wystarczy tych epitetów. Nie obrazisz mnie. Znam swoją wartość. >Wydaje Ci się, że mi coś udowodniłeś, że mnie na czymś przyłapałeś, ale Ci się nie udało. Dla mnie w tych kwestiach Twoja wiedza jest marginalna, dla mnie - pardon le mot - zwykły cienias jesteś. >Jaką bronią zawalczyłeś, taką i ja wziąłem do ręki."> Gdy słowa pana Andrzeja lepiej niż moje Panu odpowiadają, to spokojnie może Pan je przyjąć jako moją wypowiedź pod Pańskim adresem. Każdy inteligentny rozmówca używa trochę innych form przekazu (ma własny styl), ale meritum tu jest wielce podobne. Tyle samo i ja mam Szanownemu Panu do powiedzenia.> @@@> .Pan Andrzej napisał tam dużo więcej, a Pan wkleił tu akurat najmniej istotny fragment, skierowany personalnie do Brzostowskiego. Żeby móc sobie tak napisać trzeba podeprzeć to argumentami, a Pan tego nie zrobił. Próbuje też Pan forsować tezę, że rzekomo w coś wierzę i jestem tego pewien, więc nie ma ze mną dyskusji. To jest nieprawda, a moja dyskusja z Panem nie wynika z żadnej wiary ani obrony swojego zdania, tylko wynika z faktu, że nie odpowiedział Pan na moje argumenty, a w zamian atakuje Pan ad personam. Jak chce Pan kogokolwiek przekonać do własnej racji, skoro nawet jej Pan nie formułuje? Dostał Pan kilka plusików od kumpli, ale nie sądzę żeby kogokolwiek przekonała w tym momencie Pańska argumentacja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Pan Andrzej napisał tam dużo więcej,Ja też: www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,17#w713805> a Pan wkleił tu akurat najmniej istotny fragment,Wcale nie mało istotny, choć świadczący o bezsilności w dotarciu z jakimikolwiek argumentami do ludzi święcie wierzących we własne racje. > skierowany personalnie do Brzostowskiego.Tak pan Andrzej skierował go pana Brzostowskiego, a ja uznałem, iż prawie identyczna treść może być skierowana ode mnie do Pana. Przecież wyraźnie to napisałem. > Żeby móc sobie tak napisać trzeba podeprzeć to argumentami, a Pan tego nie zrobił.8 maja napisałem: Bardzo proszę, do wszystkich Pańskich argumentów na ten temat odniosłem się tu:www.racjon(*).php/s,709811/z,0/d,17#w710784www.racjon(*).php/s,709811/z,0/d,17#w710793www.racjon(*).php/s,709811/z,0/d,18#w710797www.racjon(*).php/s,709811/z,0/d,18#w710802www.racjon(*).php/s,709811/z,0/d,18#w710842www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,709811#w710876www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,709811#w710912 Zupełnie z argumentami Pan sobie nie poradził i ten brak spowodował brak pojęcia przez Pana merytorycznej rozmowy. Odpowiedzi Pan błyskawicznie przekształcił Pan w osobisty atak na mnie, który prowadzi Pan w zacietrzewieniu dotychczas. Co się od tego czasu, poza moimi argumentami w innych tematach i Pańskimi atakami na mnie, się zmieniło? Moim zdaniem nic.
> Próbuje też Pan forsować tezę, że rzekomo w coś wierzę i jestem tego pewien, więc nie ma ze mną dyskusji.Niczego nie próbuję forsować do inteligentnego samodzielnie myślącego czytelnika racjonalne argumenty łatwo docierają, a zacietrzewionych, święcie wierzących we własne racje i tak nigdy nic nie dotrze. Przecież łatwo dostrzec, iż do Pana niewiele dociera. > To jest nieprawda, a moja dyskusja z Panem nie wynika z żadnej wiary ani obrony swojego zdania,Niewielu rzeczy jestem tak pewien jak właśnie takiego Pańskiego twierdzenia, z którym nic - poza pozostawieniem oceny naszym czytelnikom - uczynić nie mogę. > tylko wynika z faktu, że nie odpowiedział Pan na moje argumenty, a w zamian atakuje Pan ad personam.W mojej ocenie nie tylko odpowiedziałem, ale także wprost ewidentnie wykazałem, iż wypisuje Pan tu bzdury i te odpowiedzi wielokrotnie, także i tu, przywołuję, To Pan nie znajdując merytorycznych argumentów mataczy i uparcie mnie atakuje. Znowu brak jest nawet najmniejszych szans aby o tym Pana przekonać i już choćby dlatego warto pozostawić ocenę jakości naszych wypowiedzi innym. > Jak chce Pan kogokolwiek przekonać do własnej racji, skoro nawet jej Pan nie formułujhe?Ja nie mam ani możliwości, ani też zamiaru przekonywania kogokolwiek. Jestem głęboko o tym przekonanym, iż istnieje spora grupa ludzi nieprzekonywalnych, święcie wierzących we własne racje, do której Pan należy. Ja sądzę tylko, i na to mam dowody które podałem, iż jestem tu zrozumianym przez większość samodzielnie myślącej inteligencji. Czyli ludzi, do których nasze forum jest skierowane. www.racjonalista.pl/kk.php/d,67> Dostał Pan kilka plusików od kumpli, ale nie sądzę żeby kogokolwiek przekonała w tym momencie Pańska argumentacja.Mam bardzo duży szacunek dla forumowiczów, którzy mi plusy klikali i na podstawie ich poziomu merytorycznego i kulturalnego tu prezentowanego nigdy nie śmiał bym nazwać swoimi kumplami: www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217 Wydaje mi się, iż trzeba samemu niewiele prezentować aby innych tak złośliwie dyskredytować, ale nikt nas nie skompromituje tak bardzo jak uczynimy to sami. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Czy Pan sobie kpi? Prosze o podanie argumentow, streszczenie w punktach. Czy to taki problem? Wkleja Pan linki do ad personam i pyskowki, a ja prosze o streszczenie meritum.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Czy Pan sobie kpi?Na tyle na ile linia portalu uważa to za wskazane: Ironia i sarkazm. Jeśli oczekujesz, że pisząc o tych tematach będziemy śmiertelnie poważni, zawiedziesz się. Owszem, często nasz styl jest niezwykle poważny, książkowy lub naukowy, bez cienia uśmieszku na ustach. Jednakże jest to zmieszane z mniej pompatycznymi ujęciami. "Propagowanie racjonalizmu oznacza nie tylko suchy język naukowych monografii (mało zazwyczaj perswazyjnych czy prelekcji, czy też wreszcie jedynie wyrabianie logicznego myślenia w świadomości społecznej. Oznacza ono także sięgnięcie po oręż lekkości i humoru, ironii i drwiny, jako nader groźnych narzędzi do walki z przesądem, nonsensem i bzdurą.> Prosze o podanie argumentow, streszczenie w punktach.Podawałem wielokrotnie, w przeróżnych aspektach, pod różnymi kątami, do części odwołałem się w poście, do którego tu niby się Pan odnosi. Przywołuję więc go ponownie: www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,710119#w714042> Czy to taki problem?A z czym? Z tym aby Pan moje argumenty ze zrozumieniem przeczytał i merytorycznie się do nich odniósł jest tak ogromny problem, iż jeszcze nigdy i nigdzie Pan tego nie uczynił, wszelką krytykę Pańskich argumentów i wywodów przekształca Pan natychmiast w personalny atak i pyskówki. Zalinkowane wypowiedzi są tego najlepszym dowodem. > Wkleja Pan linki do ad personam i pyskowki, a ja prosze o streszczenie meritum.Jeżeli cokolwiek cytuję lub odwołuję się do własnych odpowiedzi przez ich zalinkowanie, to czynię to ze względów merytorycznych. Między innymi aby nie młócić z trollami słomy już dokładnie przemłóconej. Nie pamiętam ani jednej - pomimo mych starań - konkluzywnej rozmowy pomiędzy nami. Powiem więcej nie pamiętam takiej Pańskiej tu rozmowy z kimkolwiek, ale tu mogę się mylić, to proszę ją zalinkować jako argument za możliwością prowadzenia z Panem sensownych rozmów. Wklejam też linki dlatego, iż znakomitą większość naszych czytelników już nuży to pieprzenie o Szopenie, czy bezsensowne bicie piany: www.racjon(*).php/z,0/d,27/s,711671#w713150Zdecydowanie nie wszystkich Pański poziom dyskursu tu satysfakcjonuje. Nigdzie zaś - o czym świadczą miedzy innymi moje linki do prób rozmów pomiędzy nami - nie udało się Panu merytorycznie zakwestionować mojego krytycznego zdania na temat Pańskich tu wypowiedzi. Wszystkie przekształca Pan w atak na mnie, zamiast szukania merytorycznych argumentów. Każdy kto chce może sobie to przeczytać i samodzielnie ocenić, a dla ułatwienia linkuję. (Pan przecież może tak czynić wykazując, iż to ja nie mam tu racji. Zamiast stałego zapewniania czytelników o własnej mądrości i mojej upierdliwości. Liczą się fakty, a nie zapewnienia.) @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Prosze o podanie argumentow, streszczenie w punktach.> Podawałem wielokrotnie, w przeróżnych aspektach, pod różnymi kątami, do części odwołałem się w poście, do którego tu niby się Pan odnosi. Przywołuję więc go ponownie: www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,710119#w714042Wykazałem Panu, że w tym poście nie ma żadnych argumentów i proszę o to żeby w końcu Pan je podał W PUNKTACH. > >Czy to taki problem?> A z czym? Z tym aby Pan moje argumenty ze zrozumieniem przeczytał i merytorycznie się do nich odniósł jest tak ogromny problem, iż jeszcze nigdy i nigdzie Pan tego nie uczynił, wszelką krytykę Pańskich argumentów i wywodów przekształca Pan natychmiast w personalny atak i pyskówki. Zalinkowane wypowiedzi są tego najlepszym dowodem.Proszę o te argumenty od dawna, a Pan nie potrafi wypisać ich w punktach, ani odnieść się do moich konkretnych twierdzeń, których te argumenty dotyczą. Na co mam Panu odpowiedzieć skoro atakuje Pan tylko ad personam? Odbijam więc piłeczkę, aby ad personam zredukowało się do formy moje zdanie vs Pana zdanie, co wymusza na Panu podanie argumentów (bo ja swoje podałem, a Pan się nie odniósł). Pan nadal atakuje ad personam i do tego bezczelnie zarzuca Pan to mi. > Zdecydowanie nie wszystkich Pański poziom dyskursu tu satysfakcjonuje. Nigdzie zaś - o czym świadczą miedzy innymi moje linki do prób rozmów pomiędzy nami - nie udało się Panu merytorycznie zakwestionować mojego krytycznego zdania na temat Pańskich tu wypowiedzi. Wszystkie przekształca Pan w atak na mnie,Bo to co Pan nazywa "krytycznym zdaniem" to atak na mnie, więc go odpieram dokładnie tym samym. Pan tego ataku nie potrafi podeprzeć nawet punktami i cytatami moich wypowiedzi, do których rzekomo się Pan odnosi. Potrafi Pan tylko pieprzyć głupoty tak jak teraz, z czego nic nie wynika, bo miga się Pan od odpowiedzi. > zamiast szukania merytorycznych argumentów. Każdy kto chce może sobie to przeczytać i samodzielnie ocenić, a dla ułatwienia linkuję. (Pan przecież może tak czynić wykazując, iż to ja nie mam tu racji. Zamiast stałego zapewniania czytelników o własnej mądrości i mojej upierdliwości. Liczą się fakty, a nie zapewnienia.)> @@@> .To niech Pan wreszcie skończy zapewniać o swojej racji i poda W PUNKTACH argumenty i niech Pan w końcu zrezygnuje z ataków ad personam, a zapewniam, że ja wtedy zrobię to samo. W linkach, które Pan podaje jest już dawno przeze mnie obalone...ad personam i zero merytorycznych odniesień. Panie kłamco...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Czy potrzebna jest lepsza ilustracja całkowitej bezsensowności rozmowy z Panem jak choćby ten powyższy post. Przecież nie odniósł się Pan tu znowu do żadnych argumentów przeze mnie podanych.> Prosze o podanie argumentow, streszczenie w punktach.Podawałem wielokrotnie, w przeróżnych aspektach, pod różnymi kątami, do części odwołałem się w poście, do którego tu niby się Pan odnosi. Przywołuję więc go ponownie: www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,710119#w714042> Wykazałem Panu, że w tym poście nie ma żadnych argumentówGdzie, kiedy, jak? Pomiędzy opowiadaniem, iż coś się zrobiło, a faktycznym zrobieniem jest ogromna różnica. Cały czas Pan tu chwali się różnymi swoimi dokonaniami, ale potwierdzenia w faktach moim zdaniem brak. > i proszę o to żeby w końcu Pan je podał W PUNKTACH.A po co? Ani nie widzę możliwości merytorycznej rozmowy z Panem, ani nie lubię wykonywania prac bezsensownych, a rozmowa z Panem to przypomina rzucanie grochem o ścianę. > Czy to taki problem? A z czym? Z tym aby Pan moje argumenty ze zrozumieniem przeczytał i merytorycznie się do nich odniósł jest tak ogromny problem, iż jeszcze nigdy i nigdzie Pan tego nie uczynił, wszelką krytykę Pańskich argumentów i wywodów przekształca Pan natychmiast w personalny atak i pyskówki. Zalinkowane wypowiedzi są tego najlepszym dowodem.> Proszę o te argumenty od dawna, a Pan nie potrafi wypisać ich w punktach, ani odnieść się do moich konkretnych twierdzeń, których te argumenty dotyczą.Wielokrotnie próbowałem tu podjąć merytoryczne rozmowy z Panem i zawsze bezskutecznie, gdyż nigdy nie potrafił Pan znaleźć argumentów, ani nawet podjąć sensownej rozmowy tylko zawsze - wcześniej lub później - zaczyna Pan coraz bardziej prymitywnie mnie atakować - co każdą rozmowę kończy. Na podstawie tych doświadczeń jestem przekonanym, iż merytoryczne rozmowy z Panem są niemożliwe i właśnie na dowód tego linkuję takie próby. (Są tam i moje argumenty i Pańskie do nich się odnoszenie. Gdyby Pan miał coś sensownego w tych sprawach - na co ani nie oczekuję, ani mnie to zbytnio nie interesuje - to by Pan odpowiedział. Dla mnie w tamtych sprawach jest "już po herbacie", co chciałem to powiedziałem i aktualnie to już tylko ilustracja możliwości dyskusji z Panem.)> Wkleja Pan linki do ad personam i pyskowki, a ja prosze o streszczenie meritum. Jeżeli cokolwiek cytuję lub odwołuję się do własnych odpowiedzi przez ich zalinkowanie, to czynię to ze względów merytorycznych. Między innymi aby nie młócić z trollami słomy już dokładnie przemłóconej. Nie pamiętam ani jednej - pomimo mych starań - konkluzywnej rozmowy pomiędzy nami. Powiem więcej nie pamiętam takiej Pańskiej tu rozmowy z kimkolwiek, ale tu mogę się mylić, to proszę ją zalinkować jako argument za możliwością prowadzenia z Panem sensownych rozmów. Wklejam też linki dlatego, iż znakomitą większość naszych czytelników już nuży to pieprzenie o Szopenie, czy bezsensowne bicie piany: www.racjon(*).php/z,0/d,27/s,711671#w713150> Na co mam Panu odpowiedzieć skoro atakuje Pan tylko ad personam? Odbijam więc piłeczkę, aby ad personam zredukowało się do formy moje zdanie vs Pana zdanie, co wymusza na Panu podanie argumentów (bo ja swoje podałem, a Pan się nie odniósł). Pan nadal atakuje ad personam i do tego bezczelnie zarzuca Pan to mi.Odpowiadam trochę Panu z powodu emeryckich nudów, aby ewidentnie wykazać tą "dobrą zmianę" i pokazać jak bardzo upierdliwy może być troll, który ma podstawowe kłopoty aby w miarę prosto i sensownie jakieś problemy warte ciekawej rozmowy tu przedstawić. Może Pan tu spokojnie dokonywać wszelakich wywijasów. Internet jest cierpliwy i nie takie kłamstwa i bzdury były już w nim publikowane. Każdy ma swoich czytelników i swoich zwolenników. Na pewno do Pańskich jest mi tak daleko, iż nie mam szans z niczym do Was trafić. Zdecydowanie nie wszystkich Pański poziom dyskursu tu satysfakcjonuje. Nigdzie zaś - o czym świadczą miedzy innymi moje linki do prób rozmów pomiędzy nami - nie udało się Panu merytorycznie zakwestionować mojego krytycznego zdania na temat Pańskich tu wypowiedzi.> Bo to co Pan nazywa "krytycznym zdaniem" to atak na mnie, więc go odpieram dokładnie tym samym. Pan tego ataku nie potrafi podeprzeć nawet punktami i cytatami moich wypowiedzi, do których rzekomo się Pan odnosi.I od razu taka drobna różnica, iż odmiennie od Pana przypisującego mi swoje własne niegodziwości: "Potrafi Pan tylko pieprzyć głupoty tak jak teraz, z czego nic nie wynika, bo miga się Pan od odpowiedzi". Ja odwołuję się do konkretów: www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,700629#w704313 które każdy może sobie sprawdzić. nie udało się Panu merytorycznie zakwestionować mojego krytycznego zdania na temat Pańskich tu wypowiedzi. Wszystkie przekształca Pan w atak na mnie, zamiast szukania merytorycznych argumentów. Każdy kto chce może sobie to przeczytać i samodzielnie ocenić, a dla ułatwienia linkuję. (Pan przecież może tak czynić wykazując, iż to ja nie mam tu racji. Zamiast stałego zapewniania czytelników o własnej mądrości i mojej upierdliwości. Liczą się fakty, a nie zapewnienia.)> To niech Pan wreszcie skończy zapewniać o swojej racjiW przeciwieństwie do Pana nigdy tego nie robię ani nie czuję takiej potrzeby, ani nie widzę sensu. Przed inteligentnym czytelnikiem nikt swojego poziomu nie ukryje, a tylko taki mnie interesuje. > i poda W PUNKTACH argumentyWraz z kontrargumentami do wyboru? > i niech Pan w końcu zrezygnuje z ataków ad personam,To jest problem głupców, którzy krytykę ich wywodów traktują personalnie i prawie każdą rozmowę przekształcają w pyskówkę. Tak jak poniżej: > W linkach, które Pan podaje jest już dawno przeze mnie obalone...ad personam i zero merytorycznych odniesień. Panie kłamco...@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Podawałem wielokrotnie, w przeróżnych aspektach, pod różnymi kątami, do części odwołałem się w poście, do którego tu niby się Pan odnosi. Przywołuję więc go ponownie: www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,710119#w714042To proszę go wskazać, konkretnie w punktach, bo ja tu widzę tylko bełkot ad personam i zapewnienia, że rzekomo coś Pan podał w linkach, które są takim samym bełkotem. Nie potrafi Pan powtórzyć tych argumentów, potrafi Pan tylko kłamać, że je Pan podał. > >Wykazałem Panu, że w tym poście nie ma żadnych argumentów> Gdzie, kiedy, jak? Pomiędzy opowiadaniem, iż coś się zrobiło, a faktycznym zrobieniem jest ogromna różnica. Cały czas Pan tu chwali się różnymi swoimi dokonaniami, ale potwierdzenia w faktach moim zdaniem brak.No właśnie tak, że Pan cały czas pisze, że rzekomo coś Pan podał, a ja cały czas podaję ten argument, który teraz Pan próbował w kiepskim stylu odbić. Pomiędzy opowiadaniem, iż coś się zrobiło, a faktycznym zrobieniem jest ogromna różnica. Cały czas Pan tu chwali się różnymi swoimi dokonaniami, ale potwierdzenia w faktach moim zdaniem brak. Dokładnie ten argument cały czas Panu powtarzam, a Pan go nie potrafi odbić. Kompletnym chamstwem jest to, że w tym momencie pisze Pan to samo pod moim adresem, tak jakby to miało odwrócić uwagę od Pana braku argumentów, których nawet nie potrafi Pan streścić i powtórzyć w punktach. Nie potrafi Pan dla przykładu podać ani jednego argumentu. > > i proszę o to żeby w końcu Pan je podał W PUNKTACH.> A po co? Ani nie widzę możliwości merytorycznej rozmowy z Panem, ani nie lubię wykonywania prac bezsensownych, a rozmowa z Panem to przypomina rzucanie grochem o ścianę.Po to, że teraz pisze Pan bezsensowne posty, a uniknąłby Pan tego podając argumenty. Jest Pan kłamcą i trollem. Gdyby Pan nim nie był, to te argumenty były by już podane w punktach, bez żadnych wymówek i bez ataków ad personam pod moim adresem. > Wielokrotnie próbowałem tu podjąć merytoryczne rozmowy z Panem i zawsze bezskutecznie, gdyż nigdy nie potrafił Pan znaleźć argumentów, ani nawet podjąć sensownej rozmowyProszę udowodnić, że Pan próbował. Takim dowodem byłoby streszczenie meritum, czyli podanie argumentów w punktach. Pan tylko atakuje ad personam. Nie potrafi Pan nawet podać konkretu, do którego miałbym się odnieść. Ja swoje argumenty streściłem w punktach, ale Pan nie raczył się do nich nawet odnieść, więc teraz proszę nie kłamać w tak ordynarny sposób. > tylko zawsze - wcześniej lub później - zaczyna Pan coraz bardziej prymitywnie mnie atakować - co każdą rozmowę kończy.I kolejny raz ordynarnie zarzuca mi Pan to co sam Pan robi. Nie podaje Pan argumentów, nie umie ich Pan wymienić, za to atakuje mnie Pan personalnie, przy okazji zarzucając mi to co sam Pan robi. > Na podstawie tych doświadczeń jestem przekonanym, iż merytoryczne rozmowy z Panem są niemożliwe i właśnie na dowód tego linkuję takie próby.Linkuje Pan ataki ad personam. Merytorycznie to Pan nawet nie próbował ze mną dyskutować. > Odpowiadam trochę Panu z powodu emeryckich nudów, aby ewidentnie wykazać tą "dobrą zmianę" i pokazać jak bardzo upierdliwy może być troll, który ma podstawowe kłopoty aby w miarę prosto i sensownie jakieś problemy warte ciekawej rozmowy tu przedstawić.No tak, jest Pan upierdliwy i nie potrafi Pan przedstawić swojej racji. Woli Pan pisać ściany tekstów zamiast streścić meritum w kilku punktach lub podać przykład argumentu. Ja podawałem, a Pan mimo to się nie odnosił Panie kłamco. > Może Pan tu spokojnie dokonywać wszelakich wywijasów. Internet jest cierpliwy i nie takie kłamstwa i bzdury były już w nim publikowane. Każdy ma swoich czytelników i swoich zwolenników. Na pewno do Pańskich jest mi tak daleko, iż nie mam szans z niczym do Was trafić.Do Lily Aminy, czy do Andrzeja.51? Cytat:> >To niech Pan wreszcie skończy zapewniać o swojej racji> W przeciwieństwie do Pana nigdy tego nie robię ani nie czuję takiej potrzeby, ani nie widzę sensu. Przed inteligentnym czytelnikiem nikt swojego poziomu nie ukryje, a tylko taki mnie interesuje.Nie? Ostatnio cały czas Pan to robi, włącznie z tą wypowiedzią. Proszę się już nie kompromitować... > > i poda W PUNKTACH argumenty> Wraz z kontrargumentami do wyboru?Po prostu argumenty, które są Pana stanowiskiem + krótkie uzasadnienie, bądź moje "bzdury" z wyjaśnieniem DLACZEGO to bzdury i podaniem faktów na ten temat, które bzdurami nie są. > >i niech Pan w końcu zrezygnuje z ataków ad personam,> To jest problem głupców, którzy krytykę ich wywodów traktują personalnie i prawie każdą rozmowę przekształcają w pyskówkę.Czyli nazywa się Pan głupcem? Bo atakuje Pan personalnie cały czas. A ja tylko chciałem się dowiedzieć jakie są kontrargumenty na to co nazwał Pan "bzdurami". I się tych kontrargumentów nie doczekałem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Taka wymiana zdań może trwać w nieskończoność, więc proponuję sposób na zakończenie jej. A wygląda on tak: 1. Wracamy do meritum. 2. Ja podam tezę, na którą Pan nie odpowiedział 3. Pokaże Pan swoją kontrtezę i kontrargument/y.
Albo odwrotnie i to Pan poda tezę, na którą ja nie odpowiedziałem.
Jeżeli nadal nie będziemy się zgadzać, to przynajmniej będzie widać jasno kto stawia jaką tezę i jakimi argumentami to podpiera.
Do wyboru jest kilka tematów, w których się nie zgadzaliśmy.
Reguły: - podajemy jedną konkretną tezę i argumenty i nie przechodzimy dalej dopóki nie będzie co do tego zgody - tezy i argumenty mają być jak najbardziej zwięzłe i uporządkowane
Jeśli nie przyjmie Pan tego wyzwania, to uznam to za ostateczne przyznanie się przez Pana do kłamstwa, tchórzostwa i manipulacji. Liczę na to, że jednak raczy Pan odpowiedzieć w zgodzie z tymi regułami zamiast dalej kopać się ad personam, które sprowadza się do sytuacji, w której jest Pana słowo vs moje słowo, zamiast treść vs treść.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
Może Pan tu spokojnie dokonywać wszelakich wywijasów. Internet jest cierpliwy i nie takie kłamstwa i bzdury były już w nim publikowane. Każdy ma swoich czytelników i swoich zwolenników. Na pewno do Pańskich jest mi tak daleko, iż nie mam szans z niczym do Was trafić.> Do Lily Aminy, czy do Andrzeja.51?Zdecydowanie nie! Tych forumowiczów zaliczam do elity intelektualnej naszego forum. > Cytat:Nie udaje mi się otworzyć wypowiedzi, za którą dostał Pan od pana Andrzeja plusa, ale ja przecież sobie nigdzie nie uzurpuję prawa na rozumienie czyichkolwiek wypowiedzi. Widocznie Pan czymś swoich czytelników przekonał skoro Panu plusa kliknęli. Nie wiem nawet po co Pan aż tak daleko szukał, gdy ode mnie też Pan trochę za jakieś bardziej sensowne wypowiedzi Pan otrzymał. Tyle tylko, iż w rachunku wyników to statystycznie Pan bardzo słabiutko wypada, a ja pomimo drastycznego spadku, od czasu "dobrej zmiany" w ilości czytelników moje wypowiedzi plusujących nadal trzymam się mocno. Odbieram ten wynik jako informację, iż nadal większość tutejszych czytelników moje wypowiedzi rozumie i przedstawiana argumentacja do nich trafia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Do Lily Aminy, czy do Andrzeja.51?> Zdecydowanie nie! Tych forumowiczów zaliczam do elity intelektualnej naszego forum.No więc proszę nie używać argumentu o plusikach, bo on się nieraz zwraca przeciwko Panu. > > Cytat:> Nie udaje mi się otworzyć wypowiedzi, za którą dostał Pan od pana Andrzeja plusa, ale ja przecież sobie nigdzie nie uzurpuję prawa na rozumienie czyichkolwiek wypowiedzi. Widocznie Pan czymś swoich czytelników przekonał skoro Panu plusa kliknęli. Nie wiem nawet po co Pan aż tak daleko szukał, gdy ode mnie też Pan trochę za jakieś bardziej sensowne wypowiedzi Pan otrzymał. Tyle tylko, iż w rachunku wyników to statystycznie Pan bardzo słabiutko wypada, a ja pomimo drastycznego spadku, od czasu "dobrej zmiany" w ilości czytelników moje wypowiedzi plusujących nadal trzymam się mocno. Odbieram ten wynik jako informację, iż nadal większość tutejszych czytelników moje wypowiedzi rozumie i przedstawiana argumentacja do nich trafia.Chodziło o wypowiedź, którą kierowałem do Pana i była to prośba o argumenty i stwierdzenie, że > Każdy może sobie tak napisać, więc potraktuję to tak jakby nie napisał Pan w tym momencie nic.Mam wrażenie, że nie rozumie Pan tego, że nawet mając rację trzeba argumentować swoje wypowiedzi żeby to wykazać. Nie wystarczy napisać "mam rację a ty nie".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
Nie udaje mi się otworzyć wypowiedzi, za którą dostał Pan od pana Andrzeja plusa, ale ja przecież sobie nigdzie nie uzurpuję prawa na rozumienie czyichkolwiek wypowiedzi. Widocznie Pan czymś swoich czytelników przekonał skoro Panu plusa kliknęli. Nie wiem nawet po co Pan aż tak daleko szukał, gdy ode mnie też Pan trochę za jakieś bardziej sensowne wypowiedzi Pan otrzymał. Tyle tylko, iż w rachunku wyników to statystycznie Pan bardzo słabiutko wypada, a ja pomimo drastycznego spadku, od czasu "dobrej zmiany" w ilości czytelników moje wypowiedzi plusujących nadal trzymam się mocno. Odbieram ten wynik jako informację, iż nadal większość tutejszych czytelników moje wypowiedzi rozumie i przedstawiana argumentacja do nich trafia.
> Chodziło o wypowiedź, którą kierowałem do Pana i była to prośba o argumenty i stwierdzenie, że Każdy może sobie tak napisać, więc potraktuję to tak jakby nie napisał Pan w tym momencie nic. A ja proszę Pana o argumenty dotyczące meritum, który Pan nie podał, a co do których Pan kłamie, że rzekomo zostały przez Pana podane w linkach. Proszę o podanie konkretnych moich cytatów, do których odnoszą się Pana argumenty, oraz o podanie konkretnych argumentów w PUNKTACH. To test na to czy potrafi Pan te argumenty powtórzyć i streścić meritum. Mógł Pan to wielokrotnie zrobić i mieć spokój, zaoszczędzić tym samym swój czas i ominąć ataki ad personam. Pan jednak jest trollem, który woli atakować ad personam, bo wtedy nie musi Pan odpowiadać na meritum. Proszę zobaczyć jak w tym wątku Pan Andrzej.51 odpowiedział Brzostowskiemu. To są argumenty, tak się właśnie odpowiada komuś kto bredzi. Pan jednak nie potrafi tak zrobić, ani nie potrafi Pan nawet odpowiedzieć podobnie jak ja odpisałem Brzostowskiemu.
Jest Pan zacietrzewionym trollem i nikim więcej. Podpisuje się tu Pan swoim imieniem i nazwiskiem, a mimo to treści, które Pan przedstawia są rodem z onetu. Przecież to troll z onetu nie używa argumentacji, tylko pisze np że zwraca się do ludzi inteligentnych, zarzuca oponentowi, że nie zrozumiał, a nie potrafi nawet w skrócie opisać w punktach sedna swoich wypowiedzi. Czyli tego sedna nie ma, bo gdyby było to by je Pan tu napisał.Jeżeli za tą to tym bardziej Panu gratuluję, choć jakoś nie potrafię zrozumieć czym konkretnie tu Pan pana Andrzeja przekonał? Ale tak jak wyżej napisałem ja sobie nie uzurpuję prawa na rozumienie czyichkolwiek wypowiedzi. Widocznie Pan czymś Pan pana Andrzeja przekonał skoro Panu plusa kliknął. > Mam wrażenie, że nie rozumie Pan tego, że nawet mając rację trzeba argumentować swoje wypowiedzi żeby to wykazać. Nie wystarczy napisać "mam rację a ty nie".Trudno się z Panem nie zgodzić, gdy dokładnie przepisuje Pan moje wypowiedzi, tyle tylko, iż pomiędzy nami jest taka różnicą, iż ja za w miarę sprawiedliwego tu sędzię uważam ogół czytelników, a Pan samego siebie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Jeżeli za tą to tym bardziej Panu gratuluję, choć jakoś nie potrafię zrozumieć czym konkretnie tu Pan pana Andrzeja przekonał?
No i właśnie o to chodzi, że nie potrafi Pan zrozumieć.
Ja mówię X, a Pan mówi, że nie X. Ja podaję argumenty, a Pan z góry ocenia je jako głupie. Chodzi o to, że skoro się Pan ze mną nie zgadza, to powinien Pan wyjaśnić dlaczego nie X.
Być może ja mam rację, że X, a może jednak to Pan ma rację, że nie X. Tego nie rozstrzygną żadne plusy i minusy, tylko argumenty na meritum. Niezależnie od tego kto ma rację, to Pan zachowuje się tutaj nieładnie uciekając od odpowiedzi i cały czas atakując ad personam. Mi nie zależy na postawieniu na swoim, ale jeśli mam przyznać Panu rację to chciałbym wiedzieć dlaczego mam to zrobić. Nie pójdę sobie przecież i nie pomyślę, że ma Pan rację tylko dlatego, że Pan tak mówi.
Ostatnio kością niezgody między mną a Panem był temat zboczeń seksualnych, a konkretnie upodobania do kobiet z nadwagą. Ja twierdziłem, że to choroba i podałem na to argumenty, a Pan stwierdził, że to bzdura i nie podał Pan argumentów. Kiedy o nie proszę, wkleja Pan linki do wypowiedzi, w których zapewnia Pan, że ma Pan rację, ale nie ma tam konkretnej odpowiedzi na moje argumenty. No więc oczywiste jest to, że jeśli ma Pan rację, to powinien Pan napisać w skrócie dlaczego tak jest i dlaczego ja nie mam racji. Wcześniej to samo było w dyskusji o moralności i personalizmie, o wolnej woli. Zamiast odnosić się wprost do meritum drybluje Pan jak Ronaldo odnosząc się do ad personam. Tylko o to chodzi i podobnie byłoby gdyby próbował Pan udowodnić, że 2+2=4, a ja twierdziłbym,że 5 i podawał błędne argumenty. Należałoby wtedy te argumenty obalić, wykazać że 2+2=4 i tyle, a Pan pewnie mówiłby, że rozmówca jest głupi, że Pana racja jest oczywista itd. Tak można u cioci na imieninach, ale nie na forum dyskusyjnym.
>>Mam wrażenie, że nie rozumie Pan tego, że nawet mając rację trzeba argumentować swoje wypowiedzi żeby to wykazać. Nie wystarczy napisać "mam rację a ty nie". >Trudno się z Panem nie zgodzić, gdy dokładnie przepisuje Pan moje wypowiedzi, tyle tylko, iż pomiędzy nami jest taka różnicą, iż ja za w miarę sprawiedliwego tu sędzię uważam ogół czytelników, a Pan samego siebie. >@@@ >. >
Wcale nie samego siebie, tylko logikę. Ja piszę, że mogę się mylić, ale w takim razie chciałbym wiedzieć DLACZEGO. Skoro twierdzi Pan, że stanowiskiem nauki jest Y, które przeczy mojemu X, to powinien Pan podać te naukowe argumenty, dzięki którym fachowcy stwierdzili, że Y. Tylko o to przecież chodzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Ostatnio kością niezgody między mną a Panem był temat zboczeń seksualnych, a konkretnie upodobania do kobiet z nadwagą. Ja twierdziłem, że to choroba i podałem na to argumenty, a Pan stwierdził, że to bzdura i nie podał Pan argumentów.www.racjon(*).php/s,711671/z,0/d,32#w713439@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | No i gdzie te ARGUMENTY? Nie potrafi ich Pan sformułować?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Wcześniej to samo było w dyskusji o moralności i personalizmie, o wolnej woli. Zamiast odnosić się wprost do meritum drybluje Pan jak Ronaldo odnosząc się do ad personam.www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697445www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697467www.racjon(*)m.php/s,697257/z,0/d,7#w700348www.racjon(*)m.php/s,697257/z,0/d,7#w700360 Ok, czyli po tym jak został Pan wypunktowany dalej mamy trolling. W takim razie skończyliśmy rozmowę.www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629www.racjon(*).php/s,700629/z,0/d,11#w704442@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Znów linki, w których nie ma treści.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Czy potrzebna jest lepsza ilustracja całkowitej bezsensowności rozmowy z Panem jak choćby ten powyższy post. Przecież nie odniósł się Pan tu znowu do żadnych argumentów przeze mnie podanych.
>Prosze o podanie argumentow, streszczenie w punktach. Podawałem wielokrotnie, w przeróżnych aspektach, pod różnymi kątami, do części odwołałem się w poście, do którego tu niby się Pan odnosi. Przywołuję więc go ponownie: www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,710119#w714042> Wykazałem Panu, że w tym poście nie ma żadnych argumentów.Gdzie, kiedy, jak? Pomiędzy opowiadaniem, iż coś się zrobiło, a faktycznym zrobieniem jest ogromna różnica. Cały czas Pan tu chwali się różnymi swoimi dokonaniami, ale potwierdzenia w faktach moim zdaniem brak.> i proszę o to żeby w końcu Pan je podał W PUNKTACH.A po co? Ani nie widzę możliwości merytorycznej rozmowy z Panem, ani nie lubię wykonywania prac bezsensownych, a rozmowa z Panem to przypomina rzucanie grochem o ścianę.> To proszę go wskazać, konkretnie w punktach, bo ja tu widzę tylko bełkot ad personam i zapewnienia, że rzekomo coś Pan podał w linkach, które są takim samym bełkotem.Jeżeli dostrzega się w czyichś wypowiedziach tylko bełkot (nota bene, bez wykazania go, tak jak ja to czynię) to jak logicznie można oczekiwać merytorycznych wypowiedzi. > Nie potrafi Pan powtórzyć tych argumentów, potrafi Pan tylko kłamać, że je Pan podał. > Wykazałem Panu, że w tym poście nie ma żadnych argumentówGdzie, kiedy, jak? Pomiędzy opowiadaniem, iż coś się zrobiło, a faktycznym zrobieniem jest ogromna różnica. Cały czas Pan tu chwali się różnymi swoimi dokonaniami, ale potwierdzenia w faktach moim zdaniem brak.> No właśnie tak, że Pan cały czas pisze, że rzekomo coś Pan podał,Znowu Pan kłamie. Cały czas linkuję posty, w których argumenty podałem, a Pan cały czas uznaje je za niebyłe. > a ja cały czas podaję ten argument, który teraz Pan próbował w kiepskim stylu odbić.Ocenę jakości swoich wypowiedzi i używanych w nich argumentów pozostawiam swoim inteligentnym czytelnikom, do których swoje wypowiedzi kieruję. Jakoś Pańskie oceny ii jeszcze kilku tu osób uważających się za moich wrogów nie robią na mnie większego wrażenia. Gdzie, kiedy, jak? Pomiędzy opowiadaniem, iż coś się zrobiło, a faktycznym zrobieniem jest ogromna różnica. Cały czas Pan tu chwali się różnymi swoimi dokonaniami, ale potwierdzenia w faktach moim zdaniem brak.> Dokładnie ten argument cały czas Panu powtarzam, a Pan go nie potrafi odbić.Bo to co Pan nazywa "krytycznym zdaniem" to atak na mnie, więc go odpieram dokładnie tym samym. Pan tego ataku nie potrafi podeprzeć nawet punktami i cytatami moich wypowiedzi, do których rzekomo się Pan odnosi. I od razu taka drobna różnica, iż odmiennie od Pana przypisującego mi swoje własne niegodziwości: "Potrafi Pan tylko pieprzyć głupoty tak jak teraz, z czego nic nie wynika, bo miga się Pan od odpowiedzi". Ja odwołuję się do konkretów: www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,700629#w704313 które każdy może sobie sprawdzić. _____
(...) nie udało się Panu merytorycznie zakwestionować mojego krytycznego zdania na temat Pańskich tu wypowiedzi. Wszystkie przekształca Pan w atak na mnie, zamiast szukania merytorycznych argumentów. Każdy kto chce może sobie to przeczytać i samodzielnie ocenić, a dla ułatwienia linkuję. (Pan przecież może tak czynić wykazując, iż to ja nie mam tu racji. Zamiast stałego zapewniania czytelników o własnej mądrości i mojej upierdliwości. Liczą się fakty, a nie zapewnienia.)> Kompletnym chamstwem jest to, że w tym momencie pisze Pan to samo pod moim adresem, tak jakby to miało odwrócić uwagę od Pana braku argumentów, których nawet nie potrafi Pan streścić i powtórzyć w punktach. Nie potrafi Pan dla przykładu podać ani jednego argumentu. Jest Pan kłamcą i trollem.I co i liczy Pan, iż zejdę na jego warzywny poziom? Odpowiadam trochę Panu z powodu emeryckich nudów, aby ewidentnie wykazać tą "dobrą zmianę" i pokazać jak bardzo upierdliwy może być troll, który ma podstawowe kłopoty aby w miarę prosto i sensownie jakieś problemy warte ciekawej rozmowy tu przedstawić.> No tak, jest Pan upierdliwy i nie potrafi Pan przedstawić swojej racji. Woli Pan pisać ściany tekstów zamiast streścić meritum w kilku punktach lub podać przykład argumentu. Ja podawałem, a Pan mimo to się nie odnosił Panie kłamco.No i co jeszcze merytorycznego ja mogę dodać do tego? Jeżeli Pańska argumentacja trafia do nowej generacji forumowiczów to się Pan ciesz, jeżeli nawet do starej to serdecznie gratuluję, ale według mnie to uparcie głupoty Pan tu wypisuje. Tu zaś jest nowa Pańska mądrość: Wolnej woli nie można rozpatrywać bez założenia, że istnieje dusza. Podobna, choć chyba i większa ot tej: Zaczynając tego typu dyskusję zakładasz istnienie Boga.www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,14#w713650www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,14#w713651Ale udało się Panu już mnie zniechęcić do wszelakich rozmów z Panem. Nie mam ich do kogo kierować, gdy widzę, iż tak mało racjonalistów teraz czyta nasze forum i tym samym także to co tu ja piszę, a wystarczy tu zerkać raz na dobę do "Nowych wypowiedzi" aby się o tym przekonać. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Kolejny długi post, a ja proszę o krótkie argumenty, czyli coś dużo prostszego. Proszę mi wykazać konkretny cytat, w którym podał Pan argumenty na to, że upodobanie do pulchnych kobiet nie jest zboczeniem/chorobą. Przecież w tych linkach tego nie ma. > Jeżeli dostrzega się w czyichś wypowiedziach tylko bełkot (nota bene, bez wykazania go, tak jak ja to czynię) to jak logicznie można oczekiwać merytorycznych wypowiedzi.Proszę pokazać przykład wykazania mi bełkotu. > Znowu Pan kłamie. Cały czas linkuję posty, w których argumenty podałem, a Pan cały czas uznaje je za niebyłe.Dlatego aby to rozstrzygnąć proszę o cytat, wymienienie argumentów w punktach, krótkie podsumowanie. Stanęło na tych argumentach i nie widzę żeby się Pan do nich odniósł: www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710888Jeśli jest inaczej to poproszę o konkretny cytat, w którym cytuje Pan moje punkty i na nie odpowiada argumentami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Proszę mi wykazać konkretny cytat, w którym podał Pan argumenty na to, że upodobanie do pulchnych kobiet nie jest zboczeniem/chorobą.Ciężar dowodu (onus probandi) zawsze spoczywa na tym, kto je głosi, a nie na tym, kto je odrzuca. To na Panu spoczywa obowiązek przedstawienia argumentów, iż upodobanie do "pulchnych" kobiet jest zboczeniem. Mnie wystarczają moje wątpliwości: www.racjon(*).php/s,711671/z,0/d,32#w713439 do stwierdzenia, iż takie twierdzenie jest bzdurą. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Ciężar dowodu (onus probandi) zawsze spoczywa na tym, kto je głosi, a nie na tym, kto je odrzuca. To na Panu spoczywa obowiązek przedstawienia argumentów, iż upodobanie do "pulchnych" kobiet jest zboczeniem.I przedstawiłem. Może się Pan z tym nie zgadzać, ale jeśli stawia Pan tezę, że się mylę, to teraz na Panu spoczywa onus probandi. > Mnie wystarczają moje wątpliwości: www.racjon(*).php/s,711671/z,0/d,32#w713439 do stwierdzenia, iż takie twierdzenie jest bzdurą.> @@@> .A mnie nie wystarczą i dlatego prosiłem o argumenty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Proszę mi wykazać konkretny cytat, w którym podał Pan argumenty na to, że upodobanie do pulchnych kobiet nie jest zboczeniem/chorobą. Ciężar dowodu (onus probandi) zawsze spoczywa na tym, kto je głosi, a nie na tym, kto je odrzuca. To na Panu spoczywa obowiązek przedstawienia argumentów, iż upodobanie do "pulchnych" kobiet jest zboczeniem. > I przedstawiłem.Kiedy, gdzie, jak? > Może się Pan z tym nie zgadzać,Nie dostrzegłem żadnych argumentów poza Pańską wiarą, która dla mnie nie jest żadnym argumentem. > ale jeśli stawia Pan tezę, że się mylę, to teraz na Panu spoczywa onus probandi.Jedyną moją tu tezą jest, iż czyjaś - choćby i najświętsza wiara - nie jest żadnym merytorycznym argumentem. Guzik mnie obchodzi czyjaś wiara dopóki nie zaczyna jej wciskać innym jako niepodważalne prawdy. Mnie wystarczają moje wątpliwości: www.racjon(*).php/s,711671/z,0/d,32#w713439 do stwierdzenia, iż takie twierdzenie jest bzdurą.
> A mnie nie wystarczą i dlatego prosiłem o argumenty.Ale to już zupełnie nie mój problem. Każdy sam siebie kompromituje i nikt za Pana tego tu nie zrobi. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > .> >Proszę mi wykazać konkretny cytat, w którym podał Pan argumenty na to, że upodobanie do pulchnych kobiet nie jest zboczeniem/chorobą.> Ciężar dowodu (onus probandi) zawsze spoczywa na tym, kto je głosi, a nie na tym, kto je odrzuca. > To na Panu spoczywa obowiązek przedstawienia argumentów, iż upodobanie do "pulchnych" kobiet jest zboczeniem. > >I przedstawiłem.> Kiedy, gdzie, jak?:D A co, gdzie i kiedy? A o czym my w ogóle rozmawiamy i eee... kto zamawiał ten kotlet?  To przepiękne jak ludzie potrafią się kompromitować i nie mają poczucia żenady. Przedstawiałem te argumenty mnóstwo razy, a Pan je sobie omijał, atakując ad personam, żeby w końcu... aaa szkoda strzępić ryja, jakby to ujął Stonoga. www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710888I się Pan do tego nie odniósł. Gdyby Pan to zrobił, to nie byłoby całej dyskusji, ale Pan wybrał atak ad personam i rżnięcie głupa. Skompromitował się Pan także przed ludźmi, których uważa Pan za inteligencję, a wystarczyło nie drążyć tematu lub podać argumenty. Wiem, bezsilność musi Pana boleć, dysonans poznawczy doskwierać, ale sam Pan sobie tego piwa naważył. > > Może się Pan z tym nie zgadzać,> Nie dostrzegłem żadnych argumentów poza Pańską wiarą, która dla mnie nie jest żadnym argumentem.Skoro nie dostrzegł Pan argumentów, to może warto iść do lekarza? Mózg na starość traci swoją naturalną sprawność i być może dlatego Pan nie zauważył. Widać tu także zaburzenia poznawcze, bo zarzuca mi Pan wiarę, co jest bzdurą i na co nie ma Pan argumentów. > > ale jeśli stawia Pan tezę, że się mylę, to teraz na Panu spoczywa onus probandi.> Jedyną moją tu tezą jest, iż czyjaś - choćby i najświętsza wiara - nie jest żadnym merytorycznym argumentem. Guzik mnie obchodzi czyjaś wiara dopóki nie zaczyna jej wciskać innym jako niepodważalne prawdy.To proszę przestać wciskać swoją wiarę i odpowiedzieć na argumenty. Skoro ich Pan nie widzi to proszę poprosić o wymienienie ich w punktach żeby było łatwiej. Cytat:1. Teza, że skoro "specjaliści" mówią, że homoseksualizm nie jest chorobą, to znaczy, że nie jest.
Czyli teza (a), z której wynika wniosek (b). Zgadzam się z (b), ale nie dlatego, że tak mówią jacyś "specjaliści", tylko dlatego, że nie istnieje znany mi argument, który świadczyłby o tym, że to choroba.
Zaproponowałem więc:
2. Przykład analogicznej sytuacji, która obala tezę o implikacji (a) ^ (b) (zapisane jako kwantyfikator wielki), w której "specjaliści" mówią, że upodobanie do pulchnych* kobiet nie jest chorobą. Tymczasem ja uważam, że jest chorobą, która uniemożliwia miłość.
Łopatologicznie: Jeśli obalę ten kwantyfikator wielki, będzie to oznaczało, że ze zdania (a) nie wynika (b), więc trzeba szukać innych argumentów, gdyż ten jest niesłuszny. Oczywiście ktoś może podać inny przykład gdzie "specjaliści" mają rację, ale wtedy mówimy o kwantyfikatorze małym, który nie jest żadnym dowodem na prawdziwość implikacji (a) ^ (b).
* pulchne kobiety, o których piszę w tym przykładzie to mniej więcej granica między nadwagą, a otyłością z różnicą kilka kg w jedną lub w drugą stronę, bo jak wiemy waga wadze nierówna jeśli chodzi o aspekt wizualny.
3. Skoro pulchne kobiety są chore (co jest oczywistością, ale jeśli ktoś tego nie wie to wkleiłem linki do badań, których w google szuka się 2 minuty), to upodobanie do takich kobiet też musi być chorobą. > >A mnie nie wystarczą i dlatego prosiłem o argumenty.> Ale to już zupełnie nie mój problem. Każdy sam siebie kompromituje i nikt za Pana tego tu nie zrobi.> @@@> .> Zgadza się, ale to Pana problem, że się Pan skompromitował. Sprawa jest prosta - odpowiada Pan na argumenty, albo jest Pan skompromitowanym trollem i będę Pana strofował za to na każdym kroku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Proszę mi wykazać konkretny cytat, w którym podał Pan argumenty na to, że upodobanie do pulchnych kobiet nie jest zboczeniem/chorobą. Ciężar dowodu (onus probandi) zawsze spoczywa na tym, kto je głosi, a nie na tym, kto je odrzuca.
To na Panu spoczywa obowiązek przedstawienia argumentów, iż upodobanie do "pulchnych" kobiet jest zboczeniem. > I przedstawiłem. Kiedy, gdzie, jak?
> :D> A co, gdzie i kiedy? A o czym my w ogóle rozmawiamy i eee... kto zamawiał ten kotlet? Na pewno nie ja. Nie mam żadnego problemu z preferencjami seksualnymi tak własnymi jak i innych ludzi, a mój stosunek do tych problemów oparty jest na kulturze tolerancji dla wszelakich inności oraz aktualnym dorobku nauki. > To przepiękne jak ludzie potrafią się kompromitować i nie mają poczucia żenady. Przedstawiałem te argumenty mnóstwo razy, a Pan je sobie omijał, atakując ad personam, żeby w końcu... aaa szkoda strzępić ryja, jakby to ujął Stonoga.Tak przedstawiał Pan tu wiele bardzo poważnych argumentów na swoim poziomie intelektualnym i kulturalnym. Wszystkie one są podobnie niepodważalne jak powyższe, ale i te poniższe, do których się Pan tu odwołuje. Po pierwsze to nie utarł mi Pan nosa, tylko trafiła kosa na kamień. Lubi Pan czuć się lepszym od rozmówcy, a ja lubię się z takich osób nabijać odbijając piłeczkę. Śmieszy mnie Pana napompowane ego i pisanie o sobie samym w superlatywach, a o osobach, które się z Panem nie zgadzają w samych negatywach. To nie brzmi nawet wiarygodnie, więc jak miałbym się tym przejąć? Natomiast irytuje mnie to, że nie trafia do Pana żaden logiczny argument, a w zamian odpowiada Pan tymi samymi tekstami "kopiuj-wklej", z których bije narcyzm. Nie podaje Pan żadnych argumentów merytorycznych, ale podkreśla Pan ich rzekome używanie. To jest komiczne
Ja nie wierzę we własną rację. Przyjmuję jako robocze wersje modele, które są akurat dla mnie przekonujące na podstawie argumentów. Ignoruję całkowicie odwoływanie się do autorytetów, cudze podkreślanie własnej inteligencji, używane niefortunne wyrażenia. Staram się wyabstrahować meritum, czyli konkretną hipotezę i argumenty za oraz argumenty przeciw. Do argumentów szukam kontrargumentów. Na czas przemyśleń wyłączam emocje i dlatego często sam siebie oceniam negatywnie, a tego jak widać Panu brakuje.
Nawet jeśli ma Pan rację, to nie użył Pan argumentów żeby ją podeprzeć. W zamian mamy tu wymądrzanie się, podkreślanie, że jest Pan inteligentny, ma Pan świetną pamięć, dużo Pan przeczytał w swoim życiu, zgadza się Pan z wybitnymi jednostkami, które stanowią elitę i inteligencję, w przeciwieństwie do tego całego "plebsu i bydła". Pan tego nawet nie dostrzega, co świadczy o silnym wyparciu. > I się Pan do tego nie odniósł. Gdyby Pan to zrobił, to nie byłoby całej dyskusji, ale Pan wybrał atak ad personam i rżnięcie głupa.A to nie było odniesienie adekwatne do Pańskiego poziomu: Cały czas to samo personalny ping-pong zamiast jakiejkolwiek merytoryki i w odpowiedzi pustosłowie zamiast argumentów, co tylko jest potwierdzeniem moich wcześniejszych wpisów. www.racjon(*).php/s,709811/z,0/d,20#w711021> Skompromitował się Pan także przed ludźmi, których uważa Pan za inteligencję, a wystarczyło nie drążyć tematu lub podać argumenty. Wiem, bezsilność musi Pana boleć, dysonans poznawczy doskwierać, ale sam Pan sobie tego piwa naważył.> Skoro nie dostrzegł Pan argumentów, to może warto iść do lekarza? Mózg na starość traci swoją naturalną sprawność i być może dlatego Pan nie zauważył. Widać tu także zaburzenia poznawcze, bo zarzuca mi Pan wiarę, co jest bzdurą i na co nie ma Pan argumentów.> To proszę przestać wciskać swoją wiarę i odpowiedzieć na argumenty. Skoro ich Pan nie widzi to proszę poprosić o wymienienie ich w punktach żeby było łatwiej. (...)> Łopatologicznie: Jeśli obalę ten kwantyfikator wielki, będzie to oznaczało, że ze zdania (a) nie wynika (b), więc trzeba szukać innych argumentów, gdyż ten jest niesłuszny. Oczywiście ktoś może podać inny przykład gdzie "specjaliści" mają rację, ale wtedy mówimy o kwantyfikatorze małym, który nie jest żadnym dowodem na prawdziwość implikacji (a) ^ (b).Tak, jak choćby tu już widać przedstawia Pan merytoryczne argumenty zupełnie na moim poziomie nie podważenia, stosując przy tym starą dobrą metodę. wolnelektury.pl/katalog/lektura/madry-i-glupi.html Ale to już zupełnie nie mój problem. Każdy sam siebie kompromituje i nikt za Pana tego tu nie zrobi.> Zgadza się, ale to Pana problem, że się Pan skompromitował.Tak, trochę się kompromituję, iż nie rezygnuję i Panu odpisuję. > Sprawa jest prosta - odpowiada Pan na argumenty, albo jest Pan skompromitowanym trollem i będę Pana strofował za to na każdym kroku.Całuj mnie Pan w klawiaturę i powtarzaj Pan to na każdym kroku. Do mojego opisu Pańskich niegodziwości dołożył Pan tylko własne chamstwo i skierował Pan je przeciwko mnie. Do dołożenia czegokolwiek własnego i merytorycznego to już inteligencji i wiedzy Panu brakuje. Tylko mocno ograniczeni intelektualnie ludzie mogą nie dostrzegać, iż jakakolwiek merytoryczna rozmowa z Panem jest niemożliwą. Co Pan sam tu udowodnił. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Na pewno nie ja. Nie mam żadnego problemu z preferencjami seksualnymi tak własnymi jak i innych ludzi, a mój stosunek do tych problemów oparty jest na kulturze tolerancji dla wszelakich inności oraz aktualnym dorobku nauki.Tolerancja dla inności nie ma nic wspólnego z tym tematem. Nie nawołuję do żadnej nietolerancji dla nosicieli chorób. Jeśli chodzi o naukę, to widocznie nie zauważył Pan, że proszę o te naukowe argumenty, a Pan nie potrafił ich podać. > Tak, jak choćby tu już widać przedstawia Pan merytoryczne argumenty zupełnie na moim poziomie nie podważenia, stosując przy tym starą dobrą metodę. wolnelektury.pl/katalog/lektura/madry-i-glupi.htmlI kolejny raz nie jest w stanie Pan odpowiedzieć i w dodatku próbuje mnie Pan obrażać, a potem będzie Pan pisał, że to niby ja obrażam i nie odpowiadam na argumenty. > >Zgadza się, ale to Pana problem, że się Pan skompromitował.> Tak, trochę się kompromituję, iż nie rezygnuję i Panu odpisuję.Tyle wpisów i zero argumentów, a do tego mnóstwo zaprzeczeń samemu sobie i widoczny mechanizm projekcji. > >Sprawa jest prosta - odpowiada Pan na argumenty, albo jest Pan skompromitowanym trollem i będę Pana strofował za to na każdym kroku.> Całuj mnie Pan w klawiaturę i powtarzaj Pan to na każdym kroku. Do mojego opisu Pańskich niegodziwości dołożył Pan tylko własne chamstwo i skierował Pan je przeciwko mnie.No i właśnie, teraz zarzuca mi Pan chamstwo, a sam niejednokrotnie pokazał Pan tutaj własne chamstwo. > Do dołożenia czegokolwiek własnego i merytorycznego to już inteligencji i wiedzy Panu brakuje.Własne i merytoryczne mogę sobie tutaj pisać, ale Pan i tak wklei link do wierszyka, albo pominie to Pan żeby odpowiedzieć ad personam, a gdy ja odpowiem na ad personam, to Pan zarzuci mi chamstwo i atakowanie. Panu brakuje inteligencji żeby oceniać moją inteligencję. > Tylko mocno ograniczeni intelektualnie ludzie mogą nie dostrzegać, iż jakakolwiek merytoryczna rozmowa z Panem jest niemożliwą. Co Pan sam tu udowodnił.> @@@> .> Jest możliwa, ale nie z Panem. Meritum to Pan akurat pomija.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Jest możliwa, ale nie z Panem.www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,22#w714146www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,23#w714247www.racjon(*).php/z,0/d,23/s,710119#w714308To po jakiego diabła z tak ogromnym zacietrzewieniem Pan ją kontynuuje. Jeżeli ma Pan tu tych, którzy Pana rozumieją to ogranicz się Pan do nich. Tu każdy może ustosunkować się do wypowiedzi każdego, ale nikt nie musi na jakiekolwiek wypowiedzi odpowiadać. Mnie nie udało się zauważyć Pańskich merytorycznych konluzywnych dyskusji z kimkolwiek. Możliwe, iż mam spostrzegawczość wybiórczą, ale nie rozumiem dlaczego - pomimo moich wielokrotnych próśb - nie potrafi Pan tu takich rozmów zalinkować, gdy ja bez kłopotów (podając własne argumenty) tak czynię? > Meritum to Pan akurat pomija.Nikt nie ma szans z dotarciem z argumentami do człowieka dogmatycznie wierzącego we własną rację. "Nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne." Dlatego dyskusje z dogmatykami są bezsensowne, choć sensownym jest wykazywanie bzdur, które usiłują wcisnąć. Oczywiście, iż takie racjonalne wywody i argumenty nie dotrą do zacietrzewionych głupców, którzy każdą merytoryczną krytykę natychmiast przekształcają w personalny ping-pong. Dlatego wszelkie oceny na racjonalistycznym forum ja spokojnie pozostawiam naszym czytelnikom. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >To po jakiego diabła z tak ogromnym zacietrzewieniem Pan ją kontynuuje. Jeżeli ma Pan tu tych, którzy Pana rozumieją to ogranicz się Pan do nich. Tu każdy może ustosunkować się do wypowiedzi każdego, ale nikt nie musi na jakiekolwiek wypowiedzi odpowiadać.
