Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
150.572.300 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7290 tekstów. Zajęłyby one 28739 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 1044 głosów.
Nowości w sklepie:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Duma homo sapiens jest określeniem na wyrost, albowiem człowiek - istota namiętna - lubi sięgać po rozum dopiero po wypróbowaniu innych możliwości.
Przegląd wyników wyszukiwania

Bastion totalitaryzmu
Mirosław Kostroń (25-02-2007)
Zły stan naszej myśli katolickiej najlepiej ilustruje fakt, że gdy już w 1965 roku ukonstytuowało się "Concilium", nie tylko że wśród redaktorów, ale nawet w składzie choćby jednej z dziesięciu sekcji, nie znalazł się nikt z Polski. Zapewne nie bez znaczenia była tu nienawiść, z jaką odnosił się do tej inicjatywy prymas Wyszyński. Do pasji doprowadzała go lektura Schillebeeckxa, Metza czy Girardiego. Z drugiej jednak strony, cóż takiego do zaoferowania mieli katolicy polscy. Tomizm egzystencjalny dominikanina Krąpca z KUL-u był tylko próbą ożywienia pewnych zmurszałych idei Tomasza z Akwinu. Prawda, że zakrojoną na dość dużą skalę, realizowaną przez umysły naprawdę nieprzeciętne (Krąpiec, Stępień, Swieżawski), ale już chyba w zarodku skazaną na niepowodzenie. Do tekstu..
Apokalipsa według Jeana Baudrillarda
Jakub Szafrański (25-02-2007)
To co według mnie szczególnie wyraźne w Baudrillarda refleksji nad kondycją ludzką to teoria spisku. Bunt przeciw bezosobowemu demonowi-zwodzicielowi znanemu z Kartezjusza lub utajonej wszechpotężnej władzy jak w "Protokołach Mędrców Syjonu". To już nie templariusze, masoni czy żydzi. To nowe byty, które pozostają z nami w stanie zimnej wojny. "Rolą przekazu nie jest już informacja, ale testowanie i sondowanie a w końcu kontrola". Święty gniew Baudrillarda wynika z inteligenckiego poczucia braku kontroli. Chodzi o tęsknotę za własnym rządem dusz i monopolem środowisk inteligenckich oraz artystycznych na tworzenie kultury. Niebezpieczeństwo myśli Baudrillarda to moda jaka jej towarzyszy, moda jest zaś wyznaczana przez dyktatorów a zdania tych się nie podważa. Chodzi o pseudo-intelektualizm poparty fenomenem dziwnego sentymentalizmu. Do tekstu..
Na Antarktydę
Stanisław Kowalski (25-02-2007)
Wzgórzami przeszedłem do Chińczyków. Stacja duża, ład, przed budynkiem głównym plac apelowy, maszty, trzy flagi Chin, Australii, Rosji. Dwa lwy i duży kamień z napisem nazwy stacji. Wchodzący do budynku człowiek, poznał i zamachał rękami. Zaprosili na obiad, ale ja żyję w innym czasie i byłem tuż po śniadaniu. Czas jest tu umowny, słońce świeci 24 godziny na dobę. Do Rosjan wracałem w towarzystwie dwóch Chińczyków mówiących po angielsku. Po drodze zatrzymał się jadący ratrak, a z środka wysypała cała grupa. Parę drobniutkich Chinek i znajomy Chińczyk. Chociaż imienia jego nie pamiętałem i nie rozmawiałem z nim wiele, ale ściskamy się serdecznie. Głębokie poczucie obcości tego nieprzyjaznego człowiekowi środowiska rekompensuje ciepło stosunków międzyludzkich. Tu w Antarktyce narody są dobre dla siebie wzajemnie. Do tekstu..
Bezprym
Krzysztof Kałuszko (22-02-2007)
Bohaterem tej pracy jest postać niezwykle słabo znana i bardzo zagadkowa. Chodzi tu bowiem o Bezpryma, pierworodnego syna Bolesława Chrobrego. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest śladowa ilość informacji na jego temat. Mało tego, żadne polskie źródło z epoki czy czasów późniejszych nie mówi o nim wprost. Nie byłoby wiele przesady w stwierdzeniu, że jedyną pewną wiadomością na jego temat jest to, że w ogóle istniał. To minimum zawdzięczamy biskupowi merseburskiemu, Thietmarowi, który w swoim dziele odnotował fakt jego narodzin. Moim celem jest konfrontacja głównych opinii badaczy na jego temat oraz wybranych źródeł dotyczących Bezpryma i wykorzystanych przez uczonych do skonstruowania swoich koncepcji. Nie ograniczę się jednak tylko do tego. Spróbuję nakreślić tło polityczne i społeczne wydarzeń mających miejsce w ówczesnej Polsce oraz zmieniającą się rolę, jaką odgrywał w niektórych z nich Bezprym. Do tekstu..
