Racjonalista - Strona głównaDo treści
 Przegląd wątków w dziale ABC Racjonalisty

« Wróć do działów Forum
Pokaż starsze wątki

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 0
23-06-2026MendrekTrójca Święta w Biblii
Trójca Święta w Biblii

Trójca Święta to jeden z tych dogmatów, które mają tę osobliwość, że zostały ogłoszone po to, żeby było prościej, a w praktyce zrobiły się bardziej skomplikowane. Sobory - od Laterańskiego IV po Florencki - uporządkowały sprawę definitywnie: Ojciec bez początku, Syn z Ojca, Duch Święty od Ojca i Syna, wszyscy współwieczni, równi, jednej istoty. I wszystko byłoby jasne, gdyby nie fakt, że "jasność" w tym przypadku oznacza precyzyjną definicję tajemnicy.

Do tego dochodzi klasyczna zasada: opera Trinitatis ad extra indivisa sunt. Czyli - na zewnątrz działania Trójcy są niepodzielne. W praktyce oznacza to, że każdy opis działania składników Trójcy w historii zbawienia można przypisać całej Trójcy naraz. Z punktu widzenia narracyjnego to bardzo wygodne: nigdy nie ma problemu z autorstwem czynu, bo autor jest zbiorowy i nierozróżnialny.

Stary Testament w tej perspektywie jest względnie stabilny. Jahwe funkcjonuje jako byt jednolity, nawet jeśli późniejsza teologia widzi w Nim już zapowiedź pełniejszego objawienia. Chociaż tu największą pretensję do Trójcy Świętej wydają się mieć Żydzi, którzy nie doświadczyli od Trójcy Świętej wypełnienia wszystkich przewidzianym przez proroków zadań przypisanych do Mesjasza. Oczywiście teolodzy mądrze tłumaczą, że Trójca Święta owszem wykona to, tylko że podczas swojego drugiego przyjścia. Wiecznie niezadowoleni Żydzi protestują mówiąc że Pismo nic nie wspomina o powtórnym przyjściu Trójcy w roli Mesjasza. Mało tego, niektórzy..
(Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 2
22-06-2026MendrekCo zawiniłow drzewo figowe?
Historia zaczyna się dość niewinnie: rabbi Jezus wraz ze swoimi uczniami opuszcza Betanię. Wycieczka wygląda na spontaniczną — nikt nie pomyślał o prowiancie, więc cała grupa rusza w drogę głodna i, jak się okazuje, nieco rozdrażniona.
W pewnym momencie Jezus dostrzega w oddali figowiec. Nadzieja rośnie — może wreszcie coś do jedzenia! Podchodzi więc do drzewa z wyraźnym entuzjazmem… i tu zaczyna się problem. Drzewo, jak to drzewo, zachowuje się skandalicznie zgodnie z prawami natury i nie rodzi owoców poza sezonem.

Można by się spodziewać wzruszenia ramion i pójścia dalej. Nic z tego. Figowiec najwyraźniej trafia na zły moment w historii i zostaje przeklęty za brak współpracy (Mk 11:12–14). Trudno nie odnieść wrażenia, że padł ofiarą bardzo surowej polityki „nasz klient nasz pan”.
Relacja według Ewangelia Mateusza dorzuca do tego jeszcze dramatyzmu. Tam drzewo nie tylko zostaje skarcone, ale wręcz natychmiast usycha. Całość zostaje opatrzona komentarzem o potędze wiary — tak wielkiej, że można nią przenosić góry. Figowce, jak widać, też.