Panu można zadać to samo pytanie. Moja odpowiedź jest prosta: trzeba tępić trolli wytykając im głupotę. Skoro powiedział Pan a, to teraz trzeba powiedzieć b i podać argumenty, albo przeprosić i się wycofać. Ja swoje argumenty podałem i choćby Pan uważał, że są mega absurdalne, to trzeba się do tego odnieść i wyjaśnić dlaczego tak jest.
>Mnie nie udało się zauważyć Pańskich merytorycznych konluzywnych dyskusji z kimkolwiek. Możliwe, iż mam spostrzegawczość wybiórczą, ale nie rozumiem dlaczego - pomimo moich wielokrotnych próśb - nie potrafi Pan tu takich rozmów zalinkować, gdy ja bez kłopotów (podając własne argumenty) tak czynię?
Bo ja czekam na argumenty, a Pańska prośba dotyczy off topicu czyli dyskusji personalnej. Pan sobie wkleja linki, ale to nie ma nic wspólnego z tematem. Dlaczego nie potrafił się Pan odnieść do moich argumentów?
>> Meritum to Pan akurat pomija. >Nikt nie ma szans z dotarciem z argumentami do człowieka dogmatycznie wierzącego we własną rację. "Nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne." Dlatego dyskusje z dogmatykami są bezsensowne, choć sensownym jest wykazywanie bzdur, które usiłują wcisnąć. Oczywiście, iż takie racjonalne wywody i argumenty nie dotrą do zacietrzewionych głupców, którzy każdą merytoryczną krytykę natychmiast przekształcają w personalny ping-pong.
Nie. Pomija Pan meritum, a to co Pan napisał to WYMÓWKA żeby tego tylko nie napisać. Założył więc Pan a priori, że wierzę dogmatycznie we własne racje, co jest kłamstwem i atakiem ad personam. To Pan w tym momencie wychodzi na osobę dogmatycznie wierzącą we własne racje i w dodatku nie potrafi Pan podać argumentów żeby móc się przekonać czy jestem dogmatykiem. Wielokrotnie pisałem, że nie jestem i jedynie przyjmuję wersje robocze. Taką wersję roboczą należy obalić argumentami dotyczącymi meritum. Jeśli coś twierdzę, to nie znaczy, że w to wierzę. Twierdzę tak żeby otrzymać kontrargumenty, a w zamian otrzymuję takie wpisy jak np ten, na który teraz odpowiadam. Zamiast odnieść się merytorycznie do tematu, Pan zarzuca mi dogmatyzm, wiarę, zacietrzewienie, nazywa się Pan inteligencją, a gdy odbijam piłeczkę żeby wykazać absurd tych twierdzeń, które każdy może sobie napisać, to Pan zarzuca mi chamstwo i ataki. Nie wykazał Pan żadnych bzdur. Ja podałem argumenty, a Pan tylko napisał, że to bzdury, ale każdy może sobie napisać dowolną rzecz, dlatego proszę odnieść się do moich argumentów i dopiero wtedy będzie można uznać, że wykazuje mi Pan bzdury (jeśli Pan je rzeczywiście wykaże, a jeśli nie to będzie koniec dyskusji i każdy zostanie przy swoim zdaniu).
>Dlatego wszelkie oceny na racjonalistycznym forum ja spokojnie pozostawiam naszym czytelnikom. >@@@ >.
Ale co Pan im zostawia, skoro nie podał Pan żadnych argumentów?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
Dlatego wszelkie oceny na racjonalistycznym forum ja spokojnie pozostawiam naszym czytelnikom.> Ale co Pan im zostawia, skoro nie podał Pan żadnych argumentów?To co zostawiam do zrozumienia racjonalnym samodzielnie myślącym czytelnikom to rozumieją oni, ale przecież wcale nie rozumieją tego wszyscy zaraz, gdyż już choćby tylko z doświadczenia racjonaliści dobrze wiedzą, iż Nikt nie ma szans z dotarciem z argumentami do człowieka dogmatycznie wierzącego we własną rację. "Nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne." Dlatego dyskusje z dogmatykami są bezsensowne, choć sensownym jest wykazywanie bzdur, które usiłują wcisnąć. Oczywiście, iż takie racjonalne wywody i argumenty nie dotrą do zacietrzewionych głupców, którzy każdą merytoryczną krytykę natychmiast przekształcają w personalny ping-pong. Można to fideistycznym trollom i setki razy argumenty powtarzać, a oni i tak swoje. www.racjon(*).php/z,0/d,23/s,710119#w714310@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | No i Pan dalej swoje, a argumentow Pan nie podal. To bez znaczenia czy jeden idiota kliknie plusik przy wypowiedzi drugiego idioty. Licza sie argumenty, a tych Pan nie potrafi podac i zadna wymowka i mydlenie oczu nic nie dadza, chocby uzbieral Pan za te wypociny nawet tysiac plusow.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > No i Pan dalej swoje, a argumentow Pan nie podal.Jestem tolerancyjnym człowiekiem i nic mi do Pańskiej wiary dopóki Pan swojego kitu publicznie nie wciska. Tak - to oczywiste Pan święcie wierzy, iż nie podałem, ale tam, gdzie Pan może to moje argumenty jako nie na temat zaznacza. Szkoda big_zyda, umiał ciętą ripostą bez słów ostawić, nawet nad przyjacioły miłosierdzia nie miał, kiedy się nie zgadzał, a pisał... kwieciście z wykorzystaniem całej zdolności waszego języka do wyrażania emocji....www.racjonalista.pl/forum.php/s,711018#w711034> To bez znaczenia czy jeden idiota kliknie plusik przy wypowiedzi drugiego idioty.To Pańska ocena - miedzy innymi pani Lily i pana Andrzeja, gdyż od nich też po parę plusów otrzymałem. W mojej ocenie na racjonalistycznym forum większość stanowią samodzielnie myślący racjonaliści, a więc ludzie, których pozytywne oceny sobie cenię. > Licza sie argumenty, a tych Pan nie potrafi podac i zadna wymowka i mydlenie oczu nic nie dadza, chocby uzbieral Pan za te wypociny nawet tysiac plusow.Oglądam na co dzień telewizję i już choćby w jej kontekście widać jak wielkie bzdury Pan tu wypisuje. Jakie argumenty liczą się dla wierzących? Oni z miedzianymi czoła potrafią nawet największym oczywistościom zaprzeczyć. Tam, gdzie jest święta wiara we własną rację żadne fakty się nie liczą i Pan wraz z kilkoma mocno zacietrzewionymi trollami jest tu tego najlepszym przykładem. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Jestem tolerancyjnym człowiekiem i nic mi do Pańskiej wiary dopóki Pan swojego kitu publicznie nie wciska. Tak - to oczywiste Pan święcie wierzy, iż nie podałem, ale tam, gdzie Pan może to moje argumenty jako nie na temat zaznacza. [url=http://www.racjonalista.pl/forum.php/z,0/d,0/s,714269#w714472]To nie są argumenty. sjp.pl/argumentPoza tym kolejny raz zarzuca mi Pan wiarę, ale kolejny raz nie ma Pan na to argumentów. Po co ten personalny ping-pong? Nie może Pan rozmawiać merytorycznie? Ja podałem swoje argumenty i czekam na to aż je Pan obali. Nie wystarczy sobie napisać, że ktoś bredzi. Trzeba to jeszcze uargumentować... > > To bez znaczenia czy jeden idiota kliknie plusik przy wypowiedzi drugiego idioty.> To Pańska ocena - miedzy innymi pani Lily i pana Andrzeja, gdyż od nich też po parę plusów otrzymałem. W mojej ocenie na racjonalistycznym forum większość stanowią samodzielnie myślący racjonaliści, a więc ludzie, których pozytywne oceny sobie cenię.Tak, ode mnie też Pan kilka otrzymał, nie o to chodzi. Plusy i minusy są nieistotne, a Pan próbuje robić z tego argument. To co Pan tu robi to erystyka. Kiedy wypoci Pan brednie to żadne plusy nie pomogą. Podobnie jak to, że Kaczyńskiemu biją brawo, wcale nie oznacza, że ma on rację i że mówi mądrze. Takich rzeczy chyba nie powinienem tłumaczyć racjonaliście, bo dla niego to powinno być oczywiste. > Oglądam na co dzień telewizję i już choćby w jej kontekście widać jak wielkie bzdury Pan tu wypisuje. Jakie argumenty liczą się dla wierzących? Oni z miedzianymi czoła potrafią nawet największym oczywistościom zaprzeczyć. Tam, gdzie jest święta wiara we własną rację żadne fakty się nie liczą i Pan wraz z kilkoma mocno zacietrzewionymi trollami jest tu tego najlepszym przykładem.> @@@> .Ale Pan nawet nie próbował. A zarzucanie mi wiary to bezsilność z Pana strony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > To co Pan tu robi to erystyka. Kiedy wypoci Pan brednie to żadne plusy nie pomogą. Podobnie jak to, że Kaczyńskiemu biją brawo, wcale nie oznacza, że ma on rację i że mówi mądrze. Takich rzeczy chyba nie powinienem tłumaczyć racjonaliście, bo dla niego to powinno być oczywiste.Tak, dla mnie Pański poziom rozmowy jest oczywistym i zupełnie go tu nie kupuję. Demokratyczna równość i równość intelektualna, to dwie sprzeczności, ale każdy ma prawo wyboru. Czytelnicy mogą tak wybierać tu Pana jak Polacy wybrali pana Kaczyńskiego, któremu teraz rację przyznają. www.racjon(*).php/z,0/d,24/s,710119#w714404www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,23#w714319www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,23#w714321> A zarzucanie mi wiary to bezsilność z Pana strony.Pełna! Pisałem już o tym: Tak, jak choćby tu już widać przedstawia Pan merytoryczne argumenty zupełnie na moim poziomie nie podważenia, stosując przy tym starą dobrą metodę. wolnelektury.pl/katalog/lektura/madry-i-glupi.htmlwww.racjon(*).php/z,0/d,25/s,710119#w714470@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Powtarza sie Pan i nadal omija Pan meritum. Ciekawe jest tez to, ze jednak caly czas Pan odpisuje. Gdybym faktycznie bredzil, to dalby Pan sobie spokoj.
Mnie juz to w kazdym razie znudzilo wiec koncze ten temat. Niech Pan sobie zyje dalej w przeswiadczeniu o swojej racji i inteligencji. Gdyby bylo ono prawdziwe to prosta odpowiedz na moje argumenty nie bylaby dla Pana problemem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . . > Powtarza sie Pan i nadal omija Pan meritum. W mojej ocenie nie tylko odpowiedziałem, ale także wprost ewidentnie wykazałem, iż wypisuje Pan tu bzdury....www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,700629#w704313> Ciekawe jest tez to, ze jednak caly czas Pan odpisuje. Gdybym faktycznie bredzil, to dalby Pan sobie spokoj. Odpowiadam trochę Panu z powodu emeryckich nudów, aby ewidentnie wykazać tą "dobrą zmianę" i pokazać jak bardzo upierdliwy może być troll, który ma podstawowe kłopoty aby w miarę prosto i sensownie jakieś problemy warte ciekawej rozmowy tu przedstawić. Może Pan tu spokojnie dokonywać wszelakich wywijasów. Internet jest cierpliwy i nie takie kłamstwa i bzdury były już w nim publikowane. > Mnie juz to w kazdym razie znudzilo wiec koncze ten temat.www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,23#w714308www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,23#w714319www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,23#w714321> Niech Pan sobie zyje dalej w przeswiadczeniu o swojej racji i inteligencji.Mam krytyczny stosunek do poziomu swojej wiedzy i inteligencji, ale "według stawu grobla", jest ona wystarczająca dla udowodnienia głupot wypisywanych tu przez Pana. > Gdyby bylo ono prawdziwe to prosta odpowiedz na moje argumenty nie bylaby dla Pana problemem.Odpowiedź Panu nie jest żadnym problemem. Dotarcie z czymkolwiek do zacietrzewionych trolli święcie wierzących we własne racje jest nieprzezwyciężalnym problem. Trolle zamknięcia komuś ust używają wszelkich dostępnych im argumentów: Autor wątku "Wirtualna przyszłość" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,712023 ) usunął Twoją wypowiedź "Odp: Wirtualna przyszłość" (714604)
Autor wątku "Wirtualna przyszłość" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,712023 ) usunął Twoją wypowiedź "Odp: Wirtualna przyszłość" (714609)Dla mnie usuwanie polemicznych merytorycznych wypowiedzi jest szczytem chamstwa na które stać tylko największych prymitywów. Przecież każdy sam siebie kompromituje, a czytelników tu większość inteligentna umiejąca czytać ze zrozumieniem i potrafiąca dokonywać samodzielnych ocen. Dlatego profilaktycznie umieszczam tu odpowiedź panu Szarley'owi w całości, a nie w linku:___________ Może warto zacząć od rozważań Heleny Eilstein na temat Dekalogu:> Spojrzenie ateistki na Biblię jest zapewne godne przeczytania, pod warunkiem (tu chyba spełnionym) że ktoś czyta Biblię w celu jej poznania, a nie biblię żeby wyszukiwać smaczki do rozmowy z kapelankiem.Nie warto ani teistów, ani ateistów wrzucać do jednego wora. Wiara w to, iż Bóg nie istnieje nie jest w niczym, z racjonalnego punktu widzenia, mądrzejsza od wiary w istnienie Boga. Teiści i ateiści mogą sensownie rozważać na wiele tematów, zaś głupcy z obydwu stron stosują argument stosu lub pały - wszelkimi dostępnymi im metodami dążąc do zamknięcia ust wszystkim podważającym ich dogmatyczną wiarę we własną rację. www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,25#w714549> Chrześcijanie albo przyjmują mocą autorytetu prawdy głoszone przez duchowieństwa swoich kościołów, albo też sami poszukują najpierw w Piśmie, potem u różnych, którzy Pismo czytali, by na koniec znów do Pisma wrócić, potem znów po innej literaturze szukać.... czasem przy tym ulegają autorytetowi głoszących wiarę, by znów autorytet odrzucić i szukać samemu. Ja mam to szczęście, że od zawsze mam do czynienia z ludźmi różnych światopoglądów i różnych wyznań, co ... komplikuje obraz rzeczywistości  Ilu chrześcijan tyle poglądów. Jedni bardziej, a inni mniej są posłuszni autorytetom. Ja od dziecka najwyżej sobie cenię tych najmniej posłusznych, myślących samodzielnie, a więc płynących pod prąd wszelakich heretyków. We wszystkich religiach na takich trafiamy i więcej oni dobrego niż złego niosą. > Można oczywiście napisać: Cytat: Etyka chrześcijańska jest oparta na błędnych założeniach i jest nieludzka, więc spuszczam ją do kibla > ale w ten sposób będąc ateistą wykreśla się znaczną część historii europejskiej myśli, a będąc chrześcijaninem podcina się własne fundamenty. Głupców nigdy i nigdzie nie brakowało. Żadne poglądy ani żadne tytuły przed głupotą nikogo nie chronią. Mam krytyczne podejście do moralności opartych na wierze, ale aby mieć krytyczne pojęcie, to najpierw trzeba je znać i rozumieć. System moralny oparty na religijnej wierze jest lepszym od braku systemu, a wtedy gdy religijne systemy moralne były tworzone to żadnych innych nie było. > Trzeba więc szukać do śmierci i umrzeć głupim.Ale w poszukiwaniach opartych na wiedzy o dorobku wielkich całą mądrość ludzkości się mieści. Gdy choć trochę zainteresowany jest Pan tematem, to na pewno warto przerzucić wątki, do których się odwołałem, w poście skierowanym do Pana: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,712023#w714577> Szkoda, że dyskusje na ważne tematy, prowadzone przez oczytanych ludzi stają się rzadkością.Ja też ogromnie tego żałuję. Teraz różne trolle narzucają nam tu swój poziom. www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217> Tym razem niestety dyskusji nie zaczniemy, ( a szkoda) ponieważ najbliższe dni i tygodnie mają być da mnie uniemożliwiającymi poważną lekturę i przemyślane pisanie, a takiej dyskusji warto by poświęcić więcej wysiłku. Cóż, taka praca.Żałuję, ale jeszcze nie umieram i wierzę, iż nasze forum też szybko nie zemrze. Gdyby Pan miał jakieś pytania, to tam gdzie potrafię chętnie odpowiem.> Trzymam Pana za słowo  A ja je podtrzymuję i pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Dla mnie usuwanie polemicznych merytorycznych wypowiedzi jest szczytem chamstwa na które stać tylko największych prymitywów.
Dla mnie też.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Szkoda, że nie skopiowałem treści przed usunięciem. Powinienem ją wtedy wkleić do wątku o rzygach, a teraz będzie Pan kłamał, że było tam coś merytorycznego. Przeszedł Pan z atakiem do innego wątku, bo tu skończyłem pyskówkę. Trolling level master - w tej dziedzinie ma Pan skilla, to muszę Panu przyznać  Zachowuje się Pan jak gówniarz, któremu policja dała mandat i kazała zmazać ze ściany brzydkie napisy, a ten potem krzyczy HWDP i mówi, że policja zabiera mu wolność słowa
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Szkoda, że nie skopiowałem treści przed usunięciem.Gdy brak dowodów to wszelakie bajdy można pleść, a w ich opowiadaniu to mało kto Panu tu dorówna. > Powinienem ją wtedy wkleić do wątku o rzygach, a teraz będzie Pan kłamał, że było tam coś merytorycznego.Nie mógł Pan moich wypowiedzi pozostawić, gdyż ewidentnie wykazywały Pańską zacietrzewioną głupotę. Gdyby rzeczywiście były głupie i niemerytoryczne, to przecież z pełną satysfakcją by Pan je pozostawił - co najwyżej podkreślając i odpowiednio komentując moje, Pańskim zdaniem "rzygi".> Przeszedł Pan z atakiem do innego wątku, bo tu skończyłem pyskówkę.Pan możliwe, iż uznał ją za zakończoną: To przepiękne jak ludzie potrafią się kompromitować i nie mają poczucia żenady. Przedstawiałem te argumenty mnóstwo razy, a Pan je sobie omijał, atakując ad personam, żeby w końcu... aaa szkoda strzępić ryja, jakby to ujął Stonoga.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710888
I się Pan do tego nie odniósł. Gdyby Pan to zrobił, to nie byłoby całej dyskusji, ale Pan wybrał atak ad personam i rżnięcie głupa. Skompromitował się Pan także przed ludźmi, których uważa Pan za inteligencję, a wystarczyło nie drążyć tematu lub podać argumenty. Wiem, bezsilność musi Pana boleć, dysonans poznawczy doskwierać, ale sam Pan sobie tego piwa naważył.
Nie dostrzegłem żadnych argumentów poza Pańską wiarą, która dla mnie nie jest żadnym argumentem.
Skoro nie dostrzegł Pan argumentów, to może warto iść do lekarza? Mózg na starość traci swoją naturalną sprawność i być może dlatego Pan nie zauważył. Widać tu także zaburzenia poznawcze, bo zarzuca mi Pan wiarę, co jest bzdurą i na co nie ma Pan argumentów.Używając zresztą do tego parlamentarnego (według "dobrej zmiany) języka - "Zapraszam cię na solo bydlaku"!Ale ja jej jeszcze nie zakończyłem: www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,25#w714549 Zresztą usunięte po chamsku przez Pana posty nie dotyczyły tego wątku tylko tamtego. www.racjon(*)m.php/s,712023/z,0/d,2#w714577 Były, jak prawie zawsze, merytoryczne - odnoszące się do tematu wątku. Tyle tylko, iż podobnie jak te tutaj znowu wykazujące głupotę i niesprawność językową Pańskich wywodów. Nie mam zwyczaju wypowiadania się w tematach, o których brak mi pojęcia - oczytania i samodzielnych przemyśleń. Inteligentni ludzie łatwo to zauważają, a głupców popisujących się tu swoją pseudo-erudycją - często bardzo to boli i na oślep mnie atakują. > Trolling level master - w tej dziedzinie ma Pan skilla, to muszę Panu przyznać  Nawet na wymyślenie własnych epitetów Pana nie stać, tylko albo odrzuca Pan oceny niegodziwych zachowań skierowanych pod Pańskim adresem, albo obrzuca Pan ich gównem znalezionym w internecie. Naprawdę jest Pan tak naiwnym, iż wierzy, że kieruje tu swoje wypowiedzi nie ludzi inteligentnych, potrafiących samodzielnie myśleć i oceniać, tylko do jakiegoś stada baranów potrzebujących Olsonowskich wskazówek? Jest Pan ciągle na forum Racjonalisty.pl: www.racjonalista.pl/kk.php/d,67 i dalece nie wszyscy akceptują tu Pański poziom intelektualny i kulturalny. Rynsztokowy język też lepiej, gdyby Pan dla swoich bliższych przyjaciół pozostawił. > Zachowuje się Pan jak gówniarz, któremu policja dała mandat i kazała zmazać ze ściany brzydkie napisy, a ten potem krzyczy HWDP i mówi, że policja zabiera mu wolność słowa Bywały przeróżne policje i różnie z ich prawdomównością i argumentacją bywało. Za niektóre napisy i kula w łeb groziła, za inne więzienie. Dlatego ja w zakresie wolności słowa przez całe życie po przeciwnej stronie od wszelakich policji stałem. W moim odbiorze uzurpowanie sobie prawa do cenzury przez dyskutanta (a Pan żadnym redaktorem tu nie jest) fatalnie o nim świadczy pod każdym względem. Nigdy bym tego nie uczynił, gdyż jest to o wiele niżej od mojego minimalnego poziomu. Wielce Szanowny Panie, schodzi Pan tu do poziomu dotychczas niewyobrażalnego. Big_zyd miewał dosadny język opisujący różnych głupców, ale nigdy do poziomu chamstwa nie schodził. Każdy sam sobie świadectwo wydaje, ale im ktoś bardziej warzywnym, tym bardziej samokompromitacji nie zauważa. Zostaw Pan trochę prawa do oceny Pańskiej mądrości i kultury innym - może ktoś na Panu wreszcie się pozna. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > .> >Szkoda, że nie skopiowałem treści przed usunięciem.> Gdy brak dowodów to wszelakie bajdy można pleść,Tak i dlatego może Pan sobie pisać, że ta wypowiedź to nie trolling, tylko merytoryczny wpis. Zamknąłem w ten sposób dyskusję. > Nie mógł Pan moich wypowiedzi pozostawić, gdyż ewidentnie wykazywały Pańską zacietrzewioną głupotę. Gdyby rzeczywiście były głupie i niemerytoryczne, to przecież z pełną satysfakcją by Pan je pozostawił - co najwyżej podkreślając i odpowiednio komentując moje, Pańskim zdaniem "rzygi".Usunąłem trolling, bo widziałem, że zamknąłem dyskusję w tym wątku, więc przyszedł Pan trollować do wątku "wirtualna rzeczywistość". Teraz mota się Pan tutaj. Tok myślenia jaki mi Pan przypisuje jest tak pokrętny, że mógł się uroić tylko w Pana głowie. Na tym koniec. Chyba, że w końcu poda Pan te argumenty - meritum w punktach, to wtedy chętnie wrócę do rozmowy. Póki co nie ma sensu. bo Pan nadal będzie chciał mnie przekrzyczeć, a argumenty będą leżały odłogiem. > Używając zresztą do tego parlamentarnego (według "dobrej zmiany) języka - "Zapraszam cię na solo bydlaku"!Tak, zauważyłem, że jest Pan pseudokulturalny i zmanierowany. > Ale ja jej jeszcze nie zakończyłem: www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,25#w714549To niech sobie Pan pisze do lusterka, albo dla Pana "fanów", bo ja nie zamierzam dyskutować z takim śmietnikiem jak Pana wpisy. Próbowałem, ale nie doczekałem się argumentów. > Zresztą usunięte po chamsku przez Pana posty nie dotyczyły tego wątku tylko tamtego. www.racjon(*)m.php/s,712023/z,0/d,2#w714577 Były, jak prawie zawsze, merytoryczne - odnoszące się do tematu wątku.Tak to sobie Pan może pisać, ale od tego merytoryki nie przybędzie. I definitywnie kończę z Panem dyskusję, bo od czytania tych wypocin można dostać raka oczu. Bez odbioru.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Szkoda, że nie skopiowałem treści przed usunięciem. Powinienem ją wtedy wkleić do wątku o rzygach, a teraz będzie Pan kłamał, że było tam coś merytorycznego. Przeszedł Pan z atakiem do innego wątku, bo tu skończyłem pyskówkę. Gdy brak dowodów to wszelakie bajdy można pleść, a w ich opowiadaniu to mało kto Panu tu dorówna. Nie mógł Pan moich wypowiedzi pozostawić, gdyż ewidentnie wykazywały Pańską zacietrzewioną głupotę. Gdyby rzeczywiście były głupie i niemerytoryczne, to przecież z pełną satysfakcją by Pan je pozostawił - co najwyżej podkreślając i odpowiednio komentując moje, Pańskim zdaniem "rzygi".> Tak i dlatego może Pan sobie pisać, że ta wypowiedź to nie trolling, tylko merytoryczny wpis. Zamknąłem w ten sposób dyskusję.Tak, to jedyny sposób argumentacji na zasadną i nie do obrony krytykę w Pańskich wątkach na jaki Pana moralnie i intelektualnie stać. W innych wątkach wypisuje Pan po kilkanaście razy, iż już Pan "tu skończył pyskówkę" i pyskuje dalej na Pańskim poziomie i Pańskiej klasie zajadle dalej: >Mnie juz to w kazdym razie znudzilo wiec koncze ten temat. Niech Pan sobie zyje dalej w przeswiadczeniu o swojej racji i inteligencji.________ > Usunąłem trolling, bo widziałem, że zamknąłem dyskusję w tym wątku, więc przyszedł Pan trollować do wątku "wirtualna rzeczywistość".Pieprzyć głupoty prawie na każdy temat i opowiadać bajdy jaki to Pan jest piękny i mądry i jak wspaniale merytorycznie potrafi Pan rozmawiać to może Pan nieskończenie, tylko, iż gdy przychodzi do meritum, to poza chamskimi atakami na rozmówców ani me, ani be, ani kukuryku. > Teraz mota się Pan tutaj.Wykazuję wypisywaną tu przez Pana głupotę w wątkach, w których nie Pan możliwości zastosowania "argumentu pały" i wyrzucenia odpowiedzi docierającej do samego sedna. > Tok myślenia jaki mi Pan przypisuje jest tak pokrętny, że mógł się uroić tylko w Pana głowie.Wielce Szanowny Panie. Z uporem - może to jakoś do Pana dotrze - powtórzę. Nikt nikogo tu nie skompromituje i nie udowodni, iż jest głupcem. Każdy musi uczynić to sam. > Na tym koniec.Biedactwo! Powtarza: już kończę, już koniec, już, już, już i skończyć nie może, gdyż wydaje mu się, iż odgryźć się potrafi i ktoś poza jego parafią trolli jeszcze kupić to może. > Przeszedł Pan z atakiem do innego wątku, bo tu skończyłem pyskówkę. Pan możliwe, iż uznał ją za zakończoną: >Skoro nie dostrzegł Pan argumentów, to może warto iść do lekarza? Mózg na starość traci swoją naturalną sprawność i być może dlatego Pan nie zauważył. Używając zresztą do tego parlamentarnego (według "dobrej zmiany) języka - "Zapraszam cię na solo bydlaku"!> Tak, zauważyłem, że jest Pan pseudokulturalny i zmanierowany. To niech sobie Pan pisze do lusterka, albo dla Pana "fanów", bo ja nie zamierzam dyskutować z takim śmietnikiem jak Pana wpisy.Tak, nabluzga Pan dyskutantowi na swoim poziomie i na zakończenie dodaje, iż Pan już skończył i bez odbioru. Licząc na zniechęcenie w prowadzeniu idiotycznej bezsensownej pyskówki z człowiekiem, który poza wyzwiskami i próbami złośliwej dyskredytacji, nie ma niczego sensownego do powiedzenia. To przestań Pan tu bajdy opowiadać i skończ Pan nareszcie! Ale ja jej jeszcze nie zakończyłem: www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,25#w714549 Zresztą usunięte po chamsku przez Pana posty nie dotyczyły tego wątku tylko tamtego. www.racjon(*)m.php/s,712023/z,0/d,2#w714577 Były, jak prawie zawsze, merytoryczne - odnoszące się do tematu wątku. Tyle tylko, iż podobnie jak te tutaj znowu wykazujące głupotę i niesprawność językową Pańskich wywodów. Nie mam zwyczaju wypowiadania się w tematach, o których brak mi pojęcia - oczytania i samodzielnych przemyśleń. Inteligentni ludzie łatwo to zauważają, a głupców popisujących się tu swoją pseudo-erudycją - często bardzo to boli i na oślep mnie atakują.> Tak to sobie Pan może pisać, ale od tego merytoryki nie przybędzie.Oczywiście, jaka może być merytoryka po zamknięciu komuś ust. Wtedy i największy dureń ma rację, gdyż to jest jedyna racja. A gdy nie może Pan czyjejś wypowiedzi wywalić, to ma Pan własny poziom argumentacji: >No i Pan dalej swoje, a argumentow Pan nie podal. To bez znaczenia czy jeden idiota kliknie plusik przy wypowiedzi drugiego idioty. Licza sie argumenty, a tych Pan nie potrafi podac i zadna wymowka i mydlenie oczu nic nie dadza, chocby uzbieral Pan za te wypociny nawet tysiac plusow. Zdecydowanie liczą się argumenty, ale chyba nie takie, jakie Pan tu stosuje? Personalne ataki nie załatwią niczego. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147> I definitywnie kończę z Panem dyskusję, bo od czytania tych wypocin można dostać raka oczu. Bez odbioru.Oczywiście wierzącego nikt nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Zacietrzewiony troll jest zawsze przekonanym, iż on ma zawsze rację, gdyż inaczej być nie może. Opowiadać bzdur to może Pan nieskończoną ilość i także przeróżnych pustych deklaracji tu składać. Skończ Pan nareszcie tu bzdury wypisywać zamiast opowiadać o własnym kończeniu. Młody Pan jest, to lepiej trochę mądrych książek poczytać i douczyć się trochę zamiast wypisywania tu głupot. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Zresztą usunięte po chamsku przez Pana posty nie dotyczyły tego wątku tylko tamtego Były, jak prawie zawsze, merytoryczne - odnoszące się do tematu wątku.> Tak to sobie Pan może pisać, ale od tego merytoryki nie przybędzie.Oczywiście dla Pana żadnej. Po zacietrzewionym trollu cała argumentacja spływa jak woda po kaczce. On jest teflonowy, nic do niego nie dociera i pieprzyć ciągle to samo może i bez końca: Dwa podstawowe podejścia do etyki. Jednym podejściem jest personalizm, a drugim apersonalizm. Żadne merytoryczne argumenty nie mają dla niego znaczenia. www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697464www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697467www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,700629#w700716www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697475Można walczyć z głupotą w społeczeństwie, ale osobista głupota jest nie do pokonania. > I definitywnie kończę z Panem dyskusję, bo od czytania tych wypocin można dostać raka oczu. Bez odbioru.Całkowity brak argumentów na nie swoim wątku i co wtedy biedny troll poza opluciem klawiatury uczynić jeszcze może? Czytelnik 'olson' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Piekło logicznie bez sensu' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w714757 W takich działaniach mieści się cała merytoryka na tym poziomie przeciwnika. Ale nie zejdę na Pański poziom. Nie będę dokonywał tu samokompromitacji i nie kliknę Panu wzajemnego minusa, gdyż średnio rozgarnięty czytelnik sam widzi na ile Pana stać. Czytelnik 'olson' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Piekło logicznie bez sensu' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w714761Następny poważny racjonalista "dobrej zmiany" wspiera mędrca z własnej mentalnej parafii: Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Piekło logicznie bez sensu' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w714761
Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Piekło logicznie bez sensu' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w714757
Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Czy rozumowe rozważania mają sens?' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,693170#w694052 Trolli - wszelkimi dostępnymi im metodami - obniżających poziom intelektualny naszego forum. nigdy tu nie brakowało, choć teraz jest ich znacznie więcej, ale każdy minus od takiego dyskutanta to należy sobie za plus poczytywać. www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,686063#w686802www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,693170#w694052Zabawną jest wiara niektórych ludzi, iż ich głupota jest niewidoczną i wszystkimi dostępnymi im metodami muszą ją udowodnić. Przecież nie szata a rozum o naszym człowieczeństwie świadczy. To nie np. sweterek - choćby i z napisem - z nas durnia czyni. O taką ocenę trzeba się samemu postarać i niektórzy bardzo się starają. Jak już nie może nieboga inaczej to choć przez minusy. Wystarczy, iż kliknie i już nie tylko za równego, ale wprost za mądrzejszego toto się uważa. Przecież nikt nikogo nie skompromituje, każdy musi uczynić to sam.@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > .> >Stanęło na tych argumentach i nie widzę żeby się Pan do nich odniósł:> www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710888> A dlaczego na tych, a nie na tych: www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,709811#w710912 lub wprost na tych: Tak jak myślałem. Pobredził Pan sobie, a argumentów nawet Pan nie zacytował żeby cokolwiek na nie odpisać. I tak jest w kółko, więc szkoda czasu na dyskusje z takim trollem jak Pan. Szkoda tylko, że nie widzi się Pan z boku. Dziękuję za rozmowę i poprawę humoru.> Przecież te ostatnie Pańskie zdania są Pańskim podsumowaniem rozmowy.> @@@> .Jeśli chodzi o merytoryczne argumenty to stanęło na tych: www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710888I do nich się Pan nie odniósł. A reszta to pyskówka, która wynika właśnie z tego, że się Pan nie potrafi odnieść do meritum.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Jeśli chodzi o merytoryczne argumenty to stanęło na tych:www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710888> I do nich się Pan nie odniósł.Odniosłem się: Cały czas to samo personalny ping-pong zamiast jakiejkolwiek merytoryki i w odpowiedzi pustosłowie zamiast argumentów, co tylko jest potwierdzeniem moich wcześniejszych wpisów.
>Plusików też tak jakby jest w tym momencie więcej przy moich wypowiedziach w tej dyskusji, choć ja akurat zupełnie nie przykładam do tego wagi. Gratuluję na ten moment. Ci, którzy mnie plusy stawiają muszą najpierw wypowiedź ze zrozumieniem przeczytać i często poza pisaniem na naszym forum jeszcze inne - jak choćby książek czytanie - zajęcia mają. Dla mnie ma znaczenie od kogo plusy i minusy otrzymuję. Od tych, od których Pan plusy otrzymuje, to ja bym nie chciał.
> Natomiast mam do Pana propozycję nie do odrzucenia. Ja też. Przestań Pan się już kompromitować.
>Będzie Pan mógł udowodnić swoją rację, Komu i po co? Na podstawie moich doświadczeń należy Pan tu do kilku zacietrzewionych trolli, którym wykazanie czegokolwiek, tak aby oni to zrozumieli jest wprost niemożliwym. Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.
> a ja się z tego ucieszę, bo w tym temacie wolałbym tej racji nie mieć. Wystarczy przeczytać moje tu wypowiedzi aby bez problemu zrozumieć, iż wykazałem Panu przeróżne brednie w tym co Pan tu napisał. Jeżeli Pan dotychczas tego nie zrozumiał, to już i Święty Boże w tym nie pomoże.
> Podobno nikt nie skompromituje nas bardziej niż my sami. Akurat ja jestem tego wprost pewien. Cieszę się, iż choć ten mój pogląd Pan zaakceptował.
> Z drugiej strony bardzo często ktoś kto się skompromitował nawet nie dostrzega tego, że to zrobił i puszy bezpodstawnie swoje pawie pióra. Znowu przepisuje Pan tu moją dosyć często powtarzaną myśl, z którą trudno się nie zgodzić. Można jeszcze dodać, iż wielu, którym brakuje wiedzy i argumentów tak zacietrzewiają się w nienawiści do forumowiczów im to wykazujących, iż nie dostrzegają własnej śmieszności. Kto nie zrozumiał moich tu wywodów, to już na pewno nigdy ich nie zrozumie.___________ Ale rozumiem, iż to Pan czuje się tu za jedynego upoważnionego do określania, które wypowiedzi są śliczne i merytoryczne oraz kto tu głupi, a kto mądry: > Tak jak myślałem. Pobredził Pan sobie, a argumentów nawet Pan nie zacytował żeby cokolwiek na nie odpisać. I tak jest w kółko, więc szkoda czasu na dyskusje z takim trollem jak Pan. Szkoda tylko, że nie widzi się Pan z boku. Na moim podwórku mawiano - "nie bij konia na postoju", a Pan tak lubi publicznie się onanizować. Nawet intelektualne ruchy frykcyjne to zupełnie średnia przyjemność. Rozmowa winna być płodną i przynosić jakąś obustronną satysfakcję. Czy na prawdę takie puste "bicie piany" daje Panu satysfakcję.
Czy nie mógłby Pan na naszym forum nareszcie coś ciekawego, opartego na oczytaniu w temacie i własnych przemyśleniach pod dyskusję przedstawić? Odejść od grafomańskiego przymusu wypowiadania się w problematyce, o której nie ma Pan zielonego pojęcia. Odejść od permanentnych personalnych kłótni z większością forumowiczów zamiast podejmowania merytorycznych sporów przynoszących lepsze zrozumienie jakieś tam problematyki.
Podałem Panu linki do wielu moich takich prób w tematach, w których miałem cokolwiek senesowego do powiedzenia, czyniąc tak zamiast kolejnego wdawania się z Panem w puste intelektualnie spory, w których zamiast merytorycznych rozmów atakuje Pan oponentów. Może warto przeczytać i spróbować cokolwiek z tego zrozumieć?> A reszta to pyskówka, która wynika właśnie z tego, że się Pan nie potrafi odnieść do meritum.Żadna reszta! Każda krytyczna ocena Pańskiej wypowiedzi błyskawicznie przeradza się w zacietrzewioną z Pańskiej strony pyskówkę. Jak widać brak Panu argumentów i inaczej Pan nie potrafi. Zresztą gdy ktoś nie widzi pomiędzy nami różnicy, to po co miałby tracić czas na czytanie Bogusławskiego wystarczy, iż sobie pana Olsona tu poczyta. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Jeśli chodzi o merytoryczne argumenty to stanęło na tych:> www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710888> >I do nich się Pan nie odniósł.> Odniosłem się: Cały czas to samo personalny ping-pong zamiast jakiejkolwiek merytoryki i w odpowiedzi pustosłowie zamiast argumentów, co tylko jest potwierdzeniem moich wcześniejszych wpisów.No wkleił Pan post, który jest ucieczką od argumentacji, ale to przecież Pana kompromituje, a ja proszę o odniesienie się do argumentów, czego Pan nie zrobił Panie Trollu. > Gratuluję na ten moment. Ci, którzy mnie plusy stawiają muszą najpierw wypowiedź ze zrozumieniem przeczytać i często poza pisaniem na naszym forum jeszcze inne - jak choćby książek czytanie - zajęcia mają. Dla mnie ma znaczenie od kogo plusy i minusy otrzymuję. Od tych, od których Pan plusy otrzymuje, to ja bym nie chciał. >Od Andrzeja.51 czy Lily Aminy by Pan nie chciał? Czy może Pan Andrzej.51 nie przeczytał dokładnie postów i tak sobie z du.. kliknął plusika przy mojej wypowiedzi, w której wytknąłem Panu trolling? > > Natomiast mam do Pana propozycję nie do odrzucenia.> Ja też. Przestań Pan się już kompromitować. >I kolejny raz ad personam, choć to Pan się skompromitował, a czytelnicy już sobie sami ocenią, tylko Pan tak rozmywa dyskusję żeby jak najmniej osób ją czytało. Cóż, trudno, będzie jeszcze nie raz okazja żeby o tym przypomnieć i podeprzeć odpowiednimi linkami. [...] Pomijam to na co już kilka razy odpowiadałem. Rozmowy z Panem są wyjątkowo nudne, taki trolling kopiuj-wklej tylko kompromituje Pana tak jak nikt inny nie jest w stanie tego zrobić. > Na moim podwórku mawiano - "nie bij konia na postoju", a Pan tak lubi publicznie się onanizować. Nawet intelektualne ruchy frykcyjne to zupełnie średnia przyjemność. Rozmowa winna być płodną i przynosić jakąś obustronną satysfakcję. Czy na prawdę takie puste "bicie piany" daje Panu satysfakcję.Kolejny raz pisze Pan do lusterka, a przez przypadek wyszło jako odpowiedź do mnie. A wszystko to dlatego, że się Pan skompromitował i dalej Pan w to brnie. To co mi Pan zarzuca, to zupełne przeciwieństwo moich cech. Natomiast strofuję trolli, którzy wywyższają się, atakują ad personam bez argumentacji (bo ad personam jako wisienka na torcie po argumentacji to coś co akurat lubię), omijają argumenty. > Czy nie mógłby Pan na naszym forum nareszcie coś ciekawego, opartego na oczytaniu w temacie i własnych przemyśleniach pod dyskusję przedstawić? Odejść od grafomańskiego przymusu wypowiadania się w problematyce, o której nie ma Pan zielonego pojęcia.Tak właśnie robię, choć nie muszę odchodzić od grafomańskiego przymusu, którego nie mam, a który Pan ma i projektuje go Pan na mnie. > Odejść od permanentnych personalnych kłótni z większością forumowiczów zamiast podejmowania merytorycznych sporów przynoszących lepsze zrozumienie jakieś tam problematyki.Pan to większość? Brzostowski? Do tego jeszcze ze 2 trolli i to by było na tyle, za to Pan ma tych konfliktów sporo więcej. Tylko, że akurat tego nie traktuję jako zarzut w Pana stronę, bo trolli należy strofować, więc jak Pan jakichś kiedyś karcił, to akurat dobrze. Żałuję tu jedynie tylko dyskusji z Szarleyem o Pinochecie, którą przegrałem i akurat wyjątkowo dałem się ponieść wtedy emocjom. Pan natomiast już pewnie żałuje wdania się w dyskusję z olsonem, bo nawet gdyby udowodnił Pan teraz swoją rację co do meritum, to kompromitacją jest sam sposób w jaki Pan tu ze mną dyskutował. I proszę w końcu przestać mi zarzucać wiarę we własną rację. Nie wierzę, ale nie przedstawił Pan argumentów żebym mógł zmienić zdanie. > Podałem Panu linki do wielu moich takich prób w tematach, w których miałem cokolwiek senesowego do powiedzenia, czyniąc tak zamiast kolejnego wdawania się z Panem w puste intelektualnie spory, w których zamiast merytorycznych rozmów atakuje Pan oponentów. Może warto przeczytać i spróbować cokolwiek z tego zrozumieć?[/color]Tak, wiem że lubi się Pan chwalić swoimi postami z innych dyskusji i wklejać je jako off topic w każdym temacie. > >A reszta to pyskówka, która wynika właśnie z tego, że się Pan nie potrafi odnieść do meritum.> Żadna reszta! Każda krytyczna ocena Pańskiej wypowiedzi błyskawicznie przeradza się w zacietrzewioną z Pańskiej strony pyskówkę.Ja tylko powtarzam to co Pan pisze, bo to są same projekcje. Pan pisze X i jest to merytoryczny argument, a ja przepisuję nieraz dosłownie to samo X i nagle jest to zacietrzewiona pyskówka  )))) Sam Pan dostarcza non stop powodów żeby się z Pana śmiać. A że się śmieję i wytykam Panu głupotę, to już się Pan za Chiny nie przyzna do pomyłki jak Alvin Plantiga. > Jak widać brak Panu argumentów i inaczej Pan nie potrafi. Zresztą gdy ktoś nie widzi pomiędzy nami różnicy, to po co miałby tracić czas na czytanie Bogusławskiego wystarczy, iż sobie pana Olsona tu poczyta.> @@@> .> No ta, Pan jest najlepszy i najmądrzejszy, a ja najgłupszy
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > No ta, Pan jest najlepszy i najmądrzejszy, a ja najgłupszy A dlaczego zaraz tak, przecież ktoś Panu plusy też klika, a więc Pan też ma swojego czytelnika, do którego ze swoją mądrością tu dociera. Tyle tylko, iż ja zupełnie nie docieram do Pana i do Pańskich czytelników. Zaś swoim poziomem - w przeciwieństwie do Pana - przed swoimi czytelnikami sam chwalić się nie chcę i nie muszę. Łatwo zauważam u innych wiedzę oraz sprawność intelektualną i do takiego czytelnika kieruję swoje wypowiedzi. www.racjon(*).php/z,0/d,24/s,711671#w713001@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Episode_2 (3284 punktów) | > Podpisuje się tu Pan swoim imieniem i nazwiskiem,Naiwny jesteś 
Cietrzew cietrzewił się przez cały dzień. Dwaj panowie z fR zawstydzili cietrzewia. Cietrzewią się już od kilku tygodni!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Podpisuje się tu Pan swoim imieniem i nazwiskiem,> Naiwny jesteś Sugerujesz coś?  > Cietrzew cietrzewił się przez cały dzień.> Dwaj panowie z fR zawstydzili cietrzewia.> Cietrzewią się już od kilku tygodni!Ja tylko staram się wymusić na AB jedną z dwóch opcji: - podanie argumentów na swoje stanowisko - wycofanie się Gdyby miał on rację, to już dawno podałby argumenty. Nie ma więc musi się wycofać ze swoich ataków
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Ciąg dalszy: Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa. Oto słowa mistrza słowa. Wydaje mi się, iż Tuwim chciał tu powiedzieć, że ci co nie mają nic lub niewiele do powiedzenia, nie powinni się odzywać, a głównie tu chodzi o to, że osoby, które nie znają się na dany temat, po prostu nie mają o tym wiedzy, nie powinny się w tym temacie odzywać. Tuwim idąc w ślady mistrzów, błogosławi wszystkich, którzy nie wiedząc o co chodzi w danej sprawie się nie odezwie, tylko będzie słuchać.
Osoba udzielająca się tam, gdzie nie powinna, gdyż nie posiada dostatecznej samodzielnie przemyślanej wiedzy w temacie, w którym się publicznie wypowiada, wprowadza innych i siebie w błąd. Warto też zawsze zastanowić się nad komunikatywnością własnego przekazu. Co chcemy nim osiągnąć u naszego czytelnika? Co odbiorcy naszego komunikatu powinni zrozumieć, co dobrze by było aby zapamiętali i jakie odnieśli odczucia.
Przed opublikowaniem naszego tekstu warto każdorazowo sprawdzać czy każde zdanie ma sens i czy służy osiągnięciu celu. Cel komunikacji musi być jasny dla nadawcy komunikatu. I to jemu podporządkuj narrację. Jeśli zdanie nie spełnia funkcji informacyjnej lub perswazyjnej. Jeśli nie jest narzędziem do osiągnięcia celu - wywal je! Na zbity pysk!
W naukowym dyskursie (nawet w tym tylko popularyzującym naukę, jak na naszym portalu) demokracja jest głupotą, a intelektualny przesiew powinien być normą, kto nie potrafi sprostać dostatecznemu poziomowi powinien być, dla dobra całości, odrzucanym, ale ja jestem człowiekiem "starej daty", dla którego kulturalna hierarchia wartości inaczej była ukształtowana. Teraz mamy "dobrą zmianę".> A z tym się zgadzam w 100%.I co z tej deklaracji wynika dla naszego czytelnika? Sądzi Pan, iż się odniósł merytorycznie do moich ogólnych uwag na temat komunikatywności przekazu? @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Ludzie, nie wystarczy mieć rację. Trzeba jeszcze umieć uzasadnić swoje zdanie, bez potrzeby odwoływania się do oficjalnego stanowiska, autorytetów itp Dodam, że także bez kierowania do źródeł, które jakoś samego kierującego nie oświeciły w stopniu pozwalającym na przedstawienie uzasadnienia.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Antykoncepcja polega właśnie dokładnie na dążeniu do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienieNie, antykoncepcja polega tylko i wyłącznie na zapobieganiu ciąży. > >>...mamy tragiczny przykład ze Stanów.> >>Na tym tle zupełnie nie dziwi mnie skreślenie homoseksualizmu z listy chorób> >Na jakiejś podstawie wykluczasz, by celem ataku mogli być dewianci; na jakiej?> Kwestia ataku i jego przyczyn to jedna sprawa, [...] Inną sprawą jest kwestia dewiacjiNo popatrz, a dopiero co sprawę tę "widziałeś na tle" owego ataku.  > Twoje fakty"Moje fakty" to chyba jakiś Twój wynalazek, hm?  > >>co jeszcze na liście chorób WHO robią parifilie> >Stawiałabym na względy poznawcze.> A to jak się coś poznaje, to jest to od razu chorobą?Nie, ale jak coś jest chorobą, to medycyna chce to poznać. > >>>użyciem tych słów zainsynuowałeś jakobym okazywała homoseksualistom pogardę.> >>I nie miałem racji?> >A miałeś?> MiałemZatem wskaż gdzie okazałam homoseksualistom pogardę. > moje poglądy etyczne są zgodne z poglądem w nauce dominującym i w związku z tym zupełnie nie na mnie ciąży obowiązek uzasadnianiaA jeśli nauka jutro przegłosuje, że homoseksualizm jednak jest dewiacją, to uznasz to większościowe stanowisko nauki, bo jest większościowe, czy przejdziesz do opozycji? I jeśli tak, to dlaczego? > >>A skąd Ty wiesz, co on potrafi zmóc?> >Napisałam, że wiem?> Chcesz się bawić w gierki słowne?Chcę wykazać, że Ty się w nie zabawiłeś; użyłam trybu przypuszczającego, więc Twoje pytanie "skąd wiem" było bezpodstawne. > Nie podałaś żadnych naukowych argumentów przemawiających za uznaniem homoseksualizmu za chorobę.To, co opiera się wyłącznie na faktach na pewno nie uchybia nauce, więc jeśli nie zdołasz wykazać, że opierałam się w argumentowaniu na czymś innym, to nie masz podstaw, by temu co piszę odmówić naukowości. > Mnie interesowałoby opracowanie krytyczneO Twoje zainteresowanie jak dotąd umiałam zadbać, a do mojego braku krytycyzmu proponuję wrócić, jak uporasz się z obaleniem mojej definicji zaburzenia seksualnego. Wiedziałeś, że nie będzie łatwo.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | maceox (6766 punktów) | >O Twoje zainteresowanie jak dotąd umiałam zadbać, a do mojego braku krytycyzmu proponuję wrócić, jak uporasz się z obaleniem mojej definicji zaburzenia seksualnego. Wiedziałeś, że nie będzie łatwo. Nie zauważyłem, byś gdzieś tu przedstawiła definicję zaburzenia seksualnego. Jednak, niezależnie od tego sama ją obaliłaś zdradzając, że jest Twoja. Nikogo tu Twoje definicje nie interesują (moje zresztą też nie, ale ja nie porywam się z motyką na słońce i nie wymyślam własnych definicji zjawisk znanych nauce i encyklopedystom).
Poza tym ja już mogę się tylko w tej wymianie zdań powtarzać, a nie chce mi się. Dla zainteresowanych proponuję lekturę naszych postów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Nie zauważyłem, byś gdzieś tu przedstawiła definicję zaburzenia seksualnego.> Jednak, niezależnie od tego sama ją obaliłaś zdradzając, że jest Twoja.Czyli wiesz, że coś obaliłam, ale nie zauważyłeś co to było? > Nikogo tu Twoje definicje nie interesująNie aż tak, byś nie usiłował ich obalić. > Poza tym ja już mogę się tylko w tej wymianie zdań powtarzaćNo i po co miałbyś powtarzać argumenty, które już obaliłam. > Dla zainteresowanych proponuję lekturę naszych postów.Ja zaś proponuję tutaj wytłuszczoną definicję zaburzenia.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 |
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Ja zaś proponuję tutaj wytłuszczoną definicję zaburzenia.>  > To bardzo mądra definicjaMam nadzieję.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | > >>Ja zaś proponuję tutaj wytłuszczoną definicję zaburzenia.napisałem::To bardzo mądra definicja, gdyż Sama ją Sobie wymyśliłaś. A Ty tak przytoczyłaś moje słowa: > >To bardzo mądra definicjaI dopisałaś: > Mam nadzieję.Nadzieja matką... Ciebie jakoś szczególnie kręcą takie manipulacje?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | > >napisałem::To bardzo mądra definicja, gdyż Sama ją Sobie wymyśliłaś. >A Ty tak przytoczyłaś moje słowa:> >>>To bardzo mądra definicja> O, to całkiem jak Ty, kiedy - np. - z mojej wypowiedzi "To leitmotiv Twoich wypowiedzi, chyba i ja zacznę to wykorzystywać." przytoczyłeś tylko "To leitmotiv Twoich wypowiedzi".I każdy może sobie ocenić wedle własnego rozumu, czym różnią się obydwa skrócenia wypowiedzi i jak wpływają na sens tego, co z nich zostało po odcięciu. > >Ciebie jakoś szczególnie kręcą takie manipulacje?> Podejrzewam, że nie bardziej niż Ciebie.Jak widać Ciebie jednak bardziej. Tak przy okazji a propos Twojego wezwania do obalania wymyślonej przez Ciebie definicji: Definiuję a jako 8. a=8 Obal to!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> I każdy może sobie ocenić wedle własnego rozumu, czym różnią się obydwa skrócenia wypowiedzi i jak wpływają na sens tego, co z nich zostało po odcięciu.Różnią się tym, że jednego dokonałeś Ty, a wiadomo, że jak Kali ukraść krowę to jest dobry uczynek.  A mówiąc serio, to przecież w odciętej przeze mnie części Twojej wypowiedzi było uzasadnienie twierdzenia zawartego w pozostawionej, czyli twierdzisz tutaj, że u Ciebie uzasadnienie zmieniało tezę.  > Tak przy okazji a propos Twojego wezwania do obalania wymyślonej przez Ciebie definicji> Definiuję a jako 8.> a=8> Obal to!Bo gdzieś twierdziłam, że a≠8? 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | > A mówiąc serio, to przecież w odciętej przeze mnie części Twojej wypowiedzi było uzasadnienie twierdzenia zawartego w pozostawionej, czyli twierdzisz tutaj, że u Ciebie uzasadnienie zmieniało tezę. napisałem:To bardzo mądra definicja, gdyż Sama ją Sobie wymyśliłaś. I każdy może sobie wedle własnych umiejętność intelektualnych wywieść, co miałem na myśli pisząc to zdanie. Z tego, co do tej pory napisałaś wynika, że Ty tego nie zrozumiałaś, ale to już nie moja wina. > >Definiuję a jako 8.> >a=8> >Obal to!> Bo gdzieś twierdziłam, że a≠8? Ty tylko twierdzisz, że homoseksualizm to zaburzenie seksualne wymyślając przy tym sama dla siebie definicję zaburzenia. Odrzucasz przy tym linkowane przez mnie opracowania seksuologiczne. W Twoim świecie jesteś genialna, a ja wolę opierać się na dorobku nauki i etyki humanistycznej. ___________________________________________________________________________________
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> każdy może sobie wedle własnych umiejętność intelektualnych wywieść, co miałem na myśliBo wedle własnych umiejętności intelektualnych nie zdołałeś wywieść co masz na myśli? .  > twierdzisz, że homoseksualizm to zaburzenie seksualne wymyślając przy tym [...] definicję zaburzenia.Twierdziłam, że również wg reguły określającej czym są parafilie homoseksualizm jest zaburzeniem. __________________________________________________________________________________
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Fortem (27 punktów) |
> Nikogo tu Twoje definicje nie interesują (moje zresztą też nie, ale ja nie porywam się z motyką na słońce i nie wymyślam własnych definicji zjawisk znanych nauce i encyklopedystom).Osobiście uważam, że to interesujące poznawać zdanie innych ludzi na temat różnych zjawisk, nawet jeśli zostały już kiedyś opisane przez znawców  Rzecz w tym, że definicji zazwyczaj jest wiele a nie ma żadnej pewności co do tego, która jest właściwa ( i czy w ogóle któraś jest ) Więc - im więcej definicji poznajemy, tym szerszy mamy obraz w danej kwestii. Na tym przecież polega rozwój - na rozszerzaniu światopoglądu poprzez dostarczanie analizie racjonalnej coraz to więcej informacji  Każdy jednak jest inny i należy próbować zrozumieć różne zdania - chociażby to, że ktoś nie czuje potrzeby na rozdrabnianie się nad niektórymi sprawami. Wg mnie warto w takiej sytuacji zakomunikować po prostu drugiej osobie, że dany temat nas nie interesuje i nie mamy ochoty dłużej prowadzić dyskusji. Jest to w końcu zupełnie naturalne jeśli wychodzimy z założenia, że ludzie się od siebie różnią. W jednej kwestii się z Tobą nie zgadzam: "Nikogo tu Twoje definicje nie interesują". Z jednym z powodów, dla których odwiedzam to forum jest właśnie poznawanie innych punktów widzenia, więc jeśli założymy, że jestem tym "nieszczęsnym wyjątkiem" to możemy powiedzieć, że: "Nikogo /prócz Fortem xd / tu Twoje definicje nie interesują " > Poza tym ja już mogę się tylko w tej wymianie zdań powtarzać, a nie chce mi się. Dla zainteresowanych proponuję lekturę naszych postów.Sporo, sporo tego.. Ale spróbuję
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>im więcej definicji poznajemy, tym szerszy mamy obraz w danej kwestii Proponuję Ci zatem poszerzenie obrazu o definicję w brzmieniu "zaburzenie seksualne to upodobanie do zaspokajania popędu seksualnego w sposób wykluczający zapłodnienie".
>warto [...] zakomunikować po prostu drugiej osobie, że dany temat nas nie interesuje Swoje zainteresowanie należy rozważyć gdy do się dyskusji przystępuje, w jej toku powinno się dążyć do konkluzji bez wnikania w nieinteresujące nas, a przez rozmówcę podnoszone tematy; krócej mówiąc: temat, w który się sami zagłębiliśmy z definicji jest tematem nas interesującym.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Ja pół życia mieszkałem i studiowałem w NiemczechZdradzisz komu dzisiaj kibicujesz? 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | > >Ja pół życia mieszkałem i studiowałem w Niemczech> Zdradzisz komu dzisiaj kibicujesz?  Oczywiście Polsce.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>Ja pół życia mieszkałem i studiowałem w Niemczech> >Zdradzisz komu dzisiaj kibicujesz?  > Oczywiście Polsce.Jak miło. 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | >>Każdemu zdarzają się błędy >Wskazałam post Andrzeja Bogusławskiego, by Ci uświadomić, że opracowania, które zalinkowałeś dla - upraszczając - "ode mnie lepszych" mógłby on z powodów językowych nie zmóc. Tu jeszcze w kwestii bardzo zasadniczej: Ani nie zalinkowałem niczego dla "lepszych" od chętnie racjonalistki, ani tak nie napisałem, ani na takie uproszczenie mojego tekstu się nie zgadzam.
Nie uważam nikogo za lepszego od innych i w szczególności nie uważam ani siebie, ani Andrzeja Bogusławskiego za lepszych od chętnie racjonalistki.
Przeciwnie, uważam, że wszystkim ludziom powinny przysługiwać te same prawa, i to włącznie nawet z prawem do pieprzenia głupot, tyle tylko, że korzystanie z tych praw to już jest kwestia wysoce indywidualna i zależna między innymi od zdolności i chęci.
Jednocześnie popieram prawo do stowarzyszeń, ale w tych ramach obowiązują już przepisy szczególne - takie jakie każde stowarzyszenie sobie nałoży wedle własnych interesów. I w tych ramach, jeśli mamy konkretny profil Racjonalisty wynikający z charakteru portalu i regulaminu, to moim zdaniem należy starać się odpowiednio dostosować poziom własnych argumentów.