Finansowanie Świątyni Opatrzności Bożej a Konstytucja
Paweł Borecki (22-02-2007)
Świątynia jest prezentowana przez kompetentne władze kościelne jako "votum Narodu" dla Opatrzności Bożej. Cała jej forma ogólna i szczegółowa ma wyrażać religijną wizję historii Polski. Do Świątyni będą prowadziły cztery wejścia (bramy) symbolizujące cztery drogi Polaków do wolności przez: modlitwę, cierpienie, oręż zbrojny oraz kulturę. Umieszczona w górnej partii budynku przestrzeń Muzeum Jana Pawła II ma niczym klamra spinać, łączyć owe cztery drogi. W podziemiach Świątyni będą mogli znaleźć miejsce pochówku jedynie wybitni Polacy wyznania katolickiego. Projekt wyraża zatem wąską koncepcję Narodu Polskiego, utożsamiającą wspólnotę narodową z wyznaniową. Według niej poza obrębem wspólnoty narodowej należy lokować niekatolików - różnowierców, bezwyznaniowców, czy agnostyków. Do tekstu..
Wyznanie wiary
Andrzej Koraszewski (18-02-2007)
Jakie prawo ma Hans Küng twierdzić, że zna właściwe rozumienie apostolskiego wyznania wiary i dlaczego sądzi, że jest ono właściwsze od interpretacji proponowanej przez Wielkiego Papieża-Polaka? Otóż szwajcarski teolog twierdzi tylko, że jego interpretacja jest najlepsza w jego rozumieniu, z papieską interpretacją dyskutuje, odmawiając jednak papieżom prawa do nieomylności w kwestiach wiary, a Kościołowi do narzucania wiernym jedynie słusznych poglądów. Czy właśnie ta jego niepokorność sprowadziła na niego niełaskę Świętego Oficjum i samego papieża? Nie ulega wątpliwości, że Jan Paweł II uznał Hansa Künga za znacznie większe zagrożenie dla Kościoła katolickiego niż tysiące księży głoszących rzeczy całkowicie sprzeczne z przesłaniem II Soboru Watykańskiego. Do tekstu..
Pogoda dla eunuchów
Zbysław Śmigielski (18-02-2007)
O tej całej sztuce wszystko wiemy. Jakby się kto pytał, proszę, można opowiedzieć. To i owo, po rzymsku znaczy: od kury. Od kury biorą się jajka. A kury skąd się biorą? One się biorą ze wsi. Na wsi pełno jest kur. No, sztuka to nic trudnego. Podobno pierwszym utworem był obrazek w jaskini. Jakiś misio czy coś. Musiało być tak, że jeden pan jaskiniowiec, może tym misiem obżarty ponad zwyczajną miarę, leżał sobie w jaskini i kombinował (bo oni, ci jaskiniowcy, to jeszcze nie myśleli). Załóżmy, tak kombinował: - Duży i dzielny był misiek. Okropnie smacznisty. Futro też się przydało. No to by może jakoś uhonorować misia... Do tekstu..
Ten Inny Ryszarda Kapuścińskiego
Katarzyna Pucek (18-02-2007)
"Lektura tej książki może być zaskoczeniem dla tych, którzy za Innych przywykli uważać tylko ludzi należących do innej kultury, o innym kolorze skóry czy posługujących się innym językiem". Kapuściński nawiązuje do szeroko rozumianego zagadnienia otwartości na drugiego człowieka. Przypomina, że spotkanie i poznanie Innego, obcego jest największym wyzwaniem naszych czasów. Autor wynikiem spotkania nazywa zarówno wojnę - z oczywistych powodów ją potępia, jak i odgradzanie się - apartheit, niesłusznie według niego przypisany jedynie do sytuacji w Afryce Południowej. "Ten Inny" jest jednak wielkim hymnem o tolerancji. Do tekstu..