I tu pojawia się pytanie: co właściwie zawiniło to biedne drzewo? Czy naprawdę można mieć pretensje do rośliny, że nie dostosowała się do nagłego kryzysu żywnościowego przypadkowych przechodniów?
Dla jednych to scena niemal komiczna — przykład tego, jak pechowe może być życie figowca w nieodpowiednim miejscu i czasie. Dla innych — przypowieść z morałem, choć sam figowiec raczej nie miał..
Zobacz wypowiedzi..  (Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 4
21-06-2026MendrekCzy istnieje Grzech Pierworodny
W Starym Testamencie sprawa jest stosunkowo prosta. Bóg wydał zakaz, człowiek zakaz złamał, a potem ze zdumieniem odkrył, że świat nie jest demokracją, lecz monarchią absolutną. Żydzi odczytywali tę historię raczej praktycznie: nie rób tego, czego ci zabroniono, bo konsekwencje bywają przykre. Koniec opowiadania.

Chrześcijaństwo natomiast, jak to chrześcijaństwo, nie mogło pozostawić sprawy w stanie tak oszczędnym. Tam, gdzie istniał epizod, powstał traktat; tam, gdzie była przestroga, wyrosła cała katedra teologii. W rezultacie niefortunny spacer dwojga ludzi po rajskim sadzie urósł do rangi wydarzenia kosmicznego, którego skutki miały obciążyć całą ludzkość aż po koniec dziejów.

Teologowie przez stulecia z godnym podziwu zapałem wyjaśniali, jak to się dzieje, że podczas stosunku seksualnego pierwszy grzech, tzw. Pierworodny przenosi się jak kiła na partnera a potem na każdego noworodka który przychodzi na świat wyposażony w spadek po Adamie. Powstały tomy komentarzy, tysiące sporów i niezliczone subtelności. Człowiek prosty mógłby odnieść wrażenie, że między zerwaniem jednego owocu a losem całego gatunku zachodzi związek bardziej skomplikowany niż między budżetem państwa a zdrowym rozsądkiem.

I tak oto z krótkiej opowieści o nieposłuszeństwie powstała jedna z największych konstrukcji intelektualnych cywilizacji Zachodu. Jedni widzą w niej głęboką prawdę o ludzkiej naturze, inni przykład teologicznej skłonności do rozbudowywania przypisów. Ale trudno odmówić jej rozmachu:..
Zobacz wypowiedzi..  (Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 0
21-06-2026MendrekRozmowy z duchami
Największą zaletą papieru jest jego cierpliwość. Papier zniesie wszystko. Zniesie rachunek różniczkowy, list miłosny, donos do urzędu skarbowego i opis stworzenia świata w sześć dni. Nie protestuje. Nie pyta. Nie wnosi sprostowań.
Dlatego też od kilku tysięcy lat papier dzielnie znosi opowieści o rozmowach ludzi z istotami niematerialnymi.

Rozmowy te mają charakter zadziwiająco jednostronny. Z jednej strony mamy człowieka z krwi i kości, wyposażonego w mózg, uszy, oczy i cały aparat biologiczny. Z drugiej zaś strony występuje byt niematerialny, nieposiadający masy, objętości, energii ani żadnej znanej właściwości fizycznej. A mimo to ten drugi rozmówca przemawia, wydaje polecenia, obraża się, grozi, pociesza, a czasami nawet dyktuje całe księgi.

Tu zaczyna się pierwszy problem.
Rozmowa jest procesem przekazywania informacji. W świecie fizycznym informacja nie podróżuje na skrzydłach metafor. Wymaga nośnika. Może nim być fala akustyczna, impuls elektryczny, światło, zapis magnetyczny lub chemiczny. Zawsze jednak istnieje jakiś mechanizm transmisji.
Tymczasem w przypadku duchów mechanizm znika. Pozostaje jedynie zapewnienie, że działa.
To trochę tak, jakby ktoś twierdził, że otrzymał e-mail bez komputera, internetu, serwera i kabla, a na pytanie, jak to możliwe, odpowiadał: „właśnie dlatego, że był niematerialny”.

Nie jest to wyjaśnienie. Jest to jedynie eleganckie przeniesienie problemu poza zasięg pytań.
Zwolennicy objawień często popełniają błąd polegający na traktowani..
(Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 62
20-06-2026panTeistaO świadomości i o Bogu
Przeniosłem wypowiedź do nowego wątku bo w starym byłaby nie na temat.