Oczywiście wiem, że teraz to tylko takie pobożne życzenia, gdzie byle mądrala za mędrca tu przed własną publicznością uchodzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>nie zalinkowałem niczego dla "lepszych" od chętnie racjonalistki, ani tak nie napisałem Skoro jednak pozwoliłeś sobie napisać "Najpierw dla racjonalistów, [...] a teraz dla Ciebie..." to nie tracąc czasu na zbędne niuanse najpierw przepraszam racjonalistów, a w dalszej kolejności Ciebie.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Być może, ale mnie tylko interesują argumenty naukowe i ewentualnie etyczneTa, jasne www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w711101To może odpowiesz używając argumentów naukowych i ewentualnie etycznych, dlaczego upodobanie do "pulchnych" kobiet nie jest chorobą/zboczeniem. Ale kiedy o te argumenty proszę, to jest tak samo jak z Bogusławskim. Raz kłamiecie, że te argumenty już zostały podane, a innym razem piszecie, że nie chce się Wam dyskutować na tym poziomie (czyli poziomie merytorycznej dyskusji). Już pomijam, że uznawanie, że choroba nie jest chorobą, to coś bardzo nieetycznego, bo z cudzą wiarą nie mam zamiaru dyskutować. Podobnie wykreślenie astmy z listy chorób byłoby nieetyczne i nie mógłbym sobie przez to kupić inhalatora. Czy jako chory na astmę jestem gorszy? No dobra, ciszej nad tą trumną, bo szach-mat może się każdemu przytrafić, ale jak ktoś wbrew faktom upiera się, że żadnego mata nie było, to...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) |
>To może odpowiesz używając argumentów naukowych i ewentualnie etycznych, dlaczego upodobanie do "pulchnych" kobiet nie jest chorobą/zboczeniem. Czy każdy z każdym musi rozmawiać? Może chętnie racjonalistka będzie miała ochotę porozmawiać z Tobą na ten temat. Życzę owocnej rozmowy. Tymczasem pozostawiam Cię w Twoim błogim przekonaniu o własnej świętej racji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Czy każdy z każdym musi rozmawiać? Może chętnie racjonalistka będzie miała ochotę porozmawiać z Tobą na ten temat. Życzę owocnej rozmowy. >Tymczasem pozostawiam Cię w Twoim błogim przekonaniu o własnej świętej racji.
A czy ja pisałem, że każdy z każdym musi rozmawiać? Nie trzeba, ale wtedy się nie pisze, że podało się jakieś argumenty. W tym momencie wygląda to komicznie, że najpierw coś twierdzisz, potem ja proszę o argumenty, a Ty się w tym momencie wycofujesz i tłumaczysz to niechęcią do dyskusji.
Poza tym podkreślam kolejny raz, że moje przekonanie o własnej racji traci ważność, w momencie gdy ktoś wykaże, że się mylę, albo przedstawi alternatywny model, który jest bardziej dokładny i lepiej wyjaśnia dane zagadnienie. Przykro mi, ale Ty takiego wyjaśnienia nie podałeś.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >1. W jaki sposób pozostawanie na liście zboczonych nie dawało homoseksualistom żyć (względnie: kto przejmuje się jakością życia pozostałych na tej liście)?> Właśnie dokładnie w taki:> chętnie racjonalistka:na liście zboczonych > Ale dzisiaj listy zboczonych funkcjonują tylko w mocno skołtunionych umysłach, z którymi ani decyzja WHO nie ma nic wspólnego, ani ja nic wspólnego mieć nie chcę.Czyli zboczenia nie istnieją? Ja to widzę zupełnie inaczej. Zboczenia istnieją, a niektóre osoby są dotknięte takim... zbiegiem okoliczności. Skoro homoseksualiści nie chcą być na liście zboczonych, to znaczy, że uznają inne osoby z tej listy za gorszych z powodu ich zaburzeń/choroby (no bo pedofilia, czy zoofilia to już choroby). Natomiast dla mnie takie myślenie jest strasznie prymitywne, bo nie mówimy tu o tym, że cały człowiek jest gorszy. Traktuję osobę jako całokształt. Mało tego - te osoby nie są winne, że takie są. Wylosowały takie, a nie inne cechy i tyle. > >2. Na czym polega mądrość decyzji, by zaburzenie z katalogu zaburzeń wyłączyć?> No coż, abstrahując nawet od kryteriów naukowych cywilizacja i etyka rozwijają się, ale niektórzy wolą tkwić umysłowo w średniowieczu. W związku z czym chyba zupełnie nie jestem w stanie Ci tego wyjasnić.Czyli mówisz o swoich emocjach (wierzeniach) i tym samym wykluczasz się z tej dyskusji jako uczciwy i myślący logicznie rozmówca. Natomiast ja Ci wyjaśnię jak to wygląda z mojego punktu widzenia na etykę. Otóż kłamstwo, aby ktoś nie poczuł się gorszy, to dla mnie coś niemoralnego. Nie czułbym się swobodnie w towarzystwie ludzi, którzy coś udają, bo rzekomo są kulturalni. Ja zawsze walę kawę na ławę i średnio mnie interesuje czy kogoś tym urażę. Natomiast to, że powiem komuś, że bredzi, ma paskudną żonę, czy słucha okropnej muzyki w rzeczywistości tylko pogłębia znajomość z osobami, które okazują się wartościowe, mają do siebie dystans i potrafią śmiać się z własnych wad. Powyższe napisałem oczywiście w kontekście definiowania homoseksualizmu jako zaburzenie lub zdrowie, na podstawie "etyki". Uważam, że w tym przypadku powinno się orzekać na podstawie faktów medycznych. Sam fakt, że ktoś jest zaburzony nie oznacza, że jest gorszy, więc kwestia etykietek nie powinna mieć większego znaczenia. > >3. A ile jest seksualnych zboczeń, które by same w sobie komukolwiek szkodziły?> Nie wiem. Sądzę, że tylko tyle ile osób epitetujących w ten sposób bliźnich, ale na szczęście dzisiaj epitetowani coraz mniej się tym muszą przejmować. Tymczasem takie epitetowanie świadczy tylko o tym, kto je wyraża.A gdzie tu epitety? Rozumiem, że pejoratywne znaczenie ma słowo "homoseksualista", "gruby", Murzyn i żyd  Zboczenia seksualnego nie można nazwać zboczeniem seksualnym, bo osoba, która takie posiada czuje się obrażona. Ojej, biedaczek, może jeszcze należy jej się z tego powodu zasiłek  > >4. Czy jest możliwe, że w gronie Twoich ulubieńców są i inni seksualni odmieńcy?> Możliwe, aczkolwiek uważam, że na tym polu odmienność jest normą.Tak, wiemy. Natomiast nadal nie wyjaśniłeś dlaczego upodobanie do "pulchnych" kobiet nie jest chorobą: www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w711101> To jest trochę tak jak z chętnie racjonalistką na forum Racjonalisty. Skoro jest taka mądra, to dlaczego mało kto chce z nią rozmawiać?Ja chcę z nią rozmawiać, więc czy jestem nikim? Jak śmiesz mnie tak obrażać  Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | > >Ale dzisiaj listy zboczonych funkcjonują tylko w mocno skołtunionych umysłach, z którymi ani decyzja WHO nie ma nic wspólnego, ani ja nic wspólnego mieć nie chcę.> Czyli zboczenia nie istnieją?A czy ja tak napisałem? Pytanie tylko w jakiej terminologii. Naukowej, czy spod budki z piwem? > Ja to widzę zupełnie inaczej. Zboczenia istnieją, a niektóre osoby są dotknięte takim... zbiegiem okoliczności.Twoje prawo, tyle, że mnie Twoje zupełnie inne widzenie mało interesuje. Wolę polegać na nauce, a etycznie doceniam dorobek oświeconego humanizmu. > Skoro homoseksualiści nie chcą być na liście zboczonych, to znaczy, że uznają inne osoby z tej listy za gorszych z powodu ich zaburzeń/choroby (no bo pedofilia, czy zoofilia to już choroby).O jakiej liście mówisz? Podaj konkretnego linka i konkretne choroby. Wtedy może się zastanowimy. > Natomiast dla mnie takie myślenie jest strasznie prymitywne,Jakie? Naukowe? > bo nie mówimy tu o tym, że cały człowiek jest gorszy.A skąd Ci taki pomysł przyszedł do głowy? > Traktuję osobę jako całokształt. Mało tego - te osoby nie są winne, że takie są. Wylosowały takie, a nie inne cechy i tyle.To nie brzmi najgorzej, ale z innych wypowiedzi taki Twój szacunek dla drugiego człowieka nie zawsze wynika. > >>2. Na czym polega mądrość decyzji, by zaburzenie z katalogu zaburzeń wyłączyć?> >No coż, abstrahując nawet od kryteriów naukowych cywilizacja i etyka rozwijają się, ale niektórzy wolą tkwić umysłowo w średniowieczu. W związku z czym chyba zupełnie nie jestem w stanie Ci tego wyjasnić.> Czyli mówisz o swoich emocjach (wierzeniach)Ani nie mówiłem o moich emocjach, ani o wierzeniach, ani też wierzenia nie są emocjami. > i tym samym wykluczasz się z tej dyskusji jako uczciwy i myślący logicznie rozmówca.Dokładnie tak - jako uczciwy i myślący logicznie rozmówca wykluczam się z dyskusji z Tobą. > Natomiast ja Ci wyjaśnię jak to wygląda z mojego punktu widzenia na etykę.Nie za bardzo mnie to interesuje, jak to wygląda akurat z Twojego punktu widzenia. > Otóż kłamstwo, aby ktoś nie poczuł się gorszy, to dla mnie coś niemoralnego. Nie czułbym się swobodnie w towarzystwie ludzi, którzy coś udają, bo rzekomo są kulturalni. Ja zawsze walę kawę na ławę i średnio mnie interesuje czy kogoś tym urażę. Natomiast to, że powiem komuś, że bredzi, ma paskudną żonę, czy słucha okropnej muzyki w rzeczywistości tylko pogłębia znajomość z osobami, które okazują się wartościowe, mają do siebie dystans i potrafią śmiać się z własnych wad.Właśnie dokładnie dlatego mnie to nie interesuje. Od Twojego punktu widzenia na etykę bolą mnie zęby. > Powyższe napisałem oczywiście w kontekście definiowania homoseksualizmu jako zaburzenie lub zdrowie, na podstawie "etyki". Uważam, że w tym przypadku powinno się orzekać na podstawie faktów medycznych. Sam fakt, że ktoś jest zaburzony nie oznacza, że jest gorszy, więc kwestia etykietek nie powinna mieć większego znaczenia.Istotne są i fakty medyczne i słowa. > >>3. A ile jest seksualnych zboczeń, które by same w sobie komukolwiek szkodziły?> >Nie wiem. Sądzę, że tylko tyle ile osób epitetujących w ten sposób bliźnich, ale na szczęście dzisiaj epitetowani coraz mniej się tym muszą przejmować. Tymczasem takie epitetowanie świadczy tylko o tym, kto je wyraża.> A gdzie tu epitety? Rozumiem, że pejoratywne znaczenie ma słowo "homoseksualista", "gruby", Murzyn i żyd  Zależy dla kogo. Ja nie jestem z tej bajki. > Zboczenia seksualnego nie można nazwać zboczeniem seksualnym, bo osoba, która takie posiada czuje się obrażona. Ojej, biedaczek, może jeszcze należy jej się z tego powodu zasiłek  Ja zupełnie nie jestem z tej bajki. Odmienności są normą. > >>4. Czy jest możliwe, że w gronie Twoich ulubieńców są i inni seksualni odmieńcy?> >Możliwe, aczkolwiek uważam, że na tym polu odmienność jest normą.> Tak, wiemy.To po co pieprzycie głupoty? > Natomiast nadal nie wyjaśniłeś dlaczego upodobanie do "pulchnych" kobiet nie jest chorobą:> www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w711101Nie chce mi się rozmawiać na tym poziomie. > >To jest trochę tak jak z chętnie racjonalistką na forum Racjonalisty. Skoro jest taka mądra, to dlaczego mało kto chce z nią rozmawiać?> Ja chcę z nią rozmawiać, więc czy jestem nikim? Jak śmiesz mnie tak obrażać  A czy ja napisałem "z nikim"? Na tym przykładzie masz jak na dłoni całe swoje niechlujstwo językowo-logiczne.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >A czy ja tak napisałem? Pytanie tylko w jakiej terminologii. Naukowej, czy spod budki z piwem?
Pytanie o terminologię wynika z rozważań na temat przyczynowości. Zakładamy, że terminy naukowe są bardziej precyzyjne i poparte badaniami. Zazwyczaj tak jest, aczkolwiek bywają od tego wyjątki, czego najlepszym przykładem jest psychologia, ale i ten omawiany wątek jest tutaj miejscem, gdzie nauka sama sobie przeczy.
Dlatego samo powołanie się na obecną naukę nie jest argumentem, mimo że trafność modeli naukowych jest większa od trafności modeli osób niebędących naukowcami. Nauka ma to do siebie, że się zmienia i te same fakty dostają nieraz nowe ramy i nabierają nowego znaczenia. Pan sprawia wrażenie osoby podobnej do Bogusławskiego, który bezkrytycznie przyjmuje to co ustaliła nauka i bezmyślnie powtarza "argumenty" kopiuj-wklej. Przykro mi, ale to jest podejście fideistyczne i nienaukowe. Myśleniem naukowym jest podważanie obecnych modeli, szukanie w nich nieścisłości i luk, zestawianie faktów z jednej dziedziny z faktami z innej dziedziny, która w alternatywny sposób tłumaczy to samo zjawisko. Jeśli modele naukowe są sprzeczne, to znaczy, że są do poprawy, tak jak bad sectory na twardym dysku.
>Twoje prawo, tyle, że mnie Twoje zupełnie inne widzenie mało interesuje.
Zauważyłem. Na tym polega różnica między nami, że mnie interesuje punkt widzenia rozmówcy i próbuję go poznać żeby móc się do niego odnieść. Niektóre rzeczy stają się jasne dopiero po przemyśleniu, a fideiści niestety nie myślą, tylko odpowiadają jak automaty.
>Wolę polegać na nauce, a etycznie doceniam dorobek oświeconego humanizmu.
To mnie akurat nie interesuje. Interesuje mnie meritum konkretnych wątków, czyli jeśli zajmujemy się sprawą odmienności seksualnych, to zdanie naukowca ma dla mnie znaczenie takie jak jego treść. Gdyby takie samo zdanie miał żul spod sklepu, to mi to nie przeszkadza. Żul spod sklepu zazwyczaj racji nie ma, ale to wcale nie oznacza, że psycholodzy i seksuolodzy ją mają. Jeden seksuolog może mieć inne zdanie i udowodnić pozostałym, że się mylili. A mnie nie interesują wyznania wiary innych użytkowników, podobnie jak stan ich oświetlenia. Liczą się konkrety jakie za tym stoją. I co, u licha, ma do tego etyka? Tak, wiem że wiara to usprawiedliwienie swojej moralności, ale ja mam taką postawę, że etycznie człowiek powinien rozwijać się całe życie.
>O jakiej liście mówisz? Podaj konkretnego linka i konkretne choroby. Wtedy może się zastanowimy.
Mówię o parafiliach. Nie mam przekonania co do istnienia czegoś takiego jak orientacja seksualna. Nie widzę powodu, dla którego płeć miałaby mieć większe znaczenie niż tusza, czy kolor skóry. Niespecyficzne upodobania to niespecyficzne upodobania (parafilie, fetysze) i tyle. Specyficznym upodobaniom też do tego blisko, o czym świadczy wpływ kultury na nie. O tym czy mowa o chorobie, decyduje czynnik szkodliwości upodobań i niezadowolenie nosiciela tej emocji.
Trzeba bacznie przyglądać się teoriom z dziedzin humanistycznych, dopóki do nauki wpychają się się czynniki poprawności politycznej i niemożliwości weryfikacji teorii.
>>Natomiast dla mnie takie myślenie jest strasznie prymitywne, >Jakie? Naukowe?
Właśnie odwrotne.
>>bo nie mówimy tu o tym, że cały człowiek jest gorszy. >A skąd Ci taki pomysł przyszedł do głowy?
Stąd, że twierdzisz, jakoby obecność homoseksualizmu na liście zboczeń seksualnych nie dawała żyć nosicielom upodobań homoseksualnych. Ja mam natomiast astmę i skreślenie jej z listy chorób jakoś nie zrobiłaby mi różnicy na plus. Może raczej na minus, bo nie mógłbym wtedy kupić inhalatora, gdyż lekarz nie mógłby go przepisać, a państwo opiekuńcze nie zezwoliłoby na jego sprzedaż, skoro teraz potrzeba na to recepty.
>>Traktuję osobę jako całokształt. Mało tego - te osoby nie są winne, że takie są. Wylosowały takie, a nie inne cechy i tyle. >To nie brzmi najgorzej, ale z innych wypowiedzi taki Twój szacunek dla drugiego człowieka nie zawsze wynika.
Bo staram się być dla ludzi jak lustro. Cudze upodobania mi nie przeszkadzają, dopóki ktoś nie chce mi wmówić, że zboczenie jest zdrowe i normalne, natomiast przeszkadza mi brak odnoszenia się do argumentów, powoływanie się na autorytety etc, bez zdolności powtórzenia meritum z ich twierdzeń.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Ani nie mówiłem o moich emocjach, ani o wierzeniach, ani też wierzenia nie są emocjami.Ach tak, są uczuciami. Obraza "uczuć religijnych", zapomniałem o tym przekomicznym terminie  Nie no, wiadomo, że religia jest racjonalizmem - czytałem o tym w Harrym Potterze  > >i tym samym wykluczasz się z tej dyskusji jako uczciwy i myślący logicznie rozmówca.> Dokładnie tak - jako uczciwy i myślący logicznie rozmówca wykluczam się z dyskusji z Tobą.Przeczytaj ze zrozumieniem. Eliminujesz się właśnie dlatego, że nie jesteś uczciwy i nie myślisz w tym momencie logicznie. > Właśnie dokładnie dlatego mnie to nie interesuje. Od Twojego punktu widzenia na etykę bolą mnie zęby.A mnie od Twojego punktu widzenia. Nie znoszę fałszu. > >Natomiast nadal nie wyjaśniłeś dlaczego upodobanie do "pulchnych" kobiet nie jest chorobą:> >www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w711101> Nie chce mi się rozmawiać na tym poziomie.No tak. Na poziomie argumentów z Tobą nie porozmawiam, czyli wymiękasz. Niczego innego się nie spodziewałem. > >>To jest trochę tak jak z chętnie racjonalistką na forum Racjonalisty. Skoro jest taka mądra, to dlaczego mało kto chce z nią rozmawiać?> >Ja chcę z nią rozmawiać, więc czy jestem nikim? Jak śmiesz mnie tak obrażać  > A czy ja napisałem "z nikim"? Na tym przykładzie masz jak na dłoni całe swoje niechlujstwo językowo-logiczne.Językowe czy logiczne? To jednak diametralna różnica. Napisałem tu celowo żeby wyśmiać sposób w jaki niektórzy tu dyskutują.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | Ja dostrzegam zalążki wolnomyślicielstwa w Twoich wpisach, tyle tylko, że to jest wolnomyślicielstwo mało racjonalistyczne. Inaczej mówiąc najczęściej beblasz, co Ci akurat ślina na język przyniesie.
Na przykład: >Pytanie o terminologię wynika z rozważań na temat przyczynowości. O co Ci, kurde, chodzi? Co ma piernik do wiatraka?
>Zakładamy, że terminy naukowe są bardziej precyzyjne i poparte badaniami. Dlaczego akurat "zakładamy"?
>Zazwyczaj tak jest, aczkolwiek bywają od tego wyjątki, czego najlepszym przykładem jest psychologia, A czy psychologia jest nauką? A która? Psychoanaliza, czy psychologia ewolucyjna?
>ale i ten omawiany wątek jest tutaj miejscem, gdzie nauka sama sobie przeczy. Nie wątek jest miejscem, gdzie nauka sama sobie przeczy. Co ja mam, kurde, robić z takimi kwiatkami? Ja uznaję Twoją genialność i rozmawiać z Tobą nie potrafię. Spokojnie sobie uznaj, że masz świętą rację, we wszystkim, co głosisz.
>Dlatego samo powołanie się na obecną naukę nie jest argumentem, mimo że trafność modeli naukowych jest większa od trafności modeli osób niebędących naukowcami. Co ma trafność modeli naukowych do trafności modeli osób? Jak to przykładać? Jak pięść do oka? Nauka to pewien abstrakt, a osoba, to z grubsza człowiek, więc to nijak nie pasuje w takim porównaniu. Rozumiesz?
>Nauka ma to do siebie, że się zmienia Ma to do siebie. To tak jak cały świat. Nawet Olson ma to do siebie.
>i te same fakty dostają nieraz nowe ramy i nabierają nowego znaczenia. Nieraz dostają nowe ramy. Nie, ja nie jestem wcale jakimś wielkim polonistą, ale są pewne granice...
>Pan sprawia wrażenie osoby podobnej do Bogusławskiego, który bezkrytycznie przyjmuje to co ustaliła nauka i bezmyślnie powtarza "argumenty" kopiuj-wklej. Tu dla odmiany dostrzegam u Ciebie pewną dozę zdrowego krytycyzmu - napisałeś "sprawia wrażenie", a więc ostrożnie i to samo w sobie co do zasady nie jest złe. Szkoda tylko, że to takie ad personam jeszcze ładujące innych do jednej szufladki.
>Przykro mi, ale to jest podejście fideistyczne i nienaukowe. Orzekł Olson. Wyrocznia od podejścia naukowego, który uczonych ma za idiotów, gdy mu tylko ich ustalenia do własnych wizji nie pasują.
>Myśleniem naukowym jest podważanie obecnych modeli, szukanie w nich nieścisłości i luk, zestawianie faktów z jednej dziedziny z faktami z innej dziedziny, która w alternatywny sposób tłumaczy to samo zjawisko. Znamy takich specjalistów - tłumaczących np. teorię ewolucji alternatywnie i w zgodności z Biblią.
>Jeśli modele naukowe są sprzeczne, to znaczy, że są do poprawy, tak jak bad sectory na twardym dysku. Wzorcem dla nauki ma być błąd na dysku. Itd., itp.
>>Twoje prawo, tyle, że mnie Twoje zupełnie inne widzenie mało interesuje. >Zauważyłem. Na tym polega różnica między nami, że mnie interesuje punkt widzenia rozmówcy i próbuję go poznać żeby móc się do niego odnieść. Tyle, że odnosisz się tak bardzo niedokładnie, że nie sposób rozmawiać. Coś tam wiesz, coś tam kłębi Ci się we łbie, a potem coś wychodzi na ekranie i ja mam na to odpowiadać?
>Niektóre rzeczy stają się jasne dopiero po przemyśleniu, a fideiści niestety nie myślą, tylko odpowiadają jak automaty. Do myślenia również trzeba posiadać warsztat. Jednym z jego elementów jest język. Ale to jeszcze nie wszystko.
>>Wolę polegać na nauce, a etycznie doceniam dorobek oświeconego humanizmu. >To mnie akurat nie interesuje. Zdaję sobie z tego sprawę.
>Interesuje mnie meritum konkretnych wątków, czyli jeśli zajmujemy się sprawą odmienności seksualnych, to zdanie naukowca ma dla mnie znaczenie takie jak jego treść. Gdyby takie samo zdanie miał żul spod sklepu, to mi to nie przeszkadza. Żul spod sklepu zazwyczaj racji nie ma, ale to wcale nie oznacza, że psycholodzy i seksuolodzy ją mają. Jak Ci to wytłumaczyć? Weź sobie jakąś książkę popularnonaukową do poczytania i zwróć uwagę na formułowanie zdań - zwłaszcza nawet we wstępie. Żul ze sklepu - dla mnie bomba.
>Jeden seksuolog może mieć inne zdanie i udowodnić pozostałym, że się mylili. A mnie nie interesują wyznania wiary innych użytkowników, podobnie jak stan ich oświetlenia. Oświetlenia?
>Liczą się konkrety jakie za tym stoją. I co, u licha, ma do tego etyka? Moim zdaniem ma, ale nie jestem pewien, w jakim stopniu.
>Tak, wiem że wiara to usprawiedliwienie swojej moralności, ale ja mam taką postawę, że etycznie człowiek powinien rozwijać się całe życie. To bardzo piękne jest, wręcz powalająco.
>>O jakiej liście mówisz? Podaj konkretnego linka i konkretne choroby. Wtedy może się zastanowimy. >Mówię o parafiliach. Nie mam przekonania co do istnienia czegoś takiego jak orientacja seksualna. Specjalista się znalazł. I ja mam Tobie przyznać rację, a nie nauce tylko dlatego, że Ty tak mówisz?
>Stąd, że twierdzisz, jakoby obecność homoseksualizmu na liście zboczeń seksualnych nie dawała żyć nosicielom upodobań homoseksualnych. Ja nie przeczę, że są zalążki sensu w Twoich wypowiedziach. Ja tak wprawdzie nie napisałem i to jest zasadniczo manipulacja, ale po przeprowadzonych na forum rozmowach już bym chyba dzisiaj tamtego mojego twierdzenia tak samo nie ujął.
Ale to nie zmienia faktu, że za bardzo nie mamy o czym ze sobą rozmawiać. Czy będę nieszczery, jeśli napiszę, że mi przykro?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Ja dostrzegam zalążki wolnomyślicielstwa w Twoich wpisach, tyle tylko, że to jest wolnomyślicielstwo mało racjonalistyczne. Inaczej mówiąc najczęściej beblasz, co Ci akurat ślina na język przyniesie.To jest akurat mało mnie interesująca opinia, która może wynikać np z niezrozumienia zagadnień, o których piszę. Zazwyczaj osoby, które się ze mną zgadzają, wiedzą o czym piszę, czytają podobne rzeczy i mają podobne przemyślenia, a te które się ze mną nie zgadzają mają inną bazę językową, czytają inne rzeczy i myślą w inny sposób, więc w takich sytuacjach trzeba ze sobą porozmawiać żeby móc coś takiego stwierdzić. Nie przypominam sobie żebyś prosił mnie o to żebym coś sprecyzował, a potem z merytorycznej dyskusji wyszłoby, że bredzę. Przeważnie jest na odwrót i to osoby, które nie zrozumiały wstępnie moich wpisów od razu atakują zamiast się dopytać co konkretnie miałem na myśli. > Na przykład:> >Pytanie o terminologię wynika z rozważań na temat przyczynowości.> O co Ci, kurde, chodzi? Co ma piernik do wiatraka?No i tu jest takie pytanie, więc wyjaśniam. Pytałeś się o terminologię, więc wyjaśniam, że sama terminologia to tylko szufladka. Badamy różne przyczyny i skutki, fakty, a następnie trzeba dopisać do tego terminologię. Nie odwrotnie. Czyli mamy przyczyny i skutki, a pewne zjawiska dostają łatkę obiektów oraz nazwy i dopasowane do nich definicje. Rację ma ten kto ma rację, a nie ten kto zdaniem kogoś powinien mieć rację z powodu pozycji społecznej, stanowiska itd. > >Zakładamy, że terminy naukowe są bardziej precyzyjne i poparte badaniami.> Dlaczego akurat "zakładamy"?Ano dlatego, że nauka zajmuje się badaniami i tworzeniem modeli i sprawdzaniem ich zgodności z empiryczną obserwacją, a żul spod budki z piwem tego nie robi. > A czy psychologia jest nauką? A która? Psychoanaliza, czy psychologia ewolucyjna?Psychologia nie jest do końca nauką. Psychoanaliza to już w ogóle pseudonaukowy bełkot, który został podważony przez neurobiologów. > >ale i ten omawiany wątek jest tutaj miejscem, gdzie nauka sama sobie przeczy.> Nie wątek jest miejscem, gdzie nauka sama sobie przeczy.No wątek, o którym rozmawialiśmy, czyli upodobanie do "pulchnych" kobiet. Nauka w tym miejscu sobie przeczy. Zgodnym z nauką stanowiskiem psychologów i seksuologów powinna być oczywistość, że to choroba. > Co ja mam, kurde, robić z takimi kwiatkami?No i gdzie tu kwiatki? > Ja uznaję Twoją genialność i rozmawiać z Tobą nie potrafię. Spokojnie sobie uznaj, że masz świętą rację, we wszystkim, co głosisz.Niepotrzebni mi tacy rozmówcy. Fakt, myliłem się odpisując po raz pierwszy na Twój post  Dyskutuję po to żeby poddać zewnętrznej krytyce modele, którymi się posługuję i poddać własnej krytyce modele rozmówców. Jeżeli Tobie w dyskusji chodzi o to żeby mieć rację wg swoich wyobrażeń, albo co gorsza "wygrać" spór, to nie mamy o czym pisać. > Co ma trafność modeli naukowych do trafności modeli osób?> Jak to przykładać? Jak pięść do oka?> Nauka to pewien abstrakt, a osoba, to z grubsza człowiek, więc to nijak nie pasuje w takim porównaniu. Rozumiesz?No właśnie nie bardzo. Mamy zjawisko X. Człowiek patrzy na X ze swojej perspektywy i ma swoje modele, a nauka ma swoje. Zazwyczaj modele naukowe są bardziej trafne, ale zdarza się, że pojedynczy ludzie mają rację w starciu z danym modelem w danej sytuacji. Podobnie jak bukmacher lepiej przewiduje wyniki meczów niż przeciętny pojedynczy gracz, ale są i gracze, którzy wygrywają z bukmacherami dzięki omyłkom w ocenie pojedynczych zdarzeń. Liczy się to żeby nasz poprawny model pokrywał się z empiryczną obserwacją X. > Ma to do siebie. To tak jak cały świat. Nawet Olson ma to do siebie.A co to zdanie wnosi do tematu? Napisałem tak, bo mam wrażenie, że Ty i Andrzej Bogusławski wierzycie w obecne modele jakby to były prawdy objawione, do tego stopnia, że nawet argumentacja jest Wam niepotrzebna. > >Przykro mi, ale to jest podejście fideistyczne i nienaukowe.> Orzekł Olson. Wyrocznia od podejścia naukowego, który uczonych ma za idiotów, gdy mu tylko ich ustalenia do własnych wizji nie pasują.Nic podobnego. Za idiotów mam osoby podające się za uczonych, które nie potrafią uzasadnić swojego stanowiska argumentami merytorycznymi i sięgają po odwołanie do populizmu lub argumentum ad verecundiam. > Znamy takich specjalistów - tłumaczących np. teorię ewolucji alternatywnie i w zgodności z Biblią.A ja mam paszport Polsatu. I co z tego, że takich znasz? > Tyle, że odnosisz się tak bardzo niedokładnie, że nie sposób rozmawiać. Coś tam wiesz, coś tam kłębi Ci się we łbie, a potem coś wychodzi na ekranie i ja mam na to odpowiadać?Odnoszę się dość dokładnie, w przeciwieństwie do niektórych użytkowników uważających się za inteligencję. > Jak Ci to wytłumaczyć? Weź sobie jakąś książkę popularnonaukową do poczytania i zwróć uwagę na formułowanie zdań - zwłaszcza nawet we wstępie.> Żul ze sklepu - dla mnie bomba.Nie wytłumaczyłeś. Nadal bełkot. > Oświetlenia?Tak Panie Osram  > >Liczą się konkrety jakie za tym stoją. I co, u licha, ma do tego etyka?> Moim zdaniem ma, ale nie jestem pewien, w jakim stopniu.No ale ja nie pytam czy ma, bo to już wiem. Pytam CO ma do tego etyka? > >Mówię o parafiliach. Nie mam przekonania co do istnienia czegoś takiego jak orientacja seksualna.> Specjalista się znalazł. I ja mam Tobie przyznać rację, a nie nauce tylko dlatego, że Ty tak mówisz?Masz strasznie płytki sposób myślenia. Nie patrz na to KTO coś mówi, tylko CO mówi, jakie za tym stoją argumenty. > Ale to nie zmienia faktu, że za bardzo nie mamy o czym ze sobą rozmawiać. Czy będę nieszczery, jeśli napiszę, że mi przykro?No wygląda na to, że nie mamy o czym, bo ja mówię o treści argumentów, a Ty o tym kto je wygłasza. Mi jest szczerze przykro, że są jeszcze ludzie z takim sposobem myślenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | maceox (6766 punktów) |
> Masz strasznie płytki sposób myślenia. Nie patrz na to KTO coś mówi, tylko CO mówi, jakie za tym stoją argumenty.Dobra. Co mówi Olson? Olson:Skoro pulchne kobiety są chore (co jest oczywistością, ale jeśli ktoś tego nie wie to wkleiłem linki do badań, których w google szuka się 2 minuty), to upodobanie do takich kobiet też musi być chorobą. Mi to w zasadzie wystarczy, ale tu na dokładkę, gdyby ktoś nie wierzył: Olson:Żeby mówić o religii należałoby ustalić czym ona jest. Nie można w takiej sytuacji abstrahować od innych wierzeń, więc trzeba ustalić czym są wierzenia. Żeby ustalić czym są wierzenia trzeba ustalić czym są fakty, albowiem kiedy mówimy o faktach, na wierzenia nie ma już miejsca.
Z punktu widzenia człowieka wszystko jest subiektywne, a więc każdy fakt w pewnym sensie jest wierzeniem. Ludzki umysł nie przetwarza czegoś takiego jak fakty. Przetwarza jedynie teorie na temat faktów. Aby teoria była przez nas uznana za prawdę musi się potwierdzać empirycznie, oraz nie mogą istnieć fakty, które owej teorii przeczą. Jednak i to nie wystarcza, bo za 100 lat może pojawić się teoria, która wyjaśnia dane zjawisko lepiej, dokładniej, a inaczej. Dlatego zdrowy psychicznie człowiek wierzy jedynie roboczo. Mówimy wtedy o przekonaniach, a te można zmieniać.
Przekonanie to emocja. Kiedy mówimy o przekonaniach, to nie myślimy. Opowiadamy o gotowych teoriach. Myślimy kiedy podważamy przekonania za pomocą logiki, lub próbujemy ujrzeć to samo zagadnienie z innych punktów widzenia. Rozwój polega na negacji, a nie na umacnianiu przekonań.
Już pewnie wiecie do czego zmierzam. Osoby silnie wierzące, to ludzie mający problem ze swoimi emocjami, a konkretnie z ich kontrolą. Konserwatywne, niezmienne przekonania są powiązane z silnymi emocjami, dostrzeganiem zagrożeń w każdej nowej idei (wrogiej wg nosiciela tych emocji), budowaniem racjonalizacji wokół swoich wierzeń. To naprawdę już wystarczy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Dobra. Co mówi Olson?> Olson:cytat > Mi to w zasadzie wystarczy, ale tu na dokładkę, gdyby ktoś nie wierzył:> Olson:cytat > To naprawdę już wystarczy.Tu powstaje pytanie co mówi maceox. Bo maceox niby mówi, ale nie mówi co mówi. 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Mówi to co standardowo mówią osoby, którym brak argumentów. Nie ma nic do powiedzenia i nie potrafi się odnieść do meritum i to mu wystarczy. Cóż, każdy ma inne ambicje.
maceox tym wpisem tylko potwierdził moją tezę o swojej nieumiejętności argumentowaia i uzasadniania swoich opinii. A każda opinia bez uzasadnienia jest bezwartościowa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Mówi to co standardowo mówią osoby, którym brak argumentów. Standardowo to słabość argumentacji skutkuje przechodzeniem do ocen: wypowiedzi rozmówcy (np. "bełkot") oraz samego rozmówcy (np. "masz płytki sposób myślenia"). A tutaj mamy przypadek megalomanii w stylu Andrzeja Bogusławskiego, maceox obstawia, że cieszy się tak wysokim autorytetem, że za argument wystarczy samo jego wskazanie.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Standardowo to słabość argumentacji skutkuje przechodzeniem do ocen: wypowiedzi rozmówcy (np. "bełkot") oraz samego rozmówcy (np. "masz płytki sposób myślenia"). A tutaj mamy przypadek megalomanii w stylu Andrzeja Bogusławskiego, maceox obstawia, że cieszy się tak wysokim autorytetem, że za argument wystarczy samo jego wskazanie.
Oceny są naturalne w dyskusji, Problemem jest nadużywanie ocen przy jednoczesnym braku argumentacji. Tutaj mamy megalomanię, która jest obroną przed przyznaniem się do braku posiadania racji. Zwyzajna nieumiejętność podania argumentu, który zacząłby się mniej więcej tak "nie masz racji, ponieważ x, y, z", "w rzeczywistości jest k, l, m, ponieważ k wynika z j, l wynika z g, a m wynika z o". No, ale to podstawy, których zapewne maceox i Andrzej Bogusławski są świadomi, tylko w tym momencie emocje przysłaniają świadomość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Oceny są naturalne w dyskusjiPodobnie jak rękoczyny.  > Problemem jest nadużywanie ocen przy jednoczesnym braku argumentacji.Zgadzam się: żeby merytoryczna dyskusja postępowała potrzebne są argumenty, ocen zaś powinno być mniej, optymalna ich ilość wynosi zero. > nieumiejętność podania argumentu, który zacząłby się mniej więcej tak "nie masz racji, ponieważ x, y, z", "w rzeczywistości jest k, l, m, ponieważ k wynika z j, l wynika z g, a m wynika z o".Zwrot "nie masz racji" jako odniesienie personalne jest niemerytoryczny i należy go wymienić na odnoszące się do zagadnienia np. "to nieprawda". > No, ale to podstawy, których zapewne maceox i Andrzej Bogusławski są świadomi, tylko w tym momencie emocje przysłaniają świadomość.Wg mnie świadomy jest tylko Andrzej Bot Bogusławski, ale bawi się rozgrywając pozą na "Pana Bogusławskiego".
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Zgadzam się: żeby merytoryczna dyskusja postępowała potrzebne są argumenty, ocen zaś powinno być mniej, optymalna ich ilość wynosi zero.
Ok, masz rację.
>>No, ale to podstawy, których zapewne maceox i Andrzej Bogusławski są świadomi, tylko w tym momencie emocje przysłaniają świadomość. >Wg mnie świadomy jest tylko Andrzej Bot Bogusławski, ale bawi się rozgrywając pozą na "Pana Bogusławskiego".
I teraz mam zagwozdkę jak im wytłumaczyć, że to trolling i że wystarczy odnieść się do meritum. Mamy tu klasyczne "wiem, ale nie powiem". Najciekawsze jest to, że akurat w tej kwestii seksuolodzy i psychoterapeuci robią to samo, bo tego zdania raczej nie da się obronić merytorycznymi argumentami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > No, ale to podstawy, których zapewne maceox i Andrzej Bogusławski są świadomi, tylko w tym momencie emocje przysłaniają świadomość.> >>>Wg mnie świadomy jest tylko Andrzej Bot Bogusławski, ale bawi się rozgrywając pozą na "Pana Bogusławskiego".> I teraz mam zagwozdkę jak im wytłumaczyć, że to trolling i że wystarczy odnieść się do meritum. Mamy tu klasyczne "wiem, ale nie powiem".To zupełnie naturalne, iż troll innym trolling zarzuca i zamiast problemów dyskutantów atakuje. www.racjon(*)m.php/s,710119/z,0/d,9#w711938@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>No, ale to podstawy, których zapewne maceox i Andrzej Bogusławski są świadomi, tylko w tym momencie emocje przysłaniają świadomość. >>Wg mnie świadomy jest tylko Andrzej Bot Bogusławski, ale bawi się rozgrywając pozą na "Pana Bogusławskiego". >I teraz mam zagwozdkę jak im wytłumaczyć, że to trolling i że wystarczy odnieść się do meritum. Świadomemu nie ma co tłumaczyć, bo przecież wie. Tłumaczenie komukolwiek, że jest zły ("to trolling") byłoby trollingiem, bo przecież wystarczy odnieść się do meritum. Czyli pozostaje odnieść się do meritum. Pytanie po co, bo przecież świadomemu nie ma co tłumaczyć...
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Czyli pozostaje odnieść się do meritum.
No właśnie nie pozostaje, bo takie osoby jak Andrzej Bogusławski i maceox specjalizują się w unikaniu odpowiedzi na meritum i ocenianiu treści z góry, bez argumentu.
>Pytanie po co, bo przecież świadomemu nie ma co tłumaczyć...
Chodzi o zapędzenie w kozi róg, żeby rozmówca nie mógł używać obalonych już pozamerytorycznych argumentów. Niektórzy jednak wolą brnąć dalej i się kompromitować, niż przyznać się do błędu. Bo dla mnie to jest jasne, że gdyby oni wiedzieli co piszą i byliby przekonani o swojej racji, to by to napisali i jednocześnie ich posty byłyby tu mniej emocjonalne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Czyli pozostaje odnieść się do meritum.> No właśnie nie pozostaje, bo takie osoby jak Andrzej Bogusławski i maceox specjalizują się w unikaniu odpowiedzi na meritum i ocenianiu treści z góry, bez argumentu.Każdy może sobie przeczytać i ocenić wedle własnego rozumu.Pytanie po co, bo przecież świadomemu nie ma co tłumaczyć...> Chodzi o zapędzenie w kozi róg, żeby rozmówca nie mógł używać obalonych już pozamerytorycznych argumentów. Niektórzy jednak wolą brnąć dalej i się kompromitować, niż przyznać się do błędu. Bo dla mnie to jest jasne, że gdyby oni wiedzieli co piszą i byliby przekonani o swojej racji, to by to napisali i jednocześnie ich posty byłyby tu mniej emocjonalne. Weź żesz zacznij coś normalnie pisać, jak i zresztą nawet coś tu powoli czasami Ci wychodzi. Tak to jest z niektórymi chętnie racjonalistami. Jak się Elaspa przycisnęło do muru, to i on coś zaczynał jakby sensowniej pisać. U Olsona jest jakby trochę podobnie, choć inaczej i w sumie jednak zbyt wiele od niego nie oczekuję.@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Chodzi o zapędzenie w kozi róg, żeby rozmówca nie mógł używać obalonych już pozamerytorycznych argumentów. Nie ma się wpływu na postępowanie rozmówcy, ale jeśli się w swojej wypowiedzi sami ograniczymy do niezbędnego meritum, to przynajmniej rozmówca nie będzie miał do skomentowania innego tekstu niż merytoryczny. Choć wobec Andrzeja Bogusławskiego to żaden sposób, bo stosuje on ściąganie cytatów spoza posta, na który odpowiada, w takim przypadku pozostaje nie dać się sprowokować.
>Niektórzy jednak wolą brnąć dalej i się kompromitować, niż przyznać się do błędu. Większość nawet. Czemu nie można się dziwić, bo jeśli wśród racji przeciwnika były obelgi, to uznanie jego racji jest uznaniem i tych obelg. Z czego wynika, że nie da się bez uszczerbku na honorze przyznać racji komuś, kto nas lżył.
Dlatego obrażającymi rozmówców są zwykle ci, którym uznanie ich racji mogłoby zaszkodzić... Ale to już szerszy temat.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Nie ma się wpływu na postępowanie rozmówcy, ale jeśli się w swojej wypowiedzi sami ograniczymy do niezbędnego meritum, to przynajmniej rozmówca nie będzie miał do skomentowania innego tekstu niż merytoryczny. Choć wobec Andrzeja Bogusławskiego to żaden sposób, bo stosuje on ściąganie cytatów spoza posta, na który odpowiada, w takim przypadku pozostaje nie dać się sprowokować.Otóż to  W dyskusji z Andrzejem Bogusławskim razi mnie to skakanie po tematach, cytaty z postów innych użytkowników użyte w innym kontekście, powoływanie się na swój rzekomy autorytet, pisanie o sobie w superlatywach, autorytarne negatywne oceny czyjegoś intelektu itd. A wystarczyłoby gdyby napisał "nie jest X, tylko Z, ponieważ...". Czy trudno o lepsze wykazanie, że ktoś bredzi niż zapędzenie go do pisania dziesiątek postów o tego typu treści?  > >Niektórzy jednak wolą brnąć dalej i się kompromitować, niż przyznać się do błędu.> Większość nawet. Czemu nie można się dziwić, bo jeśli wśród racji przeciwnika były obelgi, to uznanie jego racji jest uznaniem i tych obelg. Z czego wynika, że nie da się bez uszczerbku na honorze przyznać racji komuś, kto nas lżył.> Dlatego obrażającymi rozmówców są zwykle ci, którym uznanie ich racji mogłoby zaszkodzić... Ale to już szerszy temat.Tu chyba chodzi o podobny mechanizm polegający na tym, że Andrzej Bogusławski pierwszy wyjechał do mnie z atakiem personalnym i nie chce tego odszczekać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Bogusławski pierwszy wyjechał do mnie z atakiem personalnym Atakując "obcych" podbudowuje się pozycję w swojej grupie.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 polepszacz (672 punktów) (zablokowany) |
>Atakując "obcych" podbudowuje się pozycję w swojej grupie. .
Ple, ple, ple. ple ......
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Atakując "obcych" podbudowuje się pozycję w swojej grupie. .> Ple, ple, ple. ple ......Dzięki, z dodatkiem polepszacza wypowiedź prezentuje się korzystniej. 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Otóż to W dyskusji z Andrzejem Bogusławskim razi mnieNajbardziej Pana razi ewidentne wykazywanie Panu nieznajomości tematu i wypisywanie bzdur tam gdzie Pan sobie uzurpuje prawo jakiegoś do autorytetu. Nie mam zwyczaju pieprzyć bzdury w tematach, o których nie mam pojęcia i znakomita większość moich wypowiedzi - nawet kpiny i złośliwości - jest merytoryczna. Nigdy Panu nie udała się wykazać, iż skrytykowałem jakąś Pańską wypowiedź niesłusznie. Pomyłki czy jakieś luki w wiedzy są rzeczą ludzką i mnie też, w ponad dziesięcioletnim uczestnictwie w dyskursie na naszym forum, kilkukrotnie zdarzyło mi się zagalopować i napisać coś tam bez dostatecznej weryfikacji, ale zawsze wtedy przeprosiłem i wycofałem się, a nie tkwiłem w kompromitującym mnie uporze, tak jak czyni to Pan i wielu podobnych do Pana tu trolli. > Czemu nie można się dziwić, bo jeśli wśród racji przeciwnika były obelgi, to uznanie jego racji jest uznaniem i tych obelg. Z czego wynika, że nie da się bez uszczerbku na honorze przyznać racji komuś, kto nas lżył.Tak, wystarczy poczytać tu wypowiedzi na przykład pana Olsona, który braki w wiedzy i niedostatku argumentów merytorycznych łata przekształcaniem rozmowy w personalne pyskówki i stosuje złośliwą dyskredytacje oponenta. Przy tym podobnie do innych zadufanych trolli wszystkie tu czynione przez siebie niegodziwości przypisuje interlokutorom, z którymi poradzić sobie nie może. > >>>Dlatego obrażającymi rozmówców są zwykle ci, którym uznanie ich racji mogłoby zaszkodzić... Ale to już szerszy temat.Najczęściej obrażającymi rozmówców są przeróżne zadufki święcie wierzące w soją mądrość i sprawność intelektualną próbujące tu się swoją "erudycją" popisywać i forumowiczów "ewangelizować". Forumowicze ci próbują wszelkimi dostępnymi im siłami obniżyć merytoryczny poziom naszego forum do swojego poziomu, w którym mogliby spokojnie tu brylować. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,711506#w711647> Tu chyba chodzi o podobny mechanizm polegający na tym, że Andrzej Bogusławski pierwszy wyjechał do mnie z atakiem personalnym i nie chce tego odszczekać.www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506/z,0#w711625 Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > .> >Otóż to W dyskusji z Andrzejem Bogusławskim razi mnie> Najbardziej Pana razi ewidentne wykazywanie Panu nieznajomości tematu i wypisywanie bzdur tam gdzie Pan sobie uzurpuje prawo jakiegoś do autorytetu. Nie mam zwyczaju pieprzyć bzdury w tematach, o których nie mam pojęcia i znakomita większość moich wypowiedzi - nawet kpiny i złośliwości - jest merytoryczna. Nigdy Panu nie udała się wykazać, iż skrytykowałem jakąś Pańską wypowiedź niesłusznie.Tak sobie może napisać każdy, ale kiedy nie ma argumentów, to ciężko aby taki wpis miał jakieś poparcie w faktach. Mnie razi autorytarne pisanie, że nie mam racji, bez podania argumentów dlaczego rzekomo tak jest, przez co nie można się nawet odnieść do krytyki, bo jej zwyczajnie nie ma (są tylko rzygi i pomyje). > Pomyłki czy jakieś luki w wiedzy są rzeczą ludzką i mnie też, w ponad dziesięcioletnim uczestnictwie w dyskursie na naszym forum, kilkukrotnie zdarzyło mi się zagalopować i napisać coś tam bez dostatecznej weryfikacji, ale zawsze wtedy przeprosiłem i wycofałem się, a nie tkwiłem w kompromitującym mnie uporze, tak jak czyni to Pan i wielu podobnych do Pana tu trolli.To tym bardziej dziwi fakt, że teraz brnie Pan w przegraną sprawę, bez argumentów. > Tak, wystarczy poczytać tu wypowiedzi na przykład pana Olsona, który braki w wiedzy i niedostatku argumentów merytorycznych łata przekształcaniem rozmowy w personalne pyskówki i stosuje złośliwą dyskredytacje oponenta. Przy tym podobnie do innych zadufanych trolli wszystkie tu czynione przez siebie niegodziwości przypisuje interlokutorom, z którymi poradzić sobie nie może.Pisałem już wielokrotnie, że stosuję zasadę odpisywania tym samym na to samo, aby rozmówca dostrzegł bezsensowność tego typu argumentacji. Pan atakuje ad personam i stwierdza coś a priori, podpierając się przy tym swoim rzekomym autorytetem, to dostaje Pan na to odpowiedzi i oceny, które nazywa Pan atakami na siebie. To jest właśnie moralność Kalego, którą Pan stosuje. Szkoda, że Pan tego nie widzi. > Najczęściej obrażającymi rozmówców są przeróżne zadufki święcie wierzące w soją mądrość i sprawność intelektualną próbujące tu się swoją "erudycją" popisywać i forumowiczów "ewangelizować".Tu np opisał Pan swoje własne zachowanie. > Forumowicze ci próbują wszelkimi dostępnymi im siłami obniżyć merytoryczny poziom naszego forum do swojego poziomu, w którym mogliby spokojnie tu brylować. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,711506#w711647> >Tu chyba chodzi o podobny mechanizm polegający na tym, że Andrzej Bogusławski pierwszy wyjechał do mnie z atakiem personalnym i nie chce tego odszczekać.> www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506/z,0#w711625 Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.> @@@> .> Każdy może sobie zweryfikować: www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710797www.racjonalista.pl/forum.php/s,711018Pan natomiast mógł odpowiedzieć konkretnie co jest w moich wpisach bzdurą i dlaczego, oraz jaka jest prawda na ten temat, którą rzekomo zakłamuję. No, ale Pan tego nie zrobił, więc każde zdanie wyplute przez Pana na ten temat jest tylko racjonalizacją ucieczki od argumentów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Każdy może sobie zweryfikować: www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710797Tak, każdy może sobie zweryfikować, ale pod jednym warunkiem, iż coś zrozumieć z tego zdoła, a Panu jakoś kiepsko to wychodzi. > Pan natomiast mógł odpowiedzieć konkretnie co jest w moich wpisach bzdurą Zdecydowanie wykazałem.> i dlaczego, oraz jaka jest prawda na ten temat, którą rzekomo zakłamuję. No, ale Pan tego nie zrobił, więc każde zdanie wyplute przez Pana na ten temat jest tylko racjonalizacją ucieczki od argumentów.Pewnego razu mówił chłop do obrazu, a obraz zaś ani słowa, taka była ich rozmowa. Można zacietrzewionym trollom i kilkadziesiąt razy to samo powtarzać. pl.wiktion(*)ak_chłop_krowie_na_miedzy Oni i tak swoje - wiele piszą, a mało czytają. > Tu chyba chodzi o podobny mechanizm polegający na tym, że Andrzej Bogusławski pierwszy wyjechał do mnie z atakiem personalnym i nie chce tego odszczekać.www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506/z,0#w711625 Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > .> >Każdy może sobie zweryfikować: www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710797> Tak, każdy może sobie zweryfikować, ale pod jednym warunkiem, iż coś zrozumieć z tego zdoła, a Panu jakoś kiepsko to wychodzi.> >Pan natomiast mógł odpowiedzieć konkretnie co jest w moich wpisach bzdurą> Zdecydowanie wykazałem.Niczego Pan nie wykazał, poza swoją bufonadą. Wkleja Pan linki do Pana kolejnych stwierdzeń, że rzekomo coś Pan wykazał, ale są to tylko puste hasła. Ja pytam o argumenty, więc jeśli chce Pan udowodnić, że nie jest Pan kłamcą, to podam Panu wzór takiej odpowiedzi. "Pana argument (tu cytat) jest nietrafny, ponieważ (tu argumenty)". Że też muszę dorosłemu człowiekowi tłumaczyć oczywistości jak małemu dziecku. > Pewnego razu mówił chłop do obrazu, a obraz zaś ani słowa, taka była ich rozmowa. Można zacietrzewionym trollom i kilkadziesiąt razy to samo powtarzać. pl.wiktion(*)ak_chłop_krowie_na_miedzy Oni i tak swoje - wiele piszą, a mało czytają.Ja odnoszę się do meritum, natomiast Pan bawi się w marną erystykę, która obnaża Pana braki w argumentacji i logicznym rozumowaniu, a także uczciwości. Wystarczy wskazać JEDEN argument, który Pan podobno napisał. Argumentu nie ma, bo i nie ma Pan na niego pomysłu. Pozostają Panu tylko kłamstwa i autorytarne stwierdzenia, które nie są niczym poparte.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Ja odnoszę się do meritum, natomiast Pan bawi się w marną erystykę, która obnaża Pana braki w argumentacji i logicznym rozumowaniu, a także uczciwości. Wystarczy wskazać JEDEN argument, który Pan podobno napisał. Argumentu nie ma, bo i nie ma Pan na niego pomysłu. Pozostają Panu tylko kłamstwa i autorytarne stwierdzenia, które nie są niczym poparte.Śmiało może Pan mi ubliżać i obrzucać mnie swoim jadem nienawiści. Nawet tu kilku/kilkunastu popleczników Pan tu znajdzie, którym merytorycznie kiedyś tu nosa utarłem i teraz każdy mój wróg jest ich przyjacielem. W rozmowach ze mną jeszcze nigdy nie wykazał się Pan racjami, które zdołałby Pan merytorycznymi argumentami wybronić, co ja ilustruję linkami, a Pan twierdząc, iż to odwrotnie było, stara się to weprzeć czytelnikom epitetami pod moim adresem. Niech Pan dalej tak się stara, gdyż warto pamiętać, iż jakby się tu ktoś nie starał, to nikomu jego głupoty się nie udowodni i każdy musi zrobić to sam. Wszystkie oceny jakości moich argumentów i sensu wypowiedzi pozostawiam ogółowi czytelników, a nie tylko antagonistom, którym wykazałem, iż bzdury - bez koniecznych tu racjonalnych uzasadnień - wypisują. Dlatego Pańska subiektywna ocena mojej osoby jest dla mnie mało interesująca, ale ma Pan wolność i może Pan dalej się tu popisywać. Pańska publika z radości aż klika, iż Pan niszczy (w ich ocenie) przeciwnika, z którym sobie rady sami dać nie mogą.
Trolle już tak mają, iż bardziej lub mniej świadomie, nie rozumieją tego co inni myślą i piszą, dla nich ważnym jest sam udział w danym forum i dlatego śmiało się wypowiadają nawet w tematach, o których zielonego pojęcia nie mają. Przy czym troll już z założenia musi zawsze mieć rację oraz ostatnie słowoChoć piszemy tu pod pseudonimami, to niektórzy ich od lat nie zmieniają i ich znajomi wiedzą kto pod danym nickiem się kryje i dlatego dziwię się uporowi niektórych aby swoją głupotę z tak mocnym uporem tu wykazać. No chyba, iż liczą, że nikt nigdy się nie dowie, kim właściwie był np. pan Olson. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >.>Śmiało może Pan mi ubliżać i obrzucać mnie swoim jadem nienawiści.
Dziękuję za pozwolenie, ale nie skorzystam, gdyż nie odczuwam takiej potrzeby.
>W rozmowach ze mną jeszcze nigdy nie wykazał się Pan racjami, które zdołałby Pan merytorycznymi argumentami wybronić, co ja ilustruję linkami, a Pan twierdząc, iż to odwrotnie było, stara się to weprzeć czytelnikom epitetami pod moim adresem. Niech Pan dalej tak się stara, gdyż warto pamiętać, iż jakby się tu ktoś nie starał, to nikomu jego głupoty się nie udowodni i każdy musi zrobić to sam.
A Pan kolejny raz udowadnia nieumiejętność przedstawiania argumentów. Ja swoje przedstawiłem, Pan nie, a teraz bezczelnie Pan kłamie, że niby tak, podając linki, które są tylko stwierdzeniami takimi jak w poście, na który odpisuję, czyli bez pokrycia w faktach. Każdy wszystko sobie może napisać, a ja proszę o argumenty.
Poza tym powtarza Pan to na co już odpowiadałem. Każdy to sobie może ocenić, ale mi nie chodzi o oceny, tylko o argumenty.
>Choć piszemy tu pod pseudonimami, to niektórzy ich od lat nie zmieniają i ich znajomi wiedzą kto pod danym nickiem się kryje i dlatego dziwię się uporowi niektórych aby swoją głupotę z tak mocnym uporem tu wykazać. No chyba, iż liczą, że nikt nigdy się nie dowie, kim właściwie był np. pan Olson. >Miłego dnia.
Nie bardzo wiem co miał Pan na myśli, bo ten cytat jest nielogiczny, natomiast nie jest ważne kim jest Olson, tylko jakie ma argumenty w danym temacie i jakie argumenty podaje rozmówca.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
Choć piszemy tu pod pseudonimami, to niektórzy ich od lat nie zmieniają i ich znajomi wiedzą kto pod danym nickiem się kryje i dlatego dziwię się uporowi niektórych aby swoją głupotę z tak mocnym uporem tu wykazać. No chyba, iż liczą, że nikt nigdy się nie dowie, kim właściwie był np. pan Olson.> Nie bardzo wiem co miał Pan na myśli,Trollowi do "ostatniego słowa" nigdy zrozumienie tego co ktoś napisał i co chciał swym tekstem wyrazić nigdy nie jest do niczego potrzebnym. On i tak zawsze wie lepiej. Nie filozuj Bogdan, nie filozuj, bo Ci "mądrość" obślizgła chomąto obciągnie, głowa się wtenczas spod hełmu wywlece i co Ty będziesz robił? Bez chomąta, bez hełmu? Płakał? A tak będziesz dalej posty pisał. Mówię Ci Bogdan, nie filozuj.> bo ten cytat jest nielogiczny, Wszystkie oceny jakości moich argumentów i sensu wypowiedzi pozostawiam ogółowi czytelników, a nie tylko antagonistom, którym wykazałem, iż bzdury - bez koniecznych tu racjonalnych uzasadnień - wypisują. Dlatego Pańska subiektywna ocena mojej osoby jest dla mnie mało interesująca, ale ma Pan wolność i może Pan dalej się tu popisywać. Pańska publika z radości aż klika, iż Pan niszczy (w ich ocenie) przeciwnika, z którym sobie rady sami dać nie mogą.