Dwa spojrzenia na jednostkę w systemie totalitarnym
Wojciech Dąbrowa (17-02-2007)
Luchino Visconti, Nikita Michałkow - dwie postaci, dwóch reżyserów, którzy stworzyli obrazy światów odchodzących kultur, których zmierzch nastał wraz z nadejściem dwóch totalitarnych mesjaszów. Visconti, człowiek, który potrafił pogodzić w swym istnieniu dwie tak sprzeczne tożsamości - marksisty i arystokraty - kreśli na taśmie celuloidowej wielką tragedię upadku szacownego rodu von Essenbecków, przemysłowców, właścicieli stalowni, których do klęski doprowadzają własne opętanie władzą podsycane przez spersonifikowany w osobie von Aschenbacha nazizm. Michałkow przypomina historię wielkich czystek z lat trzydziestych, aby opowiedzieć o zniszczeniu kultury przedrewolucyjnej, o komunistycznym kotle, w którym topiono nie tylko "genetycznych wrogów rewolucji", ale także tych, którzy tej rewolucji zawierzyli swoje życie, a topili często ci wspomniani "genetyczni wrogowie rewolucji". Do tekstu..
Rurociągowa geopolityka
Witold Stanisław Michałowski (13-02-2007)
Żaden z polityków niedawnej doby nie chciał pamiętać, że rynek zbytu i przestrzeń tranzytowa należą do dóbr narodowych, którymi bezkarnie kupczyć nie wolno. Jeśli uznamy za trafne porównanie gospodarki jakiegoś kraju do żywego organizmu, to znajdujące się na jego terytorium rurociągi ropy naftowej i gazu można porównać do układu zasilających ten organizm tętnic. Kontrolując sieć takich rurociągów ma się przemożny wpływ nie tylko na jego gospodarkę energetyczną. Zajmując centrum kontynentu leżymy na lądowym, płaskim i nizinnym pomoście pomiędzy energochłonnymi centrami przemysłowymi i aglomeracjami miejskimi Europy Zachodniej a złożami płynnych i gazowych węglowodorów znajdującymi się na Syberii, w basenach Morza Barentsa, Morza Kaspijskiego oraz Bliskiego Wschodu i powinniśmy to nasze położenie umieć wykorzystać. Do tekstu..
Merci, Charlie!
Nina Sankari (13-02-2007)
We Francji, kraju o najdłuższej tradycji laickiej, gdzie za czasów Rewolucji Francuskiej zniesiono przestępstwo bluźnierstwa, a w 1905 r. skutecznie oddzielono państwo od kościołów, prawo pozwala krytykować religie, żartować z księdza, rabina i imama i oby tak pozostało. Wolno tam jeszcze śmiać się ze świętości, nie ryzykując przy tym skazania za obrazę uczuć religijnych i mam nadzieję, że proces tygodnika Charlie Hebdo tego nie zmieni. W Polsce każdy brak z góry należnej rewerencji wobec ludzi Kościoła jest poczytywany za skandal, a gdy dotyczy papieża - za przestępstwo. Umieszczanie symboli religijnych w jakimkolwiek innym kontekście, niż adoracja, prowadzi prostą drogą do więzienia, nawet gdyby dotyczyło to przekazu artystycznego. Nie wolno żartować nie tylko z hierarchów kościelnych czy symboli religijnych, nawet żarty z obskurantyzmu, jeśli tylko jest on religijny, są niebezpieczne. Do tekstu..
Uwaga, stare upiory!
Mirosław Kostroń (12-02-2007)
Istnieje cała masa obskuranckich, dewocyjnych pisemek, które lepią się od mazi szowinizmu i antysemityzmu, składających się na ich treść. Te są dla ludu, dla przykościelnych dewotek i nauczycielek religii w szkołach podstawowych. Ale istnieje też prasa z ambicjami intelektualnymi, jednaka, jeśli chodzi o wyznawane ideały, ale różniąca się sosem quasi-intelektualnym. Przywołajmy tu niechlubnej pamięci "pismo poświęcone" - jak się samo określało - "Fronda". Niewiele trzeba było, aby na łamach tego czasopisma, zaczęły się ukazywać teksty, będące już niezakamuflowaną apologetyką faszyzmu. Miłośnicy ONR-u, generałów Franco i Pinocheta. Zadziwiająca jest błyskawiczna metamorfoza "frondowców" z anarchizujących literatów (bardzo niskich lotów) w chwalców zamordyzmu politycznego i skrajnego integryzmu katolickiego. Do tekstu..