>>Nie próbuję Cię nawracać - tylko pytam, czy fakt, że nie istnieje naukowa definicja Boga ma oznaczać, że nie można na temat Boga rozmawiać? Wiem też, że można to skwitować zdaniem, że skoro nie ma definicji to nie ma o czym rozmawiać. Ale i tu moje kolejne pytanie, czy Ty tak właśnie uważasz? Można się podjąć rozmowy czy nie ma o czym?
>>.
>Definicja Boga jest potrzebna jeśli ktoś podchodzi do rozmowy naukowo. Ja traktuję rozmowy jako możliwość poznania świata z punktu widzenia drugiej osoby, więc definicji nie wymagam. Żyjemy w jednym świecie ale różnie go postrzegamy. Napisałem o tym w cytacie pod linkiem
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,959443#w959558
.
Mnie też takowa definicja nie jest potrzebną by móc wymienić się z kimś poglądem na ten temat. Wystarczy domysł, że chodzi o siłę wyższą, czyli taką która stoi ponad człowiekiem i całą naturą. Oczywiście z perspektywy naukowej czy też filozoficznej to ja mogę wychodzić na głupca w tym temacie, ale uważam, że każdy ma prawo do własnego zdania, również zdania, które dotyczy Boga, życia i umierania.
.
>Dowiedziałem się że według Ciebie Bóg może mieć zamysł, z tego wnioskuję że jest zdolny do myślenia, więc prawdopodobnie jest osobą. W ten sposób uzyskałem zarys Twojej definicji Boga.
>Jestem gotowy rozmawiać dalej i poznawać Twoją wizję Boga. Ja postrzegam Boga jako Świadomość Kosmiczną, jako energię nie jako osobę. Bliski jest mi pogląd że cała Natura jest..
Zobacz wypowiedzi..  (Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 0
20-06-2026MendrekTajemnice Sodomy i Gomory
Sodoma i Gomora – temat stary jak świat, a jednak wciąż żywy, bo każdy lubi sobie od czasu do czasu zajrzeć do kroniki katastrof moralnych i geologicznych jednocześnie.
Biblia lokuje te słynne miasta gdzieś na żyznej równinie Jordanu, czyli – mówiąc po ludzku – tam, gdzie zawsze było dobrze, aż do momentu, gdy przestało być dobrze. Lot, człowiek praktyczny, rozgląda się, widzi zielono, widzi wodę, widzi Egipt w wersji eksportowej i dochodzi do wniosku, że tu się da żyć. Ale jak wiadomo, w Biblii takie decyzje rzadko kończą się emeryturą w spokoju.

Same miasta zaś otrzymują w literaturze opinię nie najlepszą: „źli i wielcy grzesznicy przed Panem”. Co to dokładnie znaczy – tu zaczyna się filologia, teologia i niekończące się seminarium interpretacyjne.
Na scenę wchodzi słowo yada – „poznać”. Hebrajski sprytny jak księgowy: raz znaczy „wiedzieć”, raz „doświadczać”, a czasem – w zależności od nastroju tekstu – „żyć bardzo blisko seksualnie”. I na tym fundamencie buduje się całe wieże interpretacyjne: od moralnej degrengolady po katalog praktyk seksualnych, przy czym każdy komentator wybiera sobie wariant najbardziej pasujący do własnej tezy.

W tle mamy epizod z Lotem, który – mówiąc delikatnie – prowadzi negocjacje o wysoką stawkę moralną. Proponuje tłumowi swoje córki. Gest to tyleż desperacki, co logicznie kłopotliwy, bo jeśli rzeczywiście chodziło o konkretną, homoseksualn..
(Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 0
19-06-2026MendrekKościelne duchy
Zacznijmy od rzeczy niepopularnej, ale banalnie prostej: „niematerialne byty” to nie jest żadna wielka tajemnica metafizyki. To jest językowy parasol, pod którym chowamy fakt, że ludzki mózg ma nieprzyjemną tendencję do produkowania sprawców tam, gdzie są tylko zdarzenia. Brzmi mniej mistycznie, ale za to działa w realu.