Trolle już tak mają, iż bardziej lub mniej świadomie, nie rozumieją tego co inni myślą i piszą, dla nich ważnym jest sam udział w danym forum i dlatego śmiało się wypowiadają nawet w tematach, o których zielonego pojęcia nie mają. Przy czym troll już z założenia musi zawsze mieć rację oraz ostatnie słowo. Zapewne Pańskiej prezentowanej tu logiki, to on się nie trzyma. > natomiast nie jest ważne kim jest Olson,Dla Pana nieważne, to widać i to powiedziałem. Dla mnie ważnym jest kto to jest Bogusławski, gdyż od ponad dziesięciu lat piszę pod tym samym nickiem, jestem odpowiedzialny za każde słowo tu napisane i staram się tego nicka nie skompromitować wypisywaniem bzdur. Ponadto niektórzy uczestnicy naszego forum wiedzą dokładniej kim jest "Bogusławski" oraz kogo osobiście ten nick reprezentuje i to też jest czynnikiem dyscyplinującym jakość moich wypowiedzi. > tylko jakie ma argumenty w danym temacie i jakie argumenty podaje rozmówca.To jest najistotniejsze i to oceniają nasi czytelnicy, tak bezpośrednio na nasze wypowiedzi odpowiadając jaki i klikając. Każdy ma tu tych, którzy go lepiej lub gorzej rozumieją. Jestem tu dopóki mam potwierdzenia, iż większość mnie tu rozumie i akceptuje mój sposób myślenia oparty na mojej wiedzy i doświadczeniach. Jeżeli nabiorę przeświadczenia, iż zaczęli tu dominować ludzie na Pańskim poziomie, to po prostu zrezygnuję z udziału. "Wołanie na puszczy" do "miedzianych czół" nie jest racjonalne, a ja staram się być racjonalistą. Znowu zupełnie nieważne ile "nieważnym kim jest Olson" zrozumiał z mojej wypowiedzi, gdyż ją - tak jak i wszystkie inne - kieruję tylko do osób, które są w stanie mnie zrozumieć, a nie personalnie atakować, bez nawet prób zrozumienia - co uparcie Pan tu czyni. Nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować niż zrobimy to sami. I co tu jeszcze dodawać, gdy Pan nawet nie czuje, jak sam się kompromituje? Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Nie bardzo wiem co miał Pan na myśli,> Trollowi do "ostatniego słowa" nigdy zrozumienie tego co ktoś napisał i co chciał swym tekstem wyrazić nigdy nie jest do niczego potrzebnym. On i tak zawsze wie lepiej.Kolejny raz Pan obraża. Skoro nie rozumiem to może źle Pan wytłumaczył? Nie filozuj Bogdan, nie filozuj, bo Ci "mądrość" obślizgła chomąto obciągnie, głowa się wtenczas spod hełmu wywlece i co Ty będziesz robił? Bez chomąta, bez hełmu? Płakał? A tak będziesz dalej posty pisał. Mówię Ci Bogdan, nie filozuj.Tekst zupełnie nie na temat, off topic (trolling) > > bo ten cytat jest nielogiczny,> Wszystkie oceny jakości moich argumentów i sensu wypowiedzi pozostawiam ogółowi czytelników, a nie tylko antagonistom, którym wykazałem, iż bzdury - bez koniecznych tu racjonalnych uzasadnień - wypisują. Dlatego Pańska subiektywna ocena mojej osoby jest dla mnie mało interesująca, ale ma Pan wolność i może Pan dalej się tu popisywać. Pańska publika z radości aż klika, iż Pan niszczy (w ich ocenie) przeciwnika, z którym sobie rady sami dać nie mogą.
Nie piszę o OCENACH, tylko domagam się ARGUMENTÓW.
>Trolle już tak mają, iż bardziej lub mniej świadomie, nie rozumieją tego co inni myślą i piszą, dla nich ważnym jest sam udział w danym forum i dlatego śmiało się wypowiadają nawet w tematach, o których zielonego pojęcia nie mają. Przy czym troll już z założenia musi zawsze mieć rację oraz ostatnie słowo. Zapewne Pańskiej prezentowanej tu logiki, to on się nie trzyma.Moralność Kalego - Pan nie rozumie, to znaczy, że "troll" źle napisał, "troll" nie rozumie, to znaczy, że jest trollem, bo nie rozumie  Uniknęlibyśmy tego gdyby odpowiadał Pan argumentami, a nie ad personam. > > natomiast nie jest ważne kim jest Olson,> Dla Pana nieważne, to widać i to powiedziałem. Dla mnie ważnym jest kto to jest Bogusławski, gdyż od ponad dziesięciu lat piszę pod tym samym nickiem, jestem odpowiedzialny za każde słowo tu napisane i staram się tego nicka nie skompromitować wypisywaniem bzdur. Ponadto niektórzy uczestnicy naszego forum wiedzą dokładniej kim jest "Bogusławski" oraz kogo osobiście ten nick reprezentuje i to też jest czynnikiem dyscyplinującym jakość moich wypowiedzi.O proszę i sam Pan wyjaśnił dlaczego nie przyzna się Pan do błędów i wypiera Pan fakt kompromitacji, a mi na ocenie mojej osoby nie zależy, więc posługuję się argumentacją i tego wymagam od rozmówców. I nie interesuje mnie czy rozmówca jest zagorzałym personalistą-fideistą, choć nie ukrywam, że najbardziej cenię logików, którzy nie przywiązują wagi do personalizmu, etykietek i społecznych prymitywnych emocji, gdy wypowiadają się na racjonalistycznym forum. > >tylko jakie ma argumenty w danym temacie i jakie argumenty podaje rozmówca.> To jest najistotniejsze i to oceniają nasi czytelnicy, tak bezpośrednio na nasze wypowiedzi odpowiadając jaki i klikając. Każdy ma tu tych, którzy go lepiej lub gorzej rozumieją. Jestem tu dopóki mam potwierdzenia, iż większość mnie tu rozumie i akceptuje mój sposób myślenia oparty na mojej wiedzy i doświadczeniach. Jeżeli nabiorę przeświadczenia, iż zaczęli tu dominować ludzie na Pańskim poziomie, to po prostu zrezygnuję z udziału. "Wołanie na puszczy" do "miedzianych czół" nie jest racjonalne, a ja staram się być racjonalistą.To czemu nie potrafi Pan odpowiedzieć na argumenty argumentami i atakuje Pan ad personam, odwołując się do ocen czytelników, a nie do meritum? To jak czytelnicy ocenią to ich sprawa, natomiast jest to wątek całkowicie poboczny. Liczy się co ktoś ma do przekazania i jak rozmówca na to odpowiada. > Znowu zupełnie nieważne ile "nieważnym kim jest Olson" zrozumiał z mojej wypowiedzi, gdyż ją - tak jak i wszystkie inne - kieruję tylko do osób, które są w stanie mnie zrozumieć, a nie personalnie atakować, bez nawet prób zrozumienia - co uparcie Pan tu czyni. Nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować niż zrobimy to sami. I co tu jeszcze dodawać, gdy Pan nawet nie czuje, jak sam się kompromituje?> Miłego dnia.> @@@> .> Czyli z góry uznał Pan, że nikt nie jest w stanie zrozumieć jakie jest uzasadnienie stanowiska naukowców, że upodobanie do kobiet z ok 20 kg nadwagi to nie choroba? Aby ktoś to zrozumiał może wypadałoby podać jakikolwiek argument, a Pan tego nie zrobił.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Śmiało może Pan mi ubliżać i obrzucać mnie swoim jadem nienawiści. Nawet tu kilku/kilkunastu popleczników Pan tu znajdzie, którym merytorycznie kiedyś tu nosa utarłem i teraz każdy mój wróg jest ich przyjacielem. W rozmowach ze mną jeszcze nigdy nie wykazał się Pan racjami, które zdołałby Pan merytorycznymi argumentami wybronić, co ja ilustruję linkami, a Pan twierdząc, iż to odwrotnie było, stara się to weprzeć czytelnikom epitetami pod moim adresem. Niech Pan dalej tak się stara, gdyż warto pamiętać, iż jakby się tu ktoś nie starał, to nikomu jego głupoty się nie udowodni i każdy musi zrobić to sam.> Nie bardzo wiem co miał Pan na myśli, bo ten cytat jest nielogiczny,Trollowi do "ostatniego słowa" nigdy zrozumienie tego co ktoś napisał i co chciał swym tekstem wyrazić nigdy nie jest do niczego potrzebnym. On i tak zawsze wie lepiej.> Kolejny raz Pan obraża.Kolejny raz odbija Pan tu piłeczkę i wszystkie czynione tu niegodziwości swoim interlokutorom zarzuca. > Skoro nie rozumiem to może źle Pan wytłumaczył?Tłumaczyłem i merytorycznie i mentalnościowo. Odwoływałem się do tłumaczeń. Wytłumaczenie czegokolwiek zacietrzewionemu trollowi wierzącemu w swoją genialność i erudycję niczego wytłumaczyć jest całkowitą niemożliwością. Tym bardziej, iż takie poczucie świętej racji łączy się najczęściej z inteligencją niższą od normy z powodu jakiś tam chronicznych defektów zdolności poznawczych. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,711018#w711252Dlatego też ode mnie na pewno Pan się nie dowie dlaczego Pan tu z uporem przeróżne bzdury wypisuje, gdyż brak mi doświadczeń w zakresie pedagogiki specjalnej. Nie ma też już tu "starej" moderacji, o której mogłem napisać: Podziwiam Pani talent, kulturę i wiedzę. A najbardziej podziwiam, obce mi umiejętności, w zakresie pedagogiki specjalnej. I która udzielała wielokrotnie pomocy w tłumaczeniu opornym jakiś tam zawiłości racjonalnego myślenia. Teraz mamy tu dobrą zmianę na nową elitę intelektualną nadającą już inny ton naszemu forum: www.racjonalista.pl/forum.php/s,434454/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,590321____ Nie filozuj Bogdan, nie filozuj, bo Ci "mądrość" obślizgła chomąto obciągnie, głowa się wtenczas spod hełmu wywlece i co Ty będziesz robił? Bez chomąta, bez hełmu? Płakał? A tak będziesz dalej posty pisał. Mówię Ci Bogdan, nie filozuj.> Tekst zupełnie nie na temat, off topic (trolling)Cytat zupełnie na temat, gdyż pokazujący poziom argumentacji bardzo podobnego do Pana trolla, z którym różni Pana głównie przedmiot wiary. Nie możliwa jest merytoryczna rozmowa na takim poziomie z takimi trollami na racjonalistycznym forum. Ma Pan tu też inny cytat: Czytam (prawie) wszystkie wypowiedzi Pana Andrzeja i nie zauważyłem by używał określeń, wyrażeń obraźliwych w stosunku do interlokutorów. Za to wielokrotnie obnaża ich brak wiedzy, miałkość argumentów, arogancję czyli ogólnie rzecz ujmując - głupotę. I to Mu się chwali. To też według Szanownego Pana "zupełnie nie na temat, off topic (trolling)", gdyż to tylko on decyduje co tu jest argumentem, co jest mądre, kulturalne i co na temat. > bo ten cytat jest nielogiczny, Wszystkie oceny jakości moich argumentów i sensu wypowiedzi pozostawiam ogółowi czytelników, a nie tylko antagonistom, którym wykazałem, iż bzdury - bez koniecznych tu racjonalnych uzasadnień - wypisują. Dlatego Pańska subiektywna ocena mojej osoby jest dla mnie mało interesująca, ale ma Pan wolność i może Pan dalej się tu popisywać. Pańska publika z radości aż klika, iż Pan niszczy (w ich ocenie) przeciwnika, z którym sobie rady sami dać nie mogą.> Nie piszę o OCENACH, tylko domagam się ARGUMENTÓW.Kręci Pan, mąci, kłamie i wydaje się Panu, iż forumowicze poza grupką twardych trolli dobrze Pańskie kręcenie tu oceniają. Wszystkie używane tu przez nas argumenty podlegają ocenie naszych czytelników i to właśnie nasi czytelnicy są tu najważniejszym sędzią. Samoocena argumentu przez antagonistę sporu ma znaczenie tylko dla ograniczonego intelektualnie, zacietrzewionego trolla. Trolle już tak mają, iż bardziej lub mniej świadomie, nie rozumieją tego co inni myślą i piszą, dla nich ważnym jest sam udział w danym forum i dlatego śmiało się wypowiadają nawet w tematach, o których zielonego pojęcia nie mają. Przy czym troll już z założenia musi zawsze mieć rację oraz ostatnie słowo. > Moralność Kalego - Pan nie rozumie, to znaczy, że "troll" źle napisał, "troll" nie rozumie, to znaczy, że jest trollem, bo nie rozumie I co ja mogę począć na to, iż troll albo faktycznie, albo przez trollowski upór tylko tyle rozumie. > Uniknęlibyśmy tego gdyby odpowiadał Pan argumentami, a nie ad personam.Odpowiadam zawsze argumentami i to tylko trolle Panu podobne, gdy brak im argumentów przekształcają rozmowy w personalne pyskówki. To właśnie trolle, a głównie Pan uważa, iż trafiła kosa na kamień i może wszystkie merytoryczne argumenty przekształcać w personalne ataki. Dlaczego nie potrafi Pan pozostawić oceny jakości naszej argumentacji naszym czytelnikom: www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,711018#w711149 Przecież ma Pan swoich zwolenników: www.racjon(*).php/z,0/d,16/s,711671#w712513 i wzajemne poparcie. CDN @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Ciąg dalszy. > natomiast nie jest ważne kim jest Olson, Dla Pana nieważne, to widać i to powiedziałem. Dla mnie ważnym jest kto to jest Bogusławski, gdyż od ponad dziesięciu lat piszę pod tym samym nickiem, jestem odpowiedzialny za każde słowo tu napisane i staram się tego nicka nie skompromitować wypisywaniem bzdur. Ponadto niektórzy uczestnicy naszego forum wiedzą dokładniej kim jest "Bogusławski" oraz kogo osobiście ten nick reprezentuje i to też jest czynnikiem dyscyplinującym jakość moich wypowiedzi.> O proszę i sam Pan wyjaśnił dlaczego nie przyzna się Pan do błędów i wypiera Pan fakt kompromitacji, a mi na ocenie mojej osoby nie zależy, więc posługuję się argumentacją i tego wymagam od rozmówców. I nie interesuje mnie czy rozmówca jest zagorzałym personalistą-fideistą, choć nie ukrywam, że najbardziej cenię logików, którzy nie przywiązują wagi do personalizmu, etykietek i społecznych prymitywnych emocji, gdy wypowiadają się na racjonalistycznym forum.Staram się być jak najbardziej komunikatywnym, tak aby moje argumenty do jak największej ilości czytelników docierały. Pamiętam też, iż nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami oraz to, iż na naszym forum są także zacietrzewieni fideiści, święcie wierzący we własną rację, do których nic nie dociera. Nie zgadzam się z Panem, iż są tu "debile, do których nic nie dociera", gdyż różnimy się kulturą dyskursu, ale uważam, iż wchodzą tu przeróżne osoby z mocno ograniczoną wiedzą i sprawnością intelektualną, do których dotrzeć trudno. Właśnie do nich Pana zaliczam. >tylko jakie ma argumenty w danym temacie i jakie argumenty podaje rozmówca. To jest najistotniejsze i to oceniają nasi czytelnicy, tak bezpośrednio na nasze wypowiedzi odpowiadając jaki i klikając. Każdy ma tu tych, którzy go lepiej lub gorzej rozumieją. Jestem tu dopóki mam potwierdzenia, iż większość mnie tu rozumie i akceptuje mój sposób myślenia oparty na mojej wiedzy i doświadczeniach. Jeżeli nabiorę przeświadczenia, iż zaczęli tu dominować ludzie na Pańskim poziomie, to po prostu zrezygnuję z udziału. "Wołanie na puszczy" do "miedzianych czół" nie jest racjonalne, a ja staram się być racjonalistą.
Znowu zupełnie nieważne ile "nieważnym kim jest Olson" zrozumiał z mojej wypowiedzi, gdyż ją - tak jak i wszystkie inne - kieruję tylko do osób, które są w stanie mnie zrozumieć, a nie personalnie atakować, bez nawet prób zrozumienia - co uparcie Pan tu czyni. Nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować niż zrobimy to sami. I co tu jeszcze dodawać, gdy Pan nawet nie czuje, jak sam się kompromituje?> To czemu nie potrafi Pan odpowiedzieć na argumenty argumentami i atakuje Pan ad personam,Znowu zwyczajnie Pan kłamie wierząc, iż ktokolwiek poza podobnymi tu Panu trollami takie manipulacje zaakceptuje. Tam, gdzie ustosunkowuję się do czyjejś wypowiedzi prawie zawsze (w 999 promilach) odnoszę się merytorycznie przedstawiając stosowne argumenty. I tu jest zupełnie prosty argument, z którego Pan nigdy nie korzysta, podanie cytatu wraz linkiem do konkretnej wypowiedzi, a nie korzysta Pan, gdyż nie Pan takich dowodów na swoje opluskwiania swoich oponentów. > odwołując się do ocen czytelników, a nie do meritum?Nawet odwołując się do ocen czytelników czynię to zasadnie, w związku z konkretną rozmową aby zilustrować czytelniczy odbiór naszej komunikatywności i argumentacji, ja nie jestem grafomanem i pisanie dla pisania nie daje mi żadnej satysfakcji. Ja chcę dzielić się tu własnymi przemyśleniami z inteligentnym czytelnikiem i dlatego zależy mi na jak najszerszemu zrozumieniu i akceptacji moich wywodów. > To jak czytelnicy ocenią to ich sprawa, natomiast jest to wątek całkowicie poboczny. Liczy się co ktoś ma do przekazania i jak rozmówca na to odpowiada.Może dla Pana, gdy ma Pan przymus pisania. Dla mnie istotnym jest dotarcie z moim przekazem do inteligentnego czytelnika. Takiego, do którego cały nasz portal jest kierowany: www.racjonalista.pl/kk.php/d,67 Dlatego ważnym dla jest to czy mój przekaz dociera, gdyż żadna wiara w swoją rację nie jest żadnym merytorycznym argumentem, trzeba mieć na tyle mocną argumentację i przeprowadzać ją w na tyle sensownych wywodach aby czytelnik, a przynajmniej większość czytelników to zrozumiała i zaakceptowała. Święte przekonanie o własnej racji i tokowanie w samozachwycie tylko kompromituje, to właśnie czytelnik musi potwierdzić jakość naszych wywodów. > Czyli z góry uznał Pan, że nikt nie jest w stanie zrozumieć jakie jest uzasadnienie stanowiska naukowców, że upodobanie do kobiet z ok 20 kg nadwagi to nie choroba?Dlaczego zaraz wielki kwantyfikator. Przecież parę osób podziela tu z Panem jego poglądy, o czym świadczą choćby tylko plusy. To ja nie jestem w stanie zrozumieć sensu powyższego zdania oraz tego co Pan chciał tu przekazać. > Aby ktoś to zrozumiał może wypadałoby podać jakikolwiek argument, a Pan tego nie zrobił.Gdy do czegokolwiek się odnoszę, to mam zwyczaj podawania solidnych merytorycznych argumentów. Tak też czyniłem we wszystkich próbach rozmów z Panem i każdy może sobie to sprawdzić: www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506/z,0#w711625 Natomiast ja zupełnie nic nie mogę z tym zrobić, iż od Pana nic nie dociera. Mam świadomość, iż troll to taki typ forumowicza, a ten typ już tak ma. Gdy trolli było tu mniej, to nawet ubarwiali nasze forum, gorzej gdy ich ilość tu drastycznie rośnie: www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217 A troll musi mieć zawsze rację i ostatnie zdanie. Nawet wtedy, gdy już zupełnie nie ma niczego do powiedzenia. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Pomijam powtórzenia, na które już odpowiadałem. Skopiować i wkleić wypowiedź potrafi nawet bot, a ja wymagam od rozmówców samodzielnego myślenia. > Trollowi do "ostatniego słowa" nigdy zrozumienie tego co ktoś napisał i co chciał swym tekstem wyrazić nigdy nie jest do niczego potrzebnym. On i tak zawsze wie lepiej.Na to odpowiadałem, ale akurat tu powtórzę, że tak każdy może się tłumaczyć. Poza tym obraża Pan ad personam, więc czego Pan oczekuje? Że będę nadstawiał drugi policzek? > >Kolejny raz Pan obraża.> Kolejny raz odbija Pan tu piłeczkę i wszystkie czynione tu niegodziwości swoim interlokutorom zarzuca.Niczego nie zarzucam, tylko tak jak Pan napisał odbijam piłeczkę i gdy Pan obraża, to zwyczajnie to wytykam. Jak inaczej rozmawiać z chamem? > Tłumaczyłem i merytorycznie i mentalnościowo. Odwoływałem się do tłumaczeń. Wytłumaczenie czegokolwiek zacietrzewionemu trollowi wierzącemu w swoją genialność i erudycję niczego wytłumaczyć jest całkowitą niemożliwością.No właśnie to ja tłumaczyłem, a Pan nie rozumie, a teraz broni się Pan marnym wykręcaniem kota ogonem i zarzucaniem mi tego co ja zarzucałem Panu. Wielokrotnie pisałem, że taki styl dyskusji to projekcja. > Tym bardziej, iż takie poczucie świętej racji łączy się najczęściej z inteligencją niższą od normy z powodu jakiś tam chronicznych defektów zdolności poznawczych.Czyli przyznaje się Pan do deficytów poznawczych? Bo to, że się Pan tak upiera, a przy tym nie argumentuje, to akurat widać. Podejrzewam jednak, że znów próbuje Pan dokonać tu projekcji, albo strzela Pan na oślep atakiem personalnym licząc, że mnie to emocjonalnie dotknie. Tak się jednak nie stanie, bo moje zaburzenia dotyczą emocji i charakteryzują się logicznym spojrzeniem i dokładnym rozbieraniem tematów na czynniki pierwsze, oraz chłodem emocjonalnym, nieprzejmowaniem się atakami personalnymi (a także pochwałami) i zasadami społecznymi. Testy poznawcze i mierzące IQ zdaję ponadprzeciętnie nawet w ciężkiej depresji, więc trafia Pan kulą w płot z takim ad personam  > Cytat zupełnie na temat, gdyż pokazujący poziom argumentacji bardzo podobnego do Pana trolla, z którym różni Pana głównie przedmiot wiary. Nie możliwa jest merytoryczna rozmowa na takim poziomie z takimi trollami na racjonalistycznym forum.To są już Pana urojenia, a podobieństwa tu nie ma. To kolejny pozamerytoryczny chwyt i off topic. Powoływanie się na wykształcenie to też erystyka, więc kompromituje się Pan nadal coraz bardziej  I cytaty jak ktoś Pana komplementuje to także nie jest merytoryczny argument. Sam fakt, że ich Pan używa to poważna przesłanka na to, że nie ma Pan nic do powiedzenia na temat meritum, od którego zaczęły się te off topiki w postaci rzygów. Odwoływanie się do oceny ogółu czytelników... to samo. A do meritum się Pan nie odniósł i zaklinanie rzeczywistości i uciekanie od tematu tego nie zmieni. > Kręci Pan, mąci, kłamie i wydaje się Panu, iż forumowicze poza grupką twardych trolli dobrze Pańskie kręcenie tu oceniają.Kręci Pan, mąci, kłamie i wydaje się Panu, iż forumowicze poza grupką twardych trolli dobrze Pańskie kręcenie tu oddają. Jak widać mogę napisać o Panu to samo i jest to pustosłowie i niewiele warta opinia, którą każdy może pisać o każdym, podobnie jak każdy może nazwać się inteligencją i uznać swoich popleczników za elitę. Takie teksty świadczą o tym, że nie ma Pan nic do powiedzenia na temat meritum. > I co ja mogę począć na to, iż troll albo faktycznie, albo przez trollowski upór tylko tyle rozumie.No nie rozumie Pan i nic na to nie można począć, bo jest już za późno. Ja natomiast mogę poprosić o argumenty i uznać, że jest Pan trollem gdy zamiast argumentacji są takie teksty jak powyżej. > >Uniknęlibyśmy tego gdyby odpowiadał Pan argumentami, a nie ad personam.> Odpowiadam zawsze argumentami i to tylko trolle Panu podobne, gdy brak im argumentów przekształcają rozmowy w personalne pyskówki.No nie odpowiada Pan, tylko twierdzi Pan, że Pan odpowiada, a to spora różnica, bo takie twierdzenie trzeba jeszcze uzasadnić, np argumentem. Pan natomiast wywołuje pyskówki, obraża personalnie i odwraca kota ogonem, co świadczy źle tylko o Panu. > Staram się być jak najbardziej komunikatywnym, tak aby moje argumenty do jak największej ilości czytelników docierały. Pamiętam też, iż nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami oraz to, iż na naszym forum są także zacietrzewieni fideiści, święcie wierzący we własną rację, do których nic nie dociera. Nie zgadzam się z Panem, iż są tu "debile, do których nic nie dociera", gdyż różnimy się kulturą dyskursu, ale uważam, iż wchodzą tu przeróżne osoby z mocno ograniczoną wiedzą i sprawnością intelektualną, do których dotrzeć trudno. Właśnie do nich Pana zaliczam.Kolejne ad personam i festiwal wiary trolla, który informuje, że zalicza mnie do osób z ograniczoną wiedzą (co jest nieprawdą, gdyż w większości tematów na które się wypowiadam mam wiedzę, a wyjątkiem była rozmowa z szarleyem na temat Chile) i sprawnością intelektualną, co jest pośrednim dowodem na to, że utarłem Panu nosa, a Pan nie potrafi odpowiedzieć argumentami, ani przyznać się do błędu. Ja też zaliczam Pana do ludzi ograniczonych intelektualnie, ale nie używam tego jako argumentu, tylko najwyżej stwierdzam to w przypadku kontrowania Pana prymitywnych ataków. > Znowu zwyczajnie Pan kłamie[...] I tu jest zupełnie prosty argument, z którego Pan nigdy nie korzysta, podanie cytatu wraz linkiem do konkretnej wypowiedzi, a nie korzysta Pan, gdyż nie Pan takich dowodów na swoje opluskwiania swoich oponentów.Nie cytatu wraz z linkiem, bo wkleja Pan cytaty bez argumentacji. W tamtych cytatach jest to samo co tutaj, czyli rzygi, a ja pytam o ARGUMENTY i to symptomatyczne, że nie potrafi Pan ich wymienić w punktach formułując je od nowa i wklejając link do konkretnej wypowiedzi, w której jest do
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Pomijam powtórzenia, na które już odpowiadałem. Pomijam powtórzenia, na które już odpowiadałem, a gdy je pominę, to już nie mam tu nic do dodania. Pyskówka z trollem jest mało interesującą, a więc ją kończę.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | A argumentów nadal brak
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > A argumentów nadal brak www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,710119#w712633www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,12#w712639www.racjon(*)z,0/d,12/s,710119/i,74#w712711@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | W tych linkach nie ma argumentów. Są tylko buńczuczne stwierdzenia, które nie mają żadnego pokrycia w faktach, oraz ataki ad personam. Dowodem na to, że mam rację w tej personalnej dyskusji jest fakt, że nie potrafi Pan przytoczyć wspomnianych argumentów, tylko non stop wkleja Pan te same linki, mimo że napisałem, że to nie jest wystarczający dowód.
A co do samej dyskusji i rzekomo użytych argumentów, to przypomnę jak to wyglądało.
1. Powołał się Pan na argumentum ad verecundiam.
2. Podważyłem zdanie tych autorytetów podając inny przykład.
3. W tym momencie powinien Pan obalić ten konkretny przykład.
Zamiast pkt 3 zaczął Pan pisać to co do teraz Pan powtarza, czyli ataki, zarzuty, że to rzekomo ja atakuję, zbaczanie z tematu, omijanie meritum.
Tysiąc plusów i certyfikat od papieża Pana nie uratuje. Liczą się argumenty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | I co Panie Andrzeju, czytać też nie umiemy, prawda?  No nie umie się, więc wklejam moją wypowiedź jeszcze raz i pogrubię najważniejsze: W tych linkach nie ma argumentów. Są tylko buńczuczne stwierdzenia, które nie mają żadnego pokrycia w faktach, oraz ataki ad personam. Dowodem na to, że mam rację w tej personalnej dyskusji jest fakt, że nie potrafi Pan przytoczyć wspomnianych argumentów, tylko non stop wkleja Pan te same linki, mimo że napisałem, że to nie jest wystarczający dowód. A co do samej dyskusji i rzekomo użytych argumentów, to przypomnę jak to wyglądało. 1. Powołał się Pan na argumentum ad verecundiam. 2. Podważyłem zdanie tych autorytetów podając inny przykład. 3. W tym momencie powinien Pan obalić ten konkretny przykład. Zamiast pkt 3 zaczął Pan pisać to co do teraz Pan powtarza, czyli ataki, zarzuty, że to rzekomo ja atakuję, zbaczanie z tematu, omijanie meritum. Tysiąc plusów i certyfikat od papieża Pana nie uratuje. Liczą się argumenty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > I co Panie Andrzeju, czytać też nie umiemy, prawda? No nie umie się, więc wklejam moją wypowiedź jeszcze raz i pogrubię najważniejsze:> W tych linkach nie ma argumentów. Są tylko buńczuczne stwierdzenia, które nie mają żadnego pokrycia w faktach, oraz ataki ad personam. Dowodem na to, że mam rację w tej personalnej dyskusji jest fakt, że nie potrafi Pan przytoczyć wspomnianych argumentów, tylko non stop wkleja Pan te same linki, mimo że napisałem, że to nie jest wystarczający dowód.Forum jest skierowane do inteligencji potrafiącej czytać ze zrozumieniem. Samo opowiadanie jaki to ja jestem piękny i mądry, a oponent brzydki i głupi to o wiele za mało. Tu nikt nikomu nie udowodni jaki on jest głupi, każdy musi zrobić to sam. www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,710119#w712747____________ Pan Brzostowski podobnie do Pana święcie wierzący we własną rację też się skarży na mnie: A czy ja zamierzam kogokolwiek ewangelizować? Czy mam setny już chyba raz tłumaczyć jak krowie na rowie, że chcę poznać poglądy innych ludzi, że chcę je zrozumieć i także być może zmienic swoje poglądy na tej podstawie? Mam w dupie pańską wiarę lub nie w cokolwiek. Ja też jestem racjonalistą, po co Pan w kółko wstawia tę gadkę o fideistach? Po co?I też poza świętą wiarą we własną rację niewiele zrozumieć potrafi. Można mu przedstawiać wszelakie argumenty i wielokrotnie powtarzać do śmierci samej, a on swoje. Strasznie mnie Pan wymęczył pisaniem o niczym. Dyskutować Pan nie chce, przyjmuje Pan z góry, że dyskutant jest głupcem, nie chce Pan poznać jego stanowiska, intepretuje Pan sobie czyjeś zdania jako bzdury, itd... Fajny z Pana forumowicz.
Ja też jestem na tym forum od kilku lat i mam pokorę w sobie. Jak dotychczas, mimo wielu moich postów, które ukazywły także opinie "niepopularne" wśród większości forumowiczów, nie spotkałem się z takim traktowaniem: z jednej strony nie zamierza Pan dyskutować, z drugiej uznaje z góry Interlokutora za głupca. Szanowny Panie, ja mam pewne doświadczenie życiowe, w biznesie, nauce, edukacji. Pański mentorski styl jest dla mnie trochę zabawny, również Pan jako strażnik jakości forum jest niewiarygodny, bo obok wielu cennych tekstów, trafiaja się tutaj na racjonaliście bzdury, ale nie widać tam Pana. [Jak się nie chce zauważyć, to się nie zauważy.] Dlatego mam podejrzenie, że jest Pan raczej strażnikiem pewnej ideologii (bo jak rozumieć niechęć do dyskusji i nazywanie innych głupcami bez poznania ich stanowiska, bez wymiany poglądów). Akurat ja sam zamieszkuję swoją szufladę, takie pańskie podejrzenia są chybione. W mojej ocenie różnicie się Panowie przedmiotem wiary - on na przykład wierzy w istnienie Boga, a Pan nie, ale głębokością wiary, poziomem wiedzy, zacietrzewioną agresją wobec oponentów przy braku merytorycznych argumentów, wraz ze sposobem formułowania personalnych ataków, to jesteście prawie identyczni. Według samych siebie zawsze mający rację i przez nikogo nie przekonani i macie tu rację, gdyż z wiarą dyskutować nie można. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Forum jest skierowane do inteligencji potrafiącej czytać ze zrozumieniem. Samo opowiadanie jaki to ja jestem piękny i mądry, a oponent brzydki i głupi to o wiele za mało. Tu nikt nikomu nie udowodni jaki on jest głupi, każdy musi zrobić to sam.Zgadzam się, więc proszę o podanie tych argumentów (lub choć jednego argumentu) zamiast udawać osobę kompetentną i obrażać mnie. Kiedy piszę, że nie podał Pan argumentu, to naturalne w tym momencie byłoby podanie go i dopiero wtedy podparcie tego linkiem. > Pan Brzostowski[...]Kolejny raz pisze Pan do mnie o Brzostowskim i to wygląda już na jakąś obsesję. Umów się Pan z nim gdzieś w lesie, dajcie sobie po razie i będzie spokój, ale to nie jest mój problem, ani nie jest moją winą, że nie potrafi Pan sobie poradzić z użytkownikiem, któremu moim zdaniem odpowiada się zazwyczaj dość łatwo. > podobnie do Pana święcie wierzący we własną rację też się skarży na mnie:"Skarżypyta na kopyta Język lata jak łopata Na łopacie wiszą gacie To nie moje tylko twoje!" Hehe, taki poziom Pan tu prezentuje. Skoro się skarży, to może ma jakiś powód, a może nie ma. Nie interesuje mnie to, tak samo jak użytkownik Brzostowski. Kolejny raz ucieka Pan od argumentacji w żałosny sposób, uciekając się do pisania o innych użytkownikach, wklejania n-ty raz tego samego, na co już odpowiadałem itd. > Można mu przedstawiać wszelakie argumenty i wielokrotnie powtarzać do śmierci samej, a on swoje.Można przedstawiać argumenty, a nawet jest to wskazane, a czasem wręcz wymagane. Szkoda tylko, że Pan zamiast tego woli pierniczyć o Brzostowskim, albo o użytkownikach dających Panu plusy i minusy. > W mojej ocenie różnicie się Panowie przedmiotem wiary - on na przykład wierzy w istnienie Boga, a Pan nie, ale głębokością wiary, poziomem wiedzy, zacietrzewioną agresją wobec oponentów przy braku merytorycznych argumentów, wraz ze sposobem formułowania personalnych ataków, to jesteście prawie identyczni.Kompletny absurd i znów Pańska nieważna dla tematu opinia. Akurat cytaty, które Pan tu wkleił i pochodzą od Brzostowskiego, wyrażają dokładnie to co Pan robi. Jak widać nie tylko ja to zauważyłem. A zarzucanie mi wiary i to przez takiego fideistę jak Pan jest po prostu komiczne www.racjonalista.pl/forum.php/s,711671#w712547Proszę w końcu podać argumenty, które rzekomo już Pan podawał, więc wklejenie ich i otagowanie jako argumenty nie powinno Panu sprawić problemu, szczególnie, że wkleja Pan linki, to już nie byłoby problemem wskazanie co konkretnie w tych linkach jest argumentem. > Według samych siebie zawsze mający rację i przez nikogo nie przekonani i macie tu rację, gdyż z wiarą dyskutować nie można.Dokładnie tak Pana postrzegam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Domyślam się, że to miał na myśli szarley. > A ja domyślam się, że to bełkot i pustosłowie, które wywołuje odwrotny efekt od zamierzonego. Nauka to nie religia, więc nie jest żadnym autorytetem, tylko treścią wyjaśniającą zjawiska doświadczane empirycznie. Metoda naukowa ma swoje źródło w ewolucyjnym sposobie wyciągania wniosków z danych przez człowieka.
>Prymitywny sposób myślenia opiera się na racjonalizacji emocji, które wprowadzają nas w błąd, tzn uderzył piorun, a człowiek nie wie skąd się wziął, więc wymyśla najprymitywniejszą, najprostszą teorię aby to zracjonalizować, np "Bóg walnął piorunem, bo się gniewa". Jednak mając szerszy ogląd na ten mechanizm, po prostu zbieramy dane i wyciągamy wnioski, z czego powstają bardziej wysublimowane teorie. Sprawa jest banalna: zbieranie statystyki -> wyciąganie wniosków -> weryfikacja -> ostateczna teoria
>Naukowiec, który wygłosił jakąś tezę i podpisał się pod nią nazwiskiem, to nie jest jakiś papież, którego wierni mają zawsze słuchać. Naukowcy nawzajem się krytykują i szukają luk w cudzych teoriach, po to żeby nauka się rozwijała.
>Naukowiec, który twierdzi, że X (teoria), bo [y, z i k] (argumenty) jest autorytetem w tym sensie, że naukowcy prędzej podają dobre teorie i argumenty, niż np żule spod sklepu. >I teraz tak, ludzie dzielą się na dwie kategorie: >1. Fideiści >2. Racjonaliści
>Ci pierwsi myślą, że naukowiec ma rację, bo jest naukowcem, a ci drudzy myślą, że naukowiec ma rację, bo X jest poparte argumentami [y,z,k].
>Ta dyskusja wygląda tak, że ludzie pokroju Andrzeja Bogusławskiego, czy maceoxa powołują się jak typowi fideiści na stanowisko nauki, którego nawet nie potrafią powtórzyć, nie znają treści argumentacji na tezę X, której bronią, czyli dyskutują na sposób 1. Jan Bednarski próbuje dyskutować na sposób 2, więc powinniście odpowiadać odwołując się do naukowych tez i argumentów, które za nimi stoją, a nie do tego co ktoś powiedział, bądź nie powiedział. Naukowcy to nie papieże, tylko ludzie głoszący ROBOCZE teorie, które są w mocy, dopóki ktoś ich nie obali.___________ > Kolejny raz pisze Pan do mnie o Brzostowskim i to wygląda już na jakąś obsesję. Hehe, taki poziom Pan tu prezentuje. Skoro się skarży, to może ma jakiś powód, a może nie ma. Nie interesuje mnie to, tak samo jak użytkownik Brzostowski. Akurat cytaty, które Pan tu wkleił i pochodzą od Brzostowskiego, wyrażają dokładnie to co Pan robi. Jak widać nie tylko ja to zauważyłem.@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>Chodzi o zapędzenie w kozi róg, żeby rozmówca nie mógł używać obalonych już pozamerytorycznych argumentów.> Nie ma się wpływu na postępowanie rozmówcy, ale jeśli się w swojej wypowiedzi sami ograniczymy do niezbędnego meritum, to przynajmniej rozmówca nie będzie miał do skomentowania innego tekstu niż merytoryczny. Choć wobec Andrzeja Bogusławskiego to żaden sposób, bo stosuje on ściąganie cytatów spoza posta, na który odpowiada, w takim przypadku pozostaje nie dać się sprowokować.> >>>Niektórzy jednak wolą brnąć dalej i się kompromitować, niż przyznać się do błędu.> Większość nawet. Czemu nie można się dziwić, bo jeśli wśród racji przeciwnika były obelgi, to uznanie jego racji jest uznaniem i tych obelg. Z czego wynika, że nie da się bez uszczerbku na honorze przyznać racji komuś, kto nas lżył.> Dlatego obrażającymi rozmówców są zwykle ci, którym uznanie ich racji mogłoby zaszkodzić... Ale to już szerszy temat.www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,711018#w712259@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | piotr35 (1843 punktów) | >Na czym polega mądrość decyzji, by zaburzenie z katalogu zaburzeń wyłączyć? Dla niektórych takim zaburzeniem nie jest ludzka seksualność, tylko jest nim religijność wzmocniona przez normy kulturowe. Pytaniem jest, czy zaburzenia układu nerwowego są powodem religijności, czy też odwrotnie, to religijne pranie mózgu jest powodem zaburzeń układu nerwowego? Czy to mądra decyzja, aby takie zaburzenia wyłączyć z katalogu chorób?
A na poważnie, to pewnie nie zauważyłaś, że w państwach, w których na siłę próbowano zlikwidować religijność, przynosiło to skutek odwrotny. Nie przyszło ci na myśl, że zwalczanie homoseksualistów jest kontra-produktywne i zamiast po prostu dać żyć innym, to wzmacniasz jego propagowanie? Zauważ, że w krajach, w których nie zakazuje się wiary, to tam religijność zanika. Sama. Boisz się, ze w przypadku homoseksualizmu to nie zadziała? Czego się boisz? Że to jednak w przeciwieństwie do religijności nie jest choroba?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Nie przyszło ci na myśl, że zwalczanie homoseksualistów jest kontra-produktywne i zamiast po prostu dać żyć innym, to wzmacniasz jego propagowanie?Z czego wynika, że wobec homoseksualizmu jestem nawet ultratolerancyjna.  > Boisz się, ze w przypadku homoseksualizmu to nie zadziała? Czego się boisz?Nie zwalczam homoseksualizmu, gdzie widzisz u mnie jakieś ślady zwalczania?
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | piotr35 (1843 punktów) | >Nie zwalczam homoseksualizmu, gdzie widzisz u mnie jakieś ślady zwalczania? Twój stosunek do homoseksualizmu najpełniej odzwierciedlają używane przez ciebie określenia: "zboczenie" i "zaburzenie", według mojej skromnej opinii bardziej pasujące do twoich lęków i stereotypu.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Twój stosunek do homoseksualizmu najpełniej odzwierciedlają używane przez ciebie określenia: "zboczenie" i "zaburzenie"To są terminy używane w nauce.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Jeśli chodzi o "zboczenie" to raczej był to termin używany w nauce. W takim razie "zboczenie" jest byłym terminem naukowym.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | piotr35 (1843 punktów) | >>Nie przyszło ci na myśl, że zwalczanie homoseksualistów jest kontra-produktywne i zamiast po prostu dać żyć innym, to wzmacniasz jego propagowanie? >Z czego wynika, że wobec homoseksualizmu jestem nawet ultratolerancyjna.
To nie tolerancja, tylko kontra-produktywna naiwna głupota, której nie jesteś nawet w stanie pojąć.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> To nie tolerancja, tylko kontra-produktywna naiwna głupota, której nie jesteś nawet w stanie pojąć.Ale niestety jestem w stanie pojąć, że się zdenerwowałeś, bo nie wyszło na Twoje. 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | piotr35 (1843 punktów) | >Ale niestety jestem w stanie pojąć, że się zdenerwowałeś, bo nie wyszło na Twoje.
Wiesz lepiej ode mnie, co się ze mną dzieje? Jasnowidzenie? Ja ci tylko szczerze współczuję. Również tego, ze nie jesteś w stanie tego pojąć, a raczej tego, ze twoje manipulacje są tak rozbrajająco i rozśmieszająco nieudolne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Wiesz lepiej ode mnie, co się ze mną dzieje?Tak samo dobrze, przecież Ty też musisz wiedzieć, że się zdenerwowałeś.  > Ja ci tylko szczerze współczuję.Powody mnie dziwią, ale dziękuję. 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | piotr35 (1843 punktów) | >Tak samo dobrze, przecież Ty też musisz wiedzieć, że się zdenerwowałeś. Może to i dla ciebie dziwne, ale nie, żadnego zdenerwowania nie było. Nie mogło być, bo jesteś monotonnie przewidywalna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Może to i dla ciebie dziwne, ale nie, żadnego zdenerwowania nie było.W takim razie lżysz bez afektu, co jest albo chamstwem, albo głupotą.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Jesli teraz udowodnisz mi ,korzystajc z tego zalozenia ze homoseksualim to nie choroba przy zachowaniu sensownej definicji choroby, to bede sie martwil. Patologicznego charakteru homoseksualizmu powinno się dowodzić wskazywaniem, że jest to zaburzenie, ponieważ definicja choroby nie obejmuje zaburzeń seksualnych, w tym homoseksualizmu.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Z punktu widzenia katolika ateista nie moze byc czlowiekiem morlanym. Dlaczego? Nie wiem, nie pytajcie mnie, tak wyczytalem na frondzie.Po raz kolejny pipcys jak Inuit po samogonie> Po raz kolejny zapytam o źródło Twojego dogmatu?Zostało to dokładnie sprecyzowane. Każda wiara ogranicza nas intelektualnie, a wierzyć można we wszystko, także w to co wypisuje np. Fronda. To racjonalny sceptycyzm wymaga od nas refleksji nad tym co wypisują inni. To racjonalizm nakazuje niektórym wierzącym poszukiwań intelektualnych uzasadnień dla własnych przekonań. To racjonalizm czasem przymusza nas do odrzucenia przekonań opartych tylko na wierze. www.humanizm.net.pl/czywiara.pdfwww.racjonalista.pl/forum.php/s,600722#w600788www.racjon(*)m.php/s,600722/z,0/d,7#w601145www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816@@@ .
|
|
| | |  | 6 na 6 | piotr35 (1843 punktów) | > Z punktu widzenia katolika ateista nie moze byc czlowiekiem morlanym. Dlaczego? Nie wiem, nie pytajcie mnie, tak wyczytalem na frondzie.Tako orzekł nadpapież Terlikowski, któremu zwisa, ze podpapież Franciszek stwierdził: "ateista, który czyni dobro także może dostąpić zbawienia". Zbawiony i niemoralny? Jednocześnie? Ba, nie tylko ateiści, ale nawet i zwierzęta idą do nieba. Będzie ścisk jak cholera. Ale co tam jakiś podpapież Franciszek, co on tam może wiedzieć. Terlikowski to jest TO!
|
|
| | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >Ba, nie tylko ateiści, ale nawet i zwierzęta idą do nieba. Będzie ścisk jak cholera. "Niebo" to "stan" nieograniczony.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | piotr35 (1843 punktów) | >"Niebo" to "stan" nieograniczony.
To oczywiste, że nieograniczony, bo bajki i mity nie podlegają fizycznym ograniczeniom, a jedynie twórczej fantazji wymyślającego.
|
|
| | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >>"Niebo" to "stan" nieograniczony. >To oczywiste, że nieograniczony, bo bajki i mity nie podlegają fizycznym ograniczeniom, a jedynie twórczej fantazji wymyślającego. Wiesz to, czy tylko tak myślisz?
Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | |  | 7 na 7 | Lilly Amina (4723 punktów) |
>Z punktu widzenia katolika ateista nie moze byc czlowiekiem morlanym. Dlaczego? Nie wiem, nie pytajcie mnie, tak wyczytalem na frondzie. Zmień lektury. Niektóre z nich szkodzą i należy ich unikać.
|
|
1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | > Piekło jest bez sensu gdyż...Piekło jest jak najbardziej logicznie sensowe, ale tylko w ramach systemu logiki, dla którego zostało wykoncypowane. Zauważ, że każdy system logiki można uznać za nonsensowny logicznie, jeśli jego krytykę przypuszcza się z punktu widzenia innego systemu logiki. Na tym właśnie polega rozwój logiki jako nauki - opracowuje się nowe teorie logiczne, gdy starsze z pewnymi sprawami już nie dają sobie rady.  > 1. Kara wiekuista jest na pewno za wielka, cokolwiek by ktoś nie nabroił - jako taka "psychopatycznie" niesprawiedliwa.Wprost przeciwnie - kara wiekuista jest za mała, ale inną, bardziej dolegliwą, trudno sobie wyobrazić ze względu na ograniczenia koncepcji czasu. > 2. Grzechy każdego człowieka Bóg musiał znać już jak stwarzał świat więc jest ich rzeczywistym kreatorem czyli winowajcą.Jeżeli Bóg jest wszystkim, wówczas znosi to wszelką sprzeczność. > 3. Człowiek grzeszy bo nie wierzy boga, a nie na złość bogu, więc zawsze ma dobre intencje wobec nakazów boga (fikcyjnych w jego mniemaniu).Człowiek grzeszy, bo Bóg tak chciał, dlatego intencje grzesznika są zawsze dobre (bo pochodzą od Boga), nawet jeśli ostatecznie piekło jest nimi wybrukowane.  > 4. Skoro Biblia nie wspomina o wielkim wybuchu, dinozaurach i australopitekach (mimo, że były i grały ważną rolę jako nasi przodkowie) to bez sensu jest wnioskowanie z niej o rzekomym piekle i diable.O pterodaktylach Biblia wspomina, i to w kontekście ewolucyjnym: Cytat:Nie ciesz się cała Peleszet, choć złamany jest kij twego pogromcy; bo z zarodu węża lęgnie się jaszczurka, a jego płodem jest latający smok. Znalazłoby się też parę innych, równie interesujących wersetów. 
"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą, Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
|
|
 | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | > Cytat:Nie ciesz się cała Peleszet, choć złamany jest kij twego pogromcy; bo z zarodu węża lęgnie się jaszczurka, a jego płodem jest latający smok. > Znalazłoby się też parę innych, równie interesujących wersetówA masz to po hebrajsku, czym był "smok" dla ówczesnych autorów, jak to słowo brzmiało po hebrajsku ? Bo o ile sie nie myle byly conajmniej 3 duze tlumaczenia, tak w uproszczeniu: hebrajski->grecki->lacina->polski Poza tym czasy Izajasza to chyba juz troche za pozno na dinozaury
|
|
|  | 3 na 3 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> Poza tym czasy Izajasza to chyba juz troche za pozno na dinozaurySkoro czasy Mojżesza i Izajasza to już trochę za późno na dinozaury, to czasy Darwina chyba tym bardziej, nie mówiąc o Spielbergu. Cytat:I Bóg stworzył owe wielkie potwory; wszelkie żyjące istoty według swojego rodzaju, które się poruszały i którymi zaroiły się wody; oraz wszelkie skrzydlate ptactwo według swojego rodzaju.
"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą, Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
|
|
| |  | 1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | > Skoro czasy Mojżesza i Izajasza to już trochę za późno na dinozaury, to czasy Darwina chyba tym bardziej, nie mówiąc o Spielbergu.  Są planety, na których jeszcze trochę za wcześnie na dinozaury...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> Są planety, na których jeszcze trochę za wcześnie na dinozaury...Każdy widzi tylko to, co może zobaczyć. Cytat:Są na ziemi cztery drobne istoty, a jednak przemądre: Mrówki - lud bezsilny, co latem przygotowuje swoją żywność; góralki - lud słaby, a jednak w skale urządza swoje mieszkania; szarańcza, która nie ma króla, a jednak cała występuje w szyku; jaszczurka, którą możesz złapać ręką, a jednak przebywa w królewskich pałacach. Już jakby słyszę te lamenty, że Salomon żył za późno na zajmowanie się etologią...
"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą, Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
|
|
4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Piekło jest bez sensu gdyż:> 1. Kara wiekuista jest na pewno za wielka, cokolwiek by ktoś nie nabroił - jako taka "psychopatycznie" niesprawiedliwa.> 2. Grzechy każdego człowieka Bóg musiał znać już jak stwarzał świat więc jest ich rzeczywistym kreatorem czyli winowajcą.> 3. Człowiek grzeszy bo nie wierzy boga, a nie na złość bogu, więc zawsze ma dobre intencje wobec nakazów boga (fikcyjnych w jego mniemaniu).> 4. Skoro Biblia nie wspomina o wielkim wybuchu, dinozaurach i australopitekach (mimo, że były i grały ważną rolę jako nasi przodkowie) to bez sensu jest wnioskowanie z niej o rzekomym piekle i diable.Czyje to są spekulacje teologiczne? Pańskie i dotyczą Pańskiej religii? W chrześcijaństwie, a szczególnie w katolicyzmie, to jednak inaczej wygląda. www.racjonalista.pl/forum.php/s,554311/z,0www.racjon(*)m.php/s,554311/z,0/d,1#w555055www.racjon(*)m.php/s,554311/z,0/d,2#w555618www.racjonalista.pl/kk.php/s,5022@@@ .
|
|
5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | > Piekło logicznie bez sensu...Myślę, że można budować logicznie spójne modele piekieł (dowolnej dziedziny), ale dowcip polega na fizycznej (a nie tylko wyobrażonej) reprezentacji takiego modelu. Przejście od (u)rojenia do rzeczywistości jest zawsze problematyczne. To samo dotyczy marzeń, planów. Logika wiary lub narkotyczna wizja jest inna: Cytat:Wierzę, że znajduje się w piekle, zatem w nim jestem. Jest to spełnienie katechizmu. Artur Rimbaud, Noc piekielna (Sezon w piekle)
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > Cytat:Wierzę, że znajduje się w piekle, zatem w nim jestem. Jest to spełnienie katechizmu. > Artur Rimbaud, Noc piekielna (Sezon w piekle)Jak widać nawet homoseksualista mogl zostac tak genialnym poetą. Podobnie jak nie ma sprzecznosci w tym ze Einstain mogl miec autyzm i byc jednoczesnie genialnym naukowcem.
|
|
|  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Jak widać nawet homoseksualista mogl zostac tak genialnym poetą. Jak widać nawet irracjonalista może sobie popieprzyć głupoty na racjonalistycznym forum, ale czasem i homoseksualiści aby przytępić własne pokusy homoseksualizm teoretycznie zwalczają.
@@@ .
|
|
| |  | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >ale czasem i homoseksualiści aby przytępić własne pokusy homoseksualizm teoretycznie zwalczają. to wartościowa postawa (jak to ktoś ujął)
A kto tu coś zwalcza? Analiza definicji to zwalczanie kogoś? Homoseksualistów zwalczam równie mocno jak np autystów.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Jak widać nawet homoseksualista mogl zostac tak genialnym poetą.Jak widać nawet irracjonalista może sobie popieprzyć głupoty na racjonalistycznym forum, ale czasem i homoseksualiści aby przytępić własne pokusy homoseksualizm teoretycznie zwalczają.> to wartościowa postawa (jak to ktoś ujął)To zależy tak od przyjętego systemu wartości: www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816 jak i od postawy racjonalnej: www.racjonalista.pl/forum.php/s,562660 to co pochodzi od Boga - lub według mnie jest zgodne z naturą - choć podlega ludzkim subiektywnym ocenom, to nie jest ani dobre, ani złe. Jest to po prostu fakt, z którym należy się liczyć. Dlatego dla mnie nie liczenie się z istniejącą obiektywnie rzeczywistością i budowanie własnego symulakrum na podstawie przeróżnych mitów jest postawą świadczącą o ubóstwie intelektualnym uniemożliwiającym samodzielną racjonalną refleksję. > A kto tu coś zwalcza? Analiza definicji to zwalczanie kogoś?> Homoseksualistów zwalczam równie mocno jak np autystów.Nasze forum jest skierowane do racjonalistycznej inteligencji: www.racjon(*).php/s,622763/z,0/d,20#w624217 która potrafi czytać ze zrozumieniem i samodzielnie dokonywać ocen. Tu wmawianie ludziom kitu jest działaniem bezsensownym pomimo tego, iż coraz więcej osób się tego trudu podejmuje. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,710119#w710304@@@ .
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) | > >A kto tu coś zwalcza? Analiza definicji to zwalczanie kogoś?> >Homoseksualistów zwalczam równie mocno jak np autystów.> Nasze forum jest skierowane do racjonalistycznej inteligencji: www.racjon(*).php/s,622763/z,0/d,20#w624217 która potrafi czytać ze zrozumieniem i samodzielnie dokonywać ocen.1) Problem w tym, że człowiek to taka istota, że zawsze będzie uważał za nieinteligentnego tego kto akurat nie dzieli jego poglądów. To działa w obie strony! Gdyby więc inteligent znalazł się w środowisku idiotów, to raczej nikłe szanse, że zyskał by tam uznanie. Postawa typu "racjonalni są tylko ci co mają moje poglądy" a inni to już nie, to nie jest racjonalna postawa. Jeśli uważa Pan że umie czytać ze zrozumieniem ,to przeczyta moje argumenty a następnie je obali. 2) Poza tym jak ktoś zadaje pytanie, to może pyta z ciekawości a nie w celach propagandowych ? 3) Nie używaj Pan takiego ordynarnego języka bo to nie przystoi Pana inteligencji i świadczy o niskiej kulturze osobistej. 4) Nie pisz Pan na kolorowo, miło by było Panu gdybym ja tak wszystko pisał?> Tu wmawianie ludziom kitu jest działaniem bezsensownym pomimo tego, iż coraz więcej osób się tego trudu podejmuje. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,710119#w710304I przy okazji tego linkuje Pan swoje posty. Gratuluje.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
Nasze forum jest skierowane do racjonalistycznej inteligencji: www.racjon(*).php/s,622763/z,0/d,20#w624217 która potrafi czytać ze zrozumieniem i samodzielnie dokonywać ocen.> 1) Problem w tym, że człowiek to taka istota, że zawsze będzie uważał za nieinteligentnego tego kto akurat nie dzieli jego poglądów.Bzdura, tak oceniają innych tylko ci mniej inteligentni. Nigdy nie dzieliłem ludzi według poglądów, ale zawsze zwracałem uwagę na racjonalną umiejętność ich obrony. Dostrzegam za to inną prawidłowość, iż bardzo łatwo jest dostrzec u innych głupotę, ale już do tego aby dostrzec mądrość potrzebną jest duża inteligencja. > To działa w obie strony!Zupełnie nie prawda, to działa tylko w jedną stronę. Wykazanie głupoty wzbudza nienawiść i zacietrzewienie wśród święcie wierzących we własne racje, a nie posiadających argumentów dla ich obrony. Gdy ma się dostateczną wiedzę dla uzasadnienia własnej racji, personalne ataki tylko bawią. > Gdyby więc inteligent znalazł się w środowisku idiotów, to raczej nikłe szanse, że zyskał by tam uznanie.Tak, tu ma Pan rację, dlatego wybrałem sobie forum dla inteligencji, a nie dla idiotów i pozostanę tu tak długo dopóki inteligencja będzie tu dominowała. > Postawa typu "racjonalni są tylko ci co mają moje poglądy" a inni to już nie, to nie jest racjonalna postawa.Oczywiście, iż tak jest: www.racjonalista.pl/forum.php/s,558739/z,0 i dlatego warto wiedzieć czym jest, a czym nie jest racjonalizm światopoglądowy. Cenię sobie racjonalizm i staram się sam zachowywać racjonalną postawę wobec rzeczywistości i dostrzegać ją u innych. > Jeśli uważa Pan że umie czytać ze zrozumieniem ,to przeczyta moje argumenty a następnie je obali.A sądzi Pan, iż dotychczas tego nie uczyniłem? To o czym chciałby jeszcze ze mną Pan rozmawiać? O Pańskiej głębokiej wierze we własną rację? To mało interesująca rozmowa? > 2) Poza tym jak ktoś zadaje pytanie, to może pyta z ciekawości a nie w celach propagandowych ?Przecież Pan tu nigdzie i nikogo o nic nie pyta, tylko narzuca swój wypaczony obraz rzeczywistości. > 3) Nie używaj Pan takiego ordynarnego języka bo to nie przystoi Pana inteligencji i świadczy o niskiej kulturze osobistej.Używam maksymalnie komunikatywnego języka i używam terminów, których znaczenie dobrze rozumiem. Ordynarnym to tu jest Pański poziom. 4) Nie pisz Pan na kolorowo, miło by było Panu gdybym ja tak wszystko pisał?Każdy kompromituje sam siebie. Pisz Pan co się Panu tylko żywnie podoba i używaj Pan takich argumentów jakie Pan uważa za słuszne, a ogół czytelników sprawiedliwie Pana oceni. Tu wmawianie ludziom kitu jest działaniem bezsensownym pomimo tego, iż coraz więcej osób się tego trudu podejmuje. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,710119#w710304> I przy okazji tego linkuje Pan swoje posty.Gdy ma się tu jakiś tam dorobek, to można sobie na to pozwolić aby się nie powtarzać. Inteligentny czytelnik zawsze otwartym jest na czytanie, nawet gdy czasem to tylko jest przypomnieniem, a głupcom którym brak argumentów to bardzo przeszkadza - co wcale mnie nie martwi. @@@ .