Prawo prasowe na celowniku
Przemysław Łucyan (12-02-2007)
Na łamach tygodnika "Newsweek" pojawił się ostatnio artykuł wicenaczelnego tego wydawnictwa, Aleksandra Kaczorowskiego, w którym rządy Jarosława Kaczyńskiego autor porównał do autorytarnych praktyk sprawowania władzy Władimira Putina. Jak zareagował premier? Oczywiście zaatakował wydawcę "Newsweeka". Nie był to pierwszy atak ze strony zarówno premiera, jak i przedstawicieli całej koalicji rządowej, skierowany w wolne media. Frustrujące, że w momencie, gdy przed Polską pojawiają się nowe możliwości, gdy trzeba korzystać z dobrej kondycji gospodarki, aby stymulować jej dalszy rozwój, gdy trzeba mądrze i rozsądnie wykorzystać ogromne fundusze z Unii Europejskiej, do władzy doszły jednostki tak niekompetentne, zaślepione swoimi malutkimi fobiami i niezdolne, do wzniesienia się ponad własne kompleksy dla dobra nas wszystkich. Do tekstu..
Amazonką w nieco innym świecie
Stanisław Kowalski (11-02-2007)
O 7 rano samolot KLM z Warszawy do Amsterdamu i dalej Jambojet o nazwie Audrey Hepburn - leciał do Limy. Międzylądowanie było na wysepce Bonaire, jednej z pięciu należących do Holenderskich Antyli. Zaledwie 14 tysięcy mieszkańców na 112 milach kwadratowych wulkanicznych i koralowych skał. Miejsce słynie ze wspaniałych plaż i terenów dla amatorów nurkowania. Lecieliśmy do Iquitos nad Andami. Do tego miejsca nie ma innej drogi, poza rzeką i samolotem. Miasteczko leży w peruwiańskiej Amazonii, 106 m nad poziomem morza od którego dzieli je ponad 3600 km Amazonki. Ten rejs to moja "gerontologiczna" wyprawa, postanowiłem zobaczyć deszczowy las Amazonii. Do tekstu..
Czy Aleksandr Walterowicz Litwinienko musiał umrzeć?
Borys Korczak-Sielicki (11-02-2007)
Mroczny świat dawnych agentów KGB zbiegłych na zachód i starających się "wyjść na ludzi" jest nie do zgłębienia. Źródła dobrze poinformowane powiadają, że Juri Szwec opracowywał razem z Litwinienką plany mające wywołać kryzys polityczny Kremla na najwyższym szczeblu. Jak na razie kryzysu takiego nie ma. Putina spotkałem raz w Wiedniu w początku lat 70. Typowy, po dobrej szkole oficer KGB. Inteligentny, spokojny, zrównoważony i rozważny w czynach i słowach. KGB/FSB nie zostawiało śladów, nie unosiło się ambicjami i nie paprało operacji tak prostych jak zabicie oponenta. Czy ten rozważny Wołodia zaryzykowałby swoją reputację, by zgładzić Litwinienkę, pozostawiając szeroki szlak dowodów? Komu by więc zależało na usunięciu nierealnego zagrożenia dla Putina? Do tekstu..
Tajemnica świadomości
Steven Pinker (11-02-2007)
Niemal wszyscy naukowcy są pewni, że świadomość sprowadza się do aktywności mózgu. Dla wielu nie naukowców jest to przerażająca perspektywa. Nie tylko niszczy ona nadzieję, że możemy przeżyć śmierć naszego ciała, ale także wydaje się podważać koncepcję, że jesteśmy wolni i odpowiedzialni za nasze wybory - nie tylko w tym życiu, ale także w następnym. W eseju napisanym na koniec tysiąclecia "Sorry, but Your Soul Just Died" (Przykro mi, ale twoja dusza właśnie umarła) Tom Wolfe martwił się, że kiedy nauka zabija duszę, "ponury karnawał, który nastąpi, może uczynić, że zwrot 'całkowite zaćmienie wartości' będzie się wydawał łagodny". Moim zdaniem jest jednak wręcz odwrotnie: biologia świadomości daje mocniejszą podstawę moralności niż nie dający się dowieść dogmat o nieśmiertelnej duszy. Do tekstu..