„Byt niematerialny” to konstrukcja idealna: nie można go zobaczyć, nie można go zmierzyć, nie można go złapać, nie można go sfalsyfikować. Krótko mówiąc: nie spełnia żadnego warunku, który w normalnym świecie kwalifikuje coś jako element rzeczywistości, ale nadal ma pełne prawo wydawać rozkazy, inspirować wojny i regulować moralność.
To jest epistemologia na poziomie „uwierz mi, bo tak”.

W religijnym wariancie tej gry mamy cały katalog takich bytów. Duch Święty, który „zstępuje” i „napełnia” jak jakiś kosmiczny system operacyjny bez hardware’u. Aniołowie, czyli metafizyczna wersja kurierów UPS, tylko że bez numeru przesyłki i bez możliwości reklamacji. Demony, czyli uniwersalne wyjaśnienie wszystkiego, czego nie da się wygodnie wrzucić do kategorii „psychologia” albo „odpowiedzialność osobista”.
I wszystko to działa… dokładnie tak długo, jak długo nie zadasz jednego, prostego pytania: skąd wiemy, że to nie jest wytwór ludzkiego umysłu?
Bo kiedy zaczynasz to rozbierać, cały system zaczyna się chwiać jak karta kredytowa po limitach.

Weźmy „doświadczenie duchowe”..
(Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 9
18-06-2026MendrekCzy można pogodzić wiarę w Boga z ludzkimi tragediami?
Pytanie jest stare jak ludzkość, ale wraca zawsze wtedy, gdy człowiek staje nad grobem, ruiną miasta albo fotografią dziecka zabitego przez wojnę. Czy można wierzyć w Boga i jednocześnie patrzeć na tragedie świata bez poczucia intelektualnego oszustwa?
Kościół odpowiada: można. Filozofia chrześcijańska wypracowała nawet specjalny termin – teodyceę, czyli próbę usprawiedliwienia Boga wobec zarzutu, że stworzył świat pełen zła. Już samo istnienie tego pojęcia jest znamienne. Nikt przecież nie usprawiedliwia słońca za to, że świeci, ani grawitacji za to, że działa. Usprawiedliwia się tylko tego, wobec kogo istnieją poważne oskarżenia.

Pierwszym argumentem jest wolna wola. Człowiek nie jest marionetką. Może wybierać dobro albo zło, pomagać albo zabijać. Bez wolności nie byłoby odpowiedzialności moralnej. Świat pozbawiony możliwości popełnienia zbrodni byłby również światem pozbawionym możliwości bohaterstwa.
Brzmi to rozsądnie. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy pytamy o cenę tej wolności. Czy rzeczywiście koniecznym warunkiem ludzkiej swobody musiały być wojny, obozy koncentracyjne i ludobójstwa? Czy wszechmocny Stwórca nie potrafił wymyślić świata, w którym człowiek pozostaje wolny, ale nie może zamienić Europy w cmentarz?

W odpowiedzi słyszymy często o cierpieniu jako „szkole duszy”. Dzięki niemu uczymy się odwagi, współczucia i poświęcenia. To prawda. Nikt nie nauczy się miłosierdzia w świecie całkowicie pozbawionym bólu. Ale i tutaj pojawia się pewien rachunek,..
Zobacz wypowiedzi..  (Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 1
18-06-2026MendrekMetafizyczna pajda chleba
Ludzkość od wieków marzyła o wynalezieniu czegoś, czego nie można sprawdzić. Wynaleziono koło, parę, elektryczność, silnik odrzutowy, komputer, ale wszystko to miało tę wadę, że działało albo nie działało. Można było sprawdzić. Dopiero metafizyka osiągnęła prawdziwą doskonałość.