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) | > >2) Poza tym jak ktoś zadaje pytanie, to może pyta z ciekawości a nie w celach propagandowych ?> Przecież Pan tu nigdzie i nikogo o nic nie pyta, tylko narzuca swój wypaczony obraz rzeczywistości.Tytuł tematu, który założyłem był w formie pytania: "Dlaczego homoseksualizm nie jest chorobą?"To nie przypadek. Nigdy nie zakładałem, że mam na 100% racje. Ale to, nie znaczy, że będę każde zdanie konstruował w formie pytającej. Po prostu łatwiej wyrażać ,co się ma myśli w formie zdania twierdzącego. W różnych postach ,wielokrotnie podkreślałem ,że mogę się mylić. > Wykazanie głupoty wzbudza nienawiść i zacietrzewienie wśród święcie wierzących we własne racje, a nie posiadających argumentów dla ich obrony.Gdzie ta moje nienawiść się ujawniła ???  To Pan śledzi moje posty i rozpoczyna atak osobisty pod nimi, jakby została Panu jakaś uraza do mnie. Proszę nie być taką mimozą. To ,że ktoś Panu zwrócił uwagę na nierzeczową argumentacje to nie jest powód żeby się tak burzyć. (gdyby był Pan mądry to by Pan wiedział ,że ta dyskusja i tak nie ma sensu,bo mądry powie że jest mądry, ale głupi też powie że jest mądry  ) > >Jeśli uważa Pan że umie czytać ze zrozumieniem ,to przeczyta moje argumenty a następnie je obali.> A sądzi Pan, iż dotychczas tego nie uczyniłem? To o czym chciałby jeszcze ze mną Pan rozmawiać? O Pańskiej głębokiej wierze we własną rację? To mało interesująca rozmowa?Jeśli się rozmawia to obie strony muszą wiedzieć jakie są zasady merytorycznej rozmowy. Jeśli jedna strona tego nie wie, to efekty są takie jak tu widzieliśmy w Pana postach. Na podstawie tego co Pan pisze do mnie, wiem że nie zapoznał się Pan z moimi argumentami lub nie umie Pan czytać ze zrozumieniem. > > Gdyby więc inteligent znalazł się w środowisku idiotów, to raczej nikłe szanse, że zyskał by tam uznanie.> Tak, tu ma Pan rację, dlatego wybrałem sobie forum dla inteligencji, a nie dla idiotów i pozostanę tu tak długo dopóki inteligencja będzie tu dominowała.A tu się Pan nie dostał: www.mensa.org.pl/forum/Bo na tym forum, to niestety, byle żul spod sklepu może pisać. Co też się ujawnia np w tym że 5 osób uznało że powszechnie znany błąd w argumentacji jest ok. Inteligenty człowiek atakuje argumenty, nie osobę, a ja nie mam czasu na takie duperele, wiec nie odpisze Panu już na nic niezwiązanego z krytyką tego: www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710126 I to nie w tym temacie.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > A tu się Pan nie dostał:> www.mensa.org.pl/forum/> Bo na tym forum, to niestety, byle żul spod sklepu może pisać.> Co też się ujawnia np w tym że 5 osób uznało że powszechnie znany błąd w argumentacji jest ok.> Inteligenty człowiek atakuje argumenty, nie osobę, a ja nie mam czasu na takie duperele, wiec nie odpisze Panu już na nic niezwiązanego z krytyką tego:> www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710126> I to nie w tym temacie.Tak, w tym temacie już nic nie trzeba dodawać. Koń jaki jest, każdy widzi. @@@ .
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Duch Prawdy (14787 punktów) | > , a ogół czytelników sprawiedliwie Pana oceni.  "Racjonalista" Bogusławski... www.racjonalista.pl/forum.php/s,660940Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Postawa typu "racjonalni są tylko ci co mają moje poglądy" a inni to już nie, to nie jest racjonalna postawa.Polemizowałabym.  (Oczywiście kiedy indziej, w innym wątku.) > 3) Nie używaj Pan takiego ordynarnego języka bo to nie przystoi Pana inteligencji i świadczy o niskiej kulturze osobistej.Zgadzam się co do kultury.  > 4) Nie pisz Pan na kolorowo, miło by było Panu gdybym ja tak wszystko pisał?Takie kolorowanie może wynikać ze skupienia się na własnej doskonałości, samozadowoleniu i przeświadczeniu o własnej ważności.> I przy okazji tego linkuje Pan swoje posty.Co miałoby sens, gdyby te linki uzasadniał.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| mancziz (1830 punktów) | To fascynujące ile można się dowiedzieć na temat homoseksualizmu w wątku poświęconym piekłu.
|
|
| ateate (82 punktów) | >Piekło jest bez sensu gdyż: >1. Kara wiekuista jest na pewno za wielka, cokolwiek by ktoś nie nabroił - jako taka >"psychopatycznie" niesprawiedliwa. >2. Grzechy każdego człowieka Bóg musiał znać już jak stwarzał świat więc jest ich rzeczywistym >kreatorem czyli winowajcą. >3. Człowiek grzeszy bo nie wierzy boga, a nie na złość bogu, więc zawsze ma dobre intencje wobec >nakazów boga (fikcyjnych w jego mniemaniu). >4. Skoro Biblia nie wspomina o wielkim wybuchu, dinozaurach i australopitekach (mimo, że były i >grały ważną rolę jako nasi przodkowie) to bez sensu jest wnioskowanie z niej o rzekomym piekle i >diable.
Powiem więcej - z punktu widzenia boga Jahwe nasze istnienie tutaj na Ziemi nie ma sensu. Skoro on wiedział jak potoczy się życie każdego człowieka od narodzin do śmierci w momencie tworzenia świata (wynika to z wszechwiedzy) to życie jako test przyporządkowujący nas do piekła lub nieba jest niepotrzebne (bóg i tak wie co zrobimy, wolna wola nie ma nic do rzeczy).
|
|
| Belfer00 (720 punktów) | >Piekło jest bez sensu [...]. Wręcz przeciwnie, właśnie z punktu widzenia analizy logicznej piekło (jako element treści wiary) jest dla szerzenia i umacniania tej wiary niezbędne. Kwestię "czy wierzyć?" można potraktować jako pewną strategię "gry z Bogiem". Stawiał tak tę kwestię np. Pascal (słynny "zakład"). Twierdził, że "w każdym wypadku opłaca się wierzyć", bo nie wierząc można zyskać dobra doczesne, ale stracić nieskończone dobro - zbawienie. Jednak analiza tzw. "macierzy wypłat" w wersji Pascala wskazuje na co innego. ________istnieje nie istnieje wiara___niesk. __0 niewiara a _____a a - dobra doczesne, niesk. - dobro nieskończone W tej macierzy istnieje tzw. "punkt siodłowy" - element największy z najmniejszych w każdym wierszu i jednocześnie najmniejszy z największych w każdej kolumnie. Tym elementem jest "a". Optymalną strategią (minimaksową czystą) jest więc strategia niewiary ("lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu"). Dopiero wprowadzenie do treści wierzeń piekła (-niesk.) zmienia macierz wypłat tak, że czysta strategia niewiary przestaje się opłacać. ________istnieje nie istnieje wiara___niesk. __0 niewiara -niesk. _a W tej macierzy brak punktu siodłowego i niemożliwa jest czysta strategia minimaksowa. Analizę zaczerpnąłem z pracy A. J. Lernera "Zarys cybernetyki" (WNT, Warszawa, 1971, s. 224. - 225.). Pozdrawiam. P.S. Czy mógłbyś oznaczyć fragment od wypowiedzi kolegi szarleya z 18-05-2016 13:58 jako off topic? To są rozważania o homoseksualizmie, nie o piekle.
|
|
 | 3 na 3 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Kwestię "czy wierzyć?" można potraktować jako pewną strategię "gry z Bogiem". >Stawiał tak tę kwestię np. Pascal (słynny "zakład"). >Twierdził, że "w każdym wypadku opłaca się wierzyć", bo nie wierząc można zyskać dobra doczesne, ale stracić nieskończone dobro - zbawienie.
To twierdzenie już samo w sobie jest błędne.
Po pierwsze brak wiary ani nie gwarantuje dóbr doczesnych, ani nie jest warunkiem niezbędnym do ich zdobycia. Po drugie jest jeszcze logiczna opcja, że Bóg nagradza osoby, które nie wierzą, bo wie, że nie dał nam wystarczających przesłanek do realnej wiary. Oznacza to, że każda wiara w takim wariancie jest fałszywa, jest złą cechą, która świadczy o głupocie i cechach, które dla Boga są złe, tak jak wg ludzi zła jest fałszywa przyjaźń, miłość, udawanie bycia cnotliwym, aby zaskarbić sobie szacunek innych. Nie sposób określić jakie jest matematyczne prawdopodobieństwo dla poszczególnych wariantów, bo mówimy o zupełnej abstrakcji.
Poza tym w ogóle sam pomysł, że Bóg miałby karać wiecznym piekłem za to, że jego dzieło źle działa, to absurd i aby potraktować to poważnie trzeba być psychopatą lub ofiarą psychopaty. Taki punkt widzenia jest po prostu niemoralny, więc zdrowy na umyśle człowiek nie powinien tego rozpatrywać.
Pozdrawiam.
|
|
|  | | Belfer00 (720 punktów) | >>Kwestię "czy wierzyć?" można potraktować jako pewną strategię "gry z Bogiem". >>Stawiał tak tę kwestię np. Pascal (słynny "zakład"). >>Twierdził, że "w każdym wypadku opłaca się wierzyć", bo nie wierząc można zyskać dobra doczesne, ale stracić nieskończone dobro - zbawienie. >To twierdzenie już samo w sobie jest błędne. >Po pierwsze brak wiary ani nie gwarantuje dóbr doczesnych, ani nie jest warunkiem niezbędnym do ich zdobycia. >Po drugie jest jeszcze logiczna opcja, że Bóg nagradza osoby, które nie wierzą, bo wie, że nie dał nam wystarczających przesłanek do realnej wiary. >Poza tym w ogóle sam pomysł, że Bóg miałby karać wiecznym piekłem za to, że jego dzieło źle działa, to absurd i aby potraktować to poważnie trzeba być psychopatą lub ofiarą psychopaty. Twoje rozważania odnoszą się do hipotetycznych wiar w hipotetycznych bogów, według hipotetycznych doktryn. Natomiast zarówno Pascal, jak i ja odnosimy rozważania do konkretnej wiary w tzw "Boga abrahamicznego" (Jahwe), opisanego w Starym i Nowym Testamencie, wiary w to, w co każą wierzyć kościoły chrześcijańskie. Cechy tego bóstwa omówił w swojej pracy Dawkins. Ten bóg (dla odróżnienia nazywamy go Bogiem) z pewnością nie nagradza niewiary, a żeby uwierzyć we wszystkie jego zalecenia (wyrzynanie wrogów, kamienowanie, palenie na stosie, itp) trzeba doprawdy bać się piekła. Bóg Biblii jest nieomylny, więc za wszystkie błędy odpowiada człowiek. Miłosierdzie ma ten Bóg tylko dla tych, którzy uznają jego świętość i swoją grzeszność i padają przed nim w pokorze. Według Biblii "księciem tego świata" (więc dysponentem dóbr doczesnych) jest szatan. W scenie kuszenia na pustyni obiecuje wszak Jezusowi i chleb i władzę. Najłatwiej więc do dóbr doczesnych jest dojść przez odrzucenie wiary (wszak Jezus dóbr nie posiadał, a młody uczeń, Ananiasz i Safira mieli się ich wyzbyć). Pozdrawiam.
|
|
| |  | 3 na 3 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Twoje rozważania odnoszą się do hipotetycznych wiar w hipotetycznych bogów, według hipotetycznych doktryn.No tak, racja. Tylko dlaczego mielibyśmy rozpatrywać logicznie tylko jakiś wycinek wynikający na dodatek z przyjętych a priori założeń, które są treścią tej wiary? Wybór wiary lub ateizmu dotyczy przecież stanu, w którym nie przyjmujemy żadnych założeń i mamy wiele możliwości. > Natomiast zarówno Pascal, jak i ja odnosimy rozważania do konkretnej wiary w tzw "Boga abrahamicznego" (Jahwe), opisanego w Starym i Nowym Testamencie, wiary w to, w co każą wierzyć kościoły chrześcijańskie.> Cechy tego bóstwa omówił w swojej pracy Dawkins.A tu jednak otwiera się duże pole do popisu w interpretacji. > Bóg Biblii jest nieomylny, więc za wszystkie błędy odpowiada człowiek.Nie wiem czy zauważasz absurdalność tego zdania  Nie ma siły aby oderwać logicznie czyny Boga od czynów ludzi. Wszystkie nasze uczynki wynikają z tego jacy jesteśmy, więc jeśli Bóg stworzył nas wadliwie, to człowiek nie może być za to karany wiecznym piekłem i za to w ogóle odpowiadać. Podobnie jak kostka domina nie może odpowiadać za to, że przewraca się na następną kostkę. Człowiek doświadcza konsekwencji w materialnym świecie, ale te konsekwencje nie są jego winą. W zasadzie nie ma nikogo kto mógłby być winny. Odpowiedzialność i wina to kategorie czysto zwierzęce - mechanizmy stadne. Obowiązują nas jedynie przed społeczeństwem i odnoszą się do moralności, która jest kodeksem społecznych zasad utrzymującym spójność grupy i stabilność społeczeństwa. Odpowiedzialne moralnie może czuć się tylko ego, które jest mylnie nazywane duszą. To jakie człowiek podejmuje decyzje i to co myśli ego to skutek przyczyn, więc wolna wola nie może istnieć, nie ma takiego logicznego prawa. Z Biblii wynika, że Bóg nagradza za wiarę, a nie za uczynki. Tylko, że wiara jest łaską, więc to też nie godziłoby się z koncepcją wolnej woli. Bóg nie może mnie ukarać, bo realnie nie istnieje żaden "ja" który mógłby być ukarany. Ten "ja" tak czy siak nie mógłby mieć wolnej woli. Nie istnieje także żaden Bóg osobowy, bo osoba (czyli społeczny interfejs człowieka, który jest skrótem myślowym) nie może stać przed swoim skutkiem. Nie ma takiej możliwości logicznej, bo aby cokolwiek stworzyć, trzeba najpierw mieć teoretyczną przestrzeń wariantów tworzenia, a ta dla osoby (ego, patrzącego z subiektywnego punktu widzenia) zawsze jest aprioryczna, więc dla Boga też by musiała. Jednak jeśli coś jest ponad Bogiem, to algorytm Boga mógłby być jedynie takim filtrem wybierającym najlepsze możliwe rozwiązanie. Nie byłby on wtedy osobą, ale zbiorem tego co najlepsze z nadzbioru wszystkiego. Punkt widzenia Boga byłby punktem widzenia ego z pozycji wszechwiedzy, czyli prawdy absolutnej. Nie znamy tej prawdy absolutnej, więc nie możemy dokonać obliczeń matematycznych. Wiemy jednak, że z punktu widzenia człowieka istnieje wyższy punkt widzenia, z którego jesteśmy tylko zwierzętami (w wersji boskiej niech będzie, że duszami, bo na jedno wychodzi), które mają swoje przyczyny i są skutkami dla następnych przyczyn. Wiemy, że nic nie ma absolutnego sensu i że sam nasz świat jest po prostu kiepskim algorytmem. Może się jednak rozwijać, ewoluować. "Bóg" może więc istnieć jedynie jako wytwór ludzi, sztuczna inteligencja, którą stworzymy i nas przerośnie. Ostatecznie algorytm boski posiadłby wiedzę na temat wszystkiego na temat człowieka, genów itd. Nasze osobowości zostałyby zamienione optymalnymi osobowościami, nasze pragnienia byłyby wybrane wg klucza korzystności, a nasze choroby i wady ciała byłyby uleczone i zmodyfikowane. Stan szczęścia byłby odczuwany bezwarunkowo. A może tak kiedyś będzie i to jest logiczna i optymistyczna wersja. Podejrzewam, że jedyna. Podsumowując, po prostu nie ma przesłanek na potraktowanie poważnie działań matematycznych, które przedstawiłeś. Za dużo tam założeń a priori, które po głębszej analizie okazują się logicznie sprzeczne lub bezsensowne.
|
|
| | |  | | Belfer00 (720 punktów) | >>Twoje rozważania odnoszą się do hipotetycznych wiar w hipotetycznych bogów, według hipotetycznych doktryn. >No tak, racja. Tylko dlaczego mielibyśmy rozpatrywać logicznie tylko jakiś wycinek wynikający na dodatek z przyjętych a priori założeń, które są treścią tej wiary? Wybór wiary lub ateizmu dotyczy przecież stanu, w którym nie przyjmujemy żadnych założeń i mamy wiele możliwości. >>Natomiast zarówno Pascal, jak i ja odnosimy rozważania do konkretnej wiary w tzw "Boga abrahamicznego" (Jahwe), opisanego w Starym i Nowym Testamencie, wiary w to, w co każą wierzyć kościoły chrześcijańskie. >Podsumowując, po prostu nie ma przesłanek na potraktowanie poważnie działań matematycznych, które przedstawiłeś. Za dużo tam założeń a priori, które po głębszej analizie okazują się logicznie sprzeczne lub bezsensowne. Nasze podejścia do zagadnienia są odmienne. Ty stosujesz krytykę treści wiary z zewnętrznego punktu widzenia (innego systemu przekonań), wskazując na ich nielogiczności i nonsensy. Oczywiście masz rację, przynajmniej co do tego (rozwiązania alternatywne jakie proponujesz są kontrowersyjne/wątpliwe). Taka krytyka to jakby ktoś mówił: "futbol jest bez sensu z punktu widzenia nauki, lepiej grać w szachy". Natomiast ja analizowałem (za Lernerem) treści wierzeń Pascala przyjmując wewnętrzne reguły gry (osobowy Bóg o określonych cechach, człowiek postawiony przed wyborem). Bóg (a faktycznie Kościół) moze stosować dwie strategie nakłaniania ludzi do wiary: bez piekła lub z piekłem. Z analizy cybernetycznej (przy przyjętych założeniach) wynika, że tylko ta druga jest skuteczna. Taka analiza, to jak rozpatrywanie różnych strategii futbolowych, ale w ramach futbolu, przy przyjęciu jego reguł. Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 3 na 3 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Nasze podejścia do zagadnienia są odmienne.> Ty stosujesz krytykę treści wiary z zewnętrznego punktu widzenia (innego systemu przekonań), wskazując na ich nielogiczności i nonsensy.Z pkt widzenia logiki. Jeżeli negujemy logikę, aby wprowadzić Boga, piekło i wolną wolę, to automatycznie odpowiadamy sobie na pytanie zawarte w tytule wątku. Rozważanie matematyczne na ten temat traci wtedy sens. Miałoby ono sens gdyby chrześcijaństwo było logiczną ideą, ale tak nie jest. Aby wprowadzić założenia metafizyczne chrześcijaństwa trzeba zanegować logikę, a wtedy żadne rozważania na ten temat nie mają sensu. > Oczywiście masz rację, przynajmniej co do tego (rozwiązania alternatywne jakie proponujesz są kontrowersyjne/wątpliwe).Są jakieś lepsze? > Taka krytyka to jakby ktoś mówił: "futbol jest bez sensu z punktu widzenia nauki, lepiej grać w szachy".Ale futbol jest logiczny, a piekło nie  Pozdrawiam.
|
|
-1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Jak zwykle, ten sam logiczny błąd, powtarzany przez ateistów i wielu innych, w tym teistów nieogarniających świata. Błąd ten polega na tym, iż zakładasz wstępnie iż istnieje Bóg, a potem dziwisz się że nie potrafisz GO pojąć i wreszcie z tego powodu negujesz pewne rzeczy związane z Bogiem.
0. Zaczynając tego typu dyskusję zakładasz istnienie Boga, a więc musisz też założyć możliwość braku zrozumienia tej istoty, jako bytu od Ciebie mądrzejszego. Inaczej być nie może.
>Piekło jest bez sensu gdyż: >1. Kara wiekuista jest na pewno za wielka, cokolwiek by ktoś nie nabroił - jako taka "psychopatycznie" niesprawiedliwa. Kara to brak możliwości przebywania z Bogiem, "wieczne potępienie", kara ta to przede wszystkim za odrzucenie Boga. Odrzuciłeś doskonałego Boga, świętego, miłosiernego. Mimo Jego prób dotarcia do Ciebie odrzuciłeś Go. Czas na refleksję, zmianę, jest tu na Ziemi. Nie może to być czas wieczny, ani bóg nie może wieczność wybaczać. Co? 75 lat mało? A jak by było 200, to robi to jakąś różnicę? Chyba nie.
Otrzymujesz uczciwie info - jaka nagroda, jaka kara. Dostajesz przykazania, w sumie dość proste. Przez całe życie masz szanse na nawrócenie. I wolną wolę. Wszystko wiesz, co potrzeba aby wylądować w niebie lub w piekle. Jeśli przyjmiesz boga - świętego i najdoskonalszego - niebo, gdy odrzucisz - piekło. Jedno i drugie na wieczność.
Uczciwe postawienie sprawy, choć warunki twarde, ale gra przecie idzie o wysoką stawkę.
Ad. 0. Wiesz na pewno co dla boga znaczy "wieczny"?
>2. Grzechy każdego człowieka Bóg musiał znać już jak stwarzał świat więc jest ich rzeczywistym kreatorem czyli winowajcą. Taaaak? Musiałbyś być Bogiem aby to wiedzieć - patrz. pkt 0. Człowiek nie jest w stanie zdefiniować Boga bez sprzeczności na takim poziomie szczególowości, który tutaj próbujesz analizować (wszechwiedza, miłosierdzie, itd...). Nie możesz zatem takiego wniosku wysnuć. Nie wiesz co znaczy wszechwiedzący, nieskończenie miłosierny, itd...
>3. Człowiek grzeszy bo nie wierzy boga, a nie na złość bogu, więc zawsze ma dobre intencje wobec nakazów boga (fikcyjnych w jego mniemaniu). Bzdura. Nawet wierzący grzeszą. To tłumaczenie brakiem wiary grzechów przeróżnych. Wiesz wszystko znasz Biblię, znasz zasady, tylko stosować. A ty nie chcesz, bo ... nie wierzysz.
JEsteś jak kibol, który zna prawo, zna zasady, a i tak komuś przyp... na ulicy. Mamy go nie karać za to? Bo... nie wierzył w system, albo miał trudne dzieciństwo...
>4. Skoro Biblia nie wspomina o wielkim wybuchu, dinozaurach i australopitekach (mimo, że były i >grały ważną rolę jako nasi przodkowie) to bez sensu jest wnioskowanie z niej o rzekomym piekle i diable. Biblia nie wspomina o wielu rzeczach, czy na tej podstawie nie ma sensu wnioskować o czymkolwiek?
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
 | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Jak zwykle, ten sam logiczny błąd, powtarzany przez ateistów i wielu innych, w tym teistów nieogarniających świata. Błąd ten polega na tym, iż zakładasz wstępnie iż istnieje Bóg, a potem dziwisz się że nie potrafisz GO pojąć i wreszcie z tego powodu negujesz pewne rzeczy związane z Bogiem.www.racjonalista.pl/forum.php/s,672935/z,0www.racjon(*).php/z,0/d,31/s,635357#w638359www.racjon(*).php/s,668549/z,0/d,29#w670486www.racjon(*).php/s,668549/z,0/d,30#w670576www.racjon(*).php/s,668549/z,0/d,30#w670626www.racjon(*)m.php/s,680652/z,0/d,2#w680863Pan Brzostowski: Bez sensu, do widzenia.To co tu jeszcze dodawać? www.racjon(*)m.php/s,680999/z,0/d,5#w681740@@@ .
|
|
 | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Zaczynając tego typu dyskusję zakładasz istnienie Boga,Bzura. Wystarcza religioznawcza wiedza o religiach i przedmiotach wiary wierzących dla podjęcia różnorodnych dyskusji na temat Boga, bóstw i bóstewek: www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwa Istnienie przeróżnych bogów w ludzkich głowach jest jak najbardziej realne i ogrom zła jakie uczyniono w ich imieniu jest wprost niewyobrażalny. > a więc musisz też założyć możliwość braku zrozumienia tej istoty, jako bytu od Ciebie mądrzejszego.A skąd taka logika wynika? www.racjon(*).php/s,612740/z,0/d,20#w614787 Racjonaliści niczego na wiarę nie przyjmują i starają się opierać swój światopogląd na aktualnym dorobku nauki. Szczególnie nauk przyrodoznawczych. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,693170#w693833> Inaczej być nie może.Jak by nie mogło to by nie było: www.racjonalista.pl/kk.php/d,67www.google(*)CNEoNwhGKwQV_7pah_xpqA2x1FMfLAA jest, wystarczy ze zrozumieniem trochę poczytać, choćby tylko wypowiedzi na naszym portalu. @@@ .
|
|
|  | | Brzostowski (7067 punktów) | >> Zaczynając tego typu dyskusję zakładasz istnienie Boga, >Bzura. Wystarcza religioznawcza wiedza o religiach i przedmiotach wiary wierzących dla podjęcia różnorodnych dyskusji na temat Boga, bóstw i bóstewek...
Panie Bogusławski, na litość boską niech przynajmniej Pan zachowa uczciwość intelektualną. Lemingi nie potrafią, bo to lemingi, ale Pan?
Przecież jeśli zaczynamy jakąkolwiek rozmowę o Bogu, bogu, piekle, niebie itd... której celem jest racjonalne, logiczne wykazanie, że jest "jakoś" w tych sprawach, to musimy roboczo założyć, że istnieje bóg.
W tym wątku, nie dyskutujemy o piekle jako turystycznej destynacji opisanej w jakiejś powieści, tylko o TYM piekle.
To robocze założenie o istnieniu boga musi być podstawą logicznej dyskusji, bo inaczej dyskusja jest od początku pozbawiona sensu.
I autor wątku właśnie zakłada roboczo to istnienie boga, jest to oczywiste, gdy czyta się wątek inicjujący. Potem jednak nagle, nie stosuje się do skutków założenia i snuje... opowieści.
Klasyczny błąd. Mój profesor z filozofii, jakiego miałem na studiach, wyganiał takich delikwentów z zajęć po 2 wpadce i kazała "za karę" czytać dodatkowe opracowania.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Jak zwykle, ten sam logiczny błąd, powtarzany przez ateistów i wielu innych, w tym teistów nieogarniających świata. Błąd ten polega na tym, iż zakładasz wstępnie iż istnieje Bóg, a potem dziwisz się że nie potrafisz GO pojąć i wreszcie z tego powodu negujesz pewne rzeczy związane z Bogiem.www.racjonalista.pl/forum.php/s,672935/z,0www.racjon(*).php/z,0/d,31/s,635357#w638359www.racjon(*).php/s,668549/z,0/d,29#w670486www.racjon(*).php/s,668549/z,0/d,30#w670576www.racjon(*).php/s,668549/z,0/d,30#w670626www.racjon(*)m.php/s,680652/z,0/d,2#w680863 Pan Brzostowski: Bez sensu, do widzenia. To co tu jeszcze dodawać? www.racjon(*)m.php/s,680999/z,0/d,5#w681740_____________ > Zaczynając tego typu dyskusję zakładasz istnienie Boga, Bzura. Wystarcza religioznawcza wiedza o religiach i przedmiotach wiary wierzących dla podjęcia różnorodnych dyskusji na temat Boga, bóstw i bóstewek: www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwa Istnienie przeróżnych bogów w ludzkich głowach jest jak najbardziej realne i ogrom zła jakie uczyniono w ich imieniu jest wprost niewyobrażalny.> a więc musisz też założyć możliwość braku zrozumienia tej istoty, jako bytu od Ciebie mądrzejszego. A skąd taka logika wynika? www.racjon(*).php/s,612740/z,0/d,20#w614787 Racjonaliści niczego na wiarę nie przyjmują i starają się opierać swój światopogląd na aktualnym dorobku nauki. Szczególnie nauk przyrodoznawczych.www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,693170#w693833> Inaczej być nie może. Jak by nie mogło to by nie było: www.racjonalista.pl/kk.php/d,67www.google(*)CNEoNwhGKwQV_7pah_xpqA2x1FMfLA A jest, wystarczy ze zrozumieniem trochę poczytać, choćby tylko wypowiedzi na naszym portalu._______ > Panie Bogusławski, na litość boską niech przynajmniej Pan zachowa uczciwość intelektualną. Lemingi nie potrafią, bo to lemingi, ale Pan?www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,708980#w709116www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,708980#w709118> Przecież jeśli zaczynamy jakąkolwiek rozmowę o Bogu, bogu, piekle, niebie itd... której celem jest racjonalne, logiczne wykazanie, że jest "jakoś" w tych sprawach, to musimy roboczo założyć, że istnieje bóg.A dlaczego musimy? Nie wystarczy, iż jedna strona tak twierdzi? W logice i w naukach przyrodniczych dowód istnienia spoczywa na twierdzącym, a nie na przeczącym. Ponadto jak napisałem wyżej i kilkadziesiąt razy na naszym forum, dla mnie istnienie Boga nie przedstawia najmniejszej wątpliwości - zbyt wiele zła uczyniono w jego imieniu, tyle tylko, iż dla mnie on istnieje w weryfikowalnej rzeczywistości, czyli w ludzkich umysłach, a dla Pana w rzeczywistości nieweryfikowalnej. > W tym wątku, nie dyskutujemy o piekle jako turystycznej destynacji opisanej w jakiejś powieści, tylko o TYM piekle.Jakim tym piekle? www.racjon(*)s,5022/q,Szatanskie.propozycje Piekieł znamy wiele, przez różnych ludzi wymyślonych, tu przedmiotem rozmowy jest piekło według pana Maxa Golonki, a piekła według pana Brzostowskiego to jeszcze nie znamy. > To robocze założenie o istnieniu boga musi być podstawą logicznej dyskusji, bo inaczej dyskusja jest od początku pozbawiona sensu.Wcale nie musi, a gdy jest inaczej to o dowód proszę? Dla mnie do dyskusji o Bogu, czy świecie nadprzyrodzonym wystarcza to, iż ludzie w takie bzdury wierzą. > I autor wątku właśnie zakłada roboczo to istnienie boga, jest to oczywiste, gdy czyta się wątek inicjujący. Potem jednak nagle, nie stosuje się do skutków założenia i snuje... opowieści.Niech Pan dyskutuje z autorem wątku. On lepiej niż ja wie co napisał i co chciał przekazać. > Klasyczny błąd. Mój profesor z filozofii, jakiego miałem na studiach, wyganiał takich delikwentów z zajęć po 2 wpadce i kazała "za karę" czytać dodatkowe opracowania.Współczuje Panu profesora, miałem to szczęście, iż w większości trafiałem na znakomitości w swojej profesji, którzy uczyli samodzielnego myślenia. Logiczne, na uniwersytecie w moich czasach było oczywistością. Profesor Stanosz była bezlitosną. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,337914#w339267Od którego profesora tego Szanowny Pan się nauczył? BEKA z LEMINGÓW! Jak teraz to czyta, to musi być dumnym z Pana. @@@ .
|
|
 | 4 na 4 | Marian Forewa (906 punktów) | >Kara to brak możliwości przebywania z Bogiem, "wieczne potępienie", kara ta to przede wszystkim za odrzucenie Boga. Odrzuciłeś doskonałego Boga, świętego, miłosiernego. Mimo Jego prób dotarcia do Ciebie odrzuciłeś Go.
Tylko dlaczego próbuje dotrzeć wyłącznie za pośrednictwem idiotów i oszołomów, okraszających przekaz bajkami w stylu niepokalanego poczęcia?
Skoro taki mądrzejszy, mógłby wymyślić jakiś lepszy sposób, chyba że w swojej niepojętości, z jakiegoś powodu potrzebuje u siebie wyłącznie łatwowiernych głupków.
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Kara to brak możliwości przebywania z Bogiem, "wieczne potępienie", kara ta to przede wszystkim za odrzucenie Boga. Odrzuciłeś doskonałego Boga, świętego, miłosiernego. Mimo Jego prób dotarcia do Ciebie odrzuciłeś Go.> Tylko dlaczego próbuje dotrzeć wyłącznie za pośrednictwem idiotów i oszołomów, okraszających przekaz bajkami w stylu niepokalanego poczęcia? Skoro taki mądrzejszy, mógłby wymyślić jakiś lepszy sposób, chyba że w swojej niepojętości, z jakiegoś powodu potrzebuje u siebie wyłącznie łatwowiernych głupków.www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwawww.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,14#w713650www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,14#w713651@@@ .
|
|
 | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Jak zwykle, ten sam logiczny błąd, powtarzany przez ateistów i wielu innych, w tym teistów nieogarniających świata. Błąd ten polega na tym, iż zakładasz wstępnie iż istnieje Bóg, a potem dziwisz się że nie potrafisz GO pojąć i wreszcie z tego powodu negujesz pewne rzeczy związane z Bogiem.> 0. Zaczynając tego typu dyskusję zakładasz istnienie Boga, a więc musisz też założyć możliwość braku zrozumienia tej istoty, jako bytu od Ciebie mądrzejszego. Inaczej być nie może.Twoje założenie to klasyczna tautologia. Zakładasz sobie, że Bóg jest od Ciebie mądrzejszy i nie możesz go pojąć, a z tego wynika, że go nie pojmujesz i w ten sposób usprawiedliwiasz sobie wiarę w debilny mem, która jest niczym innym jak paranoją. To tak jakbyś założył, że 2+2=6, ale Ty nie potrafisz tego pojąć, bo Ci wynika 4, co ma być dowodem na genialność i prawdziwość Twojego działania i jego prawdziwość, taka przewyższająca ludzkie poznanie i logikę  Ale beka z lemingów  > >Piekło jest bez sensu gdyż:> >1. Kara wiekuista jest na pewno za wielka, cokolwiek by ktoś nie nabroił - jako taka "psychopatycznie" niesprawiedliwa.> Kara to brak możliwości przebywania z Bogiem, "wieczne potępienie", kara ta to przede wszystkim za odrzucenie Boga. Odrzuciłeś doskonałego Boga, świętego, miłosiernego. Mimo Jego prób dotarcia do Ciebie odrzuciłeś Go. Czas na refleksję, zmianę, jest tu na Ziemi. Nie może to być czas wieczny, ani bóg nie może wieczność wybaczać. Co? 75 lat mało? A jak by było 200, to robi to jakąś różnicę? Chyba nie.No to tak jak psychopata tłumaczy swojej ofierze, że jest zła i zasługuje na potępienie. Tylko, że psychopata przynajmniej nie stworzył swojej ofiary, a ten Twój rzekomy Bóg to śmieć, który podobno stworzył ludzi po to żeby niektórych potępić na wieki. Tylko śmieć, albo psychopata może nazywać to sprawiedliwością. > Otrzymujesz uczciwie info - jaka nagroda, jaka kara. Dostajesz przykazania, w sumie dość proste. Przez całe życie masz szanse na nawrócenie. I wolną wolę. Wszystko wiesz, co potrzeba aby wylądować w niebie lub w piekle. Jeśli przyjmiesz boga - świętego i najdoskonalszego - niebo, gdy odrzucisz - piekło. Jedno i drugie na wieczność.Kolejne psychopatyczne wypociny, tylko tu jeszcze dochodzi kłamstwo, czyli "wolna wola", która logicznie nie może istnieć i rzekome uczciwe info, które jest straszeniem idioty, który opiera się na plotkach (czyli np Biblii). > Uczciwe postawienie sprawy, choć warunki twarde, ale gra przecie idzie o wysoką stawkę.Np o zmarnowanie życia i o swoją samoocenę. > Ad. 0. Wiesz na pewno co dla boga znaczy "wieczny"?Ty wiesz? > Taaaak? Musiałbyś być Bogiem aby to wiedzieć - patrz. pkt 0. Człowiek nie jest w stanie zdefiniować Boga bez sprzeczności na takim poziomie szczególowości, który tutaj próbujesz analizować (wszechwiedza, miłosierdzie, itd...). Nie możesz zatem takiego wniosku wysnuć. Nie wiesz co znaczy wszechwiedzący, nieskończenie miłosierny, itd...Czyli nie ma mowy o uczciwym infie, skoro człowiek nie został obdarzony przez rzekomego stwórcę aparatem poznawczym. Kolejna sprzeczność, a debile uznają, że skoro coś jest sprzeczne, to tym bardziej istnieje  > Bzdura. Nawet wierzący grzeszą.No tak i nie ma w tym nic złego, bo przecież do nieba idzie się za wiarę, a nie za uczynki  > JEsteś jak kibol, który zna prawo, zna zasady, a i tak komuś przyp... na ulicy. Mamy go nie karać za to? Bo... nie wierzył w system, albo miał trudne dzieciństwo...Jesteś jak kibol, który narzuca innym swoje zasady, a za zło uważa np to, że ktoś się krzywo patrzy, to trzeba mu przyj....ć.
|
|
|  | | Brzostowski (7067 punktów) | > Twoje założenie to klasyczna tautologia. Zakładasz sobie, że Bóg jest od Ciebie mądrzejszy i nie możesz go pojąć, a z tego wynika, że go nie pojmujesz i w ten sposób usprawiedliwiasz sobie wiarę w debilny mem, która jest niczym innym jak paranoją...Niczego nie rozumiesz, zupełnie. Rzecz w tym wątku idzie o piekło, z zalożenia zatem istnieje bóg, na potrzeby tej dyskusji i tylko tej. Wy antyklerykały nie poraficie rozmawiać na dany temat, tylko bez sensu skaczecie po tematach jak lemingi. Nie ma tutaj tautologii, bo mimo, iż w rozmowach o bogu, zakładam iż jest mądrzejszy ode mnie i mogę go nie rozumieć, nie usprawiedliwiam tym swojej wiary, bo to byłoby kompletnie IDIOTYCZNE. I nie byłoby tautologią. Nie rozumiesz pojęcia tautologia. > No to tak jak psychopata tłumaczy swojej ofierze, że jest zła i zasługuje na potępienie. Tylko, że psychopata przynajmniej nie stworzył swojej ofiary, a ten Twój rzekomy Bóg to śmieć, który podobno stworzył ludzi po to żeby niektórych potępić na wieki. Tylko śmieć, albo psychopata może nazywać to sprawiedliwością.Dlaczego bóg, o ile istnieje, miałby posługiwać się Twoim poczuciem sprawiedliwości? A może Twoim i forumwiczów fR, a może Bogusławskiego, albo może moim? To jest tylko Twoja ocena, nic więcej. > >Otrzymujesz uczciwie info - jaka nagroda, jaka kara. Dostajesz przykazania, w sumie dość proste. Przez całe życie masz szanse na nawrócenie. I wolną wolę. Wszystko wiesz, co potrzeba aby wylądować w niebie lub w piekle. Jeśli przyjmiesz boga - świętego i najdoskonalszego - niebo, gdy odrzucisz - piekło. Jedno i drugie na wieczność.> Kolejne psychopatyczne wypociny, tylko tu jeszcze dochodzi kłamstwo, czyli "wolna wola", która logicznie nie może istnieć i rzekome uczciwe info, które jest straszeniem idioty, który opiera się na plotkach (czyli np Biblii).Jeśli uważasz, że wolna wola nie istnieje, to podrap sie teraz po dupie lub po głowie, sam zdecyduj. Opowiedz nam w co się podrapałeś i wykaż w jaki sposób Twoja decyzja była zdeterminowana od momentu wielkiego Wybuchu. > Czyli nie ma mowy o uczciwym infie, skoro człowiek nie został obdarzony przez rzekomego stwórcę aparatem poznawczym. Kolejna sprzeczność, a debile uznają, że skoro coś jest sprzeczne, to tym bardziej istnieje  Zostałeś obdarzony aparatem, tylko musisz chcieć go użyć. Coś co jest sprzeczne nie istnieje tym bardziej, tylko cały czas istneić może. > >Bzdura. Nawet wierzący grzeszą.> No tak i nie ma w tym nic złego, bo przecież do nieba idzie się za wiarę, a nie za uczynki  Za jedno lub drugie. > >JEsteś jak kibol, który zna prawo, zna zasady, a i tak komuś przyp... na ulicy. Mamy go nie karać za to? Bo... nie wierzył w system, albo miał trudne dzieciństwo...> Jesteś jak kibol, który narzuca innym swoje zasady, a za zło uważa np to, że ktoś się krzywo patrzy, to trzeba mu przyj....ć.Nikomu niczego nie narzucam, ani nikomu za krzywe spojrzenie nie przyj...bałem. Coś Ci się pop....liło w główce.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Niczego nie rozumiesz, zupełnie.> Rzecz w tym wątku idzie o piekło, z zalożenia zatem istnieje bóg, na potrzeby tej dyskusji i tylko tej.To Ty nie rozumiesz, że wcale nie istnieje na potrzeby żadnej dyskusji. Możemy jedynie o konsekwencjach przyjęcia takiego założenia, ale nic nie musimy sami zakładać. > Wy antyklerykały nie poraficie rozmawiać na dany temat, tylko bez sensu skaczecie po tematach jak lemingi.Bzdura + ad personam > Nie ma tutaj tautologii, bo mimo, iż w rozmowach o bogu, zakładam iż jest mądrzejszy ode mnie i mogę go nie rozumieć, nie usprawiedliwiam tym swojej wiary, bo to byłoby kompletnie IDIOTYCZNE. I nie byłoby tautologią.> Nie rozumiesz pojęcia tautologia.To Ty nie rozumiesz. Jest tautologia, bo niepojętość Boga to konsekwencja założenia, że Bóg istnieje, więc to, że człowiek nie pojmuje Boga nie może być żadnym dowodem na nic. > >No to tak jak psychopata tłumaczy swojej ofierze, że jest zła i zasługuje na potępienie. Tylko, że psychopata przynajmniej nie stworzył swojej ofiary, a ten Twój rzekomy Bóg to śmieć, który podobno stworzył ludzi po to żeby niektórych potępić na wieki. Tylko śmieć, albo psychopata może nazywać to sprawiedliwością.> Dlaczego bóg, o ile istnieje, miałby posługiwać się Twoim poczuciem sprawiedliwości? A może Twoim i forumwiczów fR, a może Bogusławskiego, albo może moim?> To jest tylko Twoja ocena, nic więcej.Tak właśnie rozumują psychopaci. Wywalasz logikę, wstawiając tu niepojętość, wywalasz sumienie wstawiając tu inne pojęcie sumienia, którym kieruje się Bóg (równie dobrze mogłoby to być założenie, że sprawiedliwe jest skazanie Brzostowskiego na tortury, za to że nazywa się Brzostowski i wg czyjejś moralności może to być sprawiedliwe), wywalasz empatię i wstawiasz tu surowe absolutne reguły. A idź Pan w ch... z taką psychopatyczną argumentacją. > Jeśli uważasz, że wolna wola nie istnieje, to podrap sie teraz po dupie lub po głowie, sam zdecyduj. Opowiedz nam w co się podrapałeś i wykaż w jaki sposób Twoja decyzja była zdeterminowana od momentu wielkiego Wybuchu.Co za tępe wypociny. Piszemy o wolnej woli, a nie o drapaniu się po dupie. Jeśli podrapię się, bo Ty mi powiedziałeś, to gdzie tu wolna wola? Co ma do tego wielki wybuch? Pomyśl logicznie (tak, wiem, nie potrafisz, a Bóg przecież może być poza logiką): jeśli postanawiasz podnieść do góry prawą rękę żeby udowodnić innym istnienie wolnej woli, to tak naprawdę: - podniesienie ręki jest wymuszone przez potrzebę udowodnienia "wolnej woli" - decydujesz się podnieść rękę, a nie np nogę, bo Twój mózg tak wymyślił, a nie mogłeś nakazać swojemu mózgowi żeby wymyślił inaczej - Albert Einstein mówił, że człowiek może zrobić co zechce, ale nie może chcieć tego co zechce. Jeśli uważasz, że wolna wola istnieje, to udowodnij to negując wynikanie decyzji z prawdziwych przyczyn, a zamiast nich wstaw jedną przyczynę, czyli osobę, która jest źródłem swoich myśli, za które jest odpowiedzialna. Nie widzisz, że to absurd? Jeszcze większym absurdem staje się to gdy dodajemy do tego absolutną moralność, której człowiek musi podlegać jeśli ma uniknąć konsekwencji swoich czynów. To klasyczne niewolnictwo, a nie żadna wolna wola. > >Czyli nie ma mowy o uczciwym infie, skoro człowiek nie został obdarzony przez rzekomego stwórcę aparatem poznawczym. Kolejna sprzeczność, a debile uznają, że skoro coś jest sprzeczne, to tym bardziej istnieje  > Zostałeś obdarzony aparatem, tylko musisz chcieć go użyć.Używam i dzięki temu wychodzi mi, że to nieuczciwe info i że idea Boga jest obrzydliwa. > Coś co jest sprzeczne nie istnieje tym bardziej, tylko cały czas istneić może.Bełkot. > >>Bzdura. Nawet wierzący grzeszą.> >No tak i nie ma w tym nic złego, bo przecież do nieba idzie się za wiarę, a nie za uczynki  > Za jedno lub drugie.W Biblii jest napisane, że za wiarę "żeby nikt się nie chlubił". > >>JEsteś jak kibol, który zna prawo, zna zasady, a i tak komuś przyp... na ulicy. Mamy go nie karać za to? Bo... nie wierzył w system, albo miał trudne dzieciństwo...> >Jesteś jak kibol, który narzuca innym swoje zasady, a za zło uważa np to, że ktoś się krzywo patrzy, to trzeba mu przyj....ć.> Nikomu niczego nie narzucam, ani nikomu za krzywe spojrzenie nie przyj...bałem. Coś Ci się pop....liło w główce.Narzucasz swoją "moralność" pochodzącą z Biblii, a właściwie z cudzej (kretyńskiej i psychopatycznej) jej interpretacji.
|
|
| | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Nie rozumiesz pojęcia tautologia. >To Ty nie rozumiesz. Jest tautologia, bo niepojętość Boga to konsekwencja założenia, że Bóg istnieje, no narazie dobrze,
>więc to, że człowiek nie pojmuje Boga nie może być żadnym dowodem na nic.
Oczywiście że nie jest dowodem, jest tylko możliwością, dlatego nie jest tautologią.
Niepojętość Boga jest konsekwencją zalożenia że On istnieje. Z niepojętości Boga nie wynikają żadne dowody na nic. O to właśnie chodzi.
Brawo Ty!
>>Jeśli uważasz, że wolna wola nie istnieje, to podrap sie teraz po dupie lub po głowie, sam zdecyduj. Opowiedz nam w co się podrapałeś i wykaż w jaki sposób Twoja decyzja była zdeterminowana od momentu wielkiego Wybuchu. >Co za tępe wypociny. Piszemy o wolnej woli, a nie o drapaniu się po dupie. Jeśli podrapię się, bo Ty mi powiedziałeś, to gdzie tu wolna wola? Co ma do tego wielki wybuch?
Dlatego możesz się podrapać po dupie, po głowie lub po czym chcesz. Jak już się podrapiesz, to wykaż nam, że to wynik jakiejś formy determinizmu.
A Ty oddzielasz swój mózg od siebie samego? Tak? Mózg Ci każe się drapać? Czy Ty o tym decyduejsz?
>>Za jedno lub drugie. >W Biblii jest napisane, że za wiarę "żeby nikt się nie chlubił". Tam są różne rzeczy popisane, trzeba czytać całość, a nie wyrywki. >>>>JEsteś jak kibol, który zna prawo, zna zasady, a i tak komuś przyp... na ulicy. Mamy go nie karać za to? Bo... nie wierzył w system, albo miał trudne dzieciństwo... >>>Jesteś jak kibol, który narzuca innym swoje zasady, a za zło uważa np to, że ktoś się krzywo patrzy, to trzeba mu przyj....ć. >>Nikomu niczego nie narzucam, ani nikomu za krzywe spojrzenie nie przyj...bałem. Coś Ci się pop....liło w główce. >Narzucasz swoją "moralność" pochodzącą z Biblii, a właściwie z cudzej (kretyńskiej i psychopatycznej) jej interpretacji.
Komu narzucam?
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Oczywiście że nie jest dowodem, jest tylko możliwością, dlatego nie jest tautologią. >Niepojętość Boga jest konsekwencją zalożenia że On istnieje. Z niepojętości Boga nie wynikają żadne dowody na nic. O to właśnie chodzi. >Brawo Ty!
No to przypomnij sobie mistrzu co napisałeś wcześniej:
>Jak zwykle, ten sam logiczny błąd, powtarzany przez ateistów i wielu innych, w tym teistów nieogarniających świata. Błąd ten polega na tym, iż zakładasz wstępnie iż istnieje Bóg, a potem dziwisz się że nie potrafisz GO pojąć i wreszcie z tego powodu negujesz pewne rzeczy związane z Bogiem.
>>Co za tępe wypociny. Piszemy o wolnej woli, a nie o drapaniu się po dupie. Jeśli podrapię się, bo Ty mi powiedziałeś, to gdzie tu wolna wola? Co ma do tego wielki wybuch? >Dlatego możesz się podrapać po dupie, po głowie lub po czym chcesz. Jak już się podrapiesz, to wykaż nam, że to wynik jakiejś formy determinizmu.
A po co miałbym wykazywać tu determinizm, skoro jest jeszcze losowość? To Ty musiałbyś wykazać, że determinizm i losowość w tym przypadku nie mają miejsca, a "ja" (fikcyjny twór, którego istnienie musiałbyś wykazać) to pierwsza przyczyna dla swoich decyzji. Nie dostrzegasz tego gwałtu na logice?
>A Ty oddzielasz swój mózg od siebie samego? Tak? Mózg Ci każe się drapać? Czy Ty o tym decyduejsz?
No właśnie nie oddzielam, ale teiści to robią. Mózg nie może odpowiadać za swoje decyzje, które wyłaniają się z jego działania, podobnie jak komputer nie odpowiada za procesy, które się w nim odbywają.
Odpowiedzialność to tylko i wyłącznie kategoria społeczna, ale w sensie absolutnym byłaby ona absurdem.
Tylko debil albo osoba chora psychicznie może twierdzić, że ma wpływ na to co za chwilę pomyśli.
>>>Za jedno lub drugie. >>W Biblii jest napisane, że za wiarę "żeby nikt się nie chlubił". >Tam są różne rzeczy popisane, trzeba czytać całość, a nie wyrywki.
Jeśli wyrywki przeczą innym wyrywkom, to lepiej tego nie czytać, bo taka całość jest bezwartościowa.
>>Narzucasz swoją "moralność" pochodzącą z Biblii, a właściwie z cudzej (kretyńskiej i psychopatycznej) jej interpretacji. >Komu narzucam?
Swoim rozmówcom.
|
|
| | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Oczywiście że nie jest dowodem, jest tylko możliwością, dlatego nie jest tautologią. >>Niepojętość Boga jest konsekwencją zalożenia że On istnieje. Z niepojętości Boga nie wynikają żadne dowody na nic. O to właśnie chodzi. >>Brawo Ty! >No to przypomnij sobie mistrzu co napisałeś wcześniej: >>Jak zwykle, ten sam logiczny błąd, powtarzany przez ateistów i wielu innych, w tym teistów nieogarniających świata. Błąd ten polega na tym, iż zakładasz wstępnie iż istnieje Bóg, a potem dziwisz się że nie potrafisz GO pojąć i wreszcie z tego powodu negujesz pewne rzeczy związane z Bogiem. Olson, zlituj się. Przecież w kółko o to samo chodzi.
Z założenia o niepojętości, wynika TYLKO możliwość nierozumienia, żadnych dowodów. A zatem nie można wykazać nieistnienia czegoś (np piekła), nawet przez sprzeczność (bo niepojętość!), co nie znaczy że piekło na pewno istnieje.
> Tylko debil albo osoba chora psychicznie może twierdzić, że ma wpływ na to co za chwilę pomyśli.>>> Teraz rozumiem o co Ci chodzi z wolną wolą. Otóż ja w tym przypadku, opieram się na doświadczeniu i robię prosty eksperyment. Siadam przed kompem i mogę napisać DUPA lub GŁOWA, sam decyduję, i piszę: GŁOWA. Dla mnie jest to dowód na to, że podjąłem decyzję samodzielnie - mam wolną wolę.
Tymczasem, Ty rozpatujesz to w kontekście praw i związków przyczynowych, co jest rozważaniem czysto teoretycznym. Dlatego też bardziej ufam doświadczeniu.
Za jedno lub drugie. >>>W Biblii jest napisane, że za wiarę "żeby nikt się nie chlubił". >>Tam są różne rzeczy popisane, trzeba czytać całość, a nie wyrywki. >Jeśli wyrywki przeczą innym wyrywkom, to lepiej tego nie czytać, bo taka całość jest bezwartościowa. Zależy. Mimo pewnych sprzeczności, da się zbudowac obraz spójny. >>>Narzucasz swoją "moralność" pochodzącą z Biblii, a właściwie z cudzej (kretyńskiej i psychopatycznej) jej interpretacji. >>Komu narzucam? >Swoim rozmówcom. No nie sądzę. Wyrażam tylko swoje zdanie. Tak robi każdy tutaj. Ty też coś pisałeś o niesprawiedliwym Bogu. To jest narzucanie?
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Oj Brzostowski, jak Ty ciężko myślisz  Na część Twoich wątpliwości odpowiedziałem tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,713029#w713770> Olson, zlituj się. Przecież w kółko o to samo chodzi.> Z założenia o niepojętości, wynika TYLKO możliwość nierozumienia, żadnych dowodów. A zatem nie można wykazać nieistnienia czegoś (np piekła), nawet przez sprzeczność (bo niepojętość!), co nie znaczy że piekło na pewno istnieje.No przecież bredzisz i to nawet nie widzisz jak  Sprzeczność to sprzeczność i oznacza, że jak wczoraj o 11:12 piłeś kawę i siedziałeś na krześle, to nie mogłeś wczoraj o 11:12 grać w golfa. A może mogłeś, tylko to jest niepojęte? Nie możesz wprowadzić takiej zasady, bo negujesz wtedy logikę, a przez zanegowanie logiki są 2 rzeczy: - nie masz podstaw żeby wierzyć w Twojego Boga, bo bez logiki nie możesz nawet ustalić czym jest wiara, pojęcie Boga straci całkowicie sens jako mem w Twojej głowie, dlatego teiści racjonalizują swoją wiarę. No ale ok, możesz zrezygnować z racjonalizacji, ale wyjdzie na to, że wierzysz bez powodu i argumentów jak debil  - założenie, które wprowadzasz niesie za sobą głębokie konsekwencje, bo na jego kanwie wszystko traci sens i w tym momencie robisz to samo co taki apologeta Jan Lewandowski, który pisywał kiedyś na forum. Tamten z kolei zanegował dosłownie wszystko i nie zauważył, że ta negacja zaorała też jego negację i wszystko co wypowiedział  Negując wszystko i przeciwstawiając to pojęciu niepojętości tworzysz sobie marny wytrych, którego może użyć KAŻDY do podważenia WSZYSTKIEGO, sprowadzając to do stwierdzenia, że ostatecznie i tak nic nie wiadomo (do podobnych wniosków może dojść każdy kiedy zastanowi się skąd w ogóle cokolwiek wie na jakikolwiek temat, bo nasze myśli odwołują się przecież do innych myśli i doświadczeń, a te są niczym innym jak interpretacja mózgu sygnałów ze zmysłów, a następnie zapisem w pamięci). W tym momencie każda dyskusja i każda myśl traci sens. Przeciwieństwem czegoś logicznego jest coś nielogicznego, czyli brednie, bełkot. Niepojęte nie oznacza nielogiczne, tylko jak już to za trudne do zrozumienia. To, że nie mogłeś być o 11:12 na polu golfowym i jednocześnie na swoim fotelu z kawą to coś pojętego i nielogicznego, podobnie jak teoria piekła i nieba i jej bezdenna głupota i niemoralność. > > Tylko debil albo osoba chora psychicznie może twierdzić, że ma wpływ na to co za chwilę pomyśli.>>>Teraz rozumiem o co Ci chodzi z wolną wolą. Otóż ja w tym przypadku, opieram się na doświadczeniu i robię prosty eksperyment. Siadam przed kompem i mogę napisać DUPA lub GŁOWA, sam decyduję, i piszę: GŁOWA. Dla mnie jest to dowód na to, że podjąłem decyzję samodzielnie - mam wolną wolę.> Tymczasem, Ty rozpatujesz to w kontekście praw i związków przyczynowych, co jest rozważaniem czysto teoretycznym. Dlatego też bardziej ufam doświadczeniu.> Za jedno lub drugie.To jest strasznie prostackie myślenie. Skąd wziąłeś taką decyzję i taki pomysł? Ja to rozpatruję w kontekście logiki, ale dla Ciebie jak widać ona nic nie znaczy i robisz z niej damę lekkich obyczajów, jak typowy janusz teista  > >>>W Biblii jest napisane, że za wiarę "żeby nikt się nie chlubił".> >>Tam są różne rzeczy popisane, trzeba czytać całość, a nie wyrywki.> >Jeśli wyrywki przeczą innym wyrywkom, to lepiej tego nie czytać, bo taka całość jest bezwartościowa.> Zależy. Mimo pewnych sprzeczności, da się zbudowac obraz spójny.Da się nawet zbudować wiele takich obrazów, w zależności od tego kto czyta i kto te obrazy tworzy. No i mimo sprzeczności... gdyby ta Zdzisia nie miała wąsów i włosów na klacie i byłaby 50 lat młodsza to dałoby się ją...  > >>>Narzucasz swoją "moralność" pochodzącą z Biblii, a właściwie z cudzej (kretyńskiej i psychopatycznej) jej interpretacji.> >>Komu narzucam?> >Swoim rozmówcom.> No nie sądzę. Wyrażam tylko swoje zdanie. Tak robi każdy tutaj. Ty też coś pisałeś o niesprawiedliwym Bogu. To jest narzucanie?Ale Ty narzucasz, bo Twoją tezą jest istnienie Boga, który skaże mnie na wieczne piekło jeśli nie będę w niego wierzył, a wraz z tym wpierniczasz tu swoje durne przekonania moralne, które są "kopiuj-wklej" z jakiegoś katechizmu, który przygotował klecha aby sterować motłochem. I Ty mówiąc ateiście coś takiego zwyczajnie atakujesz go i próbujesz mu narzucić swoją moralność, stosując tu mechanizm zastraszania, manipulacji i podawania prawd objawionych, w które wierzysz. Równie dobrze mógłbyś mi powiedzieć, że wierzysz (i to Twoja opinia, do której masz prawo), że jestem głupim ch... i że dopadnie mnie banda dresów i przekopie i że to dobrze wg Twojej wizji sprawiedliwości. Gwałcisz przy tym logikę, a później się dziwisz, że dostajesz takie odpowiedzi  No ale ten Bóg to spoko koleś. Pewnie sobie myślał "Józkowi dam raka, a Staszkowi hemoroidy, a ten Karol nie będzie mógł mieć dziewczyny, ale będzie marzył o miłości, hehehe"  Siedzi sobie szczęśliwy człowiek i łowi ryby. Podchodzi do niego katolik i mówi, że niesie dobrą nowinę o miłosiernym Bogu Jahwe, który wtrąca niewiernych na wieki do piekła i każe osoby nieprzestrzegające jego przykazań. Rybak pyta: - A co z ludźmi, którzy nie znają tego Boga? - Ich Bóg nie może ukarać (taka mała dygresja - to po co oni żyją? - przyp. olson  ) - To po cholerę mi o tym powiedziałeś?! :D
|
|
| | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | Dyskusja jest bez sensu. CZeść.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | | |  | | Fortem (27 punktów) |
> >A Ty oddzielasz swój mózg od siebie samego? Tak? Mózg Ci każe się drapać? Czy Ty o tym decyduejsz?> No właśnie nie oddzielam, ale teiści to robią. Mózg nie może odpowiadać za swoje decyzje, które wyłaniają się z jego działania, podobnie jak komputer nie odpowiada za procesy, które się w nim odbywają.W porządku, "ja" i mózg to jedno, tyle, że z posiadanych mi informacji wynika, że to właśnie mózg - czyli skomplikowany zespół połączeń neuronów - jest centralą wyborów i odpowiada za wszelkie działania  zarówno na płaszczyźnie myślowej, jak i ruchowej chociażby. Zatem nie rozumiem, jak mózg może nieodpowiadać za swoje decyzje... Skoro mózg to "ja" - zatem to właśnie mózg jest "odpowiedzialny", chociaż to dość przenośne określenie  I owszem, to właśnie mózg każe się podrapać, pod wpływem bodźców zewnętrznych  A konkretnie rdzeń przedłużony mózgu, odpowiedzialny za odruchy. Czujemy denerwujące uczucie, które to jest rejestrowane przez nasz układ nerwowy. Gdy coś swędzi, naturalnym odruchem jest tu drapanie i mały tutaj mamy wybór  Odruchy są mechaniczne, często zachodzą nawet bez naszej świadomości  Może i nie jestem jakimś znawcą, ale zupełnie nie widzę sensu logicznego w oddzielaniu mózgu od decyzji. Przecież z punktu widzenia biologicznego, to właśnie dzięki niemu - wspaniałemu mózgowi (razem z całym układem nerwowym) jesteśmy tym, kim jesteśmy  Jeśli możecie szerzej uzasadnić to stanowisko byłabym wdzięczna  Może dysponujecie szerszą wiedzą w tym temacie
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > W porządku, "ja" i mózg to jedno, tyle, że z posiadanych mi informacji wynika, że to właśnie mózg - czyli skomplikowany zespół połączeń neuronów - jest centralą wyborów i odpowiada za wszelkie działania zarówno na płaszczyźnie myślowej, jak i ruchowej chociażby.> Zatem nie rozumiem, jak mózg może nieodpowiadać za swoje decyzje...> Skoro mózg to "ja" - zatem to właśnie mózg jest "odpowiedzialny", chociaż to dość przenośne określenie No właśnie nie może być odpowiedzialny, no bo jak? Moralność to mechanizm społeczny, więc człowiek jako jednostka odpowiada przed daną grupą. W tej sytuacji przyczyny podjęcia przez mózg decyzji nie mają większego znaczenia. Jest czyn, jest kara lub nagroda. Teraz wyobraź sobie, że zamiast ludzi mówimy o losowych algorytmach. Losuje się jakiś uczynek i dany algorytm jest za niego karany lub nagradzany. Ludzie to takie algorytmy, ale mają jeszcze jedną bardzo ważną cechę, czyli czują, żyją. Kara za uczynki jest więc także karaniem niewinnej świadomości, którą niektórzy teiści nazywają boską cząstką. Czym jest kara? Służy ona przede wszystkim prewencji i nauce. Wieczne piekło nie przyczynia się ani do jednego, ani do drugiego, choć gdyby było pewne to wszyscy stalibyśmy się niewolnikami takiej prewencji, ale wtedy dokonywanie wyborów traci sens i jest tylko iluzją i mrzonką. Wieczne piekło byłoby karaniem nie losowego, złego algorytmu, tylko żywej świadomości, która doświadcza bycia tym algorytmem. Tylko, że to bycie jest iluzją. Zauważ też, że skoro mózg coś tworzy to mówię "ja to stworzyłem", ale przecież to tylko uproszczenie, skrót myślowy. Czy ten "ja", który mówi "stworzyłem" to ten sam "ja", który tworzy? Przecież ten mówiący "ja" doświadczył tego, że zastał swoje twory już gotowe. Stwierdzenie "ja stworzyłem" to tylko i wyłącznie przypisanie tworu do danego człowieka jako organizmu, a nie jako żywej świadomości. > I owszem, to właśnie mózg każe się podrapać, pod wpływem bodźców zewnętrznych A konkretnie rdzeń przedłużony mózgu, odpowiedzialny za odruchy. Czujemy denerwujące uczucie, które to jest rejestrowane przez nasz układ nerwowy.> Gdy coś swędzi, naturalnym odruchem jest tu drapanie i mały tutaj mamy wybór > Odruchy są mechaniczne, często zachodzą nawet bez naszej świadomości  A to co zachodzi z naszą świadomością to prawie to samo. To, że wydaje Ci się, że myślisz nad czymś świadomie, to tylko iluzja. W rzeczywistości zachodzą tu po prostu bardziej skomplikowane mechanizmy, które pochłaniają więcej uwagi. I znów - niby ja mam wpływ na to co wymyślę, bo nie wujek Staszek, czy pani Krysia, czyli w kontekście społecznym mózg i ja to jedność. W kontekście wewnętrznym dla mojej psychiki jest już inaczej, bo jednak nie mam wpływu na to co wymyślam, jako "ja" go nie mam, bo zastaję swoje pomysły. Czasem miewam tak, że idąc spać mam jakiś pogląd, a rano budzę się i postanawiam go zmienić, bo w mojej głowie powstały nowe perspektywy spojrzenia na sprawę. Nie mam wpływu na to z jaką myślą wstanę jutro rano. > Może i nie jestem jakimś znawcą, ale zupełnie nie widzę sensu logicznego w oddzielaniu mózgu od decyzji. Przecież z punktu widzenia biologicznego, to właśnie dzięki niemu - wspaniałemu mózgowi (razem z całym układem nerwowym) jesteśmy tym, kim jesteśmy  Czyli kim?  Jesteśmy tym kim jesteśmy na skutek losowych mutacji i weryfikacji ich przez środowisko (ewolucja). Decyzje mózgu to mechanizmy wykształcone przez lata ewolucji plus losowość plus kultura (też będąca wynikiem ewolucji). "Ja" to interfejs pozwalający utożsamić się z sumą tych decyzji, emocji i myśli i uprościć skomplikowane mechanizmy do jednej szufladki. A teraz tak: Pomyśl teraz o kimś kogo dobrze znasz i spróbuj opisać w myślach tę osobę, jak najlepiej ją scharakteryzować. Jeśli już to zrobiłaś, to to wyobraź sobie, że nią jesteś, tzn wyobraź sobie perspektywę "ja" tej osoby. Teraz pomyśl o sobie jako o osobie, o której ktoś myśli w ten sam sposób. A teraz powiedz czy Ty to ta osoba, czy świadomość doświadczająca bycia tą osobą?
|
|
 | 14 na 14 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Piekło jest bez sensu gdyż: >>1. Kara wiekuista jest na pewno za wielka, cokolwiek by ktoś nie nabroił - jako taka "psychopatycznie" niesprawiedliwa. >Kara to brak możliwości przebywania z Bogiem, "wieczne potępienie", kara ta to przede wszystkim za odrzucenie Boga. Odrzuciłeś doskonałego Boga, świętego, miłosiernego. Mimo Jego prób dotarcia do Ciebie odrzuciłeś Go.