I z wichru odpowiedział Pan...
Andrzej Koraszewski (11-02-2007)
Sprawy ludzkie nie są Bogu obojętne, ale doświadczył Pan Hioba, żeby mały eksperyment psychologiczny przeprowadzić i szatanowi nosa utrzeć. Eksperyment się udał. Owce i oślice zabrał szatan Hiobowi, a Hiob nic, dalej Pana chwali, synów i córki mu pozabijał, a Hiob nic, trądem go poraził, a on dalej nie był pewien, czy już na Pana narzekać, czy jeszcze poczekać. Przyjaciele mu trochę zaczęli w głowie mieszać, bo opinie w tej sprawie były różne. Kiedy jednak z wichru przemówił Pan, pokora znów wstąpiła w serce Hioba i oczyścił Pan jego skórę z trądu, przywrócił mu niezliczone stada owiec i oślic i pozwolił mu nowych synów i nowe córki spłodzić. Do tekstu..
Sarmaty i scyty
Zbysław Śmigielski (10-02-2007)
Pierwsza Wielka Wojna niczego nie nauczyła. Gdyby nauczyła, nie byłoby Drugiej, o wiele straszniejszej. Szaleństwo w zadufaniu, potęga w pysze, niemoralność moralności - taki był posiew śmierci. Przede wszystkim zaś to, co kojarzono jedynie ze szczęściem - ideologia marzeń, najpiękniej śmiertelna. Nieprawda, że religia stanowi opium dla narodów. Narkotykiem, szalejem są marzenia bez granic. W nostalgii zakaźnych marzeń kończył się wiek dziewiętnasty, notowany w sztambuchach jako wiek zbliżony do raju. W tym rajskim wieku nie czyniono bilansu przelanej krwi. Krew jak wino mierzono na kielichy, nie na hektolitry. Dziwnie chętnie umierano za niejasne ideały. Największe zainteresowanie budziły nowe tańce i tajne wynalazki. Od tego także szła śmierć, od tańców i wynalazków. Do tekstu..
Pat
Sebastian Mikołajczyk (08-02-2007)
Jestem daleki od obaw czy histerii, bracia K. nigdy nie zagrożą demokracji. Brakuje im charyzmy, prezencji i poparcia. Kryzys państwa nie jest na tyle poważny, ażeby zagrażał demokracji. Ukazuje jedynie, iż władza w naszym kraju jest pozbawiona niektórych mechanizmów kontrolnych, typowych dla zdrowego państwa prawa, a niektórych granic nie da rady przekroczyć. Nie zawitają do Polski wcześniejsze wybory i show potrwa do roku 2009, przy gwizdach jednych i brawach innych mediów. Nie będzie miejsca na normalną dyskusję o przyszłości państwa, rzetelną argumentację i neutralne media. I nie dziwmy się, obecnie rządzący nie są z Marsa, wybrało ich społeczeństwo na swój obraz i podobieństwo. Do tekstu..
Zamach stanu na wicepremiera Leppera
Dawid Bunikowski (08-02-2007)
W standardach funkcjonowania państwa demokratycznego od dłuższego czasu kształtuje się przekonanie, iż osoba chcąca być na piedestale władzy musi liczyć się z tym, iż media będą "prześwietlać" jej życie i informować opinię publiczną o wątpliwościach związanych z jej wiarygodnością (np. etyczną lub prawną). Kwestię tę szeroko podejmuje amerykańska doktryna prawnicza, interpretując rozszerzająco konstytucyjne "freedom of speech" w stosunku do funkcjonariuszy publicznych. Nie zawsze wątpliwości wyrażone w mediach wobec danego polityka czy urzędnika muszą okazać się zgodne z prawdą, ale jest w dobrym zwyczaju informować już opinię publiczną o samych podejrzeniach w stosunku do polityka, który powinien być wszak "wybranym z wybranych" Do tekstu..
Doprawdy, mój drogi ziomku, upadły sędzio-pokutniku...
