Jednym z większych nieszczęść, będących następstwem jedynie słusznej wiary chrześcijańskiej, jaka dominuje w naszym kraju jest jej panoszenie się w oświacie. Wprowadzenie do szkół i przedszkoli nauki tzw. religii to bodaj najjaskrawsze złamanie reguł demokratycznego państwa, z jakim zetknęliśmy sie po wprowadzeniu zmian ustrojowych przed kilkunastoma laty. INSTYTUCJE PAŃSTWA MUSZĄ BYĆ ŚWIECKIE. Bez faworyzowania jakiejkolwiek ideologii. Na prezentowanie uniesień religijnych miejsce jest w kościółkach. Za własne pieniądze. Ciekaw jestem co powiedzieliby miłośnicy nauczania katolicyzmu w szkołach, gdyby np. za 10 lat coś się porobiło i ideologią na siłę wtłaczaną do oświaty stał się np. New Age czy też kult starożytnych bóstw celtyckich, albo też wojujący ateizm. Zapewne głośno by protestowali. Ale jakim prawem, kiedy nie protestują teraz, kiedy łamana jest reguła neutralności światopoglądowej instytucji publicznych? Raz złamaną regułę trudno jest od nowa wprowadzić w życie. Wojujmy zatem z katolicyzmem w szkołach, bo to jest walka o dusze naszych dzieci, o ich przyszłość wolną od wiary w absurdalne dogmaty, o ich wolność od przewodnictwa duchowego tzw. pasterzy narodu. Kler ciągle bełkocze o rzekomej cywilizacji śmierci na Zachodzie. Ciekawe, że robi to w sytuacji, kiedy od kilkudziesięciu lat nie było wojny w Europie (poza Bałkanami), kiedy ludzie żyją w dostatku, a ich kraje szybko się rozwijają. Czarni wściekają się po prostu, że tam już mało kto chce ich słuchać, że tam kończy.. |