Znowu wpadłeś w jakiś stan euforii i uniesienia i dyrdymały tu wypisujesz. O czym Ty piszesz? Kara za odrzucenie Boga? To nie człowiek odrzucił Boga (znów hipotetycznie - tylko dla potrzeb dyskusji - muszę na krótko założyć jego istnienie), to Bóg odrzucił człowieka. Bóg święty i doskonały? A cóż Ty przez te pojęcia w odniesieniu do Boga rozumiesz? Bóg miłosierny? O jakim miłosierdziu piszesz? Gdzieś Ty to miłosierdzie u swego Boga dostrzegł? Piszesz o próbach dotarcia Boga do człowieka. A gdzie Ty te próby dostrzegłeś? Chyba w tym nieustannym piekle, które Twój Bóg stworzył człowiekowi na ziemi. I w tym niekończącym się karaniu, czynionym przez niego w sposób niemal wzorowy, dla samego karania wyłącznie, bo niczemu innemu ono służyć nie może. Ale to nie powinno być dla niego powodem do chwały.
Negujesz to co napisałem? Odrzucasz to i nie zgadzasz się z tym? Oto Twój obraz "Boga miłosiernego, świętego i doskonałego". Oto jego próby dotarcia do człowieka. Czytaj uważnie, byś niczego nie zagubił:
Mniej więcej co sześć sekund umiera na naszej planecie jedno dziecko - umiera w sposób okrutny i przeraźliwy - bo umiera z głodu. Tak naprawdę umiera ich nieco więcej, ale ja piszę tylko o tych, którym głód odbiera życie. A teraz dobrze licz, jeśli potrafisz. Jeśli jedno dziecko umiera z głodu co sześć sekund, to w ciągu jednego tylko roku umiera z głodu około 5,2 do 5,3 mln dzieci. W ciągu dwóch lat - już około 10,5 mln, w ciągu siedmiu - to już około 37 milionów martwych z głodu dzieci. To mniej więcej tyle, ile ludności liczy Polska. Co te dzieci zrobiły złego, że musiały w tak przeraźliwy sposób pożegnać się z życiem? Gdzie Ty tu dostrzegasz jakikolwiek choćby ślad miłosierdzia Boga? Gdzież ten miłosierny Bóg jest. Nie widzi, nie słyszy? A może wolał się odwrócić tyłem, by tego nie dostrzegać? Potrafisz odpowiedzieć? I napisz jeszcze, gdzie tu dostrzegasz wolną wolę (o której ustawicznie piszesz) i winę tych, którzy błagają o jedzenie dla siebie i swoich dzieci i umierają z głodu.
Czy wiesz o tym, że każdego dnia około jeden miliard ludzi zastanawia się, czy będą mieli jutro co jeść. I tak dzień po dniu, tydzień po tygodniu... I nic, tylko głód. Ciągły głód. A Ty jakieś banialuki o boskim miłosierdziu wypisujesz. Czy Ty poważny jesteś? Na jakieś makabryczne żarty Ci się zebrało. I tutaj też spróbuj jakoś wcisnąć tę wolną wolę. Może Ci się uda.
Mało Ci jeszcze tego, co napisałem? To dostaniesz więcej. W drugiej połowie XIX wieku w czasie trzeciej pandemii dżumy, która rozpoczęła się w Chinach i szybko rozprzestrzeniała na inne kontynenty, śmierć poniosło około 12 milionów ludzi. Również w pierwszej połowie XIX wieku następujące po sobie pandemie cholery w Indiach doprowadziły do śmierci około 40 milionów ludzi. W XVIII wieku pandemie ospy zabiły w Europie około 60 milionów osób. W połowie VI wieku ogólnoświatowa pandemia dżumy, zapoczątkowana w Cesarstwie Bizantyjskim, zabiła około 100 milionów ludzi, w tym ponoć do 60 procent mieszkańców Europy. Pandemia grypy "hiszpanki", która w latach 1918-1919 zawitała niemal na wszystkie kontynenty, uśmierciła około 50 do 100 milionów ludzi. I wreszcie czarna śmierć. Epidemia dżumy nawiedziła XIV-wieczną Europę, Krym i północną część Afryki. Szacuje się, że śmierć w jej wyniku poniosło od około 75 do nawet 200 milionów ludzi. Podobają Ci się te liczby? Czy dostrzegasz w nich swojego "doskonałego, świętego i miłosiernego Boga"? Bo ja nie. A wiesz może, gdzież tu się ta wolna wola zapodziała?
Dwie dwudziestowieczne wojny światowe. Pierwsza w ciągu nieco ponad czterech lat pociągnęła za sobą śmierć około 15 milionów istnień ludzkich, czyli nieco ponad 3,5 miliona rocznie. Ta druga była jeszcze gorsza. Sześć lat i od 50 do 78 milionów ludzi straciło życie. W ciągu roku od ośmiu do trzynastu milionów. I masz tu Auschwitz, Birkenau, Katyń... I masz swojego Boga, który przez sześć lat się temu przyglądał. Ale być może właśnie w tym przyglądaniu dostrzegłeś ten ogrom jego miłosierdzia?
Szukajmy tego miłosierdzia dalej. A może dostrzegasz je w ciągłych katastrofach przyrodniczych zbierających okrutne żniwo. Takich między innymi, które w ciągu kilku minut czy godzin uśmiercają dziesiątki lub nawet setki tysięcy ludzi. Przykład najstraszniejszy: tsunami z grudnia 2004 roku na Oceanie Indyjskim to około 300 tysięcy zabitych. I znowu ta wszechogarniająca moc boskiego miłosierdzia. Aż dech w piersiach zapiera.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
|  | -6 na 6 | Brzostowski (7067 punktów) | >>>Piekło jest bez sensu gdyż: >>>1. Kara wiekuista jest na pewno za wielka, cokolwiek by ktoś nie nabroił - jako taka "psychopatycznie" niesprawiedliwa. >>Kara to brak możliwości przebywania z Bogiem, "wieczne potępienie", kara ta to przede wszystkim za odrzucenie Boga. Odrzuciłeś doskonałego Boga, świętego, miłosiernego. Mimo Jego prób dotarcia do Ciebie odrzuciłeś Go. >Znowu wpadłeś w jakiś stan euforii i uniesienia i dyrdymały tu wypisujesz. >O czym Ty piszesz? Kara za odrzucenie Boga? To nie człowiek odrzucił Boga (znów hipotetycznie - tylko dla potrzeb dyskusji - muszę na krótko założyć jego istnienie), to Bóg odrzucił człowieka.
Ech...
Znowu to samo, znowu to logiczne splątanie, nawet u Ciebie.
Założyłeś roboczo, że Bóg istnieje. Bóg ten (np chrześcijański - ten jest mi najbliższy i o nim tu piszemy, jak rozumiem), dość wyraźnie określa jak jest. Oczywiście Ty jako znawca Biblii rozkminasz każdą rzecz na drobne elementy, ale jak zwykle gubisz istotne rzeczy. Generalnie Bóg pośrednio lub bezpośrednio opowiada coś o życiu wiecznym, słyszałeś? Coś tam też mówi, o tym, że cierpienie to niezła droga do zbawienia, słyszałeś? A Ty, jak zwykły (przepraszam) logiczny leming, zakładasz roboczo, że istnieje Bóg, już olewasz roboczo skutki założenia. Patrzysz tylko na to co ludzkie, tak jakby Boga nie było. To jest właśnie podstaowy błąd logiczny 99% dyskutantów, błąd który w zasadzie unimożliwia uczciwą dyskusję.
Przecież Ty, Andrzeju jesteś madrym facetem, jak możesz zatem zakładać roboczo istnienie boga i jednocześnie nie brać pod uwagę skutków tego założenia?
Skoro Bóg istnieje, to dla Boga cierpienie człowieka jest tylko krótką drogą do nieba, a śmierć początkiem życia wiecznego, zmianą. Bóg o tym wie, Ty nie wiesz, dlatego dla Ciebie to straszne rzeczy.
Dlaczego trzeba cierpieć? Nie wiem. Dlaczego tak to wymyślił? Nie wiem. Może uznał, ze to kształtuje charakter?
A Ty, a Wy? A może Bóg pokazuje Wam - cierpienie innych, głodne dzieci, wyposaża Was w możliwość pomocy tym cierpiącym? Którzy i tak pójdą do nieba. Bóg się nimi posługuje, dając im życie wieczne, aby sprawdzić, co Ty, co Wy na to, poza antyklerykalnym ględzeniem?
Co robicie, aby te dzieci nakarmić? Co robicie aby pomóc cierpiącym? Ach wiem - wolna wola nie istnieje! Bóg to wszystko wymyślił, okrutnik, ja nic nie mogę!!!
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| |  | 12 na 12 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > >>Kara to brak możliwości przebywania z Bogiem, "wieczne potępienie", kara ta to przede wszystkim za odrzucenie Boga. Odrzuciłeś doskonałego Boga, świętego, miłosiernego. Mimo Jego prób dotarcia do Ciebie odrzuciłeś Go.> >O czym Ty piszesz? Kara za odrzucenie Boga? To nie człowiek odrzucił Boga (znów hipotetycznie - tylko dla potrzeb dyskusji - muszę na krótko założyć jego istnienie), to Bóg odrzucił człowieka.> Ech... Znowu to samo, znowu to logiczne splątanie, nawet u Ciebie. Założyłeś roboczo, że Bóg istnieje. Bóg ten (np chrześcijański - ten jest mi najbliższy i o nim tu piszemy, jak rozumiem), dość wyraźnie określa jak jest.Tak, zdarza mi się podczas dyskusji z chrześcijanami zakładać roboczo istnienie Boga, mając z reguły na myśli Boga judeochrześcijańskiego "funkcjonującego" czy też "obecnego" w naszym kręgu kulturowym. W czasie dyskusji przedstawiam obraz tego Boga - obraz, który wyłania mi się z kart Starego i również Nowego Testamentu. To nie jest obraz dobrego Boga, to jest obraz Boga złego. W czasie dyskusji piszę o świecie rzekomo stworzonym przez owego hipotetycznie przyjętego Boga-stwórcę. To jest obraz przedstawiony z punktu widzenia teodycei, gdyż w tego rodzaju dyskusjach - z mojego oczywiście punktu widzenia - taki obraz świata powinienem przedstawiać. To obraz pełen niewysłowionych ludzkich tragedii i nieszczęść, wojen, kataklizmów, epidemii i wreszcie panoszącego się głodu. To obraz świata, który ten - powtarzam to - hipotetycznie dla potrzeb dyskusji przyjęty Bóg-stwórca dał ludziom. Innego świata nie dał. Przedstawiam Ci - oraz podobnie do Ciebie myślącym - obraz tego Boga oraz jego dokonań i zastanawiam się, dlaczego w niego wierzysz. Jeszcze nigdy osobiście dyskusji na taki temat nie zapoczątkowałem (na forum i nie tylko), gdyż uważam, że nie warto. Jeśli w ogóle do tego rodzaju dyskusji się włączam - a staram się czynić to rzadko - to zawsze mój w niej udział jest reakcją na czyjąś wypowiedź - w tym przypadku na Twoją. To Ty - niczym ksiądz z ambony - wypisujesz jakieś - w mojej ocenie - banały o "życiu wiecznym" i "wiecznym potępieniu", "karze za odrzucenie Boga", który jest oczywiście "doskonały, święty i miłosierny" i usilnie "próbuje do nas dotrzeć, a my go odrzucamy". Uzupełniasz to jeszcze kolejnymi frazesami o jakichś domniemanych i absolutnie niesprawdzalnych "karach" i "nagrodach" ("niebo" - "piekło"), a na koniec tradycyjnie, jak jakaś zdarta płyta - z całym szacunkiem dla Ciebie - dokładasz na deser tę swoją ulubioną "wolną wolę" (której nawiasem mówiąc nawet nie chcesz lub nie potrafisz jednoznacznie określić) okraszoną "brakiem odpowiedzialności Boga-stwórcy" za wszystko to, co się na stworzonym przez niego świecie dzieje. W ten sposób stawiasz - z jednej strony - swojego Boga doskonałego, świętego i miłosiernego, nieponoszącego jakiejkolwiek za cokolwiek odpowiedzialności oraz - z drugiej strony - człowieka, ponoć najdoskonalszą istotę boskiego aktu stworzenia, którą obciążasz karą za wszystko, zapewne również za to, że został stworzony. Wybacz, panie Brzostowski, ale to jest dla mnie - i zapewne nie tylko dla mnie - papka absolutnie nie do strawienia. Taki zlepek absurdów może z mojej strony skutkować wyłącznie taką odpowiedzią, jakiej Ci udzieliłem - i żadną inną (no, chyba że jeszcze bardziej dosadną). Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| |  | 12 na 12 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > A Ty, jak zwykły (przepraszam) logiczny leming, zakładasz roboczo, że istnieje Bóg, już olewasz roboczo skutki założenia. (...) Przecież Ty, Andrzeju jesteś mądrym facetem, jak możesz zatem zakładać roboczo istnienie boga i jednocześnie nie brać pod uwagę skutków tego założenia?Masz rację. Odrzucam (wolę to słowo od "olewam") skutki tego założenia. Odrzucam zaś dlatego, że przedstawione przez Ciebie "skutki tego założenia" - sprowadzające się de facto do zaprezentowania Twojego obrazu Boga i Twojej jego akceptacji - są w mojej ocenie skrajnie nielogiczne i nie do przyjęcia. Jeśli zakładam roboczo - choćby "na krótko", jak napisałem w poprzedniej wypowiedzi - istnienie Boga-stwórcy, to z oczywistych dla mnie przyczyn zakładam, że powinien on stworzyć świat i nasze w nim miejsce, które my mamy rozumieć i akceptować, a nie tylko on. Powinien tak stworzyć, ale stworzył inaczej. Wszystko to, co napisałem w czterech poprzednich wypowiedziach skłania mnie bowiem do ze wszech miar oczywistego wniosku - nadal poruszam się w zakresie przyjętego założenia o istnieniu Boga-stwórcy - że stworzył on świat nie dla nas, lecz dla zaspokojenia swoich rozbuchanych egoistycznych ambicji. Innymi słowy - stworzył świat dla siebie. Stworzył świat bez nadmiernego zainteresowania doczesnym życiem stworzonych na nim istot, nie tylko tych rozumnych. Stworzył świat i nas po to, byśmy mu okazywali dozgonnie największą z możliwych za to wdzięczność, wychwalali go za to "pod niebiosa" i jeszcze wyżej, okazywali mu wieczną cześć i szacunek, modlili się do niego, winy swe ciągle wyznawali i o wybaczenie go prosili. Stworzył świat, w którym zagwarantował sobie udzielanie najsurowszych kar (co najmniej w "życiu przyszłym") wszystkim tym, którzy zbłądzili tu, na ziemi (czy na pewno zawsze z własnej winy -?) i to wydaje się być dla niego celem niemal ponad wszystkie inne. Stworzył świat, w którym powinniśmy mu składać ofiary, z tymi krwawymi włącznie (tych krwawych na szczęście już od dawna od nas nie żąda), które i tak przynajmniej do pewnego czasu nie w pełni go zaspokajały. Stworzył świat, który dla zamieszkujących go istot nie jest tworem nadmiernie przyjaznym (co nie jest oczywiście winą tego świata, gdyż świat nie wie, że na nim istniejemy - ale Bóg wie), a wiecznie obecne pytanie unde malum stawia go (Boga - nie świat) na pozycji złośliwego demiurga. Czy coś pominąłem? Tak, pominąłem to mianowicie, że około dwa tysiące lat temu, Twój Bóg, powodowany ponoć miłosierdziem a nawet miłością do ludzi, sam sobie złożył ofiarę największą z wielkich: syna swego jednorodzonego, istotę zdolną do odczuwania bólu, sam sobie złożył w śmiertelnej przebłagalnej ofierze na krzyżu. A uczynił to wyłącznie po to, by samego siebie przebłagać i tym samym zdjąć wreszcie z ludzkości odium jakiegoś grzechu popełnionego ponoć tysiące lat temu przez naszych rzekomych prarodziców, które to odium za ten grzech sam zresztą na nas nałożył. A że celu żadnego tym aktem nie osiągnął, to przecież fakt. Zmaza grzechu prarodziców jak była, tak pozostała, a rozszalałe zło "wyposażone" w coraz potężniejsze środki panoszy się po świecie. No cóż - nawet Twojemu Bogu nie wszystko zawsze się udaje. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| |  | 13 na 13 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >To jest właśnie podstawowy błąd logiczny 99% dyskutantów, błąd który w zasadzie uniemożliwia uczciwą dyskusję.
O jakiej dyskusji mówisz? Pominąłem słowo "uczciwej", gdyż zawsze staram się "uczciwie" dyskutować. Wystarczy samo słowo "dyskusja". A zatem o jakiej dyskusji mówisz?
Tu nie może być żadnej rzeczowej dyskusji między nami. Żyjemy w dwóch światach niemających ze sobą wiele wspólnego. Ty w świecie Boga, w świecie religii, baśni, legend i dogmatów, w świecie wiary, a nie - muszę to napisać - w świecie rozumu. (Pomijam tu oczywiście całe Twoje życie prywatne i zawodowe, gdzie - jestem o tym przekonany - rozumem posługujesz się niezgorzej.) Ja z tym światem niewiele mam wspólnego, a zaglądam do niego tylko po to, by z naukowego punktu widzenia poznać i zrozumieć to, co się wydarzyło w odległej Palestynie około dwa tysiące lat temu, a także nieco przed tym i nieco po tym okresie. Tobie wystarczy wiara i nią się zadowalasz, dla mnie ta wiara niewiele znaczy - ja szukam wiedzy, a tej na poziomie wiary nie ma.
Nasze światy nigdy się z sobą nie spotkają, bo to są dwa różne światy. Nie uzgodnimy wspólnego stanowiska, nie porozumiemy się. Ja na to porozumienie nie mam ochoty, Ty nie jesteś do niego przygotowany. Tu nie ma przestrzeni na żaden dyskurs.
>Skoro Bóg istnieje, to dla Boga cierpienie człowieka jest tylko krótką drogą do nieba, a śmierć początkiem życia wiecznego, zmianą. Bóg o tym wie, Ty nie wiesz, dlatego dla Ciebie to straszne rzeczy. Dlaczego trzeba cierpieć? Nie wiem. Dlaczego tak to wymyślił? Nie wiem. Może uznał, ze to kształtuje charakter?
Zawsze się zastanawiałem, skąd chrześcijanie, z którymi dyskutuję o ich Bogu, wiedzą o tym, co powyżej napisałeś. Z czego wynika Twoja pewność, że znasz myśli Boga? Skąd wiesz, co Bóg wie, a czego nie wie, skąd czerpiesz wiadomości o jego wszechwiedzy w mniejszym czy większym stopniu ograniczonej, ale nadal jednak ponoć wszechwiedzy? Skąd wiesz, że cierpienie jest tylko krótka drogą do "nieba"? Skąd wiesz, czego Bóg oczekuje od człowieka, co chce mu dać, kiedy i za jaką cenę? I wreszcie skąd wiesz, że on w ogóle istnieje?
Z czego ta Twoja wiedza wynika? Zapewne z Biblii, a głównie z Nowego Testamentu, którego być może nawet nie przeczytałeś, a może nawet nie posiadasz. Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że wiarygodność historyczna NT jest wyjątkowo mała, że pełen on są nie dających się usunąć wzajemnych sprzeczności, nieprawd, baśni i legend.
Czy wiesz o tym, że żaden z autorów dwudziestu siedmiu ksiąg NT - w tym również czterech ewangelii - nigdy nie widział i nie słyszał Jezusa, że najstarsza ewangelia została spisana pomiędzy 70 a 75 rokiem, czyli min. 40 lat po śmierci Jezusa, zaś najmłodsza pomiędzy rokiem 100 a 110 a jej autor najprawdopodobniej nie znał tych wcześniejszych, że ich anonimowi autorzy dysponowali jedynie jakimiś nie znanymi nam zapiskami i niespisanymi opowiadaniami, sprzecznymi ze sobą i w sposób oczywisty zniekształconymi przez te dziesiątki lat.
Czy wiesz o tym, że informacje o domniemanym "życiu po śmierci" pochodzą niemal wyłącznie z Ewangelii Jana, tej najmłodszej, najbardziej rozwiniętej doktrynalnie, w której Jezus już nie przemawia własnym głosem, lecz głosem wczesnego rodzącego się Kościoła. Tego, co rzekomo Jezus mówi na ten temat w czwartej ewangelii próżno szukać u synoptyków, tych zdań tam nie ma, bo ich autorzy nie operowali jeszcze takimi pojęciami. Wyjątek stanowi bodaj to jedno zdanie powtórzone przez trzech synoptyków, którego końcówka w sposób ewidentny jest dopiskiem wczesnego Kościoła.
A Ty potrafisz tylko powiedzieć: "nie wiem", "nie rozumiem". To stanowczo za mało.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | |  | 7 na 7 | maceox (6766 punktów) | Nie miałem jeszcze okazji rozmawiać z Tobą bezpośrednio. Chciałbym Ci podziękować za Twoje merytoryczne wpisy, z których wiele korzystam.
Tu w szczególności gratuluję postawy w rozmowie z Brzostowskim, choćby ze względu na czas konieczny do przedstawienia na forum argumentów tej wagi w tak rozbudowany sposób.
Większość Twoich wpisów miała dla mnie wcześniej głównie walor wiedzy, ale teraz mam wrażenie, że w tej rozmowie z Brzostowskim przebiła się u Ciebie nuta filozoficzno-emocjonalna, o ile nie wprost ateistyczna. I dobrze.
Sam interesuję się relgioznawstwem w bardzo ograniczonym - ze względu na brak czasu - zakresie. Kiedyś czytałem trochę Eliadego i Campbella, zerknąłem do Malinowskiego, ostatnio zabrałem się za Deschnera, zdarzało mi się również przeczytać coś Izdebskiego. Czyli nie mam podstaw do merytorycznej rozmowy z Tobą, ale skoro jesteśmy na otwartym forum, to chciałbym skorzystać z okazji, by zadać Ci konkretne pytanie.
>Czy wiesz o tym, że żaden z autorów dwudziestu siedmiu ksiąg NT - w tym również czterech ewangelii - nigdy nie widział i nie słyszał Jezusa, że najstarsza ewangelia została spisana pomiędzy 70 a 75 rokiem, czyli min. 40 lat po śmierci Jezusa, zaś najmłodsza pomiędzy rokiem 100 a 110 a jej autor najprawdopodobniej nie znał tych wcześniejszych, że ich anonimowi autorzy dysponowali jedynie jakimiś nie znanymi nam zapiskami i niespisanymi opowiadaniami, sprzecznymi ze sobą i w sposób oczywisty zniekształconymi przez te dziesiątki lat. Czy mógłbyś napisać skąd to wiadomo? Na jakiej podstawie było możliwe dokonanie tak dokładnego datowania (z tolerancją do 5 - 10 lat)?
|
|
| | | |  | 9 na 9 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Czy wiesz o tym, że żaden z autorów dwudziestu siedmiu ksiąg NT - w tym również czterech ewangelii - nigdy nie widział i nie słyszał Jezusa, że najstarsza ewangelia została spisana pomiędzy 70 a 75 rokiem, czyli min. 40 lat po śmierci Jezusa, zaś najmłodsza pomiędzy rokiem 100 a 110 a jej autor najprawdopodobniej nie znał tych wcześniejszych, że ich anonimowi autorzy dysponowali jedynie jakimiś nie znanymi nam zapiskami i niespisanymi opowiadaniami, sprzecznymi ze sobą i w sposób oczywisty zniekształconymi przez te dziesiątki lat. >Czy mógłbyś napisać skąd to wiadomo? Na jakiej podstawie było możliwe dokonanie tak dokładnego datowania (z tolerancją do 5 - 10 lat)?
Zapomniałem o twojej wypowiedzi, stąd i odpowiedź na nią będzie nico spóźniona.
Datowanie ewangelii jest procesem złożonym, a na ostateczny wynik (o ile można go nazwać ostatecznym) wpływa szereg czynników. Żaden z autorów czterech ewangelii kanonicznych nie opatrzył swojego dzieła dokładną datą napisania, nie mówiąc o tym, że nie uznał za stosowne nawet się podpisać. Ponadto nie dysponujemy oryginałem żadnej z ewangelii. W zdecydowanej większości przypadków posiadane najstarsze manuskrypty (papirusy) są - jak zwykł mawiać słynny prof. Barton D. Ehrman - jedynie kopiami wcześniejszych kopii i raczej na pewno nawet nie leżącymi zbyt blisko oryginałów. Choćby z tych powodów niemożliwe jest jednoznaczne określenie dokładnych dat powstania poszczególnych ewangelii, przez co specjaliści różnią się między sobą, a różnice w przyjętych przez nich datacjach przekraczają jednak owe 5 do 10 lat. Ja pisząc na ten temat podaję ten czasokres ich powstania, który osobiście uważam za najbardziej właściwy, co oczywiście nie oznacza, że we wszystkich przypadkach mam rację. Niemniej stąd właśnie wynika pozornie większe uściślenie dat powstania ewangelii (i innych pism wchodzących w skład Nowego Testamentu).
Przykładowo opiszę jak ustalona jest data powstania kanonicznej Ewangelii według Jana, zwanej niejednokrotnie czwartą ewangelią.
Najstarsze informacje pisane o Ewangelii Jana pochodzą ze 180/190 r. n.e. Pierwsza z tych informacji jest autorstwa Ireneusza z Lyonu. Jest to fragment III,1,1 z jego Adversus haereses (Przeciwko herezjom), który zachował się jedynie w Historii kościelnej Euzebiusza z Cezarei datowanej na lata 312-325. Mniej więcej z tego samego czasu (180/190 r. n.e.) pochodzi druga informacja - jest to słynny Kanon (Fragment) Muratoriego. Większość badaczy krytycznych nie bierze pod uwagę informacji na temat czwartej ewangelii pochodzących od: (1) Justyna Filozofa z 1 Apologii i Dialogu z Żydem Tryfonem (dzieła datowane na 150-160 rok n.e.) oraz (2) Papiasza z przypisywanego mu łacińskiego wstępu do ewangelii (datowanie podobne), uznając je za wyjątkowo niepewne. Odnośnie tej drugiej informacji niektórzy wręcz stwierdzają (Geza Vermes, Hyam Maccoby), że "Papiasz milczy na temat Ewangelii Jana".
Dysponujemy papirusem Ryladndsa 457, oznaczanym jako P52, który jest najstarszym znanym nam papirusem z fragmentem tekstu Ewangelii Jana i jednocześnie najstarszym w ogóle papirusem Nowego Testamentu. Papirus P52 to niewielki skrawek tekstu - o wymiarach około 9 na 6 cm - zawierający na stronie przedniej (recto) fragmenty wersetów J 18, 31-33 a na stronie tylnej (verso) - również fragmenty J 18, 37-38. Datowany jest na drugie ćwierćwiecze II wieku n.e., tzn. na lata od 125/135 do 150.
Z tego, co powyżej napisałem wynika, że jako terminus ante quem (górna granica) powstania Ewangelii Jana powinien być uznany rok 150 n.e., być może nieco wcześniej (datowanie P52).
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | |  | 9 na 9 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Terminus post quem (dolna granica) tej ewangelii przysparza nieco więcej trudności, ponieważ nie ma żadnych rozstrzygających dowodów potwierdzających ewentualne wcześniejsze jej powstanie. Pewnych wskazówek dostarcza treść ewangelii. Zwraca się uwagę na wzmianki w 9,22 oraz 16,2 (12,42) mówiące o wyłączeniu z synagogi Żydów uznających Jezusa za Mesjasza. Wzmianki te mogą być aluzją do przebudowanego w latach 85-90 n.e. Dwunastego błogosławieństwa, które stało się podstawą do wykluczenia heretyków - w tym zwolenników Jezusa - z kultu żydowskiego. Może to oznaczać, że ewangelia powstała nawet w roku 85 lub kilka lat później. Wielu badaczy sądzi jednak, że ten wyraźnie już ukazany w ewangelii rozłam między judaizmem a chrześcijaństwem absolutnie nie mógł mieć miejsca przed końcem I wieku n.e. W konsekwencji odrzucają tak wczesną datę powstania ewangelii (czyli po roku 85, który należałoby w takim przypadku uznać jako tpq).
Uwzględniane są następujące, bardzo istotne argumenty. Otóż jest pewne, że przed Ewangelią Jana zostały napisane trzy pozostałe ewangelie kanoniczne: -- Ewangelia Marka datowana najczęściej na lata 70--75, choć badacze głównie chrześcijańscy przesuwają datę jej powstania nawet do roku 65; -- Mateusza i Łukasza datowane w dość szerokim odstępie czasowym 80-100 roku n.e.; niektórzy badacze (głównie chrześcijańscy) optują za okresem wcześniejszym od 80 do 85 n.e.; znana jest mi też sugestia, że Ewangelia Łukasza powstała być może nawet w pierwszych latach II wieku n.e.
Ewangelia Jana jest bez wątpienia późniejszą od ww. ewangelii synoptycznych, o czym świadczy wysoko rozwinięta doktryna Jana, której kulminacją jest bez wątpienia mistyczno-filozoficzny Prolog. Bazując na tej informacji należałoby ustalić tpq na rok 100 n.e. lub nawet kilka lat później.
Podsumowanie: W większości liczących się opracowań przyjmuje się, że czwarta ewangelia w pierwotnym zakresie powstała raczej nie wcześniej niż przed rokiem 100, a konkretnie w okresie 100-110 roku n.e. Taką datę powstania ewangelii podaje m.in. Geza Vermes. Inni badacze podają następujące daty: Hugh J. Schonfield: 110-115; Karlheinz Deschner: nie wcześniej niż około 100; Uta Ranke-Heinemann: 90-100; Hyam Maccoby: około roku 100; Stanisław Gądecki (bp): 96-100; Stephen S. Smalley: nie wcześniej niż 85; Reza Aslan: 100-120; Helena Eilstein: około 100; Harold W. Attrige: 90-110; John D. Crossan: pierwsza wersja na początku II wieku, druga (liczne dodatki) 120-150; Paweł Janiszewski: pierwsza wersja około roku 100, powtórna redakcja 120-150; Fryderick F. Bruce: 90-100.
Z powyższego zestawienia wyraźnie widać, iż badacze chrześcijańscy przesuwają datację czwartej ewangelii przed rok 100 n.e., co ma uczynić wiarygodną ich tezę, że autorem był apostoł Jan, który najprawdopodobniej już w tych latach od dawna nie żył, zaś pozostali autorzy konsekwentnie utrzymują, że ewangelia powstała po roku 100 z ostatecznym terminem (uzupełnienia) nawet do roku 150.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| |  | 15 na 15 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > A Ty, a Wy? A może Bóg pokazuje Wam - cierpienie innych, głodne dzieci, wyposaża Was w możliwość pomocy tym cierpiącym? Którzy i tak pójdą do nieba. Bóg się nimi posługuje, dając im życie wieczne, aby sprawdzić, co Ty, co Wy na to, poza antyklerykalnym ględzeniem?Przeraźliwe to słowa, obrzydliwe. Przyjrzyj się: tak wygląda cierpienie małych, głodnych dzieci. Tak wyglądają dzieci idące do nieba - tak jakby inaczej wyglądać nie mogły. Popatrz kim i w jaki sposób posługuje się Twój Bóg. [Załącznik] Czy zastanawiałeś się kiedyś, czy Twój Bóg spytał kiedyś tych dzieci i ich rodziców, czy chcą takiego życia na ziemi? Czy zastanawiałeś się kiedyś, że te dzieci - o ile w ogóle byłyby w stanie te frazesy zrozumieć - chciałyby jeszcze jakiegokolwiek życia "po śmierci" po tym, co przeżyły tu, w życiu doczesnym? Brzostowski! Wstydź się tego, co napisałeś!> Co robicie, aby te dzieci nakarmić? Co robicie aby pomóc cierpiącym? Ach wiem - wolna wola nie istnieje! Bóg to wszystko wymyślił, okrutnik, ja nic nie mogę!!!Nic ten Twój Bóg nie wymyślił. Nic! Bo z tym Twoim Bogiem jest tak - zresztą z każdym innym również, choćbyś nie wiem jakimi cechami i przymiotami go opisał - że on najprawdopodobniej nie istnieje. A prawdopodobieństwo jego nieistnienia jest wyjątkowo duże. Zakładam, że graniczy ono niemal z absolutną pewnością. Twój Bóg jest wyłącznie produktem ludzkich umysłów, w których wykiełkował tysiące lat temu jako wynik niewiedzy, strachu i nieudolnych pierwszych prób zrozumienia rzeczywistości. I może czegoś tam jeszcze. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > >A Ty, a Wy? A może Bóg pokazuje Wam - cierpienie innych, głodne dzieci, wyposaża Was w możliwość pomocy tym cierpiącym? Którzy i tak pójdą do nieba. Bóg się nimi posługuje, dając im życie wieczne, aby sprawdzić, co Ty, co Wy na to, poza antyklerykalnym ględzeniem?> Przeraźliwe to słowa, obrzydliwe.> Popatrz kim i w jaki sposób posługuje się Twój Bóg.> [Załącznik] A Wy, niewierzący w Boga, zrobiliście coś dla tych dzieci? Jakimi jesteście ludźmi, że nic nie robicie? Wstydźcie się!
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | |  | 5 na 5 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > >>A Ty, a Wy? A może Bóg pokazuje Wam - cierpienie innych, głodne dzieci, wyposaża Was w możliwość pomocy tym cierpiącym? Którzy i tak pójdą do nieba. Bóg się nimi posługuje, dając im życie wieczne, aby sprawdzić, co Ty, co Wy na to, poza antyklerykalnym ględzeniem?> >Przeraźliwe to słowa, obrzydliwe.> >Popatrz kim i w jaki sposób posługuje się Twój Bóg.> > [Załącznik] A Wy, niewierzący w Boga, zrobiliście coś dla tych dzieci? Jakimi jesteście ludźmi, że nic nie robicie?> Wstydźcie się!Przynajmniej nie mówimy im, że glodująi cierpią dla boga i dla lepszego życia po zdechnięciu z głodu.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Lilly Amina (4723 punktów) | >A Wy, niewierzący w Boga, zrobiliście coś dla tych dzieci? Owszem. A dlaczego pytasz?
|
|
| | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>A Wy, niewierzący w Boga, zrobiliście coś dla tych dzieci? >Owszem. A dlaczego pytasz? Pytam, bo mam wrażenie, iż ateiści za wszelkie "zło" obarczają boga, którego wg nich nie ma, a sami niewiele robią by "zło" zastąpić "dobrem".
Robisz! To się chwali.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Pytam, bo mam wrażenie, iż ateiści za wszelkie "zło" obarczają boga, którego wg nich nie ma, a sami niewiele robią by "zło" zastąpić "dobrem".
Jak Ty chcesz dyskutować logicznie z kimkolwiek, skoro popełniasz tak podstawowe błędy poznawcze? Wydaje Ci się - masz urojenia.
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Lilly Amina (4723 punktów) |
>Pytam, bo mam wrażenie, iż ateiści za wszelkie "zło" obarczają boga, którego wg nich nie ma, a sami niewiele robią by "zło" zastąpić "dobrem". To tylko skrót myślowy. Większość wierzących (zaznaczam, że nie wszyscy) potrafią się owym "Bogiem" zasłaniać. "Bóg tak chce" i po sprawie. Palcem nie kiwną, bo po co, skoro "Bóg tak chce"? A niektórych ateistów (być może nie wszystkich) taka postawa ostro wkurza. Bóg, którego nie ma, nie jest niczemu winny, bo go po prostu nie ma i tyle. Winni są niektórzy wierzący, że jest źle, bo palcem nie kiwają. >Robisz! To się chwali. Tyle, ile mogę. Nie jest to wiele, ale się staram. Bo wiem, że żaden bóg (nawet Bóg) nic tu nie pomoże, bo go zwyczajnie nie ma. Ruszyć tyłki muszą ludzie, którzy coś mogą. Bo są. > BEKA z LEMINGÓW! Nie wiem, mnie to w ogóle nie śmieszy.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jakimi jesteście ludźmi, że nic nie robicie? Wstydźcie się!
Brzostowski, a kto tak naprawdę ma się tu wstydzić? Do kogo konkretnie kierujesz swoje słowa? Znasz choć jednego forumowicza, który robi dla przedstawionych tu cierpiących dzieci mniej, niż ty, czy to tylko wygodne robocze założenie, żeby nie powiedzieć projekcja? Skąd pewność, że 'my nic nie robimy'? Mam wrażenie, że to wciąż ta sama ograna pałka, którą wali się po głowie ateistów.
A piszę o tym dlatego, bo co rusz odgrzewana jest przez apologetów chrześcijaństwa, jak choć by ks. Oko który opluwał w rozmowie ze mną na wiele sposobów ateistów w zasadzie wiedząc o nich tyle co nic i pod maską kultury sączył swoje projekcje nie potrafiąc podać absolutnie żadnych statystyk.
Ja robię na rzecz tych dzieci tyle, ile mogę. Myślę, że ty podobnie a nawet nie mniej ode mnie.
Skąd Twoje założenie, że jest inaczej? Bardzo proszę o odpowiedź - o ile to możliwe uczciwą.
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> zrobiliście coś dla tych dzieci? Jakimi jesteście ludźmi, >> że nic nie robicie? Wstydźcie się! > Skąd Twoje założenie, że jest inaczej? > Bardzo proszę o odpowiedź - o ile to możliwe uczciwą.
Czekałem kilka dni na Twoją odpowiedź i nic. Oczywiście coś zawsze nie pozwala Ci jej udzielić. Już dziękuję, więcej jej nie oczekuję. Bez odbioru.
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
|
|
 | 14 na 14 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Kontynuuję:
Zajrzyj wreszcie do Biblii i zacznij ją czytać najlepiej po kolei, od Starego Testamentu. Zawiera ona ponoć nieomylne i prawdziwe słowa samego Boga, przez Boga została natchniona (jak to rozumieć -?) i dzięki niemu sporządzona, w niej zawarł on swoje przesłanie dla ludzi. Znajdziesz w niej to przesłanie: dziesiątki, setki nawet przykładów wielkiego miłosierdzia Twojego doskonałego i świętego Boga. Tam zobaczysz, jak to miłosierdzie się rodziło. Tam znajdziesz przykłady zła czynionego ludziom przez ludzi, niejednokrotnie z boskiego nakazu, za boskim zezwoleniem i przyzwalającym milczeniem. Również zła wyrządzanego przez Boga, że się tak wyrażę - własnoręcznie. Tam przeczytasz o Bogu, który kieruje się zasadami odpowiedzialności zbiorowej w karaniu potomków za grzechy przodków (do któregoś tam pokolenia włącznie), tam poczytasz o Bogu stosującego wobec swego ludu - arbitralnie przez siebie wybranego - surowe kary za odstępstwo od monolatrii, wywołującego najazdy wroga na swój wybrany naród (kara za brak ufności w Boga) oraz najazdy swego narodu na wrogów. Tam poczytasz o klęskach głodu i zarazy spadających bez opamiętania na winnych i niewinnych - z inspiracji Twego Boga oczywiście. Tam poznasz przykłady, jak Twój Bóg nakazuje dokonywanie rzeczy okrutnych, takich jak święte ludobójstwo oraz totalne niszczenie w czasie wojen kraju przeciwnika (z zabijaniem starców, dzieci, kobiet i zwierząt włącznie). Nie wierzysz? To zapoznaj sie przykładowo z: Rdz 18, Wj 15, Joz 8, Sdz 1, Sdz 3, Lb 21, Lb 33, 2 Sm 5, ... i szukaj dalej.
Stary Testament - gdy go wreszcie dokładnie i uważnie przeczytasz - ukaże Ci Twojego Boga - bo przecież w tego właśnie Boga wierzysz i do niego się modlisz - "opętanego manią wyłączności jak żaden inny wytwór religii przed nim, cechującego się okrucieństwem, jak żaden inny po nim". Znajdziesz tam Boga "kierującego się tak niespotykaną żądzą krwi, że 'wchłonął w siebie wszystko, co demoniczne'". Znajdziesz Boga "opętanego zazdrością, kipiącego żądzą zemsty, nie dopuszczającego tolerancji czy innej wiary" (K.H. Deschner, Kryminalna historia chrześcijaństwa, tom I, s. 51).
W Starym Testamencie - jeśli będziesz go wytrwale i uważnie czytał - znajdziesz rozbudowany dekalog, który Twój święty i miłosierny Bóg dał swemu narodowi wybranemu. Oto wykwity miłosierdzia: Za przelanie ludzkiej krwi - kara śmierci, za śmiertelne pobicie - kara śmierci (ale za zabicie swego sługi kara śmierci nie była przewidziana - oto sprawiedliwość Twojego Boga), za uderzenie rodziców lub złorzeczenie im - kara śmierci, za porwanie człowieka - kara śmierci, dla czarownicy - kara śmierci, za sodomię lub kazirodztwo - kara śmierci, za oglądanie nago swojej siostry - kara śmierci, za składanie ofiar innym bogom - kara śmierci, za uciskanie wdów i sierot - kara śmierci (tę karę gotów jest wymierzać sam Bóg), za pracę w szabat - kara śmierci, za cudzołóstwo - kara śmierci, za współżycie z kobietą w trakcie menstruacji - kara śmierci, za bluźnienie imieniu Boga - kara śmierci, ... Zajrzyj do Rdz 9, Wj 21, Wj 22, Wj 35, Kpł 10, Kpł 20, Kpł 24, ... - tam znajdziesz te perełki.
Starczy już tych przykładów. Zemdliło mnie!
Ten zaś dekalog, który dano wiernym do stosowania, niewielką wartość przedstawia. Tak naprawdę ważne są w nim tylko dwa przykazania stanowiące kodeks karny: (5) nie zabijaj i (7) nie kradnij. Kilka innych to zasady moralne o wątpliwej jakości: (4), (6), (8) i (9/10). Pozostałe trzy (1), (2) i (3) Bóg dał człowiekowi tylko po to, by ten innych bogów nie uznawał, tego jedynego zaś bez potrzeby nie wzywał i coś tam jeszcze. I jeszcze jedno przykazanie - to o obrazach, rzeźbach i wizerunkach - które z wiadomych powodów gdzieś po drodze zaginęło. Przeanalizuj te przykazania jeszcze raz i zastanów się, na czym Twemu Bogu najbardziej zależało.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
|  | -2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) |
> Ten zaś dekalog, który dano wiernym do stosowania, niewielką wartość przedstawia. Tak naprawdę ważne są w nim tylko dwa przykazania stanowiące kodeks karny: (5) nie zabijaj i (7) nie kradnij. Kilka innych to zasady moralne o wątpliwej jakości: (4), (6), (8) i (9/10). Pozostałe trzy (1), (2) i (3) Bóg dał człowiekowi tylko po to, by ten innych bogów nie uznawał, tego jedynego zaś bez potrzeby nie wzywał i coś tam jeszcze. I jeszcze jedno przykazanie - to o obrazach, rzeźbach i wizerunkach - które z wiadomych powodów gdzieś po drodze zaginęło.Przepraszam bardzo, ale brałem Cię wcześniej za człowieka umiarkowanego, który faktycznie zna Biblię i starałem się jako do takiego odnosić się merytorycznie. Jednak to co tutaj napisałeś o przykazaniu "o obrazach, rzeźbach", które niby zginęło, przekreśla prawie wszystko co o Tobie myślałem. Powtarzasz brednie, niestety jesteś antyklerykalnym "normalsem", przykro mi. Oto to przykazanie: "Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył (Wj 20, 2-5)". A tutaj wszystko objaśnione w Katechizmie Kościoła Katolickiego {KKK (2084-2141)}, wspólczesnego, tu masz link: www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-2-1.htmKłamczuszku. Taki z Ciebie ekspert w sprawach Biblii, jak z koziej dupy trąba. Skoro w sprawie podstawowej - dekalogu powtarzasz brednie o zniknięciu przykazania, które to przykazanie jest cytowane i omawiane szczegółowo w katechizmie. Dla Twojej informacji, o mędrcu: Dekalog nie był przez Boga ponumerowany, a numeracja zdań się zmieniała. I w zależności od tego te zapisy o obrazach ladowały pod różnymi numerami przykazań. Niemniej jednak owe zapisy są cały czas aktualne. Czasem, na potrzeby np książeczek do I Komunii, dekalog skraca się i wtedy nie ma wszystkich zapisów, aby dzieci mogły zapamiętać. Jak widzę Twoja wiedza, zakończyła się na tym etapie. Przynajmniej w sprawie dekalogu. pozdrawiam, znawcę Biblii.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| |  | 11 na 11 | Marian Forewa (906 punktów) | >Oto to przykazanie: >"Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył (Wj 20, 2-5)".
To leci dalej, opuściłeś najlepsze:
"ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia..." itp. itd.
Nie każdemu łatwo przychodzi czcić takie prymitywne bydlę. Całe szczęście, że jest tylko wytworem chorej wyobraźni.
|
|
| | |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) |
>To leci dalej, opuściłeś najlepsze: nie opuściłem, tylko to nie było istotą tego co chciałem pokazać. > "ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia..." itp. itd. >Nie każdemu łatwo przychodzi czcić takie prymitywne bydlę. Całe szczęście, że jest tylko wytworem chorej wyobraźni. Tak to jest, jak się czyta teksty bez zrozumienia, w dodatku z nienawistnym antyklerykalnym zacięciem. A wystarczy wziąć książki i poczytać, zamiast powtarzać antyklerykalne brednie bez zrozumienia.
W dodatku, mógłbyś zacytować już dalszy fragment, ale Ci nie pozwala antyklerykalna "szlachetność" oraz "uczciwość" intelektualna, jak to w większości przypadków ma miejsce wśród antyklerykałów.
"ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań."
To raczej dobry wujek, nie?
Kara do 3 i 4 pokolenia jest analogicznie wyjaśniana jak grzech pierworodny. Tu chodzi o naznaczenie grzechem, skłonność do grzechu, a nie to, że jak Twój ojciec zabił kogoś to Ty za to masz odpowiadać. Po prostu gdy uwierzysz w innych bogów, to oznacza, iż owa skłonność do grzechu zostanie przekazana w genach.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | |  | 7 na 7 | maceox (6766 punktów) | >>To leci dalej, opuściłeś najlepsze: >nie opuściłem, tylko to nie było istotą tego co chciałem pokazać. >> "ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia..." itp. itd. >>Nie każdemu łatwo przychodzi czcić takie prymitywne bydlę. Całe szczęście, że jest tylko wytworem chorej wyobraźni. >Tak to jest, jak się czyta teksty bez zrozumienia, w dodatku z nienawistnym antyklerykalnym zacięciem. A wystarczy wziąć książki i poczytać, zamiast powtarzać antyklerykalne brednie bez zrozumienia. >W dodatku, mógłbyś zacytować już dalszy fragment, ale Ci nie pozwala antyklerykalna "szlachetność" oraz "uczciwość" intelektualna, jak to w większości przypadków ma miejsce wśród antyklerykałów. >"ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań." >To raczej dobry wujek, nie? Ja pindolę, jaka moralność Kalego. Dla Ciebie, ta jego łaska względem ślepo w niego wierzących całkowicie usprawiedliwia tę jego nienawiść... I to ma być argument...
>Kara do 3 i 4 pokolenia jest analogicznie wyjaśniana jak grzech pierworodny. Tu chodzi o naznaczenie grzechem, skłonność do grzechu, a nie to, że jak Twój ojciec zabił kogoś to Ty za to masz odpowiadać. Po prostu gdy uwierzysz w innych bogów, to oznacza, iż owa skłonność do grzechu zostanie przekazana w genach. Po prostu!
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Tak to jest, jak się czyta teksty bez zrozumienia, w dodatku z nienawistnym antyklerykalnym zacięciem.Dla każdego zacietrzewionego klerykała każdy kto nie uwzględnia tu opisanych nakazów przy czytaniu i rozumieniu słowa Bożego, "czyta teksty bez zrozumienia, w dodatku z nienawistnym antyklerykalnym zacięciem." Dowodem takiego "nienawistnego antyklerykalnego podejścia" jest np. artykuł Andrzeja Izdebskiego: www.racjon(*)p/s,4937/q,Ksiega.nad.ksiegami> A wystarczy wziąć książki i poczytać,www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,629795#w629926www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,658721#w659139> zamiast powtarzać antyklerykalne brednie bez zrozumienia.Niezależnie ile razy by się powtarzało i jakich argumentów by się nie używało do święcie wierzących we własne racje dotrzeć nie można. Pan Brzostowski: Boguś zluzuj z tymi linkami, i tak nikt tego nie czyta. Sam coś napisz, Ty podobno po religioznawstwie i podyplomówce z teologii, a i w czasopismach naukowych robiłeś. Może by co sam skleił? Hę? Podejście do dialogu wszystkich wierzących - niezależnie od przedmiotu wiary - jest bardzo podobne i merytoryczna dyskusja z nimi jest praktycznie niemożliwą. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,708547#w708810@@@ .
|
|
| | | |  | 8 na 8 | Marian Forewa (906 punktów) | >"ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań." >To raczej dobry wujek, nie?
Może on i wujem, ale ewidentnie zupełnie inaczej rozumiemy określenie "dobry".
>Kara do 3 i 4 pokolenia jest analogicznie wyjaśniana jak grzech pierworodny.
W sensie analogicznie głupio.
|
|
| |  | 12 na 12 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Ten zaś dekalog, który dano wiernym do stosowania, niewielką wartość przedstawia. Tak naprawdę ważne są w nim tylko dwa przykazania stanowiące kodeks karny: (5) nie zabijaj i (7) nie kradnij. Kilka innych to zasady moralne o wątpliwej jakości: (4), (6), (8) i (9/10). Pozostałe trzy (1), (2) i (3) Bóg dał człowiekowi tylko po to, by ten innych bogów nie uznawał, tego jedynego zaś bez potrzeby nie wzywał i coś tam jeszcze. I jeszcze jedno przykazanie - to o obrazach, rzeźbach i wizerunkach - które z wiadomych powodów gdzieś po drodze zaginęło. >Przepraszam bardzo, ale brałem Cię wcześniej za człowieka umiarkowanego, który faktycznie zna Biblię i starałem się jako do takiego odnosić się merytorycznie. Jednak to co tutaj napisałeś o przykazaniu "o obrazach, rzeźbach", które niby zginęło, przekreśla prawie wszystko co o Tobie myślałem. Powtarzasz brednie, niestety jesteś antyklerykalnym "normalsem", przykro mi. Oto to przykazanie: >"Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył (Wj 20, 2-5)". A tutaj wszystko objaśnione w Katechizmie Kościoła Katolickiego {KKK (2084-2141)},
Rozpędziłeś się zanadto. Nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi, a szkoda. Znam Biblię na poziomie - jak mi się wydaje - wystarczająco dobrym. Zarówno Stary jak i Nowy Testament. Znam przedstawione w niej (ST) dwie opowieści o przekazaniu Mojżeszowi - a więc postaci fikcyjnej - Prawa przez Jahwe, "pierwszy raz" na górze Synaj (Wj 20, 1-17) i "drugi raz" na górze Horeb (Pwt 5, 6-21).
Sprawa nie jest taka prosta, jakby Ci się mogło wydawać, ponieważ w zasadzie nie wiemy, gdzie te góry się znajdują. Tradycja, która utożsamia górę Synaj z dzisiejszą Dżebel Musa (Górą Mojżesza) jest niepewna, pochodzi najprawdopodobniej dopiero z IV wieku naszej ery, co oddziela tradycję wędrówki Izraelitów od tej daty o około piętnaście wieków. Przyznać trzeba, że tak długi dystans czasowy zdecydowanie nie sprzyja temu utożsamianiu. W każdym razie brane są również pod uwagę inne góry, niekoniecznie znajdujące się na półwyspie o tej samej nazwie. Podobne problemy dotyczą oczywiście góry Horeb. Próby dowodzenia, że Synaj i Horeb to dwie nazwy tej samej góry są wyjątkowo niepewne. Desperackie są wszelkie próby datowania Dekalogu. Zbiór praw przechował się w całości w wygnaniowych a nawet powygnaniowych dokumentach, co niekoniecznie świadczy o tak późnym jego pochodzeniu. Przykładowo pierwsze przykazanie o wyłączności boga JHWH może być datowane nie wcześniej niż na czasy Jozjasza (druga połowa VII w. p.n.e.), a zatem nie mógł go otrzymać Mojżesz, zaś przykazanie czwarte - zapewne najstarsze, nakazujące czcić swoich rodziców - można datować nawet znacznie w głąb drugiego tysiąclecia p.n.e. Innymi słowy - fikcyjny Mojżesz, fikcyjne przekazanie dekalogu i fikcyjne góry. Tylko dekalog autentyczny. Jeśli zważyć, że rzecz cała została opisana w Pięcioksięgu, to nie powinno nas to zbytnio dziwić.
Oba warianty Dekalogu różnią się w niewielkim stopniu, ale znacząco. W obu tych wersjach - odpowiednio w Wj 20, 4 oraz Pwt 5, 8 - znajduje się przykazanie zakazujące bałwochwalstwa: Nie uczyń sobie podobizny rzeźbionej... (BW). Informacje na ten temat znajdują się również w Kkk od 2129 do 2132.
A teraz wyjaśnię Ci, dlaczego napisałem, że przykazanie to "gdzieś po drodze zaginęło", choć dziwię się, że tego nie zrozumiałeś.