Katarzyna Kania (08-02-2007)
Nie będę Pana osądzał, bo uważnie słuchałem i wziąłem sobie do serca podobieństwo między sądzeniem a nierządem - każdy jest na to nieustannie gotowy. Ale życie wśród ludzi samo w sobie jest karą znoszenia coraz to nowych sądów i zakłamania osądzających. Bo nie kara jest przecież najgorsza, ale to rzucanie kamieniami. Któż bowiem dał człowiekowi tę władzę mierzenia niedoskonałości przy własnych wadach. Musiał sam po nią sięgnąć w swej pewności siebie, kiedy utwardził się w przekonaniu własnej wyższości, bo tylko istota ludzka może być tak niewidząca, by wierzyć, że należy jej się funkcja moralizatora innych. A wszystko to przez pryzmat własnej wewnętrznej etyki, która niezależnie od zdarzeń zawsze będzie usprawiedliwiała siebie, a oskarżała innych. Do tekstu..
Zniszczenie protestantyzmu w Polsce
Mariusz Agnosiewicz (06-02-2007)
W dobie kontrreformacji jezuici wysługiwali się swymi uczniami do terroryzowania protestantów. Uczniowie jezuitów nierzadko obchodzili dzień Wniebowzięcia szturmując domy ewangelików. Biada temu, kogo schwytali albo kogo choćby tylko spotkali na ulicy! Ostatnią świątynię ewangelicką w Krakowie zniszczono w 1591 r. Zdemolowano również miejscowy cmentarz ewangelicki. Ciała zmarłych wyrzucone zostały z grobów. W 1611 zniszczono kościół protestancki w Wilnie, pastorzy zostali poturbowani lub zabici. Kiedy już zniszczono to co było do zniszczenia w miastach, krakowscy studenci zaczęli napadać na niekatolickie kościoły położone w podkrakowskich wsiach. W tym haniebnym okresie dziejów Polski ekscesom kontrreformacyjnym towarzyszyły napady na różnowiercze sklepy, mieszkania, a nawet pogromy ludzi. Pogromy wyznaniowe, dokonywane z aprobatą i z inicjatywy kleru katolickiego, przebiegały przy całkowitej niemal bierności władz świeckich. Do tekstu..
Liberalny testament Karla Poppera
Dirk Verhofstadt (05-02-2007)
Niechęć Poppera do każdej formy głoszonej nieomylności doprowadziłaby go dzisiaj do protestu przeciw fundamentalizmowi rynkowemu. Tak zwani neoliberałowie i libertarianie "wierzą", że wolny rynek, absolutna wolność i niekwestionowalne prawo własności wciąż i zawsze prowadzą do lepszych rezultatów dla ludzkości. Mocny rząd jest potrzebny, aby bronić państwo i gwarantować bezpieczeństwo i wolność swoim obywatelom. Jak i również po to, aby zatroszczyć się, aby chorzy, emeryci i inwalidzi uzyskali niezbędną pomoc, a dzieci dostęp do oświaty, tak aby rozwijały swoje talenty. Popper dążył do niezbędnego połączenia interesów jednostki i kolektywu. "Przyszłość zależy od tego, co teraz robimy - pisał. - My jesteśmy za nią odpowiedzialni. Naszym obowiązkiem nie jest przepowiadanie przyszłych katastrof, ale walczenie o lepszy świat". Jego dewizą życiową było: "Optimism is a moral duty". Do tekstu..
Fundamentalizm religijny we współczesnym świecie
Daniel Zbytek (04-02-2007)
Fundamentalizm religijny stawia sobie za cel "oczyszczenie" wiary swoich współwyznawców z tego, co określane jest jako skutek wpływu pluralistycznego i liberalnego współczesnego społeczeństwa. Fundamentalistom współczesność jawi się jako zagrożenie, a nowoczesne państwo, otwarte społeczeństwo, indywidualna aktywność jednostek jako wrogowie. USA, które dla milionów emigrantów stworzyły szanse dobrego życia, stały się polem zaciekłej ludzkiej konkurencji - wygrywali najbardziej przedsiębiorczy, brutalni, inteligentni, równocześnie miliony przegranych pozbawiając nadziei na zwycięstwo w wyścigu do lepszego życia. Dla tych przegranych, jedyne wytłumaczenie przyczyn klęski, niezależnie od faktu, że fałszywe, i nadzieje sprawiedliwości i międzyludzkiej społecznej solidarności, tworzyli fundamentaliści. Do tekstu..
