Wojna się szykuje, a może nawet już w wielu miejscach trwa. Wojna o znamionach konfliktu wewnętrznego. Jest to wojna między feminizmem a transgenderyzmem. Feministki oskarżają drugą stronę o podszywanie się pod kobiety, dybanie na prawa kobiet i ich osiągnięcia. Twierdzą, że transgenderyści to sui generis koń trojański, który od środka atakuje ruch kobiecy i prowadzi do jego rozkładu i neutralizacji. Słowem, w ich mniemaniu, transgenderyzm to...…….. męska wunderwaffe!!! Szczególnie dobitnie ów konflikt wykrystalizowuje się w dziedzinie sportu, gdzie transgenderyści o cechach fizycznych typowo męskich biorą pierwsze miejsca w konkursach, ku zniesmaczeniu i narastającym oburzeniu kobiet "nietransgenderowych". Nie powiem, mam schadenfreude - bo zawsze z wielkim sceptycyzmem traktowałem transgenderyzm, co zresztą sygnalizowałem na tym forum. Zainteresowanych problemem - odsyłam do lektury podlinkowanego materiału.
"But feminist campaigner Dr Heather Brunskell-Evans, who was speaking at the event having written a book on transgender children, has found herself at the centre of this conflict and warned free speech was being shut down."I'm absolutely shocked at the level of vitriol, the level of silencing. Even asking for a discussion is considered transphobic," she said.Describing the aggression she had come up against from trans activists, she highlighted one meeting where she was blocked from entering. "I don't like being on a stairwell where I'm frightened that I'm.. |