Przeciętny polski katolik zna zasady wiary głównie z tego, co przekazały mu babcie i mamy, co usłyszy na mszy w Kościele i z tego, co udało mu się zapamiętać z lekcji religii, na których i tak nie słuchał, bo odrabiał inne lekcje. Jest jeszcze książeczka do nabożeństwa, z pietyzmem przechowywana przez babcie. I w zasadzie nic więcej. W książeczce do nabożeństwa Dekalog przedstawiony jest w formie nazwijmy to "uproszczonej", w której przykazania o bałwochwalstwie nie ma. Ono gdzieś po drodze zaginęło, panie Brzostowski. O ile dobrze wiem, na lekcjach religii przekazywane jest w tej samej formie. Wiele, wiele lat temu mnie również ksiądz przekazał taką "okrojoną" wersję Dekalogu. W mojej świadomości tego przykazania przez wiele, wiele lat nie było. Ono dla mnie też gdzieś na wiele lat zaginęło.
Wiem, jest jeszcze Biblia. Ale powiedz mi, Brzostowski, w ilu polskich domach ona się znajduje, a jeśli nawet, to kto ją przeczytał. Jaki procent wiernych: dwa, trzy, może cztery. Większy odsetek znających Biblię jest absolutnie nierealny. Śmiem sądzić, że te dwa czy cztery nawet procent to i tak z mojej strony liczby na wyrost. Znam polskich katolików - właściwsze byłoby słowo: znałem - którzy nie wiedzieli, co to jest Biblia. Dla nich ksiądz był jedynym i niepodważalnym autorytetem. To, co powiedział, było święte. Gdy - zdarzyło mi się to - uświadomiłem niektórym z nich, że istnieje Biblia i nie wszystko, co można w niej przeczytać, jest wiernie przekazywane na mszy, byłem przez nich traktowany podejrzliwie.
Katechizm Kościoła katolickiego? A któż go ma, kto go widział na oczy, kto choćby zajrzał do środka i zastanowił się, co tam jest, kto wreszcie go przeczytał? Ja go znam, ale od dawna już do niego nie zaglądałem, bo szkoda mojego czasu. Nie warto.
Mam nadzieję, że zrozumiałeś, dlaczego tak napisałem.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| |  | 12 na 12 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Kłamczuszku. >Taki z Ciebie ekspert w sprawach Biblii, jak z koziej dupy trąba. Skoro w sprawie podstawowej - dekalogu powtarzasz brednie o zniknięciu przykazania, które to przykazanie jest cytowane i omawiane szczegółowo w katechizmie. >Dla Twojej informacji, o mędrcu: >Twoja wiedza, zakończyła się na tym etapie. Przynajmniej w sprawie dekalogu.
Daruj sobie już dalej to, co piszesz. Wystarczy tych epitetów. Nie obrazisz mnie. Znam swoją wartość. Wydaje Ci się, że mi coś udowodniłeś, że mnie na czymś przyłapałeś, ale Ci się nie udało. Dla mnie w tych kwestiach Twoja wiedza jest marginalna, dla mnie - pardon le mot - zwykły cienias jesteś. Jaką bronią zawalczyłeś, taką i ja wziąłem do ręki.
>Dekalog nie był przez Boga ponumerowany, a numeracja zdań się zmieniała. I w zależności od tego te zapisy o obrazach lądowały pod różnymi numerami przykazań. Niemniej jednak owe zapisy są cały czas aktualne.
Skoro i to przykazanie, o którym piszemy, jest aktualne, to co te wszystkie rzeźby bogów, aniołów i innych świętych robią w kościołach. Wyrzuć je stamtąd natychmiast, bo to zakazane przez Boga bałwochwalstwo. Na co jeszcze czekasz? Zacznij od kościoła, do którego chodzisz.
>pozdrawiam, znawcę Biblii.
I ja Cię pozdrawiam.
Specjalnie się nawet nie dziwię, że najważniejsze wątki z moich wypowiedzi pominąłeś. A cóż mogłeś napisać na obronę swego Boga. Nic! - nic więc nie napisałeś.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | |  | -4 na 4 | Brzostowski (7067 punktów) | >Daruj sobie już dalej to, co piszesz. Wystarczy tych epitetów. Nie obrazisz mnie. Znam swoją wartość. >Wydaje Ci się, że mi coś udowodniłeś, że mnie na czymś przyłapałeś, ale Ci się nie udało. Dla mnie w tych kwestiach Twoja wiedza jest marginalna, dla mnie - pardon le mot - zwykły cienias jesteś. >Jaką bronią zawalczyłeś, taką i ja wziąłem do ręki.
Udowodniłem Ci bezspornie, że się:
1) albo pomyliłeś, pisząc o tym iż te zapisy gdzieś zginęły, 2) albo wiedząc jak było, chciałeś w swojej antyklerykalnej zapalczywości dokopać KK, mi lub Panu Bogu.
Jedno i drugie nie świadczy o Tobie zbyt dobrze. Choć ja skłaniam się do punktu 1.
>Skoro i to przykazanie, o którym piszemy, jest aktualne, to co te wszystkie rzeźby bogów, aniołów i innych świętych robią w kościołach. Wyrzuć je stamtąd natychmiast, bo to zakazane przez Boga bałwochwalstwo. Na co jeszcze czekasz? Zacznij od kościoła, do którego chodzisz.
No i Andrzej pogrążasz się. Zupełnie. Masakra!
Rzeźby święte dotyczą INNYCH BOGÓW. Zacytować cały tekst? Proszę:
"1 Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa: 2 «Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. 3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! 4 Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! 5 Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą.
Oj, Andrzej, Andrzej...
>Specjalnie się nawet nie dziwię, że najważniejsze wątki z moich wypowiedzi pominąłeś. A cóż mogłeś napisać na obronę swego Boga. Nic! - nic więc nie napisałeś. Nie jestem szczególnym znawcą Biblii, ale o pewnych rzeczach wiem. Ty, jak mi się dotychczas wydawało jesteś człowiekiem o dużej wiedzy w tym zakresie.
Niestety skompromitowałeś się i nawet już teraz zabrnąłeś o krok dalej ponownie.
Także zwykły "cienias" pokazał Ci, jak się mylisz i/lub jak manipulujesz.
Pozostałe wątki Twojej wypowiedzi faktycznie pominąłem, bo skoro ewidentnie mylisz się w podstawowych sprawach (dekalogu) lub umyślnie manipulujesz to szkoda czasu Andrzeju. Zwłaszcza, że teraz gdy już wiadomo, że się pomyliłeś, nie potrafisz się do tego uczciwie przyznać.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | |  | 2 na 2 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
>3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!
To byli jacys inni bogowie obok Jahwe, ze Jahwe musial zabronic ich czczenia????
|
|
| | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! >To byli jacys inni bogowie obok Jahwe, ze Jahwe musial zabronic ich czczenia????
Tak byli dokładnie obok, i poniżej, czyli pod pachą.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > >>3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!> >To byli jacys inni bogowie obok Jahwe, ze Jahwe musial zabronic ich czczenia????> Tak byli dokładnie obok, i poniżej, czyli pod pachą.Żałosna, bo z braku argumentów wymuszona ironia, też jest odpowiedzią
|
|
| | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > Żałosna, bo z braku argumentów wymuszona ironia, też jest odpowiedzią  Ironia z braku Twojej wiedzy. Bogowie obok, nie oznacza, że Jahwe miał obok innych bogów. To przedszkole. Kolejny się spec od Biblii objawił.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | |  | 10 na 10 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > >Daruj sobie już dalej to, co piszesz. Wystarczy tych epitetów. Nie obrazisz mnie. Znam swoją wartość. Wydaje Ci się, że mi coś udowodniłeś, że mnie na czymś przyłapałeś, ale Ci się nie udało. Dla mnie w tych kwestiach Twoja wiedza jest marginalna, dla mnie - pardon le mot - zwykły cienias jesteś. Jaką bronią zawalczyłeś, taką i ja wziąłem do ręki.> Udowodniłem Ci bezspornie, że się:> 1) albo pomyliłeś, pisząc o tym iż te zapisy gdzieś zginęły,> 2) albo wiedząc jak było, chciałeś w swojej antyklerykalnej zapalczywości dokopać KK, mi lub Panu Bogu.> Jedno i drugie nie świadczy o Tobie zbyt dobrze. Choć ja skłaniam się do punktu 1.Zaczynasz grać niezbyt uczciwie. Nie wystawiasz sobie tym dobrego świadectwa. Nie potrafisz w sposób rzeczowy odnieść się do moich wypowiedzi, więc desperacko próbujesz się z tej dyskusji wycofać. Próbujesz udowodnić mi, że popełniłem błąd pisząc o jednym z przykazań - a konkretnie o ujętym w Wj 20, 4(-5) oraz Pwt 5, 8(-9), ale nic mi nie udowodniłeś. Nie udało Ci się. Ja żadnego błędu nie popełniłem. Zbyt dobrze znam Stary Testament, by popełnić tak banalny błąd, który próbujesz mi wmówić. Doskonale wiedziałem co piszę, gdy stwierdziłem, że "jedno przykazanie - to o obrazach, rzeźbach i wizerunkach - z wiadomych powodów gdzieś po drodze zaginęło". Ponieważ w odpowiedzi zarzuciłeś mi popełnienie błędu, co wprawiło mnie w zdziwienie, gdyż w mojej ocenie wynikło bądź to z tego, że nie zrozumiałeś, co napisałem (o co wolałbym Cię nie posądzać), bądź też - co stawiałoby Cię w nie najlepszym świetle - bezradnie jak tonący brzydko się złapałeś - więc wyjaśniłem Ci dostatecznie szczegółowo, dlaczego napisałem o "zaginionym" przykazaniu. W mojej ocenie to wyjaśnienie było tak oczywiste, jak to, że dwa plus dwa równa się cztery. Zresztą fakt, że bez jakiejkolwiek przyczyny obrzuciłeś mnie nagle niezbyt sympatycznymi epitetami, w mojej ocenie sugeruje, że być może w taki właśnie sposób próbujesz się z tej dyskusji wycofać. Dowodzi tego między innymi i to, że trudno jest mi Twoje odpowiedzi uznać za rzeczowe, gdyż one takimi nie są, większość z tego, co piszę pomijasz bezradnym milczeniem, a na pewne moje wypowiedzi w ogóle nie odpowiadasz. Powtarzam jeszcze raz: dla przeciętnego chrześcijanina, który wiedzę o chrześcijaństwie czerpie z kościelnych mszy, dysponuje książeczką do nabożeństwa i raczej niczym więcej, który być może nigdy nie zaglądał do Biblii, a jeśli już to sporadycznie, o ile w ogóle ją posiada, który nie wie, co to jest Katechizm Kościoła katolickiego, bo w zdecydowanej większości przypadków nigdy o nim nie słyszał i na oczy go nie widział, przykazanie to "gdzieś po drodze zaginęło". I ja, i być może Ty również, doskonale wiemy dlaczego tak się stało. Powtarzam ponownie: przeciętny chrześcijanin tego przykazania nie zna, a zwrot "gdzieś po drodze zaginęło" użyty został przeze mnie jako pewnego rodzaju figura stylistyczna, metafora czy inna przenośnia, środek ekspresji stylistycznej. I tak należało to zrozumieć. Jeśli jednak nadal udajesz, że nie rozumiesz mojego wyjaśnienia i uparcie obstajesz przy wmawianiu mi pomyłki, to ja mogę już tylko bezradnie rozłożyć ręce. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Powtarzam jeszcze raz: dla przeciętnego chrześcijanina, który wiedzę o chrześcijaństwie czerpie z kościelnych mszy, dysponuje książeczką do nabożeństwa i raczej niczym więcej, który być może nigdy nie zaglądał do Biblii, a jeśli już to sporadycznie, o ile w ogóle ją posiada, który nie wie, co to jest Katechizm Kościoła katolickiego, bo w zdecydowanej większości przypadków nigdy o nim nie słyszał i na oczy go nie widział, przykazanie to "gdzieś po drodze zaginęło". I ja, i być może Ty również, doskonale wiemy dlaczego tak się stało. >Powtarzam ponownie: przeciętny chrześcijanin tego przykazania nie zna, a zwrot "gdzieś po drodze zaginęło" użyty został przeze mnie jako pewnego rodzaju figura stylistyczna, metafora czy inna przenośnia, środek ekspresji stylistycznej. I tak należało to zrozumieć. >Jeśli jednak nadal udajesz, że nie rozumiesz mojego wyjaśnienia i uparcie obstajesz przy wmawianiu mi pomyłki, to ja mogę już tylko bezradnie rozłożyć ręce.
Wyjaśnienie rozumiem, tylko nie bardzo w nie wierzę. Intuicja podpowiada mi, że jeśli ktoś pisze tak: "Ten zaś dekalog, który dano wiernym do stosowania, niewielką wartość przedstawia. Tak naprawdę ważne są w nim tylko dwa przykazania stanowiące kodeks karny: (5) nie zabijaj i (7) nie kradnij. Kilka innych to zasady moralne o wątpliwej jakości: (4), (6), (8) i (9/10). Pozostałe trzy (1), (2) i (3) Bóg dał człowiekowi tylko po to, by ten innych bogów nie uznawał, tego jedynego zaś bez potrzeby nie wzywał i coś tam jeszcze. I jeszcze jedno przykazanie - to o obrazach, rzeźbach i wizerunkach - które z wiadomych powodów gdzieś po drodze zaginęło. Przeanalizuj te przykazania jeszcze raz i zastanów się, na czym Twemu Bogu najbardziej zależało."
A wcześniej tak: "W Starym Testamencie - jeśli będziesz go wytrwale i uważnie czytał - znajdziesz rozbudowany dekalog, który Twój święty i miłosierny Bóg dał swemu narodowi wybranemu."
to jest dość jasne iż odwołuje się do ST, a nie do książeczki do I Komunii.
Ale, OK, przyjmuję Twoje wyjaśnienie.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | |  | 10 na 10 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Skoro i to przykazanie, o którym piszemy, jest aktualne, to co te wszystkie rzeźby bogów, aniołów i innych świętych robią w kościołach. Wyrzuć je stamtąd natychmiast, bo to zakazane przez Boga bałwochwalstwo. Na co jeszcze czekasz? Zacznij od kościoła, do którego chodzisz. >No i Andrzej pogrążasz się. Zupełnie. Masakra! Rzeźby święte dotyczą INNYCH BOGÓW. Zacytować cały tekst? Proszę: >"1 Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa: 2 «Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. >3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! 4 Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! 5 Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. >Oj, Andrzej, Andrzej...
Oj, Brzostowski, Brzostowski! Przepisałeś kilka wersetów z Księgi Wyjścia, ale ich nie zrozumiałeś. Pomogę Ci je zrozumieć.
Przeczytaj jeszcze raz wersety numer 2 i 3. Jahwe uświadomił w nich Mojżeszowi, komu winien zawdzięczać wyjście z Egiptu - "domu niewoli" a ponadto zabronił mu (i Izraelitom) posiadania innych oprócz niego Bogów. A teraz przeczytaj jeszcze raz werset numer 4, który przytoczyłeś. W wersecie tym nie ma już mowy o jakichkolwiek innych bogach. Werset ten dotyczy m.in. "tego, co jest w niebie wysoko", czyli Boga - bez rozróżnienia na Jahwe i ewentualnych innych bogów. Jahwe nie powiedział w tym wersecie, że wolno "czynić rzeźby i obrazy" wyłącznie z jego wizerunkiem, zaś nie wolno sporządzać takowych wizerunków przedstawiających innych bogów. Nakaz Jahwe jest uniwersalny - zabrania Izraelitom wykonywania jakichkolwiek wizerunków Boga. Czytaj uważnie, bardzo uważnie, a dopiero potem wyciągaj wnioski.
Zajrzyj jeszcze raz do "drugiego" opisu o przekazaniu Dekalogu rozgrywającego się na górze Horeb - Pwt 5, 8(-9)) - a znajdziesz tam niemal identyczny zapis.
A teraz cofnij się o jeden rozdział wstecz w Księdze Powtórzonego Prawa, a konkretnie do wersetów 15 i 16 rozdziału czwartego. Tam Mojżesz wyjaśnił ludowi, dlaczego Jahwe zabrania im sporządzania rzeźb z jego podobizną. Cytuję: Strzeżcie usilnie dusz waszych, gdyż nie widzieliście żadnych postaci, gdy Pan mówił do was na Horebie spośród ognia. Abyście nie popełnili grzechu i nie sporządzili sobie podobizny rzeźbionej (...) (Pwt 4, 15-16). Uzasadnienie Boga jest precyzyjne: nie ukazał się Izraelitom nawet wtedy, gdy przemawiał do nich na górze Horeb (Wj 3 - powołanie Mojżesza) ze środka krzewu ognistego (pod postacią krzewu ognistego/gorejącego), zatem "nadal" nie wolno im czynić jego wizerunków (nie wolno im w ten sposób grzeszyć).
A teraz zajrzyj do Wj 19, tj. do rozdziału bezpośrednio rozpoczynającego "pierwszy" opis przekazania Dekalogu. Sceneria jest analogiczna do tej z Wj 3 - teraz Jahwe także "skrył się" w ogniu: góra cała dymiła, gdyż Pan zstąpił na nią w ogniu. Jej dym unosił się jak dym z pieca, acała góra trzęsła się bardzo (Wj 19, 18). I dalej: I rzekł Pan do Mojżesza: Zejdź, przestrzeż lud, by nie napierał się na Pana, aby go zobaczyć, boby wielu z nich zginęło (...) (Wj 19, 21).
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | Każdy czyta i rozumie inaczej. Na jakiej podstawie oddzielasz werset 3 i 4? Tak sobie podzieliłeś?
Czytaj Andrzeju i analizuj oraz myśl:
1 Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa: 2 «Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. 3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! 4 Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! 5 Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą.
Z dekalogu nie wynika żaden uniwersalny zakaz sporządzania "obrazu" tego co na niebie, czy w ziemi. To co wynika, to zakaz sporządzania obrazów i oddawania im czci tak jak bogom. Jest to bardziej logiczne wyjaśnienie, zwłaszcza, że werset 5 mówi o zazdrości boga! To co sam o siebie miałby być zazdrosny?
A księga Pwt, jeszcze lepiej wyjaśnia, o co bogu chodzi:
15 Pilnie się wystrzegajcie - skoroście nie widzieli żadnej postaci w dniu, w którym mówił do was Pan spośród ognia na Horebie - 16 abyście nie postąpili niegodziwie i nie uczynili sobie rzeźby przedstawiającej podobiznę mężczyzny lub kobiety, 17 podobiznę jakiegokolwiek zwierzęcia, które jest na ziemi, podobiznę jakiegokolwiek ptaka, latającego pod niebem, 18 podobiznę czegokolwiek, co pełza po ziemi, podobiznę ryby, która jest w wodach - pod ziemią. 19 Gdy podniesiesz oczy ku niebu i ujrzysz słońce, księżyc i gwiazdy, i wszystkie zastępy niebios, obyś nie pozwolił się zwieść, nie oddawał im pokłonu i nie służył, bo Pan, Bóg twój, przydzielił je wszystkim narodom pod niebem.
Bóg zatem zakazuje tworzenia obrazów i oddawania im czci, nie idzie tu jednak o podobiznę boga, lecz tego co jest na niebie i ziemi (słońca, gwiazd, ryb, itd..., czyli "cielca"). bóg tak mówi, bo w tamtych czasach tak właśnie oddawano cześć - robiono figurki i czczono "cielce".
Tak jak Bóg nigdzie konkretnie nie pozwala robić sobie jego podobizny, tak i nigdzie tego nie zabrania. Co więcej Bóg w dekalogu i w Pwt łączy zawsze zakaz robienia podobizny z czcią tejże podobizny. Jest zatem dość jasne że chodzi o "cielca", a nie boga.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Bóg w dekalogu i w Pwt łączy zawsze zakaz robienia podobizny > z czcią tejże podobizny. Jest zatem dość jasne że chodzi o > "cielca", a nie boga.
Czyli Bóg jest nie tylko zazdrosny, ale i mściwy. Ciekawe, w zwykłym życiu np. żona bywa zazdrosna o potencjalną kochankę męża, z którą on potencjalnie spędza czas na delegacjach czy też długich wieczorach w biurze (tak się przynajmniej domyśla). Jeśli poszlaki są zasadne, babka dopuszcza, że to może być realny człowiek z krwi i kości - konkretnie jej konkurentka która może zabrać jej męża i związane z tym materialne i psychiczne dobra.
Bóg obecności drugiego Boga nie uznaje, choć patrząc na mnogość różnorakich religii na świecie uznawanie atutów konkurencji i dobra tkwiącego w ich odmiennym spojrzeniu wydawałoby się oczywiste.
Hm..
Ok. Zróbmy na chwilę dygresję i przenieśmy Twoje tłumaczenie wersetów Biblii do zwykłego życia: żona zabrania oglądania mężowi (nawet w jej obecności) filmów o miłości, w tym zawierających sceny przedstawiające jej immanentną część czyli erotyzm, seksualność itd. - zabrania o tyle, o ile wzbudzają w nim jakiekolwiek uczucia. Bez uczuć oglądać może.
Jak to świadczy o żonie? Co wtedy może zrobić mąż, by nie dać się zamknąć w klatce obsesji żony? Kolego Brzostowski, Ty na pewno rozumiesz zasadność wskazówek zawartych w piśmiennictwie religii katolickiej, czy może znów to dla Ciebie jakaś tajemnica?
Coś mi się zdaje, że katolicy uznają to czy tamto w swojej religii za tajemnicę dokładnie w chwili, w której rozsądek puka co jakiś czas nieśmiało do ich drzwi. Wtedy odwracają się i mówią w panice 'tajemnica'. Zazdrosny i mściwy Bóg.. hm, ciekawe. Pozdrawiam
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Tak jak Bóg nigdzie konkretnie nie pozwala robić sobie jego > podobizny, tak i nigdzie tego nie zabrania
Jednakowoż w Pwt 4, 15-16 czytamy "Strzeżcie usilnie dusz waszych, gdyż nie widzieliście żadnych postaci, gdy Pan mówił do was na Horebie spośród ognia. Abyście nie popełnili grzechu i nie sporządzili sobie podobizny rzeźbionej (..)".
W tym zdaniu podobizna jest wyraźnie w relacji do Pana. Intencja jest klarowna: żadna podobizna w postaci zwierza czy człowieka nie będzie choć w ułamku przedstawiać mówiącego na Horebie czy gdzie indziej Pana Boga. Dlatego jest wyraźny zakaz. Albo nie rozumiesz j.polskiego, albo udajesz Greka (głównie przed sobą).
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
|
|
| | | | | |  | 9 na 9 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Zniknąłeś znów na kilkanaście dni pozostawiając większość moich wypowiedzi bez jakiejkolwiek reakcji. Skoro jednak wróciłeś - wprawdzie do innego wątku, ale jednak jesteś znowu na forum - zatem i ja odpiszę na tę Twoją wypowiedź. Nie odpisywałem wcześniej, gdyż - jak zwykłem robić - czekałem, aż odniesiesz się do pozostałych moich wypowiedzi, które - co oczywiste - powinny być traktowane nierozdzielnie: www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w714122www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w714124www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w714125Jak dotąd na te wypowiedzi nie odpisałeś. Mimo to coś napiszę. > Każdy czyta i rozumie inaczej. Na jakiej podstawie oddzielasz werset 3 i 4? Tak sobie podzieliłeś? Czytaj Andrzeju i analizuj oraz myśl:Ależ ja myślę, drogi Brzostowski, myślę. Czytam, analizuję i myślę. Jestem natomiast głęboko przekonany, że Ty jakby nieco mniej. A dzieje się tak zawsze wtedy, gdy dyskusja dotyczy Twojego Boga i Twojej związanej z nim wiary. Przecież staram się zawsze pisać tak, by łatwo można było moje wypowiedzi zrozumieć. Piszę na tyle obszernie, by czytelnie i dostatecznie szczegółowo wyrazić swoje poglądy w dyskutowanych kwestiach. A Ty mimo to - takie odnoszę wrażenie - nie rozumiesz tego, co piszę. > 1 Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa: 2 «Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.> 3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! 4 Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! 5 Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą.> Z dekalogu nie wynika żaden uniwersalny zakaz sporządzania "obrazu" tego co na niebie, czy w ziemi. To co wynika, to zakaz sporządzania obrazów i oddawania im czci tak jak bogom. (...)Cóż jeszcze chcesz wiedzieć ponad to, co Ci napisałem? Czego nadal nie rozumiesz? Udowodniłem Ci w w tej oto wypowiedzi, że odnośnie bałwochwalstwa to mnie a nie Tobie przyznał rację nawet Katechizm Kościoła katolickiego, na który tak często się powołujesz. Jak rozumiem na tej właśnie mojej wypowiedzi się potknąłeś i zdezerterowałeś z forum na około dwadzieścia dni. A trzeba było przeczytać wszystko, co napisałem i dopiero wtedy przystąpić do odpowiedzi. Zajrzyj jeszcze raz do tej mojej powołanej wyżej wypowiedzi. Przytoczyłem Ci w niej punkt 2129 z Katechizmu Kk dotyczący bałwochwalstwa. Przytoczę Ci go Jeszcze raz, by Ci dobrze zapadł w pamięć: KKk 2129. Nakaz Boży zabraniał człowiekowi wykonywania jakichkolwiek wizerunków Boga. Księga Powtórzonego Prawa wyjaśnia: "Skoroście nie widzieli żadnej postaci w dniu, w którym mówił do was Pan spośród ognia na Horebie - abyście nie postąpili niegodziwie i nie uczynili sobie rzeźby przedstawiającej..." (Pwt 4,15-16).Zauważ, że chodzi jednoznacznie o Boga Jahwe (słowa "Bóg" i "Boży" pisane są z dużej litery "B") a nie o jakiegoś "bożka" pisanego małą literą. To właśnie jego - Boga Jahwe - dotyczy zakaz bałwochwalstwa! Co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości. Nawiasem mówiąc, widoczne w KKk 2130, 2131 i 2132 bezradne próby ratowania świętych obrazów i posążków z gliny i gipsu oraz nieporadne "udowadnianie", że bałwochwalstwo nie jest bałwochwalstwem, jak na ironię potwierdzają to, co na ten temat napisałem. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | |  | 8 na 10 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Kontynuuję:Być może jednak KKk to dla Ciebie mało. Przytoczę Ci zatem, co na temat bałwochwalstwa można przeczytać w słynnym Słowniku wiedzy biblijnej. Jak być może wiesz, to monumentalne dzieło jest przekładem znakomitego The Oxford Companion to the Bible opracowanego przez około 250-ciu profesorów z wielu krajów pod naukową redakcją prof. B.M. Metzgera i prof. M.D. Coogana. Konsultantami tłumaczenia polskiego byli natomiast kard. Józef Glemp oraz prof. Waldemar Chrostowski, duchowny katolicki. Słownik wydany został w Polsce w 1997 roku przez katolickie wydawnictwo Vocatio. Mam nadzieję, że powinno to być źródło wiarygodne dla Ciebie (ja z niego często korzystam). Przytoczę Ci ze Słownika fragmenty hasła bożki, bałwochwalstwo autorstwa Douglasa A. Knighta, emerytowanego profesora judaistyki i biblii hebrajskiej. Cytuję ze strony73:Surowy zakaz bałwochwalstwa należy do najbardziej charakterystycznych cech religii izraelskiej: Jahwe, Bóg Izraela, nie mógł być przedstawiany w fizycznej formie ani nie tolerował wyobrażeń innych bogów. Ta anikoniczna zasada jest sformułowana w dekalogu: "Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu (...) Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył (...)" (Wj 20,4-5; por. też 20,23-25 i Pwt 4,15-18.23.28). (...) Monolatria, chociaż pośrednio uznawała istnienie - oprócz Jahwe - innych bogów, nie zezwalała na ich kult (Wj 20,3; 22,20), co być może doprowadziło do całkowitego potępienia bałwochwalstwa w oficjalnej religii Izraela. (...) I dalej ze strony 74:Zawarta w Nowym Testamencie krytyka bałwochwalstwa była skierowana głównie przeciw grecko-rzymskim bogom (Dz 7,43; 15,20; 17,29; Rz 1,23) (...) W sensie przenośnym bałwochwalstwo oznaczało oddawanie czci rzeczom ziemskim, chciwość (Kol 3,5; Ef 5,5 i obżarstwo (Flp 3,19). Zakaz przedstawiania Boga i ludzi był przeważnie przestrzegany w artystycznym wystroju synagog (...) W chrześcijaństwie ścisłe przestrzeganie tego zakazu znalazło wyraz w takich ruchach, jak ikonoklazm i purytanizm (...)Mam nadzieję, że wreszcie zrozumiałeś, czym jest i kogo dotyczy bałwochwalstwo. Otóż bałwochwalstwo jest kultem - praktykowanym na szeroką skalę w religiach judeochrześcijańskich - polegającym m.in. na wykonywaniu wizerunków przeróżnych bogów, w tym również Boga Jahwe, aniołów i innych osób/istot uznanych za święte, oraz oddawaniu im szeroko rozumianej czci i uwielbienia. Wprowadzony przez Boga Jahwe zakaz bałwochwalstwa dotyczy zatem wszystkich bogów, a więc jego również - a w religiach chrześcijańskich także pozostałych dwóch osób św. Trójcy - oraz wszystkich bożków i innych aniołów i osób uznanych za "święte". Mam również nadzieję, że teraz już wiesz, kto i dlaczego Cię oszukuje. Liczę na to, że wreszcie się zmobilizujesz i odpowiesz przynajmniej a część moich skierowanych do Ciebie wypowiedzi, do czego szczerze Cie zachęcam. Być może odpowiesz na tę oto wypowiedź www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w713715w której odniosłem się do ulubionej przez Ciebie wolnej woli, którą ponoć Twój Bóg obdarował człowieka, chcąc nieudolnie zrzucić na niego całe zło dziejące się na ziemi, którego - czy się z tym zgadzasz, czy też nie - to Bóg a nie człowiek jest sprawcą. A może odniesiesz się do wypowiedzi www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w713881w której naszkicowałem Ci portret Twojego Boga oraz świata, którego stworzenie bezzasadnie mu przypisujesz. Na Twoją odpowiedź czeka również i to, co tu oto www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w713882zasygnalizowałem odnośnie wysoce wątpliwej wiarygodności Nowego Testamentu, określanego przez chrześcijan mianem Pisma Świętego. Nadal bez odpowiedzi są oczywiści znajdujące się w tej wypowiedzi m.in. takie oto pytania: -- skąd wiesz, o czym Twój Bóg myśli, co wie, a czego nie wie, -- na czym opierasz swoje kategoryczne stwierdzenia o jego wszechwiedzy, ponoć nieco ograniczonej, ale jednak nadal wszechwiedzy, -- skąd wiesz, czego Bóg oczekuje od człowieka, co chce mu dać, kiedy i za jaką cenę, -- skąd wiesz (wiesz - a nie wierzysz), że on w ogóle istnieje? Oczekuje również na Ciebie ta wypowiedź www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w713884w której zamieściłem kilka zdjęć umierających z głodu dzieci próżno oczekujących na ratunek ze strony Twojego Boga. Odpowiedz na to, co w tych wypowiedziach napisałem. Wyzwól choć na chwilę swój umysł z kajdan wiary i nie bój się samodzielnie myśleć. A ja cierpliwie czekam na Twoje odpowiedzi. I jeszcze jedno. W jednej ze swych wypowiedzi napisałeś do mnie: > No i Andrzej pogrążasz się. Zupełnie. Masakra!Nie mogę się teraz powstrzymać od zadania Ci dwóch pytań. Pierwsze - czy jesteś nadal pewny, że ja się "zupełnie pogrążam" i że w ogóle to ze mną "masakra"? I drugie - czy jesteś pewny, że pisząc o tym pogrążaniu się, myślałeś na pewno o mnie, czy może o sobie? Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | > A ja cierpliwie czekam na Twoje odpowiedzi.To tak jak ja na Twoje... od roku......, szczególnie na tę, która Cię całkowicie pogrąży. > I jeszcze jedno. W jednej ze swych wypowiedzi napisałeś do mnie:> >No i Andrzej pogrążasz się. Zupełnie. Masakra!> Nie mogę się teraz powstrzymać od zadania Ci dwóch pytań. Pierwsze - czy jesteś nadal pewny, że ja się "zupełnie pogrążam" i że w ogóle to ze mną "masakra"?Ja jestem pewien.  Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | |  | 11 na 11 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Niestety skompromitowałeś się i nawet już teraz zabrnąłeś o krok dalej ponownie. Także zwykły "cienias" pokazał Ci, jak się mylisz i/lub jak manipulujesz.Nie wierzysz mi, bo ja się mylę i na dodatek manipuluję. A zatem czas najwyższy zajrzeć teraz do Katechizmu Kościoła katolickiego. To przecież Twoja wyrocznia. O ile dobrze pamiętam nasze kilkakrotne już dyskusje, dość często się na niego powołujesz. W tej dyskusji również już się nim podparłeś, ale znowu czytałeś nieuważnie. No i masz pecha, bo KKk w tej akurat sprawie nie Tobie, lecz mnie przyznaje rację. Czytajmy: IV. Nie będziesz czynił żadnej rzeźby... KKk 2129. Nakaz Boży zabraniał człowiekowi wykonywania jakichkolwiek wizerunków Boga. Księga Powtórzonego Prawa wyjaśnia: "Skoroście nie widzieli żadnej postaci w dniu, w którym mówił do was Pan spośród ognia na Horebie - abyście nie postąpili niegodziwie i nie uczynili sobie rzeźby przedstawiającej..." (Pwt 4,15-16).Przeczytaj jeszcze raz wytłuszczone zdanie z KKk 2129: mowa jest w nim o Bogu (Jahwe), a nie o jakichś innych bogach oraz o Jahwe. KKk przyznał rację mnie, a nie Tobie, chociaż nie jest mi to do szczęścia jakoś szczególnie potrzebne. Szybko jednak twórcy KKk wracają do szarej codzienności i zaczynają - że się tak wyrażę - wycofywać rakiem. Doskonale rozumiejąc nakaz Jahwe z Wj 20, , 4(-5) oraz Pwt 5, 8(-9), dali zatem temu wyraz w KKk 2129. Z drugiej jednak strony wiedzą, ile w kościołach, kapliczkach i w końcu w domach znajduje się przeróżnych rzeźb i obrazów przedstawiających nie tylko surowego Jahwe i jego rzekomego syna, ale ponadto przeróżnych świętych, aniołów obowiązkowo ze skrzydłami, apostołów, matki Jezusa wreszcie, którym nieustanie wierni winni oddawać cześć, modlić się do nich, kłaniać im się, klękać przed nimi, okazywać im swe uwielbienie i miłość, ... Jakżeby bez tych wizerunków wyglądały kościoły, kapliczki? Przecież ktoś to produkuje, ktoś z tego czerpie korzyści, być może również jakieś instytucje związane z Kościołem. Kalendarz trzeba jakoś wypełnić. Ileż w ciągu roku jest dni poświeconych choćby tylko matce Jezusa, różnie przy tym nazywanej. Trzeba się do niej w tym dniu pomodlić, najlepiej przed przedstawiającym ją obrazem czy rzeźbą. I nie próbuj nawet wmawiać mi, że z czegoś szydzę. Zapewniam Cię, że nie - daleki od tego jestem. Doskonale jednak obaj wiemy, że właśnie tak wygląda "kościelna" rzeczywistość. Tytułem wprowadzenia twórcy KKk wyjaśniają (KKk 2130), że przecież nawet Jahwe - jakby na zasadzie odstępstwa od nakazu zawartego w Wj 20, 4 i Pwt 5, 8 - zezwolił jednak wyjątkowo na wykonanie symboli (rzeźb) miedzianego węża i cherubów (zob. np. Lb 21, 8-9 oraz Lb 25, 18-20), czyli bożków pierwotnych (wcześniejszych) religii wschodu - i jakoś nic złego się nie stało. A zatem nic nie stoi na przeszkodzie, by uznać, że chrześcijański kult obrazów nie jest sprzeczny z pierwszym przykazaniem, które odrzuca bałwochwalstwo ponieważ (!!!) kto czci obraz, ten czci osobę, którą obraz przedstawia. I na koniec jeszcze wjaśnienie: Cześć oddawana świętym obrazom jest "pełną szacunku czcią", nie zaś uwielbieniem należnym jedynie samemu Bogu (KKk 2132). (Przy okazji zwracam Twoją uwagę na różnice pomiędzy "pełną szacunku czcią" a "uwielbieniem". Tu oto na stronach chrześcijańskich znajdziesz przykłady modlitw uwielbienia kierowanych do matki Jezusa. A przecież uwielbienie może być należne wyłącznie Bogu.) I od razu wszystko takie proste i zrozumiałe. A kto jeszcze czegoś nie zrozumiał, to może przeczytać wcześniejszy KKk 2131, który kategorycznie stwierdza, że wszystko jest w porządku, gdyż w chrześcijaństwie bałwochwalstwo nie jest bałwochwalstwem, a to dlatego, że: Opierając się na misterium Słowa Wcielonego, siódmy sobór powszechny w Nicei (787 r.) uzasadnił - w kontrowersji z obrazoburcami - kult obrazów przedstawiających Chrystusa, jak również Matkę Bożą, aniołów i świętych. Syn Boży, przyjmując ciało, zapoczątkował nową "ekonomię" obrazów.I tak oto groźny Jahwe przegrał z Katechizmem Kk. Dla chrześcijan, którzy nie zwykli zadawać pytań i szukać na nie odpowiedzi, którzy wolą przyjmować wszystko "na wiarę", "bo ksiądz tak powiedział", to przykazanie gdzieś "zaginęło", oni go nie znają. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | |  | 11 na 11 | Andrzej.51 (15814 punktów) | A teraz troszkę przykładów, aż dojdziemy do II Soboru w Nicei (siódmego soboru powszechnego) z 787 roku, o którym mowa jest w KKk 2131 (moja wcześniejsza wypowiedź). Sobór ten zakończył kontrowersję ikonoklastyczną. Byli jednak kiedyś w historii Kościoła ludzie, uznani potem za świętych, którzy sprzeciwiali się kultowi obrazów, a tym samym walczyli z panoszącym się w nim bałwochwalstwem. Jednym z pierwszych z nich był niewątpliwie Epifaniusz (ur. 315 - zm. 403 r. n.e.), biskup Salaminy na Cyprze (zwany Epifaniuszem z Salaminy), święty kościołów katolickiego i prawosławnego, autor słynnego i obszernego dzieła zatytułowanego Panarion (contra haereses) (czyli Apteczka (przeciw herezjom)) oraz równie znanego Ancoratus ( Zakotwiczony). Łacińskie słowo panarion oznacza "skrzynkę", a nie apteczkę, ale w tym przypadku chodzi podobno o skrzynkę zawierająca środki pomagające w leczeniu ukąszeń (chodzi o "ukąszenie" przez heretyków - zobacz, znów środek stylistyczny: "ukąszenie przez heretyków", na wzór ukąszenia przez żmije lub przez owady). Epifaniuszowi zdarzyło się nawet rozedrzeć w jednym z kościołów zasłonę z wizerunkiem Jezusa. Twierdził bowiem, że eksponowanie wizerunku jest sprzeczne z Biblią. Nie pamiętam w tej chwili, jak sprawa się zakończyła. W Panarion Epifaniusz przedstawił 80 herezji: herezje o numerach od 1 do 20 są herezjami okresu przedchrześcijańskiego, zaś pozostałe o numerach od 21 do 80 to herezje powstałe po Jezusie. W 78. rozdziale opisał herezję antydikomariantów wyrażając swój zdecydowany sprzeciw kultowi oddawanemu matce Jezusa. Przytoczę kilka zdań z tego, co napisał: "Niektórzy myślą i mówią o Marii pogardliwie; inni jednak, skłaniając się ku przeciwnej stronie, wychwalają ją ponad to, co przystoi. (...) Pod pretekstem, iż jest to słuszne, diabeł skrycie wchodzi do umysłów ludzi (...) on kształtuje posągi, które mają ludzkie podobieństwo po to, aby ludzie mogli czcić zmarłych i wprowadzać obrazy dla uwielbienia (...) Tak, z pewnością, ciało Marii było święte, lecz ona nie była Bogiem. Tak, istotnie, Dziewica była dziewicą, i czcigodną, ale nie została nam dana po to, by ją uwielbiać. Ona uwielbiała tego, którego urodziła ze swego ciała; tego, który jest z nieba i z łona Ojca. (...) Słowo, którym jest Bóg, przybrało ciało z Marii, jednak nie po to, aby Dziewica mogła być adorowana, ani też, by on mógł uczynić ją Bogiem. Niechaj Maria będzie poważana, lecz niech Ojciec i Syn i Duch Święty będą czczeni; niech nikt nie czci Marii. (...) Niech te rzeczy zostaną wymazane, które zostały błędnie zapisane w sercach tych, którzy zostali zwiedzeni. Niech pożądanie posążków będzie wytępione z ich oczu. (...) Chociaż Maria jest święta i ma być poważana, jednakże nie jest przeznaczona by ją czcić" ( Panarion 78, 4). W języku polskim ukazały się dopiero pierwsze 33 herezje. Fragmenty tłumaczenia, które podaję są, o ile dobrze wiem, przekładem z angielskiej wersji książki. No i popatrz. Epifaniusz walczył z bałwochwalstwem i kultem matki Jezusa, a mimo to dwa kościoły uczyniły go świętym. To może on jednak miał rację? Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | |  | 11 na 11 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Kontynuuję. Jeszcze kilka przykładów - w największym skrócie: Na początku VIII w. n.e. na tron cesarski w Bizancjum wstąpił Leon III, który - jak przedstawił to w liście do papieża - poczuwał się do bycia i cesarzem i kapłanem. Twierdził w nim, że do niego należy wydawanie decyzji religijnych, musi więc zwalczać bezbożność, jaką jest kult obrazów. W 727 roku z jego polecenia żołnierze rozpoczęli ściąganie znad bramy pałacu czczony powszechnie obraz Jezusa umieszczony tam około 100 lat wcześniej. Wybuchł tumult, jakiś żołnierz został pobity przez tłum, obraz pozostał. W 730 roku cesarz ponownie podjął walkę z bałwochwalstwem. Na specjalnie zwołanym zebraniu zażądał od patriarchy podpisania dekretu przeciw kultowi obrazów. Patriarcha odmówił, ale asekuracyjnie zrzekł się funkcji. Anastazy, jego następca, stanął po stronie cesarza. Po Leonie III na tron cesarski wstąpił w 740 r. jego syn Konstantyn V, który przy pomocy patriarchy Anastazego kontynuował walkę z kultem obrazów. na zwołanym przez Konstantyna V soborze (synodzie) koło Chalcedonu w 754 r. w przyjętych dekretach rzucono anatemę na nieżyjących już obrońców kultu obrazów. W jednym z dekretów biskupi stwierdzili, że kult obrazów jest dziełem szatana zwodzącego ludzi, od czego ratują ich miłujący Boga cesarze. Około 760 roku cesarz rozpoczął zdecydowaną walkę ze zwolennikami kultu obrazów. Radykalna zmiana nastąpiła już niedługo. Do walki w obronie kultu obrazów - czyli o powrót ortodoksji - przystąpiła Irena, żona Konstantyna VI, która doprowadzała do zwalniania z urzędów ikonoklastów, a na ich miejsce wprowadzała ikonodulów. Na II soborze w Nicei (787 r.) bałwochwalstwo powróciło. W jednym z dekretów soboru napisano: "przedmiotem kultu powinny być nie tylko wizerunki (...) krzyża, lecz tak samo czcigodne i święte obrazy malowane (...) naszego Pana Jezusa Chrystusa (...) Niepokalanej Pani naszej (...) , godnych czci Aniołów oraz wszystkich świętych i świątobliwych mężów (...)". Kult obrazów, i nie tylko obrazów, powrócił i trwa do dzisiaj. > Pozostałe wątki Twojej wypowiedzi faktycznie pominąłem, bo skoro ewidentnie mylisz się w podstawowych sprawach (dekalogu) lub umyślnie manipulujesz to szkoda czasu Andrzeju. Zwłaszcza, że teraz gdy już wiadomo, że się pomyliłeś, nie potrafisz się do tego uczciwie przyznać.Przed chwilą wyjaśniłem Ci - a dużo mi to zajęło niestety czasu - kto tu się pomylił. Wróć zatem do pozostałych wątków naszej dyskusji i postaraj się coś napisać. Na Twoją odpowiedź czeka już kilka moich wypowiedzi, m.in. ta, w której odniosłem się do ulubionej przez Ciebie wolnej woli. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
 | 14 na 14 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Kontynuuję:> Czas na refleksję, zmianę, jest tu na Ziemi. Nie może to być czas wieczny, ani bóg nie może wieczność wybaczać.O jakiej refleksji piszesz? Czyżby ludzie mieli Boga prosić o przebaczenie, by od niego wieczne wybaczenie uzyskać? A może to on powinien nas przeprosić? > Otrzymujesz uczciwie info - jaka nagroda, jaka kara. Dostajesz przykazania, w sumie dość proste. Przez całe życie masz szanse na nawrócenie. I wolną wolę.I znów wraca ta wolna wola. Pisałem o niej w maju tego roku w tych skierowanych do Ciebie wypowiedziach: www.racjonalista.pl/forum.php/s,707873#w708833www.racjonalista.pl/forum.php/s,707873#w708834www.racjonalista.pl/forum.php/s,707873#w708836Sugerowałem Ci w nich, byś wreszcie powołał odpowiednie wersety z Biblii potwierdzające w sposób jednoznaczny, że Bóg "dał" człowiekowi wolną wolę. Sugerowałem, byś potwierdził stosownymi przykładami z Biblii, że Bóg wie wszystko i nie wie wszystkiego (to jest związane z wolną wolą). Zadałem Ci wreszcie pytanie, które nieco inaczej teraz przedstawię: Jeśli nawet założymy, że rzeczywiście w wyniku boskiej decyzji posiadamy wolną wolę (warto, byś ją spróbował zdefiniować), to czy jest to w stanie cokolwiek zmienić w kwestii odpowiedzialności Boga za zło dziejące się na naszej planecie, również za zło czynione przez ludzi. Nie odpowiedziałeś ani jednym słowem. I ledwie minęło półtora miesiąca, znowu swoje "złote myśli" w kółko te same tu przemycasz. > Wszystko wiesz, co potrzeba aby wylądować w niebie lub w piekle. Jeśli przyjmiesz boga - świętego i najdoskonalszego - niebo, gdy odrzucisz - piekło. Jedno i drugie na wieczność.Dowody jakieś przedstaw, że to co piszesz, jest prawdą. Dowody, panie Brzostowski. Bo ja powyżej już Ci napisałem m.in. to, jaki ten Bóg jest zgodnie ze Starym Testamentem, zwanym również Pismem Świętym i nieomylnym Słowem Bożym. Nowy Testament na razie zostawię w spokoju. Według Ciebie Bóg ten jest święty i najdoskonalszy. No cóż, różnie świętość i doskonałość rozumiemy. I nie strasz tym piekłem. Wiesław Myśliwski, wspaniały polski pisarz, wyraził kiedyś następującą myśl ustami bohatera jednej ze swych książek ( Kamień na kamieniu): Cóż mi piekło, księże proboszczu, kiedy byłem na ziemi? Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
|  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Zadałem Ci wreszcie pytanie, które nieco inaczej teraz przedstawię: Jeśli nawet założymy, że rzeczywiście w wyniku boskiej decyzji posiadamy wolną wolę (warto, byś ją spróbował zdefiniować), to czy jest to w stanie cokolwiek zmienić w kwestii odpowiedzialności Boga za zło dziejące się na naszej planecie, również za zło czynione przez ludzi.
I tu odpowiedź sama się narzuca. Otóż zakładając nawet istnienie tzw "wolnej woli", odpowiedzialny za nią musi być Bóg, podobnie jak człowiek dający małpie karabin, z którego potem owa małpa zabija całą wioskę strzelając na oślep. Czy to małpa jest odpowiedzialna?
Pojęcie indywidualnej, absolutnej odpowiedzialności człowieka jest ideą psychopatyczną, wypraną z empatii, myślenia przyczynowo-skutkowego. Jedynym oparciem takiej idei jest wiara, która jest ślepa jak Temida.
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Zadałem Ci wreszcie pytanie, które nieco inaczej teraz przedstawię: Jeśli nawet założymy, że rzeczywiście w wyniku boskiej decyzji posiadamy wolną wolę (warto, byś ją spróbował zdefiniować), to czy jest to w stanie cokolwiek zmienić w kwestii odpowiedzialności Boga za zło dziejące się na naszej planecie, również za zło czynione przez ludzi. >I tu odpowiedź sama się narzuca. Otóż zakładając nawet istnienie tzw "wolnej woli", odpowiedzialny za nią musi być Bóg, podobnie jak człowiek dający małpie karabin, z którego potem owa małpa zabija całą wioskę strzelając na oślep. Czy to małpa jest odpowiedzialna? >Pojęcie indywidualnej, absolutnej odpowiedzialności człowieka jest ideą psychopatyczną, wypraną z empatii, myślenia przyczynowo-skutkowego. Jedynym oparciem takiej idei jest wiara, która jest ślepa jak Temida.
Kolejna manipulacja. Ech, Wy ... antyklerykały, z Bożej łaski.
Różnica pomiędzy małpą, a człowiekiem jest taka:
1) jak dasz małpie karabin i powiesz jej aby nie strzelała bo to złe, to małpa nie zrozumie,
2) jak dajesz człowiekowi karabin i powiesz mu aby nie strzelał, bo to złe, to człowiek rozumie, i zrobi po swojemu.
Wy, racjonaliści powinniście to wiedzieć.
Gdy wychowasz dziecko, tak jak będziesz potrafił najlepiej, skończy szkołę, studia, kursa przeróżne, powiesz mu, że ćpać nie należy, to niedobre "papu", a potem Twoje dziecko przyćpa i zabije kogoś, to to będzie Twoja wina, czy Twojego dziecka?
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie zrozumiałeś niczego, ale to mnie nie dziwi. Małpa jest tym dla człowieka czym człowiek byłby dla Boga. Jeśli nie, to znaczy, że Bóg dał nam swój własny aparat poznawczo-moralny, a więc nie może to być Bóg chrześcijański, gdyż ten dla wielu osób jest niemoralny.
>Gdy wychowasz dziecko, tak jak będziesz potrafił najlepiej, skończy szkołę, studia, kursa przeróżne, powiesz mu, że ćpać nie należy, to niedobre "papu", a potem Twoje dziecko przyćpa i zabije kogoś, to to będzie Twoja wina, czy Twojego dziecka?
Wg kategorii społecznej będzie to wina dziecka. Próbując myśleć obiektywnie dochodzimy do wniosku, że była to wina czynników, które spowodowały, że dziecko sobie przyćpało. Czynników, czyli martwych mechanizmów. Przyczyna -> skutek. Takie to trudne?
|
|
| | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Małpa jest tym dla człowieka czym człowiek byłby dla Boga. Widzę że cenisz sobie człowieka, małpy, a przynajmniej niektóre mają ponad 90% tych samych genów co ludzie. Bóg mógłby mieć też tak z 10% innych niż człowiek?
Ojej, olson, ojej!
>Jeśli nie, to znaczy, że Bóg dał nam swój własny aparat poznawczo-moralny, a więc nie może to być Bóg chrześcijański, gdyż ten dla wielu osób jest niemoralny.
Na podstawie prymitywnej proporcji małpa/czlwiek, człowiek/bóg chcesz wykazać kwestie moralnosci?
Ech...
>>Gdy wychowasz dziecko, tak jak będziesz potrafił najlepiej, skończy szkołę, studia, kursa przeróżne, powiesz mu, że ćpać nie należy, to niedobre "papu", a potem Twoje dziecko przyćpa i zabije kogoś, to to będzie Twoja wina, czy Twojego dziecka? >Wg kategorii społecznej będzie to wina dziecka. OK. >Próbując myśleć obiektywnie... KAtegorie społeczne są nieobiektywne?
>dochodzimy do wniosku, że była to wina czynników, które spowodowały, że dziecko sobie przyćpało. Czynników, czyli martwych mechanizmów. Przyczyna -> skutek. Takie to trudne? Wina czynników? Ciekawe, że te same czynniki inaczej działają na różnych ludzi, czyż nie? Skąd zatem zróżnicowanie?
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Małpa jest tym dla człowieka czym człowiek byłby dla Boga.> Widzę że cenisz sobie człowieka, małpy, a przynajmniej niektóre mają ponad 90% tych samych genów co ludzie. Bóg mógłby mieć też tak z 10% innych niż człowiek?> Ojej, olson, ojej!O czym Ty piszesz? Wytłumaczę Ci to łopatologicznie, skoro inaczej nie rozumiesz  Małpa jest tak samo "odpowiedzialna" jak człowiek. Jeśli człowiek daje małpie karabin, a małpa zabija wszystkich wokół, to czy małpa jest winna? Nie, bo jest za głupia, bo to tylko małpa. Analogicznie: jeśli Bóg daje człowiekowi karab... eee wolną wolę, to człowiek jest odpowiedzialny za jej złe użycie, czy Bóg? Nie można małpy winić za to, że jest małpą i tak samo nie można winić człowieka za to, że jest człowiekiem. Jeżeli wolna wola ludzi jest winna złu tego świata, to winny jest ten kto dał ją człowiekowi, czyli Bóg. Naprawdę tego nie zrozumiałeś? > >Jeśli nie, to znaczy, że Bóg dał nam swój własny aparat poznawczo-moralny, a więc nie może to być Bóg chrześcijański, gdyż ten dla wielu osób jest niemoralny.> Na podstawie prymitywnej proporcji małpa/czlwiek, człowiek/bóg chcesz wykazać kwestie moralnosci?> Ech...To jeszcze raz łopatologicznie: W powyższym cytowanym zdaniu napisałem, że jeśli Bóg dał nam własny aparat poznawczo-moralny, to nie jest to Bóg chrześcijański, bo sumienie wielu ludzi przeczy chrześcijańskiej moralności. Skoro mam takie, a nie inne sumienie, a jest ono niezgodne z absolutną moralnością Boga wg teorii chrześcijańskiej, to nie jestem winny temu, że tak jest (bo Bóg mnie takiego stworzył). > >>Gdy wychowasz dziecko, tak jak będziesz potrafił najlepiej, skończy szkołę, studia, kursa przeróżne, powiesz mu, że ćpać nie należy, to niedobre "papu", a potem Twoje dziecko przyćpa i zabije kogoś, to to będzie Twoja wina, czy Twojego dziecka?> >Wg kategorii społecznej będzie to wina dziecka.> OK.> >Próbując myśleć obiektywnie...> KAtegorie społeczne są nieobiektywne?Zdecydowanie nie! Myślenie stadne to prymitywizm. Akurat pojęcie społecznej odpowiedzialności jest potrzebne, ale robienie z tego "prawdy obiektywnej" to przejaw głupoty. Tu napisałem o tym nieco więcej, przeczytaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,712023#w713898> >dochodzimy do wniosku, że była to wina czynników, które spowodowały, że dziecko sobie przyćpało. Czynników, czyli martwych mechanizmów. Przyczyna -> skutek. Takie to trudne?> Wina czynników? Ciekawe, że te same czynniki inaczej działają na różnych ludzi, czyż nie? Skąd zatem zróżnicowanie?A jakie to ma znaczenie dla tej dyskusji? Możemy przyjąć, że to czynnik losowości, ale nawet i bez tego różnice są łatwo wytłumaczalne tym, że na nikogo nie działają dokładnie takie same czynniki, tylko Ty kategoryzujesz je w podobny sposób (np czynnik złych rodziców gdy Jasiu ma ojca pedofila, albo czynnik złych rodziców gdy Adaś ma ojca alkoholika, a poza tym alkoholik alkoholikowi nierówny itd). Poza tym każdy ma inne geny, nawet rodzeństwo. A jaką masz alternatywę? Ano sprzeczną logicznie "wolną wolę", którą obaliłem, a na co nie potrafiłeś odpowiedzieć i się wycofałeś. Nie rozśmieszaj mnie i szanuj czas tych, którzy odpisują Ci na te wypociny. Przemyśl 7 razy zanim coś napiszesz.
|
|
| | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Człowiek winny to inaczej zły człowiek, kiedy niewinny dobry. Określamy się tak nawzajem aby określić właściwy stosunek do drugiej osoby albo przyjacielski albo wrogi.
Człowiek winny lub zły to inaczej człowiek niezgodny. Dobry albo niewinny to zgodny człowiek.
Atakujemy zagrażającą nam odmienność wspieramy identyczność. To jest walka genów i menów o przetrwanie, walka o istnienie.