Zmiany i zmienność
Stanisław Kowalski (04-02-2007)
Arktyka i Antarktyda to zasadniczo różne obszary. Pierwsza na północy jest morzem otoczonym lądem, drugi na południu lądem otoczonym morzem. Arktyka ma parę milionów lat, Antarktyka parędziesiąt milionów lat. Arktyka leży stosunkowo blisko Eurazji i Ameryki północnej, Antarktyda jest oddalona od Australii, Afryki i Ameryki Południowej. Natomiast warunki środowiska morskiego i lądowego w Arktyce i Antarktyce są zbliżone, ale zmiany w nim zachodzące inne. Zmiany w Arktyce mają szczególne znaczenie dla naszej przyszłości. Polska ma na Spitsbergenie swoją stację PAN pracującą tam blisko 50 lat i miejmy nadzieję, że w przyszłości potrafią to zdyskontować politycy i ekonomiści. Do tekstu..
Zagubiona tożsamość
Wojciech Deptuła (04-02-2007)
Niemoc intelektualna mojego pokolenia i akceptowanie gotowych rozwiązań przejawia się w szczególności w niemożności buntu. Oczywiście, nie bez wpływu na to pozostaje fakt, iż dzisiejszy świat niewiele ma tabu, które można by próbować obalić, jakkolwiek mam nieodparte wrażenie, że nie podjęliśmy nawet próby znalezienia swojej tożsamości. Bo czyż młodzi nie określają się przez bunt? Przy czym bunt ten nie może być bezcelowy, winien stać się walką o prawo do wyznawania nowych, własnych wartości. Problem leży chyba w tym, że my takowych nie mamy. Nie stać nas najwyraźniej na powtórzenie wyczynów z roku 1968, kiedy to młodzi ludzie na Zachodzie tak żywiołowo dali znać światu o swym istnieniu. Nie będziemy mieli zapewne też swojego Woodstocku. Kontestujemy tylko, nie proponując nic w zamian. Do tekstu..
Komu atomowkie, komu?
Borys Korczak-Sielicki (04-02-2007)
Amerykańscy eksperci oceniają, że Chiny posiadają w tej chwili technologie rakiet dalekiego zasięgu, będących w stanie trafić w zachodnią część USA. Po zastosowaniu W-88 będą one w stanie trafić i w Nowy York, i w Waszyngton. Amerykańskie plany zawojowania Bliskiego Wschodu zagrażają interesom innych państw, które ze strachem przyjmują zapewnienia prezydenta Busha o wprowadzaniu "demokracji" w stylu amerykańskim. Świat się boi, więc powstaje nowa koalicja samoobrony: Chiny, Rosja, Indie, Iran i Korea Północna. Dołączyliby do tego konglomeratu islamiści, czerpiący olbrzymie fundusze z szantażowania Arabii Saudyjskiej, która od lat okłada się haraczem, by nie doświadczyć wojny domowej. Ta dziwna i zdesperowana koalicja to mieszanka wybuchowa o różnych interesach narodowych, politycznych i globalnych. Kiedyś jednak atomowa rodzina może rozróść się i wyjść poza ramy kontroli międzynarodowej. Do tekstu..
Ostre światło nauki
Daniel C. Dennett (03-02-2007)
Religia jest tak ważnym zjawiskiem, że najwyższa pora użyć wszystkich wspaniałych narzędzi poszukiwania prawdy, jakimi dysponuje nauka, żeby zobaczyć co powoduje, że działa tak, jak działa. Nie proponuję, by nauka próbowała robić to, co robi religia, ale żeby w naukowy sposób badała to, co robi religia. Czy istnieje powód, żeby się temu sprzeciwiać? Ci, którzy wątpią lub boją się autorytetu nauki, będą musieli zrobić rachunek sumienia. Czy uznają, że nauka - właściwie zastosowana - ma moc ustalenia odpowiedzi na pytania o fakty, czy też wstrzymują się z osądem oczekując na werdykt? W nauce jest tak, że płacisz cenę za autorytatywne potwierdzenie twojej ulubionej hipotezy ryzykiem autorytatywnego jej obalenia. Ci, którzy chcą przedstawiać twierdzenia o religii, muszą postępować według tych samych reguł: dowiedź tego, lub porzuć to. A jeśli decydujesz się na przeprowadzenie dowodu i nie udaje ci się, masz obowiązek nam o tym powiedzieć. Do tekstu..
