Gimnazjum, przerwa przed lekcją wychowania fizycznego. Na korytarzyku przy szatniach chłopaki grają w piłkę, ja jestem w tym momencie w łazience, słychać krzyki, śmiechy, a nagle też tłuczone szkło, szybko wycieram mokre ręce i wychodzę zobaczyć co się dzieje. Na korytarzu już nikogo, tylko ja, piłka pod moimi nogami i odłamki zbitej szyby, od razu wychodzi z pokoju nauczyciel i bierze mnie na dywanik i przesłuchuje. Wszystko wskazywało na to, że to moja robota, dlatego się stresowałem, kiedy "wuefiści" mnie tak oskarżali serce zaczęło mi szybciej bić, motał się język, oczy się zeszkliły, generalnie wszystkie objawy tego co wykrywa tzw. wykrywacz kłamstw na przesłuchaniu, gdy ktoś kłamie. Tylko że ja nie kłamałem.
Inna sytuacja, też ze szkoły. W czytelni drzwi były zamykane na zamek kluczowy i ręczny do zamykania od środka. Koledzy często się nim bawili, zamykali gdy drzwi były otwarte żeby ktoś kto zaraz tam wejdzie miał niemiłą niespodziankę próbując zamknąć drzwi. I tak pewnego razu bawiąc się tym zamkiem wygięli blachę, jako że siedziałem pod ścianą tuż obok podszedłem do zamka by zobaczyć co z nim zrobili, w tym momencie w drzwiach stanęła "pani z czytelni" i od razu za rękę do dyrektora. Kiedy po drodze oskarżała mnie o zepsucie zamka wystąpiły identyczne objawy jak w wyżej opisanej sytuacji, sucho w ustach, zaczerwienione uszy, puls, głos. To nic że potem się z tego wykaraskałem, liczy się to co czułem pomimo, że byłem niewinny.
Na podstawie własnych doświadczeń, których.. |