Każda antylopa mogłaby teoretycznie poddać się zjedzeniu przez geparda lecz zadna tego nie robi. Każda czynność mogłaby teoretycznie bez oporu przemienić się w inną lecz każda stanowi opór. Walka z niezgodnością jest u podstaw jak moment bezwładności.
|
|
| | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > >>Małpa jest tym dla człowieka czym człowiek byłby dla Boga.> >Widzę że cenisz sobie człowieka, małpy, a przynajmniej niektóre mają ponad 90% tych samych genów co ludzie. Bóg mógłby mieć też tak z 10% innych niż człowiek?> >Ojej, olson, ojej!> O czym Ty piszesz? Wytłumaczę Ci to łopatologicznie, skoro inaczej nie rozumiesz  > Małpa jest tak samo "odpowiedzialna" jak człowiek. Jeśli człowiek daje małpie karabin, a małpa zabija wszystkich wokół, to czy małpa jest winna? Nie, bo jest za głupia, bo to tylko małpa. Analogicznie: jeśli Bóg daje człowiekowi karab... eee wolną wolę, to człowiek jest odpowiedzialny za jej złe użycie, czy Bóg? Nie można małpy winić za to, że jest małpą i tak samo nie można winić człowieka za to, że jest człowiekiem. Jeżeli wolna wola ludzi jest winna złu tego świata, to winny jest ten kto dał ją człowiekowi, czyli Bóg.> Naprawdę tego nie zrozumiałeś?Nie tłumacz mi oczywistych rzeczy, tylko skup się na moich pytaniach. Twoja analogia jest pozbawiona sensu, to w sposób dość frywolny chciałem Ci uzmysłowić, ale jak widzę nie łapiesz. Dając małpie karabin nie możesz jej wyjaśnić, iż to co robi jest złe. I wtedy Ty ponosisz odpowiedzialność dając jej karabin. Człowiek został wyposażony we wszystko czego potrzebuje, aby czynić dobro, w tym wolną wolę. Gdyby Bóg nie dał wolnej woli, wówczas bylibyśmy niewolnikami. To nie jest tak samo jak z małpą. Bóg nie dał nam swojego aparatu poznawczo-moralnego i nie odpowiada za nasze czyny. Ty masz myślenie 0-1, a świat taki nie jest. Różnimy się w ocenie wolnej woli. Wg mnie jest czymś co umozliwia mi samodzielne decyzje, rzeczy o których decyduję tylko jak sam, nikt więcej. Mimo że są rózne czynniki które mogą wpłynąć na deczyje, to jednak ja je podejmuje sam. Ty widzę rozpatrujesz wolną wolę w sensie jakiejś abstrakcyjnej teoretycznej idei, to też jest ciekawe, ale dla mnie ważniejsze są doświadczenia. Mogę z łatwością przeprowadzić eksperyment, w którym zdecyduę czy napisać DUPA czy GŁOWA, uwaga - piszę: GŁOWA. Sam podjąłem decyzję. A zatem ja uważam, że w tym sensie wolna wola istnieje. I do takiego jej sensu odłowuje się religia. Bóg daje Ci zakazy, mówi co dobre i co złe i daje Ci wolną wolę. I Ty sam decyduejsz co z tym zrobić. > >KAtegorie społeczne są nieobiektywne?> Zdecydowanie nie! Myślenie stadne to prymitywizm.Obiektywizm a myślenie stadne to co inengo, ale mniejsza z tym. > >>dochodzimy do wniosku, że była to wina czynników, które spowodowały, że dziecko sobie przyćpało. Czynników, czyli martwych mechanizmów. Przyczyna -> skutek. Takie to trudne?> >Wina czynników? Ciekawe, że te same czynniki inaczej działają na różnych ludzi, czyż nie? Skąd zatem zróżnicowanie?> A jakie to ma znaczenie dla tej dyskusji? Możemy przyjąć, że to czynnik losowości, ale nawet i bez tego różnice są łatwo wytłumaczalne tym, że na nikogo nie działają dokładnie takie same czynniki, tylko Ty kategoryzujesz je w podobny sposób (np czynnik złych rodziców gdy Jasiu ma ojca pedofila, albo czynnik złych rodziców gdy Adaś ma ojca alkoholika, a poza tym alkoholik alkoholikowi nierówny itd). Poza tym każdy ma inne geny, nawet rodzeństwo.Dobra, rozumiem, rózne zestawy czynników działają na różnych ludzi i to wg Ciebie zrzuca odpowiedzialność za decyzje? Ja mam inne zdanie. Wolna wola istnieje, zatem każdy człwiek podejmuje decyzje w okreslonych okolicznościach. > A jaką masz alternatywę? Ano sprzeczną logicznie "wolną wolę", którą obaliłem, a na co nie potrafiłeś odpowiedzieć i się wycofałeś. Nie rozśmieszaj mnie i szanuj czas tych, którzy odpisują Ci na te wypociny. Przemyśl 7 razy zanim coś napiszesz.Wolna wola nie jest sprzeczna logicznie, jej nie da się obalić w taki sposób jak to próbujesz zrobić. No chyba że zdefiniujesz jakoś wolną wolę i wtedy będziemy mogli się konkretnie do niej odnieść. Wolna wola w kontekście religijnym, nie jest sprzeczna logicznie, a o takiej tu mówimy. Zatem do dalszej rozmowy potrzebne jest nam ustalenie co rozumiemy pod pojęciem "wolnej woli", bo bez tego każdy z nas będzie co innego pisał. W związku z tym, prośba do Ciebie o jakąś wyjściową ,zgrubną próbę określenia, co Ty rozumiesz pod tym pojęciem.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Nie tłumacz mi oczywistych rzeczy, tylko skup się na moich pytaniach.> Twoja analogia jest pozbawiona sensu, to w sposób dość frywolny chciałem Ci uzmysłowić, ale jak widzę nie łapiesz.> Dając małpie karabin nie możesz jej wyjaśnić, iż to co robi jest złe. I wtedy Ty ponosisz odpowiedzialność dając jej karabin.Nie wykręcaj się erystycznymi sztuczkami, tylko odpowiadaj na meritum, albo wcale. > Człowiek został wyposażony we wszystko czego potrzebuje, aby czynić dobro, w tym wolną wolę.Bzdura, o czym dobrze wiesz. Nie masz żadnego argumentu żeby podeprzeć nim to stwierdzenie, a zło na świecie jest dobrym dowodem na to, że jest inaczej niż próbujesz na silę sobie i innym wmówić. Poza tym człowiek nie ma żadnej logicznie sprzecznej wolnej woli, co już tu na forum wykazałem i nie potrafiłeś się do tego odnieść. > Gdyby Bóg nie dał wolnej woli, wówczas bylibyśmy niewolnikami.Bzdura. Niewolnikami bylibyśmy gdyby istniała opcja, którą musimy wybrać, bo rzekomo jest dobra i mimo tego, że możemy niby wybrać inaczej, bo da się, to musimy wybrać tak, bo inaczej grozi nam kara. Niewolnikami ludzie byliby gdyby istniał Bóg chrześcijański. > To nie jest tak samo jak z małpą.> Bóg nie dał nam swojego aparatu poznawczo-moralnego i nie odpowiada za nasze czyny.Jeśli nas stworzył to odpowiada za nasze czyny. Jeśli dał nam wolną wolę i to ona odpowiada za zło, to Bóg odpowiada za zło tak jak człowiek dający małpie karabin, a to że człowiek czyni zło jest dowodem na to, że tak jak małpie pewnych rzeczy nie można mu wytłumaczyć. > Ty masz myślenie 0-1, a świat taki nie jest.Kłamiesz. Ty masz nielogiczne myślenie, a świat taki nie jest. > Różnimy się w ocenie wolnej woli. Wg mnie jest czymś co umozliwia mi samodzielne decyzje, rzeczy o których decyduję tylko jak sam, nikt więcej. Mimo że są rózne czynniki które mogą wpłynąć na deczyje, to jednak ja je podejmuje sam. Ty widzę rozpatrujesz wolną wolę w sensie jakiejś abstrakcyjnej teoretycznej idei, to też jest ciekawe, ale dla mnie ważniejsze są doświadczenia.Nie moja wina, że myślisz jak typowy plebejusz, abstrahując od logiki  A samochód jedzie bo się kółka kręcą, oj Brzostowski, Brzostowski... > Mogę z łatwością przeprowadzić eksperyment, w którym zdecyduę czy napisać DUPA czy GŁOWA, uwaga - piszę: GŁOWA. Sam podjąłem decyzję.A samolot lata bo ma skrzydła...  > A zatem ja uważam, że w tym sensie wolna wola istnieje. I do takiego jej sensu odłowuje się religia. Bóg daje Ci zakazy, mówi co dobre i co złe i daje Ci wolną wolę. I Ty sam decyduejsz co z tym zrobić.Czyli jesteś niewolnikiem Boga, a w dodatku obwiniasz się za decyzje, które musiał podjąć Twój mózg. Wierząc w coś takiego sam stawiasz się w pozycji niewolnika, a w dodatku abstrahujesz od logiki i w jej miejsce wstawiasz prymitywne wierzenie. > >>KAtegorie społeczne są nieobiektywne?> >Zdecydowanie nie! Myślenie stadne to prymitywizm.> Obiektywizm a myślenie stadne to co inengo, ale mniejsza z tym.No to właśnie o tym napisałem, czytaj dobrze. > Dobra, rozumiem, rózne zestawy czynników działają na różnych ludzi i to wg Ciebie zrzuca odpowiedzialność za decyzje?Nie zrzuca odpowiedzialności, bo jej nie było żeby móc cokolwiek zrzucić. Odpowiedzialność to mechanizm społeczny, podobnie jak moralność. To chrześcijaństwo próbuje w psychopatyczny sposób narzucić człowiekowi odpowiedzialność za decyzje, a to tak jakby narzucić komputerowi odpowiedzialność za procesy obliczeniowe. I na dodatek tracą one wtedy sens, bo z góry wiadomo jaki ma być wynik. > Ja mam inne zdanie. Wolna wola istnieje, zatem każdy człwiek podejmuje decyzje w okreslonych okolicznościach.A krzesło stoi na podłodze bo ma nogi. > Wolna wola nie jest sprzeczna logicznie, jej nie da się obalić w taki sposób jak to próbujesz zrobić.Jak się nie da skoro to zrobiłem? I nie byłem pierwszy, tzn te same argumenty podaje niezależnie od siebie wiele osób, w tym filozofów i naukowców. Są oczywiście ćwierćmózgi jak np Plantiga, które próbują usprawiedliwić swoje psychopatyczne poglądy kopiuj-wklej, ale nimi nie ma się co zajmować. > No chyba że zdefiniujesz jakoś wolną wolę i wtedy będziemy mogli się konkretnie do niej odnieść.No to najpierw Ty zdefiniuj. > Wolna wola w kontekście religijnym, nie jest sprzeczna logicznie, a o takiej tu mówimy.A telewizor działa bo kineskop się świeci. > Zatem do dalszej rozmowy potrzebne jest nam ustalenie co rozumiemy pod pojęciem "wolnej woli", bo bez tego każdy z nas będzie co innego pisał. W związku z tym, prośba do Ciebie o jakąś wyjściową ,zgrubną próbę określenia, co Ty rozumiesz pod tym pojęciemWolna wola czyli możliwość decydowania bez wpływu na decyzję żadnych czynników, czyli innymi słowy istnienie persony, która decyduje i ma tu dowolność. W przeciwnym przypadku nie można mówić o wolności, ani o woli. Ty piszesz o zwykłym wyborze, a to co innego niż wolna wola.
|
|
| | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Zatem do dalszej rozmowy potrzebne jest nam ustalenie co rozumiemy pod pojęciem "wolnej woli", bo bez tego każdy z nas będzie co innego pisał. W związku z tym, prośba do Ciebie o jakąś wyjściową ,zgrubną próbę określenia, co Ty rozumiesz pod tym pojęciem >Wolna wola czyli możliwość decydowania bez wpływu na decyzję żadnych czynników, czyli innymi słowy istnienie persony, która decyduje i ma tu dowolność. W przeciwnym przypadku nie można mówić o wolności, ani o woli. Ty piszesz o zwykłym wyborze, a to co innego niż wolna wola.
Słusznie, taka wolna wola, u człowieka, nie istnieje.
Zwróć tylko uwagę iż nie o taką wolną wolę chodzi w dyskusjach o Bogu chrześcijańskim. Tam idzie dokładnie o wybór, a nie o idealistyczną wolną wolę, mimo iż używa się takich właśnie słów.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | O wybór? Czyli wybór zależący od różnych czynników jest oceniany pozytywnie lub negatywnie. Ok, tak właśnie działa kategoria społeczna, o której pisałem. Teraz wytłumacz w jaki niby sposób taka ocena miałaby być absolutna, wystawiana przez tego samego Boga, który stworzył te czynniki dające na wyjściu taką decyzję. To może być bardzo ciekawe, dokonasz tu pewnie samozaorania, albo przyznasz mi jednak rację (w to drugie wątpię)
|
|
| | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > O wybór? Czyli wybór zależący od różnych czynników jest oceniany pozytywnie lub negatywnie. Ok, tak właśnie działa kategoria społeczna, o której pisałem. Teraz wytłumacz w jaki niby sposób taka ocena miałaby być absolutna, wystawiana przez tego samego Boga, który stworzył te czynniki dające na wyjściu taką decyzję. To może być bardzo ciekawe, dokonasz tu pewnie samozaorania, albo przyznasz mi jednak rację (w to drugie wątpię)  Wybór zależy od różnych czynników, ale też od Ciebie, jako "persony". Nie jest to wybór bezwzględny (wola wola w Twoim rozumieniu), tylko wybór względny: wybór w danych okolicznościach. który zależy też od Ciebie, nie tylko od czynników i mechanizmów. Tu właśnie istotne znaczenie ma inne rozumienie wolnej woli. Ocena absolutna dokonana przez Boga jest tu możliwa, bo On zna te uwarunkowania, "widzi" w jakich okolicznościach każdy podejmuje decyzję i potrafi to ocenić. Dlatego te same czyny, mogą być inaczej ocenione w zależności od okoliczności. PS. Nie boję się przyznać Ci racji, jeśli tak wyjdzie.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Wybór zależy od różnych czynników, ale też od Ciebie, jako "persony".
Nieprawda. Te czynniki do kupy to właśnie "ja" jako persona, czyli mówimy o uproszczeniu i o mechanizmie społecznym.
>Nie jest to wybór bezwzględny (wola wola w Twoim rozumieniu), tylko wybór względny: wybór w danych okolicznościach. który zależy też od Ciebie, nie tylko od czynników i mechanizmów. Tu właśnie istotne znaczenie ma inne rozumienie wolnej woli.
Nie ma żadnego "mnie", od którego cokolwiek mogłoby zależeć.
>Ocena absolutna dokonana przez Boga jest tu możliwa, bo On zna te uwarunkowania, "widzi" w jakich okolicznościach każdy podejmuje decyzję i potrafi to ocenić. Dlatego te same czyny, mogą być inaczej ocenione w zależności od okoliczności.
Ocena absolutna nie jest tu możliwa, bo redukuje się ona do pierwszej przyczyny (Bóg) i jej skutków (działanie człowieka + okoliczności), czyli każdy staje się niewinny w sensie absolutnym. Natomiast w sensie społecznym np zabójca jest winny i trzeba go ukarać. Bóg musiałby go uniewinnić, gdyż wiedział dlaczego zabójca MUSIAŁ zabić.
To perspektywa, w której patrzysz na swoje przeszłe uczynki przez pryzmat nowych danych i przemyśleń, a także na czyny innych ludzi przez pryzmat swoich emocji i przemyśleń, powoduje że ulegasz złudzeniu, że dało się wybrać inaczej. Ewentualnie dało się, losowo.
>PS. Nie boję się przyznać Ci racji, jeśli tak wyjdzie.
Mam nadzieję, choć Andrzej.51 Cię wypunktował, a Ty mu racji nie przyznałeś, więc wątpię w tą deklarację.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Wybór zależy od różnych czynników, ale też od Ciebie, jako "persony". >Nieprawda. Te czynniki do kupy to właśnie "ja" jako persona, czyli mówimy o uproszczeniu i o mechanizmie społecznym. Tu właśnie tkwi całe sedno różnicy między nami, ale też mieszania dwóch podejść, które stosujesz. Robisz to, o czym tu pisałem wielokrotnie: zakładasz roboczo istnienie boga i za chwilę prowadzisz argumentację z pominięciem tego założenia, a potem ponownie je przywołujesz.
Nie twierdzę, że umyślnie. Niemniej jednak skutek jest ten sam - błąd logiczny we wnioskowaniu. Lepiej już założyć, że bóg nie istnieje i wtedy sobie dyskutować...
Rozmowa nasza dotyczy tego, czy istnieje możliwość wyboru, jakieś "ja", które może cokolwiek zdecydować, o czymkolwiek. Tym "ja" w kontekście chrześcijaństwa jest dusza, czyli jakiś pierwiastek boski w nas. Oczywiście, Ty nie musisz w to wierzyć, ale skoro rozmawiamy o tym Bogu, to pominąć tego nie sposób.
Wówczas wszystko jest jasne, albo dość jasne: człowiek to ciało i dusza. Ciało podlega zasadom, które tu przywołujesz (splot zdarzeń) lecz dusza jako stworzona przez Boga jest generalnie niezależna od ciała.
Tym pomijasz tę konsekwencję założenia o istnieniu Boga i wówczas faktycznie, pogląd o tym, że nie ma "żadnego mnie", tylko splot czynników, jest dość spójny.
>Ocena absolutna nie jest tu możliwa, bo redukuje się ona do pierwszej przyczyny (Bóg) i jej skutków (działanie człowieka + okoliczności), czyli każdy staje się niewinny w sensie absolutnym. Natomiast w sensie społecznym np zabójca jest winny i trzeba go ukarać. Bóg musiałby go uniewinnić, gdyż wiedział dlaczego zabójca MUSIAŁ zabić. Nie ma takiej redukcji, ponieważ w momencie powstania duszy, powstaje jej "ja", które wraz z ciałem nie jest zupełnie zależne od czynników społecznych. Dusza jest przeznaczona do czynienia dobra, ona jest istotą "ja" i istotą "wolnej woli". Ziemski świat jest dla niej "próbą". >To perspektywa, w której patrzysz na swoje przeszłe uczynki przez pryzmat nowych danych i przemyśleń, a także na czyny innych ludzi przez pryzmat swoich emocji i przemyśleń, powoduje że ulegasz złudzeniu, że dało się wybrać inaczej. Ewentualnie dało się, losowo. Tak jak pisałem już wcześniej: doświadczenie wprost przemawia bardziej niż nawet spójny sposób myślenia. Siedzisz przed kompem, możesz machnąć rękę w lewo lub w prawo. Co o tym decyduje? Splot wydarzeń? Czy Ty?
>>PS. Nie boję się przyznać Ci racji, jeśli tak wyjdzie. >Mam nadzieję, choć Andrzej.51 Cię wypunktował, a Ty mu racji nie przyznałeś, więc wątpię w tą deklarację. Andrzej odpisał, być może nawet w części punktów ma rację. Niemniej jednak trudno się dyskutuje z kimś, kto zaczyna w stylu: poczytaj wreszcie Biblię, a sam jej nie zna zbyt dobrze lub kręci o zanikaniu II przykazania. Stąd moja nieufność, iż w pozostałych punktach, Andrzej też coś "naciąga", a i czasu nie ma aż tyle, aby na wszystko odpisywać.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Tu właśnie tkwi całe sedno różnicy między nami, ale też mieszania dwóch podejść, które stosujesz. Robisz to, o czym tu pisałem wielokrotnie: zakładasz roboczo istnienie boga i za chwilę prowadzisz argumentację z pominięciem tego założenia, a potem ponownie je przywołujesz.
Nic bardziej mylnego. Przyjmujac takie zalozenie wykazuje, ze jest ono sprzeczne z logika, moralnoscia, faktami i empatia. Nie oczekuj, ze ktokolwiek bedzie sie zgadzal z kazdym Twoim zalozeniem. Przyjmuje ze istnieje Bog i wykazuje do jakich absurdow prowadzi to zalozenie.
>Nie twierdzę, że umyślnie. Niemniej jednak skutek jest ten sam - błąd logiczny we wnioskowaniu. Lepiej już założyć, że bóg nie istnieje i wtedy sobie dyskutować...
Bledem logicznym jest Twoje podejscie do wolnej woli.
>Rozmowa nasza dotyczy tego, czy istnieje możliwość wyboru, jakieś "ja", które może cokolwiek zdecydować, o czymkolwiek. Tym "ja" w kontekście chrześcijaństwa jest dusza, czyli jakiś pierwiastek boski w nas. Oczywiście, Ty nie musisz w to wierzyć, ale skoro rozmawiamy o tym Bogu, to pominąć tego nie sposób.
No wiec wykazalem, ze logicznie nie moze istniec.
>Wówczas wszystko jest jasne, albo dość jasne: człowiek to ciało i dusza. Ciało podlega zasadom, które tu przywołujesz (splot zdarzeń) lecz dusza jako stworzona przez Boga jest generalnie niezależna od ciała.
Tak mysla schizofrenicy i ludzie pozbawieni empatii i podstawowych odruchow moralnych.
>Tym pomijasz tę konsekwencję założenia o istnieniu Boga i wówczas faktycznie, pogląd o tym, że nie ma "żadnego mnie", tylko splot czynników, jest dość spójny. >>Ocena absolutna nie jest tu możliwa, bo redukuje się ona do pierwszej przyczyny (Bóg) i jej skutków (działanie człowieka + okoliczności), czyli każdy staje się niewinny w sensie absolutnym. Natomiast w sensie społecznym np zabójca jest winny i trzeba go ukarać. Bóg musiałby go uniewinnić, gdyż wiedział dlaczego zabójca MUSIAŁ zabić. >Nie ma takiej redukcji, ponieważ w momencie powstania duszy, powstaje jej "ja", które wraz z ciałem nie jest zupełnie zależne od czynników społecznych. Dusza jest przeznaczona do czynienia dobra, ona jest istotą "ja" i istotą "wolnej woli". Ziemski świat jest dla niej "próbą". >>To perspektywa, w której patrzysz na swoje przeszłe uczynki przez pryzmat nowych danych i przemyśleń, a także na czyny innych ludzi przez pryzmat swoich emocji i przemyśleń, powoduje że ulegasz złudzeniu, że dało się wybrać inaczej. Ewentualnie dało się, losowo. >Tak jak pisałem już wcześniej: doświadczenie wprost przemawia bardziej niż nawet spójny sposób myślenia. Siedzisz przed kompem, możesz machnąć rękę w lewo lub w prawo. Co o tym decyduje? Splot wydarzeń? Czy Ty? >>>PS. Nie boję się przyznać Ci racji, jeśli tak wyjdzie. >>Mam nadzieję, choć Andrzej.51 Cię wypunktował, a Ty mu racji nie przyznałeś, więc wątpię w tą deklarację. >Andrzej odpisał, być może nawet w części punktów ma rację. Niemniej jednak trudno się dyskutuje z kimś, kto zaczyna w stylu: poczytaj wreszcie Biblię, a sam jej nie zna zbyt dobrze lub kręci o zanikaniu II przykazania. Stąd moja nieufność, iż w pozostałych punktach, Andrzej też coś "naciąga", a i czasu nie ma aż tyle, aby na wszystko odpisywać. > BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Tu właśnie tkwi całe sedno różnicy między nami, ale też mieszania dwóch podejść, które stosujesz. Robisz to, o czym tu pisałem wielokrotnie: zakładasz roboczo istnienie boga i za chwilę prowadzisz argumentację z pominięciem tego założenia, a potem ponownie je przywołujesz. >Nic bardziej mylnego. Przyjmujac takie zalozenie wykazuje, ze jest ono sprzeczne z logika, moralnoscia, faktami i empatia. Nie oczekuj, ze ktokolwiek bedzie sie zgadzal z kazdym Twoim zalozeniem. Przyjmuje ze istnieje Bog i wykazuje do jakich absurdow prowadzi to zalozenie.
No i o czym tu gadać Olson? Czyli jest tak: zakładasz że Bóg istnieje, potem sobie z tego założenia wybierasz co Ci pasuje (a powinieneś wszystko - zgodnie z jakąś definicją), i wychodzi Ci tak lub śmak, nieważne że to sprzeczne z konsekwencjami założenia. To nie jest wykazywanie absurdalności istnienia boga lub skutków tegoż olson , tylko podstawowy błąd logiczny we wnioskowaniu.
Byłoby to tym czym oczekujesz, gdybyś przyjął wszsytkie konsekwencje założenia. A Ty tego nie robisz. Dlaczego? To oczywiste, wtedy nie byłbyś w stanie wykazać swojej tezy. Dlatego w tej dyskusji, zakładasz:
1) że Bóg istnieje, 2) był pierwszą przyczyną,
ale już olewasz kwestię nieśmiertelności duszy, bo Ci nie pasuje.
Jesteś jak pseudomatematyk, który siada do udowodnienia czegoś, i działa zgdonie ze znanymi twierdzeniami i zasadami, aż tu nagle którąś sobie ignoruje, bo mu źle wychodzi wynik.
Tak się nie da dyskutować, ani niczego wykazać. I tak w miarę Ci poszło, starałęś się, co doceniam.
Większość bowiem kończy na takim oto wnioskowaniu:
1) Istnieje Bóg, 2) Jest nielogiczny, 3) Zatem nie istnieje.
Ale najepszy jest ten:
1) boga nie ma ponieważ nie ma jego definicji (tak twierdzi największy mędrzec tego forum).
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Poprzedni post pisałem z komórki i coś tam się pokićkało. > Tym pomijasz tę konsekwencję założenia o istnieniu Boga i wówczas faktycznie, pogląd o tym, że nie ma "żadnego mnie", tylko splot czynników, jest dość spójny.Nie pomijam, tylko wykazałem, że ta koncepcja (nie Bóg, ale wolna wola i odpowiedzialne "ja") to nie dość, że prymitywizm, to w dodatku nielogiczne bzdury. Czyżby wykazując ich głupotę, wykazałem też nieistnienie Boga? Raczej tylko tą psychopatyczną, chrześcijańską wersję. Na deser zostawię sobie argument o konsekwencjach wychowania w takich wzorcach, o tzw mechanizmie "krytycznego rodzica". To potem, bo teraz trzeba ostatecznie rozstrzygnąć napoczęte kwestie: > Nie ma takiej redukcji, ponieważ w momencie powstania duszy, powstaje jej "ja", które wraz z ciałem nie jest zupełnie zależne od czynników społecznych. Dusza jest przeznaczona do czynienia dobra, ona jest istotą "ja" i istotą "wolnej woli". Ziemski świat jest dla niej "próbą".Wszystko jest zależne od jakichś czynników. Jeśli Bóg stworzył duszę i dał jej wolną wolę, to jest odpowiedzialny za konsekwencje tego czynu, czyli za to co dana dusza z wolną wolą zrobi. Podobnie jak człowiek dający małpie karabin. Jeżeli z jakiegoś powodu wytłumaczenia nie działają, to znaczy, że Bóg wadliwie stworzył daną duszę i trzeba było zrobić to dobrze, a nie skazywać ją na piekło. Ziemski świat jest dla niej próbą... czyli Bóg stworzył świat jako arenę testów dla dusz, które są losowymi algorytmami lub artystycznymi wariacjami tego Boga i jeśli dusza została z jakiegoś powodu stworzona źle, to ląduje na wieki w piekle za karę, że została źle stworzona. Brawo, konkurs na najbardziej psychopatyczną wizję świata został rozstrzygnięty, a Jahwe zajął w nim 1 miejsce  > Tak jak pisałem już wcześniej: doświadczenie wprost przemawia bardziej niż nawet spójny sposób myślenia. Siedzisz przed kompem, możesz machnąć rękę w lewo lub w prawo. Co o tym decyduje? Splot wydarzeń? Czy Ty?No i jak mam odpowiadać na tak prostackie twierdzenia? Kokainiście też doświadczenie przemawia, że może on wszystko, nawet bardziej niż spójny sposób myślenia. Chcesz rozmawiać o tego typu odczuciach, czy może lepiej poddać to analizie logicznej? Siedzę przed kompem i mogę machnąć ręką w lewo lub w prawo. Kto decyduje o tym co zrobię? To bardzo, ale to bardzo proste! Otóż "JA" nie decyduję i nie mogę, gdyż doświadczam tej decyzji. Powiedzmy, że ruszam w prawo. Kiedy zadecydowałem o tym, że tak zrobiłem? Ano nie zadecydowałem, tylko mózg miał już gotowy ruch. Wstawmy tu inną sytuację - jadę samochodem, jest ciemno i nagle na ulicę wyskakuje pijak. Automatycznie dokonuję ruchu kierownicą i go wymijam, a potem mówię "dobrze, że go minąłem". Kto go ominął? Niby ja. Kto podjął decyzję o minięciu? Jeśli i to do Ciebie nie przemawia to pomyśl teraz o tym, że jesteś prezesem firmy i masz podjąć ważną decyzję o jej przyszłości. Analizujesz dane i wychodzi Ci, że trzeba zainwestować 500 tys w sektor Y, bo to powinno dać największe korzyści. Kto podjął taką decyzję? Ano zostałeś postawiony przez faktem obliczenia Twojego mózgu, że dana opcja jest najkorzystniejsza. Jarek mówił Ci, że warto postawić nie na Y, tylko na K i potem czas weryfikuje - Jarek miał rację. Kto jest winien? Podoba Ci się blondwłosa dziewczyna - kto decyduje o tym, że się podoba? Umawiasz się z nią, podchodzisz i mówisz. Kto mówi? Bo mi np w takiej sytuacji "słowa same napływają do ust". W praktyce to Twoje prymitywne uproszczone "ja" nie sprawdza się tym bardziej. > Andrzej odpisał, być może nawet w części punktów ma rację. Niemniej jednak trudno się dyskutuje z kimś, kto zaczyna w stylu: poczytaj wreszcie Biblię, a sam jej nie zna zbyt dobrze lub kręci o zanikaniu II przykazania. Stąd moja nieufność, iż w pozostałych punktach, Andrzej też coś "naciąga", a i czasu nie ma aż tyle, aby na wszystko odpisywać.Z tego co widziałem to Ty kręcisz. > No i o czym tu gadać Olson? Czyli jest tak: zakładasz że Bóg istnieje, potem sobie z tego założenia wybierasz co Ci pasuje (a powinieneś wszystko - zgodnie z jakąś definicją), i wychodzi Ci tak lub śmak, nieważne że to sprzeczne z konsekwencjami założenia.No tak się sprawdza założenia. Zakładam roboczo X, a następnie sprawdzam czy to X pasuje i wychodzi, że nie. To jakiego chcesz lepszego dowodu na to, że X to bzdura? Ty chcesz żebym bez pytań i podważania przyjął Twój cały światopogląd, bo Ty tak powiedziałeś? Nawet jeśli to sprzeczne z logiką i realiami bzdury, co tu właśnie wykazałem? > To nie jest wykazywanie absurdalności istnienia boga lub skutków tegoż olson , tylko podstawowy błąd logiczny we wnioskowaniu.W Twoim wnioskowaniu i to właśnie wykazałem. > Byłoby to tym czym oczekujesz, gdybyś przyjął wszsytkie konsekwencje założenia. A Ty tego nie robisz. Dlaczego? To oczywiste, wtedy nie byłbyś w stanie wykazać swojej tezy.Której tezy? Nie można przyjąć wszystkich konsekwencji założenia, jeśli są one nielogiczne i tą nielogiczność wykazuję. To tak jakby liberał gospodarczy miał przyjąć wszystkie założenia komunizmu żeby móc je obalić. Bezsens i skompromitowałeś się tymi stwierdzeniami jak nie wiem co. > Dlatego w tej dyskusji, zakładasz:> 1) że Bóg istnieje,> 2) był pierwszą przyczyną,> ale już olewasz kwestię nieśmiertelności duszy, bo Ci nie pasuje.Nie olewam, piszę o tej kwestii jako o niesprawiedliwości i w przeciwieństwie do Ciebie mam na to argumenty. > Jesteś jak pseudomatematyk, który siada do udowodnienia czegoś, i działa zgdonie ze znanymi twierdzeniami i zasadami, aż tu nagle którąś sobie ignoruje, bo mu źle wychodzi wynik.Odwrotnie. Chcesz żebym przyjął wynik, który ma wg Ciebie wyjść, a ja się na to nie godzę z oczywistych względów - bo z obliczeń ni chu chu nie wychodzi to czego chcesz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | Odniosę się do tych kluczowych spraw, które są przyczynami innego spojrzenia u mnie i u Ciebie. 1. Mózg i "Ty". > >Tak jak pisałem już wcześniej: doświadczenie wprost przemawia bardziej niż nawet spójny sposób myślenia. Siedzisz przed kompem, możesz machnąć rękę w lewo lub w prawo. Co o tym decyduje? Splot wydarzeń? Czy Ty?> No i jak mam odpowiadać na tak prostackie twierdzenia?To tylko pozornie prostackie, o czym świadczy Twoje wyjaśnienie. Tu różnimy się zasadniczo, "ja" wg mnie to nie tylko mózg i jego gotowe mechanizmy, ale moja decyzja, personalna. Doświadczenie jest proste, ale miało Ci pokazać, że to Ty decydujesz. Dla mnie doświadczenie jest ważniejsze niż teoretyczna analiza, nawet spójna logicznie. Tej różnicy zdań raczej nie przeskoczymy. 2. Sposób wnioskowania/zalożenia itd... > >Tym pomijasz tę konsekwencję założenia o istnieniu Boga i wówczas faktycznie, pogląd o tym, że nie ma "żadnego mnie", tylko splot czynników, jest dość spójny.> Nie pomijam, tylko wykazałem, że ta koncepcja (nie Bóg, ale wolna wola i odpowiedzialne "ja") to nie dość, że prymitywizm, to w dodatku nielogiczne bzdury.> Której tezy? Nie można przyjąć wszystkich konsekwencji założenia, jeśli są one nielogiczne i tą nielogiczność wykazuję. To tak jakby liberał gospodarczy miał przyjąć wszystkie założenia komunizmu żeby móc je obalić. Bezsens i skompromitowałeś się tymi stwierdzeniami jak nie wiem co.> No tak się sprawdza założenia. Zakładam roboczo X, a następnie sprawdzam czy to X pasuje i wychodzi, że nie. To jakiego chcesz lepszego dowodu na to, że X to bzdura? Ty chcesz żebym bez pytań i podważania przyjął Twój cały światopogląd, bo Ty tak powiedziałeś? Nawet jeśli to sprzeczne z logiką i realiami bzdury, co tu właśnie wykazałem?> >Jesteś jak pseudomatematyk...> Odwrotnie. Chcesz żebym przyjął wynik, który ma wg Ciebie wyjść, a ja się na to nie godzę z oczywistych względów - bo z obliczeń ni chu chu nie wychodzi to czego chcesz.Każde dowodzenie, wykazywanie czegokolwiek, wymaga założeń. Bywają takie założenia (istnienie boga), które determinują określone skutki, których logicznie prowadząc dyskusję nie można pominąć, bo robi się błąd logiczny. Te skutki są często zależne od określenia/ definicji tego, czym się posługujemy. Nie chodzi mi o przyjmowanie mojego światopoglądu, ani nawet wielu konsekwencji założenia, tylko TYCH konsekwencji, które mają bezpośrednio wpływ na sam proces wnioskowania. Tu nie chodzi o światopogląd tylko sposób wnioskowania. a) I tak, jeśli mówimy o bogu, to potrzebne nam chociaż zgrubne określenie co to jest. Załóżmy, że zdefiniowałeś owego boga jako pierwszą przyczynę, która nadała światu bieg poprzez stworzone bezmyślne mechanizmy. Koniec założeń. Wówczas masz rację. Bóg odpowiada za wszystko. Ale to jest Bóg zdefiniowany przez Ciebie na potrzeby rozmowy, nie żaden inny. b) Jeśli dołożysz temu Bogu (w założeniach), że stworzył On dusze ludzkie, niezależne od ciała (materii), dusze, które są przeznaczone przez Boga do czynienia dobra i dusze którym ów Bóg dał możliwość decydowania. To wówczas zdejmujesz z Boga (przez definicję) odpowiedzialność za to co te dusze robią. Nie może Ci potem wyjść, że to bzdura, bo musiałoby to wynikać z innych Twoich założeń. A Ty robisz tak: zakładasz roboczo istnienie Boga "a" (z podpunktu a), prowadzisz prawidłowe wnioskowanie i oznajmiasz, że bóg "b" jest odpowiedzialny za wszystko. A to nie prawda. Tylko bóg "a" będzie odpowiedzialny, "b" nie, bo On jest inny. > Wszystko jest zależne od jakichś czynników. Jeśli Bóg stworzył duszę i dał jej wolną wolę, to jest odpowiedzialny za konsekwencje tego czynu, czyli za to co dana dusza z wolną wolą zrobi. Podobnie jak człowiek dający małpie karabin. Jeżeli z jakiegoś powodu wytłumaczenia nie działają, to znaczy, że Bóg wadliwie stworzył daną duszę i trzeba było zrobić to dobrze, a nie skazywać ją na piekło.Istotnym elementem religii (akurat tej chrześcijańskiej) jest pozwolenie duszy (człowiekowi) na decyzje. Właśnie ta cecha, jest jedną z kluczowych, które upodabniają człowieka do Boga, właśnie przez to. Owszem, jest ciągota, aby to zredukować do odpoweidzialności tylko boga - bo On tak to stworzył, ale inaczej nie mógł. Nie mógł dać człowiekowi wolnej woli i jednocześnie wziąć za to odpoweidzialności, byłoby to sprzeczne. Zrobił zatem to co mógł: dał dekalog, dał przykazanie miłości, poinformował co czeka gdy będziemy nieposłuszni i "róbta co chceta". Co więcej dał możliwość zbawienia w każdej chwili, możliwość nawrócenia, odpokutowania. Zrobił wiele, abyśmy mogli trafić do nieba. Ale decyzja należy do nas. > Ziemski świat jest dla niej próbą... czyli Bóg stworzył świat jako arenę testów dla dusz, które są losowymi algorytmami lub artystycznymi wariacjami tego Boga i jeśli dusza została z jakiegoś powodu stworzona źle, to ląduje na wieki w piekle za karę, że została źle stworzona. Brawo, konkurs na najbardziej psychopatyczną wizję świata został rozstrzygnięty, a Jahwe zajął w nim 1 miejsce  W chrześcijaństwie tak jest. Tylko że dusza została stworzona do czynienia dobra. A próbą są ziemskie warunki. A decyzja duszy niezależna. > Nie olewam, piszę o tej kwestii jako o niesprawiedliwości i w przeciwieństwie do Ciebie mam na to argumenty.A to jest zupełnie inna rozmowa. Z punktu widzenia człowieka, tu na Ziemi, jest często niesprawiedliwie, to rzecz jasna.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > To tylko pozornie prostackie, o czym świadczy Twoje wyjaśnienie.No o czym świadczy? Jak weźmiesz kokainę i czujesz i myślisz, że możesz wszystko i jesteś prawie bogiem, to też to jest tylko pozornie prostackie? > Tu różnimy się zasadniczo, "ja" wg mnie to nie tylko mózg i jego gotowe mechanizmy, ale moja decyzja, personalna.No to Ci przecież udowodniłem, że "Twoja decyzja personalna" to iluzja tworzona przez mózg i że "ja" zastaję swoje decyzje i nie jestem w stanie ich przewidzieć. > Doświadczenie jest proste, ale miało Ci pokazać, że to Ty decydujesz.Ale nie pokazało i nie jest proste, tylko prostackie. > Dla mnie doświadczenie jest ważniejsze niż teoretyczna analiza, nawet spójna logicznie. Tej różnicy zdań raczej nie przeskoczymy.Bo wbrew logice wierzysz w bajki schizofrenika. Rozumiem, że jak weźmiesz kokę, to naprawdę jesteś bogiem, bo doświadczenie jest ważniejsze niż logiczna analiza. Albo jak ktoś twierdzi, że jest Napoleonem, to jest tak naprawdę, bo jego doświadczenie jest ważniejsze. Podobnie z każdą chorobą psychiczną, np psychopata twierdzący, że zabijanie ludzi i torturowanie ich jest dobre moralnie ma rację, bo tak mu mówi jego doświadczenie. Tylko jak to się ma do reszty Twojej chrześcijańskiej teorii, która przeczy doświadczeniu? Popatrz jak degradujesz swój intelekt żeby umocnić swoją wiarę w ten bełkot. > Każde dowodzenie, wykazywanie czegokolwiek, wymaga założeń.A więc przyjmuję dane założenia i wyciągam z nich wnioski. Jeśli zakładam, że 2+2=5 i przez to nie zgadza się cała logiczna reszta, to jest to dowód na to, że z przyjętego założenia wynika bełkot, więc jest ono złe i trudno o lepszy dowód na to. > Bywają takie założenia (istnienie boga), które determinują określone skutki, których logicznie prowadząc dyskusję nie można pominąć, bo robi się błąd logiczny. Te skutki są często zależne od określenia/ definicji tego, czym się posługujemy. Nie chodzi mi o przyjmowanie mojego światopoglądu, ani nawet wielu konsekwencji założenia, tylko TYCH konsekwencji, które mają bezpośrednio wpływ na sam proces wnioskowania. Tu nie chodzi o światopogląd tylko sposób wnioskowania.Kłamiesz i manipulujesz. Chcesz żebym przyjął Twoje założenia wraz z Twoimi wnioskami, których nie można podważyć (dogmaty). To tak jakbym powiedział, że wierzę powiedzmy w komunizm, a Ty byś się zabrał do obalania tej teorii, a ja bym Ci wtedy powiedział, że musisz a priori przyjąć dogmat o równości wszystkich i dogmat o działaniu w praktyce ekonomii komunistycznej. Tylko, że syf na wejściu = się syf na wyjściu. Próbujesz narzucić mi sposób wnioskowania, który ma doprowadzić do wniosków, które a priori mi narzucasz, a ja wykazuję konsekwentnie, że Twoja teoria nie trzyma się kupy, jest nielogiczna, sprzeczna z faktami. Poza tym z założenia o istnieniu Boga wcale nie wynika żadna wolna wola, ani "ja" będące duszą. Tak wynika tylko z dogmatów chrześcijańskich, które musisz przyjąć i nie możesz ich podważać, a wtedy możesz sobie ignorować logikę i kierować się tymi dogmatami. Tylko, że wtedy nie dyskutuj na racjonaliście, bo argumentacja nie wchodzi wtedy w grę. > a) I tak, jeśli mówimy o bogu, to potrzebne nam chociaż zgrubne określenie co to jest. Załóżmy, że zdefiniowałeś owego boga jako pierwszą przyczynę, która nadała światu bieg poprzez stworzone bezmyślne mechanizmy. Koniec założeń. Wówczas masz rację. Bóg odpowiada za wszystko. Ale to jest Bóg zdefiniowany przez Ciebie na potrzeby rozmowy, nie żaden inny.No to podaj inną definicję. > b) Jeśli dołożysz temu Bogu (w założeniach), że stworzył On dusze ludzkie, niezależne od ciała (materii), dusze, które są przeznaczone przez Boga do czynienia dobra i dusze którym ów Bóg dał możliwość decydowania. To wówczas zdejmujesz z Boga (przez definicję) odpowiedzialność za to co te dusze robią. Nie może Ci potem wyjść, że to bzdura, bo musiałoby to wynikać z innych Twoich założeń.No i tu właśnie bredzisz!  Jeśli zestawię te założenia b z założeniami a, to wychodzi na to, że obydwa założenia nie mogą współistnieć, bo tworzy się logiczna sprzeczność. I nie niepojętość, tylko prosta sprzeczność tak jak 2+2 nie jest 5. A może zamiast tego przyjmę założenie, że Bóg dał ludziom także niewidzialne duchowe prącie i dzięki temu w ogóle dochodzi do związków damsko-męskich, bo kod duchowego prącia przyciąga swoje przeciwieństwo, czyli kod duchowej c..ki, co tworzy koherencję duchowo-seksualną. Duchowe prącie działa autonomicznie i jest niezależne od duszy i od ciała, dlatego miłość jest nieracjonalna i jest czymś mistycznym i nieprzewidywalnym, bo człowiek nie może przewidzieć wyborów duchowego prącia  I takie bzdury można sobie wymyślać do woli, ale to nie jest temat na dyskusję na racjonaliście.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | To jest bez sensu, wybacz i cześć.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Wybaczam i ciesze sie ze wreszcie dostrzegles bezsens swoich twierdzen. Czyli moje tlumaczenie odnioslo skutek
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > Wybaczam i ciesze sie ze wreszcie dostrzegles bezsens swoich twierdzen. Czyli moje tlumaczenie odnioslo skutek  Niestety nie ciesz się. Po prostu nie widzę sensu dalszej dyskusji. Uważam, że mylisz się co do sposobu wnioskowania - popełniasz logiczny błąd, i ja nie umiem lepiej Ci tego wyjaśnić. Różnimy się też w ocenie czy istnieje "ja", czy też nie, a ta różnica determinuje późniejsze analizy i oceny. Sprawia to, iż w tym akurat temacie, praktycznie nie da się rozmawiać.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Niestety nie ciesz się. Po prostu nie widzę sensu dalszej dyskusji. Uważam, że mylisz się co do sposobu wnioskowania - popełniasz logiczny błąd, i ja nie umiem lepiej Ci tego wyjaśnić.
Ja Ci wyjaśniłem, że to Ty popełniasz logiczny błąd. Myślisz jak prostak, więc nic dziwnego, że nie potrafisz przyznać się, że się myliłeś. Tak robią właśnie maluczcy.
>Różnimy się też w ocenie czy istnieje "ja", czy też nie, a ta różnica determinuje późniejsze analizy i oceny.
Nie. To Ty wierzysz w istnienie czegoś nielogicznego, co obaliłem, a teraz nie potrafisz tego przyznać. Gdybyś faktycznie nie rozumiał musiałbyś być debilem, a nim (chyba) nie jesteś.
>Sprawia to, iż w tym akurat temacie, praktycznie nie da się rozmawiać.
To właśnie sprawia Twój ośli upór i brak umiejętności przyznania się do błędu i zmiany zdania pod wpływem argumentów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | Myśl co chcesz, nie ma to większego znaczenia. W każdym razie, ja podjąłem merytoryczną dyskusję i próbowałem wyjaśnić, gdzie popełniasz błąd. Moja wiara lub niewiara, nie ma tu żadnego znaczenia. W tej dyskusji, ja kierowałem się jedynie doświadczeniem i logiką.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Myśl co chcesz, nie ma to większego znaczenia.
Ale znaczenie ma to, że jesteś małym człowieczkiem bez honoru, który nie potrafi zmienić zdania pod wpływem argumentów, a w innym wątku łże jak pies narzekając na ten sam mechanizm u innych użytkowników. Sam sobie wystawiasz świadectwo.
>W każdym razie, ja podjąłem merytoryczną dyskusję i próbowałem wyjaśnić, gdzie popełniasz błąd.
I ja Ci wyjaśniłem gdzie go popełniasz, ale jak zwykle argumenty nie spowodowały zmiany zdania leminga, który wierzy w swoje pierdoły i nie ma zamiaru się rozwijać.
>Moja wiara lub niewiara, nie ma tu żadnego znaczenia. W tej dyskusji, ja kierowałem się jedynie doświadczeniem i logiką.
Twoja wiara ma tu kluczowe znaczenie, bo to jest właśnie mechanizm, który upośledza Twoje logiczne myślenie, rozwój i uczciwość intelektualną. Kierowałeś się prymitywnymi emocjami, iluzją i brakiem logiki, co Ci wykazałem. Nie kompromituj się już.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | Czy naprawdę nie jesteś w stanie zrozumieć tego, że w mojej ocenie, cały czas popełniasz ten sam logiczny błąd? Dlatego dyskusja nie ma sensu. Nie ma to nic wspólnego z moją wiarą lub nie, tylko ze zdrowym rozsądkiem. W sprawie tego błędu zrobię nowy wątek, niech wszyscy pogadają.
Rozmawiam merytorycznie. Gdy wyczuwam nieuczciwość i intelektualne kombinatorstwo, ostrzegam, a potem dziękuję za rozmowę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Czy naprawdę nie jesteś w stanie zrozumieć tego, że w mojej ocenie, cały czas popełniasz ten sam logiczny błąd?
Nie ma żadnej Twojej oceny logiki. Ja Ci wykazałem, że to Ty się mylisz. Nie możesz twierdzić, że ktoś mówiący, że 2+2=4 popełnia Twoim zdaniem logiczny błąd. Twoje, ani niczyje zdanie się nie liczy. Liczą się argumenty i fakty, a tu poległeś z kretesem, a teraz pokazujesz, że jesteś małym człowieczkiem bez honoru, bo nie potrafisz tego przyznać.
>Dlatego dyskusja nie ma sensu. Nie ma to nic wspólnego z moją wiarą lub nie, tylko ze zdrowym rozsądkiem. W sprawie tego błędu zrobię nowy wątek, niech wszyscy pogadają.
Dyskusja nie ma sensu i ma to właśnie wiele wspólnego z Twoją wiarą.
|
|
| | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Gdyby Bóg nie dał wolnej woli, wówczas bylibyśmy niewolnikami. >Bzdura. Niewolnikami bylibyśmy gdyby istniała opcja, którą musimy wybrać, bo rzekomo jest dobra i mimo tego, że możemy niby wybrać inaczej, bo da się, to musimy wybrać tak, bo inaczej grozi nam kara. Niewolnikami ludzie byliby gdyby istniał Bóg chrześcijański.
Olson, rozmawiamy o wolnej wolni w kontekście religijnym, chrześcijaństwa, i Ty wyskakujesz nagle - bóg nie istnieje.
Dokładnie robisz to co już tu opisałem: rozmawiasz tak jak by Bóg istniał, a potem nagle wplatasz argumemty ignorując założenie. Taka dysusja jest pozbawiona sensu. Tak duskutując, możesz tylko po to aby sie ponabijać z religii, z teistów, ale na pewno nie po to, aby uczciwie dyskutować. To jest właśnie mój główny zarzut wobec calej tej Waszej pseudointelektualnej zgrai antyklerykalnej.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>>Gdyby Bóg nie dał wolnej woli, wówczas bylibyśmy niewolnikami. >>Bzdura. Niewolnikami bylibyśmy gdyby istniała opcja, którą musimy wybrać, bo rzekomo jest dobra i mimo tego, że możemy niby wybrać inaczej, bo da się, to musimy wybrać tak, bo inaczej grozi nam kara. Niewolnikami ludzie byliby gdyby istniał Bóg chrześcijański. >Olson, rozmawiamy o wolnej wolni w kontekście religijnym, chrześcijaństwa, i Ty wyskakujesz nagle - bóg nie istnieje. >Dokładnie robisz to co już tu opisałem: rozmawiasz tak jak by Bóg istniał, a potem nagle wplatasz argumemty ignorując założenie. Taka dysusja jest pozbawiona sensu. Tak duskutując, możesz tylko po to aby sie ponabijać z religii, z teistów, ale na pewno nie po to, aby uczciwie dyskutować. To jest właśnie mój główny zarzut wobec calej tej Waszej pseudointelektualnej zgrai antyklerykalnej. > BEKA z LEMINGÓW!
Bzdury pleciesz. Bóg nie istnieje, ale piszemy o tym co by było gdyby istniał. A więc wtedy ludzie byliby niewolnikami. Czego tu nie rozumiesz? Po chińsku trzeba pisać?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Bzdury pleciesz. Bóg nie istnieje, ale piszemy o tym co by było gdyby istniał.
Przyjmuję tę deklarację.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
|  | 9 na 9 | czes (4083 punktów) | Andrzeju, piszesz - jak zwykle - fantastycznie. Twa wiedza i logika rozumowania sa niesamowite. A wiem co mowie, nie przepuscilem ani jednej twej wypowiedzi na tym forum od momentu gdy sie zarejestrowalem. Przy okazji, dziekuje za piekny prezent jaki otrzymalem od Ciebie podczas ostatniego pobytu w Krakowie, wlasnie za ksiazke Kamien na kamieniu. Pozdrawiam Cie serdecznie.
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
| |  | -1 na 5 | Brzostowski (7067 punktów) | Kup Andrzejowi Biblię i Katechizm KK, aby se poczytał, zwłaszcza dekalog.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | |  | 7 na 11 | czes (4083 punktów) | >Kup Andrzejowi Biblię i Katechizm KK, aby se poczytał, zwłaszcza dekalog. > BEKA z LEMINGÓW!
Jestes chamem i niedorobionym umyslowo gowniarzem. Powiem ci po krakowsku, jestes kutasem. Jak dostales merytorycznie w dupe, to produkujesz takie badziewie jak powyzej. Andrzejowi nie dorosles do piet ani wiedza, ani intelektem, ani kulura. Nie powiemci abys pocalowal mnie w dupe poniewaz nie chce dostac nagany od moderacji. Ale powiem Ci "spieprzaj dziadu" co jest od lat traktowane na forum jako zwrot "prezydencki". Zegnaqm cie ignorancie. p.s. O twoim gnojarstwie swiadczy nawet twoja stopka. Popatrz co ja pisze w swojej i ucz sie szczawiku.
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
| | | |  | 1 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Kup Andrzejowi Biblię i Katechizm KK, aby se poczytał, zwłaszcza dekalog. >> BEKA z LEMINGÓW! >Jestes chamem i niedorobionym umyslowo gowniarzem. Antyklerykalna kultura się zgłosiła do wypowiedzi. >Powiem ci po krakowsku, jestes kutasem. A to w Krakowie fajnie gadają... >Jak dostales merytorycznie w dupe, to produkujesz takie badziewie jak powyzej. Dostałem merytorycznie? No nie wiem. A przy okazji kolego ,jak tam z tym II przykazaniem, zniknęło czy nie? >Andrzejowi nie dorosles do piet ani wiedza, ani intelektem, ani kulura. Andrzej weidzę ma, tylko jak to bywa z antyklerykałami wykorzustuje do celów antyklerykalnych. Co do intelektu, to trudno ocenić, co do kultury? Napisał o mnie "cienias", fakt, ładniej niż "kutas". takze Andrzej jest bardziej kulturalny niż Ty. >Nie powiemci abys pocalowal mnie w dupe poniewaz nie chce dostac nagany od moderacji. Za nazwanie mnie kutasem, chamem i niedorobionym umysłowo gówniarzem, też pewnie nie dostaniesz nagany.
Ale Ty możesz mi skoczyć tam, gdzie możesz pana majstra w dupę pocałować.
>Ale powiem Ci "spieprzaj dziadu" co jest od lat traktowane na forum jako zwrot "prezydencki". Każdy zapamiętuje z polityki to, co zrozumie.
>Zegnaqm cie ignorancie. PA >p.s. O twoim gnojarstwie swiadczy nawet twoja stopka. A nie można się śmiać z lemingów? >Popatrz co ja pisze w swojej i ucz sie szczawiku. > Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum. Miłe, mogę się pod tym też podpisać. Ale też nadal będę się śmiał z lemingów, zarówno atesitycznych, jak i teistycznych, ale najbardziej antyklerykalnych, bo tych najwięcej.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | |  | 4 na 4 | ZaKotem (8733 punktów) |
>p.s. O twoim gnojarstwie swiadczy nawet twoja stopka. >Popatrz co ja pisze w swojej i ucz sie szczawiku.
Czy ta kwoka, proszę pana Była dobrze wychowana?
|
|
| Fortem (27 punktów) | > Piekło jest bez sensu gdyż:> 1. Kara wiekuista jest na pewno za wielka, cokolwiek by ktoś nie nabroił - jako taka> "psychopatycznie" niesprawiedliwa.Jeśli nawet założymy, że Piekło istnieje to - skąd przekonanie, że jest tym, czym jest w naszym umyśle? ... Człowiek jest istotą żywą, którego wszelkie funkcje życiowe kontroluje mózg. Człowiek widzi obrazy i tekst poprzez zmysł wzroku. Zmysł wzroku zniekształca widziany obraz - po pierwsze odwraca go do góry nogami, co później "naprawia" płat potyliczny. Po drugie - nie pokazuje pełni widzianego obrazu, tylko mały zakres światła widzialnego. ( np. nie widzimy w podczerwieni, ani w ultrafiolecie, a kto tam wie czy nie istnieją nie znane nam strony obrazu rzeczywistości widzialnej  ) Człowiek słyszy słowa jednak posiada zupełnie inne informacje na temat tych słów. Albo inaczej - bo przecież może istnieć dwoje ludzi posiadający taki sam zbiór faktów w danym temacie - posiada zupełnie inną INTERPRETACJĘ różnych informacji na temat tych słów. Każdy ma inny zbiór interpretacji. Ale w przypadku religii są to... interpretacje-interpretacji  A jeśli - dane interpretacje powstały na bazie zbioru pustego? Na tym gruncie wszystko jest możliwe jak i niemożliwe. Dwa słowa - NIE WIEMY. Nie wiemy naprawdę, nie możemy wiedzieć. Nie możemy wiedzieć, jak jest w rzeczywistości. Możemy za to tworzyć i analizować. I to jest piękne samo w sobie. Jako, że jestem człowiekiem, to co powyżej napisałam należy odnosić do wszelkich słów, jakie pojawią się poniżej. Przedstawię tu swoje zdanie na temat poruszanych kwestii, swoje i TYLKO swoje, subiektywne zdanie, które powstało w wyniku wielu procesów myślowych jakie dane mi było przeprowadzić w całym swoim życiu, oraz na podstawie wszelkich interpretacji. W skrócie: kolejna interpretacja. 1. Nie wiem, czy istnieje Piekło. - 2. Nie wiem, jakie są w nim kary: za wielkie, za małe, czy może w sam raz? - 3. Nie mogę tego wiedzieć, ponieważ jako istota myśląca subiektywnie nie jestem w stanie określić "PAP" ("Prawdy Absolutnie Prawdziwej") - 4. Skoro nie mogę jej ( PAP ) określić, nie mam również pewności, czy istnieje. - 5. Nawet jeśli PAP nie istnieje, to nie zaprzecza faktowi, że podjęto wiele prób jej określenia ( religie ) - 6. Zatem zamiast dochodzić do tego, czy coś o czym nie mogę się przekonać, jest obiektywnie prawdziwe, czy nie, interpretuję ( z różnym skutkiem) coś co w pewnym stopniu mogę zbadać - teorie innych ludzi ( ale wynik tej pracy jest zawsze niepowtarzalny bez względu na procentową ilość PAP ) - 7. Teorie są dowodem na różnorodność wśród ludzi - oraz na ich niezaprzeczalną zdolność kreacji. - 8. Poznając teorie innych umysłów daję możliwość rozwoju swojemu - - im więcej wiem o skutkach procesów myślowych ludzi, tym więcej wiem o człowieku. ( a ja jestem człowiekiem ) > 2. Grzechy każdego człowieka Bóg musiał znać już jak stwarzał świat więc jest ich rzeczywistym> kreatorem czyli winowajcą.Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, ponieważ każdy człowiek ma wolną wolę. Sam podejmuje swoje wybory. To on decyduje - nie Bóg. Nawet w założeniu istnienia Istoty Boskiej - Istota ta daje możliwość wyboru. Choć wolałaby, żeby świat był doskonały, zostawia ludziom wolną wolę. Naturalnym skutkiem tej decyzji jest powstanie Piekła. ad.1 Nie wiem czym jest Piekło. I nie mogę wiedzieć. Ale mam swoje interpretacje - Piekło jest stanem umysłu, jest uczuciem "staczania się", jest poczuciem dyskomfortu pomimo osiągniętych celów - gdy te cele zostały osiągnięte w sposób krzywdzący innych ludzi, Piekło jest WYBOREM. Myślę, że jesteś niesprawiedliwy mówiąc, że Bóg jest winowajcą, niezależnie od tego, czy istnieje, czy nie. Po co zrzucać winę na kogoś? Przecież mamy WYBÓR - zawsze. Wystarczy tylko ( i aż )zmienić swój sposób spostrzegania świata - co za tym idzie zachowania - by wyzwolić się od "piekła". I - jak Bóg miałby znać grzechy każdego człowieka przed stworzeniem świata? Coś tu wyczuwam nutkę fatalizmu ;D Jesteśmy niczym Antygona, która co by nie zrobiła, to będzie tylko gorzej? Przecież w prawdziwym życiu tak nie jest. Zdarzają się lepsze i gorsze sytuacje, lepsze i gorsze wybory a nie tylko GORSZE I JESZCZE GORSZE. ad4. Skoro nie mogę jej ( PAP ) określić, nie mam również pewności, czy istnieje. Nie wiemy, jaka jest Prawda Absolutnie Prawdziwa - więc po co nadawać znaczenie i moc teoriom destrukcyjnym, depresjogennym i po prostu - dołującym  ? Pytam tylko po co. Nie sądzę, że Twoje wnioski są gorsze od moich, pytam PO CO. > 3. Człowiek grzeszy bo nie wierzy boga, a nie na złość bogu, więc zawsze ma dobre intencje wobec> nakazów boga (fikcyjnych w jego mniemaniu).Emm... Grzeszy bo nie wierzy... A jak wierzy to nie grzeszy? Grzeeszy  Przecież tak jest w 100% przypadków  Grzeszy bo nie wierzy, a nie na złość... - jak nie wierzy to komu ma robić na złość Ale jak ktoś może mieć dobre intencje do nakazów, które uważa za fikcyjne??? Wybacz, ale albo mój mózg tu czegoś nie pojmuje, albo pogmatwałeś ciut to stwierdzenie  > 4. Skoro Biblia nie wspomina o wielkim wybuchu, dinozaurach i australopitekach (mimo, że były i> grały ważną rolę jako nasi przodkowie) to bez sensu jest wnioskowanie z niej o rzekomym piekle i> diable.Biblia nie jest źródłem historycznym, lecz formą literacką - nawet Kościół się z tym zgadza. Wg znawców, za którego się nie uważam, nie należy jej interpretować dosłownie. Zgodnie z tym założeniem wysnuwam logiczny wniosek, że Biblia jest jedną wielką przenośnią. Przenośnią - spojrzeniem wielu ludzi - którzy doznali natchnienia ( poeci też doznają natchnienia ) i chcieli się podzielić swoimi wizjami ( jak również większość reżyserów filmowych i malarzy ) Tyle, że to wyobrażenie, na tematy tzn Świętości - próba opisania Boga. Ale ale - czy Boga można opisać? I tak właśnie kręcimy się w koło i nigdy nie dojdziemy do porozumienia próbując udowodnić Prawdę Absolutnie Prawdziwą. Nawet, jeśli takowa istnieje, to i tak - my jej nie opiszemy, bo...(limit, patrz dalej)
|
|
 | | Fortem (27 punktów) | ... MYŚLIMY SUBIEKTYWNIE. ps. Wszelkie myśli, jakie próbowałam wyrazić słowami w tym poście są myślami - tzn. przemijają, przekształcają się, zmieniają swoją formę
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|