Iwan wciąż straszy
Maria Szadkowska (03-02-2007)
Historia Rosji, tak jak historia każdego innego kraju, naznaczona jest postaciami - symbolami. Gdyby ktoś pokusił się o przeprowadzenie ankiety i zapytał o postaci kojarzące się z naszym wschodnim sąsiadem, to najprawdopodobniej wielokrotnie w odpowiedzi padłoby imię cara Iwana Groźnego. Władca ten zasłynął jednak nie ze względu na swe spektakularne sukcesy, lecz z powodu wyjątkowego okrucieństwa, jakim charakteryzowało się jego panowanie. Nie oznacza to bynajmniej, że postać ta wywołuje jednoznacznie negatywne skojarzenia i reakcje, przeciwnie należy do grona tych wielce kontrowersyjnych postaci, których jednoznaczna ocena wydaje się niemożliwa. Postać ta ma kluczowe znaczenie dla poznania i zrozumienia stosunku Rosjan do władzy. Do tekstu..
Rosja na rozdrożu z dwoma drogowskazami
Sebastian Szymański (03-02-2007)
Rosja, jak podkreśla M. Kaczmarski, wybrała politykę bandwagoing, uznając prymat USA w ładzie międzynarodowym. Porzuciła w ten sposób plany budowy policentrycznej sceny światowej, której realizacji wcześniej miała podjąć się wraz z Chinami. Zwrot ten był efektem uświadomienia sobie przez Putina, jak niebezpiecznym partnerem, mogącym zdominować i zmarginalizować Rosję, jest państwo chińskie. W trójkącie USA-Rosja-Chiny, Rosja lawirowała pomiędzy partnerstwem ze Stanami Zjednoczonymi albo Chinami. Obecnie wybrała USA. Polska natomiast powinna "traktować Rosję jak normalne państwo" i nie rozważać "każdego posunięcia Kremla w kategoriach etyczno-moralnych czy neoimerialistycznych". Kaczmarski radzi - "zamiast prosić Rosję o uznanie win z przeszłości, zacznijmy rozmawiać językiem Realpolitik, bo tylko taki Kreml rozumie". Do tekstu..
Jesteśmy tak durni jak to tylko możliwe
Andrzej Koraszewski (03-02-2007)
Nacjonaliści są głęboko przekonani, że za wszystkie nasze nieszczęścia odpowiedzialni są Żydzi. Czasem, kiedy słyszę imponujące wywody o tym, jak to Żydzi uknuli spisek, żeby skompromitować arcybiskupa Wielgusa i posadzić jakiegoś Żyda na warszawskim biskupim tronie, zastanawiam się jak działa umysł porażony tego rodzaju chorobą. Gorzej, nie jestem w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie jak działa umysł polskiego inteligenta. Biopaliwa są tylko jednym z testów na inteligencję, testów, których wyniki się nie zmieniają - jesteśmy tak durni jak to tylko możliwe. Po stokroć wolimy codziennie płacić za benzynę importowaną z Bliskiego Wschodu i za gaz importowany z Rosji niż cierpieć męki z powodu tego, że nasze pieniądze mogą trafić do chłopskiej kieszeni. Do tekstu..
O tożsamości Rosji
Szymon Wojtczak (03-02-2007)
Stanisław Bieleń twierdzi, że Rosja przeżywa kryzys własnej identyfikacji, a trwałym elementem jej tożsamości międzynarodowej jest kompleks obcości, czyli utrata poczucia "zadomowienia" w świecie. Rosja wciąż nie potrafi odpowiedzieć sobie na pytanie, na czym polegają jej żywotne interesy - czy na uczestniczeniu w światowym rozwoju gospodarczym i cywilizacyjnym, czy na ekspansywnym dążeniu do dawnej potęgi, kiedy to najważniejszym było podporządkowanie sobie innych i zdobycie największych wpływów. Analizując aktualną rzeczywistość rosyjską Bieleń przekonuje, że Rosja jest partnerem współdecydującym o kształcie ładu międzynarodowego w XXI wieku i mimo problemów związanych z transformacją ustrojową nie może być wyłączona z kalkulacji mocarstwowych. Do tekstu..

Przegląd archiwum streszczeń

 Kryteria wyszukiwania:
 z działu:  
 z miesiąca:  roku aktualnego 
 z roku:    
 dowolnych  najnowszych  

[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365