Weźmy chleb. Człowiek prosty patrzy na chleb i mówi:
— Chleb.
Chemik bada go i mówi:
— Skrobia, białka, woda.
Dietetyk mówi:
— Sporo węglowodanów.
Tylko teolog potrafi spojrzeć na ten sam przedmiot i oznajmić:
— W rzeczywistości nie jest tym, czym jest.
To osiągnięcie intelektualne porównywalne z wynalezieniem kreatywnej rachunkowości. Bilans się nie zgadza, ale za to metafizycznie wszystko jest w najlepszym porządku.

Przeistoczenie jest zresztą konstrukcją genialną. Zmienione zostaje dokładnie to, czego nie można zbadać, zważyć, sfotografować ani wykryć. Wszystko pozostałe zostaje nietknięte.
To trochę tak, jakby właściciel samochodu twierdził:
— Mój Fiat stał się Ferrari.
— Wygląda jak Fiat.
— Tak.
— Jeździ jak Fiat.
— Tak.
— Silnik ma od Fiata.
— Tak.
— Dokumenty też.
— Oczywiście.
— To w jakim sensie jest Ferrari?
— W sensie najgłębszej istoty.

I właśnie tutaj kończy się rozmowa mechanika, a zaczyna kariera metafizyka.
Najbardziej fascynujące jest jednak to, że ten sposób myślenia nie zatrzymał się na Eucharystii. Rozrósł się do rozmiarów duchowej administracji.

Ochrzczono niemowlę.
Przed chrztem ważyło trzy..
Zobacz wypowiedzi..  (Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 0
18-06-2026MendrekŚwięta Helena i cudowna moc drewna
Święta Helena - Flavia Iulia Helena (ok. 248–330) należy do tych postaci historycznych, które osiągnęły sukces nie tyle dzięki temu, co zrobiły, ile dzięki temu, co później o nich opowiadano. Była matką cesarza Konstantyna Wielkiego, a jak wiadomo, posiadanie sławnego syna jest jedną z najstarszych dróg do nieśmiertelności. Urodziła się jako córka właściciela oberży, została konkubiną przyszłego cesarza Konstancjusza Chlorusa, a następnie została przez niego porzucona, gdy polityka zażądała bardziej reprezentacyjnej małżonki. Już ten epizod pokazuje, że nawet w starożytności marketing polityczny miał się znakomicie.

Prawdziwa kariera Heleny rozpoczęła się jednak dopiero po sześćdziesiątce, kiedy w roku 326 udała się do Jerozolimy. Współcześnie emeryci kupują działki albo karmią gołębie, ona natomiast postanowiła odnaleźć narzędzia Męki Pańskiej. Trzeba przyznać, że był to projekt ambitniejszy od zbierania znaczków.

Według średniowiecznych przekazów wskazała ona odpowiednie miejsce na Golgocie i rozpoczęła wykopaliska. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania archeologów wszystkich epok: znaleziono trzy krzyże oraz gwoździe z ukrzyżowania Chrystusa. Już sam ten sukces budzi pewien podziw. W końcu współczesny archeolog potrafi miesiącami odkopywać fragment garnka, a tutaj po trzech stuleciach odnaleziono komplet najważniejszych rekwizytów chrześcijaństwa.

Pozostał jednak drobiazg. Jak ustalić, który z trzech krzyży był właściwy?
Dziś powołano by komisję ekspertów, sporządzono..
(Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)

Starsze [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100] [101] [102] [103] [104] [105] [106] [107] [108] [109] [110] [111] [112] [113] [114] [115] [116] [117] [118] [119] [120] [121] [122] [123] [124] [125] [126] [127] [128] [129] [130] [131] [132] [133] [134] [135] [136] [137] [138] [139] [140] [141] [142] [143] [144] [145] [146] [147] [148] [149] [150] [151] [152] [153] [154] [155] [156] [157] [158] [159] [160] [161] [162] [163] [164] [165] [166] [167] [168] [169] [170] [171] [172] [173] [174] [175] [176] [177] [178]
Aby pisać w tym dziale, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów
« Wróć do działów Forum


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)