W swoim czasie odbyły się dwie rozmowy, które w konsekwencji wpłynęły na losy Europy (a tym samym i świata). Rozmów takich było zapewne więcej, ale te są interesujące ze względu na ich tajemniczość. Pierwsza z nich odbyła się pomiędzy Attylą a papieżem Leonem I, druga - pomiędzy Jaanną d'Arc i królem Karolem VII. Co papież i Joanna powiedzieli swym rozmówcom nigdy się nie dowiemy. Co jednak MOGLI powiedzieć? Co takiego mógł powiedzieć Leon I Attyli stojącemu u bram słabego Rzymu, że ten zdobywca wycofał się, nie zażądawszy nawet okupu? Gdyby jeszcze Attyla był chrześcijaninem... Wtedy papież mógłby mu zagrozić ekskomuniką. Ale Attyla był poganinem. Cóż zatem mógł usłyszeć, że wycofał się z pustymi rękami? I co mogła powiedzieć królowi Joanna, prosta wiejska dziewczyna, prawie jeszcze dziecko, że Karol powierzył jej dowództwo. Nie mógł przecież tak od razu, "na gębę", uwierzyć w jej posłannictwo i "głosy". W tamtych czasach nie brakło różnych "nawiedzonych" i na pewno żaden władca przy zdrowych zmysłach nie był skłonny powierzać im losów państwa. Cóż zatem mógł usłyszeć Karol VII, iż uwierzył, że Joanna poradzi sobie z zadaniem, któremu nie podołali renomowani i utytułowani wodzowie? Zatem co Leon I i Joanna MOGLI powiedzieć swym rozmówcom, że osiągnęli zamierzony rezultat?
|